Miesięczne archiwum: Luty 2010

Do wód nad… Pilicę

Do wód nad… Pilicę

Nowe Miasto…różne koleje losu to miasto przechodziło. Przed wielu laty – a przecież nie tak znów dawno – do wód nad Pilicę zjeżdżali kuracjusze ze wszystkich stron podzielonej między zaborców Polski, szukając tu wytchnienia, spokoju i…zdrowia.

Dawno już poznano walory krajobrazowe i klimatyczne tej przepięknej okolicy, zewsząd też przyjeżdżano tu na tzw. letniaki i chyba nikt tego nie żałował. Zaczątkiem miasta były dwie wioski, jedne z najstarszych ludzkich siedzib nad Pilicą położonych, a mianowicie: Góra i Pobiedna. Przez nie w wieku XIV przebiegał nadpilicki szlak handlowy wiodący z Torunia przez Rawę Mazowiecką i Radom do Lwowa. W roku 1400 wieś Pobiedna otrzymała prawa miejskie, była wówczas znanym ośrodkiem targowym. Po latach jednak utraciła znaczenie na rzecz rozwijającego się podgrodzia, zwanego Nowym Miastem, które już w roku 1473 występuje jako samodzielny twór miejski, a jego właściciele z roku Nałęczów, poczęli używać nazwiska: Nowomiejski.

Tu w roku 1666 poddały się wojskom króla Jana Kazimierza wojska rokoszan Jana Lubomirskiego, który pod Nowym Mieście ukorzył się przed władcą i w pobliskich Łęgonicach, na tzw. Górce Zgody rozejm podpisał.

W początkach XVIII wieku miasto przeszło na własność chorążego piotrkowskiego – Floriana Łubieńskiego, przedstawiciela znanego w Polsce rodu, dbającego o swoje posiadłości i rozwijającego przemysł. Łubieński wówczas wyjednał u króla Augusta III Sasa w roku 1744, przywileje na organizowanie w mieście 6 nowych jarmarków. W drugiej połowie XVIII wieku miasto przesyłowe władanie wojewody rawskiego – Kazimierza Grafowskie-go, który wystawił tu na wyniosłym wzgórzu piękny, barokowy pałac, będący perłą architektury na tym terenie. Otoczył go wspaniale skomponowanym parkiem i miejsce to naonczas stanowiło centrum życia tej miejscowości. W roku 1775, miasto stało się własnością rodziny Swidzińskich z niedalekiego Swidna.

Niestety, położone na uboczu wielkich spraw. Nie posiadając rozwiniętego przemysłu, nie miało szans rozwoju. Mimo to zawsze stanowiło ośrodek rekreacyjny dla mieszkańców nawet Warszawy – bowiem Nowe Miasto do 1939 roku znajdowało się w województwie warszawskim – i Łodzi. Dzięki łagodnemu klimatowi i naprawdę pięknemu położeniu, usytuowano tu niegdyś prewentorium przeciwgruźlicze i zakład dla dzieci z wadami słuchu. W dawnym pałacu Granowskich urządzono Liceum Ogólnokształcące, niestety, ten związek nie wyszedł mu na dobre. To co opierało się przez długie lata działaniom czasu, nie oparło się kilkuletnim zaledwie działaniom nowomiejskiej młodzi.

Na obrzeżach parku, przy trakcie Nowe Miasto – Inowłódz, wznosi się zabytkowy kościół i klasztor kapucynów, wzniesiony w 2 połowie XVIII wieku, którego wnętrze zdobią wspaniałe obrazy Franciszka Smuglewicza i Szymona Czechowicza, jak również klasycystyczne epitafia rodziny Gostomskich, właścicieli niedalekiej Gostomii, a krewniaków dalekich sławnego kalwina Anzelma Gostomskiego, autora XVI wiecznej książki pt.: „Gospodarstwo”.

Miasto żyje swoim spokojnym życiem i nic nie wskazuje na to, by stało się ośrodkiem przemysłowym i chyba dobrze. Tu bowiem znaleźć można jeszcze nieco spokoju i wzrok nacieszyć przepięknym krajobrazem, którego bohaterami są zakola szeroko rozlanej wśród łąk Pilicy i tchnące żywicznym powiewem bezkresne lasy, ciągnące się wzdłuż prawego, południowego brzegu Pilicy. Najpiękniejszym jednak elementem tego miejsca jest wyniosły pałac Granowskich, dumnie wznoszący się na wysokiej skarpie, pomny swoich najpiękniejszych lat. Nie zawsze jednak rozbrzmiewał gwarem i radością. Nie zawsze chełpił się wspaniałym wyposażeniem wnętrz. Pamięta on również czasy, kiedy to przeistoczył się w powstańczy lazaret w czasach narodowych powstań w 1831 i 1863 roku. Chronił w swoim wnętrzu tych, którzy życia nie szczędzili w drodze do wolności. Był ostoją patriotyzmu i wspólnym dla wielu Polaków domem. Karmił ich i ogrzewał, koił ich cierpienia szepcząc: jam jest dwór polski.

Tu wiatach 1874-1914 istniał pierwszy w Polsce zakład wodoleczniczy założony przez dr Jana Bielińskiego. On to już wcześniej – bo w roku 1869 – urządził tu niewielki zakład hydroterapeutyczny, wzorowany na znanym w ówczesnej Europie uzdrowisku w Grafenbergu, dziś zwanego Sokołowsko, a położonego na Dolnym Śląsku. Zakład ów powstał na terenie folwarku należącego do Jana Żmichowskiego, który to był ojcem pisarki – Narcyzy Żmichowskiej.

Zakład funkcjonował wykorzystując bijące tu źródła ciepłej wody (przaśnej) o temperaturze 6°C. Kuracje, wzmocnione korzystnym mikroklimatem, mnogością borów sosnowych, czystym powietrzem i dużym nasłonecznieniem, cieszyły się powodzenie. Przeważającą większość pacjentów stanowili chorzy cierpiący na choroby układu nerwowego i wiele innych schorzeń towarzyszących, dla których stosowana terapia spokoju, gwarantowała w poważnym procencie jeśli nie zupełne wyzdrowienie, to znaczna poprawę zdrowia.

Sława zakładu sięgnęła Europy Na organizowane tu 41 dniowe turnusy, przyjeżdżało wielu znanych ludzi, wśród których byli: Eliza Orzeszkowa, Ignacy Paderewski, Henryk Sienkiewicz, Józef Chełmoński, Józef Brandt, Maria Rodziewiczówna i wielu innych.

Metody lecznicze stosowane w zakładzie, wdrażano m.in. w sanatoriach w Nałęczowie i Ojcowie. Istnienie zakładu przerwała I Wojna Światowa.

Ma Warszawa swoje Łazienki, Nałęczów swoje sanatorium, Ciechocinek tężnie, a Krynica sławę. Ma i Nowe Miasto swoją historię i opadłe gdzieś swoje solankowo – mineralne źródła, czekające na nowego odkrywcę. Kto wie, może warto pomóc naturze, by było znów można mówić: „jadę do wód nad… Pilicę”.

Warto.

Grójeckie – największy sad Europy

Grójeckie – największy sad Europy

Drzewa puszyły się milionami wspaniałych kwiatów, które w całości prawie pokrywały nieśmiałą jeszcze, wiosenną zieleń liści. Ich zapach odurzał, narkotyzując najdelikatniejszymi kompozycjami różnorodnych woni, otulających niewidzialną kopułą tę baśniową krainę.

Sad porastał łagodne wzgórze, kończące się u stóp rozległej, zielonej łąki. W dali ciemniała plama małowiejskiej „Modrzewiny” która konkurując z bielejącymi, wybrzuszonymi obłokami, wielkiego uroku dodawała temu miejscu. Za sadem – wśród wzgórz – czerwieniły się dachy nowo wybudowanych domów we wsi Rosochów.

Wzgórza te wykształciły przed wiekami olbrzymie masy lodu i wód roztopowych, nagromadzonych w epoce lodowcowej. One to właśnie stanowią najbardziej charakterystyczny element krajobrazu tej największej w Europie krainy sadów, których ogromne połacie pokrywają przeważającą część regionu. Wśród owych wzgórz płyną niewielkie rzeczułki meandrujące w rozległych dolinach, tworzące tam bardzo malownicze przełomy. Obserwując te elementy polodowcowego krajobrazu, nie można się oprzeć wrażeniu, że… tu przyroda wiedziała co czyni.

Grójeckie tworzy prawie regularny trapez, którego południową granicę zamyka Pilica, północną zaś łagodna równina, przechodząca przez Tarczyn do Góry Kalwarii. Na wschodzie granica ta biegnie wzdłuż Wisły, zachodnią zaś rubież tworzy historyczna granica dawnego województwa rawskiego na linii: Nowe Miasto n/Pilicą. Wilków, Osuchów i Skuły.

Teren ten jest dość słabo zalesiony, lasy bowiem stanowią tu zaledwie 15% powierzchni, ale i te są przepięknie wkomponowane w krajobraz, który to zwłaszcza wiosną i jesienią nie ma sobie równych.

Ziemia ta od wieków była bardzo atrakcyjną z uwagi na urodzajne gleby, których wartość podnosiły wielkie wyspy czarnoziemu, które rozłożone wielkimi połaciami wśród wysp naniesionych przez lodowiec żwirów i piasków, ciągną się wielkim pasem w kierunku Sochaczewa i doliny Bzury. Tu właśnie osiadali ci, którzy znali jej wartość, a ziemia ta gościnną im była.

Pierwsze wzmianki o tworzeniu tu tzw. ogrodów, pochodzą z wieku XV, kiedy ziemie te należały do ostatniej mazowieckiej Piastówny, księżnej Anny. Ona to po niespodziewanej śmierci swoich braci, ostatnich książąt mazowieckich – Stanisława i Janusza – zarządzała tymi obszarami, do czasu przyłączenia Mazowsza do Korony, co zresztą – dzięki niej – nie obeszło się bez kłopotów. Ona to bowiem, zobligowana do zarządzania tym lennym, ale prawie niezależnym księstwem, w związku z zaistniałą po śmierci braci sytuacją, odwlekała jak mogła ową inkorporację, uzurpując sobie, wbrew zwyczajom i naciskom prawo do tego. Wielkie bowiem miała ambicje, a i talenty nie mniejsze. Anna otrzymała jako oprawę między innymi starostwo bądkowskie, skupiające majątki w okolicach Goszczyna. Objeżdżając swoje włości zaglądała niekiedy i do Bądkowa, gdzie też miała swój dwór. Posag ten znaczny przynosił jej profit i dbała księżna o to, by mieszkańcom jej posiadłości żyło się dostatniej. Nadawała więc poddanym różnorodne przywileje na zakładanie tzw. ogrodów i warzywników, które może nie tyle miały być wytwórniami ww. produktów, ale przez sam fakt nadania bądź co bądź przywileju, Anna bardzo zyskiwała na popularności, a rolnik intensyfikował uprawę roli.

Początki zostały zrobione, a było to w roku 1536, tj. w roku zaślubin księżnej. Długo żałowali jej poddani, ale los niekiedy bywa łaskawy. Otóż w roku 1545, dawne dobra posagowe księżnej Anny, przeszły we władanie… królowej Bony, która włości te otrzymała jako tzw. wdowią oprawę, po śmierci swego królewskiego małżonka, Zygmunta I Starego. Nadanie to miało szczególne znaczenie, było bowiem aktem politycznym, dotyczyło przecież królewszczyzn mazowieckich. Królowa więc także nadawała ogrody i znaczne połacie ziem pod – jak by to dziś nazwano – uprawę ogrodniczą. Sprawę urzędowo przypieczętował król, który dyplomem swoim datowanym 12 sierpnia 1578 roku zatwierdził – między innymi – mieszczanom grójeckim i goszczyńskim, prawo posiadania ogrodów (czyli ziemi) wymierzonych z woli samej królowej Włoszki. Tak więc obu tym wielce mądrym kobietom zawdzięcza Grójeckie to, że tradycje upraw sadowniczych w regionie są żywe do dziś. Sadownictwo jest obecnie domeną miejscowego rolnictwa i… dumą sadowników. Wysoko wyspecjalizowane gospodarstwa, zmechanizowane na najwyższym poziomie, dają świadectwo kulturze sadowniczej znajdującej się w światowej przecież czołówce. Bowiem klimat Polski to nie Kalifornia i wyhodować delikatne, a wydajne i odporne odmiany jabłek, do tego zdolne do długiego okresu przechowywania, jest naprawdę wielką sztuką, którą trudno byłoby osiągnąć i w kalifornijskim klimacie. Naszym sadownikom się to jednak udało. Mają więc powód do dumy, a organizowane w Grójcu naukowe sympozja i zjazdy z udziałem rzesz miejscowych sadowników, świadczą o rzetelnym i naukowym podejściu do tematu. O ich poziomie, kulturze i nowoczesności.

W 1987 roku miejscowi sadownicy wybudowali najokazalszy wówczas w Grójcu budynek, w którym znalazła pomieszczenie grójecka Spółdzielnia Ogrodnicza i…restauracja o regionalnej nazwie, wziętej z owocowego nazewnictwa: „Melrose”. Dziś restauracji już nie ma, a jej pomieszczenia zajmuje market handlowy pod nazwą: „Biedronka”, a sam „Dom Sadownika” okupują rożne instytucje.

Sady w tym regionie zajmują powierzchnię około 300 tysięcy hektarów, co stanowi 11% krajowej ich powierzchni. To sadownicze zagłębie dawało dotychczas czwartą część zbiorów jabłek w Polsce. Dawało.

Wielkie straty w uprawach sadowniczych przyniosła zima 1987 roku. Takie zimy dziesiątkujące sady zdarzały się wcale nie tak znów rzadko. Pamiętne były w latach 1929, 1940 czy 1963, kiedy to zginęła prawie połowa ówczesnego drzewostanu. Ta jednak w roku 1987, przejdzie do historii jako chyba najcięższa ze wszystkich. W tym największym podobno sadzie Europy, w wielu miejscowościach można było oglądać wówczas zamiast kwitnących jabłoni, jedynie ponury, księżycowy wprost krajobraz z wyciągniętymi kikutami sterczących tysięcy martwych już drzew. Z sadowniczego zagłębia pozostało przerażające cmentarzysko. Nie pomogły nawet specjalne odmiany wyhodowane na mrozoodpornych podkładach. W niektórych miejscowościach wymarzły wszystkie drzewa. Mrozy zniszczyły 31% stanu posiadania. Likwidacja skutków tego nieszczęścia wymagała usunięcia 29 milionów drzew owocowych (17 milionów jabłoni), w tym: 8 milionów śliw, 1.6 miliona czereśni i około 80% powierzchni upraw moreli i brzoskwiń. Niegdyś region ten eksportował ponad milion ton jabłek, w tym ponad 800 tysięcy ton po przerobieniu na koncentrat, w produkcji którego Polska wysunęła się na pierwsze miejsce w świecie. Po tej klęsce wyeksportowano zaledwie 160 tysięcy ton, na rynek krajowy wprowadzając zaledwie znikome jego ilości. Jabłka były wówczas cenione bardziej niż owoce południowe i… prawdę mówiąc, nikogo to nie dziwiło. Niezbędna była odbudowa potencjału produkcyjnego. Podjęte w tym zakresie prace spowodowały, że dopiero około 1996 roku osiągnięty został poziom zbiorów równy temu z roku 1986. Najpierw jednak rekultywowano 76 tysięcy hektarów byłych sadów.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – mawia stare porzekadło. Owa zimowa katastrofa była jednak wyjątkową okazją do unowocześnienia grójeckiego sadownictwa. Była to rzeczywiście wielka szansa. Założenie nowych, intensywnych sadów, pozwoliło przy stosowaniu szybko rosnących, karłowatych i wydajnych odmian, na znaczne zmniejszenie ogólnej powierzchni sadów, z ówczesnych 260 tysięcy hektarów, do 150-200 tysięcy hektarów. Odmiany teraz stosowane gwarantują owocowanie już po kilku zaledwie latach! Wydarta starym sadom ziemia musiała odpocząć. Były to bowiem herbicydowe ugory.

Wydarzenia zimy 1987 roku spowodowały, że trzeba było poczekać na czasy nowej świetności grójeckich sadów. Sadownictwo grójeckie poniosło wówczas wielkie straty, ale…i cel jaki przed sadownictwem postawiono, został osiągnięty. Może więc i dobrze się stało? Ma teraz Grójeckie odmłodzone sady i są w nich takie odmiany drzew, które w przyszłości obrodzą nie tylko smacznymi owocami, ale i takie, których nie zmogą najtęższe nawet zimy.

Jak dawniej podjeżdżają tu wielkie kontenerowe samochody i transportują płody grójeckich pól nie tylko na krajowe stoły. Owoce są nadal eksportowane do wielu krajów i Grójeckie jest z tego dumne.

Owe stereotypowe porzekadło: „coś Pan, z Grójca?”, złośliwe i bezsensowne, traktujące mieszkańców Grójeckiego jak przybyszy z odległej, a zaściankowej prowincji nie ma dziś racji bytu. Tu bowiem – a nie gdzie indziej – istnieją najbardziej nowoczesne gospodarstwa sadownicze. Są one dowodem zaradności, kwalifikacji i poziomu zawodowego ich użytkowników. Tu przecież znaczny procent rolników legitymuje się dyplomem wyższej uczelni, a kultura sadownicza stanowi powód do dumy, bowiem należy przecież do najwyższych na świecie. A duma ta ma znakomity, historyczny przecież rodowód.

Mimo ogromu nieszczęść, trudności eksportowych i różnych problemów zdrowotnych drzew, dziś jak przed laty sady mienią się każdej wiosny wspaniałymi barwami. Położone wśród pagórków, niezaprzeczalny mają urok. Choć wyrosły w Polsce nowe sadownicze zagłębia: w nowosądeckiem, sandomierskiem czy białostockiem, to Grójeckie pozostało nadal stolicą polskich sadów. Organizowane tu w maju regionalne święto pn.: „Święto Kwitnących Jabłoni”, nadal przyciąga gości nie tylko z Grójeckiego.

Technika kajakarstwa, spływ kajakowy

Technika kajakarstwa, spływ kajakowy.

Każdy wodniak przed wyruszeniem na wędrówkę kajakową winien zapoznać się z podstawowymi zasadami prowadzenia jednostki pływającej. Poznanie techniki wiosłowania, znaków wodnych i prawa wody uchroni nas przed przykrymi niespodziankami, które czyhają na rzekach i jeziorach. Podstawą poruszania się kajakowca na szlakach wodnych jest posiadanie karty pływackiej (stan na 1971r.). Od niej zależy wyjazd na wodę. Powszechna karta pływacka, o której mowa w Monitorze Polskim 53/65, jest dostępna już od 14 roku życia, po złożeniu egzaminu z pływania, na który składają się: przepłynięcie stylem dowolnym 200 m w wodzie stojącej lub 400 m w wodzie bieżącej, skoczenie do. wody z wysokości 1 m i przepłynięcie pod wodą 5 m, w stojącej wodzie, lub 10 m w wodzie bieżącej. Innowacyjną w tym zakresie jest ustanowiona Specjalna Karta Pływacka, o którą ubiegać się może każdy, kto skończył 18 rok życia, spełniając następujące warunki: przepłynąć w wodzie 1500 m, 15 m pod wodą, wykonać skok startowy ze słupka i nurkować 3 m. Posiadacze wyżej wymienionej karty otrzymują legitymację SKP, żółty czepek z czarnym pasem i mają prawo pływania po wodach nie strzeżonych i obowiązek niesienia pomocy tonącym. Posiadanie karty pływackiej to jeszcze nie wszystko dla kajakowca. Musimy poznać zasady wsiadania, wysiadania, dobijania kajakiem, jak wiele innych nieodzownych prawideł, które ułatwiają nam manewrowanie, zapewniają bezpieczeństwo i pozwolą na podjęcie wędrówek po szlakach wodnych.

Znoszenie kajaka — kajak znosimy na wodę (bez bagażu), ujmując go za dziób i rufę. Jeśli wykonujemy to bez załogi (sami), ustawiamy na brzegu kajak prostopadle do wody i zsuwamy dziobem — rufę unosząc w górę, a następnie lekko kładziemy na wodę. Podobnie postępujemy mając wózek — wjeżdżamy do wody, odpinamy przytrzymujące kajak pasy i wyciągamy wózek. Następnie umocowujemy kajak cumką do brzegu, tak by dziób skierowany był pod prąd, a na wodzie stojącej — pod wiatr.

Wsiadanie — już po załadowaniu kajaka, stawiamy zgiętą jedną nogę na ożebrowaniu podłogi, przytrzymując równocześnie falochron i ułożone wiosło, po czym wsiadamy, wkładając drugą nogę. W wypadku gdy dno jest nieprzyjemne, brudne, wstawiamy po obmyciu jedną nogę, drugą zaś obmywamy i po zajęciu miejsca osuszamy.

W kajaku dwuosobowym pierwsza zajmuje miejsce załoga, sternik zaś przytrzymuje kajak, dopiero potem wsiada. Przy wysiadaniu kolejność jest odwrotna, tzn. pierwszy opuszcza kajak sternik, przytrzymując go, a następnie załoga. Przy dobijaniu do brzegu (zawsze pod prąd) unikajmy uszkodzenia kajaka, jakie może spowodować brawurowe dobicie, przepychanie się po piachu lub kamieniach. Lepiej sprawdzić głębokość, wysiąść na głębszej wodzie i przeprowadzić kajak lub po odciążeniu przenieść go na brzeg.

Siedzenie — wygodne siedzenie jest nieodzownym warunkiem dobrego wiosłowania. Zabrania się siadania na pokładzie z nogami wewnątrz lub na zewnątrz kajaka. Przez prawidłowe siedzenie (w takiej pozycji przebywamy na wodzie kilka godzin) rozumiemy utrzymanie wysokości bioder na wysokości falochronu, nogi lekko ugięte w kolanie, rozwarte, dotykają burtnic, zaś stopy oparte o orczyk sterowy lub wręg umożliwiają utrzymanie stateczności kajaka, prowadzenie po linii prostej i zwiększają siłę pociągnięcia wiosłami.

Wiosło — ujmujemy je oburącz i przed wykonaniem pierwszych uderzeń podnosimy w górę opierając na głowie. Ręce ustawiamy tak, aby wiosło z przedramieniem tworzyło kąt prosty. Pociągnięcie wiosłem wykonujemy możliwie nisko (nie zawadzać o burty), przez zagarnięcie wody piórem wiosła na głębokości 3/4 powierzchni pióra, z jednoczesnym wypchnięciem drugiego ramienia aż do jego wyprostowania. Ramiona pracują rytmicznie, gdy jedno wypycha wiosło wzdłuż burty kajaka, drugie ugięte prowadzi równolegle do kierunku, w którym płyniemy. Siła pociągnięć obu rąk musi być jednakowa, co zapewni zachowanie kierunku posuwania się kajaka. W czasie wiosłowania tułów jest lekko pochylony, a rozwarcie kolan ułatwia oddech, zmniejszając ucisk na przeponę. Ręka odpychająca.winna być na wysokości oka. Wiosła nie należy ściskać zbyt mocno, bo w ten sposób szybko męczą się ręce. Pociągnięcia wiosła muszą być długie, równe, energiczne i ciche. Krótkimi, mocnymi i szybkimi pociągnięciami pokonujemy silny prąd lub jakąś przeszkodę. Jeśli posiadamy wiosła składane, pożądane jest skręcenie ich pod kątem 90°, aby pióro nie zanurzone w wodzie przecinało powietrze, pokonując łatwo jego opór. Płynąc na skręconych wiosłach robimy obrót kiścią dłoni, aby pióro zanurzające się w wodzie ustawione było prostopadle do wody. Ostatecznie więc układ i styl „jazdy” kajakiem wyglądać winien następująco:

  • wygodne, niemęczące siedzenie w kajaku
  • prawidłowy chwyt wiosła
  • właściwe wiosłowanie, tzn. zanurzenie 3/4 pióra w wodzie, pociągnięcia wiosła po linii równoległej do burty (odległość od burty 5—10 cm), spokojne, czyste wyjęcie pióra
  • długie rytmiczne pociągnięcia z wypchnięciem wiosła aż do wyprostowania ręki
  • prowadzenie wiosła na wysokości oka.

Po opanowaniu jazdy kajakiem i posługiwania się wiosłem w jednym kierunku, musimy poznać zasadę zmiany kierunku i sterowania. Kajak posiadający ster nie jest trudny w prowadzeniu — naciśnięcie na orczyk sterowy lewy lub prawy zmienia bieg kajaka.

Sterowanie wiosłem — polega na „zarabianiu” wiosłem z jednej strony, przez co kajak zatacza łuk w stronę przeciwną. Sterować możemy przez kontrowanie, tzn. włożenie pióra nieruchomo do wody i przytrzymywanie go przy burcie, bądź też zagarnianie wody ruchem od tyłu do przodu. Przy kontrowaniu zmniejszamy szybkość kajaka, a jednocześnie wykonujemy bardzo szybki zwrot. Możemy także połączyć obydwa sposoby, „zarabiając” jednym piórem do przodu, drugim kontrując, przez co uzyskamy skręt w miejscu. W dwuosobowych kajakach turystycznych dzielimy. przy skręcie pracę tak, że kontruje przedni wioślarz, sternik zaś „zarabia”. Płynięcie do tyłu uzyskujemy przez pociągnięcie wiosłem do przodu. Musimy także przyswoić sobie umiejętność przepraw z jednego brzegu na drugi i pokonywanie fali. Na spokojnym jeziorze nie nastręcza to nam wielu trudności. Na rzece lub bocznej fali jeziora, należy ustawić kajak skośnie tzn. pod prąd (pod falę) i wiosłując jednocześnie kierować kajak w tym kierunku. Napór wody i fali bocznej będzie nas wtedy znosił do przeciwległego brzegu. Po opanowaniu techniki jazdy kajakiem na wodach śródlądowych i po nabyciu doświadczenia możemy wybrać się na rzekę górską. Rzeki górskie wymagają jednak’ nie tylko sprawności fizycznej i odwagi, lecz także wysokiej techniki wiosłowania, dużego doświadczenia i doskonałego czytania wody. Ogromne głazy, progi na dnie rzeki, bystrza, cofki, niebezpieczne warkocze itp. będą przeszkodami na trasie rzeki górskiej. Przy szybkości prądu ponad 6 km/godz. płynięcie wymaga spostrzegawczości, szybkiej orientacji, opanowania kajaka, jak też trochę innego stylu wiosłowania niż na rzekach nizinnych. (Pewny siad, nogi podkurczone, kolana oparte o bortnice, plecy oparte, tułów pochylony do przodu, wiosła trzymane nachwytem, bardzo szybkie pociągnięcia wiosłem.)

Płynąc rzeką górską trzymamy się głównego nurtu, utrzymując lekko nad wodą dziób naszej jednostki. Przeszkody napotykane podczas płynięcia staramy się ominąć, rozpoznając je po zmianach na powierzchni wody:

  • głazy — tworzą długie języki na wodzie
  • bystrze — szum, załamywanie się wody
  • wiry — duże koła na powierzchni wody
  • ławice — płycizna — zmarszczenia i pluszcząca woda
  • przeszkoda pod powierzchnią — woda dzieli się na dwie strugi.

Napotykane przeszkody pokonujemy różnymi sposobami zależnie od ich rodzaju:

  • głazy, skały przybrzeżne, przeszkody podwodne, obalone drzewa, druty, ostre zakręty omijamy kajakiem
  • przy skałach podwodnych cofamy kajak
  • przy wirach zmniejszamy szybkość kajaka, płynąc po stycznej wiru, wiosłując zgodnie z kierunkiem wirującej wody
  • przy przejeżdżaniu jarów, przepustów, zwiększamy szybkość dojazdu, co umożliwi nam skok i przebicie się przez odbój.

Często jednak przy pokonywaniu jakiejś przeszkody uderzenie bocznej fali kładzie kajak na burtę. Aby uniknąć wywrotki, musimy podeprzeć kajak wiosłem. Ciągniemy więc wiosło po wodzie, po stronie przechyłu, a ciężar ciała przenosimy na stronę przeciwną. W wypadku gdyby kajak nie wrócił do równowagi po pierwszym podparciu ponawiamy ten manewr z tym, iż przenosimy pióro w wodzie do przodu i wykonujemy pociągnięcie aż do uzyskania równowagi. Na zakończenie należy przytoczyć sposób ominięcia groźnego warkocza, jaki podaje pewien doświadczony kajakowiec: „…Płynąc z osobą płci tzw. słabej, staram się tak ustawić kajak przed kolejnym wzburzonym nurtem w zakolu rzeki, by wjechać na jego spokojne i „czyste” pobocze. Jest tam lekki spadek wody do głównego nurtu, największy na początku zakola. Przypuśćmy, że zbliżamy się do prawego dwustumetrowego warkocza. W odległości 100—150 m spływamy kajakiem na lewy brzeg w ten sposób, by na samym początku zakola być już o 3—6 m na lewo od niebezpiecznie wzburzonego nurtu. Krótkimi i silnymi pchnięciami wiosłem (czasem podwójnie od prawej strony kajaka) utrzymujemy się w bezpiecznej odległości od nurtu, na który spycha nas rzeka. Płyniemy dalej i gdy nurt przerzuca się na lewy brzeg, przecinamy pod kątem bezpieczną już końcówkę dotychczasowego prawego nurtu i znów wpływamy na spokojną wodę, pozostawiając tym razem po lewej stronie wzburzony nurt. Przy tym przejściu musimy ze zdwojoną siłą rytmicznie wiosłować, silniej odpychając wodę z lewej strony kajaka. Uważamy przy tym, by kajaka nie odwróciło rufą-do przodu”.

Jak już wyżej podano, rzeki górskie posiadają różne trudne do pokonania przeszkody. Dostrzeżenie i umiejętność rozpoznania przeszkody w porę, umożliwi pokonanie lub ominięcie jej bez przykrej wywrotki.

Wywrotka — która niejednego z nas może spotkać nie tylko na wodach górskich, lecz także i nizinnych, zakończy się tylko kąpielą, jeśli zachowamy spokój, opanowanie i zastosujemy się do poniższych rad. Jeśli wywrotka nastąpiła na wodzie płytkiej i stojącej, gdzie mamy tzw. grunt, przy sprawnej akcji nie sprawi nam trudności doprowadzenie naszej jednostki do stanu takiego, by nadawała się do dalszej wędrówki. Wyławiamy i zabezpieczamy zawartość kajaka, a następnie wylewamy z niego wodę:

  • Załoga (szlakowy) unosi dziób, by wylać część wody, a następnie sternik podnosząc rufę wylewa resztę, lekko przechylając kajak w lewo i prawo
  • Odwracamy kajak i kładziemy na wodę
  • Doprowadzamy do brzegu, ładujemy części suche, zaś mokre rozkładamy na kajaku.

Na wodzie bieżącej, gdy czujemy grunt pod nogami, jeden wyławia sprzęt, drugi zaś stara się doprowadzić jednostkę na płytszą wodę, by uniknąć zniesienia na głębię. Resztę czynności wykonujemy jak powyżej.

Na wodzie głębokiej, natychmiast po wypłynięciu sprawdzamy, czy nasz towarzysz jest na powierzchni wody, słabszego wraz z zadaniem holowania kajaka odsyłamy na brzeg, sami zaś wyławiamy i zabezpieczamy sprzęt.

W wypadku wywrotki na jeziorze staramy się: zabezpieczyć wartościowsze przedmioty, a następnie odwrócić kajak lub holować go do brzegu. W zasadzie staramy się jak najszybciej odwrócić kajak i przyholować do słabiej pływającego towarzysza, aby mógł przytrzymać się dziobu lub rufy. W razie niemożliwości odwrócenia jednostki, wyławiamy sprzęt ratunkowy (koło, kapok, tratwa) i podajemy słabszemu, sami zaś zajmujemy się sprzętem, bacząc na płynącego towarzysza.

Jeśli odwrócimy kajak, staramy się opróżnić go częściowo z wody, a następnie wejść do niego i wylać resztę. Wejście do kajaka następuje od strony rufy, w następujący sposób: silniejszy (sprawniejszy) członek załogi unosi dziób do góry, zanurzając rufę, zaś drugi, chwytając jak najdalej tył kajaka, okrakiem wciąga się po rufie do jego wnętrza, przechodząc następnie do dziobu. Następnie stara się zanurzyć dziób i umożliwić wejście drugiemu, w podobny sposób jak po rufie, jednocześnie stopniowo cofając się do tyłu, by utrzymać równowagę kajaka.

Charakterystyka ważniejszych szlaków wodnych

Charakterystyka ważniejszych szlaków wodnych

Położenie fizyczno-geograficzne Polski w Europie określić trzeba jako przejściowe pomiędzy półwyspową (zachodnią) częścią Europy a jej częścią kontynentalną (wschodnią). Z położenia tego wypływają określone konsekwencje biogeograficzne, klimatyczne i, co nas najbardziej interesuje, hydrograficzne. Pod względem hydrograficznym cechą położenia Polski jest pokrywanie się jej terytorium z obszarem dorzeczy dwóch dużych rzek bałtyckich — Wisły i Odry. Jeśli dodać do tego małe rzeczki pobrzeża wpadające wprost do Bałtyku, to okaże się, że ponad 99% powierzchni kraju leży w zlewisku Bałtyku. Pozostały niecały 1% powierzchni należy do zlewiska Morza Północnego (przez górne dopływy Łaby w Sudetach) i Morza Czarnego (górna Orawa na Podhalu i Strwiąż, dopływ Dniestru, w okolicy Ustrzyk Dolnych). W wyniku długotrwałej działalności różnorodnych warunków i sił tektonicznych oraz dzięki kilkakrotnemu zlodowaceniu obszar naszego kraju charakteryzuje się zróżnicowaną budową geologiczną i bardzo urozmaiconą rzeźbą powierzchni. Rozpatrując rzeźbę powierzchni Polski, wyróżniamy następujące typy krajobrazu naturalnego:

  • nadmorski (np. Pobrzeże Słowińskie)
  • pojezierny (Pojezierze Pomorskie, Pojezierze Mazurskie)
  • równin środkowopolskich (Nizina Mazowiecka, Nizina Wielkopolska)
  • starych gór i wyżyn (Sudety, Góry Świętokrzyskie)
  • podkarpacki (Kotlina Oświęcimska, Kotlina Sandomierska)
  • Karpat zewnętrznych (Beskidy)
  • Karpat wewnętrznych (Pieniny, Podhale, Tatry)

Wymienione typy krajobrazu naturalnego sprawiają, że obszar Polski jest niezmiernie atrakcyjny turystycznie, i to w znaczeniu kompleksowym — dla każdej dyscypliny turystyki. Pod względem szlaków kajakowych jesteśmy bogatsi niż jakikolwiek inny kraj w Europie. Gęsta sieć rzeczna obejmująca całą Polskę oraz około 10 000 jezior sprawia, że turystyka kajakowa ma wyjątkowo dogodne warunki rozwoju. Różny stopień trudności naszych szlaków wodnych wpływa na to, że turystykę kajakową mogą uprawiać zarówno wykwalifikowani kajakowcy, których pociąga walka z żywiołem (Dunajec, Poprad, San), jak i początkujący (Wisła, Pilica, Bug, Narew, Krutynia i inne), gdzie zdobędą doświadczenie potrzebne do pływania po trudniej szych szlakach. Najdłuższym i najciekawszym krajoznawczo szlakiem wodnym jest Wisła o długości 999 km, na przebycie którego potrzeba około 30—45 dni. Płynąc przez całą Polskę od Karpat do Bałtyku, przepływa Wisła przez wiele regionów, miast, osiedli i wsi, co pozwala płynącym na poznanie ich walorów krajoznawczych i uroku.

Od przemysłowego Śląska z bogatym beskidzkim folklorem, przez tragiczny Oświęcim, zabytkowy Kraków, przemysłową Nową Hutę, obfite w siarkę zagłębie tarnobrzeskie, malowniczy Sandomierz i uroczy Kazimierz, chemiczny gigant w Puławach. stołeczną Warszawę, romantyczne Mazowsze, rewolucyjny Włocławek z zaporą, zabytkowy Toruń, depresyjne Żuławy, dopływa Wisła do Gdańska i Bałtyku. Na tym prawie 1000-kilometrowym szlaku przyjmuje 73 dopływy z prawej strony i 27 dopływów z lewej strony. Wisła jest rzeką w małym stopniu uregulowaną, o dużych wahaniach poziomu wody. Szeroko rozlaną, o brzegach obramowanych zielenią, obfitujących w piaszczyste plaże i dużo dobrych miejsc biwakowych, stwarza dogodne warunki do uprawiania turystyki kajakowej. Mankamentem jest silnie zanieczyszczona prawie na całej jej długości woda, nie nadająca się do picia ani gotowania. Wśród lewych dopływów Wisły atrakcyjne dla kajakowców są:

Rzeka Pilica – szlak łatwy, dla początkujących, w górnym biegu uciążliwy. Długość szlaku kajakowego 279 km. Pod względem krajoznawczym szlak bardzo atrakcyjny, ze względu na walory krajobrazowe, malownicze brzegi, liczne zabytki, miejsca historyczne, zakłady przemysłowe. Dużo dogodnych miejsc biwakowych.

Rzeka Przemsza – szlak nieuciążliwy, dla początkujących, długość szlaku 25 km, czas na przepłynięcie 1—2 dni. Szlak uczęszczany przez mieszkańców Śląska, nadaje się do spływów masowych i sobotnio-niedzielnych wypadów. Woda silnie zanieczyszczona.

Rzeka Nida – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 124 km, czas przepłynięcia 5—10 dni. Szlak bardzo urozmaicony i ciekawy, ze względu na kręty bieg, brzegi często podmokłe, obfite odnogi, łachy, kępy. Ciekawe krajoznawczo okolice — miejsca pobytu znanych Polaków: Mikołaja Reja z Nagłowic, Adolfa Dygasińskiego, Hugona Kołłątaja, Stefana Żeromskiego. Szlak nadaje się do spływów masowych. Dogodne miejsca biwakowe, woda czysta.

Rzeka Kamienna – szlak dla początkujących, łatwy. Długość szlaku 105 km, czas przepłynięcia 5—7 dni. Bardzo interesujący szlak, prowadzący przez tereny, które od najdawniejszych czasów’ odgrywały dużą rolę w życiu gospodarczym naszego kraju. Stare hutnictwo zlokalizowane było w dolinie Kamiennej, której wody wykorzystywano jako siłę napędową. Znaczenie gospodarcze tego regionu i obecnie jest bardzo” duże, a niektóre zakłady przemysłowe należą do czołowych w kraju. Dogodne miejsca biwakowe zachęcają do płynięcia tym szlakiem.

Rzeka Brda – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 207 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Jest to jeden z najpiękniejszych szlaków wodnych Polski. W górnym biegu przepływa przez szereg jezior kaszubskich, w środkowym zaś przecina Bory Tucholskie. Duża ilość lasów, rezerwaty przyrody, malownicze brzegi, czysta woda, w kilku miejscach bystrza, dużo dogodnych miejsc biwakowych wpływają na atrakcyjność tego szlaku.

Rzeka Wda (Czarna Woda) – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Szlak niezwykle urozmaicony i atrakcyjny. Uroku dodają malownicze Bory Tucholskie i liczne jeziora, z których największe i najładniejsze to Jezioro Wdzydze. Szlak odznaczający się odcinkami o charakterze górskim i nizinnym. Bardzo dużo dogodnych miejsc biwakowych.

Rzeka Wierzyca – szlak dość trudny, dla wprawnych, uciążliwy. Długość szlaku 133 km, czas przepłynięcia 5—6 dni. Atrakcyjny szlak ze względu na szybko płynący nurt, urozmaicony krajobraz, wspaniałe zabytki architektury, miejsca dawnych grodów. Dużo dogodnych miejsc biwakowych. Ze względu na trudności, szlak nadaje się do wędrówek w mniejszych grupach.

Rzeka Radunia – szlak dla wprawnych i zaawansowanych, trudny i uciążliwy. Długość szlaku 97 km, czas przepłynięcia 5—6 dni. Jeden z atrakcyjniejszych szlaków tej części Polski. Szybki, rwący prąd, liczne głazy i bystrza nadają Raduni charakter rzeki górskiej. Atrakcyjność zwiększa grupa jezior Raduńskich i przełom koło Babiego Dołu. Region niezwykle ciekawy krajoznawczo ze względu na bogaty folklor miejscowej kaszubskiej ludności. Bardziej rozwinięta sieć hydrograficzna prawych dopływów Wisły stanowi doskonałe tereny uprawiania turystyki kajakowej. Soła, Skawa i Raba to, ze względu na duże trudności techniczne, bardzo interesujące szlaki kajakowe dla wprawnych i zaawansowanych. Górne odcinki ich biegów mają charakter rzek górskich — rwący zmienny prąd, bystrza, szypoty, płycizny. Ciekawy folklor miejscowej ludności i cenne zabytki wpływają na atrakcyjność tych szlaków.

Rzeka Dunajec – szlak na odcinku od Nowego Targu do Nowego Sącza bardzo trudny, dla wprawnych, doświadczonych kajakowców. Długość szlaku 199 km, czas przepłynięcia 6—10 dni. Dunajec słusznie uważany jest za jedną z najładniejszych rzek na świecie. Odcinek od Czorsztyna do Szczawnicy z malowniczym, niepowtarzalnym przełomem przez Pieniny jest unikatem w skali światowej.Odcinek od Nowego Targu do Nowego Sącza to rzeka typowo górska, wymagająca dużej wprawy i techniki. Dolny odcinek biegu Dunajca ma znacznie spokojniejszy charakter. Duża ilość pamiątek historycznych, malowniczość krajobrazu sprawia, że spływ trzeba wielokrotnie przerywać dla dokładnego poznania piękna i wartości historycznych tego szlaku.

Rzeka Poprad – szlak bardzo trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość na terenie Polski 57 km, czas przepłynięcia 3—6 dni. Interesująca, malownicza rzeka górska, dostarczająca płynącym wielu silnych wrażeń. Pełne uroku krajobrazy Beskidu Sądeckiego, dużo zabytków historycznych stawiają Poprad w grupie najpiękniejszych górskich szlaków kajakowych naszego kraju.

Rzeka San – szlak dość trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy, długość 301 km, czas przepłynięcia 12—15 dni. San zaliczany jest do piękniejszych szlaków kajakowych naszego kraju. Do Sanoka ma charakter rzeki górskiej, od Sanoka do Przemyśla — górsko-nizinnej, od Przemyśla do ujścia — nizinnej. Bogactwo form krajobrazowych, bogaty folklor miejscowej ludności, duża ilość zabytków architektury, zalew Solina wpływa na atrakcyjność tego szlaku. Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Wisłok – dopływ Sanu, szlak dość trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość 98 km, czas przepłynięcia 4—6 dni. Bardzo malownicza rzeka o górskim i nizinnym charakterze, ciekawa krajobrazowo i turystycznie. Niezbyt duża ilość przeszkód, dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Wieprz – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 212 km, czas przepłynięcia 8—10 dni. Typowa rzeka nizinna, o licznych zakrętach, odnogach, starorzeczach, brzegach często podmokłych. Miejsca biwakowe dla małej grupy można stosunkowo łatwo znaleźć, dla grup większych trudniej. Trzeba szukać kwater w oddalonych od rzeki wsiach.

Rzeka Bug – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 261 km, czas przepłynięcia 8—10 dni. Ładny, ciekawy szlak posiadający wiele atrakcji krajobrazowych. Piaszczyste brzegi, łachy i wyspy pokryte roślinnością stwarzają dogodne miejsca do biwakowania, plażowania i kąpieli.

Rzeka Narew – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 427 km, czas przepłynięcia 15—20/dni. Rzeka typowo nizinna, na długich odcinkach brzegi niedostępne, tereny podmokłe, niebezpieczne trzęsawiska. Liczne odnogi i rozgałęzienia, bujna wodna roślinność dająca schronienie niezliczonej ilości ptactwa wodnego. Sporo także miejsc piaszczystych, dogodnych do kąpieli i biwakowania. Uroki Narwi opisywane w literaturze, opiewane w pieśniach i podaniach ludu kurpiowskiego, przyciągają coraz więcej zwolenników. Magnesem jest również niezwykle ciekawy etnograficznie region kurpiowski.

Główny Szlak Wielkich Jezior Mazurskich – szlak trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość szlaku 110 km, czas przepłynięcia 7-10 dni i więcej – ze względu na duże możliwości organizowania wycieczek bocznych. Przebiega przez największe jeziora mazurskie: Mamry, Dargin, Kisajno, Niegocin, Jagodne, Tałty, Mikołajskie, Bełdan, Nidzkie, Brzozo lasek omijając jezioro Śniardwy nie zalecane dla kajakowców ze względów bezpieczeństwa. Jest to największy i najatrakcyjniejszy w Europie ciąg jezior o tej długości, pozwalający na uprawianie wszystkich dyscyplin turystyki wodnej. Niezwykle wiele możliwości organizowania wycieczek bocznych po uroczych zakątkach Krainy Wielkich Jezior, duża liczba doskonałych miejsc biwakowych, wspaniałe lasy, rezerwaty przyrodnicze i zwierzęce czynią ten region niezwykle atrakcyjnym. Po dopłynięciu do rzeki Pisy stoją otworem wszystkie najważniejsze szlaki kajakowe Polski.

Rzeka Krutynią – szlak dla wprawnych, nieuciążliwy, długość szlaku 86,8 km, czas przepłynięcia z Sorkwit do Mikołajek 7—10 dni. Szlak Krutyni jest jednym z najładniejszych w Polsce. Przebiega przez partie rzeczne o zmiennym prądzie, różnej głębokości i szerokości, które łączą jeziora o różnych kształtach, wielkości, a nawet kolorze wody. Niewielka ilość przeszkód na szlaku, doskonałe miejsca biwakowe, połączenie z Głównym Szlakiem Wielkich Jezior sprawia, że szlak ten cieszy się dużą popularnością.

Rzeka Drwęca – szlak łatwy, nieuciążliwy, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10 dni. Szlak bardzo interesujący o dużych walorach krajobrazowych u historycznych (liczne i cenne zabytki). Brzegi dogodne do biwakowania. Możliwość odbywania dodatkowych ciekawych wycieczek na Jezioro Bachotek i Pojezierze Brodnickie wpływa dodatkowo na atrakcyjność tego szlaku. Drugą co do długości i wielkości dorzecza rzeką Polski jest Odra. Jest to szlak dość trudny, dla wPrawnychi w górnym biegu nieco uciążliwy. Długość szlaku 713 km. Odra na całej swej długości jest uregulowana. Na jej brzegach zachowały się jednak partie pierwotnego lasu, rezerwaty przyrody z ostojami zwierząt będących pod ochroną. Kilkanaście śluz, duży ruch holowników i barek „wymaga dużego doświadczenia i ostrożności.

Na brzegach i wałach ochronnych dostateczna ilość miejsc biwakowych. Woda rzeki jest silnie zanieczyszczona i nie nadaje się do spożywania nawet po przegotowaniu. Od początków państwowości polskiej Odra spełniała rolę naturalnego bastionu obronnego przed inwazjami niemieckimi. Nad jej brzegami powstały obronne grody i warownie m.in. Opole, Brzeg, Wrocław, Głogów. Wykopaliska z tego okresu świadczą niezbicie o polskości tych ziem i wysokiej kulturze ich mieszkańców.

Wiele cennych, zabytków architektury i sztuki świadczy o olbrzymim znaczeniu i roli tych ziem w przeszłości. Obecna granica, biegnąca Odrą i Nysą Łużycką, raz na zawsze określa położenie tych ziem i ich nierozerwalny związek z Polską.

Dlatego płynąc Odrą trzeba zwracać uwagę zarówno na pamiątki historyczne, jak i na dzień powszedni tego regionu, silnie rozwijający się przemysł, tętniące życiem wsie i miasta, nowe dzielnice mieszkaniowe.

Lewe dopływy Odry:

Rzeka Nysa Kłodzka” — szlak trudny, dla wprawnych, dość uciążliwy. Długość szlaku 76 km, czas przepłynięcia 3—5 dni. Rzeka o charakterze górskim, w korycie dużo przeszkód. Na znacznej przestrzeni brzegi uregulowane. Szlak jest atrakcyjny nie tylko ze względów krajobrazowych, lecz również z uwagi na bogate w zabytki miejscowości przy nim leżące. Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Bóbr — szlak, bardzo trudny, uciążliwy, długość szlaku 222 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Bóbr jest rzeką malowniczą i zaliczany jest do najładniejszych rzek w Polsce. Górny i środkowy bieg odznacza się cechami rzeki górskiej. Szybki prąd, dno kamieniste.

Specyficzną cechą szlaku są piękne, porośnięte niezliczoną ilością starych dębów brzegi. Na szlaku spotykamy dużo zabytków i miejsc o znaczeniu historycznym. Utrudnienie stanowi duża ilość jazów.

Prawe dopływy Odry

Rzeka Barycz — szlak dość uciążliwy, długość szlaku 99 kin, czas przepłynięcia 4—7 dni. Barycz jest rzeką typowo nizinną. Przez wiele kilometrów płynie w obramowaniu przeciwpowodziowych wałów ochronnych. W okolicy olbrzymie, ilości różnorodnego ptactwa wodnego. Spotykane na szlaku przeszkody to śluzy, mostki, kładki. Dostateczna ilość miejsc biwakowych. Szlak nadaje się do spływu w mniejszych grupach.

Rzeka Warta — szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 733 km, czas przepłynięcia 25—30 dni. Warta ma charakter rzeki nizinnej. Jest to piękny szlak o dużych walorach krajobrazowych. Miejscowości o znaczeniu historycznym, rezerwaty, Wielkopolski Park Narodowy, mało przeszkód, dużo dobrych miejsc biwakowych wpływa na atrakcyjność tego długiego i malowniczego szlaku.

Rzeka Noteć — szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 352 km, czas przepłynięcia 14—20 dni. Typowo nizinna rzeka. Przegrodzona na pewnych- odcinkach śluzami, charakteryzuje się bardzo słabym prądem. W górnym biegu przepływa przez szereg malowniczych jezior. Na leżących tu ziemiach, będących kolebką państwa polskiego, spotykamy wiele cennych zabytków historycznych. Dużo dogodnych miejsc biwakowych w górnym odcinku, w dolnym znacznie mniej. Woda nie nadaje się do spożywania nawet po przegotowaniu.

Rzeka Drawa — dopływ Noteci. Szlak dla początkujących, dość uciążliwy, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10— —14 dni. Jeden z najpiękniejszych szlaków wodnych Polski. W górnym biegu przepływa przez malownicze, wśród lasów położone jeziora. Las towarzyszy rzece prawie na całej długości. Na wielu odcinkach sporo naturalnych przeszkód (pnie drzew, gałęzie, głazy). Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Czarna Hańcza — dopływ Niemna. Szlak w górnym biegu (do jeziora Wigry) trudny, dalej trudności maleją. Długość szlaku od Jeziora Wigry do Kanału Augustowskiego 51 km. Czas przepłynięcia 4—6 dni.

O urokach Hańczy krążą całe legendy. Jest to szlak wyjątkowo piękny. Górny odcinek, od Suwałk do Jeziora Wigry, ma cechy rzeki górskiej, od Jeziora Wigry do Kanału Augustowskiego nabiera charakteru rzeki nizinnej. Odcinek biegnący przez Puszczę Augustowską to jeden z najpiękniejszych wodnych szlaków leśnych. Szybki prąd nie wymaga wiosłowania i pozwala na swobodną kontemplację uroków przyrody. Duża ilość dogodnych miejsc biwakowych, czysta woda, możliwość kąpieli i plażowania.

Nie sposób tu wymienić i opisać, chociażby w wielkim skrócie, wszystkich wodnych szlaków Polski. Oprócz szlaków rzecznych należy wziąć pod uwagę również ok. 10 tys. jezior o różnej wielkości, kształcie i trudnościach nawigacyjnych. Dla pełnego obrazu uwzględnić należy różnego rodzaju rzeczki, kanały, cieki nie wymienione w przewodnikach kajakowych, ale nadające się do kajakowania i mające swych zwolenników. Tak więc turystyka kajakowa posiada tu wyjątkowo dogodne warunki naturalne do żywiołowego rozwoju.

Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30

komorka 601-418-860, telefon 048-667-2281
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka
email kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
uwaga zamów kajaki na wakacje już dziś

Poleć nas w serwisach społecznościowych

Nowe, wygodne kajaki polietylenowe

BRIO - turystyczny kajak dwuosobowy z miejscem dla dziecka
PRO TOUR 470 - kajak dwuosobowy z lukiem bagażowym i miejscem dla dziecka, długość
Kanadyjka rodzinna na wyprawy, długość 5,2m