Szlak Kajakowy Rzeka Biebrza – Kanał Augustowski
Szlak Kajakowy Rzeka Biebrza – Kanał Augustowski (Lipsk — Dębowo — Augustów)
Szlak kajakowy rzeką Biebrzą i Kanałem Augustowskim długości 88,5 km.
Biebrza jest prawobrzeżnym dopływem Narwi. Długość jej wynosi 155 km, a opisywany odcinek 53,5 km, spadek 14 cm na 1 km, stopień rozwinięcia 1,76, wielkość dorzecza 5995 km2. Nazwę swą Biebrzą przyjęła od wielkiej ilości bobrów żyjących niegdyś nad jej brzegami. Rzeka bierze początek w okolicach Nowego Dworu, na pn.-wsćh. krańcu Podlasia. Kierunek jej biegu — pd.–zach. Jest rzeką dziką, nizinną, wijącą się kręto po szerokiej bagnistej dolinie. Szerokość doliny między źródłem a Dębowem wynosi 4—5 km, w dolnym zaś biegu rozszerza się do 15 km, obejmując ok. 500 km2 pow. Znaczną część tej doliny stanowi Bagno Biebrzańskie o pow. przeszło 200 000 ha. Od źródeł do Goniądza bardziej bagnisty jest brzeg prawy, a od Goniądza do połączenia z Narwią — lewy. Szerokość czystego lustra wody w górnej części waha się w granicach od 10 do 30 m, poniżej Dębowa od 20 do 50 m. Na odcinku długości ok. 78 km od połączenia z Kanałem Augustowskim do ujścia do Narwi włączona jest w system Kanału Augustowskiego.
Brzegi Biebrzy torfiaste, niskie, porosłe są miejscami trzciną i łozą. W korycie często występują kępy. Głębokość rzeki ok. 1 m i więcej. Powierzchnia wody czysta, bez przeszkód. Biebrzą stanowi historyczną granicę pomiędzy Podlasiem a Mazowszem. Spławna jest od Lipska, a żeglowna od połączenia z Kanałem Augustowskim. Z lewej przyjmuje dopływy: Sidrę zwaną też Siderką, Kamienną i Kamionkę nazywaną w dolnej części Brzozówką; z prawej — Niedźwiedzicę, Jastrzębiankę, Lebiedziankę, Nettę z Kanałem Augustowskim, Jegrznię, Ełk z Kanałem Przechodzkim {Rudzkim) i Wissę.
Obozowanie w górnym biegu Biebrzy jest zupełnie niemożliwe, w środkowym i dolnym w wypadkach koniecznych można obozować na grubej podściółce z siana, którego podczas sianokosów jest tu pod dostatkiem.
Biebrzę na interesującym nas odcinku można osiągnąć koleją od strony Białegostoku lub Augustowa dojeżdżając do Ostrowia Biebrzańskiego, skąd do rzeki 1 km.
Autobusem można dojechać z Augustowa do Lipska nad Biebrzą lub z Augustowa i Białegostoku do Sztabina.
W połowie drogi pomiędzy Augustowem a Lipskiem, ok. 1 km z lewej strony drogi, w Puszczy rezerwat leśny w uroczysku Kozi Rynek pow. 146,63 ha (nadleśnictwo Augustów). Obejmuje on zbiorowisko leśne, grondowe i łęgowe, charakterystyczne dla Puszczy Augustowskiej. W jego obrębie znajdują się następujące typy lasu: oles jesionowy, bór mieszany, bór świeży, bór bagienny i las mieszany. Na terenie rezerwatu znajdują się również groby powstańców z 1863 r.
Lipsk nad Biebrzą, wieś położona w zakolu rzeki na pn. krańcu Wysoczyzny Białostockiej, z trzech stron otoczona zabagnioną doliną. W uznaniu zasług mieszkańców w walce z hitlerowskim okupantem i za udział w utrwalaniu władzy ludowej na Białostocczyźnie oraz wkład w społeczno-gospodarczy rozwój terenu, w 1973 r. została odznaczona Krzyżem Grunwaldu III kl.
Lipsk był pierwotnie wioską królewską w ostępie Lipsk w Puszczy Prestuńskiej i nazywał się Biebrzana. W 1570 r. Stefan Batory nadał osadzie prawa miejskie i herb — łódź z żaglem oraz sprowadził 70 rodzin kolonistów, Węgrów siedmiogrodzkich. Nowo lokowane miasto miało być portem handlowym. Otrzymało od króla liczne przywileje, m. in.: 4 jarmarki w roku, cotygodniowe targi, prawo budowy składu soli oraz browarów i miodosytni wolnych od podatków. Mimo tych przywilejów oraz późniejszych nadanych w 1754 r. przez Augusta III, miasto położone wśród słabo zaludnionych puszcz nad-biebrzańskich, z dala od głównych szlaków handlowych nie rozwinęło się.
W czasie II wojny światowej i okupacji wielu lipszczan walczyło w partyzantce oraz w szeregach I Armii Wojska Polskiego, wielu zginęło zamordowanych przez hitlerowców. Dn. 21 VI 1941 r. hitlerowcy rozstrzelali 13 osób, w kilka miesięcy później wywieziono i wymordowano 99 mieszkańców narodowości żydowskiej, 13 VII 1943 w odwet za działania partyzanckie rozstrzelano 50 osób. W czasie okupacji zginęło 208 mieszkańców wsi na ogólną liczbę 800.
W okolicznych wsiach hitlerowcy także dokonywali masowych mordów. Dn. 26 VIII 1943 r. w lesie koło wsi Jasionowa w pobliżu Lipska (z prawej strony drogi w kierunku Augustowa), zamordowali za współpracę z partyzantami 56 mieszkańców Jasionowa (w tym 24 kobiety i 22 dzieci w wieku od 1 do 15 lat), a wieś składającą się z 16 zagród spalili. Po wyzwoleniu na zbiorowej mogile postawiono pomnik z krzyżem w koronie cierniowej z nazwiskami zamordowanych.
Po wyzwoleniu, na przełomie 1944/45 r. Lipsk był siedzibą władz pow. augustowskiego. Obecnie jest siedzibą urzędu gminnego. Głównym zajęciem mieszkańców jest rolnictwo i hodowla. W ostatnich latach uporządkowano wieś, ułożono nowe chodniki, wyasfaltowano alejki w parku. Wzniesiono pomnik dla uczczenia pamięci mieszkańców, którzy zginęli i zostali zamordowani w czasie ostatniej wojny. W miejscowej szkole urządzono izbę pamięci narodowej.
We wsi przystanek PKS, poczta, ośrodek zdrowia, punkt apteczny, sklep i gospoda. W pobliżu szkoły kopiec Tadeusza Kościuszki.
Pomiędzy Lipskiem a Augustowem, na polanie w pobliżu wiosek Kamienna Nowa i Kamienna Stara, znajdowało się miejsce stałych zrzutów partyzantów radzieckich, broni i sprzętu wojskowego.
0,0 km. Kajak montujemy 0,5 km na pd. od Lipska przed mostem drogowym, na skrawku łąki po prawej stronie wysokiego nasypu drogi. Z obu stron mostu rozciąga się szerokie rozlewisko z labiryntem zatok i cieśnin wśród rozległych łanów sitowia.
Aby wydostać się z rozlewiska na czyste wody Biebrzy należy wejść na wysoko wznoszący się most i wyszukać właściwy przejazd wśród sitowia ciągnącego się na odcinku ponad 500 m. Dalej lustro wody jest czyste, rzeka kręta, otoczenie moczarowate z położonymi z dala kępami olsz i brzóz. Nurt prawie niewidoczny, wskazuje go lekko pochylona roślinność wodna. Głębokość rzeki znaczna. Jej dna miejscami nie można dosięgnąć wiosłem. Zarosłe grząskie brzegi wykluczają lądowanie.
Początkowo na odcinku blisko 1 km płyniemy ku pn., następnie prawie 2 km ku zach., aby wreszcie po ostrym zakręcie przyjąć stały na ogół kierunek pd.-zach.
400 m z lewej, za moczarowatymi łąkami rozciągają się polne wzgórza. Na ich zboczach rosną z rzadka sosny i modrzewie, z dala przed nami widać wieś Szuszalewo.
Za szerokim pasem mokradeł z prawej rozciąga się pd. kraniec Puszczy Augustowskiej.
7,0 km. Po dalszych 4 km spływu znajdujemy się na wysokości wsi Szuszalewo, położonej o ok. 600 m od lewego brzegu rzeki.
9,0 km. W odległości 1 km od zach. krańca wsi znajduje się pojedyncza zagroda. Na wysokości tej zagrody uchodzi do Biebrzy z lewej wąski kanał melioracyjny zwany Rudawką. Kanałem tym o zarośniętych trawą brzegach, ale wyraźnie zaznaczonym nurcie można dopłynąć do wspomnianej zagrody (500 m), przed którą na dość wysoko położonej łączce znajdujemy miejsce do obozowania.
Płyniemy dalej wśród rozległych, ciągnących się po obu stronach rzeki bagien. Zdradliwe kępy zapadają się przy każdej próbie lądowania. Na rzece mnóstwo białych grzybieni. Licznie występuje tutaj również grążel żółty. Ciszę przerywa tylko świergot ptaków. W górze dzwonią skowronki, w trzcinach głośno, jakby rżnęły drzewo, dają o sobie znać małe ptaszki — trzcinówki (tracze). Czasem z nagła dojdzie nas szum przelatującej gromady szpaków. Na czubkach wysokich tyczek od stogów siana siedzą wrony, a na niskich palach gromadki (po 5—6 sztuk) bocianów. Bociany te z racji niezakładania rodzin oraz gromadnego, wielogodzinnego, nieruchomego wystawania na wspomnianych palach miejscowa ludność nazywa bezrobotnymi. Między bocianami można spotkać czaple i żurawie.
Po 30 min. spływu od miejsca biwakowania, za pasem moczarów na prawym brzegu, na tle pobliskiego lasu kilka zagród kolonii Lipsk zwanej Nowolipskiem.
12,0 km. Z prawej pierwsza kępka wierzby, jaka zjawiła się na prawym brzegu szlaku. Nieco wcześniej z lewej ujście strugi Kamienna, płynącej od wsi Kamienna Stara (ponad 3 km). 300 m niżej, z lewej za pasem moczarów w odległości ok. 600 m od koryta, na wysokim zalesionym brzegu doliny kilka bunkrów. Szereg zastawek na ryby mijamy bez trudności.
16,5 km. Na 500 m przed mostem w Kamiennej Nowej, na lewym łąkowym i względnie suchym brzegu, możność lądowania i chwilowego odpoczynku. Nieco dalej ku pd. wieś Kamienna Nowa.
Rozwidlenie rzeki. Płynąć lewym, węższym, ale znacznie krótszym ramieniem.
Most drogowy i tuż za nim kolejowy. Lądować można na lewym brzegu poniżej drugiego mostu. Obok miejsca lądowania obozowisko. Przy przejeździe pod mostami uważać na kamienie w korycie. W odległości ok. 1 km od wspomnianych mostów na prawym brzegu przystanek kolejowy mogący być punktem rozpoczęcia spływu rzeką Biebrzą. 0,5 km od mostu drogowego z lewej wieś Kamienna Nowa. We wsi sklep. Z prawej, 1 km od brzegu na pn. — początek wsi Jastrzębna. We wsi znajduje się poczta i sklep. Z mostu na Biebrzy w kierunku wsch. widać wieżę kościoła w odległym o 10 km w linii prostej Lipsku, a 3 km na pn. zach. kościół we wsi Krasnybór.
Biebrza poniżej Kamiennej Nowej i Jastrzębnej nieco wyrównała swój bieg, szerokość czystego lustra wody wynosi około 20 m, kępy w korycie zniknęły, rzece towarzyszą jednak nadal podmokłe łąki. 1 km poniżej mostu kładka z pnia umieszczonego na kołkach. Przepływamy przy prawym porosłym trzciną brzegu.
20,0 km. Z prawej ujście rzeczki Lebiedzianki, z jej lewym dopływem Jastrzębianką.
20,5 km. 0,5 km spływu w odległości blisko 1 km od zewnętrznego ostrego zakola, z prawej, za pasem moczarowatych łąk, na wzgórzach wysokiego brzegu doliny nadrzecznej początek wsi Krasnybór, położonej na wzgórzach ponad bagnami przy zejściu się rzeczek Lebiedzianki z Jastrzębianką, 2 km od ich ujścia do Biebrzy. Wieś poza widocznymi z dala kościołem i szkołą, posiada również pocztę i sklep.
Kościół w Krasnymborze, unikalny na tych terenach murowany gotycko-renesansowy, wzniósł w 1598 r. Adam Chreptowicz.
Poprzednio była tam cerkiew ufundowana w 1513 r. przez Teodora Chreptowicza.
Na miejscowym cmentarzu znajduje się nagrobek o 4 kolumnach z lanego żelaza zaprojektowany i ufundowany przez reformatora, społecznika i filantropa hr. Brzostowskiego, który w ten sposób uczcił pamięć Wiktorii Rymaszewskiej — jednej z najbliższych współpracownic w dziele przebudowy gospodarczej i społecznej.
Krasnybór należał do dóbr Sztabin, które były własnością Karola Brzostowskiego.
Naprzeciwko Krasnegoboru Biebrzę grodzi trwała kładka. Aby przepłynąć należy zanurzyć kładkę przy prawym brzegu. Przy niskim stanie wody można unieść prawy koniec kładki.
Na krętej rzece znów spotykamy szereg przegród na ryby. Brzegi bagniste, porosłe trzciną, tatarakiem i sitowiem, lądowanie wykluczone.
Przy dalszym spływie do Sztabina, na obu wyższych brzegach moczarowatej doliny biebrzańskiej widzimy w odległości 1—1,5 km od Biebrzy szereg wiosek: z prawej — Jasionowo, Wolne i Krasnoborki; z lewej -r-; Trzyrzeczki, Małowistę i Domorad. Lądować w dalszym ciągu nie można.
32,0 km. Most na drodze, którą jeździ autobus PKS Augustów —. Sztabin — Suchowola — Korycin — Białystok. Lądować; można na lewym brzegu przed mostem.
1 km na pn. od mostu wieś Sztabin. Wioska, niegdyś o nazwie Sokołów, później Osinek, została nazwana w 1820 r. Sztabinem od fabryk wytwarzających żelaznej sztaby. Była to dawniej osada fabryczna, zwana również Krasnymstawem. Jej właściciel Karol Brzostowski w: 1818 r. wystawił tu piec do wytapiania rudy darniowej wydobywanej z bagien nad Biebrzą. W 1830 r. wybudowano nowy piec o miechach poruszanych machiną parową. Roczna produkcja żelaza wynosiła 4000 cetnarów. Wyrabiano głównie naczynia kuchenne, następnie odlewy dla śluz budowanego wówczas Kanału Augustowskiego. Przy neogotyckim kościele fundacji Karola Brzostowskiego, nagrobek Joachima Chreptowicza, wielkiego kanclerza litewskiego, dziada Karola Brzostowskiego z napisem: Joachim Litawor Chreptowicz Kanclerz W. XL. UR 1729 Z 1813.
Obecnie Sztabin jest siedzibą urzędu gminnego. We wsi przystanek PKS na linii Augustów — Białystok z odgałęzieniami do Dolistowa i Goniądza nad dolną Biebrzą, poczta, ośrodek zdrowia, apteka, klub „Ruchu”, restauracja „Słoneczna”, posterunek MO, sklep artykułów produkcji rolnej.
W dniu 1 maja 1943 r. oddział żołnierzy VIII Uderzeniowego Kadrowego Batalionu AK pod dowództwem Stanisława Karolkiewicza, ps. „Szczęsny”, w akcji odwetowej, przy całkowitym zaskoczeniu wroga odebrał Sztabin z rąk niemieckich i utrzymał go bez strat własnych przez 6 godzin, wymierzając jednocześnie w siedzibie miejscowej żandarmerii hitlerowskiej sprawiedliwą karę prześladowcom i katom ludności polskiej.
Po wojnie mieszkańcy Sztabina i ziemi sztabińskiej czyn ten uczcili fundując tablicę pamiątkową.
Na skwerze na Rynku płyta upamiętniająca 7 osób poległych w okolicach Sztabina w 1. 1945—49, w walce o utrwalenie władzy ludowej. Położona w XX rocznicę powstania PRL.
W dn. 17 IX 1943 r., w lesie koło wsi Jasionowo nad Biebrzą (w połowie drogi między Cisowem a Sztabinem) hitlerowcy rozstrzelali 40 mieszkańców Jasionowa i sąsiednich wiosek, w tym troje dzieci w wieku od 2 do 4 lat.
Przy drodze wiodącej z Augustowa przez Sztabin w stronę Białegostoku (15 km od Augustowa, a 9 km przed Sztabinem) leży wieś Cisów (przystanek PKS o 1 km w Podeisówku). W wiosce zachował się dworek (w części piętrowy, w części parterowy), w którym mieszkał i pracował reformator i społecznik Karol Brzostowski. Dworek ten został ostatnio odrestaurowany i od 1969 r. mieści się w nim ośrodek kolonijny dla dzieci pracowników Warszawskiej Fabryki Sprężyn.
Kręta dotąd Biebrzą poniżej mostu meandruje w sposób coraz bardziej fantastyczny. Zakreślamy pętle i „ósemki”.
34,5 km. Po przeszło 1 km spływu podpływamy do Sztabina od strony pd.-zach. Do najbliższej zagrody ok. 250 m. Na skrawku nieco suchszej łączki plaża, na brzegu łodzie rybackie.
37,5 km. Rozwidlenie rzeki. Ramiona Biebrzy obejmują dużą wyspę łąkową obramowaną olszą, wierzbą i kępami łozy. Prawe ramię prowadzi ku wiosce na wysokim brzegu otaczającym dolinę nadrzeczną, lewe — biegnie z dala od osiedli, ale skraca znacznie drogę i jest wygodniejsze do spływu. Jeśli chcemy jednak zanocować kierujemy się w prawą odnogę.
38,0 km. Po 500 m lądujemy na prawym, łąkowym brzegu naprzeciwko wioski Czarny Las. Do najbliższej zagrody leżącej u stóp wznoszącego się brzegu doliny ok. 200 m., a przy niskim stanie wody w rzece obozujemy na łące, natomiast przy wysokim musimy skorzystać z kwatery we wsi.
W dalszym spływie prawa odnoga rozwidlenia dzieli się na szereg ramion obejmujących większe i mniejsze kępy łąkowe. Istny labirynt, w którym łatwo zabłądzić Płyniemy wyszukując ramiona szersze o wyraźniejszym nurcie. Spotykamy kładki i zastawki na ryby, kołki i słupy w korycie. Wreszcie po ok. 2,5 km koryto trochę się wyrównuje.
40,5 km. W korycie pale po dawnym moście. Z obu stron do rzeki prowadzą wysokie nasypy drogowe, nadające się na obozowanie. Przeszło 1 km w prawo od rzeki wieś Czarniewo, a 0,5 km w lewo wśród drzew mała wioska Dwugły. 700 m niżej wysoka kładka dla pieszych. Brzegi Biebrzy stały się suchsze. Przeszło 2 km dalej na prawym, wyższym, pagórkowatym, leśnym brzegu znajduje się dobre miejsce na biwak. Dalej brzegom Biebrzy towarzyszą suche, torfiaste pastwiska.
48,0 km. Na lewym, wysokim, piaszczystym brzegu tuż przy rzece leży duża wieś Jagłowo. Przed wsią kępy w korycie. Płynąć prawym brzegiem. Z obu nadających się na obozowanie brzegów bardziej odpowiedni jest prawy. W środkowej części wsi przez rzekę prowadzi wysoka kładka dla pieszych. Zabudowa i zewnętrzny wygląd sprawia dodatnie wrażenie.
Na uwagę zasługują również ozdobne szczyty domów, zwieńczone wyciętymi w drewnie głowami zwierząt i ptaków, tzw. śparogi.
Biebrza rozlewająca się szeroko na odcinku wsi jest płytka, o dnie piaszczysto-kamienistym i powierzchni pokrytej dość gęsto liśćmi grążela.
49,0 km. Na końcu wsi z lewej (obok samotnie stojącej zagrody) most drogowy, przez który prowadzi droga do położonej niedaleko w widłach Biebrzy i Kanału Augustowskiego wsi Dębowo.
Kładkę mijamy przy prawym brzegu rzeki. Pod mostem żwir, kamienie, rwący prąd. Płynąć najlepiej środkowym przęsłem z lewej strony wystającego z wody słupa. Pozostały odcinek Biebrzy aż do połączenia z Kanałem Augustowskim przebywamy już bez przeszkód.
53,0 km. Po okrążeniu w kierunku pd. dużego zakola dotrzemy do wspomnianej na prawym brzegu wsi Dębowo. Do najbliższej zagrody 150 m. Na łące obok miejsce obozowania.
Na końcu wsi nad kanalikem łączącym Kanał Augustowski i Biebrzę młyn wodny; z daleka daje znać o nim szum przelewającej się przez tamę wody.
53,5 km. 350 m poniżej tamy połączenie Biebrzy z Kanałem Augustowskim, położone na wysokości 111,23 m npm. W miejscu połączenia 200 m od zach. brzegu rzeki pojedyncza zagroda. Długość Kanału Augustowskiego niegdyś liczona była od miejsca połączenia się Kanału z Niemnem, a właściwie od ujścia skanalizowanej części Czarnej Hańczy do Niemna.
Dzisiejsze pomiary wykazały, iż Kanał ma 102 km długości (z tego na terenie Polski od 1 do 80 km i ZSRR od 81—102 km).
Z tego miejsca możemy popłynąć dalej Biebrzą do ujścia jej do Narwi (78 km), Narwią do Bugu (214,7 km) i na Jez. Zegrzyńskie, a dalej kanałem Żerań — Zegrze do Warszawy (240 km).
Z miejsca połączenia Biebrzy z Kanałem Augustowskim można również popłynąć tymże Kanałem do Augustowa (32,5 km).
Decydując się na podróż do Augustowa skręcamy z wód Biebrzy w prawo ku pn. na szlak Kanału Augustowskiego.
54,0 km. Po 350 m spływu osiągamy obok młyna śluzę Dębowo (w km 0,35), którą, jak podaje kamienna tablica na ścianie śluzy: Budował porucznik inż. Przyrembel 1826—1827. Na zach. brzegu Kanału nieco wyżej śluzy znajduje się budynek nadzorcy i śluzowego. Telefon. Naprzeciwko, na wsch. brzegu, odnoga Kanału, tzw. młynówka, nad którą stoi wspomniany młyn. Obok młyna miejsce na obozowanie.
Przebywając śluzę podnosimy się 2 m wyżej. Brzegi Kanału są na ogół niskie, porośnięte trzciną, sitowiem i tatarakiem; najbliższe otoczenie łąkowe, teren na odcinku ok. 10 km aż do śluzy Sosnowo otwarty. Płyniemy skanalizowaną rzeką Nettą.
56,0 km. Z lewej na zach. brzegu, w odległości 200 m od koryta na tle odległego lasu widać wieś Polkowo. We wsi sklep. Nad Kanałem mała zatoka — port dla łodzi. Obok portu na łączce miejsce na odpoczynek, ewent. na obozowanie. Obozować można również na brzegu wsch. 1 km na zach. rezerwat Czerwone Bagno. W dalszym spływie towarzyszą nam kępy sitowia po obu brzegach koryta, a na łąkowych brzegach gdzieniegdzie spotykamy kępy olsz i pojedyncze Wierzby. Na lewym brzegu, na km 90—89 Kanału znajduje się wiele dobrych, osłoniętych krzakami miejsc obozowania. Nieco później i na wsch. brzegu zjawiają się również wygodne miejsca na obozowanie. Dotychczasowy kręty odcinek Kanału o nierównych brzegach od Dębowa aż po Sosnowo tłumaczy się tym, że biegnie on korytem rzeki Netty.
64,5 km. Miejsce połączenia płynących w pobliżu siebie Netty i Kanału. Netta, położona nieco na wsch. płynie leniwie przez podmokłe łąki. Towarzyszą jej łukowate starorzecza, czyli tzw. zakola martwe lub opuszczone. Kanał biegnie zach. krawędzią doliny Netty. Jego długie proste odcinki o płaskich i pustych brzegach są monotonne.
67,5 km. Śluza Sosnowo, w km 13,2, telefon. Domek śluzowego położony jest na zach. brzegu Kanału. Upust wody kanałowej do Netty. Śluza zniszczona podczas ostatniej wojny została odbudowana w 1948 r. Na starej tablicy wmurowanej w nową śluzę widoczny z daleka napis: Budował porucznik inżen. Korczakowski 1835—1836. Podczas śluzowania podnosimy się o 3 m na wyższy poziom Kanału.
0,5 km powyżej śluzy Sosnowo Kanał biegnie wśród lasu. W pierwszej jego części na obu brzegach można znaleźć miejsca obozowania. Pomiędzy śluzą Sosnowo i leżącą na pn. od niej śluzą Borki znajduje się najdłuższy idealnie prosty odcinek Kanału Augustowskiego wynoszący przeszło 10 km. Nie kończąca zdaje się dal zwężającego się perspektywicznie pasa wodnego. Z obu stron Kanału bagniste łąki. Prawym brzegiem biegnie polna droga.
70,0 km. Z lewej na zach. brzegu w odległości 600 m od Kanału leży wioska Lipowo, a za nią dalej na zach. wieś Pieńki.
71,0 km. Z lewej, w odległości 600 m od Kanału początek wsi Piekutowo. Netta odbiegła o przeszło 1,5 km ,na wsch. W pobliżu jej prawego brzegu leżą wioski Promiski, Gabowy Grąd i tuż za nią Bór.
Nocą z 17 na 18 III 1943 r. gestapo i oddział SS otoczyły wieś Bór, polecając ludności opuszczenie domów w ciągu 2 godz. Zezwolono jedynie na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy i żywności na 4 dni. Ludność tę wywieziono do Prus na przymusowe roboty, a wioskę, po zrabowaniu inwentarza, spalano. Podobnie postąpiono o świcie w dniu 18 III z wioską Gabowy Grąd.
Z prawej do rzeki Netty, w pobliżu miejsca, gdzie ostro skręca na zach., uchodzi rzeka Kolniczanka, przepływająca przez oddalone o ok. 8 km na wsch. jez. Kolno (pow. 2,75 km2, dług. 2,2 km, szer. 2 km, 121 m npm.). Brzegi jeziora są przeważnie błotniste i bezleśne, niedostępne. Zielonego koloru woda wydziela przykrą woń. Według miejscowych opowiadań jez. Kolno posiada podziemne połączenie z jez. Sajno, leżącym o blisko 5 km na pn. Na jeziorze żyje ok. 20 par łabędzi.
73,0 km. Nad pn. brzegiem jeziora znajduje się PGR Kolnica będący Ośrodkiem Doświadczalnym Instytutu Włókien Łykowych w Poznaniu. Uprawia się tam len i konopie.
Śluza Borki, w km 19,2, telefon. Napis na ścianie śluzy podaje: Budował porucznik inż. Korczakowski 1835-1836. Po ostatnich zniszczeniach śluzę odbudowano w 1948 r. Strażnica kanałowa znajduje się na zach. stronie. Brzegi Kanału są tu dość wysokie, nadające się na obozowanie. Na uwagę zasługuje czysto i estetycznie utrzymane otoczenie śluzy, malownicze kwietniki.
Powyżej śluzy duże rozlewisko z zielonymi kępami, na brzegach wysokie topole, miejsca obozowania. Do Kanału zbliżają się pola uprawne. Po 1 km drogi brzegi obniżyły się.
Kanał biegnie w szpalerze obfitej zieleni. Na wsch. brzegu rozciąga się łąka co najmniej na 0,5 km od koryta. Na zach. początkowo pola, później las. Z lewej 100 m od Kanału jedna z zagród kolonii Netta. Kilka następnych zagród położonych tuż nad wodą należy do wsi Netta (dawniej Alota), ciągnącej się równolegle do Kanału w odległości ponad 1 km.
W 1958 r. w sąsiedniej wiosce Borku Netckim na terenie starego grodziska miejscowa ludność znalazła urny z prochami, które jak stwierdzili archeolodzy, pochodzą z III—VII w. n.e. Odkopano wtedy 16 pochówków (urn), które zostały zabezpieczone przez Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie. W 1954 r. J. Okulicz, archeolog, przy pomocy nauczyciela z Netty Edmunda Borowskiego natknął się na dalsze 6 urn. Cmentarzysko netckie, wciąż czeka na dokładne badania, podobnie jak wznoszące się opodal grodzisko, o którym wspomina Al. Połujański w swojej książce „Wędrówki po guberni augustowskiej w celach naukowych odbyte w 1859 r.”
Na wysokości pn. krańca wsi Netty Kanał skręca w prawo i już do samego Augustowa utrzymuje kierunek pn.-wsch.
77,5 km. Upust Spichlerzysko, połączenie z rzeką Nettą. Przed Białobrzegami z lewej na wysokim brzegu lasek sosnowy i dobre miejsce obozowania. Na wśch. brzegu za pasem łąk kępy lasu.
79,5 km. Śluza Białobrzegi, w km 26,8, telefon. Tablica na ścianie podaje, że śluzę Budował porucznik inżenierów Korczakowski 1825. Strażnica kanałowa z lewej na zach. brzegu.
Przed śluzą most drogowy na drodze Augustów — Sztabin — Białystok. Z lewej — nadleśnictwo, z prawej 100 m od wsch. brzegu drugi most nad meandrującą z licznymi starorzeczami rzeką Nettą, nad którą młyn.
Blisko 400 m na prawo od wsch. brzegu Kanału przy drodze z lewej restauracja „Turystyczna”, z tyłu za nią sklep; z prawej strony drogi skwerek z pomnikiem dla uczczenia śmierci miejscowych działaczy, którzy zginęli w walce z reakcyjnym podziemiem. Obok skwerku przystanek PKS.
80,0 km. Upust Sajownica. Ujście krótkiej rzeczki Sajownicy — odpływu leżącego 1 km na wsch. jez. Sajno. Brzeg zach. wyższy łąkowy z miejscami na odpoczynek i biwakowanie; wsch. niski, moczarowaty, zalesiony. Poziom wody w Kanale prawie na równi z poziomem brzegu z prawej.
W połowie długości odcinka Kanału Białobrzegi — Augustów, z lewej na brzegu zach. początek rozbudowującej się dzielnicy Augustowa — Wypusty, z przeniesioną z centrum miasta — targowicą. Kanał na odcinku do śluzy w Augustowie brzegi ma dość wysokie, obramowane rosnącymi nieco z dala potężnymi topolami. Przybrzeżny pas zach. brzegu obsadzony młodymi klonami. W 1972 r. koryto Kanału zostało pogłębione, a brzegi umocnione betonowymi okładzinami.
84,0 km. Most drogowy na drodze Augustów — Lipsk. Robotnicze przedmieście Augustowa. Wschodniemu brzegowi Kanału towarzyszy las, a następnie dzielnica Limanowskiego. Na obu brzegach potężne topole.
85,0 km. Śluza Augustów w km 32,5. Przed śluzą wysokie kamienne brzegi. Śluza zniszczona w 1944 r. została odbudowana. Poprzedniej tablicy z napisem: Budował por. inż. Schultz 1827 i 1828 brak. Most drogowy. Powyżej mostu z lewej strażnica kanałowa, telefon. Kajak śluzować lub przenieść prawym brzegiem ok. 150 m i wodować po drugiej stronie ulicy.
85,3 km. Rzeka Netta. Z prawej na cyplu półwyspu rozdzielającego Nettę na dwa ramiona (Kanału Augustowskiego i Kanału Bystrego) w domku z czasów budowy Kanału, obecnie mieści się Muzeum Kanału Augustowskiego.
86,0 km. Most drogowy na ul. Armii Czerwonej. Poniżej mostu z prawej, w otoczeniu bogatej zieleni drzew, schronisko młodzieżowe i port dla łodzi.
87,0 km. Wypływ rzeki Netty z jez. Necko.
Na prawym stromo opadającym leśnym brzegu, na tzw. Białej Górze — Dom Wycieczkowy PTTK, na dole przystań.
Józef Kuran
Szlak Kajakowy – Rzeka Blizna
Szlak Kajakowy – Rzeka Blizna (Augustów – jez. Blizno)
Szlak kajakowy długości 35 km, znacznie trudniejszy od innych szlaków, lecz ciekawy ze względu na połączenie spływu z przewozem lądowym. Szlak przebiega bowiem od połączonych jezior Necko — Rospuda pod słaby prąd dolnym odcinkiem rzeki Rospudy, dalej poprzez serce Puszczy Augustowskiej, kapryśną i niezwykle krętą rzeką Blizną, jez. Blizno, a następnie ze wsi Danowskie, znad jej wsch. krańca, przewóz kajaka drogą polną do wsi Bryzgiel nad jez. Wigry.
Poprzednie trudności rzeki Blizny, na które składały się duża ilość kładek we wsi Strękowizna, zwalone w koryto podczas działań wojennych świerki i spłycenie nurtu przez powojenną regulację, znacznie się zmniejszyły.
Kładki zniknęły, gdy stanęły odpowiednie mosty, pozwalające na przejazd pod nimi. Ze świerkami w korycie na odcinku puszczy dali sobie radę turyści i czas, a z niewłaściwą regulacją sama rzeka wyrównując błędy człowieka. Dlatego też rzeka Blizna może służyć obecnie jako normalny szlak kajakowy, ale dla wytrawnych kajakowców, podobnie jak rzeka Rospuda.
Nie czekając aż wszystkie przeszkody całkowicie zostaną usunięte, warto poznać malowniczy krajobraz tego typowego puszczańskiego szlaku. Przez ostatnich kilka lat wielu turystów szlifowało zębate koryto rzeki Blizny. Pod siekierkami turystycznymi zginęło wiele kładek zbytecznych w Strękowiźnie, rozsądniejsi gospodarze w miejsce niezbędnych kładek postawili wyższe mostki, turyści w wielu pniach grodzących rzekę, wyrąbali wąskie rynny co pozwala przepłynąć lub w łatwy sposób przeprowadzić kajak. Jednakże, mimo tej poprawy, kandydaci na wodniaków nie powinni rozpoczynać nauki na rzece Bliźnie.
Wyruszamy z przystani Domu Wycieczkowego PTTK w Augustowie, kierując się wzdłuż wsch. brzegu jez. Necko na jez. Rospudę. Po drodze pozostawiamy na wsch. brzegu łagodny półwysep o wysokich brzegach, Gołą Zośkę, a nieco dalej z lewej malowniczą zieloną wyspę Wianek. Kierujemy się na pn.-zach. kraniec zwężającej się rynny jeziornej, na dwa wysokie drzewa, obok których uchodzi do jez. Rospuda jego imienniczka — rzeka Rospuda.
3,5 km. Ujście rzeki Rospudy. Płyniemy pod jej słaby prąd. Po 200 m drogi w korycie rzeki pale po dawnym moście. Brzegi Rospudy niskie, pokryte podmokłymi łąkami.
3,0 km. Z prawej ujście rzeki Blizny, na której wody kierujemy nasz kajak.
Nieco dalej, z prawej, ślepe odgałęzienie. Płyniemy lewą stroną. Mijamy leżące w wodzie drzewa, pnie, na brzegach obfite szuwary. Koryto ok. 10 m szerokie, głębokość ok. 2 m, dno muliste, nurt prawie niewidoczny.
Od wspomnianej pierwszej zagrody, na prawym brzegu idziemy polną drogą na pn. zach. ok. 500 m i od skrętu w lewo miedzą ok. 200 m dochodzimy do tablicy upamiętniającej masowe groby i miejsca straceń 8000 osób cywilnych i jeńców radzieckich pomordowanych przez okupanta w 1. 1941—44. Zwłoki zakopywano na miejscu w 8 zbiorowych mogiłach. Hitlerowcy w przeddzień klęski, zacierając ślady zbrodni, część zwłok odkopali i spalili. Dla uczczenia pamięci zamęczonych, na miejscu kaźni położono w 1958 r. płytę pamiątkową.
Wracamy do kajaków i płyniemy dalej pod słaby prąd. Na obu brzegach rzeki zagrody wsi Szczebra. Niektóre z nich znajdują się przy samym korycie, które nieco zwęża się i ma 5—6 m szerokości. Brzegi na odcinku wsi są dość wysokie, prawy zadrzewiony, do lewego miejscami podchodzi las sosnowo-świerkowy. Przy jednej z zagród położonych na lewym, wsch. brzegu latem 1972 r. zbudowano makietę starego młyna wodnego do wspomnianego już filmu „Czarne chmury”.
Wieś Szczebra, niegdyś miasto królewskie, powstała w XVII w. nad rzeką Blizną jako Ruda Szczebra. Pod koniec XVII i w XVIII w. był tam zakład produkcji żelaza z rudy darniowej. We wsi sklep i nadleśnictwo Szczebra.
Most drogowy na drodze Augustów — Suwałki. Część zagród wsi Szczebra leży po drugiej stronie drogi. 200 m poniżej mostu ujście rzeki Szczeberki płynącej z pn. zach. Na odcinku ponad 3 km powyżej ujścia Szczeberka jest uregulowana, wystarczająco głęboka (ponad 50 cm) i szeroka ok. 6 m.
Poniżej drogi i ujścia Szczeberki rzeka Blizna skręca w prawo płynąc rozległymi zakolami w kierunku wsch. Rzeka głęboka, kręta o ciemnym kolorze wody. Towarzyszą jej rozległe łąki i szuwary.
Ok. 1 km powyżej wspomnianego mostu na drodze — most gospodarczy na łąkach z tamą i 20 cm spadkiem wody. Przeniesienie kajaka prawym brzegiem łatwe, ok. 20 m. Na lewym brzegu kanalik melioracyjny długi ok. 150 m.
Z prawej (na lewym brzegu) 5 zagród wsi Szczeberka rozrzuconych pod lasem. Po obu stronach Blizny łąki, z dala lasy. Szerokość rzeki waha się od 5 do 10 m, jest kręta, brzegi na ogół wysokie, łąkowo-torfiaste, woda ciemna, ale czysta. Na brzegach z rzadka krzaki i gaje brzozowe, na łąkach brogi i stogi siana. Dalej z prawej strony do rzeki zbliżył się las. Zjawiły się też pierwsze zagrody wsi Blizna.
13,0 km. Most kolejowy na linii Augustów — Suwałki. Przed mostem bardzo ostre zakole i bród na rzece. Z prawej, obok grusze i sosny, teren nadający się na odpoczynek i biwakowanie.
Pod mostem kolejowym głazy, kamienie i pewien spadek wody. Kajak przeprowadzić ustalając przedtem głębszy nurt bez ostrych kamieni.
Powyżej mostu rzeka głęboka, kręta. Z lewej strony (na prawym brzegu) 150 m od koryta przystanek PKP Blizna.
Powyżej mostu kolejowego rzeka stała się jeszcze bardziej kręta i wąska; z prawej — szuwary i kępy lasu.
500 m wyżej, z prawej (na lewym brzegu) o 100 m od koryta leśniczówka Blizna i tuż poniżej most drogowy. Przed mostem kołki i drągi, naniesiona z wodą trawa. Trzymać się pod lekko widoczny z prawej strony prąd.
Powyżej mostu, z prawej — las, z lewej rzece towarzyszą kępy krzaków i pola orne.
15,0 km. Z lewej początki rozrzuconej wsi Strękowizna, ciągnącej się dalej na odcinku ok. 3 km na rozległej śródpusz-czańskiej polanie. Miejscami wieś leży po obu brzegach wijącej się podwójnymi skrętami Blizny. Niegdyś istniała tu mała huta żelaza rudników Strękowskięh, założona ok. 1665 r.
Po 400 m spływu następny most drogowy. Woda czysta, dno piaszczyste, przepływ pod mostem wygodny. Blizna płynie w obramowaniu olch i oczeretów, nurt spokojny.
Po okrążeniu dwu zakoli kolejny mostek drogowy z tzw. okrąglaków. Przepływamy bez trudności. Rzeka obecnie o wysokich, obrywających się brzegach wąska i kręta; z prawej — las, z lewej 100 m od koryta — zagroda, łąka i pola. Z lewej miejsce na odpoczynek i biwak.
Blizna szerokim łukiem oddaliła się nieco od rozrzuconych zagród wsi Strękowizny podchodząc na wsch. pod zwartą ścianę lasu.
Kolejny prowizoryczny mostek drogowy z okrąglaków. Przejazd wolny, ale wymaga pochylenia się płynących. Rzeka głęboka, brzegi niskie, moczarowate, w obramowaniu szuwarów.
Nieco niżej, na rzece płynącej przez podmokłe łąki jaz i spadek wody ok. 60 cm. Przeniesienie kajaka niezbyt wygodne z lewej strony (prawym brzegiem rzeki) rzeki.
W dalszym spływie na odcinku ok. 1 km, dwa prowizoryczne gospodarcze mostki z okrąglaków służące do przejazdu i przeprowadzania bydła na pola i łąki leżące po drugiej stronie rzeki. Przejazd pod nimi uzależniony od regulowania przepływu wody w jazie, może być jej za mało lub za dużo i wtedy zachodzi konieczność przenoszenia kajaka.
20,0 km. Most na drodze prowadzącej w lewo do Nowinki, w prawo do Przewięzi (4 km). Przepływ swobodny.
Powyżej, w odległości ok. 0,5 km ostatni na terenie wsi Strękowizna mostek (z okrąglaków), pod którym można przepłynąć w zależności od poziomu wody w rzece regulowanej przez wspomniany jaz.
Mijamy ostatnią zagrodę na prawym wysoko wznoszącym się brzegu i wjeżdżamy w młody sosnowo-świerkowy las. Koryto Blizny stało się znacznie szersze, dochodząc nawet do 30 m. W miejscach zwężeń rzeka staje się głębsza. Nurt słaby, wodorosty na razie nie stanowią przeszkód.
Mijamy jedynie dwie kładki leśne: pierwszą wysoką zaraz po wjeździe do lasu, drugą leżącą na wodzie już w głębi lasu.
Przy drugiej kładce kajak ustawiamy równolegle do przeszkody, po czym dwuosobowa załoga kajaka stając na kładce bierze kajak za dziób i rufę i przenosi go bez trudu na drugą stronę przeszkody.
Jesteśmy w sercu Puszczy Augustowskiej, w wąskim tunelu potężnych świerków.
Przy wysokim stanie wody trudności są znacznie mniejsze. W rzadkich jedynie wypadkach trzeba prowadzić lub przesuwać kajak. Przy niskim stanie wody trudności się zwiększają; prowadzenie, przesuwanie i przenoszenie będzie częstsze. A niewykluczone mogą być również zarośnięte partie rzeki (trzcina, sitowie, trawa).
22,0 km. Uroczysko Powstańce. Most na drodze leśnej prowadzącej na zach. do Nowinki i Blizny, na wsch. do Upust-ka, Danowskich i Przewięzi. Przejazd pod mostem swobodny. Z prawej (lewy wsch. brzeg rzeki) na malowniczej polanie nazwanej Powstańce, na pamiątkę obozowiska powstańców z 1863 r., tablica z napisem: Uroczysko Powstańce. Miejsce uświęcone krwią bohaterów powstania 1863 r.
W 1938 r. w 75 rocznicę powstania styczniowego, mieszkańcy pobliskich wsi Szczebra i Nowinka ufundowali i postawili w tym miejscu pamiątkowy obelisk, który podczas ostatniej wojny hitlerowcy usunęli.
Ostatnio staraniem oddziału PTTK w Augustowie oraz nadleśnictwa Szczebra obelisk odnaleziono i ponownie ustawiono. Jednocześnie dla uczczenia pamięci powstańców postawiono, obok odnalezionego, nowy obelisk z godłem państwowym, dwoma kosami ustawionymi na krzyż w otoku cierniowej korony i datą 1863. Na lewo od obelisku, na niskim cokole płyta z białego kamienia z napisem: Miejsce kuźni, w której kuto broń powstańczą — kosy.
Po przeciwnej stronie rzeki (zach.) na prawo od drogi znajduje się zorganizowane miejsce biwakowe, o którym informuje stojąca tablica. Ok. 1 km dalej na zach., z prawej latem 1972 r. postawiono osadę leśną do wspomnianego już filmu telewizyjnego „Czarne chmury”.
Z uroczyska Powstańce możemy odbyć krótką wycieczką pieszą do kępy cisów. Idziemy ok. 400 m drogą po lewej stronie Blizny w kierunku jej biegu, od tabliczki kierunkowej skręcamy w lewo i po dalszych 500 m dochodzimy do cisów, które świadczą, że niegdyś istniały w Puszczy Augustowskiej drzewostany cisowe.
Dalej płyniemy wśród leśnego gąszczu nadrzecznego. Nadbrzeżne wody rzeki porastają łany sitowia i innej roślinności wodnej. Jedynie środkiem wąska kręta strużka płynącej wody o połyskującym złotem piaszczystym dnie wskazuje nam kierunek. Płyniemy w półmroku i głuszy leśnej pod baldachimem nadbrzeżnych drzew. Bądźmy przygotowani na różne przeszkody, jak zwalone drzewo, gałęzie, płycizny, zarośnięte koryto. Wiemy, że przeszkody te łatwo pokonamy. Wiedzieliśmy przecież z góry, że szlak Blizny jest szlakiem pierwotnym, posiadającym posmak egzotyczności.
29,0 km. Most na drodze leśnej prowadzącej na wsch. do wsi Danowskie i na zach. do Podnowinki. Powyżej mostu pale i kołki. Koryto szerokie na ok. 20 m, ze strugą wolną od roślin szerokości 2—3 m, czystym piaskiem dna i z pasmami sitowia po bokach.
Ok. 200 m w prawo od mostu, przy drodze osada leśna Upustek (leśnictwo i 2 domy robotników leśnych). Na terenie osady możność biwakowania ew. kwaterowania. Do wypływu rzeki Blizny z jez. Blizno pozostaje jeszcze 200 m spływu. Pod mostem, a zwłaszcza tuż powyżej z uwagi na pale i kołki, kajak przeprowadzić.
Dalej płyniemy wśród pasm sitowia i otaczającej zewsząd puszczy, w wąwozie utworzonym przez wypływającą z jeziora rzekę. 4 km w kierunku zach. znajduje się przystanek kolejowy Szczepki, skąd można dostać się do Augustowa lub Suwałk.
30,0 km. Wypływ Blizny z pd.-zach. części jez. Blizno. Z lejkowatego wypływu Blizna kieruje się początkowo na zach., a następnie szerokim zakolem skręca ku pd. Przy wypływie, na lewym, wsch. brzegu, rybakówka Upustek.
Jez. Blizno (pow. 2,41 km2, głęb. 26 m, dług. 5 km, szer. 0,7 km, 128 m npm.) ciągnie się ze wsch. na zach., brzegi ma wysokie i suche, pokryte od pd. i zach. starym sosnowym lasem. Ma wyborne miejsca na obozowanie. Malowniczości dodaje mu szereg zatok i półwyspów oraz leżąca we wsch. części jeziora wysepka o pow. blisko 5 ha.
Po osiągnięciu jez. Blizno płyniemy nim do jego wsch. krańca, do wsi Danowskie. Za nami pozostała wydłużona zach. zatoka jeziora oraz na pn.-zach. brzegu wieś Ateny, do której można dojechać także autobusem PKS kursującym na trasie Augustów — Monkinie. Od Aten w kierunku zach. prowadzi brzegiem lasu ścieżka, którą można dojść na pd. stronę jeziora. Na początku, w lesie miejsce na odpoczynek i obozowanie. Przybrzeżne w tym miejscu wody jeziora płytkie, dno piaszczyste, brzeg obramowany trzcinami. Bliżej lewego, pn. brzegu, na wysokości ostatniej zagrody na jeziorze łąkowa wyspa otoczona wieńcem trzcin. Obok wspomnianej zagrody najwyższe wzniesienie 138 m npm., którego względna wysokość (w odniesieniu do poziomu wód jeziora) wynosi 10 m. Z tego miejsca rozległy widok na jezioro i jego pd. brzeg z rybakówką Upustek przy wypływie rzeki Blizny.
Naprzeciwko, na wysokim pd. leśnym brzegu zorganizowane przez leśnictwo Blizno nie strzeżone pole biwakowe.
Północny wysoki brzeg o tarasowatym zboczu, z kępami sosen, w wielu miejscach nadaje się na plażowanie i obozowanie, a przybrzeżne wody do kąpieli.
33,5 km. Na tym właśnie brzegu, na wysokości pn. krańca dużej, zalesionej wyspy na jeziorze nadleśnictwo Szczebra zorganizowało w nadbrzeżnej kępie sosnowego lasu nie strzeżone pole biwakowe. Pozostałą część pn. wysokiego brzegu jeziora porastają lasy. Znajdziemy tam dobre pole namiotowe, plażę i świetne kąpielisko.
Jez. Blizno kończy się zwężeniem o wysoko wznoszącym się brzegu obramowanym sosnami. Jest to bardzo dobry punkt widokowy na zalesioną wyspę, półwysep z lewej, przybrzeżne pasma trzcin i zagrody wsi Walne.
Na przesmyku szerokości ok. 250 m, pomiędzy jeziorami Blizno i Blizienko, znajduje się wieś Danowskie.
Nadmiar wód jez. Blizienko odprowadza do jez. Blizno krótka struga, którą jednakże ani pod mostem, ani poniżej nie można przepłynąć.
Jez. Blizienko (pow. 0,39 km8, głęb. 16,8 m, dług. 1 km, szer. 0,5 km, 134 m npm.) brzeg pd. ma zalesiony, na pn. znajdują się pola i zagrody wsi Danowskie.
Za przesmykiem półkilometrowej szerokości w kierunku wsch. znajduje się jez. Tobołowo (pow. 0,87 km2, głęb. 9,5 m, dług. 2,8 km, szer. 0,5 km, 134 m npm.), o niezwykle rozwiniętej linii brzegowej i 2 niewielkich wysepkach (0,7 ha), od pd. i wsch. otoczone jest lasem. Nad jego pn.-zach. krańcem leży wieś Kopanica, w której znajduje się sklep. Również i w Monkiniach odległych o 2,5 km od wsch. krańca jez. Blizno jest sklep oraz poczta.
Blizno, Blizienko i Tobołowo były niegdyś jednym długim jeziorem rynnowym. Z powodu wcięcia się w podłoże koryta rzeki Blizny poziom wody jeziora obniżył się powodując jego podział na trzy części.
Stąd można też odbyć niewielki spacer do ciekawego puszczańskiego jez. Busznica (pow. 0,5 km8, głęb. 48 m, dług. 0,9 km, szer. 0,75 km, 130 m npm.) położonego o prawie 2 km na pd.
Wracamy nad jez. Blizno do wsi Danowskie, skąd przewozimy sprzęt, polną i leśną drogą na odcinku 5 km, do wsi Bryzgiel, leżącej nad jez. Wigry.
Józef Kuran
Nazewnictwo kajaków w latach międzywojennych
Typy, budowa i nomenklatura nazewnicza kajaków w latach międzywojennych w Polsce
Kajakiem wówczas nazywano małą, wąską i lekką łódź sportową o spiczastej rufie, poruszaną za pomocą wioseł jedno- lub dwupiórowych trzymanych swobodnie w ręku, nie opartych o żadne specjalne urządzenia na łodzi. Podkreślano, że cechą charakterystyczną kajaka jest sposób siedzenia załogi w rzędzie, twarzą do kierunku jazdy.
Natomiast kajakiem żaglowym określano taki kajak, którego główną siłą napędową był żagiel. Pod względem budowy stanowił on typ pośredni pomiędzy zwykłym kajakiem ożaglowanym, a małych jachtem.
Kajaki – jak to wówczas określano -sportowe, dzielono na trzy grupy: kanadyjki wywodzące się z indiańskich canoe, kajaki szwedzkie (sztywne) będące potomkami „Rob Roy’a” i składaki, których rodowód był związany z grenlandzkimi kajakami Eskimosów.
Ówczesna charakterystyka kanadyjki mówiła o tym, że wyróżnia się ona pojemnością i elegancją kształtów i że jest z góry odkryta. Podkreślano jej prostotę konstrukcji zasadzającą się na tym, że do wewnętrznego kila przymocowano żebra wygięte w kształcie litery V w ilości 15-20. Żebra te w myśl tej konstrukcji zwierały u góry podłużne listwy (burtnice), biegnące od dziobu do rufy. Na żebrach z obu burt leżały listwy kształtujące, a na tym szkielecie klepki kładzione do czoła (na styk) lub klejonka (sklejka). Na zewnątrz całe poszycie oklejane było płótnem, malowane i lakierowane.
Luksusowe kanadyjki budowane były z mahoniu lub cedru i wtedy nie stosowało się płótna na wierzch. Według ówczesnych ocen kanadyjka doskonale nadawała się do spływów po rzekach o wodach średnio trudnych, a zalety jej najbardziej uwidaczniały się na wodach stojących, na jeziorach, w wąskich kanałach, wśród szuwarów i mokradeł. Pozwalała na duża swobodę ruchów, była więc doskonałą łodzią dla wędkarza i myśliwego. Ze względu na możliwość noclegu w łodzi, nadawała się wyśmienicie do wędrówek po wodach o mało dostępnych brzegach jak również do towarzyskich wyjazdów rekreacyjnych. Jednak choć falę kanadyjka znosiła dobrze, to jednak na większe kołysanie należało jej wierzch zaopatrzyć w nieprzemakalny fartuch, aby uchronić łódź od zalania i zatopienia. Ze względu na lekkość, kanadyjkę można było łatwo przenosić, mimo to z uwagi na nie rozbieralność dalszy jej transport był kłopotliwy. Tak widziano kanadyjkę w roku 1933. Trzeba jednak podkreślić, że w tym czasie kanadyjki były w Polsce łodziami rzadko spotykanymi.
Kajak szwedzki posiadał konstrukcję sztywną i był nierozbieralny. Na drewnianym jego szkielecie położone było poszycie. W zależności od sposobu jego wykonania wyróżniono następujące typy poszycia: klinkier – klepka na zakładkę; karweel – klepka do czoła (na styk); klejonko we – poszycie wyginało się z arkuszy klejonki (sklejki); szwedzkie płócienne – poszycie z płótna brezentowego, malowanego i lakierowanego, rozpiętego na sztywnym szkielecie drewnianym; diagonalne – oklepkowanie z krzyżujących się taśm drewnianych; scharpie – płaskodenne z desek; skypjak – skośnodenne z desek.
Spotykało się również kajaki szwedzkie z metalu i fibry. Kajaki sztywne były najpopularniejsze i najtańsze (50-200 zł). Nadawały się one do budowy własnymi siłami. Były na ogół szybsze od pozostałych typów. Nadawały się również do żeglowania. Wadą ich był duży ciężar. W handlu istniało wówczas dużo typów tych kajaków. Zostały wydane także plany ich budowy. Drewno na kajaki musiało być zwarte, suche, jednolitej barwy, bez smug, skaz, spękań i sęków, o równym słoju, niezwichrzonym, o dźwięku matowym lecz nie głuchym. Na kil, stery, wzmocnienia używano dębu. Na inne części wiązania – jesion i sosnę. Na poszycie – dąb (ciężki), sosnę (nietrwała), świerk (bardzo lekki lecz nietrwały). Na drzewca wiosła nadawały się sprężysty jesion i lekka jodła. Na kajaki luksusowe (w pierwszym rzędzie regatowe) używano drogich gatunków zagranicznych: mahoń, cedr, gabun, różne gatunki sosny amerykańskiej (biała, żółta, oregońska) i świerk kanadyjski. Najdroższy był pochodzący z Indii „teak”. Drewna gatunków pospolitych: buku, grabu, topoli, lipy, brzozy w szkutnictwie nie używało się. Stosowało się natomiast sklejkę (klejonka, dykta). Najlepsza była wodoodporna, klejona na bakelit („Kopak”), stosowana w lotnictwie, a nieco gorsza sklejana na kazeinę (certusowa).
Wszystkie części drewniane musiały mieć słój biegnący wzdłuż głównej osi.
Przed namakaniem drewno chroniono przez dwukrotne pokostowanie na gorąco olejem lnianym, malowanie i lakierowanie. Do malowania używano farb trwałych, dobrze kryjących, nietrujących i tanich. Z białych najlepsza była cynkowa, nieco gorsza biel kremska. Z żółtych stosowano chromy, z brązowych: ochrę, umbrę i brązową kasselską, z czerwonych czerwień angielską, a z zielonych zieleń ziemiastą. Do malowania części narażonych szczególnie na wilgoć, jak i części podwodnej, doskonale nadawał się czarny lakier asfaltowy. Do lakierowania używano specjalnych lakierów do łodzi, krajowych i zagranicznych. Do malowania kadłubów używało się trwałych i pięknych farb emaliowanych jak „Ripolin”, „Lustrolina”, „Okolin”, „Elegantyna”.
Składaki, jak już sama nazwa wskazuje, były kajakami rozbieralnymi. Na szkielecie, złożonym z krótkich, wygodnych do noszenia części, obciągnięta była opona gumowa lub płócienna. Dzięki małemu ciężarowi, łatwo było go przenosić, przewozić koleją lub samochodem. Dzięki lekkości i sprężystości konstrukcji oraz zaletom nautycznym zyskał sobie przydomek „pana wszelkich wód”. Był on wówczas najnowocześniejszą i najwszechstronniejszą łodzią turystyczną. W Polsce składaki wówczas miały już wielu zwolenników. Początkowo importowane z zagranicy, wkrótce były wyrabiane w kraju wraz z całym sprzętem pomocniczym w doskonałym gatunku (np. składak „Delfin”). Konstrukcja ówczesnego składaka miała swoją specyfikę. Szkielet z krótkich (do 1,50 m) części drewnianych obciągała wodoszczelna opona. Dobry składak musiał mieć szkielet konstrukcji prostej, przejrzystej, szybki w składaniu i rozbieraniu, sztywny, lekki, odporny na uderzenia i wstrząsy i łatwy do naprawy przy pomocy skromnych narzędzi z podręcznej skrzynki naprawczej. Na szkielety używało się wyłącznie wyborowego jesionu górskiego, o czystym, równoległym słoju. Jedynie części o podrzędnym znaczeniu (niektóre pręty, podłoga) oraz drzewca ożaglowania robiono z lekkiego świerku lub jodły. Najważniejsze konstrukcyjnie żebra w części środkowej niemal wyłącznie były wykonywane z krótkich kawałków sklejanych i nitowanych. Żebra gięte – bardzo lekkie, wzmocnione w górnych rogach zastrzałami – stosowało się tylko bliżej stew. Do silnego napięcia opony i usztywnienia szkieletu służyła dźwignia napinająca drabiny, stosowana przez wszystkie czołowe wytwórnie. Ponieważ z czasem guma opony rozciągała się, stewy posiadały przesuwane wkładki tzw. przedłuż-nice pozwalające na wydłużenie szkieletu, potrzebne do dobrego napięcia opony. Wszystkie okucia robiło się z twardego mosiądzu lub brązu. Stosowało się zasadę, że w składaku nie powinno być pojedynczych drobnych części, które można by zgubić, a składanie powinno być takie, aby dało się sprawnie wykonać bez żadnych pomocniczych narzędzi i bez użycia siły i nawet owano, że właz (kokpit) składaka powinien być przestronny (2,00-2,60 m), a pod pokładem, w części dziobowej i rufowej, muszą być łatwo dostępne luki ładunkowe na bagaż. Niektóre wytwórnie za tylnym siedzeniem konstruowały specjalny, bardzo praktyczny, luk na plecach. Starano się też robić fartuchy szczelne, a jednocześnie szybko odpinane w razie wywrotki. Najlepsze były fartuchy troczone z boków włazu i zapinane pośrodku. Cały składak pakowało się w 2-4 worki, z których najdłuższy miał 1,30-1,70 m.
Na opony do składaków używało się specjalnej siedmio lub pięcio warstwowej powłoki płócienno-gumowej. W środku znajdowała się osnowa z mocnej tkaniny lnianej lub juty, na to położona była cienka warstwa gumy, na to z obu stron cienka warstwa gumy. W składakach na rzeki zazwyczaj grubsza, bardziej śliska, często pokryta siedmiowarstwową oponę wzmacnianą cienką warstwą łyszczyku (miki) lub metalu od zewnątrz, wzdłuż listew drabiny lub dla ochrony przed słońcem. W Polsce przez podklejanie gumowych pasów opony składakowe były wyrabiane w wysokim gatunku przez firmy: „Piastów”, „Sanok”, powłoki, najlepsze są z wulkanizowanej gu- nok”, „Wolbrom”. Były one aprobowane my. Okucia metalowe, pozornie lepiej chronione- przez Komisję Techniczną P.Z.K. chroniące składak przy uderzeniu, w rzeczywistości w tym czasie kajaki dzielono na kategorie sztywności szybko niszczyły gumę opony, porie: wędrowne (turystyczne), wyścigowe nieważ guma „nie lubi” sąsiedztwa metalu. (regatowe) i spacerowe. Dziób gumowy, nie niszcząc powłoki. Od kajaków turystycznych żądano by jednocześnie pełnił rolę zderzaka. W praktyce bezpieczeństwa, wygody i mocy. Szybkość stanowi ważniejsze – umożliwiło na kajakach wiosłowych trudny przy poprzednich typach ożaglowania, zwrot przez sztag. Mimo dużej powierzchni żagla dzięki nisko umieszczonemu środkowi parcia wiatru, stateczność łodzi miała być większa niż przy innych typach ożaglowania. Ożaglowanie jol stanowiło już „prawdziwe” żeglarstwo. Twierdzono jednak, że zbyt wielka ilość żagli utrudnia manewrowanie, a korzyść z foka jest, jak i w słupie, wiano na dalszym planie. Natomiast kajaki regatowe za główny cel miały szybkość (rys. 12) Były smukłe, lekkie, zgrabne, mniej wygodne i bardziej wywrotne. Pośrednią kategorię stanowiły kajaki spacerowe, lżejsze i szybsze od turystycznych, nie nadające się jednak do dalszych wędrówek. Osobną i specyficzną kategorię stanowiły kajaki żaglowe.
W kajakarstwie lat międzywojennych funkcjonowały pojęcia kajak ożaglowany
i kajak żaglowy. Wiedziano doskonale, że na każdej większej wodzie nizinnej żagiel może stanowić niezwykle pożyteczne uzupełnienie kajaka i że każdy kajak turystyczny można ożaglować. Wśród typów ożaglowania kajaka wyróżniano: lugger, ket, slup, ket-jol, jol (rys. 13). Dla żeglarzy amatorów proponowano najodpowiedniejsze dla nich proste ożaglowanie lugger lub ket. Szczególnie lugger, dzięki łatwości w podnoszeniu i opuszczaniu oraz niemożności „zacięcia się” przy manipulowaniu, stanowił typ najbardziej wskazany. Uważano, że słup zbliża kajak wyglądem do ożaglowania dużych jachtów, lecz korzyść z użycia foka jest bardzo problematyczna, natomiast ożaglowanie ket jol, mniej popularne, miało być bardzo celowe, praktycznie wątpliwa. Klasyczne wymiary ożaglowania „wędrownej” dwójki „Kleppera” wynosiły wówczas: grot – 2,5 m2, bezan – 1,5 m2, fok – 1,0 m2, a więc łącznie 5,0 m2. Przy bezwietrznej pogodzie wywieszano wszystkie płótna. W razie słabego wiatru jechało się z ożaglowaniem słup lub ket-jol, przy większym wietrze – na foku i bezanie (bez grota) lub na samym grocie. Przy bardzo silnym wietrze, bezan zakładano na miejscu grota. W ten sposób stopniowano ilość płótna od 5,0 m2 do 1,5 m2. Bogate ożaglowanie (ponad 3 m2) wymagało stosowania mieczy i stateczników. Miecze musiały się podnosić w razie najechania na płyciznę, a jednocześnie nie powinny wypływać same na powierzchnię wody. Ciężka wkładka metalowa, ewentualnie okucie spodu miecza i dobre zamocowanie z po-przecznicą rozwiązywało to dostatecznie. Miecze były niezbędne do żeglowania na wiatr (na ćwierć wiatru). Na kajakach wiosłowych, korzyść z użycia mieczy była minimalna, to też w miejscach gdzie trzeba było lawirować lub iść ostro do wiatru, korzystniej było żagle spuszczać i wiosłować. Przy jeździe na wiatr z dość silnym prądem, rolę mieczy bowiem spełniał prąd, znosząc działanie „dryfu”. Stateczniki chroniły kajak przed wywrotką w razie zbyt silnego pochylenia przez podmuch wiatru. Były to nadmuchiwane powietrzem węże gumowe o długości ok. 3 m, przypinane u burt kajaka.
Bardzo specyficzne były w tym czasie kajaki żaglowe dla których protoplastą był „Nautilus” Baden-Powella. Określano je wówczas jako małe, lekkie żaglówki mieczowe, o spiczastej rufie („spitzgat”). Posiadały one konstrukcję nieco odrębną od kajaków wiosłowych. Stępka była w nich mocno wygięta ku dołowi. Przez uniesienie stew, miały dużą zwrotność. Dzięki głębokiemu, umieszczonemu pośrodku w skrzynce, mieczowi, posiadały dużą powierzchnię bocznego oporu podwodnego, a więc mogły iść ostro na wiatr. By móc zwalczać jeziorową lub przybrzeżną falę, miały wyższe burty (ok. 30 cm). Ożaglowanie klasycznych typów wynosiło: 6,5 ; 7,5; 8,5; 10 i 13 m2. Najczęściej spotykanym ożaglowaniem było ket-jol i słup, rzadko kiedy jol. Jako ciekawostkę można tutaj podać, że w Ameryce przyjął się typ regatowych kajaków żaglowych z wysuwanym za burtę siedzeniem dla żeglarza, co umożliwiało balastowanie przeżaglowanej łodzi.
Osprzęt kajaka stanowiły: omasztowanie (drzewca: maszty, bomy, gafie, ewentualnie rejka), ożaglowanie (żagle: grot, bezan, fok) oraz olinowanie (liny stałe: sztag, wanty, ruchome: fały, szkoty). Grubość drzewc dla zwykłego kajaka wynosiły: maszt ok. 50-45 mm, bom ok. 35-30 mm, gafel ewentualnie rejka (lugger) ok. 30-20 mm (węższe u końców). Dla poręczności, wszystkie drzewca były rozkładane na krótkie (do 1,30 m) części. Złączenia, podobnie jak u wioseł na mosiężne tuleje. Długość drzewc zależała od wielkości powierzchni żagla.
Na żagle stosowane były tkaniny cienkie, gęste: mocny nansuk, „makko”, „kera”, „shirt”. Dobre żagle szyto z wąskich brytów (ok. 40 cm), na brzegach i na złączeniach wpuszczając na zakładkę i przeszywając podwójnie na okrętkę, aby przycisnąć brzeg szwu. Krawędzie (liki) od strony drzewc były obszyte tzw. likliną z miękkiej, słabo-skręconej linki o średnicy 4 mm. Fok posiadał liklinę tylko od strony sztagu. Do przywiązywania żagli do drzewc służyła żmijka (od strony masztu) i marlinka (gafel, bom). Sposób szycia żagli i wiązania marlinki ilustrują rysunki 16 i 17. Olinowanie stałe wykonywało się: w składakach – z mocnych 4 mm linek konopnych lub lnianych, w kajakach żaglowych – także z linki stalowej średnicy 2 mm. Sztag zaczepiany był do topu masztu pętlą, u dołu dochodził do stewy przedniej. Naciągany był za pomocą ściągacza. Wanty od topu masztu biegły na boki, do burt usztywniając maszt. Zaczepiane były o pierścienie wantowe.
Olinowanie ruchome służyło do stawiania i opuszczania żagli (fały) oraz do manewrowania nimi (szoty). Fały robiło się ze ścisłe skręconej gładkiej linki konopnej lub lnianej o średnicy 4 mm. Biegły one od pięt borna, gafla, głowy foka i pika gafla do bloków, zawieszonych u topu maszta (dla każdego fału osobny blok), skąd schodziły w dół, gdzie były mocowane na tzw. knagach, umieszczanych przy burtnicy u nasady maszty.
Szoty, z miękkiej plecionej (nie skręcanej) linki bawełnianej (grubości 6 mm). Łączyło się z bomem w odległości 50-70 cm od noka (najczęściej przez uchwyt). Szoty foka, dwudzielne przywiązywało się do rogu szkotowego (od strony masztu). Celem ułatwienia manewrowania Szkotami, stosowało się bloki pośrednie.
Wszystkie te liny, zarówno stalowe, jak i konopne, musiały być zakończone oplotami, uniemożliwiającymi tworzenie się tzw. krowich ogonów.
Do lin należała jeszcze cumka, długości ok. 5 m ze smołowanej linki konopnej grubości 6 mm oraz linka holownicza, konopna, grubości 6 mm, długości 20 m.
Okucia żeglarskie stosowane w kajakarstwie obejmowały: ściągacze, pierścienie masztowe, łączniki, knagi, bloki, kausze, pierścienie i uchwyty.
Niezbędnym dopełnieniem kajaka było dwupiórowe wiosło. Służyło ono nie tylko do napędu łodzi, lecz również do sterowania i hamowania.
Wiosło musiało być lekkie – 1200-1400 a regatowe o drążonym drzewcu nawet 800 g, w miarę długie =- 260-270 cm, a na szerokich kajakach do 300 cm.
Średnica drzewca w miejscach chwytu wynosiła 35 mm, a u nasady pióra 30 mm, długość pióra 40-45 cm, a szerokość 14-16 cm. Krawędź zewnętrzna o grubości 10 mm była okuwana miedzią tak jednak aby rogi były zaokrąglone.
Ze względu na poręczność wiosło kajakowe było dwudzielne. Złączenia były z mosiężnych tulei, wsuwanych szczelnie jedna w drugą i okutych na końcu drzewc. Długość tulei obejmującej wynosiła 15-20 cm.
Złączenie tulei na tak zwane zamknięcie bagnetowe umożliwiało ustawianie piór pod kątem 90, co było istotne przy pływaniu pod wiatr. Od strony garnącej, pióra były łopatko wato wgłębione. Odwrotna strona posiadała grzbiet, nadający pióru moc, sztywność i sprężystość. Wiosła fabryczne miały pióra doklejane do drzewc. Wiosła musiały być starannie lakierowane, ze względu na to, że były szczególnie narażone na namakanie i uszkodzenia. Wyjątek stanowiła rękojeść (odręczna), z której lakier zdrapywano aby lepiąc się nie odparzał rąk. Ściekaniu wody wzdłuż drzewca zapobiegały gumowe pierścienie ściekowe. Przed odgniataniem dłoni chroniły gumowe uchwyty czyli mankiety używane również przez tenisistów na rakiety. Wiosło kanadyjskie czyli kopyść miało długość równą wysokości wioślarza. Stosunek pióra do drzewca wynosił 1:1. Drzewce w górnej części posiadało główkę, a w dolnej pióro, szerokości 14-16 cm. Najlepsze były kopyście z jesionu.
Do utrzymywania kajaka na wodzie służyły komory powietrzne w postaci: skrzynek wodoszczelnych, zalutowanych „blaszanek” i najwygodniejszych dętek gumowych umieszczanych w dziobie i rufie łodzi. W przypadku kajaków ożaglowanych wzdłuż burt przypinano tzw. stateczniki o długości ok. 3 m.
Poza względami bezpieczeństwa, najważniejsza była kwestia wygodnego siedzenia. Stosowano bardzo wygodne dziurkowane „talerze” klejonkowe (sklejkowe), używane do krzeseł. Siedziska lekko opadały ku tyłowi, a różnica poziomu wynosiła ok. 3 cm.
Oparcia na plecy, umieszczano na wysokości łopatek i musiały być ruchome, obracające się około osi poziomej aby nie uciskać brzegami ciała i wygięte łukowato wypukłą stroną do pleców. Aby nie uciskały kręgosłupa w środku oparcia zostawiano szparę szerokości ok. 12 cm. Oparcia te skąpo lakierowano, gdyż gęsty lakier przyklejał się do ciała i odparzał. W czasie dłuższych wyjazdów, na siedziska i oparcia nakładało się poduszki pneumatyczne, bądź też wypchane kapokiem, trawą morską, sianem lub włosiem. Poduszki obszywano grubym lnem, bo zbyt gładkie materiały odparzały. Bardzo praktyczne były materacyki namiotowe, pneumatyczne lub wypychane. Materacyki sporządzano także z dętek rowerowych (4-5 dętek na materacyk). Materacyki i oparcia przywiązywało się do kajaka tasiemkami.
Fartuch, opinany na burtnicy, chronił wnętrze kajaka od wody w czasie deszczu lub dużej fali. Musiał być szczelny lecz jednocześnie łatwo odpinany w razie wywrotki. Fartuchy szyło się z cienkiego lecz gęstego płótna namiotowego lub specjalnej materii gumowej. Zamocowywało się go przypinając do burtnicy dobrymi zatrzaskami lub też obtykając we wrębek („felc”), wycięty w listwie burtnicy. Brzeg fartucha musiał być sztywny. W tym celu obszywa-ło się go twardą, nieciągliwą taśmą o szerokości 3 cm, lub też wzdłuż brzegu szyło się pochwy, w które wchodziły cienkie listewki drewniane (przy zapięciu zatrzaskowym). Na rogach narażonych szczególnie na rozdarcie dawało się naszywy. W fartuchu wycinano otwory dla załogi. Miały one kształt „kominów”, wysokości 20-30 cm. „Kominy” te opinały szczelnie tułów wioślarza. W tym celu posiadały w górnym brzegu ściągaczki gumowe lub sznurkowe. Prócz tego, aby fartuch przy wiosłowaniu nie opadał, posiadał taśmy nakładane na kark. Z boku lub z przodu znajdowały się kryte zapięcia na zatrzaski lub błyskawiczne.
W wyposażeniu kajaka bardzo pożytecznym dodatkiem był ster nożny. Zapewniał on kajakowi większą zwrotność, a przy wietrze zapobiegał przemęczeniu ręki, zmuszanej przy „boczeniu” kajaka do ciągłego „zarabiania” silniej z jednej strony.
Z dwóch stosowanych systemów: pedałowego i orczykowego, uznawano, że praktyczniejszy jest orczykowy, a najlepsze są stery całkowicie metalowe z opuszczoną płetwą. Na oprawę steru nasadzano drewnianą lub metalową poprzeczkę – sterownicę, od której biegły linki sterowe do orczyka, umieszczonego we włazie pod stopami tylnego wioślarza. Orczyk nasadzony był na podstawkę, przymocowaną do drabiny podłogi. Jeśli z kajaka miało korzystać parę osób, orczyk musiał być przestawiany zależnie od długości nóg sterującego. Linki sterowe (cięgła) robiło się z miękkiej i plecionej (niekręconej) linki bawełnianej grubości 4 mm. Od sterownicy i włazu, linki sterowe biegły ponad tylnym pokładem, skąd przez otwory w tylnej burtnicy dochodziły do orczyka. Płetwę steru podnosiło się linką impregnowaną (smołowaną) grubości 3 mm. Na środku sterownicy umieszczało się bloczek do tej linki.
Wyposażenie kajaka dopełniały jeszcze: cumka do przywiązywania łodzi na postoju, proporczyk i wózek składany. Cumkę długości 5 m, z 6 mm smołowanej linki konopnej, przymocowywano, a najczęściej wplatano na stałe do ucha, umieszczonego w dziobie. Ucho mocno wkręcano w stewę bądź też przynitowywano do okucia chroniącego przód łodzi. Obok ucha umocowywało się tulejkę na proporczyk. Oprawka, wsuwana w tulejkę, umożliwiała pochylenie się „drzewca” proporczyka w razie zawadzenia o przeszkodę. Najlepsze były oprawki z kawałka sprężyny lub twardej rurki gumowej długości 10 cm. Proporczyk, w formie trójkąta równoramiennego o stosunku boków 3:5 był albo zwykły o wymiarach 1525 cm, lub duży 3050 cm. Proporczyk miał barwy klubowe lub związkowe. Używanie proporczyków osobistych nie było przyjęte. Prawo używania proporczyka PZK o barwach czerwonej i białej, posiadali wszyscy członkowie klubów i sekcji kajakowych zrzeszonych w PZK w stopniu „włóczęgów” i „wygów”. Proporczyk zwykły PZK wywieszało się na drążku wysokości 35 cm, umieszczonym na dziobie kajaka czerwonym bokiem do góry. Proporczyk duży służył do wywieszania na masztach klubowych. Podczas jazdy pod żaglem, proporczyk wciągało się na pik gafla, przy ożaglowaniu typu Marconi na top masztu.
Roman Klim
Jezioro Wigry – rzeka Czarna Hańcza
Jezioro Wigry – rzeka Czarna Hańcza – Kanał Augustowski
Szlak długości 123,5 km wiodący ze stanicy wodnej PTTK w Gawrychrudzie jez. Wigry, rzeką Czarną Hańczą i Kanałem Augustowskim jest najbardziej urozmaiconym i malowniczym szlakiem kajakowym w Polsce.
Aby dostać się do Gawrychrudy dojeżdża się od strony Białegostoku przez Augustów lub z Olsztyna przez Ełk i Suwałki do przystanku kolejowego Płociczno. Z przystanku droga wiedzie przez las w kierunku pd.-wsch. Najprzód ok. 200 m w lewo do drogi, a następnie również w lewo 3 km drogą oraz 1 km lewym rozwidleniem drogi polnej do stanicy wodnej PTTK we wsi Gawrychruda, położonej nad pn. brzegiem zach. krańca wydłużonej zatoki jez. Wigry, zw. Ukleją. W połowie tej drogi leży Płociczno (wieś, tartak) i osiedle przyfabryczne posiadające pocztę, schronisko młodzieżowe, restaurację i sklepy. Wzdłuż drogi i prawego rozwidlenia drogi polnej biegnie tor kolejki wąskotorowej, którą przewożone jest drzewo znad Czarnej Hańczy do Płociczna.
Idąc z Płociczna do Gawrychrudy, z lewej strony drogi, ciągnie się wąskie, długie jez. Staw Wigierski (pow. 0,03 km2, głęb. 11,5 m, dług. 1,5 km, szer. 0,3 km, 136 m npm.), łączące się wąziutką, płytką, 300 m długą strugą z zatoką Ukleja. Jeziorko ma brzegi wysokie, w wielu miejscach łagodnie opadające oraz kilka plaż piaszczystych i trawiastych.
Na pn. brzegu wśród rzadkich drzew pojedyncze zagrody wsi Gawrychruda. Na prawym brzegu odpływu stoi młyn, a koryto grodzi tama. Na lewym — sklep. Do pd. części zach. krańca zatoki Uklei uchodzi 100 m długa, wąska i płytka, o piaszczystym dnie struga odprowadzająca wody zamkniętego wysokimi leśnymi brzegami małego Jez. Czarne Wigierskie (pow. 5 ha, dług. 370 m, szer. 150 m, 132 m npm.).
Na wysokości ujścia wspomnianej strugi, na pd. łagodnie wznoszącym się brzegu leśnym — Młodzieżowy Ośrodek Wypoczynkowy Kuratorium Oświaty i Wychowania m.st. Warszawy w Gawrychrudzie, p-ta Płociczno-Tartak, tel. 14-70.
Ośrodek posiada: 112 domków 1-, 2-, 3-, 4- i 6-osobo-wych, 2 kuchnie (do zbiorowego żywienia i samoobsługową), 3 świetlice, 2 kawiarenki, 6 boisk sportowych (2 do koszykówki, 2 do siatkówki, 1 do piłki ręcznej oraz gimnastyczne). Czynny jest od połowy czerwca do połowy września. Turnus obejmuje: 170 uczniów i 150 nauczycieli.
Poniżej młyna na początku pn. brzegu zatoki Uklei — Przystań Żeglugi dla statków kursujących po jez. Wigry.
Prawie 1 km dalej na tym samym wysokim brzegu stanica wodna PTTK (tel. Suwałki 14-60) w ajencji. Poza pawilonem ogólnousługowym (biuro, kuchnia, jadalnia–świetlica) znajduje się 15 domków 2-osobowych. Naprzeciwko stanicy, na pd. wysokim i stromo wznoszącym się brzegu, czynna binduga (ładownia drzewa). Wzdłuż brzegu przechodzi wspomniana kolejka leśna do przewozu drzewa.
Jez. Wigry (pow. 21,87 km8, głęb. 75 m i średnia 15,4 m, dług. 19,6 km, szer. 2,7 km, 132 m npm.), jako najbardziej urozmaicone i malownicze jezioro nizinne w Polsce jest celem licznych wycieczek nie tylko kajakowych i żeglarskich, ale również pieszych, kolarskich i motorowych.
Nazwa Wigry pochodzi prawdopodobnie od litewskiego słowa „wingrus”, co znaczy kręty.
Jez. Wigry kształtem tafli wodnej przypomina literę „S”. Długość tej.esowatej linii od pd.-zach. krańca jeziora (Gawrychruda) do ujścia rzeki Piertówki w części pn. wynosi prawie 20 km, brzegów razem z licznymi zatokami — 75 km, samego głównego basenu — ok. 50 km. Dlatego też miejscowa ludność, ten potężny zbiornik wody nazywa Jeziorem Siedmiu Mil. Jezioro dzieli się na trzy części, w miejscowej gwarze zwane plosami, mianowicie: Ploso Północne, Środkowe i Zachodnie.
Do kompleksu jezior wigierskich, poza głównym basenem, wchodzą następujące jeziora i jeziorka: Staw, Czarne, Długie, Muliczne, Okrągłe, Sucharek, Białe, Leszczewek, Krzywe, Czarne przy Krzywym, Koleśne, Omołówek, Pierty. Postaw, Dowcień i Żubrówo.
Stare łożysko jez. Wigry zajmowało znacznie większą przestrzeń, a miasto Suwałki, odległe w linii prostej o 8 km, leży w dawnej jego kotlinie. Wycięcie lasów, ciągłe zamulanie dna przez wpadające strumyki i przepływającą przezeń Czarną Hańczę powoduje powolne kurczenie się jeziora. Stopniowe obniżanie się poziomu wód spowodowało wynurzenie się szeregu wyniosłości dna i podział jeziora na mniejsze zbiorniki wodne. Dno jeziora muliste lub piaszczyste.
Największe głębie, dochodzące do 73 m, a nawet jak wykazują ostatnie pomiary — 75 m, znajdują się pośrodku jeziora na linii między Cimochowizną a Rosochatym Rogiem i 500 m na pn. od cypla półwyspu Wysoki Wągieł.
Woda w jeziorze ma odcień zielonkawy, jest jednak zupełnie czysta. Lesiste i pagórkowate w wielu miejscach brzegi jez. Wigry i części wysp, zwłaszcza większych w rejonie Plosa Zachodniego (Ostrów, Ordów), dodają mu wiele uroku. Rybostan jeziora jest bardzo bogaty, żyją tu: sieja, sielawa, lin, leszcz, okoń, karaś, płoć, stynka, szczupak, ukleja i inne.
Ocalałe lasy wybrzeża wigierskiego zajmują jeszcze znaczne przestrzenie. Z wyjątkiem najbardziej na pn. wysuniętej części jeziora i miejscami części pd.-wsch., resztę tego wielkiego zbiornika wody otaczają lasy.
Wędrówkę po jez. Wigry możemy rozpocząć ze stanicy wodnej PTTK w Gawrychrudzie, od ujścia górnego odcinka rzeki Czarnej Hańczy, z przystani Domu Wycieczkowego PTTK w Starym Folwarku, od ujścia rzeki Piertówki lub ze wisi Bryzgiel, którą osiągnąć można przy przewozie lądowym kajaka z jeziora Blizno (5 km) lub z jeziora Serwy (11 km).
0,0 km. Spływ rozpoczynamy z pn. brzegu zachodniego krańca jeziora (zatoki Uklei) ze stanicy w Gawrychrudzie. Wieś założona ok. 1665 r. jako Ruda na Hrudzie. Nazwa pochodzi od imienia rudnika Gawrycha (Gabriela Suchockiego), stąd Ruda Gawrycha.
Oba brzegi rozszerzającej się ku wsch. zatoki Uklei wysokie: pd. porasta wysokopienny las sosnowy, pn. jest bezleśny, polny. Nad pn. na gruncie Al. Zuchwalskiego żeremie bobrowe. Na brzegu pd. na wprost stanicy PTTK a bindugą, miejsce na biwak. W pobliżu brzegu biegnie droga leśna i wspomniany tor kolejki wąskotorowej. Płyniemy ku wsch.
2,0 km. Z lewej, 100 m długi odpływ trzech małych połączonych ze sobą jeziorek: Okrągłego, Długiego i Muliczne-go. Na odpływie betonowy mostek. Z obu stron odpływu zagrody wsi Gawrychruda. W korycie piaszczyste płycizny. Ze względu ną rezerwat bobrów nad Jez. Mulicznym — wjazd wzbroniony. Drugie żeremie znajduje się 0,8 km na wsch., nad jez. Sucharek. Jez. Okrągłe (pow. 15 ha, głęb. 13,8 m, dług. 450 m, szer. 450 m, 132 m npm.), od zach. otaczają zielone pagórki, od strony wsch. las sosnowy, pozostałe brzegi obramowane brzozami. Woda dość przejrzysta. Płynąc wzdłuż prawego brzegu Jez. Okrągłego, po 250 m, 200-metrowy odpływ Jez. Długiego. Odpływ jest kręty, dość szeroki i wystarczająco głęboki (ok. 50 cm). Dno porośnięte roślinnością podwodną, a brzegi wierzbami i olszami.
Jez. Długie (pow. 79,8 ha, głęb. 14,8 m, dług. 1,9 km, szer. 800 m, 132 m npm.), mocno zwężone w środkowej części, ciągnie się z pd. wsch. na pn. zach. na przestrzeni blisko 2 km. Rozwinięta linia brzegowa, leśne otoczenie (na przemian partie brzóz i sosen) oraz trzy wysepki urozmaicają krajobraz. Na ogół niskie i zadrzewione wysepki obramowane są wąskimi pasami trzcin i sitowia. Pierwsza z nich położona jest naprzeciwko wpływu, druga tuż za nią, a trzecia najmniejsza w pobliżu zach. brzegu drugiej rozszerzonej części Jez. Długiego. Za środkowym przewężeniem płycizny porośnięte sitowiem. 200 m od brzegu zach., na wprost trzeciej wysepki, leży leśniczówka Gawarze i 500 m na pn. wsch. od niej na brzegu pn. zatoki gajówka Słupie.
Z pn. zatoczki Jez. Długiego uchodzi kręty, mulisty i ząrzucony drzewem, 250 m długi i ok. 7 m szeroki odpływ trzeciego jeziorka zwanego Mulieznym.
Jez. Muliczne (pow. 25,63 ha, głęb. 11,3 m, dług. 860 m, szer. 600 m, 132 m npm.), o owalnym kształcie i dość dużym zalesionym półwyspie w części pd., otacza las świerkowo sosnowy. Przybrzeżne wody porasta trzcina i pałka wodna. Niezłe miejsce obozowania znajduje się na pn. wysokim brzegu leśnym na wprost pd. półwyspu. Na zach. brzegu jego zatoczki — rezerwat bobrów.
6,0 km. Od ujścia odpływu wspomnianych trzech jeziorek do 117, jez. Wigry (zatoki Uklei) kierujemy się w lewo, ku wsch. Naprzeciwko na wysokim pd. leśnym brzegu leśniczówka Powały. Wyjście z jeziora do leśniczówki głębokim wąwozem wyżłobionym przez spływające wody. Na brzegu pn. dalsza część wsi Gawrychruda i szereg domków campingowych. Do jeziora zbliżył się las. Zatoką Ukleja w dalszym ciągu rozszerza się tworząc szereg zatok.
8,0 km. Z lewej wciska się w wody Wigier przeszło 500 m 115 długi i ok. 250 m szeroki, zalesiony z dobrymi miejscami na obozowania półwysep Łysocha. Za półwyspem rozległa, o wysokich pokrytych lasem brzegach Zatoka Słupiańska. Na brzegu tej zatoki powstało w 1958 r. osiedle letniskowe złożone z drewnianych domków. Jest to Ośrodek Wczasowy Związku Zawodowego Pracowników Handlu i Spółdzielczości (adres: Zatoka Słupiańska, p-ta Płociczno, tel. 14-76).
Ośrodek posiada: 67 domków o 220 miejscach noclegowych, kuchnię, jadalnię, uroczą kawiarenkę na wodzie oraz ambulatorium lekarskie i kino panoramiczne. Ponadto pływalnię z 2 ratownikami, przystań dla łodzi i kajaków oraz sprzęt wodniacki.
Na brzegu zatoki znajduje się również Przystań Żeglugi statków kursujących po jeziorze (jeden wg rozkładu, drugi spacerowy) oraz krańcowy przystanek autobusów zielonej linii MPGK z Suwałk kursujących na trasie: Suwałki—Płociczno—Gawrychruda—Zatoka Słupiańska.
Pozostałe ośrodki wczasowe nad Zatoką Słupiańską należą do: KW PZPR i Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku oraz Przedsiębiorstwa Budownictwa Rolniczego w Suwałkach.
Z pn. zwężenia Zatoki Słupiańskiej możemy odbyć pieszą wycieczkę do odległego o 400 m w kierunku pn. puszczańskiego jez. Sucharek. Naprzeciwko półwyspu Łysocha wyrasta z pd. zalesionego brzegu półwysep Róg Podłużny z małą podmokłą wysepką Walenciak, leżącą na wsch. brzegu jego podstawy.
Przy spokojnej wodzie od cypla Łysochy kierujemy się ku pd. wsch. na wysoką, niezwykle malowniczą wyspę Ordów, sierpowatego kształtu. Na brzegu zach. — żeremie bobrów; od strony pd. malownicza zatoka osłonięta od wiatrów zach., pn. i wsch. wałem morenowym i kępą lasu iglastego.
Na cyplu zach. półwyspu wysokie pokryte sosną wnętrze z dobrymi miejscami na biwaki. Lądując we a wspomnianej zatoce trafimy na najwyższe wzniesienie zalesionej wyspy znajdujące się w pn.-wsch. jej części.
9,5 km. Stąd roztacza się rozległy malowniczy widok na pn., 114,5 na Ploso Zachodnie i Środkowe, na otaczające nas jezioro i wyniosłe lasy. Na wprost na pn. brzegu jez. Wigry — Zatoka Słupiańska.
Dobre miejsca obozowania. Zach. część wyspy łączy się z częścią środkową wyspy wąziutkim 6-metrowym niskim przesmykiem. Na pd.-wsch. krańcu rozszerzonego półwyspu — pastwisko.
Na pd. brzegu jez. Wigry na wprost od wyspy Ordów stanica wodna PTTK. Na brzegu hangar na łodzie i kajaki. Na brzegu w lesie domki campingowe. 200 m dalej ku wsi Bryzgiel następny ośrodek wodny. Nieco na zach. od stanicy — żeremie bobrów.
W odległości 200 m w kierunku wsch. od wyspy Ordów, a 150 m od pd. brzegu Wigier leży duża, pagórkowata, słabo zadrzewiona o postrzępionych brzegach wyspa Ostrów, mająca 42 ha pow. Jest ona jedną z większych wysp jeziornych w kraju; ciągnie się z pd. zach. na pn. wsch. na przestrzeni blisko 1,5 km. Na wyspie pola uprawne i łąki. A Można tam znaleźć również dobre obozowisko.
11,5 km. Naprzeciwko wyspy Ostrów, na wysokim, stromo opadającym pd. brzegu jeziora leży wieś Bryzgiel. Na zach. jej krańcu, na brzegu lasu sosnowo-świerkowego, znajduje się rybakówka, na dole przystań rybacka. Obok rybakówki a w lesie miejsce obozowania. We wsi sklep i skrzynka pocztowa. Ze wsi tej możemy przewieźć kajak 5 km lądem na jez. Blizno lub 11 km na jez. Serwy, skąd rzelćą Blizną lub Kanałem Augustowskim można spłynąć do Augustowa. 500 m na pd. od wsi przebiega linia tartacznej kolejki wąskotorowej z Płociczna w kierunku Czarnej Hańczy.
Pomiędzy wsią Bryzgiel a wyspą Ostrów jezioro jest płytkie, pokryte barwnym kobiercem roślin dennych, z wody wyłania się podłużna wysepka łąkowa pokryta brzeziną, a za nią w kierunku wsch. druga mniejsza. Od wsi Bryzgiel płyniemy na pn. wsch., pozostawiając po lewej, zach. stronie wyspę Ostrów.
12,5 km. Przeszło 100 m na pn. wsch. od wyspy Ostrów leży mała, otoczona wieńcem trzcin, płaska i podmokła wyspa Krowa.
Wzdłuż podmokłego, porośniętego trzciną brzegu Wigier znajduje się kilka małych jeziorek. Na wyższych nieco przesmykach leżą wioski Krusznik i Zakąty.
Od pn. krańca wyspy Krowa widzimy w kierunku zach. wydłużony półwysep Łysochę i rozległą Zatokę Słupiańską, dalej słabo wykształcony półwysep Dąbek o szerokim prostokątnym wierzchołku i wysokich brzegach (od cypla półwyspu Łysocha do cypla półwyspu Dąbek 1 km) i wreszcie kierujemy się na pn. na leżący wprost przed nami szeroki łuk Zatoki Białczańskiej. Zatoka ma brzegi na ogół niskie, tu i ówdzie piaszczyste, zalesione i obramowane z rzadka trzciną. Jej pn.-wsch. prosty odcinek długości 500 m jest zalesionym przesmykiem szerokości od 10 do 50 m, oddzielającym główny basen jez. Wigry od malowniczego Jez. Białego Wigierskiego.
14,0 km. Przez rzadki pas trzcin bez trudu docieramy do zach. 109, niższej i węższej części przesmyku, gdzie znajduje się krótki (ok. 10 m), wąski i płytki kanalik odprowadzający wody Jez. Białego. Punktem ułatwiającym odnalezienie tego odpływu wśród ukrywających go trzcin jest grupa młodych olch, a z prawej w odległości ok. 120 m kępka sosen.
Po przebyciu kanaliku (przepłynięcie lub przeprowadzenie kajaka) znajdziemy się na niezwykle malowniczym Jez. Białym Wigierskim (pow. 1,08 km2, głęb. 34 m, dług. 2 km, szer. 700 m, 132 m npm.). Jez. Białe jest typowym przykładem obniżenia się poziomu wody dawnego olbrzyma wigierskiego. Widać to wyraźnie na niskich i wąskich przesmykach od strony pd.-zach. i wsch., oddzielających wody Jez. Białego od głównego basenu Wigier.
Brzegi jeziora porośnięte wokoło pięknym borem sosnowym, od strony pn.-zach. wysokie z dobrym miejscem na biwak. W pn. części wschodniego ok. 100 m szerokie- a go przesmyku, na zach. jego brzegu, gajówka Wasilczyki.
Od ujścia odpływu Jez. Białego do Zatoki Białczańskiej płyniemy trzymając się lewego, pn. wysokiego brzegu leśnego jez. Wigry.
15,5 km. Z pn. wznoszącego się, zalesionego brzegu wrzyna się w wody Wigier nieduży ostry półwysep — Łukaszowy Róg. Naprzeciwko, z pd., niskiego, podmokłego i bezleśnego w tym miejscu brzegu wyrasta mały półwysep — Jurkowy Róg. Cieśnina 500 m szerokości utworzona przez cyple tych półwyspów oddziela Ploso Zachodnie od Plosa Środkowego.
Mijamy Łukaszowy Róg i wypływamy na Ploso Środkowe. Brzeg pn. niski, podmokły obramowany olchą i brzeziną, a wody przybrzeżne trzciną; pd. również niski i podmokły.
W odległości ok. 1 km w kierunku wsch., bliżej pd. brzegu z wód jeziora wyłaniają się dwie zalesione wyspy. Pierwsza — to Ostrów Brzozowy Szeroki, druga — Ostrów Brzozowy Długi. Obie wyspy o podmokłych brzegach, otoczone pasem trzcin, a ich wnętrza porosłe karłowatą brzozą i olszami. Za wyspami, na pd. brzegu na jez. Klonek rezerwat bobrów. 1 km dalej na wsch. leży wyspa Kamień o pow. 2,94 ha. Jest to druga po wyspie Ordów niezwykle piękna wyspa. Jej wysoki, urwisty zach. brzeg jest pokryty lasem mieszanym. Rośnie tu brzoza, lipa, sosna, dąb, jarzębina i leszczyna. Na polanie leżą dwa duże głazy, od których wyspa otrzymała nazwę. Z wyspy Kamień, 5,5 km w kierunku pn.-zach. widoczna wieża kościoła wigierskiego. Na wyspie dobre obozowisko. W kierunku pd.-wsch. wciska się w ląd długa, wąska zatoka, nad której krańcem leży wioska Czerwony Krzyż, zwana niegdyś Piecyk (od pieców, w których budnicy pędzili smołę). Podczas kampanii napoleońskiej we wsi stał francuski szpital (stąd nazwa wsi). Opodal wsi mogiły żołnierzy francuskich. W 1915 r. nad Wigrami toczyła się zacięta bitwa. Prawie wszystkie zagrody zostały spalone.
W lutym 1944 r. obok wsi oddział „Konwy” pod dowództwem Albina Drzewickiego stoczył walkę z dużym oddziałem żandarmerii hitlerowskiej. Zginęło w niej kilkunastu żandarmów, przy niewielkich stratach własnych. W odwet za pomoc udzieloną partyzantom gestapo zniosło z powierzchni, ziemi prawie całą wieś. Zginęło też wielu jej mieszkańców.
Na pn. od Czerwonego Krzyża aż do gajówki Dormejko brzeg wsch. zalesiony. Na brzegu zatoki Wygorzele, obok wyspy Kamień znajduje się dobra plaża i wygodne obozowisko. Od Łukaszowego Rogu płyniemy na pn. lewym brzegiem jeziora.
16,5 km. Z lewej Zatoka Wasilczykowska. Na jej zach. brzegu w pn. części wąskiego przesmyku, oddzielającego jez. Wigry od Jez. Białego — gajówka Wasilczyki. Przed I wojną światową była tu wieś, założona ok. 1770 r. przez rybaków kamedulskich z rodu Wasilczyków. Poprzez nadbrzeżne drzewa widać skrawek polnego brzegu i zabudowania gajówki, położone na zach. brzegu przesmyku, w odległości ok. 100 m od jez. Wigry.
Od gajówki Wasilczyki płyniemy w kierunku wsch. trzymając się wysokich, zalesionych brzegów potężnego i wydłużonego półwyspu Wysoki Wągieł. Na półwyspie nieoficjalny rezerwat leśno-florystyczny. Na wprost przed nami na wsch. brzegu wspomniana zatoka Wygorzele.
18,5 km. Cypel wydłużonego półwyspu Wysoki Wągieł na zach. brzegu niski, dostępny, porośnięty olchą, jarzębiną i wierzbą, dalej sosną — oraz na wsch., krótki o szerokiej podstawie półwysep Łapa zwężają jezioro do 450 m. Cieśnina ta jest granicą Plosa Środkowego i Północnego. 500 m na pn. od tej cieśniny znajduje się największa głębia Wigier, osiągająca 73 do 75 m.
250 m dalej na pn., na wsch. wznoszącym się i zalesionym brzegu leży gajówka Dormejko. Za nią na pn. i wsch. teren pagórkowaty, rolny z rozrzuconymi zagrodami wsi Mikołajewo i Rosochaty Róg.
Ploso Północne przepływamy wzdłuż lewego, piękniejszego brzegu jeziora. Płyniemy na zach. w kierunku Zatoki Hańczańskiej pn. brzegiem półwyspu Wysoki Wągieł. Jego malownicze brzegi pokrywa las sosnowo-świerkowy, zwany Głębokim Lasem. Brzeg ten ze względu na brak plaży i słońca nadaje się tylko na odpoczynek w czasie dużych upałów. 2,5 km w kierunku pn. widnieje na horyzoncie kościół wigierski.
23,0 km. Pd. kraniec Zatoki Hańczańskiej jest rezerwatem bobrów. W odległości od 200 do 600 m od brzegu w kierunku pd. znajduje się kilka jeziorek leśnych, zwanych Małymi Sucharkami.
Pd. część wspomnianej zatoki, ze względu na żeremie bobrowe, jest niedostępna dla turystów. O zakazie wkraczania do rezerwatu informują umieszczone na słupkach tablice ustawione na brzegu i w jeziorze. Poza tym rezerwatu pilnują specjalni strażnicy.
23,5 km. 500 m dalej na lewym brzegu ujście górnego odcinka rzeki Czarnej Hańczy do dużej prostokątnej, podzielanej kępami- trzcin i sitowia Zatoki Hańczańskiej. Na brzegu przeciwnym, wsch., pagórkowatym, potężny czworokątny i bezleśny półwysep Rosochaty Róg z wioską tejże nazwy. Na jego niskim cyplu porośniętym olchą, samotna zagroda. Na pn. od półwyspu, z rozległej zatoki, wypływ środkowego odcinka rzeki Czarnej Hańczy.
Z Zatoki Hańczańskiej kierujemy się ku pn. Po drodze mijamy siedem małych błotnistych wysepek, zwanych Cimoehowskimi Grądzikami.
25,3 km. Na lewym wysokim brzegu, obramowanym olszami i pasem sosen, leży letniskowa wieś Cimochowizna. Jest to miejsce majówek i wycieczek suwalszczan. Ze wsi widok na jezioro i sylwetkę kościoła pokamedulskiego w Wigrach.
Kościół stoi na wzniesieniu wyspy, połączonej ze stałym lądem małym mostkiem, zwanej Półwyspem Klasztornym. Na pd. brzegu tego półwyspu znajduje się żeremie bobrów zwane „Księdza sadzawka”.
26,5 km. Z lewej, ok. 10 m długi, odpływ z niewielkiego jez. $7,0 Leszczewek (pow. 21,17 ha, głęb. 6,5 m, dług. 900 m, szer. 300 m, 132 m npm.). Przepływamy pod wysokim mostkiem dla pieszych widzianym z jeziora. Odpływ położony jest między dwoma wzgórzami. Brzegi jeziora na ogół niskie, porośnięte trzciną. Główna część letniskowej wsi Leszczewek leży przy drodze Suwałki—Sejny, na brzegu pn. krańca jez. Leszczewek — skąd do Suwałk 9 km. 500 m w kierunku wsch. początek 1,5 km długiego, wąskiego, malowniczego Półwyspu Klasztornego, z wioską Wigry. Obramowany zielonym pasem trzcin i nadbrzeżnych drzew półwysep przedstawia niezwykle charakterystyczny widok.
27,3 km. Kierując się ku pn., po 600 m osiągamy na lewym brzegu wieś Stary Folwark, a o 200 m dalej na wznoszącym się brzegu, na tzw. Łysej Górze (150,7 m npm. i 18,7 m nad powierzchnią jez. Wigry) — punkt widokowy. Drugi punkt widokowy (173,4 m npm.) leży 1,5 km na pn. zach. od szczytu Łysej Góry, a 500 m za drogą w Starym Folwarku.
Z góry tej roztacza się wspaniały widok na zatoki: pn. Zadwórze i wsch. Magdalenowo, Półwysep Klasztorny z wioską Wigry, mury kościoła pokamedulskiego i wody jeziora.
W Starym Folwarku nad jez. Wigry (wokół Łysej Góry) znajduje się Dom Wycieczkowy PTTK (2 budynki stałe) i Ośrodek Turystyczny PTTK. Ośrodek posiada domki campingowe — dla turystów i dla szkółki kajakowej, przystań łodzi i kajaków, hangary wypożyczalni sprzętu pływającego, kąpielisko strzeżone i stałe miejsce na ognisko. Poza tym bar i kawiarnia. Nad brzegiem jeziora miejsce na biwak.
Nad jez. Wigry w Starym Folwarku w dn. 4 VIII 1944 roku żandarmi hitlerowscy rozstrzelali 15 osób kopiących rowy przeciwczołgowe (7 Polaków, 5 Francuzów i 3 Rosjan). Po wyzwoleniu zakopane na miejscu zwłoki ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Krasnopolu.
Na zach. brzegu zatoki Zadwórze znajduje się przystań Żeglugi Warszawskiej, Ekspozytura w Augustowie, dysponującej statkami: „Perkoz” — 70-osobowy i „Rybitwa” — 34-osobowy. Linia czynna od 15 V do 15 IX. Linde spacerowe czynne od 15 V do 30 IX. Kasa biletowa godz. 7.30—17.20.
Ponadto na miejscu znajdują się: parking (nie strzeżony), kiosk „Ruchu” i przystanek autobusowy linii zielonej z Suwałk.
Dobre miejsce obozowania znajduje się przy Domu Wycieczkowym PTTK oraz obok na wysokiej, zadrzewionej łąkowej Wyspie Mysiej o pow. 1,7 ha.
1 km na pn. od Domu Wycieczkowego PTTK, w Starym Folwarku znajduje się poczta, sklepy, posterunek MO i przystanek PKS.
Do 1939 r. na pn.-wsch. brzegu jez. Wigry działała przez kilkanaście lat stacja hydrobiologiczna, założona i kierowana przez znanego limnologa polskiego prof. A. Lityńskiego autora wielu prac o jeziorach suwalskich, który również tutaj redagował w latach 1926—39 czasopismo „Archiwum Hydrobiologii i Rybactwa”. Po wojnie, na podstawie jego rękopisów, wydano jedyny u nas podręcznik z omawianego zakresu pt. „Hydrobiologia ogólna”. Kontynuacją tej placówki naukowej jest obecnie Stacja Hydrobiologiczna im. Nenckiego PAN w Mikołajkach.
W dawnym, częściowo uszkodzonym budynku pozostałym po tej stacji w Starym Folwarku, przez wiele lat mieściła się szkoła podstawowa, a obecnie korzysta z niego ośrodek kolonijny fabryki płyt wiórowych z Suwałk.
Półwysep Klasztorny blisko 1,5 km długi i od 100 do 500 m szeroki ze znaczną wyniosłością w środkowej części, pierwotnie był wyspą, którą kameduli połączyli groblą ze wsch. brzegiem jeziora. Podczas II wojny światowej wsch. część grobli przecięto kanalikiem, nad którym zbudowano mostek drogowy. W ten sposób, zachowując drogę lądową z klasztorem, skrócono znacznie wodne połączenie pomiędzy zatoką Zadwórze a wypływem z jeziora rzeki Czarnej Hańczy, znajdującym się po stronie pd. podstawy grobli.
Południowe, trójkątne wydłużenie półwyspu jest niskie, moczarowate, łąkowe, otoczone kępami trzcin i sitowia.
Wzdłuż Półwyspu Klasztornego ciągnie się wioska Wigry. Dominującą budowlą osady jest kościół, stojący na wysokim wzgórzu.
To jedno z najpiękniejszych miejsc Pojezierza Suwalskiego obrali sobie ojcowie kameduli osiedlając się tam za panowania Jana Kazimierza. Wprowadzenie ich do Wigier nastąpiło w połowie 1668 r. Osiedlili się w drewnianym dworze królewskim i przystąpili do budowy drewnianego kościoła i klasztoru, oficyny dla służących bez-żennych, dwu spichlerzy, gorzelni, browaru, stajni i wozowni, obwarowując cały ten zespół budowli kanałem przekopanym przez poprzednio usypaną groblę. Jako zakon kontemplacyjny o surowej regule pustelniczej, zakonnicy mieszkali w oddzielnych domkach, tzw. eremach.
W 1667 r. pożar strawił pierwszą siedzibę kamedułów. W latach następnych przystąpiono do budowy murowanego zespołu obiektów. Bezmyślna rozbiórka niektórych obiektów w XIX w. przez władze Królestwa, brak czy niewłaściwa konserwacja oraz duże zniszczenie podczas obu wojen światowych — doprowadziły do ruiny zespół pokamedulski. Uchroniła go od całkowitego zniszczenia odbudowa części budynków w okresie międzywojennym, a szczególnie prace remontowo-konserwatorskie po ostatniej wojnie prowadzone od 1949 r. do chwili obecnej.
Odbudowano barokowy kościół, część refektarza! mieszczącego plebanię, eremy, przeprowadzono częściową rekonstrukcję murów oporowych i budynku mieszczącego schody do ogrodu, całkowicie zrekonstruowano domek furtiana i bramę wjazdową. Dalsze prace związane z odbudową i konserwacją zespołu trwają. W odbudowanych domkach eremickich mieści się ośrodek wypoczynkowy pracowników Ministerstwa Kultury i Sztuki.
W dalszym spływie z przystani na Łysej Górze kierujemy się na pd. wsch. Z prawej mamy Półwysep Klasztorny, z lewej Wyspę Mysią. Płyniemy do podstawy półwyspu, graniczącego od wsch. z zatoką Magdalenowo. Na brzegu wioska Magdalenowo; nazwa jej pochodzi od najstarszego w puszczy kościoła Św. Marii Magdaleny. Z daleka z lewej widoczny wysoki most drewniany w miejscu wypływu Czarnej Hańczy.
28,5 km. Mostek drogowy nad kanalikiem przecinającym groblę łączącą dawną Wyspę Klasztorną z lądem — widoczny z jeziora. Przepływamy jedną z dwu betonowych rur.
Po przebyciu kanaliku długości ok. 200 m skręcamy na lewo do wypływu Czarnej Hańczy. Ten 58,5 km odcinek średniego biegu od jez. Wigry do Rygola (największej i najdłuższej rzeki Suwalszczyzny) przebiega przez malownicze, zalesione okolice. Podczas gdy Czarna Hańcza płynąca do Wigier jest rzeczką wąską i dość ubogą w wodę, tu zasilona wodami jeziora wypływa już jako szeroka i stosunkowo głębsza rzeka, o dość wartkim prądzie i pięknym kolorze wody. Innych przeszkód na rzece — poza licznymi wodorostami, zwłaszcza na początku — nie ma, prąd ma dobry, głębokość wystarczającą. Przy niskim stanie wody mielizny i kamienie występują poniżej Maćkowej Rudy i na odcinku Wysoki Most—Sernetki.
Na 18,5 km odcinku do Wysokiego Mostu zawsze kręta Czarna Hańcza płynie wśród podmokłych łąk o brzegach bezleśnych, mało ciekawych. Za to od Wysokiego Mostu aż do połączenia z Kanałem Augustowskim w Rygolu wynagradza wysiłek wytrwałemu turyście, ukazując mu swoje najpiękniejsze partie wysokich brzegów na obszarze Puszczy Augustowskiej. Wypływ jest szeroki, o czystym, głębokim, wolnym nurcie. Na początku wypływu most dla pieszych łączący wieś Wigry z osadą rybacką Czerwonym Folwarkiem; w korycie pale podwodne. Poniżej mostu koryto Czarnej Hańczy przechodzi w wydłużone o krętym biegu jez. Postaw. Jeziorko to podobne jest do dużego rozlewiska o powyginanych brzegach z dwiema zatokami (z prawej i z lewej). Brzegi ma niskie, podmokłe, obramowane od pd. i pn. olszami, a prawie dokoła porośnięte trzciną i sitowiem. Z lewej, na pn. brzegu w odległości ok. 250 m od wody widać pierwsze domy wsi Magdalenowo. Z dala od prawego brzegu, wyniosłe pagórki półwyspu Rosochaty Róg.
29,3 km. Z prawej, prawie w połowie długości jeziorka, w największym jego zwężeniu przystań Państwowego Gospodarstwa Rybnego w Czerwonym Folwarku, położonego w kącie utworzonym przez jez. Wigry i rzekę Czarną Hańczę. W pobliżu sklep. Widoczna z daleka biała tablica wskazuje miejsce wypływu Czarnej Hańczy.
Józef Kuran 1976r.
Rybacy obcując z przyrodą i posiadając wiele obserwacji zjawisk w niej zachodzących — są całkiem niezłymi meteorologami-praktykami i ich przepowiednie mają znacznie mniej pomyłek od horoskopów meteorologicznych.
Według nich kiedy w czasie deszczu na powierzchni wody powstają bąble — oznacza to dobrą pogodę i świetny połów. Natomiast kraczące nisko nad ziemią i siadające na wierzchołkach drzew wrony — zapowiadają deszcz. Tak samo deszcz wróży księżyc z białą aureolą, a w zależności od odległości tej otoczki od tarczy księżyca — deszcz wypadnie wcześniej lub później.
Ku wsch. jeziorko rozszerza się, jego pn. zatoka podchodzi pod drugi kraniec wsi Magdalenowo, której ostatnie zagrody zbliżają się do jez. Dowcień (pow. 78,6 ha, głęb. 10,8 m, dług. 2 km, szer. 800 m). Jezioro to pn. brzegiem prawie dochodzi do drogi Suwałki—Sejny, na brzegu pd. leży wieś Burdyniszki a ,na wsch. wieś Stara Żubrówka.
30,0 km. Wypływ Czarnej Hańczy mniej więcej w połowie długości wsch. brzegu jez. Postaw wśród sitowia i trzcin. Wyjście można poznać po rzadszym i połamanym sitowiu i pochyleniu roślin podwodnych w kierunku nurtu. Przedostajemy się przez sitowie i trzciny. Kończą się trzęsawiska, szerokości ok. 5 m.
30,5 km. Most drogowy, sterczące pale. Z lewej 150 m od brzegu samotna zagroda wsi Czerwony Folwark. Polna droga prowadzi na pn. do drogi Suwałki—Sejny (1,5 km), na pd. przez Mikołajewo i Czerwony Krzyż do drogi Augustów—Frącki—Sejny.
Tuż za mostem urządzenie z pionowych prętów żelaznych uniemożliwia ucieczkę rybom. Jeden z elementów owego urządzenia opuszczamy w wodę i po przepłynięciu podnosimy go.
Rzeka znacznie się rozszerzyła, wynosi ok. 20 m. Płyniemy w kierunku wsch. Coraz więcej trzcin i sitowia, które pokrywają nurt całkowicie lub dzielą go na kilka części; płynąć najszerszym, o żywym biegu. Nad rzeką zaczynają pojawiać się olsze. Z prawej kępa sosen, brzóz i olsz. 100 m poniżej kępy w korycie z lewej duży głaz i następna zagroda wsi Czerwony Folwark, a tuż poniżej w rzece zwalone drzewo. Przepłynąć pod drzewem przy lewym brzegu względnie przeprowadzić kajak. Czarna Hańcza zatacza półkola — to w prawo, to w lewo. Do Maćkowej Rudy pokrywa ją roślinność wodna. Pływający wodorost o drobnym kwieciu tworzy liczne jasne plamy na wodzie. Towarzyszą mu zarośla sitowia, krążel żółty i grzybienie białe (nenufary).
33,5 km. W odległości ok. 200 m ód lewego brzegu rzeki pierwsze zagrody położonej bardziej na pn. wsi Żubrówka.
Dwa potężne zakola. Do zewnętrznego łuku drugiego uchodzi niewielki strumyk, biorący swój początek w odległym o 3 km na pn. w linii prostej jez. Żubrowo (pow. 97,52 ha, głęb. 17 m, dług. 2,9 km, szer. 500 m, 132 m npm.), leżącym już po pn. stronie drogi Suwałki—Sejny. Ujście strumyka leży na wysokości 131,6 m npm. 200 m z lewej biegnie droga z Zubrówki do Budy Ruskiej położonej niżej nad rzeką.
Od tego miejsca Czarna Hańcza zmienia kierunek z dotychczasowego wsch. na pd.-wsch. Jej liczne tutaj rozwidlenia — to krótkie ślepe odcinki starorzeczy. Otaczają nas rozległe łąki. Z prawej z dala od brzegu, za wąskim pasmem podmokłych łąk pojedyncze zagrody i pola uprawne wsi Mikołajewo. Z prawej kępa sosen i tuż za nią w pobliżu szlaku zagroda wsi Mikołajewo. Brzegi rzeki porośnięte trzciną, sitowiem, tatarakiem, pałką wodną i skrzypem.
39,5 km. Po 6 km spływu Czarna Hańcza przyjmuje kierunek pn,-wsch. W korycie kępy. Po zmianie kierunku początkowo z prawej, a następnie z lewej na wyższych i suchszych brzegach obramowanych trzciną, sitowiem, tatarakiem i z rzadka olszami, ciągnie się w odległości ok. 50 m od koryta wieś Maćkowa Ruda. Założona ok. 1665 r.; nazwa jej pochodzi od imienia rudnika Macieja Milewskiego, żyjącego ok. 1700 r. Rzeka na tym odcinku dochodzi do 50 m szerokości i 70 cm głębokości. Jej dno zarastają długie warkocze czesanej przez nurt trawy. Lustro wody przeważnie wolne o widocznym nurcie. Pola orne podchodzą do samej rzeki. We wsi most drogowy. Poniżej mostu wieś odchodzi od rzeki w kierunku pn. Poniżej Maćkowej Rudy przy kępie leśnej możność biwakowania.
Z prawej, z dala od brzegu, w leśnym otoczeniu, murowany budynek leśnictwa — Maćkowa Ruda. W tym miejscu patrol Kedywu AK, 26 VI 1943 r. zniszczył niemiecką leśniczówkę, a 14 VI 1944 r. patrol z oddziału „Konwy” stoczył we wsi walkę z żandarmerią niemiecką. Z lewej przy rzece drewniany budyneczek bez okien. Jest to łaźnia jakie rozpowszechniły się od czasów przybycia tutaj z głębi Rosji staroobrzędowców, którzy w końcu XVII i w XVIII w. uszli przed prześladowaniami religijnymi.
Na wysokości wspomnianego mostu z lewej remiza strażacka, z prawej 50 m od brzegu sklep, a 150 m dalej klubo-kawiarnia „Książki i Prasy” (kawa i ciastka) oraz poczta. Klubo-kawiarnia czynna w godz. 9—12 i 14—22, poczta w godz. 8—15.
Dalej środek koryta porasta sitowie. Brzegi rzeki obniżają się przechodząc w podmokłe łąki pokryte kępami olsz. Rozległe zakola. W pewnej odległości przy korycie znaki ostrzegające żeglarzy.
43,5 km. Dalej środek koryta porasta sitowie. Brzegi rzeki obniżają się przechodząc w podmokłe łąki pokryte kępami olsz. Rozległe zakola. W pewnej odległości przy korycie znaki ostrzegające żeglarzy „oczka”. Przy ostatnim z lewej obok potężnego jesionu miejsce obozowania, obok — pomost. Nieco dalej z prawej początek podłużnego wzgórza porośniętego młodymi sosnami. Brzegi rzeki porasta skrzyp i pałka wodna. Przeszło 500 m dalej, na dostępnym prawym brzegu, na wzgórzu z kępą sosen miejsce na biwak.
W dalszym biegu z lewej występują kępy leśne, a na szlaku rozlewiska. Poniżej Budy Ruskiej nad Czarną Hańczą spotyka się czaple siwe.
46,0 km. Z lewej niezbyt widoczne ujście rzeczki Pawłówka, odprowadzającej wody z większego jez. Gremzdy (pow. 2 km2, głęb. 13 m, dług. 3,4 km, szer. 1 km, 131 m npm.) i czterech małych jeziorek o płaskich zarośniętych brzegach: Miałkiego (26 ha), Płaskiego (22 ha), Jurkowego (22 ha) i Głuchego (35 ha). Przejścia między nimi czasem trudne do odszukania. Przed nami lasy, zbliżające się do coraz suchszych brzegów.
47,5 km. Most drogowy. Na obu brzegach wieś Wysoki Most. Jedna z zagród na prawym brzegu leży tuż przy rzece. 150 m niżej po okrążeniu zakola na lewym brzegu stanica wodna PTTK. Przystań.
Dalszy spływ odbywamy na najbardziej malowniczym odcinku Czarnej Hańczy, wijącej się kręto w otoczeniu przeważnie wysokich obramowanych Puszczą Augustowską brzegów. Miejscami spotykające się ze sobą gałęzie nadbrzeżnych drzew tworzą zielony tunel. Każdy zakręt odsłania nam coraz bardziej malownicze krajobrazy. Kajak płynie bez poruszania wioseł, niesiony prądem między zielonymi ścianami lasu.
W rozszerzonym płytkim korycie duże głazy i wykroty. Spotykamy ładownie drzewa.
Przeszło 500 m poniżej stanicy wodnej PTTK w Wysokim Moście, po okrążeniu następnego zakola, z lewej W lesie miejsce obozowania dla kilku namiotów. Naprzeciwko z prawej przy rzece kilka zagród mijanej wsi, a po 500 m na starej bindudze wyborne miejsce biwakowania.
50,0 km. Z lewej przy rzece, na odsłoniętym brzegu nad drogą mała wioska Ciemny Las, a 1 km dalej z tej samej strony wioska Studziany Las. Na początku wsi sklep. Bór nieco zwolnił z objęć Czarną Hańczę, której kręte koryto znacznie się na tym odcinku zwęziło. Rzece towarzyszą teraz łąki często zalane wodą. Za wsią kładka dla pieszych. Dalej znów towarzyszą nam wysokie brzegi: lewy zalesiony, na prawym pola orne.
W korycie kępy i wysepki oraz powalone świerki dające się łatwo ominąć. Na prawym wznoszącym się brzegu, wśród sosen i świerków — miejsce obozowania.
Nowym elementem w tutejszym budownictwie rzutującym na krajobraz stały się ostatnio przy każdej zagrodzie betonowe szare budyneczki — suszarnie tytoniu.
53,0 km. Z prawej, naprzeciwko ostrego zakola, w odległości 1 km od brzegu, w obniżeniu otoczonym lasem — wieś Sernetka. W dn. 25 VII 1944 r., pluton 3 batalionu 41 pułku AK dowodzony przez „Jastrzębia” zaatakował kolumnę wojsk hitlerowskich. We wsi sklep. Od strony wsi przez niski, podmokły teren przepływa struga uchodząca do Czarnej Hańczy w miejscu jej ostrego zakola. Płyniemy między polami z prawej a gąszczem leśnym z lewej.
56,5 km. Na prawym brzegu, przy rzece, 7-zagrodowa wioska Mała Sernetka (Gulbin). 200 m poniżej leśniczówka. Na lewym — miejsce obozowania.
58,5 km. Z lewej wzdłuż drogi, rozciągnięta na 1,5 km wieś Tartaczysko. Na początku wsi dwa mosty: drogowy i kolejki wąskotorowej służącej do przewożenia drzewa do Płociczna. 100 m od mostów na lewym brzegu sklep. 1.5 km dalej kładka dla pieszych, pod którą pochylając się można przepłynąć.
Podmokłe miejscami brzegi stają się wyższe i suchsze. Lasy na przemian to zbliżają się, to oddalają.
61,0 km. Na prawym wznoszącym się brzegu leśnym wieś Głęboki Bród (poczta), na lewym nieco niżej — Frącki. Jest to dawna Ruda na Wierśnionce, założona w 1665 r. Obecna nazwa pochodzi od rudnika Franciszka, zdrobniale Frącka Milewskiego żyjącego ok. 1700 r.
We Frąckach rzekę przecina droga prowadząca z Augustowa do Sejn. Do pn. krańca jez. Serwy ok. 7 km.
Z lewej w pobliżu mostu przy wspomnianej drodze stylowa kawiarnia GS „Campinos”, a nieco dalej za nią ośrodek zdrowia i punkt apteczny.
62,0 km. Na prawym wysokim brzegu w otoczeniu drzew — leśniczówka Głęboki Bród i tuż poniżej miejsce biwakowe.
Z lewej wpada płynąca z pn. wsch. od jez. Wierśnie (59,5 ha) rzeczka Wierśnianka (zob. szlak 4). Przy jej ujściu, nieco z dala od rzeki na wysokim piaszczystym brzegu leży wieś Frącki. Poniżej wsi, za ostrym zakolem, na lewym wysokim brzegu — samotna zagroda kolonii Frącki, a obok wysoka kładka dla pieszych. Nieco dalej Czarną Hańczę obejmują ponownie wysokie brzegi puszczańskie.
64,0 km. Na lewym wznoszącym się brzegu leśnym gajówka. Na terenie bindugi stanica wodna PTTK. Prawy brzeg wyższy, o obfitszym zalesieniu, z miejscami obozowania.
Poniżej, 300 m, wysoki mostek dla pieszych, 400 m dalej przy lewym brzegu pojedyncza zagroda Adamowe Łączki, a po prawej dalsze domy Głębokiego Brodu.
Dalej rzeka płynie stale serpentyną. Lasy z obniżonego wsch. brzegu trochę ustępują, na prawym leśnym brzegu miejsce obozowania. 400 m niżej, na wysokim brzegu zakola przy dwu lipach i kępach bzu zorganizowane miejsce na biwak, a na brzegu pomost. Jeszcze kilka pojedynczych ostatnich zagród wsi Frącki wśród leśnych polan lewego brzegu.
Czarna Hańcza płynie teraz rozległymi zakolami moczarowatą doliną z towarzyszącymi jej z dala pasmami lasów.
73,0 km. Z lewej, na tle pobliskiego lasu, rozrzucone zagrody wsi Okółek. Na brzegu pomost.
Z lewej, na zakolu przed mostem przy rzece, zagroda ze sklepem. Z tego miejsca prowadzi w prawo do leśniczówki (0,5 km) najkrótsza droga, z lewej za nią (200 m) cokół z kamienia z tablicą i napisem Tutaj pod wsią Okółek — w dniu 12 sierpnia 1943 r. Oddział VIII Batalionu Uderzeniowego Armii Krajowej stoczył z vńe-lokrotnie przeważającymi siłami najeźdźcy niemieckiego bój, w którym poległo 8 oficerów i żołnierzy polskich. Prochy ich spoczywają w zbiorowej mogile w Suchej Rzeczce nad jez. Serwy. Cześć ich pamięci!
Na terenie wsi wysoka kładka dla pieszych. Ostre zakręty, brzegi podmokłe, miejsc do lądowania niewiele. Większą część nurtu pokrywają wodorosty. Za niskim nadbrzeżnym pasem łąkowo-polnym teren falisty, zalesiony. Rzeka zatacza coraz potężniejsze pętle. Wydaje się, że płyniemy w kółko.
75,5 km. Z prawej, na wyższym, suchszym i wygodnym do lądowania brzegu, 2 zagrody wsi Strzelcowizna i niżej za nią wioska Hańcza. W dn. 15 XI 1943 r. oddział AK pod dowództwem mjr. „Brózdy” stoczył walkę z oddziałem Wehrmachtu i żandarmerii, w wyniku której zginęło 8 Niemców. Rzeka bez przerwy meandruje.
79,0 km. Na lewym, wysokim i dostępnym brzegu rozrzucona wieś Dworczysko. Lasy z dala od brzegów. Towarzyszą nam chwilowo łąki.
Na zach., wysokim brzegu zewnętrznego łuku zakola leśniczówka Loski. Tuż poniżej most. Rzekę przecina droga prowadząca w prawo na pd., do odległej o 6 km Mikaszówki nad Kanałem Augustowskim.
Na prawym brzegu poniżej mostu w Loskach, na wysokim leśnym brzegu dobre miejsce obozowania.
Dalej Czarna Hańcza w gwałtownych skrętach wije się przez zwartą już do samego Rygola Puszczę Augustowską. Brzegi jej na tym odcinku są wysokie, miejscami obrywające się, suche, zalesione i niezwykle malownicze. ▲ W wielu miejscach można znaleźć dobre miejsce na biwaki. Wypływamy w las coraz bardziej gęsty i dziki. Jedynie z góry, poprzez korony wyniosłych sosen, świerków i dębów przesącza się światło słoneczne. Hańcza niesie nas sama. Z jej nurtem zataczamy półkola i pętle po wodzie coraz głębszej i cichszej. Upajamy się ciszą i pięknem roziskrzonej w słońcu szmaragdowej ścieżynki wodnej, biegnącej zygzakiem pod sklepieniem nadbrzeżnych drzew.
Z lewej, w łuku dużego ostrego zakola, 50 m za pasem podmokłej łączki na suchym wzniesieniu wśród potężnych dębów wyborne miejsce na biwak. Drugie dojście o brzegu łąkowym i podmokłym, ale dostępniejszym znajduje się po okrążeniu zakola, na .wprost bocianiego gniazda na drzewie. Na wprost, po przeciwnej, prawej stronie rzeki, na wysokim, leśnym brzegu, w odległości ok. 250 m od koryta wznosi się wieża triangulacyjna z gniazdem jastrzębi na szczycie. Nadbrzeżna łączka należąca do nadleśnictwa Czarna Hańcza nosi nazwę Czamrucha.
Stare, rosochate dęby co najmniej 400-letnie, a obok w puszczy śmigłe olbrzymy świerkowe, poza tym klony, olsze, osiki, graby, sosny, lipy, jesiony, wiązy, brzozy, czeremcha i kalina stanowią nadzwyczaj ciekawy i dziki zakątek. Ogrodzenie dębów znajdujących się pod ochroną zmniejszyło obszar miejsca biwakowego.
Z niezwykle rzadkich tutaj ptaków można zauważyć tylko kowalika, ielka-kozodoja i bociana, a w górze drapieżca ptasiego — jaistrzębia.
Ok. 2 km dalej wzdłuż koryta ciągną się pasma łąki zwanej Stary Piecek. Z lewej, na leśnym wznoszącym się brzegu miejsce obozowania.
85,5 km. Z lewej, trudną do odszukania ścieżką można dostać się do wspomnianych jeziorek: Płaskiego, Krejwelanek i Brożane odległego stąd o 1 km.
86,5 km. Z prawej, przy korycie przystań, a 50 m od rzeki na wysokim, stromo wznoszącym się brzegu stanica wodna PTTK w Jałowym Rogu, z kuchnią samoobsługową i niedawno wybudowaną sauną. Nieco niżej na brzegu zewnętrznego łuku ostrego zakola leśniczówka Jałowy Róg. W kierunku pd.-zach. leśna dróżka prowadzi do odległej stąd o 1 km Mikaszówki.
Las nagle się kończy odsłaniając szeroką, krętą wstęgę wodną. Żegnamy się z Czarną Hańczą, która ze wszystkich szlaków Pojezierza Wschodniego najbardziej utrwaliła się we wspomnieniach.
88,0 km. Na lewym brzegu początek dużej wsi Rygol, położonej głównie na prawym brzegu. Pierwszym obiektem rzucającym się w oczy jest na lewym brzegu leśniczówka. Na drugim końcu wsi w odległości ok. 1,5 km sklep. Rozwidlenie koryta. Prawe ramię kieruje nas na pd. do Kanału Augustowskiego; lewe wsch., będące kanałem długości 3,5 km, prowadzi do szeregu jezior odciętych przez Puszczę od świata, prawdziwych leśno-wodnych pustelni. W połowie drogi od Czarnej Hańczy do Jez. Głębokiego upust zamyka kanał. 1 km za upustem most na kanale na trakcie Giby—Rygol. W odległości ok. 350 m na pn. od mostu, tuż przy wspomnianym trakcie leży niewielkie jez. Sinkewelen.
Po 3 km Kanał kończy się w Jez. Głęgokim (pow. 031 km, dług. 1,3 km, szer. 0,4 km, 103m npm.). Wysokie brzegi jeziora otacza las. Wypływająca z niego, 1,5 km długa, kręta rzeka Szlamica płynie dnem dawnego jeziora, w środku którego na kilku pagórkach będących dawniej wyspami, leży osada Muły. Tuż za mostem zadrzewiona bagnista wysepka a za inią wyjście na niezwykle malownicze jez. Szlamy (pow. 1,1 km, dług. 3,2 km, szer. 0,55 km, 103 m npm.). Brzegi tego puszczańskiego jeziora są wysokie, pięknie zadrzewione, z malowniczą wyspą o pow. ok. 4 ha w części pd.-zach.
Przez wsch. część jeziora przebiega z pd. ku pn. granica polsko-radziecka.
Z jez. Szlamy wypływa następny odcinek rzeki Szlamicy, jednej z najbardziej uroczych rzek Puszczy Augustowskiej. Po ok. 10 km krętego biegu Szlamica wpada do pięknej rzeki puszczańskiej Marychy, która w górnym biegu przepływa przez miasteczko Sejny, a uchodzi do Czarnej Hańczy już na terenie Litewskiej Republiki Radzieckiej.
Dn. 25 IV 1944 r. oddział partyzancki AK pod dowództwem W. Pileckiego, ps. „Żwirko” zorganizował w lesie koło Rygola zasadzkę na oddział żandarmów przeprowadzających ekspedycję karną. W walce zginął dowódca oddziału, którego pośmiertnie odznaczono Krzyżem Virtuti Militari. Z obozu jeńców radzieckich w pobliskim lesie hitlerowcy zamordowali ok. 3000 osób, grzebiąc ich zwłoki na miejscu. Po wyzwoleniu na ich wspólnym grobie położono płytę pamiątkową.
Z Rygola płyniemy w prawo skanalizowanym korytem Czarnej Hańczy. Most drogowy. Z prawej wysoki, obrywający się, zalesiony brzeg Czarnej Hańczy. Po przeszło 300 m dostajemy się na szlak Kanału Augustowskiego.
Szlak Kanału w kierunku wsch. biegnie skanalizowanym korytem Czarnej Hańczy do Niemna, na zach. zaś kanałem sztucznym i jeziorami do odległego o 35 km Augustowa.
Szlak wodny – rzeka Kamionka
Szlak wodny – rzeka Kamionka (Jez. Krzywe – jez. Wigry)
Szlak liczy zaledwie 14 km, jest jednak niezwykle ciekawy i urozmaicony. Tworzy go kilka malowniczych mniejszych i większych jezior oraz rzeka Kamionka, którą spływamy pod zielonym sklepieniem gałęzi drzew. Wspaniałe krajobrazy wynagrodzą nam uciążliwe, kilkakrotne przenoszenie kajaka. Szlak bierzę początek z Jez. Krzywego Wigierskiego, położonego 2,5 km od dworca kolejowego w Suwałkach, kończy się w pn. części jez. Wigry.
Sprzed dworca kolejowego w Suwałkach; autobusem zielonej linii udajemy się drogą w kierunku jez. Wigry i Sejn — do wsi Krzywe odległej o 5 km.
We wsi Krzywe w nocy z 5 na 6 IV 1944 r; grupa dywersyjna odziału AK „Konwy” pod dowództwem Aleksandra Rydzewskiego, ps. „Kos”, wykonała wyrok śmierci na torturującym robotników rolnych rządcy majątku w Krzywem, Niemcu Beniku, paląc jednocześnie zabudowania hitlerowskiego folwarku. W tejże wsi w dn. 4 VI 1944 r. hitlerowcy rozstrzelali 16 członków ruchu oporu przywiezionych z więzienia suwalskiego. Na zbiorowej mogile pomnik ku czci pomordowanych.
Od przystanku autobusowego przy drodze, w lewo do Ośrodka Wodnego TKKF „Pojezierze” nad Jez. Krzywe.
Na leśnym pd.-wsch., wysokim brzegu plaża, pomosty i 12 domków (8 dwu i 4 czteroosobowe) o 32 miejscach noclegowych, 37 kajaków, obok biwak strzeżony.
Opłaty: wejście na teren Ośrodka — dorośli 2 zł, dzieci 1 zł, nocleg od łóżka — 20 zł, kajak za 1 godz. 5 zł, za dobę — 30 zł, miejsce pod własny namiot — 5 zł. Poza tym do wynajęcia: namioty dwu- i trzyosobowe oraz płetwy. W kąpielisku — ratownik. Na miejscu kiosk żywnościowy, napoje.
Jez. Krzywe można osiągnąć również od strony jego zach. krańca we wsi Dąbrówce, odległej 2,5 km od dworca kolejowego.
0,0 km. O ile wybraliśmy krótszy dojazd, udajemy się autobusem MPGK do wsi Okuniowiec, a pozostały 1 km odcinek przebywamy wózkiem kajakowym lub furą. Możemy też udać się z Suwałk bezpośrednio dorożką konną lub taksówką nad Jez. Krzywe, gdzie wodujemy na cyplu jego zachodniej zatoki, we wsi Dąbrówka obok domku rybaka. Na brzegu niewielka łączka nadająca się na obozowanie.
Jez. Krzywe Wigierskie (pow. 1,4 km2, głęb. 28,5 m, dług. 4 km, szer. 700 m, 144 m npm.) o rozwiniętej linii brzegowej i silnym środkowym zwężeniu, ciągnie się z pn. zach. na pd. wsch. W pd.-wsch. części łączy się z Jez. Czarnym (pow. 23,47 ha, głęb. 8,8 m, dług. 900 m, szer. 500 m, 144 m npm.), a w pn.-wsch. z jez. Koleśne (pow. 25,56 ha, głęb. 15 m, dług. 800 m, szer. 500 m, 144 m npm.).
Wszystkie te trzy połączone z sobą jeziora mają brzegi wznoszące się, pagórkowate, polne, od wsch. zalesione, z pozostałych stron obramowane drzewami. Otaczają je wioski: Dąbrówka, Mała Huta i Krzywe — z zach., Dwór Huta — od pn. i Podleszczewo położone na półwyspie dzielącym jeziora Krzywe, Czarne i Koleśne — od wsch. Doskonałe miejsca na obozowanie i kąpiel znajdują się na wsch. brzegach leśnych jezior Krzywego i Czarnego.
1,8 km. Płyniemy wzdłuż prawego, pd. brzegu zachodniej odnogi Jeziora Krzywego, aż do cieśniny utworzonej przez wrzynające się w wody jeziora półwyspu dwu przeciwległych brzegów (zach. i wsch.). Towarzyszą nam niskie, podmokłe łąki. Przepływamy pod mostem drogowym łączącym brzegi cieśniny i kierujemy się do pd.-wsch. części Jez. Krzywego. Z lewej pozostawiamy jego wsch. zatokę, z której bierze początek rzeka Kamionka. Po przeszło 500 m z lewej, pomiędzy dwoma wydłużonymi półwyspami, króciutkie i wąskie przejścia na Jez. Czarne. Dostęp do przejścia bywa zarośnięty trzciną. W tej sytuacji kierować się na dwie wysokie olchy, obok których z prawej strony poprzez trzciny przedostajemy się na płytkie przejście do Jez. Czarnego.
3,5 km. Na wznoszącym się pd.-wsch. leśnym brzegu tego malowniczego jeziora wyborne miejsce do kąpieli, obok w lesie możność biwakowania.
W pobliżu, wsch. kraniec wsi Krzywe i wspomniany już Ośrodek Wodny TKKF „Pojezierze”, a w odległości 500 m na pd. przystanek PKS i linii zielonej na drodze Suwałki — Stary Folwark nad jez. Wigry — Sejny.
Wracamy na szlak. Od wyjścia z Jez. Czarnego skręcamy w prawo i po przepłynięciu ok. 800 m wsch. brzegiem Jez. Krzywego dostajemy się do jego pn.-wsch. zatoki i początku rzeki Kamionki.
5,0 km. Wąskim, ok. 100 m długim połączeniem ze wsch. krańca zatoki przedostajemy się na jez. Koleśne. Na lewym, pn. brzegu wieś Huta, a tuż za nią małe wydłużone i w większości zarośnięte jez. Wiązowiec (pow. 19 ha, głęb. 5 m, dług. 350 m, szer. 300 m) połączone kanalikiem 800 m długim z pn.-wsch. zatoką Jez. Krzywego.
Na jez. Koleśne, nieco z prawej strony zielona wysepka. Za nią na wsch. leśnym brzegu słup z tablicą i napisem „Kamionka”.
6,0 km. Z pn.-wsch. części jeziora (po lewej stronie wspomnianego słupa) wypływ rzeki Kamionki. Początkowo brzegi jej są moczarowate, obramowane z rzadka drzewami, gąszczem krzewów i chaszczy. Dno piaszczysto-żwirowa-te, głazy, woda czysta i płytka, ale nadająca się do spływu kajakiem, nurt żywy. Po ok. 0,4 km spływu mostek drogowy. Pod mostkiem można przepłynąć lub kajak przeprowadzić. Na początku wypływu mostek drogowy. Szlak obecnie prowadzi głębokim parowem o brzegach porośniętych iglastym lasem (świerki i sosny) i olszami. Korony drzew w wielu miejscach zbiegają się tworząc zielone baldachimy. Z prawej prześwituje poręba. Na drzewach można zobaczyć gniazda czarnych bocianów. Na 3,5 km leśnym odcinku Kamionki stan wody niski, w korycie piaszczysto-żwirowate mielizny, kamienie. Na tym odcinku kajak trzeba przeprowadzać przynajmniej w trzech miejscach: na odcinku zwalonych drzew (kajak wcisnąć do wody) i na ostrych zakrętach z małymi kamiennymi progami.
Z prawej po 2 km biegu Kamionki z dala od brzegu początek rozrzuconej wsi Leszczewo.
9,5 km. Most drogowy o dwu przepływowych rurach. Przedo- 4,5 stajemy się jedną z nich. Poniżej mostu po ominięciu kilku głazów wpływamy na spokojniejszy nurt Kamionki. Z obu stron rzeki w odległości około 0>1 km od koryta zagrody wsch. części wsi Leszczewo. Po opuszczeniu lasu rzeka Kamionka płynie przez podmokłe łąki krętym i miejscami bardzo wąskim korytem.
10,5 km. Ujście Kamionki do środkowej części zach. brzegu jez. 3,5 Pierty zarośnięte tatarakiem i trzciną. 150 m na prawo od ujścia kępa drzew z dwiema wyróżniającymi się brzozami.
Jez. Pierty (pow. 2,32 km2, głęb. 38 m, dług. 2,5 km, szer. 1,4 km, 134 m npm.) wydłużone w kierunku pn.-pd. o linii brzegowej słabo rozwiniętej, otoczeniu przeważnie leśnym, brzegach od strony pd. wznoszących się, pagórkowatych i pozostałych niskich, miejscami podmokłych. Dostęp do brzegów w wielu miejscach utrudniają szerokie pasy trzcin. W pn.-wsch. części krótka cieśnina prowadzi na małe jez. Królówek, do którego wpada rzeczka Wiatrołuża. Z zach. brzegu tego jeziorka, z wysokiego wału morenowego roztacza się piękny widok na oba jeziora. Na brzegu zach. na pd. od ujścia rzeki Kamionki wśród drzew 3 zagrody a na pn. za pasem trzcin miejsce do lądowania i odpoczynku. Obozowisko znaleźć A można na pn.-wsch. brzegu jeziora.
12,2 km. Wypływ malowniczej rzeczki Piertówki w części pd.- 1,8 -wsch. jez. Pierty między kępą trzcin z prawej a kępą sitowia z lewej. Orientacyjnym znakiem wskazującym z daleka miejsce wypływu rzeki jest krzyż widniejący i na wzgórzu. Punkt wypływu oznaczony jest wiechą. Brzegi krętej, wąskiej, głębokiej tutaj Kamionki obramowane są drzewami, trzciną i tatarakiem, nurt żywy. Z dala na wznoszącym się wsch., polnym brzegu wieś Piertanie, na brzegu zach. podmokłe łąki i szuwary.
13,0 km. Most drogowy na zakolu. Przepływamy środkowym 1,0 przęsłem. Uważać, aby prąd nie zniósł kajaka na przęsła mostu ukośnie ustawione do nurtu. Kołki w korycie.
13,3 km. Po przeszło 300 m dalszego biegu ujście rozszerzającej 0,7 i się Piertówki wśród gęstych trzcin do jez. Omołówek (13,8 ha, głęb. 5,5 m, dług. 600 m, szer. 300 m, 133 m npm.). Jez. Omołówek brzegi ma niedostępne, moczaro-wate, porośnięte gęsto trzciną, sitowiem i tatarakiem. Widoczne wieże niedalekiego kościoła wigierskiego. Z prawej wysokie polno-leśne wzgórza sięgające 172,9 m npm. przy 40 m wysokości względnej (nad poziom wody jeziora). Na zboczach wieś Tartak.
13,7 km. Wypływ drugiego i ostatniego odcinka rzeki Piertówki 0,3 wśród gąszczu trzcin i w środkowej części pd. brzegu jeziora. Most drogowy na drodze Suwałki—Sejny.
2 km w kierunku wsch. w dniu 23 II 1944 r. przy szosie na tafli lodowej jeziora Dowcień sztab obwodu AK stoczył ciężką potyczkę z oddziałem Wehrmachtu i żandarmerii. Dzięki nadejściu dla partyzantów pomocy patrolu AK pod dowództwem Piotra Wysockiego, ps. „Szczupak”, hitlerowcy wycofali się.
Przed i pod mostem słupy w wodzie, kamienie. Poniżej mostu jaz drewniany z otwartą zastawką, przez którą przelewa się przy 25 cm spadku rwący strumień wody. Tuż za zastawką przez całą szerokość koryta i 5 m wzdłuż dno wyłożone deskami. Pod mostem i przez zastawkę jazu kajak przeprowadzamy. Uważać, aby przed zastawką prąd wody nie odwrócił kajaka bokiem.
Z lewej strony jazu przy korycie budynki wylęgarni ryb i szopa z łodziami rybackimi.
14,0 km. Ujście rzeki Piertówki, wśród wysokich trzcin, do pn. części jez. Wigry, do zatoki Zadwórze (Północnej).
Płyniemy na zach. wzdłuż prawego brzegu jeziora do odległego o 1 km Domu Wycieczkowego PTTK, stojącego na tzw. Łysej Górze w Starym Folwarku, skąd rozpościera się przepiękny widok na mury starego kościoła Kamedułów i na lazurową toń jeziora.
Miejsca do obozowania znajdują się poniżej Domu Wycieczkowego PTTK i w pobliżu klasztoru na suchej Wyspie Mysiej o pow. 1,7 ha.
Józef Kuran 1976r.
Szlak wodny – rzeka Czarna Hańcza
Szlak wodny – rzeka Czarna Hańcza (Jez. Hańcza – jez. Wigry)
Rzeka Czarna Hańcza jest lewobrzeżnym dopływem Niemna, długości ok. 139 km, z tego na terytorium Polski około 115 km. W jej biegu dadzą się łatwo wyróżnić dwa zasadnicze odcinki:
- górny, długości ok. 55 km, od źródeł do ujścia w jez. Wigry mający cechy rzeki górskiej, miejscami o prądzie szybkim, a nawet rwącym;
- średni i dolny, długości ok. 80 km, od jez. Wigry do ujścia do Niemna w Niemnowie, naprzeciw wsi Przełom, jako rzeka nizinna stanowiąca na odcinku Puszczy Augustowskiej wspaniały szlak kajakowy.
Pierwszy z nich dzieli się w sposób naturalny na trzy mniejsze odcinki, mianowicie:
- od źródeł do ujścia do jezioro Hańcza, ok. 8 km,
- od jez. Hańcza do Suwałk, ok. 32 km,
- od Suwałk do jezioro Wigry, ok. 16 km.
Drugi odcinek leży głównie w granicach Polski, mianowicie od jez. Wigry do granicznej śluzy Kurzyniec, długości ponad 68 km, a częściowo na terenie ZSRR na długości niecałych 20 km.
O ile druga, nizinna część szlaku Czarnej Hańczy w pełni nadaje się do spływów turystycznych, to z pierwszej, górnej części jedynie odcinek od Suwałk do Wigier może stanowić szlak spływu „z dreszczykiem” na odcinku wsi Sobolewo. Natomiast Czarna Hańcza od wypływu z jeziora Hańcza do Suwałk, ze względu na wąskie, kamieniste koryto, rwący prąd i szereg przeszkód wymagających przenoszenia kajaka, zwłaszcza w górnym biegu — od spływających wymaga dobrego opanowania techniki kajakowej, dużego doświadczenia i błyskawicznego refleksu. Przy niskim stanie wody spływ na tym odcinku jest niemożliwy.
Jednakże licząc się z powiedzeniem, iż „do odważnych świat należy” podaję kilka najniezbędniejszych informacji dla tych nielicznych, którzy być może nie ulękną się trudów wyprawy dla poznania tego pięknego zakątka naszego kraju ukazującego ciekawe formy geologiczne i krajobrazowe.
Źródła Czarnej Hańczy biorą początek ok. 4 km w linii prostej na pn. od jezioro Hańcza, pod Wiżajnami, w pobliżu najwyższego wzniesienia Pojezierza Suwalskiego — Góry Rowelskiej (299 m npm.). Faktycznym źródłem zasilającym ją na początku w wodę jest jezioro Jegliniszki (Dziadówek): pow. 0,16 km2, głębokości 1 m, dług. 0,7 km, szer. 0,3 km, 233 m npm. Rzeka meandrując na dnie wyżłobionego wąwozu, bystra ale płytka, uchodzi po blisko 7 km do pn. zatoki jezioro Hańcza. Nie znamy źródłowego pochodzenia nazwy tej uroczej rzeki. Jedna z wielu legend, sięgająca końca XIII w. kiedy to wielkiemu księciu litewskiemu Trojdenowi nie powiodła się wyprawa na pn.-wsch. rubieże Polski, próbuje wyjaśnić nazwę Czarnej Hańczy. Cofające się oddziały litewskie były utrudzone. Wielki książę doszedłszy do krętej puszczańskiej rzeki powiedział mocnym głosem „Gana cze” do swych rycerzy, którzy radośnie odkrzyknęli „Gana cze”. Uholskie bory echem powtórzyły „Gana cze”, co miało znaczyć koniec cofania.
Mazurzy zaczęli odczuwać coraz silniejszy opór, a strzały litewskie coraz częściej trafiały do celu. „Gana cze”, „Hana cze” powtarzały usta mazurskich osadników.
I w ten sposób, jak wieść niesie, pamięć ludu przechowała słowa Trojdena, które zniekształcone twardym językiem mazurskim stały się z czasem nazwą tej najpiękniejszej rzeczki Pojezierza Suwalskiego.
Jez. Hańcza (pow. 3,06 km2, głęb. największa 108 m, przeciętna 42 m, dług. w linii prostej 4,5 km, dług. linii brzegowej 12,1 km, szer. 1,19 km, 227,2 m npm.), ma dno piaszczysto-żwirowe z dużymi głazami i niezwykłą przejrzystość wody, brzegi wysokie, od zach. strome (60°) z najwyższym wzniesieniem Leszczynowa Góra (229 m npm.) na pd. zach. odcinku brzegu. Niespotykana u nas stromość brzegów jeziora, porośniętych trawą i krzakami oraz wał ogromnych głazów granitowych na brzegu jeziora o ciemnobłękitnym odcieniu — sprawiają surowe i groźne wrażenie.
Nad zatoką pn. części jeziora, na wysokości 10 m, wznosi się amfiteatralnie taras otoczony od wsch., pn. i zach. wzgórzami. Roztacza się z niego rozległy widok ku pd. na wody jeziora. Tutaj znajduje się miejscowość Stara Hańcza.
Poza kilku zagrodową wioską Mirkinie leżącą o 700 m na pd. od północnego krańca jeziora i o 300 m od krawędzi jego basenu, brzeg zach. jest bezludny.
Wsch. brzeg jest łagodniejszy. Wprawdzie i tutaj teren jest pofałdowany, ale nadbrzeżne zbocza wzgórz opadają, spokojniej tworząc zatoki o łagodnych brzegach.
750 m od pn. krańca jeziora, w odległości ponad 200 m od wsch. brzegu leży wieś Cisowa Góra. W jej pobliżu dwa półwyspy: północny pokryty rumowiskiem skalnym, południowy o spokojniejszej powierzchni i równiejszym brzegu porośniętym drzewami i rzadkimi zaroślami. Wznoszący się ku pd, brzeg pokrywa jedyna nad jeziorem kępa lasu sosnowo-świerkowego.
W utworzonej przez wspomniane półwyspy, osłoniętej od wiatru zatoce — plaża i wyborne miejsce do kąpieli, na półwyspie dobre miejsce na obozowanie. Na brzegu w niedalekim sąsiedztwie dwa olbrzymie głazy — pomniki przyrody o obwodzie 10 i 9 m.
0,5 km na wsch. od środkowej części jez. Hańcza, wśród wysokich moren, małe jez. Boczniel Filipowskie (pow. 18,55 ha, głęb. 4,3 m, dług. 1300 m, szer. 100 m).
Pola nad jeziorne, zwłaszcza należące do wiosek Błaskowizna (w pd. części wschodniego brzegu jeziora) i Wróbla (dawniej Sójka na wsch. brzegu po wypływie Czarnej Hańczy z jeziora), pokryte są głazami; tu i ówdzie świerki tworzą charakterystyczny krajobraz. W Błaskowiźnie sezonowe schronisko młodzieżowe o 44 łóżkach, czynne w lipcu i sierpniu. Jez. Hańcza stanowi rezerwat geologiczno-morfologiczny utworzony ze względów naukowo-dydaktycznych i krajobrazowych.
W pobliżu wsch. brzegu jez. Hańcza występuje duże zgrupowanie ciekawych i pięknych wytworów lodowca, mianowicie na niepowtarzalnym krajobrazowo terenie Wilczych Jarów k. Smolnik z grupą przepięknych jezior takich jak Jaczno, Kamenduł, Kojle-Perty, Okrągłe, Uzdziejek i innych. Te malownicze jeziora i stromo opadające ku nim zbocza wzgórz i wąwozów „suwalskiej Szwajcarii” — to obszar projektowanego Suwalskiego Parku Narodowego o unikalnych formach geologicznych pochodzenia polodowcowego. Są to również atrakcyjne tereny narciarskie.
Ale i ten przepiękny zakątek nie uniknął okropności najazdu hitlerowskiego. Dn. 6 na 7 VIII 1944 r. żandarmi hitlerowscy rozstrzelali we wsi Dzierwany leżącej o 1,2 km od pn.-wsch. krańca jez. Hańcza 13 mieszkańców Baranowa i Wierzbiszek w tym matkę z ośmiorgiem dzieci w wieku od 8 miesięcy do 11 lat. Zakopane w lesie zwłoki, po wyzwoleniu zostały ekshumowane i pochowane na miejscowym cmentarzu. Na wspólnym grobie położono pamiątkową płytę.
W Kleszczówku koło Smolnik na ukrywającą się w lesie ludność, z obawy przed przesuwającym się frontem podczas ofensywy radzieckiej, hitlerowcy przeprowadzili obławę i schwytali 31 osób (w tym 8 dzieci od 2 miesięcy) z sąsiednich wiosek (Baranowo, Ignatowizna, Jałowo, Kupowo, Poluszki, Słobudki i Wierzbinki), spędzili je do Kleszczówka i po zamknięciu w drewnianym budynku, ostrzelali go z broni maszynowej i podpalili. Zwłoki pomordowanych, w 1945 r. ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Rutce-Tartak wznosząc ku ich pamięci pomnik.
Po przebyciu jeziora Czarna Hańcza wypływa z jego pd. wydłużonej zatoki. Z prawej pozostawia wieś Wróbel (1,5 km) położoną w głębokim jarze i jako dość bystry strumień toruje sobie z trudem drogę w wąwozie wśród zwalonych bloków skalnych. W przerwie pomiędzy Błaskowizną i Bachanowem, na wprost wsi Wróbel, na rzece most drogowy.
W dalszym biegu Czarna Hańcza mija położoną z lewej wieś Bachanowo (3 km) z dwiema okazałymi morenami czołowymi i płynie w coraz głębiej wciętym dzikim wąwozie. Obok pięknie zachowane ozy w kształcie długich, jakby ręką ludzką usypanych wałów ze żwiru i piasku, które ciągną się aż do stawu młyńskiego w Turtulu. Jest to mało znany, ale niezwykle ciekawy i malowniczy zakątek północnej Suwalszczyzny.
Na prawym brzegu Czarnej Hańczy we wsi Iwaniszki położonej o przeszło 2 km od pd. krańca wsi Bachanowo (za wsią Kruszki) na polu W. Bogdana znajduje się potężny głaz o obwodzie ok. 12 m i wysokości 1,7 m. Drugi, największy na Suwalszczyźnie, o obwodzie 13,42 m i wysokości 1,85 m leży na polu B. Drożyńskiego we wsi Pawłówka Nowa o przeszło 2 km na pd. i w odległości 1,5 km na zach. od koryta rzeki.
Należy dodać, iż na Suwalszczyźnie znajduje się ponad 30 głazów narzutowych o obwodzie ponad 8 m stanowiących pomniki przyrody (w stosunku do ok. 80 podobnych głazów na obszarze całego kraju).
Na przestrzeni 1 km oglądamy wysokie urwiska wąwozu, a w głębi ciche wody stawu, z którego wyłaniają się stożki ozu w kształcie niewielkich wysepek.
1 km na pn. wsch. od Turtula bierze początek rzeka Szeszupa, która wody własne i wody leżących na jej trasie jezior odprowadza do rzeki Pregoły.
Poniżej Turtula dolina Czarnej Hańczy o stromych dotąd brzegach przechodzi w dolinę o zboczach z wyraźnie zarysowanymi tarasami, z tym że do wsi Bród lewy brzeg jest przeważnie wyższy.
Dalszy bieg Czarnej Hańczy na odcinku ok. 22 km do Suwałk jest na ogół mniej ciekawy. Wije się ona podwójnymi nieraz meandrami o potężnych wielokilometrowych zakolach i drobnych, wężykowatych, utworzonych na tych dużych łukach.
Spływając mijamy po drodze z prawej z dala od brzegu wieś Malesowiznę, następnie na wsch. brzegu, tuż przy korycie, wieś Okrągłe z mostem drogowym na jej dolnym krańcu; dalej z prawej rozrzucone zagrody wsi Czarnakowizna, założonej w XVII w. jako Wólka Czarniakowa, z lewej wieś Zdrojczyszki (15 km), niżej, również z lewej, wieś Potasznię (17 km), na obu brzegach, a głównie na prawym Nowy Bród (20 km) i wreszcie ostatnią, dużą wieś na szlaku z lewej, tuż przy rzece Krzywólkę z XVII w., dawną osadę Smolarzy. Na początku wsi most i poniżej z prawej młyn.
W Krzywólce na cmentarzu żołnierzy Armii Radzieckiej na terenie dawnego obozu jenieckiego i miejsca straceń — pomnik. Podczas okupacji znajdował się tu duży obóz jeniecki żołnierzy radzieckich. W wyniku nieludzkich warunków: głodu i zimna, chorób, tortur i egzekucji zginęło ok. 46 000 jeńców. Na cmentarzu tym pochowano również ekshumowane zwłoki 4492 żołnierzy Armii Radzieckiej poległych w walkach o wyzwolenie Suwalszczyzny w 1. 1944—45. W pd.-zach. części wsi — kurhany jaćwieskie z VI—VII w.
Wreszcie Czarna Hańcza, po okrążeniu dużego zakola, na którego zewnętrznym wsch. brzegu rozciągają się zagrody Krzywólki i pierwsze zabudowania pn. przedmieścia Suwałk, opasuje miasto (28 km) kolistym łukiem od zach., pd. i pd. wsch. i przybrawszy ostatecznie kierunek pd.-wsch., drobnymi meandrami zdąża do Jaćwieskiego Morza — Wigier.
Różnica poziomów na tym odcinku rzeki między jej źródłami a ujściem do jez. Wigry wynosi 166 m, co daje 4%o przeciętnego spadku. W rzeczywistości jednak niektóre odcinki, np. kilkukilometrowy po wypływie z jez. Hańcza oraz 2,5-kilometrowy poniżej młyna w Sobolewie mają prawie dwukrotnie większy spadek. Rzeka ma w tych miejscach charakter górski, o czym świadczyło do niedawna również występowanie pstrągów koło wsi Sobolewo.
Na odcinku 58,5 km od jez. Wigry do połączenia z Kanałem Augustowskim w Rygolu różnica poziomów Czarnej Hańczy wynosi 19 m, dając spadek 31 cm na 1 km.
Suwałki. Wieś Suwałki powstała ok. 1680 r. w pn.-wsch. części Puszczy Perstuńskiej, nad Czarną Hańczą. Założycielem jej był wigierski klasztor kamedułów. W 1690 r. Suwałki miały zaledwie 2 domy, ale w ciągu najbliższych dziesięciu lat tak się rozrosły, że w 1700 r. zostały podzielone na Suwałki Wielkie i Małe.
Suwałki powstały przy starym gościńcu biegnącym z Grodna i Kowna przez Sejny do Przerośli i Królewca, w miejscu zbiegających się dwóch dróg przekraczających Czarną Hańczę: od pd. z Augustowa i od wsch. z folwarku kamedulskiego Wólki, położonego przy gościńcu z Raczek do Bakałarzewa.
Główny ciąg komunikacyjny, dawniejszy trakt kowieński, był i jest w dalszym ciągu główną i najruchliwszą ulicą miasta. Stąd też w 1819 r. namiestnik J. Zajączek podkreślał, że Suwałki …z jednej tylko składają się ulicy, a Władysławowi Syrokomli przypisywana jest zagadka odnosząca się do Suwałk:
Co to jest za miasto, co w ulicy leży?
Co to za ulica, co przez miasto bieży?
Kameduli w dążeniu do przekształcenia Suwałk w miasto wyjednali u króla Augusta II przywilej z dn. 16 IV 1710 r. na targi i jarmarki. Wykorzystując ten przywilej wydali własny 3 XII 1715 r. o lokalizacji miasta. Potwierdzeniem jego był nowy przywilej Augusta II wydany 2 III 1720 r., zezwalający na erygowanie miasteczka ze wsi Suwałk. Za tymi aktami prawnymi nastąpił rozwój miasta. Powstają: rynek, kościół ufundowany w 1710 r., postawiony w 1713 r., ratusz, młyn wodny, wytycza się ulice. Liczba jarmarków stale wzrasta; na przełomie XVIII i XIX w. było ich osiem w roku. Pod koniec rządów kamedulskich, w 1796 r. Suwałki miały 208 domów i ok. 1150 mieszkańców.
Herbem Suwałk jest tarcza ze św. Romualdem (założycielem zakonu kamedułów) i św. Rochem przy trzech górach z krzyżem i koroną.
Po rozbiorach Suwałki dostały się pod zabór pruski. Dobra kamedulskie zostały skonfiskowane a miasto przeszło na własność rządu, stając się jednocześnie siedzibą powiatu wigierskiego, największego w departamencie białostockim. Otrzymały one sąd niższy, zarząd miejski i burmistrza Niemca oraz stację poczty listowej i pasażerskiej do Królewca i Białegostoku.
W okresie Księstwa Warszawskiego siedziba powiatu wigierskiego (później zmienionego na sejneński) została przeniesiona do Sejn, a Suwałki z częścią powiatu wigierskiego weszły w skład powiatu dąbrowskiego z siedzibą w Augustowie. Po upadku Księstwa Warszawskiego postanowieniem namiestnika, w 1816 r. Suwałki stały się siedzibą województwa augustowskiego, przemianowanego w 1837 r. na gubernię augustowską i wreszcie w 1866 r. na gubernię suwalską, która przetrwała do 1915 r.
Od 1903 r. SDKPiL i PPS organizuje liczne manifestacje i strajki. W 1. 1905—06 panuje ożywiona działalność rewolucyjna, a w 1. 1918—25 działa komitet okręgowy KPP. W okresie międzywojennym Suwałki utraciły funkcję administracyjną drugiej instancji, schodząc do stopnia powiatu. W okresie powojennym do 1975 r. Suwałki były miastem powiatowym z liczbą ponad 28 tys. mieszkańców. 28 V 1975 r. uchwałą Sejmu PRL Suwałki zostały podniesione do rangi województwa.
Suwałki należą do tych nielicznych u nas miast, które z obu wojen światowych wyszły nienaruszone. A jeśli jeszcze wziąć pod uwagę to, jak pisał w jednym z dzienników czytelnik z Augustowa, że w Suwałkach w ostatnich latach rozwalono ścianę „świętego spokoju”, w jakim pogrążone były dotąd, że obecnie buduje się tam piękne drogi i ulice, wznosi się zakłady przemysłowe, bloki mieszkalne i urządzenia kulturalne — można wierzyć w rozwój tego pięknego zakątka kraju.
Okres okupacji Suwałkom przyniósł wiele cierpień. Dn. 1 IV 1944 r. gestapo powiesiło na tzw. Starym Rynku 16 członków ruchu oporu, w tym 14-letniego chłopca. Na miejscu mordu po wyzwoleniu wzniesiono pomnik. W dn. 22 V tego samego roku grupa partyzantów z oddziału AK pod dowództwem J. Wierzbickiego, ps. „Roman”, uprowadziła ze strzeżonego przez gestapo szpitala w Suwałkach rannego partyzanta Henryka Mereckiego. Merecki po wyleczeniu prowadził działalność wywiadowczą na Litwie. W 1. 1944—45 był dowódcą grupy 11 wywiadowców działających w Puszczy Boreckiej, na zapleczu armii gen. Hosbacha. Za odwagę i męstwo odznaczony został orderem Czerwonego Sztandaru. Zamordowany przez grupę reakcyjną WIN dn. 30 IV 1945 r.
Z zabytków na uwagę zasługują: ratusz proj. Karola Majerskiego i kościół farny z 1825 r. w stylu klasycy-stycznym proj. Chrystiana Piotra Aignera. Przebudowa kościoła przez Henryka Marconiego w 1845 r. nadała świątyni charakter neorenesansowy, z dawnej architektury pozostał tylko portyk. Na krużganku kościoła znajdują się figury św. Romualda i św. Rocha pochodzące z pokamedulskiego kościoła wigierskiego. Klasycystyczne gmachy dawnego Gimnazjum i Odwachu proj. Antonio Corazzi, gmach dawnej Komisji Trybunału oraz domy, m.in. przy ul. Kościuszki 31 (miejsce urodzenia Marii Konopnickiej), 45, 47 i 91. Piękną architekturę Suwałk uzupełnia park w stylu angielskim.
Park został zaprojektowany przez głównego ogrodnika Warszawy Jerzego Danielewicza. Znajduje się w nim zegar pochodzący jakoby z pałacu Ludwika Paca w Dowspudzie. Według innej wersji jest nagrobkiem kameduły tamże pochowanego. Podobny zegar znajduje się w PGR Mała Huta — niegdyś folwark należący do kamedułów.
Dumą Suwalszczan staje się odbudowywany przez OSiR (na prawym brzegu Czarnej Hańczy, z lewej przy wjeździe do Suwałk od strony Augustowa) Ośrodek Rekreacyjno-wypoczynkowy „Arkadia”. Naturalnie odtwarzanie tego przedwojennego ośrodka odbywa się w nowym wydaniu. Zbudowano już halę sportową, a ma jeszcze powstać na rzece zalew oraz szereg innych obiektów i urządzeń.
Muzeum Ziemi Suwalskiej zawiera zbiory z całej Suwalszczyzny. Inicjatorem jego powstania był działacz krajoznawczy Antoni Patia, który przez wiele lat gromadził eksponaty, a następnie przekazał je Muzeum. Do powstania tej placówki w dużym stopniu przyczyniła się również Kompleksowa Ekspedycja Jaćwieska BTN, która urządziła tu pierwszą wystawę archeologiczną poświęconą Jaćwieży. w Muzeum mieszczącym się w dwóch budynkach przy Kościuszki 31 i 81 znajdują się następujące działy: numizmatyka, archeologia, etnografia, historia, przyroda (mineralogia). Kieruje nim znany etnograf i działacz społeczny Zygmunt Filipowicz.
6 km na pn. wsch. od miasta przy drodze w kierunku Szypliszek, u źródeł rzeki Kamionki leży wieś Szwajcaria, która nazwę zawdzięcza położeniu w malowniczej pagórkowatej i lesistej okolicy. O ile jednak walory krajobrazowe dały jej nazwę, to sławę zyskała dzięki odkryciom archeologicznym. Nieco na pn. od Szwajcarii z lewej strony drogi obok wioski Studzieniczna, na skraju lasu porastającego krawędź zagłębienia wyschniętego Jez. Studzienicznego odkryto centrum jednej z 13 istniejących niegdyś włości jaćwieskich.
Początkowo badania prowadziła – ekspedycja Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Stopniowo do jej prac włączali się archeolodzy z innych polskich ośrodków naukowych, a także z Lundu w Szwecji. W ten sposób powstała polsko-szwedzka Kompleksowa Ekspedycja Jaćwieska Białostockiego Towarzystwa Naukowego pod kierunkiem doc. dr. Jerzego Antoniewicza. Badania prowadzone od 1955 r. odkryły kilkanaście kurhanów z okresów: II—III i V—VI w. Znalezione w grobach miecze, narzędzia pracy, ozdoby ze srebra i złota, np. agrafy, pierścienie, naramienniki, ceramika i inne ślady życia społeczności jaćwieskiej mówią o organizacji i stosunkach społecznych mało dotąd znanych dawnych mieszkańców Suwalszczyzny.
Projektowana w miejscu odkrytych kurhanów budowa muzeum jaćwieskiego, w którym zostałyby zgromadzone wydobyte podczas badań zabytki przeszłości tej ziemi stanie się dla nas nie tylko zachętą do wędrówki na Suwałszczyznę, ale jednocześnie źródłem rzetelnej wiedzy o Jaćwingach.
Suwałki, ze względu na położenie, są punktem wyjściowym wycieczek po Suwalszczyźnie, głównie pieszych i kolarskich.
Jez. Wigry, najliczniej odwiedzane, można osiągnąć z czterech punktów wyjściowych. Najszybszym sposobem dotarcia jest dojazd z Suwałk:
- autobusem PKS (codziennie) lub zieloną linią MPGK (w niedziele i święta) do Starego Folwarku (14 km) nad jez. Wigry lub do Jez. Krzywe Wigierskie (5 km) skąd kajakiem na jez. Wigry;
- zieloną linią MPGK (w niedziele i święta) do Gawrychrudy (12 km) lub Zatoki Słupiańskiej (17 km) nad jez. Wigry;
- autobusem MPGK kursującym codziennie do Okuniowca, z którego do zach. krańca Jez. Krzywego Wigierskiego ok. 1 km;
- kajakiem z Suwałk Czarną Hańczą pod warunkiem przewiezienia kajaka z ostatnich zagród wsi Sobolewa do Cimochowizny nad jez. Wigry (z uwagi na rezerwat bobrów na prawym brzegu ujścia Czarnej Hańczy do jez. Wigry).
Wybierając się na ten szlak przewozimy kajaki z dworca kolejowego na lewy brzeg rzeki (prawie 2 km) na pd.–wsch. przedmieście Suwałk poniżej młyna.
0,0 km. Tam montujemy kajaki i rozpoczynamy spływ Czarną Hańczą płynącą przez podmokłe łąki o niskich pustych brzegach. Głębokość dla kajaka dostateczna.
5,0 km. Po 5 km spływu początek ciągnącej się ok. 5 km wsi Sobolewo (z lewej w pobliżu rzeki, z prawej w odległości 1 km). Wieś założona przez kamedułów w 1792 r., jako hamernia miedzi, gdzie produkowano głównie blachę i naczynia miedziane. Nad rzeką olsze, wierzby, czasem świerki. Pojawiają się też kładki i wykroty, czasem zwalone stare wierzby. Przy niskim stanie wody można przepłynąć pod nimi, przy wysokim kajak przenieść prawym lub lewym brzegiem. Przy wyższym stanie wody można również nacisnąć kładkę aż do jej zanurzenia i kajak przeprowadzić. W okresie suszy może zachodzić konieczność przenoszenia kajaka. Dalej bród, kamieniste mielizny, szypoty. Na tym odcinku kajak przeprowadzamy. Na prawym brzegu w odległości 50 m od koryta — zagroda. Możność biwakowania lub kwaterowania. Brzegi rzeki coraz obficiej zadrzewione.
7,0 km. Rozlewisko i na lewym brzegu młyn w Sobolewie, przy nim drewniany most drogowy. Głazy, duży spadek, bystry prąd. Przy niskim stanie wody łatwo przenieść kajak prawą stroną przez drogę ok. 80 m. Poniżej młyna przeważnie płytko, dno kamienisto-żwirowate, szypoty, niskie kładki, obok których łatwo przenieść kajak. Przy niskim poziomie wody częste przenoszenia kajaka. W takim wypadku lepiej kajak przewieźć 2 km do mostu betonowego poniżej przełomu.
9,0 km. Poniżej mostu na pagórkowatych brzegach Czarnej Hańczy kępki i kępy drzew (olsza, sosna, świerk) ożywiają trasę. Z tego miejsca lub niżej z gajówki kajak można przewieźć do Cimochowizny nad jez. Wigry (5 km).
11,0 km. Z prawej w pobliżu koryta gajówka. Od gajówki rzeka po kilku gwałtownych skrętach zmienia bieg z dotychczasowego pd.-wsch. na kierunek prawie wsch. i wpływa do lasu. Dostępne dotychczas brzegi zastąpiły moczarowate łąki. W lesie kilka kładek, po których naciśnięciu lub podniesieniu przepływamy.
Zbliżając się do jeziora Czarna Hańcza staje się coraz szersza i pełniejsza o prądzie stopniowo zanikającym. W pobliżu ujścia brzegi jej krętego koryta porastają wysokie trzciny.
16,0 km. Ujście Czarnej Hańczy do wydłużonej Zatoki Hańczańskiej zwanej też Harcerską, poprzedzielane płaskimi podmokłymi wyspami. Z daleka widoczny kościół wigierski. W prawo od ujścia na leśnym brzegu wciskającej się w ląd zatoki znajduje się żeremie bobrowe będące pod ochroną strażnika. Pod karą administracyjną nie wolno zbliżać się do pd. brzegu zatoki i naruszać spokoju rezerwatu, o czym informują ustawione z daleka od żeremia na jeziorze tablice. Przed pierwszą z nich przenieść kajak lewym brzegiem nad jez. Wigry.
Ciekawostką z życia tych zwierząt są ich osiedla, tzw. żeremia, będące nawodnymi lub przybrzeżnymi budowlami. Zawierają one komorę mieszkalną, do której wejście, ze względów bezpieczeństwa, umieszczone jest pod wodą. W wypadku gdy woda opada bobry na rzece budują tamę dla podniesienia jej poziomu. Odczuwają to właściciele sąsiednich pól i łąk nad brzegami Czarnej Hańczy, powyżej, ujścia do jez. Wigry, które bobry zalewają, utrudniając czasem zbiory siana.
Płynąc pn.-zach. brzegiem Wigier spotykamy siedem małych błotnistych wysepek zwanych Cimochowskimi Grądzikami.
18,0 km. Na zach. wysokim brzegu wspomniana letniskowa wieś, Cimochowizna; na skraju lasu ośrodek wypoczynku świątecznego (przystań, plaża). Z wysokiego brzegu piękny widok na jezioro, kościół pokamedulski w Wigrach. Na wsch. brzegu, widoczny z daleka, potężny pagórkowaty półwysep Rosochaty Róg. 20,0 Na pn. wysokim brzegu, na tak zwanej Łysej Górze, 0,0 przystań i Dom Wycieczkowy PTTK w Starym Folwarku.
Locja kajakowa – czytanie wody
Locja kajakowa – czytanie wody
Skrypt „Locja kajakowa” ma ułatwić zrozumienie zjawisk zachodzących na wodzie. Część pierwsza poświęcona jest rzekom. Upraszczając wielką różnorodność świata wód płynących, wprowadziłem na początku wyidealizowaną postać rzeki, mającą (o ile jest to możliwe) cechy wspólne wszystkich rzek. Następnie zbliżam ten obraz do realnego, wprowadzając naturalne odstępstwa od reguły, charakteryzujące rzeki płynące w różnych warunkach geograficznych. Rozdział ten kończy omówienie budowli wodnych. Rozdział drugi, na szczęście dosyć krótki, może być zaskoczeniem. Staram się w nim opisać lodowce i zaakcentować ich wpływ na kształtowanie sieci wodnej. A jest to wpływ niemały i w dodatku występujący w miejscach szczególnie atrakcyjnych dla kajakarza — na pojezierzach i w wysokich górach. Po tym lodowcowym wstępie kolej na omówienie jezior. Skupiam się głównie na genezie jezior, ich kształcie oraz wpływie różnych form życia na wygląd jeziora. Następny rozdział zawiera krótkie omówienie mórz jako otwierającego się, bardzo ciekawego terenu do uprawiania turystyki kajakowej.
Rzeki
Gdy spoglądamy na płynące wody, widzimy ich ogromną różnorodność. Zupełnie inaczej wyglądają kaskady górskiego potoku niż zamulony dolny bieg dużej rzeki. Spróbujmy mimo to znaleźć kilka elementów wspólnych, które charakteryzują te zjawiska.
Rzeki są naturalnymi ciekami wodnymi płynącymi po powierzchni Ziemi, zasilanymi przez wody podziemne i opady atmosferyczne. Nie są one wyizolowane z otoczenia. Łączą się, przy czym mniejsza nazywana jest dopływem. Obszar zasilania rzeki głównej i jej dopływów to dorzecze (inaczej zwane zlewnią ). Linia oddzielająca dorzecza to dział wodny. Wszystkie dorzecza danego morza to jego zlewisko.
W jednym akapicie udało nam się ogarnąć ogromne obszary. Zacznijmy jednak od początku rzeki, czyli źródła — naturalnego wypływu wody na powierzchnię Ziemi, zachodzącego pod wpływem siły ciężkości (źródła zstępujące) lub ciśnienia hydrostatycznego (źródła wstępujące, artezyjskie).
Erozja i akumulacja
Charakterystyczną właściwością rzeki jest jej aktywność kształtująca podłoże. Rzeka „żyje” zmieniając swoje koryto. Od początku do końca wymywa brzegi i dno (erozja), później osadza wymyty materiał (akumulacja). Możliwości transportowe wody maleją wraz ze spadkiem szybkości przepływu rzeki. Rzeka o dużym spadku, z szybko płynącą wodą, jest w stanie toczyć kamienie (o wadze 1.5 kg przy prędkości wody 1.7 m/s, poniżej 0.3 m/s toczony jest tylko piasek). Zmniejszanie prędkości przepływu powoduje przewagę akumulacji nad erozją. Wynikiem tego jest skład rumowiska, materiału tworzącego brzegi oraz dno rzeki i materiału transportowanego. W górnym biegu są to kamienie, później przechodzące w piasek i muł, przy ujściu pozostają tylko zawiesiny i roztwory. Oczywiście, ze względu na nierówną prędkość rzeki w jej przekroju poprzecznym akumulacja i erozja mogą następować na tym samym odcinku rzeki.
Źródło żłobi skałę, spod której wypływa. Skała ulega coraz większej erozji, zaś jej fragmenty przemieszczają się wraz z płynącą wodą. Następuje erozja wsteczna, powodująca przesuwanie się źródła do góry. Toczone fragmenty skały powodują żłobienie dna rzeki. Płynąca woda tworzy wiry i niesie rozdrobnione fragmenty skały, wymywa fragmenty podłoża. Taki proces nazywamy erozją wgłębną. Wraz ze zmniejszaniem spadku rzeki następuje wyrównanie procesów akumulacji i erozji. Zaczyna dominować erozja boczna — wymywanie fragmentów brzegu, powiązane z osadzaniem niesionego materiału w postaci mielizn. Przy ujściu rzeki następuje utrata zdolności erozji, rzeka osadza cały niesiony materiał. Powstaje delta rzeki — jej naturalne ujście, budowane z osadów z całego dorzecza.
Nakreśliliśmy wyżej uproszczony schemat. Jak w każdej naturalnej regule, można znaleźć mnóstwo wyjątków. Prześledźmy je.
1. Nie wszystkie rzeki wypływają z łatwo identyfikowalnych źródeł. Najpopularniejsze odstępstwa od tej reguły to:
- Rzeki biorące początek z lodowca, przeważnie są już dość duże. Przykładami są Ren i Rodan.
- Rzeka wypływające z jeziora (które pokrywa często wiele mniejszych źródeł). Przykładem może być Radunia.
- Trudno określić źródło w obszarach, gdzie zachodzi bifurkacja (rozdzielenie obszaru na dwie zlewnie). Przykładem może być Niechwaszcz, wypływająca z łąk w kierunku Wdy i Brdy.
- Rzeka wypływająca z rozległych bagien. Tak dzieje się w przypadku Wołgi.
2. Nie wszystkie rzeki zachowują klasyczny przekrój podłużny. Wiele małych rzek ma wyrównany spadek w całym biegu (można je wtedy traktować jako odcinek źródłowy rzeki, do której uchodzą). Dobrym przykładem jest Bukowina, dopływ Łupawy. W przypadku dużych rzek często występują anomalie podłużnego kształtu koryta. Tak zachowuje się Wisła przełamująca się przez ciąg wzgórz morenowych pomiędzy Bydgoszczą a Świeciem.
3. Ujście rzeki nie zawsze bywa deltą. W przypadku wysokich pływów na morzu, do którego uchodzą jej wody, naniesiony materiał jest wynoszony daleko w morze i delta nie może narosnąć. Takie ujście nazywane bywa estuarium (ujściem lejkowatym), występuje np. na wybrzeżach kanału La Manche (pływy mają tam wysokość do kilkunastu metrów). 0 wielkości oddziaływania pływów na odcinki ujściowe rzek mogą świadczyć takie dane, jak wysokość przypływu na Sekwanie (do 3.9 m) powodująca oddziaływanie morza na odcinku ponad 130 km. W takich warunkach delta nie narasta, mimo nanoszenia ogromnej ilości osadów. Delta Amazonki, mimo nanoszenia ogromnej ilości osadów, nie powiększa się gdyż pływy mają tam wysokość do 5 m, a najdalszy zasięg przypływu w górę rzeki sięga 800 km.
Elementy rzeki
Udało nam się przyjrzeć rzece, nie zagłębiając się zbytnio w szczegóły. Spróbujmy teraz przyjrzeć się uważniej kilku elementom rzeki. Jak już poprzednio zaznaczyłem, głównymi czynnikami kształtującymi oblicze rzeki są erozja i akumulacja. Materiał oderwany od dna rzeki nie przemieszcza się w dół równomiernie. Jest on osadzany na dnie, wymywany, osadzany powtórnie. Taki mechanizm powoduje powstawanie zróżnicowanej rzeźby dna.
Na zakręcie rzeki brzeg zewnętrzny jest przeważnie stromy wskutek wymywania go przez nurt, natomiast brzeg wewnętrzny jest płaski i łagodnie się obniża. Stosowane nazwy: brzeg wypukły (wewnętrzny) i wklęsły stają się bardziej przystępne, gdy na zakręt rzeki spojrzymy z góry. Najgłębsze miejsce na zakręcie, czyli głęboczek (ploso) tworzy się wzdłuż brzegu wklęsłego.
Akumulacja powoduje powstawanie w korycie rzeki różnych ławic (jest to nazwa ogólna, w celu uniknięcia niejednoznaczności będę starał się jej używać wyłącznie w węższym sensie, zdefiniowanym dalej). Ławice nazywamy też potocznie mieliznami.
Przykosa powstaje poza nurtem, gdzie możliwe jest osadzanie drobnego piasku. Jest to pofalowana, wznosząca się z dna góra piachu lub drobnego żwiru, nagle urywająca się. Jest to najszybciej przesuwająca się mielizna— szybkość jej wędrowania może dochodzić do 5 m na dobę. Płynąc z góry rzeki jest trudno rozpoznawać przykosę, napłynięcie na nią przy niższych stanach wody może skończyć się koniecznością wyjścia z kajaka i przeholowania go do jej końca. Głębokość za przykosą gwałtownie rośnie, przeważnie do około 1 m, na dużych rzekach często są to większe głębokości.
Odsypisko tworzy się przy brzegu wypukłym, przy którym prędkość wody stopniowo, wraz ze zmniejszaniem się odległości od brzegu, maleje. Powoduje to korzystne warunki do akumulacji. Im prędkość wody jest mniejsza, tym drobniejszy materiał się osadza. Odsypisko przechodzi w przymulisko, wynurzone przy normalnych stanach wody i często porośnięte roślinnością. Odsypisko i przymulisko nadążają za powiększaniem się zakola.
Ławica tworzy się w miejscach nagromadzenia rumowiska w środkowej części koryta. Ma często wydłużony kształt. Przy niskich stanach wody wystaje nad powierzchnię, nazywana jest wtedy łachą. Zarośnięta roślinnością łacha zwie się kępą, jest wtedy stabilną, często powiększającą się wyspą.
Przemiały (brody) przegradzają całe koryto rzeki, oddzielają kolejne plosa. Woda w takich miejscach przyspiesza tworząc bystrza.
Dolina rzeki
Spojrzenie na dolinę rzeczną wskazuje, że na jej kształtowanie mają wpływ nie tylko zjawiska erozji wgłębnej i bocznej. Gdyby tak było, ściany doliny rzeki byłyby pionowe i miałaby ona kształt (może nie zawsze w tak dużej skali) jak kanion Kolorado. Większość rzek, po jakich mamy okazję pływać ma kształt doliny.
Omówmy najpierw elementy tej doliny. NNW – najniższa niska woda; NW – niska woda; WWW – najwyższa wysoka woda; dolina rzeki – obszar bezpośredniego oddziaływania wód rzeki.
Taki rodzaj doliny rzecznej zwany jest doliną V-kształtną. Zbocza doliny nabierają takiego kształtu poprzez rozmywanie i pełznięcie materiału budującego ściany doliny rzeki. Zdarza się, że ściany doliny mają pośrednie wypłaszczenia — pozostałości z dawnych tarasów zalewowych, z czasów, gdy poziom rzeki był wyższy.
Jak więc powstają tak wspaniałe twory, jak Wielki Kanion Kolorado? Ściany tego kanionu są prawie pionowe i sięgają wysokości 2000 m. Można wymienić kilka przyczyn umożliwiających taką budowę koryta:
- Rzeka niesie dużo wody (jest zasilana z wilgotnych obszarów).
- Na obszarze kanionu (Arizona) klimat jest suchy, co zapobiega erozji ścian kanionu przez wody opadowe.
- Budowa geologiczna ścian kanionu, w których naprzemiennie ułożone są warstwy piaskowca i wapieni; skały te są porowate i pozwalają na przepływ wody nie tylko po powierzchni.
Spotykane są także kaniony w obszarach o mniej korzystnych warunkach. Przeważnie ściany w takich przypadkach zbudowane są z wapieni albo piaskowców. Mimo że są to skały osadowe, są one stosunkowo odporne na erozję. Dodatkowo, skały te mają dużą przepuszczalność wody (piaskowce są porowate, w wapieniach występuje sieć szczelin). Typowymi przykładami tego typu dolin są kanion Verdon we Francji i dolina Prądnika na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.
Inna sytuacja wystąpi, gdy dolina rzeki zbudowana jest z naprzemiennie ułożonych warstw bardziej i mniej odpornych, o różnej przepuszczalności wody, np. wapieni i glin. W takim przypadku wystąpią tarasy, w których fragmenty zbudowane ze skał odpornych będą strome, a pozostałe łagodne.
Wodospady i rzeki górskie
Zastanówmy się, jak będzie wyglądało dno rzeki zbudowanej z różnych warstw. Warstwy mało odporne zostaną szybko zerodowane. Warstwa odporna stanowi wtedy dno doliny. Na krawędzi tej warstwy następuje erozja mniej odpornej skały zalegającej niżej. Powstaje wodospad.
Warstwa mniej odporna eroduje szybciej, po pewnym czasie powstaje nawis warstwy górnej. Następuje oberwanie się tego fragmentu. W przypadku, gdy rzeka niesie wystarczającą ilość wody, rozdrabnia ten materiał i dalej eroduje warstwę niższą. Przy mniejszych przepływach fragmenty bardziej odporne zalegają pod wodospadem. Prowadzi to do jego zaniku i przekształcenie się wodospadu w bystrze. Naszkicowany mechanizm występuje w najbardziej znanym wodospadzie — Niagarze, składającej się z dwóch części — aktywnego Horseshoe Falls oraz zamierającego American Falls. Pierwsza z odnóg (Horseshoe) przechwytuje 94% wody i powoli przesuwa si w gór rzeki. Reszta wody nie ma odpowiedniej energii na wyniesienie zerodowanego materiału drugiego strumienia— American Falls jest stopniowo zasypywany wirem i powoli przekształca się w ogromne bystrze.
Innym miejscem powstawania wodospadów jest obszar, w którym rzeka napotyka na skałę, przegradzającą dolinę rzeki (rygiel skalny). W takich warunkach wodospad istnieje do czasu zniszczenia takiej skały.
Jest to chyba dobre miejsce, żeby przytoczyć kilka danych na temat największych wodospadów:
- Najwyższy wodospad to Salto Angel w Wenezueli na Wyżynie Gujańskiej, jest to kaskada o wysokości 980 m, w której najwyższy pojedynczy wodospad ma 808 m,
- Największe ilości wody niosą: Inga — Zair (41 400 m3/s, 40 m), Sete Quedas — Brazylia, Paragwaj (13 300 m3/s, 40 m), Niagara — USA, Kanada — (6000 m3/s, 57 m),
- Najwyższe wodospady w Europie to Utigarsfoss (610 m) i Mardalsfoss (518 m) w Norwegii, Gavarnie we Francji (420 m), Gietroz (500 m) w Szwajcarii, Krimmler (380 m) w Austrii.
Po tej dawce danych o wodospadach skupimy się na tych elementach rzeki, które czynią spływ atrakcyjniejszym i są bardziej dostępne. Wspomniałem wcześniej o bystrzu. Jest to przyspieszenie prędkości nurtu, wywołane zwężeniem, wypłyceniem lub większym spadkiem rzeki. Fale na bystrzu, czasami dużych rozmiarów, zwane są warkoczem. Większe spadki rzeki z przyspieszeniem nurtu wśród nagromadzonych głazów to szypoty. Szybko płynąca rzeka górska często napotyka na swojej drodze naturalne, albo sztuczne progi, za którymi tworzą się odwoje – powierzchniowa warstwa wody cofa się w górę rzeki nawet z odległości kilku metrów. Odwoje mogą mieć różny kształt, od płaskich, pod którymi istnieje wyraźny strumień wody płynącej w dół rzeki, do głębokich, w których rzeka całkowicie wytraca swą energię. Ta druga kategoria jest znacznie bardziej niebezpieczna dla kajakarzy. Odwoje mogą tworzyć się nie tylko za progami. Będą się tworzyły wszędzie, gdzie wystąpi nagłe wypłaszczenie rzeki. Zdarza się, że odwój jest zatopiony i niewidoczny, pokrywa go warstwa stojącej wody. Woda cofa się nie tylko w odwojach. Nazwa cofki jest znana od samego początku kajakowania, bardzo często jest związana z pierwszym bezpośrednim kontaktem z tym zjawiskiem. Cofki powstają za przeszkodami przegradzającymi rzekę i wystającymi nad jej powierzchnię. Woda w takich miejscach stoi lub zaczyna płynąć w górę rzeki (zależy to od prędkości sąsiednich warstw wody). Cofka jest znakomitym miejscem na zatrzymanie kajaka, wyjście na brzeg czy też rozpoczęcie spływu. Granica pomiędzy cofką, a nurtem zwana jest chyżką. Nagromadzenie wielu elementów takich jak odwoje, bystrza, szypoty na krótkim odcinku zwane jest uskokiem. Tę ostatnią nazwę przytaczam bardziej ze względów historycznych, gdyż obecnie zdarza się pływać rzekami na których takie elementy występują na całej trasie spływu w bardzo dużym natężeniu.
Przeszkody wystające nieznacznie nad powierzchnię albo ukryte płytko pod wodą można rozpoznać po charakterystycznej falce, rozchodzącej się w kształcie litery V ramionami w dół rzeki — zwara. Za większymi przeszkodami mogą występować wiry. Takimi przeszkodami mogą być np. filary mostu, zatopione większe przedmioty. Na powierzchni wody widać wtedy współosiowe okręgi, w środku których może powstawać lej o dużej sile ssącej.
Budowle wodne
Na każdym rodzaju szlaku wodnego można spotkać różne budowle wodne. Już na potokach górskich występuje wiele progów i jazów. W literaturze różnica między nimi wyjaśniana jest na podstawie wysokości – próg spiętrza wodę na kilkadziesiąt centymetrów, jaz powyżej 1 m. Ta definicja, mimo ścisłej postaci wydaje mi się sztuczna. Na Łomnicy charakterystyczne są wysokie progi, liczące ponad dwa metry. Ta nazwa jest bardziej zgodna z nazewnictwem kajakowym, w którym wielkość progu naturalnego nie jest ograniczona do pewnej wysokości. Jaz ma głównie na celu utrzymywanie możliwie stałego przepływu wody. Zadaniem progu jest zmniejszenie energii płynącej wody, natomiast jaz spiętrza wodę w celu jej wykorzystania energetycznego (do napędu młyna, kuźni), dostarczenia wody do kanału nawadniającego. Specjalnym rodzajem jazu jest jaz ruchomy, umożliwiający regulację stopnia piętrzenia wody (a więc i poziomu wody przed nim). Większy stopień piętrzenia mają zapory. I w tym przypadku w literaturze można znaleźć informacje o przedziale wysokości zapór — zaczynają się one od 5 m. Uzupełnieniem większych zapór i jazów są przepławki — kaskada niewysokich (ok pół metra) stopni, umożliwiających rybom przedostanie się przez wybudowaną przez człowieka przeszkodę. Uczestnicy spływu kajakowego po napotkaniu większej przeszkody przeważnie muszą przenieść swój sprzęt. W przypadku większych jednostek jest to niemożliwe. W celu umożliwienia im przeprawy przez jazy i zapory buduje się śluzy.
Śluzowanie do góry jest możliwe dzięki wypuszczeniu wody z komory i obniżeniu poziomu wody w komorze śluzy do poziomu dolnego i otwarciu dolnych wrót. Po wpłynięciu do komory wrota zostają zamknięte, a przez przepusty dostaje się woda z poziomu wyższego. Po wyrównaniu poziomów górne wrota zostają otwarte i kontynuacja żeglugi jest możliwa. W przypadku większej różnicy poziomów stosuje się większą liczbę komór (i oczywiście wrót). Przykładem jest Kanał Augustowski, na którym zastosowano śluzę dwukomorową. Innymi urządzeniami umożliwiającymi pokonywanie różnic poziomów pomiędzy fragmentami szlaku wodnego są śluzy o ruchomej komorze (komora wypełniona wodą jest podnoszona i opuszczana razem ze statkiem) oraz pochylnie, znane choćby z Kanału Elbląskiego. W tym ostatnim przypadku różnica poziomów pokonywana jest na wagonikach przewożących statek.
Zbiorniki wodne tworzone przez zapory mają przeważnie rozmaite zastosowania. Najważniejszym zastosowaniem (w Polsce) jest gromadzenie wody dla potrzeb komunalnych, gospodarczych i rolniczych. Ważne są zdolności retencyjne zbiornika, czyli możliwość gromadzenia wody w czasie wysokich stanów rzeki, co zmniejsza niebezpieczeństwo powodzi w dorzeczu poniżej zapory. Jezioro zaporowe daje możliwość wykorzystania energetycznego, a także jest doskonałym miejscem do rozbudowy bazy wypoczynkowej. Jak widać, jest wiele plusów budowy dużych zapór. Są także strony ujemne. Pierwszą jest utrata dużej powierzchni terenu, przeważnie wykorzystywanego rolniczo. Konieczne bywa również przesiedlenie wiosek znajdujących się na przyszłym dnie zbiornika. Na pewnych obszarach tak duża powierzchnia wodna powoduje zmiany klimatyczne. Oprócz zapór na rzekach, zwłaszcza górskich, buduje się wały zatrzymujące nadmiar wody przy katastrofalnych wezbraniach. Przegradzają one rzekę pozostawiając przepust wystarczający na przepłynięcie wody do stanów wysokich włącznie. Przy dalszym podnoszeniu się stanu wody może nastąpić zalanie obwałowanego obszaru i zatrzymanie nadmiaru wody. Po przejściu gwałtownego wezbrania nadmiar wody powoli spływa do rzeki. Takie budowle można zauważyć na Kamiennej i Łomnicy w Karkonoszach.
Dawne tarasy zalewowe obejmowały szerokie pasy wzdłuż rzeki. Wraz z rozwojem cywilizacji na te tereny, z bardzo dobrymi glebami, zaczęło wkraczać rolnictwo. Zagospodarowanie tych ziem wymagało oddzielenia od niszczącej działalności rzeki. Zaczęto budować wały przeciwpowodziowe, mające na celu ochronę terenów przybrzeżnych przed powodzią. Jak się okazuje ochrona ta jest bardzo często nieskuteczna.
Ostroga jest wałem zbudowanym z kamieni, faszyny, płyt betonowych, itp. Budowana jest prostopadle lub pod bliskim prostego kątem do brzegu. Ma za zadanie ochronę brzegu przed erozją. Przestrzenie pomiędzy ostrogami ulegają zamuleniu, następnie wypełniają się rumowiskiem. Koniec ostrogi, czyli część najbardziej wysunięta w kierunku środka rzeki nazywana jest główką. Zdarza się, że główki ostróg są łączone tamami równoległymi. Obszary zamknięte w ten sposób ulegają zamuleniu, a szerokość rzeki zmniejszeniu. Często bezpośrednio wzmacnia się brzegi osłonami z faszyny, kamieni lub płyt betonowych zwanych opaskami lub brzegosłonami.
Budowle wodne mają na celu udostępnienie szlaku wodnego jednostkom transportowym. W tym celu, oprócz budowania wymienionych obiektów nadzoruje się rzekę, na ruchomych mieliznach ustawia się znaki określające przebieg szlaku żeglugowego. W celu dalszego ułatwienia profesjonalnej żeglugi stosuje się kanalizowanie rzeki. Polega to na budowie stopni wodnych, gdzie cofka powstała przed zaporą sięga zapory poprzedniej. W miejscach, gdzie nie ma jeziora zaporowego prostuje się zakola, pogłębia koryto. Często jego brzegi zostają wzmocnione tamami podłużnymi. Wskutek istnienia zbiorników zaporowych, rzeka nie niesie rumowiska, brak jest mielizn.
Na zakończenie rozważań o budowlach wodnych warto przytoczyć pewne spostrzeżenie. Niezależnie od doświadczenia, przy spływaniu w okolicach budowli wodnych należy zachować szczególną ostrożność. Projektanci tych obiektów rzadko zastanawiają się nad bezpieczeństwem przebywających w pobliżu kajakarzy. Zdarza się, że jaz ruchomy jest tak otwarty, że przed nim tworzy się bystrze. Inną przyczyną niespodzianek mogą być elementy zbrojenia pozostawione przez budowniczych lub wypłukane przez wodę. Woda za jazem może być tak płytka, że próba przeskoczenia go może spowodować zatrzymanie kajaka w niebezpiecznej pozycji. Wielokrotnie zdarzały się przypadki zniszczenia sprzętu przy pokonywaniu progów lub jazów. Czasami kończy się to poważnymi okaleczeniami. Znam również wypadki śmiertelne, które spowodowane były niewłaściwym postępowaniem w pobliżu jazów, między innymi na spokojnym już, wydawałoby się, odcinku Łupawy.
Zjawiska lodowe
Turystyka kajakowa trwa często cały rok. Mamy wtedy okazję zobaczyć zjawiska nie występujące w lecie.
Przy obniżaniu temperatury poniżej 0 stopni Celsjusza na materiale niesionym przez rzekę zaczyna krystalizować śryż. W wodzie ma kolor niebiesko-żółty, a nad jej powierzchnią biały. Śryż może zbijać się w większe grupy, które zamarzając razem tworzą krę.
Lód denny powstaje wskutek wypromieniowania ciepłą z dna koryta. Może on oderwać się od dna i wymieszać ze śryżem tworząc krę.
Kra lodowa może tworzyć się z placków śryżu, lodu dennego lub lodu brzegowego. Pokrywa lodowa jest nieruchomym, całkowitym pokryciem pewnego obszaru rzeki lub jeziora.
Opady śniegu na wodę w rzece lub jeziorze powodują powstawanie lepy.
Leszek Mazur
Kajakarstwo w piśmiennictwie od 1930 do 1939
Kajakarstwo w piśmiennictwie od 1930 do 1939
Odchodząc od kajakarstwa harcerskiego, a wkraczając w problematykę piśmiennictwa tej wspaniałej wodniackiej dziedziny trzeba zauważyć, że chyba Witold Bublewski mylił się mówiąc, że książka O. Jabłońskiego pt. „Budowa dwuosobowego kajaka harcerskiego typu „H” z 1933 r. jest pierwszą tego typu publikacją w Polsce. Zapewne nie wiedział, że w 1931 roku ukazała się publikacja Tadeusza Fonferki pt. „Jak budować kajaki jedno i dwuosobowe” i to już jako drugie rozszerzone wydanie. Książeczka ta również miała na celu przyjście z pomocą amatorom kajaka, którzy nie mogąc z różnych względów nabyć gotowej łodzi chcieliby ją własnoręcznie zbudować. Prezentowany w niej wzór był kajakiem jednoosobowym, kształtu „szwedzkiego”, bardzo lekki a jednocześnie mocny, w którym konstrukcję drewnianą pokrywało na burtach płótno, a na pokładzie sklejka. Na podstawie dokumentacji obejmującej 4 arkusze o formacie A0, w których elementy kajaka bardzo dokładnie i szczegółowo naniesiono w skali 1:1 i bardzo precyzyjnego opisu warsztatowego, można było łatwo tę jednostkę zbudować, nawet bez większej znajomości rzemiosła. Zaletami tego kajaka były lekkość, równowaga, zwrotność i możność uzyskania dość dużej szybkości przy stosunkowo małym wysiłku. Wysunięte części dziobnicy i tylnicy oraz zewnętrzna stępka kajaka nadawały mu jak wykazało doświadczenie, dużą odporność wobec przeszkód zewnętrznych grożących rozdarciem powłoki. Ponadto był on tani. W 1929 roku kilka kajaków tego typu zbudowano w Wojskowym Klubie Sportowym „Żoliborz” w Warszawie. Klub na tych kajakach odbył szereg spływów (m.in. mjr Thun i Pastwa), z których jeden prowadził z Warszawy Wisłą i Zatoką Gdańską do Helu, a drugi z Vadu Siret (dawny Czerepków) Seretem i Dunajem do Morza Czarnego i Konstancy. Na spływach tych kajaki tego typu wykazały swą wartość.
Do szerokiego propagowania turystyki kajakowej znakomicie przyczynił się Antoni Heinrich (Tonny) autor: „Szlaków wodnych w Polsce”, „Budowy kajaków” i „Podręcznika Kajakowca”.
Niesłychanie wartościową kajakarską pozycją wydawniczą była książka „Szlaki wodne w Polsce” wydana przez Główną Księgarnię Wojskową w Warszawie w 1932 r., „jako oficjalny przewodnik Polskiego Związku Kajakowców”. Mimo, że sam autor w przedmowie do tej książki pisze, że przewodnik ten naszpikowany cyframi, skrótami jest zwięzły i suchy, to jednak na 316 stronach podaje opisy 114, na ogół bardzo mało znanych szlaków, co w dużym stopniu wypełniło lukę w krajoznawczym piśmiennictwie. I ma rację autor mówiąc, że miłośnicy poezji znajdą ją na szlaku, a wówczas każda literka skrótu w przewodniku, czy też każda cyferka nabiera barwy, życia i wartości. I tak rzeczywiście było. Przewodnik ten spełnił ogromną rolę w rozwoju polskiego kajakarstwa, natomiast z obecnej perspektywy czasowej trzeba podkreślić wielką wartość historyczną opisów szlaków kajakowych, położonych na ówczesnych kresach wschodnich obecnie oddzielonych granicami państwowymi. Drugim walorem estetycznym tej książki jest jej okładka, którą zdobi o dużej wartości artystycznej trójkolorowy drzeworyt Wandy Telakowskiej, nagrodzony na przedolimpijskim konkursie sztuki sportowej. Kompozycja bieli, czerni i żółtego koloru oraz motywu kajaków i rzeki – składają się na wyjątkowe dzieło, pełne niewysło-wionego czasu, doskonale oddające romantykę tamtych czasów. Niewątpliwie ta okładka była dodatkowym magnesem dla ludzi interesujących się książką i kajakarstwem. Trzeba tutaj wspomnieć o reklamie w tej książce zachęcającej do nabycia oryginalnego drzeworytu W. Telakowskiej w Głównej Księgarni Wojskowej za kwotę 55,- złotych. Ta cena pośrednio daje wyobrażenie o wartości tego dzieła.
Książki „Budowa kajaków” i „Podręcznik kajakowca” wydane w 1933 r. okazały się niezastąpione i podstawowe w eksponowaniu typów, budowy i nomenklatury nazewniczej kajaków z lat międzywojennych. Dziś są już klasyką tej gałęzi wiedzy, bez której trudno sobie wyobrazić historię polskiego kajakarstwa.
W 1933 roku ukazała się książeczka pt. „Dwuosobowy kajak dyktowy – plany i opis budowy” autorstwa: S. Kraszewskiego, B. Saloniego i S. Tumiłowicza. Spełniała ona postulaty budowy kajaka o określonych walorach we własnym zakresie. Miał to być kajak turystyczny, o dużej pojemności, przystosowany do ewentualnego noclegu dla dwóch wioślarzy. Powinien być stabilny, prostej i silnej konstrukcji o pięknej linii i nadawać się na wiosła i pod żagiel. Szczegółowy proces jego wytwarzania ujęty w rozdziałach: Wstęp. Uwagi ogólne, Części składowe szkieletu, Montowanie szkieletu, Krycie dyktą, Wykończenie, Dodatki – uzupełniony 18 rysunkami pozwolił na stworzenie solidnego typu kajaka, w znacznej mierze zbliżającego się do określonego ideału.
Niezwykle ciekawe zjawisko, które zaistniało w kajakarstwie przedwojennym, porusza książeczka pt. „Jak samemu zbudować kajak żaglowy i jak nim manewrować” autorów: T. Bondera, J. Gucy, E. Junga i W. Grzeniewskiego. Ukazała się ona w 1934 r. W oparciu o proces technologiczny opisany w niej bardzo szczegółowo i załączone dwie tablice dokumentacyjno-rysunkowe można było we własnym zakresie zbudować kajak żaglowy 2-3 osobowy o długości 5 m i szerokości 1 m.
Trzeba jednak podkreślić, że kajaki żaglowe stosowane w tym czasie mogły osiągnąć większe rozmiary. Np. według klasyfikacji JRK dla klasowych kajaków żaglowych tzw. dwójka wędrowna klasy „C” posiadała dł. maksymalną 6 m, szerokość maksymalną 1,35 m, wysokość minimalną 0,30 m i wielkość ożaglowania 13 m2. (ket-jol). Kajaki żaglowe posiadały pełnię zalet żeglarskich, działo się to jednak kosztem wartości wiosłowych. Kajak żaglowy miał kształt pękaty, był krótszy, szerszy, posiadał wysoką wolną burtę i dużą strzałkę krzywizny dna. Miał on także w odróżnieniu od innych typów kajaków, w których używało się podwójnych drewnianych mieczy „holenderskich” osadzanych na poprzecznym uchwycie przykręcanym pod burtnice – miecze wewnętrzne, a właściwie wbudowaną skrzynkę mieczową. Wyłącznym środkiem napędowym był żagiel, wiosła używało się tylko wtedy, gdy wiatr ustał. Ustawienie drzewc, wielkość i rodzaj żagli odgrywały w nim pierwszorzędną rolę. Trzeba tutaj w ogóle mocno podkreślić wyjątkowość kajaków żaglowych, które posiadały ogromne znaczenie tak w kajakarstwie turystycznym jak i regatowym stanowiąc pomost do uprawiania jachtingu o znacznie większym zasięgu i randze, ale jednocześnie wcale mu nie ustępując. Kajakarstwo żaglowe zanikło po drugiej wojnie światowej, ale tym większa jest jego wartość w sensie historycznym. A może nie tylko historycznym, czy nie warto jednak pokusić się o reaktywację tej wspaniałej kajakowej tradycji, której tylu wspaniałych ludzi zawdzięcza swoje zachłyśnięcie się wodniactwem i ideą morską. Jako ciekawostkę wzbogacającą temat polskiego kajakarstwa trzeba też wspomnieć, że opisywana książeczka na wewnętrznej stronie okładki zawiera także reklamę składaka „Piast”, nagrodzonego w roku 1933 złotym medalem za wybitne zalety techniczne, o ożaglowaniu od 2m2 do 5,75 m2, którego producentem były Zakłady Kauczukowe „Piastów” z siedzibą w Warszawie przy ul. Złotej 35.
W 1934 r. nakładem Głównej Księgarni Wojskowej ukazała się książka Adama Wisłockiego pt. „Przez jeziora i rzeki Brasławszczyzny” określana jako reportaż z kajakowej włóczęgi. W swej warstwie opisowej, stylu, charakterze i nastroju jest ona reprezentantem specyficznego dla lat międzywojennych nurtu romantycznego kajakarstwa polskiego. Autor wraz z żoną Zofią, odbył niepowtarzalną podróż na doświadczalnym składaku nazwanym „Bacą”, zbudowanym przez jednego z klubowych kolegów z Sekcji Turystyki Wodnej Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Warszawie, dla wypróbowania nowej, całkowicie oryginalnej polskiej konstrukcji, najbardziej odpowiedniej na polskie wody. Jak się później okazało „Baca” zdał egzamin pomyślnie i, po poczynieniu w nim szeregu poprawek i uzupełnień, został protoplastą wszystkich polskich „Delfinów” (rys. 5)1. Tak na marginesie tej sprawy warto wspomnieć, że książka Adama Wisłockiego, zawiera właśnie reklamę Wytwórni Kajaków Składanych „Delfin” oraz wszelkich akcesoriów kajakowych i obozowych „Juliana Woysława” z siedzibą w Warszawie przy ul. Wierzbowej 9, której kajaki składane „Delfin” zdobywają mistrzostwa na regatach, są ulubionym sprzętem doświadczonych turystów”. Ilustracją tej reklamy jest piękny – bardzo udany – znaczek firmowy (rys. 4)2. W tej romantycznej kresowej wędrówce kajakowej po najurokliwszych wodach ówczesnej Polski, oprócz „Bacy” z Wisłockimi brał udział także drugi składak „Majka” również z załogą mieszaną, przy czym stronę męską reprezentował w nim autentyczny marynarz. Adam Wisłocki w swej relacji nie wymienia nazwisk załogi „Majki”. Co prawda Wisłocki Brasławszczyznę penetrował przez wiele lat, ale książka – chociaż bazuje na tamtych wędrówkach – powstała jednak na kanwie włóczęgi, która rozpoczęła się 10 lipca 1934 r., a jej etapami o kresowo, niezwykle urokliwie brzmiących ówczesnych nazwach, były m.in.: jezioro Dzisna, rzeka Dzisieńka, jeziora Dziśniszcze, Ołksna, Róża, rzeka Żylma, jeziora Żylma, Opiwar-da, rzeka Opiwardka, rzeka Dryświacica, jezioro Dryświaty, rzeka Prorwa, jeziora Obole, Bohińskie, Długie, Kanał Murmiski, jezioro Szyłowo, rzeka Żółwica, jeziora Żołwy i Drywiaty, rzeka Drujka, jezioro Strusto, Snuchy, Nieśpisz, Bołojco, Wołos, Pociech, Niedrowo, rzeka Dźwina.
Obraz Brasławszczyzny malowany przez Wisłockiego jest niezwykle barwny i sugestywny, nasuwa się tutaj skojarzenie z fotografią Bułhaka. Wśród całej lawiny szczegółów sytuacyjnych – doskonale oddających nastrój i klimat ówczesnej Polski kresowej – bardzo znamienne jest spotkanie wyprawy na jeziorze Nieśpisz – w sensie historycznym – z kajakiem kapitana Siwkow-skiego z Wilna, w którym oprócz niego znalazła się także żona i dwójka dzieci: sześcioletni chłopiec i ośmioletnia dziewczynka. W ten sposób rodzina ta od kilka lat spędzała urlopy w kajaku i pod namiotem mając za sobą szereg bardzo poważnych wypraw, m.in. na trasie Stołpce-Gdynia. Warto także wspomnieć – co prawda rzecz marginalną – ale może istotną w sensie zbierania szczegółów do dziejów polskiego kajakarstwa, o tym, że książka ta zawiera także reklamę kajaka żaglowego P7 konstrukcji inż. M. Plucińskiego, o ożaglowaniu o powierzchni 7,5 m2, z mieczem, zanurzeniu 12 cm, o stateczności i zwrotności nie ustępującym jolkom, a także możliwości użycia wioseł na dulkach i siodełka jak na hambur-kach, wypróbowanego i zatwierdzonego przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Książka pt. „Kajak żaglowy P7″ autorstwa M. Plucińskiego wraz z dokładnymi planami budowy – jak głosi reklama – kosztowała tylko 4,50 zł.
Pisząc o powyższej reklamie dotknęliśmy nazwiska jednego z najwybitniejszych twórców konstrukcji kajakowych. Nazwisko inż. Mieczysława Plucińskiego utrwaliło się w sposób niezwykle trwały w historii polskiego kajakarstwa, a jego osobowość poprzez niezliczone oryginalne konstrukcje różnych typów kajaków, wywarła ogromny wpływ na rozwój wodniactwa.
W 1935 r. ukazała się m.in. jego bardzo cenna książeczka pt. „Budowa Kajaków wyścigowych (kajak 1-ka typ „P-13″ i 2-ka typ „P-14″ ) z opisem budowy i 40 rysunkami”.
Bezpośrednim impulsem do wykonania projektów tych kajaków była uchwała kongresu przedolimpijskiego w Atenach w 1934 r. mocą której sport kajakowy został włączony do programu XI Igrzysk Olimpijskich, które miały się odbyć w Berlinie w 1936 r. Projekty te miały umożliwić pracę sportową szerokim rzeszom polskich zawodników oraz zaopatrzenie się w odpowiedni sprzęt regatowy. Uzyskały one poparcie płk. dypl. Władysława Kilińskiego -Dyrektora Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Studia, budowa i próby trwały około ośmiu miesięcy, gdyż chodziło o to, aby zbudować kajaki możliwie najdoskonalsze, jednak łatwe do budowy i tanie. Wiele elementów związanych z konstrukcjami M. Plucińskiego zawiera wydanie II „Budowy kajaków” Antoniego Heinricha. Posiada ona dodatek w postaci planów „P-17″ M. Plucińskiego. Obejmuje on instrukcję rysunkową ujętą na sześciu arkuszach. Kajak ten posiadał dł. całk. 5,06 m, szerokość największą 0,80 m, wysokość boczną 0,25 m, ciężar ok. 30 kg, wyporność ok. 130 kg i ożaglowanie o powierzchni 3 m2. Jego konstrukcja była nadzwyczaj prosta i bardzo łatwa do budowy. Pomimo swej prostoty spełniał on wszystkie warunki stawiane dobremu kajakowi. Był stateczny, zwrotny i dość szybki. Posiadał ożaglowanie łacińskie, bardzo proste w obsłudze i łatwe do wykonania. Żagiel tego typu był niski i szeroki, dzięki czemu środek ciężkości leżał nisko, co dodatnio wpływało na bezpieczeństwo jazdy.
O ogromnej roli M. Plucińskiego w rozwój myśli technicznej związanej z polskimi konstrukcjami kajakowymi świadczy także wkładka reklamowa w książce Antoniego Heinricha pt. „Buduj sam doskonałe łodzie typu „P” podług dokładnych rysunków M. Plucińskiego” (Warszawa, ul. Środkowa 7). Przedstawia ona kilka popularnych typów: P 17, P 21, P 9, P.V., P15, P.6. (rys. 6)*. Książka „Budowa Kajaków” Antoniego Heinricha zawierała też inne dodatki np. plany budowy kajaka „Pauly” typu, dwójki wędrownej o dł. 510 cm, szer. 80 cm, wys. burty 27 cm i zanurzeniu (przy nośności 250 kg) 12 cm. Ten „klejonkowy” kajak wiosłowy, przeznaczony głównie do turystyki wodnej, dający się wykonać łatwo i niewielkim kosztem był polecany przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego oraz Polski Związek Kajakowców.
Niezmordowana Maria Podhorska-Okołów oprócz ogromnej pracy organizacyjnej pisała także przewodniki kajakowe. W 1935 r. wydała uroczą książkę pt. „Kajakiem z Warszawy”. Ukazał się też jej „Informator wodny” z opisem najpiękniejszych tras kajakowych. Z reklamy kajaków składanych „Piast” zamieszczonej na tylnej okładce tej książki przy okazji dowiadujemy się, że Zakłady Kauczukowe „Piastów” Sp. Akc. w Warszawie posiadały swoje oddziały i przedstawicielstwa w: Katowicach, Poznaniu, Lwowie, Krakowie, Bydgoszczy, Łodzi, Wilnie i Gdańsku.
Maria Podhorska-Okołów redagowała też pismo „Bluszcz”.
W tym czasie Stanisław Rischka i Henryk Leibschang popularyzowali pływanie po wartkich wodach Czeremosza, a Stanisław Szymborski wielki entuzjasta Wisły napisał przewodnik dla kajakarzy pt. „Wisła”. Wydał także przewodnik pt. „Dniestr z dopływami, Prut i Czeremosz” w dziesięciu częściach wydanych w postaci oddzielnych książeczek (Ogólna, Dniestr, Wereszyca, Seret, Stryj, Swica, Łomnica, Bystrzyca, Prut, Czeremosz) co było znakomitym pomysłem i przedsięwzięciem.
W latach 1935-1939 ukazywało się także czasopismo o tematyce turystycznej pt. „Turysta w Polsce”, które było organem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Związku Harcerstwa Polskiego i Polskiego Związku Kajakowego. Prezentowane w nim były oczywiście problemy środowisk kajakowych. Poczynając od 1928 r. problematyka kajakowa zaczęła się także przewijać przez łamy „Morza”.
Roman Klim
Kajakarstwo harcerskie od 1930 do 1939
Kajakarstwo harcerskie od 1930 do 1939
O ogromnej roli harcerstwa w rozwoju polskiego kajakarstwa świadczą chociażby losy 39 Warszawskiej Żeglarskiej Drużyny Harcerskiej, jednej z najznakomitszych w dwudziestoleciu międzywojennym i jednej z dwóch-trzech najbardziej zasłużonych dla rozwoju żeglarstwa w harcerstwie, tak znakomicie opisanej w książce Mścisława Wróblewskiego pt. „Wiosłem i piórem”*. Pisze on m. in., że w 1928 r. gdy Witold Bublewski poszedł do wojska to 39 WZDH objął w jego zastępstwie Stanisław Marek Szymborski, zrównoważony i pogodny student Politechniki Warszawskiej, który zorganizował pierwszy zagraniczny spływ „Trzydziestej Dziewiątej” i najdłuższy w jej historii (54 dni, 1964 kilometry), a przy tym wprowadził do drużyny nowy typ łodzi -dwuosobową kanadyjkę. Dotąd 39 WZDH pływała na łodziach żaglowo-wiosłowych, przeważnie przerabianych z pychówek rybackich. Dobrze można się było na nich uczyć żeglowania, ale na długie wyprawy rzeczne, gdzie często trzeba sięgać po wiosła, były zbyt ciężkie. Ich waga odgrywała też rolę w transporcie koleją. Kajaki, które wkrótce miały zdominować polską turystykę rzeczną, jeszcze się nie rozpowszechniły i dlatego inż. Szlęzak z Ligi Morskiej i Rzecznej postanowił zapropagować równie lekką kanadyjkę, adaptując ją do polskich warunków, wykorzystując wyprawę 39 WZDH dla ich propagandy.
Kanadyjki nie były łatwe w budowie i uczestnicy wyprawy budowali je pod
okiem majstra z Ligi Morskiej i Rzecznej i w jej warsztatach. Wysokogatunkowego drzewa jesionowego dostarczyły Państwowe Zakłady Lotnicze, w których spawaczem był Stanisław Rybak, jeden z uczestników wyprawy. Najlepsze płótno do pokrycia kadłubów dały bezpłatnie zakłady w Żyrardowie. Pracę rozpoczęto w maju, ale posuwała się powoli ze względu na koniec roku szkolnego. Dopiero z nadejściem wakacji zaczęła się gorączkowa robota na dwie zmiany, od 7 rano do nocy, ale mimo to wyprawa ruszyła dopiero 27 lipca, to jest z dziesięciodniowym opóźnieniem w stosunku do planu. Łodzie nosiły nazwy: „Wybitczak”, „Włóczęga” i „Wigryszek”, a ich załogi stanowili: Stanisław Szymborski i Józef Jungnikel, Franciszek Cywiński i Jerzy Czarkowski, Piotr Korytowski i Stanisław Rybak, „Żak”, jako drobny i bardzo wysportowany miał płynąć na jednoosobowym wywrotnym kajaku klepkowym – „Piskorzu”. Wyprawa płynęła Dunajem z Wiednia poprzez Bratysławę, Komarno, Wyszehrad, Budapeszt, Belgrad, Żelazne Wrota, Gałacz – do Suliny.
W 1930 r. 39 WŻDH zorganizowała spływ kajakowy Dźwiną.
W dniu 29 czerwca wyprawa w Druji wypłynęła na wody Dźwiny. Brało w niej udział pięć kajaków z załogami: Jerzy Czarkowski i Władysław Jakubowski, Franciszek Cywiński, (komendant wyprawy) i Mieczysław Kowalski, Mścisław Wróblewski i Mieczysław Żask, L. Tarajkowicz i W. Obrębowski oraz Zygmunt Tyczyński i Kazimierz Kisiel. Wyprawa trwała 27 dni, w tym 9 dni właściwego spływu rzeką Dźwiną (około 350 kilometrów), a resztę statkiem do Helsinek i Tallina. Jak wspomina Mścisław Wróblewski, były to dwuosobowe kajaki własnej roboty i kryte „dyktą”. Według niego ten typ kajaka przyczynił się bardziej niż jakikolwiek inny rodzaj łodzi do rozpowszechnienia wodniac-twa w Polsce.
Kupowało się gotowy zestaw żeber czy wręg wyciętych po prostu w grubej desce, montowało samemu na stępce i przybijało do nich drobnymi gwoździkami odpowiednio przycięte płyty mocnej „dykty”. Otwór wewnętrzny, to jest kokpit, należało obić osobną „dyktą”, tworząc „kołnierz” chroniący przed wlewaniem się wody do wnętrza, zaszpachlować dla uszczelnienia spojeń w dykcie, całość pięknie pomalować białą farbą olejną, z czerwonym dla fasonu „kołnierzem” – i kajak był gotów. Wiosełko stanowił kij, jak do szczotki, w którego rozszczepienia w obu końcach mocowało się eliptyczne czy jajowate kawałki „dykty”, służące jako pióra zagarniające wodę. Całość kosztowała grosze, na które wszystkich było stać, a i robota była tak nieskomplikowana, że każdy mógł ją bez trudu wykonać. Był to prosty, a zarazem wielki wynalazek, dzięki któremu polskie rzeki i jeziora, puste dotąd, zaroiły się w ciągu kilku lat od tysięcy tych elegancko wyglądających małych łódeczek. Na kolej wprowadzono specjalne ułatwienia i niskie taryfy dla ich przewozu. Doczepiano do pociągów osobowych specjalnie dla nich przeznaczone wagony towarowe, tak że jechało się z nimi tym samym pociągiem i u celu podróży odbierało bagaż. Łodzie te były tak lekkie, że bez trudu mogło je nieść na ramionach dwóch ludzi. Wąskie i płytko zanurzające się, mogły pływać w każdym bajorku czy rowie. Odtąd 39 WŻDH, przeszła niemal wyłącznie, na ten typ łodzi, najlepszy dla turystyki rzecznej.
Wspaniałymi akcentami kajakowymi zaznaczyły się zloty harcerskie w Garczynie, których gospodarzem była Polska. Zlot narodowy odbył się w dniach od 1 do 6 sierpnia, a międzynarodowy od 7 do 15.
Komendantem zlotu narodowego był Witold Bublewski, który mianował oboźnym Józefa Michałowskiego. W zlotach wzięło udział 900 harcerzy (w tym 39 z „Trzydziestej Dziewiątej”), a z obcokrajowców Węgrzy, Anglicy, Francuzi, Łotysze. W zawodach obejmujących 10 konkurencji zwyciężyli Węgrzy, zyskując niedużą przewagę nad Anglikami. Polacy jako gospodarze w zawodach udziału nie brali. W czasie polskich pokazów, po defiladzie ogromnego węża 150 kajaków, wijącego się malowniczymi skrętami po jeziorze i przywitaniu gości na trybunach zbiorowym okrzykiem i wzniesieniem wioseł, osobno popisywała się 39 Warszawa Żeglarska Drużyna Harcerska. Chłopcy wiosłowali stojąc, skakali z kajaków do wody i wchodzili do nich z wody, spychali się nawzajem kijami owiniętymi na końcu w szmaty, aby nie pokaleczyć, wreszcie dokonali słynnej wywrotki z nurkowaniem. Na sygnał gwizdkiem wszystkie kajaki wywróciły się, a ich załogi, nie wypływając na powierzchnię, wsuwały głowy do ich wnętrza, które było wypełnione powietrzem i gdzie swobodnie można było oddychać. Widzowie, przed których oczyma załogi nagle zniknęły pod wodą, zaczynali okazywać zdenerwowanie. Tak długo przecież nikt nie wytrzyma bez powietrza. A tymczasem chłopcy śmieli się do siebie z głowami we wnętrzach kajaków, słysząc grobową ciszę na górze. Na powtórny cichy gwizdek obok kajaków pokazały się nagle roześmiane twarze, które powitała burza oklasków. Po tym numerze władze harcerskie miały do Witolda Bublewskiego pretensje, że ich nie uprzedził o tym popisie, który bardzo zdenerwował Prezydenta RP, siedzącego na trybunie zbudowanej nad brzegiem jeziora. Nawet i bez tych sensacji i akrobacji same zbiorowe manewry blisko dwóch setek kajaków i ich zmiany szyków na gwizdki Józefa Michałowskiego wyglądały malowniczo jak balet na wodzie. Józek, który był autorem i kierownikiem pokazów, zyskał w jednym dniu sławę na całą Polskę – a z nim 39 Warszawska Żeglarska Drużyna Harcerska – i awansował do stopnia harcmistrza.
W 1933 roku odbył się światowy zlot skautów (Jamboree) na Węgrzech, w Gódól-16. Polska wysłała liczną i dobrze przygotowaną reprezentację. 39 WŻDH reprezentowała polskie drużyny żeglarskie i powtórzyła swoje pokazy z Garczyna, tym razem przed tysiącami widzów ze wszystkich zakątków świata. Konieczny dla takich pokazów trening odbywał się w Gdyni, gdzie Józef Michałowski prowadził ogólnoharcerski kurs żeglarski, a zarazem ściągnął z Warszawy „Trzydziestą Dziewiątą” ze sprzętem. Trening na kajakach odbywał się w warunkach morskich bardzo trudnych, wymagających hartu ducha, natomiast podróż do Gódólló – niezwykle barwna, stanowi oddzielny temat. Ponieważ w tej miejscowości wody było brak choćby na lekarstwo, popisy wodne odbyły się na Dunaju w rejonie wyspy Csepel koło Budapesztu. Przedtem jednak z Ujpesti Sziged „Trzydziesta Dziewiąta” z olbrzymim spływem na ponad 500 łodzi i kajaków najprzeróżniejszych typów, popłynęła Dunajem przez środek Budapesztu na Wyspę Csepel. Płynęli reprezentanci wszelkich narodowości: Anglicy na smukłych kanadyjkach. Finowie na morskich kajakach z „fartuchem”, Jamajczycy, Austriacy i wreszcie Węgrzy na ósemkach wyścigowych, czwórkach i kajakach. 8 sierpnia, około godziny 11.00 w białych koszulkach, granatowych spodenkach i „bebi” na głowie, w szyku torowym, z polskim proporczykiem na każdym kajaku, nasi chłopcy wsunęli się długim wężem do basenu. Trybuny i wszelkie możliwe miejsca siedzące, stojące i leżące zajęte były przez tłumy skautów. O 11.45 przy dźwiękach hymnu węgierskiego wszedł na trybunę honorową regent Węgier admirał Horthy. Zaczęły się popisy. Pierwsi występowali Węgrzy na rasowych ósemkach oraz na długich, specjalnie do popisów zbudowanych kajakach, zwanych strzałami, tak mało zwrotnych, że manewry na nich wymagały specjalnego szkolenia, gdyż zwykłe ruchy wiosłami były mało skuteczne. Węgrzy popisywali się też szybką budową mostów na łodziach, przeciąganiem liny przez pływaków, a nawet wzniecaniem sztucznego pożaru na łodziach. Pokazali wreszcie jazdę na nartach wodnych. Na kajakach jeżdżono bardzo mało, gdyż Węgrzy używali przeważnie łodzi wiosłowych, robionych fabrycznie. Nasze kajaki, wykonane we własnym zakresie, tanie i łatwe w robocie, bardzo się Węgrom podobały, zrobili z nich niezliczoną ilość planów.
Wreszcie Węgrzy skończyli. Czas na polskich harcerzy. W pełnym biegu nasi chłopcy skręcili przed samą lożą regenta, wznosząc przy tym okrzyk „Czuwaj” i podrzucając wiosełka w górę. Krótki gwizdek i na barkach każdego sternika staje jego towarzysz. Kajak to dość chwiejna łódka ale chłopcy mają dobry trening i nikt się nie wywraca. Następnie wiosłują stojąc i na dany sygnał jednocześnie skaczą do wody w taki sposób, że ani kropla wody nie dostaje się do łodzi. Wtem gwizdek i wszystkie załogi wchodzą z powrotem do łodzi na pełnym basenie, bez gruntu pod nogami. Z kolei szybko rozbijają się na dwie grupy po siedem kajaków i z dwóch przeciwnych stron ruszyli pełnym biegiem ku sobie. Sternicy stojący na rufie kajaka, trzymali w ręku drągi z końcami owiniętymi dla bezpieczeństwa szmatami. Gdy kajaki przeciwnych grup mijały się, sternicy atakowali się tymi „kopiami”, usiłując się wzajem zepchnąć do wody. Krótka walka i po chwili ten i ów zlatywał z kajaka w najbardziej nieprawdopodobnych pozach, wzbudzając wśród widzów wybuchy śmiechu. Następnie, podzieleni na dwie grupy, przepychają olbrzymią piłkę, czemu towarzyszy przymusowa kąpiel niektórych. Wreszcie następuje największa atrakcja. Czternaście kajaków staje szeregiem naprzeciw loży regenta. Gwizdek… i wszystkie przewracają się do góry dnem, a załogi znikają pod wodą. Następują długie minuty kompletnej ciszy. Na trybunach rośnie szmer zdenerwowania. Wreszcie gwizdek… i nagle koło kajaków, wykwitają głowy ich załóg. Huragan, a właściwie tajfun oklasków i wrzasków we wszystkich językach. Regent gratulował chłopcom osobiście, a książę szwedzki był zachwycony. Zaciągnęli ich do mikrofonu węgierskiego radia. Takiego entuzjazmu jeszcze w życiu nie widzieli. Musieli dwa razy powtarzać cały 15 minut trwający pokaz. Po prostu nie pozwolono im zejść z basenu.
Na Jamboree popłynęła też kajakami drużyna „Żab” z Poznania, od roku już bardzo zaprzyjaźniona z 39 WŻDH. Ponieważ władze harcerskie żądały udziału mężczyzn w ich wyprawie, dziewczęta wybrały chłopców z „Trzydziestej Dziewiątej” jako rycerzy towarzyszących. Wśród nich byli m.in. Stanisław Szymborski i Leon Matuszewski, a wśród dziewcząt Irena Suchowiak, Elżbieta Suchowiak i Kazimiera Wojtasiak jako komendant wyprawy. Spływ rozpoczął się w Żiłinie w Słowacji i biegł początkowo Wagiem a potem Dunajem.
W wodniactwie śródlądowym, od wyprawy Dźwiną w 1930 roku „Trzydziesta Dziewiąta” coraz bardziej przechodziła na sprzęt kajakowy, najlepiej nadający się do turystyki rzecznej. Natomiast z pomysłem uprawiania kajakarstwa zawodniczego wystąpiono dopiero wiosną 1938 roku, a zaczęto go realizować od jesieni tego samego roku. Na początku grudnia 1938 roku sześciu członków 39 WŻDH przystąpiło w warsztatach gimnazjum Kreczmara – bo drużyna miała tam swój pluton – do budowy kajaków regatowych. Planu jednak nie zrealizowano z powodu wybuchu wojny. Spływy kajakowe w 39 WŻDH zaczęły się cieszyć coraz większą popularnością. Organizowały je poszczególne zastępy. Jeśli stały obóz drużyny odbywał się nad Wigrami, niezmiennie szły z niego spływy do Warszawy albo wprost krótkim szlakiem albo drogą okrężną. Były lata, gdy jednocześnie organizowano kilka spływów tymi szlakami. Wyłamywano się jednak z tego schematu i szukano też innych okolic Polski, niekiedy kombinując wycieczkę pieszą i rzeczną, byle więcej zwiedzić. W 1934 roku, gdy w obozie nad Wigrami zorganizowano aż 3 różne kombinacje szlaków krótkiego i długiego, zastęp I, najlepszy wówczas w drużynie, odważył się na wyprawę burzliwym Dunajcem. Uczestniczyło w nim sześć osób na trzech kajakach: Władysław Sobolewski (komendant wyprawy i przyszły bosman „Zawiszy Czarnego”) z góralką Jadzią, Adam Jankowski i Jurek Kosiński, Wiesław Dakowski i Jan Kies.
Podczas innej wyprawy fw 1935 roku), tym razem kombinowanej kajakowo-pieszej, 5 członków 39 WŻDH z Wacławem Grochowskim na czele zwiedziło m.in. dolinę Prądnika.
Przed wojną Mazury były obszarem zamkniętym dla turystów z Polski. Dopiero w 1935 roku Niemcy wpuścili tam Melchiora Wańkowicza z córeczką „Tirliporkiem”, który opłynął tamtejsze jeziora na luksusowym składaku. A w 1936 roku, choć z pewnym oporem, zgodzili się na spływ 39 WŻDH. Wyprawa ta pod komendą Niusia Matuszewskiego, liczyła 7 osób i trwała 32 dni. Trasa wyprawy była niezwykła. Z Polski ruszyli pod prąd Narwią z Ostrołęki, a później niezwykle krętą Pisą do Pisza. Następnie przebyli trzynaście połączonych z sobą kanałami wielkich jezior mazurskich. Potem na trasie był Królewiec, Zalew Wiślany, Elbląg i Kanał Elbląski.
Imprezą na wielką skalę, równą wyprawie Dunajem, był w 1937 r. kajakowy spływ przez Niemcy na V Jamboree w Holandii. Trasa wiodła Menem i Renem, a jej długość wynosiła 1500 kilometrów. W spływie uczestniczyło 12 członków 39 WŻDH i 8 Drużyny Wilków Morskich z Poznania. Wyprawa rozpoczęła się wyjazdem pociągiem ze sprzętem w dniu 2 lipca z Warszawy do Norymbergii. Na Jamboree popisy wodne w wykonaniu Polaków uzyskały duże uznanie obserwatorów. „Trzydziesta Dziewiąta” brała w nich udział jako jedyny zespół zagraniczny. Podczas tych popisów Leon Matuszewski otrzymał osobistą pochwałę Baden-Powella za doskonałe opanowanie kajaka, technikę i zręczność wioślarską i pływacką. Wodniacy 39 WŻDH byli dumą pierwszego podobozu. Mały obóz z mapą plastyczną ich drogi i ustawionymi kajakami ściągnął rzesze ciekawych. Wyprawa kajakowa zakończyła się oficjalnie 14 sierpnia, ale zlot i zwiedzanie kraju zajęły dalszy miesiąc tak, że polscy uczestnicy Jamboree dopiero 13 września wrócili specjalnym pociągiem do Polski.
W 1937 roku projektowano wyprawę do Prus Wschodnich, ponieważ jednak Niemcy odmówili zezwolenia zorganizowano zamiast niej spływ kajakowy Prutem do Morza Czarnego. Brało w niej udział 9 chłopców do 16 lat, dwunastoletni Kajtuś, p. Dolański, niewidomy profesor Zakładu Ociemniałych w Laskach i komendant wyprawy Józef Jungnikel. Spływ rozpoczął się 12 lipca 1937 roku od Śniatynia i miał charakter nie tylko krajoznawczy, ale i wychowawczy. Spłynęli Prutem i Dunajem do Suliny, a stąd motorówką do Konstancy. W drodze powrotnej zatrzymują się w Bukareszcie, skąd 15 sierpnia przez Czerniowce udali się do Warszawy.
W 1939 roku spływ Prutem i Dunajem do Czarnego Morza dokonało też sześciu starszych chłopców z 39 WŻDH pod komendą Eugeniusza Kurkę.
Bazując na doświadczeniach zdobytych podczas licznych spływów kajakowych 39 WŻDH Witold Bublewski napisał książkę pt. „Kajakami na szlaku wodnym”, która ukazała się w 1931 roku. Dedykował ją też swojej ukochanej „Trzydziestej Dziewiątej”. Bardzo szczegółowo i wnikliwie przedstawił w niej proces przygotowania i organizacji wycieczki kajakowej, a także sytuacje występujące bezpośrednio na szlaku wodnym (m.in. sygnały, oznaczenia szlaku wodnego, zastosowanie żagli, na biwaku lub postoju…).
Podaje też w oparciu o instrukcję Polskiego Związku Kajakowego zasady wywiadu szlaku. Przytacza też oznaczenia klucza międzynarodowego J.R.K. oraz wykazy związkowych towarzystw wioślarskich na terenie Rzeczypospolitej polskiej i Wolnego Miasta Gdańska oraz harcerskich drużyn żeglarskich. Rozkazem Naczelnika Głównej Kwatery Harcerzy z dnia 11 maja 1931 r. została ona polecona do użytku służbowego w harcerskich drużynach żeglarskich. Nie ulega wątpliwości, że książeczka ta spełniła ogromną rolę w rozwoju i promowaniu kajakowego wodniactwa w Polsce, szczególnie wśród młodzieży.
W dziejach 39 WŻDH jak w soczewce skupiają się problemy genezy polskiego kajakarstwa w obszarze harcerskim. Jest to tylko jedna drużyna, a jakie bogactwo życia kajakowego prezentuje. Na jej przykładzie można sobie wyobrazić jakie karty historii są do zapisania w tej materii w odniesieniu do pozostałych drużyn. Przecież każda z nich wnosiła wówczas swoją cząstkę do budowania zrębów kajakowego wodniactwa. To ogromne pole stanowiące jeszcze białą plamę czeka na wypełnienie i odkrycie.
Odchodząc od dziejów 39 WŻDH trzeba jeszcze koniecznie podnieść temat głośnej imprezy wodnej jaką Związek Harcerstwa Polskiego zorganizował w czerwcu 1933 r.* Była to patriotyczna sztafeta kajakowa na trasie Oświęcim-Gdynia. Celem jej było zwrócenie uwagi sfer rządzących na Wisłę, jako najtańszą drogę transportu, zwłaszcza węgla ze Śląska do Gdyni. Komandorem sztafety był Bronisław Jastrzębski, a inicjatorem, organizatorem i Komendantem harcerzy Witold Bublewski. Sztafeta – pomimo 900-kilometrowej trasy – trwała tylko cztery doby, dzięki właściwej organizacji. Na całej trasie, co 20 km oczekiwało na brzegu dwóch harcerzy zmieniających tych, którzy do nich dopływali. Płynący kajakiem wieźli w nim ważącą 5 kg bryłę węgla, na której wyryty był napis: „Płyniemy z węglem w kajaku, aby w przyszłości wozić go barkami”. Warto podkreślić, że po tę bryłę zjechał specjalnie do kopalni wojewoda katowicki Michał Grażyński, który osobiście przekazał ją pierwszej załodze kajaka. Sztafeta płynęła dzień i noc, toteż oczekujący nocą na kajak trzymali pochodnie, aby ci płynący widzieli, gdzie mają przybić do brzegu. W sztafecie wzięło udział 100 harcerzy. Do Tczewa dopłynął jeden kajak, a dalej sztafetę przejęła Tczewska Drużyna ZHP. W Gdyni odbyło się uroczyste przekazanie bryły do muzeum w Państwowej Szkole Morskiej.
Dodatkową korzyścią tej sztafety było jeszcze to, że każda drużyna ZHP miała za zadanie opisać swój 20-kilometrowy odcinek Wisły, dokonać dokładnych pomiarów i podać co się znajduje na jej brzegach. Powstał w ten sposób wspaniały materiał bazowy do opracowania dokładnej mapy rzeki i jej opisu. Harcmistrz Witold Bublewski otrzymał – za pomysł i organizację sztafety – specjalnie wykonaną (w jednym egzemplarzu) plakietkę PZK, jako nagrodę za najwybitniejszy wyczyn turystyczny.
Kończąc temat harcerskiego kajakarstwa trzeba jeszcze wspomnieć o książce O. Jabłońskiego pt. „Budowa dwuosobowego kajaka harcerskiego typu „H” jaka ukazała się w 1933 roku. Był to przewodnik dla tych wszystkich, którzy nie znając zupełnie rzemiosła i nie posiadając odpowiednich warunków, pragnęli jednak zmontować dobry, a jednocześnie tani kajak. Książka ta była także realizacją fragmentu programu Kierownictwa Harcerskich Drużyn Żeglarskich Głównej Kwatery Harcerzy przewidującej wprowadzenie znormalizowanego typu kajaka dla swoich jednostek organizacyjnych. W przedmowie tej książki Kierownik Harcerskich Drużyn Żeglarskich hm. Witold Bublewski podkreślił, że podręcznik ten jest pierwszą w Polsce publikacją, dającą wskazówki do budowy samodzielnego, dobrego, taniego i nieskomplikowanego kajaka „dyktowego”. Podkreślono też, że dwuosobowy kajak harcerskiego typu ,.H’ jest jedynym prawdziwie turystycznym kajakiem „bowiem dostosowany był zarówno do wód „małych” (rzeki), jak i „dużych” (jeziora, morze) i w przeciwieństwie do innych nie boi się fali” (rys. 1.)** Kajak ten powstał na fali wielkiej popularności jaką cieszyło się rozwijające się z roku na rok kajakarstwo turystyczne. Przeszkodę jednak stanowił brak sprzętu i jego wysokie ceny. Poszukiwano więc dróg taniego budowania kajaków. Jak wspomina Witold Bublewski – dał on harcerzom z kręgu morskiego zadanie wykonania inżynierskiego projektu kajaka, który nie byłby dłuższy niż 5,2 m i nie za szeroki, aby można był swobodnie wiosłować. Do wykonania prac projektowych dał im wykres stateczności Reeda. I właśnie taki kajak zaprojektował Olgierd Jabłoński. Następnie zaczęto poszukiwać producenta, który mógłby wytworzyć wszystkie elementy składowe tak, aby można było je kupić i samemu montować. Do tego miała być dołączona instrukcja montażu. Szkielety tego kajaka zaczął produkować Hufiec ZHP w Płocku (kosztowały 32 zł, dochodziła do tego cena sklejki i własny montaż), który uruchomił 10 stanowisk produkcyjnych. W latach 1934-1935 wyprodukowano ich tam ponad 1000 szt.
Roman Klim

601-418-860,
048-667-2281
zamów kajaki na wakacje już dziś

