Archiwa tagu: bory

Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostródzkim, Oberlandzkim

Poprzez „Kraj Górny” Kanał płynie / w nim statki na widok wierzchołków / swe dzioby podnoszą ku niebu / i płyną na skrzydłach aniołów. / Tu Kanał mknie przez las bajkowy / lub ukwieconą łąkę w gaju. / A tam z jeziora na jezioro / wciąż bliżej do wodnego raju. / Omija trzciny i sitowie / dom podcieniowy starej wioski. / Zbudował ten niezwykły Kanał / najcwańszy z wszystkich „wilków morskich”.(O.E. Sattler)

Trzy cuda świata.

Dawne Prusy Wschodnie szczyciły się przed Europą trzema cudami świata. Były to: wędrujące wydmy Mierzei Kurońskiej, podniesiona z „błota” Żuław siedziba Wielkich Mistrzów Zakonu NMP oraz kanał, w którym ..statki pływały po górach, pokonując różnicę poziomów przekraczającą 100 metrów”. Każda z tych osobliwości słynęła inaczej. W ruchomych nadbałtyckich piaskach potęgę swą okazywała nieokiełznana przyroda, czerwone mury zamku malborskiego były imponującym dziełem ludzkich rąk i prawdziwym pomnikiem myśli architektonicznej. Trzeci cud wydawał się w tym gronie najdoskonalszy i najbardziej kompletny, łącząc geniusz człowieka z twórczą mocą Natury. Był nim „Kanał Oberlandzki” (der Oberldndische Kanał), po 1945 roku zwany Kanałem Elbląskim, Kanałem Elbląsko-Ostródzkim lub Kanałem Ostródzko-Elbląskim.

Continue reading “Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostródzkim, Oberlandzkim” »

Z cyklu: Zachować od zapomnienia „Białe Niedziele”

Wykorzystując przegląd – badanie fachowo jako pediatra; ale żeby byt efekt tej pracy, wzywałem na rozmowy osobiście rodziców, bo wiele dzieci wymagało jakiejś korekty czy nawet leczenia, jak: wady postawy, krzywica klatki piersiowej (tzw. kurza- kogucia), wydęty brzuch, skrzywienia kręgosłupa, krzywica podudzi, płaskostopie, różne wady wzroku i nagminna próchnica zębów; niedobory wagi ciała. Trafiała się też wszawica. Pamiętam, jak te rozebrane dzieci wyglądały: blade, mizerne, wystraszone, jak jakie sieroty. Podobno dostawały w szkole mleko, ale jabłka czy tranu nie widziały. A wtedy były jeszcze zapasy po UNRRA. Obowiązkowe szczepienia ochronne wg kalendarza też zajmowały dużo czasu w godzinach porannych, a wtedy byłem sam! Trochę papierkowej roboty, w międzyczasie pogadanka w szkole, a to na polowanie zapraszają., a to jacyś znajomi- „Jak się urządziłeś” ? Zacząłem być zmęczony. Największa przyjemność przychodziła wieczór, jak siedząc z matką, opowiadałem o pracowitym dniu; jak patrzyła na mnie z zadowoleniem. Opatrzność Boża i pewnie doktór Zieliński z „góry” czuwały nade mną, abym nie popełnił jakiegoś błędu , bo zacząłem leczyć wszystko, z czym się do mnie zwrócono. W czasie studiów medycznych w Warszawie miałem bardzo dobrych profesorów i ich asystentów, którzy mnie przygotowali wszechstronnie do samodzielnej pracy, przez przypadek w Modliborzycach. W tym miejscu powinienem podziękować też śp.dr Zielińskiemu za udzielanie mi praktycznych rad i wiadomości terapeutycznych na wakacyjnych dobrowolnych praktykach studenckich w Ośrodku Zdrowia. Lubił mnie, bo umiałem go słuchać, a wiedzę i praktykę miał ogromna.. Cieszył się, że chcę zostać lekarzem, bo z moich rówieśników nikt specjalnie nie rwał się do tego zawodu. Uczył mnie wielu praktycznych czynności, prostych, a jakże pomocnych w stawianiu diagnozy; sposobów leczenia, o których nie pisano nawet w podręcznikach. Każdego roku studiów byłem na takim miesięcznym szkoleniu. Nawet w sierpniu 1952r. oficjalnie zastępowałem dr. Zielińskiego w Ośrodku, jak miał urlop. Przyjeżdżając w 1955r. do Modliborzyc, nie żałowałem pozostawienia na „Czystem” – dr. Polaka, dr. Hankego lub prof. Groera, w powstającym Instytucie Matki i Dziecka. W każdym razie powiększająca się liczba pacjentów, nawet w dalszej okolicy, uspokajała mnie, że jestem przygotowany do pełnienia tej funkcji w społeczeństwie, szczególnie, że to środowisko było mi bardzo bliskie, znajome, przyjazne, ale przez to i wymagające. Prawie ze wszystkimi w Modliborzycach byłem na „PER TY” . Żeby nie osiąść na laurach, zapisałem się do Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego w Lublinie, a następnie zostałem przyjęty w Klinice Dziecięcej prof. Klepackiego na dalszą specjalizację pediatryczna.. Jeździłem na posiedzenia, wykłady itp. Pracowałem też w komisjach Wojskowych przy RKU w Kraśniku. W Szpitalu Janowskim Ordynatorem Chirurgii był mój kolega gimnazjalny Anasiewicz. przez co nie czułem się osamotniony.

Służba Zdrowia zaczęła rozszerzać zakres działań na rzecz profilaktyki robieniem „bilansów” w określonych wiekowo grupach dzieci. Wymagań i obowiązków przybywało, więc jako Kierownik chętnie powiększyłem personel Ośrodka o druga, pielęgniarkę, p. Jadwigę Orłowska.z ul. Janowskiej i o dentystkę . Skromny gabinet stomatologiczny obsługiwała p. dr Danusia ( nazwiska już nie pamiętam). Przyjeżdżała do pracy z Janowa. Wtedy kursowały te słynne „stonki”. Pracy mieliśmy wszyscy dużo w gabinetach, jak i terenie, na wizytach domowych. Szczególnie dużo zabiegów wykonywały pielęgniarki p. Anna Dziadosz i p. Jadwiga Orłowska, bo miały różne zlecenia, nie tylko ode mnie . ale i od lekarzy z Janowa, Kraśnika, Lublina itd. Będąc pediatrą, lekarzem, szczególnie uczulonym na różne niedobory wagi i wzrostu, na alergię krzywicę, anemię itp. zacząłem stosować vit A+D3, Vit D3 forte. Był już też Vigantol i Calcium-Sandoz. Stosowałem witaminy z grupy B i preparaty żelaza. Sprowadzałem ze Szwajcarii zastrzyki „Arovit” – pobudzające wzrost, tak jak to robiłem w Warszawie. Matki woziły do Janowa kał dzieci do badania na obecność pasożytów jelitowych, bo było duże „zarobaczenie”.

Wprowadzono wtedy okresowe obowiązkowe szczepienia ochronne dla dzieci i młodzieży wg „kalendarza szczepień”. Trzeba było wzywać matki z dziećmi, nie przyzwyczajone do tej profilaktyki, namawiać i tłumaczyć zalety tych szczepień. Spotykałem się też z niezrozumieniem i zacofaniem. Ale „nic na siłę”, czekałem na wyrażenie zgody. Na początku niewiele matek zgłaszało się z dziećmi. Trzeba było ponownie wypisywać wezwania z nowym terminem stawienia się w Ośrodku. To bardzo komplikowało pracę, bo w Ośrodku zawsze byli jacyś chorzy, a tu na szczepienia przychodziły matki ze zdrowymi dziećmi, a poczekalnia jedna. Trzeba „obejrzeć” dziecko przed szczepieniem, matki niecierpliwe, dzieci na wszelki wypadek – już płaczą. Staramy się nie zniechęcać matek, bo więcej nie przyjdą. Uwijamy się jak w ukropie. To były pionierskie lata „służby zdrowia” na prowincji! To nie przedwojenne czasy i zasady praktyki lekarskiej. To było służba z nakazem jak do wojska i przydziałem pracy jak do jednostki. Była pensja i trzeba było cały rejon obsłużyć bezpłatnie, wszystkie leki ze zniżka., wszyscy ubezpieczeni, wszyscy mają być zdrowi i zadowoleni. A do tego „oko” wszech mądrej i nieomylnej – PZPR, byle się wtrącać i pouczać. Dobrze, że do żadnej partii i organizacji karierowiczów nie należałem (ojciec w grobie by się wywrócił).

Starsze dzieci szkolne przychodziły na przeglądy i szczepienia całymi klasami z wychowawcami. Instruktor sanitarny p.Koszałka, był w tamtych czasach powojennych bardzo pomocny w prowadzeniu różnych akcji profilaktycznych, oświatowych i przestrzeganiu higieny osobistej. Przeprowadzał wywiady epidemiologiczne u zakaźnie chorych. Badał wodę pitną, pobierając próbki i odwoził je do powiatowej stacji Sanepid w Kraśniku. Chodził do szkół z pogadankami na temat chorób zakaźnych, rozdawał skromne ulotki. Sprawdzał ważność książeczek zdrowia, ogłaszał o bezpłatnych szczepieniach ochronnych. Zawsze grzeczny, schludnie ubrany, służył dużą pomocą w Ośrodku Zdrowia. Wzbudzał zaufanie . I może dlatego zaczęto wykorzystywać go do przeprowadzania prelekcji na temat „Dobrodziejstwa Gospodarki Socjalistycznej”, do scalania niedawno rozdanej dworskiej ziemi w ramach reformy rolnej, z której chłop czy fornal nie mógł utrzymać rodziny, a nawet nie miał czym jej uprawiać. Powstawały różne spółdzielnie i kołka rolnicze. Dobrodziejstwo socjalizmu zaczęto też pokazywać przez Służbę Zdrowia, organizując tzw. „Białe Niedziele”. Badania, leczenie, profilaktyka dla ludności na prowincji- za darmo. Jak to w bogatym kraju jest dobrze, jak rząd dba o swoich obywateli. PZPR poprzez wójta załatwiała podwody (dwie lub trzy furmanki), wybrała miejscowość podworska., z lokalem w szkole. Kierownik szkoły, zawiadomiony wcześniej o tym dobrodziejstwie, o przyjeździe ekipy w ..białych fartuchach”, ogłaszał przez dzieci szkolne na całą okolicę . że można . a nawet trzeba przyjść i przebadać się u lekarza za darmo i na miejscu we wsi. Nie trzeba mitrężyć czasu w dzień powszedni. Czekać tam w kolejce, a tu po kościele, będą na Was czekali lekarze. Zabieramy na wóz rożne pomoce lekarskie, m.in.: fotel dentystyczny, wagi. wiaderka, materiały opatrunkowe, prześcieradła, jedyny parawan, leżankę, fartuchy, miednice, ręczniki, szpatułki, spluwaczkę itp. Rano wyjazd, urządzanie prowizorycznych polowych gabinetów w szkole i do pracy ! Jak się więcej ludzi zebrało, przerwa w pracy; bo głos zabierze prelegent z „rejkomu” na temat dobrodziejstwa gospodarki kolektywnej-socjalistycznej. Początkowo był to ktoś z powiatu, ale ludzie zniechęceni tym gadaniem, rozchodzili się , zabierając nawet ze sobą dzieci. Praktycznie na tym kończyła się cała akcja. Czasem ktoś wrócił się jeszcze po jakąś receptę. Do momentu rozpoczęcia agitacji pracowaliśmy sprawnie. Ja badałem pacjentów, przeważnie młodych, położna ważyła dzieci i chętnych dorosłych, pielęgniarki mierzyły ciśnienie, zmieniały opatrunki, dentystka rwała zęby. Higienista rozdawał ulotki o zapobieganiu chorobom zakaźnym, i widać było nasza, pomoc. Organizatorzy doszli do wniosku, że lepiej będzie jak ktoś z nas -„ z białego personelu” w międzyczasie będzie prowadził .. dyskusję, przekonywał wieśniaków, ile tracą, gospodarując indywidualnie na swoim. Naturalnie wybór padł na naszego instruktora sanitarnego p. Koszałkę. Prezencję i wymowę miał, a specjalnie ważnej funkcji w niedzielnej ekipie nie pełnił, więc dostarczyłem mu regulamin takiej spółdzielni, napisałem referat, który 30.05.55r. przepisał i czytał go po kilka razy, w odstępach czasu, do nowo zebranych ludzi. Jaki efekt jego wystąpień był, nie wiem? Ale my z tej społecznej pracy byliśmy zadowoleni. Zawsze jakiegoś chorego „wyłowiło się”. A najbardziej napracowała się nasza dentystka dr Danusia i na koniec mówiła : „Pół wiadra zębów wyrwałam, na żywca. A kto by się bawił w znieczulanie, jak kolejka nie malała? Po drugie – będą mnie długo pamiętać i te „ Białe niedziele”- Zamiast na sumę, to do dentystki”. Jeździliśmy tak w maju iw czerwcu przed wakacjami i robotami polowymi; po szkołach w Stojeszynie, Wolicy i Wierzchowiskach. Mnie najbardziej utkwił w pamięci jeden wyjazd do Wierzchowisk. Było to przy końcu czerwca 1955r. frekwencja, ludności chętnej na badania, mała. Przyszło trochę dzieci i kilka starszych kobiet. Wreszcie pytam jedna.starszą panią: „Co u Was, tak wszyscy zdrowi?” -., Ano zdrowi, tylko wnuczka jest jakaś dziwna”. Pytam dalej:”Ale ży czy chodzi?” – „Chodzi, jeno jakoś tak” -.. To proszę ja. przyprowadzić” .Nie upłynęło pół godziny, wchodzi do izby szkolnej gabinetu – młoda panienka, a za nią babcia. Dziewczyna zgrabna, wyprostowana, ładna 18-latka, z uśmiechem na ustach. Coś do niej mówię, a ona nic, tylko się śmieje z dziwnym grymasem na twarzy. Jak błyskawica przeleciał mi przez głowę wykład prof. Bogdanowicza o tężcu ! Zerwałem się z krzesła, podchodzę do niej, palcem uderzam w brzuch, jest twardy jak deska. Macam łydki- twarde, napięte. Pytam pospiesznie babcię, czy nie skaleczyła się . może jakaś rana ostatnio? „ Nic takiego”. Ale w końcu babcia przypomina sobie , że przed tygodniem paliło się w nocy na wsi i wszyscy lecieli do ognia, a ta dziewczyna nawet boso. Weszła jej w nogę drzazga ze starego płotu ., ale usunęli”. Wszystko jasne – galopujący tężec ..czerwiec – upały”. Coś jej tam z domu przyniesiono, dałem podwodę z najlepszymi końmi, z dziewczyną wsiadła położna Pani Danuta Masłach – bardziej doświadczona i na skróty, przez lasy , z Wierzchowisk do szpitala w Janowie. Tam sensacja, bo dawno nie mieli takiego przypadku. Przeżyła; leczona bardzo długo. Podobno „kukurużnik” co dwa – trzy dni zrzucał dla niej surowicę, zbierana, po Polsce.

Do ciekawszych wspomnień, zaliczam małego pacjenta, a było to na początku mojej pracy w Modliborzycach. Chyba przy końcu lutego 1955roku. Późnym wieczorem , już prawie w nocy. zapukał ktoś do domu dziadków Orłowskich, a właściwie to do mnie. z prośba, o zbadanie dziecka. Wiozą, ze szpitala w Krakowie chłopczyka 6-letniego, do domu. Mieszkająw Wolicy Drugiej. Jest beznadziejnie chory na gruźlicę opon mózgowo-rdzeniowych. Wypisali chłopca do domu, nadziei nie dali, leków nie przepisali. Jadąc ze stacji PKP, wstąpili po drodze do mnie, że może coś „podpowiem”. Dziecko było już wcześniej leczone w Janowie i Lublinie. U Dziadków Orłowskich- kuchnia duża, dziecko położyli na stole, w pierzynach, przepocone; najpierw niech się ogrzeją. Widzę zaczynające się wodogłowie, włosy skręcone na baranek, blady, słabo reaguje na otoczenie, mimo obcego domu, otępiały, obojętny, apatyczny z otwartymi ustami. Zbadałem go ogólnie, żeby nie zniechęcać rodziców i kazałem za dwa dni przyjechać po mnie wieczorem- po pracy. Z karty informacyjnej dowiedziałem się o wynikach licznych badań leczeniu. Otrzymywał m/in : Streptomycynę, rimifon, witaminy, wapń itd. Na drugi dzień zabrałem ze sobą streptomycynę i pojechałem saniami, drogą zimową, pod wieczór do pacjenta. Okazało się, że nie mają elektryczności. Jedyna w domu lampa naftowa, niby z lusterkiem, ale ciemnica. Miałem szczere chęci, jak mi Bóg miły, pomóc temu chłopcu. Przede wszystkim zrobić nakłucie lędźwiowe i upuścić płyn- zmniejszyć jego ciśnienie, żeby dziecko nie cierpiało na ból głowy. W kuchni był niewielki stół, ale chłopiec się zmieścił. Musiałem wytłumaczyć- nauczyć ojca, jak ma trzymać, leżącego na boku syna. Matka przyświecała lampą, ale ciekawska, więcej dla siebie, niż dla mnie. Bez przerwy, musiałem rodzicom zwracać uwagę- więcej ,,widziałem” macając palcami, niż, jak powinienem-oczami. Wyczuwałem strupki po poprzednich punkcjach, ale igłą kierowała chyba „ręka Pańska”. W tych warunkach najtrudniejszy był-pierwszy raz. Strumień płynu. Początkowo wyraźny, później krople. Wszystko to wydawało mi się za mało. Musiała być jakaś przeszkoda w odbarczaniu tego płynu z mózgu. Jest tam anatomiczne zwężenie, może w nim tkwi przeszkoda? Może coś gęstnieje, tworzy się „galareta” i utrudnia przepływ. Przypomniałem sobie Targi Poznańskie w 1953r„ stoisko farmaceutyczne Firmy „Raschel”, gdzie otrzymałem broszurkę reklamującą Hydrokortizon wraz z próbką. Szerokie możliwości tego leku zainteresowały mnie, nawet zatrzymałem się dłużej tam i przy szklance soku pomarańczowego z lodem wysłuchałem krótkiego wykładu na temat możliwości, skuteczności i sposobów stosowania tego preparatu. Wtedy w Wolicy pomyślałem, że spróbuję wykorzystać Hydrokortizon do rozpuszczania lub rozcieńczania ewentualnej przeszkody w kanale mózgowo-rdzeniowym. Powinien być widoczny efekt w postaci większego ubytku płynu, a tym samym zmniejszenie bólów głowy. No i streptomycyna będzie mogła w większym stężeniu- ilości dopłynąć do mózgu. Nie miałem się kogo poradzić, ale było to dla mnie logiczne. Może się uda?!. Hydrokortizon zdobyłem przez wujka Olesia, pracował w wojskowej aptece w Warszawie. Robiłem tak: najpierw odbarczałem ciśnienie, przez możliwie jak największy upust płynu, potem wstrzykiwałem Hydrokortizon i po chwili dawkę Streptomycyny. Te czynności wykonywałem co drugi wieczór, aż do wiosny! I udało się. Przy końcu kuracji, byłem tak wprawiony do nakłuć, że mogłem je robić nawet z zamkniętymi oczami. Chłopiec stopniowo nabierał zdrowia, apetytu, rumieńców, chodził swobodnie, nawet biegał i bawił się z rówieśnikami. Stan jego zdrowia poprawił się na tyle, że rozpoczoł od września naukę w szkole. Na drugi rok, całkiem już zdrowego chłopca, w wakacje w czasie zabawy w jakimś wyrobisku, przysypała ziemia. Nie zdążyli go uratować. Nie znane są wyroki Boskie. (Czytając ten fragment moich wspomnień, będą Państwo wiedzieli o kogo chodzi.)

W czasie tej ciężkiej zimy, dużo starszych osób leżało po domach z powodu różnych zapaleń, jak i nasilenia się dolegliwości przewlekłych. Choroby nie omijały, jak wspominałem-dzieci. Jeździłem więc po wsiach, gdzie w domach zbierało się kilkoro chorych osób, czekając na umówionego lekarza. Prawie za każdym razem, nie proszony, wstępowałem do chorych, którzy krępując się swojej biedy, nie wzywali lekarza. Dowiadywałem się o nich od woźniców, jak np. mijaliśmy ich domy. I tak było; od jednych dostawałem pieniądze, a drugim zostawiałem na leki. Wszędzie proponowano gorącą herbatę i jakiś poczęstunek, ale dzień krótki, a potem noc i śniegi. Ludzie nawet porobili sobie,, zimowe drogi”- na skróty, wszystko pozamarzane, zawiane. Wiele takich wyjazdów do chorych pamiętam, ale jeden szczególnie wspominam. Była to niedziela. Przyjechał do nas z Lublina dobry znajomy (już w grobie, mogę pisać), Inspektor Lasów Państwowych- inż.. Zagórski (faktycznie był Inspektorem, ale przed wojną i Policji Państwowej w Tarnopolu. W Lublinie „ryzuny”, nie namierzyli go). Po obiedzie, przed dom gdzie mieszkałem i w wolnych godzinach przyjmowałem pacjentów, podjechały parokonne sanie. Woźnica prosił, abym mimo świątecznego dnia pojechał do ciężko chorego dziecka w Wierzchowiskach. Usłyszawszy to pan Zagórski, wprosił się na tę przejażdżkę, a ja też byłem zadowolony, bo przy okazji gość będzie miał kulig. W saniach było dużo siana, wygodne siedzenia, zamiast baranicy-grube koce i jakaś burka. Opatuleni, ruszyliśmy z kopyta. Pogoda piękna, wokół wszystko się iskrzyło, konie wypoczęte zimą, rwały w kierunku stajni, nie czując w nogach przejechanych kilkunastu kilometrów. Bat był tylko od parady. Droga zimowa przetarta, widoki piękne, lekki wiaterek smagał policzki, tylko zachwycać się krajobrazem, bo rozmowa byłaby nie na miejscu. Sanie mknęły coraz wyżej, na wzniesienia Roztocza, potem na końcu niewielkiego wąwozu, skręciły w prawo, na podwórko pp. Janików w Wierzchowiskach Pierwszych. Zachorował mały synek pp. Janików. Nie pamiętam co mu było, ale chyba nic groźnego, bo pozostał w domu. Po zbadaniu dziecka, p. Michalina Janikowa w imieniu chorego- znajomego z Kamiennej Góry, prosiła, żebym przy okazji i jego zbadał; leży od dawna w łóżku. Była jeszcze wczesna pora. Inspektor został z p. Czesławem Janikiem, a ja pojechałem, już innymi saniami, do następnego pacjenta. Droga pod wyższą górkę, nawet woźnica zeskoczył z sani i biegł obok. Dom stary, słabo ogrzewany, czuć wilgoć, pod grubą pierzyna leży starszy mężczyzna. Leczył się od dawna w wielu miejscowościach(ale po kilku moich wizytach- ozdrawiał i mnie„wychwalał”). Wychodząc wtedy z pokoju chorego zobaczyłem w kuchni na stole, leżące w beciku głośno płaczące niemowlę sąsiadki; też chore. Na lepce, siedzi kilka kobiet w czarnych chustach (niedziela), głowy opuszczone. To ciekawskie sąsiadki zleciały się, bo doktór przyjechał, zerkają dyskretnie i nadsłuchują. Przy badaniu prawie żongluję tym dzieckiem. Matka patrzy z niepokojem na mnie, dziecko nadal płacze i w tym momencie, jedna z kobiet siedząca na lepce rozładowuje sytuację; podnosi głowę i mówi głośno:,, Kumo, mo taki głos, chyba organistom będzie”. Matka zachwycona życzeniami, odpowiada z zadowoleniem, kiwając głową: „Bóg zapłać!, Bóg zapłać!”. Wracając z Kamiennej Góry, podziwiam piękne widoki ośnieżonych wzgórz Roztocza, oświetlone na różowo promieniami zachodzącego słońca. Do tego para, buchająca z nozdrzy końskich, zapowiadała mroźna, noc. Wróciłem do pp. Janików po Inspektora, a tu „stop”. Długi stół nakryty śnieżnobiałym obrusem, gładkim jak opłatek, różne talerze, a na wierzchu „głębokie”, z żółtym, domowym makaronem; obok wiele platerów, zapowiadających ucztę. Było już kilku sąsiadów p. Czesława, którym Inspektor coś ciekawego opowiadał; a gawędziarz z niego wspaniały. Słuchali światowego człowieka z wielką ciekawością, bo tak wszystko obrazowo przekazywał. Chwilę po mnie weszli następni goście- same chłopy i każdy, zza pazuchy, wyjmował dyskretnie flaszkę. Obserwowałem Inspektora, śmiały mu się oczy na ten widok coraz bardziej. Pani Michalina zaprasza do stołu i stawia wazę z gorącym rosołem, chyba najlepszy, jaki jadłem w życiu. Potem było jakieś smaczne pieczyste, sałatki, bigos, wędliny, desery i herbata, parzona wodą z głębokiej studni i pokładów wapiennych. Przez przypadek był też program rozrywkowy, wprawdzie przez radio, ale na poziomie światowym. Transmitowano wtedy mecz hokeja na lodzie, między drużynami Kanady i ZSSR. Co gol-to toast i brawa za zdobycie kolejnej bramki przez Kanadyjczyków. Dobrze, że trunków wystarczyło- na 5:0 dla Kanady. Proszę sobie wyobrazić- nocna głusza na dalekiej Lubelszczyźnie, a tu kibice z Polski, przy małym bakelitowym „Pionierku” na półce przy ścianie, wiwatują w 1955r. „Dołożyć kacapom”, ,,Bić ruska”, „Jeszcze jeden gol!” i następny toast. Mecz skończył się grubo po północy i o drugiej siedzieliśmy już w saniach. Gościnna p. Michalina Janikowa wcisnęła nam na pożegnanie, pokaźny kołacz. Woźnica zaciął konie, na krótkich postronkach, żeby nie wpadać w zatoki. Księżyc ogromny leniwie przyświecał drogę. Inspektor Zagórski zadowolony, bo nie musiał w poniedziałek rano wstawać do pracy. Nawet jakąś melodię nucił. Konie parskały zdrowo, sanie płynęły, a ja chyba drzemałem. Ale teraz, co dla mnie najważniejsze- od zimy 1955r. jestem związany szczerą przyjaźnią z Rodziną Państwa Janików.

Przyszło lato, wakacje, żniwa, pacjentów w Ośrodku mniej. Któregoś dnia przyjeżdża do mnie furmanką gospodarz z prośbą na wizytę do jego przewlekle chorej żony. Choruje od kilku lat i choroba nasila się szczególnie w tym letnim okresie. Mieszka w Felinowie, nie tak daleko. Umówiłem się z nim na jutro, zaraz po obiedzie. Przyjechał. Wziąłem ze sobą lornetkę, flower; będę miał przy okazji wycieczkę, bo okolica piękna, tym bardziej, że mieliśmy jechać przez jakieś „Doły”. Wlekliśmy się stępa, ciągnieni przez niewielkiego gniadosza. Gospodarz podczas drogi opowiadał o chorobie żony, że jeździł z nią po różnych doktorach, znachorach, w zeszłym roku nawet sprzedał krowę na leczenie i nie ma żadnej poprawy. A słyszał o mnie, że jestem pomocny”, więc może ja, postawię ją na nogi, bo nie może chodzić, ani stać długo, tylko by leżała i leży w łóżku, a tu żniwa itd. Jesteśmy na kolejnej górce, pokazał nawet ręką w dali swoje zabudowania. Przejeżdżając obok wysokiego dębu, zobaczyłem na wierzchołku, siedzącego na suchej gałęzi grzywacza. Pewnie obserwował teren, pilnując żerującego stadka. Bez większego namysłu zdjąłem go z floweru; gotował się ze trzy dni. To musiał być przewodnik, źle zrobiłem, zabijając go. Miałem długo „kaca moralnego”. Wjeżdżamy na rozległe podwórko, pies ujada, tańcząc na łańcuchu. Z domu nikt nie wygląda. Gospodarz odpiął postronki i prosi do mieszkania. Przechodzę przez kuchnię, w której widać brak ręki kobiecej. W pokoju leży na łóżku, trochę blada na twarzy, młoda kobieta i w oczach jej widzę już ironiczne spojrzenie. Witam ją, przeprowadzam wywiad, badam. Wszystko w normie. Chłopina posępny – oparty o ścianę, czeka, co powiem?. A pacjentka bez przerwy narzeka na bóle, co ją dotknę, że nie ma władzy w nogach ani w rękach. Ale czuję, że mnie oszukuje. Spoglądam na zmartwionego męża, a on na mnie- pytają co: jaka diagnoza, czy mi się uda ją wyleczyć?. Zrobiło mi się go żal. Baba do rzeczy, tylko leń na żniwa, symulantka. Z bardzo poważną miną, niby pisząc recepty, przerywam, oboje patrzą na mnie pytająco, a ja do męża: Proszę Pana! Trzeba koniecznie wynieść z łóżkiem żonę na świeże powietrze, na słońce, taka blada, trzeba jej tlenu. Zrobimy zaraz próbę, pomogę Panu wynieść żonę. Kobieta zadowolona, czeka co będzie dalej. Gospodarz otworzył szerzej drzwi i obaj wynieśliśmy, dość lekkie metalowe łóżko razem z pacjentką, na podwórko, nieopodal studni.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Z cyklu: Zachować od zapomnienia „Białe Niedziele”

Chorej kazałem się lekko odkryć, bo słońce przygrzewało. Już przedtem, jak wjeżdżaliśmy na podwórko, zauważyłem przy cembrowinie kręgu studni, stojące wiadro pełne wody. Oni na to nie zwracali uwagi. Podszedłem do męża i poprosiłem, dla nieuwagi, żeby więcej odkrył kobietę, bo ja się krępuję. Robi, co każe, a ja w tym momencie za wiadro i leję na babę zimna, wodę. Co się wtedy działo! Szkoda, że nie było kamery. Baba w krzyk, zeskoczyła z łóżka jak piórko, chłop zdębiał, a baba w nogi, gdzieś za domem się schowała, odzyskując wszelką władzę i siły w kończynach. Nakazałem mężowi robić to samo. jak nie będzie chciała pracować pieszczoszka. Z radości maż aż chciał mnie w rękę pocałować. Wracając, gospodarz był weselszy, bardziej rozmowny, nawet konik leciał kłusem. Mimo, że mieszkali na uboczu wsi, jakoś się to rozniosło i ludzie mówili, że to była chyba „woda święcona”. Było to w połowie lipca 1955 r. do Ośrodka Zdrowia zaczęło przychodzić, coraz więcej Cyganek z małymi dziećmi, które miały biegunkę. Leczyły je swoimi sposobami, ale to nie pomagało. Więc z konieczności musiały fatygować się do pediatry. Każdorazowa obecność Cyganki na poczekalni, wywoływała nerwową atmosferę; niepewność o swoje portfele. Żeby tego wiercące się Cyganki nie odczuły i nie wzięły za jakąś dyskryminację, kazałem dyżurnej pielęgniarce, od razu jak tylko przyjdzie Cyganka z chorym dzieckiem, kierować ja, do gabinetu. Nie było specjalnego chrząkania wśród oczekujących na badanie, zrozumieli o co chodzi i był spokój. Dla dokumentacji zapisywaliśmy te Cyganiątka tylko na listę. Nie płaciły za nic. Jedna z matek uparła się, że mi powróży z ręki i dla świętego spokoju podałem jej dłoń, – może z ciekawości. Oglądała poważnie, gładziła, i powiedziała, że już w życiu raz uniknąłem śmierci i jeszcze kilka razy uniknę i że będę długo żył (odetchnajem)! Albo epidemia biegunki rozszerzała się przez letnie upały, albo utrzymanie higieny w lesie trudne, albo przybywało taborów, bo liczba chorych Cyganiątek wyraźnie wzrosła. Mówiono, że rozbiły duże obozowisko w lesie daleko od Modliborzyc. Tabor stoi nad czystą wodą, ale sa,upały i ta choroba przywlokła się z jakimś wozem. Cyganki w poczekalni nie były natrętne, zachowywały się grzecznie i okazywały cierpliwość, jak inne pacjentki z chorymi dziećmi. Po wejściu do gabinetu zaraz kucały lub klękały na podłodze i rozwijały swoje pociechy; śliczne, śniade z pięknymi oczkami. Dzieci były czyściutkie i wszystko na nich pachniało świeżym lasem. Aż przyjemnie było je badać. Wszyscy w gabinecie byliśmy tym zaskoczeni, a jednocześnie zachwyceni troskliwością matek. Naturalnie, kazaliśmy dziecko położyć na stoliku do badania, nakazując gestem, wstać z podłogi. Nie wiem, dlaczego tak się zachowywały, ale myślałem, że będę uważał je za „druga, kategorię” i gorzej traktował. W czasie badania obserwowały mnie z ciekawością i z wielką uwagą słuchały zaleceń. Pewną, trudność sprawiało obejrzenie gardła przy pomocy szpatułki. Za nic nie chciały otworzyć ust. Wtedy Cyganki poradziły mi, żebym mówił w ich języku „piraf muj” (otwórz buzię)- i to skutkowało. Przepisywałem recepty, przeważnie na leki robione na zamówienie, co wzbudzało większe zaufanie do stosowania (Cyganie gotowych leków unikali). Cyganki też zaczęły przychodzić z dziećmi do domu. Naturalnie nie brałem honorarium, żeby mamie nic nie ginęło. Namawiałem też naszego Kontrolera Sanitarnego p. Koszałkę, żeby wybrał się do Cyganów w lesie, może im coś pomoże? Ale bał się szukać taboru, bo to daleko. Ludzie mówili, że mają broń i lepiej tam się nie kręcić.

Gdzieś w połowie sierpnia rano, jeszcze przed pójściem do pracy, usłyszałem przed domem, jakąś skoczna, melodię. Patrzę przez okno, a tu dwa wózki cygańskie, pięknie przystrojone, konie też. Na pierwszym muzykanci grają na stojąco z fasonem wysiada dwóch Cyganów: stary, dostojny i młodszy – w białej koszuli w czarnych i długich butach. Zaskoczony tym widokiem otwieram drzwi, oni wchodzą. Stary Cygan kłania się i mówi swoje nazwisko, przedstawia przyszłego zięcia (później dowiedziałem się, że to Węgier). Młody nic nie mówi, a Cygan zaprasza mnie na wesele swojej córki z tym oto młodzieńcem. Wesele będzie w przyszłą niedzielę, prosi na godzinę 14.00. Wielkie i miłe było to dla mnie zaskoczenie, ale i wyróżnienie, bo wiem, że u nich wszelka rodzinna uroczystość to tabu. Dziękując za zaproszenie, pytam czym zaskarbiłem sobie ich sympatię? Na to Cygan, że są mi wdzięczni i dłużni za dobre leczenie ich wnucząt i za serce, że nie brałem od biednych Cyganek pieniędzy i że nie musiały długo czekać w kolejce do lekarza. Na ulicy orkiestra gra bez przerwy. Częstuję ich symbolicznie, wiśniówka,; młody nie pił. Cygan pyta: „Czy przysłać konie”. Ale z rozmowy zorientowałem się, że zaproszenie przyjął też gospodarz terenu nadleśniczy inż. Zdzisław Saski, więc podziękowałem. Zdzisiek miał dobrego konia i lekki wózek. W umówionym terenie pojechaliśmy razem, zabierając po drodze Lutka Orłowskiego (męża pielęgniarki p. Jadzi), też z dubeltówką, może się coś trafi po drodze. Jechaliśmy przecież lasami, a że „chłop żywemu nie przepuści”, zabraliśmy strzelby. Nadleśniczy znał to miejsce i bez trudu trafiliśmy do obozu. Przyjęto nas serdecznie. Z miejscowych był tylko Ks. Proboszcz z Potoka Wielkiego z organista, i p. Golec z córka, (z okolicy). Piękna polna droga, przylegająca do dużego stawu, złociła się w sierpniowym słońcu. Wokół strzeliste świerki, niczym kolumnada, nadawały dostojnego wyglądu. W cieniu drzew tabory z biegającymi w samych koszulkach dziećmi. Dwie orkiestry cygańskie: jedna w czarnych smokingach z „Hotelu Europejskiego” w Lublinie, druga na lewo z Węgier; przyjechała z panem młodym przez zielona, granicę Słowację. Bieszczady, aż do Lasów Janowskich. To były czasy z prawdziwą fantazją. Byliśmy już na miejscu, jak Moda Para z wiwatami i strzelaniem z batów, wyjechała z orszakiem na środek polany, wracając z kościoła. Piękna ceremonia ich powitania, przez różnych krewnych, począwszy od Starszyzny, trwała długo. A sceneria przyrody nadawała temu, specyficzny urok i powagę; jakby łączenie się, w średniowieczu, dwóch starych rodów książęcych. Byliśmy świadkami tej uroczystości i każdy z nas stał urzeczony, w milczeniu. Widzę to jeszcze dzisiaj, jakby w jakimś oddalającym się plenerze filmowym. Mimo szczerych chęci, prezenty nasze wyglądały „mizerniutko”. Weselnicy siedzieli wokół polany po turecku na różnych kapach i dywanach, mając za stół, białe pięknie haftowane ręczniki. Siedzieliśmy razem, w niewielkich odstępach; w środku Ks. Proboszcz. Poczęstunek wyśmienity. Może my przez sąsiedztwo z księdzem mieliśmy stare wina węgierskie, salami, precle, winogrona, chałwę, oryginalną Palinkę itd. Najbardziej zadowolony był Lutek, bo na niedzielę zrobiliśmy mu niespodziankę. Orkiestry grały na zmianę, bez przerwy. Zdzicho i Lutek przystojniacy, rwali się do tańca z młodymi Cygankami, ale p. Golec odradzał, ostrzegając, że po tańcu to i lekarz by nie pomógł. „Dobrze, że mamy Plebana” powiedział, spoglądając na Księdza. Wprawdzie tańczyliśmy po kilka razy, ale zawsze proszeni przez starsze Cyganki bez zazdrości Cygana. Było bardzo wesoło. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy się ściemniło. Paliły się dwa wielkie ogniska, polana falowała, a z za drzew wytoczył się ogromny księżyc i blaskiem w odbijającej się tafli wody, dodawał niezapomnianego uroku. Przed północą, podeszła do nas Młoda Para, aby pożegnać się. Odjeżdżali pociągiem z Zaklikowa w podróż poślubna,do Zakopanego. Ubrani iście po wiedeńsku. Nam też wypadało się już żegnać. Zdzicha i Lutka wsadzili w półkoszki, był strzemienny, a mnie dali lejce i bat. Cyganie, trzymając przez chwilę konia za uzdę, skierowali go na właściwą powrotna, leśna, drogę. Koń człapie stępa, ja mało co widzę w ciemnościach i za chwilę czuję, że koń ciągnie mnie za lejce i oddala się od wozu, który stanął w jakiejś kałuży. Ledwo konia zatrzymałem. W tym momencie wyskakuja z otaczających drzew roześmiani Cyganie. Podcięli postronki i czekali jak daleko odjadę. I znowu strzemienny żegnali serdecznie; powiązali postronki i zacięli konia batem. Dalej nie pamiętam. Kiedykolwiek wspominam pionierska, pracę w Modliborzycach, widzę śliczne, małe, śniade Cyganiątka i mimo woli, myśl biegnie na leśną polanę. Może to jakieś „uroki cygańskie”?

Właściwie koniec lata wiązał się z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Należało zająć się dziećmi, zrobić przegląd i badanie pierwszaków. Rocznik 1947/48 był już wyraźnie lepszy od poprzednich. Dzieci wyrośnięte, zdrowsza cera, zęby, mniej krzywicy. Większych wad słuchu i wzroku nie znaleźliśmy, ale prawie w każdej pierwszej klasie kilkoro dzieci nosiło już okulary, przeważnie do korekcji zeza. Zez – nic nowego, ale pocieszające to, że rodzice zaczęli dbać o swoje pociechy. Może przez edukację, może przez poprawę warunków materialnych. Pracując w Modliborzycach, poznałem wiele nowych osób, nowych mieszkańców, którzy przeprowadzili się z sąsiednich wiosek do „miasta”. Odświeżyłem stare znajomości, szczególnie z rówieśnikami. Zapisałem się do Koła Łowieckiego, którego łowczym był p. Władeczek Pikula i razem, z innymi myśliwymi, jak: Lutek Orłowski, Paleń z Lutego, Pasztaleniec, Dziadosz często polowałem na naszym terenie i na wyjeździe, proszeni przez Koło Janowskie łowczego dra wet. Mudraka i p. Józefa Niemca, mojego dalszego kuzyna. Polowaliśmy nawet po kilka dni w okolicy Goraja z kwaterami na wsi (ja zawsze zapraszany byłem na nocleg na plebanię do Ks. Antoniego Zielińskiego). Miłe wspomnienia. Starałem się być w dobrych stosunkach z Milicją Obywatelską , nie odmawiając badań aresztantów czy pobierania krwi na zawartość alkoholu. Nienawidzę chamstwa, cwaniactwa, agresji, która już wtedy zaczęła przeciekać z Zachodu. Na komisariacie załoga na poziomie, potrafili współżyć: „z wójtem i plebanem”, dlatego darzyłem ja, sympatią. Dla przykładu podam jedno zdarzenie: któregoś dnia przy końcu wyjątkowo zimnego października, późno wieczór, przyszedł do mnie milicjant p. Edward Ściborek, z prośbą o dokonanie oględzin zwłok mężczyzny, którego znaleziono w rowie, na zakręcie drogi do Kraśnika, między starym młynem, a uliczką Ogrodowa,, koło posesji p. Bolesława Batorskiego. Jest to niedaleko. „Jakiś gospodarz wyjeżdżał wozem z tej uliczki na szosę kraśnicka,. Musiał przejechać przez wielki most nad głębokim rowem. Przed mostkiem bardzo spłoszył się koń, prawie stanął dęba i nie chciał dalej iść. Gospodarz wysiadł z wozu i świecąc kieszonkową latarką, zobaczył w rowie częściowo pod mostkiem, leżącego na brzuchu, nieruchomego mężczyznę. Dał znać na Milicję i stąd ja. Ubrałem się ciepło i poszliśmy zaraz. Mężczyzna nie żył już od minimum godziny. Leżał na brzuchu, w zaciśniętych dłoniach miał mokre zwiędłe liście, opadające z drzew. Leżały w głębokim rowie, na dnie którego było błoto i niewielka woda. W ustach miał dużo szlamu błota z lego rowu. Ubrany jesiennie, bez czapki i rękawiczek, wysoki, budowy silnej. Ubranie mokre od wody w rowie. Widać wyraźnie ślady czołgania się rowem w kierunku miasta, na odcinku ze 14 m. prawdopodobnie pół przytomny chciał wyjść, wydrapać się z tego rowu, ale głowa mu opadła i tak zachłysnął się błotem.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Rowerem z Warszawy do Góry Kalwarii i Czerska

Continue reading “Rowerem z Warszawy do Góry Kalwarii i Czerska” »

Przewodnik po Powiecie Kozienickim

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Powiat kozienicki zajmuje 12,57% powierzchni subregionu radomskiego i 2,58% województwa mazowieckiego i położony jest w południowo-wschodniej części województwa mazowieckiego. Powierzchnia powiatu wynosi 917 km. Administracyjnie do powiatu kozienickiego należy jedna gmina miejsko-wiejska Kozienice, sześć gmin wiejskich: Garbatka-Letnisko, Głowaczów, Gniewoszów, Grabów n/Pilicą, Magnuszew, Sieciechów. Powiat kozienicki leży w widłach rzek Wisły i Pilicy, która jest naturalną granicą z powiatem grójeckim, a Wisła oddziela powiat kozienicki od powiatu garwolińskiego (województwo mazowieckie) oraz ryckiego i puławskiego (województwo lubelskie). Od południa powiat graniczy z powiatem zwoleńskim, a od zachodu ziemskim radomskim i białobrzeskim.

Najważniejsze powiązania komunikacyjne powiatu kozienickiego wynikają z jego nadwiślańskiego położenia. Przez miasto Kozienice, zlokalizowane w centralnej części powiatu, przebiega z północy na południe, wzdłuż Wisły droga krajowa nr 79 Warszawa – Sandomierz – Kraków. Z zachodu na wschód przebiega droga krajowa nr 48 Tomaszów Mazowiecki – Białobrzegi – Kock. Oprócz połączeń krajowych przez teren powiatu kozienickiego przebiegają drogi wojewódzkie, między innymi: droga nr 737 Radom – Kozienice; droga nr 738 Słowiki – Góra Puławska; droga nr 782 Stacja kolejowa Bąkowiec – Bąkowiec –Garbatka; droga wojewódzka nr 736Warka – Magnuszew. Przez powiat biegnie linia kolejowa Radom – Dęblin – Puławy – Lublin, zaś w Zajezierzu gm. Sieciechów znajduje się most drogowy i kolejowy przez Wisłę.

Rys historyczny

Już od XI wieku wiadomo o początkach osadnictwa na terenach obecnej ziemi kozienickiej. Pierwsza wzmianka o grodzie Sieciecha znajduje się w „Kronice” Galla Anonima z 1096 roku. Obecnie Sieciechów jest jedną z gmin powiatu. Ziemie wchodzące w skład dzisiejszego powiatu kozienickiego należały do dawnej dzielnicy sandomierskiej. Puszcza wraz z osadami od roku 1447 była własnością królewską. 1 stycznia 1467 roku urodził się przyszły król Polski Zygmunt I Stary. W roku 1549 syn Zygmunta Starego, król Zygmunt II August podniósł Kozienice do rangi miasta. Puszcza Kozienicka (bo tak zaczęto nazywać centralną część Puszczy Radomskiej) należała od 1607 roku do dóbr królewskich, które tworzyły starostwa niegrodowe.

W 1810 roku powiększono Księstwo Warszawskie i do jego dawnych sześciu departamentów dodano cztery następne, w tym radomski, w którym wyodrębniono powiaty: kielecki, konecki, kozienicki, opatowski, opoczyński, radomski, solecki, staszowski i szydłowiecki.

W okresie walk po powstaniu listopadowym, w lutym 1831 roku generał Dwernicki odniósł pod Mniszewem zwycięstwo nad armią rosyjskiego generała Geismara. W czasie powstania styczniowego Puszcze Kozienicka i Stromiecka były terenem walk licznych oddziałów powstańczych. Aktywnym dowódcą oddziałów powstańczych był pułkownik Dionizy Czachowski i Władysław Kononowicz – były podpułkownik rosyjski. Z większym oddziałem powstańców lasami przedostał się aż pod Rozniszew, Magnuszew i Grabowską Wolę i pokonał rosyjskie wojska. Liczne mogiły powstańcze w lasach w okolicach Głowaczowa, Rozniszewa, Nowej Wsi są trwałymi śladami tamtych wydarzeń. Ludność powiatu w 1870 roku wynosiła 79 796 osób, ale w 1880 roku było już 90 406 mieszkańców. W powiecie było 1 miasto, 8 osad miejskich, 450 wsi i kolonii. Szkół początkowych było 18. Administracyjnie powiat był podzielony na 20 gmin: Bobrowniki, Brzeźnica, Brzóza, Gniewoszów- Granica, Grabów n/Wisłą, Grabów n/Pilicą, Góra Puławska, Jedlnia, Kozienice, Mariampol, Oblasy, Policzna, Rozniszew, Sarnów, Sieciechów, Suskowola, Świerże Górne, Tczów, Trzebień i Zwoleń. Taka ilość gmin utrzymała się do 1905 roku.

Lasy Powiatu Kozienickiego były w czasie II wojny światowej terenem licznych walk. Pod Studziankami w sierpniu 1944 roku toczyła się bitwa o przyczółek warecko-magnuszewski, który Niemcy chcieli za wszelką cenę zlikwidować. W walkach tych brała udział polska I Brygada Pancerna, której dowódcą był generał Jan Mierzycan. Od sierpnia 1969 roku wieś nosi nazwę Studzianki Pancerne i znajduje się tam pomnik-mauzoleum, który przypomina wszystkim zacięte walki i bohaterstwo żołnierzy polskich i radzieckich. Na cokole, na wiecznej warcie stoi czołg T-34 jeden z tych, które pohamowały niemieckie „tygrysy” i „pantery”. Są także tablice przypominające tych, którzy w zaciętej walce z wrogiem oddali swoje życie. Na przyczółku magnuszewskim w Mniszewie został utworzony Skansen Bojowy I Armii Wojska Polskiego.

W okresie okupacji struktura powiatu kozienickiego nie uległa zmianom, a na terenach Puszczy Kozienickiej działały i walczyły z Niemcami oddziały Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Powiat kozienicki należał do terenów bardzo zniszczonych przez działania wojenne.

Na mocy ustawy z 1998 roku powstają wspólnoty samorządowe-powiaty i od 1 stycznia 1999 roku zaczynają działać starostwa powiatowe.

Środowisko przyrodnicze

Obszar powiatu jest zróżnicowany pod względem ukształtowania powierzchni terenu, na który składają się Dolina Środkowej Wisły i Równina Kozienicka. Cechą charakterystyczną rzeźby powierzchni powiatu są doliny rzeczne, wśród których główną rolę odgrywa Dolina Wisły. Dolina Środkowej Wisły ciągnie się wzdłuż całego powiatu, jej szerokość wynosi 10-12 km. Towarzyszy jej szeroki zalewowy taras łąkowy, chroniony wałami przeciwpowodziowymi.

Równina Kozienicka zajmuje pozostałą część powiatu. Na jej powierzchni zalegają piaski wydmowe, na których zachowały się pozostałości Puszczy Kozienickiej. Przez środek równiny płynie rzeka Radomka. Obszar powiatu kozienickiego posiada wysokie walory przyrodnicze. Na system obszarów chronionych powiatu składają się:

Kozienicki Park Krajobrazowy o powierzchni 26 233,9 ha, którego 7010 ha znajduje się w granicach powiatu kozienickiego. W celu ochrony przed zniszczeniem oraz stworzenia warunków dla rozwoju turystyki i wypoczynku wokół parku krajobrazowego utworzono otulinę o powierzchni ok. 36 010 ha. Na terenie parku ochroną objęto najcenniejsze i najbardziej naturalne ekosystemy leśne, często z około 200-letnimi drzewostanami (rezerwaty przyrody). W KPK znajdują się użytki ekologiczne. Są to leśne bagna, oczka wodne i torfowiska. Ochroną pomnikową objęto ponad 200 obiektów, na które składa się 597 drzew rosnących pojedynczo,w alejach i w grupach (200-300-letnie dęby) oraz pomniki przyrody nieożywionej.

„Dolina Drzewiczki i Pilicy” o powierzchni 70 380 ha, jest Obszarem Chronionego Krajobrazu obejmującym doliny rzek Pilicy i Drzewiczki, (Dolina Drzewiczki stanowi ważny naturalny korytarz ekologiczny o znaczeniu krajowym, łączący obszary węzłów ekologicznych o znaczeniu międzynarodowym) z dużymi walorami przyrodniczo-krajobrazowymi, cenną roślinnością łąkową i fragmentami lasów oraz różnorodnością gatunkową roślin i zwierząt.

Do obszarów chronionych na terenie powiatu należy także pięć rezerwatów przyrody o pow. 477,71 ha:

Rezerwat „Zagożdżon” – rezerwat leśny, częściowy, o pow. 65,67 ha, utworzony w celu ochrony naturalnych zbiorowisk leśnych (mieszanych) typowych dla Puszczy Kozienickiej tj. bory jodłowe, grądy i bór mieszany wilgotny. Na terenie rezerwatu zlokalizowano dąb szypułkowy w wieku około 350 lat – pomnik przyrody zwany „Zygmunt August”;

Rezerwat „Krępiec” – rezerwat krajobrazowy, częściowy o pow. 278,96 ha, utworzony w celu zachowania w stanie możliwie najmniej zmienionym urozmaiconego krajobrazowo fragmentu Puszczy Kozienickiej z dużą ilością starych drzewostanów o bogatym składzie gatunkowym 200-300-letnie klony i 160-letnie sosny, z ciekawą roślinnością na zboczach potoków Brzeźniczka i Krępiec;

Rezerwat „Olszyny” – o pow. 28,79 ha, utworzony w celu zachowania fragmentu naturalnego silnie podmokłego lasu łęgowego, miejscami olsu.

Rezerwat „Guść” – o pow. 87, 09 ha, utworzony w 2002 roku w celu zachowania krajobrazu i ochrony borów sosnowych, borów mieszanych wilgotnych oraz odtworzenia łęgów olszowo-jesionowych.

Rezerwat „Dęby Biesiadne im. Mariana Pulkowskiego” – o pow. 17,20 ha, został utworzony w 2006 r. Położony jest w obrębie lśenym Studzianki, leśnictwie Studzianki. Utworzony został w celu zachowania naturalnych grądów typowych.

Uzupełnieniem wielkoobszarowych form ochrony przyrody są: użytki ekologiczne o łącznej powierzchni 176,45 ha, przeważnie o charakterze śródleśnych bagien lub łąk oraz 58 pomników przyrody żywej.

W systemie europejskiej sieci ekologicznej NATURA 2000 na terenie powiatu oraz w jego sąsiedztwie są obszary o wysokich wartościach przyrodniczych, Puszcza Kozienicka oraz Dolina Środkowej Wisły. Naturalnym bogactwem powiatu kozienickiego są lasy, których powierzchnia wynosi 27 360 hektarów. Lesistość powiatu wynosi ok. 29,8% (przy średniej wojewódzkiej ok. 22% i średniej krajowej 28,2%). Gminy o największej lesistości to: Kozienice, Garbatka-Letnisko oraz Grabów nad Pilicą, a najmniejszej – Sieciechów i Gniewoszów.

Największym zwartym kompleksem leśnym na terenie powiatu jest Puszcza Kozienicka (gminy Kozienice, Głowaczów, Garbatka-Letnisko, Sieciechów, Gniewoszów), mniejszym jest Puszcza Stromiecka (gmina Magnuszew i Grabów n/Pilicą). W strukturze własnościowej dominują lasy stanowiące własność Skarbu Państwa i znajdujące się w zarządzie Nadleśnictw: Kozienice, Dobieszyn i Zwoleń. Głównym gatunkiem lasotwórczym w powiecie jest sosna zwyczajna, zajmująca ponad 70% powierzchni leśnej. Ważnymi gatunkami lasotwórczymi są też: dąb szypułkowy i bezszypułkowy, jodła, olsza czarna i brzoza. Prywatne kompleksy leśne są zazwyczaj rozdrobnione, stanowią je drzewostany rozdzielone polami uprawnymi i łączące się w kilku do kilkudziesięcio hektarowe kompleksy ze szpalerami wierzb, które są charakterystycznym elementem pejzażu Mazowsza.

Turystyka

Kozienicki Park Krajobrazowy oraz Obszar Chronionego Krajobrazu „Dolina Pilicy i Drzewiczki” z cennymi obiektami przyrodniczymi, urozmaiconym krajobrazem, kompleksami leśnymi i wodami, licznymi zespołami przyrodniczo – krajobrazowymi, stwarzają korzystne warunki do rozwoju turystyki, rekreacji oraz spływów kajakowych. Rosnącą szansą dla rozwoju turystyki i wypoczynku jest bezcenna przyrodniczo dolina Wisły i Pilicy, a także tereny przyległe do rzeki Radomki, przepływającej przez gminy Głowaczów, Kozienice i Magnuszew. Ze względu na bliskość Warszawy, Radomia, Kozienic, Warki, stanowią one ciekawy obszar stwarzający szanse rozwoju turystyki, w tym agroturystyki i bazy noclegowej. Walory przyrodnicze i urokliwość terenu spowodowały, że prawie we wszystkich gminach powiatu, a szczególnie w Głowaczowie, Magnuszewie, Grabowie i Sieciechowie mają działki letniskowe mieszkańcy Warszawy, Radomia i innych miast.

W Puszczy Kozienickiej na turystów czekają liczne szlaki turystyczne, trasy rowerowe i ścieżki edukacyjne.

Spływy kajakowe

Nizinny krajobraz powiatu kozienickiego nie jest monotonny. Urozmaicają go nie tylko obszary lasów ale i rzeki.

Jedno lub dwudniowe spływy kajakowe po malowniczych i zacisznych rzekach powiatu kozienickiego to jeden z wielu sposobów odkrywania zakątków tego regionu. Na początkujących i wytrawnych adeptów turystyki kajakowej czekają rzeki: Radomka, Pilica i Wisła. Podziwiane z wody krajobrazy urzekają swym pięknem i dostarczają niezapomnianych wrażeń. Dlatego też Radomka, Dolina Pilicy i Dolina Środkowej Wisły ze względu na duże bogactwo fauny i flory związanych ze środowiskiem wodno-bagiennym zostały włączone do Europejskiej Sieci Obszarów Chronionych Natura 2000.

Radomka to rzeka na granicy trzech gmin: Kozienic, Magnuszewa i Głowaczowa. Do zalet szlaku kajakowego należy jego dobra dostępność i możliwość doboru odcinków rzeki. Radomka jest rzeką meandrującą, o słabym nurcie, płytką i pięknie wkomponowaną w krajobraz lasów i terenów rolniczych.

W czasie spływu Radomką nie sposób się nudzić. Miejscami przepłynąć trzeba pod drewnianym mostkiem, trzeba ominąć liczne wysepki i przeszkody w postaci pochylonych do wody drzew. Rzeka ma urozmaiconą linię brzegową więc na odpoczynek można wybrać wypłaszczone łąki pokrywające jej dolinę albo miejsca, gdzie lasy m. in. rezerwatu „Dęby Biesiadne im. Mariana Pulkowskiego” dochodzą do jej brzegów. Spływ rzeką dostarcza możliwości podziwiania dużej różnorodności siedlisk przyrodniczych.

Pilica płynie na północy powiatu kozienickiego i stanowi granicę gminy Grabów nad Pilicą i Magnuszewa. Jest pięknym, spokojnym i urozmaiconym nizinnym szlakiem wodnym. Miejscami szerokie koryto i niezbyt szybki nurt nie stwarzają problemów nawet początkującym turystom kajakowym. Oznakowanie szlaku kajakowego, tworzenie na całej długości trasy nowych wypożyczalni sprzętu pływającego i miejsc postojowo-wypoczynkowych przyczyniają się do tego, że Pilica zaliczana jest do czołowych szlaków turystyki kajakowej w Polsce. Rzeka na odcinku graniczącym z gminą Grabów nad Pilicą jest szczególnie urokliwa. Meandrujące koryto rzeki wytworzyło różnej wielkości zakola, piaszczyste łachy i wyspy pokryte bogatą roślinnością.

Wisła – królowa polskich rzek rozciąga się po wschodniej granicy powiatu kozienickiego granicząc z gminami Magnuszew, Kozienice, Sieciechów i Gniewoszów. Krajobraz znacznej części rzeki jest ostatnim tego typu krajobrazem naturalnej, nieuregulowanej rzeki w Europie. Rozgałęzione koryto, szereg wysp, piaszczystych łach i starorzeczy tworzy harmonię i piękno. Również obszar międzywala Wisły stanowi ważny element na szlaku wiosennych i jesiennych wędrówek ptaków. Zarówno z kajaka jak i z oddali i najlepiej z lornetką można zaobserwować wiele gatunków ptaków wodnych oraz brodzących.

Rolnictwo i działalność gospodarcza

Powiat kozienicki jest powiatem rolniczo-przemysłowym. Tereny użytkowane rolniczo stanowią w powiecie 57,48% powierzchni, zajmując 52 707 ha, z których 75,46% stanowią grunty orne, 2,28% sady, 22,26% łąki i pastwiska. Najwyższym udziałem gruntów ornych odznacza się gmina Gniewoszów 60,2% oraz Głowaczów 56,8 %. Najwyższy udział łąk i pastwisk występuje w gminie Magnuszew 19,2% i Sieciechów 17,7%. Warunki naturalne w znacznej mierze decydują o kierunkach produkcji rolnej, na terenie powiatu kozienickiego najważniejszym jest urodzajność gleby.W pradolinie Wisły występują gleby urodzajne o klasie bonitacyjnej I – III oraz gleby klasy V i VI. Podział ten najbardziej widoczny jest na terenie gminy Kozienice, gdzie granica ta biegnie wzdłuż drogi z Warszawy do Puław. Dominującymi kierunkami produkcji rolniczej są: produkcja zbóż – na terenie całego powiatu, produkcja owoców miękkich i warzyw – głównie na terenie gmin: Kozienice, Magnuszew, Sieciechów, produkcja trzody chlewnej – Kozienice i Głowaczów oraz przetwórstwo rolno spożywcze. W powiecie kozienickim w przetwórstwie warzyw i owoców specjalizują się m.in.: Bakoma-BIS Sp. z o.o. Janików k/ Kozienic, Zamrażalnia w Zajezierzu, Zakład Handlowo-Produkcyjny „WITAMINA” w Mniszewie, Przetwórstwo Owoców i Warzyw „MULTI-SMAK” w Mniszewie, „DARFRUIT” Sp.z.o.o – Gospodarstwo Szklarniowe w Ryczywole oraz rolnicy indywidualni. Przetwórstwem mięsa zajmują się Zakład Mięsny ,,NOWOPOL” s.c. w Garbatce-Letnisko, Zakład Mięsny Pierzchała w Janikowie. Przetwórstwem mleka zajmuje się Spółka z o. o. „OBORY” w Kozienicach. Rolnictwo zajmuje w gospodarce regionu wysoką pozycję.

Największym przedsiębiorstwem działającym na terenie powiatu jest Elektrownia „Kozienice” S.A. w Świerżach Górnych, jedna z największych i najnowoczśeniejszych opalanych węglem kamiennym elektrowni w Polsce. Ważne miejsce na mapie gospodarczej powiatu zajmują: w Kozienicach ,,Esselte Polska” Sp. z o. o. – produkcja materiałów biurowych, Spółdzielnia Inwalidów, która produkuje sztuczne choinki, folie i opakowania z folii (HDPE, LDPE), odzież ochronną i roboczą, wyroby z drewna (palety) i wyroby wtryskowe. Zakłady Silikatowe „ŻYTKOWICE” w Żytkowicach produkują cegłę wapienno-piaskową, Fabryka Domów „BOGUCIN” w Bogucinie prefabrykaty betonowe, a PREFABET Kozienice S.A. jest producentem „szarego” betonu komórkowego „Termorex” wytwarzanego na bazie popiołów dymnicowych z Elektrowni „Kozienice”. W Świerżach Górnych działa Zakład Remontowy. W powiecie dobrze rozwija się mała i średnia przedsiębiorczość pozarolnicza, działająca w sektorze prywatnym. Atutem powiatu są duże możliwości intensyfikacji produkcji rolniczej – ekologicznej, rozwijanej równolegle z agroturystyką i ekoturystyką. Dotyczy to w szczególności obszarów objętych prawną ochroną przyrody. Starostwo Powiatowe podpisało umowę o współpracy gospodarczej, handlowej i przemysłowej oraz w dziedzinie kultury, edukacji, sportu i turystyki z miastem Medzilaborce w Słowacji. Podpisano również porozumienie w sprawie nawiązania współpracy w podobnym zakresie z władzami miasta Miżgirja, Zakarpacki Okręg na Ukrainie oraz województwem PrahovawRumunii.

Gmina Kozienice

Powierzchnia: 246km kw.; Liczba mieszkańców: 31 470 Kozienice to miasto o 450-letniej historii, położone na skraju Puszczy Kozienickiej na lewym brzegu Wisły w odległości ok. 80 km na południe od Warszawy. Kozienice pełniły ważną rolę historyczną. Wprastarych czasach mieścił się tu dworek myśliwski. To tu miał postoje na trakcie z Krakowa do Wilna król Władysław Jagiełło, a w późniejszych latach inni polscy królowie zatrzymywali się na polowania. W Kozienicach miały także miejsce narodziny króla Zygmunta Starego, co upamiętnia okolicznościowa, unikalna XVI-wieczna kolumna, która znajduje się w parku krajobrazowym założonym w latach 1786-91 przez Jana Kantego Fontanę. Rosną w nim liczne okazy starych i egzotycznych gatunków drzew, m.in. przepiękny okaz buka oraz sosna wejmutka.

Ważnymi czynnikami dla rozwoju Miasta i Gminy Kozienice jest dobre położenie w pobliżu Warszawy od strony międzynarodowego lotniska i pomoc inwestycyjna gminy dla nowych lokalizacji przemysłowych, a także bogata i zróżnicowana oferta terenów inwestycyjnych przygotowana dla potencjalnych inwestorów. Kozienice dzieli 30 km od węzłów kolejowych: Radom, Dęblin, Puławy i 100 km od L u b l i n a . Dobrze rozbudowana infrastruktura i sieć połączeń drogowych powodują, że miasto jest dobrym miejscem do lokalizacji inwestycji. Szczególnie dobrze rozwija się mała przedsiębiorczość, a właściciele firm, które tu działają, wspomagają miasto w rozmaitych przedsięwzięciach i przyczyniają się do jego rozwoju gospodarczego. Gmina charakteryzuje się dużym udziałem dobrej klasy użytków rolnych. Tradycje w produkcji owoców stanowią znakomite perspektywy dla przetwórstwa. Rolnicy specjalizują się w produkcji warzywno-ogrodniczej. Do produkowanych bardzo dobrej jakości warzyw należą m. in. brukselka, kalafior, marchew. Region ten stwarza także znakomite warunki do rozwoju agroturystyki. Tereny preferowane do jej rozwoju to: Brzeźnica, Janików, Ruda, Śmietanki, Kociołki, Ryczywół, Wola Chodkowska, Łaszówka, Chinów, Stanisławice, Staszów, Wilczkowice, Świerże Górne, Majdany, Opatkowice.

Gmina Kozienice współpracuje z Gminą Związkową Göllheim i Związkiem Miast i Gmin Nadrenii Palatynatu z siedzibą w Moguncji oraz podpisała porozumienie o współpracy z gminą Chuguiv na Ukrainie i miastem Medzilaborce na Słowacji.

Zainteresowanych aktywnym wypoczynkiem zaprasza na swoje pełne uroku ścieżki Puszcza Kozienicka. Bogate zbiorniki wodne, czyste środowisko i estetyka gminy zachęcają do rozwoju turystyki i agroturystyki. Wychodząc naprzeciw rosnącym potrzebom w tym zakresie, lśenicy pragną udostępnić społeczeństwu najciekawsze ostępy leśne, stanowiące nie tylko atrakcję turystyczną, lecz będące również obiektami edukacji przyrodniczo-ekologicznej. W tym celu staraniem nadleśnictwa wyznaczone są parkingi leśne, organizowane są ścieżki dydaktyczne, ekspozycje przyrodniczo leśne oraz miejsca wypoczynku.

W Kozienicach znajduje się pełnowymiarowa hala sportowa oraz stadion miejski przebudowany na krajowy kompleks piłkarsko-lekkoatletyczny z bieżnią tartanową.

Nad Jeziorem Kozienickim, w północno wschodniej części miasta, znajduje się malowniczo usytuowany Ośrodek Wypoczynku Świątecznego. Pensjonat z miejscami noclegowymi w pokojach 2-osobowych oraz apartamentach wyposażonych w łazienkę, tv i telefon zapewnia noclegi przez cały rok. Pensjonat posiada własne zaplecze gastronomiczne oraz salę konferencyjną na 60 miejsc. W okresie od 1 maja do 30 września OWŚ dysponuje również miejscami o różnym standardzie w zespole domków letniskowych. W sezonie można korzystać także z pola namiotowego oraz ze stanowisk caravaningowych z przyłączem energii elektrycznej. Ośrodek jest wielokrotnym zdobywcą tytułu Mister Camping. W ośrodku są ponadto: świetlica, stołówka, dwa korty tenisowe, sauna oraz plac zabaw dla dzieci.

Na jeziorze jest kompleks basenów naturalnych; w sezonie wakacyjno-urlopowym nad bezpieczeństwem korzystających z nich czuwają ratownicy, działa wypożyczalnia sprzętu wodnego.

W Kozienicach urodził się Bogusław Klimczuk – polski kompozytor, pianista, dyrygent.W położonym nad Jeziorem Kozienickim amfiteatrze będącym miejscem imprez, organizowany jest coroczny Ogólnopolski Festiwal Piosenki jego imienia.

Okresy świetności, bujnego rozkwitu regionu i czasy tragicznych wydarzeń przypominają liczne zabytki wpisane do Rejestru Ochrony Zabytków. Jednym z nich jest największa chluba Kozienic – zespół pałacowo-parkowy, który powstał w latach 1778-91 dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wg projektu architekta Franciszka Placidego. Ogrodem przypałacowym zajął się Jan Kanty Fontana. W 1935 roku pałac przejął gen. Iwan Dehn, który otrzymał majątek Kozienice za swoje zasługi dla Rosji. Największe przśbrażenie pałacu nastąpiło pod koniec XIX wieku. W latach 1896-1900 architekt Franciszek Arveuf nadał siedzibie styl francuskiego renesansu. Z podpalonego przez Niemców w 1939 roku pałacu zachowała się do dnia dzisiejszego jedna z oficyn, w której obecnie mieści się Muzeum Regionalne w Kozienicach. Ocalałymi fragmentami z otoczenia dawnego pałacu są cokoły pod rzeźby myśliwskie z czasów stanisławowskich, przedstawiające polowanie na dzika i niedźwiedzia oraz kamienne schody przed elewacją od strony ogrodu.W miejscu spalonego pałacu i prawej oficyny po wojnie postawiono budynki, w których mają swoje siedziby Urząd Miejski w Kozienicach oraz Urząd Skarbowy. Z dziedzińca roztacza się widok na basen z lat 1839-65, w formie barokowego czworoliścia z piaskowca szydłowieckiego otoczony kolumnami.

Poza tym istnieje kilka zabytkowych cmentarzy. Cmentarz żydowski z początku XVII wieku, na którym zachowały się fragmenty 102 nagrobków. Cmentarz grzebalny parafii rzymskokatolickiej powstały w połowie XIX wieku, na którym znajdują się m.in. kwatery legionistów polskich z I wojny światowej, żołnierzy poległych w 1939 i 1945 roku. Cmentarz rodziny Dehnów, założony w I poł. XIX wieku (najstarszy zachowany nagrobek pochodzi z 1845 roku). Cmentarz grzebalny wyznania ewangelicko-augsburskiego w Chinowie Starym założony prawdopodobnie przed 1840 rokiem użytkowany do roku 1944. Cmentarz z I wojny światowej w lesie koło Kociołek.

Do zabytków architektury sakralnej należą: Kościół p.w. Świętego Krzyża, murowany z cegły, trójnawowy wzniesiony w latach 1868-1869. Kościół parafialny p.w. Najświętszego Serca Jezusowego w Brzeźnicy; murowany z cegły wybudowany w latach 1911-1937. Kościół p.w. Św. Katarzyny i dzwonnica w Ryczywole. Kościół był budowany w latach 1876-1884, został zniszczony podczas wojny w 1944 roku i odbudowany w latach 1945-49. Jeszcze do niedawna istniała drewniana kaplica z XVIII wieku w Cudowie.

W mieście zachowały się także budynki o różnych stylach architektonicznych np.: na ul. Radomskiej pochodzące z połowy XIX wieku kramy jako wąski i długi parterowy murowany budynek, z podcieniem na drewnianych słupach, na ul. 1 Maja budynek drewniany, dwutraktowy z gankiem wspartym na dwóch słupach oraz willa w stylu modernizmu z 1923 roku przy ul. Kochanowskiego.

Rekreacja w Kozieniach

Kryta pływalnia „Delfin” jest nowoczesnym obiektem sportowym i posiada: basen sportowy, rekreacyjny, stacje do masażu nadwodnego i podwodnego oraz mały basen dla dzieci i zjeżdżalnię. Od 2009 r. działa tu także Centrum Odnowy Biologicznej. Oferuje ono saunę fińską z koloterapią, łaźnię parową i basen do hydromasażu. Obok kompleksu basenowego usytuowane jest sztuczne lodowisko o pow. 900 m czynne w okresie zimowym. Na miejscu znajduje się także wypożyczalnia łyżew.

Gmina Tczów – informacje ogólne

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach
Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Szanowni Państwo!

Z przyjemnością zapraszam do odwiedzenia i poznania Tczowa i okolic.

Nasza miejscowość gminna należy do jednej z najstarszych w regionie radomskim. Jan Długosz wzmiankuje o istnieniu Tczowa już w „Kronice” choćby wpis żaka z Tczowa do Księgi Studentów Akademii Krakowskiej.

Z historią kraju łączy nas wielopokoleniowa i chlubna tradycja. Mieszkańcy brali aktywny udział w ważnych wydarzeniach historycznych. Obecnie władze gminy przywiązują dużą uwagę do podejmowania inicjatyw związanych z dbałością o dziedzictwo kulturowe i patriotyczne.

Największym bogactwem naszej gminy jest nieskażone środowisko naturalne. Wszystkich Potrzebujących kontaktu z piękną przyrodą zapraszamy do nas. Odnajdziecie tu państwo spokój, swojską atmosferę radomskiej wsi.

Władze gminy przy aktywnym wsparciu (współudziale) mieszkańców podejmują szereg konkretnych działań mających na celu rozwój ekonomiczny i infrastrukturalny. Stawiamy na oświatę, ekologię, komunikację. Inwestujemy w rozbudowę i modernizację szkół, poprawę jakości dróg. budowę kanalizacji. Wygrywamy konkursy na najpiękniejsza miejscowość w powiecie zwoleńsklm.

Jesteśmy otwarci na wszelkie inwestycje, które dawałyby obustronne możliwości rozwoju. Myślę, że nasza „mała ojczyzna” warta jest zainteresowania państwa do czego serdecznie zapraszamy. Życzę wielu niezapomnianych wrażeń.

Historia gminy Tczów

Gmina Tczów swoją nazwę wzięła od wsi o tej samej nazwie. Sam Tczów jest miejscowością bardzo starą, niegdyś położoną wśród lasów. Początkowo była wsią królewską, polem król Władysław Jagiełło wcielił ją do starostwa zwoleńskiego. Od XIII w. w Tczowie znajdowała się parafia pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela istniejąca do dnia dzisiejszego.

W starych kronikach szkolnych znajdują się opisy dotyczące dawnego obszaru gminy. Pisali o łych faktach P. Klirnczuk w książce „Nasz powiat” oraz ksiądz Jan Wiśniewski w książce „Dekanat Kozienlcki”: Od szosy zwoleńskiej na południe znajdowała się gmina Tczów. Granice jej na południu j na zachodzie przylegały do powiatu iłżeckiego i radomskiego. Na wschodzie graniczyła z gminą grabowską oraz miastem Zwoleniem. Na północy zaś graniczy z gminą suskowolską i dotykała gminy Policznej. Obszar jej był nieregularny i niedogodny. Teren gminy ma charakter równinny. Rzek większych tu nie ma. Spoza wsi Borki sączy się mały potok, dopływający do Modrzejówki. Drugi strumień to początki rzeczki Lucimii, który wlewa! się do stawu w Rudzie razem ze Zwolenianką skąd dalej płynie do Wisły.

Najważniejszą drogą w gminie jest biegnąca na północ bita droga ze Zwolenia do Radomia. Ze Zwolenia biegnie również gościniec do Tczowa, który przecina drugi biegnący ze wsi Podgóra do Kazanowa. Okolica to rolnicza, ziemia dość żyzna. Z drobnego przemysłu domowego zasługuje wyrób kilimów. Ruch handlowy gminy zbiega się w pobliskim Zwoleniu. Na jarmarki wyjeżdża się również do Skaryszewa”.

Władzę administracyjną pełnili wójtowie. Pierwszym zapisem archiwalnym spotkanym w archiwum radomskim [est 11 września 186S r.. kiedy to wójt gminy Tczów Karol Ćwiklak podpisał protokół (trzema krzyżykami) sporządzony przez pisarza Jana Markiewicza, udawadniający jako we wsiach Tczów, Bartodzieje. Brzezinki, Strykowlce Górne, odczytany był najwyższy ukaz „o szkołach początkowych w Królestwie Polskim”.

Jak pisze pan Zbigniew Lesisz w artykułach wydrukowanych w Głosie Ziemi Zwoleńskiej w nr 18 i 24 z2002 roku „O godłach zwoleńskich” – w końcu XIX w. sąsiadujące ze Zwoleniem urzędu gminne używały pieczęci wielkości „jak pięciozłotówka” pośrodku z rysunkiem i na obwodzie z napisem w języku rosyjskim. Rysunek len mógł być wzorowany na herbie rodziny Matulewiczów – ostatnich dziedziców na zwoleńsklm starostwie. Herb tej rodziny nie jest znany, stąd nie ma możliwości porównania zarysów rysunku na pieczęci z rysunkiem herbu. W tym czasie koniec XIX w. sąsiadujące ze zwoleniem urzędy gminne używały podobnych pieczęci zawierające w tle rysunki być może charakterystyczne dla danej miejscowości – przedmioty drzewa łub budowle. Są to pieczęcie wójtowskie – wójta gminy Tczów i Grabów. Pochodzą z dokumentów z lat 1898-1899. Tak było do końca zaborów. W 1918 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i ustanowieniu w kraju polskiej administracji. Gminą administrował Urząd Gminy z wójtem na czele, a gmina Tczów przynależała do powiatu kozienickiego.

Rada Gminy w Tczowie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości została wybrana na początku i 919 r. Imienny wykaz radnych i ich zastępców na dzień I maja 1919 r.; radni: Suwała jan, Nedzi Teofil, Mital Józef, Osiński Aleksander, Wolszczak Leon, Nędz) Franciszek, Janeczek Walenty. Gapwtik Stanisław, Deja Franciszek. Zawodnik Piotr, Drozd Wincenty. Ciesielski lózef; z-ca radnych: Mroczek Walenty. Wblszczak Piotr, Dusiński Mzrcin. Żyrko Andrzej, Siewierski józef, Kroczewskl Ignacy.

Rada Gminy w niezmienionym składzie działała do 1927 roku. kiedy to pismem z dnia 25 maja 1927 roku starosta powiatu kozienickiego polecił 18 rad gminnych, min. w Tczewie, z powodu przedłużonej kadencji Rady oraz nieinteresowania się sprawami gospodarki i nie kontaktowania się z wyborcami. Nowe wybory odbyły się w okresie od i 7 czerwca do 4 lipca 1927 roku. Wybrano wójta, jego zastępcę. 12 członków Rady i 6 zastępców członków.

W wyborach Rad Gmin w dniu 5 lutego 1939 roku wójtem gminy został wybrany Wblszczak Antoni, a (ego zastępcą Wolszczak Stanisław, na których w roku 1944 Ruch Oporu wykonał wyrok śmierci za współpracę z okupantem hitlerowskim. Po ich śmierci funkcję wójta objął Cykle Emil i pełnił tę funkcję aż do wyzwolenia – styczeń 1945 roku. Pa wyzwoleniu władzę administracyjną pełnili komisarze wojskowi do m-ca 1945 roku.

Po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. władze administracyjne gminy mieściły się w Tczowie. Gmina składała się z gromad, a terytorialnie wchodziła w skład powiatu kozienickiego. Do roku 1948 władzę sprawowali Przewodniczący Rady i wójtowie, a po zjednoczeniu Polskiego Ruchu Robotniczego i powstania PZPR – Przewodniczący Rady, który był jednocześnie przewodniczącym Prezydium GRN.

W skład gminy Tczów wchodziły następujące gromady: Bartodzieje, Borki, Brzezinki Nowe, Brzezinki Slarc. Janów, Józefów. Julianów, Lucin. Podzakrzówek. Tczów Średni. Wincentów. Kazimierzów. Wilczy Ług. Wybrance (od lipca 1945 r.). ledlanka, Strykowrce Słotne. Slrytowfce Górne. Hcłcnów. Karszówka. (miejscowości te na skutek reformy administracyjne) i utworzeniu Gromadzkich Rad Narodowych w 1954 r. przeszły pod zarząd Urzędu Gminy w Zwoleniu!, oraz Dębnica która przeszła do PGRN w Kazanowie.

Wskutek zmian administracyjnych w 1985 roku zostają zlikwidowane powiaty, a utworzone 49 województw, w tym województwo radomskie, w skład którego włączona zostaje gmina Tczów. W miesiącu wrześniu 1984 r. rozdzielone zostaje sołectwo łanów i (ózefów, tworząc samodzielne sołectwa. Uchwała weszła w życie z dniem powzięcia z mocą obowiązującą od dnia wyborów rady sołeckiej i sołtysa wsi Józefów. Wybory odbyły siq w dniu 18 lislopada i 984 roku. W 1990 r. w miejsce naczelników gmin powołuje się wójtów gmin. Gmina traci charakter terenowego organu administracji państwowej, a staje się gminą samorządową. Pierwszym wójtem gminy wybranym na sesji jest pan Krok Slanisław. Na sekretarza powołano Michałowskiego Tadeusza, natomiast skarbnikiem gminy zostaje pani Nedzi Jadwiga. Pierwszym przewodniczącym Rady gminy został pan Kacpcrczyk Tadeusz – radny wsi Brzezinki Stare. W 2002 roku nastąpiły zmiany w samorządzie, gdzie doszło do wyborów bezpośrednich wójtów.

O stanowisku wójta gminy w wyborach bezpośrednich w dniu 27 października 2002 roku ubiegało się 6 kandydatów. Liczba uprawnionych do głosowania wyborców z gminy wynosiła 3 654 osoby. Głosów ważnych zostało oddanych 2252, a wybrany Wójt gminy pan Andrzej Wolszczak uzyskał 1593 głosy. Nadmienić należy, że tylko w girinic Tczów powiatu zwoleńskiego – wójt wybrany został w pierwszym głosowaniu. W wyborach tychże wybierano mniejszą n z dotychczas liczbę radnych tj. nie 18 a 15 (na okres kadencji samorządu do 2006 r.).

a terenie gminy Tczów zlokalizowane są pomniki upamiętniające miejsca pamięci narodowej j.n: f. Cmentarz parafialny w Tczowie – pomnik upamiętniający poległych żołnierzy w latach 1914-19. Teren mogiły Jest okrawężnikowany i wyłożony kostką brukową. Pośrodku jest ustawiony pomnik z płyt granitowych i napisem .pamięci poległych żołnierzy I 914-191S Patronat sprawuje PSP w Tczowie i Urząd Gminy. 2. W miejscowości Lucin (w lesie przy drodze dojazdowej) umiejscowiona Jest mogiła ziemna z pionową płytą betonową z napisem -Miejsce wiecznego spoczynku 7 osób zamordowanych przez faszystów niemieckich – (943 Cześć ich Pamięci”. Patronat sprawuje PSP w Podgórze i UG Tczów. 3. Największym mordem dokonanym na mieszkańcach Tczowa, była egzekucja z i i listopada (943 r. Zamordowane zostały 35 osoły przez żandarmerię i gestapo ze Zwolenia. Jest to mogiła zbiorowa, na której usytuowana jest figura i płyta pionowa .Tu spoczywają bohaterzy walki konspiracyjnej, którzy zginęli śmiercią męczeńską z rąk katów niemieckich w liczbie osób 35 dnia 11 XI i 943 r. Cześć ich pamięci

Słownik miejscowości Gminy Tczów w obecnych granicach

Bartodzieje – nazwę wieś prawdopodobnie wzięła od bartników osiadłych wokół położonego w głębi fasu jeziora. Bartodziej to dozorca barci inaczej bartnik, pasiecznik. Inne wersje podają, że założycielem wsi byt Bartłomiej lub ród Barlodziejskich. Nazwy okolicznych miejscowości świadczą o tym. że powstały one na terenach leśnych, stopniowo zagospodarowywanych przez włościan: Niwki – nazwa oznacza wy karczowana, niwę pod lasem; Siedlisko – obszar, gdzie zaczęto w późniejszych czasach zasiedlanie: Wykupne – ziemia wykupiona od dziedzica; Najprawdopodobniej wieś powstała w XIV w. Na początku XIX w. Bartodzieje należały do powiatu kozienickiego. liczyły 538 mieszkańców i 80 domów. Oo włościan należało 1509 mórg ziemi. Obecnie wieś liczy 152 budynki. 602 mieszkańców i 1087.84 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Krzysztof Zawada.

Borki – nazwa wsi określona jest przez teren powstały po wyciętych małych lasach. Wieś powstała na obrzeżach Puszczy Radomskiej – prawdopodobnie w XIV w. Dość długo uważano ją za część Tczowa. W XIX wieku Sorki liczyły 66 domów. 309 mieszkańców i i 152 morgi ziemi. Obecnie we wsi jest 108 budynków. 474 mieszkańców, którzy posiadają 701.90 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Mieczysław Wójcik.

Brzezinki Stare – nazwa wsi oznacza teren po usuniętej brzezinie. Powstała najprawdopodobniej w XII wieku. W początkach swojego istnienia była własnością króla, a następnie przekazano ją stolnikowi sandomierskiemu. Stąd też osadnicy płacili dziesięcinę kolegiacie sandomierskiej. W 1389 r. wieś miała nadane prawo niemieckie. W II połowie XV w. na gruntach sołtysa powstał folwark pańszczyźniany Ze względu na bliskość drogi z Radomia do Lublina przez Tczów, mieszkańcy Brzezinek byli świadkami wielu wydarzeń historycznych: czasów świetności parafii tczowskic j. najazdu szwedzkiego I powstania kościuszkowskiego. Podczas I wojny światowej przechodziły przez wieś wo)ska rosyjskie. Ludność Brzezinek brała udział w przygotowaniu okopów na polach Osuchowa. W X1914 r. mieszkańcy widzieli przemarsz legionów J. Piłsudskiego.

Na początku XIX wieku wieś należała do powiatu kozienickiego. Liczyła 57 domów. 354 mieszkańców. 364 mórg ziemi dworskiej i 1053 mórg ziemi włościańskiej. We wsi funkcjonowała gorzelnia. Obecnie we wsi jest 144 domów. 5 i 5 mieszkańców, którzy posiadają 554.21 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Jacek Wargacki.

Brzezinki Nowe – wieś powstała na koniec XIX w. Obecnie wieś liczy 67 domów mieszkalnych. 263 mieszkańców, którzy posiadają 450.09 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Józef Wólczański.

Janów – wieś włościańska, nazwa jej pochodzi od imienia osadnika – właściciela ziemskiego. Na początku XIX wieku liczyła 33 domy. 318 mieszkańców i 600 mórg ziemi. Obecnie Janów liczy 89 domów. 497 mieszkańców, którzy posiadają 403.88 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Jan Puk.

Józefów – nazwa wsi oznacza prawdopodobnie imię właściciela lub osadnika. Na początku XIX w. we wsi było 29 domów. 277 mieszkańców i 360 mórg ziemi włościańskiej. We wsi była kiedyś huta szkła. Obecnie we wsi jest 42 budynki, 170 mieszkańców, którzy posiadają 202.81 ha ziemi. Sołtys – pan Marek Chmurzyński.

Julianów – nazwa wsi pochodzi również od (mienia osadnika (ub założyciela. Obecnie liczy 9 budynków. 21 mieszkańców posiadających 49.93 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Paweł Komisarski.

Kazimierzów – nazwa wsi pochodzi od imienia osadnika lub założyciela. Obecnie we wsi jest 23 budynki. 99 mieszkańców posiadających 154.27 ha ziemi. Sołtysem jest pan Tomasz Pietrzyk.

Lucin – wieś włościańska. Nazwa pochodzi od imienia osadnika lub założyciela. W XIX w. liczyła 39 domów. 235 mieszkańców i 565 mórg gruntów. Obecnie we wsi jest 65 domów, 300 mieszkańców posiadających 293.14 ha ziemi. Sołtysem jest pan Henryk Nowak.

Podzakrzówek – nazwa wsi powstała w związku z jej położeniem – niedaleko Zakrzówka. W XIX w. liczyła 37 domów, 249 mieszkańców i 840 mórg ziemi. Obecnie wieś liczy 79 domów. 333 mieszkańców posiadających 575.94 ha ziemi. Sołtysem wsi jest pan Andrzej Choroś.

Rawica Stara. Nowa. Kolonia. Józefatka – pierwsza nazwa wsi Rawica to Tczowska Wola. Główny element tej nazwy – Woła – wskazuje na lokację na prawic magdeburskim. Takie lokacje miały na tym obszarze miejsce w XV w. W sferze hipotez musi pozostać twierdzenie. Iż Tczowska Wola właśnie wtedy powstała. W XV wieku na obszary te licznie przybywała szlachta. W ich rękach znalazła się z pewnością Tczowska Wola.

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego dla wsi Rawica. jako drugą nazwę podaje Rawica Nowa. Stąd możemy wnosić, że od tego pochodzi współczesna nazwa miejscowości. Prawdopodobnie utworzono wtedy folwark pańszczyźniany. Od 1571 r. wieś weszła w skład starostwa zwoleńskiego. które funkcjonowało aż do upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej. Po trzecim rozbiorze ziemie te znajdowały się pod panowaniem zaboru austriackiego.

W kwietniu 1839 roku Rawica jako dobra Rządu Guberialncgp Radomskiego została wydzierżawiona kpt. Kochanowskiemu, który następnie w czerwcu tego samego roku odstąpił ją Ignacemu Wodzinawsklemu. Dzierżawił on folwark do 1841 roku. Kolejnymi dzierżawcami zostali: Feliks Frcjsler oraz Aleksander Jasiński. W J 863 r. nastąpiło uwłaszczenie dóbr. Ziemia i zabudowania dworskie zostały rozprzedane między chłopów. W tym właśnie czasie powstała część Rawicy nazwana Kolonią. W XIX w. oprócz zabudowań dworskich znajdowało się w Rawicy 42 domy. a zamieszkiwało ją 330 mieszkańców. Około 1917 r. Opieka Szkolna wynajęła budynek z przeznaczeniem na szkołę.

W okresie międzywojennym na terenie Rawicy prężnie działało Stronnictwo Ludowe 1 Koło „Wici”. W czasie II wojny światowej na tym terenie działały Bataliony Chłopskie reprezentowane przez zgrupowanie .Ośki”; Dokonywało ono głównie akcji dywersyjnej i broniło ludności cywilnej.

Najtragiczniejszym dniem w historii wsi okazał się 11 listopada 1943 roku. Wtedy to Niemcy aresztowali pod zarzutem współpracy z partyzantami 7 młodych mężczyzn. Byli nimi: Tadeusz Dygas. Jan Gołąbek. Stanisław Wójcik. Antoni Gregorczyk. Stanisław Pietrzyk. Antoni Różański oraz lan Woźniak. Wszyscy zginęli podczas egzekucji dokonanej w Tczowie. Zostali pochowam w zbiorowej mogile.

W styczniu 194S roku Rawicę i okoliczne wioski wyzwoliły oddziały Armii Radzieckiej. Po wojnie odżyły tradycje ruchu ludowego kontynuowane przez PSL i Związek Młodzieży Wiejskiej. Działalność rozpoczęła też Spółdzielnia Rolnicza, którą współtworzyli sami gospodarze.

W latach 70-tych utworzono specjalistyczne gospodarstwo rolne nastawione na hodowlę bydła. Straty materialne spowodowane m.in. pożarami, stopniowo doprowadziły do jego upadku.

Obecnie na terenie wsi Rawica działa odlewnia metali, która daje zatrudnienie miejscowej ludności.

Rawica Nowa. Rawica Kolonia. Rawica lózefatka to wioski powstałe w XIX wieku w wyniku rozwoju i wzrostu liczby ludności Rawicy Starej. Łącznie wsie liczą 135 mieszkań. 660 mieszkańców, którzy posiadają 191,33 ha ziemi. Sołtysem jest pan Piotr Woźniak.

Tczów -wieś powstała w XII wieku przy szlaku Radom-Lublin. Nazwa wsi pochodzi od pustych terenów. Była tu siedziba kościoła parafialnego, szkoły początkowej f urzędu gminy. Wieś w XIX wieku składała się z kilku części: Borek; Tczowa dworu liczącego 3 domy 20 mieszkańców i 5 mórg; Tczowa Nowego liczącego 13 domów, 48 mieszkańców’ i 88 mórg ziemi; Tczowa Średniego liczącego 67 domów. 441 mieszkańców 11152 mórg włościańskich 19 mórg rządowych; Tczowa Szczyny liczącego 4 domy, 3 2 mieszkańców. 52 mórg włościańskich i 9 mórg rządowych:

Tynica – nazwa wsi wzięła się od nazwiska jej właściciela. W XV wieku należała do rodziny Tynieckich i Zakrzowsklch. Była to wieś folwarczna, wchodziła w skład powiatu radomskiego i gminy Kuczki, parafią był Odechów. W XIX wieku ma 19 domów. 147 mieszkańców, 285 mórg ziem dworskich i 165 włościańskich. Obecnie ma 43 budynki mieszkalne. 189 mieszkańców posiadających 826,19 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Kazimierz Kuśmicrczyk.

Podtynica – nazwa wsi pochodzi od położenia iv pobliżu Tynicy. Obecnie we wsi jest 14 domów 1108 mieszkańców.

Wicentów – nazwa wsi pochodzi od osadnika lub założyciela. W XIX w. we wsi było 19 domów. 102 mieszkańców i 320 mórg ziemi. Obecnie jest 25 domówi 108 mieszkańców. Sokys-pan Marian Komisarski.

Wilczy Ług – od wschodniej i północnej strony tej wsi ciągnie się las jako pozostałość Puszczy Kozienickiej. Podobno żyły tu liczne stada wilków grasujących po leśnych mokradłach i łąkach, słabo urodzajnych ziemiach porośniętych sitowiem. Icst to stara wieś. Według kroniki kościelnej liczy 350 lat. W XIX wieku liczyła 19 domów. 102 mieszkańców i 320 mórg ziemi. Obecnie jest tu 14 domów 170 mieszkańców.

Warunki przyrodnicze Gminy Tczów

Obszar gminy Tczów położony jest w obrębie mezoregionu Równiny Radomskiej, wchodzącej w skład wzniesień pofudnłowo-mazowiecfuch. Pod względem goemorfologicznym jest to plejstoccńska wysoczyzną dtwudacyjna. o pranie płaskiej powierzchni i nachyleniach nie przekraczających 5%. Wzniesienie nad poziom morza zawiera się w granicach 156 -187 m. Wysoczyzną porozcinana jest dolinami rzek: Muchy, Tćzówki. Piątkowego Stoku oraz Ich dopływów i charakteryzuje się występowaniem licznych bezodpływowych zagłębień. W rejonie Lucina. łanowa. Bartodziejów, Kazlmierzowa. Rawicy. Brzezinek Nowych i Winccntowa występują piaski eoliczne, w północnej części gminy tworzące kilkumetrowe wydmy.

Pod względem hydrograficznym gmina należy do dorzecza Wisły. Przez teren gminy z północy na ptó.-wscfi. przebiega dział wodny drugiego rzędu oddzielający dorzecze Iłżanki i Zwolenki. W dorzeczu Iłżanki znajduje się około 90% pow. gminy.

Najważniejszymi ciekami wodnymi są Tćzówka (Struga Tęczowa). Mucha z Klonówfcą – dopływy Modrzewianki oraz Piątkowy Stok – dopływ Zwolenki. Sieć rzeczna ma charakter nizinny – płaskie doliny, rzeki niewielkie, silnie rozgałęzione. Znaczny wpływ na kształt sieci hydrograficznej miały działania melioracyjne, które spowodowały znaczne obniżenia poziomu wód gruntowych. Na obszarze gminy występują dwa poziomy wodonośne: czwartorzędowy i gómokrcdowy. Teren gminy położony jest w zasięgu Głównego Zbiornika Wód Podziemnych Nr 405 . Niecka Radomska – kredowy poziom wodonośny. W planie Rozwoju Lokalnego jest planowana budowa zbiornika o powierzchni. 7,5 ha w Brzezinkach Starych.

Gmina Tczów położona jest w województwie mazowieckim, w płd.-zach. części powiatu zwoleńskiego. Graniczy, od północy i wschodu z Miastem i Gminą Zwoleń, od południa z Gminą Kazanów oraz od zachodu z Miastem i Gminą Skaryszew i Gminą Gózd. Powierzchnia ogólna gminy wynosi 7212 ha. Liczba mieszkańców (stan na 31 XII 2006 r.) – 5000. Gmina jest typowo rolnicza, użytki rolne ogółem zajmują 87%. lasy 6.8%. a łącznie z zadrzewieniem 7.5%. Użytki rolne ogółem zajmują ok. 632 ( ha (grunty orne – 5334 ha, sady – 22 ha, łąki – 785 ha. pastwiska – 180 ha). Lasy zajmują niewielką pow. 468 ha, a łącznie z zadrzewicniami – 540 ha (7.5% powierzchni ogólnej gminy). Lasy osób prywatnych stanowią 99%. a lasy państwowe I %. Na obszarze gminy rozproszone są drobne pow. leśne. Najwęższymi kompleksami są: położony na wsch. od Bartodziejów Las Gardzlenicki I na płn. od tej miejscowości – Las Rogacz. Lasy państwowe nadzoruje Nadleśnictwo Zwoleń. W lasach dominuje drzewostan sosny z domieszką brzozy, grabu, olszy, świerku i dębu. Wiek drzewostanów sosnowych to 40-80 lat. a także powyżej 80 lat podszycie tworzą: dąb. brzoza, sosna, kruszyna i jarzębina. Ważnym elementem szały roślinnej na terenach ubogich w lasy są zadrzewienia i zakrzewienia, które zajmują powierzchnię 52 ha. Najwięcej takich gruntów znajduje się w Brzezinkach Nowych i Tczowie Średnim. W dolinach rzek Tćzówki. Kkmówkr tustępują torfy, na których rozwinę ekosystemy roślinności bagiennej. Ekosystemy te związane są z mokrymi zagłębieniami dcflacyjnymi występującymi głównie w południowej części gminy, przy granicy z gminą Kazanów (Żabówka. Wilczy Ług. Sycyna). Głównymi kopalniami gminy Tczów są złoża skal wapiennych (opoka i kreda pisząca), kruszywo naturalne (piaski), surowce ilaste (gliny zwałowe) i lody Złoża surowców mineralnych – mimo. że nie są udokumentowane, wszystkie były eksploatowane na potrzeby lokalne.

Na terenie gminy Tczów znajdują się obszary podlegające ochronie: lasy, ujecie wody w Tczowie wraz zc sli cfą ochrony pośredniej, zewnętrznej. Do objęcia ochroną prawną przewidziane są obiekty: pomnik przyrody nieożywione! – głaz narzutowy o obwodzie 6 m w Brzezinkach Starych; „Niecka radomska” wraz ze strefami ochronnymi.

Rys historyczny parafii pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela

W tradycji chrześcijańskiej Kościół, to .zgromadzenie, które ma słuchać proklamowanego Słowa Bożego i celebrować dziękczynienie.'” (Encyklopedia Chrześcijaństwa, wyd. jedność). Święty Łukasz zaświadcza o lym w Dziejach Apostolskich, że pierwsi chrześcijanie wierni Chrystusowemu przesłaniu ..Trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie” (2.42) „Spodobało się bowiem Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud. Toteż ten lud mesjaniczny. choć nie obejmuje aktualnie wszystkich ludzi, a nieraz nawet okazuje się małą trzódką. jest przecież potężnym zalążkiem jedności, nadziei i zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego. Ustanowiony przez Chrystusa dla wspólnoty życia, miłości i prawdy, używany jest również przez. Niego za narzędzie zbawienia wszystkich ludzi i posłany jest do całego świata, jako światłość świata i sól ziemi.” (KK 9)

W całym rym ogromie dziedzictwa chrześcijańskiego pragnę przedstawić historię parafii, pod wezwaniem św. Jana Chrzdciefa w Tczowie. Sięga ona bowiem bardzo dawnych czasów, bo już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa (pierwsze zapisy wymieniają rok 1180) istniał tu kościół zbudowany z drzewa modrzewiowego. Przetrwał on do roku 1616. kiedy lo pożar, spowodowany uderzeniem pioruna zniszczył kościół. Wrazz nim spłonęły dokumenty nadające przywileje kościołowi. Mieszkańcy okolicznych wiosek, tworzący parafię, to (udzie dumni, pracowici i głęboko religijni, dlatego postanowili odbudować spalony kościół, już w 1642 r. król Władysław IV wznowił ponownie dawne przywileje.

Burzliwe dzieje Polski sprawiły, że parafianie nie cieszyli się długo odbudowanym kościołem. Mała miejscowość Tczów, położona wśród lasów, również odczuła piętno wojny szwedzkiej. W 1657 r. kościół ponownie został ograbiony ze wszystkiego i spalony, lym razem jednak mieszkańcy postawili kościół z cegły.

Późniejszy zapis w kronice, datowany na rok (780. tak ten kościół opisuje: „Kościół murowany z cegły, dobry wewnątrz, zewnątrz ankarami wsparty, sufit ma z tarcic. Pod tytułem św. lana Chrzciciela, konsekrowany 12 listopada 1671 r. przez ks. Marcina Oborskiego, biskupa. Sufragana krakowskiego. Pamiątkę poświęcenia, obchodzi się w pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych. W ołtarzu Matki Boskiej ma relikwie św. Klemencji z 1718 r. uznane i potwierdzone przez ks. Tubińskiego. biskupa krakowskiego. Odpusty obchodzi się na św. Trójcę, na Wniebowzięcia Matki Boskiej, który to odpust nadal Klemens XI21 września 1716 r.

Kolejnym tragicznym rokiem w historii kościoła był rok 1790. W dniu św. Marka kolejny pożar spalił nie tylko kościół, ale również całą wieś Tczów. Z kościoła ocalała tylko zakrystia. Spaliły się dokumenly stopił się dzwon kościelny, spaliły się również zabudowania gospodarcze. Znów kolejne pokolenie parafian przystąpiło do odbudowy kościoła. Został on konsekrowany 1893 r. przez bp. Solklewicza i miał ok. 40 łokci długości i 20 szerokości. Znajdowała się w nim jedna nawa w kształcie kwadratu. Był on pokryty żelazną blachą. Sklepienie zastępował sufit z desek.

W 1816 r. w wykazie sporządzonym przez ks.Onufrego Anuszkiewicza – wikarego, parafia liczyła: wsi 8, dusz 2 500. ziemi 34 morgi, dochodu z ziemi 128 zł, z propinacji 600 zł, (propinacja – prawo w XV) – XIX w: wflączne prawo dziedzica gruntowego do produkcji i sprzedaży wódki i innych trunków poddanym chłopom), z dziesięciny snopowej 1040 zł. dochód pieniężny 1300zł.

W 1838 r. staraniem dziedzica Kazanowa i Miechowa, zostaje przyłączona do Kazanowa wieś Miechów. W następnych latach odłączone zostają wsie Kroczów Mniejszy i kroczów Większy oraz Osuchów i Kolonia Osuchowska. W zamian za to do tczewskiej parafii przyłączono wsie należące do parafii skaryszewskiej: Podgóre. Podmostki. Część Karszowki i Józelalkę.

W czerwcu 1906 r. parafię po śmierci ks. Urbańskiego objął ks. Marceli Grajewski, prefekt przy Gimnazjum Męskim w Radomiu. On sam pisząc kronikę tak wspomina: -Pierwszy odpust i obsiedliny w Tczowie obchodziłem 15 sierpnia 1906 r. W Tczowie zastałem kościół murowany, wprawdzie dość na pozór w dobrym stanie, ale w rzeczywistości w złym, dla parafian bardzo szczupłym. Musiałem się zająć powiększenie go. tym bardziej, że parafianie rozumieli to dobrze i okazali wiele chęci do rozpoczęcia budowy” (kronika parafialna).

Po dobrowolnym opodatkowaniu, mieszkańcy wpłacili na rzecz budowy sumę 10 000 rubli, była to suma o połowę większa, niż ta którą zaproponował ks. Grajewski, obawiając się zbytniego obciążenia parafian.

Pierwszy architekt, pochodzący z Puław nie przypadł Ks. Grajewskiemu do gustu, dlatego zatrudnił znanego w kraju architekta Józefa Dzickońskicgo z Warszawy. Ten dopiero w drugim podejściu opracował projekt, który spodobał się ks. Proboszczowi i parafianom. Ówczesne czasy nie należały do najłatwiejszych. Polska była wówczas pod zaborami.

Urzędnikom nic spieszyło się z zatwierdzeniem planów budowy. Dopiero w 191 I r. można było przystąpić do budowy świątyni i wtedy stanęły mury prawie pod gzyms. W następnym roku postawiono gzymsy, część wież. filarów, arkad i wiązania dachu. Pracą objęto jednocześnie wszystkie nawy kościoła, aby uniknąć w przyszłości pękania murów. W latach 1912 i 1913 parafianie zebrali kolejne 10000 rubli. Wykonano sklepienie, tynkowanie wewnętrzne. fugowanie na zewnątrz, tynkowanie filarów.

Wielkim pomocnikiem ks. Grajewskiego przy budowie był wikary, ks. Narwid. Nie tylko doglądał budowy, ale często pracował razem z robotnikami. Kronika parafialna opisuje sytuację, gdy trzeba było oczyścić studnię przy plebani. Nikt z obecnych nie miał odwagi zjechać z wiadrem w dół, zrobił to dopiero ks. Narwid.

W następnych latach, ze składek młodzieży i tercjarzy wstawiono okna z kolorowego szkia. Witraże kosztowały 1060 rubli I wykonała je firma Olszewskiego z Warszawy. Wojna 1914 roku przy hamowała trochę budowę świątyni, ale nie wstrzymała jej całkowicie. Rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na posadzkę. Cała parafia wspierała budowę kościoła, często oddając ostatnie grosze, sprzedając inwentarz, ofiarowując drewno z lasu. lub własny wkład pracy.

W 1916 r. przybył do parafii ksiądz o swojsko brzmiącym nazwisku, Franciszek Ciach, stryj byłego wikariusza naszej parafii ks. Marcina Ciacha. Człowiek bardzo dobry, pracowity, wspierający naukę swojego rodzeństwa, pomagający rodzicom. Bardzo kochany i szanowany przez parafian. Przebywał u nas do roku 1923 kiedy to podupadł na zdrowiu i wracając z Warszawy ze szpitala, zmarł u brata Piotra, jest pochowany na miejscowym cmentarzu. W czasie pobytu ks. Ciacha zakupiono dwa boczne ołtarze, rozpoczęło budowę domu kościelnego dla wikarego, organisty i kościelnego.

13 sierpnia 1931 r. parafię nawiedził ks. bp Paweł Kubicki by dokonać konsekracji kościoła. Mimo padającego deszczu oczekiwało go 2000 parafian: dorosłych i dzieci. Obrzęd konsekracji rozpoczął się w godzinach wieczornych od przenoszenia z plebani, do przygotowanego szałasu, relikwi świętych męczenników: Innocentego, Reslytuli, Klemencji i Krystyny, przeznaczonych do wielkiego ołtarza. Mimo dżdżystej i zimnej pogody parafianie czuwali całą noc przy relikwiach świętych i modlili się. Następnego dnia. o godz. 9.00 rozpoczęły się ceremonie konsekracji, zakończone o godz. 13.00. Następnie w nowo poświęconym kościele odprawił pierwszą mszę świętą ks. Bolesław Wójcik – proboszcz z Wierzbicy. W czasie konsekracji przestał padać deszcz, a zaczął wiać silny wiatr, jakby w ten sposób Duch Święty chciał powiedzieć, że bierze tę świątynię w posiadanie. W tym dniu rozdano 4700 komunii Św.. łącznie w czasie dwóch dni rozdano 7518 komunii, nic zliczono rzeszy wiernych, którzy przyjęli sakrament pokuty. Ks. bp udzielił sakramentu bierzmowania 1288 osobom. 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętrzej Maryl Panny, odbyła się ponlyfikalna celebra. Na tę uroczystość przybyło ok. 8000 parafian i mieszkańców okolicznych wsi.

Wszyscy mieszkańcy parafii budowali swoją świątynię, nie da się ich dzisiaj spisać ani policzyć wkładu ich pracy. Wierzymy jednak, że Bóg ich zna i po imieniu wezwie do swojego królestwa.

Oddano Bogu na chwałę piękną świątynię pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i wielki ołtarz, poświęcony Trójcy Przenajświctrzej. W ołtarzu złożono relikwie świętych męczenników. Był to symbol wiary naszych przodków, naszego narodu i symbol jedności z Bogiem, uwieńczony wieloma powołaniami zakonnymi i kapłańskimi. Dzięki wierze naród polski przetrwał burzliwe dzieje historii, oparł się germanizacji i rusyfikacji, zachował swoją odrębność i kulturę narodową, wydal rzeszę świętych i błogosławionych, dał światu wielkiego człowieka Jana Pawła II. Stał się wśród narodów europy „narodem wybranym” mającym dawać świadectwo wiary, miłości i chrześcijańskiej nadziei.

Po śmierci ks. Grajewskiego, kolejni proboszczowie: Ks. Józef Świechowski. Ks. Marcin Zarębowicz. ks. Henryk Michałek, ks. Stanisław Bryński. ks. Adam Wąs. ks. Aleksander Szczęsny, ks. Franciszek Matysiak, ks. Tadeusz Morawski, ks. Stanisław Kotkowski, ks. Łabendzki, dbali o świątynię i duchowy rozwój swoich parafian. Ukształtowali rzeszę porządnych ludzi, którzy modlitwą i pracą realizowali swoje życiowe powołanie i przyczyniali się do rozwoju swojego kraju, często oddając nawet za niego życie.

ziś zadanie to wypełnia ks. kań. Stanisław Pietrucha, który od I marca 1995 r jest proboszczem naszej parafii. W tym czasie zmieniło się wiele, nie tylko powstała nowa plebania, czy wypiękniał kościół, pomalowany i ustrojony kwiatami, ale upadł system komunistyczny dając wolność wielu narodom. Polska otworzyła się na świat, dając wiele możliwości młodemu pokoleniu, przyjmując jednocześnie wiele zagrożeń. A Bóg pozostał niezmienny i tak jak w roku 1180 w pierwszym kościele postawionym przez naszych przodków, czekał na każdego z nich. ukryty w Najświętszym Sakramencie, Tak też 1 dziś. na progu trzeciego tysiąclecia, zaprasza nas w progi naszej świątyni. Bo przeżycia na ziemi mamy różne, pracujemy, udoskonalamy ten świat, często borykamy się z Lrudnościami i kłopotami, ale czymże one są w obliczu zbawienia? Kościół narodził się z całkowitego daru Chrystusa dla nas. ustanowionego w Eucharystii i zrealizowanego na krzyżu.

Tylko Bóg tak naprawdę kocha i przemienia człowieka i niespokojne jest jego serce, dopóki nie spocznie w Bogu.

Warta – Przewodnik Kajakowy

Warta – Przewodnik Kajakowy

Województwo łódzkie

Położone w centrum Polski województwo łódzkie jest atrakcyjne pod względem przyrodniczym, kulturowym oraz rekreacyjnym. Atuty regionu to zróżnicowanie krajobrazu, bogata historia, zabytkowe miasta oraz różnorodne możliwości aktywnego wypoczynku.

Najpiękniejsze walory przyrodnicze regionu udostępnione są dla turystów na terenie 7 parków krajobrazowych: Bolimowskiego, Wzniesień Łódzkich, Spaiskiego, Sulejowskiego, Przedborskiego, Międzyrzecza Warty i Widawki oraz Załęczańskiego. Urozmaiceniem tych obszarów są doliny rzek Warty i Pilicy oraz ich dopływów. Rzeki te wraz z utworzonymi na nich sztucznymi zbiornikami wodnymi (Jeziorsko i Zalew Sulejowski) przyciągają miłośników żeglarstwa, kajakarstwa i windsurfingu. Ze względu na odpowiednią infrastrukturę turystyczną obszary te stanowią główną bazę wypoczynku i rekreacji w regionie.

Dzięki wytyczonym szlakom pieszym, rowerowym, konnym i wodnym turysta ma możliwość dotarcia do najpiękniejszych zabytków, najcenniejszych rezerwatów i miejsc historycznych.

Miłośnicy turystyki kulturowej znajdą tu zabytki sięgające XI wieku. Najcenniejsze obiekty architektury świeckiej to gotyckie i renesansowe budowie. Należą do nich m.in. zamki w: Łęczycy, Uniejowie, Oporowie, ruiny zamku Książąt Mazowieckich w Rawie Mazowieckiej, fragmenty obwarowań miejskich w Wieluniu.

Najstarszymi zabytkami są obiekty sakralne i klasztory, począwszy od epoki romańskiej, gotyckiej po barok, czego przykładem jest kolegiata w Tumie, kościół pw. św. Idziego w Inowłodzu czy zespół klasztorny opactwa Cystersów w Sulejowie.

Charakterystyczne dla naszego regionu to również unikalne zespoły rezydencjonalne pałace i zespoły dworsko-parkowe w: Nieborowie, Arkadii, Skierniewicach, Walewicach, Poddębicach, Ożarowie.

Wizytówką regionu jest Łódź wraz z pofabrykancką architekturą i zabytkami techniki. Stolica województwa staje się coraz bardziej popularnym centrum kultury, rozrywki oraz zakupów.

Atrakcje województwa łódzkiego i ich różnorodność stanowią ofertę dla osób o szerokich zainteresowaniach kulturowych i przyrodniczych, a przede wszystkim dla miłośników aktywnego spędzania czasu wolnego na rowerze, w siodle, w kajaku i na nartach.

Od autora

Oddajemy do rąk turystów wodnych kolejną edycję nowego typu przewodnika kajakowego, który jest także informatorem o działaniach samorządów z województwa łódzkiego i powiatu częstochowskiego, sterowanych na wykorzystanie walorów turystyczno-rekreacyjnych doliny rzeki Warty. W ostatnich latach pomiędzy Częstochową i Uniejowem powstały nowe wypożyczalnie sprzętu pływającego, udrożniono w kilku trudnych miejscach szlak kajakowy, buduje się pomosty ułatwiające wyjście z wody i wodowanie kajaków, powstaje zaplecze biwakowe i rekreacyjne. Oznakowanie przebiegu szlaku w terenie oraz wydanie aktualnego przewodnika to kolejne działania mające na celu rozwój aktywnej turystyki kajakowej w dolinie rzeki Warty.

Pierwszy nowoczesny i do dzisiaj największy z polskich przewodników kajakowych mojego autorstwa po szlaku wodnym rzeki Warty został opublikowany w 2004 r. Obejmował trasę o długości blisko 800 km, prowadzącą z przedmieść Zawiercia do ujścia do Odry pod Kostrzynem, mimo znacznego nakładu po 5 latach został on całkowicie wyczerpany, co dobitnie świadczy, jak był na rynku potrzebny. W tej sytuacji autor podjął próbę wydania rozszerzonej i uaktualnionej wersji, obejmującej odcinek Warty od Częstochowy do Uniejowa wraz z kilkoma dopływami (Liswarta z Kocinką, Widawka z Grabią Wiercica). W przeciwieństwie do dolnej Warty na wymienionych szlakach można jedynie uprawiać turystykę kajakową, nie licząc, oczywiście, terenu zbiornika wodnego jeziora Jeziorsko.

W niniejszym przewodniku turysta wodny otrzymuje współczesny obraz kartograficzny szlaku rzecznego wraz z pełną bazą informacyjną w zakresie wypożyczalni sprzętu wodnego oraz noclegów i gastronomii, zweryfikowaną na koniec 2008 r. Nasycenie tymi usługami nie jest jeszcze zadowalające – chociażby w porównaniu z Pilicą – tym nie mniej z roku na rok stale rośnie. Równocześnie jest to najdłuższy z naturalnych cieków wodnych, leżących najbliżej aglomeracji śląskiej i łączący ją z terenami Wielkopolski. Takie usytuowanie sprzyja organizowaniu zarówno rekreacyjnych spływów weekendowych, jak i wielodniowych wędrówek kajakowych.

A więc do zobaczenia na szlaku.

Marek Lityński

WARTA

Warta jest prawobrzeżnym dopływem Odry o długości 808 km i powierzchni dorzecza 54 529 km2. Płynie z Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej do Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej, wielokrotnie zmieniając kierunek biegu z południkowego na równoleżnikowy. Koryto tej drugiej co do długości rzeki w granicach Polski przebiega przez historyczne ziemie Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej oraz ich granicami z Małopolską i Pomorzem, łącząc kilkadziesiąt dużych skupisk miejskich oraz setki małych i większych osad. Zmienione i uregulowane przez człowieka górne partie rzeki przeplatają się z fragmentami zbliżonymi do naturalnych, które są objęte różnymi stopniami ochrony krajobrazowej i przyrodniczej. Ponad 400 km dolnej i środkowej Warty stanowi arterię komunikacji i transportu wodnego, podlegającą ciągłej opiece i ingerencji człowieka.

Dla amatorów wędrówek kajakowych najładniejszy odcinek rzeki zaczyna się w okolicach Częstochowy, gdzie Warta tworzy swój pierwszy przełom, przedzierając się w kierunku wschodnim przez jurajskie krawędzie Wyżyn Częstochowskiej i Wieluńskiej, wznoszące się w wąskiej dolinie nawet do 70 metrów ponad lustro wody. Ten fragment terenu jest chroniony w ramach północnej części Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Opływając dookoła Wyżynę Wieluńską rzeka pomału zmienia kierunek na południkowy, a następnie zachodni. Od Gowarzowa jej biegowi zaczynają towarzyszyć rozległe kompleksy leśne, pośród których pojawia się pierwszy znaczniejszy dopływ – Liswarta. Poniżej Działoszyna dolina ponownie zwęża się, rozcinając Wyżynę Wieluńską tworząc na tym najładniejszym bez wątpienia odcinku całego biegu Warty drugi przełom, który podlega ochronie w ramach Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Przez teren parku rzeka przepływa wielkim zakolem, zmieniając na długości niespełna 20 km kierunek płynięcia o 180°. Meandrujące koryto wcina się w wapienne podłoże na głębokość od 30 do 60 metrów, tworząc liczne zakola i starorzecza.

Za Kanionem Warta opuszcza tę bogatą w zjawiska geologiczne krainę i rozpoczyna w Kotlinach Szczercowskiej i Sieradzkiej swój najdłuższy odcinek o przebiegu równoleżnikowym, kierując się na północ w otoczeniu małych kompleksów leśnych, łąk i pól uprawnych. W pierwszej kotlinie przyjmuje drugi duży dopływ, tym razem prawobrzeżny – Widawkę. Krajobraz i przyroda zbiegu obu rzek podlegają ochronie w ramach Parku Krajobrazowego Międzyrzecza Warty i Widawki. Wzdłuż koryta pojawiają się wały ochronne, które na długo będą nieodłącznym atrybutem warciańskiego krajobrazu. W północnej części Kotliny Sieradzkiej pojawia się dominujący przez 17 km element hydrologicznej gospodarki człowieka – sztuczny zbiornik wodny Jeziorsko.

Średni spadek doliny Warty od źródeł do ujścia wynosi 0,45%o, przy czym na odcinku Mstów – ujście Wiercicy spadek ten wynosi 0,8%o i został wykorzystany do budowy kilku elektrowni wodnych (dawniej młynów); niżej maleje o blisko połowę.

Najwyższe stany wody notowane są na Warcie w okresie wiosennych roztopów w marcu i kwietniu oraz w okresie letniego maksimum opadowego w lipcu i na początku sierpnia, natomiast stany niskie występują na początku lata w czerwcu oraz jesienią od września. Zjawiska lodowe nie trwają długo, przeciętnie od 20 do 40 dni w roku; pierwsze lody pękają już w lutym. Zamarzaniu rzeki nie sprzyja także bystry nurt jej wody. Dzięki temu możliwe jest przeprowadzanie na Warcie również spływów zimowych.

Przedstawiony w niniejszym przewodniku odcinek szlaku wodnego rzeki Warty liczy 270 km długości. Obejmuje cały szlak kajakowy od Częstochowy do Uniejowa, dostępny dla przeciętnego użytkownika w kajaku dwuosobowym, nawet wypełnionym bagażem biwakowym. Powyżej Częstochowy i w samym mieście wąskie i kręte koryto o licznych przeszkodach utrudnia płynięcie, zmuszając do użycia pustych jedynek; poniżej Uniejowa rzeka zmienia się w szeroką drogę wodną o wyprofilowanej szerokości i monitorowanej głębokości. Atrakcyjny przyrodniczo i krajoznawczo szlak kajakowy Warty jest dostępny dla wszystkich grup użytkowników, a cała trasa jest do pokonania w 10-14 dni bez specjalnego zmęczenia kajakami zapakowanymi sprzętem biwakowym. Krótkie początkowo odcinki pomiędzy kolejnymi przenoskami ulegają z czasem wydłużeniu i nie będą nam psuły humoru częściej niż raz dziennie.

Wzrastająca dostępność brzegów pozwala w wielu miejscach przerwać spływ i rozbić namiot bez obaw o nocne poszukiwanie biwaku. Całoroczne lub czynne od maja do października ośrodki wypoczynkowe, zlokalizowane w kilku miejscach bezpośrednio nad brzegami rzeki, pozwalają wydłużyć sezon spływowy o miesiące wiosenne i jesienne, a turystom oczekującym wygody zapewniają noclegi pod dachem (oczywiście po ich wcześniejszej rezerwacji). Kilka wypożyczalni kajaków dowiezie nas w dowolne miejsce trasy, a także odbierze na telefon we wskazanym miejscu. Adresy i telefony wypożyczani sprzętu wodnego oraz ośrodków wypoczynkowych i kempingowym zostały zamieszczone w opisowej części przewodnika.

Nie ma także problemów z zaopatrywaniem się w żywność, nie istnieje więc potrzeba kupowania jej na zapas. Możemy w związku z tym dozwolić sobie na niczym niezakłóconą frajdę obcowania z przyrodą rzeki i jej otoczeniem, czemu sprzyja zwłaszcza okres późnej wiosny wczesnego lata pomiędzy majem a lipcem. Śmiem twierdzić, że jest to najlepszy czas do odbycia spływu Wartą co nie oznacza, że nie da się tego przeprowadzić w innych porach roku. Ale „tydzień z rodziną na Warcie” najlepiej jeśli odbędzie się w okresie wysokich temperatur powietrza, sprzyjających kąpielom wodnym, do czego zachęca także piaszczyste podłoże koryta rzecznego i dobrze działająca oczyszczalnia ścieków w Częstochowie.

O ile samą rzeką płynie się stosunkowo szybko i dystans około 20 km dziennie dla początkujących, a od 25 do 30 km dla wprawnych kajakarzy nie powinien nikogo przerażać, to pokonanie zbiornika wodnego i zorganizowanie długiego przewozu kajaków przez zaporę w Skęczniewie zajmie nam co najmniej dwa dni. Możemy potraktować taką przeprawę dwojako – albo jako uciążliwość, albo przyjemność spędzenia kilku dni letniego wypoczynku na wodach Jeziora Jeziorsko. Czasami zdarzają się w nich zakwity sinic, co jest nieprzyjemne, lecz nie niebezpieczne za człowieka. Wody Warty, a tym samym zbiornika, z roku na rok są coraz bardziej czyste, choć tak jak w całej Polsce nigdzie nie nadają się do picia, nawet po przegotowaniu (zanieczyszczenia biochemiczne i wysoki poziom naturalnej zawiesiny po deszczach).

Warta posiada kilka atrakcyjnych dopływów, penetrowanych przez kajakarzy, na których w ostatnich latach były organizowane grupowe spływy kajakowe. Należą do nich w pierwszej kolejności Liswarta z Kocinką oraz Widawka z Grabią, mniej Wiercica. Ze względu na swoje walory szlaki te zostały zaprezentowane w przewodniku, choć infrastruktura turystyczna tam dopiero raczkuje i przy organizacji spływu głównie musimy liczyć na własną pomysłowość i przedsiębiorczość.

Zbiornik retencyjny JEZIORSKO

Powstał na Warcie w Kotlinie Sieradzkiej w 1986 r. przez przegrodzenie doliny Warty pomiędzy wsiami Siedlątków i Skęczniew ziemną zaporą czołową o długości 2730 m, a szerokości i wysokości 12 m. Po koronie zapory przebiega ogólnodostępna droga jezdna. Oprócz zapory czołowej zbiornik posiada trzy zapory boczne: Pichna, Teleszyna i Siedlątków oraz dwie zapory cofkowe. Długość zbiornika wynosi 19 km, szerokość 1,8-3,5 km, powierzchnia do 4230 ha, pojemność całkowita 203 min m3, pojemność użytkowa 162,5 min m3, wysokość zwierciadła wody 120,5 m n.p.m. Poniżej zapory czołowej w bezpośrednim sąsiedztwie jazu położona jest elektrownia wodna o mocy 4,89 MW, uruchomiona w 1995 r. Budowę zbiornika rozpoczęto w 1975 r., a pełen zakres piętrzenia i gospodarki wodnej podjęto w 1992 r. Nominalnie jest to drugie pod względem powierzchni i trzecie pod względem całkowitej pojemności sztuczne jezioro w Polsce.

Rezerwat ornitologiczny „Jeziorsko”

Rezerwat ornitologiczny został utworzony w 1998 r. w południowej części zbiornika wodnego Jeziorsko na powierzchni 2350,6 ha dla ochrony ostoi ptaków wodno-błotnych z licznie występującymi rzadkimi i chronionymi gatunkami. Powierzchnia rezerwatu prawie pokrywa się z obszarem zalewanym bądź odsłanianym przez wodę w trakcie rocznego cyklu eksploatacyjnego zbiornika wodnego. Liczebność ptaków lęgowych, skład gatunkowy oraz niezwykle bogata awifauna przelotna pozwalają zaliczyć rezerwat „Jeziorsko” do ostoi ptaków o znaczeniu europejskim.

Wartość ornitologiczna zalewu wzięła się ze specyficznych warunków przyrodniczych, stwarzających doskonałe warunki bytu dla licznych reprezentantów wielu gatunków ptaków. Jeziorsko to zbiornik retencyjny (wahania poziomu wody decydują o warunkach panujących na znacznym obszarze czaszy zbiornika), stanowiący zasadniczy element kształtujący ten nietypowy układ przyrodniczy. Kiedy wyobrazimy sobie ogromną powierzchnię doliny Warty (ok. 20 km ), która przez kilka miesięcy w roku jest wodą- wtedy łatwo można możemy zdać sobie sprawę z niezwykłości tego miejsca.

Co rok wiosną Warta wtłacza do zalewu wodę bogatą w organiczne zanieczyszczenia z dużą ilością związków biogennych. Woda ta, płytko rozlewając się wśród roślinności, nagrzewana promieniami słońca, sprzyja rozwojowi organicznego życia. Gwałtownie rozwija się mikroflora, wpływając na rozwój kolejnych ogniw łańcucha pokarmowego. Bogactwo pożywienia, zróżnicowane warunki terenowe, niedostępność terenu i możliwość ukrycia gniazd to korzystne warunki, zachęcające ptaki do odbywania tu godów i wychowywania młodego pokolenia.

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy poziom wody zaczyna opadać, rozpoczyna się jesienna migracja ptaków. Doliną Warty wędrują wtedy niezliczone ich stada. Położony na szlaku wędrówki zalew Jeziorsko jest dla nich bardzo ważnym przystankiem, mogą tu odpocząć i zgromadzić energię na dalszą część lotu. Tysiącami siadają na wyłaniającym się z wody, naszpikowanym bezkręgowcami błotnistym dnie zbiornika, wydobywając z niego pożywienie. Jako ostoja ptaków, miejsce gniazdowania, żerowania oraz odpoczynku w trakcie migracji Jeziorsko odgrywa dla przyrody niezwykle istotną rolę. W okresie przelotu, zwłaszcza jesiennego, liczebność przebywających w rezerwacie ptaków przekracza 10 000 osobników. Wśród tej imponującej liczby ptaków trafiają się często wielkie rzadkości, a także gatunki egzotyczne, sporadycznie zalatujące na teren Polski.

Wiercica

Wiercica jest prawym dopływem Warty o długości 30 km. Nie wiadomo dlaczego trudno znaleźć opis jej przebiegu tak w literaturze, jak i w internecie. Wypływa ze Złotego Potoku ze znanych źródeł i stawów, nazwanych tak przez Zygmunta Krasińskiego. Stawy towarzyszą jej całemu biegowi, bowiem hodowla ryb stanowi od kilkuset lat tradycyjne zajęcie miejscowej ludności. Nawet park krajobrazowy nazwano „Stawki”. W dolnym biegu koryto Wiercicy zostało tak przebudowane w okresie II wojny światowej i później, że trudno o większy bałagan nazewniczy i poplątanie przebiegu z kanałami Lodowym, Nowym i innymi.

Dla kajakarzy rzeka jest dostępna od Sygontki, wsi leżącej u ujścia Kozyry, prawego dopływu Wiercicy. Obie rzeki, zasilane krasowymi wywierzyskami, niosą w normalnym roku sporo czystej wody i stąd stawy hodowlane. Dla płynącego budowle takie są tylko przeszkodą zwłaszcza te nieformalnie ogrodzone, jak we wsi Wiercica. Tak więc oprócz przeszkód naturalnych musimy pokonać 6 przeszkód hydrotechnicznych, aby po 20 km zakończyć spływ w nowej agroturystyce u pana Ślęzaka w Garnku. W okresie wiosennym w grę wchodzą tylko jedynki, gdyż przy obfitości stawów i bezśnieżnych zim wody w Wiercicy w ostatnich latach zaczyna brakować.

Widawka

Widawka jest prawym dopływem Warty o długości 95,8 km, pow. dorzecza 2385 km2. Płynie przez Wzgórza Radomszczańskie, Wysoczyznę Bełchatowską i Kotlinę Szczercowską. Wypływa na wysokości ok. 240 m n.p.m., w pobliżu wsi Feliksów, 16 km na wsch. od Radomska. Dolina w biegu źródłowym nikła, wąska, miejscami bagnista, o zmiennej szerokości; na jej dnie stawy. Prawie całemu górnemu biegowi towarzyszą większe i mniejsze kompleksy lasów wzdłuż obydwóch brzegów rzeki, aż do Kotliny Szczercowskiej, gdzie koryto Widawki silnie meandruje. Poniżej lesistość mniejsza; na wsch. i pn.-wsch. od Szczercowa nad Widawką położone są rozległe bagna (Święte Łąki, Bagna Józefowskie); prawdopodobnie przez te bagna, prawie równolegle do dzisiejszego biegu Widawki, płynęła dawna rzeka, zasypana w okresach interglacjałów. Obecnie dolina Widawki poniżej Szczercowa aż po ujście Chrząstówki jest wąska; rzeka wcina się intensywnie w płaskie, szerokie dno doliny; ujście na wys. 137 m n.p.m.; przy ujściu wsie: Woźniki i Pstro-konie. Widawka płynie przez tereny odkrywkowej Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, a więc woda w rzece częściowo pochodzi z pomp głębinowych, odwadniających odkrywkę Bełchatów i Szczerców. Wody Widawki mieszczą się w II klasie czystości. Odcinek rzeki od mostu w miejscowości Żar, skąd Widawką można pływać kajakami, do mostu w miejscowości Lubośnia zaliczany jest do wód krainy ryb łososiowatych i lipienia. W dolnej partii rzeka płynie przez Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki (patrz III s. okładki). W centralnej części parku znajduje się interesujący węzeł hydrograficzny, który tworzą zbiegające się rzeki Widawka, Grabią i Nieciecz. Jako szlak kajakowy Widawkę można polecić od Szczercowa. Otrzymuje tam dużo wody z odkrywki kopalnianej. Posiada wartki nurt z licznymi głęboczkami w piaszczystym podłożu, tworzy rozgałęzienia o wąskim nurcie, często przegrodzone gałęziami drzew i krzewów. Do mostu w Rudzie rzeka dość uciążliwa, potem łatwa i malownicza.

Grabia

Grabia jest prawym dopływem Widawki o długości 77,3 km i powierzchni dorzecza 813 km2. Nikła początkowo dolina Grabi z rzadkimi kępami olszyn, z dnem w wielu miejscach podmokłym (łąki), rozszerza się na obszarze lesistych wydm Wysoczyzny Łaskiej, użytkowanych jako tereny rekreacyjne przez mieszkańców Łodzi, Dno doliny wypełniają łąki i niskie zarośla, gdzieniegdzie wały lesistych wydm. W miejscu dawnej przeprawy przez rzekę leży Łask. Rzeka płytka, bezpieczna w płynięciu, bardzo malownicza, na wielu odcinkach o naturalnym przebiegu. Pomiędzy Łaskiem a Zielęcicami uciążliwa ze względu na zarośnięte brzegi, koryto i liczne przeszkody. Latem w górnym biegu ma także niski poziom wody, więc trzeba się liczyć z koniecznością wychodzenia z kajaka w miejscach płycizn i przenosek. W trakcie spływu możemy podziwiać drewniane i murowane młyny we wsiach Rokitnica, Zielęcice, Wola Marzeńska, Brzeski czy Kozuby. Warto także wspomnieć, że Grabią jest jedną z najczystszych rzek w Polsce, a więc warto ją poznać.

Załęczański Park Krajobrazowy

Załęczański Park Krajobrazowy ma powierzchnię 14 750 ha, a jego otulina 12 010 ha. Siedziba zarządu znajduje się w Sieradzu. Zadaniem ZPK jest ochrona niepowtarzalnego krajobrazu jurajskich ostańców wapiennych, kryjących w sobie wiele form krasu i żywiących osobliwą faunę i florę oraz urokliwego odcinka rzeki Warty, określanego jako najpiękniejszy i najwartościowszy przyrodniczo w stosunku do całego jej biegu. Warta przepływa przez park wielkim łukiem z licznymi zakolami, starorzeczami i odcinkami przełomowymi, wcinając swe koryto na głębokość 40-60 m. Lewobrzeżne zbocza są strome i poprzecinane wąwozami z licznymi strumieniami i mokradłami; strona wewnętrzna łuku rzeki jest bezwodna. Podłoże jest widoczne w odsłonięciach i ostańcach, jak Góra Zelce czy Góra Świętej Genowefy. Liczne skamieniałości (amonity, ramienionogi etc), bogactwo zjawisk krasowych (jaskinie, leje i studnie, wywierzyska). Strumieniem krasowym jest Sucha Struga, która w dolnym biegu niknie w ponorach 2 km od ujścia do Warty. Lasy zajmują ok. 50% powierzchni i są to przeważnie suche bory sosnowe, miejscami zachowała się dąbrowa świetlista, bór bagienny, łęg jesionowo-olszowy, ols, buczyna kwaśna, grąd jodłowy. W obrębie łuku Warty występują jałowczyska i żarnowczyska oraz ciepłolubne zarośla róż, jałowca i leszczyny, murawy naskalne, kserotermiczne i napiaskowe, zespoły wapieniolubnych paproci. Flora ZPK liczy około 1200 gatunków roślin naczyniowych, mchów i porostów, posiada gatunki górskie i 33 podlegające ochronie. Dla zachowania najcenniejszych walorów przyrodniczych Parku i jego otuliny utworzono 5 rezerwatów przyrody oraz 9 użytków ekologicznych, w tym starorzecze rzeki Warty „Wronia Woda”. Zabytki archeologiczne (kurhany, osady z epoki brązu i żelaza), zabytki architektury drewnianej, wapienniki, młyny wodne dopełniają zróżnicowany obraz tej położonej na styku wyżyn i nizin jurajskiej krainy.

Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki

Został powołany w 1989 r. Obejmuje obszar 25 330 ha o wyróżniającym się krajobrazie, związanym z urozmaiconą rzeźbą terenu w dolinach rzek, zwłaszcza z przełomowymi odcinkami Warty (okolice Strońska, Strobina, Majaczewic i Strumian). Meandrujące rzeki, liczne starorzecza, obszary wydmowe i torfowiska to kolejne, cenne przyrodniczo i krajobrazowo obszary Parku. Wszystkie partie dolin charakteryzują się mozaikowością pokrycia, łąki przeplatają się z roślinnością nadrzeczną a wokół starorzeczy i torfowisk chłopskie lasy wcinają się nieregularnie w pola uprawne. Lasy w Parku stanowią tylko niespełna 25% ogólnej powierzchni i przeważają sztucznie wprowadzone zbiorowiska borowe. We florze Parku, niezbyt bogatej w gatunki chronione, licznie reprezentowane są rośliny związane z wszelkimi siedliskami wodnymi, nawodnymi i bagiennymi. Dość liczną grupę stanowią też gatunki kserotermiczne i ciepłolubne. To właśnie rośliny z wymienionych powyżej grup oraz gatunki leśne stanowią najważniejsze z geobotanicznego punktu widzenia elementy flory Parku i decydują o jej charakterze. W wodach Parku znaleziono 34 gatunki ryb oraz 2 gatunki minogów. Faunę uzupełnia 140 gatunków ptaków, 12 gatunków płazów (żmije, zaskrońce, jaszczurki i żaby) i 32 gatunki ssaków, w tym bobry i wydry. Dla zachowania najcenniejszych walorów przyrodniczych Parku utworzono na jego terenie 4 rezerwaty przyrodnicze: „Winnica”, „Korzeń”, „Hołda” i „Grabica”, ochrona pomnikową objęto 49 okazałych drzew rosnących głównie w obrębie założeń dworsko-parkowych. Utworzono dwa zespoły przyrodniczo-krajobrazowe: „Dolina Grabi” i „Góry Wapienne” oraz 14 użytków ekologicznych z rzeką Grabią na czele.

Gmina Magnuszew – informacje ogólne

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach
Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Istnieniem swoim sięga dawnych czasów, czego dowodem są tu wydmy piaszczyste, gdzie można spotkać narzędzia kamienne oraz cmentarzyska zwane kurhanami. W dobrach należących do Ziemi Czerskiej w XII wieku została założona przez dostojnika mazowieckiego Magnusa, protoplastę słynnego rodu Powałów osada, którą od nazwiska założyciela nazwano Magnuszew.

W 1377 r. Świętosław zwany Rzeczijawa uzyskał od ks. mazowieckiego Ziemowita II prawa miejskie magdeburskie dla osady targowej Magnussewo. Dany przywilej pozwalał organizować targi niedzielne, tygodniowe oraz dwa jarmarki na św. Jana Chrzciciela i na św. Marcina. Nadania tego potwierdził książę Janusz Starszy w roku 1424 i król Zygmunt I w 1546 r. Magnuszew leżąc przy trakcie warszawskim i drodze wiślanej miał obsługiwać handel zbożem i spławianiem drewna. Miasto rozbudowało się i sięgało dóbr Osięborowa. W XIV wieku osada była własnością rodu Magnuszewskich herbu Ogończyk, którzy jak podają kroniki, w 1378 r. ufundowali drewniany kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela.

W czasie wojen szwedzkich w 1655 r. Magnuszew został doszczętnie spalony i przeszedł w ręce Potockich, potem właścicielami stali się Zamoyscy. W 1774 r. Andrzej Zamoyski, kanclerz wielki koronny, uzyskał przywilej od Stanisława Augusta Poniatowskiego na ponowną lokację miasta, potwierdzony na sejmie w 1776 r. oraz nadał przywilej sądu asesorskiego. Dnia 24 czerwca 1777 roku ordynat Zamojski przeznaczył 35 włók ziemi na lokalizację miasta, określił powinności mieszkańców i płace. W 1778 r. pożar ponownie zniszczył miasto wraz z kościołem. W latach 1786-87 Konstancja Czartoryska Ordynatowa Zamoyska ufundowała kościół murowany, który stoi do dziś, a hrabia Zamoyski zbudował również zajazd.

W Magnuszewie parokrotnie zatrzymywał się na nocleg król Stanisław August przejeżdżając tędy do Kozienic. Byt to mały pałacyk, który był jednocześnie domem dla dzierżawców folwarku Magnuszew.

Po drugim rozbiorze osiedlili się w Magnuszewie Żydzi, zajmowali się handlem i rzemiosłem. Zbudowano synagogę i założono cmentarz żydowski. Hrabia S. Zamoyski sprowadził w 1809 r. z zagranicy sukienników, zbudował postrzygalnię, folusz i farbiarnię. Od roku 1820 miasto zaczęło się chylić ku upadkowi, ograniczono liczbę jarmarków, a targów nie było żadnych. Mieszkańców było 1040, z czego ludności pochodzenia żydowskiego było 220. W 1841 r. stanęła nowa dzwonnica, która służyła parafii przez 23 lata, a w 1864 r. hrabia Zamoyski wystawił murowaną dzwonnicę mieszczącą 4 dzwony, dzwonnica stoi do dziś. Od 1811 r. do 1818 r. Magnuszew nawiedzały kolejno: wielka susza, wylew Wisły, pożary, zagraniczni majstrowie przenieśli się do Końskowoli. Od 1820 r. miasto zaczęło chylić się ku upadkowi. W latach 1854 i 1873 Magnuszew nawiedziła epidemia cholery, w wyniku choroby zmarło około 230 osób.

W maju 1863 r. pod Magnuszewem toczyły się walki powstańcze, gdzie zwycięską bitwę stoczył oddział „Dzieci Warszawy” Pawła Gąsowskiego, który przebił się przez okrążające go siły rosyjskie, uchodząc przed pościgiem. Dnia I stycznia 1867 roku zamknięto magistrat i Magnuszew przestał być miastem, w tym też roku za panowania burmistrza Kościskiego założono szkołę początkową. W 1878 roku zbudowano nowy dom szkolny, który był utrzymywany do 1894 r., a następnie zamieniono go na szkołę gminną. Dnia 12 marca 1891 r. Magnuszew nawiedziła wielka powódź. W roku 1909 założono w Magnuszewie kasę pożyczkowo — oszczędnościową, a w 1913 r. ochotniczą straż ogniową. W takcie spisu ludności w 1913 r. Magnuszew liczył 3206 mieszkańców, gdzie przeważała ludność żydowska – 1702 osoby. W tym czasie była synagoga, dwa domy modlitw oraz cmentarz żydowski, który istnieje do dnia dzisiejszego.

Magnuszew boleśnie odczuł także I wojnę światową. W październiku (914 r. został ostrzelany z armat i karabinów, a następnie piechota pruska w liczbie 3 tysięcy stanęła okopem. W 1916 r. szalała ospa, która zebrała duże żniwo, także w tym roku Austriacy zabrali z kościoła dzwon o imieniu Jakub. Dnia 20 marca 1921 r. w. Niedzielę Palmową odbył się plebiscyt w Magnuszewie, w wyniku którego ludność opowiedziała się za przynależnością do Polski. 30 września 1921 r. odbyt się spis ludności. Zanotowano 838 Polaków, 720 ludności żydowskiej. W dniu 8 grudnia 1923 roku żyd Kuna Kryk wraz z rodziną przyjął chrzest katolicki z rąk ks. Tomasza Kruzera i ks. Jan Ułanowicza. Byt to pierwszy przypadek zmiany wiary na terenie parafii i okazją zorganizowania wielkiej uroczystości, na którą przybyło wiele osób.

W 1930 r. odsłonięto w Magnuszewie obelisk poświęcony obrońcom ojczyzny, którzy walczyli pod wodzą Józefa Piłsudskiego, stanął on przed budynkiem szkoły, a następnie został rozebrany w latach pięćdziesiątych.

11 września 1939 r. wojska niemieckie wkroczyły do Magnuszewa. Okolice wsi były miejscem walk „Armii Prusy”, w których odznaczyła się zwłaszcza Wileńska Brygada Kawalerii. Poległych żołnierzy polskich pochowano w zbiorowej mobile na tutejszym cmentarzu. W dniu obecnym jest to kwatera wojenna z Pomnikiem Orła w Koronie. I stycznia 1942 r. Niemcy utworzyli getto, które znajdowało się za kościołem w dzielnicy Paciejów, którego w październiku tegoż roku wywieziono do obozów koncentracyjnych kilkaset osób. Wielu mieszkańców Magnuszewa i okolic w trakcie okupacji zostało rozstrzelanych na rynku przez wojsko i żandarmerię niemiecką. Dnia 27 października 1943 r. okupanci niemieccy rozstrzelali 12 zakładników, co zostało upamiętnione tablicą umieszczoną na budynku, przy którym odbyła się egzekucja.

Na początku sierpnia 1944 r. wojska I Frontu Białoruskiego uchwyciły między ujściem Pilicy i Radomki do Wisły przyczółek warecko-magnuszewski. W wyniku działań wojennych ludność została wysiedlona za Wisłę. Od 8 sierpnia do 14 września 1944 r. toczyła się zaciekła walka w obronie przyczółka. Wojska polskie, 13, 19 i 20 Dywizja Piechoty oraz Wileńska Brygada Kawalerii, osłaniając przeprawę przez Wisłę, stoczyły tu walkę z wojskami niemieckimi. W czasie walk o przyczółek warecko-magnuszewski w sierpniu 1944 roku, poległo kilkuset żołnierzy 1 Frontu Białoruskiego (żołnierzy polskich i radzieckich). 16 stycznia 1945 r. Magnuszew został wyzwolony z rąk okupanta. Dla upamiętnienia tego faktu 16 października 1977 r. na rynku nastąpiło uroczyste odsłonięcie pomnika Braterstwa Broni, autorstwa rzeźbiarza A. Ślęzaka. W pobliżu obecnie istniejącego pomnika znajdował się niegdyś pomnik Armii Radzieckiej i małe mauzoleum, które przed odsłonięciem nowego pomnika zostało rozebrane. Ekspozycję stanowi też armato-haubica kalibru 152 mm, biorąca udział w walkach na przyczółku.

Na cmentarzu znajduje się pomnik i mogiły żołnierzy 13, 19 i 20 Dywizji Piechoty oraz ułanów Wileńskiej Brygady Kawalerii, biorących udział w walkach we wrześniu 1939 r. i mogiły żołnierzy polskich i radzieckich poległych w 1944 roku w walkach na przyczółku (łącznie 356 żołnierzy). W 1977 r. wieś została odznaczona Orderem krzyża Grunwaldu II klasy.

Magnuszew jako uzdrowisko

7 czerwca 1958 r. w ramach prac badawczych zakończone zostały wiercenia otworu „Magnuszew 1” na głębokości 3003,5 metra. W otworze odkryto istnienie wód mineralnych o różnym składzie chemicznym, ciśnieniu i wydajności. Najbardziej interesujące są solanki chiorkowo-wapniowe z głębokości 2099-2094, które są silnie mineralizowane, ciśnienie złoża wynosi około 25 atmosfer, zasolenie 11%, zawartość jodu 6,3 mg J/litr wody. Woda na tych głębokościach ma znacznie podwyższoną temperaturę około 35 stopni Celsjusza na wypływie. Wody te mogą być stosowane do kąpieli (po rozcieńczeniu) w okresie rehabilitacji pourazowej przy schorzeniach reumatycznych, wieku dziecięcego (duża zawartość jodu), do inhalacji górnych dróg oddechowych, przy leczeniu alergii, przy schorzeniach wadliwej przemiany materii.

W latach 70- tych dokonano ponownego pobrania próbek z głębokości 1410 metrów. Stwierdzono, że w celu wykorzystania złoża celowym by było dokonanie odwiertu termy o dużej wydajności. Z tych racji Magnuszew był jedną z 25 miejscowości, które Rozporządzeniem Rady Ministrów z 1974 r. objęte zostały przepisami ustawy uzdrowiskowej. Położenie miejscowości między Warszawą a Radomiem przemawiało za wprowadzeniem w perspektywie lecznictwa uzdrowiskowego oraz budowę zakładu przyrodoleczniczego. W planie zagospodarowania przestrzennego gminy istnieje możliwość udostępnienia gruntów pod ewentualną lokalizację uzdrowiska.

Kościół parafialny w Magnuszewie pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela

Parafia Magnuszew jest jedną ze starszych parafi w Polsce. W 1358 r. stał w Magnuszewie drewniany kościół p.w. św. |ana Chrzciciela najprawdopodobniej ufundowany przez rodzinę Magnuszewskich herbu Ogończyk. Kościół spalili Szwedzi w 1655 r., a w 1680 r. na jego miejscu stanął nowy, też drewniany, ale nie stał długo. Kolejny kościół pod wezwaniem św. Jana z 1758 r., wystawiony przez Stanisława Potockiego spalił się w 1778 r., z całym wyposażeniem. Obecny kościół jest kościołem murowanym w stylu poźnobarokowym. Budowa nastąpiła w 1786-7 r. wg projektu architekta Joachima Hempla. Fundatorem kościoła była Konstancja z Czartoryskich ordynatowa Zamoyska. Świątynia została konsekrowana 6 października 1821 r. przez biskupa sandomierskiego ks. A. Burzyńskiego. Dzwonnicę ufundował S. Zamoyski w 1864 r. kościół był otoczony cmentarzem i ogrodzony murem. W 1846 r. powstają dwa boczne ołtarze. Z prawej strony były trzy obrazy: Matka Boża Bolesna, Św. Antoni i św. Mikołaj, z lewej strony znajdował się obraz Przemienienie Pańskie i wizerunek Chrystusa Pana na krzyżu. Parafia posiada wszelkie akta od roku 1786.

Klub Miłośników Ziemi Magnuszewskiej

Powstał w 2004 r. i jest organizacją spontaniczną zrzeszającą ludzi dobrej woli. Swoim zasięgiem obejmuje teren całej Gminy Magnuszew oraz zrzesza sympatyków z kraju i ze świata. Jest on pomostem między rodakami mieszkającymi za granicą, a Ojczyzną – między innymi poprzez współpracę z Centrum Polskim w Brukseli. Klub w sposób widoczny promuje swój region, organizując firmy pod szyldem „Promocja Regionu”. Klub MZM to ostoja kultury i kultywowanie chlubnych tradycji historycznych, np. poprzez odbudowę obelisku poświęconego obrońcom ojczyzny z lat dwudziestych pod wodzą Józefa Piłsudskiego w Magnuszewie oraz sprawowanie opieki nad Miejscami Pamięci Narodowej na terenie całej gminy. Klub MZM prowadzi szeroko zakrojoną akcję mającą na celu pozyskanie potencjalnych inwestorów w celu uruchomienia wód geotermalnych dla potrzeb lecznictwa sanatoryjno-uzdrowiskowego, wykorzystania wód termalnych do ogrzewania, jak również stworzenia basenów termalnych i ośrodka rekreacji „Magnus SPA”. Klub MZM jest pomysłodawcą budowy elektrowni wiatrowych na terenie gminy, celem pozyskania ekologiczne czystej energii dla przemysłu i mieszkańców Regionu Magnuszewa.

Mniszew

Nazwa Mniszew znana od XIV wieku Mnezew – 1326 r., Mniszewo – 1576 r. Być może nazwa jest śladem po przynależności tych obszarów do mnichów zwierzynieckich. Przypuszcza się, że wieś powstała w obszarze obecnego Rozniszewa, nadanego w XII wieku klasztorowi norbertanek mniszkom na Zwierzyńcu pod Krakowem. W X!II-wiecznych źródłach pisanych Mniszew wzmiankowany jest w 1252 r. Skrawek ziemi między rzekami Pilicą i Radomką, oderwany wcześniej od Mazowsza i przyłączony do Ziemi Sandomierskiej, w 1359 r. król Kazimierz Wielki nadał księciu mazowieckiemu Siemowitowi Trojdenowicowi. Przez Mniszew przebiegał trakt pocztowy lubelsko-lwowski, szlak króla Jana Sobieskiego oraz biskupa Ignacego Krasickiego prowadzący do ich dóbr na Rusi.

W I poł. XV wieku Mniszew przeszedł w ręce Kinickich, którzy pochodzili z Kinik w powiecie płońskim. Z 1413 r. jest pierwsza wzmianka o kościele w Mniszewie, a z czasem Kiniccy zmienili nazwisko na Mniszewscy. Ostatnim dziedzicem z tego rodu był Adam Mniszewski, który był pierwszym, fundatorem wybudowanego na murowanym fundamencie kościoła ok. 1597 r. Przez następne lata dobra mniszewskie zmieniały właścicieli, a wsi nie omijały wojny. W czasie wojny ze Szwedami Stefan Czarniecki pobiwszy przednią straż margrabiego badeńskiego Fryderyka pod Kozienicami, idąc przez Magnuszew ku Warce rozgromił w Mniszewie rajtarię szwedzką. Po wojnach w 1713 r. i w 1718 r. nastąpiły wielkie wylewy Pilicy i Wisły całkowicie niszcząc wybudowany w 1597 r. kościół i wszystkie domy wokół niego. Następnym właścicielem Mniszewa i fudatorem modrzewiowego kościoła był książę Franciszek Lubomirski.

W powstaniu kościuszkowskim 1794 r. okolice Mniszewa wiele ucierpiały od wojsk, które przeprawiały się na drugi brzeg rzeki udając się na spotkanie z Kościuszką pod Maciejowicami. Po klęsce Tadeusza Kościuszki w 1795 r. i trzecim rozbiorze Polski, Pilica stanowiła granicę dwóch zaborów: Mniszew znalazł się w zaborze austriackim, a teren za rzeką podlegał zaborowi pruskiemu. Od 1797 r. Mniszew zmieniał kolejno właścicieli, aż ukazem cara Aleksandra II z 1865 r. wszelkie posiadłości ziemskie i kościelne przeszły na własność skarbu państwa rosyjskiego.

Około 1890 r. była kolejna powódź, na skutek której powstała poniżej Gruszczyna odnoga wiślana, a jej pozostałością są obecnie istniejące łachy (starorzecza) w Rękowicach i Mniszewie. Powstałą na skutek powodzi odnogą wpływały od strony Pilicy statki z Warszawy i to połączenie wodne istniało do I wojny światowej tj. do następnej powodzi w czasie której odnoga została odcięta od nurtu. W czasie I wojny światowej zbudowano żelazny most nad Pilicą, został on wysadzony w powietrze w 1939 r., po wojnie odbudowany.

W czasie I wojny światowej w październiku 1914 r. wojska rosyjskie ostrzelały Mniszew z armat. Zniszczono kościół i kilka domów. W lipcu 1915 r. wojska austriackie po wysiedleniu ludności spaliły pałacyk mniszewski oraz plebanię. Okupacja austriacka trwała od września 1915 r. do listopada 1918 r. Ostatnimi właścicielami Mniszewa byli Kosmani, którzy ok. 1925 r. sprzedali ziemię dworską miejscowym chłopom, a grunty folwarku mniszewskiego zostały rozparcelowane w 1945 r. Praw miejskich Mniszew nigdy nie miał. W roku 1935 kościół w Mniszewie zosta\ uznany za zabytek podlegający ochronie prawnej, w 1934-37 został gruntownie odrestaurowany, a po siedmiu latach ta cenna świątynia zniknęła z mapy zabytków. Dnia 22 IX 1944 r. Niemcy spalili kościół wraz z dzwonnicą, a zabytkowe dzwony – pamiątki po fundatorze Adamie Mniszewskim zostały wywiezione już w 1941 r.

We wrześniu 1939 r. pod Mniszewem przeprawiały się polskie wojska udające się na wschód. W latach 1941-42 Żydzi mniszewscy zostali zamknięci przez faszystów w gettcie, potem wywiezieni w 1943 r. do Treblinki. Dnia 14 stycznia 1944 r. ruszyła z przyczółka ofensywa wojsk radzieckich i w sierpniu wieś znalazła się w rejonie walk o przyczółek warecko-magnuszewski toczonych z Niemcami przez wojska I Frontu Białoruskiego i Pierwszej Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Mieszkańcy przeszli tu prawdziwe piekło wojny. Okres okupacji zakończył się w lipcu ) 944 r., kiedy to Mniszew znalazł się na terenie przyczółka warecko-magnuszewskiego, istniejącego do 16 stycznia 1945 r. Po II wojnie światowej wieś zbudowano od nowa. Obecnie na końcu wsi, na wydmie, przy szosie, Kozienice-Warszawa znajduje się udostępniony do zwiedzania Skansen Bojowy I Armii Wojska Polskiego w miejscu dawnych pozycji obronnych z sierpnia 1944 r. 3 Dywizji Piechoty im. Romualda Traugutta i I Warszawskiej Brygady Kawalerii. Wybudowano tu stanowiska obronne, dowódcze oraz transzeje, w których umieszczono orginalne, historyczne czołgi, działa przeciwpancerne, amfibie, wyrzutnie pocisków typu „Katiusza”. Przy wejściu do skansenu jest tablica pamiątkowa i czołg pomnik. W 1977 r. gmina Magnuszew została odznaczona Krzyżem Grunwaldu III klasy.

Rozniszew

Wieś powstała w pobliżu dawnej mostowej przeprawy przez rzekę Pilicę. Prowadził tędy trakt z Warszawy do Puław. Według Rocznika Wielkopolskiego w 1249 r. odbyło się rozgraniczenie między wsią biskupa poznańskiego Radziejowo, a wsią Ornaszewo (Rozniszew) dzierżawioną od zakonnic klasztoru zwierzynieckiego, któremu nadaną była jeszcze w XII wieku.

W XVII i XVIII wieku Rozniszew należał do szlachty herbu Gozdawa-Giżyckich, a w 1819 r. przeszedł w posiadanie rodziny Czaszkowskich, potem Więckowskich i Mireckich. Pierwszy kościół istniał już w 1470 r., drugi modrzewiowy pod wezwaniem św. Urszuli stanął w 1591 r. Kościół ten uległ dużym zniszczeniom w 16 J 6 i 1794 r. W 1880 r. rozpoczęto budowę murowanego kościoła w stylu neogotyckim, którego budowa trwała do 1895 r. i zakończyła się konsekracją przez biskupa sandomierskiego. W 1944 r. kościół został zniszczony, a po wojnie odbudowany.

Od jak dawna niewiadomo znajduje się tu cudowny obraz Matki Boskiej malowany na płótnie na wzór obrazu Najświętrzej Panny w Częstochowie. Twarz Bogarodzicy ma dwa cięcia w prawy policzek, dzieciątko spoczywa na lewej ręce. obraz ma dwie sukienki: metalową ofiarowaną przez dziedziczkę Rozniszewa i jedwabną wyszywaną kamykami i perłami. Na głowach są dwie duże korony. Od 17 maja 1743 r. ks. A. Marzecki prowadził księgę, w której wymienionych jest wiele cennych wotów i darów składanych Matce Bożej jako dowód wdzięczności za odebrane łaski.

Chmielew

Wieś była gniazdem rodu Chmielewskich herbu Powała. Znani są dziedzice Chmielewa oraz Grzybowa z I poł. XV wieku. Byli nimi Trojan i Pakosz Powałowie z Chmielewa. Chmielewscy dziedziczyli Chmielew do 1637 r. Z tego rodu pochodził Grzegorz Chmielewski, pleban z Konar nad Pilicą. W zapiskach pochodzących z 1746 r. znaleziono informacje, że od Macieja Kłopockiego herbu Rawicz, kupił Jakub Błędowski Żelazną i Chmielew, pułkownik wojsk królewskich. Ale już od 1747 r. wieś przeszła w posiadanie dziedzica Rozniszewa, zaś od 1576 do 1819 Chmielew dziedziczyli Giżyccy, którzy posiadali także Rozniszew, Zagroby, Osiembrów oraz Boguszków. Z czasem Chmielew wszedł w skład dóbr Gruszczyńskich.

Gruszczyn

Był siedzibą rodu Gruszczyńskich. W II poł. XV wieku Gruszczyn przeszedł w posiadanie Lesiewskich herbu Ogończyk. Z tej rodziny pochodził jan Lesiewski, jezuita, słynny kaznodzieja, spowiednik, towarzysz wypraw wojennych Władysława IV W 1616 r. majątek Lesiewskich został rozpacelowany na cztery części, które przeszły w ręce Pniewskich, Dębińskich, Puchałów i Okeckich. Przez następne lata Gruszczyn zmieniał właścicieli, dziedziczyła go rodzina Wąsowiczów. potem kupił wieś książę Franciszek Lubomirski, po jego śmierci dobra gruszczyńskie posiadał Klemens Bernau, a kolejnym gospodarzem był Stanisław Zamoyski, dziedzic Magnuszewa. Po 1829 r. wieś przejmowali kolejni właściciele. W Gruszczynie stał pałac murowany, piętrowy, zbudowany prawdopodobnie przez jednego z hrabiów Zamoyskich. Stare, piękne drzewa w Gruszczynie w 1831 r. sadzili żołnierze polscy stojący na kwaterach. W 1944 r. pałac został zburzony.

Trzebień

Nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od „trzebienia” lasów. Miejscowość już notowana na początku XV wieku. Tu został wybudowany wspaniały pałac w drugiej połowie XIX wieku przez Zamoyskich w stylu eklektycznym z elementami architektury późnego renesansu francuskiego. Pałac zlokalizowany jest w starym parku, gdzie w XVII wieku istniał dwór myśliwski wybudowany przez hrabiego Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. Dobra w Trzebieniu przeszły następnie w posiadanie Potockich, a w XVIII wieku w posiadanie kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja Zamoyskiego. Od 1913 r. były rezydencją Jana Zamoyskiego -właściciela dóbr magnuszewskich. W 1933 r. ziemie stały się własnością Stanisława Zamoyskiego, który dokonał przebudowy pałacu. W okresie międzywojennym rezydencja w Trzebieniu była miejscem spotkań elit politycznych Drugiej Rzeczpospolitej, w posiadłości bywał marszałek polski Edward Śmigły-Rydz. Tu także dorastała księżniczka Czartoryska. W czasie II wojny światowej pałac uległ częściowemu zniszczeniu, a po wojnie następowała dalsza dewastacja. W parku są liczne stare drzewa pomniki przyrody i pozostałości po stawach. Od 1983 r. pałac jest własnością prywatną.

MIEJSCA PAMIĘCI NARODOWEJ W GMINIE MAGNUSZEW

[1 ] Magnuszew – Pomnik Orła w Koronie i mogiły żołnierzy 13,19 i 20 dywizji piechoty oraz ułanów Wileńskiej Brygady Kawalerii z września 1939 z, mogiły polskich i radzieckich żołnierzy poległych w walkach na przyczółku z 1944 r.
[2] Rozniszew – Pomnik Orła Białego upamiętniający heroiczne walki w powstaniu styczniowym z 1863 symboliczny kopiec ziemny usypany, jako wotum wdzięczności dla Tadeusza Kościuszki
[3] Anielin-Kępa – Pomnik pamięci walczących żołnierzy płk. Kononowicza w 1863 r.
[4] Mniszew – Skansen Bojowy 1 Armii Wojska Polskiego

Walory przyrodnicze

Niewielka lesistość gminy i jej położenie w pradolinie dwóch rzek: Wisły i Pilicy decydują o wyjątkowych walorach przyrodniczych tego obszaru. Szerokie, nieuregulowane koryta tych rzek z licznymi wyspami w różnym stopniu sukcesji stwarzają dogodne warunki do życia wielu gatunków fauny i flory. Zostało to docenione przez zgłoszenie tych terenów do objęcia ochroną w Europejskiej Sieci Obszarów Chronionych Natura 2000. Na terenie gminy istnieją następujące formy ochrony przyrody: rezerwat przyrody – „Olszyny”, obszar chronionego krajobrazu – Dolina Pilicy i Drzewiczki i dwa obszary specjalnej ochrony ptaków sieci Natura 2000 – Dolina Pilicy i Dolina Środkowej Wisły. Projektuje się utworzenie dwóch parków krajobrazowych: Dolnej Pilicy i Doliny Środkowej Wisły ponadto dolina Pilicy planowana jest do objęcia ochroną w sieci Natura 2000 (Dyrektywa Siedliskowa) – jako specjalny obszar ochrony siedlisk.

Rezerwat „Olszyny”

stanowi resztkę naturalnego drzewostanu Puszczy Stromeckiej, zajmuje w znacznej części obszar głębokich torfowisk niskich, porośniętych drzewostanami olszowymi z domieszką jesionu, wiązu szypułkowego, lipy oraz jaworu. Teren ten wchodził w skład majątku Trzebień i użytkowany był systemem odroślowym. Pozwoliło to na zachowanie składu naturalnego drzewostanu.

Obszar projektowanego Parku Krajobrazowego Dolnej Pilicy

wyróżnia się dużym zróżnicowaniem przyrodniczym. Znajdują się tu stanowiska ponad 600 gatunków roślin naczyniowych (27 podlega ochronie ścisłej, a 15 częściowej). Na szczególną uwagę zasługują stanowiska roślin narażonych na wyginięcie zgodnie z kryteriami określonymi w Polskiej Czerwonej Księdze Roślin: wiśni karłowatej, storczyka krwistego, kruszczyka błotnego, cibory żółtej i wielosiła błękitnego. Z pozostałych gatunków objętych ochroną ścisłą występują: widłak goździsty, goździk pyszny, piaskowy, sasanka łąkowa, grzybień biały, pełnik europejski, rosiczka okrągłolistna, kosatka kielichowa, mącznica lekarska. Duże zróżnicowanie warunków glebowych i wilgotnościowych spowodowało wykształcenie się mozaiki siedlisk. Są to starorzecza, naturalne zbiorniki wodne, zmienno-wilgotne łąki trzęślicowe, mokre łąki, torfowiska przejściowe i trzęsawiska, pionierskie murawy napiaskowe. Dolina Pilicy wyróżnia się w skali kraju bogactwem fauny związanej ze środowiskiem wodnym i bagiennym. Występuje tu 212 gatunków ptaków w tym ISO lęgowych. I I z nich wpisanych jest do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt, a kolejne 100 gatunków według kryteriów Unii Europejskiej zagrożonych jest wyginięciem np.: bąk, bączek, bocian czarny, bielik, orlik krzykliwy, zielonka, sieweczka obrożna, batalion, kulik wielki, rybitwa białoczelna, puchacz. Wśród ssaków ochronie ścisłej podlegają niektóre gatunki nietoperzy. Spotyka się tu także orzesznicę, bobra, wydrę i łosia. Występuje tu także 10 gatunków płazów i 5 gadów np. jaszczurka zwinka i żyworodna, żmija. Odnotowano występowanie 32 gatunków ryb np. piekielnicy, piskorza, różanki.

Dolina Środkowej Wisły

posiada wiele odnóg, zatok, rozlewisk, w których ok. 200 gatunków ptaków ma swoje siedliska. W okresie lęgowym spotkać można m.in.: sieweczkę obrożną i rzeczną, rybitwę rzeczną i białoczelna, kuliczka piskliwego, ostrygojada. W trzcinach i łozowiskach słychać brzęczkę, strumieniówkę, rokitniczkę, trzciniaka i dziwonię. Na przelotach Wisła stanowi ostoję dla tysięcy ptaków wodnobłotnych podczas ich wędrówek.

Gmina Sieciechów

Gmina Sieciechów

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach
Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Nazwę swą bierze od znanego Pallatyna z czasów Księcia Hermana (1075r) -Sieciecha. Ród Sieciecha wywodził się z książęcego rodu Starzów Toporów (herb Topór z gwiazdą), który rządził państwem Wiślan do chwili połączenia się z Polanami. Re|on Sieciechowa był więc siedzibą książąt. Z nazewnictwem Sieciechowa związane są cztery miejsca w dolinie niecki Wisiano – Sieciechowskiej: 1. Gród ziemno – drewniany siedziba rodu Sieciecha, 2. Sieciechów – niegdyś targ, osada podgrodowa a później miasto, 3. Benedyktyński Klasztor w Sieciechowie, 4. Zamek Kazimierzowsko – Sieciechowski murowany Gród Sieciechowski. Gród położony był na jednej z wysoczyzn niecki (dzisiejsza nazwa Wójtowa Góra, leżąca w odległości I km od Sieciechowa) na wysokości 114,6 m.n.p.m., zaznaczonej na mapie topograficznej w kwadracie 125,33. Spełniał on rolę obronno – kontrolującą dwóch dużych szlaków wodnych Wisły i Wieprza.

Jak stwierdza kronikarz Gall Anonim: pomiędzy Sandomierzem a Płockiem nie było znaczniejszego grodu jak sieciechowski. Bronił on państwa polskiego przed napadem Litwinów, |adźwingów i Tatarów. Wisła płynęła tutaj kilkoma korytami. Wszystkie były kontrolowane przez pomniejsze grody pomocnicze. Główne koryto Wisły płynęło obok grodu i opływało go od południa i północy. Gród istniał od niepamiętnych czasów, Sieciech go tylko rozbudował, był własnością jego rodu, jak i ziemia leżąca w niecce sieciechowskiej. Własnością rodu Sieciecha gród pozostawał do 1132 r. t.j. do chwili wygubienia jego członków przez Bolesława Krzywoustego. Wówczas gród przeszedł na własność księcia i stał się siedzibą kasztelani. Jako kasztelania funkcjonował do połowy XIII wieku. Z chwilą gdy Wisła zmieniła swe główne koryto o 2 km na wschód, gród stracił na znaczeniu. Na miejscu grodu Sieciecha do niedawna można było znaleźć ceramikę średniowieczną a nawet i starszą oraz odłupki kamieni. Z Sieciechowem od niepamiętnych czasów związane są leżące wówczas wzdłuż Wisły: Swięcica – dziś Wola Klasztorna, Mozolice i Psary.

SIECIECHÓW- targ, osada, miasto, parafia

Sieciechów położony jest na jednej z wysoczyzn (114,2 m.n.p.m.) nad jeziorem polodowcowym – J. Czaple, a zarazem jedną z pomniejszych odnóg Wisły, która była kontrolowana przez pomniejszą strażnicę. Ta wysoczyzną będąca rozległejszą od grodowej została wykorzystana jako miejsce targowe. Przy targu powstała osada, a od 1232 r. miasto na prawie magdeburskim. W mieście powstała parafia p.w. św. Wawrzyńca. Pierwsza wzmianka pisemna o parafii pochodzi z 1191 r. Parafia była rozległa, obejmowała swym zasięgiem okolice dzisiejszego Kazimierza, Zwolenia, Kozienic, Stężycy i Dęblina. W dokumentach historycznych znajduje się zapis, iż na prośbę opata Stanisława, Władysław Jagiełło w 1432 r. ustanowił, (a może potwierdził) targ w środę i jarmark na święto „Dziesięciu „Tysięcy Rycerzy” oraz w uroczystość świętego Wawrzyńca, które to dni są odpustami w tutejszej parafii. Na obrzeżach tak dużej parafii powstały nowe: w XIII w. – Oleksów, w XIV w. – Regów, Stężyca, Kozienice, w XV w. Policzna.

Pierwszym znanym proboszczem był w 1473 r. Mikołaj pleban. Bractwo św. Anny istniało od 26 lipca 1602 r. Do i 707 r. kościoły budowane były z drewna, na podmurówce kamienne). W tymże roku kościół drewniany spalił się. Murowany, stojący do dzisiaj zaczął stawiać opat Józef Ligięza Kurdwanowski, a ukończył opat Wawrzyniec Bułchorowicz. Kościół konsekrował 22 października 1780 r. J. Lenczewski -biskup lubelski. W tym czasie sąsiednimi parafiami były: Oleksów. Grudek, Brzeźnica – filia sieciechowska i Stężyca. Do kościoła parafialnego w Sieciechowie na prawie farnym należało miasto Sieciechów, wsie -Bąkowicc , Wola Klasztorna, Zalesie, Nagórnik, Kępice i Łoje. Jak podają źródła hist. – „Dusz w parafii było 1737. Obce narodowości oprócz żydów na dwóch karczmach: sieciechowskiej miejskiej i łojowskiej, razem 12 osób”. Parafia Sieciechowska przejęła od parafii Stężyckiej w 1821 r. wsie znajdujące się na lewym brzegu Wisły : Przewóz, Głusiec, Łęg, Zajezierze i Wólkę Woj cieszkowską. W 1827 r. nabożeństwa przeniesiono z miasta do klasztoru, a w 1835 r. z powrotem wrócono do kościoła farnego. Kościół poklasztorny pozostał bez opieki. Proboszczowie zawsze mieszkali przy kościele farnym. Po śmierci ks. Stanisława Posobkiewicza w 1901 r. – ostatniego księdza dużej parafii sieciechowskiej (został pochowany i ma pomnik na cmentarzu tzw. starym), ks. Jan Kosiński przeniósł probostwo do kościoła poklasztornego i przy nim zamieszkał, zaś kościół w Sieciechowie stał się filią. Dzięki usilnym staraniom mieszkańców Sieciechowa, którzy nie chcieli pogodzić się z utartą 900-Ietniej parafii nastąpił w 1907 r. rozdział na parafię Sieciechów Miasto i Sieciechów Opactwo. W tymże roku parafię św. Wawrzyńca objął ks. Jan Buciarski. Parafia została podzielona niesprawiedliwie: Sieciechów Miasto liczył wówczas 913 mieszk., zaś Sieciechów Opactwo – 3897.

W czasie pierwszej wojny światowej kościół niewiele ucierpiał, nie licząc tynku pokaleczonego szrapnelami. Podczas drugiej wojny światowej Niemcy wywieźli z kościoła średni dzwon, który pochodził z 1515 r. W tradycji ustnej miasteczko miało przywilej lokacyjny, który opat Wereszczyński spalił i nadał nowy. Nowy przywilej bardzo uszczuplił granice miasta i obarczył mieszczan ciężarami. Przywilej opata Wereszczyńskiego potwierdzili królowie: Zygmunt III – dnia 24 lutego I 590 r. i Władysław IV – dnia 20 sierpnia 1634 roku. W roku 1665 Jan Kazimierz nadał miastu przywilej na cztery jarmarki w roku. Za Długosza miasto Sieciechów posiadało łanów 18 – t. j. (300 ha).

Na prośbę rzemieślników opat Rogowski w 1555 r. kazał spisać ustawy i zwyczaje, (jakie obowiązywały rzemieślników w innych miastach. Od 1505 roku istnieje w Sieciechowie przy kościele farnym szkoła początkowa. W albumie studentów Uniwersytetu jagiellońskiego znajdują się mieszkańcy Sieciechowa – Piotr, syn Stanisława 1512 r. – Jan, syn Jakuba 1513 r. – Klemens, syn Mariana 1514 r.

Synod Łęczyński z 1523 r. postanowił, aby w każdym miasteczku udzielano nauki. Jak długo szkoła początkowa funkcjonowała – dziś już nie wiadomo. W późniejszym okresie funkcjonowała szkoła przy klasztorze. Przywileje miasta były nagminnie ograniczane przez opatów Benedyktyńskich, aby miasto nie konkurowało z folwarkiem benedyktyńskim, w którym był browar i rzemieślnicy. Sądy odbywały się co piątek. Sądził wójt lub jego zastępca – landwójt. Kancelaria znajdowała się w mieszkaniu wójta. Tam też odbywały się wszystkie zebrania i wybory urzędników administracyjnych sądowych wybieranych spośród mieszczan. Za kradzież karano chłostą i wypędzeniem z miasta. Za zabójstwa – śmiercią przez powieszenie. Były dwie szubienice: jedna w rynku, druga poza miastem. Na pieczęciach miasta Sieciechów widniała drukowana litera „S” w koronie i trzy gwiazdy. Pieczęć burmistrza była owalna, zaś wójtostwa – kwadratowa. Sieciechów utrzymywał się z rolnictwa, rybołówstwa i rzemiosła. W XVII w. na skutek kilku pożarów miasta, morowego powietrza, napadów Kozaków oraz wylewów Wisły miasto zubożało. W 1785 r. znajdowały się w nim 53 place osiadłe i 28 pustych. W 1819 r. było 86 domów. Ludność składała się z 251 mężczyzn i 244 kobiet wyznania katolickiego. Po Powstaniu Styczniowym Sieciechów stracił prawa miejskie i stał się osadą. Od 1866 roku funkcjonowała znów w Sieciechowie szkoła początkowa. Z chwilą budowy twierdzy Dęblin i okolicznych fortów oraz łączących ich dróg, mieszkańcy Sieciechowa zatrudniani byli przy tych budowach. Tam nauczono się brukarstwa, z którego sieciechowiacy słynęli w całej Polsce przez następnych 100 lat.

Z historycznych zabytków w Sieciechowie pozostał kościół ze swym wyposażeniem, kamienie po podmurówce kościoła modrzewiowego, ulica Paryż, gdzie na głębokości 70 cm znajduje się unikatowa ulica lub chodnik z bali drewnianych, a także rynek, który swój kształt przybrał około 300 lat temu. Benedyktyni zostali sprowadzeni przez Sieciecha i osadzeni w grodzie. Dlatego też Sieciech rozbudowuje gród, co potwierdza Gali Anonim w swojej kronice. Mnisi zostali sprowadzeni z Prowansji o czym świadczą ich francuskie imiona. Zostali sprowadzeni w celach misyjnych, ale nie tylko. Sieciech bił monetę (denary) jakościowo lepszą od książęcej, robili to i nadzorowali Benedyktyni. Benedyktyni modlili się za swojego założyciela do końca swego pobytu na ziemi sieciechowskiej. Do dzisiaj możemy podziwiać fresk z postacią Sieciecha w kościele poklasztornym w Opactwie w presbiterium. po prawej stronie ołtarza głównego u góry. Po wygubieniu rodu przez Krzywoustego Benedyktyni obdarowani dobrami rodowymi Sieciecha, oprócz grodu, który stał się kasztelanią.

Benedyktyński Klasztor Sieciechowski

Znajdował się w grodzie sieciechowskim do chwili, gdy Wisła zmieniła swe koryto spod grodu i przeniosła się 2 km na wschód. Wtedy król Kazimierz Wielki budowę nowego zamku sieciechowskiego, a Benedyktyni przenieśli się na nowe miejsce w okolice zamku, na jedną z wysoczyzn (114.9 m.n.p.m). Przenosząc się na nowe miejsce rozebrali dotychczasową budowlę w grodzie i ponownie wznieśli ją na nowym miejscu. Działo się to w okresie pomiędzy 1342 -1352 r. Benedyktyni zabiegali u króla Kazimierza Wielkiego o potwierdzenie dawnego przywileju Bolesława Wstydliwego, który nadawał im rozległe tereny ziemskie po Sieciechu oraz nadania książąt i szlachty. W różnych okresach w skład ich dóbr wchodziło od 2 miast, 40 wsi; do I miasta i 20 wsi z jeziorami, rzekami, lasami i kamieniołomami. Benedyktyni byli dobrymi organizatorami pracy na swym terenie. W XV wieku założyli nowe wsie: Łoje, Kępice, Łęg, Zajezierze, Nagórnik oraz folwarki Słowikach, Zbyczynie i Janikowie, a także hutę żelaza w Rudzie. Całym majątkiem zarządzał opat wybierany przez zgromadzenie spośród zakonników. Tak było do 1598 r., kiedy to król zaczął mianować opatów. Za rządów nominentów królewskich klasztor sieciechowski zaczął popadać w ruinę. Począwszy od 1739 r. zakonnicy ponownie mogli wybierać opatów spośród siebie. Powróciły więc dobre lata dla klasztoru. Zaczął się on rozwijać gospodarczo i rozbudowywać. Powstał wtedy nowy kościół i budynki klasztorne. Klasztor posiadał stadninę koni z rodowodem, fabrykę powozów, browar, gorzelnię, kilka młynów oraz hutę żelaza. Benedyktyni prowadzili też szkołę średnią, założyli oranżerię, 1 I morgowy sad i piękny warzywnik. To tutaj znajdowała się pierwsza w Polsce szkółka drzew. Powstanie Kościuszkowskie i wojny napoleońskie zubożyły klasztor. Dekret arcybiskupa warszawskiego Malewskiego z dnia 18 kwietnia 1819 r. zniósł klasztor sieciechowski jak i wiele innych klasztorów w Królestwie Polskim. Dobra ziemskie oddano w dzierżawy, bibliotekę wywieziono do Warszawy do biblioteki Załuskich. Całe wyposażenie kościoła i klasztoru rozdano okolicznym parafiom, a resztę wywieziono do Sandomierza. Kościół i budynki poklasztome niszczały. Kościół wyremontowany przez społeczeństwo służył wiernym jako drugi kościół w parafii sieciechowskiej. W 1901 r. ksiądz Kosiński przeniósł parafię do kościoła poklasztornego. W 1907 r. nastąpił podział parafii na Sieciechów – Miasto i Sieciechów -Opactwo. Budynki poklasztome niszczały nadal (oprócz Przeoratu i budynków szkolnych). Badania archeologiczne na tym miejscu nie potwierdziły budowli grodu Sieciecha.

Zamek Kazimierzowsko-Sieciechowski

Po zmianie koryta Wisły w latach 1342-1352 gród Sieciecha nie spełniał już roli grodu kontrolującego Wisłę. Kazimierz Wielki zlecił budowę zamku murowanego z kamienia i cegły. Umiejscowił go na wysoczyźnie 114,6 m. n.p.m tuż przy głównym korycie Wisły, gdzie rzeka tworzy piękne zakola w kształcie litery „S”. Dzisiaj, w odległości 3 km od Sieciechowa znajdują się tam ruiny Fortu Bema. jak długo zamek pełnił swą rolę broniąc ziem Sieciecha i sąsiednich od wschodu – brak danych w źródłach pisanych. Unia Polski z Litwą odsunęła zagrożenie ze strony sąsiadów wschodnich, dlatego gród stracił swe znaczenie strategiczne. Ostatnia pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1575 r. Wtedy to w Stężycy, a dokładnie na błoniach folwarku zbyczyńskiego zbudowano dużą szopę otoczoną rowem, w której obradował Sejm Rzeczypospolitej. Jedna z partii, zwana „francuską” udała się na naradę do ruin zamku sieciechowskiego. Odtąd znana była ona jako Partia Sieciechowska. W końcu XVIII wieku ksiądz Siarczyński, proboszcz kozienicki i historyk wspomina, że widział już tylko resztki ruin zamku sieciechowskiego. Do czasów współczesnych zachowało się na tym terenie sporo odłubków kamienno-ceglanych i ceramika. Ktoś może zapytać – dlaczego tak mało pozostało z grodu Sieciecha i zamku sieciechowskiego. W naszej przepięknej niecce powiślańskiej zawsze brakowało materiałów budowlanych typu: kamień, cegła. Dlatego nasi poprzednicy wszystek ten cenny materiał z opuszczonych budowli rozbierali z fundamentami włącznie, aby móc wznosić nowe obiekty. Za przykład współczesny niech posłużą koszary 28 pułku artylerii lekkiej w Zajezierzu. Nic z nich nie pozostało, nawet bruk placu i ulic został wydarty. Jedynie w ścianach kościoła ocalały resztki murów.

Aczkolwiek najlepiej udokumentowane i najłatwiej dostępne w źródłach historycznych są informacje dotyczące głównych budowli i oraz miejsc szczególnych wydarzeń, przecież każda z licznych miejscowości tego terenu posiada własną ciekawą historię i wywodzą się z niej ludzie wybitni, których działanie wywarło wpływ na historię. Niejednokrotnie też, wywodząc się stąd i choć nie zawsze docenieni na własnej ziemi, wywierali wpływ na historię gdzie indziej. Chyba warto, aby wzmianka o nich znalazła swe miejsce w kolejnej, obszerniejszej niż ta publikacji…

GŁUSIEC – wieś szlachecka. W 13 77 r. znany jest właściciel Głuśca – Mikołaj. SŁAWCZYN – wieś otoczona rozległymi bagnami i łąkami. Choć Sławczyn nie przynależy administracyjnie do Gminy Sieciechów, to warto o nim wspomnieć z racjł powiązań historycznych. Gród w Sławczynie istniał od poł. X do poł. XI w. Wieś notowana w XIV w. W okolicy mają swe tokowiska znane z efektownych walk godowych, rzadkie już w środkowej Polsce ptaki bataliony. Gród w pobliskim Oleksowie istniał od poł. XIV do pocz. XVI w. i był siedzibą rodu rycerskiego, prawdopodobnie właścicieli Oleksowa – Gniewoszów. SŁOWIKI – Wieś notowana już w XV w. Dzieli się obecnie na Słowiki Stare, Słowiki Nowe i Folwark Znajdują się tu zanikające ślady cmentarza wojennego z czasów I wojny św. Na resztkach jego wapiennych murów można spotkać bardzo rzadki na niżu gatunek paproci górskich: zanokcicy zielonej i murowej. ZAJEZIERZE – Wieś na przeciw Dęblina, dziś na lewym brzegu Wisły, za j. Kępickim. Na łąkach nie istniejącej dziś wsi Łęg znajdował się wczesnośredniowieczny gród, wchodzący w skład systemu obronnego, kontrolującego szlaki handlowe w dolinie Wisły i Wieprza. Został on zniszczony podczas budowy twierdzy Dęblin w XIX w. Za wsią, przy drodze do Dęblina istnieje symboliczna mogiła – „kurhan Michała Okurzałego” – bohaterskiego kaprala poległego w sierpniu 1944 r. podczas próby przechwycenia przyczółka na lewym brzegu Wisły.

Symboliczna mogiła „KURHAN MICHAŁA OKURZAŁEGO”

Na jednej z tablic napisano: Bohaterowi 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki kpr. Michałowi Okurzałemu, który po przeprawieniu się na zachodni brzeg Wisły zginął w sierpniu 1944r. nadając przed śmiercią swój ostatni meldunek]: Niemcy nas otoczyli… zasypują nas granatami. Krzyczą żeby się poddać… ale Polacy się nie poddają. Padł lektor Jakubowski. Zostałem sam, bijcie prosto na mnie… Jak najwięcej ognia… Niszczę radiostację… Bijcie na mnie… Niech żyje wolna Polska…!

Walory Przyrodnicze

Niewielka lesistość gminy i jej położenie w pradolinie Wisły decydują o wyjątkowych walorach przyrodniczych tego obszaru. Szerokie, nieuregulowane koryto Wisły z licznymi wyspami w różnym stopniu sukcesji stwarza dogodne warunki życia dla bardzo wielu gatunków fauny i flory Unikatowe w skali europejskiej jej wartości spowodowały, że Dolina Środkowej Wisły została zgłoszona do ochrony w systemie NATURA 2000. Ponadto proponuje się objęcie tego terenu ochroną poprzez utworzenie parku krajobrazowego. Miłośnicy ciszy i spokoju, a zwłaszcza obserwatorzy ptaków znajdą tu coś dla siebie. Występują tu bobry wydry, norki amerykańskie, dziki, sarny a czasem przewędruje tędy łoś. W okresie lęgowym spotkać tu można blisko 200 gatunków ptaków: sieweczkę obrożną i rzeczną, rybitwę rzeczną i białoczelną, kuliczka piskliwego, rycyka, ostrygojada, mewę srebrzystą, pospolitą i czarnogłową, zimorodka, brzegówkę, nurogęsia, płaskonosa, bociana czarnego, bąka, bączka, błotniaka stawowego i łąkowego. W trzcinach
i łozowiskach słychać brzęczkę, strumieniówkę, rokitniczkę, trzciniaka, trzcinniczka i dziwonię. Na przelotach Wisła stanowi ostoję dla tysięcy ptaków wodnobłotnych podczas ich wędrówek. Nierzadko spotkamy tu orła bielika. Ponadto występują: rybołów, czapla biała, ślepowron, drzemlik, żuraw, świstun, biegus zmienny, rdzawy i malutki, siewnica, brodziec śniady i pławny oraz kwokacz.

Twierdza Dęblin

Głównym projektantem i budowniczym twierdzy był generał rosyjski Iwan Den. Kamień węgielny pod budowę twierdzy położono w roku 1832, zaś w 1837 r. rozpoczęto główne prace budowlane. Trwały one do 1847 r. Twierdza Iwangorod, nazwana tak od imienia budowniczego, przetrwała do końca lat 70-tych XIX w. Pod koniec lat 70-tych XIX wieku, postanowiono twierdzę zmodernizować i przeznaczyć na obóz warowny przez wzmocnienie go wysuniętymi do przodu siedmioma fortami, z czego cztery zlokalizowano na prawym brzegu Wisły, pozostałe zaś trzy na lewym.

W okresie II wojny światowej twierdza Dęblin jako zespół ufortyfikowany nie odegrała żadnej roli, gdyż istniał on wtedy już tylko w stanie szczątkowym. Rejon jej stanowił jednak poważny węzeł komunikacyjny i przeprawy w Kampanii Wrześniowej 1939 roku i w czasie operacji wojsk polskich i radzieckich w 1944 i 1945 roku. W latach 1943-44 na terenie twierdzy znajdował się obóz jeniecki, określany jako Stalag 317. W 1944 r. w rejonie Dęblina toczyły się działania bojowe jednostek I Armii W. R pod dowództwem gen. Berlinga. W dniach 28.VII do 6.VIII. 1944 r. w ramach operacji brzesko-warszawskiej I Frontu Białoruskiego, mającej na celu opanowanie przyczółków na lewym brzegu Wisły, trwały tu krwawe walki. Do czasów współczesnych twierdza Dęblin dotrwała w stanie szczątkowym. Zachowały się niektóre elementy cytadeli, zachował się w dość dobrym stanie fort Nr ll-Mierzwiączka, oraz ruiny fortu VI – Wannowskiego. Pozostałe forty, choć całkowicie zniszczone, znajdują się jeszcze w układzie czytelnym. Całkowicie zniszczone są forty Nr I i IV oraz fort VIII – Gorczakowa.

Obiekty zabytkowe, Pomniki Pamięci Narodowej

Do rejestru zabytków wpisane są: Zespół kościelno-klasztorny benedyktynów we wsi w Opactwo, o niewątpliwej wartości zabytkowej i architektonicznej – [1]. Stanowi on zespół murowanych budynków barokowych z pozostałościami romańskim. Kościół wzniesiono w latach 1739-48. Wewnątrz znajduje się polichromia Szymona Mańkowskiego przedstawiająca portrety Bolesława Chrobrego i Sieciecha.; [2]-Kościół parafialny Św. Wawrzyńca w Sieciechowie. Wzniesiony w latach 1710-69. Większość wyposażenia w kościele pochodzi z XVIIIw., polichromia z wieku XIX. W XIX-wiecznej dzwonnicy znajdują się dwa zabytkowe dzwony (jeden gotycki z 1459 r., drugi z I869 r.) ; [VII] – Fort VII we wsi Głusiec ; [VI] – Ruiny fortu Wannowskiego we wsi Nagórnik Wielki; W Sieciechowie na ulicy Paryż, na głębokości 70 cm odnaleziono unikatowy chodnik z dębowych bali. Zabytkiem są także kamienie po podmurówce kościoła modrzewiowego, a także rynek Sieciechowa, który swój kształt przybrał ok. 300 lat temu. Na Wójtowej Górze można spotkać ceramikę średniowieczną, a nawet starszą. W Zajezierzu godny uwagi jest wybudowany ok. 1917 roku budynek dworca kolejowego. W całej gminie można spotkać przydrożne kapliczki i krzyże z początku XX w, a także drewniane domy z Końca XIX w.

Miejsca Pamięci Narodowej w Gminie Sieciechów

[1]- Cmentarz żołnierzy z czasów I wojny światowej w Słowikach Nowych; [2] – Mogiły pomordowanych partyzantów BCh , AK w na cmentarzu w Opactwie; [3] – Pomnik ku czci żołnierzy BCh i AK w Kępicach; [3] Pomnik 28 PAL w Zajezierzu; [4]- Pomnik / krzyż J.Piłsudskiego w Zajezierzu; [ ] Kopiec pamiątkowy z 1944 r. – Garczaków (Michał Okurzały).

Powiat Tomaszowski – Przyroda

Powiat Tomaszowski – Przyroda

Spalski Park Krajobrazowy

Spalski Park Krajobrazowy utworzony w 1995 r., zajmuje powierzchnię 12 875 ha i stanowi obszar o dobrze zachowanych cechach krajobrazu naturalnego z bogatym i różnorodnym światem roślinnym i zwierzęcym. Otulina Parku zajmuje 23 192 ha. Park obejmuje i chroni dolinę rzeki Pilicy, wraz z cennymi przyrodniczo terenami przyległymi. W granicach parku przeważają tereny leśne (57,4%) i użytki rolne (35,6%). Całość terenu leży w województwie łódzkim na obszarach gmin: Inowłódz, Lubochnia, Poświętne, Rzeczyca i Tomaszów Maz. W granicach administracyjnych powiatu tomaszowskiego znajduje się 67,7 % powierzchni Parku tj. 8 713,5 ha.

Na tle równinnego, mało lesistego krajobrazu Polski Środkowej, dolina rzeki Pilicy wyróżnia się malowniczością i różnorodnością krajobrazu. Rozległe lasy w środkowym biegu Pilicy coraz częściej nazywane są Puszczą Pilicką, choć nie mają one w rzeczywistości charakteru historycznej puszczy. Dominują lasy sosnowe w różnym wieku, ale spotyka się również lasy liściaste i mieszane. Okolice Inowłodza i Spały cechuje specyficzny mikroklimat. Obecność rozległego kompleksu leśnego zmniejsza amplitudę dobowych i rocznych temperatur powietrza, zwiększa i wyrównuje jego wilgotność, osłabia prędkość wiatru i promieniowanie słoneczne. Dodatkowo obecność dużej ilości drzew iglastych nasyca powietrze substancjami aromatycznymi, wykazującymi działanie bakteriobójcze i stymulujące prace układu oddechowego. Klimat taki zalecany jest głównie osobom w wieku starszym z chorobami reumatycznymi, dzieciom i rekonwalescentom. Na terenie Parku występuje: 19 gatunków roślin objętych ochroną całkowitą (m.in. lilia złotogłów, orlik pospolity, widłaki, storczyki), 11 gatunków objętych ochroną częściową (np. paprotka zwyczajna, pierwiosnka wyniosła, kocanki piaskowe) oraz 42 gatunki, które w Polsce Środkowej występują nielicznie.

Spalski Park Krajobrazowy to również bogata fauna. Szczególną grupę stanowią ptaki. Na terenie Parku występuje ok. 205 gatunków ptaków, w tym 140 mających tu swoje lęgowiska. Z wyjątkiem wrony siwej, sroki i gawrona wszystkie inne patki podlegają ochronie, bądź też są ptakami łownymi.

Spalski Park Krajobrazowy to również bogata fauna. Szczególną grupę stanowią ptaki. Na terenie Parku występuje ok. 205 gatunków ptaków, w tym 140 mających tu swoje lęgowiska. Z wyjątkiem wrony siwej, sroki i gawrona wszystkie inne patki podlegają ochronie, bądź też są ptakami łownymi. W rzece Pilicy oraz w jej starorzeczach występuje 28 gatunków ryb, 9 gatunków płazów, w tym 6 chronionych. Występuje tu również 5 gatunków gadów, wszystkie podlegające ochronie. 7 z 31 gatunków ssaków występujących w Parku jest objętych całkowita ochroną. Ponadto licznie zaobserwować można zwierzynę grubą: jelenie, dziki, sarny, daniele. Na obszarze Parku i jego otuliny istnieje 6 rezerwatów: „Konewka”, „Żądłowice”, „Spała”, „Jeleń”, „Sługocice” i „Gać Spalska”.

Sulejowski Park Krajobrazowy

Sulejowski Park Krajobrazowy utworzony w 1994 r. obejmuje dolinę rzeki Pilicy wraz z najbardziej cennymi przyrodniczo terenami przyległymi. Park jest położony nad środkową Pilicą i charakteryzuje go krajobraz dolinny. Jego powierzchnia wynosi 17 444 ha, zaś otulina zajmuje 38 927 ha. Park jest „łącznikiem” pomiędzy Przedborskim, a Spalskim Parkiem Krajobrazowym, z którymi tworzy zespół Nadpilicznych Parków Krajobrazowych. Na terenie Parku i otuliny znajduje się 13 rezerwatów przyrody w tym 4 projektowane.

Chronione są jodły pospolite, świerki, buki, klony i jawory. Występują tutaj murawy na-wapienne – płaszczycie, torfy i laki o podłożu piaszczysto – torfowym. Do rzadkich okazów roślin zalicza się: widłaki, storczyki, zimo-ziół północny i długosz królewski. Ze zwierząt spotkać można bobra, wydrę i łosia wędrownego, a czasem wilka. Liczną grupę stanowią ptaki, z których najciekawsze okazy to: gągoł, bąk, rybitwa biało czelna, kropiatka, siweczka obrożna.

Rezerwat Jeleń

Rezerwat Jeleń utworzony w 1976 r., zajmuje powierzchnię 47,19 ha. Zachował się tutaj prawdziwie puszczański krajobraz boru sosnowego, świerkowo – jodłowego, olsy i grądy, a wśród nich podmokłe polany porosłe turzycami, które są znakomitym miejscem schronienia zwierzyny leśnej. Flora rezerwatu obejmuje 2 gatunki porostów, 40 gatunków mszaków, 177 gatunków roślin naczyniowych. Wśród nich rośliny chronione: widłak jałowcowaty, kruszczyk szerokolistny i wawrzynek wilczełyko. Rezerwat znajduje się w pobliżu wsi Sługocice, na zachód od drogi Tomaszów Mazowiecki – Opoczno.

Rezerwat Konewka

Rezerwat Konewka utworzony w 1987 r., jego powierzchnia wynosi 99,91 ha. Celem rezerwatu jest zachowanie fragmentu lasu o charakterze naturalnym, należącego do zespołu świetlistej dąbrowy. Składa się na nią drzewostan dębowy w wieku od 160 do 260 lat, pochodzący z pierwszego urządzania Lasów Spalskich w 1820 r. Flora rezerwatu obejmuje ponad 150 gatunków roślin, w tym wiele gatunków lokalnie rzadkich (pięciornik biały, zawilec gajowy, widłak jałowcowaty, perłówka zwisła, podkolan biały, miodownik melisowaty, orlik pospolity, naparstnica zwyczajna i wiele innych). Rezerwat leży w pobliżu wsi Królowa Wola, 5 km na północ od Spały.

Rezerwat Niebieskie Źródła

Rezerwat Sługocice

Rezerwat Sługocice utworzony w 1984 r., o powierzchni 8,57 ha. Chroni żywiec dziewięciolistny – gatunek bardzo rzadki na niżu, którego ojczyzną są górskie lasy bukowe. Roślinę tę można zauważyć tylko wczesną wiosną (w kwietniu), gdy kwitnie biało-seledynowymi kwiatami, później znikają nawet liście. Jest to jeden z najmniejszych rezerwatów w Polsce Środkowej. Położony jest na południe od wsi Ciebłowice, przy drodze z Tomaszowa Mazowieckiego do Opoczna.

Rezerwat Gać Spalska

Rezerwat Gać Spalska utworzony w 2006 r. obejmuje odcinek koryta rzeki Gać oraz obszar lasu o łącznej powierzchni 81,65 ha. Rezerwat położony jest na terenie gmin Inowłódz i Lubochnia. Celem ochrony w rezerwacie jest zachowanie ze względów naukowych, dydaktycznych i krajobrazowych naturalnie wykształconych zespołów roślinnych – głównie łęgu jesionowo – olszowego i olsu porzeczkowego, związanych ze śródleśną rzeką nizinną oraz stanowisk chronionych i rzadkich roślin i zwierząt.

Rezerwat Spała

Rezerwat Spała utworzony w 1958 r., a jego powierzchnia wynosi 57,52 ha. Powstał w celu zachowania ze względów naukowych i dydaktycznych położonego nad Pilicą fragmentu lasu mieszanego o charakterze naturalnym, z udziałem jodły. Rezerwat jest przykładem naturalnej fitocenozy leśnej, jaka dawniej panowała w Puszczy Pilickiej. Spała w latach 1880-1939 była rezydencją łowiecką carów Rosji, a następnie prezydentów Polski, toteż okoliczne lasy zostały oszczędzone przed wyrębem. Jest tu wielowarstwowy drzewostan złożony z dębu szypułkowego (do 250 lat), sosny, klonu zwyczajnego, jawora, grabu, jodły i świerka. Najstarsze dęby osiągają ok. 30 m wysokości, a obwody pni na wysokości 1,3 m od ziemi wynoszą ok. 5 m. Rezerwat położony jest po obu stronach rzeki Pilicy, około 1 km na wschód od Spały. Nad brzegiem Pilicy (100 m na wschód od obelisku św.Huberta) rośnie „sosna na szczudłach”- drzewo, które na skutek erozji brzegu przekształciło swoje korzenie w palowe podpory.

Rezerwat Twarda

Rezerwat Twarda utworzony w 1976 r., powierzchnia wynosi 23,48 ha. Chroni fragmenty wielogatunkowych lasów gradowych i borów mieszanych dębowo – jodłowych, z interesującą florą zawierającą także gatunki ciepłolubne. We florze runa na uwagę zasługuje: miodownik meliso-waty, dąbrówka kosmata, lilia złotogłów, widłaki: jałowcowaty igoździsty oraz pszeniec leśny. Rezerwat dokumentuje naturalne stanowisko jodły przy północnej granicy zasięgu geograficznego. Leży po prawej stronie drogi ze Smardzewic do Radoni, 2 km od miejscowości Twarda.

Rezerwat Kruszewiec

Rezerwat Kruszewiec położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1979 r., zajmuje powierzchnię 81,54 ha, chroni wielogatunkowy las liściasty z jodłą na granicy jej zasięgu.

Rezerwat Żądłowice

Rezerwat Żądłowice utworzony w 1968 r., powierzchnia wynosi 138,79 ha. Celem utworzenia było zachowanie, ze względów naukowych i dydaktycznych niespotykanego w lasach polskich układu siedlisk, występujących w związku z zaistniałym układem warunków hydrologicznych oraz związanych z nimi typów lasów. W dolinie rosną mroczne bagienne lasy olszowe (olsy) zaś na wzniesieniach suche, widne bory sosnowe. W zachodniej części rezerwatu występują grądy i wilgotny bór mieszany ze starymi dębami i świerkami w wieku od 170 do 190 lat. W rezerwacie występuje bogaty i różnorodny świat zwierząt. Okresowo gnieżdżą się na tym terenie czaple siwe i żurawie. Rezerwat położony jest na tarasie doliny Pilicy, 3 km na południe od Rzeczycy, blisko drogi z Inowłodza do Nowego Miasta i Rawy Mazowieckiej.

Rezerwat Łaznów

Rezerwat Łaznów położony w gminie Rokiciny, utworzony w 1979 r., zajmuje powierzchnię 60,83 ha, chroni las gradowy z jodłą.

Rezerwat Małecz

Rezerwat Małecz położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1987 r., zajmuje powierzchnię 9,15 ha, chroni stanowisko różanecznika żółtego oraz fragment lasu – bór mieszany i wilgotny.

Rezerwat Starodrzew Lubochniański

Rezerwat Starodrzew Lubochniański położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1990 r., zajmuje powierzchnię 22,38 ha, chroni starodrzew sosnowo – dębowy naturalnego pochodzenia.

Rezerwat Rawka

Rezerwat Rawka położony w gminie Żelechlinek, utworzony w 1983 r., zajmuje powierzchnię 487ha (w powiecie tomaszowskim niewielka część rezerwatu), obejmuje koryto i starorzecza rzeki Rawki, ochronie podlegają stanowiska roślin rzadkich i chronionych.

Pomniki Przyrody

Na teranie powiatu tomaszowskiego znajduje się 549 pomników przyrody, w tym: Park w Czerniewicach – 81 lip drobnolistnych (Tilia Cordata), 2 wiązy polne (Ulmus campestre), 1 świerk pospolity (Picea abies). Parki w Rzeczycy i Grotowicach – m.in. aleja z 51 lipami drobnolistnymi. W gminie Ujazd – aleja ze 130 kasztanowcami. Lipa w Będkowie – pomnik przyrody, miejsce związane ze znanym pisarzem Władysławem Stanisławem Reymontem.