Kajakarstwo w piśmiennictwie od 1930 do 1939
Kajakarstwo w piśmiennictwie od 1930 do 1939
Odchodząc od kajakarstwa harcerskiego, a wkraczając w problematykę piśmiennictwa tej wspaniałej wodniackiej dziedziny trzeba zauważyć, że chyba Witold Bublewski mylił się mówiąc, że książka O. Jabłońskiego pt. „Budowa dwuosobowego kajaka harcerskiego typu „H” z 1933 r. jest pierwszą tego typu publikacją w Polsce. Zapewne nie wiedział, że w 1931 roku ukazała się publikacja Tadeusza Fonferki pt. „Jak budować kajaki jedno i dwuosobowe” i to już jako drugie rozszerzone wydanie. Książeczka ta również miała na celu przyjście z pomocą amatorom kajaka, którzy nie mogąc z różnych względów nabyć gotowej łodzi chcieliby ją własnoręcznie zbudować. Prezentowany w niej wzór był kajakiem jednoosobowym, kształtu „szwedzkiego”, bardzo lekki a jednocześnie mocny, w którym konstrukcję drewnianą pokrywało na burtach płótno, a na pokładzie sklejka. Na podstawie dokumentacji obejmującej 4 arkusze o formacie A0, w których elementy kajaka bardzo dokładnie i szczegółowo naniesiono w skali 1:1 i bardzo precyzyjnego opisu warsztatowego, można było łatwo tę jednostkę zbudować, nawet bez większej znajomości rzemiosła. Zaletami tego kajaka były lekkość, równowaga, zwrotność i możność uzyskania dość dużej szybkości przy stosunkowo małym wysiłku. Wysunięte części dziobnicy i tylnicy oraz zewnętrzna stępka kajaka nadawały mu jak wykazało doświadczenie, dużą odporność wobec przeszkód zewnętrznych grożących rozdarciem powłoki. Ponadto był on tani. W 1929 roku kilka kajaków tego typu zbudowano w Wojskowym Klubie Sportowym „Żoliborz” w Warszawie. Klub na tych kajakach odbył szereg spływów (m.in. mjr Thun i Pastwa), z których jeden prowadził z Warszawy Wisłą i Zatoką Gdańską do Helu, a drugi z Vadu Siret (dawny Czerepków) Seretem i Dunajem do Morza Czarnego i Konstancy. Na spływach tych kajaki tego typu wykazały swą wartość.
Do szerokiego propagowania turystyki kajakowej znakomicie przyczynił się Antoni Heinrich (Tonny) autor: „Szlaków wodnych w Polsce”, „Budowy kajaków” i „Podręcznika Kajakowca”.
Niesłychanie wartościową kajakarską pozycją wydawniczą była książka „Szlaki wodne w Polsce” wydana przez Główną Księgarnię Wojskową w Warszawie w 1932 r., „jako oficjalny przewodnik Polskiego Związku Kajakowców”. Mimo, że sam autor w przedmowie do tej książki pisze, że przewodnik ten naszpikowany cyframi, skrótami jest zwięzły i suchy, to jednak na 316 stronach podaje opisy 114, na ogół bardzo mało znanych szlaków, co w dużym stopniu wypełniło lukę w krajoznawczym piśmiennictwie. I ma rację autor mówiąc, że miłośnicy poezji znajdą ją na szlaku, a wówczas każda literka skrótu w przewodniku, czy też każda cyferka nabiera barwy, życia i wartości. I tak rzeczywiście było. Przewodnik ten spełnił ogromną rolę w rozwoju polskiego kajakarstwa, natomiast z obecnej perspektywy czasowej trzeba podkreślić wielką wartość historyczną opisów szlaków kajakowych, położonych na ówczesnych kresach wschodnich obecnie oddzielonych granicami państwowymi. Drugim walorem estetycznym tej książki jest jej okładka, którą zdobi o dużej wartości artystycznej trójkolorowy drzeworyt Wandy Telakowskiej, nagrodzony na przedolimpijskim konkursie sztuki sportowej. Kompozycja bieli, czerni i żółtego koloru oraz motywu kajaków i rzeki – składają się na wyjątkowe dzieło, pełne niewysło-wionego czasu, doskonale oddające romantykę tamtych czasów. Niewątpliwie ta okładka była dodatkowym magnesem dla ludzi interesujących się książką i kajakarstwem. Trzeba tutaj wspomnieć o reklamie w tej książce zachęcającej do nabycia oryginalnego drzeworytu W. Telakowskiej w Głównej Księgarni Wojskowej za kwotę 55,- złotych. Ta cena pośrednio daje wyobrażenie o wartości tego dzieła.
Książki „Budowa kajaków” i „Podręcznik kajakowca” wydane w 1933 r. okazały się niezastąpione i podstawowe w eksponowaniu typów, budowy i nomenklatury nazewniczej kajaków z lat międzywojennych. Dziś są już klasyką tej gałęzi wiedzy, bez której trudno sobie wyobrazić historię polskiego kajakarstwa.
W 1933 roku ukazała się książeczka pt. „Dwuosobowy kajak dyktowy – plany i opis budowy” autorstwa: S. Kraszewskiego, B. Saloniego i S. Tumiłowicza. Spełniała ona postulaty budowy kajaka o określonych walorach we własnym zakresie. Miał to być kajak turystyczny, o dużej pojemności, przystosowany do ewentualnego noclegu dla dwóch wioślarzy. Powinien być stabilny, prostej i silnej konstrukcji o pięknej linii i nadawać się na wiosła i pod żagiel. Szczegółowy proces jego wytwarzania ujęty w rozdziałach: Wstęp. Uwagi ogólne, Części składowe szkieletu, Montowanie szkieletu, Krycie dyktą, Wykończenie, Dodatki – uzupełniony 18 rysunkami pozwolił na stworzenie solidnego typu kajaka, w znacznej mierze zbliżającego się do określonego ideału.
Niezwykle ciekawe zjawisko, które zaistniało w kajakarstwie przedwojennym, porusza książeczka pt. „Jak samemu zbudować kajak żaglowy i jak nim manewrować” autorów: T. Bondera, J. Gucy, E. Junga i W. Grzeniewskiego. Ukazała się ona w 1934 r. W oparciu o proces technologiczny opisany w niej bardzo szczegółowo i załączone dwie tablice dokumentacyjno-rysunkowe można było we własnym zakresie zbudować kajak żaglowy 2-3 osobowy o długości 5 m i szerokości 1 m.
Trzeba jednak podkreślić, że kajaki żaglowe stosowane w tym czasie mogły osiągnąć większe rozmiary. Np. według klasyfikacji JRK dla klasowych kajaków żaglowych tzw. dwójka wędrowna klasy „C” posiadała dł. maksymalną 6 m, szerokość maksymalną 1,35 m, wysokość minimalną 0,30 m i wielkość ożaglowania 13 m2. (ket-jol). Kajaki żaglowe posiadały pełnię zalet żeglarskich, działo się to jednak kosztem wartości wiosłowych. Kajak żaglowy miał kształt pękaty, był krótszy, szerszy, posiadał wysoką wolną burtę i dużą strzałkę krzywizny dna. Miał on także w odróżnieniu od innych typów kajaków, w których używało się podwójnych drewnianych mieczy „holenderskich” osadzanych na poprzecznym uchwycie przykręcanym pod burtnice – miecze wewnętrzne, a właściwie wbudowaną skrzynkę mieczową. Wyłącznym środkiem napędowym był żagiel, wiosła używało się tylko wtedy, gdy wiatr ustał. Ustawienie drzewc, wielkość i rodzaj żagli odgrywały w nim pierwszorzędną rolę. Trzeba tutaj w ogóle mocno podkreślić wyjątkowość kajaków żaglowych, które posiadały ogromne znaczenie tak w kajakarstwie turystycznym jak i regatowym stanowiąc pomost do uprawiania jachtingu o znacznie większym zasięgu i randze, ale jednocześnie wcale mu nie ustępując. Kajakarstwo żaglowe zanikło po drugiej wojnie światowej, ale tym większa jest jego wartość w sensie historycznym. A może nie tylko historycznym, czy nie warto jednak pokusić się o reaktywację tej wspaniałej kajakowej tradycji, której tylu wspaniałych ludzi zawdzięcza swoje zachłyśnięcie się wodniactwem i ideą morską. Jako ciekawostkę wzbogacającą temat polskiego kajakarstwa trzeba też wspomnieć, że opisywana książeczka na wewnętrznej stronie okładki zawiera także reklamę składaka „Piast”, nagrodzonego w roku 1933 złotym medalem za wybitne zalety techniczne, o ożaglowaniu od 2m2 do 5,75 m2, którego producentem były Zakłady Kauczukowe „Piastów” z siedzibą w Warszawie przy ul. Złotej 35.
W 1934 r. nakładem Głównej Księgarni Wojskowej ukazała się książka Adama Wisłockiego pt. „Przez jeziora i rzeki Brasławszczyzny” określana jako reportaż z kajakowej włóczęgi. W swej warstwie opisowej, stylu, charakterze i nastroju jest ona reprezentantem specyficznego dla lat międzywojennych nurtu romantycznego kajakarstwa polskiego. Autor wraz z żoną Zofią, odbył niepowtarzalną podróż na doświadczalnym składaku nazwanym „Bacą”, zbudowanym przez jednego z klubowych kolegów z Sekcji Turystyki Wodnej Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Warszawie, dla wypróbowania nowej, całkowicie oryginalnej polskiej konstrukcji, najbardziej odpowiedniej na polskie wody. Jak się później okazało „Baca” zdał egzamin pomyślnie i, po poczynieniu w nim szeregu poprawek i uzupełnień, został protoplastą wszystkich polskich „Delfinów” (rys. 5)1. Tak na marginesie tej sprawy warto wspomnieć, że książka Adama Wisłockiego, zawiera właśnie reklamę Wytwórni Kajaków Składanych „Delfin” oraz wszelkich akcesoriów kajakowych i obozowych „Juliana Woysława” z siedzibą w Warszawie przy ul. Wierzbowej 9, której kajaki składane „Delfin” zdobywają mistrzostwa na regatach, są ulubionym sprzętem doświadczonych turystów”. Ilustracją tej reklamy jest piękny – bardzo udany – znaczek firmowy (rys. 4)2. W tej romantycznej kresowej wędrówce kajakowej po najurokliwszych wodach ówczesnej Polski, oprócz „Bacy” z Wisłockimi brał udział także drugi składak „Majka” również z załogą mieszaną, przy czym stronę męską reprezentował w nim autentyczny marynarz. Adam Wisłocki w swej relacji nie wymienia nazwisk załogi „Majki”. Co prawda Wisłocki Brasławszczyznę penetrował przez wiele lat, ale książka – chociaż bazuje na tamtych wędrówkach – powstała jednak na kanwie włóczęgi, która rozpoczęła się 10 lipca 1934 r., a jej etapami o kresowo, niezwykle urokliwie brzmiących ówczesnych nazwach, były m.in.: jezioro Dzisna, rzeka Dzisieńka, jeziora Dziśniszcze, Ołksna, Róża, rzeka Żylma, jeziora Żylma, Opiwar-da, rzeka Opiwardka, rzeka Dryświacica, jezioro Dryświaty, rzeka Prorwa, jeziora Obole, Bohińskie, Długie, Kanał Murmiski, jezioro Szyłowo, rzeka Żółwica, jeziora Żołwy i Drywiaty, rzeka Drujka, jezioro Strusto, Snuchy, Nieśpisz, Bołojco, Wołos, Pociech, Niedrowo, rzeka Dźwina.
Obraz Brasławszczyzny malowany przez Wisłockiego jest niezwykle barwny i sugestywny, nasuwa się tutaj skojarzenie z fotografią Bułhaka. Wśród całej lawiny szczegółów sytuacyjnych – doskonale oddających nastrój i klimat ówczesnej Polski kresowej – bardzo znamienne jest spotkanie wyprawy na jeziorze Nieśpisz – w sensie historycznym – z kajakiem kapitana Siwkow-skiego z Wilna, w którym oprócz niego znalazła się także żona i dwójka dzieci: sześcioletni chłopiec i ośmioletnia dziewczynka. W ten sposób rodzina ta od kilka lat spędzała urlopy w kajaku i pod namiotem mając za sobą szereg bardzo poważnych wypraw, m.in. na trasie Stołpce-Gdynia. Warto także wspomnieć – co prawda rzecz marginalną – ale może istotną w sensie zbierania szczegółów do dziejów polskiego kajakarstwa, o tym, że książka ta zawiera także reklamę kajaka żaglowego P7 konstrukcji inż. M. Plucińskiego, o ożaglowaniu o powierzchni 7,5 m2, z mieczem, zanurzeniu 12 cm, o stateczności i zwrotności nie ustępującym jolkom, a także możliwości użycia wioseł na dulkach i siodełka jak na hambur-kach, wypróbowanego i zatwierdzonego przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Książka pt. „Kajak żaglowy P7″ autorstwa M. Plucińskiego wraz z dokładnymi planami budowy – jak głosi reklama – kosztowała tylko 4,50 zł.
Pisząc o powyższej reklamie dotknęliśmy nazwiska jednego z najwybitniejszych twórców konstrukcji kajakowych. Nazwisko inż. Mieczysława Plucińskiego utrwaliło się w sposób niezwykle trwały w historii polskiego kajakarstwa, a jego osobowość poprzez niezliczone oryginalne konstrukcje różnych typów kajaków, wywarła ogromny wpływ na rozwój wodniactwa.
W 1935 r. ukazała się m.in. jego bardzo cenna książeczka pt. „Budowa Kajaków wyścigowych (kajak 1-ka typ „P-13″ i 2-ka typ „P-14″ ) z opisem budowy i 40 rysunkami”.
Bezpośrednim impulsem do wykonania projektów tych kajaków była uchwała kongresu przedolimpijskiego w Atenach w 1934 r. mocą której sport kajakowy został włączony do programu XI Igrzysk Olimpijskich, które miały się odbyć w Berlinie w 1936 r. Projekty te miały umożliwić pracę sportową szerokim rzeszom polskich zawodników oraz zaopatrzenie się w odpowiedni sprzęt regatowy. Uzyskały one poparcie płk. dypl. Władysława Kilińskiego -Dyrektora Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Studia, budowa i próby trwały około ośmiu miesięcy, gdyż chodziło o to, aby zbudować kajaki możliwie najdoskonalsze, jednak łatwe do budowy i tanie. Wiele elementów związanych z konstrukcjami M. Plucińskiego zawiera wydanie II „Budowy kajaków” Antoniego Heinricha. Posiada ona dodatek w postaci planów „P-17″ M. Plucińskiego. Obejmuje on instrukcję rysunkową ujętą na sześciu arkuszach. Kajak ten posiadał dł. całk. 5,06 m, szerokość największą 0,80 m, wysokość boczną 0,25 m, ciężar ok. 30 kg, wyporność ok. 130 kg i ożaglowanie o powierzchni 3 m2. Jego konstrukcja była nadzwyczaj prosta i bardzo łatwa do budowy. Pomimo swej prostoty spełniał on wszystkie warunki stawiane dobremu kajakowi. Był stateczny, zwrotny i dość szybki. Posiadał ożaglowanie łacińskie, bardzo proste w obsłudze i łatwe do wykonania. Żagiel tego typu był niski i szeroki, dzięki czemu środek ciężkości leżał nisko, co dodatnio wpływało na bezpieczeństwo jazdy.
O ogromnej roli M. Plucińskiego w rozwój myśli technicznej związanej z polskimi konstrukcjami kajakowymi świadczy także wkładka reklamowa w książce Antoniego Heinricha pt. „Buduj sam doskonałe łodzie typu „P” podług dokładnych rysunków M. Plucińskiego” (Warszawa, ul. Środkowa 7). Przedstawia ona kilka popularnych typów: P 17, P 21, P 9, P.V., P15, P.6. (rys. 6)*. Książka „Budowa Kajaków” Antoniego Heinricha zawierała też inne dodatki np. plany budowy kajaka „Pauly” typu, dwójki wędrownej o dł. 510 cm, szer. 80 cm, wys. burty 27 cm i zanurzeniu (przy nośności 250 kg) 12 cm. Ten „klejonkowy” kajak wiosłowy, przeznaczony głównie do turystyki wodnej, dający się wykonać łatwo i niewielkim kosztem był polecany przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego oraz Polski Związek Kajakowców.
Niezmordowana Maria Podhorska-Okołów oprócz ogromnej pracy organizacyjnej pisała także przewodniki kajakowe. W 1935 r. wydała uroczą książkę pt. „Kajakiem z Warszawy”. Ukazał się też jej „Informator wodny” z opisem najpiękniejszych tras kajakowych. Z reklamy kajaków składanych „Piast” zamieszczonej na tylnej okładce tej książki przy okazji dowiadujemy się, że Zakłady Kauczukowe „Piastów” Sp. Akc. w Warszawie posiadały swoje oddziały i przedstawicielstwa w: Katowicach, Poznaniu, Lwowie, Krakowie, Bydgoszczy, Łodzi, Wilnie i Gdańsku.
Maria Podhorska-Okołów redagowała też pismo „Bluszcz”.
W tym czasie Stanisław Rischka i Henryk Leibschang popularyzowali pływanie po wartkich wodach Czeremosza, a Stanisław Szymborski wielki entuzjasta Wisły napisał przewodnik dla kajakarzy pt. „Wisła”. Wydał także przewodnik pt. „Dniestr z dopływami, Prut i Czeremosz” w dziesięciu częściach wydanych w postaci oddzielnych książeczek (Ogólna, Dniestr, Wereszyca, Seret, Stryj, Swica, Łomnica, Bystrzyca, Prut, Czeremosz) co było znakomitym pomysłem i przedsięwzięciem.
W latach 1935-1939 ukazywało się także czasopismo o tematyce turystycznej pt. „Turysta w Polsce”, które było organem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Związku Harcerstwa Polskiego i Polskiego Związku Kajakowego. Prezentowane w nim były oczywiście problemy środowisk kajakowych. Poczynając od 1928 r. problematyka kajakowa zaczęła się także przewijać przez łamy „Morza”.
Roman Klim

601-418-860,
048-667-2281
zamów kajaki na wakacje już dziś

