jazy

Locja kajakowa – czytanie wody

Locja kajakowa – czytanie wody

Skrypt „Locja kajakowa” ma ułatwić zrozumienie zjawisk zachodzących na wodzie. Część pierwsza poświęcona jest rzekom. Upraszczając wielką różnorodność świata wód płynących, wprowadziłem na początku wyidealizowaną postać rzeki, mającą (o ile jest to możliwe) cechy wspólne wszystkich rzek. Następnie zbliżam ten obraz do realnego, wprowadzając naturalne odstępstwa od reguły, charakteryzujące rzeki płynące w różnych warunkach geograficznych. Rozdział ten kończy omówienie budowli wodnych. Rozdział drugi, na szczęście dosyć krótki, może być zaskoczeniem. Staram się w nim opisać lodowce i zaakcentować ich wpływ na kształtowanie sieci wodnej. A jest to wpływ niemały i w dodatku występujący w miejscach szczególnie atrakcyjnych dla kajakarza — na pojezierzach i w wysokich górach. Po tym lodowcowym wstępie kolej na omówienie jezior. Skupiam się głównie na genezie jezior, ich kształcie oraz wpływie różnych form życia na wygląd jeziora. Następny rozdział zawiera krótkie omówienie mórz jako otwierającego się, bardzo ciekawego terenu do uprawiania turystyki kajakowej.

Rzeki

Gdy spoglądamy na płynące wody, widzimy ich ogromną różnorodność. Zupełnie inaczej wyglądają kaskady górskiego potoku niż zamulony dolny bieg dużej rzeki. Spróbujmy mimo to znaleźć kilka elementów wspólnych, które charakteryzują te zjawiska.

Rzeki są naturalnymi ciekami wodnymi płynącymi po powierzchni Ziemi, zasilanymi przez wody podziemne i opady atmosferyczne. Nie są one wyizolowane z otoczenia. Łączą się, przy czym mniejsza nazywana jest dopływem. Obszar zasilania rzeki głównej i jej dopływów to dorzecze (inaczej zwane zlewnią ). Linia oddzielająca dorzecza to dział wodny. Wszystkie dorzecza danego morza to jego zlewisko.

W jednym akapicie udało nam się ogarnąć ogromne obszary. Zacznijmy jednak od początku rzeki, czyli źródła — naturalnego wypływu wody na powierzchnię Ziemi, zachodzącego pod wpływem siły ciężkości (źródła zstępujące) lub ciśnienia hydrostatycznego (źródła wstępujące, artezyjskie).

Erozja i akumulacja

Charakterystyczną właściwością rzeki jest jej aktywność kształtująca podłoże. Rzeka „żyje” zmieniając swoje koryto. Od początku do końca wymywa brzegi i dno (erozja), później osadza wymyty materiał (akumulacja). Możliwości transportowe wody maleją wraz ze spadkiem szybkości przepływu rzeki. Rzeka o dużym spadku, z szybko płynącą wodą, jest w stanie toczyć kamienie (o wadze 1.5 kg przy prędkości wody 1.7 m/s, poniżej 0.3 m/s toczony jest tylko piasek). Zmniejszanie prędkości przepływu powoduje przewagę akumulacji nad erozją. Wynikiem tego jest skład rumowiska, materiału tworzącego brzegi oraz dno rzeki i materiału transportowanego. W górnym biegu są to kamienie, później przechodzące w piasek i muł, przy ujściu pozostają tylko zawiesiny i roztwory. Oczywiście, ze względu na nierówną prędkość rzeki w jej przekroju poprzecznym akumulacja i erozja mogą następować na tym samym odcinku rzeki.

Źródło żłobi skałę, spod której wypływa. Skała ulega coraz większej erozji, zaś jej fragmenty przemieszczają się wraz z płynącą wodą. Następuje erozja wsteczna, powodująca przesuwanie się źródła do góry. Toczone fragmenty skały powodują żłobienie dna rzeki. Płynąca woda tworzy wiry i niesie rozdrobnione fragmenty skały, wymywa fragmenty podłoża. Taki proces nazywamy erozją wgłębną. Wraz ze zmniejszaniem spadku rzeki następuje wyrównanie procesów akumulacji i erozji. Zaczyna dominować erozja boczna — wymywanie fragmentów brzegu, powiązane z osadzaniem niesionego materiału w postaci mielizn. Przy ujściu rzeki następuje utrata zdolności erozji, rzeka osadza cały niesiony materiał. Powstaje delta rzeki — jej naturalne ujście, budowane z osadów z całego dorzecza.

Nakreśliliśmy wyżej uproszczony schemat. Jak w każdej naturalnej regule, można znaleźć mnóstwo wyjątków. Prześledźmy je.

1. Nie wszystkie rzeki wypływają z łatwo identyfikowalnych źródeł. Najpopularniejsze odstępstwa od tej reguły to:

  • Rzeki biorące początek z lodowca, przeważnie są już dość duże. Przykładami są Ren i Rodan.
  • Rzeka wypływające z jeziora (które pokrywa często wiele mniejszych źródeł). Przykładem może być Radunia.
  • Trudno określić źródło w obszarach, gdzie zachodzi bifurkacja (rozdzielenie obszaru na dwie zlewnie). Przykładem może być Niechwaszcz, wypływająca z łąk w kierunku Wdy i Brdy.
  • Rzeka wypływająca z rozległych bagien. Tak dzieje się w przypadku Wołgi.

2. Nie wszystkie rzeki zachowują klasyczny przekrój podłużny. Wiele małych rzek ma wyrównany spadek w całym biegu (można je wtedy traktować jako odcinek źródłowy rzeki, do której uchodzą). Dobrym przykładem jest Bukowina, dopływ Łupawy. W przypadku dużych rzek często występują anomalie podłużnego kształtu koryta. Tak zachowuje się Wisła przełamująca się przez ciąg wzgórz morenowych pomiędzy Bydgoszczą a Świeciem.

3. Ujście rzeki nie zawsze bywa deltą. W przypadku wysokich pływów na morzu, do którego uchodzą jej wody, naniesiony materiał jest wynoszony daleko w morze i delta nie może narosnąć. Takie ujście nazywane bywa estuarium (ujściem lejkowatym), występuje np. na wybrzeżach kanału La Manche (pływy mają tam wysokość do kilkunastu metrów). 0 wielkości oddziaływania pływów na odcinki ujściowe rzek mogą świadczyć takie dane, jak wysokość przypływu na Sekwanie (do 3.9 m) powodująca oddziaływanie morza na odcinku ponad 130 km. W takich warunkach delta nie narasta, mimo nanoszenia ogromnej ilości osadów. Delta Amazonki, mimo nanoszenia ogromnej ilości osadów, nie powiększa się gdyż pływy mają tam wysokość do 5 m, a najdalszy zasięg przypływu w górę rzeki sięga 800 km.

Elementy rzeki

Udało nam się przyjrzeć rzece, nie zagłębiając się zbytnio w szczegóły. Spróbujmy teraz przyjrzeć się uważniej kilku elementom rzeki. Jak już poprzednio zaznaczyłem, głównymi czynnikami kształtującymi oblicze rzeki są erozja i akumulacja. Materiał oderwany od dna rzeki nie przemieszcza się w dół równomiernie. Jest on osadzany na dnie, wymywany, osadzany powtórnie. Taki mechanizm powoduje powstawanie zróżnicowanej rzeźby dna.

Na zakręcie rzeki brzeg zewnętrzny jest przeważnie stromy wskutek wymywania go przez nurt, natomiast brzeg wewnętrzny jest płaski i łagodnie się obniża. Stosowane nazwy: brzeg wypukły (wewnętrzny) i wklęsły stają się bardziej przystępne, gdy na zakręt rzeki spojrzymy z góry. Najgłębsze miejsce na zakręcie, czyli głęboczek (ploso) tworzy się wzdłuż brzegu wklęsłego.

Akumulacja powoduje powstawanie w korycie rzeki różnych ławic (jest to nazwa ogólna, w celu uniknięcia niejednoznaczności będę starał się jej używać wyłącznie w węższym sensie, zdefiniowanym dalej). Ławice nazywamy też potocznie mieliznami.

Przykosa powstaje poza nurtem, gdzie możliwe jest osadzanie drobnego piasku. Jest to pofalowana, wznosząca się z dna góra piachu lub drobnego żwiru, nagle urywająca się. Jest to najszybciej przesuwająca się mielizna— szybkość jej wędrowania może dochodzić do 5 m na dobę. Płynąc z góry rzeki jest trudno rozpoznawać przykosę, napłynięcie na nią przy niższych stanach wody może skończyć się koniecznością wyjścia z kajaka i przeholowania go do jej końca. Głębokość za przykosą gwałtownie rośnie, przeważnie do około 1 m, na dużych rzekach często są to większe głębokości.

Odsypisko tworzy się przy brzegu wypukłym, przy którym prędkość wody stopniowo, wraz ze zmniejszaniem się odległości od brzegu, maleje. Powoduje to korzystne warunki do akumulacji. Im prędkość wody jest mniejsza, tym drobniejszy materiał się osadza. Odsypisko przechodzi w przymulisko, wynurzone przy normalnych stanach wody i często porośnięte roślinnością. Odsypisko i przymulisko nadążają za powiększaniem się zakola.

Ławica tworzy się w miejscach nagromadzenia rumowiska w środkowej części koryta. Ma często wydłużony kształt. Przy niskich stanach wody wystaje nad powierzchnię, nazywana jest wtedy łachą. Zarośnięta roślinnością łacha zwie się kępą, jest wtedy stabilną, często powiększającą się wyspą.

Przemiały (brody) przegradzają całe koryto rzeki, oddzielają kolejne plosa. Woda w takich miejscach przyspiesza tworząc bystrza.

Dolina rzeki

Spojrzenie na dolinę rzeczną wskazuje, że na jej kształtowanie mają wpływ nie tylko zjawiska erozji wgłębnej i bocznej. Gdyby tak było, ściany doliny rzeki byłyby pionowe i miałaby ona kształt (może nie zawsze w tak dużej skali) jak kanion Kolorado. Większość rzek, po jakich mamy okazję pływać ma kształt doliny.

Omówmy najpierw elementy tej doliny. NNW – najniższa niska woda; NW – niska woda; WWW – najwyższa wysoka woda; dolina rzeki – obszar bezpośredniego oddziaływania wód rzeki.

Taki rodzaj doliny rzecznej zwany jest doliną V-kształtną. Zbocza doliny nabierają takiego kształtu poprzez rozmywanie i pełznięcie materiału budującego ściany doliny rzeki. Zdarza się, że ściany doliny mają pośrednie wypłaszczenia — pozostałości z dawnych tarasów zalewowych, z czasów, gdy poziom rzeki był wyższy.

Jak więc powstają tak wspaniałe twory, jak Wielki Kanion Kolorado? Ściany tego kanionu są prawie pionowe i sięgają wysokości 2000 m. Można wymienić kilka przyczyn umożliwiających taką budowę koryta:

  • Rzeka niesie dużo wody (jest zasilana z wilgotnych obszarów).
  • Na obszarze kanionu (Arizona) klimat jest suchy, co zapobiega erozji ścian kanionu przez wody opadowe.
  • Budowa geologiczna ścian kanionu, w których naprzemiennie ułożone są warstwy piaskowca i wapieni; skały te są porowate i pozwalają na przepływ wody nie tylko po powierzchni.

Spotykane są także kaniony w obszarach o mniej korzystnych warunkach. Przeważnie ściany w takich przypadkach zbudowane są z wapieni albo piaskowców. Mimo że są to skały osadowe, są one stosunkowo odporne na erozję. Dodatkowo, skały te mają dużą przepuszczalność wody (piaskowce są porowate, w wapieniach występuje sieć szczelin). Typowymi przykładami tego typu dolin są kanion Verdon we Francji i dolina Prądnika na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.

Inna sytuacja wystąpi, gdy dolina rzeki zbudowana jest z naprzemiennie ułożonych warstw bardziej i mniej odpornych, o różnej przepuszczalności wody, np. wapieni i glin. W takim przypadku wystąpią tarasy, w których fragmenty zbudowane ze skał odpornych będą strome, a pozostałe łagodne.

Wodospady i rzeki górskie

Zastanówmy się, jak będzie wyglądało dno rzeki zbudowanej z różnych warstw. Warstwy mało odporne zostaną szybko zerodowane. Warstwa odporna stanowi wtedy dno doliny. Na krawędzi tej warstwy następuje erozja mniej odpornej skały zalegającej niżej. Powstaje wodospad.

Warstwa mniej odporna eroduje szybciej, po pewnym czasie powstaje nawis warstwy górnej. Następuje oberwanie się tego fragmentu. W przypadku, gdy rzeka niesie wystarczającą ilość wody, rozdrabnia ten materiał i dalej eroduje warstwę niższą. Przy mniejszych przepływach fragmenty bardziej odporne zalegają pod wodospadem. Prowadzi to do jego zaniku i przekształcenie się wodospadu w bystrze. Naszkicowany mechanizm występuje w najbardziej znanym wodospadzie — Niagarze, składającej się z dwóch części — aktywnego Horseshoe Falls oraz zamierającego American Falls. Pierwsza z odnóg (Horseshoe) przechwytuje 94% wody i powoli przesuwa si w gór rzeki. Reszta wody nie ma odpowiedniej energii na wyniesienie zerodowanego materiału drugiego strumienia— American Falls jest stopniowo zasypywany wirem i powoli przekształca się w ogromne bystrze.

Innym miejscem powstawania wodospadów jest obszar, w którym rzeka napotyka na skałę, przegradzającą dolinę rzeki (rygiel skalny). W takich warunkach wodospad istnieje do czasu zniszczenia takiej skały.

Jest to chyba dobre miejsce, żeby przytoczyć kilka danych na temat największych wodospadów:

  • Najwyższy wodospad to Salto Angel w Wenezueli na Wyżynie Gujańskiej, jest to kaskada o wysokości 980 m, w której najwyższy pojedynczy wodospad ma 808 m,
  • Największe ilości wody niosą: Inga — Zair (41 400 m3/s, 40 m), Sete Quedas — Brazylia, Paragwaj (13 300 m3/s, 40 m), Niagara — USA, Kanada — (6000 m3/s, 57 m),
  • Najwyższe wodospady w Europie to Utigarsfoss (610 m) i Mardalsfoss (518 m) w Norwegii, Gavarnie we Francji (420 m), Gietroz (500 m) w Szwajcarii, Krimmler (380 m) w Austrii.

Po tej dawce danych o wodospadach skupimy się na tych elementach rzeki, które czynią spływ atrakcyjniejszym i są bardziej dostępne. Wspomniałem wcześniej o bystrzu. Jest to przyspieszenie prędkości nurtu, wywołane zwężeniem, wypłyceniem lub większym spadkiem rzeki. Fale na bystrzu, czasami dużych rozmiarów, zwane są warkoczem. Większe spadki rzeki z przyspieszeniem nurtu wśród nagromadzonych głazów to szypoty. Szybko płynąca rzeka górska często napotyka na swojej drodze naturalne, albo sztuczne progi, za którymi tworzą się odwoje – powierzchniowa warstwa wody cofa się w górę rzeki nawet z odległości kilku metrów. Odwoje mogą mieć różny kształt, od płaskich, pod którymi istnieje wyraźny strumień wody płynącej w dół rzeki, do głębokich, w których rzeka całkowicie wytraca swą energię. Ta druga kategoria jest znacznie bardziej niebezpieczna dla kajakarzy. Odwoje mogą tworzyć się nie tylko za progami. Będą się tworzyły wszędzie, gdzie wystąpi nagłe wypłaszczenie rzeki. Zdarza się, że odwój jest zatopiony i niewidoczny, pokrywa go warstwa stojącej wody. Woda cofa się nie tylko w odwojach. Nazwa cofki jest znana od samego początku kajakowania, bardzo często jest związana z pierwszym bezpośrednim kontaktem z tym zjawiskiem. Cofki powstają za przeszkodami przegradzającymi rzekę i wystającymi nad jej powierzchnię. Woda w takich miejscach stoi lub zaczyna płynąć w górę rzeki (zależy to od prędkości sąsiednich warstw wody). Cofka jest znakomitym miejscem na zatrzymanie kajaka, wyjście na brzeg czy też rozpoczęcie spływu. Granica pomiędzy cofką, a nurtem zwana jest chyżką. Nagromadzenie wielu elementów takich jak odwoje, bystrza, szypoty na krótkim odcinku zwane jest uskokiem. Tę ostatnią nazwę przytaczam bardziej ze względów historycznych, gdyż obecnie zdarza się pływać rzekami na których takie elementy występują na całej trasie spływu w bardzo dużym natężeniu.

Przeszkody wystające nieznacznie nad powierzchnię albo ukryte płytko pod wodą można rozpoznać po charakterystycznej falce, rozchodzącej się w kształcie litery V ramionami w dół rzeki — zwara. Za większymi przeszkodami mogą występować wiry. Takimi przeszkodami mogą być np. filary mostu, zatopione większe przedmioty. Na powierzchni wody widać wtedy współosiowe okręgi, w środku których może powstawać lej o dużej sile ssącej.

Budowle wodne

Na każdym rodzaju szlaku wodnego można spotkać różne budowle wodne. Już na potokach górskich występuje wiele progów i jazów. W literaturze różnica między nimi wyjaśniana jest na podstawie wysokości – próg spiętrza wodę na kilkadziesiąt centymetrów, jaz powyżej 1 m. Ta definicja, mimo ścisłej postaci wydaje mi się sztuczna. Na Łomnicy charakterystyczne są wysokie progi, liczące ponad dwa metry. Ta nazwa jest bardziej zgodna z nazewnictwem kajakowym, w którym wielkość progu naturalnego nie jest ograniczona do pewnej wysokości. Jaz ma głównie na celu utrzymywanie możliwie stałego przepływu wody. Zadaniem progu jest zmniejszenie energii płynącej wody, natomiast jaz spiętrza wodę w celu jej wykorzystania energetycznego (do napędu młyna, kuźni), dostarczenia wody do kanału nawadniającego. Specjalnym rodzajem jazu jest jaz ruchomy, umożliwiający regulację stopnia piętrzenia wody (a więc i poziomu wody przed nim). Większy stopień piętrzenia mają zapory. I w tym przypadku w literaturze można znaleźć informacje o przedziale wysokości zapór — zaczynają się one od 5 m. Uzupełnieniem większych zapór i jazów są przepławki — kaskada niewysokich (ok pół metra) stopni, umożliwiających rybom przedostanie się przez wybudowaną przez człowieka przeszkodę. Uczestnicy spływu kajakowego po napotkaniu większej przeszkody przeważnie muszą przenieść swój sprzęt. W przypadku większych jednostek jest to niemożliwe. W celu umożliwienia im przeprawy przez jazy i zapory buduje się śluzy.

Śluzowanie do góry jest możliwe dzięki wypuszczeniu wody z komory i obniżeniu poziomu wody w komorze śluzy do poziomu dolnego i otwarciu dolnych wrót. Po wpłynięciu do komory wrota zostają zamknięte, a przez przepusty dostaje się woda z poziomu wyższego. Po wyrównaniu poziomów górne wrota zostają otwarte i kontynuacja żeglugi jest możliwa. W przypadku większej różnicy poziomów stosuje się większą liczbę komór (i oczywiście wrót). Przykładem jest Kanał Augustowski, na którym zastosowano śluzę dwukomorową. Innymi urządzeniami umożliwiającymi pokonywanie różnic poziomów pomiędzy fragmentami szlaku wodnego są śluzy o ruchomej komorze (komora wypełniona wodą jest podnoszona i opuszczana razem ze statkiem) oraz pochylnie, znane choćby z Kanału Elbląskiego. W tym ostatnim przypadku różnica poziomów pokonywana jest na wagonikach przewożących statek.

Zbiorniki wodne tworzone przez zapory mają przeważnie rozmaite zastosowania. Najważniejszym zastosowaniem (w Polsce) jest gromadzenie wody dla potrzeb komunalnych, gospodarczych i rolniczych. Ważne są zdolności retencyjne zbiornika, czyli możliwość gromadzenia wody w czasie wysokich stanów rzeki, co zmniejsza niebezpieczeństwo powodzi w dorzeczu poniżej zapory. Jezioro zaporowe daje możliwość wykorzystania energetycznego, a także jest doskonałym miejscem do rozbudowy bazy wypoczynkowej. Jak widać, jest wiele plusów budowy dużych zapór. Są także strony ujemne. Pierwszą jest utrata dużej powierzchni terenu, przeważnie wykorzystywanego rolniczo. Konieczne bywa również przesiedlenie wiosek znajdujących się na przyszłym dnie zbiornika. Na pewnych obszarach tak duża powierzchnia wodna powoduje zmiany klimatyczne. Oprócz zapór na rzekach, zwłaszcza górskich, buduje się wały zatrzymujące nadmiar wody przy katastrofalnych wezbraniach. Przegradzają one rzekę pozostawiając przepust wystarczający na przepłynięcie wody do stanów wysokich włącznie. Przy dalszym podnoszeniu się stanu wody może nastąpić zalanie obwałowanego obszaru i zatrzymanie nadmiaru wody. Po przejściu gwałtownego wezbrania nadmiar wody powoli spływa do rzeki. Takie budowle można zauważyć na Kamiennej i Łomnicy w Karkonoszach.

Dawne tarasy zalewowe obejmowały szerokie pasy wzdłuż rzeki. Wraz z rozwojem cywilizacji na te tereny, z bardzo dobrymi glebami, zaczęło wkraczać rolnictwo. Zagospodarowanie tych ziem wymagało oddzielenia od niszczącej działalności rzeki. Zaczęto budować wały przeciwpowodziowe, mające na celu ochronę terenów przybrzeżnych przed powodzią. Jak się okazuje ochrona ta jest bardzo często nieskuteczna.

Ostroga jest wałem zbudowanym z kamieni, faszyny, płyt betonowych, itp. Budowana jest prostopadle lub pod bliskim prostego kątem do brzegu. Ma za zadanie ochronę brzegu przed erozją. Przestrzenie pomiędzy ostrogami ulegają zamuleniu, następnie wypełniają się rumowiskiem. Koniec ostrogi, czyli część najbardziej wysunięta w kierunku środka rzeki nazywana jest główką. Zdarza się, że główki ostróg są łączone tamami równoległymi. Obszary zamknięte w ten sposób ulegają zamuleniu, a szerokość rzeki zmniejszeniu. Często bezpośrednio wzmacnia się brzegi osłonami z faszyny, kamieni lub płyt betonowych zwanych opaskami lub brzegosłonami.

Budowle wodne mają na celu udostępnienie szlaku wodnego jednostkom transportowym. W tym celu, oprócz budowania wymienionych obiektów nadzoruje się rzekę, na ruchomych mieliznach ustawia się znaki określające przebieg szlaku żeglugowego. W celu dalszego ułatwienia profesjonalnej żeglugi stosuje się kanalizowanie rzeki. Polega to na budowie stopni wodnych, gdzie cofka powstała przed zaporą sięga zapory poprzedniej. W miejscach, gdzie nie ma jeziora zaporowego prostuje się zakola, pogłębia koryto. Często jego brzegi zostają wzmocnione tamami podłużnymi. Wskutek istnienia zbiorników zaporowych, rzeka nie niesie rumowiska, brak jest mielizn.

Na zakończenie rozważań o budowlach wodnych warto przytoczyć pewne spostrzeżenie. Niezależnie od doświadczenia, przy spływaniu w okolicach budowli wodnych należy zachować szczególną ostrożność. Projektanci tych obiektów rzadko zastanawiają się nad bezpieczeństwem przebywających w pobliżu kajakarzy. Zdarza się, że jaz ruchomy jest tak otwarty, że przed nim tworzy się bystrze. Inną przyczyną niespodzianek mogą być elementy zbrojenia pozostawione przez budowniczych lub wypłukane przez wodę. Woda za jazem może być tak płytka, że próba przeskoczenia go może spowodować zatrzymanie kajaka w niebezpiecznej pozycji. Wielokrotnie zdarzały się przypadki zniszczenia sprzętu przy pokonywaniu progów lub jazów. Czasami kończy się to poważnymi okaleczeniami. Znam również wypadki śmiertelne, które spowodowane były niewłaściwym postępowaniem w pobliżu jazów, między innymi na spokojnym już, wydawałoby się, odcinku Łupawy.

Zjawiska lodowe

Turystyka kajakowa trwa często cały rok. Mamy wtedy okazję zobaczyć zjawiska nie występujące w lecie.

Przy obniżaniu temperatury poniżej 0 stopni Celsjusza na materiale niesionym przez rzekę zaczyna krystalizować śryż. W wodzie ma kolor niebiesko-żółty, a nad jej powierzchnią biały. Śryż może zbijać się w większe grupy, które zamarzając razem tworzą krę.

Lód denny powstaje wskutek wypromieniowania ciepłą z dna koryta. Może on oderwać się od dna i wymieszać ze śryżem tworząc krę.

Kra lodowa może tworzyć się z placków śryżu, lodu dennego lub lodu brzegowego. Pokrywa lodowa jest nieruchomym, całkowitym pokryciem pewnego obszaru rzeki lub jeziora.

Opady śniegu na wodę w rzece lub jeziorze powodują powstawanie lepy.
Leszek Mazur

Technika pływania kajakiem – zasady poruszania się

Technika pływania kajakiem – zasady poruszania się po wodach płynących

Utrzymanie kajaka w nurcie

Trzymanie się nurtu jest podstawą pływania po rzekach. Nurt zapewnia największą prędkość kajaka i kanadyjki, w nurcie też największa jest zazwyczaj głębokość wody. Wszelkie skracanie drogi poprzez np. ścinanie zakoli jest nieekonomiczne i prawie zawsze wiąże się z płynięciem na płytką wodę, na której z powodu odbitych od dna fal, kajak jest bardzo hamowany. Poza tym płynięcie poza nurtem powoduje zbaczanie kajaka, czego przyczyną jest nierówna prędkość strug wody po obu stronach łodzi.

Po stronie nurtu pióro wiosła pracuje w szybszej wodzie, wobec czego kajak zboczy w kierunku wody spokojniejszej. W dodatku w tym położeniu szybszy prąd działający na rufę łodzi obróci ją bokiem a następnie pod prąd. Płynięcie w nurcie jest również najpewniejszym sposobem, aby:

  • płynąć bez wywrotki,
  • nie niszczyć łodzi.

Aby zachować jedną jak i drugą zasadę, koniecznie należy posiadać odpowiednie umiejętności, w których elementem jest też utrzymanie kajaka w nurcie, a następnymi elementami są umiejętności pokonywania różnego rodzaju przeszkód.

Płyniecie po wodach o nieregularnym nurcie

Wiry pokonuje się omijając wir w kierunku jego kołowania, po stycznej. W razie obrócenia kajaka wiosłuje się tylko w momentach, gdy kierunek prądu jest zgodny z kierunkiem krążenia wirów.

Bystrza jeżeli są regularne ich pokonanie nie sprawia trudności. Należy wpłynąć prosto w największy zlew wody, widoczny „język”. Następnie płynąć środkiem tworzącej się za „językiem” mocno falującej wody, trzymając się ściśle nurtu. Nie jest konieczne wiosłowanie, bowiem przy prędkości kajaka większej niż prędkość wody w części sfalowanej, następuje wchlapywanie wody do kajaka.

Progi i przepusty. Jeżeli „język” gładkiej wody początkujący bystrze na przepuście kończy się odwojem, trzeba wpłynąć w niego z szybkością zapewniającą przeskoczenie odwoju i nie ugrzężnięcie w nim. W tym celu po naprowadzeniu łodzi na gładką, początkową część bystrza, należy silnie wiosłować. W tym samym momencie przechodzenia odwoju, można przestać wiosłować, ale należy być przygotowanym na ewentualną „podpórkę” zachwianego kajaka za pomocą wiosła, lub nożna mocno wiosłować, jeżeli nie uda się samoczynnie wypłynąć z odwoju. Przy przepływaniu progów (niezbyt wysokich) również trzeba mieć wystarczającą prędkość początkową aby móc „przeskoczyć odwój”.

Bystrza i szypoty. Nieregularne, dzikie, pokonywać należy po obejrzeniu ich z brzegu i wybraniu najlepszej drogi* Przepływa się obraną drogą, wiosłując na odcinkach spokojniejszych, a na odwojach, kipielach i wirach trzymając wiosło zanurzone jednym piórem w wodzie. Pozwala to na natychmiastowy manewr sterujący (zagarnięcie lub skontrowanie), lub wyprowadzenie kajaka z niebezpiecznego przechyłu, poprzez „oparcie się” na płasko położonym wiośle.

Jeleni skok – na wodach szybkich, gdzie nie można zastosować promowania w celu wyminięcia przeszkody, stosuje się manewr zwany „jelenia skokiem”, Polega on na bocznym ustawieniu kajaka względem silnego nurtu (napływającego na przeszkodę) i (poprzez silne wiosłowanie) „ucieczkę” z tego nurtu przed przeszkodą. Takie sytuacje spotkać można na ostrych, zakolach górskich rzek, przy filtrach mostów itp.

Pokonywanie przemiałów i mielizn

Na płyciznę, o której przypuszczamy, że kajak osiądzie na niej, napływamy powoli i w momencie zatrzymania kajaka na dnie należy natychmiast wysiąść, aby prąd nie obrócił kajaka bokiem. Po przeciągnięciu kajaka przez płyciznę wsiada najpierw załoga (sternik przytrzymuje kajak). Na przemiałach, zwłaszcza na rzekach górskich należy kajak spławiać przez przemiał trzymając go za rufę (aby uniknąć obrócenia kajaka bokiem).

Sposób przejazdów rozgałęzień. (dopływów i wypływów)

Przy ujściu dopływu do rzeki głównej tworzy się spiętrzenie wody spowodowane spotkaniem dwóch nurtów uderzających o siebie pod kątem.

Na przeciwległym brzegu rzeki głównej tworzy się bystrze a w dolnym rogu ujścia wir. Płynąc rzeką główną trzymać się należy bliżej brzegu z dopływem, aby prąd nie zepchnął kajaka na przeciwległy brzeg.

Wpływać w dopływ trzeba od górnego rogu, aby nie pokonywać spiętrzenia i silnego prądu. Również wypływać należy od góry, aby nie zatrzymać się na odwoju i nie być zepchniętym przez prąd na dolny brzeg ujścia.

Przy wypływach, gdzie następuje rozgałęzienie nurtu płynąć należy rzeką główną po stronie przeciwnej niż wypływ, aby nie dać się wciągnąć w odnogę. Natomiast chcąc wpłynąć w wypływ trzeba płynąć wzdłuż brzegu (powyżej wypływu) po jego stronie.

Przy wpływaniu w zatoki nożna wykorzystać cofki które się tan tworzą. Płynąc wzdłuż brzegu, w dolnej części zatoki skierować należy dziób w cofkę, której przeciwny nurt wciągnie łódź w zatokę.

Przejazd pod mostami

Pod mostami przepływać należy między przęsłami, pomiędzy którymi płynie nurt. Ponieważ przed filarami wytwarzają się spiętrzenia wody, a za nimi wiry i cofki, należy uważać aby nie dać się w nie wciągnąć.

Gdy filary są ustawione skośnie do nurtu, a nurt uderza o jeden z nich, należy zejść z nurtu wykorzystując do tego manewru promowanie, a w przypadka silnego prądu – jeleni skok.

Obiekty pływające – stojące omijać należy z daleka. Stojące na kotwicach statki, barki itp., stojące przy brzegu tratwy grożą przyparciem kajaka do nich i wciągnięciem pod nie, co jest bardzo niebezpieczne.

Statki w ruchu omijać należy z daleka, ustawiając się po przejechaniu statku dziobem do fali.

Pokonywanie przeszkód przegradzających rzekę

Dotychczas omówione przeszkody, poza płyciznami nie wymagały wysiadania z kajaka. Wystarczyły umiejętności techniczne, aby przepłynąć bezpiecznie dany odcinek. Jednak bardzo często na szlakach spotyka się przeszkody przegradzające rzekę tak, iż konieczne jest wysiadanie z łodzi. Oczywiście budowle wodne typu jazów, młynów, elektrowni i zapór, gdzie nie ma możliwości spłynięcia, wymagają przenoski łodzi na dłuższych, nieraz nożna stosować przeciąganie prostopadłe lab równoległe.

Przesuwanie stosujemy przy przeszkodach znajdujących się pod powierzchnią wody i grodzących cały szlak. Ha taką przeszkodę wpływamy bardzo delikatnie. Szlakowy wysiada stając na pniu i przesuwa kajak do przodu, teraz noże wysiąść sternik i obaj przesuwają kajak poza przeszkodę, ustawiając go równolegle do niej. Wsiadają w kolejności: załoga i sternik.

Przepychanie stosu jeny, gdy prześwit między lustrem wody a przeszkodą leżącą w poprzek rzeki jest nieco mniejszy niż wysokość kajaka ponad wodą. Po dopłynięciu do przeszkody załoga wysiada i dociskając dziób wsuwa kajak pod przeszkodę. Sternik siedząc w kajaku dociąża odpowiednio łódź. Po przejściu poza przeszkodę przedniej części kokpitu role się zmieniają.

Dodatkową trudnością przy przeciąganiu, przesuwaniu i przepychaniu jest utrzymanie kajaka równolegle do linii nurtu. Szybki prąd bardzo łatwo może obrócić kajak i przyprzeć bokiem do pnia, co z reguły kończy się wywrotką a często i zaklinowaniem kajaka pod przeszkodą. Dlatego wymienione manewry trzeba mleć bardzo dobrze opanowane by móc je wykonać pewnie, szybko i zdecydowanie. W ostatecznym wypadku gdy widzimy, że kajak obracany jest bokiem do linii nurtu, to wyskakujemy z niego by w ten sposób uniknąć wywrotki.

Na szlaku nożna natknąć się często na przeszkody, których nie da się wcześniej przewidzieć, czy zauważyć. Np. podwodne kołki lub kamienie, których istnienia nie dało się „odczytać” z wyglądu wody. Innego typu trudności sprawia pływanie na dużej fali. Należy starać się płynąć pod wiatr (lub z wiatrem), prostopadle do grzbietu fal. Małe falki można brać bokiem, duże ale długie i regularne fale nożna również przepływać ukośnie. Gdy musimy płynąć przez jezioro podczas wiatru i fali, płynąc należy chroniąc się przy brzegu nawietrznym (brzegu z którego wieje wiatr). I aby wszystkie te przeszkody pokonać względnie bezpiecznie dla siebie i sprzętu, przestrzegać należy kilku reguł:

  • nie dopuścić do ustawiania kajaka w poprzek przeszkody i przyparcia do niej. Jeżeli już zaistnieje taka sytuacja należy szybko opuścić kajak,
  • nie napływać na przeszkodę zanurzoną z rozpędu, bowiem nie znając charakteru przeszkody można na niej osiąść lub uszkodzić kajak,
  • pokonując trudny odcinek, którego nie da się dokładnie zbadać z wody (np* ciąg bystre i szpotów, częste przeszkody poprzeczne w szybkim narcie itp.) należy wysiąść z kajaka przed tym odcinkiem i z brzegu wybrać najlepszą drogę. W razie zbyt dużego stopnia trudności w stosunku do posiadanych umiejętności i sprzętu należy przenieść łódź,
  • podczas dużej fali i wiatru starać się nie wypływać na otwarte wody, gdyż fala może spowodować wywrotkę lub zalanie kajaka.
  • Piotr Chrupczalski

Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostródzkim, Oberlandzkim

Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostrudzkim, Oberlandzkim

Poprzez „Kraj Górny” Kanał płynie / w nim statki na widok wierzchołków / swe dzioby podnoszą ku niebu / i płyną na skrzydłach aniołów. / Tu Kanał mknie przez las bajkowy / lub ukwieconą łąkę w gaju. / A tam z jeziora na jezioro / wciąż bliżej do wodnego raju. / Omija trzciny i sitowie / dom podcieniowy starej wioski. / Zbudował ten niezwykły Kanał / najcwańszy z wszystkich „wilków morskich”.(O.E. Sattler)

Trzy cuda świata.

Dawne Prusy Wschodnie szczyciły się przed Europą trzema cudami świata. Były to: wędrujące wydmy Mierzei Kurońskiej, podniesiona z „błota” Żuław siedziba Wielkich Mistrzów Zakonu NMP oraz kanał, w którym ..statki pływały po górach, pokonując różnicę poziomów przekraczającą 100 metrów”. Każda z tych osobliwości słynęła inaczej. W ruchomych nadbałtyckich piaskach potęgę swą okazywała nieokiełznana przyroda, czerwone mury zamku malborskiego były imponującym dziełem ludzkich rąk i prawdziwym pomnikiem myśli architektonicznej. Trzeci cud wydawał się w tym gronie najdoskonalszy i najbardziej kompletny, łącząc geniusz człowieka z twórczą mocą Natury. Był nim „Kanał Oberlandzki” (der Oberldndische Kanał), po 1945 roku zwany Kanałem Elbląskim, Kanałem Elbląsko-Ostródzkim lub Kanałem Ostródzko-Elbląskim.

Dawno, dawno temu lodowiec pracowicie wyrzeźbił powierzchnię Pojezierza Iławskiego tworząc liczne wytopiska i rynny, zalane następnie wodą – dzięki temu jedno za drugim, z południa na północ, ułożyło się kilka jezior: Drwęckie, Ilińsk, Ruda Woda, Sambród, Piniewskie i Druzno. W ten sposób Natura podsunęła ludziom pomysł zbudowania drogi wodnej wiodącej w kierunku Zalewu Wiślanego i Delty Wisły, skracającej pięciokrotnie szlak żeglowny do Gdańska przebiegający tradycyjnie po Drwęcy i Wisie. Trzeba było „tylko” uzupełnić jej dzieło, czyli połączyć jeziora odcinkami kanału. Jak zwykle „diabeł tkwi w szczegółach”, o czym przekonali się inżynierowie myślący co najmniej od XV w. nad rozwiązaniem postawionego im wyzwania. Okazało się, że do realizacji dzieła potrzebne będą, bagatela: przekopy, nasypy, uszczelnienia, zabezpieczenia skarp, śluzy, jazy, upusty i wrota przeciwpowodziowe. Rozwikłać należało ponadto problemy: zasilania kanału w wodę, odprowadzania ścieków, a przede wszystkim pokonania różnicy poziomów, która na niespełna 10 km odcinku pomiędzy Jeziorem Druznem a Jeziorem Piniewskim wynosiła 104 metry!

Wreszcie pozostawała trudność, kto wie czy nie równorzędna z kwestiami technicznymi – finanse. W związku z tym dopiero około połowy XIX w. udało się ludziom odpowiedzieć bezbłędnie na to „równanie z kilkoma niewiadomymi”. Efektem rozwiązania łamigłówki zadanej przez przyrodę był właśnie kanał, „w którym statki prywaty po górach”. O jego powstaniu zdecydowało życie i pasja co najmniej kilku osób, z grona tego pamiętamy dziś’ o jednej, nie do końca wiedząc kim był i co reprezentował sobą Georg Jakob Steenke, rzekomo Holender. Do dziś pokutuje powszechnie mylne przekonanie o jego pochodzeniu i narodowości, a w tysiącu nieprawd jakie napisano o konstruktorze i jego dziele, pomija się całkowitym milczeniem nazwiska ludzi, którzy mu pomagali i doradzali – nikt nie zna inżynierów Severina i Lentze (współtwórca Kanału Sueskiego, budowniczy mostu na Wiśle w Tczewie !).

Równie powszechnie, i tym razem słusznie, uważa się, że Kanał Elbląski należy do unikalnych w skali światowej dzieł techniki, będąc przy okazji obiektem o wyjątkowych walorach zabytkowych, jako że wszystko co powstało przy kanale i w kanale, ma rodowód XIX-wieczny. Jeszcze bardziej zdumiewające jest, iż owe wysłużone urządzenia hydrotechniczne i budowle działają tak sprawnie, jak gdyby upływ czasu nie wywierał na nich większego wrażenia. Skonstruowano je bowiem bardzo precyzyjnie, z perfekcją zdumiewającą każdego znawcę tematu. Przywoływany często jako wzór i porównanie dla naszego kanału – Kanał Morris w USA – różni się dziś zdecydowanie brakiem autentyczności, wszystko w nim bowiem zmodyfikowano i zelektryfikowano, pozostała tylko zabytkowa atrapa, ukrywająca nowoczesne maszyny i techniki. Tymczasem na szlaku wodnym wiodącym od Elbląga do Ostródy nadal funkcjonują stare patenty, do których nie dodano nic ponad to, co wymyślił i zaprojektował Georg Jakob Steenke (przy pomocy Karla Lentze). Kanał Elbląski ma więc, jak każda staroć, swoją „duszę” i za to wszyscy go kochamy. I nie ma powodów, by jak dawniej, nie reklamować go pod hasłem „najprawdziwszego cudu świata”.

Kraj, który przestał istnieć czyli wschodniopruska Atlantyda.

Mówiono onegdaj, że Kanał przepływa przez kraj, „gdzie Prusy Wschodnie są najpiękniejsze”. Tym krajem był Obeńand, dlatego właśnie Kanał nazywał się przez około 80 lat „oberlandzkim”(przez jakiś czas funkcjonowało też określenie „staropruski”). I pod takim mianem zasłynął w świecie, występował w literaturze fachowej, w związku z czym nasze określenia – typu Elbląski czy Ostródzki -mogą wprowadzać jedynie dezorientację, zwłaszcza u osób nieco zorientowanych w historii regionu i tradycji hydrotechnicznej. Jednakże inaczej być nie mogło, nazwa Kanału musiała ulec zmianie po 1945 roku skoro „zapomniano” o istnieniu całej krainy i nie znaleziono dla niej (niestety do dziś) polskojęzycznego odpowiednika. Dlaczego tak się stało, dlaczego kraina historyczna postrzegana wyraźnie przez wieki, opisywana przez badaczy w swojej odrębności, nagle przestała istnieć, trudno dzisiaj powiedzieć. Powodów znalazłoby się wiele, najprostszy tłumaczy się oczywiście skomplikowanymi stosunkami polsko-niemieckimi po zakończeniu drugiej wojny światowej i wynikającą z tego gordyjskiego węzła nieumiejętnością ustosunkowania się naszych ojców do dziedzictwa międzynarodowej, prawdziwie europejskiej kultury, z której bogactwem mieli nieopatrznie do czynienia na ziemiach dawnych Prus Wschodnich.

Dziś ważne jest byśmy zrozumieli, iż Obeńand (dosłownie „Kraj Górny”) był krainą historyczną i geograficzną wyodrębniającą się zdecydowanie na tle sąsiedztwa – Warmii i Żuław Wiślanych. Poświęćmy zatem kilka uwag charakterystyce owej ziemi, która zatonęła w naszej świadomości, niczym antyczna Atlantyda.

Nazwa krainy pojawiła się w XV w. dla oznaczenia ziem skolonizowanych przez Krzyżaków, położonych pomiędzy Żuławami w Delcie Wisły a Niziną Warmińską. Oberland wyróżniał się wyższym położeniem w stosunku do obu nizin (stąd nazwa) oraz urozmaiconą, pofałdowaną rzeźbą terenu, wypełnioną gęstymi lasami i licznymi jeziorami. Częstokroć porównywano Oberland do Mazur wskazując, że choć obszarowo mniejszy i nie tak bogaty w duże jeziora, zachwyca bardziej zróżnicowaną szatą roślinną. Oberlandzkie lasy szczyciły się przemieszaniem wielu gatunków drzew (na Mazurach dominują bory), a odbijające się w tafli jezior siedliska buka i dębu tworzyły charakterystyczne pejzaże, słynące z malarskości i tajemniczej romantyczności.

Pośród lasów i jezior znajdowało się onegdaj wiele osad pruskich z dobrze rozwiniętą siecią dróg i brodów oraz czytelnymi granicami dwóch prowincji pruskich – Warmii i Pogezanii. Rubież oparta była na biegu rzeki Pasłęki. Kolonizacja tych ziem wymagała od Zakonu zupełnie innego podejścia niż w sąsiedztwie, należało zaadaptować staropruską strukturę osadniczą do modelu europejskiego, zjednać zaufanie miejscowych wielmoży, ułożyć stosunki między ludnością miejscową a kolonistami (na Żuławach problemem była raczej walka z wodą, Warmię oddano w arendę biskupom). Kwestiami tymi zajmowali się urzędnicy z komturii elbląskiej, dzierzgońskiej i ostródzkiej, pomiędzy które administracyjnie podzielono ziemię oberlandzką w końcu XIV w.

Z geograficznego punktu widzenia granice Oberlandu były ściśle określone w terenie, a ich przebieg precyzyjnie podał G. Wnuck, geograf pracujący na Uniwersytecie Królewieckim. Na zachodzie tworzyły je: jezioro Druzno, rzeka Dzierzgonka do Starego Miasta (dalej dochodziły do Jarzwałdu nad Jeziorem Pilawskim i do Jeziora Jeziorak); na południu Jezioro Jeziorak i Jezioro Drwęckie; na wschodzie dolina Pasłęki, a na północy strefa krawędziowa Wysoczyzny Elbląskiej.

Jeszcze wyraźniejsze były wyróżniki historyczne czy szerzej kulturowe Oberlandu, obejmujące takie sfery życia jak: gospodarka, kultura artystyczna, język, zwyczaje, status prawny terytoriów i ich miejscowości etc. Pod tym względem położone w pobliżu krainy -to jest Warmia, Wysoczyzną Elbląska i Żuławy – okazywały się obszarami pozostającymi pod wpływem zupełnie innego kręgu myśli symbolicznej. Różnice te potęgowały się w toku procesu dziejowego tak, że na początku XX w. krajobraz kulturowy Oberlandu, w porównaniu z sąsiedztwem (zwłaszcza Warmią i Wysoczyzną, bo Żuławy są zupełnym ewenementem w tym względzie), miał wiele cech specyficznych. Oto kilka zaledwie przykładów – w „Kraju Górnym” hodowano konie specjalnej rasy, zwane litewskimi lub oberlandzkimi, mieszkańcy posługiwali się charakterystycznym dialektem (zwanym oberlandzkim), wśród nich zdecydowanie dominowali ewangelicy. Przede wszystkim jednak o odrębności tej krainy zdecydowała trwająca od XVI do początku XX w. specyficzna forma własności – znana w terminologii prawnej pod określeniem wielkiej własności ziemskiej. Oberland w przeciwieństwie do sąsiednich krain znalazł się po wojnie 13-letniej w granicach Prus Książęcych. Książę Albrecht Hochenzollern von Ausbach oparł się w swej polityce na rodach rycerskich, których poparcie zapewniły mu i jego następcom liczne nadania ziemskie przyznane w formie lennej. Większość kraju została w ten sposób rozdysponowana pomiędzy wielkie prywatne dominia, w których seniorzy rodowi sprawowali niemal nieograniczoną władzę, od administracyjnej poprzez gospodarczą po sądowniczą, tylko w najważniejszych kwestiach politycznych podlegając suwerenowi i respektując jego pozycję głowy państwa. Rola miast czy urzędów ziemskich była w tej sytuacji prawie symboliczna. Na bazie przyznanej ziemi oraz przywilejów wyrosły wielkie fortuny arystokracji oberlandzkiej (Dohnów, Dónhoffów, Kuenheimów, Canitzów, von Reibnitzów, von Polentzów, von Auerswaldów). Ich członkowie piastowali ważne urzędy posiadając tytuły burgarfów i grafów. A rezydencje rodowe tak ważnych i możnych ludzi z czasem zamieniły się we wspaniałe zespoły pałacowo (i dworsko) – parkowe.

Dwory i pałace, otoczone parkami wypoczynkowymi, wtulone w malowniczy leśny krajobraz pojezierza stały się z czasem znakiem rozpoznawczym „Kraju Górnego”. W żadnej innej okolicy nie znalazłbyś tylu wspaniałych, mniejszych i większych, lecz zawsze pięknie i z dostojeństwem zbudowanych rezydencji ziemskich. Pod tym względem można porównać Obeńand do krainy zamków położonych nad Loarą. Początkowo rolę Loary odgrywała tylko rzeka Pasłęka, ku której ciążyły bogate siedziby szlacheckie (Gładysze, Słobity, Dawidy, Ławki, Spędy, Karwiny). W drugiej połowie XIX w. podobne znaczenie zyskał Kanał Oberlandzki. W jego otulinie znalazła się jeszcze większa liczba dworów i pałaców. Tylko na terenie obecnego województwa elbląskiego były to: Stare Dolno, Topolno Wlk., Powodowo (dwa), Marwica, Rzeczna, Śliwica, Kąty, Jankowo, Rejsyty, Barzyna, Drulity, Piniewo, Dargowo. Tumpity, Talpity, Rydzówka, Wysoka i Stare Kusy.

Budowa Kanału Oberlandzkiego.

Właściciele tych rezydencji – rody szlacheckie i nowobogaccy przedsiębiorcy – wywierali nieustanny nacisk na organy władzy administracyjnej i ustawodawczej Prus Wschodnich, by doprowadzić do skomunikowania jezior oberlandzkich z Elblągiem i Gdańskiem trasą żeglowną. Dla nich rozwiązanie tego problemu stanowiło niezwykle istotną kwestię życiową. Każdy dwór czy pałac egzystował wszak na bazie większego majątku, złożonego co najmniej z folwarku przydworskiego. a najczęściej z wielu folwarków czy wręcz wsi nadanych w prywatne posiadanie. Produkcja rolna, gospodarka leśna, rybołówstwo i manufaktury stanowiły podstawę bytu miejscowego ziemiaństwa. gwarantując mu prestiż, przywileje polityczno – społeczne, a w końcu zapewniając także najbardziej podstawowe potrzeby, jak choćby jedzenie, edukację i rozrywki. Produkcja tych majątków musiała opierać się na zdrowej kalkulacji ekonomicznej, w przeciwnym wypadku nie miałaby sensu. Trudno jednak było dopatrywać się rachunku ekonomicznego w sytuacji, gdy np. drewno ścinane w odległości 10 mil od Elbląga musiało być spławiane okrężną drogą (Drwęcą do Torunia, a potem Wisłą, Nogatem i Kanałem Jagiellońskim), w związku z czym jego transport zajmował 6 do 8 miesięcy ! Sprzedaż takiego produktu stawała się w związku z tym nieopłacalna. Podobnie było w przypadku innych oberlandzkich towarów.

Budowa jakiegoś dogodnego połączenia była w zasadzie przesądzona już w drugiej połowie XVIII w. W roku 1789 przygotowano pierwszy roboczy konspekt wykonania takiej trasy oraz kosztorys opiewający na sumę 132 272 talarów, 9 srebrnych groszy i 8 fenigów (zdumiewająca skrupulatność!). W roku 1803 Krajowy Radca Budowlany Eytwelin przedstawił pod publiczną dyskusję nieco precyzyjniejszy projekt, zakładający skrócenie drogi do Wisły, poprzez wykopanie kanału przecinającego Powiśle (z pominięciem Torunia). Plany coraz bardziej się konkretyzowały, gromadzono potrzebną dokumentację, szukano projektantów i wykonawców. Przez wiele dziesiątków lat kończyło się jednak na czczym gadaniu i przelewaniu morza atramentu. W ideę budowy drogi żeglownej zaangażował się na przykład prof. J. G. Bujack. Szukał dla zadania uzasadnienia historycznego. W roku 1838 donosił o odnalezieniu wykopów w okolicach miejscowości Drulity, u źródeł Klepiny, które świadczyć miały o próbach zbudowania kanału już w średniowieczu (zarośnięte trawą tajemnicze rowy o głębokości ponad 1,5 metra i szerokości około 3 metrów, z pewnością wykonane dzięki pracy ludzkich rąk, nikt nie umiał inaczej uzasadnić ich występowania).

W roku 1825 Pruski Parlament Krajowy wydał rezolucję praktycznie przesądzającą budowę kanału w Oberlandzie. Ustalenie były bardzo precyzyjne. Zrezygnowano z wcześniejszych prób zmierzających do uregulowania lub przekopania Drwęcy do Wisły – w tym momencie dała o sobie znać presja przemysłowego Elbląga, który w ten sposób straciłby kontakt z majątkami oberlandzkimi, a całą wymianę towarową oddał Gdańskowi. Postanowienia Parlamentu wyraźnie wskazywały, że przyszły kanał ma połączyć Jezioro Druzno z Jeziorem Drwęckim. Autorzy proponowali, by jego szlak wychodził z południowej części Jeziora Druzno (na wysokości wsi Stankowo) i biegł po strudze do Gradowego Młyna, następnie przez Dymnik i Wopity w kierunku Giśla, dalej przez Myślice, po czym na południowy – wschód do Jeziora Drwęckiego. Kontynuację prac powierzono Tajnemu Radcy Budowlanemu Severinowi z Kwidzyna.

Severin najwyraźniej nie radził sobie z ogromem zlecenia i projekty, po wykonaniu pierwszych, mało satysfakcjonujących, szkiców zamknął w szafie stojącej w jednym z gabinetów kwidzyńskiej rejencji. Przerwa w działaniach trwała do roku 1836, do czasu, gdy w Elblągu i w kręgu problematyki oberlandzkiej pojawił się inżynier Georg Jakob Steenke. On okazał się tym człowiekiem, któremu udało się zrealizować odwieczne oberlandzkie marzenia, czy wręcz mrzonki dotyczące budowy rentownego szlaku żeglugowego prowadzącego najkrótszą drogą na północ, do bałtyckich portów morskich.

Pierwszą zasługą Steenke’ go było wytyczenie (na razie na mapie) takiej trasy Kanału, jaką dzisiaj wszyscy znamy. Na ogół zapomina się o tym znaczącym wkładzie konstruktora w tworzone dzieło, traktując istniejący szlak żeglowny jako najzupełniej naturalny i jedyny z możliwych. Tymczasem, pamiętając choćby o cytowanej wyżej rezolucji Parlamentu z 1825 roku, możliwości, przynajmniej teoretycznie, rysowało się więcej. Steenke naszkicował ten szlak oraz przedstawił w szczegółach hydrotechniczne rozwiązania pozwalaj ące na kursowanie po nim statków. W tym momencie pojawia się w publikacjach dotyczących historii Kanału najwięcej nieporozumień i nieprawd. Wszyscy zgodnie piszą o skrystalizowaniu się na tym etapie koncepcji pochylni, pozwalających pokonać największą trudność techniczną związaną z budową Kanału – różnicę poziomów dochodzącą do 100 metrów. Przytaczają też, skądinąd milą historyjkę, o wizycie inżyniera u króla Prus i wypowiedzeniu słynnego zdania: „Panie, ale takiego urządzenia nikt nie będzie miał na świecie, tylko Ty”.

Historia ta w żadnym szczególe nie przystaje do rzeczywistości, poza tym, że Steenke pojechał na dwór królewski, razem z Nadprezydentem Prus von Schoenem. Była to jednak typowa narada robocza, zorganizowana przed przystąpieniem do realizacji projektu. Z pewnością omawiano kwestie finansowe, może jeszcze inne zagadnienia, trudno dziś dokładnie powiedzieć. Jednak ani król nie miał okazji zadecydować o przeznaczeniu pieniędzy na budowę Kanału (decyzję podjął już Parlament pod naciskiem właścicieli ziemskich, a tych w żadnym wypadku nie można było zlekceważyć), ani konstruktor nie mógł olśnić monarchy ideą „pochylni z wierzchołkami”, której po prostu jeszcze nie miał.

Prawdą jest natomiast, że Georg Steenke intensywnie studiował najnowsze rozwiązania stosowane w budowlach hydrotechnicznych na całym świecie. Czytał, rysował, konstruował modele, a nawet odbywał kształcące podróże do Belgii, Bawarii i Holandii. Do prac przystąpił 18 października 1844 i jak wspominał w swoich dziennikach, nastąpiło to niejako wbrew jego woli, w wyniku presji coraz bardziej zniecierpliwionych lokalnych urzędów ziemskich i pod naciskiem lobby gospodarczego oberlandzkich ziemian. Wielkim orędownikiem szybkiej realizacji Kanału był przede wszystkim Ernst Ludwig baron von Schrótter, sprawujący urząd starosty powiatu pasłęckiego (w okresie od 1846 do 1876 roku).

Do roku 1850 wykonano wiele prac związanych przede wszystkim z niwelacją różnicy poziomów występujących pomiędzy grupą jezior oberlandzkich, poza tym zbudowano system pięciu śluz komorowych na południe od Jeziora Druzno. Stanowiło to przygotowanie do pokonania ponad 100 metrowej różnicy między jeziorami oberlandzkimi a Druznem. Projekt przewidywał konieczność wykonania dalszych 20 śluz na odcinku 10 km, co czyniło całe zadanie lekko bezsensownym i całkowicie nieekonomicznym (nie tylko na etapie realizacji, ale przede wszystkim w późniejszej eksploatacji). Było to „ wąskie gardło całego systemu ” spędzające konstruktorowi sen z oczu.

Ten rok okazał się momentem przełomowym dla inwestycji. Steenke pojechał na jeszcze jedną eskapadę studialną – tym razem do USA, gdzie obserwował funkcjonowanie rozwiązań zastosowanych na Kanale Morris. Były to 23 „pochylnie komorowe”, czyli równie pochyłe z wózkami, na których przewożono statki między poszczególnymi odcinkami szlaku żeglugowego. Przy każdej pochylni znajdowała się śluza komorowa, przypominająca te, które sam zamierzał wybudować między Druznem a Jeziorem Piniewskim. Steenke wcale więc nie skorzystał z patentów amerykańskich, jak wyczytać możemy w wielu publikacjach i przewodnikach, przeciwnie, w swoim dzienniku odnotował, że są równie nieekonomiczne w warunkach oberlandzkich, jak wszystko co do tej pory wymyślono i z czego mógłby ewentualnie skorzystać. Tym nie mniej wyprawa za ocean miała rzeczywiście ogromne znaczenie dla budowy Kanału w „Kraju Górnym”. Ponieważ podróże kształcą i rozwijają, w pewnym momencie konstruktorowi przyszła do głowy myśl zmodernizowania pochylni z korzyścią dla swojego planu. Po powrocie zaprzągł do roboty Severina i Lentze, a w wyniku „burzy mózgów” narodziła się idea „pochylni z wierzchołkami”, takich jakie znamy i do dziś możemy oglądać. Plany budowy dalszych śluz komorowych powędrowały do znanej nam już kwidzyńskiej szafy, natomiast wymyślono i wdrożono zupełnie nowy patent, nie stosowany dotąd w hydrotechnice. Na tym właśnie polegał geniusz Georga Jakuba Steenke – zrealizował coś, czego nikt przed nim i po nim nie wykonał, jak świat długi i szeroki. Dzięki temu Kanał Oberlandzki stał się dziełem wręcz podręcznikowym.

Cztery pierwsze pochylnie, zwane „starymi” (w Buczyńcu, Kątach. Oleśnicy i Jelonkach – pochylnia Jelenie) zbudowano do roku 1860. W tym momencie Kanał Elbląski mógł być eksploatowany, co skwapliwie wykorzystano, mimo oporów samego Steenke’go, który chciał zastąpić dotychczasowe 5 śluz komorowych kolejną pochylnią. Musiał jednak odłożyć swoje plany na kilkanaście lat (piątą, tzw. „nową” pochylnię w Całunach, wykonano w latach 1874 – 1881 stosując nowoczesny, efektywny napęd z turbiny wodnej).

Uroczysta inauguracja Kanału odbyła się w dniu 31 sierpnia 1860 roku i polegała na przepłynięciu statkiem przez pochylnię w Buczyńcu. Radości tej doznało wiele zaproszonych osób, wśród których najwyższy rangą był baron August von der Heydt, pełniący w rządzie pruskim funkcję , Ministra Krajowego” (odpowiednik ministra handlu, przemysłu i prac publicznych). Kolejna, równie ważna próba miała miejsce w dniu 29 października 1860. Tym razem sprawdzano funkcjonowanie urządzeń Kanału pod kątem technicznym posyłając sześć wyładowanych drewnem barek na wszystkie cztery pochylnie. W związku z tym uwaga zebranych skupiała się na dwóch najważniejszych ekspertach – byli to: główny konstruktor Kanału G. J. Steenke oraz dyrektor tczewskiej królewskiej fabryki budowy maszyn – Kruger (z tych zakładów pochodziło całe wyposażenie mechaniczne Kanału, min. koła zamachowe i obrotowe, śluzy, jazy, turbiny etc). Po udanych jazdach próbnych Kanał Oberlandzki był gotowy i od następnego roku służył celom, do których go zbudowano, a zatem żegludze towarowej i handlowej.

Przedwojenna turystyka w otulinie Kanału.

Utarł się pogląd, jakoby Kanał zbudowano dla potrzeb gospodarczych i pod presją ówczesnych podmiotów gospodarczych (majątki ziemskie Oberlandu), ale wkrótce po zakończeniu realizacji, decydujące o podjęciu inwestycji motywy stały się nieważne i nie było wiadomo, co z tym fantem dalej robić. Jednym słowem transport towarowy po Kanale stracił raptownie na znaczeniu wskutek znacznego zagęszczenia dróg żelaznych i lądowych w „Kraju Górnym” w drugiej połowie XIX w. W związku z tym obiekt zaczęto wykorzystywać głównie w promocji turystycznej regionu organizując wyłącznie rejsy spacerowe na szlaku wiodącym przez słynne „pochylnie z wierzchołkami”.

Należałoby to rozumieć mniej więcej tak, że ktoś marzący przez wieki całe o zjedzeniu lizaka, nagle – po uzyskaniu upragnionego daru – stwierdza, iż bardziej lubi dropsy i nawet nie rozwija łakocia z papierka. Nic bardziej błędnego, o czym można przekonać się wertując przedwojenne dokumenty i statystyki.

Po uruchomieniu Kanału, w latach 60-tych XIX stulecia, jego szlakiem przepływało od 12 do 20 statków dziennie (w jednym z dni roku 1862 Georg Steenke zanotował w swoim dzienniku kurs 57 jednostek!). Czyż trzeba dodawać, że wszystkie wyładowane były oberlandzkimi towarami przewożonymi na rynki Elbląga i Gdańska ? Sytuacja nie zmieniła się w kolejnych dekadach.

Jak widać obrót towarowy na Kanale w miarę upływu czasu wykazywał tendencję spadkową, tym nie mniej był ciągle znaczący. Prawie 50 000 ton towarów przewiezionych w roku 1927 świadczyło o dużym ożywieniu żeglugi towarowej na Kanale i przekonuje, że znaczenie gospodarcze tego obiektu było niebagatelne.

Można również zaznajomić się z osiągnięciami i problemami animatorów przedwojennej podelbląskiej turystyki. W ich relacjach tematyka Kanału pojawiała się nieodmiennie, jak temat dyżurny, a wnioski wypływające z tych wynurzeń nie wymagają większego komentarza i – krótko mówiąc -przeczą obiegowej opinii o Kanale jako obiekcie typowo turystycznym, przynajmniej w XIX wieku.

Pierwszy opis podróży po Kanale, podjętej w celach krajoznawczych – z czystej ciekawości dla obejrzenia powstałych tam cudownych urządzeń – powstał bardzo szybko. Opublikowany został w roku 1864 (zatem jeszcze przed budową piątej pochylni), a wyszedł spod ręki Bernharda Ohlerta. Trudno jednak uznać tę relację za datę narodzin turystyki na Kanale. Ówczesna żegluga miała charakter stricte towarowy (co Ohlert wyraźnie zaznaczył), zabierano wprawdzie przygodnych wędrowców, wymagało to wszak wcześniejszych uzgodnień z kapitanami jednostek. Niewiele zmieniło się po upływie lat czterdziestu. Jeszcze w 1901 roku profesor Robert Dorr, w przewodniku krajoznawczym po okolicach elbląskich, pisał tak: „[...] Te pływające po Kanale parowce należą do firmy A. Zedlera. Dobrze się zrobi, jeśli się najpierw dokładnie rozpyta, a także poprosi kapitana wybranego statku, by zabrał niezbędne ilości jedzenia i picia dla pasażerów, ponieważ statki te służą przewozowi towarów. Później zaczynamy podróż o 5 rano, na przykład parowcem „Bertha” przepływając najpierw rzekę Elbląg, a potem jezioro Druzno na całej długości. Im dalej znajdujemy się na południe, tym częściej spotykamy „kępy trzcinowisk”, pływające niczym wyspy, a przybywające tu z początkiem wiosny od strony Zalewu Wiślanego. Jeszcze dalej tor żeglowny staje się skanalizowany, po jednej stronie posiada usypaną drogę holowniczą, biegnącą po nasypie, którego skarpy są obsadzone wierzbami i wikliną. Za nasypami rozpościerają się trzcinowiska i sitowie. Taki krajobraz ciągnie się aż po Klepę, gdzie wyłania się pierwsza z. pochylni, w Nowych Kusach (dziś Całuny). Dalej następują kolejne pochylnie, przez miejscowych nazywane „ górami na kołach „, w Jeleniach, Oleśnicy, Kątach i Buczyńcu „.

Robert Dorr wymieniał jeszcze inne parowce należące do firmy A. Zedlera – były to Antonia” i ,Adela”. Jak podawał, pływały wyłącznie na zamówienie, na wybranej trasie pomiędzy Elblągiem, Miłomłynem, Ostródą, Iławą i Zalewem. Okienka biletowe znajdowały się przy tzw. „Wysokim Moście” w Elblągu oraz na przystani, z której odpływało się w kierunku Mierzei Wiślanej.

Rejsy do Krynicy Morskiej i Piławy cieszyły się wówczas większą popularnością wśród turystów, o czym świadczyła ich regularność i ustalona taryfa (podana przez autora przewodnika), rejsy „kanałowe” organizowano doraźnie, a opłaty za nie należało ustalać z kapitanami jednostek. Profesor podał jedynie jedną istotną informację dla zainteresowanych, taką mianowicie, że ewentualna żegluga turystyczna Kanałem Oberlandzkim była możliwa jedynie w każdą środę albo w piątek.

Jak z tego widać żegluga turystyczna po Kanale jeszcze na początku XX w. znajdowała się w powijakach i łączona była z transportem towarowym. Sensu stricte turystyczny czy krajoznawczy charakter miały jedynie rejsy motorowca „Martha” należącego do Elbląskiego Towarzystwa Komunikacyjnego, kierowanego przez Carla Pudora. Statek ten cztery razy w tygodniu kursował przez Jezioro Druzno do słynnych zajazdów „Trzy Róże” lub „Ostatni Grosz”, a następnie Dzierzgonką do Nowego Dolna i Bągartu. Stamtąd organizowano wycieczki piesze lub dorożkami do Kwietniewa – Świętego Gaju (legendarne miejsce śmierci Św. Wojciecha) oraz do Dzierzgonia, połączone ze zwiedzaniem zabytków tego małego, ale uroczo położonego miasteczka. Także w tym wypadku nie podano taryfy. Początek wycieczek ustalony był na placu przed „Domem Kąpieliskowym” zbudowanym przy rzece Elbląg przez Ignatza Grunau i Georga Wilhelma Haertla w roku 1814. Nawiązywano tym do chlubnych tradycji elbląskiej „romantycznej turystyki”.

Dopiero w roku 1912 powstała na Kanale żegluga turystyczna z prawdziwego zdarzenia. Zadania tego podjęło się przedsiębiorstwo przewozowe należące do Adolfa Tetzlafa z Ostródy (Reederei Adolf Tetzlaf). Pierwszym statkiem tej „oberlandzkiej białej floty”, nazwanej tak dla odróżnienia od „elbląskiej białej floty”, była „Seerose” czyli ,Jióża Jezior”. Jednostka ta mogła zabrać 79 osób i poruszała się z prędkością maksymalną 10 km/godzinę. Po pierwszej wojnie światowej dołączył do niej motorowiec ,M-S. Hertha”. Miał on 28 metrów długości, 3,5 metra szerokości, a zabierał około 100 osób rozwijając maksymalną prędkość 16 km/godzinę. W roku 1925 na wodach Kanału pojawił się ,M-S. Heini”, a w roku 1927 ,M-S. Konrad”, ten ostatni o długości 30 metrów, szerokości 425 cm, zabierający nawet 185 pasażerów i prujący z zawrotną szybkością 25 km/godzinę.

Około roku 1920 „oberlandzka biała flota” została wzbogacona o statki firmy przewozowej Muntera (Reedrei Munter), mającej swą siedzibę w Zalewie. Literatura przedmiotu nie podaje nazw należących tam jednostek pływających ruchu pasażerskiego (prawdopodobnie był to m.in.,, M.S. Obeńand”).

Wspomina się natomiast, że z usług całej oberlandzkiej żeglugi turystycznej korzystali głównie nauczyciele z klasami szkolnymi, pragnący zapoznać młodzież z osobliwościami technicznymi i atrakcjami krajobrazowymi Kanału. Oprócz nich popularne były również, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, „wycieczki zakładowe” organizowane np. przez stowarzyszenia geodetów, kartografów czy historyków z Pasłęka, Elbląga, Ostródy, Iławy, Zalewa, Miłomłynu, a nawet z Tczewa czy Malborka. Dopiero trzecia grupę tworzyli turyści indywidualni, pojawiający się na obiektach Kanału przygodnie lub z wyboru. Problem tkwił w tym (i tak pozostało niestety do dzisiaj), że podróż po Kanale była w gruncie rzeczy nużąca, zajmowała wiele godzin, a przebywanie kolejnych pochylni, najbardziej w końcu frapujący moment podróży, zajmowało wiele czasu i odbywało się według tego samego rytuału. Wystarczyło pokonać jedną, najwyżej dwie pochylnie, by dalej nudzić się i rozglądać za bardziej podniecającymi wrażeniami.

Dlatego elbląskie towarzystwa turystyczne i krajoznawcze starały się od początku XX w. uczynić wizerunek Kanału bardziej atrakcyjnym, łącząc żeglugę z innymi formami rekreacji i wypoczynku. Wtedy właśnie zwrócono uwagę na otulinę Kanału, tworzącą swoisty obraz unikalnej i jedynej w swoim rodzaju ..kultury Oberlandu”. Charakterystyczne jest zdanie, którym Carl Pudor rozpoczął prezentację Kanału w przewodniku po okolicach Elbląga, wydanym w 1907 roku i wznowionym w roku 1925: „..Wizyta na położonych w powiecie pasłęckim pochylniach Kanału Oberlandzkiego daje okazję, nie tylko poznania jedynych w swoim rodzaju, nie mających sobie równych w całej Europie urządzeń hydrotechnicznych, ale również obejrzenia nieprzebranego piękna naturalnego krainy, zwanej Oberlandem”.

Carl Pudor oraz Robert Dorr starali się lansować model turystyki w otulinie Kanału łączący rejsy żeglugowe z wycieczkami pieszymi oraz przejazdami kolejami i „tramwajami konnymi”. Zaproponowali kilka „modelowych tras”, które dokładnie opisali (z podaniem kilometrażu), a zatem przedstawili de facto koncepcję prawdziwych szlaków turystycznych. Przystankami na nich były wspomniane już dwory i pałace oraz liczne gospody i zajazdy. Właściciele tych gościńców byli zachęcani do przygotowywania oferty kulturalnej i rekreacyjnej dla odwiedzających elbląskie okolice gości oraz dla mieszkańców regionu.

Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30

komorka 601-418-860, telefon 048-667-2281
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka
email kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
uwaga zamów kajaki na wakacje już dziś

Poleć nas w serwisach społecznościowych

Nowe, wygodne kajaki polietylenowe

BRIO - turystyczny kajak dwuosobowy z miejscem dla dziecka
PRO TOUR 470 - kajak dwuosobowy z lukiem bagażowym i miejscem dla dziecka, długość
Kanadyjka rodzinna na wyprawy, długość 5,2m