Miesięczne archiwum: Styczeń 2010

Przewodnik, spływ Pienińskim Przełomem Dunajca

Przewodnik, spływ Pienińskim Przełomem Dunajca

Pieniny to jedno z najlepiej znanych i malowniczych pasm górskich w Polsce. Krajobraz całego pasma cechują niezwykle strzeliste formy skalne zbudowane głównie z wapieni jurajskich i bujna roślinność (około 1000 roślin naczyniowych). Między Czorsztynem a Szczawnicą rozciąga się masyw centralny, zwany Pieninami właściwymi (najwyższy szczyt Trzy Korony 982 m), na zachód od niego leżą Pieniny Spiskie, na wschodzie znajdują się Małe Pieniny z najwyższym szczytem Wysoką 1050 m.

Pieniny właściwe przecina jeden z najbardziej malowniczych przełomów rzecznych w Europie, słynny Pieniński Przełom Dunajca. Dunajec jest jedną z największych i najpiękniejszych górskich rzek w Polsce. Jego źródła znajdują się w Tatrach na wysokości ok. 1700 m. Na dziewięćdziesiątym kilometrze swego biegu napotyka zwarte pasmo Pienin, przez które przedziera się na odcinku 8 km wspaniałym przełomem rzecznym. Następnie przepływa przez Beskidy i po 247 kilometrach, na wysokości 174 m uchodzi do Wisły.

W roku 1932 powstał w Pieninach pierwszy w Europie pograniczny park narodowy. Pieniński Park Narodowy obejmuje na obszarze Polski i Słowacji teren 4356 ha, który powinien przetrwać w niezmienionym stanie. Dlatego apelujemy do Ciebie, turysto, o kulturalne zachowanie podczas wędrówek szlakami, a także w czasie spływu Przełomem Dunajca. Najlepszym sposobem zwiedzania Parku jest spływ tratwami ze Sromowiec Kątów do Szczawnicy lub Krościenka malowniczą i rwącą górską rzeką Dunajec. Jest to jedna z najstarszych imprez turystycznych Europy. Początki spływu nie są znane. Przypuszcza się jednak, że spływano Dunajcem już kilka wieków temu, o czym świadczy sposób budowania tratw i technika spływu. Tratwa spływowa składa się z pięciu razem związanych czółen o długości 5,75 m i 45 cm szerokości każde. Przed laty czółna wykonywane były z wydrążonego pnia drzewa, obecnie są budowane z desek. Tratwa zabiera 10 pasażerów, a prowadzi ją dwóch flisaków – majster na przodzie i pomocnik na rufie. Sterują oni tratwą przy pomocy żerdek zwanych spryszkami. Ubiorem flisaków jest regionalny strój górali pienińskich, którego wyróżnikiem wśród innych strojów góralskich jest bogato wyszywana błękitna kamizelka. Przed laty spływ zaczynał się u podnóży niedzickiego zamku w przełomie Czorsztyńskim, obecnie ze względu na wybudowanie zapór wodnych i powstanie sztucznych zbiorników , spływ rozpoczyna się w Kątach -przysiółku Sromowiec Wyżnych . Na trasie do Szczawnicy trwa ok. trzech godzin, można go jednak wydłużyć o 3 km do Krościenka, wówczas spływa się trzy i pół godziny.

Przystań flisacką tworzą dwa duże strzeżone parkingi oraz dwa pawilony handlowo – usługowe. Pierwszy z nich mieści kilka punktów handlowych niewielką ekspozycję przyrodniczą PPN, w drugim jest kasa oraz punkt gastronomiczny. Na nabrzeżu rzeki czółna montuje się a tratwy, przyozdabiając je falochronami z gałęzi drzew iglastych. Spływ rozpoczyna się na wysokości 465m. Często przy dźwiękach góralskiej kapeli tratwy odbijają od brzegu, unoszone rwącym nurtem rzeki. Pierwszy etap 18 kilometrowego spływu wiedzie wzdłuż południowych podnóży Pienin. Prawy brzeg należy do Republiki Słowackiej, ponieważ rzeka prawie na całej długości spływu jest granicą państwa.

0,5 km – Kołyszące się na wodzie tratwy płyną wprost na Macelową Górę (802 m) opadającą w stronę rzeki barwnymi urwiskami Białej Skały i Czerwonych Skał. Południowo – zachodnie stoki tej góry są jednym z najbogatszych zbiorów roślin i zwierząt ciepłolubnych, zwłaszcza owadów. Dunajec pod Białą Skałą wydaje się spokojny i bezpieczny. Jednak to miejsce jest niemym świadkiem tragicznej katastrofy, jaka miała tu miejsce w 1960 r. Na niebezpiecznie wezbrany Dunajec wpłynęły dwie nieregulaminowe, „szóstkowe” tratwy, zmontowane na własne ryzyko poza przystanią. Sterujący nimi flisacy wprowadzili na nie 43 osobową wycieczkę uczniów z Krakowa. Na bystrzynie pod Białą Skałą fala wtargnęła na tratwę. Pasażerowie w panice rzucili się na przeciwną stronę tratwy, co spowodowało jej przechylenie. Uczestnicy wycieczki wpadli w rwące nurty rzeki, 16 uczniów, nauczycielka oraz jeden z flisaków zginęli. Po tym wypadku koryto rzeki zostało poprawione w celu zwiększenia bezpieczeństwa spływu. Warto podkreślić że tragedia z 1960 r. była jedyną w historii spływu, który mimo emocji, jakie wzbudza jest imprezą bezpieczną.

2 km – Po słowackiej stronie rzeki znajduje się wioska Majere, nad którą wznosi się Kozia Góra z przekaźnikiem telewizyjnym. Kiedyś zwano ją Szwaby Wyżne ze względu na zamieszkujących tam do 1945 roku osadników niemieckich. Na polskim lewym brzegu rozciągają się Sromowce Średnie. Rzeka wykonuje tu gwałtowny zakręt w lewo. Odsłania się stąd widok na masyw Trzech Koron a na południowym zachodzie zarysowuje się panorama Tatr oddalonych zaledwie o 20 km. Po prawej stronie kolejna słowacka przystań, zza której wyłaniają się pierwsze zabudowania miejscowości Czerwony Klasztor. Ta część Czerwonego Klasztoru była do 1945 roku odrębną wioską. Nazywała się Szwaby Niżne i zamieszkiwana była przez kolonistów z Wirtembergii, którzy osiedlili się na tych terenach pod koniec XVIII w. Z tych czasów zachował się niewielki kościółek ewangelicki z 1808 r.

4 km – Brzeg po stronie polskiej na przestrzeni 1,5 km zajmuje wieś Sromowce Niżne. Jest ona ostoją pienińskiego folkloru i siedzibą Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich, bowiem większość mieszkających tu mężczyzn trudni się flisactwem. Dzięki odosobnieniu wsi zachowały się w niej urokliwe zespoły budownictwa pienińskiego oraz drewniany XVI-wieczny kościółek z cennymi zabytkami sztuki. Obecnie w zabudowie miejscowości dominują gmachy szkoły podstawowej i nowego kościoła z ołtarzem w formie tryptyku wybudowanego w latach 1983-1988. W miarę spływania coraz okazalej prezentują się Trzy Korony z Łysiną, Podskalnią Górą i Nową Górą. W miarę przybliżania się widok wyostrza się o nowe elementy krajobrazu.

5 km – Z prawej strony u ujścia potoku Lipnik rozpoczyna się kolejny słowacki spływ. Po przeciwnej polskiej stronie także znajduje się przystań, przy której można dokonać ostatnich zakupów. W tym miejscu planowane jest przejście graniczne, które umożliwi turystom przeprawienie się przez rzekę i zwiedzanie kompleksu poklasztornego. Czerwony dach klasztoru, rysujący się spoza zieleni drzew na słowackim brzegu dały nazwę miejscowości, która dziś obejmuje Śmierdzonkę i Szwaby Niżne, kiedyś samodzielne wsie. Klasztor w tym miejscu wybudował w XIV w. Mistrz Kokosz Berzeviczy dla odkupienia grzechu zabójstwa. Pieczę nad nim sprawowali królowie polscy, przyznając mu liczne przywileje. Obecnie w zabudowaniach poklasztornych mieści się muzeum oraz ośrodek wypoczynkowy dla dzieci z Bratysławy. Dunajec unosi teraz tratwy coraz szybciej w kierunku Trzech Koron.

5,5 km – Po lewej stronie widać schronisko PTTK „Trzy Korony”, znajdujące się u wylotu Wąwozu Szopczańskiego, wcinającego się pomiędzy Podskalnią Górę i Trzy Korony.

6 km – Na wprost rozpościera się szczyt Łysiny z ostro skrzesanymi turniami Ostrej Skały oraz Wyżnej i Niżnej Grabczychy, przed którymi rzeka wykonuje gwałtowny skręt o 90° stwarzając jedno z trudniejszych miejsc dla flisaków. Od tego skalnego przesmyku zaczyna się właściwy przełom rzeki, która na odcinku niespełna 3 km w linii prostej tworzy 7 ostrych zakrętów wydłużając przez to swój bieg do 8 km. Spadek rzeki w przełomie wynosi 20 m, nie jest on jednak równomierny, bowiem liczne bystrza przeplatają się z „plosami”, czyli wodą spokojną, wolno płynącą. Wśród szybko mijanych skał widnieje z lewej strony osmolona Rybacka Grota w ścianie Niżnej Grabczychy. Przed laty służyła za schronienie łowiącym w nocy rybakom, a także do rozpalania ognia będącego oświetleniem łowiska. Od tego miejsca po prawej stronie znajdujące się u wylotu Wąwozu Szopczańskiego, wcinającego się pomiędzy Podskalnią Górę i Trzy Korony.

6 km – Na wprost rozpościera się szczyt Łysiny z ostro skrzesanymi turniami Ostrej Skały oraz Wyżnej i Niżnej Grabczychy, przed którymi rzeka wykonuje gwałtowny skręt o 90° stwarzając jedno z trudniejszych miejsc dla flisaków. Od tego skalnego przesmyku zaczyna się właściwy przełom rzeki, która na odcinku niespełna 3 km w linii prostej tworzy 7 ostrych zakrętów wydłużając przez to swój bieg do 8 km. Spadek rzeki w przełomie wynosi 20 m, nie jest on jednak równomierny, bowiem liczne bystrza przeplatają się z „plosami”, czyli wodą spokojną, wolno płynącą. Wśród szybko mijanych skał widnieje z lewej strony osmolona Rybacka Grota w ścianie Niżnej Grabczychy. Przed laty służyła za schronienie łowiącym w nocy rybakom, a także do rozpalania ognia będącego oświetleniem łowiska. Od tego miejsca po prawej stronie towarzyszy rzece Droga Pienińska, zbudowana w latach 1874-85 polskie instytucje celem połączenia Szczawnicy z Czerwonym Klasztorem. Obecnie jest miejscem spacerów i wycieczek, także rowerowych.

6,5 km – Dunajec płynie teraz lesistą doliną, zwężając się niespodz szerokości 10 m, przeciska się pomiędzy marglistowapinne skah. zwane jest Zbójnickim Skokiem. Legenda głosi, że upamiętnia > przez Dunajec w czasie ucieczki przed żandarmami. Rzeka osiąga tu głębokość, którą flisacy demonstrują wrzucając w toń żerdki . nurz sprężyście po chwili, prosto w ich ręce. Rzeka zakręca tu lekkie południe. Na polski brzeg wprost z rzeki wyłania się Siv ima Skała. pochodzi z czasów, gdy flisacy wciągali tratwy w górę rzeki siłą swych mięśni. Skała zmuszała ich do wejścia do wody, stąd od trudnego, świńskiego nazwa turni. W tym miejscu warto obejrzeć się do tyłu, by ujrzeć malowniczy widok z piramidami Nowej i Podskalniej Góry.

7,5 km – Dunajec, który na tym odcinku obrał kierunek południowy, teraz gwałtownie skręca na północ, opływając w ten sposób Klejową Górę. Odsłania się widok na lesisty stok Golicy (833 m) poprzecinany skalnymi żebrami, których kształty przypominają sylwetki mnichów, stąd nazwa zbocza – Mnichy.

8 km – Po prawej stronie mijamy polanę Huta. Odchodzi stąd znakowany szlak turystyczny na przełęcz Limierz i dalej do Leśnicy. Nazwa związana jest z niewielką hutą szkła znajdującą się kiedyś na polanie. Rzeka płynie teraz na północ kierując się prosto na skaliste Mnichy, których co lepsi matematycy doliczają się siedmiu.

9 km – Dunajec zakręca łagodnie w lewo, wciskając się w ciasny i mroczny wąwóz. Nurt rzeki staje się coraz szybszy i mknie na 150-metrowe urwisko Facimiechu, które zdaje się zastępować rzece drogę. Ta niedostępna ściana jest najbogatszym stanowiskiem jałowca sawiny. Flisacy pokazują na nim zarys sylwetki zakonnicy i orła polskiego. Urwisko to skrywa również wejście do 20-metrowej jaskini.

9,5 km – W tym miejscu Dunajec tworzy najostrzejszy ze swoich zakrętów, który jest kolejnym wyzwaniem dla flisaków a pełnym emocji dla pasażerów. Odtąd rzeka płynie na północ rozlewając się i tworząc spokojną toń. Miejsce to górale nazywają Leniwe. Po prawej stronie piętrzą się urwiste Piecki. Po tej samej stronie wyłania się zza lasu łąka zwana Polanką, na której w przeszłości znajdowała się węgierska gospoda. Można tam było odpocząć i napić się dobrego wina. Po przeciwnej polskiej stronie rzeki wznoszą się niedostępne skały Ligarki, oddzielone niewielkim lasem od znajdujących się na prawo Fujarkowych Skał. Wysoko przed nami rozciąga się poszarpana grań Pieninek z Czerteżem (774 m), Czertezikiem (772 m) i słynną Sokolicą (747 m).

10,5 km – Z lewej strony do Dunajca wpada Pieniński Potok. Jego dolina oddziela masyw Trzech Koron od Grzbietu Pieninek i jest ostoją pienińskiej zwierzyny. U jego ujścia po prawej stronie jakby na straży stoi Ślimakowa Skała. Z tego miejsca roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków Pienin. Potężne białe urwiska Wilczej i Cukrowej Skały zagradzają rzece drogę. Ponad nimi wznosi się szczyt Sokolicy, jej wierzchołek znajduje się aż 307 m ponad poziomem rzeki. Tuż pod wierzchołkiem Sokolicy widoczna jest reliktowa sosna, która jest najczęściej fotografowanym drzewem w Polsce.

11 km – Rzeka jakby odbija się od skalnych ścian, skręcając u ich podnóża na południowy wschód. Tratwy suną teraz leśnym tunelem po prawej stronie wzdłuż północnych stoków Golicy, zwanych Mnichowymi Plecami.

11,5 km – Lewy brzeg to wysunięty spod Sokolicy, porośnięty buczyną półwysep rzeczny, kulminujący w Przechodnim Wierchu. Tutaj tratwy nabierają coraz większej prędkości, odcinek ten nazywany jest przez flisaków „Na Bystre”.

12,2 km – W tym miejscu, przy słowackim brzegu znajduje się wywierzysko krasowe, zwane Stuletnim Źródłem, bo jak mówią flisacy: „kto z tego źródła wodę pije, sto lat żyje”. Jest to terytorium obcego państwa, ale tratwy mogą tu przybijać do brzegu, by turyści mogli się napić wyjątkowo dobrej i zimnej wody. Poniżej źródła, również na słowackim brzegu, wznosi się niewysoka samotna skała, zwana Samą Jedną lub żartobliwie „Starą Panną”. U jej stóp rzeka wykonuje zwrot o 180°, by teraz obrać kierunek północno-zachodni. Jak twierdzą flisacy, rzeka osiąga tutaj największą głębokość, stąd nazwa tego miejsca „Na Lochu”.

12,4 km – Z prawej słowackiej strony rzeki kończy swój bieg Leśny Potok, wpadając do Dunajca u podnóża skał z charakterystycznymi wymyciami. Noszą one nazwę Wylizana i wraz ze skałą Samą jedną tworzą malowniczy przełom Leśnego Potoku. Z tego miejsca po raz ostatni można podziwiać urwisko Sokolicy, widziane tym razem od jej Rygli. W głąb doliny Starej Leśnicy odchodzi od Drogi Pienińskiej droga asfaltowa, którą turyści korzystający ze słowackiego spływu opuszczają przełom.

12,7 km – Granica państwa, która dotąd towarzyszyła spływającym odchodzi w prawo na grzbiet Bystrzyka przecinając Pienińską Drogę. Znajduje się tutaj turystyczne przejście graniczne, które można przekroczyć pieszo lub na rowerze. W tym miejscu kończą się słowackie spływy, tratwy są załadowywane na samochody i wywożone.

13 km – Zbliżamy się do 40-metrowej Hukowej Skały po lewej stronie. W tym miejscu przed laty w czasie spływów urządzano z moździerzy kanonady, które skała zwielokrotniała pięknym echem. W głębi po prawej stronie wznosi się Biała Skała, u podnóża której znajduje się miejsce promowych przepraw turystów w drodze na Sokolicę.

13,8 km – Wśród drzew po prawej stronie widoczny jest dach schroniska PTTK „Orlica”.

14,2 km – Przed nami na wysokości 432 m znajduje się przystań flisacka w Szczawnicy. Tutaj po około trzech godzinach dla większości turystów kończy się spływ. Można jednak płynąć dalej aż do Krościenka. Opuszczane w Szczawnicy łodzie często są również wykorzystywane do tzw. małego spływu, pomiędzy Szczawnicą a Krościenkiem.

14,4 km – Z prawej strony do Dunajca spada po kaskadach potok Grajcarek. Przed nami wyrasta skała Kotuńka, na której jak przed laty, znajduje się rzeźba górala witającego turystów odwiedzających Szczawnicę. Ta charakterystyczna skała jest nawet elementem herbu Szczawnicy. U jej podnóży często można spotkać trenujących kajakarzy górskich. Za Kotuńką rzeka skręca w lewo opływając terasę zalewową Kras z licznymi polami uprawnymi.

15,9 km – Szybko niesione prądem rzeki tratwy dopływają pod północno-wschodnie lesiste stoki Pieninek. U ich podnóża wznosi się urwisko Zawiesów, na skale widoczna jest figurka Matki Boskiej, poniżej na obu brzegach znajdują się przyczółki najstarszego mostu w Pieninach, który zniosła powódź w 1934 roku. Rzeka wykonuje tutaj ostatni zakręt na trasie spływu kierując się teraz na północ. Po prawej stronie niewielkie osiedle Piaski, przy którym rozkładane są tratwy, te które spływają tylko do Szczawnicy. Stąd samochodami przewożone są z powrotem do Sromowiec. Lewym brzegiem rzeki biegnie ulica św. Kingi ze starą kapliczką jej poświęconą. Tu przeprawiała się Kinga przez rzekę, uciekając przed Tatarami. Ulicą wiedzie zielony szlak na Sokolicę. Nieopodal kapliczki kończy się PPN i zaczynają zabudowania Krościenka.

17,9 km – Na wysokości 419 m kończy się dłuższy wariant spływu. Flisacy żegnając się z turystami wysadzają ich na brzeg obok najcenniejszego zabytku Krościenka, jakim jest Kościół z XIV w., niekiedy flisacy przepływają jeszcze pod żelbetowym mostem z 1934 roku i kończą spływ koło niewielkiego parku, gdzie znajduje się parking a także bar szybkiej obsługi.

Biebrzański Park Narodowy

Biebrzański Park Narodowy

Biebrzański Park Narodowy powołano w 1993 r. aby chronić najbardziej rozległe i najlepiej zachowane w Unii Europejskiej torfowiska położone w bagiennej dolinie rzecznej. Park zajmuje powierzchnię 59 223 ha, co czyni go pierwszym pod względem wielkości parkiem narodowym w Polsce. W dolinie Biebrzy zachowała się unikalna różnorodność gatunków roślin i zwierząt oraz naturalnych ekosystemów. Odnotowano tu występowanie 280 gatunków ptaków, w tym 178 lęgowych. Stwierdzono obecność 48 gatunków ssaków oraz największa, populację łosia w kraju – około 600 sztuk. Godna odnotowania jest obecność kilku rodzin wilków, rysi, licznych bobrów i wydr. W parku występuje ponad 1000 gatunków roślin naczyniowych, m.in. lipiennik Loesela, skalnica torfowiskowa i sasanka otwarta. Mało który region w Polsce może poszczycić się tak dużą liczebnością naszego najbardziej okazałego storczyka – obuwika pospolitego.

Bagna biebrzańskie to ważne miejsce gniazdowania, żerowania i odpoczynku ptaków wodno – błotnych i drapieżnych. Bird Life International uznał te tereny za ostoję ptaków o randze światowej. Biebrzański Park Narodowy od 1995 r. znajduje się na liście siedlisk Konwencji RAMSAR tj. obszarów mokradłowych o międzynarodowym znaczeniu. Dla niektórych ptaków takich jak: wodniczka, orlik grubodzioby, dubelt i cietrzew dolina Biebrzy jest jedną z ostatnich ostoi w Europie.

Dolina Biebrzy została włączona do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000, chroniącej najceniejsze przyrodniczo ekosystemy w Unii Europejskiej.

Na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego przygotowano 15 ścieżek edukacyjnych, wybudowano kilkanaście wieź i pomostów widokowych. Na ścieżkach w Osowcu Twierdzy, w pobliżu leśniczówki Grzędy i na Bagnie Ławki położono drewniane kładki ułatwiające przejście po grząskim terenie. Wytyczono 14 szlaków pieszych. Najbardziej atrakcyjne położone są w okolicach wsi Gugny, uroczyska Barwik oraz leśniczówki Grzędy. Wokół parku można podróżować rowerem po oznakowanych szlakach. Od północy przebiega międzynarodowy szlak rowerowy Euro Velo R11, natomiast od południa wyznaczony jest Podlaski Szlak Bociani.

Rzeki Biebrza, Jegrznia, Ełk, Brzozówka i Wissa oraz kanały Woźnawiejski i Augustowski dostępne są dla kajakarzy. Szlak wodny Biebrzy liczy ok. 145 km i można go pokonać w ciągu 7 dni, zatrzymując się na polach namiotowych administrowanych przez park lub osoby prywatne.

W Centrum Edukacji i Zarządzania Biebrzańskiego Parku Narodowego w Osowcu Twierdzy funkcjonuje punkt informacji turystycznej oraz można obejrzeć wystawy czasowe lub filmy przyrodnicze. W pobliżu znajdują się trzy ścieżki edukacyjne, pole namiotowe „Bóbr” wraz z wypożyczalnią kajaków oraz Muzeum Twierdzy Osowiec prowadzone przez Osowieckie Towarzystwo Fortyfikacyjne.

Wokół Parku powstało kilka pensjonatów i hoteli oraz ponad 100 kwater agroturystycznych. W wielu z tych obiektów sprzedawane są karty wstępu do parku, mapy i wydawnictwa.

Zasady zwiedzania Biebrzańskiego Parku Narodowego

  • W Parku ochronie podlega cała przyroda i krajobraz.
  • Ruch turystyczny może odbywać się wyłącznie po wyznaczonych szlakach lub ścieżkach przyrodniczych na podstawie karty wstępu, w okresie całego roku od świtu do zmierzchu.
  • Oddzielne karty wstępu obowiązują na szlaki obwodu ochronnego Grzędy oraz na spływy kajakowe i tratwami.
  • Grupy liczące powyżej 7 osób obowiązane są zwiedzać Park na szlakach pieszych pod opieką licencjonowanego przewodnika po BPN lub Znawcy Biebrzy.
  • Na spływ Biebrzą z Osowca do ujścia Wissy od 1 stycznia do 23 czerwca wymagana jest zgoda Dyrektora Parku.
  • Biwakowanie i rozpalanie ognisk dozwolone jest wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych.
  • Na amatorski połów ryb wymagana jest licencja wydana przez Biebrzański Park Narodowy.
  • Obowiązuje zakaz wprowadzania psów na szlaki turystyczne obwodów ochronnych Grzędy i Tajno oraz kompleksów leśnych Trzyrzeczki i Sośnia.

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, bohatera obojga narodów, 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. III

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, bohatera obojga narodów, 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. III

Generał Pułaski w bitwie pod Savannah, 9 października 1779 roku

Kongres Kontynentalny upoważnił gen. Pułaskiego podczas trwania wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych w marcu 1778 roku do dowodzenia niezależnym legionem. Przez wiosnę i lato 1778 roku Pułaski werbował, organizował i szkolił zarówno kawalerię, jak i żołnierzy piechoty. Następnie, 25 sierpnia 1778 roku, Legion Pułaskiego przemaszerował przed pełnymi podziwu członkami Kongresu w Filadelfii.

Składał się on w większości z rodowitych żołnierzy amerykańskich, natomiast wśród oficerów przeważali doświadczeni obcokrajowcy, w tym kilku pochodzenia polskiego.

Pierwsze spotkanie z oddziałami brytyjskimi nastąpiło w rejonie zatoki Little Egg Harbor w stanie New Jersey, po tym, jak brytyjskie siły ekspedycyjne zaatakowały amerykańską bazę statków kaperskich. Szybki przemarsz Legionu Pułaskiego z miejscowości Trenton w stanie New Jersey do Little Egg Harbor umożliwił powstrzymanie sił brytyjskich od dalszej zagłady, zmuszając żołnierzy do wycofania się na swoje statki.

W czasie gdy Legion stacjonował w rejonie Little Egg Harbor, oficer heski, który został niedawno przydzielony Pułaskiemu na mocy decyzji Kongresu, zdradził Legion, przeprowadzając z żołnierzami brytyjskimi, w sile 250 ludzi, niespodziewany, nocny atak na posterunek piechoty Legionu. Pułaski odparł ów atak szarżą kawalerii.

Następnie gen. Waszyngton zlecił gen. Pułaskiemu przemarsz do północnych granic New Jersey, nad rzekę Delaware, w miejsce, gdzie spotykają się stany New Jersey i Nowy Jork. Gęsto zalesiony obszar nie był odpowiedni do działań kawalerii i Pułaski skarżył się członkom Kongresu.

Od kłopotu wybawił go nikt inny, jak tylko król Wielkiej Brytanii Jerzy III, który przedstawił południową strategię, mającą służyć podbojowi zbuntowanych kolonii. Rozkazał on najlepszemu dowódcy brytyjskiemu w Ameryce Północnej podbić południową kolonię Georgia, a następnie kolonię za kolonią kierować na północ. Król uważał, że strategię tę poprą liczni na południu lojaliści. Kolonie południowe zaniepokoiły się i zaapelowały do Kongresu, by wysłano posiłki, ale generał Waszyngton nie miał wolnych oddziałów. Jedyne, co Kongres mógł uczynić, to wysłać Legion Pułaskiego do południowego teatru działań, by dołączył do niewielkiej armii amerykańskiej pod dowództwem gen. Benjamina Lincolna.

Tymczasem siły brytyjskie zdobyły Georgię i ustanowiły kwaterę główną w Savannah. Wydawało się, że sytuacja na polu walki utknęła w martwym punkcie.

Na położonym nieopodal Morzu Karaibskim, potężna flota, pod dowództwem francuskiego admirała, hrabiego Charlesa D’Estaing wraz z armią, w sile pięciu tysięcy żołnierzy, odnosiła pewne zwycięstwa nad brytyjskimi oddziałami. Bliska obecność admirała D’Estaing sprawiła, że mieszkańcy Południowej Kalifornii, w tym francuski konsul Lombard z Charleston, poprosili go, by zgodził się powierzyć swojej flocie i armii odbicie Savannah. Amerykanie twierdzili, że admirałowi D’Estaing uda się odbić miasto w siedem do dziesięciu dni. D’Estaing przystał na to. Kiedy jego okręty wojenne dobijały do wybrzeża Georgii, wysłał kilku swoich generałów do Charleston, by uzgodnili ujednolicony plan ataku na Savannah. Po spotkaniu francuskich generałów z Amerykanami, gen. Lincoln nakazał swoim jednostkom wojskowym przemarsz do Georgii. Kawaleria Pułaskiego prowadziła amerykańsko – francuskie oddziały do Zubly’s Ferry nad rzeką Savannah. Generał Lincoln zawezwał podległego mu dowódcę, by zdobył łodzie potrzebne do przekroczenia rzeki. Niemniej jednak, kiedy Lincoln dotarł do miejsca, w którym miał się przeprawić przez rzekę, odkrył, że jego oddziały nie zdobyły po drodze żadnych łodzi. Jedyne, co zastał na brzegu, to przeciekający kanu, który na raz mógł pomieścić trzech żołnierzy piechoty.

Gen. Lincolnowi zależało na tym, by jako pierwsza przeprawiła się kawaleria Pułaskiego, ponieważ było konieczne, aby przeszukali teren na obecność wroga, zanim jego armia posunie się naprzód. Okazało się jednak, że łódź mogła unieść wyłącznie jednego kawalerzystę z powodu całości dodatkowego wyposażenia, jakie kawaleria miała ze sobą. Konie przeprawiały się każdorazowo ze swoim panem, płynąc obok kajaka. Pułaski mozolnie przetransportował około trzydziestu kawalerzystów na drugi brzeg, mieszczący się już w stanie Georgia, kiedy uznał, że wystarczy ludzi, by uformować jednostkę zwiadowczą. Na jej czele gen. Pułaski umieścił kapitana Paula Bentalou. Ostrożnie podążając w kierunku Savannah, Bentalou nie zauważył obecności żołnierzy brytyjskich i na tej podstawie wywnioskował, że dowódca brytyjski uprzednio wezwał wszystkich do Savannah, by bronili miasta. Następnego dnia wieczorem Bentalou zbliżył się do Savannah i Brytyjczycy odkryli obecność Amerykanów. Zebrawszy informacje, których potrzebował, Bentalou skierował się z powrotem do Zubly’s Ferry.

Tymczasem Pułaski przeprawił resztę kawalerii i rozpoczął marsz na spotkanie Bentalou. Obie jednostki kawalerii spotkały się w pobliżu Savannah, gdzie spędziły noc na plantacji wdowy Gibbons, znajdującej się po drodze do Ogeechee Ferry. W nocy Pułaski spisał relację z wyników zwiadu i wysłał ją do gen. Lincolna. W liście czytamy: „Stacjonujemy około siedem mil [11 km, przyp. tłum.] od Savannah w domu wdowy Gibbons, położonym po drodze do Ogeechee River Ferry.” Dodaje, że będzie poszukiwać miejsca pobytu francuskiego admirała. Oryginał listu odręcznie napisanego przez Pułaskiego jest własnością Muzeum Polskiego w Ameryce, znajdującego się w Chicago.

O poranku kawalerzyści przechwycili samotnego jeźdźca we francuskim mundurze. Okazał się on być posłańcem admirała D’Estaing, wiozącym list do gen. Lincolna. Spodziewając się, że gen. Pułaski znajduje się w pobliżu, admirał załączył list do niego z serdecznym powitaniem. Pułaski natychmiast wyjechał na spotkanie admirała. Po wymianie grzeczności, D’Estaing poprosił Pułaskiego, by jego kawaleria poprowadziła armię francuską na obrzeża Savannah. Pułaski sprawnie wykonał powierzone mu zadanie.

Nie czekając na rozkaz gen. Lincolna, admirał z własnej inicjatywy zażądał od dowódcy brytyjskiego, by poddał Savannah „w imię króla Francji”. Brytyjczycy odmówili. D’Estaing zdecydował się bombardowaniem zmusić Savannah do kapitulacji. Kazał przemieścić działa ze statków na pozycję odległą o niemal trzysta metrów od miasta i bombardować je przez pięć dni. W Savannah przerażone kobiety i dzieci szukały schronienia w piwnicach swoich domów. Jednako dowódca brytyjski gen. Augustyn Prevost nie uległ. Admirał postanowił zatem, że oddziały francusko-amerykańskie będą musiały wziąć miasto szturmem.

Plan opracowany przez admirała D’Estaing, generała Lincolna i generała Pułaskiego składał się z dwóch ataków dywersyjnych – jednego wzdłuż rzeki Savannah, którą przeprowadzić miała francuska dywizja płk. Dillona i drugiego dokonanego przez amerykańskie wojska w sile trzystu żołnierzy pod dowództwem generała Isaaka Hugera.

Główny atak, który przeprowadzić miały połączone siły francuskie i amerykańskie, został skierowany na najsilniejszą fortyfikację Brytyjczyków zwaną Redutą Spring Hill. Kawaleria Pułaskiego została ustawiona w pozycji pomiędzy Redutą Spring Hill a rzeką. Przed uderzeniem na miasto gen. Pułaski miał zaczekać, aż zdobyte zostaną dwie pobliskie reduty tak, by otworzyć drogę kawalerii. Zadaniem Legionu Pułaskiego było przegalopowanie do miasta i stworzenie atmosfery strachu i zamieszania za linią wroga. Misja cieszyła się silnym poparciem admirała D’Estaing. Napisał on do francuskiego ministra marynarki wojennej: „Górująca nad wszystkim kawaleria stworzyłaby atmosferą strachu szarżując pełnym pędem ulicami, po tym jak otworzona zostanie im droga; doprowadziłoby to do oskrzydlenia piechoty i zaatakowania ich od tyłu. „

Data ataku została ustalona na świt dnia 9 października 1779 roku. Tego dnia zapanowało jednak zamieszanie. Dywizja pułkownika Dillona utknęła na bagnach wzdłuż rzeki i manewr gen. Hugera nie powiódł się. Brytyjczycy, schowani za mocno ufortyfikowanymi liniami, byli przygotowani na atak. Wielokrotnie odpierali już uderzenia sił sprzymierzonych i ciała żołnierzy wrogich sił rosły w stosy. Dowiedziawszy się, że admirał D’Estaing został zraniony, Pułaski postanowił odnaleźć go. Gen. Pułaski wiedział, że pod nieobecność dowódcy w szeregi oddziałów europejskich łatwo wkrada się zamieszanie. Był zatem zdecydowany odszukać admirała, a następnie osobiście poprowadzić oddziały francuskie do kolejnego ataku. Wziąwszy ze sobą kilku oficerów, gen. Pułaski wjechał na obszar intensywnej wymiany ognia w pobliżu Reduty Spring Hill.

Nagle został rażony pociskiem z kartacza, który utkwił w prawej pachwinie. Na polu walki obecny był dr James Lynah, chirurg z Pułku Kawalerii Południowej Karoliny, który szybko dotarł do zranionego Pułaskiego. Przeprowadził on operację jeszcze na polu walki i usunął pocisk, który obecnie jest własnością Towarzystwa Historycznego Stanu Georgia. Dr Lynah nalegał, aby Pułaski został na obserwacji, lecz generał obawiał się możliwości pojmania przez Brytyjczyków, którzy, jak się spodziewał, przekazaliby go Rosjanom. Dr Lynah do końca życia utrzymywał, że mógł uratować Pułaskiemu życie. Kilku oficerów Pułaskiego, w tym kapitan Charles Litomski, motywowanych silnymi obawami generała, przetransportowało go do francuskiego szpitala zorganizowanego na plantacji Bonaventure. Francuscy lekarze poddali się jednak, gdy zauważyli oznaki gangreny. Próbując ocalić życie generała, oficerowie przywiedli go do plantacji Greenwich, do której przycumowany był amerykański okręt kaperski Wasp, który miał niebawem wypłynąć do Charleston. Kapitan statku Wasp Samuel Bulfinch 15 października 1779 roku wystosował list do gen. Lincolna, w którym pisał: „ Zabrałem na pokład także Amerykanów, z których jeden tego dnia zmarł. Przywiodłem go na ląd i pochowałem. ” Generał Pułaski został pochowany 15 października 1779 roku na Plantacji Greenwich podczas ceremonii oświetlanej jedynie pochodniami.

Generał Pułaski był nieustraszonym dowódcą. Legionista z Hesji opisał generała jako: „ nielękającego się niczego na świecie. ” Jego śmiała i trafna taktyka została odnotowana podczas bitwy pod Haddonfield w stanie New Jersey, gdzie w nocy zaatakował posterunek dwóch tysięcy żołnierzy brytyjskich. Atak z zaskoczenia sparaliżował siły brytyjskie, zatrważając ich do tego stopnia, że w pośpiechu wycofali się do Filadelfii. Zwycięstwo odniesione w Haddonfield ocaliło misję pozyskiwania żywności powierzonej generałowi nazwiskiem Anthony Wayne z udziałem pięciuset żołnierzy oraz pomogło głodującej armii amerykańskiej w Valley Forge. Generał Pułaski nieustraszenie zaatakował także straż przednią armii brytyjskiej, kontynuującą nieprzerwanie marsz, by zdobyć bezbronne miasto Charleston w stanie Południowa Karolina w dniu 11 maja 1779 roku. Spowodował, że dowódca brytyjski odstąpił od swego planu i wycofał się. Z tego też powodu uważa się, że Pułaski ocalił Charleston przed oblężeniem. Kiedy admirał D’Estaing został raniony w Savannah, Pułaski bez wahania zdecydował się poprowadzić oddziały francuskie w ataku na Redutę Spring Hill. Niestety plan ten został zniweczony w chwili, gdy Pułaskiego ugodził pocisk.

Mieszkańcy Savannah byli pierwszymi, którzy uczcili pamięć po gen. Kazimierzu Pułaskim, wznosząc w 1854 roku wspaniały pomnik.

Od tego czasu w całych Stanach Zjednoczonych powstało wiele pomników upamiętniających osobę bohatera. Ostatnimi czasy Senat Stanów Zjednoczonych uchwalił rezolucję ogłaszającą Pułaskiego honorowym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Kiedy Izba Reprezentantów potwierdzi ją, generał Pułaski oficjalnie zostanie pośmiertnie ogłoszony honorowym obywatelem Stanów Zjednoczonych.

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, uwikłanie w zamach na króla, 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. II

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, bohatera obojga narodów, 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. II

Uwikłanie Pułaskiego w rzekomy zamach na króla Stanisława Augusta Poniatowskiego

Większość historyków powtarza bezkrytycznie, że największym błędem, niemal samobójstwem dla konfederacji barskiej, było próba porwania i uprowadzenia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że była to intryga, od początku „szyta grubymi nićmi”. Zważywszy na te rzeczywiście „grube nici intrygi”, można się nie dziwić, że opinia europejska i niemała część Polaków dała się oszukać na początku lat siedemdziesiątych XVIII wieku. Jak jednak zrozumieć tych, którzy twierdzą, że afery związanej z porwaniem króla nie dało się rozszyfrować do chwili obecnej?!

Niezależnie od wszystkich okoliczności sprawy, w której wątpliwości należy przecież interpretować na korzyść Pułaskiego jako oskarżonego, warto pamiętać o mądrości wyrażonej w łacińskiej sentencji: „Is facit cui prodest” – uczynił ten, kto miał korzyść. Korzyść z „porwania” króla i skompromitowania Kazimierza Pułaskiego, jako jednego z najgłośniejszych bohaterów i wodzów konfederacji barskiej w Polsce, miała polityka rosyjska. Co do tego nie ma wątpliwości.

Przyjrzyjmy się faktom i okolicznościom sprawy, w której niemałą rolę odegrał Stanisław Strawiński. Pierwszą o nim wiadomość mamy z końca roku 1770, gdy pojawił się na zamku w Warszawie i w czasie specjalnej audiencji prosił króla o wsparcie. Dostał wtedy 10 dukatów w złocie. Innym razem w czasie królewskiej audiencji niby jako prośbę na piśmie podał Strawiński… owinięty manifest «Generalności» ogłaszający tron wolnym. ” Stanowisko władz konfederacji w sprawie detronizacji Poniatowskiego nie było wówczas ani jednolite, ani propagowane. Król, gdy przeczytano mu ów manifest, kazał szukać śmiałka, aby bliżej coś w tej sprawie ustalić. „Śmiałka” tego nie znaleziono jednak, gdyż pojechał już z ważną misją do Kazimierza Pułaskiego.

Do Częstochowy przyjechał w końcu lipca 1771 r. Gdy dopuszczono go wreszcie do Pułaskiego stwierdził, że od dwóch już lat jest w konfederacji, że nie chodzi mu o pieniądze, bo sprzedał wieś na Litwie, fundusze, honor i wszystko co mam – mówił dalej Strawiński – poświęciłem, aby króla uzurpatora zgładzić.” Według późniejszych zeznań tegoż Strawińskiego, Pułaski go ofuknął i powiedział, „że teraz śmierć króla byłaby bezużyteczna, bo konfederacja nie jest na tyle wszechmocna, aby mogła dysponować tronem.” W dalszej rozmowie Pułaski rzekomo miał się jednak zgodzić, aby Strawiński porwał króla i przywiózł go do Częstochowy.

Jedna, a może nawet dwie rozmowy Strawińskiego z Pułaskim, rzeczywiście miały miejsce. Ale czy wynika z tego coś więcej niż ewentualny zarzut, że Pułaski postępował nieostrożnie, że powinien kazać aresztować „jegomościa” w celu wyjaśnienia sprawy, którą powinien uznać za podejrzaną od początku? Strawiński mówił, że działa z własnej tylko inicjatywy, że jest konfederatem, który nie może dłużej patrzeć bezczynnie na moskiewskiego uzurpatora. Nie ulega wątpliwości, że człowieka z taką „inicjatywą” trzeba było dobrze sprawdzić i wyjaśnić: maniak czy prowokator? Na sprawdzenie potrzebny był czas.

Bez obawy błędu można przyjąć, że w tym właśnie celu Pułaski wyznaczył Strawińskiemu termin kolejnej rozmowy – „za dwa tygodnie. ” Według zeznań Strawińskiego ta druga rozmowa odbyła się 15 sierpnia 1771 r. Wielu biografów Pułaskiego przyjmuje, że aczkolwiek nie wydał on żadnych poleceń i wyraźnie zakazywał zabicia króla, to jednak zgodził się na próbę porwania monarchy.

Bardzo wątpliwej reputacji Strawińskiego nie sprawdzono. Była w tym nie tylko naiwność i lekkomyślność, ale również niemożność zebrania wiarygodnych informacji. Czym jednak, w porównaniu z tą niemożnością, w ogólnym rozgardiaszu konfederackich walk i podjazdów, jest „niemożność” historyków, którzy przez ponad dwa wieki badają tę sprawę i przyjmują za wiarygodne to tylko, co oświadczał i zeznawał Strawiński?

Misja Stanisława Strawińskiego nie była na pewno jego inicjatywą osobistą i stała za nim dyplomacja rosyjska, wprawiona w najprzeróżniejszych intrygach i podstępnych „kruczkach”. Opierając się na zeznaniach samego Strawińskiego, liczni autorzy i komentatorzy powołują się na niesporny jakoby fakt, że dla wykonania zamachu Pułaski polecił wydzielić z oddziału Łukawskiego 26 ludzi. Warto więc wiedzieć, że oddział Łukawskiego bynajmniej Pułaskiemu nie podlegał, a jak wiadomo z innych, także oficjalnych źródeł, werbowaniem „zamachowców” zajmował się Kuźma – Kosiński, drugi obok Strawińskiego wtajemniczony w aferę, i tak jak pierwszy, nie tylko nie pociągany do odpowiedzialności, ale sowicie nagrodzony. Cała reszta, spośród 26 rzekomych zamachowców, o celu akcji wiedzieć nic nie musiała i najprawdopodobniej nie wiedziała.

Ani król, ani jego rosyjscy mocodawcy na pewno nie brzydzili się kłamstwem. Nie z nimi, ale z konfederatami solidaryzowało się trzy czwarte mieszkańców Rzeczpospolitej. Jak więc wytłumaczyć, że większość społeczeństwa uwierzyła w oficjalną wersję zamachu na króla?

3 listopada 1771 r. w Warszawie, która dosyć szczelnie obstawiona była wojskiem rosyjskim, król jechał ulicą Miodową, wracając z wizyty od swojego, chorego wówczas wuja Michała Czartoryskiego. Na powóz napadli „konfederaci”, pod wodzą Jana Kuźmy i Walentego Łukawskiego. Od pierwszego ich strzału padł śmiertelnie trafiony kulą w głowę hajduk Henryk Butzau. Wartą odnotowania poszlaką obciążającą króla „Ciołka” jest to, że bardzo urodziwa żona Butzaua była później, a można przypuszczać, że także wcześniej, jedną z sowicie opłacanych nałożnic królewskich. Drugi z hajduków Szymon Mikulski został zraniony pałaszem. Sam król, w ogólnym zamieszaniu, wymknął się z karety i pobiegł do bramy pałacu wuja.

Dalszy przebieg zamachu – według relacji, która opublikowana została w „Monitorze” z 27 listopada 1771 r. – miał być następujący: „W tym nieludzkim i cale dzikim z Nim obchodzeniu się, jeden ze złoczyńców (Kuźma) zmierzywszy się z pistoletu do samej głowy mu strzelił, ale go i tam opatrzność najwyższa zasłoniła tak dalece, iż z tego strzelania król jegomość nie więcej poczuł, jak tylko gorącość w tym głowy miejscu, obok którego kuła przeleciała. Dawszy więc pokój strzelaniu, czy to, że nie mieli już wtenczas pistoletów nabitych i czasu ich nabicia, czy też z innej jakiej przyczyny, zaczęli króla jegomościa szablami okładać. Futro, które miał na sobie sprawiło, że te ich cięcia innej szkody na ciele nie uczyniły, jak tylko siności na nim pozostałe (…). Raz tylko cięto go w tył głowy, tak mocno, że na niej została znacznie szeroka rana (…).

Tymczasem owi złoczyńcy, chcąc pospieszyć swoją ucieczkę przymusili króla jegomości wsiąść na konia, bez kapelusza, bez jednego buta (…). Przybywszy ku okopom, które miasto otaczają, zaczęli przebywać fosę, co gdy król jegomość był przymuszony uczynić, koń pod nim dwa razy związał się i nogę złamał (…). Przebywszy okopy błąkali się po polu, sami nie wiedząc, dokąd się udać mieli. Noc ciemna i strach przy tym, aby nie byli poścignieni, tak ich zmieszał, że nie mogli pomiarkować, dokąd im dążyć należało (…). Jakoż wkrótce na różne rozpierzchli się strony. „

Kuźma jakimś „dziwnym zbiegiem okoliczności” został z królem sam na sam i zawiózł go do młyna pod Marymontem. Tam „złoczyńca”, który strzelał rzekomo do swojego monarchy, wzruszył się jego przemową i poprosił o łaskę. Król przespał się spokojnie w łóżku młynareczki, a parobek jej biegł już z listem królewskim na Zamek. Król został „ocalony”.

Caryca, która pertraktowała już z dworami Prus i Austrii w sprawie rozbioru „pogrążonej w anarchii Rzeczypospolitej”, miała nowy i bardzo mocny argument. Mogła odwoływać się do solidarności ludzi zasiadających na tronach. Prowokacja okazała się bronią skuteczniejszą od kilkudziesięciotysięcznych korpusów rosyjskiego wojska. Fryderyk Pruski, Józef II i Maria II Teresa, równie stanowczo jak Katarzyna II, opowiedzieli się w obronie króla „Ciołka”. Ludwik XV wstrzymał w związku z tym „skandalem” realizację swoich obietnic dla konfederacji.

Bez przeprowadzenia jakiegokolwiek śledztwa wskazywano, że zamachowcy działali na osobisty rozkaz Pułaskiego i przeciwko niemu skierowano przede wszystkim oskarżenia. 30 listopada 1771 r. władze austriackie wydały nakaz jego aresztowania, pod zarzutem usiłowania królobójstwa, a 4 grudnia „Generalność” była już zdecydowana poświęcić Pułaskiego dla „dobra sprawy”.

Prasa krajowa i zagraniczna rozpisywała się nad okrucieństwami, których Pułaski chciał się rzekomo dopuścić na osobie monarchy. Odwracali się od niego nawet ci, którzy jeszcze niedawno chlubili się jego przyjaźnią. Ile hartu ducha musiał wykazać, aby nie załamać się pod ciosami, które na niego spadały? Wątpiących pytał, czy po upadku Baru, po pierwszych przegranych, było lepiej? Czy nie przybyło doświadczenia? Czy Turcja złożyła broń? Czy Europa zgodzi się na rozbiór Polski? Czy patriotyzm już się wyczerpał? Czy możemy złożyć broń i zdać się na łaskę i niełaskę silniejszych sąsiadów?

Wróciwszy do swojej jasnogórskiej reduty, Pułaski przygotowywał się do piątej wiosny konfederackiej, opracował plan nowej ofensywy wojskowej i wierzył, że wszystko jeszcze obróci się ku zwycięstwu. Do ministra Francji, księcia D’Aiquillon pisał i zaręczał, że „przypisany mu udział w zamachu na życie władcy jest wstrętnym oszczerstwem pozbawionym wszelkiej podstawy”. D’Aiquillon informował o tym generała Viomenil: „Otrzymałem od Pułaskiego pismo usprawiedliwiające go całkowicie (…) odmalowała się w nim w całości jego dusza tak pełna dzielności. Sam już ton tego pisma budzi wiarę, iż ten wódz konfederacji jest niewinny spisku, o który się go oskarża. „

Również Viomenil, lepiej od wielu rodaków poznał się na Pułaskim. W styczniu 1772 r. pisał do niego: „ Wierzaj mi, panie marszałku, że twe interesy są mi drogie, że dzieliłem twe utrapienia i że zrobię wszystko, co będzie w mojej mocy, aby im jak najprędzej położyć kres. ” W liście zawarta była prośba, aby Pułaski zechciał dbać więcej o zachowanie swego życia, tak niezbędnego dla Polski w walce o wolność.

Chcąc oczyścić się od krzywdzących zarzutów „królobójstwa”, chwycił Pułaski za pióro i we władaniu nim wykazał niemały talent. „Granicą gorliwości obywatelskiej jest sprawiedliwość. Tylko fanatyzm pozwala sobie na wszystko. Od dziecięcych lat ganiłem głośno nadużycia władzy nad Cesarstwem, jakiego dopuścił się Cezar, ale potępiałem także czyn Senatu. Podziwiałem w Brutusie obywatela, nienawidziłem – mordercę. Głosiłem łagodność względem zwyciężonych i sam dawałem jej przykłady. Kiedy Rosjanie po barbarzyńsku postępowali z moimi rodakami, ja odsyłałem im jeńców. Karę śmierci, którą wszystkie ustawy stanowią, zmieniłem na roboty publiczne. Jeżeli chodzi o Stanisława Poniatowskiego, to czułbym się zaiste najszczęśliwszym ze śmiertelnych, gdybym mógł z nim wałczyć, idącym na czele niewolników i nieprzyjaciół, których wezwał do ojczyzny na wytępienie równych obywateli, gdybym wziął go do niewoli i mógł zmusić do abdykacji z tronu, zroszonego krwią moich ojców i przyjaciół (…). Przypisywane mi intencje zamachu na króla są wstrętnym oszczerstwem, pozbawionym wszelkiej podstawy wymysłem, zrodzonym pod ciężarem wyrzutów sumienia. „

W lutym 1772 r. pomiędzy Rosją, Austrią i Prusami zawarty został tajny na razie układ o przeprowadzeniu rozbioru Rzeczpospolitej. W tej sytuacji „łabędzim śpiewem” było zdobycie przez konfederatów Wawelu (2 lutego). Wiosną już cały kraj mówił wyłącznie o mającym nastąpić rozbiorze. Konfederaci „skompromitowani zamachem na króla”, coraz bardziej tracili popularność i wolę walki.

Kazimierz Pułaski należał do nielicznych, którzy żywili jeszcze nadzieję. 13 lutego pisał do Zaremby: „Ja ciągnę Krakowu z sukursem. JWP swoją komendą raczysz pomknąć na trakt warszawski, aby stamtąd siła jaka tyłu mi nie wzięła.” Spod Krakowa w 2000 koni ruszył Kazimierz na północ, aby zdobyć zamek Janowiec koło Kazimierza nad Wisłą. Złączył się tam z Kossakowskim i wspólnie wystąpili przeciwko Drewiczowi. Ten cofał się w wielkim pośpiechu. Pościg Pułaskiego pod Pińczów i Skalbmierz nie dał rezultatów.

W kwietniu 1772 r. do otwartej wojny z Polską przystąpiły Prusy. 19 kwietnia goniec Zaremby powiadomił „Generalność” o powziętej przez niego decyzji o złożeniu broni. W trzeciej dekadzie kwietnia padł obsadzony przez konfederatów Wawel. Radzimiński z dywizją, która walczyła w Sanockiem i Przemyskiem oraz Zieliński, marszałek ciechanowski, krewny Pułaskiego, przybyli do Częstochowy, która była ostatnią redutą konfederacji. Ciągnęły za nimi przeważające siły wojsk rosyjskich pod dowództwem Suworowa.

Jak długo może się jeszcze bronić Jasna Góra? Dać się pogrzebać pod gruzami fortecy, wytrzymawszy oblężenie, ile się da? Popełnić samobójstwo czy próbować uciec? – takie tragiczne dylematy miotały Pułaskim.

Zaczęły się bombardowania i szturmy. Obrońcy odpierali ataki, walczyli bohatersko, czasami zadawali przeciwnikowi ciężkie straty, ale wiedzieli już, że ta obrona nie może skończyć się zwycięstwem. Suworow obiecywał łaskę, wzywał do zaniechania rozlewu krwi. Pułaski, chcąc zyskać na czasie, podjął pertraktacje. Zgodził się oddać twierdzę przedstawicielowi senatu polskiego, a nie generałowi rosyjskiemu. Stawiał przy tym następujące warunki:

  • w niepamięć puszczone zostaną wszelkie pretensje z okoliczności wojennych;
  • forteca częstochowska zabezpieczona zostanie dla Polski, z komendantem katolickim;
  • żołnierze chętni do służby skierowani zostaną do oddziałów w wojsku Rzeczypospolitej.

Suworow wysłał do Warszawy gońca z pismem, aby upoważniono kogoś do odebrania Częstochowy. Główni przywódcy konfederacji zgromadzili się w Cieszynie, 19 maja podjęli decyzję o udaniu się na emigrację. Pułaski przebierał swych najwierniejszych żołnierzy i nocami umożliwiał im ucieczkę z oblężonej twierdzy. Również on sam postanowił postąpić w ten sposób, chyba że niebezpieczeństwo dostania się w ręce rosyjskie zmusi go do popełnienia samobójstwa. W ostatniej dekadzie maja wszystko było już przygotowane, komenda przekazana Radzimińskiemu i Zielińskiemu. 31 maja 1772 r. Pułaski ucharakteryzowany na kupca opuścił Jasną Górę. Z drogi, która go wiodła na tułaczkę, patrzył ostatni raz na Częstochowę.

Pozostałym w twierdzy obrońcom odczytywano jego ostatni rozkaz: „Wziąłem oręż do ręki dla dobra publicznego i dla niego złożyć go muszę. Związek trzech państw potężnych odejmuje nam wszelkie środki obrony, a sprawa, do której wplątany jestem, utrudniałaby mi przeprowadzenie dla Was kapitulacji, łącząc was z moim nieszczęściem… Znam Waszą gorliwość i Waszą odwagę i pewny jestem, że gdy szczęśliwie zdarzą się okoliczności dla służenia Ojczyźnie, będziecie takimi samymi, jakimi byliście ze mną. „

Bez trudu i cytowania dawniejszych, pełnych patosu opisów sarmackich dziejopisów, możemy sobie wyobrazić wiarusów konfederackich, którzy słuchali tego rozkazu. Ich zmienione od łez i wzruszenia twarze wyrażały ból, znany również w późniejszych polskich doświadczeniach – ból, przy którym mówi się: Nic to! Nil desperandum!

W tydzień po opuszczeniu Częstochowy raz jeszcze pisał Pułaski do pozostałych tam obrońców: -Jeszcze to nie ostatnie nadzieje, nasz Bóg mocniejszy nad wszystko, kto z nim, zawsze wygrany. Potencje nadmorskie nowy alians ze sobą czynią, a z tego generalna wojna spodziewana.”

Proces przeciwko Kazimierzowi Pułaskiemu rozpoczął się 7 czerwca 1773 r. Nieśmiało dopytywano się o Kuźmę-Kosińskiego i Strawińskiego, ale nie upierano się, by zeznania swoje złożyli osobiście. Za wiarygodne uznano ich listy. Kuźma, obdarzony przez króla szlachectwem (stąd Kosiński) i roczną pensją w wysokości 400 dukatów, przez długie lata żył w słonecznej Italii. Do Polski wrócił po III rozbiorze, a zmarł dopiero w roku 1822.

Do Włoch trafił również później, z odpowiednim wynagrodzeniem, Strawiński. Do zakończenia procesu przebywał pod bezpośrednią opieką carycy Katarzyny. 9 kwietnia 1773 r., półtora roku po zamachu, „zaniósł do grodu wileńskiego swój manifest” opisujący z zadziwiającą drobiazgowością, że Kazimierz Pułaski kazał mu porwać króla, a w razie pościgu, gdyby zawiodły nadzieje umknięcia – „życia go pozbawić. „

30 czerwca 1773 r. Pułaski pisał do marszałka Lubomirskiego, aby wyznaczyć mu adwokata. Sejm uznał jednak, że adwokat będzie dopuszczony tylko wówczas, gdy oskarżony stawi się osobiście. Głosy posłów, którzy ośmielali się protestować, zagłuszano brawami i pogróżkami Stanisława Augusta Poniatowskiego, który uznał, że jeżeli „nie będzie wyroku na królobójców, to nie będzie też amnestii dla wszystkich, którzy brali udział w konfederackich walkach. Niechaj więc panowie wybierają mniejsze zło.”

Obciążające „dowody” pochodzące od Kuźmy i Strawińskiego wspierał sam król, który jako jedyny „świadek” mówił raz jeszcze o „swoim cudownym ocaleniu z rąk zimnych morderców nasłanych przez Pułaskiego.” W wyniku tak prowadzonego procesu orzeczono, że ,Kazimierz Pułaski nie wiadomo z jakiej przyczyny, pałając nienawiścią ku Najjaśniejszemu Królowi, wykonanie zbrodni królobójstwa Strawińskiemu i Łukawskiemu polecił i w tym celu odpowiednie rozkazy wydał (…). Ciało rozćwiartowane spalić i na wiatr rozwiać, ręce obcięte do łokcia przy drodze publicznej wbić na pal, majątek cały przeznaczyć skarbowi królewskiemu” – tak brzmiały najistotniejsze fragmenty wyroku skazującego uwięzionego Walentego Łukawskiego i zaocznie Kazimierza Pułaskiego.

Wyrok ten hańbi i kompromituje tych, którzy go wydali. Kasacja wyroku skazującego Kazimierza Pułaskiego przeprowadzona została dopiero w roku 1792, w dobrym dla nas czasie, gdy ambasada rosyjska straciła na krótko swoją władzę w Polsce.

Nie pierwszy to i nie ostatni przejaw bezprawia realizowanego w Polsce pod rosyjskie dyktando. Ale co sądzić o historykach, którzy ponad 200 lat po tym haniebnym wyroku powtarzają bezkrytycznie, że „zorganizowany lub inspirowany przez Pułaskiego” zamach na króla był największym błędem konfederacji barskiej, a udział w nim „bohatera amerykańskiej wojny o niepodległość przyćmiewa nieco plutarchową przejrzystość jego biografii”?

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, herbu Ślepowron , 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. I

Życiorys Kazimierza Pułaskiego, herbu Ślepowron, 04.03.1745 – 15.10.1779, cz. I

Kazimierz Pułaski, późniejszy dowódca wojsk konfederacji barskiej oraz generał wojsk Stanów Zjednoczonych urodził się w 1745 r. w Warszawie. Wywodził się z zacnej rodziny szlacheckiej o niepodległościowych tradycjach. Jego ojcem był Józef Pułaski herbu Ślepowron, matką zaś Marianna Zielińska herbu Świnka.

Wraz z licznym rodzeństwem Kazimierz spędził dzieciństwo w Warce, gdzie pobierał pierwsze nauki w szkole parafialnej. Następnie kształcił się w kolegium księży teatynów w Warszawie.

W latach 1762-63 młody Kazimierz Pułaski przebywał w służbie w Mitawie na dworze Karola Krystiana Wettyna, księcia Kurlandii, syna króla polskiego Augusta III. Był to okres niezwykle ważny w jego życiu, który znacząco wpłynął na postawy polityczne, przyszłego konfederata barskiego. Kurlandia, jako księstwo lenne Rzeczypospolitej było w tym czasie obszarem zainteresowania Katarzyny II, carycy Rosji, stając się miejscem siłowej konfrontacji między Polską a Rosją. Pułaski przekonał się o tym osobiście będąc świadkiem oblężenia przez wojska rosyjskie Mittawy w lutym 1763 r. i w jego efekcie upokorzenia i wypędzenia księcia Karola Krystiana. Można powiedzieć, że przekonał się wówczas o sile i rzeczywistych zamiarach Rosji wobec Polski oraz ziem podległych jej zwierzchnictwu.

W odpowiedzi na coraz bardziej konfrontacyjną postawę władz rosyjskich wobec Rzeczypospolitej oraz zagrożenie ingerencją w jej wewnętrzne sprawy 29 lutego 1768 r. w klasztorze Karmelitów w Barze na Podolu spisany został i zaprzysiężony akt konfederacji, zwanej od miejsca powołania „konfederacją barską”. Był to związek zbrojny polskiej szlachty zawiązany w celu obrony praw i niepodległości Rzeczypospolitej. Obok Michała Krasińskiego, brata biskupa kamienieckiego Adama, przywódcą ruchu oraz jego aktywnym działaczem był Józef Pułaski, ojciec Kazimierza pełniący funkcję marszałka związku wojskowego i regimentarza generalnego Konfederacji.

Kazimierz wraz z braćmi Franciszkiem i Antonim, wszyscy będący w randze pułkowników, skupiając wokół siebie brać szlachecką zaczęli organizować chorągwie i pułki konfederackie zdolne do prowadzenia wojny, zwłaszcza partyzanckiej. Rozpoczęła się trwająca blisko 5 lat wojna polsko-rosyjska. Toczono ją na obszarze całej Rzeczypospolitej, od ziem dzisiejszej Ukrainy, Białorusi i Litwy, przez Małopolskę, Wielkopolskę, Mazowsze i Pomorze. Pułkownik Kazimierz Pułaski od samego początku objawił wybitny talent wojskowy. Już 20 kwietnia 1768 r. rozbił wojska rosyjskie pod miejscowością Podhorełe, przez 2 tygodnie bronił Berdyczowa. Na wiosnę 1769 roku bronił Okopów Świętej Trójcy nad Dniestrem, zaś do czasu objęcia przezeń funkcji marszałka konfederacji łomżyńskiej w sierpniu 1769 r., jego oddziały odniosły szereg zwycięstw nad wojskami rosyjskimi pod Kukiełkami, Słonimem, Myszą, Dworcem i Nołczadzią. Jednak największą sławę przyniosła mu, heroiczna i zakończona sukcesem, obrona Jasnej Góry z lat 1770/71 przed nacierającymi wojskami rosyjskimi pod wodzą gen. Iwana Drewicza.

3 listopada 1771 r. miało miejsce słynne porwanie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po uwolnieniu król oskarżył konfederatów, w tym bezpodstawnie samego Pułaskiego, o królobójstwo. Wobec tych oskarżeń Pułaski został zmuszony udać się na emigrację. Tak rozpoczął się nowy okres w jego życiu. Początkowo przebywał w Turcji, a później w Niemczech. Ostatecznie znalazł się w stolicy Francji (1777), gdzie poznał Benjamina Franklina, od którego otrzymał list polecający od Jerzego Waszyngtona, głównodowodzącego amerykańskimi siłami powstańczymi walczącymi przeciwko armii brytyjskiej na kontynencie amerykańskim.

Po przybyciu do Ameryki w lipcu 1777 roku, działając w uzgodnieniu z Jerzym Waszyngtonem, niezwłocznie przystąpił do organizowania powstańczej kawalerii. Niedługo po tym został mianowany dowódcą amerykańskich lekkich dragonów w randze generała brygady. W wielu potyczkach i bitwach organizował śmiałe natarcia i z sukcesem przygotowywał obrony. Walczył m.in. pod Germantown i Haddonfield, zaś w bitwie pod Brandywine wsławił się odważną szarżą, która zapobiegła klęsce powstańczej kawalerii i uratowała życie przyszłemu amerykańskiemu prezydentowi.

W 1778 r. generał Kazimierz Pułaski stworzył sławny Legion Kawalerii, którym dowodził do 9 października 1779 r. Tego dnia został śmiertelnie ranny w trakcie dowodzenia natarciem na pozycje brytyjskie na polu bitwy pod Savannah. W wyniku odniesionych ran, zmarł 11 października 1779 r.

Skuteczna obrona Jasnej Góry w czasie konfederacji barskiej oraz uwikłanie Kazimierza Pułaskiego w jego rzekomy zamach na życie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego

Wymienione w tytule dwa ważne wydarzenia z czasu 4-letnich zmagań konfederacji barskiej (1768-1772), dla pełniejszej jasności wymagają krótkiego wstępu i choćby najbardziej skrótowego wyjaśnienia, co w Rzeczpospolitej robiły wojska rosyjskie i dlaczego władzy nie sprawował król Polski, lecz rosyjski ambasador.

W tej sprawie trzeba się cofnąć do końca XVII w., gdy panował jeszcze Jan III Sobieski (1629-1696). 3 lata po jego zwycięskiej odsieczy wiedeńskiej i pokonaniu tam wojsk tureckich, tzn. w roku 1686, Rzeczpospolita musiała rozwiązać problem rozejmu z Rosją. Polska nie uzyskała obiecywanej wcześniej pomocy Austrii i innych państw zachodnich, a sama walczyć z Rosją nie chciała.

Wojewoda poznański Krzysztof Grzymułtowski prowadził w Moskwie negocjacje, których efektem był niekorzystny dla Rzeczpospolitej układ podpisany 6 maja 1686 r., zwany „pokojem wieczystym” lub „traktatem Grzymułtowskiego”. Zawierał on między innymi zgodę Polski na to, że w razie prześladowania wyznawców prawosławia, wojska rosyjskie mogą stanąć w ich obronie i wkroczyć w granice Rzeczpospolitej. Traktat ten nigdy nie był w Polsce ratyfikowany przez Sejm, ale dla cara Piotra I, a także dla Katarzyny II był okazją do coraz bardziej brutalnych działań, które zmierzały do wchłonięcia Rzeczpospolitej przez imperium rosyjskie.

Legalnie wybrany król Stanisław Leszczyński został przez wojska rosyjskie zmuszony do ucieczki, a obaj Sasi – August II i August III zawdzięczali tron Polski zbrojnej interwencji Rosji. Po śmierci Augusta III Sasa „Familia Czartoryskich”, która stanowiła coś w rodzaju „partii politycznej”, propagowała hasła dosyć radykalnych reform i zerwania z cudzoziemcami na polskim tronie. Hasła były słuszne i trafiały do przekonania większości szlachty, ale zasadniczy błąd „Familii” polegał na tym, że reformy chciała przeprowadzić przy pomocy Rosji. W efekcie tej „pomocy”, która była brutalną interwencją wojsk rosyjskich, na polskim tronie zasiadł Stanisław August Poniatowski, a faktyczną władzę objął ambasador rosyjski – Nikołaj Repnin (1734-1801). Nawet „Familia”, która chciała wcześniej rosyjskiej pomocy, zaczęła domagać się usunięcia z terenów państwa wojsk rosyjskich. 14 sierpnia 1767 r. Nikołaj Repnin, w obecności króla i kilku osób oświadczył z właściwym sobie cynizmem: „Staną na sejmie w 15 tysięcy wojska i wszyscy będą musieli głosować jak każę.”

13 października 1767 r. wojska rosyjskie na rozkaz Repnina porwały i wywiozły w głąb Rosji biskupa Kajetana Sołtyka, hetmana Wacława Rzewuskiego z synem oraz biskupa kijowskiego – Józefa Załuskiego. Akcja miała zdezorganizować i zastraszyć opozycję wobec rosyjskiej ingerencji. Na znak protestu kanclerz wielki koronny Andrzej Zamoyski podał się do dymisji, a król milczał. Porwanie to stało się ostatnią kroplą goryczy upokorzonych Polaków i doprowadziło do zawiązania konfederacji barskiej, która stała się wkrótce trwającym 4 lata niepodległościowym powstaniem.

29 lutego 1768 roku, w miasteczku Bar na rosyjsko-tureckim pograniczu Rzeczpospolitej, w klasztorze Karmelitów, którego przeorem był ksiądz Marek Jandołowicz (1713-1804), zaprzysiężono i ogłoszono uroczyście akt konfederacji. 4 marca powołany został Związek Wojskowy Konfederacji. Do narodów, papieża Klemensa XIII, do króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, do Wielkiego Wezyra i Sułtana, do Carycy Wszechrosjii – rozesłano listy, manifesty oraz uniwersały.

Roznieść szeroko ogniska konfederacji, a gdy zadzwonią podkowy sprzymierzonych Turków, którzy zaatakują Rosję, ruszyć całą siłą wiary i zapału, aby wypędzić wojska rosyjskie z granic Rzeczpospolitej – tak streścić można cele konfederacji barskiej. Nie jest prawdą, że konfederaci sprzeciwiali się reformom politycznym, że przesiąknięci byli duchem fanatyzmu religijnego i anarchii. Świadczy o tym między innymi również to, że w dobrze pojętym interesie obrony polskiej niepodległości, przywódcy konfederacji działali w sojuszu z mahometańską Turcją.

Mimo pokonania konfederatów w Barze i w znacznej części ukrainnych województw Rzeczpospolitej (nazwa Ukraina dla Rusi nie była jeszcze wówczas używana), zwoływane były kolejne konfederacje i kontynuowały walkę.

31 października 1769 roku powołana została Rada Generalna Stanów Skonfederowanych zwana potocznie „Generalnością”. Było to kierownictwo całej konfederacji barskiej, a w jego skład wchodzili: biskup Adam Krasiński, książę Radziwiłł „Panie Kochanku”, ordynat Jakub Zamoyski, Ignacy Bohusz, Teodor Wessel, kilku ważnych Potockich i Ossolińskich. Na naradach „Generalności” zasiadali także konfederaccy marszałkowie poszczególnych ziem. Kazimierz Pułaski był w tym czasie nie tylko sławnym dowódcą, ale również marszałkiem Ziemi Łomżyńskiej.

We wrześniu 1770 r. Kazimierz Pułaski dowodził siłami konfederackimi w sile około 2,5 tysiąca pieszych i konnych żołnierzy. Dowiedział się wówczas, że wojska rosyjskie pod dowództwem Drewicza postanowiły zająć Jasną Górę jako jedną ze znanych twierdz. Szybszy i skuteczniejszy był jednak Pułaski, który pozostawiając odwody, 8 września ze znaczną częścią wojsk wkroczył do Częstochowy.

Stanowiło to wielki sukces i wpłynęło ożywiająco na tych, którzy wahali się czy przystąpić do konfederacji. Od 11 września Pułaski pospiesznie przygotowywał obronę przed atakiem wojsk rosyjskich, którego należało się spodziewać. Twierdza jasnogórska umocniona dwadzieścia lat wcześniej przez „ober inżyniera artylerii koronnej” Christiana Dahlke, od czasu „potopu szwedzkiego” jeszcze bardziej podniosła swoje walory obronne i stanowiła zwarty czworobok.

W niewielkiej odległości od czworoboku wznosił się wał ziemny opatrzony murem i bastionami, które na każdym rogu wyposażone były w kazamaty i działa. Całą twierdzę otaczała głęboka fosa najeżona od zewnątrz ostrokołem. Przedpole twierdzy stanowiła błotnista dolina. Po dokonaniu szczegółowego przeglądu Kazimierz Pułaski stwierdził, że Jasna Góra dysponuje 140 armatami i dużą ilością kul oraz bomb.

Dobrymi doradcami Pułaskiego w umacnianiu twierdzy byli Francuzi: generał de Labadie oraz kapitan d’Etannion. O ważnej roli Pułaskiego w tym czasie świadczy między innymi list, który otrzymał od „Generalności”: „ W przykrych i krytycznych rzeczy okolicznościach samą przynosisz nadzieją, przywracasz lustr narodowemu orężowi, zalękasz nieprzyjaciela, pomnażasz sobie i Ojczyźnie sławy, w obcych nawet potencjach utwierdzasz reputacją.” 2 października Kazimierz Pułaski spotkał się z dowódcą konfederatów wielkopolskich Józefem Zarembą. Uzgodniwszy warunki współdziałania, zostawił Pułaski piechotę w Częstochowie, a sam z jazdą mieszał szyki carskim generałom, robiąc wypady aż pod Poznań i wymykając się im z niesamowitą wprost zręcznością wprawnego partyzanta.

W końcu listopada 1770 r. wpadła w ręce Kazimierza Pułaskiego szczegółowa instrukcja, którą dla Drewicza opracował głównodowodzący wojsk rosyjskich generał Weymam. Plan rosyjski przewidywał, że dla skutecznego przeprowadzenia oblężenia, z Łowicza otrzyma Drewicz dodatkowo cztery kompanie piechoty oraz ciężką artylerię z haubicami. Specjalny konwój miał odebrać na granicy śląskiej pożyczone od Prusaków z Wrocławia cztery moździerze i sto bomb. Drewicz napisał w tej sprawie grzeczny list, ofiarowując pokrycie kosztów transportu: „Płacić będziemy uczciwie z funduszów kontrybucyjnych”. „Po zdobyciu Częstochowy — pouczała dalej instrukcja – klasztor należy obsadzić wojskiem rosyjskim, a szlachtę polską odesłać etapami w głąb Rosji. „

„Generalność” dysponowała w tym czasie łączną siłą około 20 tys. konfederatów. Pod bezpośrednią komendą Pułaskiego pozostawało niewiele ponad 3000.

Ostatni dzień 1770 roku stał się dniem pierwszej bitwy pod Częstochową. W mroźny sylwestrowy poranek około godziny 9, zza wzgórz od strony Kłobucka wynurzyła się awangarda wojsk rosyjskich. Nie czekając na nadciągnięcie dalszych sił, rozpoczął Pułaski walkę utrudniającą wojskom rosyjskim zajmowanie dogodnych pozycji i opóźniającą ich marsz. Przez wiele godzin trwały walki. „Kozacy i karabinierzy rosyjscy jak chwast podcięty padali” – zapisano w dzienniku bojowym obrońców. Wieczorem 1 stycznia 1771 r. podpalił Pułaski zdobytą przez Rosjan Nową Częstochowę, która była osadą leżącą tuż pod twierdzą.

3 stycznia rozpoczął się „koncert” rosyjsko – pruskich armat, który wieczorem osiągnął swoje fortissimo. Okazało się jednak, że ani działa carycy, ani moździerze króla pruskiego nie są w stanie zniszczyć murów jasnogórskiej twierdzy. Radość obrońców była ogromna, bo żaden człowiek z fortecy nie został zabity, „zaś kule o kościół odbijające się jedne całe odlatywały, drugie to na pół, to na trzy, to na cztery części krusząc się odpadały.” Następnego dnia przysłał Drewicz parlamentariuszy, wzywając do poddania się i obiecując wszystkim obrońcom bezpieczny powrót do domów. Odpowiedź Pułaskiego pełna była pewności siebie. „Powiedzcie waszemu Drewiczowi, że jeżeli chce się ocalić, niech każe złożyć broń pod murami fortecy. Otrzyma za to pas wolnego przejazdu aż do Petersburga. „

Tego samego dnia wieczorem dla udowodnienia, że propozycji Polaków nie należy traktować jedynie jako przejawu humoru, obrońcy Częstochowy dokonali brawurowego wypadu na pozycje rosyjskie. Nie zwracając uwagi na wściekłe bombardowanie, które zarządził Drewicz po powrocie jego parlamentariuszy, wyszedł Pułaski z wojskiem przez furtkę Lubomirskich i wśród ciemności z trzech stron zaatakował baterie wroga. Na zajętych strzelaniem Rosjan spadli jak grom z jasnego nieba. Gdy ci rzucili się do ucieczki, razili ich ogniem, szablami, bagnetami, dzidami, a nawet młotami, które zabrali ze sobą do zagwożdżenia najcięższych dział. Zanim Drewicz opanował sytuację, Polacy unieszkodliwili trzy największe armaty i wycofali się bez większych strat. Tych Rosjan, którzy oprzytomniawszy już zupełnie, zapędzili się zbyt daleko, razili Polacy z murów. Według juliańskiego kalendarza był to wieczór wigilijny. Prawosławni żołnierze rosyjscy szeptali między sobą o cudowności „monastyru”, który kazano im atakować.

W następnych dniach skuteczność rosyjsko – pruskiej artylerii zupełnie została skompromitowana. Drewicz przygotowywał się do szturmu. Spędzeni przez Rosjan chłopi zwozili pod nadzorem wojska faszyny i drabiny. 9 stycznia wszystko wskazywało na to, że Rosjanie przygotowują się do odwrotu. Pułaski był jednak czujny. Zachowana ostrożność okazała się bardzo potrzebna. Około godziny 2 w nocy ze zgliszcz Nowej Częstochowy oraz z drewiczowskich redut ruszyły trzy kolumny szturmowe Rosjan, pędząc przed sobą gromady nieszczęśliwego chłopstwa z faszynami i drabinami. Atakujących Rosjan dla dodania im odwagi uraczono gorzałką.

Pułaski biegł wzdłuż stanowisk wstrzymując przedwczesną obronę, którą rozpoczął już Falkowski od strony bastionu św. Barbary. Dopiero, gdy atakujący wypełnili już całą fosę i zaczęli przystawiać drabiny, a nawet wspinać się na mury, Pułaski dał sygnał. W jednej chwili rzucono wieńce, które oświetliły teren, chwycono za drągi, spuszczono kamienie, kłody, fajerbale, szturm-garnki i granaty. Jednocześnie odpychano drabiny z uczepionymi na nich ludźmi, strzelano z pistoletów, karabinów i dział, rażąc bliższe i dalsze szeregi atakujących.

Po godzinie szturm załamał się, ale obrońcy jeszcze przez trzy następne godziny razili wycofujących się morderczym ogniem, a o świcie wypadli za bramy, aby pogłębić klęskę napastników i pozbierać porzuconą broń: karabiny, amunicję, szable i bagnety. Przez cały dzień było cicho, ale po południu w obozie rosyjskim wszczął się ruch. Podwody wiozły nowe drabiny i faszyny. Wszystko wskazywało na to, że Drewicz jeszcze raz będzie próbował zdobyć Jasną Górę szturmem.

16 stycznia 1771 r. Rosjanie, nie zdecydowawszy się na następny atak, rozpoczęli odwrót. Dla podniesienia ducha bojowego swoich sołdatów, zabrał Drewicz z nowicjatu św. Barbary kilkunastu kleryków i rozebrawszy ich do bielizny pędził po śniegu. Pułaski, który znany był z tego, że nawet chwyconych żołnierzy rosyjskich po bitwie wypuszczał wolno, nie mógł patrzeć spokojnie na tego rodzaju praktyki i natychmiast ruszył z pościgiem. Drewicz, aby przyspieszyć swoją ucieczkę, zmuszony był nie tylko pozostawić nieszczęsnych kleryków, ale spalić około 300 wozów z zaopatrzeniem. Ustalono później, że do odwrotu Drewicza przyczynił się Miączyński oraz Szyc, gdyż wspólnie oblegali załogę rosyjską w Krakowie.

1 lutego 1771 r. otrzymał Pułaski list z gratulacjami „Generalności”, podpisany przez Michała Paca: Niebezpieczeństw wzgardą, przezorność w rozporządzaniu, odwagą w dopełnianiu, za bieg na przyszłe wypadki, czułość na wszystko dałeś widzieć – w dzielnej i chwalebnej fortecy jasnogórskiej.”

2 lutego, w dniu Matki Boskiej Gromnicznej, odbyła się na Jasnej Górze podniosła uroczystość. Wszyscy najbardziej ofiarni obrońcy twierdzy, wśród nich oczywiście Kazimierz Pułaski, odznaczeni zostali Krzyżem Konfederatów Barskich. Uroczystość celebrował ksiądz biskup i on też wygłosił krzepiące na duchu kazanie: „ Walczycie za wiarą i Marią, za prawo i Ojczyzną. Głosi to napis umieszczony na Krzyżu i potwierdza wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Ona jest pogromczynią nieprzyjaciół. Królowa naszej korony i polskiego orła. Pod znakiem orła zwyciężajcie nieprzyjaciół i precz przepędzajcie obcą przemoc. „

Sława Kazimierza Pułaskiego jako obrońcy Jasnej Góry docierała także poza granice Polski. Rozpisywały się o nim gazety francuskie, niemieckie, holenderskie i angielskie. Specjalne komplementy dla Pułaskiego przekazał za pośrednictwem posła „Generalności”, Wielhorskiego – Jan Jakub Rousseau, który napisał, że Konfederacja ocali konającą Ojczyznę Polaków. Imię Kazimierza Pułaskiego wymieniane było z patriotycznym uwielbieniem obok imienia Zawiszy i Czarnieckiego, w powstających „na gorąco” poezjach i piosenkach. Również „Generalność” w każdym piśmie chwaliła „najzasłużeńszego” marszałka. Coraz powszechniejsze stawało się żądanie obwołania Pułaskiego wodzem naczelnym wszystkich wojsk konfederackich.

Do klasztoru jasnogórskiego przybył Sawa – Caliński. Był to niewątpliwie czas największych sukcesów konfederacji barskiej. Nawet chwiejny zawsze król, pod wpływem Czartoryskich i Zamoyskich zaczynał opierać się naciskom rosyjskim i rozważać możliwość pogodzenia się z konfederatami. Na stanowisku ambasadora Rosji brutalnego Repnina zastąpił Michał Wołkoński, a wkrótce potem Kaspar von Soldem.

Zimą i wiosną mieli konfederaci wiele sukcesów. Pod Lanckoroną pobity został „wilk rosyjski” – Suworow. W walce stracił prawie wszystkich swoich oficerów. W innym miejscu do konfederackiej niewoli dostali się polscy generałowie w służbie rosyjskiej: Jan i Michał Grabowscy. Optymistyczny obraz sytuacji psuły niestety niepowodzenia na froncie tureckim, gdzie po zdobyciu Chocimia i Jass, Rosjanie osiągnęli linię Dunaju. Sukces „cudownej” obrony Częstochowy na próżno usiłowano przekształcić, jak za Jana Kazimierza, w punkt zwrotny całej wyzwoleńczej wojny.

W końcu czerwca 1771 r. Częstochowę znowu oblegały wojska rosyjskie pod dowództwem Drewicza. Tym razem asystowały mu wojska królewskie komenderowane przez Ksawerego Branickiego. Oblegający nie czuli się jednak zbyt pewnie, bo tuż za kłobuckimi lasami gromadził swoje liczne konfederackie wojska regimentarz – Józef Zaremba.

Któregoś dnia, w czasie wymiany artyleryjskich strzałów między oblegającymi a obrońcami Częstochowy, doprowadzono do Pułaskiego parlamentariusza, który oświadczył, że , Pan łowczy koronny chce z Waszmością pertraktować. Pułaski do rozmów tego rodzaju bynajmniej się nie palił, ale zgodził się wyjechać, ciekawy, co też chce mu zaproponować przedstawiciel króla. Spotkał Branickiego w towarzystwie Drewicza, przy akompaniamencie rosyjskiej artylerii. Oburzył się więc i powiedział, że nie będzie rozmawiał ani w obecności bandyty ani wśród huku dział. „Nie przyjechałem tu żeby atakować, ale chcą zaproponować zgodę i przyjaźń ” – mówił Branicki. – „Nie w tym towarzystwie ” – powiedział Pułaski.

Umówili się na następny dzień i rozmawiali bez świadków. Myślą przewodnią tej rozmowy miały być warunki pojednania króla z konfederatami. Branicki wzywał do poddania twierdzy i rozprawiał o nieszczęściach kraju oraz o zgubności wojny domowej. Pułaski stwierdził, że nie wyklucza pogodzenia się z królem, ale pod warunkiem, że król i jego zwolennicy przyłączą się do starań o wymarsz wszystkich wojsk rosyjskich z Polski. Tak jak wcześniej Drewicz, tak teraz Branicki zakończył rozmowę groźbą: pożałujesz Waszmość kiedyś tej sposobności.” W swoim dzienniku zanotował, że Pułaski mówił jak młody zarozumialec.” Również tym razem Drewicz i pomagający mu Branicki musieli odstąpić od Jasnej Góry.

15 lipca 1771 r. „Generalność” formalnie mianowała Kazimierza Pułaskiego komendantem twierdzy jasnogórskiej. W tym też czasie, pod patronatem królewiczowej Franciszki, nastąpiło pojednanie z ustępującym przedstawicielem Francji Dumouriezem. Na spotkaniu w Łojkach Pułaski przedstawił stan liczebny swego wojska, zadeklarował zaprowadzenie karności, oczyszczenie korpusu oficerskiego czyli pozbycie się ludzi nieodpowiednich, pomoc w formowaniu piechoty i niepodejmowanie żadnej kampanii bez uzgodnienia z Radą Wojenną.

Do tej rady wchodził od tego czasu on sam i jeszcze dwie osoby przez niego wskazane. Wszyscy wiedzieli już, że Dumouriez ustępuje, a na jego miejsce jedzie z Francji nowy doradca, generał Antoni Karol Viomenil. Pojednawcza narada w Łojkach miała oczyścić atmosferę i podnieść rangę Kazimierza Pułaskiego, jako Komendanta Jasnej Góry, do roli jednego z trzech dowódców, decydujących o taktyce i strategii dalszej walki.

Realizując polecenie „Generalności”, 19 sierpnia opuścił Pułaski Częstochowę. Z całą kawalerią, oddziałami piechoty i armatami, przeszedł Wisłę pod Bobrkiem i 25 sierpnia stanął w Tyńcu. Dowiedział się tam, że pod Widawą ciężką klęskę zadał Branickiemu regimentarz wielkopolski Józef Zaremba.

Przygotowując reorganizację konfederackiej armii, Pułaski proponował powołanie 5 generalnych komendantów i zdobycie Warszawy. Uważał, że będzie to możliwe, jeżeli konfederacja dysponować będzie pięćdziesięcio tysięczną armią. On sam stał już na czele sześciu tysięcy dobrego wojska. Żądając uzbrojenia Kurpiów obliczał, że może powiększyć swoje oddziały o dalsze trzy tysiące.

Doradca francuski w osobie generała Viomenila budził nowe nadzieje i akceptował projekty zgłoszone przez Pułaskiego. Uzgodniono, że dla opanowania Warszawy wystarczą dwa największe korpusy konfederackie pod dowództwem Pułaskiego i Zaremby. Pułaski jak zawsze pełen optymizmu, gotów był do podjęcia akcji.

Wielka popularność Kazimierza Pułaskiego, o której aż z Rotterdamu pisała (19 lipca 1771 r.) Anna Jabłonowska, niepokoiła wielu. Najbardziej jednak nie mogła się podobać wykonawcom i zwolennikom rosyjskiego w Polsce panowania. Długo się głowili nad różnymi „kruczkami”, wiele myśleli, aż wymyślili. Rosjanie zrozumieli w tym czasie, że sami Rzeczpospolitej nie są w stanie pokonać i rozpoczęli starania o wciągnięcie do koalicji antypolskiej Prus i Austrii.

Trasy piesze powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.

Trasy piesze powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.

Trasa 1: Warka – Stara Warka – Pilica – Ostrołęka – Konary – Potycz – Czersk – Góra Kalwaria. Ok. 35 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy i Wisły, lasy, rezerwaty przyrody ożywionej i nieożywionej, rozlegle sady owocowe, ruiny zamku książąt mazowieckich w Czersku, liczne zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu.

Wycieczkę zaczynamy z Warki (patrz opis w wykazie alfabetycznym miejscowości). Za pałacem w Winiarach kierujemy się z biegiem Pilicy. Początkowo trasa wiedzie u podnóża skarpy wśród nadrzecznych zarośli. Później wyprowadza nas na jej grzbiet, w miejscu, gdzie rzeka płynąc pod samą skarpą, stale ją podmywa. Roztacza się stąd wspaniały widok na meandrującą Pilicę, na nadbrzeżne łąki na przeciwległym jej brzegu oraz na niknące na horyzoncie lasy Puszczy Kozienickiej. Pilica stanowi tu nie tylko granicę dwóch województw, ale także granicę różnych gleb i typów gospodarczych. Mijamy wkrótce Starą Warkę. We wsi zachowały się ślady grodziska wczesnośredniowiecznego, kolebki obecnej Warki.

Brzegiem skarpy lub traktem biegnącym, nieco dalej od rzeki, grzbietem wierzchowiny dochodzimy do wioski Pilica (9 km, patrz opis). Następnym etapem wycieczki jest wieś Ostrołęka (patrz opis). Docieramy do niej tzw. Królewską Drogą (od Pilicy 2,5 km w kierunku pn.) lub obieramy trasę, dłuższą o ok. 3 km, biegnącą wśród bujnych nadpilickich łąk, wzdłuż koryta rzeki. Wczesną wiosną i po długotrwałych opadach droga jest podmokła.

Za Ostrołęką droga prowadzi zalewowym tarasem w kierunku pn. Z lewej towarzyszy nam wyniosła skarpa, z prawej — miejscami piaszczyste wydmy utworzone z ławic piasku pozostałych w wyniku dawnych procesów denudacyjnych pra-Wisły. Przed nami zabudowania wioski Przylot (14 km). Możemy dalej iść tą samą drogą przez wieś Ostrówek do Konar, bądź też wybrać inną drogę, ciekawszą. Biegnie ona grzbietem skarpy, z której miejscami otwierają się ładne widoki na dolinę Wisły. W tym celu należy na skrzyżowaniu dróg, zaraz za pierwszymi zabudowaniami Przylotu, skręcić na lewo w stronę skarpy. Podchodzimy na nią, po czym wybieramy drogę, która po minięciu niewielkiego pasa łąk skręca na północ zagłębiając się w owocowe sady. Szczególnie tu pięknie w okresie kwitnienia drzew. Niebawem przecinamy malowniczy wąwóz. Dochodzimy wreszcie do Konar (18 km, połącz. PKS :z Warszawą — 47 km przez Górę Kalwarię — 12 km oraz z Kozienicami — 42 km przez Mniszew; kiosk „Ruchu”). Tu ewentualnie można zatrzymać się na nocleg. W miesiącach lipcu i sierpniu czynne jest schronisko szkolne przy szkole podstawowej (24 miejsca noclegowe). Konary, podobnie jak inne mijane miejscowości, bardzo ucierpiały w czasie działań wojennych w 1944—45 r. Wioska stanowi obecnie główny ośrodek jednego z podregionów sadowniczych powiatu grójeckiego.

Dalej podążamy jezdną drogą na pn.-zach. Po przebyciu kilometra, na prawo od drogi, biegnącej teraz brzegiem skarpy, roztacza się wspaniały widok na płynącą w dali Wisłę oraz widniejące na horyzoncie Lasy Osieckie. Za niewielkim lasem przylegającym do drogi skręcamy na prawo i dochodzimy do brzegu nadwiślańskiej skarpy. Po kilkuset metrach marszu jej skrajem w kierunku pn. drzewa zasłaniające widoczność ustępują i otwiera się bardzo ładny widok na rzekę. Wisła stale podmywa wysoki brzeg, który opada tu kilkunastometrową pionową ścianą. Konieczne zachowanie ostrożności! Nie należy podchodzić blisko do skraju skarpy!

Ścieżka zbiega niebawem do wąwozu, wyprowadzając nas nad samą rzekę. Wąwozem w lewo można dojść wkrótce do wsi Potycz (patrz opis) leżącej przy drodze Warka — Warszawa (połącz. PKS). Trasa wiedzie dalej ścieżką skrajem skarpy lub u jej podnóża, nad samą rzeką. Obserwujemy poszarpany brzeg, porośnięty miejscami gęstwą krzewów. Cały ten fragment wysokiego urwistego brzegu wiślanego znajduje się pod ochroną. Niebawem skarpa stopniowo oddala się od rzeki. Idziemy teraz ponad 5 Ikm wałem wiślanym mając z prawej widok na rzekę z piaszczystymi wyspami porośniętymi wikliną. W czasie słonecznej pogody warto skorzystać z kąpieli. Po lewej stronie wału widoczne tereny oddane pod uprawę truskawek oraz sady owocowe. Od miejsca, gdzie rzeczka Czarna przecina wał wiślany skręcamy na lewo i idziemy w górę rzeczki. Po ok. 1 km dochodzimy do mostu. Droga biegnąca początkowo w kierunku pn. a później w pn.-zach. doprowadza do Czerska (31 km, patrz opis). Do Góry Kalwarii docieramy traktem prowadzącym skrajem wysokiej skarpy, a następnie drogą. Inna, ciekawsza krajobrazowo droga wiedzie wśród łąk, pól i ogrodów, tarasem zalewowym, równolegle do skarpy.

Trasa 2: Warka – Stara Warka – Pilica – Ostrołęka – Dębnowola – stacja kol. Michalczew. Ok. 20 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy, rezerwat przyrody w Winiarach, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu, rozległe sady owocowe.

Odcinek do wsi Ostrołęka opisany w trasie 1. Z Ostrołęki wyruszamy drogą wiejską prowadzącą w kierunku zach. Wkrótce wspinamy się na grzbiet skarpy, z której ostatni raz mamy widok na szeroką dolinę Pilicy i Wisły. Wkraczamy w krainę sadów. Szczególnie pięknie tu w pierwszej połowie maja w okresie kwitnienia drzew owocowych. Mijamy wsie Klonową Wolę i Dębnowolę (15 kim). Wokół lekko sfalowany teren. Niebawem przecinamy drogę łączącą Warkę z Górą Kalwarią. Na dalszym odcinku trasy towarzyszą nam po prawej młode lasy, przeważnie liściaste. Miejscami piękne kobierce z traw. Następnie mijamy po lewej kilka zabudowań wioski Martynów. Z daleka widoczne są mury nowej szkoły Tysiąclecia w Watraszewie. Przy niej skręcamy na lewo (pd. zach.). Droga przebiega obok zagajników sosnowych, malowniczych fragmentów brzeziny i doprowadza do pobliskiej stacji Michalczew położonej na linii kol. Warszawa (50 km) — Warka (7 km).

Trasa 3: stacja kol. Michalczew – Martynów – Borowe – Marynin – Potycz. Ok. 11 km.

Na trasie wycieczki: urozmaicone lasy porastające sfalowany teren, liczne sady owocowe.

Wycieczkę rozpoczynamy ze stacji kol. Michalczew położonej na linii kolejowej Warszawa (50 km) — Warka (7 km). Wiejskimi drogami zmierzamy w kierunku pn.-wsch. Mijamy zagajniki sosnowe, młode lasy brzozowe i mieszane. Z daleka widoczna nowa szkoła Tysiąclecia w Watraszewie. Koło szkoły skręcamy na prawo (wsch.). Po lewej wieża triangulacyjna. Droga biegnąc wśród pól przechodzi obok zabudowań wioski Martynów, a następnie doprowadza do skraju lasu. Idziemy w dalszym ciągu na wsch. Po prawej stronie drogi łąki i pola, po lewej zagajniki sosnowe a nieco dalej fragmenty malowniczej brzeziny oraz młode lasy mieszane poprzetykane pięknymi kobiercami traw. Na ok. 4,5 km dochodzimy do skrzyżowania kilku dróg. W odległości kilkuset metrów na pd. widoczne chaty wsi Gąski, otoczone owocowymi sadami. Kierujemy się teraz na pn. wsch. wysadzoną akacjami polną drogą. Po dojściu do skraju lasu opuszczamy ją i obieramy inną, biegnącą na pn. Wokół urozmaicone lasy mieszane, z przewagą brzozy, na dalszym odcinku sosnowe. Po wyjściu z lasu trafiamy do wsi Borowe (ok. 6,5 km). Na pn. od wioski widoczny jest następny niewielki las. Dochodzimy doń polną miedzą. Po lewej piaszczyste wydmy. Las porasta dość silnie sfałdowany teren. W głębi przeważa mieszany młodnik, miejscami liściasty, bujnie podszyty. Kierujemy się leśnymi ścieżkami lub na przełaj ku prawej części lasu, a później jego skrajem schodzimy w głęboką dolinkę, w której płynie wysychający latem strumyk. Potem wspinamy się pod górę i ścieżką wśród rozległych sadów (kierunek pn.) docieramy do wsi Marynin (ok. 8,5 km). Polną drogą wybiegającą ze środka wsi podążamy nadal na pn. Po kilometrze zagłębiamy się w większy kompleks leśny. Początkowo towarzyszy nam las sosnowy ustępując dalej ładnemu liściastemu ze zdobnymi kobiercami traw i mchów. Niebawem wieś Poty cz (11 km, patrz opis).

Trasa 4: stacja kol. Michalczew – Nowa Wieś – Rytomoczydła – Dębówka – Wichradz – Warka. Ok. 22 km.

Na trasie wycieczki: urozmaicone lasy, rozległe sady, m. in. sady doświadczalne Instytutu Sadownictwa w Nowej Wsi, malownicze pagórki morenowe, piękne widoki w dolinie Pilicy, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu, pamiątki związane z wydarzeniami powstania 1863 r.

Wycieczkę rozpoczynamy ze stacji kol. Michalczew położonej na linii kol. Warszawa (50 km) — Warka (7 km). Początkowo podążamy wzdłuż toru kolejowego na pd. Po 1 km zagłębiamy się w przyjemny, mieszany las, drogą prowadzącą w kierunku pd.-zach. Gliniaste podłoże powoduje, że po deszczach na drodze tworzą się duże i trudne do ominięcia kałuże. Droga zbacza następnie ku zach., wychodzi na pole i po przecięciu niewielkiego lasu sosnowego dociera do zabudowań wioski Murowanka (3,5 km). Dalej nie zmieniając kierunku marszu dochodzimy do Nowej Wsi (5 km, patrz opis).

Ze środka wsi odchodzi na pn. zach. droga do Gołębiowa. Przecina ona rzeczkę Czarną i biegnąc wśród pól doprowadza do mogiły powstańców 1863 r. Nieco dalej na zach. dostrzegamy klasycystyczną kaplicę, położoną na szczycie pagórka, w otoczeniu drzew. Od kaplicy podążamy wiejską dróżką w kierunku pobliskiego lasu. Wkrótce wiedzie ona jego skrajem. Skręcamy teraz pierwszą napotkaną przecinką na lewo (pd.). Wokół las sosnowy. Niebawem wychodzimy na otwartą przestrzeń. Wysadzana różnymi drzewami droga przecina rzeczkę Czarną i doprowadza do zabudowań gospodarczych w Rytomoczydłach (9 km, patrz opis).

Od przystanku PKS, położonego przy drodze łączącej Warkę z Grójcem, zagłębiamy się ponownie w las drogą wiodącą na pd. pd. Wsch. Po obu jej stronach dość malowniczy mieszany drzewostan. Po ok. 500 m łączymy się z inną szerszą drogą biegnącą na pd. Skraj drogi znaczą nam teraz dostojne świerki. Miejscami spotykamy wyraźne wyrwy w starszym drzewostanie, znaczone młodymi zalesieniami. Są to ślady zniszczeń dokonanych przez potężny huragan, który nawiedził szereg powiatów woj. warszawskiego w maju 1958 r. Uległo tu zniszczeniu ponad 100 ha lasu. Po ok. 2,5 km (od Rytomoczydeł) skręcamy innym leśnym traktem na wsch., aby po dalszych 2 km wyjść na pola, obok wioski Dębówka (13,5 km). Następnym etapem wycieczki jest wieś Jeżówek położona 3 km na wsch. za wyniosłym wałem morenowym, z którego grzbietu roztacza się ładny widok. Za Jeżówkiem pokonujemy wysunięty na pd. jęzor wspomnianego wyżej wału morenowego, porośnięty urozmaiconym lasem. Ze wschodniego jego zbocza rozpościera się rozległy widok na całą okolicę. W oddali (ok. 4 km na wsch.) dostrzec można zabudowania Warki. Malowniczy wąwóz sprowadza nas do położonej wśród owocowych sadów wsi Wichradz (17,5 km, na jej wsch. krańcu stoi ludowa kaplic z k a przydrożna w kształcie słupa o charakterze barokowym, typowa dla Warki i jej okolic, wystawiona zapewne w 1 poł. XIX w.). Za wiejskim stawem, znajdującym się w środku wsi, skręcamy na pd. wsch. Polna droga nadal biegnie sfalowanym terenem Wysoczyzny Rawsko-Mazowieckiej aż do Niemojewic, obecnie dzielnicy Warki (19,5 km). Dalszą drogę wytycza pilicka skarpa. U jej podnóża rozciągają się łąki a nad samą rzeką znajdziemy piaszczyste plaże. Niebawem dochodzimy do miejsca, gdzie Pilica, robiąc ostry zakręt, podpływa pod skarpę. Wąska ścieżka biegnie teraz poniżej urwistej skarpy, nad samą wodą, bądź też górą, skąd ładny widok. Dalej rzeka oddala się nieco od skarpy. Obszar tarasu zalewowego porośnięty jest tu rozmaitymi drzewami i wikliną, stanowiąc ulubione miejsce spacerów mieszkańców Warki. Zbliżamy się do centrum miasta (patrz opis).

Trasa 5: Michałów Górny – Biejków – Promna – Falęcice – Pacew – Przybyszew. Ok. 15 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy oraz zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu.

Wycieczkę rozpoczynamy w Michałowie Górnym (połączenie PKS z, Warką — 14 km i z Białobrzegami — 12 km, klub prasy i książki „Ruch”), położonym na skraju doliny Pilicy, w odległości 1 km od nurtu rzeki.

Szereg zapisków wskazuje na to, że w XVII w. był tu zamek, broniący niegdyś przeprawy przez Pilicę. Z budowli tej nie zostało do dziś śladu. W XIX-wiecz-nym pałacu, niezbyt fortunnie przebudowanym w początku bieżącego wieku, mieści się obecnie szkoła podstawowa. Obok pałacu, barokowa kaplica zapewne z XVII lub XVIII w. Miejscowy park założony został w XIX w.

Z Michałowa podążamy w kierunku pd.-zach. Wiejska droga biegnie skrajem nadpilickiej skarpy. Po lewej w szerokiej dolinie płynie, robiąc liczne zakręty, Pilica. Miejscami ze zbocza skarpy otwierają się rozległe i piękne widoki. Mijamy wioski Brańków, Biejków (3,5 km) i Biejkowską Wolę. Na łąkach widoczne są gdzieniegdzie pryzmy wydobytego torfu, używanego do celów opałowych i jako nawóz. Zatrzymujemy się na chwilę w Promnej (7,5 km, patrz opis). Kilometr dalej, na skraju wsi Falęcice, przecinamy drogę łączącą Warszawę przez Grójec z Radomiem (przystanek PKS).

Pilicka skarpa wytycza nam także następny etap wycieczki. Ścieżki i wiejskie drogi prowadzą po pochyłości skarpy wśród łąk, ogrodów warzywnych i sadów. Najwięcej widać upraw ogórków i cebuli. Za wsią Góry (11,5 km) napotykamy szczególnie ładny odcinek trasy. Z wysokich pagórków (152 m npm., ok. 37 m nad lustrem wody) roztacza się piękny widok na rzekę i całą dolinę. Brzeg skarpy porośnięty jest gdzieniegdzie lasem. Mijamy wioskę Pacew i zbliżamy się do Przybyszewa (patrz opis).

Trasa 6: Świdno – Michałowice – Tomczyce – Gostomia: A) Brzostowiec – 12 km; B) Nowe Miasto n. Pilicą – 12 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy, rezerwat przyrody „Tomczyce” rybne stawy w dolinie Lubanki, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu.

Świdno (patrz opis) opuszczamy wiejską drogą biegnącą na pd. zach. wśród pól warzywnych blisko skraju skarpy. Z lewej doskonale widać nadpilickie łąki oraz drugi brzeg rzeki. Kierujemy się na widoczne przed nami wieże kościoła w Michałowicach (patrz opis).

Zabudowania Michałowic prawie łączą się z zabudowaniami wioski Stamirowice. Ze środka tej długiej wsi droga sprowadza nas w dół. Dalej wędrujemy początkowo ścieżką a następnie polną drogą u podnóża skarpy porośniętej na tym odcinku młodym sosnowym lasem. Po lewej rozległe nadpilickie łąki, wyjątkowo barwne w maju w okresie kwitnienia. Najwięcej tu wówczas żółtych kaczeńców. Dochodzimy do Tom-czyc (4 km, patrz opis). Droga prowadzi wśród zabudowań wiejskich położonych na stoku skarpy i nad samą rzeką. Wiele tu chat tradycyjnych, budowanych na zrąb ze słomianym dachem. Niektóre liczą sobie już po kilkadziesiąt lat. Jedna z wiejskich dróg wyprowadza nas na górę do pałacu. Następnym etapem wycieczki jest piękny rezerwat „Tomczycee”, Dalej, za rezerwatem, możemy iść skrajem skarpy, porośniętej na tym odcinku młodszym lasem, bądź też wysadzanym drzewami traktem biegnącym równolegle do skarpy, w odległości kilkuset metrów na pn. Wkrótce Gostomia (ok. 8 km, patrz opis).

A) Kierujemy się teraz na pn. drogą prowadzącą prawą lub lewą stroną stawów rybnych. Celem naszej wycieczki jest Brzostowiec (12 km, patrz opis).

B) Z Gostomii idziemy drogą na zach. przez wsie Wolę Pobiedzińską i Pobiednę do Nowego Miasta n. Pilicą (12 km, patrz opis). Z lewej widok na Pilicę i jej dolinę.

Trasa 7: Wilków – Załuski – Błędów – Bielany – Wólka Bańkowska: A) Kozietuły – 17 km; B) Danków – Mogielnica -22 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina Mogielanki, urozmaicone lasy, zabytki architektury z okresu XVII -XIX w.

Z Wilkowa (patrz opis) kierujemy się na pd. Mijamy dwórr z końca XIX w. położony w parku. Podchodzimy na niewielkie wzniesienie. Po prawej mamy widok na rzeczkę Mogielankę. Zachodni i południowy stok wzniesienia porasta dość rzadki, ale ładny las sosnowy z domieszką brzozy. Zmieniamy kierunek marszu na wschodni, idąc cały czas skrajem lasu, równolegle do rzeczki. Dolina jej z każdym kilometrem pogłębia się. Mijamy młodniki sosnowe i dębowe. Następnie przechodzimy przez wieś Załuski. Droga zbacza tu w prawo i wyprowadza obok młyna na mostek (ponad 4,5 km). Po prawej duże rozlewisko miejscami zarośnięte trzciną. Mijamy dalej Wólkę Kurdybanowską. Wysadzana lipami droga wiedzie teraz pomiędzy sadami owocowymi należącymi do PGR Błędów. Wkrótce dochodzimy do Błędowa (8 km, patrz opis).

Ze Starego Rynku kierujemy się na lewo. Niebawem mostek na dopływie Mogielanki. Trakt wspina się teraz na grzbiet wyniosłości (pd. wsch.). Z najwyższego punktu roztacza się interesujący widok na dolinę Mogielanki, ciemne plamy lasów i różnobarwne pasy pól. Po chwili droga zbiega w dół, aby znów wspiąć się pod górę. Dochodzimy do PGR Bielany. Przecinamy na ukos dawny park dworski i podążamy drogą na pd. Po ok. 0,5 km skręcamy w inną drogę zagłębiającą się w jar, którym schodzimy nad Mogielankę. Dalszą drogę wytycza nam lewy brzeg rzeki, wijącej się wśród łęgu olszowego. Z prawej za rzeczką zabudowania wsi Wólka Bańkowska. Z lewej wyniosły brzeg doliny porastają kępy drzew. Trafiamy wreszcie na trakt. Po przeciwległej stronie traktu ładny las sosnowy. W bujnym podszyciu krzewy jeżyn, a w runie leśnym — obfitość jagód i poziomek. Skarpa nadrzeczna poprzecinana jest malowniczo licznymi jarami.

Po lewej stronie tego traktu, nieco wyżej, widoczny jest olbrzymi wykop, skąd wydobywano dawniej piasek i żwir. Z miejscem tym związane jest podanie o chciwym szlachcicu, który zakopał tu w kufrach wielki skarb. Było wielu śmiałków, którzy usiłowali nocną porą wydobyć kufry na wierzch. Nim jednak zdążyli wynieść je poza obręb wykopu, zaczęło dnieć, a kufry pociągając za sobą najbardziej chciwych poszukiwaczy skarbów, zapadły się jeszcze głębiej w ziemi.

A) Trakt biegnąc wśród sosnowego lasu wychodzi na wierzchowinę, po czym przez pola (na wsch.) doprowadza do drogi, łączącej Grójec (16 km) z Nowym Miastem n. Pilicą (20 km). Przy drodze zabudowania POM Dalboszek. Obok przystanek Kozietuty na linii PKS i linii kolejki wąskotorowej Warszawa – Grójec – Nowe Miasto n. Pilicą.

B) Trakt na prawo przechodzi mostem nad Mogie-lanką i biegnie stokiem doliny rzeki na pd. zach. Z lewej ładny widok. Po prawej dotyka do traktu mieszany las obfitujący w leszczynę. Mijamy następnie po lewej niewielki las sosnowy i schodzimy wąwozem do Dańkowa (ok. 16 km, patrz opis). Tuż przed wioską warto zwrócić uwagę na duży głaz narzutowy po prawej stronie drogi.

Przechodzimy z powrotem na lewy brzeg Mogielanki. Mijamy wieś Główczyn. Trasę wytyczają nam dalej nadrzeczne łąki. Później skraj doliny zajmuje las sosnowy. Wkrótce na wysokim przeciwległym brzegu Mogielanki ukazują się zabudowania Mogielnicy. Przechodzimy obok stadionu sportowego. Stąd już niedaleko do Rynku (ok. 22 km, patrz opis).

Trasa 8: Goliany – Łęczeszyce – Lewiczyn – Skurów. Ok. 14 km.

Na trasie wycieczki: niewielkie partie mieszanych lasów, sady owocowe oraz zabytki architektury z okresu baroku.

Od przystanku Goliany na linii kolejki wąskotorowej Warszawa (55 km) — Grójec (14 km) — Nowe Miasto nad Pilicą (29 km) idziemy drogą na pd. wsch. do wsi Łęczeszyce (2 km, patrz opis). Dalej trasę wytycza droga mogielnicka (pn. wsch.). Po lewej widoczne zabudowania dawnej cegielni łęczeszyckiej. Po ok. 2 km skręcamy na prawo drogą prowadzącą skrajem świerkowego lasku. Po niecałym kilometrze wybieramy drogę leśną biegnącą na pn. w;sch. ku wsch. Droga ta przecina sosnowy las a następnie prowadzi jego pn. brzegiem. Mijamy z prawej niewielki stawek. Po ok. 1,5 km dochodzimy do rozwidlenia dróg na skraju lasu. Kierujemy się teraz drogą na pn. wsch. w stronę widocznych zabudowań wsi Tartaczek (ok. 7,5 km) otoczonych sadami. Przez wieś droga prowadzi szpalerem utworzonym z kasztanów, lip i akacji. Docieramy do sosnowego lasu i zagłębiamy się weń ścieżką (na wsch.). Za polaną skręcamy w lewo. Leśna droga biegnie między młodnikami modrzewiowymi, później sosnowymi i brzozowymi. Po wyjściu z lasu spostrzegamy z prawej pierwsze zabudowania wsi Lewiczyn, Trafiamy na szerszą drogę, którą idziemy na pn. Droga wysadzona drzewami owocowymi, najładniej wygląda w 1 połowie maja, w okresie kwitnienia drzew. Teren lekko sfalowany. Dochodzimy do poprzecznej drogi, którą zbaczamy na prawo. Przed nami wzgórze o kształcie rogala, porośnięte pięknym lasem brzozowym. Z lewej, u podnóża żłobi sobie dolinę rzeczka Kraska (prawy dopływ Jeziorki), biorąca swój początek w pobliżu Belska, ok. 5 km na pn. zach. Na szczycie wzgórza właściwe zabudowania wsi Lewiczyn (11 km, patrz opis). Opuszczamy wioskę drogą biegnącą w kierunku pn. Przechodzimy mostek na Krasce. Po ok. 2 km skręcamy w prawo (pn. wsch.), mijamy zabudowania dawnego folwarku Oczesały i docieramy wreszcie do rozwidlenia dróg obok wsi Skurów. Autobusami PKS możemy stąd dojechać do Grójca (4 km), do Warki (22 km) oraz w kierunku Radomia.

Trasa 9: Głuchów – Kocerany – Przęsławice – Jeziorka – Sadków – rez. „Modrzewina” – Mała Wieś – Belsk Duży. Ok. 21 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki, rezerwat przyrody „Modrzewina”, sady owocowe, zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu.

Wioska Głuchów położona jest przy drodze łączącej Warszawę (40 km) z Grójcem (4 km). Połączenie PKS. W Głuchowie urodził się 6. X. 1882 r. Jan Czekanowski, znany antropolog, etnolog i badacz Afryki, członek PAN. W dawnym browarze Spółdzielnia „Extrakt” prowadzi zakład przetwórstwa owocowego. Schodzimy drogą w dolinę Jeziorki. Po lewej w rozlewisku rzeczki w przyszłości powstanie ośrodek wypoczynkowy. Po przejściu mostku skręcamy na prawo ścieżką, prowadzącą prawym brzegiem rzeczki. Mijamy stary młyn i podążamy ścieżką przez łąki w stronę widocznego łęgu olchowego. Wyszukujemy najdogodniejsze miejsce do przejścia niewielkiego dopływu Jeziorki. Za obszerną polanką rozciąga się ściana lasu, przeważnie sosnowego, wzdłuż której, prawie nad rzeczką, biegnie droga w kierunku pn.-zach. Wiosną lub po długotrwałych opadach jest ona w wielu miejscach podmokła (obejście lasem). Las ten obfituje w poziomki i maliny. Dalej drodze towarzyszy las liściasty z przewagą grabów. Po ok. 2 km docieramy do poprzecznej drogi, którą skręcamy na prawo. Przyjemniej jednak maszerować ścieżką, biegnącą równolegle do drogi w starszym mieszanym lesie, za ścianą młodej sośniny. Wychodzimy z lasu, obok młyna w Koceranach (4 km). Piaszczysta droga prowadzi nas teraz wzdłuż rzeczki w kierunku pd.-zach. Z niewielkiego wzniesienia roztacza się ładny widok na niebieskie tafle rybnych stawów i ciemną ścianę lasu na przeciwległym brzegu Jeziorki. Docieramy wreszcie do Przęsławic (7,5 km, sklep spożywczy, przystanek PKS), wioski położonej przy drodze łączącej Grójec (7 km) z Mszczonowem (22 km).

Idziemy drogą kilkadziesiąt metrów w lewo, aby następnie skręcić w prawo polną drogą wiodącą znowu na pd. zach. Z lewej wzgórze z malowniczo porozrzucanymi kępami drzew. Z prawej, wśród olch, płynie Jeziorka. Krajobraz staje się coraz bardziej interesujący. Rozpoczyna się wyraźny przełom rzeczki przez okoliczne wzniesienia. Po ok. 2 km droga skręca lekko w lewo. Po prawej zabudowania wsi Jeziora, gdzie urodził się uczestnik powstania listopadowego, poeta Konstanty Gaszyński (1809—1866). Dalej idziemy skrajem starodrzewu sosnowego, porastającego brzeg doliny. Niebawem wieś Jeziorka (10 km, sklep spożywczy, poczta). Jest to stara osada, która już w XV w. posiadała kościół, wzniesiony przez benedyktynów z Pułtuska. Obok kościoła rosną dwa potężne, stare modrzewie.

Wracamy do skraju lasu, po czym wspinamy się ścieżką na szczyt wysokiego wzgórza (189 m npm., ok. 40 m nad poziomem rzeczki), z którego roztacza się malowniczy widok. W dole wśród drzew przebłyskują dachy chat, a dalej wije się wśród olch Jeziorka. Stoki doliny przecinają barwne pasy schodzących do wsi pól. Przeciwległy, również wysoki brzeg rzeczki zieleni się plamą młodych sosen. Ze szczytu wzgórza ścieżka prowadzi nas w dół. Na skrzyżowaniu kilku dróg wybieramy prowadzącą w kierunku pd.-zach. Za wioską Czekaj droga skręca na pd., biegnąc wśród sadów. Szczególnie pięknie tu w pierwszej połowie maja, kiedy drzewa owocowe obsypane są białym kwieciem. W oddali, z lewej, rysuje się duża, ciemna ściana lasu — to rezerwat ,,Modrzewina”. Dalej idziemy przez wsie Sadków, Aleksandrówkę i Rożce (15 km), gdzie przy szkole skręcamy w lewo do lasu. Droga biegnie przez środek pięknego rezerwatu, po czym wśród szpaleru starych lip doprowadza do przystanku kolejki wąskotorowej Mała Wieś (19 km). 0,5 km na pd. od przystanku położony jest zespół pałacowy w Małej Wsi (zabytki i rezerwat „Modrzewina”, patrz opis). Wysadzana starymi drzewami droga doprowadza po 1 km do Belska Dużego (patrz opis).

Trasa 10: Przęsławice – Jeziorka – Wilczoruda – Wygnanka – Osuchów – Lutkówka – Chudolipie. Ok. 22 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki, zabytkowe drzewa w parku w Osuchowie, urozmaicone lasy osuchowskie, zabytki architektury z XVII—XIX w.

Przęsławice położone są w dolinie rzeczki Jeziorki przy drodze łączącej Grójec (7 km) z Mszczonowem (22 km). Z miejscowościami tymi połączenie PKS. We wsi sklep spożywczy.

Od drogi skręcamy na lewo w polną drogę wiodącą na pd. zach. Z lewej wzgórze z malowniczo porozrzucanymi kępami drzew. Z prawej, wśród olch, płynie Jeziorka. Krajobraz okolicy urozmaicony. Rozpoczyna się tu wyraźny przełom rzeczki przez okoliczne wzniesienia. Po ok. 2 km droga skręca nieco w lewo. Po prawej widoczne zabudowania wsi Jeziora, gdzie urodził się uczestnik powstania listopadowego, poeta Konstanty Gaszyński (1809—1886). Następnie idziemy skrajem starodrzewu sosnowego, porastającego brzeg doliny. Na zachodnim krańcu lasu warto wspiąć się ścieżką na szczyt wysokiego wzgórza (189 m npm., ok. 40 m nad poziomem rzeczki), z którego roztacza się malowniczy widok. W dole, wśród drzew, przebłyskują dachy chat wsi Jeziorka. Dalej widoczna jest wijąca się wśród olch rzeczka Jeziorka. Stoki doliny przecinają barwne pasy schodzących do wsi pól. Przeciwległy, także wysoki brzeg rzeczki zieleni się młodym lasem sosnowym. Wracamy na dół i zatrzymu jemy się na chwilę we wsi (ok. 3 km, sklep spożywczy, poczta). Jeziorka jest starą osadą. Wiadomo że już w XV w. istniał tu kościół wzniesiony przez benedyktynów z Pułtuska. Obok kościoła rosną dwa potężne, stare modrzewie.

Z Jeziorki wyruszamy w kierunku zach. Po ok. 2 km przechodzimy na przeciwległy brzeg Jeziorki. Rzeczka nawadnia tu szereg stawów rybnych. Największy z nich zarośnięty jest częściowo trzciną. Droga biegnąca nad rzeczką jest bardzo piaszczysta. Lepiej więc wybrać ścieżkę prowadzącą stokiem doliny nieco dalej od drogi. Ścieżka przecina niebawem zagajnik sosnowy. W pewnym miejscu ze wzgórza roztacza się rozległy, malowniczy widok na nadrzeczne łąki i przeciwległy wysoki brzeg doliny z przylepionymi jakby do niego chatami niewielkiej wioski Grabie. Wieś ta była niegdyś własnością benedyktynów pułtuskich.

Znowu zagłębiamy się w zagajnik, po czym schodzimy do wsi Daszówka (6,5 km). Po prawej ładny lasek brzozowy. Możemy wędrować dalej łąkami nad samą rzeczką bądź też iść drogą. Wkrótce wieś Wilczoruda (połączenie PKS z Grójcem — 16 km, klub prasy i książki „Ruch”). Nadal trzymamy się doliny Jeziorki. Za wsią Cychry (10,5 km) znów ładny widok na wijącą się w dolinie rzeczkę, stawy, soczyste nadrzeczne łąki oraz rozrzucone i kępy drzew na prawym brzegu. Względna różnica poziomów przekracza na tym odcinku 35 m. Niebawem mijamy fragment sosnowego lasu. Droga wiedzie teraz brzegiem stawu, po minięciu którego przechodzi na drugą stronę Jeziorki. Mijamy zabudowania wioski Wygnanka. Wkrótce opuszczamy dolinę Jeziorki. Droga przybiera kierunek zach., przechodzi obok niewielkiego sosnowego lasku, a później pozostawia po lewej malowniczą brzezinę. Jesteśmy w Osuchowie (15 km, patrz opis).

Po zwiedzeniu dworku i parku, idziemy przez wieś na pn. wsch. Droga skręca ku wschodowi. Przecinamy Jeziorkę płynącą w dość płytkiej dolince. Rzeczka bierze swój początek ok. 1,5 km na pn. zach. od miejsca, w którym się znajdujemy. Mijamy kilka zabudowań wsi Dębiny Osuchowski, po czym zbaczamy na pn. zach. drogą biegnącą skrajem ładnego sosnowego lasu. Dochodzimy do drogi opodal Lutkówki (20,5 km, patrz opis).

Stąd już niedaleko do Chudolipia, wsi położonej przy drodze łączącej Grójec (18 km) z Mszczonowem (11 km). Komunikacja PKS.

W odległości ok. 3 km na pn. wsch. od Chudolipia, za ładnym mieszanym lasem leżą Petrykozy z zabytkowym dworem z końca XVIII w. (patrz opis).

Trasa 11: przyst. kol. Lesznowola – Głuchów – Kocerany – Michrów – Swiętochów – Tarczyn. 19 km.

Na trasie wycieczki: malownicze doliny rzeczek Jeziorki i Tarczynki, urozmaicone partie leśne oraz zabytki architektury z XIV—XIX w.

Dojazd kolejką wąskotorową do przystanku Lesznowola na linii Warszawa (37 km) — Grójec (4 km). Od przystanku idziemy niecały kilometr na pn. wzdłuż torów do zabudowań gospodarczych w Kośminie, użytkowanych obecnie przez PG Rybne, jedno z najlepszych w województwie. Przed nami błyszczące tafle licznych stawów rybnych, nawadnianych przez Jeziorkę, ciągnących się na zach. na przestrzeni blisko 2 km. Przechodzimy na drugą stronę rzeczki, a następnie idziemy groblami wśród stawów na ich prawą stronę. Dalej przecinamy niewielki las i dochodzimy do Głuchowa (ok. 4 km). Do wioski tej można także dojść, idąc stale wzdłuż stawów po ich prawej stronie, następnie nad rzeczką. Nad szeroko rozlaną Jeziorką powstanie w przyszłości ośrodek wypoczynkowy dla mieszkańców Grójca. Dalszy czterokilometrowy odcinek trasy od Koceran został opisany w trasie nr 9.

Przy dawnym młynie w Koceranach przechodzimy na drugą stronę Jeziorki. Po lewej stawy rybne. Skręcamy na lewo (pn, zach.) w pierwszą drogę zagłębiającą się w sosnowy las. Niebawem wychodzimy obok szeregu stawów, ciągnących się w płytkiej dolince. Droga prowadzi teraz lewym ich brzegiem. W drugim stawie możliwość kąpieli. Groblą między stawami docieramy do wsi Michrów (ponad 10 km, połącz. PKS z Warszawą — 34 km i z Grójcem — 16 km). Na terenie podworskim znajduje się obecnie ośrodek hodowlany. Na polanie parkowej przed dworkiem stoi piękny jawor o obwodzie 407 cm — po mnik przyrody. Staw w głębi parku otoczony jest starymi drzewami.

Ze wsi wyruszamy traktem w kierunku pn.-wsch. Po ok. 1,5 km po lewej stronie, na skraju lasu, ciekawy okaz zrośniętych z sobą, u nasady sosny z dębem, uznany za pomnik przyrody. Dąb posiada obwód 195 cm, a sosna — 210 cim. Idziemy teraz skrajem lasu na pn. zach. Po prawej dość urozmaicony mieszany drzewostan. Znaleźć w nim można poziomki i maliny. Po 1 km skręcamy na lewo w inną drogę. Po chwili pozostawiamy ją po lewej i udajemy się w kierunku pn.-zach. ku zach. wzdłuż lekko zaznaczonej śródleśnej dolinki niewielkiego strumyka. Niebawem trafiamy na zabudowania wioski Swiętochów (14,5 km). Ze środka wsi podążamy na pn. Wkrótce stajemy nad Tarczynką. Rzeczka płynie w głęboko wciętej, wąskiej dolinie. Wysokie jej brzegi porośnięte są lasem. Szczególnie piękny jest brzeg lewy, pokryty w wielu miejscach bujnie podszytym lasem świerkowym. Obok rzeczki ciągnie się pas stawów zarosłych trzcinami i szuwarami. Niektóre mają małe piaszczyste plaże i nadają się do kąpieli. Idziemy na wschód wałem odgradzającym stawy od rzeki lub ścieżką lewym skrajem doliny. Brzegi stawów porastają miejscami krzaki soczystych malin i jeżyn, Od miejsca, gdzie kończy się pierwszy ciąg stawów i brzegi doliny wyraźnie się obniżają — podążamy lewą stroną rzeczki przez łąki. Dalej, .na otwartym terenie, przechodzimy groblami między drugim ciągiem stawów. Przed nami na wysokim brzegu widoczne osiedle Tarczyn (19 km, patrz opis).

Trasa 12: Gościeńczyce — Prażmów — Zawodne — Łoś. Ok. 14 km.

Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki z rozległymi łąkami, urozmaicone Lasy Chojnowskie, zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu, pamiątki związane z wydarzeniami powstania 1863 r.

Do wsi Gościeńczyce dojeżdżamy autobusem PKS kursującym na linii Grójec (10 km) — Piaseczno (22 km). W miejscowym dworze przebywał często poeta Kazimierz Brodziński (1791—1835). W XIX. w. odkryto tu cmentarzysko prehistoryczne z wieloma urnami.

Trasa prowadzi na pn. wzdłuż prawego brzegu rzeczki Jeziorki. Szczególnie pięknie tu w ostatniej dekadzie maja i pierwszej czerwca, kiedy nadrzeczne łąki pokryte są wspaniałymi kobiercami różnobarwnych kwiatów. Rzeczka bardzo silnie meandruje, co chwila zmieniając swój kierunek. Po 4 km docieramy do wsi Prażmów położonej na wysokim brzegu (patrz opis). Dalej podążamy 1 km szosą. Spotykamy przy niej kilka okazów starych lip. Na skraju wsi Zawodne zbaczamy w lewo. Przechodzimy między jej zabudowaniami i nie dochodząc do mostu na Jeziorce obieramy polną drogę prowadzącą na pn. Opuszczamy wioskę. Po lewej malownicze nadrzeczne łąki, kępy zarośli. Niebawem przecinamy sosnowy lasek. Droga biegnie następnie przez pola i doprowadza do brzegu dość wysokiej skarpy doliny Jeziorki. Możemy teraz iść skrajem skarpy aż do mostu kol. na linii Skierniewice -— Góra Kalwaria — Pilawa (ok. 7,5 km). Dalej ścieżka prowadzi wśród łąk nadal prawym brzegiem rzeczki. To chyba najładniejszy odcinek trasy. Miejscami do Jeziorki dochodzą liściaste lasy. Po ok. 2 km lewy brzeg rzeczki zajmuje urozmaicony mieszany las, a po prawej mamy duże połacie łąk. Tutaj uchodzi do Jeziorki jej lewy dopływ, Tarczynka. Od tego miejsca Jeziorka zmienia nazwę na Jeziorną. Jeziorna skręca teraz na pn. wsch. i podpływa pod wysoką skarpę, na (której rozłożyły się zabudowania letniskowej wioski Łoś. Jest tu ładna aleja lipowa prowadząca w kierunku rzeczki, a na terenie podworskim zachowały się fragmenty dawnego park u. Na pn. i wsch. od wioski rozciągają się najbardziej na pd. wysunięte części Lasów Chojnowskich. Obfitują one w poziomki, jagody i grzyby. Łoś posiada połączenie PKS z Grójcem – 18 km i Piasecznem – 14 km.

Wsie powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.

Wsie powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.

Belsk Duży

Wieś, 6 km na pd. zach. od Grójca, przy drodze do Mogielnicy, 170—175 m npm. Połączenie PKS z Warszawą — 50 km przez Grójec, z Nowym Miastem n. Pilicą — 30 km przez Mogielnicę — 16 km, z Lipiem — 8 km, z Błędowem — 12 km oraz z Białą Rawską — 26 km przez Wilków — 14 km. We wsi bar, sklep spożywczy, kiosk ,,Ruchu” oraz poczta.

W centrum wsi po lewej stronie drogi biegnącej do Mogielnicy stoi klasycystyczny budynek dawnego zajazdu-poczty, który wraz z dwiema oficynami wybudowano w końcu XVIII w. Z innych zabytków zachował się kościół wystawiony w latach 1776—79 z fundacji wojewody rawskiego Jana Bazylego Walickiego ówczesnego właściciela okolicznych włości. Świątynię powiększono w latach międzywojennych. Ściany nawy pokrywa klasycystyczna polichromia z końca XVll w. Z tego też okresu pochodzą ołtarz główny i boczne oraz częściowo wyposażenie wnętrza. W ściany wprawione są epitafia, m. in. poświęcone pamięci fundatora oraz pułkownika wojsk polskich, Jana Kozietulskiego. Zwłoki bohatera spod Somosierry spoczywają w podziemiach kościoła.

Na cmentarzu stoi klasycystyczna kaplica zbudowana w 1822 r. przez Klementynę Walicką, z rzadko spotykanymi na prowincji katakumbami. Wśród grobów znajduje się mogiła Bolesława Zalewskiego weterana powstania 1863 r. W pobliżu cmentarza widoczne budynki dużej mleczarni.

Pod Belskiem znajduje się siedziba Zakładu Magnetyzmu Ziemskiego Instytutu Geofizyki PAN.

Ok. 1 km na pn. wsch. od Belska przy drodze do Grójca, po jej lewej stronie, zachowała się duża mogiła zbiorowa, ogrodzona drutem kolczastym i oznaczona drewnianym krzyżem. Badania wykazały, że kryje ona najprawdopodobniej szczątki powstańców z oddziału Apolinarego Młochowskiego. Znaczne siły kozaków napadły 16. II. 1864 r. na formujący się oddział powstańczy, mordując 40 osób i biorąc kilkudziesięciu jeńców do niewoli.

W czasie okupacji hitlerowskiej miały miejsce na terenie Belska skuteczne akcje dywersyjne oddziałów bojowych Gwardii Ludowej. We wrześniu 1942 r. partyzanci z oddziału Józefa Rogulskiego „Wilka” opanowali urząd gminny, niszcząc spisy kontyngentowe, rozbroili posterunek granatowej policji i zdemolowali mleczarnię.

8. VII. 1943 r. gwardziści jednego z plutonów Oddziału GL im. K. Pułaskiego pod wodzą Jerzego Niedoszyńskiego „Pepika” zniszczyli posterunek wojskowy strzegący mleczarni, zdobywając znaczną ilość amunicji oraz cekaem.

Błędów

Wieś, 15 km na pd. zach. od Grójca na zboczach doliny rzeczki Mogielanki, 155—170 m npm. Połączenie PKS z Grójcem — Ig km przez Belsk Duży, Trzylatków oraz z Hutą Błędowską — 8 km. We wsi bar, sklepy, kiosk „Ruchu”, poczta, apteka oraz ośrodek zdrowia.

Pierwsze wzmianki o Błędowie pochodzą z XIV w. Do połowy XVII w. był on siedzibą mazowieckiej rodziny Błędowskich, herbu Nałęcz. W latach sześćdziesiątych zeszłego wieku znajdowała się tu filia fabryki żyrardowskiej, w której na ręcznych warsztatach wyrabiano drelich i zgrzebne płótno.

Błędów, pomimo posiadania prawa wsi, zachował częściowo charakter miejski, chociaż nigdy miastem nie był. Ta dawna, osada szczyci się dwoma rynkami starym i nowym, z których ostatni stanowi obecne centrum wsi. Wokół rynków i przy bocznych uliczkach wiele murowanych domów. Jeden z domów (Nowy Rynek 16) pochodzi z XVIII w.

Przy starym rynku, na miejscu, gdzie stał dawniej pierwotny kościół z XIV w., architekt Jan Koszczyc Witkiewicz (zasłużony budowniczy Nałęczowa, przyjaciel Żeromskiego), zbudował w 1934 r. nowy kościół w stylu nawiązującym do architektury podhalańskiej.

Po drugiej stronie przepływającej przez Błędów Mogielanki stoi, otoczony parkiem (założonym w 1 poł. XIX w.), klasycystyczny pałac oraz cztery pawilony z 2 poł. XVIII w. Obecnie pałac jest siedzibą miejscowego PGR.

W okolicach Błędowa rz. Mogielanka wyrzeźbiła malowniczą dolinę, wzdłuż której odbywać można przyjemne spacery.

Borowe

Wieś, 24 kra na pd. zach. od Grójca, na skraju doliny Mogielanki, nie opodal jej ujścia do Pilicy, 120—135 m npm. Dojazd drogą do Mogielnicy (połącz. PKS), skąd dojście 6 kra wiejską drogą na pd. wsch. przez wieś Kaplin. Ewentualnie dojazd kolejką wąskotorową do przystanku Jastrzębia, skąd do przejścia ponad 3 tom.

We wsi znajdują się dwie stare chałupy drewniane z 1 połowy XIX w. — nr 38 i 58. Drewniany dwór z XIX w., użytkowany obecnie przez miejscową spółdzielnię produkcyjną, w dużej mierze zatracił zabytkowe cechy. Przy dworze zachował się fragment dawnego parku.

Na pd. od wsi rozciągają się nadpilickie łąki, szczególnie barwne w końcu maja i w czerwcu, przed pierwszymi sianokosami.

W sąsiednich wioskach Dębnowola (1 km na wsch.) i Osuchów (2 km na wsch.) zachowało się znacznie więcej zabytkowych drewnianych chat wiejskich z 1 poł. XIX w. z charakterystycznym dachem naczółkowym. W Dębnowoli są to chałupy oznaczone numerami 37, 40, 47 i 48. Najstarsza z nich pod nr 37 zbudowana została ok. 1800 r. W Osuchowie, malowniczo położonym u ujścia Mogielanki do Pilicy, chałupa nr 2 pochodzi nawet z 2 poł. XVIII w., a oznaczona nr 7 — z XIX w. We wsi Dziarnów, położonej za rzeką Mogielanką (1 km na zach.), dotrwały do dziś trzy stare chaty wiejskie z XIX w. oznaczone nr 6 i 97 oraz trzecia, najciekawsza, której właścicielem jest ob. Sołek.

Brzostowiec

Wieś, 28 km na pd. zach. od Grójca, nad rzeczką Lubanką, lewym dopływem Pilicy, ok. 135 m npm., przy drodze do Nowego Miasta n. Pilicą. Połączenie PKP wąskotorowe z Grójcem — 43 km przez Mogielnicę — 12 km i z Nowym Miastem — 8 km oraz połączenie PKS z Grójcem — 28 km przez Mogielnicę — 7 km i z Nowym Miastem — 8 km.

Wioska została silnie zniszczona w czasie huraganu jaki nawiedził te okolice w połowie maja 1958 r. Uległ wówczas zburzeniu zabytkowy drewniany spichlerz z XVII w. oraz XIX-wieczny pałac. Na miejscu pałacu wzniesiono ostatnio nowy budynek szkolny. Z obiektów zabytkowych zachowała się przy drodze kolumna z 1840 r. z figurą, otoczona pięknymi wysokimi jesionami. We wsi jest jeszcze stara drewniana chałupa z XIX w. (nr 6).

Ok. 1,5 km na pin. wsch. od Brzostowca rozciąga się kilkukilometrowym wąskim pasem ze wisch. na zach. dość urozmaicony, przeważnie młody las. Ok. 1 km na pd. w dolinie Lubanki ciąg stawów rybnych (patrz opis Gostomii).

Budziszyn

Wieś, 13 km na wsch. od Grójca, ok. 130 m npm. Dojazd drogą 12 km do Drwalewa (połącz. PKS), skąd do przejścia drogą wiejską ok. 3 km.

W zaniedbanym parku stoi piękny klasycystyczny pałac z 1825 r., którego fronton wsparty jest na kolumnach. W parku zwraca uwagę lipowa aleja oraz kilka starych dębów, z których jeden o obwodzie blisko 5 m zasługuje na miano pomnika przyrody. Pałac wymagający konserwacji jest siedzibą miejscowej spółdzielni produkcyjnej. We wsi zbudowano niedawno kolonię spółdzielczych domków.

Ze wsi w kierunku pn.-wsch. biegnie malownicza, wysadzana kasztanami droga do odległej o 1,5 km wsi Edwardów, położonej nad rzeczką Czarną. Blisko pn. krańca tej wioski warto zwrócić uwagę na drewnianą chałupę oznaczoną nr 11, o konstrukcji wieńcowej, pochodzącą z XIX w. Na przeciwległym brzegu Czarnej, na wysokości Edwardowa, mieszany las.

Chynów

Wieś, 15 km na pn. wsch. od Grójca, nad rz. Czarną, ok. 120 m mpm., przy drodze do Góry Kalwarii. Połączenie PKS z Grójcem — 15 km i z Górą Kalwarią — 15 km, PKP z Warszawą — 41 km i z Warką — 14 km. Do stacji kol. — 1 km. We wsi gospoda, sklepy, poczta, kiosk „Ruchu” oraz ośrodek zdrowia.

Osada istniała zapewne już w XIV w., tędy bowiem przebiegał trakt z Grójca do Czerska. Pierwsze kronikarskie wzmianki pochodzą z 1 poł. XV w., kiedy to Piotr Pilikowicz wojewoda ks. mazowieckiego Bolesława IV wystawił tu kościół. Obecnie istniejący kościół zbudowany z modrzewiowego drzewa w 1531 r., był w ciągu wieków kilkakrotnie restaurowany. Drewniana dzwonnica pochodzi z XVIII w. Na zewnątrz kościoła od strony prezbiterium leży kamienna płyta nagrobna z XV w. z gotyckim napisem i herbem. Wewnątrz świątyni zachowało się cenne wyposażenie z epoki baroku. Ołtarz główny z XVII w. z pięknymi rzeźbami świętych zawiera XVIII-wieczne obrazy. Lewy ołtarz boczny z pocz. XVII w. jest przykładem ścierania się stylu renesansowego z nowym prądem w sztuce — barokiem. Ołtarz ma charakter renesansowy, natomiast bogate ozdoby kolumn i boczne figury świętych noszą już wyraźnie cechy baroku. W ołtarzu cenny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem z tego samego okresu. Na uwagę zasługuje ciekawy obraz ,,Ukrzyżowanie”, w którym przedstawione są postacie fundatorów, zapewne rodziny Chynowskich, ówczesnych właścicieli wioski, oraz coraz trumienny z 1667 r. nieznanej kobiety malowany na blasze ołowianej.

16. IX. 1943 r. oddział Gwardii Ludowej im. K. Pułaskiego dowodzony przez Stanisława Majewskiego „Kucharza” opanował stację kolejową w Chynowie, demolując jej urządzenia oraz paląc kilka wagonów i 2 magazyny zbożowe. 30, IX. 1943 r. doszło pod Chynowem do potyczki pomiędzy zgrupowaniem trzech drużyn tego samego oddziału GL liczącym ok. 50 żołnierzy a oddziałem hitlerowskim. Siły nieprzyjaciela obliczano na ponad 1000 osób. Gwardziści kwaterowali w pobliskiej wsi Wygodne nad rz. Czarną (ok. 3 km na pd.), przygotowując się do akcji wysadzenia wojskowego pociągu. Otoczeni przez Niemców stoczyli ciężką kilkugodzinną walkę. Partyzantom udało się wreszcie przebić na Chynów i oderwać od nieprzyjaciela. Poległo 14 gwardzistów, w tym dowódca na teren tzw. dzielnicy grójeckiej GL, Władysław Dudek „Czajka”. Hitlerowcy stracili w potyczce ponad 30 zabitych i. rannych.

Na przeciwległym brzegu rz. Czarnej, przy drodze biegnącej do Grójca, na niewielkiej polance otoczonej młodym, mieszanym lasem usypano w 1959 r. kopiec, na szczycie którego ustawiono pomnik z urną, zawierającą ziemię z miejsc uświęconych krwią partyzantów walczących na grójecczyźnie z okupantem hitlerowskim.

W położonej 2 km na pn. od Chynowa wsi Sułkowice znajduje się Zakład Tresury Psów Służbowych, jedyny tego rodzaju w Polsce. Szkolone są tam dla potrzeb MO psy tropiące i obronne. W Sułkowicach oddano do użytku w październiku 1964 r. pierwszą w powiecie grójeckim szkołę-pomnik Tysiąclecia.

Czersk

Wieś, 20 km ria pn. wsch. od Warki na skraju skarpy wiślanej, ok. 105 m npm., w odległości 2 km od rzeki. Najbliższy przystanek PKS w odległości 1 km a połączenie PKP w pobliskiej Górze Kalwarii (ok. 3 km) We wsi sklep spożywczy.

Czersk należy do najstarszych osiedli na Mazowszu. Przeprowadzone w ostatnich latach prace archeologiczne rzucają nowe światło na jego przeszłość. Niewątpliwie już w końcu XI w. na obecnym wzgórzu zamkowym istniało osiedle ludzkie. U schyłku XII w. osiedle uległo zniszczeniu w czasie nie znanego bliżej nieprzyjacielskiego najazdu. W 1 poł. XIII w. nastąpiła odbudowa grodu. Już przed 1231 r. Czersk stał się siedzibą kasztelana. W 1233 r. w zbudowanym tu zamku książę mazowiecki Konrad I więził młodocianego Bolesława Wstydliwego z matką Grzymisławą chcąc wymóc na nim zrzeczenie się praw do Księstwa Krakowskiego. Mniej więcej w tym okresie Konrad I utworzył na Mazowszu nowe jednostki administracyjne, jedną z siedzibą w Czersku (tzw. księstwo czerskie). Dokumenty z 1242 r. świadczą o tym, że w zamku czerskim rezydował wojewoda. Jeszcze przed 1250 r. przeniesiona została z Grójca do Czerska siedziba archidiakonatu. Od tej pory Grójec traci swoją dotychczas pierwszoplanową rolę na południowym Mazowszu a najważniejszym ośrodkiem politycznym i kościelnym tego obszaru staje się Czersk. Znajduje to swoje uzasadnienie w dogodniejszym położeniu Czerska, zarówno ze względu na obronność miejsca, jak i usytuowanie na skrzyżowaniu dróg biegnących z zachodu na wschód, a zwłaszcza z północy na południe (szlak z Torunia w kierunku Rusi). To dogodne położenie sprzyjało rozwojowi osiedla i targowiska. Tu ludność puszczańskich terenów położonych na prawym brzegu Wisły wymieniała swe leśne produkty.

Rozwoju Czerska nie zahamowały najazdy Litwinów i Rusinów, którzy pod wodzą Mendoga zdobyli w 1262 r. zamek i spalili osiedle. Zginął wtedy książę Ziemowit I a syn jego Konrad II dostał się do niewoli. Jednak już od początku XIV w. datuje się powolny upadek grodu. Nie pomogły przywileje związane z nadaniem praw miejskich, które Czersk otrzymał przed 1350 r. Upadek miasta tłumaczył się zarówno zmianą koryta Wisły, co podważyło obronność zamku i poprzez odsunięcie od drogi wodnej zachwiało handlowe znaczenie Czerska, jak i dalszymi wielokrotnymi zniszczeniami, o czym wspomina przywilej księcia Janusza I z 1386 r. Podupadł też czerski zamek, wówczas prawdopodobnie już murowany. Przypieczętowaniem tego procesu było przeniesienie przez księcia Janusza I w początkach XV w. rezydencji książęcej do Warszawy.

Po włączeniu w 1526 r. Mazowsza do Korony Czersk przypadł w udziale żonie Zygmunta I Starego, Bonie. Królowa wzięła w opiekę zamek i często tu przebywała. Założone przez nią winnice i ogrody dały początek rozwojowi sadownictwa. W tym czasie Czersk znany był z wyrobu piwa oraz sukna. Wg lustracji dokonanej w 1564 r. miasto liczyło (tylko na stronie królewskiej) 193 domy oraz 169 rzemieślników, w tym 24 piwowarów. Mimo usilnych starań i nowych nadań w 1553 r. zamek chylił się jednak ku upadkowi. Świadczy o tym lustracja z 1567 r., wg. której zamek „bardzo wielkiej oprawy potrzebuje a także folwarki ku Czersku należące”.

Nowych zniszczeń doznał Czersk w czasie „potopu szwedzkiego”. Część dywizji szwedzkiej rozbitej 7. IV. 1656 r. pod Warką przez Stefana Czarnieckiego schroniła się w zamku czerskim. Po trzydniowym pobycie i ostrzeliwaniu się od spieszących do Warszawy oddziałów polskich Szwedzi spalili miasto i wysadzili w powietrze wewnętrzne gmachy zamku. Dalsze zniszczenia spowodowały po kilku latach węgierskie wojska Rakoczego. Z lustracji z 1660 r. wiadomo, że w mieście pozostało tylko 22 domy oraz 12 rzemieślników. Zaraza panująca w latach siedemdziesiątych XVIII w. oraz wzrost sąsiedniej Góry Kalwarii zadecydowały ostatecznie o jego upadku. Niewiele pomogły nowe przywileje nadane w 1690 r. przez króla Jana III Sobieskiego.

Okres odrodzenia Czerska, choć tylko czasowy, nastąpił dopiero z chwilą, gdy na tym terenie został starostą marszałek wielki koronny Franciszek Bieliński. W 1762 r. rozpoczął on częściową restaurację zamku, rekonstruując mury zamkowe, wznosząc nowe pomieszczenia na archiwum akt grodzkich i ziemskich. Z tego czasu pochodzi murowany most nad fosą. Na filarze międzyarkadowym widnieją inicjały ,,F.B.” i data — 1762. Po śmierci marszałka w 1766 r. praca jego poszła wkrótce na marne. Dziejopis podawał: „nie było już wówczas w Czersku żadnych jatek, sklepów, młynów, podatki i cła należące miastu zaginęły, ratusza i miejsca stosownego do sądzenia roków ziemskich nie było, jarmarków ani też targów żadnych tu wówczas nie odbywano”. Lustracja z 1777 r. stwierdza, że w mieście znajdowały się zaledwie 32 domy. Jak opisuje Tadeusz Korzon, „Sejmiki odbywały się w pogodę na cmentarzu, a w czasie niepogody w karczmie, a kiedy trzeba było ufundować Komisję Cywilno-Wojskową Czerską w wykonaniu konstytucji sejmu czteroletniego, to musiano wynająć lokal aż w Warce”.

Po ostatnim rozbiorze w 1795 r. Czersk dostał się pod panowanie pruskie. Po raz ostatni był siedzibą władz administracyjnych ziemi czerskiej obejmującej trzy okręgi z miastami Czerskiem, Warką i Grójcem. W XIX w. pogłębia się upadek grodu, który traci w końcu prawa miejskie. Odkąd zamek opustoszał, okoliczna ludność systematycznie rozbierała cegły na potrzeby gospodarcze, a niemało szkód spowodowali także poszukiwacze rzekomych skarbów. W czasie dwu wojen światowych wzgórze zamkowe włączone do linii obronnych było obiektem prowadzonych prac fortyfikacyjnych, co w poważnym stopniu niweczyło poczynania konserwatorskie prowadzone przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości w latach 1907—14 oraz częściowo w okresie międzywojennym. Po wojnie uregulowano sprawy własnościowe, wyznaczając granicę obszaru zamkowego, przeprowadzono niezbędne prace zabezpieczająco-rekonstrukcyjne oraz uporządkowano cały teren. W najbliższych latach mają nadal być prowadzone prace archeologiczne. W przyszłości planuje się przygotowanie dziedzińca zamkowego na miejsce dorocznych festiwali, uroczystości historycznych i kulturalnych. W Czersku, położonym na szlaku turystycznym biegnącym z Warszawy do Warki, wybudowany zostanie hotel z restauracją oraz motel.

Za zwiedzanie ruin zamku miejscowa rada narodowa pobiera niewielkie opłaty, przeznaczone na utrzymanie porządku. Dzieci, młodzież szkolna, emeryci i inwalidzi płacą 50 gr, uczestnicy zbiorowych wycieczek 1 zł, pozostali — 2 zł od osoby.

Wejście na teren zamkowy prowadzi przez stały most murowany i czworoboczną basztę wjazdową. Dwa otwory w baszcie, dla jezdnych i pieszych, połączone były niegdyś mostami zwodzonymi z drewnianym przyczółkiem. W baszcie wjazdowej znajdowały się pomieszczenia dla strażników^-obserwatorów, którzy przez otwory w murze widzieli, kto przybywa do zamku, a następnie opuszczali mosty zwodzone i otwierali bramę. Na drugim piętrze znajdowała się izba mieszkalna burgrabiego zamku. Naprzeciw wieży wjazdowej wznosi się okrągła baszta zachodnia — dawna zbrojownia. W obrębie zamkniętym z jednej strony murem zamkowym a z drugiej linią prostą łączącą baszty wjazdową i zachodnią stały niegdyś zabudowania mieszkalne książąt mazowieckich a później królowej Bony. Na lewo od wjazdu — okrągła baszta wschodnia służąca za więzienie. Na szczycie baszty był punkt obserwacyjny. Do wieży prowadziło tylko jedno wejście, umieszczone na wysokości chodnika muru obwodowego. Więźniów opuszczano do lochu głębokiego około 10 m. We wschodniej części dziedzińca odnaleźć można zarys fundamentów gotyckiej kaplicy zamkowej, wybudowanej na miejscu świątyni romańskiej z XII w., w południowej zaś — ślady budynków gospodarczych. Na środku dziedzińca widoczny jest dół — miejsce po dawnej studni zamkowej. Pierwotna wysokość murów zamkowych sięgała 8 m, grubość ich dochodziła do 1,8 m. Chodnik biegnący wzdłuż blanków muru miał ok. 1,5 m szerokości. Zachowane mury charakteryzuje gotycki układ cegieł (jedna cegła kładziona wzdłuż, druga w poprzek) oraz zdobnictwo baszt w postaci wzorów romboidalnych z cegły zendrówki spotykane w budowlach gotyckich na Mazowszu. Ze wzgórza zamkowego roztacza się piękny widok na oba brzegi Wisły.

W pobliżu ruin zamku na skraju rynku stoi kościół z pocz. XIX w. Po przebudowie dokonanej na przełomie XIX i XX w. uzyskał formę barokową z elementami klasycystycznymi. W głównym ołtarzu zabytkowy obraz Boga Ojca z XVIII w. Po prawej wieczny. Duży kwadratowy rynek w Czersku przypomina nam o dawnej świetności grodu.

W odległości ok. 2,5 km na wsch. koryto Wisły rozdziela duża wyspa porośnięta topolami zw. Kępą Radwankowską. W rozległych zaroślach znajduje się znana z ciężkich walk wojsk w sierpniu i wrześniu 1944 r. prowadzonych o przeprawą przez Wisłę. Zginął wtedy bohaterski dowódca walczącego tam batalionu mjr Jan Rembieza. Z Czerska można odbyć spacery do pobliskiej Góry Kalwarii oraz nad Wisłę, wzdłuż brzegu której biegnie wał przeciwpowodziowy. U podnóża skarpy wiślanej -Kępa Radwankowska, Brzumin, Królewski Las — znany z urodzajnych gleb — uprawiane są truskawki oraz rozwija się sadownictwo.

Drwalew

Wieś, 11 km na pn. wsch. od Grójca przy drodze do Góry Kalwarii, ok. 130 m npm. Połączenie PKS z Warszawą – 55 km przez Grójec oraz z Górą Kalwarią – 19 km. We wsi gospoda, sklep spożywczy, kiosk „Ruchu”, poczta i ośrodek zdrowia.

Pierwsze wzmianki o Drwale wie pochodzą z 1 poł. XV w. W okresie okupacji hitlerowskiej, jeden z plutonów Oddziału Gwardii Ludowej im. K. Pułaskiego pod dowództwem Jerzego Niedoszyńskiego „Pepika” rozbił dwukrotnie w 1943 r. miejscowy posterunek granatowej policji. Obecnie Drwalew znany jest z Zakładów Przemysłu Bioweterynaryjnego, które produkują surowice, szczepionki, antybiotyki oraz inne leki na potrzeby weterynarii. Zakłady zaspokajają w 60% zapotrzebowanie rynku krajowego. W miejscowych laboratoriach przeprowadza się liczne badania nad wprowadzanymi do produkcji lekami. Zakłady zbudowane zostały po wojnie na miejscu niewielkiej wytwórni półfabrykatów biologicznych wystawionej w 1929 r. Zatrudniają obecnie ponad 300 osób. Zakłady udostępnione są do zwiedzania dla specjalistycznych wycieczek. Dla pracowników zakładów zbudowano nowoczesne osiedle mieszkaniowe.

W administracji zakładów znajduje się ładny p-a r k oraz klasycystyczny pałac i oficyny wystawione na początku ubiegłego stulecia. W odnowionych zabytkowych budynkach mieszczą się: żłobek, przedszkole, biblioteka, kawiarenka, sala teatralno-kinowa i telle wizyjna oraz klub ZMS-u. Pałac jest dziś ośrodkiem życia kulturalnego nie tylko zakładów lecz całego Drwalewa.

We wsi stoi barokowy kościół zbudowany w latach 1768—74 wg proj. arch. Jakuba Fontany. W głównym ołtarzu, klasycystycznym (z końca XVIII w.), znajduje się obraz ,,Ukrzyżowanie” przypisywany znanemu malarzowi osiemnastowiecznemu Szymonowi Czechowiczowi. Pozostałe dwa ołtarze barokowe oraz znajdujące się w nich obrazy pochodzą z czasów budowy kościoła. Pod chórem wisi portret fundatora kościoła starosty tarczyńskiego Józefa Komierowskiego, ówczesnego właściciela Drwalewa. Warto ponadto zwrócić uwagę na zabytkowe rokokowe organy, ciekawą ambonę w kształcie łodzi oraz barokowy krucyfiks wiszący w przedsionku.

Dzwonnica oraz kaplica również pochodzą z 2 poł. XVIII w. Przed kościołem stoi interesująca barokowa kamienna rzeźba. We wsi zachował się dom (nr 12) liczący już ponad sto lat.

Gostomia

Wieś, 32 km na pd. zach. od Grójca, na zboczach pilickiej skarpy, u ujścia do Pilicy rzeczki Lubanki, 130—140 m npm. Należy do powiatu rawskiego w województwie łódzkim. Dojazd drogą mogielnicką 29 km do wsi Wólka Gostomska (połącz. PKS) — 29 km, skąd do przejścia drogą wiejską na pd. 3 km; również dojazd kolejką wąskotorową do przystanku Brzostowiec, skąd do przejścia 4 km.

Wieś była miejscem starego osadnictwa, o czym świadczy odkryte w 1934 r. cmentarzysko z dobrze zachowanymi urnami podkloszowymi. Gostomia była rodową włością Anzelma Gostomskiego, wojewody rawskiego, żyjącego w latach 1508—1588, najmożniejszego szlachcica w tym województwie. Był on autorem książki pt. „Gospodarstwo”, pierwszego polskiego dzieła o rolnictwie, które cieszyło śię wśród szlachty wielką popularnością. Książka wydana w formie li-stów-notatek zapoznawała ze sposobem gospodarowania bogatego szlachcica rawskiego z końca XVI w. Jest dokumentem obrazującym ciężką dolę chłopa w okresie pańszczyzny. Dzieło to zostało ponownie wydane w okresie powojennym.

Na przepływającej przez wieś Lubance założone są malownicze stawy rybne, ciągnące się kilkukilometrowym pasem (własność miejscowego PGR). Niektóre stawy posiadają osobliwe nazwy: trzeci od traktu Tomczyce — Nowe Miasto nazywa się stawem „Matka”, następny z lewej — „Dudek”, a ostatni od strony (pn., największy — o długości przeszło 1 km — „Ojciec”. Na wysokiej skarpie pilickiej stoi dwór — siedziba PGR — otoczony parkiem o różnorodnym drzewostanie. Roztacza się stąd widok na dolinę Pilicy. Do rzeki płynącej wśród łąk jest ok. 1 km. Brzeg skarpy w kierunku wsch. porasta mieszany las.

Goszczyn

Wieś, 15 km na pd. od Grójca, 145—155 m npm., wzdłuż płytkiej dolinki niewielkiego dopływu Pilicy. Bezpośrednie połączenie PKS z Warszawą — 64 km przez Grójec — 20 km. We wsi sklep spożywczy, apteka, ośrodek zdrowia, kiosk” „Ruchu” oraz poczta.

Pierwsze wzmianki kronikarskie o Goszczynie pochodzą z poł. XIV w. W 1386 r. wieś otrzymała od ks. mazowieckiego Janusza I prawa miejskie. Po wcieleniu w 1526 r. ziemi czerskiej do Korony król Zygmunt I przeznaczył miasto księżnie Annie, ostatniej z rodu Piastów Mazowieckich. Po jej zamążpójściu Goszczyn przeszedł na własność królowej Bony. Miasto rozbudowywało się, przeżywając w XVI w. i 1 poł. XVII w. swój złoty wiek. Lustracja z 1561 roku podawała, że istniał tu ratusz a wokół niego ponad 400 domów. Wyroby sitarzy, najliczniejszego wówczas cechu, znane były nie tylko w kraju, ale również w Czechach i na Węgrzech. Wielkie zniszczenia w czasie wojen szwedzkich, a następnie ucisk stosowany przez starostów królewskich zahamowały dalszy rozwój miasta. Wobec braku dostatecznych warunków gospodarczych spadło ono do roli wsi, tracąc ostatecznie prawa miejskie w XIX w.

Lipie

Wieś, 12 km na pd. zach. od Grójca, 170—175 m npm. Połączenie PKS z Grójcem — 15 km przez Skowrony, Belsk. We wsi bar, sklep spożywczy, kiosk „Ruchu” oraz poczta.

Wioska Lipie była siedzibą mazowieckiej rodziny Lipskich. Pod koniec XVI w. Jan Lipski zbudował tu drewniany kościół, którego data fundacji widnieje na frontonie obecnej świątyni, wystawionej prawdopodobnie przez jego brata Krzysztofa Lipskiego w 1 poł. XVII w. Przebywały tu jakiś czas w XVII w. siostry zakonne brygidki, które po przeniesieniu się do Warszawy zakupiony przez siebie grunt nazwały Nowolipiem. Nazwa ta, dotycząca ulicy przebiegającej przez teren należący niegdyś do sióstr, zachowała się do dnia dzisiejszego.

Trójnawowa świątynia z prezbiterium opiętym skarpami, po późniejszej przebudowie otrzymała formę barokową. Warto zwrócić uwagę na zabytkowe drzwi prowadzące z lewej strony prezbiterium do skarbca oraz drzwi i portal o cechach renesansowych pomiędzy bocznym przedsionkiem a zakrystią.

We wsi, nad strugą, zabytkowa kapliczka z ludową barokową figurą.

W dawnym folwarku lipskim mieści się obecnie PGR. Obok niewielki park. W Lipiu urodził się i wychowywał Tomasz Nocznicki (1862—1944) jeden z najwybitniejszych działaczy postępowego ruchu ludowego. Nocznicki bardzo wcześnie związał się z ruchem ludowym, walczył o wyzwolenie społeczne i narodowe w okresie caratu. W 1902 r. rozpoczął ożywioną działalność publicystyczną. Po uzyskaniu niepodległości był przez pewien okres ministrem potem posłem, następnie senatorem. Nocznicki był rzecznikiem sojuszu robotniczo-chłopskiego, występował przeciw rządom sanacyjnej Polski. Zwłoki jego spoczęły na miejscowym cmentarzu, gdzie w 1947 r. wystawiono grobowiec. W 1962 r., w setną rocznicę urodzin Tomasza Nocznickiego miejscowej szkole nadano jego imię oraz odsłonięto tablicę pamiątkową.

W Lipiu rozwija działalność znany w powiecie grójeckim szkolny chór i dziecięca kapela ludowa. Zespół prowadzi od wielu lat miejscowy nauczyciel śpiewu, utalentowany muzyk Bolesław Mazuryk. Dzieci występują w pięknych ludowych strojach.

Lutkówka

Wieś, 18 km na pn. zach. od Grójca, ok. 195 m npm., na terenie pow. grodzisko-mazowieckiego. Dojazd droga mszczonowsiką 18 km do wsi Chudolipie (połącz. PKS), stąd drogą boczną 1 km w kierunku pd.-zach.

Kronikarskie wzmianki o miejscowości pochodzą z XVI w. We wsi modrzewiowy kościółek z XVII w. z dobudowanymi później dwiema murowanymi kaplicami. Przed głównym wejściem kropielni-ca z 1744 r. Wewnątrz klasycystyczne ołtarze i liczne obrazy z XVIII i XIX w. Przy kościele stoi drewniana dzwonnica z 1 poł. XIX w.

Łęczeszyce

Wieś, 12 km na pd. zach. od Grójca, ok. 170 m npm., przy drodze do Mogielnicy. Połącz. PKS z Warszawą — 56 km przez Grójec oraz z Mogielnicą — 10 km. W odległości ok. 2 km na pn. zach. od Łęczeszyc przystanek kolejki wąskotorowej Goliany na linii Warszawa — Grójec — Nowe Miasto n. Pilicą. We wsi sklep spożywczy oraz klub prasy i książki „Ruch”.

Pierwsze wzmianki o wiosce pochodzą z XIV w. Z Łęczeszycami wiąże się ciekawy fakt historyczny. W 1440 r. ówczesny właściciel wioski Abraham ze Zbąszyna poręczył księciu mazowieckiemu Bolesławowi IV dług króla Władysława III, zwanego później Warneńczykiem. Gdy król w terminie nie spłacił długu, książę Bolesław w 1441 r. kwotę tę (1000 zł węgierskich i 229 kup groszy) wraz z wioską darował rycerzowi Sławcowi z Boglewic (ok. 10 km na pd. wsch. od Grójca). Odtąd Łęczeszyce były w posiadaniu rodziny Boglewskich, Mikołaj Boglewski w latach 1632 —39 wystawił istniejący do dziś barokowy jednonawowy kościół oraz był fundatorem dobudowanego do kościoła po wojnach szwedzkich klasztoru przekazanego wraz z wioską zakonowi paulinów. Jeden z braci zakonnych, malarz Marceli Korzeniowski, w czasie odnawiania kościoła w 1765 r. namalował iluzjonistyczny ołtarz główny, cztery boczne we wnękach oraz w kaplicy. W ołtarzu głównym widnieje cenny obraz Matki Boskiej z XVIII w. Z tego okresu pochodzi także kilka innych obrazów. Zabytkowe wyposażenie uzupełniają jeszcze barokowe: ambona, chrzcielnica, stalle oraz konfesjonały.

Obok kościoła stoi drewniana barokowa dzwonnica z XVIII w. W zachowanym fragmencie dawnego klasztoru, przylegającym do kościoła od strony zach., znajduje się obecnie plebania oraz sklep spółdzielczy.

W odległej o 1 km na pd. wsch. wsi Wólka Łęczeszycka zachowało się kilka drewnianych chałup pochodzących z XIX w. (nr 8, 9 i 35). Na szczególną uwagę zasługuje chałupa na terenie gospodarstwa oznaczonego nr 3.

Machnatka

Wieś, 13 km na zach. od Grójca, ok. 180 m npm. Dojazd drogą przez Belsk Duży do wioski Lipie (połącz. PKS), skąd do przejścia 3 km drogą wiejską w kierunku pin.-zach.

W odległości ok. 1 km na pn. od wioski na terenie b, folwarku, stanowiącego obecnie własność spółdzielni produkcyjnej stoi drewniany dwór z 1 poł. XIX w. Otacza go XIX-wieczny park, w którym zachowały się okazy starych drzew. W odległości 1 km na pn. zach. od dworu znajduje się dość ładny mieszany las.

Mała Wieś

Wieś, 7 km na pd. zach. od Grójca, ok. 180 m npm., przy drodze do Białej Rawskiej. Połączenie PKS z Grójcem — 8 km, Błędowem —- 10 km, Lipiem — 6 km oraz Białą Rawską — 24 km przez Wilków — 12 km. Również połączenie PKP wąskotorową z Grójcem — 9 km i z Nowym Miastem n. Pilicą — 34 km.

Na terenie wsi. znajduje się piękny zespół pałacowy, najcenniejszy obiekt zabytkowy na terenie powiatu grójeckiego’ i jeden z cenniejszych w skali województwa. Pałac wraz z pawilonami bocznymi zbudowany został w stylu klasycystycznym w latach 1780—86, jak wykazują najnowsze badania — wg proj. arch. Hilarego Szpilowsikiego na zlecenie książąt Lubomirskich. Pierwotnie pałac połączony był galeriami z bocznymi pawilonami stanowiąc kompozycyjnie całość na rzucie wydłużonej podkowy. W pocz. XIX w. zespół pałacowy został przebudowany przez arch. Fryderyka Lessela. Częściowo zdewastowany w czasie ostatniej wojny pałac został w latach 1949—50 poddany pieczołowitej konserwacji. Obecnie stanowi on rezydencję wypoczynkową rządu.

Pałac jest piętrowy z czterokolumnowym portykiem zwieńczonym trójkątnym frontem i attyką. Od strony wjazdu stoją cztery pawilony boczne, dwa z prawej oraz dwa z lewej strony. Wewnątrz głównego budynku klatkę schodową i pokoje ozdabia klasycystyczna polichromia. W sali balowej znajduje się cenne malowidło freskowe ukazujące panoramiczny widok stolicy z lat 1787—90. Malowidła temperowe przedstawiają różne obrazy alegoryczne, sceny z literatury klasycznej, groteski, symbole pór roku itp. Zostały one wykonane zapewne przez Jana Bogumiła Plerscha, b. nadwornego malarza króla Stanisława Augusta. Kamienne kominki w pokojach i posąg Diogenesa stojący w hallu kolumnowym wykonał warszawski snycerz Józef Manzel, znany również z prac w Wilanowie i Natolinie.

Pozostałe zabudowania gospodarcze pochodzą z końca XVIII w. i z XIX w. Wokół pałacu rozciąga się piękny .p a r k francuski z końca XVIII w. oraz angielski z XIX w. o wielkich skupiskach drzew i dużych polanach, ze stawami i kaplicą grobową. Park został przeprojektowany w końcu XIX w. przez Franciszka Szaniora. Nie zachowały się inne liczne romantyczne budowle parkowe, takie jak pustelnia, holendernia, dom wypoczynku. Na uwagę zasługuje tablica upamiętniająca pobyt w Małej Wsi w 1787 r. króla Stanisława Augusta.

W odległości 1 km w kierunku pn.-zach. od Małej Wsi znajduje się rezerwat przyrody „Modrzewina” o powierzchni 41 ha — największe na Mazowszu naturalne stanowisko modrzewia polskiego.

W odróżnieniu od innych drzew iglastych modrzew ma miękkie igiełki, niemal jedwabiste, o szczególnie pięknym odcieniu zieleni. Na jesieni szpilki żółkną i opadają. Modrzew rośnie bardzo szybko, osiągając po 3 latach wysokość 1 m. Przeciętny wiek drzew w rezerwacie wynosi 150—230 lat. Pojedyncze okazy dochodzą do 35 m wysokości. Rosnące w rezerwacie równie stare dęby nikną na tle potężnych modrzewi.

Występują tu dwie odmiany dębu: szypułkowy i, rzadszy, bezszypułkowy. Obok dębów pojawiają się także brzozy i osiki. W podszyciu przeważa leszczyna, szara wierzba, kruszyna i tarnina. Miejscami bujne paprocie sięgają wysokości 1,5 m. Rezerwat najpiękniej wygląda w końcu października. Podziwiamy wówczas feerię barw: cytrynowe i żółte igły modrzewi, brązowordzawe liście dębów, bordowe — osiki i gdzieniegdzie zielonkawe liście podszytu. Podłoże terenu stanowią nieprzesiąkliwe gliny polodowcowe, które powodują, że nawet krótkotrwały deszcz tworzy w zagłębieniach terenu stojące kałuże.

Do rezerwatu doprowadza droga biegnąca od przystanku kolejki wąskotorowej w kierunku pn.-zach. Rosną przy niej piękne stare lipy, niektóre o dziwnych kształtach konarów. Na skraju właściwego rezerwatu, w miejscu gdzie główna droga krzyżuje się z kilkoma przecinkami, w odległości ok. 20 m, przy przecince prowadzącej ku pn., leży po lewej pień seniora wszystkich modrzewi zwanego „Wojewodą”. Ten b. ciekawy, wspaniały okaz liczył ok. 400 lat. Niestety został zniszczony przez pożar w końcu minionej wojny. Po rezerwacie poruszamy się wzdłuż głównej drogi lub bocznymi przecinkami. Niszczenie drzew i zrywanie jakichkolwiek roślin jest surowo wzbronione.

Michałowice

Wieś, 27 km na pd. zach. od Grójca na krawędzi malowniczej nadpilickiej skarpy, 125—140 m npm. Dojazd drogą przez Mogielnicę, Otaląż — 30 km do wioski Świdno (połącz. PKS), skąd do przejścia ok. 1 km na pd. zach.; również dojazd kolejką wąskotorową do stacji Stryków — Świdno skąd do przejścia na pd. ok. 2,5 km. We wsi czynna poczta.

Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z pocz. XV w. Wieś była siedzibą mazowieckiej rodziny Michałowskich. W XVII w. Michałowice przeszły w ręce rodziny Świdzińskich, właścicieli sąsiedniego Świdna. Wojewoda rawski Stanisław Świdziński wystawił w Michałowicach w latach 1752—54 barokowy kościół. Jest

to budowla jednonawowa z dwoma wieżami. Cenne wyposażenie wnętrza zachowało się w nienaruszonym stanie od czasów budowy. Ściany świątyni pokrywa polichromia, w absydzie i nawie tworząca iluzjonis-tyczną oprawę dla ołtarza głównego i bocznych. W głównym wisi obraz Wszystkich Świętych przypisywany Bacciarellemu. W ołtarzach bocznych umieszczonych w narożnikach znajduje się z prawej strony nawy ibarokowy krucyfiks, z lewej — dwa cenne obrazy, jeden Matki Boskiej Michałowskiej. Ponadto warto zwrócić uwagę na zabytkową ambonę, chrzcielnicę, meble oraz organy. Nad chórem widnieje herb i portret fundatora. Kościół otaczają stare drzewa, m. in. piękny jesion o obwodzie ok. 330 cm.

Nowa Wieś

Wieś, 9 km na pn. zach. od Warki, ok. 130 m npm., przy drodze do Grójca. Połączenie PKS z Grójcem — 17 km i z Warką.

W zabytkowym klasycystycznym dworze z pocz. XIX w. mieści się siedziba Zakładu Naukowo-Badawczego Instytutu Sadownictwa. W liczących ok. 60 ha sadach należących do zakładu przeprowadzane są liczne doświadczenia, m. in. z zakresu ekonomiki sadownictwa, badań nad zwalczaniem szkodników oraz wprowadzania nowych odmian. Znajduje się tu największe w Polsce zbiorowisko niskopiennych i mrozoodpornych odmian drzew. Pięknie tu szczególnie w maju w czasie kwitnienia drzew owocowych. Zakład udziela sadownikom fachowych porad oraz koordynuje system sygnalizacji terminów opryskiwań na szkodniki i choroby drzew owocowych.

Obok dworu stoi oficyna z pocz. XIX w. oraz drewniany spichrz pochodzący prawdopodobnie z XVIII w. Obok dworu dość ładny park o różnorodnym drzewostanie.

Nowa Wieś była widownią krwawej bitwy stoczonej 18. V. 1863 r. przez duży oddział powstańczy Władysława Grabowskiego z przeważającymi siłami wojsk carskich pod dowództwem gen. Meller-Zakomel-skiego. Polegli powstańcy pochowani zostali na polu w odległości ok. 1 km na pn. zach. od wioski. Na miejscu tym stoi kapliczka w kształcie słupa z odnowionym ostatnio napisem — „Przechodniu pomnij, że jest niepojęta władza, która zło karze, a dobro nagradza”. W odległości kilkuset metrów na zach. od tego miejsca na niewielkim pagórku stoi w otoczeniu drzew klasycystyczna kapliczka z 1830 r. Dalej na zach. widoczny jest las, przeważnie iglasty z domieszką liściastych młodników.

Ostrołęka

Wieś, 7,5 km na pin. wsch. od Warki, w (dolinie Pilicy na tarasie zalewowym, ok. 100 m npm., przy trakcie biegnącym do Konar. Połączenie PKS z Warką – 11 km przez Dębno-wolę – 7 km. Przy szkole podstawowej schronisko szkolne, czynne od 25. VI do 25. VIII, 22 miejsca noclegowe.

Ostrołęka była siedzibą starego rodu Ciołków. W 1429 r. kasztelan czerski Wigand Ciołek oraz jego brat, biskup poznański, Stanisław, ufundowali tu gotycki kościół. Niestety nie zachował się do naszych czasów. Stąd pochodzi słynny XV-wieczny siłacz Stanisław Ciołek, który — jak głoszą opowieści — sam jeden wciągnął na wieżę kościoła Mariackiego w Krakowie dzwon, którego nawet 40 ludzi nie mogło podnieść. Wspomina o nim w swych kronikach Jan Długosz. W 1436 r. Ostrołęka uzyskała prawa miejskie. Ze względu na brak warunków gospodarczych, lokacja nie udała się. Autor pierwszego opisu Mazowsza, Jędrzej Święcicki, ożeniony z Małgorzatą Ciołkówną, stał się w końcu XVI w. właścicielem Ostrołęki. W swym cennym dziele, wydanym przez jego syna w 1634 r. pisał, że „wieś dla przyjemnego położenia godna być siedliskiem Muz”. W XVIII w. Ostrołęka należała do rodziny Morsztynów. Na cmentarzu znajduje się grobowiec zmarłego w Ostrołęce Franciszka Lessela (1779—1838), w jednej osobie kompozytora i pianisty, pedagoga oraz zasłużonego budowniczego.

Osuchów

Wieś, 19 km na pn. zach. od Grójca, 190—200 m npm., na terenie powiatu grodzisko -mazowieckiego. Dojazd drogą mszczonowsiką 18 km do wsi Chudolipie (połącz. PKS), skąd 5 km drogą boczną w kierunku pd.-zach. Połączenie PKS z Mszczonowem — 14 kim. Wie wsi sklep spożywczy i poczta.

Wioska istniała już w XVI w. Klasycystyczny dwór z 1 poł. XIX w., rozbudowany w bieżącym stuleciu, użytkowany jest obecnie przez Prezydium GRN oraz szkołę podstawową. Dwór otoczony jest wspaniałym parkiem, rozszerzonym w XIX wieku, w którym znajdziemy zarówno jawory, klony, jesiony, jak również modrzewie, lipy i dęby. Kilka najstarszych drzew, pamiętających odległe czasy, uznanych zostało za pomniki przyrody. Do nich należą dwa potężne dęby szypułkowe o obwodach 560 i 603 cm oraz lipa drobnolistna o obwodzie 550 cm. Obok parku, na łąkach widoczny jest z dala majestatyczny wiąz szypułkowy o obwodzie 600 cm o szczególnie dziwnym pokroju pnia (również pomnik przyrody). Jest to okaz, który zaliczyć można do najpiękniejszych w Polsce. Na skraju parku malowniczy system wodny składający się z częściowo zarośniętych stawów łączących się ze sobą. Na jednym ze stawów zadrzewiona romantyczna wysepka.

We wsi rozwija działalność spółdzielnia produkcyjna, czynna jest też gorzelnia. Na zach. i pd. od wioski rozciągają się urozmaicone lasy osuchowskie.

Pilica

Wieś, 6 km na pn. wsch. od Warki, na lewym brzegu Pilicy, ok. 120 m npm., przy trakcie biegnącym do wsi Ostrołęka.

Wioska pobudowana jest na brzegu skarpy nadpilickiej, która załamuje się tu, zmieniając kierunek pn. na pn.-wsch. Przy zakręcie tym Pilica wpadała niegdyś do płynącej od pd. Wisły. W XIV w. koryto przesunęło’ się kilka kilometrów w kierunku wsch. Pilica znalazła sobie wkrótce nowe miejsce ujścia i dlatego- obecnie, nim wpadnie do Wisły, płynie licznymi zakolami, tworząc odnogi i pozostawiając starorzecza. Nadpilickie łąki są szczególnie piękne w końcu maja i w czerwcu, przed pierwszymi sianokosami, kiedy pokryte są różnobarwnym kwieciem. Nad rzeką znaleźć można piaszczyste plaże i dogodne miejsca do kąpieli. Ze skarpy we wsi Pilica roztacza się ładny widok na dolinę rzeki i wieś Rozniszew położoną na jej przeciwległym brzegu. Na zakręcie skarpy jeszcze w XVIII w. stała potężna murowana wieża, jak pisał ówczesny dziejopis „od niepamiętnych czasów . istniejąca”« W tym okresie wieś należała do Marii Anny z Czartoryskich Wirtemberskiej. Właścicielka przejeżdżała niejednokrotnie tędy, udając się do rodzinnych Puław. Trakt zwany Królewską Drogą (nazwa ta przetrwała do dziś; drogę znaczą obecnie stare przysadziste topole), prowadził przez Górę Kalwarię, Konary i Ostrołękę. Wówczas był we wsi most na Pilicy, przeniesiony później w dół rzeki do pobliskiego Mnisze wa. Czartoryska rozmiłowawszy się w pięknie krajobrazu często w Pilicy przebywała. W 1810 r. napisała tu „Malwinę czyli domyślność serca”, słynny podówczas romans.

Zachował się na terenie wioski stary kamienny krzyż związany z przeprawą powstańców 1863 r. do Puszczy Kozienickiej.

Petrykozy

Wieś, 16 km na pn. zach. od Grójca, ok. 190 m npm. Dojazd 18 kim drogą mszczonowską do wsi Chudolipie (połącz. PKS), skąd ok. 3 km traktem w kierunku pn.-wsch. W odległości ok. 2,5 km na pn. zach. stacja kolejowa Grzegorzewice na linii Skierniewice – Góra Kalwaria – Pilawa.

Petrykozy malowniczo położone na pofalowanym terenie, otoczone są od zach. i pd. ładnym, boga-tbo podszytym lasem Iglastym, m|iejscami mieszanym. Dużo w nim poziomek, jagód i grzybów. Petrykozy w XIX w. znane były z hodowli rasowych owiec. W czasie ostatniej wojny uległy zniszczeniu zabudowania gospodarcze, zachował się jedynie murowany parterowy dworek, zapewne z końca XVIII w. Od frontu ganek wsparty na dwóch kolumnach. Ten dość cenny zabytek użytkowany przez kilka rodzin chłopskich wymaga gruntownego remontu. Obok dworu resztki XIX-wiecznego parku.

Pieczyska

Wieś, 12 km ma pn. wsch. od Grójca, ok. 130 m npm. Dojazd 11 km drogą w kierunku Góry Kalwarii do Drwalewa (połącz. PKS), skąd do przejścia 3 km drogą wiejską w kierunku pn.

Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z XV wieku. Znajduje się tu kościół wzniesiony w latach 1904—08, w mury którego wtopiono zachowane fragmenty pierwotnej gotyckiej świątyni z poł. XV w. (prezbiterium ze sklepieniem krzyżowym). Wewnątrz — trzy barokowe ołtarze. W jednym z nich cenny obraz M. B. Częstochowskiej zapewne z XVI w. Interesującym zabytkiem jest drewniana plebania z końca XVIII w. z dachem siodłowym, krytym słomą. W odległości ok. 500 m od kościoła przy drodze do wsi Chosna napotykamy kapliczkę z tzw. Bożą Stopką na dużym głazie narzutowym. Istniejący ślad na kamieniu podanie przypisuje Matce Boskiej, która jakoby stanęła na głazie, zagradzając drogę wojskom szwedzkim.

W odległości dk. 2,5 km na wsch. od wioski znajduje się obszar piaszczystych wydm porośniętych lasem. Bardziej ku pn. przeważają lasy starsze, a pomiędzy piaszczyste wydmy wciskają się malownicze fragmenty śródleśnych stawów i bagnisk.

Potycz

Wieś, 13 ikm na pn. wsch. od Warki, ok. 115 m npm., przy drodze do Góry Kalwarii. Połączenie PKS z Warką, z Warszawą — 43 km przez Górę Kalwarię — 8 km i z Kozienicami — 46 km przez Mniszew.

We wsi istniał dawniej ciekawy zabytkowy zespół dworski, z którego po zniszczeniach wojennych pozostały fragmenty parku oraz znajdujący się w złym stanie neogotycki pawilon wystawiony ok. 1820 r. Na pd. od wioski rozciąga się ładny mieszany las.

Godny obejrzenia jest znajdujący się na wysokości Potyczy urwisty poszarpany brzeg wiślany, przecięty głęboką doliną strumyka wpadającego do Wisły. Ten fragment skarpy uznany jest za rezerwat przyrody. Skraj skarpy porastają miejscami gęste krzewy, pomiędzy którymi otwierają się wspaniałe widoki na rzekę. Kilkunastometrowej wysokości ściana jest stale podmywana przez Wisłę.

Wskazane zachowanie szczególnej ostrożności w czasie spacerów wzdłuż brzegu skarpy.

Promna

Wieś, 22 km na pd. wsch. od Grójca, na krawędzi nadpilickiej skarpy,, ok. 120 m npm., w odległości ok. 2 km od rzeki. Należy do powiatu białobrzeskiego w woj. kieleckim. Połączenie PKS z Warką — 21 km oraz Białobrzegami — 5 kim. Ewent. dojazd drogą radomską do Falęcic (połącz. PKS), skąd 1 km w kierunku wsch.

Wzmianki o Promnej zachowały się w dokumentach z 1 poł. XIII w. W XVII w. była własnością rodziny Biejkowskich, mającej swoje gniazdo we wsi Biejków (ok. 3 km ,na pn. wsch.). W XIX w. wieś znana była z pokładów torfu, który zresztą nadal wydobywany jest z nadpilickich łąk przez miejscowych gospodarzy. W wiosce zachował się zabytkowy budynek karczmy wzniesiony w końcu XVIII w. na planie wydłużonego prostokąta. Część elewacji frontowej zajmuje czterokolumnowy podcień.

Z Promnej można odbyć przyjemny spacer dróżką biegnącą u podnóża skarpy w kierunku pn.-wsch. Po prawej widok na piękne nadpilickie łąki. Miejscami widoczne są pryzmy wydobytego torfu. Z drogi pomiędzy Biejkowską Wolą a Biejkowem i po minięciu Biejkowa roztacza się malowniczy widok na dolinę Pilicy i samą rzekę płynącą w pobliżu skarpy.

Przybyszew

Wieś, 22 km na pd. od Grójca, nad Pilicą na skraju skarpy, 120—135 m npm., w powiecie białobrzeskim, woj. kieleckim. Dojazd drogą radomską 22 km do Falęcic (połącz. PKS), skąd 6 km na zach. boczną drogą; połączenie PKS z Białobrzegami — 9 km, przez Falęcice oraz z Rykałami — 4 km. We wsi gospoda, sklepy i kiosk „Ruchu”.

Czas powstania Przybyszewa nie jest dokładnie znany. Zapewne już w końcu XIII w. ta nadpilicka osada wraz z okolicznymi wsiami Osuchowem, Dębno-wolą i Borowem należała do opactwa benedyktynów w Płocku. Prawa miejskie Przybyszew uzyskał w 1398 r. od księcia mazowieckiego Ziemowita IV.

W 1 poł. XVI w. opaci czynili usilne starania, aby Przybyszew utracił prawa miejskie, a jego mieszkańcy poddani zostali pańszczyźnie. Mieszczanie wyjednali jednak w 1545 r. u króla Zygmunta Starego potwierdzenie aktu erekcyjnego. Przybyszew został wówczas zrównany w prawach z innymi miastami mazowieckimi. Stał się ruchliwym ośrodkiem handlowym przy trakcie kupieckim biegnącym równolegle do Pilicy. Po okresie rozkwitu, Przybyszew przeżywał w XVIII w. lata niepowodzeń i klęsk żywiołowych. Gnębiły miasto pożary i zarazy morowe.

W 1794 r., po bitwie pod Szczekocinami, a w drodze do stolicy, przebywał w Przybyszewie Tadeusz Kościuszko. Wydał on tu na wieść o poddaniu się Krakowa Austriakom słynną odezwę pisząc m. in.: „Czyż strata miasta jednego może kazać rozpaczać o losie Rzeczypospolitej całej?”.

W 1869 r. Przybyszew utracił prawa miejskie. Miejski charakter nadaje jednak wiosce prostokątny duży rynek. W jego wschodniej pierzei stoi neogotycki kościół wybudowany w końcu XIX w. wg planu arch. Wojciechowskiego.

W podziemiach kościoła spoczywają zwłoki gen. Józefa Antoniego Madalińskiego (1739—1804), który wsławił się w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej, zwłaszcza w bitwach pod Racławicami i Szczekocinami. W 1802 r. Madaliński wydzierżawił majątek we wsi Borowe, gdzie zmarł. W zakrystii kościelnej zachowała się tablica grobowa generała. Wybudowana w Przybyszewie w 1950 r. nowoczesna szkoła podstawowa nazwana została jego imieniem.

Przybyszew i okoliczne wioski położone nad Pilicą słyną z uprawy warzyw, zwłaszcza ogórków i cebuli. Warzywnictwo zapoczątkowane zostało tu zapewne już w XV w. przez benedyktynów. Wielu z nich przybywało do Polski z Włoch, gdzie ten rodzaj gospodarki rolnej był od dawna rozpowszechniony. Pierwsze pisane wzmianki o uprawie warzyw w Przybyszewie pochądzą z 1 poł. XVI w. Uprawie sprzyja dobra czarna gleba o podkładzie” piaszczysto-gliniastym, zachowująca dość dużo wilgoci, znaczne nasłonecznienie oraz osłonięcie wysoką skarpą od północnych wiatrów.

Rembertów

Wieś, 10 km na pn. zach. od Grójca, 150—155 m npm., przy drodze do Warszawy. Połączenie PKS z Grójcem, z Warszawą — 34 km i z Kruszewem — 6 km. W odległości oik. 1,5 km na pn. stacja kolejowa Tarczyn na linii Skierniewice — Góra Kalwaria — Pilawa.

Pierwsze wiadomości o Rembertowie pochodzą z pocz, XV w. We wsi zachował się modrzewiowy kościół wybudowany w latach 1730-—42 i znacznie powiększony w XIX w. Wewnątrz barokowy ołtarz główny, z 2 poł. XVIII w., o dużej wartości artystycznej, sprowadzony z Włoch w 1830 r. W ołtarzu XVIII-wieczne obrazy. Ponadto w prezbiterium, po lewej stronie obraz z XVII w. św. Bonawentury, a z prawej rzeźbiony ludowy krucyfiks z tego samego okresu. Godne uwagi dwa stare jesiony obok kościoła.

1,5 km na pd. zach. od Rembertowa, trakt, biegnący do Kruszewa, przecina urozmaicone mieszane lasy, miejscami wilgotne. Na ich zach. skraju, po prawej stronie traktu, ciekawy okaz zrośniętych ze sobą u nasady sosny z dębem, uznany za pomnik przyrody. Dąb posiada obwód 195 cm, a sosna — 210 cm. Ok. 2 km dalej na pd. zach. we wsi Michrów, na terenie ośrodka hodowlanego, na polanie parkowej przed dworkiem stoi piękny ja wor o obwodzie 407 cm — także pomnik przyrody.

Rębowola

Wieś, 10 km na pd. zach. od Grójca, ok. 170 m npm., przy drodze do Białej Rawskiej. Połączenie PKS z Grójcem, z Lipiem — 3 km, z Błędowem — 3 km oraz z Białą Rawską — 22 km przez Wilków.

Znajduje się tu, otoczony parkiem, klasycystyczny pałac z 2 poł. XIX w. Obiekt użytkuje Polski Związek Łowiecki, który zorganizował tu wzorowy ośrodek hodowli psów myśliwskich.

Rykały

Wieś, 20 km na pd. zach. od Grójca, ok. 135 m npm, w dolinie Dylówki niewielkiego dopływu Pilicy. Dojazd 17 km drogą mogielnicką do wioski Wodzi czna (połącz. PKS), skąd 6 fcm na pd. wsch. traktem przez wieś Dylew. Połączenie PKS z Białobrzegami — 14 km przez Przybyszew, Falęcice; z Falęcic połączenie PKS z Grójcem — 22 km. Rykały leżą obecnie w powiecie białobrzeskim w woj. kieleckim.

We wsi czynny jest tartak i gorzelnia prowadzona przez miejscowe PGR. Zabudowania gospodarcze PGR pochodzące z przełomu XIX/’XX w. posiadają pseudo-gotyckie zdobnictwo szczytów. Obok park i piękny kilasycystyczny pałac z 2 poł. XVIII w., użytkowany obecnie przez szkołę podstawową. Jest to budynek piętrowy zbudowany na planie prostokąta. Od frontu czterokolumnowy portyk, od ogrodu między dwoma skrajnymi ryzalitami pięć półkolumn, których belkowanie zwieńczone jest attyką. Pałac jest przykładem wczesnego okresu stylu klasycystycznego.

Ze wsi wybiega na pd. zach. wysadzana dorodnymi kasztanami, jesionami i akacjami aleja doprowadzająca do odległego o ok. 2 km mieszanego lasu.

Rytomoczydła

Wieś, 10 km na pn. zach. od Warki, nad rzeczką Czarną, ok. 130 m npm., przy drodze do Grójca. Połączenie PKS z Warką i z Grójcem — 16 km.

Na prawo od drogi grójeckiej w otoczeniu niewielkiego parku stoi odrestaurowany niedawno klasycystyczny dwór z 1 poł. XIX w., rozbudowany w pocz. bieżącego stulecia. Jest to budowla parterowa na planie prostokąta, z czterokolumnowym portykiem od frontu. Mieści się tu filia Zakładu Naukowo-Badawczego Instytutu Sadownictwa, którego siedziba znajduje się w Nowej Wsi (1 km na wsch.).

Przy drodze na skraju lasu widoczny jest kopczyk obłożony kamieniami polnymi. Na tablicy napis: „Pamięci poległych w 1863 r.” Pomnik ten wiąże się z krwawą bitwą stoczoną 18. V. 1863 r. pod sąsiednią Nową Wsią.

Rytomoczydła od pn., zach. i pd. otoczone są lasami. Duży kompleks leśny o powierzchni ok. 15 km2 rozciąga się na pd. od wioski. Są to przeważnie lasy sosnowe, głównie młode, miejscami z liściastym podszyciem, porastające lekko sfalowany teren. W runie dużo poziomek, jagód i grzybów. Lasy te zostały poważnie zniszczone przez huragan, który nawiedził Mazowsze w połowie maja 1958 r.

Świdno

Wieś, 26 km na pd. zach. od Grójca, na skraju doliny Pilicy, 140—145 m npm. Połączenie PKS z Grójcem — 30 km przez Stryków, Mogielnicę —- 8 km: również dojazd kolejką wąskotorową do stacji Stryków — Swidno, skąd do przejścia 2,5 km na pd.

O zamierzchłej przeszłości osady świadczą wydobywane niegdyś na nadpilickiej skarpie liczne urny z popiołami, krzemienne narzędzia pracy i łowów. Pierwsze wzmianki historyczne pochodzą z 1399 r., kiedy to Ziemowit IV, ksiaże mazowiecki, nadał Jakubowi, dziedzicowi na Swidnie, przywileie dla je£o posiadłości. W 1446 r. starosta rawski Piotr ze Swidna otrzymał przywilej na wybudowanie mostu na Pilicy i pobieranie za przejazd opłaty. Swidzińscy w XV—XVIII w. piastowali liczne urzędy w ziemi rawskiej. Stanisław Swidziński wojewoda bracław-ski, przez koligacje stał się właścicielem wielu okolicznych dóbr, nabył miasteczka Odrzywół i Klwów, leżące na przeciwległym brzegu Pilicy. On też rozpoczął w 1761 r. budowę istniejącego do dziś pałacu, która ukończona została w końcu tego wieku przez jego następców.

Pałac jest przykładem architektury stanowiącej etap pośredni pomiędzy barokiem a neoklasycyzmem. Jest to budynek trzykondygnacjowy z czterospadowym dachem z lunetami. Mieści się w nim Prezydium GRN oraz kasa spółdzielcza. Obok pałacu stoją klasycystyczny spichrz, dawna rządcówka oraz stróżówka, budynki wystawione w 1 poł. XIX w. Od pd. dotyka do pałacu park założony w 1 poł. XIX w. W głównej alei parkowej piękne klony. Na terenie wsi spotykamy dwie stare drewniane chałupy (ńr 2 i 11) pochodzące z ubiegłego wieku.

Ze Swidna można zrobić krótki spacer w kierunku wsch. do urozmaiconego mieszanego lasu porastającego skraj nadpilickiej skarpy. Na pd. od lasu rozległe nadrzeczne łąki, szczególnie piękne w końcu maja i w czerwcu, w porze kwitnienia.

Tarczyn

Osiedle, 12 km na pn. od Grójca, na skraju doliny Tarczynki, 135—150 m npm. Ok. 2000 mieszkańców. Połączenie PKS z Grójcem i z Warszawą — 31 km. W odległości 1,5 km na pd. zach. st. kol. na linii Skierniewice — Góra Kalwaria — Pilawa, 3 km na wsch. stacja kol. wąskotorowa na linii Warszawa — Grójec — Nowe Miasto n. Pilicą. W osiedlu czynna jest gospoda, sklepy, kiosk „Ruchu”, poczta, apteka i ośrodek zdrowia.

Pierwsze wzmianki o Tarczynie sięgają połowy XIII w. Położenie tej książęcej wioski na przecięciu traktów biegnących z północy Mazowsza w kierunku Radomia oraz z Łowicza w stronę Czerska sprzyjało jej rozwojowi. W 1353 r. książę mazowiecki Kazimierz I nadał Tarczynowi prawa miejskie. W tym mniej więcej okresie wybudowany został kościół w stylu gotyckim, istniejący do chwili obecnej. W 1549 r. Wojciech Jeżewski, kasztelan warszawski, ufundował szpital dla ubogich, będący wzorem dla innych budowanych później na Mazowszu. Zniszczenia jakiego doznały miasta polskie w czasie „potopu szwedzkiego” nie ominęły również Tarczyna. Wg lustracji przeprowadzonej w 1676 r. w mieście zamieszkiwało tylko ok. 200 mieszkańców. Poważnym zniszczeniom uległ także Tarczyn w czasie wielkiego pożaru w 1704 r. Miasto niszczone wojnami i pożarami, nie mogło się ponownie rozwinąć gospodarczo i ostatecznie w 1869 r. zostało zamienione na osadę miejską. Nowych zniszczeń doznała miejscowość w czasie minionej wojny.

Po wojnie odbudowano częściowo stare domy i wystawiono nowe. W 1953 r. Tarczyn uzyskał połączenie koleją normalnotorową ze Skierniewicami i Pilawą, co ma szczególne znaczenie dla jego dalszego rozwoju. W 1960 r. Tarczyn otrzymał prawa osiedla. Obecnie spełnia przede wszystkim rolę ośrodka usługowego dla okolicznej ludności rolniczej. Część mieszkańców pracuje w miejscowej fabryce urządzeń handlowych (dotychczasowa fabryka wag), która zatrudnia obecnie oik. 400 osób, część dojeżdża do pracy do Warszawy. Tarczyńska fabryka urządzeń handlowych po znacznej rozbudowie rozpoczęła produkcję nowoczesnych urządzeń sklepowych, m. in. mebli, urządzeń chłodniczych itp. W 1966 r. uruchomiony zostanie w Tarczynie zakład przetwórstwa owocowo-warzywnego o zdolnościach produkcyjnych 10—13 tys. ton różnych przetworów. Zakład produkować będzie płynny owoc, soki, dżemy i kompoty owocowe, sok i koncentrat pomidorowy oraz konserwy warzywne. Zakład ten pracując w oparciu o olbrzymie miejscowe zasoby surowcowe zatrudni blisko 600 pracowników. Wraz z rozbudową przemysłu prowadzone będzie porządkowanie miasta, instalowanie urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych i gazowych oraz budowa nowoczesnych budynków mieszkalnych. W planie perspektywicznym do 1980 r. przewiduje się wzrost ilości mieszkańców do 4000.

Zabudowa Tarczyna jest przeważnie drewniana. Rynek zachował stary, zabytkowy układ. Murowane domy w rynku oznaczone nr 9 i 14 oraz przy ul. Warszawskiej 1 i Zatylnej 8 liczą już ponad 100 lat. Niektóre z nich ozdobione są klasycystycznym trójkątnym szczytem, a elewacje dzielą pilastry. Ciekawym zabytkiem jest kościół pierwotnie gotycki z klasycystyczną elewacją frontową rozczłonkowaną pila-strami i zwieńczoną trójkątnym frontonem. Ściany boczne oraz prezbiterium — gotyckie. W północnej elewacji bocznej widoczne są ślady po zamurowanych oknach gotyckich. Na zewnątrz świątyni dwa barokowe posągi świętych. Jedinonawowe wnętrze niie zachowało jednolitego charakteru. W lewym bocznym ołtarzu znajduje się zabytkowy XVII-wieczny obraz Matki Boskiej. Ambona oraz marmurowa chrzcielnica również pamiętają XVII w. W ścianach kościoła epitafia XVII i XVIII-wieczne, m. in. zmarłego w 1631 r. ks. Gabriela Władysławskiego, nauczyciela króla Władysława IV. Na cmentarzu kościelnym stoi murowana dzwonnicaz XVIII w. oraz XIX-wieczny klasycystyczny grobowiec rodziny Szymońskich. Na cmentarzu grzebalnym znajduje się po mnik z głazu polnego ozdobiony pamiątkową tablicą na mogile 11 powstańców poległych 30. IX. 1863 r. pod wsią Przypki (ok. 3 km na pn. zach.).

Tarczyn jest punktem wyjściowym do przyjemnych spacerów w górę rzeczki Tarczynki przepływającej pd. skrajem osiedla. Tuż pod Tarczynem rozpoczyna się ciąg stawów, częściowo rybnych, nawadnianych przez rzeczkę. Niektóre z nich nadają się do kąpieli. Dalej w dość wąskiej dolince rozciąga się drugi zespół stawów, obramowany zielenią porastających stoki sosen, świerków oraz rozmaitych drzew liściastych. Ten przełomowy odcinek rzeczki ciągnie się na przestrzeni ponad 2 km.

Tomczyce

Wieś, 29 km na pd. zach. od Grójca, na zboczu skarpy piliokiej, 130—145 m npm. Dojazd drogą mogielnicką 28 km do wsi Brzostowiec (połącz. PKS), skąd do przejścia ok. 5 km drogami wiejskimi w kierunku pd.-wsch.; również dojazd kolejką wąskotorową do przyst. Stryków-Świdno skąd do przejścia 3 km.

Stara wioska, wzmiankowana już w Statutach Łaskiego w pocz. XVI w., zachwyca swym malowniczym położeniem na zboczu doliny Pilicy, która pod samą wioską robi wielki zakręt, zmieniając kierunek swego biegu ze wschodniego na południowy. We wsi jedna z chałup (oznaczona nr 12) liczy sobie blisko sto lat. Zachował się tu też murowany klasycystyczny pałac z 1 poł. XIX w. z czterokolumnowym portykiem od frontu. Oddany na prywatne mieszkanie wymaga obecnie gruntownej konserwacji. Zaraz za pałacem w kierunku pd.-zach. brzeg Pilicy porośnięty jest pięknym lasem. To rezerwat przyrody „Tomczyce” o pow. 70 ha. Przeważa tu bór sosnowy miejscami z domieszką brzozy, dębu i osiki. Szczególne wrażenie robią wspaniałe okazy sosen z dziwnie powykręcanymi kilkoma pniami, rozgałęziającymi się nisko przy ziemi. Skarpa poprzecinana jest licznymi, malowniczymi wąwozami. Na tarasie nadrzecznym wilgotne zarośla, głównie olszowe. Niszczenie drzew i zrywanie jakichkolwiek roślin jest surowo wzbronione.

Wilków

Wieś, 18 km na pd. zach. od Grójca, w dolinie rzeczki Mogielanki, 175—185 m npm., przy drodze do Białej Rawskiej. Połączenie PKS z Grójcem — 20 km i z Białą Rawską — 12 km. We wsi bar, sklep spożywczy, kiosk „Ruchu”, poczta.

Pierwsze wzmianki o Wilkowie pochodzą z XIII w. W poł. XIV w. wieś była własnością książąt mazowieckich. Miejscowy modrzewiowy trzynawowy kościółek został zbudowany w końcu XVI lub na pocz. XVII w. Wewnątrz zachował się zabytkowy obraz Ukrzyżowania z XVII w. Drewniana dzwonnica pochodzi z 1 poł. XIX w. Na cmentarzu, w najstarszej jego części, znajdujemy ciekawy klasycystyczny nagrobek — pomnik w kształcie doryckiej kolumny przykrytej abakusem, nad którym wznosi się piękna urna ozdobiona girlandą. Pochowany tu jest znany architekt okresu Królestwa Kongresowego, twórca Belwederu — Jakub Kubicki (1758—1833), od 1832 r. właściciel dóbr wilkowskich. We wsi rozwija działalność Rolniczy Zespół Spółdzielczy, który prowadzi również miejscową cegielnię.

Ok. 1,5 km na pd. od wsi skraj dość silnie wciętej doliny Mogielanki porasta las, częściowo mieszany.

Worowska Wola

Wieś, 2,5 km na pn. zach. od Grójca, ok. 145 m npm. Dojazd drogą warszawską, a po 2 km wiejską drogą na zach.

Na łąkach należących do wioski zachowały się fragmenty wczesnośredniowiecznego grodziska. Miejscowi rolnicy zrzeszeni w spółdzielni produkcyjnej, zaliczanej do najlepiej prowadzonych w województwie, specjalizują się w uprawie nowalijek. Siedzibą spółdzielni jest murowany dwór z 2 poł. XIX w.

W sąsiednim Worowie wznosi się piękny kościół neogotycki z przełomu XIX/XX w. wystawiony wg planów znanego architekta tego okresu Józefa Piusa Dziekońskiego.

W pobliskim Zaciszu (1 km na zach. od Woli Worowskiej) stoi otoczony parkiem klasycystyczny pałacz pocz. XIX w. zamieszkiwany przez kilka miejscowych rodzin. Obecny stan budynku wymaga konserwacji.

opracował Janusz Żmudziński, Warszawa 1965

Przewodnik po Nowym Mieście nad Pilicą w opracowaniu z 1965r.

Przewodnik po Nowym Mieście nad Pilicą w opracowaniu z 1965r.

Miasto w powiecie rawsko-mazowieckim, woj. łódzkim, liczące ok. 5000 mieszkańców, położone malowniczo na skraju nadpilickiej skarpy poprzecinanej wąwozami i jarami, w odległości 34 km na pd. zach. od Grójca, 135—165 m npm. Stacja PKP wąskotorowej,, tel. 5. Połączenie z Warszawą — 84 km przez Mogielnicę — 19 km, Grójec — 43 km. Przystanek PKS na pl. Wolności. Połączenia z Warszawą — 80 km przez Grójec — 36 km, z Warszawą — 96 km przez Białą Rawską — 23 km, Mszczonów — 48 km, z Rawą Mazowiecką — 35 km, z Końskimi — 51 km. Prez. MRN, pl. Wolności, tel. 28; poczta, pl. Wolności, tel. 13; MO, pl. Wolności,, tel. 07; szpital rejonowy, ul. Tomaszowska, tel. 55; ośrodek zdrowia, pl. Wolności, tel. 45; apteka, pl. Wolności; stacja benz., ul. Szeroka, tel. 54; Oddział PTTK, ul. Warszawska 1; stanica wodna PTTK, tel. 111 (czynna 1. IV — 1. X, na miejscu wypożyczalnia kajaków, parking); schronisko szkolne w szkole podstawowej, tel. 12, czynne w VII i VIII miesiącu, 30 miejsc; gospoda, ul. 15 grudnia 48.

Nowe Miasto wyrosło z bardzo starych wsi Góry i Pobiednej, jednych z najstarszych osiedli nad Pilicą. W XIV w. przebiegał tędy szlak handlowy łączący Toruń przez Rawę Mazowiecką, Radom ze Lwowem. Wieś Pobiedna, miejsce targów, otrzymała w 1400 r. prawa miejskie. Z biegiem lat Pobiedna utraciła swoje znaczenie i stała się ponownie wsią. W 1473 r. jako miasto występuje już Nowe Miasto. Właściciele miasta przybrali sobie w tym czasie nazwisko Nowomiejskich.

W 1666 r. pod Nowym Miastem stanęły wojska króla Jana Kazimierza i wojska rokoszu Jerzego Lubomirskiego, który poddał się tu i ukorzył przed królem.

W 1 poł. XVIII w. właścicielem miasta był chorąży piotrkowski Florian Łubieński. Wyjednał on w 1744 r. od króla Augusta III Sasa przywileje na 6 nowych jarmarków. Wkrótce miasto stało się własnością wojewody rawskiego Kazimierza Granowskiego. Wskutek koligacji w 1775 r. miasto przeszło w ręce rodziny Świdzińskich ze Świdna.

Nowe Miasto, niszczone pożarami, nie posiadające żadnych manufaktur, liczące na przełomie XVIII/XIX wieku zaledwie ok. 1000 mieszkańców, nie miało możliwości rozwoju. W siedemdziesiątych latach ubiegłego wieku zdobyło znaczny rozgłos dzięki założeniu tu przez dr Jana Bielińskiego zakładu wodoleczniczego. Zakład, położony na nasłonecznionych stokach, posiadający wyborną wodę czerpaną z licznych źródeł wytryskujących ze skarpy, gromadził wielu kuracjuszy. Stosowano tu m. in. ciepłe i zimne kąpiele, gimnastykę, leczenie wodami mineralnymi i wstrząsami elektrycznymi. W zakładzie tym przebywali malarze, m. in. Michał Andriolli, liczni literaci i poeci, m. in. Eliza Orzeszkowa i Narcyza Żmichowska. (Zakład zajmował część dawnego folwarku ojca Narcyzy, Jana Żmichowskiego.) Zakład uległ w czasie pierwszej wojny światowej zniszczeniu. U podnóża skarpy biegnie ulica nosząca imię dra Bielińskiego. Na froncie domu oznaczonego nr 28, będącego dawniej głównym budynkiem zakładu, widnieje tablica poświęcona pamięci zasłużonego lekarza. Miasto uległo poważnemu zniszczeniu w czasie obu wojen światowych.

Ważnym wydarzeniem dla miasta było uzyskanie w latach dwudziestych bieżącego wieku połączenia kolejką wąskotorową z Grójcem i Warszawą. Przyczyniło się to do ożywienia gospodarczego miasta i okolic. Do 1939 r. Nowe Miasto należało do woj. warszawskiego. Wyraźne związki ekonomiczne z regionem grójeckim i Warszawą przetrwały do dziś, pomimo zmiany przynależności administracyjnej. Obecnie Nowe Miasto pełni funkcję ośrodka usługowego dla rolniczego zaplecza, a także w pewnym stopniu rolę ośrodka wypoczynkowego dla mieszkańców Warszawy i Łodzi. Mieści się tu prewentorium przeciwgruźlicze oraz zakład dla dzieci głuchych. Miasto poważnie ucierpiało w wyniku działania huraganu, jaki w maju 1958 r. nawiedził południowe połacie Mazowsza. Szkody zostały szybko usunięte.

W ostatnich latach przybył miastu piękny szpital o 80 miejscach, szereg nowoczesnych bloków mieszkalnych, kino panoramiczne oraz letni teatr. Miejscowy przemysł reprezentują zakłady surowców zielarskich. W 1964 r. oddano do użytku nowy gmach liceum.

Do najciekawszych zabytków należy barokowy kościół i klasztor kapucynów postawiony w 2 poł. XVIII w. w gach. pierzei pl. Wolności. Kościół, zbudowany na rzucie zbliżonym do kwadratu, jest bazyliką trójnawową. Nawy boczne otwarte są do głównej arkadami. W nawie głównej sklepienie kolebkowe z lunetami, w bocznych — krzyżowe. Ołtarze późnobarokowe, a w nich cenne obrazy, głównie pędzla Franciszka Smuglewicza (1745—1807) i Szymona Czechowicza (1689—1775). Godne uwagi są także klasycystyczne epitafia, m. in, rodziny Gostomskich.

Od pd. przylega do kościoła czworoboczny klasztor. W krużgankach i refektarzu wiszą cenne portrety z XVIII i 1 poł. XIX w. przedstawiające zakonników i znakomitych mężów byłego województwa rawskiego. W bibliotece znajduje się szereg starych, zabytkowych ksiąg.

Na zach. od klasztoru kapucynów, z lewej strony drogi prowadzącej do Tomaszowa Maz., stoi w głębi póżnobarokowy p a ł a c Granowskich z 2 poł. XVIII w. Piętrowy budynek o mansardowym dachu usytuowany jest na skraju pilickiej skarpy. Ryzalit środkowy posiada ciekawe zwieńczenie o charakterze rokokowym. W czasie powstań w latach 1831 i 1863 w pałacu urządzano powstańcze lazarety. Do niedawna mieściło się w nim liceum. Pałac adaptowany będzie dla celów wczasowo-turystycznych. Otacza go stary park z pięknymi okazami lip, modrzewi, klonów, dębów, rosnących na krawędzi skarpy oraz na nadpilickich tarasach. Ze skarpy roztacza się piękny widok na rzekę i przeciwległe lasy. Dawne podworskie budynki gospodarcze użytkuje obecnie spółdzielnia produkcyjna. Specjalizuje się ona w gospodarce hodowlanej oraz w sadownictwie.

opracował Janusz Żmudziński, Warszawa 1965r.

Przewodnik po Mogielnicy w opracowaniu z 1965r.

Przewodnik po Mogielnicy w opracowaniu z 1965r.

Miasto, 22 km na pd. zach. od Grójca, na zboczu doliny Mogielanki, lewego dopływu Pilicy, 135—155 m npm. Ok. 3500 mieszkańców. Przystanek PKS w rynku. Połączenie z Warszawą — 66 km przez Grójec — 22 km, z Nowym Miastem n. Pilicą — 14 km i ze Świdnem — 8 km. Stacja PKP wąskotorowa, tel. 50, ok. 2 km na pn. wsch. od centrum miasta. Połączenie z Warszawą — 65 km przez Grójec — 24 km i z Nowym Miastem n. Pilicą — 19 km. Prez. MRN, Rynek, tel. 5; poczta, ul. Krakowskie Przedmieście 39, tel. 41; MO, tel. 07; ośrodek zdrowia, ul. Dziarnowska 7, tel. 11; apteka; gospody: Rynek 8 i ul. Warszawska 1.

Książę mazowiecki Ziemowit I w 1249 r. podarował wieś Mogielnicę zakonowi cystersów z Sulejowa n. Pilicą. W 1317 r. Mogielnica jako piąta miejscowość na Mazowszu uzyskała z rąk ks. mazowieckiego Trojdena prawa miejskie. Opaci sulejowscy stosując odpowiednią politykę podatkową dbali o rozwój miasta zabiegając jednocześnie u królów o nowe przywileje. Kazimierz Jagiellończyk w 1469 r. pozwolił założyć bractwa i ce’chy rzemieślnicze, m. in. tkaczy, krawców, słodowników, kupców, kowali i kuśnierzy. Król Zygmunt I Stary wyznaczył w 1528 r. liczne jarmarki (11 rocznie) i cotygodniowe targi. Przywileje rozszerzane były następnie przez późniejszych monarchów. W XVII w., jak pisze mazowiecki dziejopisarz Jędrzej Święcicki, Mogielnica „słynęła z tkactwa i wyrobu nie wykwintnych sukien”. W 1788 r. dobra mogielnickie cystersi odstąpili wojewodzie rawskiemu Bazyle-mu Walickiemu, który swoją samowolą i uciskiem stosowanym wobec mieszczan doprowadził miasto do gospodarczego upadku. W 1863 r. w Mogielnicy i okolicznych lasach miały miejsce ruchy powstańcze. W odwet władze carskie odebrały Mogielnicy na szereg lat prawa miejskie, czyniąc z niej osadę. Od poł. XIX w. tradycyjnym zawodem mogielniczan było garbarstwo i szewstwo. Garbowane tutaj skóry i wyrabiane z nich buty słynęły daleko poza granicami Mazowsza. Rozwój rzemiosła wpłynął na zwiększenie się ilości mieszkańców (w 1820 r. — ok. 1600, w 1884 r. już 3100).

Uzyskanie po I wojnie światowej połączenia kolejką wąskotorową z Grójcem i Warszawą wpłynęło na dalsze ożywienie gospodarcze miasta. W 1931 r. Mogielnica liczyła 6400 mieszkańców. Zniszczenia dokonane” w czasie II wojny światowej zahamowały dalszy rozwój miasta. W 1946 r. mieszkało tu 4700 osób. Brak poważniejszych zakładów przemysłowych oraz innych czynników miastotwórczych doprowadził do stagnacji gospodarczej miasta i dalszego spadku ilości mieszkańców. Mogielnica pełni obecnie rolę ośrodka usługowo-handlowego dla okolicznych gromad, obejmując swym zasięgiem także Lubanię i Kłopoczyn w woj. łódzkim oraz Rykały i Przybyszew w woj. kieleckim. Źródłem utrzymania mieszkańców miasta jest rolnictwo, rzemiosło, handel a także kilka drobnych zakładów przemysłowych branży spożywczej i skórzanej oraz cegielnia.

Do końca planu 5-letniego przewidziany jest wzrost zatrudnienia w przemyśle i rzemiośle. W tym okresie nastąpiła dalsza intensyfikacja produkcji rolnej — zwiększenie ilości sadów, a zwłaszcza obszarów przeznaczonych pod uprawę warzyw. Przewiduje się budowę zakładu przetwórstwa owocowego oraz dużej garbarni skór miękkich i zakładu kuśnierskiego. Planuje się wzrost mieszkańców miasta w 1980 r. do ok. 5000. Równocześnie z rozwojem przemysłu nastąpi przebudowa śródmieścia, z zachowaniem historycznego rozplanowania ulic i placów, powstanie osiedle mieszkaniowe, położone zostaną wodociągi oraz założona kanalizacja. Mogielnica otrzyma dom kultury z biblioteką, panoramiczne kino, oraz dom noclegowy.

W rynku na uwagę zasługuje zabytkowy ratusz z 1 poł. XIX w., zbudowany wg proj. arch. Bonifacego Witkowskiego. Jest to budynek jednopiętrowy z czterospadowym dachem, pośrodku którego wyrasta czworoboczna niska wieża z tarasem. Przy rynku zachowały się dwa drewniane parterowe domy (nr 10 i 14) z 2 poł. XVIII w. z podcieniami wspartymi na słupach z charakterystycznym podziałem wnętrza na część handlową i mieszkalną. W bocznych uliczkach stoi ponadto jeszcze kilka innych starych drewnianych domów przeważnie z XIX w. (ul. Kościelna 2, pl. Dół 2 i 18 oraz pl. Posmętne 3). Na pn.-zach. skraju miasta, na cmentarzu stary drewniany kościół filialny z końca XVIII w., częściowo z barokowym wyposażeniem wnętrza.

Warto odwiedzić w Mogielnicy pracownię znanych warszawskich rzeźbiarzy Barbary i Franciszka Strynkiewiczów. Na niewielkim obszarze położonym na skraju doliny Mogielanki ustawione zostały osobliwe rzeźby z polnych kamieni, polichromowanych kłód drzewa, korzeni, wtopione w naturalny ogrodowy krajobraz. Ekspozycja ta stała się współczesną próbą powrotu do natury.

Północny skraj doliny Mogielanki porastają wąskim pasem lasy, przeważnie iglaste. Ładniejsze ich partie znajdują się na lewo od drogi biegnącej do Grójca.

3 km na pd. od Mogielnicy leży nad Mogielanką wieś Otalążka, gdzie rozwija działalność spółdzielnia produkcyjna. W 1964 r. w dolinie rzeki (na terenie wioski) odkryto pod pokładami torfu osadę z okresu rzymskiego z III—IV w. (pozostałości domostw i zabudowy gospodarczej, resztki palenisk, ceramika).

opracował Janusz Żmudziński, Warszawa 1965r.

Przewodnik po Górze Kalwarii w opracowaniu z 1965r.

Przewodnik po Górze Kalwarii w opracowaniu z 1965r.

Miasto, ponad 7000 mieszkańców, w pow. piaseczyńskim, położone malowniczo na wysokości 100—120 m npm. na skraju wiślanej skarpy, 22 km na pn. od Warki. Stacja PKP,, tel. 136. Połączenie ze Skierniewicami — 74 km i z Pilawą — 26 km. Stacja PKP — wąskot., tel. 83. Połączenie z Warszawą — 30 km. Przystanek PKS w rynku. Połączenie z Warszawą — 35 km, z Warką — 23 km, Grójcem — 28 km przez Chynów — 12 km oraz z Kozienicami — 54 km przez Mniszew.

Prez. MRN, ul. Świerczewskiego 2, tel: 3; poczta, ul. Sajny 5, tel. 19; MO, ul. Świerczewskiego 2, tel. 07; ośrodek zdrowia, ul. Sajny, tel. 33; apteka, ul. Dominikańska 26; stacja benz., ul. Dominikańska, tel. 169; bar, ul. Pi jarska; gospody: ul. 3 Maja 4, ul. Pijarśka 38; przystań PZW, przy moście drogowym; schronisko szkolne przy szkole podstawowej ul. Sajny 16, tel. 64, czynne 25. VI—25. VIII, 25 miejsc.

Pierwsze wiadomości o małej wiosce Góra sięgają poł. XIII w. W latach 1666—67 wioski Górę oraz sąsiednią Wólkę Górską zakupił biskup poznański Stefan Wierzbowski zakładając tu kalwarię według wzoru jerozolimskiego (stąd obecna nazwa). W 1670 r. król Michał Korybut Wiśniowiecki nadał osadzie, nazwanej Nowym Jeruzalemem, prawa miejskie. Założenie miasta oparto na planie krzyża łacińskiego, którego trzonem była ulica Kalwaryjska a ramionami ulice Dominikańska i Pi jarska. Na przecięciu osi tych ulic stoi kaplica Piłata, a podstawę krzyża stanowi usytuowany na wzgórzu cmentarz grzebalny, zajmujący miejsce po byłym kościele Św. Krzyża. Wzdłuż tych osi skupiło się kilkadziesiąt kaplic i innych obiektów sakralnych, dziś już przeważnie nie istniejących, stanowiących dawniej cel licznych pielgrzymek.

W 1676 i 1680 r. król Jan III Sobieski potwierdził i rozszerzył nadane uprzednio przywileje, mianując Nowe Jeruzalem miastem królewskim. Nadania te ściągnęły do miasta licznych rzemieślników i kupców. Powstały cechy „żeleżników, krawców, kuśnierzów, stolarzów, safianników”. Prac w mieście doglądał osobiście bp Wierzbowski. Po śmierci fundatora w 1686 roku rozpoczął się powolny upadek miasta. W XVIII w. zanikła nazwa Nowe Jeruzalem, ustępując nazwie Góra, a później Góra Kalwaria.

Po ostatnim rozbiorze Polski w 1795 r. i dokonanej sekularyzacji dóbr kościelnych miasto stało się własnością rządu pruskiego. Po traktacie tylżyckim w 1807 r. Góra Kalwaria znalazła się w granicach Księstwa Warszawskiego, a po 1815 r. pod panowaniem carskim. W XIX w. miasto zaczęło się powoli rozwijać. Powstały niewielkie zakłady przemysłowe, m. in. fabryka octu. Przeprowadzone zostało obwałowanie brzegów Wisły, co zabezpieczyło rolników od ciągłej groźby powodzi. Przyczyniło się to do rozwoju warzywnictwa. Regulacja sieci ulicznej i realizacja nowego planu urbanistycznego miasta dokonana w 2 ćwierci XIX w. —- zwężenie szeregu ulic oraz zabudowa rynku — zniweczyły częściowo dawne barokowe założenia miasta. Tym niemniej i te zachowane jeszcze do dziś w zasadniczym zarysie pierwotne założenia urbanistyczne stanowią oryginalny i rzadki zabytek.

Góra Kalwaria przez wiele lat aż do 1879 r. była siedzibą powiatu. Na przełomie XIX i XX w. miasto miało ponad 4000 mieszkańców. Słynne było wówczas z racji zamieszkiwania w niej cadyka żydowskiego, do którego zjeżdżano ze wszystkich stron kraju. W 1901 r. groźny pożar zniszczył połowę miasta. Dość ważnym dla Góry Kalwarii wydarzeniem pierwszego ćwierćwiecza XX w. było uzyskanie połączenia kolejką wąskotorową z Piasecznem i Warszawą.

Dogodna przeprawa przez Wisłę pod Górą Kalwarią stała się powodem kilku poważnych bitew w ciągu dziejów miasta. 3. V. 1809 r. naprzeciw Góry Kalwarii, pod Ostrówkiem, wojska polskie, dowodzone przez gen. Sokolnickiego, odniosły zwycięstwo nad Austriakami i zdobyły szaniec przedmostowy, zabezpieczający przeprawę przez Wisłę. Miały tu również miejsce walki w czasie powstań 1831 r. i 1863 r. oraz w momencie wyzwalania miasta w styczniu 1945 r.

Po zniszczeniach wojennych Góra Kalwaria liczyła w 1946 r. tyllko ok. 3700 mieszkańców. Szybko przystąpiono do zatarcia śladów zniszczeń i odbudowy obiektów zabytkowych. W 1950 r. w mieście mieszkało 5500 osób. W latach 1953—54 oddano do użytku dwa nowe mosty: kolejowy na uruchomionej wówczas linii kolejowej Skierniewice — Pilawa — Łuków oraz drogowy, tworząc nowe połączenie terenów po wschodniej i zachodniej stronie Wisły, jedyne na odcinku pomiędzy Dęblinem a Warszawą. W Górze Kalwarii nie ma na razie większych zakładów przemysłowych. Istnieje tu jedyna w kraju wytwórnia sprzętu szermierczego, produkująca od niedawna elektryczne florety i szpady. Połowa produkcji zakładu przeznaczona jest na eksport. Ponadto czynne są: zakład produkcji chemicznej „Inco”, wytwórnia materiałów budowlanych, niewielka przetwórnia owocowo-warzywna oraz kilka zakładów spółdzielczych. W 1965 r. zakończona zostanie budowa największej w kraju i najnowocześniejszej zamrażalni owoców i warzyw o zdolności produkcyjnej ok. 5000 ton rocznie. Stosowana tu będzie nowa metoda zamrażania, tzw. fluidyzacyjna, polegająca na ochładzaniu owoców strugą bardzo zimnego powietrza. Zakład produkować będzie mrożonki głównie na eksport w oparciu o bogatą bazę surowcową powiatów grójeckiego, piaseczyńskiego, otwockiego i garwolińskiego. W następnych latach oddane zostaną do użytku zakłady produkcji zgęszczonych soków owocowych oraz mięsno-warzywnych wyrobów garmażeryjnych. Wraz z rozwojem przemysłu nastąpi budowa nowych bloków mieszkalnych. W 1965 r. liczba mieszkańców miasta powinna osiągnąć 7500 a ok. 1980 r. przekroczy 10000.

Zabudowa mieszkalna Góry Kalwarii jest zwarta, przeważnie piętrowa, skoncentrowana przy rynku i sąsiadujących z nim ulicach. Wśród zabytków skupionych wokół rynku zwraca uwagę klasycystyczny ratusz wzniesiony w latach 1829-34 wg. proj. arch. Bonifacego Witkowskiego, a odbudowany w 1950-51 r. Składa się on z dwóch parterowych skrzydeł bocznych z kolumnadą toskańską oraz piętrowej części głównej, w której środkowy płytki ryzalit zwieńczony jest trójkątnym szczytem ozdobionym herbem miasta. Do ratusza przylegają odbudowane po- wojnie parterowe hale targowe (jatki) z kolumnowymi podcieniami, wystawione w 1836 r. również wg proj. arch. Witkowskiego. Na tyłach ratusza przy ul. Ks. Sajny 1 rekonstruowany jest budynek dawnego- pałacu biskupa Wierzbowskiego z 2 poł. XVII w. później przebudowywany. Mieści się tli archiwum powiatowe, a przeznaczony ma być na bibliotekę miejską i dom kultury. Przy ul. Świerczewskiego 10 (róg ul. Ks. Sajny) stoi barokowy budynek z 2 poł. XVII w., wielokrotnie przebudowywany.

Budownictwo sakralne reprezentują: d. kolegium pijarskie, trzy kościoły oraz kilka kaplic. Dawne kolegium pijarów usytuowane jest w pn. części miasta, w pobliżu stacji kolejki wąskotorowej. Ufundowane przez bpa Wierzbowskiego w 1675 r., było później kilkakrotnie restaurowane. W 1860 r. rozbudowane wg proj. arch. Henryka Marconiego, traci swój pierwotny barokowy charakter. Obecnie w budynkach mieści się zakład specjalny dla przewlekle chorych.

Przy rynku na skrzyżowaniu głównych arterii miejskich wznosi się kaplica Piłata, d. kościół parafialny zbudowany ok. 1680 r. w stylu barokowym z fundacji założyciela miasta. Jest to budowla jedno-nawowa z fasadą ujętą po bokach parami toskańskich pilastrów, zwieńczona szczytem z tzw. spływami. W kościele znajduje się krypta ze zwłokami bpa Wierzbowskiego. Cenne wyposażenie świątyni reprezentuje przede wszystkim gotycka rzeźba Piety z 1 poł. XV w., następnie część tryptyku z grupą Opłakiwania szkoły holenderskiej z poł. XVI w., kilka barokowych krucyfiksów, portret fundatora oraz dwa inne obrazy barokowe z końca XVII w. przedstawiające sceny przybicia i zdjęcia z krzyża. Późnobarokowa ambona oraz kamienna kropielnica pochodzą z 2 poł. XVIII w. W istniejącym przy kościele zbiorze ksiąg zachowały się liczne starodruki.

Obecny kościół parafialny, barokowy, wraz z przylegającym doń dawnym klasztorem bernardynów wzniesiony został wg proj. arch. Jakuba Fontany w 1755 r. z fundacji marszałka wielkiego koronnego Franciszka Bielińskiego (1683—1766), na miejscu pierwotnej drewnianej świątyni. W górnej części fasady kościoła rozczłonkowanej pilastrami umieszczony jest zegar. Wewnątrz świątyni sklepienie kolebkowo-krzyżowe. Wystrój wnętrza barokowy. W czterech ołtarzach bocznych znajdują się duże obrazy z 2 poł. XVIII w., przypisywane Szymonowi Czechowiczowi (1689-—1775). Ponadto warto zwrócić uwagę na dwa stare XVII-wieczne obrazy Matki Boskiej z Dzieciątkiem, chrzcielnicę z tego okresu oraz XVIII-wieczną rokokową ambonę.

W dawnym ogrodzie klasztornym, schodzącym skarpą ku Wiśle, stoi mała, murowana barokowa kapliczka św. Antoniego z 2 poł. XVIII w. z ciekawą drewnianą rzeźbą świętego w ołtarzu (dojście ul. Antoniego). Że statuą tą związanych jest szereg miejscowych legend.

W pd. zach. części miasta, w dzielnicy zwanej Marianki stoi murowany kościółek filialny tzw. Wieczernik wzniesiony w 1674 r. Wewnątrz zachował się barokowy sarkofag ks. Stanisława Papczyńskiego (zm. w 1701 r.), założyciela zgromadzenia marianów, XVII-wieczny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz kilka ludowych rzeźb świętych o cechach barokowych.

Na cmentarzu grzebalnym położonym na dość znacznym wzniesieniu, znajduje się mogiła kilkudziesięciu żołnieży polskich poległych w czasie walk we wrześniu 1939 r.

opracował Janusz Żmudziński, Warszawa 1965r.

Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30

komorka 601-418-860, telefon 048-667-2281
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka
email kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
uwaga zamów kajaki na wakacje już dziś

Poleć nas w serwisach społecznościowych

Nowe, wygodne kajaki polietylenowe

BRIO - turystyczny kajak dwuosobowy z miejscem dla dziecka
PRO TOUR 470 - kajak dwuosobowy z lukiem bagażowym i miejscem dla dziecka, długość
Kanadyjka rodzinna na wyprawy, długość 5,2m