Santa Piva di Warka

Santa Piva di Warka

Warka spogląda wyniośle ze swej wysokości, na zwartą zieleń usado­wionej od południa Puszczy Stromeckiej i niebieszczącą się powierzchnię tulącej się do podnóża skarpy Pilicy.

Nazwa miasta nie ma jedno­znacznego wyjaśnienia. Etymolodzy wywodzą ją od słowa „warować”, jako że w tym właśnie miejscu lokuje się średnio­wieczną warownię (strażnicę), czuwającą u nadpi­lickiej przeprawy, oraz — co niewy­kluczone — od słowa „warzyć”, pocho­dzącego od trady­cyjnego zajęcia miesz­kańców, jakim było i jest warzenie piwa.

Zaczątkiem Warki było zapewne grodzisko, którego fragmenty do dziś widoczne są w wiosce położonej kilka kilometrów na wschód od dzisiejszej Warki, zwanej Starą Warką. Tu istniało prawdo­po­dobnie pierwsze założenie dzisiejszego organizmu miasta, które z niezbyt dobrze wyjaśnionych przyczyn, poczęło egzystować w nieod­ległym, ale przecież innym miejscu.

Dokumenty pisane informują, że w roku 1231 książę mazowiecki Konrad I, przebywał wraz ze swoim dworem właśnie w Starej Warce, która to wówczas stanowiła większy ośrodek książęcy. Nie jest — co prawda — pewne, czy funkcjonował on w okresie jego panowania, ale znajdowany tam materiał arche­olo­giczny, wystę­pujący w promieniu 1500 m od grodziska, świadczy o żywotności tego ośrodka. Przypuszcza się, że istniał tu zapewne kościół, bowiem zachowana tradycja, oparta zresztą na zaginionym źródle przekazuje, że istniała tu w Starej Warce kaplica, obsłu­giwana przez kapelana książęcego. Na prężność tego ośrodka wskazuje również założenie tu w roku 1255 — przez księcia Ziemowita I — konwentu domini­kań­skiego, oraz powrót książąt do wsi Warka w drodze zamiany na wieś Lechanice (dziś: Mechanice, przyp. A.Z.R-S.) i Opożdowo (Opożdżew), przepro­wa­dzonej przez księcia Konrada II w roku 1284, która to stanowiła zalążek przyszłego lokacyjnego miasta.

Prawa miejskie otrzymała Warka w roku 1321 z rąk księcia mazowieckiego Trojdena I, lokującego tu ów ośrodek na prawie chełmińskim. Wielką widać sympatię miał książę do Warki, skoro mimo rezydowania w niewielkim Czersku — stolicy okolicznych ziem — pochowany został w roku 1341 w kościele Dominikanów, sprowa­dzanych w to miejsce jeszcze za czasów panowania księcia Ziemowita I. Dziś książę spoczywa w podziemiach kościoła Franciszkanów, wraz ze swoim bratem Ziemowitem II, zmarłym w roku 1343 oraz księżnę Danutą Anną, córką księcia litew­skiego Kiejstuta — siostrą Witolda i żoną księcia Janusza I Starszego, zmarłego w 1429 roku. Szczątki Ich Dostojności zostały przeniesione z rozbie­ranego w roku 1844 kościoła Dominikanów, do obecnego kościoła pofran­cisz­kań­skiego, a fakt ten upamiętnia umieszczona przy wejściu głównym do kościoła, kamienna tablica.

Nie tylko jednak tymi osobi­sto­ściami słynie to miasto. Okres rozwoju miasta trwa do dziś, a jego największy rozkwit przypada na XV i XVI wiek, kiedy to Warka słynęła jako ośrodek rzemiosła, głównie szewstwa i browar­nictwa. To ostatnie zajęcie było najbardziej ulubione wśród miesz­kańców nadpi­lickiego grodu, bowiem tradycje tegoż pozostały do dziś żywe. Piwo wareckie było wysoko cenione nie tylko w kraju, ale również poza jego granicami. Ekspor­towano go w wielkich ilościach do Czech, na Węgry i nawet do Szwecji. Ten złocisty napój zawdzięcza swój smak podobno niepo­rów­ny­walnie smacznym wodom Pilicy. Rzeka była fanta­stycznym dobro­czyńcą miesz­kańców. Wówczas była spławna i roiło się od niej od galarów i barek załado­wanych przeróżnym dobrem, trans­por­towanym dalej Wisłą do Torunia i Gdańska. Pilicy więc miasto zawdzięcza nie tylko położenie, dobrobyt i sławę, ale do dziś znakomite walory krajobrazowe.

Rozwój miasta przerwały nadawane szlachcie przywileje, ograni­czające możliwości wytwórcze miesz­kańców, oraz zanik żeglowności rzeki. Inne nieszczęścia spowo­dowały najazdy szwedzkie w XVII wieku, oraz wojny elekcyjne w początkach wieku XVIII, pożary, zarazy i polityka zaborców. Zniszczeń dopełniły walki prowadzone podczas I Wojny Światowej, oraz zmagania na przyczółku warecko — magnu­szewskim w 1944 roku.

Powróćmy jednak do piwa. Musiało być znakomite, skoro w roku 1483, książę mazowiecki Bolesław V, wydał przywilej, zastrze­gający wyłączność sprzedaży wareckiego piwa w ratuszowej piwnicy Warszawy. Warka była bezkon­ku­ren­cyjnym ośrodkiem w tym czasie, jeżeli chodzi o produkcję tego napoju. Przyznać też trzeba, że i palenie gorzałki mniejsze tu miało znaczenie niż w innych, sąsiednich miastach. Np. w roku 1570 wypalono tu tylko 3 garnce gorzałki a w roku 1571 — 4 garnce, co stawiało wówczas miasto daleko poniżej średniej.

Piwa jednak produ­kowano tu najwięcej, biorąc pod uwagę ośrodki miejskie ziemi czerskiej. W roku 1537 tytułem czopowego (rodzaj opłaty za produkcję piwa. Nazwa wywodzi się od czopu zatyka­jącego beczkę. Pierwotnie ilość czopów równała się ilości beczek. Potem pozostała tylko nazwa, (miara bowiem się zmieniała) miasto zapłaciło nieba­gatelną sumę 101 florenów i 10 groszy. Wyjaśnić tu trzeba, że od każdego waru piwa, opłata wynosiła 3 grosze, choć zgodnie z wypisami z ksiąg lustra­cyjnych stwierdzało się, że piwowarzy wareccy zalewali do każdego waru piwa i wiele więcej słodu niż gdzie indziej i chyba w tym tkwi tajemnica jakości wareckiego piwa. W roku 1578 pobrano tytułem czopowego kwotę 1408 florenów, jednak nie od liczby warów, ale od wartości wypro­du­ko­wanego napitku.

Tajemnice warzenia piwa przeka­zywano zgodnie z ojca na syna i każdy z rzemieślników posiadał monopol na swoje tajniki zawodowe, które też skrzętnie skrywał przed konku­rentami, a o popycie na tę wspaniałość niech świadczy krążąca w wielu wersjach anegdota.

Nuncjusz papieski, kardynał Gaetano Aldobrandini (późniejszy papież Klemens VIII, przez wiele lat przebywał w Polsce. W tym też czasie — jako że piwo było nie tylko napojem, ale także ważnym skład­nikiem codziennego pożywienia — wśród polewek, szcze­gólnie cenioną była polewka piwna. Piwem tez popijano jedzenie suche i ciężko­strawne potrawy, oraz nie zawsze dobrze przyrządzone), szcze­gólnie sobie upodobał właśnie warecki napój. Tuż po przyjeździe do Rzymu, ciężko zachorował, a przyczyną choroby był wrzód, umiej­scowiony w gardle. Złożony goryczą wyszeptał w malignie: „piva di Warka”. Obecni przy tym duchowni sądząc, że ich zwierzchnik modli się do jakiejś nie znanej im świętej, po ostatnich słowach chorego: „piva di Warka”, odpowie­dzieli chórem na wzór litanii: „ora pro nobis”, co w dosłownym tłuma­czeniu brzmiało: „Święte piwo z Warki, módl się za nami”. Chory usłyszawszy tę niedo­rzeczność — aczkolwiek wielce zabawną — roześmiał się serdecznie, powodując tym samym pękniecie dolegliwego wrzodu, co przyniosło natych­miastową poprawę zdrowia. Tak więc nawet wspomnienie wareckiego piwa, ocaliło papieża.

Tradycje warzel­nictwa była tak wielkie, że praktycznie zawsze w mieście produ­kowano piwo. Do czasów wybudowania nowego — nowoczesnego wówczas browaru w roku 1975 — produkcję prowadził stary, XIX wieczny browar, którego piwnice do dziś służą Wareckiej Wytwórni Win, jako miejsce leżakowania znako­mitych win owocowych. W mieście i okolicach, a nawet odległych od Warki miejsco­wo­ściach, nigdy nie brak amatorów jasnego wareckiego, bowiem nieza­leżnie od miejsca produkcji i stoso­wanych urządzeń, napój ten zachował tradycyjne walory smakowe.

Piwo lubili wszyscy, ale chyba najbardziej żołnierze, którym ten napój rekom­pensował wszystkie trudy tego ciężkiego rzemiosła i nic w tym dziwnego, że miasto słynie również ze znako­mitości wojskowych i to wielkiego kalibru.

Najbardziej znanym przed­sta­wi­cielem tej profesji jest Kazimierz Pułaski, syn wareckiego starosty (1747−1779), bohater dwóch narodów. Były konfederat barski i generał brygady Stanów Zjedno­czonych Ameryki Północnej, poległy w bitwie pod Sawannach. Związki między naszym krajem a Stanami Zjedno­czonymi eksponuje Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego, usytuowane w rodzinnym dworku Pułaskiego w dzisiejszej dzielnicy Warki — Winiarach.

Nie mniej znanym jest słynny inicjator Nocy Listo­padowej z 1830 roku, Piotr Wysocki, którego grób znajduje się na miejscowym cmentarzu. Zawsze jest na nim wiązanka kwiatów, wyrażająca pamięć i szacunek dla tego, którego dewizą było: „Wszystko dla Ojczyzny — nic dla mnie”.

Bywali w Warce i inni nie mniej znani. Tu toczył swoją zwycięską bitwę ze Szwedami w roku 1656 — hetman Stefan Czarniecki i tu zginął rosyjski oficer, uczestnik Powstania Stycz­niowego 1863 roku, rozstrzelany na nadpi­lickich błoniach — Władysław Konowicz. Tu wreszcie rozpoczął swój bojowy szlak 1 Pułk Lotnictwa Myśliw­skiego „Warszawa”, tocząc powietrzne boje w walkach o przyczółek warecko — magnu­szewski w sierpniu 1944 roku. i rakietnic — Józef Bem, stacjo­nujący w miejscowych koszarach.

Śladów dawnej zasobności miasta szukać należy w pozostałych z dawnych lat zabytkach archi­tektury, z których najcie­kawszym przed­sta­wi­cielem jest wspomniany już kościół pofran­cisz­kański, którego budowę rozpoczęto w roku 1652. Inną budowlą tego typu jest kościół farny, zbudowany w latach 1603 – 1635. W jego murach spoczywają prawdo­po­dobnie szczątki XV-​​wiecznego siłacza — Stanisława Ciołka, pocho­dzącego z nieda­lekiej Ostrołęki, a który to — jak mówią opowieści — sam wciągnął na wieżę kościoła Mariackiego w Krakowie dzwon, którego podobno 40 ludzi nie mogło podźwignąć.

Zabytkiem jest również wspomniany już pałac Pułaskich, otoczony wspaniałym XVIII — wiecznym parkiem z okazami rzadkiego i niekiedy egzotycznego drzewostanu. Przypomnieć też trzeba, że Warka w okresie swojej świetności miała aż 7 kościołów.

Obecnie miasto poza produkcją piwa, oraz znako­mitymi sokami owocowymi z Wareckiej Wytwórni Win, słynie także ze wspaniałych sadów, jako że teren ten jest zagłębiem owocowym w regionie.

Tradycje sadow­nictwa i warzyw­nictwa sięgają tu bardzo odległych czasów, bowiem aż początków XVI wieku. Wówczas to, po przyłą­czeniu Mazowsza do Korony w roku 1526, ziemiami tymi władała królowa Bona, żona Zygmunta I Starego, która otrzymała je jako wdowią oprawę po śmierci króla. Ona to wprowadziła swoimi nadaniami pierwsze uprawy warzyw i drzew owocowych, jak też założyła pierwsze winnice. Próby upraw winorośli na szerszą skalę czyniono jednak dopiero w latach pięćdzie­siątych naszego stulecia. Plantacje te były, obok zielo­no­górskich, największymi w kraju, choć klimat w Polsce nie jest korzystny dla uprawy winorośli. Po tych winnicach pozostały obecnie tylko wspomnienia, jakże wspaniałych dorocznych festynów, zwanych Świętem Winobrania, kiedy to sam Bachus, siedzący na beczce wina, rozda­wanego szczodrze i za darmo spragnionym miesz­kańcom i przybyszom z odległych nawet stron, krążył na rydwanie po uliczkach miasta, wzbudzając zachwyt i uznanie. A jakież temu towarzyszyły imprezy! Ileż tam było wrażeń! Jedno z takich świąt uświetniła nawet swoją obecnością pierwsza powojenna Miss Polonia, pani Alicja Bobrowska, wprowa­dzając niemało zamie­szania wśród brzydszej części społe­czeństwa miasta, a zazdrości tej ładniejszej, jako że miss otrzymała wówczas w podarunku samochód rodzimej produkcji, „Warszawę”. Lało się więc wareckie wino (i piwo) strumieniami, a wielu gościom przybyłym z odległych regionów, po dziś dzień śnią się owe bachanalia, wareckie piwo i wyśmienite, owocowe wino o niepo­wta­rzalnym, truskawkowym smaku.

Miasto ma wiele uroku. Wiele też obecnie przeżywa kłopotów, jak każ-​​dy żyjący organizm, ale jest prężnym ośrodkiem miejskim, otacza opieką swoich sławnych i podtrzymuje tradycje zawodowe. Choć można by miesz­kańcom zarzucić wiele, to pozaz­drościć im można wspaniałego położenia miasta i…ich wielkiego lokalnego patriotyzmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Wypożyczalnia Kajaków STER w Warce, ul. Mostowa 30

komorka 601418860, telefon 486672281
email kajaki@​onet.​pl
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka

Wolne terminy Last Minute!

Zdarza się, że klienci z przyczyn nieza­leżnych rezygnują ze spływu w ostatniej chwili. W takich przypadkach możemy Ciebie poinformować o wolnych terminach poprzez email. Liczy się kolejność zgłoszeń na wysłany mailing. W sezonie na ogół rezerwacje na spływy weekendowe wykonywane są z wyprze­dzeniem miesięcznym.

Szlak Pilicy

Spływ Pilicą nie przed­stawia większych trudności, również począt­kujący kajakarze poradzą sobie bez problemu. Nie zwalnia to oczywiście od uważnej obserwacji wody. Im niższy stan wody, tym więcej napotkasz mielizn. Propo­nujemy przepły­nięcie niemal całego mazowieckiego odcinka Pilicy. Propo­nowana trasa ma 79 km długości. Na jej przepły­nięcie należy przeznaczyć 3 dni.

W pobliżu rzeki można podziwiać wiele ciekawych zabytków archi­tektury. Odpocznij w arysto­kra­tycznej atmosferze Swidna, obejrzyj ciekawą ekspozycję w rodzinnej siedzibie Kazimierza Pułaskiego   —   wareckich Winiarach i zachwyć się XVIII-​​wiecznym kościółkiem w Łęgonicach. Jeżeli znajdziesz się nad Pilicą jesienią, przygotuj się na ucztę. Jabłka z pobliskich sadów to prawdziwe niebo w gębie. Można je kupować niemal prosto z drzewa.

Naturalna roślinność łęgowa w dolinie rzeki jest domem wielu gatunków ptaków. Nad Pilicą licznie spotyka się wiele gatunków mew, rybitw i brodźców. Często nad wodą błyskają turkusowe pióra zimorodka.

Czytaj dalej …

Szlak Radomki

Radomka  —  Jest rzeką płynącą w powiecie kozie­nickim, która stanowi naturalną granicę pomiędzy lasami Puszczy Kozie­nickiej i Puszczy Stromeckiej oraz północno-​​zachodnią granicą Kozie­nickiego Parku Krajo­bra­zowego imienia Profesora Ryszarda Zaręby. Szlak jest łatwy, malowniczy i bezpieczny. Należy również do niezbyt uciąż­liwych, ale wymaga od płynących doświad­czenia i jak każdy szlak wodny uważnego obser­wowania wody. Miejscami przepłynąć trzeba pod mostkiem lub kładką. Można spotkać przeszkody w postaci zwalonych do wody drzew bądź wysta­jących z dnia pni. Przepiękne łąki o łagodnym brzegu umożliwiają czasowy odpoczynek a zaopatrzyć się można w dostępnych sklepach spożywczo-​​przemysłowych w większych miejsco­wo­ściach takich jak Brzóza, Wola Chodkowska czy Ryczywół. Miłośnicy przyrody obserwować mogą zimorodki, na wysta­jących rzecznych kamieniach, kłodach i piasz­czystych mieliznach można zaobserwować bawiące się wydry, pliszki siwe i żółte. Przy odrobinie szczęścia możemy obserwować bobry, piżmaki, krzyżówki, nurogęsi czy piskliwce. Na przyległych do rzeki łąkach często widywane są czarne i białe bociany przyla­tujące tu na żer. W ujściowym odcinku rzeki zauważyć możemy szybujące nad głowami bieliki. Przed Ryczywołem na lewym brzegu z rzeką graniczy urokliwy rezerwat przyrody „Dęby Biesiadne” im. Mariana Pulkow­skiego o pow. 17 ha z licznymi starymi, dziuplastymi pomni­kowymi dębami.

Czytaj dalej …

Szlak Wisły od Kazimierza D. do Góry Kalwarii

Z pozoru powolna i majesta­tyczna Wisła, czasem może zamienić się w trudny akwen. Rozlewiska, płycizny, samotne wyspy, strome brzegi tworzą nieza­po­mniany klimat tej pięknej rzeki.

Na trasie można zobaczyć: orły, bociany czarne, wydry, a także dziki i sarny przychodzące do wodopoju. Wisła przyciąga nie tylko miłośników natury, ale również naturyzmu - kilka­naście kilometrów przed Warszawą na prawym brzegu znajduje się jedna z nielicznych w Polsce nieofi­cjalnych plaż dla naturystów.

Na przepły­nięcie całej trasy potrzeba od 3 do 5 dni. Optymalny dzienny dystans do pokonania to około 25 kilometrów, ale wytrawni i wytrwali kajakarze przepływają nawet 75 kilometrów. Jedną z przyjemności spływu jest możliwość spędzenia nocy na wyspach, których na opisywanym odcinku jest mnogość. Cisza, spokój, mnóstwo drewna na opał, piasz­czyste plaże, dostępne brzegi.

Czytaj dalej …

Trochę historii

Naszą przygodę z kajakami zaczęliśmy 25 lat temu od kilku składaków. Pływaliśmy z grupą przyjaciół najpięk­niejszymi rzekami w Polsce: Krutynią, Czarną Hańczą, Dunajcem, Sanem a także zimą na Brdzie, Wdzie i Narwi. Razem z Radomskim Stowa­rzy­szeniem organi­zo­waliśmy spływy Dzieci Niepeł­no­sprawnych na Pilicy i Drzewiczce. Udział w spływach i maratonach na Wiśle, Zalewie Zegrzyńskim, Raduni przysporzył wielu pucharów i nagród. Najważ­niejszą korzyścią były spotkania z czystą naturą zapew­niające wspaniały, wypoczynek dla całej rodziny. Na bazie tych doświadczeń 5 lata temu powstała firma STER. Nasi klienci korzy­stający z oferty są zadowoleni z wysokiej jakości usług i korzystnego mikro­klimatu Puszczy Stromecko   —   Kozie­nickiej, często wracają, polecają nas innym.