Do wód nad… Pilicę
Do wód nad… Pilicę
Nowe Miasto…różne koleje losu to miasto przechodziło. Przed wielu laty – a przecież nie tak znów dawno – do wód nad Pilicę zjeżdżali kuracjusze ze wszystkich stron podzielonej między zaborców Polski, szukając tu wytchnienia, spokoju i…zdrowia.
Dawno już poznano walory krajobrazowe i klimatyczne tej przepięknej okolicy, zewsząd też przyjeżdżano tu na tzw. letniaki i chyba nikt tego nie żałował. Zaczątkiem miasta były dwie wioski, jedne z najstarszych ludzkich siedzib nad Pilicą położonych, a mianowicie: Góra i Pobiedna. Przez nie w wieku XIV przebiegał nadpilicki szlak handlowy wiodący z Torunia przez Rawę Mazowiecką i Radom do Lwowa. W roku 1400 wieś Pobiedna otrzymała prawa miejskie, była wówczas znanym ośrodkiem targowym. Po latach jednak utraciła znaczenie na rzecz rozwijającego się podgrodzia, zwanego Nowym Miastem, które już w roku 1473 występuje jako samodzielny twór miejski, a jego właściciele z roku Nałęczów, poczęli używać nazwiska: Nowomiejski.
Tu w roku 1666 poddały się wojskom króla Jana Kazimierza wojska rokoszan Jana Lubomirskiego, który pod Nowym Mieście ukorzył się przed władcą i w pobliskich Łęgonicach, na tzw. Górce Zgody rozejm podpisał.
W początkach XVIII wieku miasto przeszło na własność chorążego piotrkowskiego – Floriana Łubieńskiego, przedstawiciela znanego w Polsce rodu, dbającego o swoje posiadłości i rozwijającego przemysł. Łubieński wówczas wyjednał u króla Augusta III Sasa w roku 1744, przywileje na organizowanie w mieście 6 nowych jarmarków. W drugiej połowie XVIII wieku miasto przesyłowe władanie wojewody rawskiego – Kazimierza Grafowskie-go, który wystawił tu na wyniosłym wzgórzu piękny, barokowy pałac, będący perłą architektury na tym terenie. Otoczył go wspaniale skomponowanym parkiem i miejsce to naonczas stanowiło centrum życia tej miejscowości. W roku 1775, miasto stało się własnością rodziny Swidzińskich z niedalekiego Swidna.
Niestety, położone na uboczu wielkich spraw. Nie posiadając rozwiniętego przemysłu, nie miało szans rozwoju. Mimo to zawsze stanowiło ośrodek rekreacyjny dla mieszkańców nawet Warszawy – bowiem Nowe Miasto do 1939 roku znajdowało się w województwie warszawskim – i Łodzi. Dzięki łagodnemu klimatowi i naprawdę pięknemu położeniu, usytuowano tu niegdyś prewentorium przeciwgruźlicze i zakład dla dzieci z wadami słuchu. W dawnym pałacu Granowskich urządzono Liceum Ogólnokształcące, niestety, ten związek nie wyszedł mu na dobre. To co opierało się przez długie lata działaniom czasu, nie oparło się kilkuletnim zaledwie działaniom nowomiejskiej młodzi.
Na obrzeżach parku, przy trakcie Nowe Miasto – Inowłódz, wznosi się zabytkowy kościół i klasztor kapucynów, wzniesiony w 2 połowie XVIII wieku, którego wnętrze zdobią wspaniałe obrazy Franciszka Smuglewicza i Szymona Czechowicza, jak również klasycystyczne epitafia rodziny Gostomskich, właścicieli niedalekiej Gostomii, a krewniaków dalekich sławnego kalwina Anzelma Gostomskiego, autora XVI wiecznej książki pt.: „Gospodarstwo”.
Miasto żyje swoim spokojnym życiem i nic nie wskazuje na to, by stało się ośrodkiem przemysłowym i chyba dobrze. Tu bowiem znaleźć można jeszcze nieco spokoju i wzrok nacieszyć przepięknym krajobrazem, którego bohaterami są zakola szeroko rozlanej wśród łąk Pilicy i tchnące żywicznym powiewem bezkresne lasy, ciągnące się wzdłuż prawego, południowego brzegu Pilicy. Najpiękniejszym jednak elementem tego miejsca jest wyniosły pałac Granowskich, dumnie wznoszący się na wysokiej skarpie, pomny swoich najpiękniejszych lat. Nie zawsze jednak rozbrzmiewał gwarem i radością. Nie zawsze chełpił się wspaniałym wyposażeniem wnętrz. Pamięta on również czasy, kiedy to przeistoczył się w powstańczy lazaret w czasach narodowych powstań w 1831 i 1863 roku. Chronił w swoim wnętrzu tych, którzy życia nie szczędzili w drodze do wolności. Był ostoją patriotyzmu i wspólnym dla wielu Polaków domem. Karmił ich i ogrzewał, koił ich cierpienia szepcząc: jam jest dwór polski.
Tu wiatach 1874-1914 istniał pierwszy w Polsce zakład wodoleczniczy założony przez dr Jana Bielińskiego. On to już wcześniej – bo w roku 1869 – urządził tu niewielki zakład hydroterapeutyczny, wzorowany na znanym w ówczesnej Europie uzdrowisku w Grafenbergu, dziś zwanego Sokołowsko, a położonego na Dolnym Śląsku. Zakład ów powstał na terenie folwarku należącego do Jana Żmichowskiego, który to był ojcem pisarki – Narcyzy Żmichowskiej.
Zakład funkcjonował wykorzystując bijące tu źródła ciepłej wody (przaśnej) o temperaturze 6°C. Kuracje, wzmocnione korzystnym mikroklimatem, mnogością borów sosnowych, czystym powietrzem i dużym nasłonecznieniem, cieszyły się powodzenie. Przeważającą większość pacjentów stanowili chorzy cierpiący na choroby układu nerwowego i wiele innych schorzeń towarzyszących, dla których stosowana terapia spokoju, gwarantowała w poważnym procencie jeśli nie zupełne wyzdrowienie, to znaczna poprawę zdrowia.
Sława zakładu sięgnęła Europy Na organizowane tu 41 dniowe turnusy, przyjeżdżało wielu znanych ludzi, wśród których byli: Eliza Orzeszkowa, Ignacy Paderewski, Henryk Sienkiewicz, Józef Chełmoński, Józef Brandt, Maria Rodziewiczówna i wielu innych.
Metody lecznicze stosowane w zakładzie, wdrażano m.in. w sanatoriach w Nałęczowie i Ojcowie. Istnienie zakładu przerwała I Wojna Światowa.
Ma Warszawa swoje Łazienki, Nałęczów swoje sanatorium, Ciechocinek tężnie, a Krynica sławę. Ma i Nowe Miasto swoją historię i opadłe gdzieś swoje solankowo – mineralne źródła, czekające na nowego odkrywcę. Kto wie, może warto pomóc naturze, by było znów można mówić: „jadę do wód nad… Pilicę”.
Warto.
Grójeckie – największy sad Europy
Grójeckie – największy sad Europy
Drzewa puszyły się milionami wspaniałych kwiatów, które w całości prawie pokrywały nieśmiałą jeszcze, wiosenną zieleń liści. Ich zapach odurzał, narkotyzując najdelikatniejszymi kompozycjami różnorodnych woni, otulających niewidzialną kopułą tę baśniową krainę.
Sad porastał łagodne wzgórze, kończące się u stóp rozległej, zielonej łąki. W dali ciemniała plama małowiejskiej „Modrzewiny” która konkurując z bielejącymi, wybrzuszonymi obłokami, wielkiego uroku dodawała temu miejscu. Za sadem – wśród wzgórz – czerwieniły się dachy nowo wybudowanych domów we wsi Rosochów.
Wzgórza te wykształciły przed wiekami olbrzymie masy lodu i wód roztopowych, nagromadzonych w epoce lodowcowej. One to właśnie stanowią najbardziej charakterystyczny element krajobrazu tej największej w Europie krainy sadów, których ogromne połacie pokrywają przeważającą część regionu. Wśród owych wzgórz płyną niewielkie rzeczułki meandrujące w rozległych dolinach, tworzące tam bardzo malownicze przełomy. Obserwując te elementy polodowcowego krajobrazu, nie można się oprzeć wrażeniu, że… tu przyroda wiedziała co czyni.
Grójeckie tworzy prawie regularny trapez, którego południową granicę zamyka Pilica, północną zaś łagodna równina, przechodząca przez Tarczyn do Góry Kalwarii. Na wschodzie granica ta biegnie wzdłuż Wisły, zachodnią zaś rubież tworzy historyczna granica dawnego województwa rawskiego na linii: Nowe Miasto n/Pilicą. Wilków, Osuchów i Skuły.
Teren ten jest dość słabo zalesiony, lasy bowiem stanowią tu zaledwie 15% powierzchni, ale i te są przepięknie wkomponowane w krajobraz, który to zwłaszcza wiosną i jesienią nie ma sobie równych.
Ziemia ta od wieków była bardzo atrakcyjną z uwagi na urodzajne gleby, których wartość podnosiły wielkie wyspy czarnoziemu, które rozłożone wielkimi połaciami wśród wysp naniesionych przez lodowiec żwirów i piasków, ciągną się wielkim pasem w kierunku Sochaczewa i doliny Bzury. Tu właśnie osiadali ci, którzy znali jej wartość, a ziemia ta gościnną im była.
Pierwsze wzmianki o tworzeniu tu tzw. ogrodów, pochodzą z wieku XV, kiedy ziemie te należały do ostatniej mazowieckiej Piastówny, księżnej Anny. Ona to po niespodziewanej śmierci swoich braci, ostatnich książąt mazowieckich – Stanisława i Janusza – zarządzała tymi obszarami, do czasu przyłączenia Mazowsza do Korony, co zresztą – dzięki niej – nie obeszło się bez kłopotów. Ona to bowiem, zobligowana do zarządzania tym lennym, ale prawie niezależnym księstwem, w związku z zaistniałą po śmierci braci sytuacją, odwlekała jak mogła ową inkorporację, uzurpując sobie, wbrew zwyczajom i naciskom prawo do tego. Wielkie bowiem miała ambicje, a i talenty nie mniejsze. Anna otrzymała jako oprawę między innymi starostwo bądkowskie, skupiające majątki w okolicach Goszczyna. Objeżdżając swoje włości zaglądała niekiedy i do Bądkowa, gdzie też miała swój dwór. Posag ten znaczny przynosił jej profit i dbała księżna o to, by mieszkańcom jej posiadłości żyło się dostatniej. Nadawała więc poddanym różnorodne przywileje na zakładanie tzw. ogrodów i warzywników, które może nie tyle miały być wytwórniami ww. produktów, ale przez sam fakt nadania bądź co bądź przywileju, Anna bardzo zyskiwała na popularności, a rolnik intensyfikował uprawę roli.
Początki zostały zrobione, a było to w roku 1536, tj. w roku zaślubin księżnej. Długo żałowali jej poddani, ale los niekiedy bywa łaskawy. Otóż w roku 1545, dawne dobra posagowe księżnej Anny, przeszły we władanie… królowej Bony, która włości te otrzymała jako tzw. wdowią oprawę, po śmierci swego królewskiego małżonka, Zygmunta I Starego. Nadanie to miało szczególne znaczenie, było bowiem aktem politycznym, dotyczyło przecież królewszczyzn mazowieckich. Królowa więc także nadawała ogrody i znaczne połacie ziem pod – jak by to dziś nazwano – uprawę ogrodniczą. Sprawę urzędowo przypieczętował król, który dyplomem swoim datowanym 12 sierpnia 1578 roku zatwierdził – między innymi – mieszczanom grójeckim i goszczyńskim, prawo posiadania ogrodów (czyli ziemi) wymierzonych z woli samej królowej Włoszki. Tak więc obu tym wielce mądrym kobietom zawdzięcza Grójeckie to, że tradycje upraw sadowniczych w regionie są żywe do dziś. Sadownictwo jest obecnie domeną miejscowego rolnictwa i… dumą sadowników. Wysoko wyspecjalizowane gospodarstwa, zmechanizowane na najwyższym poziomie, dają świadectwo kulturze sadowniczej znajdującej się w światowej przecież czołówce. Bowiem klimat Polski to nie Kalifornia i wyhodować delikatne, a wydajne i odporne odmiany jabłek, do tego zdolne do długiego okresu przechowywania, jest naprawdę wielką sztuką, którą trudno byłoby osiągnąć i w kalifornijskim klimacie. Naszym sadownikom się to jednak udało. Mają więc powód do dumy, a organizowane w Grójcu naukowe sympozja i zjazdy z udziałem rzesz miejscowych sadowników, świadczą o rzetelnym i naukowym podejściu do tematu. O ich poziomie, kulturze i nowoczesności.
W 1987 roku miejscowi sadownicy wybudowali najokazalszy wówczas w Grójcu budynek, w którym znalazła pomieszczenie grójecka Spółdzielnia Ogrodnicza i…restauracja o regionalnej nazwie, wziętej z owocowego nazewnictwa: „Melrose”. Dziś restauracji już nie ma, a jej pomieszczenia zajmuje market handlowy pod nazwą: „Biedronka”, a sam „Dom Sadownika” okupują rożne instytucje.
Sady w tym regionie zajmują powierzchnię około 300 tysięcy hektarów, co stanowi 11% krajowej ich powierzchni. To sadownicze zagłębie dawało dotychczas czwartą część zbiorów jabłek w Polsce. Dawało.
Wielkie straty w uprawach sadowniczych przyniosła zima 1987 roku. Takie zimy dziesiątkujące sady zdarzały się wcale nie tak znów rzadko. Pamiętne były w latach 1929, 1940 czy 1963, kiedy to zginęła prawie połowa ówczesnego drzewostanu. Ta jednak w roku 1987, przejdzie do historii jako chyba najcięższa ze wszystkich. W tym największym podobno sadzie Europy, w wielu miejscowościach można było oglądać wówczas zamiast kwitnących jabłoni, jedynie ponury, księżycowy wprost krajobraz z wyciągniętymi kikutami sterczących tysięcy martwych już drzew. Z sadowniczego zagłębia pozostało przerażające cmentarzysko. Nie pomogły nawet specjalne odmiany wyhodowane na mrozoodpornych podkładach. W niektórych miejscowościach wymarzły wszystkie drzewa. Mrozy zniszczyły 31% stanu posiadania. Likwidacja skutków tego nieszczęścia wymagała usunięcia 29 milionów drzew owocowych (17 milionów jabłoni), w tym: 8 milionów śliw, 1.6 miliona czereśni i około 80% powierzchni upraw moreli i brzoskwiń. Niegdyś region ten eksportował ponad milion ton jabłek, w tym ponad 800 tysięcy ton po przerobieniu na koncentrat, w produkcji którego Polska wysunęła się na pierwsze miejsce w świecie. Po tej klęsce wyeksportowano zaledwie 160 tysięcy ton, na rynek krajowy wprowadzając zaledwie znikome jego ilości. Jabłka były wówczas cenione bardziej niż owoce południowe i… prawdę mówiąc, nikogo to nie dziwiło. Niezbędna była odbudowa potencjału produkcyjnego. Podjęte w tym zakresie prace spowodowały, że dopiero około 1996 roku osiągnięty został poziom zbiorów równy temu z roku 1986. Najpierw jednak rekultywowano 76 tysięcy hektarów byłych sadów.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – mawia stare porzekadło. Owa zimowa katastrofa była jednak wyjątkową okazją do unowocześnienia grójeckiego sadownictwa. Była to rzeczywiście wielka szansa. Założenie nowych, intensywnych sadów, pozwoliło przy stosowaniu szybko rosnących, karłowatych i wydajnych odmian, na znaczne zmniejszenie ogólnej powierzchni sadów, z ówczesnych 260 tysięcy hektarów, do 150-200 tysięcy hektarów. Odmiany teraz stosowane gwarantują owocowanie już po kilku zaledwie latach! Wydarta starym sadom ziemia musiała odpocząć. Były to bowiem herbicydowe ugory.
Wydarzenia zimy 1987 roku spowodowały, że trzeba było poczekać na czasy nowej świetności grójeckich sadów. Sadownictwo grójeckie poniosło wówczas wielkie straty, ale…i cel jaki przed sadownictwem postawiono, został osiągnięty. Może więc i dobrze się stało? Ma teraz Grójeckie odmłodzone sady i są w nich takie odmiany drzew, które w przyszłości obrodzą nie tylko smacznymi owocami, ale i takie, których nie zmogą najtęższe nawet zimy.
Jak dawniej podjeżdżają tu wielkie kontenerowe samochody i transportują płody grójeckich pól nie tylko na krajowe stoły. Owoce są nadal eksportowane do wielu krajów i Grójeckie jest z tego dumne.
Owe stereotypowe porzekadło: „coś Pan, z Grójca?”, złośliwe i bezsensowne, traktujące mieszkańców Grójeckiego jak przybyszy z odległej, a zaściankowej prowincji nie ma dziś racji bytu. Tu bowiem – a nie gdzie indziej – istnieją najbardziej nowoczesne gospodarstwa sadownicze. Są one dowodem zaradności, kwalifikacji i poziomu zawodowego ich użytkowników. Tu przecież znaczny procent rolników legitymuje się dyplomem wyższej uczelni, a kultura sadownicza stanowi powód do dumy, bowiem należy przecież do najwyższych na świecie. A duma ta ma znakomity, historyczny przecież rodowód.
Mimo ogromu nieszczęść, trudności eksportowych i różnych problemów zdrowotnych drzew, dziś jak przed laty sady mienią się każdej wiosny wspaniałymi barwami. Położone wśród pagórków, niezaprzeczalny mają urok. Choć wyrosły w Polsce nowe sadownicze zagłębia: w nowosądeckiem, sandomierskiem czy białostockiem, to Grójeckie pozostało nadal stolicą polskich sadów. Organizowane tu w maju regionalne święto pn.: „Święto Kwitnących Jabłoni”, nadal przyciąga gości nie tylko z Grójeckiego.
Trasy piesze powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.
Trasy piesze powiatu Grójeckiego w opracowaniu z 1965r.
Trasa 1: Warka – Stara Warka – Pilica – Ostrołęka – Konary – Potycz – Czersk – Góra Kalwaria. Ok. 35 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy i Wisły, lasy, rezerwaty przyrody ożywionej i nieożywionej, rozlegle sady owocowe, ruiny zamku książąt mazowieckich w Czersku, liczne zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu.
Wycieczkę zaczynamy z Warki (patrz opis w wykazie alfabetycznym miejscowości). Za pałacem w Winiarach kierujemy się z biegiem Pilicy. Początkowo trasa wiedzie u podnóża skarpy wśród nadrzecznych zarośli. Później wyprowadza nas na jej grzbiet, w miejscu, gdzie rzeka płynąc pod samą skarpą, stale ją podmywa. Roztacza się stąd wspaniały widok na meandrującą Pilicę, na nadbrzeżne łąki na przeciwległym jej brzegu oraz na niknące na horyzoncie lasy Puszczy Kozienickiej. Pilica stanowi tu nie tylko granicę dwóch województw, ale także granicę różnych gleb i typów gospodarczych. Mijamy wkrótce Starą Warkę. We wsi zachowały się ślady grodziska wczesnośredniowiecznego, kolebki obecnej Warki.
Brzegiem skarpy lub traktem biegnącym, nieco dalej od rzeki, grzbietem wierzchowiny dochodzimy do wioski Pilica (9 km, patrz opis). Następnym etapem wycieczki jest wieś Ostrołęka (patrz opis). Docieramy do niej tzw. Królewską Drogą (od Pilicy 2,5 km w kierunku pn.) lub obieramy trasę, dłuższą o ok. 3 km, biegnącą wśród bujnych nadpilickich łąk, wzdłuż koryta rzeki. Wczesną wiosną i po długotrwałych opadach droga jest podmokła.
Za Ostrołęką droga prowadzi zalewowym tarasem w kierunku pn. Z lewej towarzyszy nam wyniosła skarpa, z prawej — miejscami piaszczyste wydmy utworzone z ławic piasku pozostałych w wyniku dawnych procesów denudacyjnych pra-Wisły. Przed nami zabudowania wioski Przylot (14 km). Możemy dalej iść tą samą drogą przez wieś Ostrówek do Konar, bądź też wybrać inną drogę, ciekawszą. Biegnie ona grzbietem skarpy, z której miejscami otwierają się ładne widoki na dolinę Wisły. W tym celu należy na skrzyżowaniu dróg, zaraz za pierwszymi zabudowaniami Przylotu, skręcić na lewo w stronę skarpy. Podchodzimy na nią, po czym wybieramy drogę, która po minięciu niewielkiego pasa łąk skręca na północ zagłębiając się w owocowe sady. Szczególnie tu pięknie w okresie kwitnienia drzew. Niebawem przecinamy malowniczy wąwóz. Dochodzimy wreszcie do Konar (18 km, połącz. PKS :z Warszawą — 47 km przez Górę Kalwarię — 12 km oraz z Kozienicami — 42 km przez Mniszew; kiosk „Ruchu”). Tu ewentualnie można zatrzymać się na nocleg. W miesiącach lipcu i sierpniu czynne jest schronisko szkolne przy szkole podstawowej (24 miejsca noclegowe). Konary, podobnie jak inne mijane miejscowości, bardzo ucierpiały w czasie działań wojennych w 1944—45 r. Wioska stanowi obecnie główny ośrodek jednego z podregionów sadowniczych powiatu grójeckiego.
Dalej podążamy jezdną drogą na pn.-zach. Po przebyciu kilometra, na prawo od drogi, biegnącej teraz brzegiem skarpy, roztacza się wspaniały widok na płynącą w dali Wisłę oraz widniejące na horyzoncie Lasy Osieckie. Za niewielkim lasem przylegającym do drogi skręcamy na prawo i dochodzimy do brzegu nadwiślańskiej skarpy. Po kilkuset metrach marszu jej skrajem w kierunku pn. drzewa zasłaniające widoczność ustępują i otwiera się bardzo ładny widok na rzekę. Wisła stale podmywa wysoki brzeg, który opada tu kilkunastometrową pionową ścianą. Konieczne zachowanie ostrożności! Nie należy podchodzić blisko do skraju skarpy!
Ścieżka zbiega niebawem do wąwozu, wyprowadzając nas nad samą rzekę. Wąwozem w lewo można dojść wkrótce do wsi Potycz (patrz opis) leżącej przy drodze Warka — Warszawa (połącz. PKS). Trasa wiedzie dalej ścieżką skrajem skarpy lub u jej podnóża, nad samą rzeką. Obserwujemy poszarpany brzeg, porośnięty miejscami gęstwą krzewów. Cały ten fragment wysokiego urwistego brzegu wiślanego znajduje się pod ochroną. Niebawem skarpa stopniowo oddala się od rzeki. Idziemy teraz ponad 5 Ikm wałem wiślanym mając z prawej widok na rzekę z piaszczystymi wyspami porośniętymi wikliną. W czasie słonecznej pogody warto skorzystać z kąpieli. Po lewej stronie wału widoczne tereny oddane pod uprawę truskawek oraz sady owocowe. Od miejsca, gdzie rzeczka Czarna przecina wał wiślany skręcamy na lewo i idziemy w górę rzeczki. Po ok. 1 km dochodzimy do mostu. Droga biegnąca początkowo w kierunku pn. a później w pn.-zach. doprowadza do Czerska (31 km, patrz opis). Do Góry Kalwarii docieramy traktem prowadzącym skrajem wysokiej skarpy, a następnie drogą. Inna, ciekawsza krajobrazowo droga wiedzie wśród łąk, pól i ogrodów, tarasem zalewowym, równolegle do skarpy.
Trasa 2: Warka – Stara Warka – Pilica – Ostrołęka – Dębnowola – stacja kol. Michalczew. Ok. 20 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy, rezerwat przyrody w Winiarach, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu, rozległe sady owocowe.
Odcinek do wsi Ostrołęka opisany w trasie 1. Z Ostrołęki wyruszamy drogą wiejską prowadzącą w kierunku zach. Wkrótce wspinamy się na grzbiet skarpy, z której ostatni raz mamy widok na szeroką dolinę Pilicy i Wisły. Wkraczamy w krainę sadów. Szczególnie pięknie tu w pierwszej połowie maja w okresie kwitnienia drzew owocowych. Mijamy wsie Klonową Wolę i Dębnowolę (15 kim). Wokół lekko sfalowany teren. Niebawem przecinamy drogę łączącą Warkę z Górą Kalwarią. Na dalszym odcinku trasy towarzyszą nam po prawej młode lasy, przeważnie liściaste. Miejscami piękne kobierce z traw. Następnie mijamy po lewej kilka zabudowań wioski Martynów. Z daleka widoczne są mury nowej szkoły Tysiąclecia w Watraszewie. Przy niej skręcamy na lewo (pd. zach.). Droga przebiega obok zagajników sosnowych, malowniczych fragmentów brzeziny i doprowadza do pobliskiej stacji Michalczew położonej na linii kol. Warszawa (50 km) — Warka (7 km).
Trasa 3: stacja kol. Michalczew – Martynów – Borowe – Marynin – Potycz. Ok. 11 km.
Na trasie wycieczki: urozmaicone lasy porastające sfalowany teren, liczne sady owocowe.
Wycieczkę rozpoczynamy ze stacji kol. Michalczew położonej na linii kolejowej Warszawa (50 km) — Warka (7 km). Wiejskimi drogami zmierzamy w kierunku pn.-wsch. Mijamy zagajniki sosnowe, młode lasy brzozowe i mieszane. Z daleka widoczna nowa szkoła Tysiąclecia w Watraszewie. Koło szkoły skręcamy na prawo (wsch.). Po lewej wieża triangulacyjna. Droga biegnąc wśród pól przechodzi obok zabudowań wioski Martynów, a następnie doprowadza do skraju lasu. Idziemy w dalszym ciągu na wsch. Po prawej stronie drogi łąki i pola, po lewej zagajniki sosnowe a nieco dalej fragmenty malowniczej brzeziny oraz młode lasy mieszane poprzetykane pięknymi kobiercami traw. Na ok. 4,5 km dochodzimy do skrzyżowania kilku dróg. W odległości kilkuset metrów na pd. widoczne chaty wsi Gąski, otoczone owocowymi sadami. Kierujemy się teraz na pn. wsch. wysadzoną akacjami polną drogą. Po dojściu do skraju lasu opuszczamy ją i obieramy inną, biegnącą na pn. Wokół urozmaicone lasy mieszane, z przewagą brzozy, na dalszym odcinku sosnowe. Po wyjściu z lasu trafiamy do wsi Borowe (ok. 6,5 km). Na pn. od wioski widoczny jest następny niewielki las. Dochodzimy doń polną miedzą. Po lewej piaszczyste wydmy. Las porasta dość silnie sfałdowany teren. W głębi przeważa mieszany młodnik, miejscami liściasty, bujnie podszyty. Kierujemy się leśnymi ścieżkami lub na przełaj ku prawej części lasu, a później jego skrajem schodzimy w głęboką dolinkę, w której płynie wysychający latem strumyk. Potem wspinamy się pod górę i ścieżką wśród rozległych sadów (kierunek pn.) docieramy do wsi Marynin (ok. 8,5 km). Polną drogą wybiegającą ze środka wsi podążamy nadal na pn. Po kilometrze zagłębiamy się w większy kompleks leśny. Początkowo towarzyszy nam las sosnowy ustępując dalej ładnemu liściastemu ze zdobnymi kobiercami traw i mchów. Niebawem wieś Poty cz (11 km, patrz opis).
Trasa 4: stacja kol. Michalczew – Nowa Wieś – Rytomoczydła – Dębówka – Wichradz – Warka. Ok. 22 km.
Na trasie wycieczki: urozmaicone lasy, rozległe sady, m. in. sady doświadczalne Instytutu Sadownictwa w Nowej Wsi, malownicze pagórki morenowe, piękne widoki w dolinie Pilicy, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu, pamiątki związane z wydarzeniami powstania 1863 r.
Wycieczkę rozpoczynamy ze stacji kol. Michalczew położonej na linii kol. Warszawa (50 km) — Warka (7 km). Początkowo podążamy wzdłuż toru kolejowego na pd. Po 1 km zagłębiamy się w przyjemny, mieszany las, drogą prowadzącą w kierunku pd.-zach. Gliniaste podłoże powoduje, że po deszczach na drodze tworzą się duże i trudne do ominięcia kałuże. Droga zbacza następnie ku zach., wychodzi na pole i po przecięciu niewielkiego lasu sosnowego dociera do zabudowań wioski Murowanka (3,5 km). Dalej nie zmieniając kierunku marszu dochodzimy do Nowej Wsi (5 km, patrz opis).
Ze środka wsi odchodzi na pn. zach. droga do Gołębiowa. Przecina ona rzeczkę Czarną i biegnąc wśród pól doprowadza do mogiły powstańców 1863 r. Nieco dalej na zach. dostrzegamy klasycystyczną kaplicę, położoną na szczycie pagórka, w otoczeniu drzew. Od kaplicy podążamy wiejską dróżką w kierunku pobliskiego lasu. Wkrótce wiedzie ona jego skrajem. Skręcamy teraz pierwszą napotkaną przecinką na lewo (pd.). Wokół las sosnowy. Niebawem wychodzimy na otwartą przestrzeń. Wysadzana różnymi drzewami droga przecina rzeczkę Czarną i doprowadza do zabudowań gospodarczych w Rytomoczydłach (9 km, patrz opis).
Od przystanku PKS, położonego przy drodze łączącej Warkę z Grójcem, zagłębiamy się ponownie w las drogą wiodącą na pd. pd. Wsch. Po obu jej stronach dość malowniczy mieszany drzewostan. Po ok. 500 m łączymy się z inną szerszą drogą biegnącą na pd. Skraj drogi znaczą nam teraz dostojne świerki. Miejscami spotykamy wyraźne wyrwy w starszym drzewostanie, znaczone młodymi zalesieniami. Są to ślady zniszczeń dokonanych przez potężny huragan, który nawiedził szereg powiatów woj. warszawskiego w maju 1958 r. Uległo tu zniszczeniu ponad 100 ha lasu. Po ok. 2,5 km (od Rytomoczydeł) skręcamy innym leśnym traktem na wsch., aby po dalszych 2 km wyjść na pola, obok wioski Dębówka (13,5 km). Następnym etapem wycieczki jest wieś Jeżówek położona 3 km na wsch. za wyniosłym wałem morenowym, z którego grzbietu roztacza się ładny widok. Za Jeżówkiem pokonujemy wysunięty na pd. jęzor wspomnianego wyżej wału morenowego, porośnięty urozmaiconym lasem. Ze wschodniego jego zbocza rozpościera się rozległy widok na całą okolicę. W oddali (ok. 4 km na wsch.) dostrzec można zabudowania Warki. Malowniczy wąwóz sprowadza nas do położonej wśród owocowych sadów wsi Wichradz (17,5 km, na jej wsch. krańcu stoi ludowa kaplic z k a przydrożna w kształcie słupa o charakterze barokowym, typowa dla Warki i jej okolic, wystawiona zapewne w 1 poł. XIX w.). Za wiejskim stawem, znajdującym się w środku wsi, skręcamy na pd. wsch. Polna droga nadal biegnie sfalowanym terenem Wysoczyzny Rawsko-Mazowieckiej aż do Niemojewic, obecnie dzielnicy Warki (19,5 km). Dalszą drogę wytycza pilicka skarpa. U jej podnóża rozciągają się łąki a nad samą rzeką znajdziemy piaszczyste plaże. Niebawem dochodzimy do miejsca, gdzie Pilica, robiąc ostry zakręt, podpływa pod skarpę. Wąska ścieżka biegnie teraz poniżej urwistej skarpy, nad samą wodą, bądź też górą, skąd ładny widok. Dalej rzeka oddala się nieco od skarpy. Obszar tarasu zalewowego porośnięty jest tu rozmaitymi drzewami i wikliną, stanowiąc ulubione miejsce spacerów mieszkańców Warki. Zbliżamy się do centrum miasta (patrz opis).
Trasa 5: Michałów Górny – Biejków – Promna – Falęcice – Pacew – Przybyszew. Ok. 15 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy oraz zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu.
Wycieczkę rozpoczynamy w Michałowie Górnym (połączenie PKS z, Warką — 14 km i z Białobrzegami — 12 km, klub prasy i książki „Ruch”), położonym na skraju doliny Pilicy, w odległości 1 km od nurtu rzeki.
Szereg zapisków wskazuje na to, że w XVII w. był tu zamek, broniący niegdyś przeprawy przez Pilicę. Z budowli tej nie zostało do dziś śladu. W XIX-wiecz-nym pałacu, niezbyt fortunnie przebudowanym w początku bieżącego wieku, mieści się obecnie szkoła podstawowa. Obok pałacu, barokowa kaplica zapewne z XVII lub XVIII w. Miejscowy park założony został w XIX w.
Z Michałowa podążamy w kierunku pd.-zach. Wiejska droga biegnie skrajem nadpilickiej skarpy. Po lewej w szerokiej dolinie płynie, robiąc liczne zakręty, Pilica. Miejscami ze zbocza skarpy otwierają się rozległe i piękne widoki. Mijamy wioski Brańków, Biejków (3,5 km) i Biejkowską Wolę. Na łąkach widoczne są gdzieniegdzie pryzmy wydobytego torfu, używanego do celów opałowych i jako nawóz. Zatrzymujemy się na chwilę w Promnej (7,5 km, patrz opis). Kilometr dalej, na skraju wsi Falęcice, przecinamy drogę łączącą Warszawę przez Grójec z Radomiem (przystanek PKS).
Pilicka skarpa wytycza nam także następny etap wycieczki. Ścieżki i wiejskie drogi prowadzą po pochyłości skarpy wśród łąk, ogrodów warzywnych i sadów. Najwięcej widać upraw ogórków i cebuli. Za wsią Góry (11,5 km) napotykamy szczególnie ładny odcinek trasy. Z wysokich pagórków (152 m npm., ok. 37 m nad lustrem wody) roztacza się piękny widok na rzekę i całą dolinę. Brzeg skarpy porośnięty jest gdzieniegdzie lasem. Mijamy wioskę Pacew i zbliżamy się do Przybyszewa (patrz opis).
Trasa 6: Świdno – Michałowice – Tomczyce – Gostomia: A) Brzostowiec – 12 km; B) Nowe Miasto n. Pilicą – 12 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina Pilicy, rezerwat przyrody „Tomczyce” rybne stawy w dolinie Lubanki, zabytki architektury z okresu baroku i neoklasycyzmu.
Świdno (patrz opis) opuszczamy wiejską drogą biegnącą na pd. zach. wśród pól warzywnych blisko skraju skarpy. Z lewej doskonale widać nadpilickie łąki oraz drugi brzeg rzeki. Kierujemy się na widoczne przed nami wieże kościoła w Michałowicach (patrz opis).
Zabudowania Michałowic prawie łączą się z zabudowaniami wioski Stamirowice. Ze środka tej długiej wsi droga sprowadza nas w dół. Dalej wędrujemy początkowo ścieżką a następnie polną drogą u podnóża skarpy porośniętej na tym odcinku młodym sosnowym lasem. Po lewej rozległe nadpilickie łąki, wyjątkowo barwne w maju w okresie kwitnienia. Najwięcej tu wówczas żółtych kaczeńców. Dochodzimy do Tom-czyc (4 km, patrz opis). Droga prowadzi wśród zabudowań wiejskich położonych na stoku skarpy i nad samą rzeką. Wiele tu chat tradycyjnych, budowanych na zrąb ze słomianym dachem. Niektóre liczą sobie już po kilkadziesiąt lat. Jedna z wiejskich dróg wyprowadza nas na górę do pałacu. Następnym etapem wycieczki jest piękny rezerwat „Tomczycee”, Dalej, za rezerwatem, możemy iść skrajem skarpy, porośniętej na tym odcinku młodszym lasem, bądź też wysadzanym drzewami traktem biegnącym równolegle do skarpy, w odległości kilkuset metrów na pn. Wkrótce Gostomia (ok. 8 km, patrz opis).
A) Kierujemy się teraz na pn. drogą prowadzącą prawą lub lewą stroną stawów rybnych. Celem naszej wycieczki jest Brzostowiec (12 km, patrz opis).
B) Z Gostomii idziemy drogą na zach. przez wsie Wolę Pobiedzińską i Pobiednę do Nowego Miasta n. Pilicą (12 km, patrz opis). Z lewej widok na Pilicę i jej dolinę.
Trasa 7: Wilków – Załuski – Błędów – Bielany – Wólka Bańkowska: A) Kozietuły – 17 km; B) Danków – Mogielnica -22 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina Mogielanki, urozmaicone lasy, zabytki architektury z okresu XVII -XIX w.
Z Wilkowa (patrz opis) kierujemy się na pd. Mijamy dwórr z końca XIX w. położony w parku. Podchodzimy na niewielkie wzniesienie. Po prawej mamy widok na rzeczkę Mogielankę. Zachodni i południowy stok wzniesienia porasta dość rzadki, ale ładny las sosnowy z domieszką brzozy. Zmieniamy kierunek marszu na wschodni, idąc cały czas skrajem lasu, równolegle do rzeczki. Dolina jej z każdym kilometrem pogłębia się. Mijamy młodniki sosnowe i dębowe. Następnie przechodzimy przez wieś Załuski. Droga zbacza tu w prawo i wyprowadza obok młyna na mostek (ponad 4,5 km). Po prawej duże rozlewisko miejscami zarośnięte trzciną. Mijamy dalej Wólkę Kurdybanowską. Wysadzana lipami droga wiedzie teraz pomiędzy sadami owocowymi należącymi do PGR Błędów. Wkrótce dochodzimy do Błędowa (8 km, patrz opis).
Ze Starego Rynku kierujemy się na lewo. Niebawem mostek na dopływie Mogielanki. Trakt wspina się teraz na grzbiet wyniosłości (pd. wsch.). Z najwyższego punktu roztacza się interesujący widok na dolinę Mogielanki, ciemne plamy lasów i różnobarwne pasy pól. Po chwili droga zbiega w dół, aby znów wspiąć się pod górę. Dochodzimy do PGR Bielany. Przecinamy na ukos dawny park dworski i podążamy drogą na pd. Po ok. 0,5 km skręcamy w inną drogę zagłębiającą się w jar, którym schodzimy nad Mogielankę. Dalszą drogę wytycza nam lewy brzeg rzeki, wijącej się wśród łęgu olszowego. Z prawej za rzeczką zabudowania wsi Wólka Bańkowska. Z lewej wyniosły brzeg doliny porastają kępy drzew. Trafiamy wreszcie na trakt. Po przeciwległej stronie traktu ładny las sosnowy. W bujnym podszyciu krzewy jeżyn, a w runie leśnym — obfitość jagód i poziomek. Skarpa nadrzeczna poprzecinana jest malowniczo licznymi jarami.
Po lewej stronie tego traktu, nieco wyżej, widoczny jest olbrzymi wykop, skąd wydobywano dawniej piasek i żwir. Z miejscem tym związane jest podanie o chciwym szlachcicu, który zakopał tu w kufrach wielki skarb. Było wielu śmiałków, którzy usiłowali nocną porą wydobyć kufry na wierzch. Nim jednak zdążyli wynieść je poza obręb wykopu, zaczęło dnieć, a kufry pociągając za sobą najbardziej chciwych poszukiwaczy skarbów, zapadły się jeszcze głębiej w ziemi.
A) Trakt biegnąc wśród sosnowego lasu wychodzi na wierzchowinę, po czym przez pola (na wsch.) doprowadza do drogi, łączącej Grójec (16 km) z Nowym Miastem n. Pilicą (20 km). Przy drodze zabudowania POM Dalboszek. Obok przystanek Kozietuty na linii PKS i linii kolejki wąskotorowej Warszawa – Grójec – Nowe Miasto n. Pilicą.
B) Trakt na prawo przechodzi mostem nad Mogie-lanką i biegnie stokiem doliny rzeki na pd. zach. Z lewej ładny widok. Po prawej dotyka do traktu mieszany las obfitujący w leszczynę. Mijamy następnie po lewej niewielki las sosnowy i schodzimy wąwozem do Dańkowa (ok. 16 km, patrz opis). Tuż przed wioską warto zwrócić uwagę na duży głaz narzutowy po prawej stronie drogi.
Przechodzimy z powrotem na lewy brzeg Mogielanki. Mijamy wieś Główczyn. Trasę wytyczają nam dalej nadrzeczne łąki. Później skraj doliny zajmuje las sosnowy. Wkrótce na wysokim przeciwległym brzegu Mogielanki ukazują się zabudowania Mogielnicy. Przechodzimy obok stadionu sportowego. Stąd już niedaleko do Rynku (ok. 22 km, patrz opis).
Trasa 8: Goliany – Łęczeszyce – Lewiczyn – Skurów. Ok. 14 km.
Na trasie wycieczki: niewielkie partie mieszanych lasów, sady owocowe oraz zabytki architektury z okresu baroku.
Od przystanku Goliany na linii kolejki wąskotorowej Warszawa (55 km) — Grójec (14 km) — Nowe Miasto nad Pilicą (29 km) idziemy drogą na pd. wsch. do wsi Łęczeszyce (2 km, patrz opis). Dalej trasę wytycza droga mogielnicka (pn. wsch.). Po lewej widoczne zabudowania dawnej cegielni łęczeszyckiej. Po ok. 2 km skręcamy na prawo drogą prowadzącą skrajem świerkowego lasku. Po niecałym kilometrze wybieramy drogę leśną biegnącą na pn. w;sch. ku wsch. Droga ta przecina sosnowy las a następnie prowadzi jego pn. brzegiem. Mijamy z prawej niewielki stawek. Po ok. 1,5 km dochodzimy do rozwidlenia dróg na skraju lasu. Kierujemy się teraz drogą na pn. wsch. w stronę widocznych zabudowań wsi Tartaczek (ok. 7,5 km) otoczonych sadami. Przez wieś droga prowadzi szpalerem utworzonym z kasztanów, lip i akacji. Docieramy do sosnowego lasu i zagłębiamy się weń ścieżką (na wsch.). Za polaną skręcamy w lewo. Leśna droga biegnie między młodnikami modrzewiowymi, później sosnowymi i brzozowymi. Po wyjściu z lasu spostrzegamy z prawej pierwsze zabudowania wsi Lewiczyn, Trafiamy na szerszą drogę, którą idziemy na pn. Droga wysadzona drzewami owocowymi, najładniej wygląda w 1 połowie maja, w okresie kwitnienia drzew. Teren lekko sfalowany. Dochodzimy do poprzecznej drogi, którą zbaczamy na prawo. Przed nami wzgórze o kształcie rogala, porośnięte pięknym lasem brzozowym. Z lewej, u podnóża żłobi sobie dolinę rzeczka Kraska (prawy dopływ Jeziorki), biorąca swój początek w pobliżu Belska, ok. 5 km na pn. zach. Na szczycie wzgórza właściwe zabudowania wsi Lewiczyn (11 km, patrz opis). Opuszczamy wioskę drogą biegnącą w kierunku pn. Przechodzimy mostek na Krasce. Po ok. 2 km skręcamy w prawo (pn. wsch.), mijamy zabudowania dawnego folwarku Oczesały i docieramy wreszcie do rozwidlenia dróg obok wsi Skurów. Autobusami PKS możemy stąd dojechać do Grójca (4 km), do Warki (22 km) oraz w kierunku Radomia.
Trasa 9: Głuchów – Kocerany – Przęsławice – Jeziorka – Sadków – rez. „Modrzewina” – Mała Wieś – Belsk Duży. Ok. 21 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki, rezerwat przyrody „Modrzewina”, sady owocowe, zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu.
Wioska Głuchów położona jest przy drodze łączącej Warszawę (40 km) z Grójcem (4 km). Połączenie PKS. W Głuchowie urodził się 6. X. 1882 r. Jan Czekanowski, znany antropolog, etnolog i badacz Afryki, członek PAN. W dawnym browarze Spółdzielnia „Extrakt” prowadzi zakład przetwórstwa owocowego. Schodzimy drogą w dolinę Jeziorki. Po lewej w rozlewisku rzeczki w przyszłości powstanie ośrodek wypoczynkowy. Po przejściu mostku skręcamy na prawo ścieżką, prowadzącą prawym brzegiem rzeczki. Mijamy stary młyn i podążamy ścieżką przez łąki w stronę widocznego łęgu olchowego. Wyszukujemy najdogodniejsze miejsce do przejścia niewielkiego dopływu Jeziorki. Za obszerną polanką rozciąga się ściana lasu, przeważnie sosnowego, wzdłuż której, prawie nad rzeczką, biegnie droga w kierunku pn.-zach. Wiosną lub po długotrwałych opadach jest ona w wielu miejscach podmokła (obejście lasem). Las ten obfituje w poziomki i maliny. Dalej drodze towarzyszy las liściasty z przewagą grabów. Po ok. 2 km docieramy do poprzecznej drogi, którą skręcamy na prawo. Przyjemniej jednak maszerować ścieżką, biegnącą równolegle do drogi w starszym mieszanym lesie, za ścianą młodej sośniny. Wychodzimy z lasu, obok młyna w Koceranach (4 km). Piaszczysta droga prowadzi nas teraz wzdłuż rzeczki w kierunku pd.-zach. Z niewielkiego wzniesienia roztacza się ładny widok na niebieskie tafle rybnych stawów i ciemną ścianę lasu na przeciwległym brzegu Jeziorki. Docieramy wreszcie do Przęsławic (7,5 km, sklep spożywczy, przystanek PKS), wioski położonej przy drodze łączącej Grójec (7 km) z Mszczonowem (22 km).
Idziemy drogą kilkadziesiąt metrów w lewo, aby następnie skręcić w prawo polną drogą wiodącą znowu na pd. zach. Z lewej wzgórze z malowniczo porozrzucanymi kępami drzew. Z prawej, wśród olch, płynie Jeziorka. Krajobraz staje się coraz bardziej interesujący. Rozpoczyna się wyraźny przełom rzeczki przez okoliczne wzniesienia. Po ok. 2 km droga skręca lekko w lewo. Po prawej zabudowania wsi Jeziora, gdzie urodził się uczestnik powstania listopadowego, poeta Konstanty Gaszyński (1809—1866). Dalej idziemy skrajem starodrzewu sosnowego, porastającego brzeg doliny. Niebawem wieś Jeziorka (10 km, sklep spożywczy, poczta). Jest to stara osada, która już w XV w. posiadała kościół, wzniesiony przez benedyktynów z Pułtuska. Obok kościoła rosną dwa potężne, stare modrzewie.
Wracamy do skraju lasu, po czym wspinamy się ścieżką na szczyt wysokiego wzgórza (189 m npm., ok. 40 m nad poziomem rzeczki), z którego roztacza się malowniczy widok. W dole wśród drzew przebłyskują dachy chat, a dalej wije się wśród olch Jeziorka. Stoki doliny przecinają barwne pasy schodzących do wsi pól. Przeciwległy, również wysoki brzeg rzeczki zieleni się plamą młodych sosen. Ze szczytu wzgórza ścieżka prowadzi nas w dół. Na skrzyżowaniu kilku dróg wybieramy prowadzącą w kierunku pd.-zach. Za wioską Czekaj droga skręca na pd., biegnąc wśród sadów. Szczególnie pięknie tu w pierwszej połowie maja, kiedy drzewa owocowe obsypane są białym kwieciem. W oddali, z lewej, rysuje się duża, ciemna ściana lasu — to rezerwat ,,Modrzewina”. Dalej idziemy przez wsie Sadków, Aleksandrówkę i Rożce (15 km), gdzie przy szkole skręcamy w lewo do lasu. Droga biegnie przez środek pięknego rezerwatu, po czym wśród szpaleru starych lip doprowadza do przystanku kolejki wąskotorowej Mała Wieś (19 km). 0,5 km na pd. od przystanku położony jest zespół pałacowy w Małej Wsi (zabytki i rezerwat „Modrzewina”, patrz opis). Wysadzana starymi drzewami droga doprowadza po 1 km do Belska Dużego (patrz opis).
Trasa 10: Przęsławice – Jeziorka – Wilczoruda – Wygnanka – Osuchów – Lutkówka – Chudolipie. Ok. 22 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki, zabytkowe drzewa w parku w Osuchowie, urozmaicone lasy osuchowskie, zabytki architektury z XVII—XIX w.
Przęsławice położone są w dolinie rzeczki Jeziorki przy drodze łączącej Grójec (7 km) z Mszczonowem (22 km). Z miejscowościami tymi połączenie PKS. We wsi sklep spożywczy.
Od drogi skręcamy na lewo w polną drogę wiodącą na pd. zach. Z lewej wzgórze z malowniczo porozrzucanymi kępami drzew. Z prawej, wśród olch, płynie Jeziorka. Krajobraz okolicy urozmaicony. Rozpoczyna się tu wyraźny przełom rzeczki przez okoliczne wzniesienia. Po ok. 2 km droga skręca nieco w lewo. Po prawej widoczne zabudowania wsi Jeziora, gdzie urodził się uczestnik powstania listopadowego, poeta Konstanty Gaszyński (1809—1886). Następnie idziemy skrajem starodrzewu sosnowego, porastającego brzeg doliny. Na zachodnim krańcu lasu warto wspiąć się ścieżką na szczyt wysokiego wzgórza (189 m npm., ok. 40 m nad poziomem rzeczki), z którego roztacza się malowniczy widok. W dole, wśród drzew, przebłyskują dachy chat wsi Jeziorka. Dalej widoczna jest wijąca się wśród olch rzeczka Jeziorka. Stoki doliny przecinają barwne pasy schodzących do wsi pól. Przeciwległy, także wysoki brzeg rzeczki zieleni się młodym lasem sosnowym. Wracamy na dół i zatrzymu jemy się na chwilę we wsi (ok. 3 km, sklep spożywczy, poczta). Jeziorka jest starą osadą. Wiadomo że już w XV w. istniał tu kościół wzniesiony przez benedyktynów z Pułtuska. Obok kościoła rosną dwa potężne, stare modrzewie.
Z Jeziorki wyruszamy w kierunku zach. Po ok. 2 km przechodzimy na przeciwległy brzeg Jeziorki. Rzeczka nawadnia tu szereg stawów rybnych. Największy z nich zarośnięty jest częściowo trzciną. Droga biegnąca nad rzeczką jest bardzo piaszczysta. Lepiej więc wybrać ścieżkę prowadzącą stokiem doliny nieco dalej od drogi. Ścieżka przecina niebawem zagajnik sosnowy. W pewnym miejscu ze wzgórza roztacza się rozległy, malowniczy widok na nadrzeczne łąki i przeciwległy wysoki brzeg doliny z przylepionymi jakby do niego chatami niewielkiej wioski Grabie. Wieś ta była niegdyś własnością benedyktynów pułtuskich.
Znowu zagłębiamy się w zagajnik, po czym schodzimy do wsi Daszówka (6,5 km). Po prawej ładny lasek brzozowy. Możemy wędrować dalej łąkami nad samą rzeczką bądź też iść drogą. Wkrótce wieś Wilczoruda (połączenie PKS z Grójcem — 16 km, klub prasy i książki „Ruch”). Nadal trzymamy się doliny Jeziorki. Za wsią Cychry (10,5 km) znów ładny widok na wijącą się w dolinie rzeczkę, stawy, soczyste nadrzeczne łąki oraz rozrzucone i kępy drzew na prawym brzegu. Względna różnica poziomów przekracza na tym odcinku 35 m. Niebawem mijamy fragment sosnowego lasu. Droga wiedzie teraz brzegiem stawu, po minięciu którego przechodzi na drugą stronę Jeziorki. Mijamy zabudowania wioski Wygnanka. Wkrótce opuszczamy dolinę Jeziorki. Droga przybiera kierunek zach., przechodzi obok niewielkiego sosnowego lasku, a później pozostawia po lewej malowniczą brzezinę. Jesteśmy w Osuchowie (15 km, patrz opis).
Po zwiedzeniu dworku i parku, idziemy przez wieś na pn. wsch. Droga skręca ku wschodowi. Przecinamy Jeziorkę płynącą w dość płytkiej dolince. Rzeczka bierze swój początek ok. 1,5 km na pn. zach. od miejsca, w którym się znajdujemy. Mijamy kilka zabudowań wsi Dębiny Osuchowski, po czym zbaczamy na pn. zach. drogą biegnącą skrajem ładnego sosnowego lasu. Dochodzimy do drogi opodal Lutkówki (20,5 km, patrz opis).
Stąd już niedaleko do Chudolipia, wsi położonej przy drodze łączącej Grójec (18 km) z Mszczonowem (11 km). Komunikacja PKS.
W odległości ok. 3 km na pn. wsch. od Chudolipia, za ładnym mieszanym lasem leżą Petrykozy z zabytkowym dworem z końca XVIII w. (patrz opis).
Trasa 11: przyst. kol. Lesznowola – Głuchów – Kocerany – Michrów – Swiętochów – Tarczyn. 19 km.
Na trasie wycieczki: malownicze doliny rzeczek Jeziorki i Tarczynki, urozmaicone partie leśne oraz zabytki architektury z XIV—XIX w.
Dojazd kolejką wąskotorową do przystanku Lesznowola na linii Warszawa (37 km) — Grójec (4 km). Od przystanku idziemy niecały kilometr na pn. wzdłuż torów do zabudowań gospodarczych w Kośminie, użytkowanych obecnie przez PG Rybne, jedno z najlepszych w województwie. Przed nami błyszczące tafle licznych stawów rybnych, nawadnianych przez Jeziorkę, ciągnących się na zach. na przestrzeni blisko 2 km. Przechodzimy na drugą stronę rzeczki, a następnie idziemy groblami wśród stawów na ich prawą stronę. Dalej przecinamy niewielki las i dochodzimy do Głuchowa (ok. 4 km). Do wioski tej można także dojść, idąc stale wzdłuż stawów po ich prawej stronie, następnie nad rzeczką. Nad szeroko rozlaną Jeziorką powstanie w przyszłości ośrodek wypoczynkowy dla mieszkańców Grójca. Dalszy czterokilometrowy odcinek trasy od Koceran został opisany w trasie nr 9.
Przy dawnym młynie w Koceranach przechodzimy na drugą stronę Jeziorki. Po lewej stawy rybne. Skręcamy na lewo (pn, zach.) w pierwszą drogę zagłębiającą się w sosnowy las. Niebawem wychodzimy obok szeregu stawów, ciągnących się w płytkiej dolince. Droga prowadzi teraz lewym ich brzegiem. W drugim stawie możliwość kąpieli. Groblą między stawami docieramy do wsi Michrów (ponad 10 km, połącz. PKS z Warszawą — 34 km i z Grójcem — 16 km). Na terenie podworskim znajduje się obecnie ośrodek hodowlany. Na polanie parkowej przed dworkiem stoi piękny jawor o obwodzie 407 cm — po mnik przyrody. Staw w głębi parku otoczony jest starymi drzewami.
Ze wsi wyruszamy traktem w kierunku pn.-wsch. Po ok. 1,5 km po lewej stronie, na skraju lasu, ciekawy okaz zrośniętych z sobą, u nasady sosny z dębem, uznany za pomnik przyrody. Dąb posiada obwód 195 cm, a sosna — 210 cim. Idziemy teraz skrajem lasu na pn. zach. Po prawej dość urozmaicony mieszany drzewostan. Znaleźć w nim można poziomki i maliny. Po 1 km skręcamy na lewo w inną drogę. Po chwili pozostawiamy ją po lewej i udajemy się w kierunku pn.-zach. ku zach. wzdłuż lekko zaznaczonej śródleśnej dolinki niewielkiego strumyka. Niebawem trafiamy na zabudowania wioski Swiętochów (14,5 km). Ze środka wsi podążamy na pn. Wkrótce stajemy nad Tarczynką. Rzeczka płynie w głęboko wciętej, wąskiej dolinie. Wysokie jej brzegi porośnięte są lasem. Szczególnie piękny jest brzeg lewy, pokryty w wielu miejscach bujnie podszytym lasem świerkowym. Obok rzeczki ciągnie się pas stawów zarosłych trzcinami i szuwarami. Niektóre mają małe piaszczyste plaże i nadają się do kąpieli. Idziemy na wschód wałem odgradzającym stawy od rzeki lub ścieżką lewym skrajem doliny. Brzegi stawów porastają miejscami krzaki soczystych malin i jeżyn, Od miejsca, gdzie kończy się pierwszy ciąg stawów i brzegi doliny wyraźnie się obniżają — podążamy lewą stroną rzeczki przez łąki. Dalej, .na otwartym terenie, przechodzimy groblami między drugim ciągiem stawów. Przed nami na wysokim brzegu widoczne osiedle Tarczyn (19 km, patrz opis).
Trasa 12: Gościeńczyce — Prażmów — Zawodne — Łoś. Ok. 14 km.
Na trasie wycieczki: malownicza dolina rzeczki Jeziorki z rozległymi łąkami, urozmaicone Lasy Chojnowskie, zabytki architektury z okresu neoklasycyzmu, pamiątki związane z wydarzeniami powstania 1863 r.
Do wsi Gościeńczyce dojeżdżamy autobusem PKS kursującym na linii Grójec (10 km) — Piaseczno (22 km). W miejscowym dworze przebywał często poeta Kazimierz Brodziński (1791—1835). W XIX. w. odkryto tu cmentarzysko prehistoryczne z wieloma urnami.
Trasa prowadzi na pn. wzdłuż prawego brzegu rzeczki Jeziorki. Szczególnie pięknie tu w ostatniej dekadzie maja i pierwszej czerwca, kiedy nadrzeczne łąki pokryte są wspaniałymi kobiercami różnobarwnych kwiatów. Rzeczka bardzo silnie meandruje, co chwila zmieniając swój kierunek. Po 4 km docieramy do wsi Prażmów położonej na wysokim brzegu (patrz opis). Dalej podążamy 1 km szosą. Spotykamy przy niej kilka okazów starych lip. Na skraju wsi Zawodne zbaczamy w lewo. Przechodzimy między jej zabudowaniami i nie dochodząc do mostu na Jeziorce obieramy polną drogę prowadzącą na pn. Opuszczamy wioskę. Po lewej malownicze nadrzeczne łąki, kępy zarośli. Niebawem przecinamy sosnowy lasek. Droga biegnie następnie przez pola i doprowadza do brzegu dość wysokiej skarpy doliny Jeziorki. Możemy teraz iść skrajem skarpy aż do mostu kol. na linii Skierniewice -— Góra Kalwaria — Pilawa (ok. 7,5 km). Dalej ścieżka prowadzi wśród łąk nadal prawym brzegiem rzeczki. To chyba najładniejszy odcinek trasy. Miejscami do Jeziorki dochodzą liściaste lasy. Po ok. 2 km lewy brzeg rzeczki zajmuje urozmaicony mieszany las, a po prawej mamy duże połacie łąk. Tutaj uchodzi do Jeziorki jej lewy dopływ, Tarczynka. Od tego miejsca Jeziorka zmienia nazwę na Jeziorną. Jeziorna skręca teraz na pn. wsch. i podpływa pod wysoką skarpę, na (której rozłożyły się zabudowania letniskowej wioski Łoś. Jest tu ładna aleja lipowa prowadząca w kierunku rzeczki, a na terenie podworskim zachowały się fragmenty dawnego park u. Na pn. i wsch. od wioski rozciągają się najbardziej na pd. wysunięte części Lasów Chojnowskich. Obfitują one w poziomki, jagody i grzyby. Łoś posiada połączenie PKS z Grójcem – 18 km i Piasecznem – 14 km.

601-418-860,
048-667-2281
zamów kajaki na wakacje już dziś

