Z cyklu: Ocalić od zapomnienia „Nasi u Namysłowskiego”
Z cyklu: Ocalić od zapomnienia „Nasi u Namysłowskiego”
Karol Namysłowski, syn Karola i Anny z Markizów Chrzanowskiej, urodził się 09.09.1856 r. we wsi Chomięciska -Małe k/Zamościa, gdzie jego ojciec- ziemianin – był naczelnikiem poczty. Namysłowski zmarł 21.08.1925 r.
Od lat dziecięcych interesował się muzyką i z ciekawością słuchał różnych pieśni i melodii ludowych. Od 1865 r., uczęszczał do podgimnazjum w Zamościu i jednocześnie uczył się grać na skrzypcach. W latach 1867-1868, uczy się w gimnazjum w Lublinie, a od 1872 r. studiuje w Warszawie w Instytucie Muzycznym (klasa: trąbki i skrzypiec), gdzie wykazał się niezwykłym talentem, pracowitością i wytrwałością. W 1876 r. ukończył Instytut ze specjalnym wyróżnieniem, otrzymując tytuł „dyrektora muzyki”, który uprawniał go wtedy do pełnienia funkcji „dyrektora orkiestry i szkół muzycznych”.
Po studiach wraca do rodzinnych Chomięcisk i poświęca się pracy oświatowej wśród chłopów, ucząc ich pisać, czytać książki i nuty, zaznajamiając z instrumentami muzycznymi. Wyławia utalentowanych z dobrym „słuchem” do planowanej przyszłej orkiestry.
W latach 1878-1880 pracuje w Warszawie jako profesor muzyki i artysta – skrzypek. W lecie 1878 r., bierze ślub z Józefą Zakrzewską. Mimo pracy w Warszawie organizuje w Chomięciskach dużych orkiestrę, składającą się z muzykalnych chłopów, mieszkających w okolicznych wsiach. Pomaga mu w tej pionierskiej pracy organista Józef Tratkiewicz ze Starego Zamościa. Własnym sumptem zakupił dla tej orkiestry instrumenty muzyczne i nuty. Utalentowany muzyk poświęcił się całkowicie chłopskiej orkiestrze, tworząc dla niej przeszło 300 utworów-kompozycji.
Pierwszy występ Orkiestry odbył się podczas Pasterki w 1880 r. w Kościele we wsi Stary Zamość, a dzień 04.11.1881 jest oficjalną datą powołania chłopskiego zespołu, przez nadanie nazwy „Włościańska Orkiestra”, który to zespół do dzisiaj istnieje.
Początkowo koncertowali w wielu miastach zaboru rosyjskiego, austriackiego, wielokrotnie w Rosji, na Ukrainie, w Czechach, Austrii; później za Oceanem w USA, zachwycając słuchaczy pięknym wykonaniem polskich melodii, szczególnie pokrzepiając serca Polaków rozsianych po całym świecie. Wszędzie serdecznie witani i oklaskiwani. W 1908 r. syn Karola Namysłowskiego – Stanisław, kończy Konserwatorium Muzyczne w Pradze w klasie skrzypiec i wraca do ojca, by mu pomagać w prowadzeniu Orkiestry.
W 1891 Karol Namysłowski, po koncercie w Spale, otrzymał w dowód uznania od cara Aleksandra III, złoty pierścień z brylantami i pisemne zezwolenie na koncertowanie po całym imperium rosyjskim, a 06.03.1913 r. car Mikołaj II odznaczył go „Wstęgą Honorową św. Jerzego”. Od 1915 r., z powodu utraty wzroku, dyrygenturę Orkiestry przekazuje synowi- Stanisławowi. W 1925 r., koncertem w Nowym Jorku, w Metropolita Opera Mouse, zachwycają społeczeństwo amerykańskie i rozpoczynają pełną sukcesów, trasę po 14 stanach, dając 80 koncertów, szczególnie dla Polonii, u której, polskimi melodiami, rozbudzali patriotyzm. W dowód uznania, Gubernator stanu Massachusetts, wręczył Stanisławowi Namysłowskiemu „Sztandar Stanów Zjednoczonych” – najwyższe odznaczenie, jakie może otrzymać cudzoziemiec. Namysłowski był nawet przyjęty w Białym Domu przez ówczesnego prezydenta Alvina Coolidge’a. W swojej 120-letniej historii Orkiestra ma już kolejnego dziesiątego dyrygenta, w osobie Tadeusza Wicherka, który przez odpowiedni repertuar, ocala od zapomnienia naszą tożsamość narodową.
Pod koniec XIX w, wieść o Namysłowskim rozeszła się szerokim echem po całym zaborze rosyjskim i uzdolnieni muzycznie mężczyźni, nawet z dalekiej okolicy, starali się o przyjęcie do jego Orkiestry. Tym sposobem, nawet trzech obywateli naszej Gminy w niej grało. Pierwszy przyjęty został Ignacy Orłowski, później zachęcił brata przyszłej żony-Ludwika Olszowego (obaj z Modliborzyc). Był też trzeci muzykant, nie pamiętamy jego nazwiska; pochodził ze Słupia lub Dąbia (?). Grali w Orkiestrze przez kilka lat do wybuchu I wojny światowej. Jeździli przez: Janów – Frampol – Gorajec – Szczebrzeszyn i Zawadę, przebywając w Chomięciskach po kilka tygodni.
Ludwik Olszowy (1878-1917), s. Andrzeja i Pauliny z Pankowskich; dziadzio Ludwika Olszowego z ulicy Kościelnej 21, został w pierwszych latach XX w. powołany do służby wojskowej w armii carskiej. Służył w Garnizonie – Petersburg. Z racji umiejętności muzycznych, nabytych u Namysłowskiego, który był już znanym dyrygentem w Rosji. Olszowego (zawód – „muzykant”), przydzielono do Orkiestry Gwardii Carskiej. Przez częsty udział Orkiestry w paradach czy uroczystościach, całymi godzinami, nawet przy 40 stopniowym mrozie, ciężko zachorował i mimo leczenia w lazaretach, zwolniony „przedwcześnie” – po dwóch latach do cywila. Powrócił do Modliborzyc, zamieszkał przy ulicy Zaborskiej i ożenił się z Anną Olszówką. Następnie wybudował dom, z okazałymi zabudowaniami gospodarczymi przy ulicy Kościelnej 21. Był znany w Modliborzycach z demokratycznych poglądów, towarzyski, „światowy”, Z racji zaszczytnej służby w Orkiestrze Gwardii Carskiej, często odwiedzali go w Modliborzycach, przed I wojną światową, muzykanci z Kozackiej Orkiestry Garnizonu Janowskiego.
Ignacy Orłowski (1876-1956) s. Mateusza- dziadzio Dariusza Kosakowskiego z ulicy Piłsudskiego 3. Dziadzio z żoną -Franciszką Olszową (c.Andrzeja i Pauliny) miał pięcioro dzieci i mimo to został w 1915 r. zabrany z „forszpanem” przez wojsko austriackie. Później, po rozbiciu taborów przez Rosjan, z racji umiejętności grania na bas-barytonie u Namysłowskiego, wcielony do Orkiestry Wojskowej, której macierzystym garnizonem był Klagenfurt. Po demobilizacji przebywa w obozie przejściowym w Wolfsbergu. Szczęśliwie przeżył wojnę, szczególnie kampanię Karpacką. Wrócił z Austrii – Karyntii (położonej blisko granicy ze Słowenią) do Modliborzyc, dopiero wiosną 1919 r.; bardzo stęskniony za rodziną, która mieszkała na posesji – obecnie przy ul. Piłsudskiego 3 (W tym domu, w jednym z pomieszczeń, na głównej belce stropowej, obok okrągłej rzeźby „góralskiej”, była wyryta data remontu tego domu: 1765 r.). Dziadzio otrzymał od Austriaków kilka odznaczeń m.in. FJ -”Viribus Unitis”.
Opowiadał, że po śmierci cesarza Franciszka Józefa w 1916 r., nastały w armii „ciężkie czasy”. Austriackie władze wojskowe, okazały się bezwzględne i okrutne wobec innych narodów, a przetrwanie uciążliwej służby wojskowej (u wroga), zawdzięcza tylko religijności i opiece Bożej.
Obaj muzykanci z „Orkiestry Włościańskiej”, pochowani są na cmentarzu parafialnym w Modliborzycach.
Dariusz Kossakowski
Ludwik Olszowy- Modliborzyce.
P.S. Więcej wiadomości: www.orkiestrawloscianska.pl

601-418-860,
048-667-2281
zamów kajaki na wakacje już dziś

