Płynie Wisła płynie, Królowa polskich rzek
Królowa polskich rzek — każdy ją zna, ale mało kto nią płynął. A szkoda, bo Wisła jest bardzo malownicza, a przy tym nieuciążliwa i ma spokojny, stabilny nurt.
Jeśli nie płynęliście jeszcze Wisłą, najwyższa pora naprawić ten błąd. I od razu zafundować sobie trasę o długości 150 kilometrów, z początkiem w Kazimierzu Dolnym i metą w Warszawie. Za podjęty trud rzeka odwdzięczy się przeróżnymi atrakcjami. Na trasie można zobaczyć: orły, bociany czarne, wydry, a także dziki i sarny przychodzące do wodopoju. Wisła przyciąga nie tylko miłośników natury, ale również naturyzmu — kilkanaście kilometrów przed Warszawą na prawym brzegu znajduje się jedna z nielicznych w Polsce nieoficjalnych plaż dla naturystów. To nie wszystkie niespodzianki. Na trasie spływu można natknąć się też na kłusowników, a nawet na Titanica… Spływ zaczynamy w Kazimierzu Dolnym na przystani portu rzecznego na południu miasta. Zanim wyruszymy, warto wdrapać się na basztę z XIV wieku oraz na Górę Trzech Krzyży, skąd roztacza się wspaniały widok na dolinę Wisły. Kazimierz pożegna nas ładnym odbiciem w lustrze wody.
Spływ z przeszkodami rzeką Rawką
Szukasz przygód — jedź na Rawkę. Zwalone drzewa, odludne miejsca biwakowe, cisza bolimowskich lasów. Drugiej takiej rzeki w Polsce nie ma.
Szlaki kajakowe Ziemi Giżyckiej
Szlak rzeki Sapiny — długość 32,5 km — granatowy
Bardzo ciekawy, urozmaicony występującymi na przemian jeziorami i rzekami. Należy do łatwych, polecany na spływy rodzinne. Zaletą jest możliwość ustalania wariantów długości trasy. Pełny spływ o długości 32,5 km zaczynamy z jeziora Kruklin. Płyniemy jeziorami Patelnia, Gołdopiwo, Wilkus, Pozezdrze i Stręgiel. Wszystkie objęte są strefami ciszy. Na przepłynięcie całego szlaku proponujemy poświęcić dwa dni z noclegiem w okolicach miejscowości Kruklanki. Spływ jednodniowy o długości 22 km proponujemy rozpocząć w Kruklankach. Trzymając się lewego brzegu jez. Gołdopiwo płyniemy na północ w stronę śluzy w Przerwankach. Osiągamy ją na 6 km trasy. Po minięciu śluzy płyniemy krótkim odcinkiem rzeki i wpływamy na jezioro Wilkus. Trzymając się prawego brzegu, po pokonaniu 3,5 km wpłyniemy na rzekę, która doprowadzi nas do większego jeziora Pozezdrze. Przez jezioro przepływamy w kierunku północnym. Odległość od kolejnego etapu rzeki wynosi 2 km. Najdłuższym odcinkiem rzeki dopłyniemy do jeziora Stręgiel. Trzymając się lewego brzegu po 3 km ponownie wpłyniemy na rzekę i osiągniemy Ogonki, gdzie kończymy spływ.
Szlak Kajakowy Krutyni Sorkwity — Ruciane Nida
O szlaku wodnym, zaczynającym się na jeziorze Lampackim w Sorkwitach a kończącym się na Jeziorze Nidzkim w Rucianem-Nidzie nieopodal Leśniczówki Pranie nic należy ani opowiadać, ani go opisywać, nawet, gdyby się miało pióro Igorg Newerlegoi Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego czy nawet Maelchiora Wańkowicza. Ten szlak trzeba po prostu przepłynąć kajakiem i zobaczyć. Domyślił się tego już przed wojną Melchior Wańkowicz, który tu także, na tym szlaku starał się odnaleźć ślady złego ducha tych ziem — Smętka. Wiedział też o tym Gałczyński, który w Praniu przez długie lata pisał „Kroniki Olsztyńską”. Najwcześniej jednak, bo już w 30 latach XIX wieku piękno Krutyni odkrywali potomkowie Filipa Pustowiata, czyli rosyjscy fiłiponi, którzy tu właśnie, we wsi Wojnowo nad Jeziorem Duś się osiedlili. W wojnowskim klasztorze zgromadzili wspaniałą kolekcję ikon — szkoda, że nie ma ich już w Wojnowic. Żeński klasztor filiponów można obejrzeć w siódmym dniu spływu, po przepłynięciu 72 kilometrów, liczącego łącznie ponad 100 km, szlaku. Nic jest to wszakże jedyna możliwość spotkania się z historią — jej ślady znajdziemy i wcześniej, i później — od Sorkwit, poprzez Babię-ta, Spychowo, Zgon aż po Ruciane. Przede wszystkim jednak spływ Krutynią to spotkanie z odurzającą przyrodą, z jednej strony urokliwych jezior — wymieńmy choćby Lampasz, Dłużec, Białe, Zyzdrój, Zdrużno, Mokre, Bełdany i Nidzkie — a z drugiej, mrocznych ostępów Puszczy Piskiej (rezerwaty „Zakręt”, „Królewska Sosna”, „Ławny Lasek”). A w ostatnim dniu spływu czeka jeszcze jedna, niepowtarzalna atrakcja — przepłynięcie śluzy Guzianka.
Stanica Wodna Sorkwity k/Mrągowa 11 – 731
68 miejsc noclegowych w domkach campingowych jadłodajnia na 44 miejsca duża wypożyczalnia kajaków.
Spływ rozpoczynamy w Stanicy Wodnej PTTK nad Jez. Lampackim (pow. 1,99 km2, gł. 38,5 m; 133 m n.p.m.) w Sorkwitach. Jest to punkt wyjściowy turystycznych wczasów kajakowych. Sorkwity to stacja kolejowa między Biskupcem a Mrągowem, na linii kolejowej Olsztyn — Ełk. Dojście do Stanicy Wodnej PTTK — ok. 1,2 km. Na miejscu poczta, restauracja, sklepy, kiosk „Ruchu”, punkt apteczny. Pobyt w Stanicy Wodnej rozpoczynamy od obiadu, nocujemy w domkach campingowych i następnego dnia po śniadaniu zaopatrzeni w sprzęt rozpoczynamy spływ.
I etap spływu — odcinek 16 km Z miejsca wodowania płyniemy na południowy wschód i w połowie długości Jez. Lampackicgo przedostajemy się na jego (lewą) wschodnią stronę i płyniemy przy brzegu, by nie przeoczyć przejścia (cieśniny) na Jez. Lam-pasz (Łapinóżka) — pow. 0,76 km2; gł. 23 m; 133 m n.p.m.). Na końcu jeziora, z jego lewego rogu wypływa rzeka Sobiepanka o dł. 1,5 km. W kilku miejscach przy niskim poziomie lustra wody, konieczne jest holowanie kajaka. Dopływamy do Jez. Kujno (pow. 0,3 km2; gł. 5,5 m; 132 m n.p.m.). Kierujemy się na południowy wschód i dalej rzeką Grabówką (Grabicnka) spływamy na Jez. Dłużec (pow. 1,23 km2; gł. 20 m; 131 m n.p.m.) — dł. 3,5 km. Odpływ łączy Jez. Dłużec z Jez. Białym (pow. 3,4 km2; gł. 31 m; 131 m n.p.m.). Na prawym brzegu Jez. Białego — Stanica Wodna PTTK Bieńki. Tu obiad, kolacja, nocleg i następnego dnia po śniadaniu płyniemy dalej.
Stanica Wodna PTTK Bieńki 11 – 705 Grabowo
II etap spływu — odcinek 10 km Wypływamy z Jez. Białego na rzekę Dąbrówkę — 1,5 km, która uchodzi do Jez. Gant (pow. 0,78 kmz; gł. 26 m; 131 m n.p.m.) — dł. 3 km. Po przepłynięciu Jez. Gant wpływamy na rzekę Babięcką Strugę — dł. 2,5 km. Na obu brzegach wieś Babięta; 500 m przed wsią pięknie położona w lesie Stanica Wodna PTTK Babięta. Tu obiad, kolacja, nocleg, śniadanie.
Stanica Wodna PTTK Babięta 11 – 711 Nawiady
64 miejsca noclegowe — domki campingowe, w tym: 7 domków typu „Szałas” z wodą jadłodajnia na 50 miejsc, możliwość jazdy konnej.
III etap spływu — odcinek 13,5 km Kontynuujemy spływ rzeką Babięcką Strugą. Po 500 m dopływamy do tamy młyńskiej — przenosimy kajak lewą stroną młyna (ok. 60 m). Przenosimy kajaki przez szosę uważając, aby nie spowodować kolizji z szybko poruszającymi się w tym miejscu samochodami. Z Babięckicj Strugi wpływamy do północnej części Jez. Zyzdrój Wielki (pow. 2,1 km2; gł. 14,5 m; 129 m n.p.m.), które wraz z kolejnym Jez. Zyzdrój Mały (pow. 0,5 km2; 129 m n.p.m.) ciągnie się na przestrzeni 6 km. Przed południowym krańcem Jez. Zyzdrój Mały kierujemy się w lewo do małej zatoki, dopływamy do nieczynnej śluzy i przenosimy ok. 100 m kajak — z prawej strony śluzy. Płyniemy dalej szerokimi wodami Spychowskiej Strugi. Po 2,5 km (przed wpłynięciem na Jez. Spychowskie) na lewym brzegu położona jest Stanica Wodna PTTK Spychowo, w której spędzimy następny dzień urlopu w Puszczy Piskiej. Na wschodnim, wyższym brzegu jeziora leży wieś Spychowo, ze stacją PKP na linii kolejowej Olsztyn — Pisz — Ełk. We wsi poczta, sklepy, restauracja, ośrodek zdrowia.
Stanica Wodna PTTK 12 – 130 Spychowo
151 miejsc noclegowych w domkach campingowych hotel na 40 miejsc — pokoje 2-osob. z łazienkami jadłodajnia i kawiarnia na 120 miejsc wypożyczalnia sprzętu pływającego.
IV etap spływu — odcinek 11,5 km Wpłynąwszy na Jez. Spychowskie (pow. 0,5 km2; 128 m n.p.m.) skręcamy od razu w lewo i po 1 km osiągamy wypływ dalszego, liczącego 5 km, odcinka Spychowskiej Strugi. Przy wypływie pod mostem drogowym rzeka staje się niebezpiecznie rwąca. Po przeszło 2 km mijamy z prawej strony krótki odpływ małego Jez. Kierwik (pow. 0,6 km2). Po 3 km wpływamy do malowniczego Jez. Zdrużno (pow. 2,3 km2; gł. 18 m; 126 m n.p.m.). Kierujemy się w prawo ku wschodniej zatoce jeziora. Po przepłynięciu 1 km wpływamy na Jez. Uplik (pow. 0,63 km2; 125 m n.p.m.) —dł. 3 km. Jest to jedno z najpiękniejszych jezior tego szlaku. Na prawym jego brzegu rezerwat czapli siwej „Ławny Lasek”. Płyniemy otoczeni ścianą wysokopiennych lasów Puszczy Piskiej. Przy północnym krańcu jeziora skręcamy w prawo. Przez krótką cieśninę wpływamy do wschodniej, małej zatoki Jez. Mokrego (pow. 8,41 km2; gł. 51 m; 125 m n.p.m.). Płyniemy w kierunku południowo-wschodnim. Po 1 km dopływamy do Stanicy Wodnej PTTK w Zgonie miejsca naszego następnego odpoczynku.
Stanica Wodna PTTK Zgon 11 – 712 Stare Kiełbonki
74 miejsca noclegowe — domki campingowe, pole namiotowe jadłodajnia na 40 miejsc na miejscu sklepik spożywczy
V etap spływu — odcinek 12,5 km Na Jez. Mokrym spotykamy liczne wyspy. W pobliżu wschodniego brzegu — rezerwaty przyrodnicze „Królewska Sosna” i „Zakręt” (z pływającymi wyspami). Płyniemy Jez. Mokrym na północ ok. 8 km i w odległości ok. 1 km od północnego krańca jeziora, z prawej, znajduje się lejkowata zatoka zakończona zastawką (zazwyczaj zamkniętą). Przenosimy kajaki prawym brzegiem — ok. 20 m. Wpływamy od południa na śródleśne Jez. Krutyńskie dł. 2,3 km (pow. 0,57 km’; 124,5 m n.p.m.). We wschodniej części największego akwenu Jez. Kru-tyńskiego — wypływ rzeki Krutyni. Po 2 km, na lewym brzegu wieś Krutyń i Stanica Wodna PTTK. Na miejscu sklepy, restauracja, poczta, przystanek PKS oraz kilka ośrodków wypoczynkowych.
Stanica Wodna PTTK Krutyń 11 – 712 Stare Kiełbonki
VI etap spływu — odcinek km Płyniemy nadal rzeką Krutynią. Po ok. 3 km wieś Krutyński Piecek i tama młyńska. Tu przenosimy kajak prawym brzegiem ok. 100 m. Za młynem, przy niskim stanie wody, na krótkich odcinkach konieczne jest holowanie kajaka. Tuż przed wsią Wojnowo, największym ośrodkiem filiponów (starowierców) w Polsce, możliwość krótkiej (3 km) wycieczki bocznej na Jez. Duś, nad brzegiem którego stoi stary klasztor żeński filiponów. Kontynuując spływ Krutynią dopływamy do mostu drogowego w dużej wsi mazurskiej Ukta. Na miejscu przystanek PKS, poczta, restauracja, sklepy. Ok. 1 km dalej, na prawym brzegu Stanica Wodna PTTK Ukta. Tu nocleg i wyżywienie.
Stanica Wodna PTTK 12 – 210 Ukta
VII etap spływu — odcinek 6 km Nadal rzeka Krutynią. Następny krótki etap jest odcinkiem typowo rzecznym. Na powierzchni bogactwo roślinności wodnej utrudniającej momentami płynięcie kajakiem. Dopływamy do mostu drogowego we wsi Nowy Most, za mostem na prawym brzegu znajduje się Stanica Wodna PTTK Nowy Most, w której zatrzymujemy się na kolejny dzień.
Stanica Wodna PTTK Nowy Most 11 – 712 State Kiełbonki
62 miejsca noclegowe — domki campingowe, w tym 7 domków typu „Szałas” z wodą jadłodajnia na 50 miejsc sklepik spożywczy na miejscu.
VIII etap spływu — odcinek 9,5 km 4 km poniżej Stanicy Wodnej w Nowym Moście Krutynią uchodzi do Jez. Gardyńskiego (pow. 0,83 km2; gł. 11,5 m; 116 m n.p.m.). Na Jez. Gardyńskim skręcamy ostro w prawo i przez krótką cieśninę dostajemy się na Jez. Malinówko. Wschodnie brzegi jeziora niedostępne i moczarowate stanowią siedlisko ogromnej ilości ptactwa wodnego. Nierzadko można spotkać czaplę siwą. Wpływamy na następne, przypominające rozlewisko rzeczne, Jez. Jcrzewko. Uchodzi z niego ostatni, dwu-kilometrowy odcinek rzeki Krutyni, zwanej Iznotą lub Czarną Rzeką. Następnie wypływamy na jedno z najpiękniejszych jezior mazurskich —Bełdany (pow. 9,41 km’; gł. 46 m; 116 m n.p.m.). Kierujemy się na południowy wschód, gdzie po 1,5 km, na prawym cyplu znajdujemy Ośrodek Turystyki Wodnej PTTK w Kamieniu. Tu biwakujemy kolejny dzień.
OTW PTTK Kamień 12 – 210 Ukta
IX etap spływu — odcinek 12,5 km Nie dopływając do południowego krańca Jez. Bełdany, skręcamy w lewo i po 5 00 m osiągamy śluzę w Guziance. Kierujemy się na wyższy o około 1,5 m poziom Jez. Guzianka Mała (pow. 0,42 km2; gł. 13,3 m; 117,7 m n.p.m.). Trzymając się prawego brzegu, po 300 m wpływamy przez krótką cieśninę na Jez. Guzianka Wielka (pow. 0,72 km2; gł. 29 m; 117,7 m n.p.m.). Po prawej stronie znajduje się przystań statków Żeglugi Mazurskiej w Rucianem-Nidzie, a 200 m dalej kanał łączący Guziankę Wielką z Jez. Nidzkim (pow. 17,24 km2; gł. 25 m; 117,7 m n.p.m.). Trzymając się prawego br2egu, po 2 km wpływamy do wąskiej 2atoki, nad którą położony jest duży Ośrodek Turystyki Wodnej PTTK w Rucianem-Nidzie. I tu kończymy nasz spływ kajakowy. Na miejscu mamy kąpielisko, kawiarnię, kiosk „Ruchu”. Ruciane-Nida to miasteczko w Puszczy Piskiej położone nad jeziorami Guzianka Wielka i Nidzkic. Na miejscu stacja PKP, przystanek PKS, poc2ta, restauracja, sklepy. W Rucianem-Nidzie są zakłady przemysłowe: duży tartak, jedna z nielicznych w kraju łusz-czarni nasion drzew iglastych, fabryka płyt pilśniowych. W odległości 6 km na zachodnim brzegu Jez. Nidz-kiego leży leśniczówka Pranie, ulubione miejsce pobytu K.I. Gałczyńskiego, gdzie poeta napisał wiele utworów, między innymi „Kronikę Olsztyńską”.
OTW PTTK ul. Wczasów 17, 12 – 220 Ruciane Nida
11 miejsc noclegowych w budynku cal. + 228 miejsc noclegowych w domkach campingowych pole namiotowe na 200 miejsc jadłodajnia na 152 miejsca, kawiarnia na 60 miejsc duża wypożyczalnia sprzętu pływającego, w tym jednostek żaglowych.
Moje harcerstwo zaczęło się w Modliborzycach
Przez całą okupację, bardzo często sołtys przyprowadzał do dziadków na kwaterę różnych niemieckich urzędników i wojskowych. Jedli i mieszkali, nawet po kilka dni, tygodni. Na początku lata 1942r. zamieszkał Niemiec, cywil, nosił w klapie okrągły znaczek NSDAP; jakiś urzędnik od wywożenia Polaków do pracy w Rzeszy. Pierwszego dnia pobytu, zaraz po obiedzie, zachciało mu się wódki. Ponieważ w domu jej nie było, a on nie wiedział gdzie kupić, matka poleciła mi zaprowadzić go do restauracji p. Osińskiej przy ul. Zaborskiej. Wyszliśmy do miasta po 18:00. Wtedy już obowiązywała Żydów godzina policyjna. Idąc lewą strona, ul. Piłsudskiego, z drugiego mieszkania, za domem doktora Zielińskiego otworzyły się nagle drzwi i wyszedł młody Żyd, wysoki, w białej koszuli, zielonych spodniach i czarnych oficerkach. Ponieważ na ulicy było pusto, Niemiec zorientował się zaraz, że to Żyd. Ten stanął obok drzwi blady, jak „słup soli” i podniósł ręce do góry. Krępy, średniego wzrostu Niemiec, wyjął spod marynarki pistolet i wymierzył w Żyda. Stojąc przy Niemcu, błyskawicznie podbiłem mu rękę z pistoletem do góry. Równocześnie padł strzał, ale w powietrze. Żyd osunął się na ziemię, Niemiec spojrzał groźnie na mnie, później na Żyda i zaczął się ogromnie śmiać. Nie wiedziałem z czego. Pokazał mi ręka, jego mokre spodnie!
Odcia,gna,łem Niemca od tego Żyda i poszliśmy dalej. Całe to wydarzenie widzieli przez okna przerażeni Żydzi. W przedostatnim domu, przed ul. Zamkową było otwarte okno, przez które dochodził glos modlącego się Żyda. Niemiec zajrzał tam po cichu, i później „na migi”, kazał mnie to samo zrobić. W niewielkim pokoju za stołem, tyłem do okna, a twarzą do jakiegoś kredensu, głośno modlił się Żyd. Był w stroju rytualnym („cycałe”), kiwał się bez przerwy, po lewej stronie paliła się w niewielkim lichtarzu świeczka. Znowu wyjął pistolet. Przeraziłem się. Przytknął palec do ust, żebym był cicho, pomachał ręka, uspokajająco i wskazał na świeczkę, którą jednym strzałem zgasił. Z mieszkania Żyda dochodziły jakieś krzyki, hałas. U p. Osińskiej kupił cztery butelki wódki, włożył do teczki i wróciliśmy do domu. Popił i po kolacji poszedł sam do miasta. Podobno kazał otworzyć „Judenrad” i złośliwie zalał tam atramentem kilka kart jakiejś księgi z dokumentami, nakazując przepisanie ich do rana. Kilkunastu Żydów pisało całą noc. Na drugi dzień rano, jak Niemiec poszedł do gminy, zebrała się przed naszym domem duża gromada Żydów, może ze dwieście osób. Dziękowali mojej matce za uratowanie Żyda od śmierci. Nie mieli słów podzięki i zachwytu za moja, odwagę. Ciekaw jestem, co by Żydzi myśleli, gdyby przy mnie Niemiec zastrzelił Żyda ? Oskarżyli by mnie, że Niemca „napuściłem”. A było ich wtedy w Modliborzycach ze dwa i pół tysiąca. Od tej pory, napotkani w mieście Żydzi, pokazywali mnie palcami i zaczęli nawet się kłaniać!
W południe 26 sierpnia 1942r. jakiś niepokój na ulicy Janowskiej. Biegnę i widzę po lewej stronie Niemców w mundurach Schutzpolizei, koło domu Pankowskich. Oficerze szpicrutą, stoi na środku ulicy, a kilku wynosi z domu jakieś książki, papiery i wrzuca do palącego się na podwórku ogniska. Wszystko widać dokładnie, bo nie było tam płotu. Widzę nawet obraz Matki Boskiej w ramach, Niemiec go rozbiera, ogląda i też wrzuca do ognia. Stałem bardzo blisko, więc oficer przepędził mnie, uderzając po nogach szpicrutą. Przeszedłem na druga, stronę ulicy i usiadłem na ławce przed domem vis a vis. Po pewnym czasie Niemcy odeszli w kierunku rynku. Tego dnia chcieli aresztować Kazimierza Pankowskiego, ale im uciekł. Następnie poszli po Wacława Pikulę, który ostrzeżony przez kuzyna Heńka Pikulę (kadeta), też zbiegł. To samo było tego dnia z Klimkiem Głowackim. Zaplanowana akcja nie udała się Niemcom, więc wzięli na zakładników: za Wacława Pikulę — jego ojca Dominika i brata Kazimierza, a za Klemensa Głowackiego też jego ojca Ignacego i brata Longina, których później, za górą „Cegielnią” na polu, rozstrzelali. To były następne ofiary za ruch oporu, które w Modliborzycach widziałem. Później dowiedziałem się, że Głowacki, Pankowski i Pikula należeli do Polskiej Organizacji Zbrojnej.
W osadzie zapanował większy strach przed okupantem. Ulice opustoszały, ludzie rozmawiali półgłosem. Dopiero wieczór, przemykano się opłotkami do znajomych.Okna szczelnie zasłaniano i spuszczano psy z łańcuchów. Ogólne przygnębienie. Do tego, zakradająca się bieda ludności, szczególnie narodowości żydowskiej. Dawne gry harcerskie: zwiad, zasadzki, podchody, były teraz prawdziwe i emocjonalne, ale ja tęskniłem do biwaków, wędrówek leśnych, budowy szałasów itp. Dlatego chętnie korzystałem z każdej okazji wyjazdu do lasu, na które zabierał mnie dziadzio Orłowski.
Z tego okresu zapamiętałem szczególnie jeden z wyjazdów po drewno opałowe. Pojechaliśmy raniutko, dużym parokonnym wozem, daleko, do jakiegoś gajowego. Zabudowania samotne, na niewielkiej polanie. Dziadzio z gajowym pojechali w głąb lasu.; ja pozostałem w gajówce. Tam trafiłem na skromne śniadanie, do którego usiadło pięcioro dzieci i stary dziadek, no i ja. Gospodyni postawiła na środku szerokiej ławy, dużą gliniana, miskę parujących kartofli „ w całości|”, na których leżało siedem skwarków słoniny, oraz przed każdym mała, glinianą miskę z gotowana, serwatka,. W żółtej serwatce, pływały pojedyncze okruchy białego sera. Jedliśmy łyżkami. Nic w tym szczególnego — pierwszy raz w życiu jadłem gotowaną serwatkę z kartoflami, ale czułem, że nędznie żyją, że jest tam bieda, bo jak dziadek chciał łyżka, wziąć skwarek z kartofli, dzieci, widząc to, szybko uderzały swoimi w łyżkę dziadka i skwarek wracał na kartofle. Scenę tę często mam przed oczyma, szczególnie, jak obecnie obserwuję marudzące dzieci przyjedzeniu.
Na początku września 1942r., przyjechał do nas dentysta z Łęcznej, Żyd, dr Zeman z synem Gutkiem. Gutek miał rodzinę w Modliborzycach, do której przed wojna., często przyjeżdżał w wakacje i bawił się z nami na łąkach, kąpał się i pływał po Sannie moim kajakiem, na Zamłyniu grał w piłkę, a na błoniu w palanta i pekę. Smakował mu chleb ze smalcem i ogórki kiszone. Kolegował się z chłopcami z naszej ulicy, szczególnie z Józkiem Estką i Wojtkiem Wojtowiczem. Należał w Lęcznie do harcerstwa żydowskiego; widziałem go w ich mundurku: biała koszula, czarne wąskie do kolan spodenki i białe podkolanówki z pomponami. Dr Zeman przewidując zamknięcie ich w Getcie, prosił o możliwość pozostawienia syna w naszym domu. Może się tu przechowa: gdzie często kwaterują Niemcy, w rodzinie jest ksiądz itd. bo mówi się ..że pod latarnią jest najciemniej„‚ . Gutek nie nosił gwiazdy Dawida i nie był podobny do Żyda. Ojciec jego miał na lewej piersi, przyszyta, sześcioramienną żółta, gwiazdę. Nosił ja, przepisowo od 1 września 1941 r.,Gutek został u nas. Był smutny, tęsknił i na kilka dni przed wypędzeniem Żydów, uciekł do rodziców.
We wrześniu Niemcy zarządzili wysiedlenie z Modliborzyc wszystkich Żydów do getta w Zaklikowie. Mieli zebrać się rano na rynku, z podręcznym bagażem. Przetransportowano ich furmankami [jak mieli pieniądze], część pieszo. Dużo ich zostało, po drodze, „na wieki”.
Z Zaklikowa, grupami, odjeżdżali towarowymi wagonami w nieznane. Jak zwykle ciekawski, biegałem po ulicach, szukając znajomych twarzy. Szczególnie profesora medycyny Gotliba z Wiednia, bywał u nas często. Profesorkę Konserwatorium w Wiedniu, która mieszkała u pp. Kubickich i uczyła mnie gry na fortepianie. Eryki, ślicznej dziewczyny, mieszkała z rodzicami przy ul. Kowalskiej. W Modliborzycach pozostała (nie na długo) tylko piękna wiedenka -„ Mauzi”, o której względy zabiegali nie tylko oficerowie niemieccy, ale i Olek Gerlicz, dziedzic ze Stojeszyna. Miała w naszej miejscowości, przyjaciółkę. Wracając z rynku, zauważyłem na ul. Błotnej grupkę osób przed domem pp. Krasowskich. Frontowy pokój miał pootwierane okna. U nich też mieszkali Żydzi wiedeńscy, starsze małżeństwo. On był jakimś profesorem chemii. Podszedłem i usłyszałem, że nie żyja,. Wszedłem do środka i zobaczyłem leżące na podwójnym łóżku, dwa martwe ciała. Leżeli równo na wznak, obok siebie. Łóżka przykryte czystymi, białymi prześcieradłami, oni oboje ładnie ubrani na czarno. Mężczyzna leżał od okna; ręce mieli złożone na piersiach. Wyglądali bardzo dostojnie. Na szafkach nocnych, stały dwie szklane zlewki laboratoryjne z białym osadem na ściankach. Prawdopodobnie w nocy oboje otruli się, przewidując uciążliwy i tragiczny koniec. To zdarzenie też zaliczam do swoich harcerskich wspomnień.
Rok 1942 szczególnie był tragiczny dla nas harcerzy. W styczniu ginie mój ojciec , w sierpniu nasz zastępowy Stach Pikula traci ojca i brata, a 2 października druh Marian Torla (Nunek) traci ojca. Nasiliły się aresztowania i Niemcy zabrali z domów w dniu 2 października 1942r. członków POZ (Grupa Oddział Wspomagający): p.p. Tomasza Pietrasa, Henryka i Stanisława Saganów (z Dapia), chorążego Stanisława Torlę, Henryka Saję i Brodzisza (z Modliborzyc). Aresztowanych wywożą ciężarówka, i tego samego dnia rozstrzelali ich w lesie za Kraśnikiem. Śmierci uniknął tylko p. Brodzisz, były wojskowy, który wyrwał się Niemcowi i uciekając zygzakiem pomiędzy drzewami, nie dał się zastrzelić. Później wrócił do Modliborzyc i ukrywał się do końca wojny. 26 października nowy cios dla rodziny naszego zastępowego. W jarach, koło wsi Bilsko, zastrzelono kilku ukrywających się partyzantów członków POZ (AK), a wśród nich dowódcę miejscowej placówki, ppor. Wacława Pikulę — brata Stacha.
Po rozpracowaniu tajnej organizacji wojskowej, do której należeli: Głowacki, Pankowski i Pikula, społeczeństwo Modliborzyc, zaczęło ostrożnie rozglądać się za szpiclami, donosicielami, kolaborantami, współpracującymi z „granatowa,” Policja, Polska, i Niemcami. Podejrzewano o to wiele osób z Modliborzyc i okolicy, ale pewności nie było. Będąc wtajemniczony w wiele spraw, dostałem polecenie od wujka Olesia, aby dowiedzieć się, ile mogę. o Grempczyku już wtedy „szarej eminencji”. Był wysiedlonym z poznańskiego, mieszkał na Kol. Zamek u pp. Drzymałów, razem ze stara, matka, i młoda, kobietą. W okupację pracował w Gminie Modliborzyce i bywał często w dworku na Kol. Zamek, gdzie mieściło się wtedy Leśnictwo. Do Zamku, chodziłem w ramach tajnego nauczania, na lekcje do p. Wandy Kowalińskiej, też wysiedlonej z poznańskiego, z która, to rodziną Grempczyk utrzymywał bliższy kontakt. Grempczyk miał bryczkę i zatrudniał jako woźnicę okresowo Stanisława Pasztaleńca (był kulawy). P. Pasztaleniec woził często, po okolicy, kobietę mieszkająca z Grempczykiem. Jeździła w podejrzanych sprawach. Po pewnym czasie, Grempczyk wydał Niemcom p. Pasztaleńca za kontakty z podziemiem. Aresztowany, przebywał w obozie w Puławach, później na Zamku Lubelskim i tam zamordowany. Po wypędzeniu Żydów w 1942r., i przez następny rok, Grempczyk często chodził nocami po Modliborzycach, węszył za ukrywającymi się Żydami i ich kontaktami z Polakami. Widywałem go w czasie pełnienia nocnych wart. Nawet raz w nocy przepędził, mnie jak go spotkałem koło domu p. Tomiły, przy ul. Piłsudskiego. Nie wiem co się z nim stało, ale chyba uciekł razem z Niemcami.
Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski
IV Ogólnopolski Spływ Kajakowy „Biała Przemsza” 2010
Klub Miłośników Kajakarstwa „Przemsza” oraz RSK Sport zapraszają do udziału w IV Ogólnopolskim Spływie Kajakowym im. Andrzeja Arendta „Biała Przemsza 2010″ który odbędzie się w terminie 16 – 18 kwietnia 2010r.
Termin i miejsce spływu: 16 – 18.04.2010 r. Rzeka Biała Przemsza od Sławkowa (MOK) do Trójkąta Trzech Cesarzy (Sosnowiec) Długość trasy 23 km.
Organizator spływu: Klub Miłośników Kajakarstwa „Przemsza” przy Oddziale PTTK w Sosnowcu
Współorganizatorzy:
- Urząd Miejski w Sosnowcu
- Urząd Miejski w Sławkowie
- Urząd Miejski w Jaworznie
- RSK Sport Moskwa Maciej
- Towarzystwo Miłośników Maczek „Granica”
- Śląski Klub Turystyki Kajakowej „Neptun” Żory
- Klub Sportowy „Amber” Tomaszów Mazowiecki
- Klub Turystyki Kajakowej „Eskapada” Częstochowa
Komitet Honorowy Spływu:
- Prezydent Miasta Sosnowca
- Prezydent Miasta Jaworzna
- Burmistrz Miasta Sławkowa
- Prezes Oddziału PTTK Sosnowiec
Komitet Organizacyjny:
- Stanisław Czekalski (prezes Oddziału PTTK w Sosnowcu)
- Jan Jelonek (prezes Towarzystwa Miłośników Maczek „Granica”)
- Marek Lityński (prezes KMK „Przemsza”)
- Andrzej Ambroziak (prezes Klubu Sportowego „Amber”)
Cele spływu:
Promocja szlaku kajakowego rzeki Białej Przemszy i jej okolic ze szczególnym uwzględnieniem miejsc budowy przystani kajakowych w Sławkowie i Sosnowcu. Propagowanie turystyki i sportu kajakowego. Czynny wypoczynek weekendowy.
Kierownictwo spływu:
- Marek Lityński (komandor)
- Maciej Moskwa (kierownik zespołu ratowników/pilot początkowy)
- Joanna Bratko-Lityńska (biuro spływu)
- Jan Jelonek (kwatermistrz)
- Łukasz Głośny (transport)
PROGRAM OSK Biała Przemsza 2010
16.04.2010 (piątek)
- 16.00−21.00 Przyjazd uczestników do Sławkowa. Zakwaterowanie i weryfikacja.
17.04.2010 (sobota)
- 8.00 – 8.30 Śniadanie (szwedzki stół, prosto z IKEI)
- 8.30−9.00 Weryfikacja pozostałych uczestników spływu.
- 9.00−9.30 Przejazd uczestników na miejsce startu MOK Sławków.
- 10.00 Otwarcie spływu.
- 10.15 Start do I etapu Sławków – Maczki (12,0 km).
- 12.30 Odpoczynek etapowy przy moście w Burkach (przerwa 30 min.)
- 16.00 Meta I dnia spływu w Maczkach; pieczenie kiełbasek przy ognisku
- 18.00 Przejazd do schroniska w Sławkowie.
- 19.30−24.00 Wieczór kajakowy (co nieco do brzuszka, konkurs piosenek przy gitarze).
18.04.2010 (niedziela)
- 8.00−8.30 Śniadanie (szwedzki stół).
- 9.00 Wyjazd do Maczek.
- 10.00 Start do II etapu spływu Maczki – TTC (11,0 km).
- 14.00 Ognisko z kiełbaskami na terenie Trójkąta Trzech Cesarzy.
- 15.00 Zakończenie spływu. Transport uczestników i sprzętu do Sławkowa.
REGULAMIN SPŁYWU
Warunki uczestnictwa: Ukończone 18 lat życia. Uczestnicy biorą udział w spływie na własną odpowiedzialność, a wyrazem przyjęcia tego warunku jest własnoręczny podpis na karcie zgłoszenia. Wszyscy uczestnicy płyną w nałożonych kamizelkach asekuracyjnych. Dowód opłacenia wpisowego jest warunkiem dopuszczenia do udziału w spływie. Uczestnicy spływu będą zakwaterowani na terenie Szkolnego Schroniska Młodzieżowego w Sławkowie-Niwie. Istnieje możliwość wynajęcia dwuosobowych kajaków polietylenowych Perception Vista (M. Moskwa 0 – 693 074 015; www.nasza-rzeka.pl).
Wysokość opłat wpisowych:
- Opłata wpisowa dla wszystkich uczestników: 30,- zł
- Świadczenia dla uczestników przyjezdnych: 90,- zł
- Wynajęcie kajaka (wiosło, kamizelka, transport) od osoby na 2 dni: 35,- zł
Termin zgłoszeń: 10.04.2010
Adres: Marek Lityński, Kierocińskiej 14 C; 41 – 209 Sosnowiec, tel.: 0 – 602 398 140, E-mail: dinomdl@wp.pl; (na zgłoszeniu podać liczbę uczestników i nazwisko kierownika grupy z telefonem kontaktowym)
Wpłaty należy dokonać na konto:
PKO SA I O/Sosnowiec: 36 1240 2988 1111 0010 1579 4799
Z dopiskiem: OSK Biała Przemsza 2010
Dowód wpłaty prosimy przesłać w/w mailem na adres organizatora oraz okazać podczas weryfikacji.
W ramach opłat uczestnicy otrzymują:
Zakwaterowanie i posiłki (dotyczy osób przyjezdnych), przewóz uczestników i sprzętu na trasy etapowe, zabezpieczenie ratownicze trasy spływu, pamiątki spływowe, wklejki do książeczki TOK PTTK/PZK.
Postanowienia końcowe:
Dojazd na początek spływu (Szkolne Schronisko Młodzieżowe Sławków, Niwa 45, tel.: 0 – 32 293 11 00; www.schronisko.com.pl) odbywa się pojazdami własnymi uczestników. W przypadku nie przybycia na spływ wpisowe nie podlega zwrotowi. W przypadku odwołania przyjazdu po 12.04.2010 zwrocie ulega połowa wpłaconej kwoty. Na trasie spływu występują przeszkody w korycie, wymagające przeniesienia kajaków brzegiem rzeki. Organizator zastrzega sobie prawo skrócenia trasy spływu w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz zbyt niskiego lub zbyt wysokiego stanu wody.
Zdjęcia ze spływu Białą Przemszą 2009 znajdziecie w galerii www.stero.pl
Winter Tipi — Zimowy Spływ Wisłą KiM styczeń 2010
Kolejna KiM-owska zimowa wyprawa po Wiśle. Jednak tym razem, oprócz kontaktu z Matką Naturą mamy jeszcze jeden cel do zrealizowania. Chcemy przetestować przydatność i funkcjonalność zestawu biwakowego, który składa się z tipi, pieca i składanych łóżek (kanadyjek). Na dodatek cały ten ekwipunek ma być przewożony na kajakach. Testować będziemy 4 komplety biwakowe.
Ubiegłoroczne próby wypadły na tyle dobrze, że zachęciły nas do rozwinięcia tej idei rodem z Dzikiego Zachodu. Teraz chcemy dowieść, że 2 – 3 osobowe zespoły kajakarzy mogą organizować zimowe wyprawy po Wiśle, podczas których bez problemów będą biwakować w komfortowych warunkach. Komfort w tym przypadku zapewni przestronne tipi, w którym — jak za dawnych czasów — będzie stał piec typu koza, na którym przygotowywać będziemy gorące posiłki i napoje. Ważne jest również i to, że będziemy mogli wysuszyć swoje przemoczone rzeczy i wyspać się w cieple choć na zewnątrz może być — 18 st. C (tak było w 2009 roku). Dodatkowo, każdy zamiast spać na karimacie na śniegu rozprostuje kości na składanym łóżku.
A tak naprawdę, chcemy pobawić się w zdobywców Dzikiej Wisły sięgając do tradycji wzbogaconej o szczyptę współczesności. Czy nie o tym marzy każdy chłopiec?
Osoby zainteresowane udziałem w spływie prosimy o wypełnienie arkusza. Link znajduje się na stronie www.fundacjakim.pl
XXXI Spływ Zimowy „BIAŁA DAMA” ŻELAZNO 2010
… czyniąc, śmiałość wielką okazując, a na przychylność pleno titulo, Kajakarskiej Braci licząc…
ORGANIZATORZY:
- Klub Turystyki Kajakowej „Ptasi Uskok” z Wrocławia
… w sukurs przyzywając, w licznych bojach Ziomków Wyprobowanych, a od których …
WSPÓŁUDZIAŁ został zapewniony, do swej kompanii zaprosił:
- Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Kajakarstwa z Warszawy,
- Centrum Turystyki Kajakowej ROKANA z Wrocławia,
- Klub Turystyki Kajakowe „M.G.” z Warszawy.
Ze światłych rad i pomocy wszelakiej życzliwych Organizatorom i Kajakowej Braci, Obywateli korzystając, którzy to teraz
KOMITET HONOROWY SPŁYWU stanowią P.T
- Wojciech Kudlik – Dyrektor Departamentu Sportu Powszechnego w Ministerstwie Sportu i Turystyki,
- Krzysztof Baldy – Starosta Powiatu Kłodzkiego,
- Ryszard Nowak – Starosta Powiatu Ząbkowickiego
- Zbigniew Łopusiewicz – Burmistrz Stronia Śląskiego
- Kazimierz Szkudlarek – Burmistrz Lądka Zdroju
- Bogusław Szpytma– Burmistrz Kłodzka
- Krzysztof Żegański– Burmistrz Barda
- Zbigniew Piotrowicz – Dyrektor Uzdrowiska Lądek Zdrój — Długopole
CEL I ZADANIA IMPREZY do których zaliczonymi będą:
- Popularności kwalifikowanej turystyce kajakowej przysporzenie,
- Uroków niezliczonych Dolnego Śląska, rzek Białej Lądeckiej i Nysy Kłodzkiej oraz stoków narciarskich w zimową szatę przyodzianych, Gościom licznym ukazanie,
- Możność swej woli i hartu ciała w nowej wodniackiej przygodzie sprawdzenie na uwadze mając
KIEROWNICTWO SPŁYWU:
- KOMANDOR: Marek Głowacki
- VICE KOMANDOR: Andrzej Piasecki
- SKARBNIK: Bożena Piasecka
- WODZIREJ: Ewa Więcaszek
- KWATERMISTRZ: Mirosław Okrasa
- SEKRETARIAT: Bożena Piasecka, Ewa Więcaszek
… ku wygodzie i zadowoleniu Wielce Szanownych Gościów i Harcowników jakoż i Wszelakiej Gawiedzi, publicznie ogłosić się podjęto:
ZBIÓR WIELKI PRZYWILEJÓW NADZWYCZAJNYCH z których to treści co poniżej wynika:
- Każdy Wodniak pragnący wziąć udział w imprezie winien starannie wypełnić druk zgłoszenia, specjalnie na tę okoliczność wykaligrafowany, a do każdego egzemplarza REGULAMINU dołączony.
- ZGŁOSZENIA, wraz z dowodem wpłaty, należy przesłać, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 10.01.2010 roku na adres: Marek Głowacki, 57 – 540 Lądek Zdrój skrytka pocztowa 18, lub pocztą elektroniczną na adres mg@warszawa.home.pl
- WPŁATY symboliczne, w wysokości 300 złotych polskich dokonywać należy na konto: PKO BP S.A. I O/Wrocław90 1020 5226 0000 6202 0214 4970 z dopiskiem Biała Dama 2010.
- Każdy z Uczestników winien przezornie zaopatrzyć się w niżej rekomendowane glejty: dowód osobisty; ważną kartę pływacką, jeśli o kajakowych rozkoszach marzyć pragnie; książeczkę TOK ze zweryfikowaną odznaką minimum srebrną; zapasową bieliznę akuratnie przed wszelaką wilgocią, uznanymi patentami, pilnie strzeżoną; termos; trzos pełen dukacików kochaniutkich na tak miłe fundowanie białogłowom naszych przyjaciół też: trunków, łakoci i STRÓJ NA BAL KOSTIUMOWY inspirowany … przez „ŚWIAT DZIECKA” (BAJKI, MARZENIA, CYRK) dla koneserów biblijnego ducha strój Adama i Ewy rekomendować możemy.; porcyję niezbędnego przy każdej okazyii humoru przedniego, który pomocnym może się okazać przy znoszeniu niewygód wszelakich, z turystycznym bytowaniem i życiem wodniackim związanych.; Strój i maszyny piekielne nartami zwane tym którzy w zjazdach ze stoków przyjemności zażywać planują.
- Wierząc, iż męstwo i zapał w trudów wszelakich pokonywaniu wszystkich Uczestników Spływu daleko poza granicami Własnych Klubów jest znana, postanowionym zostało, iż te Ichmościów cnoty na publiczną ocenę wystawiane być nie mają i dlategoż: spływ w grupach prowadzon będzie; każdego z Uczestników z kapokiem nierozerwalna więź łączyć w czasie pływania winna; wyprzedzanie pilota grupy, lub zostawanie poza zamykającym ją pilotem końcowym za dyshonor poczytywane każdemu z Uczestników będzie; Swawolący na narciarskich szlakach dobro wszelakie współtowarzyszów i własne na uwadze mając umiar i rozsądek stosowny zachować przyobiecują.
- Każdy z uczestniczących w spływie Gości proszon jest przez Organizatorów o łaskawe przyjęcie: straw wielce smakowitych w ilościach umiarkowanych, w tutejszych kuchniach sposobionych; udziału w dwu balachi jednym wieczorze przy świecach; opieki kierownictwa spływu; ubezpieczenia w PZU; nagród licznych jakich zdobywanie będzie przyzwolone.
- Mając na względzie pełnię demokratycznych swobód Turystycznej Braci, organizatorzy przypomnieć by również pragnęli iż: udział w imprezie zupełnie dobrowolnym jest; w kajakach zapewnione miejsce być może tylko dla tych Waszmościanek i Waszmościów, którzy okazali się przezornymi i wszelkie glejty w punkcie 4 ZWPN / Zbioru Wielkiego Przywilejów Nadzwyczajnych / wymienione przy sobie mieć będą, a kondycji Ich swawole przebytej nocy wyraźnego uszczerbku nie poczynią; szkody w mieniu uczestników przez nich samych poniesione innej nad współczucie organizatorów rekompensaty mieć nie mogą; jeśli by szkód takich państwowe czy innych osób i organizatorów sprzęty doznać miały na ten czas tenże Sprawca do osobistej odpowiedzialności poczuwać się winien i zadośćuczynienie akuratne przedłożyć; Ci, którym los z ważnych powodów ukończyć spływu lub wziąć w nim udziału nie pozwoli straty wielkie ponoszą, bo mało, że wspólnych z innymi wielu uciech nie przeżyją to jeszcze na domiar złego żadnych gościńców otrzymać nie mogą a symboliczne wpisowe zwrócone Im nie będzie; srogość zimy czy inne aury nieprzychylności sprawić mogą, iż kierownictwo w części lubo w całości diariusz spływu zmienić a nawet odwołać w całości może
- Każdemu z uczestniczących w spływowych atrakcjach przywilej czytania pełnej treści tegoż wolumenu przysługuje – jeno interpretacyja zawarowaną dla organizatorów i kierownictwa zostać musi.
Zamiłowanie szczególne do punktualności i porządku Braci Turystycznej znając, organizatorzy poniższy … DIARIUSZ XXXI OGÓLNOPOLSKIEGO ZIMOWEGO SPŁYWU KAJAKOWEGO „BIAŁA DAMA”- ŻELAZNO 2010 rekomendują …
CZWARTEK 28.01.2010
- Godz. 17:00 Przyjmowanie i weryfikacja uczestników imprezy.
- Godz. 21:00 – 01:00 Bal kostiumowy /rozpoczęcie poszukiwania „BIAŁEJ DAMY” – Najmilszej Białogłowy Spływu/.
PIĄTEK 29.01.2010
- Godz. 08:00 — 09:00 Śniadanie.
- Godz. 09:30 Wyjazd grupy spływowej na start do Stronia Śląskiego i grupy turystycznej do Lądka Zdroju.
- Godz. 10:30 Rozpoczęcie spływu rzeką Białą Lądecką na odcinku: Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, Żelazno; Rozpoczęcie zwiedzania Lądka Zdroju.
- Godz. 12:30 Drugie Śniadanie.
- Godz. 13:30 Kontynuacja programu kajakowego i turystycznego.
- Godz. 16 Powrót do zamku w Żelaźnie.
- Godz. 17 Zwiedzanie zamku i Żelazna.
- Godz. 19:30 — 24 „Wieczór przy świecach” połączony z posiłkiem i wodniackim swawoleniem; Dalsze poszukiwanie „BIAŁEJ DAMY” – Najmilszej Białogłowy Spływu.
SOBOTA 30.01.2010
- Godz. 08:00 — 09:00 Śniadanie.
- Godz. 09:30 Wyjazd grupy spływowej na start do Młynowa k/ Kłodzka i grupy turystycznej do Kłodzka.
- Godz. 10:30 Rozpoczęcie spływu rzeką Nysą Kłodzką na odcinku: Kłodzko, Bardo; Rozpoczęcie zwiedzania Kłodzka.
- Godz. 12:30 Drugie Śniadanie.
- Godz. 13:30 Kontynuacja programu kajakowego i turystycznego.
- Godz. 17 Powrót do zamku w Żelaźnie.
- Godz. 19:30 – 24:00 „I DOLNOŚLĄSKI BAL KAJAKARZY” połączony z posiłkiem i nie tylko wodniackim swawoleniem. Na balu stroje z dnia pierwszego jeno inaczej przyodziane obowiązują; Znalezienie „BIAŁEJ DAMY” – Najmilszej Białogłowy Spływu; Wręczenie wyróżnień i różnych serdeczności.
NIEDZIELA 31.01.2010
- Godz. 08 Śniadanie; Pożegnania; Wspólne zdjęcie; Przyjmowanie przez organizatorów słów podziękowań i zachwytu od wdzięcznych uczestników.
- Godz. 10 Wyjazd Uczestników.
Ogólność myśli w treści powyżej podanej, wynik swój z założenia tego bierze, iż szczegóły najłacniej wybadać i zasłyszeć można będzie za Uczestnika XXXI Spływu Kajakowego „BIAŁA DAMA” się podając, z serdecznie zapraszającymi jako się rzekło, organizatorami 237600 sekund spędziwszy.
Fotorelację z XXX Białej Damy 2009 znajdziesz w galerii STER Warka
polski
English
Deutsch
Français
Русский