aktyw

Przewodnik po Warszawie — Judaica

Aleje Jerozo­limskie

W 1768 r. zezwolono Żydom na swobodne zamiesz­kiwanie na Mazowszu, z wyłączeniem Warszawy. Wówczas za zachodnimi rogatkami miasta, w okolicach obecnego placu Zawiszy, Józef Potocki i August Sułkowski w 1774 r. na swoich gruntach założyli osady dla Żydów: Nowy Potok i Nowa Jerozolima. Władze Warszawy, uznając je za konku­rencyjne w prowa­dzeniu handlu, już po roku dopro­wadziły do ich likwidacji, ale droga prowadząca do Wisły i jej nazwa pozostały do dnia dzisiejszego.

Czytaj dalej

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. VII

Pierwsza niedziela każdego października kojarzy się nam– rezer­wistom– z grupowym wyjazdem do Kocka na uroczy­stości rocznicowe walk Samodzielnej Grupy Opera­cyjnej „ Polesie” gen. dyw. Franciszka Kleeberga-​​z Niemcami w 1939 r. (02– 05.X). Zapraszani byliśmy przez zaprzy­jaźniony, współ­pra­cujący z nami KOR– LOK– Lubartów, któremu prezesował nieod­ża­łowany kolega– mjr rez., lekarz stomatolog Henryk Czechowski (zmarł nagle w styczniu 2000 r.). Bywaliśmy u siebie wielo­krotnie, wymie­niając doświad­czenia, pogłę­biając wiedzę z historii Polski i nawią­zy­waliśmy wspólnie nowe przyjaźnie. Kwaterując w ośrodku wypoczynkowym w Firleju, zwiedzaliśmy pola bitewne w okolicy Kocka i Woli Gutowskiej, Pałac Jabło­nowskich w Kocku, Zamoyskich w Kozłówce itp. Do znacz­niejszych spotkań trzeba zaliczyć Ogólno­polski Zlot Aktywu KOR — LOK w dniach 30. IX– 02. X. 1994 r., zorga­ni­zowany przez Lubartów w Kocku. Przybyło wtedy 108 delegatów z Białe­gostoku, Jasła, Krakowa, Lubartowa, Lublina, Nałęczowa, Skołyszyna i Warki (11 osób).

W 1996 r. kol. Czechowski był komen­dantem naszej kolejnej podróży histo­rycznej do Włoch, z której później wydał ilustrowany pamiętnik. Należał do „Towarzystwa Przyjaciół Pokucia” z siedzibą we Wrocławiu (ojciec Jego był do 1939 r. dyrektorem gimnazjum w Kołomyi), dzięki czemu rezerwiści z KOR– Warka uczest­niczyli w pielgrzymce na Odpust Matki Boskiej Kołomyjskiej (ostatnia niedziela sierpnia), a właściwie dziesię­cio­dniowej podróży histo­rycznej, zwiedzając prastare ziemie polskie, począwszy od zamków– do zapomnianych zbiorowych mogił pomor­do­wanych przez Ukraińców Polaków. Po śmierci kol. Czechow­skiego KOR– LOK-​​Lubartów prowadził por. rez. mgr inż. Jan Żaczek, ale kontakty urwały się.

Mając w programie działania LOK współpracę z innymi klubami, w latach 70– tych pierwszym był KOR– Mogielnica, prowadzony przez kol. mjr-​​a rez. mgr-​​a Tadeusza Szcze­pań­skiego. Byliśmy u nich na uroczy­stości jubileuszu dziesię­ciolecia delegacji, której przewod­niczył kol. Stefan Batte. Nawią­zaliśmy kontakty z KOR– Biało­brzegi, któremu prezesował kol. kpt. rez. mgr Siedź. Współ­pra­co­waliśmy z KOR– Huta Warszawa i razem wyjeż­dżaliśmy do prac społecznych przy odnawianiu starówki w Zamościu. Tę akcję prof. Wiktora Zina pilotowali kol. Stefan Batte i kol. Jan Bienias. Mieliśmy przyjemne kontakty z KOR przy Nowej Hucie, dzięki tamtejszemu działaczowi LOK– kol. Józefowi Plasze (mojemu sąsiadowi z Lubelsz­czyzny). Uczest­ni­czyliśmy w zawodach sportowo– obronnych na ich strzel­nicach i u nas, a oficerem łącznikowym był kol. kpt. rez. mgr Stanisław Kowalski.

Cenimy sobie stary kontakt z KOR– LOK przy Uniwer­sytecie Przyrod­niczym (dawniej Akademia Rolnicza) w Lublinie, gdzie od lat prezesuje prof. dr hab. Józef Kołodziej. Jesteśmy zawsze zapraszani na Ich okolicz­no­ściowe uroczy­stości. W 2000 r. zorga­ni­zowali wielo­etapowe Drużynowe Zawody Strze­leckie dla rezer­wistów i oficerów służby czynnej W.P., obejmujące wschodnią część Polski. Następnego roku my wspólnie powtó­rzyliśmy podobne zawody (jak zwykle– zwyciężając, dzięki niestru­dzonemu instruk­torowi strze­lectwa kol. mjr. rez. inż. Andrzejowi Węgielkowi).

Mieliśmy wspólne spotkania integracyjne z organizacją zakładową LOK– Radoskór, którzy przyjeżdżali do Warki całymi autokarami, podziwiali naszą pracę i miasto. Opiekowali się nimi nasi kochani koledzy: śp. Stanisław Rutkowski i śp. Andrzej Buczek. W latach 80– tych kol. kpt. rez. mgr inż. Witold Batte, Kierownik Sekcji Wodnej, nawiązał kontakt z LOK– „Energoprem” w Radomiu, którym kierowali bracia Kaczo­rowscy i szcze­gólnie kol. Wacław wypro­wadził nasz „KOREK” na szerokie wody– Polski i Europy, co później wpłynęło na serię sukcesów naszych kajakarzy. Wspólnie z „Energo­premem” organi­zo­waliśmy rokrocznie spływy Pilicą dla dzieci niepełnosprawnych.

Inspi­rowany przez nas LOK– Skaryszew wybudował własną strzelnicę, na której często w latach 90– tych organi­zo­waliśmy różne wojewódzkie zawody. Dzięki nim poznaliśmy zapach przed­wo­jennego jarmarku.

Do przyjaznych kontaktów należy wielo­letnia współpraca z KOR– LOK– Jasło (dawniej przy Z.T.S. „Gamrat”). Prezesem był wspaniały kolega mjr rez. mgr Władysław Kuźma, obecnie Prezes Związku Sybiraków tamtego rejonu, a KOR (KŻR)- LOK– Jasło prowadzi kol. por. rez. dr Bronisław Brach. Odwiedzamy się wspólnie. Bywamy u Nich całymi grupami, nawet po kilka dni, kwaterując w ośrodku wypoczynkowym w Faluszu. Dzięki Ich gościnności i serdeczności poznaliśmy dużo pamiątek po powstaniach narodowych, walkach Legionów w I wojnie światowej, Przełęcz Dukielską, dom rodzinny „Hubala”, Zakłady Tworzyw Sztucznych „Gamrat” itd.

Już w kilka lat po powstaniu w Warce Klubu Oficerów Rezerwy, rozniosło się echem o naszej patrio­tycznej i wszech­stronnej działalności, co skłoniło Prezesa KOR-​​LOK– Nałęczów ppłk-​​a rez. mgr-​​a Leona Ginal­skiego, wspaniałego człowieka, do zapro­szenia nas do Nałęczowa. Pierwszy wyjazd grupowy autokarem z FUM– Warka zorga­ni­zowała sekcja „ Rodzina w Klubie”. Oficjalne spotkanie odbyło się w Sanatorium dla Rolników, gdzie gościnny dyrektor– kol. por. rez. mgr inż. Stanisław Gil podejmował nas obiadami. Zwiedzanie uzdrowiska z jego pamiątkami, nekropolią i muzeami: Bolesława Prusa i Stefana Żeromskiego, Spółdziel­czości, zajęło cały dzień. To był szczęśliwy początek naszych kontaktów, które trwają nadal. Dzięki miłej atmosferze, charak­terowi spotkań organi­zo­wanych przeważnie w Pałacu Małachowskich, mamy możliwość osobistego poznania wielu generałów, senatorów, posłów, ludzi kultury i sztuki oraz innych osób zasłu­żonych dla Polski. Nałęczo­wianie też dobrze czują się w Warce, odwiedzają Muzeum Pułaskiego, pamiętają o Powstańcach. Przyczółku Warecko– Magnu­szewskim, korzystają ze strzelnicy. Mamy też przyjemność spotykać się razem na licznych imprezach LOK w kraju.

Wspólnie z zaprzy­jaź­nionymi klubami tworzymy zbiorową tożsamość!

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. VI

Burzliwe lata 1939 – 1945 zapisały się w historii Polski na wiele wieków, szcze­gólnie przez zbrojne i bardzo krwawe zmagania z zaborczymi sąsiadami. To dziwne, że wszyscy sąsiedzi nas nie lubią, a dalsi — fałszywi, po wykorzy­staniu ignorują. Musimy stale prostować przekłamania wrogich historyków poprzez organi­zowanie różnych uroczy­stości roczni­cowych, żeby przypomnieć światu co przeżył nasz naród, żeby istnieć!

Podczas II wojny światowej Polacy najdłużej walczyli z państwami „ Osi”- od września 1939 r. do sierpnia 1945 r. (Marynarka Wojenna, saperzy i pilot Arciszewski — na froncie japońskim).

Z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia, zobowiązany jestem z wdzięczności, w kilku słowach przypomnieć Kolegom zasługi naszego Honorowego Członka– pułkownika Stefana Strzel­bickiego, Szefa Wydziału Oficer­skiego WKU w Grójcu. Jest on założy­cielem naszego klubu,; troskliwym opiekunem i doradcą w działaniu statutowym. Akceptował wszelkie „nowinki” i jest dumny z| naszych osiągnięć. Był w I stałym kontakcie ze Sztabem Klubu. Pozytywnie rozpa­trywał wszelkie prośby, szcze­gólnie przed­stawiane przeze mnie wnioski na kolejne wyższe stopnie wojskowe i odzna­czenia MON. Bardzo wielu podpo­ruczników awansowało do stopnia kapitana, a nawet majora. Dziesiątki podoficerów– od st. szere­gowego lub kaprala dosłużyło się st. sierżanta sztabowego za udział w różnych szkoleniach, ćwiczeniach i zajęciach w sekcjach klubu. Dla niektórych to niby nic znaczącego, ale dla prawdziwego mężczyzny– Polaka to wielki zaszczyt, choćby w życiorysie dla własnych wnuków! Rozma­wiałem na ten temat z płk Strzel­bickim i przyznał rację, że tylko szlachetne charaktery czują wdzięczność. Jako emeryt sam nie spoczął na laurach, ale zajął się pracą społeczną, kierując wzorowo w Grójcu Związkiem Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. Organizuje m.in. imprezy integracyjne w garnizonie oraz na wyjeździe, na które zawsze zaprasza nasz klub, jak np. bliskie naszemu sercu– sierpniowe na Przyczółku Warecko– Magnu­szewskim. Nie wstydzi się rodowodu LWP, bo ojczyzna jest jedna, nawet dla tych spod Grunwaldu, Cecory, San Domingo, Samosierry, Wester­platte, Lenino, Monte Cassino, Warszawy, Kołobrzegu, Bremy czy Berlina. Wszystkimi kierował jeden cel-​​wolność dla Polski!

Płk Stefan Strzelbicki, syn Marcina i Władysławy z d. Sitek, urodził się 24.08.1930 r. w mieście Zgorzała pow. Piaseczno. W 1940 r. rodzice przepro­wadzają się do Kazimierkowa koło Warki.

W 1944 r. kończy szkołę podstawową we Wroci­szewie. Po ukończeniu w 1950 r. szkoły przemysłowo– mecha­nicznej przy FUM– Warka, otrzymuje zawód tokarza. Od czerwca 1950 r. zostaje powołany do zawodowej służby w WOP– Brygada Krosno Odrzańskie. Z uwagi na wybitne zdolności dowódcze w latach 1951– 1952, po ukończeniu oficerskiej szkoły WOP w Kętrzynie i otrzymaniu stopnia oficer­skiego, zostaje skierowany do Brygady– Kłodzko na dowódcę Strażnicy — Lasówka, następnie — Golińsk i po kilku latach w drodze awansu– do Wałbrzycha. Na własną prośbę, w 1968 r. przeniesiony do Powia­towego Sztabu Wojskowego w Makowie Mazowieckim, gdzie pełni funkcję zastępcy komendanta. W 1970 r. kończy roczny kurs dokształ­cający oficerów WP. Od 1972 r. pracuje w WKU– Grójec. W 1987 r. zostaje przeniesiony do rezerwy. Za 37 lat służby wojskowej otrzymał wiele odznaczeń państwowych, resor­towych, organi­za­cyjnych, regio­nalnych itp., jak: KOOOP, zł. „Krzyż Zasługi”, zł. medal „ Za Zasługi dla Obronności Kraju”, zł. medal „ Sity Zbrojne w Służbie Ojczyzny”, zł. medal „ Za Zasługi dla LOK” oraz wiele odznaczeń Rad Wojewódzkich, PCK i ZŻLWP. Pełen troski opiekun KOR– LOK w Grójcu, Mogielnicy, Biało­brzegach i Warce. W listo­padzie 1994 r. organizuje w Grójcu Koło Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, a w 1997 r. zostaje prezesem Zarządu Powia­towego. Dzięki Jego charyzmie, inicjatywie i wielkim staraniom 8.05.2000 r. ZŻLWP w Grójcu otrzymuje sztandar, który uświetnia wszelkie uroczy­stości patrio­tyczne w kraju i za granicą. Nadal pełni funkcje prezesa. W latach 2000– 2008 był Wiceprezesem Mazowieckiego Oddziału Wojskowego. Jest członkiem Zarządu Głównego ZŻLWP.

W obecnym, 2009 r. przypada wiele okrągłych rocznic związanych z historią Narodu Polskiego. KOR– LOK– Warka od początku istnienia, zawsze pamiętał o tych wydarzeniach i odważnie, różnymi imprezami starał sieje przypomnieć i odpowiednio uczcić. Rezerwiści wareccy zobowiązani moralnie do upamięt­nienia wojny obronnej Polaków w 1939 r„ sponta­nicznie, całkowicie społecznie, w ramach swoich możliwości, bez powoływania specjalnych komitetów, w kilka­naście dni postawili w 1989 r. przy ul. Polnej obelisk „1939– WRZESIEŃ-​​1989″! Podstawa, symbo­liczny fragment bunkrów kpt. Raginisa spod Wizny, głaz w kształcie kropli krwi, orzeł w koronie –z czapki obrońcy Polski i krzyż, który symbo­lizuje modlitwę, ostatnią nadzieję umiera­jącego na polu bitwy żołnierza polskiego. Wtedy nikogo nie pytaliśmy o zgodę, pewni sprawie­dliwości histo­rycznej, bo „ obrońcy wolności”, nieznający posta­nowień poczdamskich, tylko „zza węgła” kryty­kowali naszą pracę.

Jak to się w życiu wszystko zmienia, niczym chorą­giewka na wietrze!

W tym miejscu ponawiam serdeczne podzię­kowania– własne i w imieniu rezer­wistów– Koledze Władziowi Gostkow­skiemu, który z pomocą kpt. rez. Henryka Zalew­skiego i śp. kpt. rez. Jana Bieniasa podjął się wykonania obelisku bez żadnego wynagro­dzenia, społecznie, który do dzisiaj jest jedynym w Warce symbolem wojny w 1939 r.

St. sierż. sztab. rez. Władysław Gostkowski, syn Józefa i Wandy z domu Grzęda, urodził się 8.08. 1929 r. Szkołę podstawową ukończył w 1945 r„ a w 1950 r. 3– letnią szkołę przemysłowo-​​mechaniczną przy FUM– Warka. 11.12.1950r. wcielony do J.W– 1236 w Warszawie gdzie służył trzy lata; przeniesiony do rezerwy w j stopniu pluto­nowego. Wrócił do pracy w FUM-​​ie jako ślusarz, bryga­dzista, mistrz. Po ukończeniu Technikum Mecha­nicznego zdobył tytuł technika, st. mistrza dyplo­mo­wanego na wydziale montażu obrabiarek zespo­łowych. Od 1998 r. na emeryturze. Posiada wiele odznaczeń państwowych, organi­za­cyjnych, m.in. KOOOP, zł. „ Krzyż Zasługi”, zł. medal „ Za Zasługi dla Obronności Kraju”, zł. medal „ Za Zasługi dla KOR-​​LOK”, jubile­uszowe, wojewódzkie, itd. Od wiosny 1974 r. do chwili obecnej aktywny członek Sekcji Gospo­darczej KZR (KOR). Wieloletni Członek Zarządu, wspaniały nasz Kolega i mój Przyjaciel.

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. IV

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. IV

Może to nie przypadek, że w kwietniu 1943r. poprzez podanie wiadomości w „Kurierze Warszawskim” o odkryciu w Katyniu grobów polskich oficerów, kwiecień wybrano na „ Miesiąc Pamięci Narodowej”. Rezerwiści z KOR-​​LOK-​​Warka razem z rodzinami, podopieczną młodzieżą i kol. st. sierż. sztab, rez.- harcmi­strzem Jerzym Kołodziejskim, który był idealnym kierow­nikiem „Sekcji młodzieżowej”, organi­zowali co roku w kwietniu różne spotkania i imprezy patrio­tyczne, szcze­gólnie z myślą o młodym pokoleniu. Kol. Kołodziejski kochał młodzież, rozumiał ją, po prostu bawił się z młodymi ludźmi, przez co skupiał wokół siebie nie tylko harcerzy, ale i dzieci rezer­wistów i ich opiekunów. Pełni inwencji jeździli do: Palmir, na Majdanek, do Mniszewa, Studzianek, Dąbrowy k. Ciepielowa. Na 30 kwietnia byli kilka razy w Anielinie, przy kurhanie „Hubala”. W Dębnowoli odwiedzali żyjącego wtedy jeszcze „Hubalczyka”- śp. p. Gałeckiego, na Winiarach– legionistę śp. P. Korczaka. Rezerwiści pamiętali zawsze o mogiłach powstańców i żołnierzy WP. Z tej okazji organi­zowano wiele zawodów strze­leckich. Młodzież szkół wareckich całymi klasami odwiedzała „Izbę Pamięci Narodowej” w Zespole Szkól Zawodowych przy ul. Obwodowej, utworzonej przez śmiałego patriotę, dyrektora tej placówki śp. por. rez. mgr inż. Tadeusza Sobczyka, który dołożył wielu starań w zgroma­dzenie różnych pamiąt­kowych eksponatów dotyczących czasów zmagania się Narodu Polskiego z okupantem niemieckim. Ja osobiście też przekazałem do „Izby”: hełm z powstania warszaw­skiego, granat, naszywkę z ubrania jeńca obozu koncen­tra­cyjnego ( żółty trójkąt z granatową literą „P”), cztery płyty gramo­fonowe– z hymnem polskim i pieśniami patrio­tycznymi, wydane w 1943r. przez ZPP i kilka dokumentów z okupacji. Wprawdzie „Izba” była poświęcona patronowi ZSzZ-​​1 p.l.m OPK „Warszawa”, ale kol. Sobczyk gromadził tam różne pamiątki z lat wojny. Eksponaty były opisane i stanowiły ciekawą i przyjemną lekcję historii– historii, o której powinniśmy stale pamiętać, bo potrafi się powtarzać, mimo że teraz ekonomia zastępuje armaty. Jak o tym wspominam z perspektywy lat, nie rozumiem orientacji niektórych kolegów z klubu. Co się z nimi stało? Czyżby „bohaterowie byli zmęczeni”? Kol. Sobczyk był zapewne aktywnym członkiem KOR. Cieszył się z budowy obiektu sportowo-​​obronnego. Z łopatą w ręku pomagał mi sadzić wzdłuż watów ochronnych topole nadwi­ślańskie. W 1979r. otrzymałem od MZPOW ze dwadzieścia drzewek, które po dwóch miesiącach wycięli w pień wandale z Ostrówka. W następnym roku ponownie obaj posadziliśmy osiem­dziesiąt sztuk. Też je wycięto. Ubole­waliśmy nad tym bardzo, bo zostało tylko jedno. Dzięki koledze Sobczykowi mieliśmy stały kontakt z lotnikami w Mińsku Mazowieckim i bardzo dobre układy z Dowództwem na zasadzie współpracy „Organizacji Rodzin Wojskowych” z naszą sekcją „Rodzina w Klubie”. Organi­zowano różne spotkania, imprezy i zawody sportowo– obronne w Warce i Mińsku Mazowieckim. W 1980 r. dwudziestu pięciu żołnierzy z 1p.1.n. „Warszawa”, pod kierow­nictwem kol. Andrzeja Sobolew­skiego wybudowało żelbetonowy kulochwyt zabez­pie­czający 100-​​metrową strzelnicę bojową. Kwate­rowali w Szkole Podstawowej Nr 1, a stołowali się gościnnie w „Ratuszowej”.

Kol. por. rez. mgr inż. Tadeusz Sobczyk, 02.01. 1959r. przyjeżdża do Warki i zatrudnia się w FUM-​​ie. Jedno­cześnie kończy 28. 02. 1959 r. Politechnikę Warszawską, Wydział Technologii Budowy Maszyn. Wykłada też w ZSzZ w Warce. Od 1969r. jest dyrektorem tych szkół. Przyczynia się wielce do szybkiej budowy (17 miesięcy) nowego budynku szkolnego, który otrzymał na Patrona– 1 p.l.m. OPK „Warszawa”. Po studium wojskowym i ćwiczeniach poligo­nowych w stopniu ppor. rez. wstępuje 25.09.1973r. do KOR-​​LOK-​​Warka. Jest znany z patriotyzmu, prac społecznych i umiejętności utrzy­mywania dyscypliny wśród młodzieży. Dwukrotny prezes K.S. „Pilica”. Organizator i zawodnik turniejów szachowych w Warce. Prowadzi ciągłą akcję „Krwio­dawstwa” w szkole pt. „Tobie Warszawo”. Radny miasta Warki, powiatu grójeckiego. Zdobył wiele medali i odznaczeń: państwowych, resor­towych, MON, PCK, JPN, LOK i regio­nalnych. Przez lotników uhono­rowany „kordzikiem”. Wielce zasłużony dla szkol­nictwa wareckiego. Umiera w wieku 47 lat– 01.11.1982r. Żal, że tak wcześnie opuścił tych, którzy Go kochali i szanowali. Pochowany jest na starym cmentarzu parafialnym w Warce.

W tym miesiącu wspomnień szczycimy się także naszym kolegą klubowym, por. rez. Zdzisławem Pilskim, który w Warce, z racji piastowania różnych godności, pomagał LOK-​​owi i cieszył się z naszych osiągnięć. Jako jeden z ostatnich żołnierzy września, do 01.10.1939r. walczył w zgrupowaniu płk-​​a Ziele­niew­skiego na Roztoczu. W drodze na Węgry, 29 .09. 1939 r. grupa ta odbija z rąk niemieckich Janów-​​Lubelski. 01. 10. 1939 r. w okolicy wsi Momoty Górne, otoczeni przez Sowietów– kapitulują. Szczęśliwą ucieczką– unika Katynia. Dużo na ten temat rozma­wialiśmy w Warce, gdyż byłem wtedy świadkiem walk tego zgrupowania– ułanów płk-​​a L. Koca pod Kopcami. Ceniłem sobie przyjaźń z człowiekiem, który wierny przysiędze wojskowej, walczył do końca możliwości i w obronie Polski przed germańskim najazdem nie wahał się oddać życia. Przeżył ciężkie bitwy, na polu walki widział wokół siebie konających kolegów, których często nie było nawet czasu pochować. A teraz, po wojnie, pozostał im moralnie dłużny, więc napotkane w lasach pod Warką, rozpa­dające się groby wojenne, pragnął za wszelką cenę ocalić od zapomnienia. Inicjatywę pod Jego kierow­nictwem podjęli rezerwiści z KOR-​​LOK-​​Warka. Wspierani trans­portem patro­nackiej JW, jeździliśmy po lasach z cementem, piaskiem, kamieniami, wodą, szalunkami z desek i w gęstwinie leśnej, w miejscach wskazanych przez Kol. Pilskiego robiliśmy obramowania betonowe, które następnie, przez wiele dni należało polewać wodą, przywożoną w beczkach z Warki. Teraz, w terenie zadbanym przez leśników widać je z dala, oświetlone słońcem. Kol. Pilski nawiązuje kontakty z lotnikami polskimi. Stawia im w centrum miasta pomnik– samolot, który wykonali rezerwiści z FUM-​​u Warka, pod kierow­nictwem Kol. kpt. rez. Stefana Ambroża (służył w lotnictwie). W wakacje 1963r. organizuje w Warce obóz dla Hufca ZHP z Mińska Mazowieckiego.

Kol. por. rez. Zdzisław Pilski, syn Sylwestra i Agnieszki z d. Strzelczyk, ur. 15.07.1916r. w Warszawie. Tam też 1938r., po ukończeniu Liceum Handlowego, otrzymuje maturę. Z racji zamieszkania w Siedlcach rodziców, 20.08.1938r. wstępuje tam do Podcho­rążówki, gdzie z chwilą wybuchu wojny mianowany jest na ppor. Po zmobi­li­zowaniu oddziałów zapasowych, 07. 09. 1939 r. wyrusza z nimi w bój. Walczy do końca września i 01. 10. 1939r. wraz z kuzynem i kolegą chowa broń i do 12. 10. 1939r. ukrywa się w Lasach Janowskich szcze­gólnie przed Niemcami, którzy byli wściekli za poniesione straty w dniu 29. 09. 1939r.: w Janowie, Zwoli i Kopcach._Do Siedlec dociera dopiero w Boże Narodzenie. Zatrudnia się na kolei. Jesienią 1941 r. przeniesiony do pracy w Barano­wiczach. W 1944 r. ucieka z przej­ściowego obozu sowieckiego i wraca do Siedlec. Podejmuje prace w PKP. Następnie jest zawiadowcą stacji w Sokołowie Podlaskim, Tarczynie, a od 1961 r. mieszka w Warce. Przez dziewięć lat jest Przewod­ni­czącym Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Później– dwa lata pełni funkcję Naczelnika Stacji PKP w Warce i dziewięć lat– stacji PKP Warszawa– Okęcie. Skromny patriota. Zona Jego– Wanda z d. Skrzewska, córka zesłańca — sybiraka, urodziła się w 1918 r. w Irkucku. Po przejściu w 1981 r. na emeryturę dużo czasu poświęca pracy społecznej z młodzieżą, ucząc ją jak kochać Ojczyznę. Posiadał wiele odznaczeń, m.in. złoty „Krzyż Zasługi”, K.K.OOP, medal „ Za udział w wojnie obronnej 1939r.”, LOK, regionalne. Zmarł 23.11.1992r. Pochowany na starym cmentarzu parafialnym w Warce.

W „Miesiącu Pamięci Narodowej” KOR-​​LOK-​​Warka może poszczycić się wieloma podobnymi Patriotami. Cześć Ich pamięci!

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. III

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. III

Od początku założenia w Warce Klubu Oficerów Rezerwy — Ligi Obrony Kraju, Zarząd „Sztab Klubu” postanowił syste­ma­tycznie organizować Zebrania Zarządu i Narady Aktywu, w każdy pierwszy wtorek miesiąca. Z braku własnego lokalu początkowo spoty­kaliśmy się w Domu Rzemiosła przy ul. Francisz­kańskiej, w sali OSP przy ul. Farnej i najczęściej w lokalu ZBOWiD-​​u przy ul. Warszawskiej. Ustalono plany szkoleń wojskowych i dodatkowe rodzaje zajęć dla rezer­wistów i ich rodzin, ponieważ nasza organizacja wzbudzała zainte­re­sowanie i zaczęła dominować w mieście. Atrakcyjne imprezy z okazji różnych świąt i rocznic, organi­zowane w sali OSP, cieszyły się coraz to większą frekwencją. Bale wiosenne i karna­wałowe organi­zo­waliśmy w salach stołówki FUM-​​u. Wszystko robiliśmy wzorowo, elegancko i miło, zyskując sobie sympatię i życzliwość lokalnego społe­czeństwa, które widziało w tym nie tylko kulturalną rozrywkę, ale i działalność chary­tatywną, bo myślą przewodnią i celem tych imprez było zdobywanie pieniędzy — groma­dzenie funduszu na cele organi­zacyjne. Celem nadrzędnym jednak, było posiadanie własnego lokum, a dokładnie– pawilonu przy strzelnicy sportowej nad Pilicą; pawilon z halą strzelecką, węzłem sanitarnym, kuchennym, dydak­tycznym i niewielkim magazynkiem. Zabawy taneczne i bale przynosiły spory zysk, ale solidne ich przygo­towanie wymagało czasu i wysiłku. W FUM-​​ie sale z pełnym wyposa­żeniem — nieod­płatnie, kuchnia i obsługa kelnerska — żony rezer­wistów; one też wiele smakołyków przywoziły ze swoich domów. Orkiestra pana Alberta Zaparta– za półdarmo. Pieniądze wpływały do kasy: z wstępu, szatni, kotylionów, bufetu, loterii fantowej, „poczty francuskiej” i bonów na wybór „Królowej Balu”. A wszystkim kierował niestrudzony, pełen pomysłów Jerzy Domański, któremu pomagał Aktyw Klubu-​​pracownicy FUM-​​u (kol. Stefan Ambroż wykonywał ozdobne metalowe korony dla „Królowej Balu”).

W miesiącach letnich organi­zo­waliśmy nad Pilicą zabawy ludowe– taneczne, wykorzy­stując okazje, jak: 1-​​maja, „Noc Święto­jańską” i Odpust lipcowy. Imprezy odbywały się na Stanicy PTTK lub „na deskach”- przy targowicy. Wojskowe zespoły muzyczne przyjeżdżały nieod­płatnie z Góry Kalwarii. Z wojska wypoży­czaliśmy też namioty na bufety. Piwo „w komis” całymi „Jelczami” z Browaru –Warka, wino z MZPOW. Atrakcje sztucznych ogni imitowali rakiet­nicami oficerowie z Ogrodzieniec, a porządku pilnowali milicjanci z psami, przyjeż­dżając „na poczę­stunek” z Sułkowic. Wszyscy nam pomagali. To były czasy prawdziwej pracy społecznej. Każdą złotówkę liczyliśmy po trzy razy. Bufety, które dawały największy zysk, prowadzili przeważnie koledzy : W. Pączek, A. Buczek, A. Grzelewski, Z. Tulo, J. i R. Domańscy, W. Węgrzyn, T. Krzyża­nowski, Z. Nowicki, L. Seremak.

Początkowo „parkiet taneczny” — blaty z grubych desek wypoży­czaliśmy z Z.G.K, później zrobiliśmy swoje. Pamiętam jakie to były ciężary, dźwigane ręcznie. Rozkładanie, składanie, przywożenie, odwożenie itd., itp. To była praca społeczna, a nie jak dzisiejsze organizacje społeczne, które czekają tylko na dotacje. U nas w LOK nikt nie otrzymywał żadnych graty­fikacji z racji pełnienia funkcji w klubie! A wszyscy garnęli się, jak kto i czym mógł, aby pomóc w osiągnięciu celu — posiadaniu własnego „gniazda”. Zbieraliśmy złom w życzliwych warsz­tatach rzemieśl­niczych, jak u pana Franciszka Majew­skiego, p. Stefana Sobieraja, p. Tadeusza Wojtali, p. Edwarda Grzelew­skiego, p. Ryszarda Gablera i wielu innych. Razem z nieod­ża­łowanym kompanem Stefanem Siekierskim, brudni od różnych smarów, zwoziliśmy ten złom do sklepu na stacji PKP. I tak zebrany „grosz do grosza” przezna­czaliśmy na zakup cegły do budowy budynku, który miał stanąć na początku stu-​​metrowej strzelnicy. Ponieważ materiały budowlane kupowaliśmy przez dwa lata, dla bezpie­czeństwa przed złodziejami składo­waliśmy na terenie stadionu sportowego, którego gospo­darzem był kpt. rez. Tadeusz Sikorowski i miał „oko na wszystko”. Działalność nasza cieszyła władze miasta, a szcze­gólnie wielce zasłu­żonego Naczelnika p. Tadeusza Kulawika, który widząc nasze dotych­czasowe osiągnięcia, zgodził się objąć patronatem budowę pawilonu KOR-​​LOK-​​WARKA. Dla formalności, na wiosnę 1978r. kol. Andrzej Sobolewski rozpoczął budowę funda­mentów i podjął się kiero­waniem budową. Sprowadził betoniarkę 150-​​kę i z pomocą kolegów: Stanisława Kowal­skiego, Jana Skowroń­skiego, Antoniego Cieślaka, Janusza i Władysława Gajewskich, Jerzego Domań­skiego, Tadeusza Krzyża­now­skiego i wielu innych, pracowali całymi popołu­dniami. Zalewane betonem kamienie pochodziły z przebudowy ulicy „górka Kuprasa”, chodników w mieście, a nawet zbierane z remontu cmentarza. Zbrojenia-​​z różnych odpadów, z życzliwych nam warsztatów ślusarskich. Projekt pawilonu pod nadzorem kol. A. Węgielka wykonał nieod­płatnie inż. bud. Henryk Sobolewski z ul. Farnej. Swoim entuzjazmem i praco­wi­tością A. Sobolewski skupił wokół siebie duży aktyw Klubu. Zakochanemu w Warce Andrzejowi zawdzięczamy wiele trwałych pamiątek w mieście!

St. sierż. sztab. rez. Andrzej Sobolewski, syn Jana i Jadwigi z domu Grzelewskiej, ur. 16 – 08-​​1946r. w Warce. Tu ukończył szkołę podstawową, a następnie w latach 1960 – 65 Technikum Mecha­niczne w Ursusie. Przez rok pracował w FUM-​​Warka.

W latach 1966 – 68 odbył służbę wojskową w 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno Desantowej (Niepo­łomice, Kraków).

W stopniu kaprala wrócił do FUM-​​u. Od 1973r. –Kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej. W 1989r Społeczny Komitet Budowy Domu Kultury powierzył mu kierow­nictwo budowy. Od 1994r. do chwili obecnej pracuje w firmie „Ru-​​rex” w Piastowie. Przez wiele kadencji-​​radny miasta. Posiada wiele odznaczeń państwowych, wojskowych, LOK i regio­nalnych. Jest moim wiernym kolegą klubowym i wypró­bowanym przyja­cielem, czego dowody odczuwam stale.

Prezes Honorowy KŻR dr ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851.

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. II

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. II

W 1974 r po zimowym „naborze” do KOR-​​WARKA oficerów i wiosennym podoficerów, ustalono zakres szkolenia rezer­wistów. Na początek zapla­nowano atrakcyjne szkolenia ogniowe, lecz zarząd, z powodu braku odpowiedniej strzelnicy i broni, miał trudność w ich prowa­dzeniu. Wprawdzie odbywało się już strzelanie sportowe w terenie Rogalki, ale to miejsce nie wystarczało. Istniała wtedy strzelnica sportowa koła LOK przy MZPOW na Winiarach, z trzema stano­wiskami na 50m, wybudowana przez wicedy­rektora Augustyna Łopusiewicza i pracownika Jana Jawor­skiego. Kulochwyt ziemny miał na szczycie zabez­pie­czenie betonowe, a dla wyklu­czenia zagrożenia, miesz­kający w pobliżu pan Cieślak ustawił za nim wysokie stogi siana. Nasz klub mógł korzystać z takiej strzelnicy dzięki życzliwości dyrektora Sławomira Susika. Kwestie broni ( kbk-​​s) rozwiązali koledzy — p. Węgielek i p. Batte oraz p. Aleksander Gajewski, szkolny wykładowca przyspo­so­bienia obronnego w Warce (na zajęcia przynosił broń ze szkolnych zbrojowni).

Żeby było patrio­tycznie, 3 maja 1974 r. najbliższa jednostka JW2849 w Górze Kalwarii objęła regula­minowo nasz klub oficjalnym patronatem i odtąd odpowiadała za szkolenia i całokształt działalności, a dowódca płk dypl. Henryk Bąk przydzielił nam oficera łącznikowego, mjra Grzegorza Łobodę, który później, co drugą niedzielę przyjeżdżał do Warki z kilkoma żołnierzami, przywożąc broń bojową i amunicję. To zapewniło syste­ma­tyczność prowa­dzenia zajęć ogniowych i organizację wielu strze­leckich zawodów, którymi przez lata wzorowo kierował wiceprezes klubu, zapalony strzelec, major rezerwy inż. Andrzej Węgiełek.

Andrzej Węgiełek, syn Władysława i Stanisławy z domu Musiałek, urodził się 22.01.1933r. w Warszawie. W 1951r. otrzymał maturę, a w 1955r ukończył Politechnikę Warszawską na Wydziale Mecha­nicznym. Służbę wojskową zaliczył na Studium Wojskowym i dwukrotnych ćwiczeniach poligo­nowych w Drawsku Pomorskim. Pracował zawodowo w wareckim FUM– ie, w zakładach Łucznik w Radomiu i w Technikum Mecha­nicznym w Warce.

W 1991r. przeszedł na emeryturę. Od lat szkolnych był aktywnym członkiem LOK-​​u, zapalonym strzelcem, a karabinek sportowy posiadał już od 1947r.

Duża frekwencja rezer­wistów na zajęciach ogniowych umożliwiła wyłonienie talentów strze­leckich, z których powstały kolejne drużyny na różne zawody organi­zowane w Warce, Górze Kalwarii, Ogrodzie­nicach i w Mińsku Mazowieckim, a następnie na terenie całej Polski. Mieliśmy nawet dwie świetne pięcio­osobowe drużyny kobiece, rekru­tujące się z żon rezerwistów.

Dzięki wielkiemu zaanga­żowaniu i wytrwałości p. Węgielka, który sam bardzo dobrze strzelał, w 1979r. zarząd klubu zadecydował, że jesteśmy już w stanie wystawić cztero-​​osobową drużynę na Centralne Zawody Strze­leckie KOR-​​LOK w Opolu. Regulamin udziału wy-​​| magal zajęcia czołowego miejsca w elimi­nacjach okręgowych– strefowych. Dla naszej „strefy” (Radom) zawody takie odbyły się w sierpniu, na terenie JW.-Sieradz. Drużyna w składzie : Andrzej Węgiełek, Stefan Batte, Piotr Gościło i Jan Skowroński, na siedem startu­jących zajęła II miejsce i zakwa­li­fi­kowała się do finału w Opolu, który odbył się w końcu września 1979r.. Na nasz pierwszy „ogólno­polski występ” strzelecki pojechali Andrzej Węgiełek, Roman Gancarz, Władysław Król i Jan Skowroński. Na 24 drużyny Warka zajęła II miejsce w klasy­fikacji generalnej i I miejsce w „pojedynku strze­leckim”, a pan A. Skowroński został Mistrzem Polski LOK w trójboju. Osobiście pojechałem ze zwycięzcami do Opola i byłem pod wielkim wrażeniem. Bardzo cieszyłem się z wyników, bo poziom zawodników rekru­tu­jących się ’ z rezer­wistów, wojskowych czynnej służby i milicji był bardzo wysoki. Udany start klubu na tak presti­żowych zawodach zawdzięczamy wielkim umiejęt­nościom i ambicji naszych kolegów. Był on początkiem sukcesów strze­leckich, które trwają do chwili obecnej.

Do osiągnięcia wysokich wyników w Opolu przyczyniło się również posiadanie już wtedy strzelnicy bojowej na 100 m i 10 stanowisk, których oficjalne otwarcie nastąpiło 23-​​w ramach uroczy­stości 35-​​lecia Polskiego Ludowego Lotnictwa Wojskowego.

W obecności władz cywilnych i wojskowych z liczną generalicją, pierwszy strzał na 50 m z pistoletu „Margonin”, z niepo­krytej jeszcze wiaty oddała Pani Stanisława Jakubowska, ówczesny Prezes GS. „Sch”-Warka, która była naszym hojnym sponsorem. Nie mieliśmy wtedy jeszcze pawilonu strze­leckiego, a tylko wały i ziemny kulochwyt.

Faktyczne powstanie strzelnicy KOR-​​WARKA zaini­cjował, dzięki „Niedzielnym Czynom Społecznym” pan Jan Rybarczyk. Jej budowę pokazała wtedy w TV pani redaktor Mieroszowa na I Telewi­zyjnym Turnieju Miast: Warka — Brzozów, a nasze miasto otrzymało dzięki temu dodatkowe punkty. Dalszą budową strzelnicy kierował inż. A.Węgiełek i niestrudzony Stefan Batte. To właśnie jego aprobacie, odwadze, wyobraźni, pomysłowości i wielkiej pracy społecznej zawdzięczmy obecny kształt i funkcjo­nalność całego obiektu sportowo– obronnego. Kolega Stefan mówił mi: „Dariusz ! Masz rację! Trzeba myśleć przyszło­ściowo. Być — albo nie być! Niech się Wysocki cieszy”.

I spychacz od pani Grażyny — poszedł w ruch!

Starszy sierż. sztab. rez. Stefan Batte. syn Stefana i Marii z domu Podlasek, urodził się 10 – 06-​​1930r. w Warce, przy ul. Wójtowskiej, w domu, gdzie kiedyś mieszkał Piotr Wysocki.

W 1930r żyła tam rodzina jego matki. Szkołę podstawową ukończył w 1944r„ uczęsz­czając jedno­cześnie na tajne komplety. W 1948r„ po ukończeniu nauki w warszawskim Technikum Elektrycznym, rozpoczął pracę zawodową w FUM-​​ie. Służbę wojskową, jako „niepewny” syn akowca odbył w latach 1952 – 54 w jednostce górniczej i przez dwa lata fedrował węgiel w kopalni „Wujek” w Katowicach. Po „wojsku” pracował ponownie w FUM-​​ie i w Winiarni, a od 1968r. prowadził swój zakład elektro– mecha­niczny przy ul. Lotników. W czerwcu 1995 r. przeszedł na emeryturę.

Pisałem o tym szerzej w numerze „Echa Warki” w 2003 r„ ale jeszcze raz, w okresie „globalnej mamony” zobowiązany jestem przypomnieć Miłym Czytelnikom, że obiekt nad Pilicą powstał dzięki społecznej pracy miesz­kańców Warki i bezin­te­re­sownej pomocy miejscowych zakładów, takich jak: FUM– Pan Krzysztof Trzepią, Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej — Pan Andrzej Sobolewski, MZPOW Winiary — Pan Mieczysław Stocz­kiewicz, Urząd Miasta i Gminy– Naczelnik Pan Tadeusz Kulawik, Gminna Spółdzielnia GS SCh– Pani Stanisława Jakubowska, Spółdzielnia Rzemieślnicza — Pan Józef Szczepanik. Browar Warka — Pan Jan Chojecki, Piaseczńskie Zakłady Przemysłu Terenowego– Pan Andrzej Buczek, Bank Spółdzielczy– Pan Aleksy Kostniak, 1p1m „Warszawa”- Mińsk Mazowiecki. JW4829-​​Góra Kalwaria i liczny aktyw klubu, przed którymi chylę czoło i dziękuję, że mi zaufali.

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. I

Już przed 35-​​laty, w dniu 29 listopada 1973r, w Sali Aktowej gościnnego Muzeum im. K. Pułaskiego, wiedzieliśmy, że nadejdzie czas swobodnego naśla­dowania postaci „Wareckiego Bohatera” — Piotra Wysockiego, który w decydującym momencie sam, poderwie podcho­rążych do walki z zaborcą i zerwie kajdan niewoli. Ileż nadziei i odwagi było w tym młodym człowieku. Ileż patriotyzmu, poświęcenia, honoru, a później i cierpienia. Dlatego, wtedy w Muzeum, na Uroczystym Zebraniu Klubu Oficerów Rezerwy Ligi Obrony Kraju, zarząd wybrał Go, jedno­głośnie na swego Patrona, żeby przyświecał nam w działaniu społecznym na rzecz umocnienia obronności kraju i patrio­tycznego wychowania młodzieży wareckiej, przez przekazanie jej historii i tradycji narodowej.

Idealnym Patronem dla oficerów rezerwy. W Warce się urodził, tu wrócił z zesłania i tu złożone są Jego kości.

Wtedy, też uchwalono, że KOR-​​LOK będzie każdego roku, organi­zatorem uroczy­stości z okazji „ Nocy Listo­padowej”, w oparciu o Szkoły Podcho­rążych z całej Polski, zaprzy­jaźnione Jednostki Wojskowe i miejscowe Szkoły noszące imię Wysockiego.

I tak było przez dziesiątki lat. Na uroczyste capstrzyki przyjeżdżały delegacje podcho­rążych prawie z całego kraju. Kompanię Honorową stale wystawiała Wyższa Szkoła Służb Pożar­niczych z Warszawy i do tradycji należał też przyjazd całego I-​​go rocznika ze szkoły Orląt w Dęblinie. Była orkiestra wojskowa z Gór}/ Kalwarii, lub z Warszaw/​y, czy Dęblina. Były sztandary, tłumy miesz­kańców, przemó­wienia. Po prostu patrio­tyczna manife­stacja. Harcerze składali na rynku przyrze­czenie harcerskie, a potem masze­rowali z pochodniami ulicami miasta aż do grobu Wysockiego. Cała uroczystość była zawsze, jedną wielką demon­stracją przeciwko „ustaleniom jałtańskim”.

25 września 1973r., powstający w Warce KOR, oparty regulaminie LOK, był faktycznie patrio­tycznym stowa­rzy­szeniem oficerów . Przez szeroką działalność, nazywany później „modelowym”. Po 10-​​ciu łatach pracy zawodowej w Warce, miałem doskonałe rozeznanie wśród miesz­kańców na kogo można liczyć, kto jest kim?. Wśród najbardziej aktywnych byli oficerowie : ppor. dr Drogosław Wożniak — oficer pułkownika Maczka, ppor. Andrzej Węgiełek– syn lekarza zamor­do­wanego przez Niemców, ppor. Aleksander Gajewski — oficer gen. Kleberga i sybirak, por. Krystyna Falińska– żona dowódcy J.W. w Ogrodzie­nicach, por. Zygmunt Szywata — jeniec wojenny, ppor. Józef Szczepanik, ppor. Stefan Ambroż, ppor. Janusz Kozłowski, sierżant podchorąży Zdzisław Pilski– ostatni żołnierz pułkownika Ziele­niew­skiego, ppor. Tadeusz Sobczyk, ppor. Andrzej Czarnecki, ppor. Andrzej Jasiński, ppor. Henryk Zalewski. Po pół roku działalności, aktyw klubu zasilili wspaniali koledzy podofi­cerowie: Stefan Batte, Andrzej Sobolewski, Stanisław Rutkowski, Andrzej Buczek, Jerzy Domański, Tadeusz Krzyża­nowski, Krzysztof Cybulski, Władysław Król, Roman Gancarz, Antoni Cieślak, Janusz, Władysław, i Wojciech Gajewscy, Stefan Siekierski, Jan Skowroński, Roman Szynkowicz i wielu innych.

Dla prowa­dzenia syste­ma­tycznych zajęć szkolenia wojskowego na miejscu i na wyjeździe oraz organi­zowaniu różnych imprez, powstały sekcje : strzelecka, łączności i gospo­darcza, której efekty dobrze są znane społeczności Wareckiej, a powstały też dzięki przychylności i ofiarności dyrektorów i prezesów miejscowych zakładów pracy, a szcze­gólnie kolejnych naczelników miasta. Pełen pomysłów do uatrak­cyj­niania zajęć, zawsze zasięgałem opinii kolegów. Doradcą i powier­nikiem, oprócz kolegi Andrzeja Węgielka i Stefana Batte, był kol. (ppor.) kpt. Drogosław Woźniak, szcze­gólnie zasłużony dla Warki.

Dr. Drogosław Wożniak urodził się l-​​12-​​1914r. w Cieszynie na Śląsku jako syn Franciszka i Franciszki z domu Spinek (Czeszka). Ojciec Jego był podoficerem sztabowym w Armii Austriackiej. W Cieszynie ukończył szkoły zdaniu matury studiował medycynę na wydziale lekarskim UJ. w Krakowie. W 1938r. otrzymuje dyplom lekarski. 31 maja 1939r. kończy staż podyplomowy i idzie na 3-​​miesięczny kurs w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego w Warszawie. Po ukończeniu kursu zostaje wcielony do 5-​​go pułku pancernego w Krakowie dowodzonego przez płk. Góreckiego. Z wybuchem wojny zostaje awansowany do stopnia podpo­rucznika, opuszcza z pułkiem Kraków i udaje się na wschód do Żurawicy w celu dozbrojenia. 17 – 09-​​39r. w miejscowości Brody, Sowieci zarzucają ich ulotkami o treści: „ Przychodzimy do was– jako przyjaciele!” . 18 – 09-​​39r. płk Maczek zabiera całą dywizję pancerną i od 19 – 09-​​39r. pułki w zwartych szykach i w pełnym uzbrojeniu przekraczają granicę Węgier. W Polsce były nawet podstawione autobusy celem ewakuacji rodzin wojskowych i chętnych cywilów. Trzy dni stoją w miejscowości Racho czekając na resztę wojska, następnie zostają inter­nowani do miejscowości Eger. Zrządzeniem losu doktor Woźniak udzielając pomocy medycznej Węgrowi miesz­ka­jącemu w Budapeszcie znalazł mieszkanie i otrzymał kartę stałego pobytu na Węgrzech. Tęsknota za krajem i rodzina zmusza doktora do podjęcia działań zmierza­jących do powrotu do domu. W grudniu 1939r udaje się do Koszyc do konsulatu Polskiego z prośbą o pomoc w przerzucie do Polski.

W krótkim czasie zostaje zorga­ni­zowany powrót do domu zakończony niepo­wo­dzeniem. Niemcy aresztują dr Woźniaka i osadzają w więzieniu w Nowym Targu. W końcu grudnia zostaje zwolniony z aresztu i odstawiony do Krakowa . Może mieszkać z rodziną, jednakże pozostaje pod nadzorem policyjnym. Podczas trwania okupacji hitle­rowskiej pracuje zawodowo prowadząc praktykę lekarską w Stara­cho­wicach i w Racła­wicach. W roku 1948 przyjeżdża do Warki. Przez rok dojeżdża do pracy do Jędrzejowa zajmując funkcje lekarza powia­towego. Pracę doktorską pisze pracę doktorską na Uniwer­sytecie Poznańskim i 10 – 12-​​1949r. otrzymuje tytuł doktora nauk medycznych. Przez trzy lata mieszka we Włosz­czowej pełniąc funkcję lekarza powia­towego. W 1952 r. wraca do Warki obejmując Kierow­nictwo w Rejonowej Przychodni Lekarskiej, pracując jedno­cześnie w FUMie i Pogotowiu Ratunkowym, W latach osiem­dzie­siątych przechodzi na emeryturę po wielo­letniej , solidnej i pełnej poświęcenia pracy lekarza. Wysokiej klasy diagnosta, obdarzony zaufaniem pacjentów. Wolny czas poświęcał sekcji strze­leckiej naszego klubu. Spokojny, z celnym okiem był w pierwszej drużynie strze­leckiej. Uczest­niczył w wielu zawodach. Jako aktywista uczest­niczył chętnie w różnych uroczy­sto­ściach i oficjalnych spotkaniach rezer­wistów z władzami wojskowymi i cywilnym co dodawało splendoru Lidze Obrony Kraju.

Zawsze, bardzo ceniłem sobie Jego u wagi i rady. Za wzorową służbę i szkolenie w KOR-​​LOK został awansowany przez MON do stopnia kapitana. Jako senior klubu cieszy się z syste­ma­tycznej patrio­tycznej działalności lokowskiej i jest dumny z naszych osiągnięć. W imieniu rezer­wistów, życzę Szanownemu Seniorowi dalszych lat w zdrowiu i zadowoleniu.

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

Międzynarodowy Spływ Kajakowy GRUNWALD 2010

Czytaj dalej

Puszcza Kozienicka — tutaj GRUNWALD miał swój początek

Puszcza Kozienicka to wspaniały kompleks leśny miejsce dosko­nałego, aktywnego wypoczynku dla rodziny, liczne trasy rowerowe, urokliwe zakątki przyrody, i wciąż jeszcze mało znane miejsce na mapie turystycznych wędrówek mimo stosunkowo niewielkiej odległości od wielkich centrów miejskich. Nawet najnowszy przewodnik renomo­wanego wydaw­nictwa Pascal pt „Polska na weekend” nie zawiera najmniejszej wzmianki o Puszczy Kozie­nickiej. A naprawdę szkoda. Przeko­najcie się zresztą sami…

Za rok przypada 600 rocznica jednego z największych zwycięstw w historii polskiego oręża –bitwy pod Grunwaldem. Z legendą tej bitwy stykają się całe pokolenia Polaków, a znaczenie tego zwycięstwa zawsze na przestrzeni niełatwych dziejów naszej Ojczyzny krzepiło serca i umacniało poczucie godności i jedności narodowej. Mało, kto jednak wie, że grunwaldzkie zwycięstwo zaczęło się właśnie w… Puszczy Kozie­nickiej w tych czasach zwaną Radomską. Oddajmy jednak głos historykom. Lech Chmie­lewski w artykule „Most przez Wisłę zamiesz­kującej w dodatku „Rzeczpospolitej” — historia bitew Grunwald” pisze, że podczas tajnej narady z księciem Witoldem w Brześciu nad Bugiem w listo­padzie 1409 r. Jagiełło podjął m.in. decyzję o budowie mostu ponto­nowego, a relacjonując to zdarzenie Jan Długosz pisał: „Nakazuje nadto zbudować most spoczy­wający na łodziach, nigdy przedtem nieoglądany, a jego budowę powierzył król Władysław staroście radom­skiemu Dobro­gostowi Czarnemu z Odrzywołu, szlach­cicowi herbu Nałęcz. Budował zaś ten most w Kozie­nicach na koszt króla potajemnie pewien znakomity mistrz Jarosław i cała zima zeszła na jego budowie”. Latem spławiono Wisłą gotowe elementy mostu i zmontowano je pod Czerwińskiem. W ciągu trzech dni armia królewska z ciężkimi działami przeprawiła się na prawy brzeg i niebawem połączyła z wojskami litewskimi prowa­dzonymi przez księcia Witolda.

Jagiełło oszukał Krzyżaków Sam most był na one czasy śmiałym i niespo­tykanym rozwią­zaniem technicznym, a wszystko wskazuje na to, że był to pierwszy most pontonowy na świecie. Jagiełło pomysł zaczerpnął prawdo­po­dobnie z pracy Konrada Kyesera pt. „Belle­fortis”, która ukazała się w 1405 r. a w której opisano militarne nowości techniczne m.in. projekt mostu wspartego na łodziach, takiego, jaki w cztery lata później wybudowano właśnie w Kozie­nicach. Wynika z tego, że Polacy zapoznali się z tą książką, a Krzyżacy — choć autor był zaprzy­jaźniony z dworem cesarza Zygmunta Luksem­burczyka, wielkiego sprzy­mie­rzeńca Krzyżaków — nie, stwierdza Chmie­lewski. Wielki mistrz Ulryk von Jungingen uwierzył swym zwiadowcom, którzy meldowali mu, że Jagiełło miota się nad brzegami Wisły usiłując się przez nią przeprawić, ale nie może i, że wielu jego ludzi, którzy szukali brodów utonęło w falach. Te pozorowane ruchy nieprzy­jaciel wziął widać za dobrą monetę, a fortel Jagiełły i staranne przygo­towanie się do wojny z Krzyżakami, przyniosło histo­ryczne zwycięstwo.

Zielona spiżarnia Ale Puszcza Kozienicka była też dostawcą mięsa dla rycerstwa szyku­jącego się do wojny Od jesieni 1409 r. trwały tu wielkie polowania, a mięsa upolo­wanych zwierząt układano w beczkach, solono i w ten sposób przetrwały one do czasu bitwy. Podbierano miód w licznych barciach, zbierano i suszono rośliny lecznicze. W ten sposób ludzie Puszczy wnieśli też swój wielki wkład w zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. Docenił to zresztą Władysław Jagiełło, który miesz­kańców wsi puszczańskich takich jak np., Jedlnia, Kozienice, Mąkosy uznał za poddanych królewskich i z tego tytułu korzystali oni z licznych przywilejów królewskich, a następnie w roku 1430 wydał statuty jedleńskie potwierdzone potem w Krakowie w 1433 r. gwaran­tujące szlachcie niety­kalność osobistą.

Tereny Puszczy jeszcze do dziś kryją liczne ślady dawnej świetności, osadnictwa puszczań­skiego, zajęć ludzi tamtych czasów, widoczne są związki histo­ryczne i kulturowe z czasami i wydarzeniami minionych lat, a także z bogatej historii walk narodo­wo­wy­zwo­leńczych. W Kozie­nicach znajduje się np. najstarszy pomnik w Polsce poświęcony urodzinom w tym miasteczku 1 stycznia 1447 r. króla Zygmunta I Starego, którego matka schroniła się tutaj wraz z dworem przed zarazą morową w Krakowie. Tutaj zwycięskie bitwy w czasie najazdu szwedzkiego stoczyły wojska pod dowództwem Stefana Czarneckiego. Tu walczyły oddziały Gen. Zajączka, stacjo­nowali żołnierze Tadeusza Kościuszki, walczyli powstańcy styczniowi pod wodzą Czachow­skiego i Kononowicza. Lata I wojny światowej wsławiły się pierwszą regularną bitwą frontową stoczoną pod Anięlinem i Laskami przez I Pułk Legionów Polskich dowodzonych przez Józefa Piłsudz-​​kiego u boku armii austriackiej przeciwko armii rosyjskiej. Tutaj batalionami dowodzili mjr Michał Żymierski, i major Edward Rydz-​​Smigły. Z czasów I wojny światowej zachowało się w Puszczy 26 cmentarzy W czasach II wojny światowej w licznych puszczańskich miejsco­wo­ściach toczyły się walki party­zanckie. Ostatnie miesiące II wojny światowe] to słynna juz bitwa pod Stu dziankami i wreszcie to właśnie z przyczółka magnuszewsko-​​wareckiego ruszyła ofensywa styczniowa w 1945 r., która zakończyła się w Berlinie. Tutaj warto odwiedzić skansen militarny z czasów II wojny światowej. Koła historii nie raz pozostawiały wyraziste ślady na puszczańskiej ziemi.

Kozienicki Park Krajo­brazowy Dziś z dawnej świetności puszczy rozcią­gającej się w widłach pradolin Wisły i Radomki pozostały już tylko nieliczne ślady w postaci rezerwatów przyrody z ponad 200 letnimi drzewo­stanami. Jest ich na terenie Puszczy 15 o łącznej powierzchni blisko 13 tys. ha, na których znajdują się najcie­kawsze i najbo­gatsze zbiorowiska roślinne. W 1983 roku utworzono Kozienicki Park Krajo­brazowy, w którym spotkać można wiele chronionych gatunków drzew, krzewów, roślin, ptaków i zwierząt m.in. orła bielinka, orlika krzykliwego, czarnego bociana, żurawia, kraskę, 17 gatunków nietoperzy, a także żółwia błotnego, bobry itp. W granicach Parku jest 25 obiektów zabyt­kowych — kościoły, cmentarze, zabytkowe parki, zespoły pałacowe i budynki gospo­darcze, liczne kapliczki przydrożne. Lasy słyną obfitością grzybów, których występuje tu 297 gatunków, a także wiele poziomek, jagód.

Puszcza Kozienicka to idealne miejsce na jedno lub dwudniowy weekend. Położona w samym centrum Polski z dogodnym dojazdem praktycznie wszystkimi środkami komunikacji (samochód, kolej, autobus) jest jednakże zbyt mało spopu­la­ry­zowana i dlatego jej uroki i wspaniałe szlaki turystyczne są dopiero odkrywane. Ogromnym minusem dla rozwoju turystyki weekendowej jest słaba baza noclegowo żywieniowa. Kto jednakże wykaże się uporem zapewne nie pożałuje?

Do Puszczy na weekend najlepiej przyjechać własnym samochodem i wybrać się rowerem na 15 dobrze oznako­wanych tras rowerowych o różnym stopniu trudności, i długości od 3 do 53 km. Ich łączna długość stanowi ponad 350 km. Podobnie jak liczne szlaki pieszych wędrówek prowadzą one przez najpięk­niejsze zakątki puszczy Niestety jak dotąd jest tu tylko jedna wypoży­czalnia rowerów i też czynna tylko okresowo w Jedlni — Letnisko.

XLV Międzynarodowa Zimowa Brda im. Jerzego Korka

REGULAMIN XLV MZSKnB

Termin: 28.01 — 31.01.2010 r.

Przyj­mowanie uczestników: 27.01.2010 r. od godz. 19.00, weryfikacja do 08.00 dn. 28.01.2010 r.

Organi­zatorzy:

  • 1. KLUB TURYSTYKI KAJAKOWEJ PTTK „BRACTWO WODNE”
  • 2. BYDGOSKI KLUB KAJAKOWCÓW
  • 3. KLUB TURYSTÓW PIESZYCH „PIĘTASZKI”

(Informacje o imprezie towarzy­szącej 9 marszu „Przez Uroczyska Brdy” zamieszczamy poniżej)

Organizacje wspoma­gające:

  • 1. Urząd Miasta Bydgoszcz
  • 2. Zakłady Mięsne SKIBA Chojnice
  • 3. MAKANU — Bydgoszcz — sprzęt kajakowy — informacja w „Zaprzy­jaźnione strony”

Kierow­nictwo spływu:

  • Komandor — Krystyna Czerwińska — Instr. Rekr. Ruch. 7383/​I/​R/​2002; Instr. PZK st. I
  • V-​​ce Komandor — Janusz Czarnecki — Przod.Tur. Kaj. st.III (sprzęt kajakowy)
  • Prowadzący na wodzie — Aleksander Doba — Instr. Rekr. Ruch., Przod. I st., Instr. st. związk.
  • Pilot końcowy — Arkadiusz Ciak
  • Lekarz — Jerzy Podgó­reczny
  • Kwater­mistrz — Bogumiła Czernij
  • Ratownicy — Michał Kurczycki, Jarosław Kowalczyk
  • Kierownik grupy pieszej — Wojciech Jagła

Informacje o imprezie także na stronie www​.bractwowodne​.republika​.pl. Osoby towarzyszące mogą wziąć udział w równo­cześnie odbywającym się 9 marszu „Przez Uroczyska Brdy”.

CEL I ZADANIA SPŁYWU

  • turystyka kajakowa formą aktywnego wypoczynku
  • zapoznanie uczestników z walorami krajo­znawczymi rzeki Brdy

TRASA SPŁYWU

rozpo­częcie spływu: 28.01.2010 r. o godz. 09.00

weryfikacja uczestników: od godz. 18.00 dnia 27.01.2010 do godz. 08.00 dnia 28.01.2010

Spływamy rzeką Brdą w nastę­pu­jących 3 etapach:

  • I etap 28.01.2010 r. Mylof-​​Nadolna Karczma
  • II etap 29.01.2010 r. Nadolna Karczma – Płaskosz
  • III etap 30.01.2010 r. Płaskosz – Piła Młyn

TRASA RAJDU PIESZEGO

Podzielona na trzy etapy j.w. W przerwach etapów kajakarze i „piechota” spotykają się razem przy ognisku i grilu.

ZGŁOSZENIA NA SPŁYW

należy nadesłać w terminie do 15.01.2010 r. na adres:

Klub Turystyki Kajakowej PTTK „Bractwo Wodne„

ul. Leszczyń­skiego 11343

85 – 137 Bydgoszcz

e-mail:krynia21@op.pl lub krystczerwinska@​wp.​pl

Opłata wpisowa wynosi:

bez kajaka — 250 zł od osoby przy 4 noclegach (235 zł przy 3 noclegach)

z własnym kajakiem — 220 zł za 4 noce (205 zł za 3 noce)

trasa piesza — 210 zł za 4 noce (195 zł za 3 noce)

Ratownicy mają prawo do zniżki 50 zł.

Uczestnicy z własnym sprzętem dowożą sprzęt do Mylofu sami na teren Pstrągarni i zabierają go z Piły Młyn, ew. opłata za transport organi­zatora 10 zł.

Wpłaty wpisowego należy dokonać na konto:

KTK PTTK „BRACTWO WODNE„

PKO I/​O Bydgoszcz 43 1020 1462 0000 7102 0126 4407

zazna­czając „Zimowa — Brda 2010″

W przypadku rezygnacji z uczest­nictwa w spływie poniżej 5 dni przed terminem rozpo­częcia wpisowe nie podlega zwrotowi.

W zgłoszeniu (indywi­dualnym lub zbiorowym) podajemy nastę­pujące informacje:

  • 1. nazwisko i imię uczestnika
  • 2. pesel, data urodzenia (w spływie biorą udział wyłącznie osoby pełnoletnie)
  • 3. adres, telefon kontaktowy, e-​​mail
  • 4. nr dowodu osobistego lub legitymacji szkolnej
  • 5. nr karty pływackiej
  • 6. repre­zen­towany klub sportowy lub stowarzyszenie

Uwaga: do zgłoszenia należy dołączyć dowód wpłaty wpisowego lub jego kopię

Telefony kontaktowe organizatora:

Krystyna Czerwińska, tel. dom 52−373−05−65, kom. 667−112−630

e-​​mail: krystczerwinska@​wp.​pl lub krynia2​1​@​op.​pl

ŚWIADCZENIA W RAMACH WPISOWEGO

  • 1. miejsce w kajaku, kapok, wiosło
  • 2. transport autokarowy uczestników i sprzętu na poszczególne etapy
  • 3. 4 noclegi w Internacie ZSLiZ, 89 – 500 Tuchola, ul. Świecka 89a, tel. 52−334−39−52 (pok. 3 i 4 os. z pościelą)
  • 4. ubezpie­czenie NW
  • 5. pamiątka spływowa
  • 6. wklejki TOK, plakietki
  • 7. sprzęt ratowniczy, obsługa ratownicza i opieka lekarska
  • 8. 2x obiad, 1x obiad + kolacja, w niedzielę ciepły posiłek jednodaniowy
  • 9. kiełbaski z rożna w trakcie etapów
  • 10. udział w imprezach towarzyszących

WARUNKI UCZEST­NICTWA

  • 1. Wpłata wpisowego.
  • 2. Warunkiem uczest­nictwa w spływie oraz imprezach towarzy­szących jest zapoznanie się z zasadami określonymi w regulaminie oraz zobowiązanie się do ich przestrzegania potwierdzone podpisem na oświad­czeniu j.n.
  • 3. Nieprze­strzeganie zasad regulaminu imprezy może spowodować wyklu­czenie ze spływu bez prawa zwrotu świadczeń oraz wpisowego.
  • 4. Umiejętność pływania (karta pływacka).
  • 5. Każdy uczestnik musi posiadać zaświad­czenie lekarskie o braku przeciw­wskazań do udziału w spływie lub złożyć własno­ręcznie podpisane oświad­czenie j.n.
  • 6. Organizator ma prawo w przypadkach zagra­ża­jących życiu i zdrowiu uczestników przerwać spływ, a poniesione przez uczestnika koszty nie będą zwracane.
  • 7. W przypadku nie dojścia spływu do skutku organizator zobowiązany jest do zwrotu wpisowego.

OBOWIĄZKI UCZESTNIKÓW

  • 1. Podpo­rząd­kowanie się zarzą­dzeniom kierow­nictwa spływu oraz ścisłe przestrzeganie posta­nowień niniejszego REGULAMINU.
  • 2. Udzielanie pomocy innym uczestnikom spływu, którzy takiej pomocy potrzebują.
  • 3. Pokrycie wszelkich strat materialnych spowo­do­wanych przez uczestnika na rzecz organi­zatora lub osób trzecich.
  • 4. Załadunek i rozładunek sprzętu pływa­jącego z samochodów.
  • 5. W spływie biorą udział wyłącznie osoby pełnoletnie.
  • 6. Wszyscy uczestnicy spływu obowiązkowo płyną w prawidłowo założonej kamizelce aseku­ra­cyjnej lub w kapoku.
  • 7. Uczestnicy spływu muszą posiadać, wodosz­czelnie zapakowaną zmianę odzieży i bielizny, obuwie gumowe lub inne nieprze­makalne, cumkę do kajaka, reperaturkę, apteczkę, folię do przykrycia w kajaku, termos.
  • 8. Spożywanie alkoholu w czasie trwania spływu jest zabronione.
  • 9. Zabrania się wyprze­dzania kajaka pilota prowa­dzącego, jak również pozostawanie za pilotem zamykającym.

PS. Więcej informacji o prekursorze spływów zimowych Jerzym Korku na stronie: www​.zimowa​-brda​.8h​.pl

Zdjęcia z zimowych spływów dostępne są w galerii STER