Województwo

Szlak Kajakowy — Rzeka Rospuda

Szlak kajakowy długości 68 km, stosunkowo mało uczęszczany jest niezwykle intere­sujący dla turysty poszu­ku­jącego ciszy i spokoju. Na trasie od Jez. Czarnego do jez. Rospuda Augustowska znajdują się typowe formy rzeźby morenowej: wysokie wzgórza, jeziora rynnowe o wysokich brzegach oraz kwieciste łąki, lasy Puszczy Augustowskiej z licznymi uroczyskami. Brzegi jeziora przeważnie suche i w znacznej części zalesione z dosko­nałymi, prawie na całej trasie, miejscami do obozowania, spokojny nurt i wartkie odcinki malow­niczych przełomów, przypo­mi­nające górską rzekę.

Czytaj dalej

Szlak Kajakowy — Rzeka Blizna

Szlak kajakowy długości 35 km, znacznie trudniejszy od innych szlaków, lecz ciekawy ze względu na połączenie spływu z przewozem lądowym. Szlak przebiega bowiem od połączonych jezior Necko — Rospuda pod słaby prąd dolnym odcinkiem rzeki Rospudy, dalej poprzez serce Puszczy Augustowskiej, kapryśną i niezwykle krętą rzeką Blizną, jez. Blizno, a następnie ze wsi Danowskie, znad jej wsch. krańca, przewóz kajaka drogą polną do wsi Bryzgiel nad jez. Wigry.

Czytaj dalej

Szlak wodny — rzeka Kamionka

Szlak liczy zaledwie 14 km, jest jednak niezwykle ciekawy i urozmaicony. Tworzy go kilka malow­niczych mniejszych i większych jezior oraz rzeka Kamionka, którą spływamy pod zielonym sklepieniem gałęzi drzew. Wspaniałe krajobrazy wynagrodzą nam uciążliwe, kilka­krotne przeno­szenie kajaka. Szlak bierzę początek z Jez. Krzywego Wigier­skiego, położonego 2,5 km od dworca kolejowego w Suwałkach, kończy się w pn. części jez. Wigry.

Czytaj dalej

Szlak wodny — rzeka Czarna Hańcza

Rzeka Czarna Hańcza jest lewobrzeżnym dopływem Niemna, długości ok. 139 km, z tego na terytorium Polski około 115 km. W jej biegu dadzą się łatwo wyróżnić dwa zasadnicze odcinki:

Czytaj dalej

Warka — Miasto Turystów i Krajoznawców PTTK

„Dorocznym zwyczajem rzesze warszawian spędziły Zielone Świątki w Warce i okolicy. Pociągi były przepełnione. Zaludniły się nadpi­lickie plaże. Warka winna stać się stałym miejscem świątecznego wypoczynku dla warszaw­skiego świata pracy” — 18 maja 1948 r. pisał do gazety Wiktor Krawczyk, zwolennik przekształcenia Warki w „punkt turystyczno-​​weekendowy”.

„Piękne położenie na wysokim brzegu Pilicy”; „wielkie przestrzenie leśne”; „suchy i zdrowy klimat”; poten­cjalne „miejsce krótkich wycieczek kolejowych lub kolarskich oraz na weekendy dla miesz­kańców bliskiej stolicy”; „piękne plaże i tereny wędkarskie”; rzeki Pilica i Wisła. Wszystko to w połączeniu z walorami histo­rycznymi stawiało Warkę „w rzędzie miejscowości, które miłośnikom historii dają głębokie przeżycia” — w 1949 r. pisał Wiktor Krawczyk w przewodniku Warka. Do broszury dołączono mapę przed­sta­wiającą szlak turystyczny (w skali 1:300 000) Warszawa-​​Piaseczno (miasto)-Góra Kalwaria-​​Czersk-​​Konary-​​Piaseczno (wieś)-Warka. Do Warki można też było dojechać pociągiem (z Dworca Głównego) przez Chynów oraz samochodem przez Raszyn, Grójec i Jasieniec. Latem 1949 r. PKS zamierzał uruchomić linię autobusową z Warszawy przez Grójec, Warkę, Kozienice do Zwolenia. Szosy miały być „dość dobre dla wycieczek samochodami i kolarskich”. Natomiast największym minusem Warki, czemu nie przeczył sam W. Krawczyk, była słaba baza noclegowa.

Idea Warki, jako ośrodka „turystyczno-​​weekendowego”, pojawiła się też u Romana Wojcie­chow­skiego w przewodniku Warka i okolice (Warszawa 1951). Warka miała obsługiwać głównie stolicę, Radom, Łódź i Tomaszów Mazowiecki. Mowa akurat o tych miastach, bo, jak z euforią pisał Wojcie­chowski, powstały już projekty inwestycyjne przeznaczone do szybkiej realizacji: 1. Szeroki, spławny kanał Łódź — Pilica, 2. Autostrada wzdłuż tego kanału i całej skarpy nadpi­lickiej aż do Garwolina, 3. Droga turystyczna u podnóża samej skarpy. Uregu­lowanie Pilicy miało przywrócić jej dawną spławność i żeglowność, dać Łodzi połączenie wodne z Warszawą i Morzem Bałtyckim. Na autostradzie wzdłuż rzeki dobrze jeździłoby się na rowerach. Reszty miało dokonać uczynienie z Warki siedziby powiatu (powrót do czasów Mazowsza książęcego i Rzeczy­po­spolitej szlacheckiej), czyli tym samym okrojenie teryto­rialne powiatu grójeckiego. Inne atuty? Dobra komunikacja, „malowniczy krajobraz”, „ciekawa przeszłość histo­ryczna”, „twórczy entuzjazm budowy lepszego jutra”, „słońce”, „zdrowe powietrze”, plaże, woda, lasy, łąki, „mieszkanie i niedrogie wyżywienie”, „bogactwo owoców i warzyw”, „obfitość ryb i ptactwa wodnego”. I, co najważ­niejsze, kiedyś z uroków nadpi­lickiej skarpy korzystali: Tadeusz Kościuszko i Piotr Wysocki

Cóż, nie utworzono powiatu z siedzibą w Warce, nie uczyniono z Pilicy na powrót rzeki spławnej, nie zbudowano wielkiego schroniska turystycznego przy parku w Winiarach etc. etc. Miasto Pułaskiego jednak przyciągało turystów, i to z całej Polski, z czego zdawano sobie sprawę nawet w Grójcu.

Władze powiatu grójeckiego szacowały, że w 1973 r. ruch wycieczkowy w powiecie grójeckim osiągnie około 260 tys. turystów. Wypoczynek koncen­trowałby się w rejonach i ośrodkach: Warka i okolice, wieś Pilica, Tomczyce, Budy Micha­łowskie, Biejków, Biało­brzegi, Przybyszew, Osuchów, Ostrołęka, Śreniawa, tereny nad Pilicą i kompleksy leśne. 8 maja 1973 r. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu powołało komitet do spraw koordynacji ruchu turystycznego na terenie powiatu.

Szkoda, że nie stworzono długo­letniej strategii rozwoju turystyki dla Grójec­czyzny oraz należytej infra­struktury turystycznej. Lansowana przez PTK i PTTK idea uczynienia z Warki „punktu turystyczno — krajo­znawczego” w dalszym ciągu czeka na pełniejszą realizację. A przecież sami warszawscy lekarze twierdzili, iż Warka mogłaby być nawet „miejsco­wością wypoczynkowo — uzdrowiskową”.

Gorzką pociechą dla Warki może być przypadek Częstoniewa koło Grójca. W latach trzydziestych XX w. i bezpo­średnio po zakoń­czeniu II wojny światowej lekarz powiatowy Stanisław Kowal­czewski próbował zorga­nizować tam uzdrowisko. Teraz mamy w Często­niewie nowoczesne wysypisko śmieci.

Wszyscy do Warki!

Początkowo niewiele wycieczek urządzano i niewiele przyj­mowano. Prawdo­po­dobnie w 1947 r. w celach turystycznych przyjechało do Warki tylko 20 osób. W czerwcu 1948 r. przyjęto liczną wycieczkę szkolną z Belska Dużego. W kompletnie znisz­czonym w czasie II wojny światowej mieście nie było aż tak wiele do oglądania i nie było gdzie spać.

Poprawa sytuacji nastąpiła dzięki nawiązaniu współpracy z Warszawskim Oddziałem PTK im. Aleksandra Janow­skiego. 26 maja 1948 r. „Życie Warszawy” opubli­kowało tekst pióra Wiktora Krawczyka pt. Piękna okolica i histo­ryczne zabytki. Warka zaprasza na wycieczki. „Pociąg do Warki odchodzi z Dworca Głównego w Warszawie o godz. 9.10. Podróż trwa półtorej godziny. Bilet normalny kosztuje 180 zł. Po południu można wyjechać z Warki do Warszawy w godz. 16.45, 18.30 i 21.23. Na miejscu zgłoszonym wycieczkom PTK przydzieli przewodnika oraz umożliwi wyżywienie” — pisał Krawczyk. Na początku czerwca tego roku pierwsza oficjalna wycieczka Warszaw­skiego Oddziału PTK im. Aleksandra Janow­skiego odwiedziła Warkę, Starą Warkę i Piaseczno (wieś). Gości oprowadzał W. Krawczyk, a obiad spożyto w restauracji u Lucyny Rutkowskiej, członkini Zarządu miejscowego Oddziału PTK. Wśród warszawian który jednak nie wygłosił plano­wanego odczytu Nasze Ziemie Północne (Warmia, Mazury, Malborskie, Kwidzyn).

W kwietniu 1950 r. — Warkę odwiedziło kilku „krajo­znawczych łazików” (m.in. A. Janus, W. Przybo­rowski i Grzybowski) oraz wycieczka krajo­znawców — wszyscy z Oddziału Warszaw­skiego PTK. 30 lipca tego roku zabytki Warki podziwiała wycieczka Koła Związku Młodzieży Polskiej przy Związku Spółdzielni Pracy w Warszawie. Na 25 września 1950 r. swój przyjazd do Warki zapowie­działa wraz klasą XI nauczy­cielka Szkoły Ogólno­kształcącej z Warszawy (ulica Żelazna 88). W 1951 r. (do maja) w Warce przyjęto 21 wycieczek, tj. około 1000 osób, głowie młodzież szkolną ze stolicy. Na ożywienie ruchu turystycznego pozytywnie wpłynęło otwarcie w maju 1951 r. Muzeum Regio­nalnego PTTK.

9 grudnia 1951 r. do Warki miała przyjechać w celach turystycznych ekipa czołowych sportowców warszawskich i w związku z tym 7 grudnia miejscowy Klub Sportowy wystąpił do Zarządu Oddziału PTTK w Warce o przydzielenie przewodnika. Czter­dziestu sportowcom pokazano m.in. Muzeum Regionalne.

Oznaką zwrócenia większej uwagi na zagad­nienie turystyki było powołanie, w kancelarii szkolnej, biura Informacji Turystycznej, czynnego w każdą środę w godzinach 17.00 — 19.00 i obsłu­gi­wanego przez W. Barkowską, W. Podym­niakową oraz W. Krawczyka. Można było tu bezpłatnie uzyskać dane o miejsco­wo­ściach wypoczyn­kowych, zapoznać się z rozkładem jazdy pociągów i autobusów PKS w Polsce, skorzystać z przewodników turystycznych, map komuni­ka­cyjnych itp. Wreszcie, przyj­mowano zgłoszenia amatorów turystyki, którzy chcieli zwiedzić Warkę i okolice, oferując im przewodnika i, jeśli była potrzeba, nocleg. W 1950 r. na stacji kolejowej i w mieście ustawiono plany turystyczne Warki, pozwa­lające zorientować się przybyszom w miejscowych atrakcjach.

W dniach 18 – 22 lipca 1952 r. pod patronatem Zarządu Głównego PTTK odbywał się Turystyczny Rajd Kolarski Szlakiem PKWN Chełm-​​Lublin-​​Kazimierz Dolny-​​Warka-​​Warszawa, będący spraw­dzianem dla infra­struktury turystycznej Warki. Uczest­niczyli w nim miejscowi kolarze: m.in. Ryszard Gabler, Stanisław Kowalski i Edward Kozłowski. Wzięli oni udział w defiladzie centralnej na Placu Konstytucji w Warszawie. W ten sposób uczczono uchwalenie ustawy zasad­niczej PRL. Pismem z 2 sierpnia 1952 r. Zarząd Oddziału informował Zarząd Główny PTTK, że w organizacji Rajdu na terenie Warki wyróżnili się miejscowi PTTK-​​owcy: Stanisław Wolny, Wiktor Krawczyk, Stanisław Marci­nowski, Józef Skoczek. Józef Buza (z Komitetu Miejskiego PZPR) zmobi­lizował uczestników rajdu z Warki. Zarząd PGR Laski „wypożyczył” słomę, na nocleg. Bezpłatny transport słomy i wody to zasługa Dyrekcji Mazowieckiej Wytwórni Win. Zarząd GS „Samopomoc Chłopska” zapewnił wyżywienie.

10 sierpnia 1952 r. obsłużono wycieczkę Rady Zakładowej przy Warszawskim Zespole Budow­nictwa Przemy­słowego Drobnej Wytwór­czości. Być może po Warce oprowadzał ją przewodnik, mający, zgodnie z zaleceniem Zarządu Okręgu PTTK w Warszawie wydanym 4 lipca tego roku, na lewej ręce opaskę z zielonego płótna (o szerokości 9 cm) z czarnym napisem „PRZEWODNIK”. Rankiem 31 sierpnia 1952 r. „zachwyceni gościn­nością z żalem” opuścili Warkę Ed. Miero­szewicz i St. Jarosz­kiewicz (PTTK Warszawa).

Koło przewodników PTTK

W 1949 r. kurs dla przewodników ukończyło osiem osób. W. Krawczyk zapoznał je z proble­matyką warecką (struktura gospo­darcza, przemysł, rzemiosło, handel, rolnictwo itp.). W 1950 r. posiadano tylko pięciu czynnych przewodników. Po urucho­mieniu Stanicy Wodnej jeszcze bardziej wzrosło na nich zapotrze­bowanie. Początkowo większość przewodników rekru­towała się z Koła Młodzie­żowego PTTK przy LO. 29 czerwca 1962 r„ po egzaminie w Zarządzie Okręgu Mazowieckiego PTTK w Warszawie przy ulicy Litewskiej, upraw­nienia przewodnika turystycznego (po Warce) otrzymali Aleksander Gajewski oraz Tadeusz Kulawik. W następnych latach upraw­nienia przewodników terenowych (na województwo warszawskie)

Maria Komornicka poetka z Grabowa nad Pilicą

Sobotni dzień 7 marca rozpoczął się wizytą na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, gdzie delegacja nauczycieli i uczniów z Zespołu Szkół w Grabowie wraz z księdzem proboszczem złożyła kwiaty i zapaliła znicze na grobie rodziny Komor­nickich, w którym spoczywa również poetka. Kolejnym, istotnym punktem programu była sesja popularno-​​naukowa, która odbyła się w Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce.

Sesję rozpoczęto od zwiedzania wystawy: „Jawa i sen. Maria Komornicka w 60. rocznicę śmierci”. Sesja zgromadziła wielu znamie­nitych gości: przed­sta­wicieli władz, ludzi świata kultury i nauki, nauczycieli oraz młodzież. Dyrektor muzeum — Iwona Stefaniak oprowadziła zebranych gości po ekspozycji, a następnie w muzealnej bibliotece otworzyła sesję. Wygłoszono cztery referaty na temat życia i twórczości Marii Komor­nickiej. Jako pierwsza swój referat pt. „Maria K. — reaktywacja. Współ­czesna recepcja twórczości Marii Komornickiej” — zaprezentowała Katarzyna Ewa Zdanowicz — poetka i dzien­nikarka, obecnie dokto­rantka na Uniwer­sytecie Śląskim. A także autorka książki o M. Komor­nickiej pt. „Kto się boi Marii K? Sztuka i wykluczenie”.

Kolejny referat, wygłoszony przez Beatę Kacperek nosił tytuł: „Dlaczego nie było wielkich artystek? Kilka uwag na temat życia i twórczości Marii Komor­nickiej”. Jego autorka pisała pracę magisterską o Marii Komor­nickiej na Uniwer­sytecie M. Curie — Skłodowskiej w Lublinie. Trzecią referującą była Stanisława Bachanek — wieloletni metodyk nauczania języka polskiego i były pracownik Kuratorium Oświaty w Radomiu. Wykład ten, zatytu­łowany „Maria Komornicka i jej mała ojczyzna w edukacji regio­nalnej”, zawierał wiele praktycznych wskazówek i dlatego był szcze­gólnie warto­ściowy dla nauczycieli.

Kończący sesję referat „Nikt nie jest prorokiem… moje spotkania z Marią Komornicką w Grabowie” wygłosiła Grażyna E. Wnuk — dyrektor Zespołu Szkół w Grabowie nad Pilicą w latach 1991 – 2006. Podzieliła się osobistymi wspomnieniami i doświad­czeniami związanymi z odkry­waniem niezwykłej postaci poetki w miejscu jej urodzenia.

W przerwie sesji odbył się koncert „Spotkajmy się w niebie” przygo­towany przez Tomasza Wachnow­skiego — poetę, tekściarza i kompo­zytora. Po koncercie były też dyskusje na temat życia i twórczości poetki, nie do końca jeszcze odkrytej. Wszyscy zabie­rający głos zgodzili się, że „tajemnicę” Marii Komor­nickiej zgłębiać można jedynie czytając jej dzieła.

Pierwszy dzień obchodów został zwieńczony wieczorem poetyckim w Zespole Szkół w Grabowie nad Pilicą. Na tę chwilę sala gimna­styczna zamieniła się w „Kawiarnię Marii”, magiczne miejsce, gdzie sceneria, zapach kawy, blask świec wprowadził widzów w tajemniczy świat poezji Marii Komor­nickiej. Na scenie jej utwory recytowała młodzież gimnazjalna.

W niepo­wta­rzalnej kawiarni na zakoń­czenie wieczoru bardzo intere­sujący koncert wykonała Ola Maurer — artystka z Piwnicy pod Baranami.

Niedziela, 8 marca rozpoczęła się uroczystą mszą świętą w intencji Marii Komor­nickiej. Parafialny kościół zaszczycili swą obecnością członkowie rodziny Komor­nickich oraz przed­sta­wiciele władz wojewódzkich, powia­towych i gminnych.

Po eucha­rystii zaproszeni goście oraz mieszkańcy Grabowa udali się pod urząd gminy, gdzie nastąpiło odsło­nięcie i poświęcenie pomnika Marii Komor­nickiej. Autorem pomnika jest Tomasz Górnicki — student IV roku rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, obecny także na uroczystościach.

Po odczytaniu Aktu Erekcyjnego Pomnika, członkowie Komitetu Honorowego (Gen. Stanisław Nałęcz-​​Komomicki — bratanek Marii, Piotr Szpren­da­łowicz — Członek Zarządu Województwa Mazowieckiego, Janusz Stąpór — Starosta Kozienicki i Euzebiusz Strzelczyk — Wójt Gminy Grabów nad Pilicą) jako „ojcowie chrzestni pomnika” — odsłonili postać Marii Komor­nickiej. „Po latach Maria wróciła do Grabowa, który tak bardzo ukochała” — w swoim wzruszającym przemó­wieniu stwierdził Generał Stanisław Nałęcz — Komornicki, bratanek Marii Komor­nickiej. Po przemó­wieniach okolicz­no­ściowych złożono kwiaty u stóp poetki.

Bezpo­średnio po uroczy­stości — delegacja młodzieży szkolnej, rodziny Komor­nickich i gości złożyła kwiaty na rodzinnym grobowcu Komor­nickich na cmentarzu parafialnym w Grabowie.

Kolejna część obchodów miała miejsce w budynku szkoły. Tu odbyło się nadanie imienia Marii Komor­nickiej jednej z sal lekcyjnych i odsło­nięcie przepięknej tablicy marmurowej. Uczestnicy obchodów obejrzeli film poświęcony Marii Komor­nickiej: „Nadmiar Życia” oraz zapre­zen­towano laureatów międzysz­kolnych konkursów. Uroczy­stości zakończyły się podzię­ko­waniami, które Komitet Organi­zacyjny Obchodów 60. Rocznicy Śmierci Marii Komor­nickiej skierował do wszystkich, którzy wspomagali wspomniane przed­się­wzięcie, a jedno­cześnie sprzyjali promocji i rozwojowi regionu.

Maria Komornicka „doczekała się rehabi­litacji” w swoim rodzinnym Grabowie. Należy mieć teraz nadzieję, że coraz liczniejsi będą sięgać do jej dzieł.

Pomysło­daw­czynią przypo­mnienia Marii Komor­nickiej i jej twórczości oraz obchodów 60. rocznicy śmierci była Grażyna Ewa Wnuk, wielo­letnia nauczy­cielka języka polskiego i dyrektor Zespołu Szkól w Grabowie nad Pilicą.

Uroczy­stości odbyły się dzięki pomocy i wsparciu Urzędu Marszał­kow­skiego Województwa Mazowieckiego, Starosty Kozie­nickiego i Wójta Gminy Grabów nad Pilicą.

W pracach związanych z organizacją uroczy­stości uczest­niczyli: dyrekcja i nauczyciele Zespołu Szkół, proboszcz parafii pw. Św. Trójcy w Grabowie nad Pilicą, pracownicy Wydziału Promocji i Kultury Starostwa Powia­towego w Kozie­nicach, dyrektor i pracownicy Muzeum im. K. Pułaskiego w Warce.

Starostwo Powiatowe Kozienice po II wojnie światowej

Kiedy w styczniu 1945 r. usunięto wojska niemieckie z terenu Ziemi Kozie­nickięj w nowych warunkach ustro­jowych rozpoczął się proces organi­zowania życia społeczno-​​politycznego. Wraz z postępami Armii Czerwonej na froncie wojennym, na tereny zdobyczne wysyłane były specjalne grupy operacyjne, które miały rozpoznać teren i zorga­nizować — wzorowany na ZSRR — aparat władzy. Tworzono podwaliny pod rodzącą się demokrację ludową z jej wszystkimi przywarami, odtwarzano także struktury admini­stracyjne, bez których niemożliwe byłoby odbudowanie znisz­czonej Polski.

Dekret PKWN z 21 sierpnia 1944 r. ustanawiał organy admini­stracji ogólnej w postaci starostw ze starostami na czele i urzędów wojewódzkich, którymi kierowali wojewodowie. Kompe­tencje poszcze­gólnych organów admini­stracji państwowej normowała ustawa Krajowej Rady Narodowej (KRN) z 11 września 1944 r. o zadaniach rad narodowych, która to równo­cześnie podpo­rząd­ko­wywała gminne, miejskie, powiatowe i wojewódzkie rady narodowe KRN oraz dekret PKWN z 23 listopada 1944 r.: „O organizacji i zakresie działania samorządu teryto­rialnego”, na podstawie którego przywrócono przed­wojenne instytucje samorządowe. Wprowadzono całkiem nowe rozwiązania admini­stracyjne: koegzy­stencję zakorze­nionych w społe­czeństwie rozwiązań samorzą­dowych z przeszcze­pionymi zza wschodu wzorcami sowieckimi w postaci rad narodowych, które pełniły funkcje nadzorcze wobec organów admini­stracji ogólnej, przez co mogły wywierać wpływ na poszczególne instytucje publiczne.

Podanie szcze­gółowej liczby ludności zamiesz­kującej powiat w pierwszych powojennych latach nastręcza wielu kłopotów. Przyjąć można ilość, która pochodzi ze spisu z początku 1949 r., mianowicie 119 612 osób, jako wartość niepod­le­gającą znacznym wahaniom.

Powiat kozienicki o powierzchni 1 857 km.2 był trzecim pod względem powierzchni powiatem woj ewództwa kieleckiego. Podzielony został na 21 gminy, w tym 19 wiejskich, 2 miasta o charakterze gminy miejskiej i 305 gromad. Pierwszym, powojennym starostą kozie­nickim został — mianowany dnia 19 stycznia 1945 r. — bezpartyjny, sympa­ty­zujący z socja­listami, przed­wojenny zastępca starosty mgr Konstanty Bulli. Ta nominacja zapewniła pozory powrotu do porządku z okresu II RP.

Pomimo posłu­giwania się ustawo­dawstwem między­wo­jennym, komuniści nie zamierzali powracać w sposób rzeczywisty do trady­cyjnej formy urzędów, w tym także starostw. Dlatego też wojewoda kielecki Eugeniusz Wiślicz — Iwańczyk wydał instrukcję jak należy pojmować rolę i stanowisko starosty. Tam też czytamy, że starosta na obszarze podległego mu powiatu był:

  • przed­sta­wi­cielem rządu, sprawującym z tego tytułu funkcje, przekazane mu rozpo­rzą­dzeniami oraz innymi przepisami prawnymi, lub specjalnie zleconymi przez rząd;
  • szefem admini­stracji ogólnej, tj. admini­stracji publicznej (spraw wewnętrznych) oraz innych działów admini­stracji, bezpo­średnio zespo­lonych we władzach admini­stracji ogólnej.

W instrukcji tej wojewoda szcze­gólnie zaznaczał, że starosta był faktycznym gospo­darzem powiatu, z tego tytułu zobowiązany był utrzymywać najści­ślejszy kontakt i współpracę z miejscowym społe­czeństwem i jego zrzeszeniami w postaci wszelkich związków i stowa­rzyszeń, zarówno politycznych jak i ekono­micznych. Co ważne — zobli­gowany on został do koordynacji działalności wszystkich czynników państwowych, w myśl zasad­niczej działalności rządu.

Powierzone starostwu zadania wykonywane były przez rozbu­dowany aparat admini­stracyjny. Według „Tymcza­sowego Planu Organi­za­cyjnego Starostw Powia­towych” z końca 1945 r. Starostwo Powiatowe w Kozie­nicach złożone było z 24 referatów: ogólno — organi­za­cyjnego, społeczno — politycznego, administracyjno-​​prawnego, wyzna­niowego, wodnego, kamo-​​administracyjnego, przemy­słowego, aprowizacji i handlu z podre­fe­ratami: aprowizacji, przemysłu oraz handlu i spółdziel­czości, budżetowo-​​gospodarczego, kultury i sztuki, admini­stracji mieniem opusz­czonym, admini­stracji „mieniem wojskowym”, ogólno — samorzą­dowego, finansowo — budże­towego, pośredniego nadzoru nad gminami i GKPO (gminne kasy pożyczkowo — oszczęd­no­ściowe), bezpo­średniego nadzoru nad gminami i GKPO, kasowo — rachun­kowego, podat­kowego, drogowego, budow­lanego, zdrowia, opieki społecznej, weterynarii, bezpie­czeństwa przeciw­po­ża­rowego oraz kancelarii.

Do końca 1948 r. przed­stawiona powyżej struktura organi­zacyjna starostwa powia­towego zmieniała się, zmieniały się także osoby piastujące poszczególne stanowiska. Według stanu z 21 marca 1947 r. ilość referatów w kozie­nickim starostwie zmniejszyła się do 20. Podkreślić należy, że dobór stanowisk odbywał się według klucza partyjnego. W tym czasie (połowa 1947 r.) przyna­leżność partyjna pracowników starostwa na stano­wiskach kierow­niczych przed­stawiała się nastę­pująco: członków PPR — 12, członków bezpar­tyjnych –21. Najważ­niejsze funkcje obsadzone były jednak przez członków PPR nazywa­jących siebie komunistami albo ich sympatyków, krypto­ko­mu­nistów. Na stanowisku starosty urzędował Andrzej Peszke z PPS — przed­wojenny nauczyciel, wicestarostą był zaś Bernard Piórkowski.

W 1948 r. stan organi­zacyjny starostwa wyklarował się według zaleceń komuni­stycznej centrali. Osoby podejrzane o szerzenie niezgodnych z nową linią polityczną poglądów zostały pozbawione stanowisk. Posługując się nowomową komuni­styczną– od wpływów odsunięto: „reakcjo­nistów” i elementy sprzy­jające „wrogim siłom”. Na ich miejsce zatrudniano tzw. jednostki „postępowe”. Stan liczbowy kadry kierow­niczej w starostwie wynosił 44 osoby, tj. starosta, 17 kierowników i 26 pomocników. Od polowy 1947 r. funkcję starosty pełnił Władysław Klimecki z PPS, wicestrosty — Wacław Bobowicz. Na czele poszcze­gólnych referatów stali: Wacław Bobowicz (ogólny i organi­zacyjny), Stefan Smolarczyk (budżetowo-​​gospodarczy), Władysław Krawczyk (społeczno-​​polityczny, porządkowy, samorządowy, motory­zacyjny), Antoni Gozdera (admini­stracyjny, wyznaniowy, wodny), Kazimierz Mańka (wojskowy), Feliks Sztemberg (karno-​​administracyjny), Irena Kubicka (przemysłowy), Stanisław Gostyński (odbudowy), M. Pacho­ło­wiecka (opieki społecznej), dr Aleksander Werbel (weterynarii), dr S. Kalwas (zdrowia), Eugeniusz Kruszyński (aprowizacji), Wacław Janaszek (rolny i reformy rolnej), Szczepan Szewczyk (pełno­mocnik rządu), Karol Letkiewicz (Powiatowy Inspektor Przyspo­so­bienia Rolniczego i Wojskowego), Giecewicz (pomiarowy). Niestety, polityka kadrowa polegająca na obsadzaniu stanowisk przez powolnych partii ludzi przynosiła więcej szkód niż korzyści. Potwierdzał to wielo­krotnie Józef Pokusa — który od 1 lutego 1949 r. objął stanowisko starosty kozie­nickiego. W jednym ze sprawozdań narzekał na personel: „są to ludzie z terenu, przeważnie z niższym wykształ­ceniem, którzy bagate­lizują sobie pracę; w innym zaś stwierdzał, że: stosunki panujące w starostwie kozie­nickim oraz styl pracy i organizacji są tak złe, że uzdro­wienie ich wymaga specjalnie wytężonej pracy”.

Ustawą z 20 marca 1950 r. w celu dalszego wzmoc­nienia Państwa Ludowego i przyspie­szenia budowy socjalizmu w Polsce zniesiono starostwa powiatowe i funkcję starosty. Ostatnim w opisywanym czasie starostą kozie­nickim, a zarazem pierwszym Przewod­ni­czącym Prezydium Powiatowej Rady Narodowej był Roch Kowalski.

Krzysztof Zając

Kazimierz Mróz

Na łamach Biuletynu Nasz Powiat rozpo­czynamy nowy cykl, w którym postaramy się krótko prezentować znanych i zasłu­żonych ludzi, histo­rycznie związanych z powiatem kozie­nickim. Pierwszą osobą na lamach będzie Kazimierz Mróz — wybitny nauczyciel, historyk, przyrodnik regio­nalista, prawdziwy pasjonat ziemi kozie­nickięj i radomskiej.

Kazimierz Mróz urodził się 18 stycznia 1891 r. we wsi Jastrzębia jako syn Piotra i Ewy z Ptasińskich. Rodzice posiadali małe kilku­na­sto­morgowe gospo­darstwo. Wychował się w domu kulty­wującym polską tradycję narodową — jego ojciec był uczest­nikiem Powstania Stycz­niowego, zapewne to on zaszczepił w nim również pęd do wiedzy. Był on regularnym prenu­me­ratorem i czytel­nikiem trudno dostępnej prasy przezna­czonych dla środowisk wiejskich: „Pszczółka„‚, „Zaranie”, „Gazeta Świąteczna”.

Młody Kazimierz w 1904 r. ukończy! wiejską szkolę początkową, poczym — głównie z braku finansów — przez kilka lat pomagał rodzicom w gospodarce. W 1911 r. ukończył szkołę rolniczą w Pszczelinie. W roku następnym, jak sam pisał: „(…) udałem się pieszo, ze 12 mil [ok. 100 km. — przyp. K.Z.] i złożyłem egzamin na I-​​szy kurs Warszawskich Kursów Pedago­gicznych”. W 1916 r. ukończył te kursy, w między­czasie przemia­nowane na Seminarium Nauczy­cielskie im. S. Konar­skiego! poczym skierowany został do nauczania w szkole w Cecylówce, a następnie w Wólce Brzózkiej. gdzie pracował przez 3 lata. Już w wolnej Polsce otrzymał stypendium Rady Szkolnej Powiatowej w Kozie­nicach i wstąpił na roczny Kurs Pedago­giczny w Warszawie. Po odbyciu służby wojskowej w 1920 r. powraca do powiatu kozienickie-​​go, gdzie kolejne 3 lata naucza w Wólce Brzózkiej. W 1923 r. został mianowany nauczy­cielem w szkole powszechnej w Lodzi. w chwilach wolnych od zajęć zawodowych pogłębia swoją wiedzę uczęsz­czając do Instytutu Nauczy­ciel­skiego, specjalność historia oraz do Wyższej Szkoły Nauk Społeczno-​​Ekonomicznych, którą ukończył w 1928 r. Od tego roku zaczął pracę w szkole powszechnej w Kozie­nicach, gdzie nauczał nieprze­rwanie aż do wysie­dlenia Kozienic przez Niemców w 1944 r. W między­czasie wstępuje do Studium Pracy Społeczno — Oświatowej przy Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie, które ukończył w 1932 r., jego praca dyplomowa pt. Jastrzębia, wieś powiatu radom­skiego została opubli­kowana w 1935 r. W 1931 r. poślubił Marię Kinastównę, nauczy­cielkę z Łodzi.

Czas pracy Kazimierza Mroza w Kozie­nicach to okres jego niebywałej wysiłku eduka­cyjnego, badawczego i naukowego.

Prowadzi zakrojone na szeroką skalę regionalne badania histo­ryczne i przyrodnicze, gromadzi pamiątki przeszłości, sukce­sywnie powiększa swój księgozbiór oraz udziela się społecznie. Popula­ryzuje owoce swojej pracy poprzez liczne opracowania. Poza wspomniana monografią Jastrzębi, w 1939 r. ukazała się drukiem praca Szkoły w Kozie­nicach (1602−1939), regularnie publikuje artykuły na łamach prasy lokalnej (m.in. w „Głosie Młodej Wsi”). Pod koniec lat 30 — tych doceniono jego pasję i docie­kliwość w odkrywaniu oraz przeka­zywaniu wiedzy. W 1938 r. odznaczony został brązowym i srebrnym medalem za długo­letnią służbę oraz Srebrnym Wawrzynem Akade­mickim za szerzenie zamiłowania do literatury polskiej nadanym przez Polską Akademię Literatury.

W czasie wojny i okupacji nadal naucza w Kozie­nicach, jedno­cześnie czynnie angażuje się w działalność konspi­racyjną ruchu ludowego. Jego mieszkanie w Kozie­nicach i dom w Jastrzębi były miejscem spotkań działaczy Stron­nictwa Ludowego „ROCH”. W czasie obrad czołowych działaczy politycznych powiatu kozie­nickiego Kazimierz Mróz pozorował prace w przydomowym ogródku spełniając rolę „czujki”. Był kolporterem konspi­ra­cyjnej prasy centralnej na powiaty iłżecki, radomski i kozienicki. Co ciekawe, swoje zamiłowanie do pszcze­larstwa wykorzystał również do pracy w ruchu oporu — jeden z jego uli był skrytką dla przecho­wywania prasy konspi­ra­cyjnej na powiat kozienicki i radomski. Niestety w czasie okupacji spłonął jego dom, a żywioł pochłonął większość z jego zbiorów w tym liczącą około 5000 wolumenów bibliotekę.

Po wojnie wrócił do swoich rodzinnych stron, gdzie rzucił się w wir pracy społecz-​​no-​​nauczycielskiej. Był członkiem i przewod­ni­czącym Gminnej Rady Narodowej w Kozłowie, do 1952 r. uczy) i kierował szkołą w Jastrzębi, po czym przeszedł na zasłużoną nauczy­cielską emeryturę. Dalej jednak aktywnie działa! społecznie i prowadził szeroko zakrojone badania przyrodnicze i histo­ryczne w terenie oraz kwerendy archiwalne w Warszawie, Kielcach, Radomiu. Zaowo­cowały one wieloma opraco­waniami regio­nalnymi. Kazimierz Mróz był członkiem wielu organizacji społecznych, po wojnie wielo­krotnie nagradzany i odznaczony, m.in.: medalem Radom­skiego Towarzystwa Naukowego „Bene Meriti”, Krzyżem Kawale­ryjskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta, Ziotą Odznaką Związku Nauczy­cielstwa Polskiego, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Geogra­ficznego, Honorową Odznaką Archiwisty, odznaką od Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych w Warszawie.

Bliscy wspominają go jako człowieka, który prowadził wyjątkowo skromne życie. nie miał nigdy wolnego czasu, pracę zawodową łączył z naukową, a wszelkie środki pieniężne przeznaczał na naukę, zbieranie pamiątek przeszłości oraz zakup książek. Zawsze z chęcią pomagał młodym nauczy­cielom, studentom i pracownikom naukowym, którzy szukali u niego trudno dostępnej wiedzy specja­li­stycznej. Najbardziej odpowiadały mu potrawy jarskie.

Jeszcze za życia stal się „żywą legendą”. Do lat 90-​​tych napisano o nim wiele artykułów w prasie regio­nalnej i ogólno­krajowej. Do dziś jego uczniowie, publikacje oraz działalność wywierają duży wpływ na oblicze ziemi radomskiej i kozienickięj.

Kazimierz Mróz zmarł 16 stycznia 1987 r., pochowany jest na cmentarzu w Jastrzębi.

Krzysztof Zając

Poznajemy Mazowsze, okolice Sochaczewa

Doskonałą trasą do zapro­po­nowania gościom, którzy przyjeżdżają odwiedzić rodzinę lub znajomych w Warszawie, mogą być okolice Sochaczewa. Czekają tu na zwiedza­jących sanktuaria, pałace, dwory, stare kościoły i intere­sujące muzea.

Z Warszawy wyruszamy trasą numer 2 na Poznań. Na samym wstępie mamy więc zapewnione mocne drogowe wrażenia, gdyż jest to droga o wyjątkowo dużym nasileniu ruchu. Pierwszy przystanek robimy w miejscowości Paprotnia. Znajduje się tu dawny zajazd z zabudo­waniami i kuźnia z przełomu XIX i XX wieku. Podobno w tym zajeździe Maria Walewska przypo­mniała Napoleonowi jego obietnice wobec Polski. W budynku kuźni jest dziś restauracja, a w zabudo­waniach motel z basenem.

Niepo­kalanów

Aby dotrzeć do niepo­ka­la­now­skiego sanktuarium maryjnego, należy zjechać z szosy poznańskiej. Już z dala widać wieże moder­ni­stycznego kościoła z 1954 roku. Tuż obok kościoła znajduje się muzeum poświęcone św. Maksy­mi­lianowi Marii Kolbe. Łatwo do niego trafić, bo wszędzie są znaki, kierujące do odpowiednich budynków. W pawilonie muzealnym zgromadzono pamiątki poświęcone zarówno świętemu, jak i obrazujące dzieje klasztoru. W niewielkiej sali można obejrzeć pamiątki misyjne zakonników, zaś w drewnianej kaplicy skromną celę, w której żył święty. Niepo­kalanów jest ośrodkiem kultu, corocznie odwie­dzanym przez tysiące pielgrzymów.

Szymanów

W leżącym tuż za Niepo­ka­lanowem Szymanowie, stoi piękny, neore­ne­sansowy pałac, wybudowany w 1902 roku dla księcia Konstantego Lubomir­skiego, siedziba słynnej szkoły żeńskiej z internatem, prowa­dzonej przez zakonnice. Pałac i park jest własnością Sióstr Niepo­kalanek. Współ­za­ło­ży­cielka zakonu, Matka Marcelina Darowska, w 1996 roku została wpisana w poczet błogo­sła­wionych. Główna siedziba zakonu mieściła się niegdyś w Jazłowcu koło Buczacza, skąd siostry uciekły w 1945 roku, zabierając wtedy ze sobą figurę Najświętszej Marii Panny Jazło­wieckiej, która obecnie umieszczona jest w dobudowanej do pałacu, nowoczesnej kaplicy.

Wokół zabudowań rozciąga się park i bardzo zadbany ogród, a tuż za murem, po drugiej stronie ulicy, stoi barokowy kościół parafialny z 1667 roku.

Guzów

Z Szymanowa, drogą na Bolimów, dojedziemy do drogi numer 50 w kierunku Żyrardowa. Tuż przed Żyrardowem znajduje się niewielka wieś Guzów, z okazałym pałacem w stylu francu­skiego renesansu, przypo­mi­nającym zamki nad Loarą. Trudno dostrzec go z drogi, gdyż schowany jest za zabudo­waniami cukrowni.

Pałac w dzisiejszej formie powstał w 1895 roku. Ma jednak dłuższą historię — pierwszy dwór (drewniany) zbudowano w 1599 roku. Ponad 160 lat później urodził się w nim kompozytor Michał Ogiński (kompozytor m.in. poloneza „Pożegnanie ojczyzny”). W 1797 roku dobra nabył Feliks Łubieński, minister sprawie­dliwości Księstwa Warszaw­skiego. W 1880 roku przebudował pałac według projektu W Hirschela. W 1894 roku założono park i wybudowano kaplicę. Dziś jedynie kaplica jest odnowiona, a pałac popada w coraz większą ruinę.

Sochaczew

Sochaczew jest jednym z najstarszych miast zachodniego Mazowsza. Powstał jako osada targowa, leżąca na przecięciu szlaków handlowych, biegnących z czterech stron świata. Gród był ważnym bastionem obronnym Mazowsza, tu m.in. w 1286 roku został odparty atak wojsk litewsko-​​ruskich. W 1377 roku książę Siemowit III na zamku socha­czewskim zwołał zjazd książąt — panów mazowieckich, podczas którego ustanowiono nowy zbiór praw dla Mazowsza, zwany „Statutami Mazowieckimi”, albo „Statutami Socha­czewskimi”. W 1410 roku Sochaczew oglądał wojska prowadzone przez Jagiełłę pod Grunwald. Największy rozkwit miasto przeżywało w XV i XVI wieku. W 1563 roku miało tu swoje warsztaty ponad 200 rzemieślników.

Zahamowanie rozwoju Sochaczewa nastąpiło w XVII wieku, ale całkowity jego upadek miał miejsce w czasie potopu szwedzkiego. Do czasu rozbiorów miasto było już tylko ośrodkiem drobnego handlu i miejscem, w którym odbywały się sejmiki szlacheckie. Wtedy też masowo zaczęła napływać do miasta ludność żydowska. Miasto i zamek zostały powtórnie zniszczone w czasie powstania kościusz­kow­skiego. Podczas I wojny światowej, od grudnia 1914 do lipca 1915, Sochaczew był terenem zaciekłych walk, linia frontu rosyjsko-​​niemieckiego przechodziła wzdłuż rzek: Bzury i Rawki. We wrześniu 1939 roku stał się obiektem bombardowań, miejscem zaciekłych walk o miasto, będące fragmentem bitwy nad Bzurą. Niemcy po zajęciu miasta wymor­dowali całą ludność żydowską, czyli jedną czwartą mieszkańców.

Miasto ma piękną kartę walk o Polskę. To w Socha­czewie znajdowała się komenda AK obwodu „Skowronek”, którego żołnierze walczyli w Puszczy Kampi­noskiej oraz w Powstaniu Warszawskim.

W dawnym ratuszu ma siedzibę Muzeum Ziemi Socha­czewskiej i Bitwy nad Bzurą. Zobaczyć w nim można eksponaty związane z II wojną światową, prezen­towane na stałej wystawie „Pole bitwy 1939-​​45″. Poza bronią i sprzętem znajduje się tu wiele dokumentów i fotografii, opisu­jących dzieje Sochaczewa i okolic podczas okupacji hitle­rowskiej. Na dziedzińcu znajduje się skansen militariów i sprzętu bojowego WP.

Z zamku socha­czew­skiego pozostały jedynie ruiny. Wzniesiony w XIV wieku, za czasów księcia Siemowita III, na miejscu dawnego drewnianego grodu, zniszczony podczas najazdu wojsk litewsko-​​ruskich, od 1476 roku był siedzibą starostów socha­czewskich. Został odbudowany gruntownie przed 1630 rokiem. Niedługo po tym zniszczyli go Szwedzi. Odrestau­rowany w 1790 roku, podczas powstania kościusz­kow­skiego, po raz kolejny zniszczony przez Prusaków. Od tego momentu nieod­wra­calnie niszczeje. Zachowały się tylko mury elewacji zachodniej z otworami okiennymi, fragmenty elewacji południowej i wschodniej oraz resztki ścian działowych.

Wielbiciele kolejek wąsko­to­rowych na pewno wiele czasu spędzą w Muzeum Kolei Wąsko­torowej. Zgromadzono tu największy zbiór pojazdów wąsko­to­rowych w Polsce, liczący ponad sto parowozów, lokomotyw, drezyn i wagonów. Do najcie­kawszych należą: tzw. bryka Piłsud­skiego, wagon kolei konnej, drezyna .Warszawa”, platformy do przewozu amunicji, salonka wojskowa oraz najstarsze w Polsce parowozy wąsko­torowe z lat 1882 – 83. W każdą sobotę, od 7 czerwca do 27 września bez względu na pogodę i frekwencję kursuje pociąg „Puszcza”.

Impreza zaczyna się o godzinie dziewiątej zwiedzaniem muzeum, o 9:40 następuje odjazd pociągu do Wilcz Tułowieckich, do których pociąg przybywa o godzinie 10:55. Turyści mają czas na spacer ścieżkami Puszczy Kampi­noskiej do godziny 12:00. Potem następuje odjazd pociągu do Tułowic, po dziewięciu minutach jesteśmy na miejscu. Do 13:30 trwa ognisko. Odjazd pociągu z Tułowic do Sochaczewa następuje o godzinie 13:34. W Socha­czewie jesteśmy o 14:40. Istnieje też możliwość urucho­mienia pociągu na zamówienie.

Żelazowa Wola

Jest niemal zrośnięta z Socha­czewem. To urokliwe miejsce, położone wśród pól przeciętych drogami, wzdłuż których rosną prawdziwe mazowieckie wierzby, warte jest odwie­dzenia. Obowiązkiem każdego Polaka powinno być zwiedzenie dworku, miejsca urodzin Fryderyka Chopina i parku, w którym przez cały sezon letnio-​​jesienny odbywają się ogólno­do­stępne koncerty na świeżym powietrzu.

Giżyce

Do Giżyc dojedziemy drogą numer 577 z Sochaczewa w kierunku Łącka. Warto tu obejrzeć ładnie odnowiony, gotycki kościółek z 1440 roku oraz pałac z drugiej polowy XIX wieku. W pałacu mieści się obecnie Dom Dziecka.

Brochów

W drodze powrotnej do Warszawy odwiedźmy gminę Brochów, leżącą na skraju Puszczy Kampi­noskiej. W Brochowie warto zobaczyć kościół obronny. Świątynia zawdzięcza swój obecny wygląd przebudowie dokonanej wiatach 1551 — 1561 przez Jana Baptystę z Wenecji. Dzięki trzem wieżom obronnym ze strzel­nicami, kościół przypomina średnio­wieczny zamek obronny. Wrażenie to potęgują mury z XVII wieku, jak również pozostałości fosy. Wewnątrz można zobaczyć m.in. kominki do gotowania pożywienia dla obrońców świątyni. Niewiele jest takich obiektów na świecie, które łączyłyby jedno­cześnie funkcje sakralne i obronne. Wielo­krotnie niszczony, m.in. podczas potopu szwedzkiego, I i II wojny światowej, za każdym razem jednak był odnawiany. Dziś w jego murach odbywają się koncerty „Mazowsze w koronie”, organi­zowane przez Samorząd Województwa Mazowieckiego.

Tułowice

W Tułowicach stoi prześliczny, klasy­cy­styczny, typowy polski dwrór z 1800 roku, wzniesiony dla rodziny Lasockich. Budynek zdobią pilastry toskańskie, zwieńczone trójkątnym szczytem. Wokół dworu znajdują się budynki gospo­darcze, m.in. powozownia, w której zgromadzono kolekcję powozów używanych przez polskie ziemiaństwo w XIX wieku. Niestety, zwiedzanie jest możliwe tylko po wcześniejszym uzgod­nieniu terminu (tel/​fax (22) 725−71−17).

Śladów

Zatrzymajmy się tu na chwilę — na wale przeciw­po­wo­dziowym nad Wisłą stoi pamiątkowy obelisk, upamięt­niający drama­tyczne wydarzenia z września 1939 roku. Hitlerowcy atakując broniące się tutaj oddziały polskich żołnierzy, użyli miejscowej ludności, jako żywej zasłony. Chcąc oszczędzić niewinnych ludzi walczące polskie oddziały poddały się. Żołnierze razem z cywilami zostali zamordowani.

Opracowała Elżbieta Tomaszewska

Chluba Ziemi Zwoleńskiej — Jan Kochanowski

Jan Kocha­nowski (ur. 6 czerwca 1530 w Sycynie koło Zwolenia, zm. 22 sierpnia 1584 w Lublinie) — wybitny poeta polski epoki renesansu, sekretarz królewski. Pochodził ze szlacheckiej rodziny Kocha­nowskich herbu Korwin, był synem Piotra Kocha­now­skiego, sędziego ziemskiego sando­mier­skiego i Anny Biała­czowskiej herbu Odrowąż.

Studia rozpoczął na Akademii Krakowskiej w 1544. W latach 1547 – 1550 mógł studiować w którymś z uniwer­sytetów niemieckich, bądź też przebywać na jednym z dworów magnackich. Wiatach 1551 – 1552 studiował na uniwer­sytecie w Królewcu, skąd wyjechał do Włoch, do Padwy. Na uniwer­sytecie padewskim został nawet konsy­liarzem nacji polskiej, tocząc spór o samodzielność z żakami niemieckimi. Pisał już we Włoszech drobne utwory po łacinie. W kraju przebywał na dworach, m.in. Tarnowskich, Tyczyńskich i Jana Firleja oraz biskupa krakow­skiego Filipa Padniew­skiego. Dzięki poparciu podkanc­lerzego koronnego Piotra Myszkow­skiego dostał się na dwór Zygmunta Augusta, gdzie ok. 1564 r. mianowano go sekre­tarzem królewskim. Dzięki Myszkow­skiemu dostał też prebendy kościelne: probostwo poznańskie i zwoleńskie.

Służył królowi podczas burzliwych sejmów, zajmował się działaniami politycznymi, czego ślady widać w jego utworach. W 1567 towarzyszył królowi w wyprawie radosz­ko­wiekiej, będącej próbą demon­stracji zbrojnej w czasie wojny przeciwko Rosji. Oddał znaczne usługi w trakcie przygotowań do wyprawy na Moskwę w 1568 r. Przy dworze Zygmunta II Augusta służył do 1572 r. W latach 1555 – 1556 przebywał ponownie w Królewcu na dworze arcyksięcia Albrechta Hohen­zollerna, by następnie w latach 1556 – 1559 odbyć dwie kolejne podróże do Włoch. Stamtąd drogą poprzez Francję (gdzie zetknął się z Ronsardem) i Niemcy wrócił już na stałe do Polski.

W 1574 r. osiedlił się w odzie­dzi­czonym po ojcu majątku w Czarnolesie (Czarnym Lesie). W 1576 r. poślubił Dorotę Podlo­dowską herbu Janina, z którą miał sześć córek i jednego syna. Kocha­nowski pędził w Czarnolesie bukoliczny żywot ziemianina. W tym okresie powstała Odprawa posłów greckich, a wkrótce po niej parafraza Psałterz Dawidów (1579). Największą pamięć zyskał dzięki Trenom, napisanym po śmierci ukochanej córki Urszulki w 1579.

Zmarł nagle, przypusz­czalnie na zawał serca, w Lublinie 22 sierpnia 1584. Pochowany został w Zwoleniu. Znajduje się tam nagrobek z jednym z dwóch zacho­wanych wizerunków poety. W mieście postawiono na jego cześć dwa pomniki: w parku samego poety i przy gimnazjum poety z Urszulką.