kajaki

Obszar NATURA 2000 wzdłuż Doliny Rzeki Pilicy

Obszar NATURA 2000 wzdłuż Doliny Rzeki Pilicy (Obszary Górnej, Środkowej i Dolnej Pilicy, Ostoja Maluszyńska, Lasy Spalskie)

Dolina Górnej Pilicy

Powierzchnia: 11548.4 ha, Kod obszaru: PLH26_08, Gminy: Przedbórz, Masłowice, Wielgomłyny, Kluczewsko, Żytno, Włoszczowa, Krasocin, Koniecpol, Secemin, Szczekociny, Moskorzew, Słupia (Jędrzejowska). Forma ochrony w ramach sieci Natura 2000: specjalny obszar ochrony siedlisk (Dyrektywa Siedliskowa)

Wzdłuż koryta ciągną się gęste zarośla wierzbowe oraz lasy nadrzeczne, o silnie zróżnicowanych drzewostanach, którym towarzyszą podmokłe łąki, charakteryzujące się dużą różnorodnością biologiczną: bogactwem fauny i flory, zwłaszcza gatunków związanych z siedliskami wilgotnymi. Powierzchnia licznych bagien i torfowisk systematycznie się kurczy w wyniku naturalnych zmian sukcesyjnych oraz zabiegów melioracyjnych. Ostoja obejmuje jeden z większych ciągów ekologicznych zlokalizowanych w naturalnych dolinach rzecznych w kraju. Występują tutaj zbiorowiska łąkowe (6410 i 6510), bardzo dobrze zachowane lasy łęgowe, bory bagienne, rzadziej bory chrobotkowe. Obszar ma też znaczenie dla ochrony starorzeczy. W ostoi zlokalizowane są liczne populacje gatunków roślin chronionych i ginących (ponad 60). Dolina Górnej Pilicy należy do najistotniejszych ostoi fauny w Polsce środkowej. Jedne z najliczniejszych i najlepiej zachowanych populacji w tej części kraju mają tu: bóbr europejski, traszka grzebieniasta, kumak nizinny, minóg ukraiński, koza, głowacz białopłetwy, trzepla zielona, czerwończyk fioletek i zatoczek łamliwy. Przy czym populacje trzepli zielonej, czerwończyka fioletka i zatoczka łamliwego należą do kluczowych w skali kraju. Wśród rozlewisk Dolinie Pilicy występują liczne mikrosiedliska dogodne dla występowania poczwarówki jajowatej Vertigo moulinsiana. Pilica i jej dopływy są dobrym siedliskiem dla występowania skójki gruboskorupowej Unio crassus. Istotne w skali regionu są populacje: pachnicy dębowej Osmoderma eremita, piskorza Misgurnus fossilis, modraszka telejusa Maculinea teleius i modraszka nausitousa Maculinea nausithous. Potwierdzenia wymaga występowanie podawanych z terenu ostoi: kreślinka nizinnego i kozy złotawej. Ostoja posiada bogaty zestaw gatunków owadów i innych organizmów wpisanych na czerwoną listę lub wymienianych w załącznikach do konwencji międzynarodowych. W „Dolinie Górnej Pilicy” licznie reprezentowane są przyrodniczo cenne gatunki ptaków.

Interpretacja turystyczna: bardzo duży obszar położony w Krainie Świętokrzyskiej, w okręgu Włoszczowsko-Jędrzejowskim. Występują tutaj duże, w większości naturalne kompleksy leśne (grądy, lasy mieszane świeże i wilgotne oraz w dolinach rzecznych – lasy łęgowe i olsy). Meandrująca rzeka Pilica, której towarzyszą liczne starorzecza, tworzy malowniczą dolinę.
Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego mieści się przy ul. Ściegiennego 2 p. 32 w Kielcach. Można zapoznać się ze stroną internetową Organizacji: http://www.rot.swietokrzyskie.pl lub skontaktować drogą mailową: rot@swietokrzyskie.travel. Można również odwiedzić Lokalną Organizację Turystyczną Ziemi Pińczowskiej (mieszczącą się przy ul. Zacisze 5, w Pińczowie, tel.: (41) 357 60 01, e-mail: promocja@pinczow.pl) lub Lokalną Organizację Turystyczną „Ziemi Sandomierskiej” (ul. Mickiewicza 34, 27-600 Sandomierz, tel.: (15) 831 27 80, fax: (15) 831 21 97, e-mail: biuro@zgoda.org.pl, strona internetowa: http://www.zgoda.org.pl).

Formy ochrony przyrody:

  • Włoszczowsko-Jędrzejowski Obszar Chronionego Krajobrazu [ obszar chronionego krajobrazu ],
  • Przedborski Obszar Chronionego Krajobrazu [ obszar chronionego krajobrazu ],
  • Ługi [ rezerwat przyrody ],
  • Bagna i torfowiska U-103 [ użytek ekologiczny ],
  • Bagna i torfowiska U-106 [ użytek ekologiczny ],
  • Bagna i torfowiska U-93 [ użytek ekologiczny ],
  • Dęby P-072 [ pomnik przyrody ],
  • Dęby P-368 [ pomnik przyrody ],
  • Grupa dębów P-724 [ pomnik przyrody ].

Zagrożenia:

  • niedostosowana do potrzeb ochrony gatunków gospodarka leśna i stawowa,
  • utrata siedlisk gatunków w wyniku zaorywania łąk i pastwisk,
  • zanikanie tradycyjnego użytkowania łąk i pastwisk,
  • niewłaściwie lokowane zalesienia i plantacji wierzby energetycznej,
  • zarastanie (sukcesja w kierunku zarośli i lasu) siedlisk półnaturalnych – muraw na piaskowych, łąk świeżych i wilgotnych, torfowisk przejściowych,
  • presja urbanizacyjna,
  • obniżanie poziomu wód,
  • miejscami niewłaściwa gospodarka leśna – nasadzenia niezgodne z typem siedliska,
  • chemizacja rolnictwa.

Siedliska: wydmy śródlądowe z murawami napiaskowymi, brzegi lub osuszane dna zbiorników wodnych ze zbiorowiskami z Littorelletea, Isoëto-Nanojuncetea, starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne ze zbiorowiskami z Nympheion, Potamion, nizinne i podgórskie rzeki ze zbiorowiskami włosieniczników Ranunculion fluitantis, zalewane muliste brzegi rzek, suche wrzosowiska (Calluno-Genistion, Pohlio-Callunion, Calluno-Arctostaphylion), górskie i niżowe murawy bliźniczkowe (Nardion – płaty bogate florystycznie) * , zmiennowilgotne łąki trzęślicowe (Molinion) , ziołorośla górskie (Adenostylion alliariae) i ziołorośla nadrzeczne (Convolvuletalia sepium), niżowe i górskie świeże łąki użytkowane ekstensywnie (Arrhenatherion elatioris),
torfowiska wysokie z roślinnością torfotwórczą (żywe)*, torfowiska wysokie zdegradowane, lecz zdolne do naturalnej i stymulowanej regeneracji, torfowiska przejściowe i trzęsawiska (przeważnie z roślinnością z Scheuchzerio-Caricetea), grąd środkowoeuropejski i subkontynentalny (Galio-Carpinetum, Tilio-Carpinetum), pomorski kwaśny las brzozowo-dębowy (Betulo-Quercetum), bory i lasy bagienne (Vaccinio uliginosi-Betuletum pubescentis, Vaccinio uliginosi-Pinetum, Pino mugo-Sphagnetum, Sphagno girgensohnii-Piceetum i brzozowo-sosnowe bagienne lasy borealne)*, łęgi wierzbowe, topolowe, olszowe i jesionowe (Salicetum albo-fragilis, Populetum albae, Alnenion glutinoso-incanae, olsy żródliskowe)*, sosnowy bór chrobotkowy (Cladonio-Pinetum i chrobotkowa postać Peucedano-Pinetum), Ważne dla Europy gatunki zwierząt (z Zał. II Dyr. siedliskawej i z Zał. I Dyr. Ptasiej, w tym gatunki priorytetowe): bocian biały [ptak], bocian czarny [ptak ], bóbr europejski [ssak], kumak nizinny [płaz], minóg ukraiński [ryba], mopek [ssak], nocek duży [ssak], traszka grzebieniasta [płaz ], wydra [ssak], żuraw [ptak]

Instytucje, w których można uzyskać informacje o obszarze: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Kielcach, http://www.kielce.rdos.gov.pl, e-mail: rol00@kielce.uw.gov.pl, fax: (041) 34 21 277, tel.: (041) 55 – 65 – 600 Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego, ul. Ściegiennego 2 p. 32, 25-033 Kielce, tel.: (41) 361 80 57, 348 00 60, fax.: (41) 361 80 57, e-mail: rot@swietokrzyskie.travel, strona internetowa: www.rot.swietokrzyskie.pl

Ostoja Maluszyńska

Powierzchnia: 4224.3 ha, Kod obszaru: PLTMP564, Gminy: Włoszczowa, Żytno, Koniecpol
Forma ochrony w ramach sieci Natura 2000. Obszar obejmuje doliny rzek ze starorzeczami, łąkami, torfowiskami i lasami, w których żyją populacje cennych bezkręgowców, gatunków wymienianych w II Załączniku Dyrektywy Siedliskowej: łąki – modraszki i czerwieńczyki; lasy i zadrzewienie – pachnica dębowa; wody – stanowiska zatoczka i skójki. Jest to również obszar istotny dla populacji kumaka i bobra.

Interpretacja turystyczna: Obszar położony na granicy 3 województw, na wschodnim brzegu Pilicy koło miejscowości Maluszyn. Do obszaru można dojechać drogą Włoszczowa – Żytno i dalej drogami lokalnymi. Bogactwo przyrodnicze obszaru stanowi o atrakcyjności ostoi i sprzyja rozwojowi ekoturystyki. Turystyka wypoczynkowa: obszar oferuje wszelkie formy wypoczynku związane z zasobami leśnymi. Turystyka krajoznawcza: w Kurzelowie można zwiedzić kolegiatę z 1342-60 r. Turyści korzystają z bazy hotelowej we Włoszczowej oraz gospodarstw agroturystycznych.

Zagrożenia: Do głównych należą: niewłaściwa gospodarka leśna i zanieczyszczenie wód. Siedliska: starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne ze zbiorowiskami z Nympheion, Potamion, zmiennowilgotne łąki trzęślicowe (Molinion) , niżowe i górskie świeże łąki użytkowane ekstensywnie (Arrhenatherion elatioris), torfowiska przejściowe i trzęsawiska (przeważnie z roślinnością z Scheuchzerio-Caricetea), kwaśne buczyny (Luzulo-Fagenion), grąd środkowoeuropejski i subkontynentalny (Galio-Carpinetum, Tilio-Carpinetum), bory i lasy bagienne (Vaccinio uliginosi-Betuletum pubescentis, Vaccinio uliginosi-Pinetum, Pino mugo-Sphagnetum, Sphagno girgensohnii-Piceetum i brzozowo-sosnowe bagienne lasy borealne)*, łęgowe lasy dębowo-wiązowo-jesionowe (Ficario-Ulmetum), Ważne dla Europy gatunki zwierząt (z Zał. II Dyr. siedliskawej i z Zał. I Dyr. Ptasiej, w tym gatunki priorytetowe): bóbr europejski [ssak], czerwończyk fioletek [bezkręgowiec ], czerwończyk nieparek [bezkręgowiec], kumak nizinny [płaz ], modraszek nausitous [bezkręgowiec] modraszek telejus [bezkręgowiec ], pachnica dębowa* [bezkręgowiec ], wydra [ssak] zatoczek łamliwy [bezkręgowiec]. Instytucje, w których można uzyskać informacje o obszarze: Śląska Organizacja Turystyczna, ul. Mickiewicza 29, 40-085 Katowice, www.silesia-sot.pl Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Łódzkiego, www.rotwl.pl Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego,www.swietokrzyskie.pl, www.rot.swietokrzyskie.pl
http://www.swietokrzyskie.pl/

Dolina Środkowej Pilicy

Powierzchnia: 3787.4 ha, Kod obszaru: PLH100008, Gminy: Przedbórz, Ręczno, Aleksandrów, Sulejów. Forma ochrony w ramach sieci Natura 2000: specjalny obszar ochrony siedlisk (Dyrektywa Siedliskowa) Status obszaru: obszar zatwierdzony Decyzją Komisji Europejskiej.

Opis: Ostoja obejmuje odcinek Pilicy o długości 40 km od Przedborza na południu do Sulejowa na północy. O wyjątkowych walorach przyrodniczych obszaru świadczy naturalny charakter nieuregulowanej rzeki Pilicy i stosunkowo naturalna roślinność. Cechuje go także różnorodność siedlisk – brzegi rzeki porastają lasy łęgowe i zarośla wierzbowe, w zagłębieniach terenu występują płaty torfowisk, trzcinowisk i turzycowisk, a im dalej od koryta, tym większą część powierzchni pokrywają łąki kośne i pastwiska. W sumie siedliska priorytetowe zajmują ok. połowy obszaru, z czego aż 20% łęgi. Wiosną część obszaru doliny jest regularnie zalewana. W Dolinie Środkowej Pilicy stwierdzono występowanie licznych gatunków zwierząt cennych dla europejskiej przyrody. Szczególne znaczenie ma obecność 4 gatunki ryb (koza, minóg strumieniowy, minóg ukraiński i głowacz białopłetwy) oraz wydry, bobra i płazów. Ostoja jest również miejscem bytowania i żerowania 19 gatunków ptaków z Załącznika I Dyrektywy Ptasiej. Znaczna część ostoi leży w granicach Sulejowskiego Parku Krajobrazowego.

Interpretacja turystyczna: Ostoja usytuowana jest w centralnej Polsce w pobliżu trasy z Łodzi do Kielc. Z obu stron dość łatwo można dostać się np. komunikacją PKS do Sulejowa lub Przedborza. Najbliższe stacje PKP znajdują się w Piotrkowie Trybunalskim i Opocznie. Warto odwiedzić okolice Doliny Środkowej Pilicy ze względu na piękno przyrody, ale także liczne zabytki architektury i nadal żywe tradycje kultury ludowej. W Sulejowie warto zwiedzić romański kościół św. Tomasza Becketa z XIII wieku oraz późnoromański zespół klasztorny Cystersów. W Tomaszowie Mazowieckim warto zobaczyć Skansen Rzeki Pilicy, w którym możemy podziwiać m.in. młyn wodny. Czysta woda Pilicy idealnie nadaje się na długie wycieczki kajakiem, zwłaszcza, że znalezienie miejsca na biwak nie sprawia żadnych trudności. W okolicy ostoi znajduje się także Zalew Sulejowski, który jest idealnym miejscem rekreacyjnych, szczególnie dla osób pragnących uprawiać windsurfing, czy żeglarstwo. Miłośnicy jazdy konnej nie ominą na pewno Stada Ogierów w Bogusławicach z Klubem Jeździeckim, w którym można pojeździć konno lub wybrać się na przejażdżkę zabytkowymi bryczkami. W okolicy wyznaczonych jest kilka tras pieszych i rowerowych m.in. ścieżka rowerowa im. Zygmunta Goliata wokół Zalewu Sulejowskiego. W Sulejowie odbywają się cykliczne imprezy kulturalne, takie jak „Koncerty nad Pilicą” – prezentacja orkiestr dętych Ochotniczych Straży Pożarnych, Dożynki Powiatowe oraz Dni Sulejowa. Zaplecze noclegowe i gastronomiczne jest bardzo bogate. Do dyspozycji turystów są hotele, pensjonaty, a także kwatery agroturystyczne rozsiane równomiernie po całym regionie. Na uwagę zwraca położone nad Pilicą centrum wypoczynkowe Sulejów – Polanka oraz ośrodki wczasowe w Kurnędzu, Białej nad Pilicą, Włodzimierzowie oraz we wsi Taras nad samym brzegiem Pilicy. W Przedborzu w okresie wakacji można przenocować w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym.

Formy ochrony przyrody: Sulejowski Park Krajobrazowy [ park krajobrazowy ],
Zagrożenia: do głównych zagrożeń przyrody ostoi należą: sukcesja roślinności na nieużytkowanych łąkach, przekształcanie łąk w grunty orne, nasadzenia sosny na siedliskach lasów łęgowych, intensywne wędkowanie i kłusownictwo oraz wprowadzanie obcych gatunków ryb przez związek wędkarski.

Siedliska: starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne ze zbiorowiskami z Nympheion, Potamion, zalewane muliste brzegi rzek, suche wrzosowiska (Calluno-Genistion, Pohlio-Callunion, Calluno-Arctostaphylion), ciepłolubne, śródlądowe murawy napiaskowe (Koelerion glaucae)*, murawy kserotermiczne (Festuco-Brometea i ciepłolubne murawy z Asplenion septentrionalis-Festucion pallentis) * – priorytetowe są tylko murawy z istotnymi stanowiskami storczyków, górskie i niżowe murawy bliźniczkowe (Nardion – płaty bogate florystycznie) *, ziołorośla górskie (Adenostylion alliariae) i ziołorośla nadrzeczne (Convolvuletalia sepium), niżowe i górskie świeże łąki użytkowane ekstensywnie (Arrhenatherion elatioris), torfowiska przejściowe i trzęsawiska (przeważnie z roślinnością z Scheuchzerio-Caricetea), bory i lasy bagienne (Vaccinio uliginosi-Betuletum pubescentis, Vaccinio uliginosi-Pinetum, Pino mugo-Sphagnetum, Sphagno girgensohnii-Piceetum i brzozowo-sosnowe bagienne lasy borealne)*, łęgi wierzbowe, topolowe, olszowe i jesionowe (Salicetum albo-fragilis, Populetum albae, Alnenion glutinoso-incanae, olsy żródliskowe)*, Ważne dla Europy gatunki zwierząt (z Zał. II Dyr. siedliskawej i z Zał. I Dyr. Ptasiej, w tym gatunki priorytetowe):
błotniak stawowy [ptak], bocian biały [ptak], bocian czarny [ptak ], bóbr europejski [ssak], czapla biała [ptak], derkacz [ptak], dzięcioł czarny [ptak], dzięcioł średni [ptak], gąsiorek [ptak ], głowacz białopłetwy [ryba ], jarzębatka [ptak], koza [ryba], kropiatka [ptak], kumak nizinny [płaz ], lerka [ptak ], łabędź krzykliwy [ptak ], minóg strumieniowy [ryba ], ortolan [ptak], podróżniczek [ptak], rybitwa zwyczajna (rzeczna) [ptak], skójka gruboskorupowa [bezkręgowiec] traszka grzebieniasta [płaz], trzmielojad [ptak], wydra [ssak], zielonka [ptak ], zimorodek [ptak], żuraw [ptak] Obszar biogeograficzny: kontynentalny Instytucje, w których można uzyskać informacje o obszarze: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Łodzi, http://lodz.rdos.gov.pl/, rdos@lodz.uw.gov.pl, tel. (0 42) 664 11 35, fax. (0 42) 664 21 66 Lokalna Organizacja Turystyczna Zalewu Sulejowskiego i okolic, ul. Modrzewskiego 15, 97-320 Wolbórz, latającyholender@tenbit.pl, tel: 605 737 787

Lasy Spalskie

Powierzchnia: 2016.4 ha, Kod obszaru: PLH100003, Gminy: Czerniewice, Inowłódz, Lubochnia, Tomaszów Mazowiecki, Forma ochrony w ramach sieci Natura 2000: specjalny obszar ochrony siedlisk (Dyrektywa Siedliskowa). Status obszaru: obszar zatwierdzony Decyzją Komisji Europejskiej.

Opis: Kompleks Lasy Spalskie jest częścią Puszczy Pilickiej i obejmuje południową część Spalskiego Parku Krajobrazowego. Osią ostoi jest odcinek doliny Pilicy od Spały do Teofilowa oraz dolina rzeki Gać, lewobrzeżnego dopływu Pilicy. Na wysoczyźnie najczęściej spotyka się siedliska ubogich grądów, dąbrów świetlistych i borów sosnowych, w większości porosłe drzewostanami sosnowymi. W dolinach rozwijają się łęgi jesionowo-olszowe i zarośla wierzb wąskolistnych. Ponad połowę obszaru „Lasy Spalskie” zajmują bardzo cenne siedliska z załącznika I dyrektywy, m.in. grąd środkowoeuropejski, dąbrowa świetlista oraz dobrze zachowane lasy łęgowe. Można tu spotkać 250 letnie dęby i 200 letnie sosny. Wiele starych drzew zachowało się dzięki ochronie rezerwatowej w rezerwacie Konewka i Spała. Różnorodność warunków ekologicznych sprawia, że obszar ostoi i Spalskiego Parku Krajobrazowego cechuje bogactwo zasiedlających ten teren gatunków zwierząt. Występują tu takie przyrodnicze „rarytasy” jak priorytetowy gatunek z II załącznika dyrektywy siedliskowej, Pachnica Dębowa – chrząszcz będący reliktem lasów pierwotnych pokrywających niegdyś Europę, wymagający starych dziuplastych drzew. Schron kolejowy w Konewce jest jednym z największych zimowisk nietoperzy w Polsce. Ostoja odznacza się znacznym bogactwem świata roślin, występuje tu szereg gatunków chronionych związanych z siedliskami leśnymi.

Interpretacja turystyczna: Największą miejscowością na terenie obszaru jest Spała, znana przede wszystkim jako ośrodek sportu, rekreacji i wypoczynku. Znajduje się tu Centralny Ośrodek Sportu, w skład którego wchodzą kryte hale sportowe i basen, siłownie, gabinety odnowy biologicznej, gabinet krioterapii, korty i hotele. W Spale znajdują się także zabytki o bardzo ciekawej architekturze: drewniany kościółek z 1923 r. w stylu zakopiańskim, murowana wieża ciśnień z pocz. XX w., zabytkowy most żelbetonowy na rzece Pilicy, budynki osady pałacowej (resztki pałacu, dawne hotele itd.). W centrum Spały znajduje się park w stylu angielskim z wieloma egzotycznymi okazami drzew. Warte odwiedzin jest muzeum – Dom Pamięci Pomordowanych Leśników. Ciekawą architekturą wyróżnia się duży budynek dawnej wozowni i oranżerii z XX w. Symbolem Spały jest naturalnej wielkości żeliwny posąg żubra, stojący w parku w centralnym punkcie osady. Istnieją dwie główne możliwości dojazdu do Spały: komunikacją autobusową od strony Tomaszowa Mazowieckiego, Radomia, Opoczna i Rawy Mazowieckiej lub własnym samochodem droga krajową nr 48 z Tomaszowa Mazowieckiego. W Spale duża oferta agroturystyczna. Możliwość uprawiania turystyki aktywnej, zarówno na terenie COS, jak i np. wypożyczając rower na przejażdżki po okolicy. Dużą atrakcją jest cały Spalski Park Krajobrazowy, lasy i wsie. Można tu spotkać stare drewniane wiatraki i młyny. formy ochrony przyrody: Konewka [ rezerwat przyrody ], Spała [ rezerwat przyrody ], Spalski Park Krajobrazowy [ park krajobrazowy ], Pilicko-Radomszczański Obszar Chronionego Krajobrazu [ obszar chronionego krajobrazu ], Zagrozenia: Prywatacja schronu kolejowego w Konewce, zagospodarowanie jego okolic. Siedliska: ziołorośla górskie (Adenostylion alliariae) i ziołorośla nadrzeczne (Convolvuletalia sepium), grąd środkowoeuropejski i subkontynentalny (Galio-Carpinetum, Tilio-Carpinetum), łęgi wierzbowe, topolowe, olszowe i jesionowe (Salicetum albo-fragilis, Populetum albae, Alnenion glutinoso-incanae, olsy żródliskowe)*, ciepłolubne dąbrowy (Quercetalia pubescenti-petraeae)*, sosnowy bór chrobotkowy (Cladonio-Pinetum i chrobotkowa postać Peucedano-Pinetum). Ważne dla Europy gatunki zwierząt (z Zał. II Dyr. siedliskawej i z Zał. I Dyr. Ptasiej, w tym gatunki priorytetowe): bocian czarny [ptak ], cietrzew (podgatunek kontynentalny) [ptak ], dzięcioł czarny [ptak ], dzięcioł średni [ptak ], dzięcioł zielonosiwy [ptak ], mopek [ssak] muchołówka mała [ptak ], nocek Bechsteina [ssak], nocek duży [ssak] pachnica dębowa* [bezkręgowiec ].Obszar biogeograficzny: kontynentalny
Instytucje, w których można uzyskać informacje o obszarze: Zespół Nadpilicznych PK w Moszczenicy, 97-310 Moszczenica, biuro Parku: ul. Podleśna 2, 97-214 Spała, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Łodzi, 91-402 Łódź, ul. J. Matejki 16, tel. (0-42) 631-79-00, Lokalna Organizacja Turystyczna w Spale, www.spala.pl, msloniewski@obp.com.pl, tel/fax: (0 44) 710 05 11.

Dolina Dolnej Pilicy

Powierzchnia: 35356.3 ha, Kod obszaru: PLB140003, Gminy: Inowłódz, Rzeczyca, Poświętne, Nowe Miasto nad Pilicą, Klwów, Odrzywół, Mogielnica, Wyśmierzyce, Białobrzegi, Promna, Stromiec, Warka, Grabów nad Pilicą, Magnuszew. Forma ochrony w ramach sieci Natura 2000: obszar specjalnej ochrony ptaków (Dyrektywa Ptasia). Status obszaru: obszar wyznaczony (Rozporządzeniem Ministra Środowiska).

Opis: Obszar obejmuje 80-cio kilometrowej długości odcinek Pilicy, od Inowłodzia a ujściem rzeki do Wisły. Koryto rzeki ma szerokość do 150 m, a dolina nie przekracza 5km szerokości. Pilica silnie meandruje, tworząc liczne starorzecza, wyspy, ławice i łachy piaskowe. Północny skraj ostoi wyznacza skarpa, o względnej wysokości ok. 20 m., miejscami porośnięta murawami kserotermicznymi. Część południowa ostoi jest płaska, w wielu miejscach porośnięta głównie lasami iglastymi. Znaczną część doliny zajmują łąki i pastwiska. Niegdyś były to tereny zalewowe, lecz od czasu utworzenia Zbiornika Sulejowskiego, który zmniejszył przepływ wody w rzece o jedna czwartą, wylewy zdarzają się sporadycznie. W wielu miejscach spotyka się zarastające wierzbą i olszą lub zabagniające się obniżenia terenu. Zarastanie zaroślami wierzbowymi obserwuje się również na części zmeliorowanych łąk, których obecnie się nie użytkuje. Największe torfowisko, zwane Błotami Brudzewskimi, znajduje się w południowo-zachodniej części ostoi. W rejonie miejscowość Promna, znajduje się natomiast kompleks torfianek, a teren pomiędzy Gapinem a Grzmiącą porasta największy w ostoi kompleks leśny, w którym m.in. spotyka się siedliska łęgowe i olsy. Obszar jest uznawany za ostoje ptasią o randze krajowej. Stwierdzono tu występowanie 32 gatunków ptaków wymienianych w Załączniku I Dyrektywy Ptasiej. Jest to również miejsce występowania 11 gatunków ptaków wpisanych do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Ostoja ma duże znaczenie dla ptaków środowisk podmokłych. Odnotowano tu lęgi aż 56 gatunków ptaków związanych z takimi terenami. Na terenie ostoi do lęgów przystępuje ok. 7-10% krajowej populacji sieweczki obrożnej, 5-10% populacji piskliwca, 5% krwawodzioba, 2-4,5% dudka, ok. 2% rycyka i przynajmniej 1% krajowej populacji: bataliona, bączka, bąka, błotniaka stawowego, cyranki, czernicy, gąsiorka, lelka, nurogęsia, podróżniczka, rybitwy białoczelnej, rybitwy czarnej, sieweczki rzecznej, trzmielojada i zimorodka. W znacznych zagęszczeniach występują też bociany białe i czarne, krzyżówki, załuszniki, błotniaki łąkowe derkacze, jarzębatkia kropiatki, lerki i świergotki polne. Ponadto w granicach obszaru odnotowano występowanie 2 gatunków ssaków i 6 gatunków ryb znajdujących się w Załączniku II Dyrektywy Siedliskowej. Stwierdzono też 575 gatunków roślin naczyniowych, z których 18 podlega ochronie prawnej. Na terenie ostoi występuje 9 siedlisk z Załącznika I Dyrektywy Siedliskowej.

Interpretacja turystyczna: Do ostoi można dotrzeć własnym środkiem transportu, komunikacją autobusową lub kolejową. Przez obszar i w jego pobliżu przechodzi znakowany szlak turystyczny oraz ścieżka rowerowa. Pilica jest doskonałą rzeką do uprawiania turystyki kajakowej. W Domaniewicach funkcjonuje przeprawa promowa przez rzekę. W bezpośrednim sąsiedztwie ostoi warto odwiedzić XII-wieczny kościół w Inowłodzu, klasztor w nowym Mieście nad Pilicą, kamieniczki i kościoły w Białobrzegach, Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce. Noclegi oraz wyżywienie można znaleźć w Inowłodzu, Nowym Mieście nad Pilicą, Białobrzegach i Warce. Mazowiecka Regionalna Organizacja Turystyczna mieści się przy ul. ul. Ciołka 10 A, p. 201, 221 w Warszawie. Można zapoznać się ze stronę internetową ROT Mazowsze: www.mrot.pl a w razie szczegółowych pytań skontaktować się mailowo: biuro@mazowsze.mrot.pl. Lokalne organizacje turystyczne (LOT) w województwie mazowieckim można odwiedzić w Przasnyszu (LOT Północnego Mazowsza), Ostrołęce (Kurpiowska Organizacja Turystyczna), Siedlcach (Nadbużańska LOT), Ossowie/Kobyłce (LOT „Cud nad Wisłą”), Nowym Dworze Mazowieckim (LOT Trzech Rzek), Ostrowi Mazowieckiej (Powiatowa Organizacja Turystyczna). Formy ochrony przyrody: Majdan [rezerwat przyrody], Sokół [rezerwat przyrody], Tomczyce [rezerwat przyrody], Żądłowice [rezerwat przyrody ], Spalski Park Krajobrazowy [ park krajobrazowy ], Doliny rzeki Pilicy i Drzewiczki [ obszar chronionego krajobrazu ], Pilicko – Radomszczański Obszar Chronionego Krajobrazu [ obszar chronionego krajobrazu ].

Zagrozenia: Podstawowym jest obniżanie poziomu wód gruntowych i odwadnianie łąk i pastwisk. Zły wpływ na przyrodę ma również zaprzestanie koszenia i wypasu zwierząt, a także przekształcanie łąk na grunty orne.

Siedliska: starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne ze zbiorowiskami z Nympheion, Potamion, suche wrzosowiska (Calluno-Genistion, Pohlio-Callunion, Calluno-Arctostaphylion), ciepłolubne, śródlądowe murawy napiaskowe (Koelerion glaucae)*, zmiennowilgotne łąki trzęślicowe (Molinion), niżowe i górskie świeże łąki użytkowane ekstensywnie (Arrhenatherion elatioris), torfowiska przejściowe i trzęsawiska (przeważnie z roślinnością z Scheuchzerio-Caricetea), łęgi wierzbowe, topolowe, olszowe i jesionowe (Salicetum albo-fragilis, Populetum albae, Alnenion glutinoso-incanae, olsy żródliskowe)*, Ważne dla Europy gatunki zwierząt (z Zał. II Dyr. siedliskawej i z Zał. I Dyr. Ptasiej, w tym gatunki priorytetowe): batalion [ptak ], bączek [ptak ], bąk [ptak ], bielik [ptak ] błotniak łąkowy [ptak ], błotniak stawowy [ptak ], bocian biały [ptak ], bocian czarny [ptak ] bóbr europejski [ssak], cietrzew (podgatunek kontynentalny) [ptak ] derkacz [ptak ], dzięcioł czarny [ptak ], dzięcioł średni [ptak ], dzięcioł zielonosiwy [ptak ] gąsiorek [ptak ], jarzębatka [ptak ], kropiatka [ptak ], lelek [ptak ], lerka [ptak ] muchołówka mała [ptak ], orlik krzykliwy [ptak ], ortolan [ptak ], podróżniczek [ptak ] puchacz [ptak ], rybitwa białoczelna [ptak ], rybitwa białowąsa [ptak ], rybitwa czarna [ptak ] rybitwa zwyczajna (rzeczna) [ptak ], świergotek polny [ptak ], trzmielojad [ptak ], wydra [ssak], zielonka [ptak ], zimorodek [ptak ], żuraw[ptak ].

Instytucje, w których można uzyskać informacje o obszarze: Dyrekcja Kozienickiego Parku Krajobrazowego, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie, http://www.warszawa.rdos.gov.pl, e-mail: rdos.warszawa@mazowieckie.pl, fax: (022) 55 65 602, tel.: (022) 55 65 600. Mazowiecka Regionalna Organizacja Turystyczna, ul. Ciołka 10 A, pokój 201, 221, 01-402 Warszawa, tel.: (22) 877 20 10, fax: (22) 877 22 70, e-mail: biuro@mazowsze.mrot.pl, strona internetowa: http://www.mrot.pl. Wojewódzki Zespół Specjalistyczny województwa mazowieckiego.

XXII Targi Sportów Wodnych WIATR i WODA 2010

XXII Targi Sportów Wodnych WIATR i WODA 2010

11-14 marca 2010 roku, Warszawa Centrum EXPO XXI
ul. Prądzyńskiego 12/14

W dniach 11-14 marca 2010 roku w Warszawie odbędą się 22 Targi Sportów Wodnych i Rekreacji WIATR i WODA. W Warszawskim Centrum EXPO XXI przy ulicy Prądzyńskiego 12/14 spotkają się przedstawiciele branży i miłośnicy sportów i rekreacji na wodzie z Polski i z zagranicy.

Piątek (12 marca) jest dniem otwartym dla dzieci ze szkół podstawowych oraz młodzieży ze szkół gimnazjalnych i średnich. Zorganizowane grupy uczniów wraz z opiekunami wchodzą tego dnia na teren targów bezpłatnie.

Targi WIATR i WODA są największą i najstarszą w Polsce imprezą wystawienniczą branży sportów wodnych i rekreacji. Odbywają się od 20 lat, od czterech lat mają swoją nadmorską edycję na wodzie w Gdyni. Targi są coroczną zapowiedzią zbliżającego się sezonu i miejscem spotkań branży i sympatyków żeglarstwa, jachtingu motorowego, kajakarstwa oraz nurkowania z Polski i ze świata Impreza jest członkiem IFBSO – międzynarodowej organizacji zrzeszającej wiodące na świecie targi żeglarskie.Podczas Targów WIATR i WODA swoją ofertę zaprezentują wszystkie największe polskie stocznie jachtowe, firmy oferujące sprzęt i akcesoria żeglarskie, sprzęt motorowodny, sprzęt do nurkowania, windsurfingu, sprzęt asekuracyjny i ratunkowy, odzież turystyczną, sportową i rekreacyjną. Wśród wystawców znajdą się również organizatorzy czarterów, regat, wyjazdów szkoleniowych i turystycznych oraz media branżowe. Na Targach WIATR i WODA zwiedzający będą mogli podziwiać premierowe prezentacje najpiękniejszych jachtów i najszybszych łodzi motorowych z oferty polskich i zagranicznych producentów. Podczas zeszłorocznej 21 edycji Targów swoją ofertę zaprezentowało blisko 340 firm m.in. z Polski, Brazylii, Grecji, Niemiec, Egiptu, Stanów Zjednoczonych Ameryki Pn, Szwecji, Węgier, Włoch, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Imprezę odwiedziła rekordowa liczba gości: 28 134 osób. W tym roku Targom WIATR i WODA towarzyszyć będą X Targi Sprzętu Wędkarskiego NA RYBY dając wszystkim miłośników spędzania czasu nad wodą i na wodzie możliwość zapoznania się w tym samym miejscu i czasie z szerokim wachlarzem ofert. W sektorze Targów NA RYBY zgromadzone zostaną stoiska firm oferujących sprzęt i akcesoria wędkarskie zaczynając do wędek, spławików, poprzez pontony a na zanętach kończąc. Targi WIATR i WODA ,podobnie jak w minionych latach, będą okazją do spotkań z przedstawicielami dyscyplin sportowych związanych z wodą – zapalonymi żeglarzami, kajakarzami, płetwonurkami oraz ratownikami wodnymi i podróżnikami a w tym roku także wędkarzami sportowymi. Podczas targów nie zabraknie ciekawych prelekcji, prezentacji oraz pokazów skierowanych do miłośników sportów wodnych.

22 edycja Targów WIATR i WODA tradycyjnie trwać będzie 4 dni. W czwartek, 11 marca od 11.00 do 15.00 wstęp na targi zarezerwowany jest dla publiczności branżowej, zaproszonych gości i przedstawicieli mediów, szersza publiczność może tego dnia zwiedzać targi od 15.00 do 18.00. Następnie targi można zwiedzać: 12 marca (piątek) i 13 marca (sobota) w godzinach 10.00 – 18.00. W niedzielę 14 marca – w godz. 10.00 -17.00.

Wstęp dla szerokiej publiczności:

  • 11 marca 2010 (czwartek) w godz. 15.00 – 18.00
  • 12 marca 2010 (piątek) w godz. 10.00 – 18.00
  • 13 marca 2010 (sobota) w godz. 10.00 – 18.00
  • 14 marca 2010 (niedziela) w godz. 10.00 – 17.00

CENY BILETÓW W przedsprzedaży*: 15 zł (normalny), 10 zł (ulgowy)*.
* przedsprzedaż realizowana przez firmę Eventim (poprzez serwis biletowy www.eventim.pl oraz obsługiwane punkty sprzedaży m.in.: Empik, Ruch, Kolporter, Media Markt, Saturn Planet)

* Bilet ulgowy przysługuje uczniom powyżej 12 roku życia, studentom do 26 roku życia, emerytom i rencistom po okazaniu stosownej legitymacji, osobom z ważną kartą wędkarską oraz posiadającym promocyjne kupony rabatowe. Centrum EXPO XXI zlokalizowane jest w śródmiejskiej części stolicy – w dzielnicy Wola, 10 minut jazdy samochodem od centrum Warszawy i 25 minut od Międzynarodowego Lotniska im. Fryderyka Chopina. W pobliżu obiektu kursują następujące linie autobusowe:

  • z centrum Warszawy – 105, 150, 523
  • z Mokotowa i Siekierek – 159
  • z Bielan – 184 z Tarchomina – 186
  • z Bródna – 408
  • z Rembertowa – 506

Szczegółowe rozkłady jazdy komunikacji miejskiej w Warszawie dostępne są pod adresem Zarządu Transportu Miejskiego www.ztm.waw.pl
Program targów:
Czwartek, 11 marca 2010 roku – DZIEŃ BRANŻOWY g.11-15.
Scena 12.00 Uroczyste otwarcie
XXII Targów Sportów Wodnych i Rekreacji WIATR i WODA 2010 oraz X Targów Sprzętu Wędkarskiego NA RYBY
sala A12.00 Stocznia Ustka Sp. z o.o. „Twój dom na wodzie” Rozstrzygnięcie konkursu projektowego oraz prezentacja laureatów. Patronat medialny: miesięcznik ŻAGLE
16.30 Miesięcznik ŻAGLE poleca
Komfort i bezpieczeństwo w żegludze pełnomorskiej na jachcie mieczowym z zastosowaniem systemu stateczności kursowej na przykładzie jachtu Haber 800C4
Prowadzenie: Janusz Konkol
Miasteczko Nurkowe
11.00 Otwarcie wystawy „Bornholm – Perła Bałtyku”
Wystawa pod Honorowym Patronatem Ambasady Królestwa Danii
Uroczystego otwarcia wystawy dokona Jego Ekscelencja Hans Michael Kofoed-Hansen Ambasador Królestwa Danii w towarzystwie Agnieszki Blandzi Dyrektor VisitDenmark.
O wyprawie na Bornholm opowie redaktor naczelny Magazynu Nurkowanie Aleksander Ostasz oraz uczestnicy wyprawy i autorzy zdjęć.

Piątek, 12 marca 2010r. godz 10-18.
Scena
10.30 WIATR i WODA dla dzieci
W piątek zespół Zejman & Garkumpel zagra koncert rodzinny zatytułowany „Kolorowy rejs”. Będzie to pełna niespodzianek wyprawa w poszukiwaniu nieodkrytych lądów. Kapitan „Koval”, z typową dla siebie swadą, opowie dzieciom o tym, jak wspaniały i pełen przygód jest żywot żeglarza. Nie zabraknie także konkursów, w których nagrodą będzie najnowszy album z piosenkami zespołu Zejman & Garkumpel.
17.00 8 najczęstszych wypadków na wodzie
Prowadzenie: Michał Korneszczuk, Nautica Nord
sala A
Weekend nurkowy na targach WIATR i WODA
10.00 Pokaz filmów nurkowych
11.00 Pokaz filmów nurkowych
12.00 „Mistral – kultowy automat oddechowy XX wieku” Wiesław Wachowski HDS Poland
13.00 „Zjawisko Joule’a -Thompsona w nurkowaniu” Stanisław Chomentowski KDP / PTTK
14.00 Warsztaty – Fotografia Podwodna – Marcin Trzciński
15.00 Głębokowodne prace nurkowe w Marynarce Wojennej RP – kmdr Robert Szymaniuk – MW RP/KDP PTTK
16.00 Jens Honer – niemiecki nurek bojowy z Kampfschwimmer kompanie
17.00 Wrak Andrea Doria – wyprawa nurkowa 50 lat po zatonięciu – Adam Wysoczański
sala B
13.00 Spotkanie klubów Nivea Błękitne Żagle
sala C 12.00 Seminarium dla firm czarterowych: Rezerwacje.na-mazurach.pl – system zarządzania rezerwacjami w firmie czarterowej”.
Seminarium ma charakter otwarty.
Prowadzenie: Łukasz Rycharski – administrator portalu na-mazurach.pl 16.30 Miesięcznik ŻAGLE poleca:
Komfort i bezpieczeństwo w żegludze pełnomorskiej na jachcie mieczowym z zastosowaniem systemu stateczności kursowej na przykładzie jachtu Haber 800C4
Prowadzenie: Janusz Konkol
Basen targowy
12.00 Nurkowanie z Magazynem Nurkowanie
Każdy zwiedzający po zgłoszeniu się na stoisko Magazynu „Nurkowanie” będzie miał okazję zanurkować w targowym basenie pod bacznym okiem instruktorów z Warszawskiego Centrum Nurkowego DIVE-CLUB.
W tym czasie będzie również możliwość wypożyczenia i przetestowania na targowym basenie nurkowych nowości sprzętowych (firm: Aquata, Barakuda, Coltri Sub, Eques, Halcyon, Santi, Scubatech, Seac Sub, TechLine)
Sobota, 13 marca 2010r. godz. 10-18.
Scena
11.00 Wręczenie Nagrody „Przyjazny Brzeg”
oraz wręczenie nagrody PTTK za najbardziej atrakcyjną ofertę podwodnej turystyki krajowej
12.00 Wręczenie Nagród Gwoździ Targów 2010 przyznawanych przez redakcję Magazynu Sportów Wodnych ŻAGLE, Nagrody PZŻ Złoty Dzwon dla uczestników targów oraz nagrody Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych za najlepsze polskie wyroby na targach
13.00 Gdańsk ratuje Zaruskiego
Prezentacja projektu oraz spotkanie z udziałem Mateusza Kusznierewicza – Honorowego Ambasadora Gdańska
Prowadzenie: Krzysztof Dębski
14.00 Polish Match Tour – uroczysta inauguracja sezonu 2010. Prowadzenie: Waldemar Heflich, redaktor naczelny „Żagli”
15.00 8 najczęstszych wypadków na wodzie
Prowadzenie: Michał Korneszczuk, Nautica Nord
sala A
Weekend nurkowy na targach WIATR i WODA
10.00 „Ryzyko w nurkowaniu” – Marcin Dąbrowski – KDP/PTTK
11.00 Głębokowodne prace nurkowe w Marynarce Wojennej RP – kmdr Robert Szymaniuk – MW RP/KDP PTTK
12.00 Rozwój i stan obecny techniki zdalnie sterowanych pojazdów głębinowych – kmdr Adam Olejnik AMW
13.00 Jens Honer – niemiecki nurek bojowy z Kampfschwimmer kompanie
14.00 Rekord świata w nurkowaniu jaskiniowym Leszka Czarneckiego Meksyk 2009 -
Bogusław Ogrodnik -World record cave diving Meksyk 2009.
15.00 Projekt 9000 – zdobywcy korony ziemi Bogusław Ogrodnik opowie o wspinaczce na Mount Everest oraz głębokich nurkowaniach – film i prelekcja
16.00 Nurek w podróży – dr Zdzisław Sićko KOMH
17.00 Nurkowania rebreatherowe w Sabaudii – Adam Wysoczański
sala B

Dzień Kajakarza na Targach WIATR I WODA Program przygotowany przez Magazyn Kajakowy WIOSŁO

10.00 Rozliczanie imprez kajakowych
Barbara Kalinowska opowie o rozliczaniu imprez kajakowych dotowanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki
11.00 Wisłą z Beskidu do Bałtyku 2009
Piotr Olesiński i Marcin Hendiger ze Stowarzyszenia Kajakowego „Ważka” przedstawią wakacyjną podróż Królową Polskich Rzek
11.45 Z Turku do Tallina
Krzysztof Ptasiński (Ptaku), Marcin Czaczka i Mariusz Zieliński (Janosik) z grupy kajakowej KiM opowiedzą o zeszłorocznej morskiej wyprawie wzdłuż wybrzeża Finlandii, która zakończyła się w stolicy Estonii – Tallinie
12.30 Na Morzu Egejskim – z Akyaka do Marmaris
Marcin Chodorowski – twórca Szkółki Kajakowej działającej w ramach Fundacji KiM – podzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z uprawianiem kajakarstwa morskiego w międzynarodowym składzie u wybrzeży Turcji
13.00 Turystyczne Odznaki Kajakowe
O zasadach zdobywania i popularyzacji Turystycznych Odznak Kajakowych opowie Elżbieta Gomulska
13.30 Otwarte Mistrzostwa Polski Instruktorów Kajakarstwa (OMPIK)
Jerzy Świtek przypomni zmagania uczestników II edycji OMPIK na rzece Raduni
14.00 Propozycja systemu kwalifikacji kajakowych – panel dyskusyjny
Piotr Kaliszek i Bartosz Sawicki, reprezentujący Forum Organizacji Kajakowych (FOK), poprowadzą spotkanie poświęcone nowemu projektowi systemu kwalifikacji kajakowych. Zachęcamy wszystkich kajakarzy do wcześniejszego zapoznania się z tą propozycją (www.fok.org.pl) i zgłaszania swoich uwag, pomysłów i komentarzy w trakcie trwania panelu dyskusyjnego
15.30 Składakiem przez Bałtyk – spotkanie z Krzysztofem Buczyńskim
Jako pierwszy człowiek na świecie, po trzykrotnych próbach w latach 80., przepłynął składanym kajakiem Morze Bałtyckie ze Szwecji do Polski (bez asysty). O tej wyprawie i nowych projektach powinniśmy usłyszeć podczas spotkania z autorem książki „Trudna Droga Vikinga”
16.00 Kajakiem po dorzeczu górnej Odry
Marek Lityński i Grzegorz Pinior związani z Raciborską Hałaburdą Kajakową „Jooonyyy” przedstawią możliwości spływów na szlaku kajakowym górnej Odry z dopływami: Morawica, Opawa, Ostrawica, Olza, Ruda, Kłodnica i Kanał Gliwicki. Każdy z uczestników prelekcji otrzyma przewodnik kajakowy „Górna Odra”.
16.30 Wzdłuż wybrzeża Adriatyku
Zuzanna Błajet i Bohdan Bielkiewicz podsumują swoją kajakową podróż w latach 2008 i 2009 od wybrzeża Włoch (Monfalcone) aż po Grecję (Leukas) – łącznie 2200 km.
17.00 Impresje ze szkierów
Diaporama Adama Grzegorzewskiego przedstawiająca osobliwości przyrodnicze i magię szwedzkich szkierów widzianych z perspektywy kajaka

sala C
12.00 Co robimy by polskie brzegi były bardziej przyjazne? Spotkanie z laureatami Nagrody „Przyjazny Brzeg”
13.00 Warsztaty Motorowodne Blue Lifestyle
• Budzenie jachtów motorowych ze snu zimowego
• Pożegnanie kryzysu
Organizator: Jachting Motorowy
15.00 Regaty na morzu – perspektywa rozwoju klasy GP 33 Spotkanie żeglarzy, przedstawienie projektów, prezentacja oferty. Organizator: Stocznia Ustka Sp.z o.o.
16.00 Miesięcznik ŻAGLE poleca:
Komfort i bezpieczeństwo w żegludze pełnomorskiej na jachcie mieczowym z zastosowaniem systemu stateczności kursowej na przykładzie jachtu Haber 800C4 – prowadzenie Janusz Konkol
Basen targowy
10.00 – 12.00 i Nurkowanie z Magazynem Nurkowanie
15.00 – 18.00
Pokazy zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego Mini ROV
Każdy zwiedzający po zgłoszeniu się na stoisko Magazynu „Nurkowanie” będzie miał okazję zanurkować w targowym basenie pod bacznym okiem instruktorów z Warszawskiego Centrum Nurkowego DIVE-CLUB.
W tym czasie będzie również możliwość wypożyczenia i przetestowania na targowym basenie nurkowych nowości sprzętowych (firm: Aquata, Barakuda, Coltri Sub, Eques, Halcyon, Santi, Scubatech, Seac Sub, TechLine)
12.15 – 15.00 Pokazy Akcji Społecznej Bezpieczna Woda
Wszystkie pokazy prezentowane będą na żywo w wodzie.
• Na naturalnym lodzie. Metody samoratownictwa i samoasekuracji w
ripskatingu. Skandynawskie sprawdzone techniki turystyki łyżwiarskiej.
Prowadzenie: Grzegorz Rózik
• Ratownictwo w trudnych warunkach przybojowych. Skutery i RIBY w
rękach ratowników. K-38 Poland. Pokaz na mokro.
Prowadzenie: Mirosław Kukułka
• Bezpieczeństwo dzieci na wodzie. Kamizelki asekuracyjne i ratunkowe. Pokaz automatycznych kamizelek pneumatycznych w wodzie przeprowadzony przez dzieci.
Prowadzenie: Marcin Siwek
• Kajakiem po morzu. Pokaz technik autoratowniczych stosowanych w
wyprawach kajakowych.
Prowadzenie: Fundacja Kazik i My
• Bezpieczeństwo w kajakarstwie górskim. Kajakowe rodeo. Pokaz w
wodzie.
Prowadzenie: Uta Kűhn
• Pneumatyczne i pirotechniczne środki ratunkowe. Uruchomienie tratw
ratunkowych. Przeżycie w sytuacji awaryjnej. Pokaz praktyczny w wodzie.
Prowadzenie: Mirosław Kukułka
• Pozorowana akcja ewakuacyjna i ratownicza na lodzie z użyciem defibrylatora i pozoracją charakteryzowaną.
Prowadzenie: Środowiskowe Warszawskie WOPR

Niedziela, 14 marca 2010r. godz 10-17.
Scena
12.00 Marcin Gienieczko – prezentacja ekspedycji Prowadzenie: Waldemar Heflich, redaktor naczelny „Żagli”
12.30 8 najczęstszych wypadków na wodzie
Prowadzenie: Michał Korneszczuk, Nautica Nord
13.00 Baltic Sail 2010 – Zlot żaglowców w Gdańsku
Spotkanie z udziałem Mateusza Kusznierewicza – Honorowego Ambasadora Gdańska
Prowadzenie: Waldemar Heflich, redaktor naczelny „Żagli”
14.00 The Tall Ships Races 2013
Przedstawiciele Szczecina opowiedzą o żeglarskim projekcie na najbliższe 4 lata
Prowadzenie: Waldemar Heflich, redaktor naczelny „Żagli”sala A Weekend nurkowy na targach WIATR i WODA
10.00 Pokaz filmów nurkowych
11.00 „Nurkowanie dzieci” – dr.n.med. Krzysztof Kuszewski KDP/PTTK
12.00 Warsztaty: Freediving dla opornych – warsztaty zatrzymywania oddechu dla początkujących – Tomasz Nitka
13.00 Warsztaty: Fakty i mity szkolenia rebreatherowego /Draeger, Inspiration/ – Adam Wysoczański
14.00 Jak zostać nurkiem zawodowym – Szkoła nurków Zawodowych
15.00 Nurkowanie a wady wzroku – Ryszard Barańczuk
15 30 Sztuczne rafy na Bałtyku sposób na umocnienia brzegu morskiego i rewitalizacji plaż przy pomocy Modułów Siedliskowych Reef Ball – 20 min – Marek Strzelichowski.
16 00 Prezentacja systemu szkolenia NAUI 25 min Wiesław Kantor
16.30 Confédération Mondiale des Activités Subaquatiques (CMAS) – co to jest ? Wiesław Wachowski – KDP/PTTK
17.00 Rozwój i stan obecny techniki zdalnie sterowanych pojazdów głębinowych – kmdr Adam Olejnik AMW sala B
11.00 Ratujmy polskie Dezety
Technologie, możliwości i problemy na przykładzie remontu szalupy Klubu QBRYG
12.00 Warsztaty nawigacyjne – MaxSea TimeZero – wersja polska Prowadzenie: Grzegorz Pawlak k.j. (eNavigare.pl)
13.00 Przepłynięcie trasy z Sydney do Hobart Philips – Mercedes Extreme Live Spotkanie z poszukiwaczem przygód – Marcinem Gienieczko
14.00 Miesięcznik ŻAGLE poleca:
Komfort i bezpieczeństwo w żegludze pełnomorskiej na jachcie mieczowym z zastosowaniem systemu stateczności kursowej na przykładzie jachtu Haber 800C4
Prowadzenie: Janusz Konkol
Basen targowy
10.00 – 18.00 Nurkowanie z Magazynem Nurkowanie
Godz. 11-12 pokazy freedivingu – Stowarzyszenie Freediving Poland
Pokazy zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego Mini ROV
Każdy zwiedzający po zgłoszeniu się na stoisko Magazynu „Nurkowanie” będzie miał okazję zanurkować w targowym basenie pod bacznym okiem instruktorów z Warszawskiego Centrum Nurkowego DIVE-CLUB.
W tym czasie będzie również możliwość wypożyczenia i przetestowania na targowym basenie nurkowych nowości sprzętowych (firm: Aquata, Barakuda, Coltri Sub, Eques, Halcyon, Santi, Scubatech, Seac Sub, TechLine)

Uwaga: Terminarz i tematy poszczególnych spotkań mogą ulec zmianie.
Inne targowe atrakcje: Miasteczko nurkowe na Targach WIATR i WODA:
• Nurkowanie na Rafie Koralowej – Na dnie targowego basenu znajdować się będzie tropikalna rafa z kolorowymi rybkami oraz roślinami. Każdy z uczestników targów będzie mógł ją zobaczyć i zanurkować pod okiem instruktorów z Warszawskiego Centrum Nurkowego DIVE-CLUB. A to wszystko zupełnie za darmo!
• Prezentacja zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego Mini ROV w akcji na basenie
• Prezentacja nowości sprzętowych
• Pokazy przekraczania ludzkich granic wstrzymywania oddechu pod wodą (freediving)
• Prezentacja komory dekompresyjnej Krajowego Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej, stoisko poświęcone tylko rebreatherom oraz nurkowe nowości sprzętowe nadchodzącego sezonu
• Prezentacja firm zajmujących się turystyką nurkową (BluLife.Travel.pl, Bornpol, Najlepsze Nurkowania, Nautica, Nautilus, Novasol, Ozterra
Wystawa „Bornholm – Perła Bałtyku”
Wielkoformatowa wystawa z wyprawy redakcji Magazynu Nurkowanie na najbardziej słoneczną wyspę Bałtyku. Wystawa zrealizowana została pod patronatem Ambasady Królestwa Danii w Polsce. Latem 2009 roku na oficjalne zaproszenie Duńskiej Izby Turystyki (VisitDenmark), 5-osobowa delegacja redakcji Magazynu Nurkowanie spędziła na Bornholmie ponad 7 dni. Powstał dzięki temu obszerny i unikatowy materiał fotograficzno-filmowy o licznych lądowych i podwodnych atrakcjach tej niezwykłej wyspy.
Uroczystego otwarcia wystawy „Bornholm – Perła Bałtyku” dokonał JE Ambasador Królestwa Danii w Polsce Hans Michael Kofoed-Hansen w towarzystwie dyrektor VisitDenmark Agnieszki Blandzi. Ambasador Królestwa Danii w Polsce Hans Michael Kofoed-Hansen nie tylko wychował się na Bornholmie, ale również sam nurkuje. Stwierdził, ,,że tak atrakcyjnych zdjęć podwodnych okolic wyspy jeszcze nie widział, wyraził również przekonanie, że wystawa zwiększy zainteresowanie Bornholmem i to nie tylko wśród polskich turystów”.
Wystawa „Projekt 9000” Kawiarenka internetowa, wyszukiwarka ofert oraz porady na stoisku Waspar.pl
Goście tegorocznych Targów WIATR i WODA, odwiedzając stoisko internetowego serwisu z ofertą branży sportów wodnych Waspar.pl (hala2) będą mogli skorzystać z kawiarenki internetowej. Serfując po stronach serwisu będzie można znaleźć najnowsze oferty sprzedaży: łodzi motorowych, żaglowych, wiosłowych, pontonów, skuterów wodnych oraz silników.
Osoby zainteresowane sprzedażą łodzi, jachtu, kajaka lub innego sprzętu będą mogły zawiesić swoje ogłoszenie na tablicy ustawionej przed stoiskiem WASPAR.pl. Wszystkie ogłoszenia będzie można także zamieścić bezpłatnie w dziale ogłoszeń drobnych serwisu WASPAR.pl
Dodatkowo w sobotę i niedzielę w godzinach 13.00-15.00, w stoisku dyżurować będzie Łukasz Rychalski z portalu namazurach.pl. Ekspert udzielać będzie porad odnośnie czarterowania jachtów.
Spotkania z autorami książek na stoisku „Alma-Press”
Sobota 13.03
10.00 -12.00 Andrzej Kolaszewski, Autor książek „Żeglarz i sternik jachtowy” oraz „Żeglarz jachtowy”
12.00 – 14.00 Jacek Czajewski, Autor książek „Nawigacja dla żeglarzy”, „Locja dla żeglarzy”, „Astronawigacja dla żeglarzy” oraz „Meteorologia dla żeglarzy”
14.00 – 16.00 Małgorzata Czarnomska, Autorka książki „Angielski dla żeglarzy + CD”
16.00 – 18.00 Mariusz Zawiszewski Autor CD do książek „Manewrowanie jachtem żaglowym” oraz „Żeglarz i sternik jachtowy”
Niedziela 14.03
10.00 -12.00 Piotr Świdwiński, Autor książek „Żeglarz i sternik jachtowy” oraz „Żeglarz jachtowy”
12.00 -14.00 Milka Jung tłumaczka książek „Żeglowanie w trudnych warunkach, „Pozostawiony śmierci” oraz „Węzły i sploty”
Spotkanie z kpt. Władysławem Dąbrowskim na stoisku „Charter Navigator”
Piątek 12.03
15.00 – 17.00 Zapraszamy na spotkanie z kapitanem żeglugi wielkiej – Władysławem R. Dąbrowskim, który będzie podpisywał swoje książki, w tym najnowszą publikację „Mądry żeglarz po szkodzie”.
Materiały – www.wiatriwoda.pl

Szlak Kajakowy – Rajgród – Augustów

Szlak Kajakowy – Rajgród – Augustów (Jez. Rajgrodzkie — rzeka Jegrznia — Kanał Woźna-wiejski — rzeka Biebrza — Kanał Augustowski)

Szlak kajakowy długości 88 km, łączący jeziora augustowsko-suwalskie z mazurskimi. Szlak prowadzi rzeką Jegrznią — 34 km dług., w tym 2 km przez jez. Dręstwo i 8,5 km Kanałem Woźnawiejskim, 19 km odcinkiem Biebrzy pod prąd (od ujścia rzeki Jegrzni do połączenia z Kanałem Augustowskim) i 35 km odcinkiem Kanału Augustowskiego (od połączenia z rzeką Biebrzą do Augustowa, Dom Wycieczkowy PTTK na Białej Górze).

Szlak zaczyna się na jednym z najpiękniejszych jezior opisywanego regionu, mianowicie na Jez. Rajgrodzkim. W części biegnie przez teren podmokły, pełen tajemniczych uroczysk i słabo zaludniony.

O miejsca noclegowe na ogół nietrudno. O ile na brzegach jezior Rajgrodzkiego czy Dręstwo i przy śluzach Kanału Augustowskiego znajdziemy miejsca na obozowania, a na odcinku od Rajgrodu do wsi Kuligi niezłe kwatery, o tyle na przestrzeni od Kuligów do Biebrzy (19 km) i częściowo nad Biebrzą można liczyć tylko na nocleg w namiocie na grubej podściółce z siana w okresie sianokosów.

Jez. Rajgrodzkie jest punktem wyjściowym na szlak augustowsko-warszawski lub etapem spływu z Olecka, Puszczy Boreckiej, Wielkich Jezior Mazurskich lub Augustowskich.

Rajgród, miasto, ok. 1700 mieszkańców, leży on nad pd.-wsch. brzegiem zach. zatoki Jez. Rajgrodzkiego przy wypływie rzeki Jegrzni. Główna część miasteczka rozłożyła się na niewielkim, pd: półwyspie, którego cypel zakończony jest stromo spadającą do jeziora Górą Zamkową ze śladami grodziska o obwodzie ok. 300 m.

Do Rajgrodu można dojechać autobusem z Augustowa (23 tom), Grajewa (19 km) i Ełku (31 km).

Rajgród jest jednym z najstarszych miasteczek Polski, jego początki sięgają X w. „Rajskie miasto” miało być niegdyś najbardziej na pn. wysuniętym miejscem uprawy krzewu winnego, ważnym węzłem handlowym i twierdzą. Liczne piękne, rozległe ogrody owocowe i winnice na Górze Zamkowej nadały miastu tę biblijną nazwę.

Prawa miejskie (magdeburskie) nadała Rajgrodowi Anna z Radziwiłłów Kiszczyna w 1566 r. Potwierdził je król Jan Sobieski w 1679 r. W 2 poł. XVI w. Rajgród z całą północną częścią Podlasia stał się starostwem, które otrzymała królowa Bona. W tym też czasie (w 1. 1578— —82) miasto otrzymało herb: 4 gwoździe na złotym polu z napisem: Sigillum Civitas Rajgroden. W 1679 r. król Jan III Sobieski potwierdził miastu prawo magdeburskie. W Rajgrodzie toczyły się walki w czasie powstania Kościuszkowskiego w 1794 r. i listopadowego w 1831 r. Po upadku powstania styczniowego Rajgród utracił prawa miejskie. W 1926 r. został ponownie miastem.

Z dawnej świetności nie zostało nic. Z każdej prawie wojny wychodziło ono coraz uboższe, ostatnia także spowodowała niezwykle ciężkie straty. Rozbudowa miasta postępuje powoli. W mieście jest poczta, kino, ośrodek zdrowia, restauracja „Jaćwieżanka”, sklepy i stacja benzynowa.

Po wojnie rozpoczęto osuszanie Bagna Biebrzańskiego, jego centralnej części Kuwasów. Kuwasy zajmują obszar 5000 ha, leżą między Rajgrodem a Grajewem. Porastają je kępy wątłej trawy, karłowate krzewy i szuwary.

Jez. Rajgrodzkie w pd. części otoczone jest piaszczystymi nasypami. Tylko w zatoce pd. jest mała przerwa, którą woda spływa na łąki dwoma ramionami. Obejmują one kanał trzeci, odwadniający, gdyż nowoczesna melioracja polega na nieustannym przepływie wody przez glebę. Jest to Kanał Ku wąski, który wypływa z Jez. Raj-grodzkiego koło Czarnej Wisi. Można nim spłynąć (14,5 km) do Kanału Przechodzkiego (Rudzkiego). Połączenie obu kanałów obok leśniczówki w uroczysku Modzelówka. Melioracja Kuwasów przynosi dobrobyt miejscowym chłopom, a państwu daje olbrzymie korzyści gospodarcze. Kuwasy przestają straszyć widmem nędzy.

Jez. Rajgrodzkie ma 15 km8 pow., w tym zatoka pd. — 325 km2, wsch. — 2 km2, pn.-wsch. (jez. Przepiórka) 375 km2 i pn. (Jez. Stackie) 4 km2 oraz główny basen — 2 km2. Ogólna długość zatok wynosi ok. 20 km (pd. 5 km, wsch. 3 km, pozostałe po 6 km).

Jezioro ma linię brzegową bardzo rozwiniętą. Jego szeroko rozciągające się cztery wydłużone ramiona o poszczerbionych, miejscami wzniesionych brzegach leśnych nadają mu wiele uroku.

Najpiękniejsza z zatok jeziora jest zatoka pd. — jej kraniec podchodzi do drogi Augustów — Warszawa. Brzegi ma wysokie, przeważnie zalesione i zieloną wyspę w pobliżu swej podstawy. W pn. części zach. brzegu zatoki — wioski Zawady i Czarna Wieś, a na pd. w leśnym otoczeniu — wieś Tama. Nad brzegami zatoki wiele ośrodków wczasowych.

Na leśnym brzegu pd. cypla zatoki, w Tamie obozowiska turystyczne Oddziału PTTK „Sniadecja” przy Akademii Medycznej w Białymstoku. 102 miejsca noclegowe w domkach 2- 3- i 4-osobowych oraz w wiacie 4 pokoje 3-osobowe. Na miejscu wyżywienie, kawiarnia i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Obozowisko ma pole namiotowe z bieżącą zimną i ciepłą wodą. Z obozowiska może korzystać w pierwszej kolejności służba zdrowia z całego kraju.

Na brzegu zach.,»od strony Czarnej Wsi znajdują się 3 ośrodki wypoczynkowe: Ośrodek Wczasowy „Rybitwa” BOSiR; 36 domków ze 108 miejscami, pawilon gastronomiczny, przystań i wypożyczalnia sprzętu pływającego;

Brzegi wsch. zatoki, nad którą leży Rajgród są na ogół wyniosłe, z wyjątkiem pn.

Nad zatoką pn.-wsch., zwaną Przepiórką, o brzegach polnych, leżą wioski: od zach. Lisewo i dalej Skrzypki, od wsch. Podliszewo i Przepiórka. Zatoka pn. zwana Jez. Stackim, brzegi ma wznoszące się, szczególnie zachodni, zalesiony, z dobrymi miejscami na obozowanie. Do pn. części zach. brzegu uchodzi rzeka Małkiń, wypływająca z mazurskiego jez. Selmęt Wielki.

0,0 km. Z pd.-wsch. krańca wsch. zatoki Jez. Rajgrodzkiego po przeniesieniu kajaka ok. 15 m przez ulicę z lewej strony tamy wypływamy na pierwszy, wynoszący 7 km, odcinek Jegrzni.

20 m poniżej tamy, na lewym brzegu rzeki stoi słupek z lanego żelaza wysokości ok. 0,5 m z godłem państwowym, datą 1929 i literami „W” i „CBH”. Jest to tzw. reper, czyli punkt w terenie o znanej wysokości nad poziomem morza, służący do pomiarów niwelacyjnych. Repery znajdują się pod administracją JMiGW.

Rzeka Jegrznia w 1. 1960—64 na najpłytszych odcinkach została pogłębiona. Co roku dokonywana jest konserwacja poprzez obkoszenie dna rzeki mechaniczną kosiarką pływającą.

Po 300 m spływu przecina rzekę droga Augustów — Rajgród — Grajewo. Na odcinku pierwszego kilometra płyniemy ku pd. z lekkim odchyleniem na wsch., a potem skręciwszy pod kątem prostym, przebywamy następny kilometr w kierunku pd.-zach., aby wreszcie po dwu ostrych zakolach przyjąć kierunek pd. Brzegi niskie, łąkowo-polne.

2,5 km. Na prawym brzegu, w zieleni drzew leży wieś Wojdy. Po przeszło 1 km spływu Jegrznia skręca na wsch. Szlak wiedzie przez teren płaski, łąkowy, wśród licznych stawów rybnych.

4,0 km. Z prawej, na początku wsi PGR (rybacki). W środkowej części wsi most drogowy, przejazd wolny. Poniżej wsi młyn. Na odcinku od młyna do 300 m poniżej rzeka płynie dwoma ramionami. Kajak przenosimy lewym brzegiem prawego głównego koryta na odcinku ok. 50 m.

5,5 km. Na lewym brzegu leży wieś Szelągowo, a nieco niżej, na prawym, wieś Budy. Odcinek Jegrzni aż do ujścia do jez. Dręstwo brzegi ma niskie, nurt słaby, koryto miejscami zarośnięte trzciną i wodorostami, które jednak nie utrudniają jazdy. Na 500 m przed ujściem wysoka kładka dla pieszych.

6,5 km. Ujście Jegrzni w szpalerze trzcin pośrodku zach. brzegu jez. Dręstwo zwanego też Rybczyzną (pow. 4,4 km2, głęb. 30 m, dług. 6,8 km, szer. 1,5 km, 116 m npm.). Jezioro mocno wydłużanego kształtu, ciągnie się z pn. wsch. na pd. zach. na długości blisko 7 km. Przeciętna jego szerokość waha się od 150 m w części pn. do ok. 800 m w pd. Pn.-wsch., zwężający się kraniec jeziora podchodzi do drogi Augustów — Rajgród i leżącej w odległości 300 m wsi Barszcze. Jest to dawna wieś bojarów grodu rajgrodzkiego założona w 1499 r. Na łąkowym wznoszącym się brzegu miejsce na biwak. Do brzegu pd.-zach. przylega, zwarty las, na pozostałych odcinkach otaczają jezioro orne pola i nadbrzeżne drzewa. Brzeg wsch. pagórkowaty, wyższy od pozostałych. Przy wsch. brzegu jeziora naprzeciwko wsi Dręstwo zadrzewiona wyspa otoczona wieńcem trzcin.

Na pn. krańcu znajduje się wieś Barszcze, na wsch. w części pn. wieś Dręstwo (ośrodek artystycznego tkactwa ludowego), a w pd. kolonia Dręstwo; od pd. wsch., z dala, otacza jezioro duża, rozrzucona Woźna Wieś, na zach. brzegu w części pd. wieś Rybczyzną.

Jezioro przepływamy ukośnie z pn. zach. na pd. wsch.

8,5 km. Wśród gęstych trzcin wydostajemy się na następny odcinek Jegrzni. Po wyjściu z jeziora szerokie rozlewisko rzeki porośnięte jest kępami trzcin. Po blisko 0,5 km spływu docieramy do pierwszych zagród Woźnej Wsi, leżącej na obu brzegach Jegrzni. Niektóre chaty stoją tuż nad wodą. Na początku wsi wysoki most drogowy i nieco dalej z prawej sklep. We wsi dojazdowy ośrodek zdrowia i poczta.

Woźna Wieś została założona w XV w. jako wieś woźników grodu Rajgród dla utrzymania łączności z Goniądzem i być może Grodnem. Odbywało się tu również wytapianie rudy żelaznej. W Woźnej Wsi urodził się ojciec Henryka Sienkiewicza jako syn miejscowego nadleśniczego.

Najlepiej jest wyjechać z Woźnej Wsi wcześnie rano, aby uciążliwy i bezludny odcinek do Wrocienia przebyć w ciągu jednego dnia. Początkowo rzeka płynie na pd. wsch., następnie zmienia kierunek na pd.

11,5 km. Przy końcu wsi Jegrznia dzieli się na dwa ramiona. 76,5 Lewe jest wąskie, czyste i płytkie, z licznymi w okresie suszy mieliznami; prawe — szersze i głębsze, w niektórych miejscach zarośnięte wysoką trzciną i sitowiem. Należy uważać, aby nie. zboczyć z głównego nurtu. Na pd. krańcu wsi i poniżej rzeka tworzy kilka dużych zakoli. Brzegi Jegrzni są niskie: z lewej podmokłe, łąkowe, z prawej za nadbrzeżnym pasem łąk — zalesione. Za wsią połączenie dwu ramion rzecznych. Na przestrzeni ok. 200 m zarastają Jegrznię zwarte trzciny i sitowie. Przedzieramy się lewą stroną w szpalerze trzcin, sitowia, pałki wodnej i tataraku. Powierzchnię wody pokrywa grzybień biały i grążel żółty.

16,0 km. Z prawej, 500 m od brzegu, na tle lasu wieś Kuligi. 73,0 Na początku wsi most drogowy. Poniżej wydłużona kępa w korycie rzeki. Opływamy ją lewym ramieniem. Rzece towarzyszą nadal grząskie łąki, a za nimi z prawej lasy. Rzeka głęboka, o mulistych brzegach, kręta. Następną kępę mijamy z lewej strony.

16,5 km. Z lewej, na wysokości połowy zielonej kępy, wypływa z Jegrzni Kanał Woźnawiejski, ciągnący się ku pd. wsch. Ten niedługi, bo mający zaledwie 8,5 km i prosty Kanał, szerokości ok. 8 m, łączy środkowy bieg Jegrzni z dolnym biegiem rzeki Ełk. Zadaniem Kanału jest odprowadzenie nadmiaru wód z podmokłych łąk bagiennych. Nurt Kanału, zwłaszcza w pd. jego części, jest znacznie szybszy od nurtu Jegrzni. Jegrznia płynie dalej w kierunku pd.-zach. i uchodzi do rzeki Ełk pod wsią Dębica.

Początkowa część Kanału na odcinku przeszło 0,5 km ma czystą powierzchnię wody, poniżej zaś, aż do końca co najmniej trzeciego kilometra, lustro wody pokrywa trudny do przebycia kożuch wodorostów. Na tym zarośniętym odcinku składaki lepiej zdają egzamin niż kajaki sztywne. Te ostatnie, ze względu na zanurzający się dziób i niedostatecznie gładką powierzchnię kilu, ciągną często za sobą duże ilości wodorostów hamujących szybkość spływu. (Dla podniesienia dziobu musimy przesunąć na tym odcinku bagaż do tylnej części kajaka.) Druga, dolna część Kanału ma czystsze lustro wody i prąd znacznie szybszy. Brzegi Kanału przylegające do koryta są dość wysokie, w części pn. obramowane młodymi dębami i osiką, w pd. wikliną, a ponadto na całej długości tatarakiem i rzadką trzciną. O kilkanaście metrów od koryta ciągną się po obu brzegach podmokłe i bagniste łąki, zarośla, a dalej lasy. Są to uroczyska. Z prawej, na początku Kanału — uroczysko Kłycek, nieco niżej i z dala od brzegu — Kuitalino i w środkowej części — Osowe Grzędy. Z lewej Łotok i na wysokości środkowego odcinka Kanału uroczyska: Piekielne Wrota, Dziewcze Grzędy i Biele. Z dala od lewego brzegu ciągną się wśród zarośli szczątki spalonej przez hitlerowców wioski Grzędy.

Na wsch. od Kanału Woźna wiejskiego rozciąga się rezerwat Czerwone Bagno, którego nazwa prawdopodobnie pochodzi od rudego zabarwienia torfu, zawierającego rudę darniową, z której w Woźnej Wsi wytapiano żelazo. Jest to fragment rozległego obszaru, zwanego Bagnem Biebrzańskim. Leży. on w widłach o rozpiętości ok. 10 km, jakie tworzą Kanał Augustowski z Biebrzą od pd. wsch. i rzeka Jegrznia z Kanałem Wożnawiejskim od zach. Obejmuje on obszar 2172 ha. Rezerwat zasługuje na uwagę ze względu na zachowanie się tu nielicznych w Europie reliktów tzw. boru bagiennego (sosna z domieszką brzozy) rosnącego na torfowisku wysokim i jako naturalna ostoja łosia. W rezerwacie żyje ponad 300 łosi, poza tym borsuki, kuny, lisy, gronostaje, wydry, piżmaki i wiele innych.

Gnieździ się tam również” duża ilość różnego ptactwa: ok. 500 sztuk cietrzewi, łabędzie nieme, słonki, nury czar-noszyje, .czaple siiwe, prawie wszystkie gatunki kaczek oraz perkozy. W rezerwacie rośnie też ok. 500-letni dąb.

W dn. 8—9 IX 1944 r. 9 pułk AK liczący ok. 450 żołnierzy stoczył pod Woźną Wsią na terenie Czerwonego Bagna ciężki bój z oddziałami Wehrmachtu. Pułk jednak przerwał okrążenie oraz linię frontu i połączył się z jednostkami Armii Radzieckiej. Ze strony polskiej poległo i zostało rannych 120 żołnierzy, a w tym dowódca pułku rotmistrz Wiktor Konopka, ps. „Roman”; ze strony niemieckiej kilkuset zabitych i rannych. Wspólnie z partyzantami walczyli członkowie radzieckiej grupy dywersyjno-wywiadowczej (kryptonim „Sołowiej”).

Na pd. od Czerwonego Bagna rozciąga się rezerwat Grzędy (405 ha) obejmujący las pierwotny, mieszany z panującym typem grondu (las grafoowo-świerkowy z domieszką lipy, dębu, klonu, brzozy i jesionu) z przejściem do boru sosnowego i olesu (las jesionowo-olszowy z domieszką świerka i dębu). Oba rezerwaty znajdują się na terenie nadleśnictwa Rajgród, w obrębie leśnictwa Tajno i Grzędy.

Pewne urozmaicenie obszaru bagiennego wprowadzają tzw. grzędy, czyli wydmy lotnych piasków. Od nich to pochodzą nazwy wsi i uroczysk, np. Osowe Grzędy, Dziewcze Grzędy.

26,0 km. Ujście Kanału Woźnawiejskiego do dolnego odcinka rzeki Ełk, który stał się po wybudowaniu Kanału Przechodzkiego częścią rzeki Jegrzni.

Ostatnie 9 km rzeki są bardzo kręte, o podmokłych łąkowych brzegach, porośniętych wysokimi szuwarami. Głębokość rzeki dostateczna. Powierzchnię jej w znacznej części porastają znane nam z Kanału Wożnawiejskiego wodorosty. Monotonne koryto urozmaicają występujące na zakolach „oczka” o głębokiej, czystej wodzie. Nurt jest leniwy, prawie niewidoczny. W okresie sianokosów płaskie przestrzenie łąk po obu stronach rzeki pokryte są kopami i stogami siana.

Podczas gdy w górnej części rzeki szerokość koryta wahała się od 5 do 25 m, tutaj wynosi ok. 30 m.

34,0 km. Ujście Jegrzni (dalszy odcinek starego koryta rzeki Ełk) do Biebrzy 8,5 km powyżej Goniądza. W prawo do Modlina 302,5 km, w lewo do Augustowa — 54 km.

Następny, liczący 19 km odcinek szlaku wiedzie pod prąd Biebrzą do połączenia z Kanałem Augustowskim. Szerokość jej waha się tutaj od 20 do 50 m, brzegi są niskie, o rozległych łąkach, przeważnie podmokłe.

37,5 km. Z prawej wieś Wrocień, ciągnąca się na znacznej przestrzeni. We wsi kładka dla pieszych. Przepływamy kładąc się w kajaku. Ok. 200 m przed kładką wystają z wody resztki betonowych słupków i prętów żelaznych. Obok wsi w korycie duża kępa łąkowa. We Wrocieniu możność zakwaterowania i zaopatrzenia w żywność.

43,5 km. Z prawej na podwyższonym nieco brzegu wieś Dolistowo Nowe i 1 km dalej początek wsi Dolstowo Stare z XV w. Sklep. Przystanek PKS w kierunku Suchowoli. Na odcinku wsi w okresie suszy — mielizny i kamienie. We wsi most drogowy. Przed wsią z lewej ujście rzeczki Kopytówki.

49,0 km. Z prawej deltowate ujście rzeczki Brzozówki, tworzącej przy połączeniu z Biebrzą szereg płaskich moczarowatych kęp.

51,5 km. Z prawej tuż przy brzegu wieś Jasionowo. W korycie rafa kamienista, widoczna przy niskim stanie wody. Ok. 4 km na zach. centrum wspomnianego już rezerwatu Grzędy.

Powyższy szlak można również przebyć w odwrotnym kierunku, z Augustowa do Rajgrodu, z tym że wtedy Biebrzą (19 km) płyniemy z prądem, a Jegrznią (23,5 km) i Kanałem Woźnawiejskim (8,5 km) pod prąd. W tym drugim przypadku dłuższy odcinek spływu pod prąd równoważy słabszy jego spadek.
Józef Kuran

Szlak Kajakowy – Rzeka Rospuda

Szlak Kajakowy – Rzeka Rospuda (Jez. Czarne – rzeka Rospuda Filipowska – jez. Rospuda Augustowska)

Szlak kajakowy długości 68 km, stosunkowo mało uczęszczany jest niezwykle interesujący dla turysty poszukującego ciszy i spokoju. Na trasie od Jez. Czarnego do jez. Rospuda Augustowska znajdują się typowe formy rzeźby morenowej: wysokie wzgórza, jeziora rynnowe o wysokich brzegach oraz kwieciste łąki, lasy Puszczy Augustowskiej z licznymi uroczyskami. Brzegi jeziora przeważnie suche i w znacznej części zalesione z doskonałymi, prawie na całej trasie, miejscami do obozowania, spokojny nurt i wartkie odcinki malowniczych przełomów, przypominające górską rzekę.

Jednokierunkowy ciąg szlaku, biegnącego z pn. zach., a więc z kierunku, z którego przeważnie wieją wiatry pchające nasz żagielek, jeszcze bardziej zwiększa turystyczną wartość tej trasy wodnej. Pełne jednak jej wykorzystanie może nastąpić dopiero po oczyszczeniu niektórych odcinków rzeki Rospudy i zwiększenie liczby przejazdów autobusowych PKS na liniach Olecko — Filipów — Suwałki oraz Gołdap — Kowale Oleckie — Filipów — Suwałki.

Gdyby nie kamieniste dno rzeki oraz wykroty drzew i rwący prąd między jeziorami Garbaś — Sumowo (w szczególności pomiędzy jeziorami Głębokie — Sumowo) i wioskami Raczki Małe — Jaśki, a nawet do uroczyska Święte Miejsce, ten długi łańcuch 9 większych i mniejszych jezior wraz z ich połączeniami rzecznymi byłby idealnym szlakiem wycieczkowym.

Obecnie szlak rzeki Rospudy osiągnąć można koleją w jego punkcie początkowym na Jez. Czarnym (Polskim albo Filipowskim) dojeżdżając furmanką 9 km ze stacji Górne na linii Olecko — Gołdap lub na 30 km jego długości w miasteczku Raczki na linii Olecko — Suwałki, albo autobusem PKS w Filipowie, do którego dojechać można z Kowali Oleckich (15 km) — stacji kolejowej na linii Olecko — Gołdap, z Olecka (24 km) lub z Suwałk (25 km).

Po przesiadce w Olecku dojeżdżamy koleją do miejscowości Górne (czwarty przystanek za Oleckiem a przedostatni przed Gołdapią). Wieś Górne położona jest po wsch. stronie toru kolejowego nad rzeczką Jarką. Początkami swymi sięga XVI w. W kierunku pn.-wsch. od niej w odległości 11 km leży ciekawe miasto Gołdap, a w odległości 9 km w kierunku pd.-wsch. rozciąga się Jez. Czarne będące wyjściowym punktem spływu na szlaku rzeki Rospudy. Na wsch. brzegu jeziora leży wieś o tej samej nazwie. 5 km w kierunku pn.-wsch. leży drugie większe od poprzedniego jeziora również Jezioro Czarne z wioską o tej samej nazwie, położoną na jego pd. brzegu. Dla odróżnienia identycznych nazw dwóch wymienionych jezior i wiosek miejscowa ludność jeziora i wieś Czarne, położone na początku szlaku rzeki Rospudy przed 1939 r. w granicach państwa polskiego, nazywa Czarne Polskie albo Filipowskie, zaś jezioro i wieś Czarne, będące dawniej w granicach Prus Wschodnich określa jako Czarne Niemieckie albo Gołdapskie. Wiadomość ta jest pomocna przy przewozie sprzętu z przystanku kolejowego Górne na szlak Rospudy.

Z przystanku kolejowego Górne przewozimy sprzęt furmanką kierując się do Bitkowa położonego na wsch. brzegu dość dużego Jez. Bitkowskiego, skąd dojeżdżamy na pn. kraniec Jez. Czarnego (Polskiego), do którego uchodzi górny odcinek rzeki Rospudy o zarośniętych moczarowatych brzegach, odprowadzający wodę z leżących na pn. 3 małych jeziorek.

Rzeka Rospuda, dawniej Rowspuda zwana też Kamienną, a jak wykazuje akt erekcyjny kościoła w Raczkach z 1599 r. nazywano ją Dowspudą, a pod Filipowem — Filipówką. Od Bakałarzewa Rospuda stanowiła granicę między Litwą i ziemiami Prusów. Rzeka wypływa ze zboczy wzniesień (Przejmowa Góra — 213,4 m, Jastrzębia Góra — 230,8 m, Słupowa Góra — 247,9 m, Lisia Góra — 259,5 m), leżących o ok. 6 km na pd. od Puszczy Rominckiej i o 12 km na pd. wsch. od Gołdapi.

Długość Rospudy wynosi ok. 75 km, szlaku spływowego 68 km, spadek na szlaku 71 cm na 1 km, stopień rozwinięcia 1,55, dorzecze 1104 km2.

Jez. Czarne (pow. 40,7 ha, głęb. 28,1 m, dług. 1,2 km, 173 m npm.) szerokości 400 m ciągnie się na pd. wsch. Brzegi ma wysokie, wznoszące się do 8 m ponad jego powierzchnię. Wschodni jest stromy i pagórkowaty, zachodni płaski.

0,0 km. Mijamy mostek na górnej Rospudzie i po ok. 500 m jazdy furmanką wyładowujemy bagaż na wysokim pn.–wsch. krańcu jeziora. Po zmontowaniu znosimy kajak po stromym brzegu i wodujemy. Nieco dalej ku pd. obok stanowiska łodzi rybackiej oraz na brzegu zach. znajdziemy również miejsce na wodowanie.

Brzegi jeziora obramowane drzewami, przybrzeżne wody w wielu miejscach porastają pasy trzcin i sitowia. Między drzewami lewego wsch. brzegu przeświecają rozrzucone na polnych pagórkach zagrody wsi Czarne. Na brzegu zach., którym niegdyś biegła granica z Prusami Wschodnimi, widać łąki, a za nimi pola.

1,2 km. Z pd.-wsch. zwężenia Jez. Czarnego przedostajemy się na zarośnięty trzciną i trudny do odszukania odpływ o moczarowatych i zadrzewionych brzegach. Pd. część odpływu przecina droga.

1,5 km. Po przepłynięciu pod mostem i kilkumetrowym przeprowadzeniu kajaka przez mieliznę tuż poniżej mostu dostajemy się na jez. Rospudę.

Malownicza zatoka w prawo od ujścia o piaszczystym brzegu leśnym i stopniowo opadającym dnie posiada dobre warunki do kąpieli.

Jez. Rospuda albo Jemieliste (pow. 3,2 km2, głęb. 37 m, dług. 5,5 km, przeciętna szer. 500 m, 173,2 m npm.) ciągnie się lekko wygiętym łukiem na wsch., a później ku pd. wsch. Brzegi jeziora na ogół słabo rozwinięte, wznoszące się amfiteatralnie, wyżej sfalowane i malowniczo obramowane olszami, i głównie z prawej — kępami leśnymi. Na brzegach wiele głazów narzutowych. 200 m od brzegu pd. środkowej części jeziora, ciągnie się na przestrzeni 1,5 km małe wąskie Jez. Wysokie (26,5 ha, dług. 1,6 km, szer. 0,2 km, 179,5 m npm.). Głównym urozmaiceniem w pd. części prawego brzegu jez. Rospudy jest zadrzewiona wysepka, o brzegach opadających a stromo od pn. Na wyspie niezłe miejsca biwakowe.

Płynąc ku wsch. widzimy z prawej o 300 m od brzegu wieś Supienie, z lewej zaś o przeszło 500 m od jeziora dalszy ciąg wsi Czarne. Środkowej części pn.-wsch. brzegu jeziora towarzyszy wieś Huta, a tuż za nią aż do krańca jeziora ciągnie się przy brzegu wieś Rospuda. Przeszło kilometr poniżej wyspy do brzegu jeziora podchodzą 2 zagrody Wólki Filipowskiej. Pierwsza z nich — to rybakówka. W obu zagrodach można kwaterować.

7,0 km. W lewym rogu pd.-wsch. krańca jez. Rospuda, 100 m ‘ długości odpływ na Jez. Kamienne. Mostek drogowy.

Jez. Kamienne (pow. 0,4 km2, głęb. 22,7 m, dług. 2 km, przeciętna szer. 150 m, 173 m npm.) stanowi południowe przedłużenie jez. Rospuda, o czym świadczy sztuczny charakter wsch. części przesmyku oddzielającego oba jeziora. Jezioro to, ciągnące się w głębokiej rynnie o wysokich łagodnie wznoszących się morenowych brzegach obramowanych olszami, sprawia wrażenie szerokiej rzeki. Na zach. brzegu widać pojedyncze domy wsi Wólka, na wsch. nieco dalej od jeziora rozrzucone domy kolonii Filipów. Nazwa jeziora pochodzi od licznych głazów granitowych znajdujących się w jeziorze i jego otoczeniu-Pagórkowate brzegi zajmują pola uprawne.

9,0 km. Z pd. zarośniętego zakończenia jeziora bierze początek nowy odcinek rzeki Rospudy. Po 400 m spływu osiągamy mostek przed Filipowem.

Poniżej mostku Rospuda o pogłębionym i oczyszczonym korycie płynie kręto wśród brzegów podwyższonych wyrzuconym z nurtu mułem. Głębokość niewielka, ale dla kajaka wystarczająca. 100 m przed drugim mostem drogowym, przy brzegu resztki pali, które Niemcy wycofując się wbili w poprzek rzeki i doliny rzecznej celem spiętrzenia wody i zalania okolicy (z koryta pale usunięto). Z prawej przed mostem wysokie polne wzgórze, z lewej brzeg niski, zadrzewiony. Na odcinku mostu i nieco poniżej — kamieniste, żwirowate mielizny, wartki prąd; kajak należy przeprowadzić. Tuż poniżej mostu z prawej — młyn; rzekę grodzi żelazna rama umieszczona ok, 1 m nad wodą, ok. 40 m poniżej młyna wysoka kładka dla pieszych. Płynąć uważnie wśród pali podtrzymujących kładkę.

10,0 km. Filipów, położony na wzgórzach prawego brzegu Rospudy i tonący w zieleni drzew był niegdyś miastem. Założony najprawdopodobniej w 1. 1562—68 z połączenia wsi Szembelowa i Dowispuda, w 1570 r. otrzymuje od króla Zygmunta Augusta prawa miejskie, herb Rak oraz 3 jarmarki w roku i targ w poniedziałek.

Miasto otrzymało 56 włók ziemi i część sąsiadującej puszczy. Z miasta i okolicy utworzono starostwo filipow-skie. Z inicjatywy lekarza Mikołaja Buceli założono gimnazjum, zatwierdzone przez króla Stefana Batorego.

W Filipowie urodził się w rodzinie drobnego szlachcica Andrzej Wiszowaty (1608—78). Nauki pobierał w Filipowie i Ełku, studiował w Królewcu. Całe życie poświęcił walce o sprawiedliwość społeczną, jako jeden z najwybitniejszych działaczy ariańskich. W 1. 1650—58 był profesorem Akademii w Rakowie. Prześladowany, opuścił Polskę w 1658 r. i wyjechał do Holandii.

Pożar w 1635 r. powoduje upadek miasta. Ponownie spalone podczas bitwy w dn. 12 X 1656 r., w której wojsko polskie pod dowództwem hetmana Gosiewskiego stoczyło niepomyślną walkę ze Szwedami i Niemcami — wojskami elektora brandenburskiego.

Od 1795 r. Filipów znalazł się w zaborze pruskim, od 1807 r. w granicach Księstwa Warszawskiego, zaś od 1812 Królestwa Polskiego. W końcu XIX w., pomimo cofnięcia praw miejskich (1870 r.) był ośrodkiem przemysłu włókienniczego (płótno). Podczas ostatniej wojny Filipów uległ poważnym (90%) zniszczeniom. Stanowi on obecnie ośrodek rolniczy i rzemieślniczy. Duży rynek z czasów lokacji miasta. Na wzgórzu przy rynku kościół z XVI w. wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany, m. in. w XIX w. przez Piotra Aignera. Obecny kolumnowy portyk z 1841 r. Ołtarz główny barokowy z połowy XVII w.

Poczta, apteka, ośrodek zdrowia, FWP, gospoda „Pod Lipką”, kilka sklepów: 4 spożywcze, masarski, piekarniczy, produkcji rolnej, gospodarstwa domowego, dziewiarski, pasmanteryjny i z obuwiem. Stacja benzynowa i przystanek PKS, skąd odjeżdżają autobusy, m. in. do Suwałk, Olecka i Gołdapi.

Filipów, posiadający dogodne połączenia autobusowe, może też być punktem rozpoczęcia spływu.

Płyniemy ok. 200 m skanalizowanym o małej ilości wody rozlewiskiem młyńskim, a następnie krętym i zwężonym korytem Rospudy, płynącej wzdłuż podmokłej łąkowej doliny, ograniczonej z obu stron wysokimi wzniesieniami polnymi. Po 500 m spływu osiągamy mostek drogowy, przed nim kamienista płycizna. Przy niskim stanie wody przepływamy pod mostkiem, przy wysokim — kajak przenosimy ok. 10 m.

4 km na zach. od Filipowa leży PGR i wieś Mieruniszki nad Jez. Mieruńskim Wielkim, zwanym także Gabarśnicą. Jest to stara miejscowość, o której wzmianki sięgają 1277 r., okresu wojen Jaćwieży z Krzyżakami.

1,5 km od lewego brzegu szlaku na pn. od drogi do Suwałk znajduje się Góra Manieżniia, zwana też Wałami Kmicica (226 m), a 500 m dalej na pn. wsch. Jez. Białe Filipowskie (pow. 1,22 km2, głęb. 53, dług. 3 km, szer. 545 m, 197,6 m npm.) z zadrzewioną wyspą połączoną z lądem groblą. Jez. Białe Filipowskie stanowi początek łańcucha kilku jezior połączonych krótkimi strugami, ciągnącego się na pn. aż poza Przerośl. Są to jeziora: Przy-stajne (pow. 29,7 ha, głęb. 16,7 m, dług. 1,4 km, szer. 250 m, .197,1 m npm.), Krzywe (pow. 50 ha, głęb. 22,7 m, dług. 2,1 km, szer. 400 m, 197 m npm.), Kościelne (pow. 50 ha, głęb. 6,3 m, dług. 2 km, szer. 380 m, 195,6 m npm.), Boczne (pow. 59 ha, głęb. 32,9 m, dług. 2 km, szer. 300 m, 200 m npm.).

Dalej rzeka staje się bardzo kręta, wystarczająco głęboka, o obficie zarośniętych brzegach i dnie. Towarzyszą nam kępy olsz. Miejscami koryto jest tak wąskie, a zakręty tak nagłe, że zwroty kajaka są utrudnione. Szerokość nadrzecznej doliny wynosi ok. 400 m. Po przeszło 2 km spływu z prawej na wysokim brzegu towarzyszącym podmokłej dolinie widoczne są z daleka potężne ruiny betonowego bunkra. Poniżej w korycie na odcinku długości 200 m liczne kamienie po nie istniejącym młynie. Płynąć ostrożnie. Droga ciągle krętą rzeką o moczarowatym otoczeniu dłuży się.

13,5 km. Wreszcie kończą się nadbrzeżne olsze, docieramy do 54,5 pn.-zach. krańca Jez. Długiego (Filipowskiego). Przedostajemy się przez pas wody pokrytej liśćmi grążela.

Jez. Długie (pow. 0,23 km1, głęb. 5 m, dług. 1,3 km, szer. 200 m, 168 m npm.) ma kształt długiej wąskiej rynny o wznoszących się wysoko nagich brzegach. Na szczycie brzegu zach. widać kilka zagród wsi Garbaś. Zwężające się ku pd. jezioro porasta gąszcz trzcin, które wyspami porastają nawet główny nurt. Z lewej, na wysokim brzegu o ok. 150 m początek wsi Szafranki.

14,8 km. Wypływ rzeki Rospudy z Jez. Długiego wśród wysokich 53,2 trzcin. Na początku wypływu dość niski most drogowy, pod którym przepływamy pochylając się w kajaku. Tuż za mostem z lewej rozlewisko z dostępnym piaszczystym brzegiem. Miejsce obozowania na łące przed mostem na lewym brzegu rzeki u podnóża wsi Szafranek, która ciągnie się na wysokim lewym brzegu Rospudy.

Poniżej wsi dolina nadrzeczna jest podmokła i bagnista. Koryto przeważnie zarośnięte trzciną, tatarakiem i pałką wodną. Trzeba uważnie wypatrywać nurtu, który wskazują pochylenia roślin, aby uniknąć zbłąkania wśród gęstwy trzcin. Tu i ówdzie rzece towarzyszą olsze. Po 2 km spływu ostatni dom (kryty blachą) na lewym brzegu należący do Szafranek. Następna zagroda — to już wieś Zusno. Trzciny nieco przerzedziły się. Pomiędzy Szafrankami a Zusnem może być kładka na wodzie, którą ewentualnie uda się podnieść, albo obok której kajak przeniesiemy.

Na odcinku wsi Zusno niski mostek drogi polnej. Kajak przenosimy prawym brzegiem ok. 4 m. Dolina Rospudy jest obecnie węższa i mniej podmokła, nurt rzeki jest dość wartki i czysty, chociaż dno pokrywa roślinność wodna. 500 m poniżej mostku pojedyncza zagroda, a obok dobre miejsce obozowania. Wysoki most na drodze Filipów — Bakałarzewo. Z mostu w prawo o niecałe 200 m widoczne jez. Garbaś, które w odległości ok. 1 km towarzyszyło rzece od Jez. Długiego.

Pod mostem głazy betonowe, kamienie, a później na przemian głębie i kamieniste mielizny, które zmuszają do częstego prowadzenia kajaka. Brodzimy w cieniu rozłożystych olsz, po piaszczystym dnie rzeki. 200 m przed ujściem, z lewej kilka zagród wsi Matłak.

20,0 km. Ujście rzeki Rospudy do pd.-wsch. części wydłużone- 4 go jez. Garbaś. Jezioro (pow. 1,35 km2, głęb. 45,5 in, dług. 3,3 km, szer. 500 m, 164 m npm.) otaczają malownicze wzgórza morenowe. Brzegi na ogół wysokie i strome; zach. pokryty świerkowo-sosnowym lasem z dobrymi miejscami na obozowanie; wsch. polny z rzadkimi kępami lasu. Ciemnogranatowe wody jeziora wskazują na jego znaczną głębokość.

Jez. Garbaś może być także punktem wyjściowym, zwłaszcza dla większych zespołów spływowych, które muszą mieć więcej miejsca na przygotowanie się do wodowania, względnie na biwakowanie w wypadku dotarcia nad brzeg w późnych godzinach popołudniowych. Wygodnym miejscem dla tego celu są brzegi wsch. i zach. pn. krańca jeziora.

Decydując się na rozpoczęcie spływu z pn.-wsch. brzegu jeziora z łąki obok ostatniej zagrody wsi Garbaś należy zwrócić się o pozwolenie do jej właściciela Romualda Bratumiła.

Dojazd do tego miejsca z Filipowa niecałe 4 km. Brzeg jeziora na tym odcinku łąkowo-polny z miejscem na biwak, obramowany olchami i rzadkimi pasemkami trzcin. Naprzeciw, po drugiej stronie jeziora, na leśnym brzegu obozowisko. Również i o 0,5 km ku pd. na lewym brzegu w otoczeniu młodego sosnowego lasu — miejsce biwakowe.

W drugiej części jeziora, z prawej strony, rozległa zatoka z kępami trzcin. W jej drugiej części — pomost i na leśnym brzegu tablica informująca o miejscu biwakowania. Brzegiem jeziora biegnie leśna droga. Także na lewym brzegu zwężającej się rynny jeziornej, na tle kępy sosnowego lasu miejsce na biwak i wzdłuż brzegu polna droga.

23,3 km. Wypływ rzeki Rospudy z pd. zwężenia jez. Garbaś. Na 44,7 początku wypływu most drogowy, pod którym można przepłynąć przy pochyleniu się załogi. Rzeka szeroka do 10 m, dno piaszczysto-żwirowate, miejscami kamieniste mielizny, wykroty drzew i bystry prąd na odcinku ok. 300 m. Dalej rzeka staje się szersza i głębsza, nurt spokojniejszy. Oba brzegi mają piękne otoczenie leśne. W kilku miejscach zwalone drzewa spiętrzające gwałtownie spadek wody, wymagają bacznej uwagi i błyskawicznej orientacji, zwłaszcza sternika. W sytuacjach trudnych — lepiej wyjść z kajaka i przeprowadzić go.

24,3 km. Ujście do Jez. Głębokiego jest płytkie ze żwirowato-kamienistą mielizną. Jest to niewielkie, nieco wydłużone jeziorko (pow. 10 ha, dług. 500 m, szer. 400 m, 163 m npm.) o brzegach łagodnie wznoszących się i obramowanych trzciną i palką wodną. Ciemną barwę wody nadaje mu leśne otoczenie z wyjątkiem pd. skrawka brzegu polnego. 300 m na zach. od Jez. Głębokiego, za traktem i zalesionym wzgórzem leży wydłużone, samotne, leśne jez. Siekierkowo (pow. 27,5 ha, głęb. 19,1 m, dług. 1,3 km, szer. 0,25 km, 167 m npm.).

Wypływ następnego odcinka rzeki Rospudy z pd. części jeziorka trudny do odszukania wśród wysokich trzcin. Kierować się z lewej strony tuż obok kępy wysokich olsz i tablicy na paliku. Poniżej rzeka jest głęboka, nurt spokojniejszy, otoczenie polne, brzegi dość wysokie obramowane wierzbami. W korycie tu i ówdzie gałęzie.

24,8 km. Wypływ następnego odcinka rzeki Rospudy z pd. części jeziorka trudny do odszukania wśród wysokich trzcin. Kierować się z lewej strony tuż obok kępy wysokich olsz i tablicy na paliku. Poniżej rzeka jest głęboka, nurt spokojniejszy, otoczenie polne, brzegi dość wysokie obramowane wierzbami. W korycie tu i ówdzie gałęzie.

Bród przez rzekę, lekkie spiętrzenie i spadek wody, niżej kamieniste płycizny. Przy wysokim stanie wody przepływamy, przy niskim kajak przeprowadzamy. Dalej, aż do młyna w Bakałarzewie trudności i niebezpieczeństwa piętrzą się: gwałtowne skręty rzeki, strome leśne brzegi, zwalone drzewa i wykroty wymagają bacznej uwagi, umiejętności prowadzenia kajaka, harmonijnego o szybkim refleksie współdziałania kapitana i załogi. Inaczej czeka przymusowa kąpiel i strata drobniejszych rzeczy. Trzeba bowiem pamiętać, iż koryto na zewnętrznych zakolach potrafi być głębokie, a woda skłębiona wirami.

Na odcinku długości ok. 4 km, od Jez. Głębokiego do młyna w Bakałarzewie mamy pierwszy przełom rzeki: kręty o wysokich brzegach, gwałtownym na zakolach nurcie, piaszczysto-kamienistym dnie i licznych mieliznach, które zmuszają do ciągłego wychodzenia z kajaka i prowadzenia go.

Z wymienionych względów przed opuszczeniem Jez. Głębokiego ekwipunek należy dobrze zabezpieczyć, a przewodnik, mapy, notatki, zdjęcia, filmy, aparaty i inne drobiazgi zapakować do nieprzemakalnych toreb przywiązując je w odpowiednich miejscach do żeber lub podłogi kajaka czy składaka.

28,8 km. Staw i młyn w Bakałarzewie. Bakałarzewo — dziś wieś 39,2 i miejscowość wczasowo-letniskowa, dawniej miasto, położone na wzgórzu obok ujścia rzeki Rospudy do jez. Sumowo. Założone ok. 1514 r. jako wieś Dowspuda albo Bakałarszczyzna w puszczy pojaćwieskiej. Dzisiejsza nazwa przyjęła się w XVI w. Pochodzi od przezwiska wnuka Raczki, Mikołaja Michnowicza-Bakałarza, pisarza królewskiego. Prawa miejskie uzyskało w XVI w. Po ostatnim rozbiorze znalazło się w powiecie wigierskim Księstwa Warszawskiego, a od 1815 r. w Królestwie Polskim. W 1870 r. pozbawiono go praw miejskich. W pierwszych dniach września 1939 r. przeżyło ciężkie walki z Niemcami. Z ostatniej wojny wyszło w 98% zniszczone.

W lasku bakałarzewskim, tuż obok wsi, suwalskie gestapo rozstrzelało 23 kwietnia 1944 r. za udział w ruchu oporu rodzinę Pankiewiczów: Stanisława, jego żonę Zofię, córkę Halinę i syna Jerzego, sprowadzonych z więzienia suwalskiego. Miejsce kaźni i pamięć zamordowanych uczczono po wojnie pomnikiem. W czerwcu 1944 r. obok cmentarza hitlerowcy rozstrzelali 12 osób cywilnych. W miejscu kaźni po wojnie postawiono pomnik. Na cmentarzu znajduje się grób Józefa Puciaty, płk. WP Księstwa Warszawskiego.

W kościele z 1936 r. znajduje się późnorenesansowy ołtarz z początku XVII w., fundacji Wolskich.

W Bakałarzewie jest poczta, ośrodek zdrowia, apteka, bar i sklepy: spożywczy, mięsno-wędliniarski i przemysłowy.

O ile młyn nie zatrzymuje wody kajak przeprowadzamy ok. 100 m przez kamienistą płyciznę, a dalej swobodnie odpływamy do pobliskiego jez. Sumowo. Przy braku wody prosić o jej puszczenie.

Przeniesienie kajaka koło młyna lewym brzegiem ponad 100 m. Wodowanie na niskim trawiastym brzegu bystro płynącej rzeki.

Przepływamy pod wysokim mostem drogowym. Poniżej głazy, kamieniste mielizny, rwący prąd oraz wystające nad wodę gałęzie drzew i krzaków porastających brzegi krętego koryta Rospudy, utrudniają spływ na odcinku długości przeszło 300 m, od młyna do ujścia jez. Sumowo.

29,3 km. Jez. Sumowo Filipowskie (pow. 0,88 km8, głęb. 13,6 m, dług. 3,4 km, szer. 400 m, 153 m npm.) rozciąga się ku pd. z lekkim odchyleniem ku wsch. Brzegi jeziora wznoszące się; do prawego w części środkowej i pd. przylegają większe partie leśne, lewemu brzegowi towarzyszy wąski pas młodego lasu sosnowego. Na obu brzegach możność obozowania. W pierwszej części jeziora o 200 m od zach. brzegu leży wieś Nowopole, a przeszło 1 km dalej na tym samym brzegu w odległości ok. 100 m, w przerwie leśnej zagroda należąca do wsi Sadłowina.

Przed zagrodą, na prawym brzegu miejsce na biwak, podobne miejsce znajduje się na wprost przeciwległego brzegu, obok pomostu. Pod koniec jeziora u podnóża lewego wznoszącego się wysoko brzegu leśnego miejsce biwakowe.

32,7 km. Wypływ Rospudy z pd. zwężającej się zarośniętej trzciną rynny jez. Sumowo. Z prawej istrony wypływu w lesie wyborne obozowisko. Wyjścia szukać przy lewym brzegu pd. krańca jeziora. Na początku wypływu wysoka kładka dla pieszych. Rzeka do 10 m szeroka, o czystym spokojnym nurcie i dużych zakolach. Brzegi ma porosłe miejscami trzciną. Po 0,5 km spływu Rospuda z zasadniczego pd.-wsch. kierunku skręca na wsch.

34,3 km. Most drogowy. Po obu stronach stare słupy. Przed, pod i poniżej mostu głazy betonowe, kamienie, rumowisko. Płynąć lub przeprowadzić ostrożnie kajak środkiem rzeki. Z prawej na wysokim brzegu, przy samej rzece, przed mostem pierwsza zagroda wsi Kotowina. Tuż za mostem rozlewisko o znacznej głębokości i za nim na przestrzeni ok. 250 m płycizny kamieniste, które zmuszają do wysiadania z kajaka. Dalej rzeka jest dostatecznie głęboka, o brzegach niskich (z szeregiem zatok i starorzeczy), porosłych z rzadka olszami, nurcie czystym. Wysokie brzegi odsunęły się dalej od rzeki.

35,5 km. Ujście do pn.-zach. zatoki Jez. Okrągłego (pow. 0,44 km2, 32,5 głęb. 4,7 m, dług. 1,1 km, szer. 0,5 km, 152 m npm.) szerokie i wolne od roślinności, wydłużone w kierunku równoleżnikowym o powyginanych brzegach otoczone jest w większości lasem i obramowane wąskim pasem trzcin. Po wypływie, z lewej na cyplu półwyspu miejsce obozowania osłonięte przed zachodnimi wiatrami wysokim wzgórzem i kępami drzew. Na wprost wypływu zalesiona wyspa. Na brzegu zach. wznoszącym się, w odległości 80 m pojedyncza zagroda wsi Kotowina.

Latem 1972 r. Okręgowy Zarząd Wodny w Giżycku, Oddział w Augustowie, rozpoczął kilometrowanie szlaku rzeki Rospudy. W odstępach jednokilometrowych ustawiane są na lewym lub prawym brzegu szlaku (w zależności od sytuacji terenowej) słupki betonowe (białe z czerwonym paskiem w górnej części i cyfrą oznaczającą liczbę kilometrów na odcinku od zera (przy ujściu rzeki Rospudy do jez. Rospuda Augustowska) do 32 km (nad wypływem rzeki Rospudy z Jez. Okrągłego).

36,0 km. Wypływ Rospudy z pd.-zach. zatoki jeziora z lewej 32,0 strony zagrody wsi Kotowina, w odległości ok. 0,5 km od ujścia poprzedniego jej odcinka. Na początku wypływu wysoka kładka dla pieszych. Nurt czystej wody szerokości ok. 8 m, głębokości 0,5 m, dno kamieniste z licznymi koloniami gąbek słodkowodnych. Żywy prąd niesie kajak umożliwiając swobodną obserwację niezwykle malowniczego o zalesionych brzegach odcinka; Rospudy.

Z prawej dobre miejsce obozowania. Po 1 km spływu od zach. uchodzi do Rospudy bezimienna struga o czerwonej barwie wody. Powyżej, a głównie poniżej ujścia rozległy teren na obozowanie. Również i na brzegu przeciwnym niezłe miejsce na biwak. Nieco dalej na wysokim brzegu pierwsza zagroda ciągnącej się ku pd. wzdłuż zach. brzegu jez. Bolesty — wsi Bolesty (Nowe i dalej aż do połowy jeziora — Stare). Rzeka stopniowo rozszerza się, brzegi jej są niskie, moczarowate. Przed ujściem skręca ku pd.

37,0 km. Jez. Bolesty (pow. 1,35 km*, głęb. 16,2 m, dług. 5,8 km, szer. 400 m, 151 m npm.) po Rospudzie Filipowskiej jest najdłuższym z jezior tego szlaku. Jego powyginane i wysoko wznoszące się amfiteatralnie brzegi o fantastycznym urzeźbieniu spowodowanym erozją spływających wód deszczowych, przedstawiają malowniczy i niezwykle interesujący krajobraz. W odległości 100—300 m od zach. brzegu jeziora prowadzi droga z Kotowiny do Raczek. Leśny lewy brzeg w pn. części jeziora na dłuższym odcinku porasta piękny las, obfitujący w maliny, poziomki i czarne jagody, grzyby i orzechy laskowe. Na początku jeziora z lewej, na lekko rysującym się półwyspie, miejsce obozowania i olbrzymie ilości malin i poziomek. Po 1,5 km spływie na polance lewego wysokiego brzegu wygodne obozowisko z zapleczem leśnym. Za 1,5 km pasem lasu nad drogą wiodącą z Bakałarzewa do Raczek leżą wioski: Podrabalina, Wólka i Rabalina. Na zach. brzegu na wprost obozowiska wśród kęp leśnych widać ostatnie zagrody Bolestów Starych. Na stromo opadającym zboczu środkowej części tego brzegu obfitość poziomek i czarnych jagód. Po 1 km spływu ku pd. lasy z obu brzegów ustąpiły. Urozmaiceniem wysokich nagich dość stromo wznoszących się brzegów są głębokie jary, krzyżujące się w różnych kierunkach, przeważnie zbiegające do jeziora. Brzegi bezpośrednio sąsiadujące z wodą przeważnie są czyste, piaskowo-żwirowe.

W połowie długości jezioro zwęża się i skręca nieco w lewo, aby ostatecznie zatoczywszy szeroki łagodny łuk przyjąć ponownie kierunek pd.-wsch. W dolnej partii brzegów pojawiły się olsze, wyżej na zboczach z rzadka sosny. Płyniemy jakby wąwozem o wznoszących się ponad 200 m brzegach. Z prawej w pobliżu jeziora na przeszło 1 km odcinku ciągnie się wieś Wierciochy Ogrodniki, a 2 km dalej na wsch. wieś Wierciochy, którą wymienia akt erekcyjny kościoła w Raczkach z 1599 r.

Jak okiem sięgnąć rozciąga się równina pól uprawnych. Błyszczy wydłużone lustro jeziora. Spływająca po zboczach woda wyżłobiła różnokształtne bryły geometryczne: stożki, sześciany, prostopadłościany o wyraźnie zarysowanych krawędziach.

Na 300 m przed zwężającym się pd. krańcem jeziora na tarasowato obniżających się brzegach miejsca obozowania. Pojawiają się trzciny i kępy olsz.

42,5 km. Wypływ Rospudy z jeziora szeroki i początkowo głęboki 23, w otoczeniu nadbrzeżnych trzcin, tataraku i gąszczu olsz. Na początku wypływu z prawej, w odległości 100 m, pierwsza zagroda wsi Raczki Małe, która ciągnie się przeszło 2 km wzdłuż rzeki ku pd. Rzeka lekko meandrując płynie początkowo szeroką, łąkową doliną, której towarzyszą wznoszące się stromo wysokie brzegi.

W pierwszej części wsi wysoka kładka dla pieszych. Przepływamy pod środkowym przęsłem. Dno koryta rzeki pokrywa zielony kobierzec, nurt spokojny, głębokość do 1 m, brzegi nadal wysokie ze zbiegającymi w dół wąwozami. 0,5 km poniżej wspomnianej kładki z lewej wygodne miejsce na większe obozowisko.

43,0 km. Most drogowy i nieczynny młyn we wsi Raczki Małe. Z obu brzegów doliny zbiegają się w kierunku mostu bielejące serpentyny dróg polnych. Płynąć lub przeprowadzić kajak lewą stroną. 100 m poniżej mostu miejsce po dawnej tamie młyńskiej. W korycie słupy, głazy, rwący prąd, 20 cm spadek wody. Płynąć głównym nurtem o ile kajak posiada sprawny ster, a sternik ma wprawę i szybki refleks. W innym wypadku kajak przeprowadzamy lewym brzegiem, chociaż i to rozwiązanie nie jest łatwe. Płynąć po zewnętrznych łukach zakoli, gdzie nurt jest głębszy. Jest to droga dłuższa ale znacznie wygodniejsza i ostatecznie szybsza. Poniżej młyn, kamieniste mielizny zmuszają miejscami do prowadzenia kajaka. 1,5 km na pn. od młyna stacja kolejowa Raczki.

Łańcuch jezior został poza nami. Dalszą część trasy płyniemy już tylko rzeką.

46,0 km. Most kolejowy nad rzeką Rospudą i towarzyszącą jej doliną. Uważać na kamienie i pale.

47,0 km. Most drogowy na drodze Suwałki — Raczki — Olecko. Pod mostem w korycie pale i głazy. Można przepływać, ale przedtem zbadać sytuację. Poniżej w dalszym ciągu głazy. Płynąć ostrożnie z wielką uwagą. Z prawej, tuż przy moście, wieś Racżki. Dla zwiedzenia Raczek, spożycia posiłku i poczynienia zakupów zatrzymujemy się przy moście. 2 km od mostu drogowego, na zach. brzegu rzeki wspomniana stacja linii kolejowej Olecko — Suwałki.

Wieś Raczki, dawniej miasto przy historycznym trakcie z Grodna do Prus na wysokim prawym brzegu Rospudy zwanej niegdyś Dowspudą. Początki jej sięgają okresu kolonizacji ziem pojaćwieskich. Położona jest na wyniosłym zach. brzegu rzeki stanowiącej na pewnym odcinku naturalną granicę regionów augustowskiego i suwalskiego.

Nazwa Raczki pochodzi od nazwiska Stanisława Raczkiewicza i jego brata Mikołaja, królewskiego sekretarza i marszałka, którym król Zygmunt I oddał przywilejem w 1514 r. puszczę nad rzeką Dowspudą (obecnie Rospuda) w granicach: … poczonwszy od Sotiewy Stieżki wzdłóż podlehranicy (…) aż do senożata Miruniszók, aż od senożati Miruniszki w poperek w Dowspudu reku, tom miestie, hdie wpada Dowspudą to ich oziero Dołhoje Dalnie i tojurekoju Dowspudoju w dołżwniz aż opiat do Sotiewy Stieżki, Sotiewoju Stieżkoju w popierok hranicu.

Nadanie obejmowało pas puszczy wzdłuż ówczesnej Dowspudy, długości 23—26 km i szerokości ok. 6 km. W części pd. Stanisław Raczkiewicz założył dwór Dow-spudę, z której z czasem powstało miasteczko Dowspuda Raczkowska, dzisiejsze Raczki. Według źródeł miasteczko Dowspuda Raczkowska istniało już w 1558 r. Wtedy też zbudowano kościół i utworzono parafię. Prawo miejskie Raczki otrzymały od Augusta II w 1703 r.

W 1748 r. posiadłość nabył Józef Pac, hęabia na Horodyszczu i Dowspudzie. Pod opieką Paców dla biednej dotąd osady nastały najświetniejsze czasy. W 1797 r. właścicielem dóbr został hr. Michał Ludwik Pac (1780— —1835), generał wojsk polskich i francuskich, walczący przy boku Napoleona. Pac rozbudowuje miasto, uruchamia zakłady przemysłowe jak: serowarnię, garbarnię, bie-larnię płótna oraz fabrykę serwet i obrusów, które istniały do 1831 r.

Z dawnych pamiątek pozostał tylko kościół w stylu klasycystycznym. Nad głównym wejściem herb Paców — srebrne lilie, a poniżej tablica marmurowa opiewająca ważniejsze wydarzenia w historii świątyni.

Po obu stronach ołtarza głównego płaskorzeźby. Z lewej popiersie mężczyzny uwieńczone kwiatami z wyrytym herbem Paców; wsparta o kolumnę postać niewiasty w stroju greckim zdaje się opłakiwać zgon przedwcześnie zmarłego męża. Z prawej skrzydlata postać kobieca ryje na tablicy bohaterskie czyny zmarłego. U stóp jej rzucone godła rycerskie. Pomimo braku jakiegokolwiek potwierdzenia należy sądzić, że płaskorzeźby te poświęcone są Ludwikowi Pacowi.

Na uwagę zasługuje kilka obrazów Wojciecha Gersona. Na cmentarzu mogiła powstańców z 1863 r. Raczki w okresie międzywojennym były punktem granicznym i celnym z Prusami Wschodnimi.

Raczki mogą być punktem końcowym dla spływu górnym odcinkiem szlaku rzeki Rospudy względnie punktem wyjściowym dla rzeki Rospudy w obrębie Puszczy Augustowskiej.

Poniżej Raczek Rospuda płynie uroczą doliną. W korycie jej występują częste mielizny i głazy. Na odcinku Raczki — Dowspuda — wieś Jaśki, przy niskim stanie wody, wielokrotnie musimy wychodzić z kajaka.

Na wysokości zagrody na prawym wysokim brzegu i przez jakiś czas poniżej nurt staje się głębszy, brzegi nieco się obniżają i nie ma kamieni. Rzece towarzyszą olchy tworzące zielony tunel nad wodą.

Niski most drogowy, pod którym przepływamy lewym lub prawym brzegiem (uważać na podwodne pale).

48,5 km. Z prawej strony na wysokim brzegu ładny park XIXw., Dowspudzie z malowniczymi ruinami neogotyckiego zamku Paca. Była to wspaniała rezydencja wzniesiona na wzór angielskich zamków. Zgromadzone w niej były liczne dzieła sztuki, rzeźby, freski, galeria obrazów. Budowę pałacu rozpoczętą przez arch. Piotro Bosio, zakończył w 1. 1820—22 Henryk Marconi w stylu neogotyckim.

Po upadku powstania listopadowego pałac w Dowspudzie został zburzony. Obecnie jest tylko ryzalit i jedna z wieżyczek, zwana „Bocianią wieżą”, która ocalała jakoby dlatego, że podczas rozbiórki bociany miały na niej gniazdo.

Na przestrzeni prawie 3 km, pomiędzy Raczkami, Dowspudą i nieco poniżej, Michał Ludwik Pac wzniósł w 1824 r. na rzece Rospudzie 12 progów kamiennych, które tworząc wodospady dodawały uroku miejscowości. Wodospady zniknęły po rozebraniu tam. Jedynym ich śladem są mielizny kamieniste na tym odcinku rzeki. Pozostał również park o pow. 13 ha, z wieloma gatunkami drzew liściastych i iglastych. W parku znajduje się obecnie Technikum Rolnicze. W 1817 r. Pac założył tu również bielarnię płótna, która wkrótce upadła z braku materiału do bielenia.

W odległości 1,5 km od lewego brzegu naprzeciwko Dowspudy leży wieś Rudniki.

Poniżej Dowspudy po obu stronach obniżonych brzegów rzeki towarzyszą nam wydłużone kępy leśne będące zapowiedzią Puszczy Augustowskiej. Rospuda meandruje po podmokłej dolinie nadrzecznej. Na prawym wznoszącym się brzegu na tle sosnowego zagajnika dobre miejsce na biwak.

51,0 km. Z prawej, nad przecinającym rzekę traktem, jedyna zagroda wsi Chodorki jaka ocalała z okresu wojny. Most drogowy na drodze z Raczek do Augustowa biegnącej dotąd zach. brzegiem Rospudy. Przepływamy wzdłuż prawego brzegu. Na lewym, wsch. ciągną się już lasy Puszczy Augustowskiej.

52,5 km. Z prawej na bezleśnym brzegu, w pobliżu koryta początek wsi Jaśki.

Na wznoszącym się tarasowato brzegu w otoczeniu kęp sosen i świerków bardzo dobre miejsce obozowania, a w odległości ok. 250 m zagroda wsi Jaśki leżącej nieco dalej od rzeki. Za zgodą właściciela wspomnianej zagrody Józefa Jaśkiewicza można na brzegu Rospudy obozować lub kwaterować u niego. Poniżej wsi Jaśki oba brzegi rzeki ogarnia puszcza. Wkroczyliśmy w najtrudniejszy, przeszło trzykilometrowej długości odcinek Rospudy, która tutaj silnie meandruje. Koryto rzeki porośnięte trawą wodną często zmienia się, zarówno co do szerokości jak i głębokości. Brzegi przeważnie niedostępne, zbyt strome lub bagniste. W rzece mogą być zwalone drzewa, prąd szybki, w miejscach przeszkód nawet gwałtowny.

W niektórych sytuacjach, brodząc wśród wykrotów, dwuosobowa załoga kajaka z ledwością może go utrzymać przed porwaniem przez wodę i rozbiciem. Po 1 km z lewej, a po 2 km z prawej w lesie miejsce obozowania.

56,0 km. Z lewej — uroczysko Święte Miejsce. Na rzece mostek drogowy. Na małej polance wsch. brzegu w otoczeniu starej puszczy ogrodzone drewnianym parkanem — drewniane i kamienne krzyże i kapliczki. Obok rośnie 6 dębów i 2 lipy.

Jest to dawne miejsce kultu sięgającego czasów pogańskich. Obok znajduje się zorganizowane przez nadleśnictwo miejsce biwakowe. Obejmuje ono ogrodzone drągami miejsce pod namioty, stół z ławkami.

Z lewej do rzeki Rospudy wpada strumyk, odprowadzający wodę z odległego o 400 m na pn. jez. Jałowo, zwanego przez miejscową ludność Jołowo (pow. 19 ha, głęb. 12,2 m, dług. 1,1 km, szer. 0,35 km, 130 m npm.).

Poniżej Świętego Miejsca koryto rzeki oczyściło się z kamieni i mielizn. Na dnie połyskuje tu i ówdzie złoty piasek. Rzeka w częstych skrętach przepływa pasma na ogół suchych kwiecistych łąk (należących do mieszkańców wsi Jaśki) przerywanych wielokrotnie sięgającym do prawego brzegu lasem. Spotyka się tu najpiękniejsze partie zachodniej części Puszczy Augustowskiej.

W okresie sianokosów mogą wystąpić prowizoryczne kładki, które żniwiarze przerzucają przez rzekę, a które na ogół łatwo można usunąć lub podnieść.

59,0 km. Z prawej, uroczysko Młyńsko, most drogowy. Ok. 1 km od wsch. brzegu Rospudy biegnie z Raczek do Augustowa wspomniana droga. Poniżej rzeka wypływa na rozszerzającą się moczarowatą dolinę. Nurt jej słabnie, za to pojawiają się coraz większe zakręty, obfitsze zarośla i trzciny bagienne, w niektórych miejscach utrudniające jazdę.

Po przeszło 2 km spływu, poniżej mostu w uroczysku Młyńsko, na uroczej polance prawego brzegu wyborne miejsce na biwak. Punktem orientacyjnym pozwalającym je odnaleźć jest rosnąca nieco niżej na lewym brzegu kępa wysokich drzew (2 sosny, kilka olch i wierzba).

Poniżej uroczyska Młyńsko, Rospuda płynie wijąc się po podmokłej dolinie łąkowo-bagiennej. Towarzyszą jej 3 m wysokości ściany trzcinowo-tatarakowe, zasłaniające widoczność obu brzegów. Słychać narastający odgłos jakiejś maszyny. Za chwilę mija nas kosiarka rzeczna oczyszczająca koryto z roślinności podwodnej.

W dolnej części dolina łąkowa rozszerzyła się co najmniej do 2 km. Za nią po obu stronach ciągną się już na wyższych terenach — lasy. Koryto Rospudy przed ujściem do niej rzeki Blizny rozszerzyło się do 30 i więcej metrów. Towarzyszące poprzednio szuwary ustąpiły nieco miejsca olchom.

66,0 km. Z lewej ujście Blizny oraz 200 m od koryta pierwsze chaty wsi Szczebra, której główna część położona jest przy drodze Augustów — Suwałki o przeszło 1,5 km od rzeki Rospudy. We wsi sklep i przystanek PKS. Płyniemy wśród niskich, kwiecistych łąk. Podmokła dolina znacznie się zwęziła.

Brzegi Rospudy moczarowate, o zadrzewionych brzegach, szuwary, brak miejsc do lądowania. Z prawej od 100 do 150 m od koryta — puszcza: drobne świerki i sosny; z lewej, wysoki lesisty brzeg oddalony o ok. 400 m. Na skraju polanki tego wysokiego brzegu z widokiem na rzekę Rospudę i jej rozległą dolinę, w lipcu 1972 r. kręcono jedną ze scen filmu telewizyjnego „Czarne chmury”.

Przed ujściem rzeki Rospudy do jez. Rospuda Augustowska, lewy brzeg wznoszący się stromo prawie do 10 m pokryty jest młodnikiem leśnym. Prawy wysoki leśny brzeg ciągnie się nadal w odległości ok. 300 m, za pasem moczarowatych łąk.

67,7 km. Przed ujściem, zwężenie szerokiego, lejkowatego koryta: z lewej i prawej wystające z wody i dochodzące do obu brzegów wysokie groble, z lewej resztki pali — są świadectwem istnienia niegdyś w tym miejscu mostu.

Na obu podchodzących do koryta groblach miejsca odpoczynku. Po 200 m dalszego spływu rzeka skręca w lewo uchodząc do pn.-zach. krańca jez. Rospuda.

Przed ujściem z prawej zadrzewiona wyspa, którą od lądu oddziela wysoka, zarastająca wąskim pasem tataraku, cieśnina, można przez nią również wydostać się na otwarte wody jez. Rospuda.

Jez. Rospuda ma wydłużony kształt i kierunek jak rzeka Rospuda, tj. z pn. zach. na pd. wsch. Otoczone jest zwartym lasem, brzegi wznoszące się, wysokie. Po ok. 500 m spływu bliżej prawego brzegu zalesiona malownicza wyspa Wianek (nazywana też „Rób co chcesz”), dostępna do lądowania, ale ze względu na jej wypukłość i gęstość zadrzewienia, nie nadaje się do biwakowania. Za nią nad brzegiem rozległej zatoki, nieczynna obecnie, trawiasta wznosząca się wysoka binduga. Przy niej przystań obozu żeglarskiego.

150 m za wyspą, na lewym brzegu, miejsce na odpoczynek i biwak, a jeszcze 300 m dalej, wyniosły o łagodnie zarysowanej linii brzegowej, częściowo zalesiony, półwysep „Goła Zośka”. Jest to tradycyjne od dziesiątków lat miejsce zlotów i obozów młodzieżowych.

Nieco dalej, z prawej, wrzynający się w wody jeziora duży, wznoszący się zalesiony półwysep, a za jego cyplem rozległa zatoka. Na jej krańcu mała zadrzewiona wysepka oddzielona od lądu wąską cieśniną. Przez pas trzcin porastających cieśninę można jeszcze przepłynąć.

Na wysokości wspomnianej wysepki, na lewo, w środkowym pasie jeziora, kępa trzcinowo-tatarakowa o znacznej powierzchni.

Płynąc w kierunku Białej Góry i Domu Wycieczkowego PTTK, z lewej, na cyplu półwyspu utworzonego przez wody jez. Rospuda i rzeki Klonownicy — Ośrodek Wczasowy WSK z pomostem i hangarami na łodzie oraz domkami w lesie.

68,0 km. Przepływamy cieśninę łączącą jez. Rospudę z jez. Necko, zostawiając po prawej duży zalesiony półwysep — Topiłówka, przecinamy ujście Klonownicy i kierujemy się wzdłuż lewego brzegu Necka do przystani i Domu Wycieczkowego PTTK, wznoszącego się na wsch., urwistym i zalesionym brzegu.
Józef Kuran

Szlak Kajakowy – Rzeka Blizna

Szlak Kajakowy – Rzeka Blizna (Augustów – jez. Blizno)

Szlak kajakowy długości 35 km, znacznie trudniejszy od innych szlaków, lecz ciekawy ze względu na połączenie spływu z przewozem lądowym. Szlak przebiega bowiem od połączonych jezior Necko — Rospuda pod słaby prąd dolnym odcinkiem rzeki Rospudy, dalej poprzez serce Puszczy Augustowskiej, kapryśną i niezwykle krętą rzeką Blizną, jez. Blizno, a następnie ze wsi Danowskie, znad jej wsch. krańca, przewóz kajaka drogą polną do wsi Bryzgiel nad jez. Wigry.

Poprzednie trudności rzeki Blizny, na które składały się duża ilość kładek we wsi Strękowizna, zwalone w koryto podczas działań wojennych świerki i spłycenie nurtu przez powojenną regulację, znacznie się zmniejszyły.

Kładki zniknęły, gdy stanęły odpowiednie mosty, pozwalające na przejazd pod nimi. Ze świerkami w korycie na odcinku puszczy dali sobie radę turyści i czas, a z niewłaściwą regulacją sama rzeka wyrównując błędy człowieka. Dlatego też rzeka Blizna może służyć obecnie jako normalny szlak kajakowy, ale dla wytrawnych kajakowców, podobnie jak rzeka Rospuda.

Nie czekając aż wszystkie przeszkody całkowicie zostaną usunięte, warto poznać malowniczy krajobraz tego typowego puszczańskiego szlaku. Przez ostatnich kilka lat wielu turystów szlifowało zębate koryto rzeki Blizny. Pod siekierkami turystycznymi zginęło wiele kładek zbytecznych w Strękowiźnie, rozsądniejsi gospodarze w miejsce niezbędnych kładek postawili wyższe mostki, turyści w wielu pniach grodzących rzekę, wyrąbali wąskie rynny co pozwala przepłynąć lub w łatwy sposób przeprowadzić kajak. Jednakże, mimo tej poprawy, kandydaci na wodniaków nie powinni rozpoczynać nauki na rzece Bliźnie.

Wyruszamy z przystani Domu Wycieczkowego PTTK w Augustowie, kierując się wzdłuż wsch. brzegu jez. Necko na jez. Rospudę. Po drodze pozostawiamy na wsch. brzegu łagodny półwysep o wysokich brzegach, Gołą Zośkę, a nieco dalej z lewej malowniczą zieloną wyspę Wianek. Kierujemy się na pn.-zach. kraniec zwężającej się rynny jeziornej, na dwa wysokie drzewa, obok których uchodzi do jez. Rospuda jego imienniczka — rzeka Rospuda.

3,5 km. Ujście rzeki Rospudy. Płyniemy pod jej słaby prąd. Po 200 m drogi w korycie rzeki pale po dawnym moście. Brzegi Rospudy niskie, pokryte podmokłymi łąkami.

3,0 km. Z prawej ujście rzeki Blizny, na której wody kierujemy nasz kajak.

Nieco dalej, z prawej, ślepe odgałęzienie. Płyniemy lewą stroną. Mijamy leżące w wodzie drzewa, pnie, na brzegach obfite szuwary. Koryto ok. 10 m szerokie, głębokość ok. 2 m, dno muliste, nurt prawie niewidoczny.

Od wspomnianej pierwszej zagrody, na prawym brzegu idziemy polną drogą na pn. zach. ok. 500 m i od skrętu w lewo miedzą ok. 200 m dochodzimy do tablicy upamiętniającej masowe groby i miejsca straceń 8000 osób cywilnych i jeńców radzieckich pomordowanych przez okupanta w 1. 1941—44. Zwłoki zakopywano na miejscu w 8 zbiorowych mogiłach. Hitlerowcy w przeddzień klęski, zacierając ślady zbrodni, część zwłok odkopali i spalili. Dla uczczenia pamięci zamęczonych, na miejscu kaźni położono w 1958 r. płytę pamiątkową.

Wracamy do kajaków i płyniemy dalej pod słaby prąd. Na obu brzegach rzeki zagrody wsi Szczebra. Niektóre z nich znajdują się przy samym korycie, które nieco zwęża się i ma 5—6 m szerokości. Brzegi na odcinku wsi są dość wysokie, prawy zadrzewiony, do lewego miejscami podchodzi las sosnowo-świerkowy. Przy jednej z zagród położonych na lewym, wsch. brzegu latem 1972 r. zbudowano makietę starego młyna wodnego do wspomnianego już filmu „Czarne chmury”.

Wieś Szczebra, niegdyś miasto królewskie, powstała w XVII w. nad rzeką Blizną jako Ruda Szczebra. Pod koniec XVII i w XVIII w. był tam zakład produkcji żelaza z rudy darniowej. We wsi sklep i nadleśnictwo Szczebra.

Most drogowy na drodze Augustów — Suwałki. Część zagród wsi Szczebra leży po drugiej stronie drogi. 200 m poniżej mostu ujście rzeki Szczeberki płynącej z pn. zach. Na odcinku ponad 3 km powyżej ujścia Szczeberka jest uregulowana, wystarczająco głęboka (ponad 50 cm) i szeroka ok. 6 m.

Poniżej drogi i ujścia Szczeberki rzeka Blizna skręca w prawo płynąc rozległymi zakolami w kierunku wsch. Rzeka głęboka, kręta o ciemnym kolorze wody. Towarzyszą jej rozległe łąki i szuwary.

Ok. 1 km powyżej wspomnianego mostu na drodze — most gospodarczy na łąkach z tamą i 20 cm spadkiem wody. Przeniesienie kajaka prawym brzegiem łatwe, ok. 20 m. Na lewym brzegu kanalik melioracyjny długi ok. 150 m.

Z prawej (na lewym brzegu) 5 zagród wsi Szczeberka rozrzuconych pod lasem. Po obu stronach Blizny łąki, z dala lasy. Szerokość rzeki waha się od 5 do 10 m, jest kręta, brzegi na ogół wysokie, łąkowo-torfiaste, woda ciemna, ale czysta. Na brzegach z rzadka krzaki i gaje brzozowe, na łąkach brogi i stogi siana. Dalej z prawej strony do rzeki zbliżył się las. Zjawiły się też pierwsze zagrody wsi Blizna.

13,0 km. Most kolejowy na linii Augustów — Suwałki. Przed mostem bardzo ostre zakole i bród na rzece. Z prawej, obok grusze i sosny, teren nadający się na odpoczynek i biwakowanie.

Pod mostem kolejowym głazy, kamienie i pewien spadek wody. Kajak przeprowadzić ustalając przedtem głębszy nurt bez ostrych kamieni.

Powyżej mostu rzeka głęboka, kręta. Z lewej strony (na prawym brzegu) 150 m od koryta przystanek PKP Blizna.

Powyżej mostu kolejowego rzeka stała się jeszcze bardziej kręta i wąska; z prawej — szuwary i kępy lasu.

500 m wyżej, z prawej (na lewym brzegu) o 100 m od koryta leśniczówka Blizna i tuż poniżej most drogowy. Przed mostem kołki i drągi, naniesiona z wodą trawa. Trzymać się pod lekko widoczny z prawej strony prąd.

Powyżej mostu, z prawej — las, z lewej rzece towarzyszą kępy krzaków i pola orne.

15,0 km. Z lewej początki rozrzuconej wsi Strękowizna, ciągnącej się dalej na odcinku ok. 3 km na rozległej śródpusz-czańskiej polanie. Miejscami wieś leży po obu brzegach wijącej się podwójnymi skrętami Blizny. Niegdyś istniała tu mała huta żelaza rudników Strękowskięh, założona ok. 1665 r.

Po 400 m spływu następny most drogowy. Woda czysta, dno piaszczyste, przepływ pod mostem wygodny. Blizna płynie w obramowaniu olch i oczeretów, nurt spokojny.

Po okrążeniu dwu zakoli kolejny mostek drogowy z tzw. okrąglaków. Przepływamy bez trudności. Rzeka obecnie o wysokich, obrywających się brzegach wąska i kręta; z prawej — las, z lewej 100 m od koryta — zagroda, łąka i pola. Z lewej miejsce na odpoczynek i biwak.

Blizna szerokim łukiem oddaliła się nieco od rozrzuconych zagród wsi Strękowizny podchodząc na wsch. pod zwartą ścianę lasu.

Kolejny prowizoryczny mostek drogowy z okrąglaków. Przejazd wolny, ale wymaga pochylenia się płynących. Rzeka głęboka, brzegi niskie, moczarowate, w obramowaniu szuwarów.

Nieco niżej, na rzece płynącej przez podmokłe łąki jaz i spadek wody ok. 60 cm. Przeniesienie kajaka niezbyt wygodne z lewej strony (prawym brzegiem rzeki) rzeki.

W dalszym spływie na odcinku ok. 1 km, dwa prowizoryczne gospodarcze mostki z okrąglaków służące do przejazdu i przeprowadzania bydła na pola i łąki leżące po drugiej stronie rzeki. Przejazd pod nimi uzależniony od regulowania przepływu wody w jazie, może być jej za mało lub za dużo i wtedy zachodzi konieczność przenoszenia kajaka.

20,0 km. Most na drodze prowadzącej w lewo do Nowinki, w prawo do Przewięzi (4 km). Przepływ swobodny.

Powyżej, w odległości ok. 0,5 km ostatni na terenie wsi Strękowizna mostek (z okrąglaków), pod którym można przepłynąć w zależności od poziomu wody w rzece regulowanej przez wspomniany jaz.

Mijamy ostatnią zagrodę na prawym wysoko wznoszącym się brzegu i wjeżdżamy w młody sosnowo-świerkowy las. Koryto Blizny stało się znacznie szersze, dochodząc nawet do 30 m. W miejscach zwężeń rzeka staje się głębsza. Nurt słaby, wodorosty na razie nie stanowią przeszkód.

Mijamy jedynie dwie kładki leśne: pierwszą wysoką zaraz po wjeździe do lasu, drugą leżącą na wodzie już w głębi lasu.

Przy drugiej kładce kajak ustawiamy równolegle do przeszkody, po czym dwuosobowa załoga kajaka stając na kładce bierze kajak za dziób i rufę i przenosi go bez trudu na drugą stronę przeszkody.

Jesteśmy w sercu Puszczy Augustowskiej, w wąskim tunelu potężnych świerków.

Przy wysokim stanie wody trudności są znacznie mniejsze. W rzadkich jedynie wypadkach trzeba prowadzić lub przesuwać kajak. Przy niskim stanie wody trudności się zwiększają; prowadzenie, przesuwanie i przenoszenie będzie częstsze. A niewykluczone mogą być również zarośnięte partie rzeki (trzcina, sitowie, trawa).

22,0 km. Uroczysko Powstańce. Most na drodze leśnej prowadzącej na zach. do Nowinki i Blizny, na wsch. do Upust-ka, Danowskich i Przewięzi. Przejazd pod mostem swobodny. Z prawej (lewy wsch. brzeg rzeki) na malowniczej polanie nazwanej Powstańce, na pamiątkę obozowiska powstańców z 1863 r., tablica z napisem: Uroczysko Powstańce. Miejsce uświęcone krwią bohaterów powstania 1863 r.

W 1938 r. w 75 rocznicę powstania styczniowego, mieszkańcy pobliskich wsi Szczebra i Nowinka ufundowali i postawili w tym miejscu pamiątkowy obelisk, który podczas ostatniej wojny hitlerowcy usunęli.

Ostatnio staraniem oddziału PTTK w Augustowie oraz nadleśnictwa Szczebra obelisk odnaleziono i ponownie ustawiono. Jednocześnie dla uczczenia pamięci powstańców postawiono, obok odnalezionego, nowy obelisk z godłem państwowym, dwoma kosami ustawionymi na krzyż w otoku cierniowej korony i datą 1863. Na lewo od obelisku, na niskim cokole płyta z białego kamienia z napisem: Miejsce kuźni, w której kuto broń powstańczą — kosy.

Po przeciwnej stronie rzeki (zach.) na prawo od drogi znajduje się zorganizowane miejsce biwakowe, o którym informuje stojąca tablica. Ok. 1 km dalej na zach., z prawej latem 1972 r. postawiono osadę leśną do wspomnianego już filmu telewizyjnego „Czarne chmury”.

Z uroczyska Powstańce możemy odbyć krótką wycieczką pieszą do kępy cisów. Idziemy ok. 400 m drogą po lewej stronie Blizny w kierunku jej biegu, od tabliczki kierunkowej skręcamy w lewo i po dalszych 500 m dochodzimy do cisów, które świadczą, że niegdyś istniały w Puszczy Augustowskiej drzewostany cisowe.

Dalej płyniemy wśród leśnego gąszczu nadrzecznego. Nadbrzeżne wody rzeki porastają łany sitowia i innej roślinności wodnej. Jedynie środkiem wąska kręta strużka płynącej wody o połyskującym złotem piaszczystym dnie wskazuje nam kierunek. Płyniemy w półmroku i głuszy leśnej pod baldachimem nadbrzeżnych drzew. Bądźmy przygotowani na różne przeszkody, jak zwalone drzewo, gałęzie, płycizny, zarośnięte koryto. Wiemy, że przeszkody te łatwo pokonamy. Wiedzieliśmy przecież z góry, że szlak Blizny jest szlakiem pierwotnym, posiadającym posmak egzotyczności.

29,0 km. Most na drodze leśnej prowadzącej na wsch. do wsi Danowskie i na zach. do Podnowinki. Powyżej mostu pale i kołki. Koryto szerokie na ok. 20 m, ze strugą wolną od roślin szerokości 2—3 m, czystym piaskiem dna i z pasmami sitowia po bokach.

Ok. 200 m w prawo od mostu, przy drodze osada leśna Upustek (leśnictwo i 2 domy robotników leśnych). Na terenie osady możność biwakowania ew. kwaterowania. Do wypływu rzeki Blizny z jez. Blizno pozostaje jeszcze 200 m spływu. Pod mostem, a zwłaszcza tuż powyżej z uwagi na pale i kołki, kajak przeprowadzić.

Dalej płyniemy wśród pasm sitowia i otaczającej zewsząd puszczy, w wąwozie utworzonym przez wypływającą z jeziora rzekę. 4 km w kierunku zach. znajduje się przystanek kolejowy Szczepki, skąd można dostać się do Augustowa lub Suwałk.

30,0 km. Wypływ Blizny z pd.-zach. części jez. Blizno. Z lejkowatego wypływu Blizna kieruje się początkowo na zach., a następnie szerokim zakolem skręca ku pd. Przy wypływie, na lewym, wsch. brzegu, rybakówka Upustek.

Jez. Blizno (pow. 2,41 km2, głęb. 26 m, dług. 5 km, szer. 0,7 km, 128 m npm.) ciągnie się ze wsch. na zach., brzegi ma wysokie i suche, pokryte od pd. i zach. starym sosnowym lasem. Ma wyborne miejsca na obozowanie. Malowniczości dodaje mu szereg zatok i półwyspów oraz leżąca we wsch. części jeziora wysepka o pow. blisko 5 ha.

Po osiągnięciu jez. Blizno płyniemy nim do jego wsch. krańca, do wsi Danowskie. Za nami pozostała wydłużona zach. zatoka jeziora oraz na pn.-zach. brzegu wieś Ateny, do której można dojechać także autobusem PKS kursującym na trasie Augustów — Monkinie. Od Aten w kierunku zach. prowadzi brzegiem lasu ścieżka, którą można dojść na pd. stronę jeziora. Na początku, w lesie miejsce na odpoczynek i obozowanie. Przybrzeżne w tym miejscu wody jeziora płytkie, dno piaszczyste, brzeg obramowany trzcinami. Bliżej lewego, pn. brzegu, na wysokości ostatniej zagrody na jeziorze łąkowa wyspa otoczona wieńcem trzcin. Obok wspomnianej zagrody najwyższe wzniesienie 138 m npm., którego względna wysokość (w odniesieniu do poziomu wód jeziora) wynosi 10 m. Z tego miejsca rozległy widok na jezioro i jego pd. brzeg z rybakówką Upustek przy wypływie rzeki Blizny.

Naprzeciwko, na wysokim pd. leśnym brzegu zorganizowane przez leśnictwo Blizno nie strzeżone pole biwakowe.

Północny wysoki brzeg o tarasowatym zboczu, z kępami sosen, w wielu miejscach nadaje się na plażowanie i obozowanie, a przybrzeżne wody do kąpieli.

33,5 km. Na tym właśnie brzegu, na wysokości pn. krańca dużej, zalesionej wyspy na jeziorze nadleśnictwo Szczebra zorganizowało w nadbrzeżnej kępie sosnowego lasu nie strzeżone pole biwakowe. Pozostałą część pn. wysokiego brzegu jeziora porastają lasy. Znajdziemy tam dobre pole namiotowe, plażę i świetne kąpielisko.

Jez. Blizno kończy się zwężeniem o wysoko wznoszącym się brzegu obramowanym sosnami. Jest to bardzo dobry punkt widokowy na zalesioną wyspę, półwysep z lewej, przybrzeżne pasma trzcin i zagrody wsi Walne.

Na przesmyku szerokości ok. 250 m, pomiędzy jeziorami Blizno i Blizienko, znajduje się wieś Danowskie.

Nadmiar wód jez. Blizienko odprowadza do jez. Blizno krótka struga, którą jednakże ani pod mostem, ani poniżej nie można przepłynąć.

Jez. Blizienko (pow. 0,39 km8, głęb. 16,8 m, dług. 1 km, szer. 0,5 km, 134 m npm.) brzeg pd. ma zalesiony, na pn. znajdują się pola i zagrody wsi Danowskie.

Za przesmykiem półkilometrowej szerokości w kierunku wsch. znajduje się jez. Tobołowo (pow. 0,87 km2, głęb. 9,5 m, dług. 2,8 km, szer. 0,5 km, 134 m npm.), o niezwykle rozwiniętej linii brzegowej i 2 niewielkich wysepkach (0,7 ha), od pd. i wsch. otoczone jest lasem. Nad jego pn.-zach. krańcem leży wieś Kopanica, w której znajduje się sklep. Również i w Monkiniach odległych o 2,5 km od wsch. krańca jez. Blizno jest sklep oraz poczta.

Blizno, Blizienko i Tobołowo były niegdyś jednym długim jeziorem rynnowym. Z powodu wcięcia się w podłoże koryta rzeki Blizny poziom wody jeziora obniżył się powodując jego podział na trzy części.

Stąd można też odbyć niewielki spacer do ciekawego puszczańskiego jez. Busznica (pow. 0,5 km8, głęb. 48 m, dług. 0,9 km, szer. 0,75 km, 130 m npm.) położonego o prawie 2 km na pd.

Wracamy nad jez. Blizno do wsi Danowskie, skąd przewozimy sprzęt, polną i leśną drogą na odcinku 5 km, do wsi Bryzgiel, leżącej nad jez. Wigry.
Józef Kuran

Nazewnictwo kajaków w latach międzywojennych

Typy, budowa i nomenklatura nazewnicza kajaków w latach międzywojennych w Polsce

Kajakiem wówczas nazywano małą, wąską i lekką łódź sportową o spiczastej rufie, poruszaną za pomocą wioseł jedno- lub dwupiórowych trzymanych swobodnie w ręku, nie opartych o żadne specjalne urządzenia na łodzi. Podkreślano, że cechą charakterystyczną kajaka jest sposób siedzenia załogi w rzędzie, twarzą do kierunku jazdy.

Natomiast kajakiem żaglowym określano taki kajak, którego główną siłą napędową był żagiel. Pod względem budowy stanowił on typ pośredni pomiędzy zwykłym kajakiem ożaglowanym, a małych jachtem.

Kajaki – jak to wówczas określano -sportowe, dzielono na trzy grupy: kanadyjki wywodzące się z indiańskich canoe, kajaki szwedzkie (sztywne) będące potomkami „Rob Roy’a” i składaki, których rodowód był związany z grenlandzkimi kajakami Eskimosów.

Ówczesna charakterystyka kanadyjki mówiła o tym, że wyróżnia się ona pojemnością i elegancją kształtów i że jest z góry odkryta. Podkreślano jej prostotę konstrukcji zasadzającą się na tym, że do wewnętrznego kila przymocowano żebra wygięte w kształcie litery V w ilości 15-20. Żebra te w myśl tej konstrukcji zwierały u góry podłużne listwy (burtnice), biegnące od dziobu do rufy. Na żebrach z obu burt leżały listwy kształtujące, a na tym szkielecie klepki kładzione do czoła (na styk) lub klejonka (sklejka). Na zewnątrz całe poszycie oklejane było płótnem, malowane i lakierowane.

Luksusowe kanadyjki budowane były z mahoniu lub cedru i wtedy nie stosowało się płótna na wierzch. Według ówczesnych ocen kanadyjka doskonale nadawała się do spływów po rzekach o wodach średnio trudnych, a zalety jej najbardziej uwidaczniały się na wodach stojących, na jeziorach, w wąskich kanałach, wśród szuwarów i mokradeł. Pozwalała na duża swobodę ruchów, była więc doskonałą łodzią dla wędkarza i myśliwego. Ze względu na możliwość noclegu w łodzi, nadawała się wyśmienicie do wędrówek po wodach o mało dostępnych brzegach jak również do towarzyskich wyjazdów rekreacyjnych. Jednak choć falę kanadyjka znosiła dobrze, to jednak na większe kołysanie należało jej wierzch zaopatrzyć w nieprzemakalny fartuch, aby uchronić łódź od zalania i zatopienia. Ze względu na lekkość, kanadyjkę można było łatwo przenosić, mimo to z uwagi na nie rozbieralność dalszy jej transport był kłopotliwy. Tak widziano kanadyjkę w roku 1933. Trzeba jednak podkreślić, że w tym czasie kanadyjki były w Polsce łodziami rzadko spotykanymi.

Kajak szwedzki posiadał konstrukcję sztywną i był nierozbieralny. Na drewnianym jego szkielecie położone było poszycie. W zależności od sposobu jego wykonania wyróżniono następujące typy poszycia: klinkier – klepka na zakładkę; karweel – klepka do czoła (na styk); klejonko we – poszycie wyginało się z arkuszy klejonki (sklejki); szwedzkie płócienne – poszycie z płótna brezentowego, malowanego i lakierowanego, rozpiętego na sztywnym szkielecie drewnianym; diagonalne – oklepkowanie z krzyżujących się taśm drewnianych; scharpie – płaskodenne z desek; skypjak – skośnodenne z desek.

Spotykało się również kajaki szwedzkie z metalu i fibry. Kajaki sztywne były najpopularniejsze i najtańsze (50-200 zł). Nadawały się one do budowy własnymi siłami. Były na ogół szybsze od pozostałych typów. Nadawały się również do żeglowania. Wadą ich był duży ciężar. W handlu istniało wówczas dużo typów tych kajaków. Zostały wydane także plany ich budowy. Drewno na kajaki musiało być zwarte, suche, jednolitej barwy, bez smug, skaz, spękań i sęków, o równym słoju, niezwichrzonym, o dźwięku matowym lecz nie głuchym. Na kil, stery, wzmocnienia używano dębu. Na inne części wiązania – jesion i sosnę. Na poszycie – dąb (ciężki), sosnę (nietrwała), świerk (bardzo lekki lecz nietrwały). Na drzewca wiosła nadawały się sprężysty jesion i lekka jodła. Na kajaki luksusowe (w pierwszym rzędzie regatowe) używano drogich gatunków zagranicznych: mahoń, cedr, gabun, różne gatunki sosny amerykańskiej (biała, żółta, oregońska) i świerk kanadyjski. Najdroższy był pochodzący z Indii „teak”. Drewna gatunków pospolitych: buku, grabu, topoli, lipy, brzozy w szkutnictwie nie używało się. Stosowało się natomiast sklejkę (klejonka, dykta). Najlepsza była wodoodporna, klejona na bakelit („Kopak”), stosowana w lotnictwie, a nieco gorsza sklejana na kazeinę (certusowa).

Wszystkie części drewniane musiały mieć słój biegnący wzdłuż głównej osi.

Przed namakaniem drewno chroniono przez dwukrotne pokostowanie na gorąco olejem lnianym, malowanie i lakierowanie. Do malowania używano farb trwałych, dobrze kryjących, nietrujących i tanich. Z białych najlepsza była cynkowa, nieco gorsza biel kremska. Z żółtych stosowano chromy, z brązowych: ochrę, umbrę i brązową kasselską, z czerwonych czerwień angielską, a z zielonych zieleń ziemiastą. Do malowania części narażonych szczególnie na wilgoć, jak i części podwodnej, doskonale nadawał się czarny lakier asfaltowy. Do lakierowania używano specjalnych lakierów do łodzi, krajowych i zagranicznych. Do malowania kadłubów używało się trwałych i pięknych farb emaliowanych jak „Ripolin”, „Lustrolina”, „Okolin”, „Elegantyna”.

Składaki, jak już sama nazwa wskazuje, były kajakami rozbieralnymi. Na szkielecie, złożonym z krótkich, wygodnych do noszenia części, obciągnięta była opona gumowa lub płócienna. Dzięki małemu ciężarowi, łatwo było go przenosić, przewozić koleją lub samochodem. Dzięki lekkości i sprężystości konstrukcji oraz zaletom nautycznym zyskał sobie przydomek „pana wszelkich wód”. Był on wówczas najnowocześniejszą i najwszechstronniejszą łodzią turystyczną. W Polsce składaki wówczas miały już wielu zwolenników. Początkowo importowane z zagranicy, wkrótce były wyrabiane w kraju wraz z całym sprzętem pomocniczym w doskonałym gatunku (np. składak „Delfin”). Konstrukcja ówczesnego składaka miała swoją specyfikę. Szkielet z krótkich (do 1,50 m) części drewnianych obciągała wodoszczelna opona. Dobry składak musiał mieć szkielet konstrukcji prostej, przejrzystej, szybki w składaniu i rozbieraniu, sztywny, lekki, odporny na uderzenia i wstrząsy i łatwy do naprawy przy pomocy skromnych narzędzi z podręcznej skrzynki naprawczej. Na szkielety używało się wyłącznie wyborowego jesionu górskiego, o czystym, równoległym słoju. Jedynie części o podrzędnym znaczeniu (niektóre pręty, podłoga) oraz drzewca ożaglowania robiono z lekkiego świerku lub jodły. Najważniejsze konstrukcyjnie żebra w części środkowej niemal wyłącznie były wykonywane z krótkich kawałków sklejanych i nitowanych. Żebra gięte – bardzo lekkie, wzmocnione w górnych rogach zastrzałami – stosowało się tylko bliżej stew. Do silnego napięcia opony i usztywnienia szkieletu służyła dźwignia napinająca drabiny, stosowana przez wszystkie czołowe wytwórnie. Ponieważ z czasem guma opony rozciągała się, stewy posiadały przesuwane wkładki tzw. przedłuż-nice pozwalające na wydłużenie szkieletu, potrzebne do dobrego napięcia opony. Wszystkie okucia robiło się z twardego mosiądzu lub brązu. Stosowało się zasadę, że w składaku nie powinno być pojedynczych drobnych części, które można by zgubić, a składanie powinno być takie, aby dało się sprawnie wykonać bez żadnych pomocniczych narzędzi i bez użycia siły i nawet owano, że właz (kokpit) składaka powinien być przestronny (2,00-2,60 m), a pod pokładem, w części dziobowej i rufowej, muszą być łatwo dostępne luki ładunkowe na bagaż. Niektóre wytwórnie za tylnym siedzeniem konstruowały specjalny, bardzo praktyczny, luk na plecach. Starano się też robić fartuchy szczelne, a jednocześnie szybko odpinane w razie wywrotki. Najlepsze były fartuchy troczone z boków włazu i zapinane pośrodku. Cały składak pakowało się w 2-4 worki, z których najdłuższy miał 1,30-1,70 m.

Na opony do składaków używało się specjalnej siedmio lub pięcio warstwowej powłoki płócienno-gumowej. W środku znajdowała się osnowa z mocnej tkaniny lnianej lub juty, na to położona była cienka warstwa gumy, na to z obu stron cienka warstwa gumy. W składakach na rzeki zazwyczaj grubsza, bardziej śliska, często pokryta siedmiowarstwową oponę wzmacnianą cienką warstwą łyszczyku (miki) lub metalu od zewnątrz, wzdłuż listew drabiny lub dla ochrony przed słońcem. W Polsce przez podklejanie gumowych pasów opony składakowe były wyrabiane w wysokim gatunku przez firmy: „Piastów”, „Sanok”, powłoki, najlepsze są z wulkanizowanej gu- nok”, „Wolbrom”. Były one aprobowane my. Okucia metalowe, pozornie lepiej chronione- przez Komisję Techniczną P.Z.K. chroniące składak przy uderzeniu, w rzeczywistości w tym czasie kajaki dzielono na kategorie sztywności szybko niszczyły gumę opony, porie: wędrowne (turystyczne), wyścigowe nieważ guma „nie lubi” sąsiedztwa metalu. (regatowe) i spacerowe. Dziób gumowy, nie niszcząc powłoki. Od kajaków turystycznych żądano by jednocześnie pełnił rolę zderzaka. W praktyce bezpieczeństwa, wygody i mocy. Szybkość stanowi ważniejsze – umożliwiło na kajakach wiosłowych trudny przy poprzednich typach ożaglowania, zwrot przez sztag. Mimo dużej powierzchni żagla dzięki nisko umieszczonemu środkowi parcia wiatru, stateczność łodzi miała być większa niż przy innych typach ożaglowania. Ożaglowanie jol stanowiło już „prawdziwe” żeglarstwo. Twierdzono jednak, że zbyt wielka ilość żagli utrudnia manewrowanie, a korzyść z foka jest, jak i w słupie, wiano na dalszym planie. Natomiast kajaki regatowe za główny cel miały szybkość (rys. 12) Były smukłe, lekkie, zgrabne, mniej wygodne i bardziej wywrotne. Pośrednią kategorię stanowiły kajaki spacerowe, lżejsze i szybsze od turystycznych, nie nadające się jednak do dalszych wędrówek. Osobną i specyficzną kategorię stanowiły kajaki żaglowe.

W kajakarstwie lat międzywojennych funkcjonowały pojęcia kajak ożaglowany
i kajak żaglowy. Wiedziano doskonale, że na każdej większej wodzie nizinnej żagiel może stanowić niezwykle pożyteczne uzupełnienie kajaka i że każdy kajak turystyczny można ożaglować. Wśród typów ożaglowania kajaka wyróżniano: lugger, ket, slup, ket-jol, jol (rys. 13). Dla żeglarzy amatorów proponowano najodpowiedniejsze dla nich proste ożaglowanie lugger lub ket. Szczególnie lugger, dzięki łatwości w podnoszeniu i opuszczaniu oraz niemożności „zacięcia się” przy manipulowaniu, stanowił typ najbardziej wskazany. Uważano, że słup zbliża kajak wyglądem do ożaglowania dużych jachtów, lecz korzyść z użycia foka jest bardzo problematyczna, natomiast ożaglowanie ket jol, mniej popularne, miało być bardzo celowe, praktycznie wątpliwa. Klasyczne wymiary ożaglowania „wędrownej” dwójki „Kleppera” wynosiły wówczas: grot – 2,5 m2, bezan – 1,5 m2, fok – 1,0 m2, a więc łącznie 5,0 m2. Przy bezwietrznej pogodzie wywieszano wszystkie płótna. W razie słabego wiatru jechało się z ożaglowaniem słup lub ket-jol, przy większym wietrze – na foku i bezanie (bez grota) lub na samym grocie. Przy bardzo silnym wietrze, bezan zakładano na miejscu grota. W ten sposób stopniowano ilość płótna od 5,0 m2 do 1,5 m2. Bogate ożaglowanie (ponad 3 m2) wymagało stosowania mieczy i stateczników. Miecze musiały się podnosić w razie najechania na płyciznę, a jednocześnie nie powinny wypływać same na powierzchnię wody. Ciężka wkładka metalowa, ewentualnie okucie spodu miecza i dobre zamocowanie z po-przecznicą rozwiązywało to dostatecznie. Miecze były niezbędne do żeglowania na wiatr (na ćwierć wiatru). Na kajakach wiosłowych, korzyść z użycia mieczy była minimalna, to też w miejscach gdzie trzeba było lawirować lub iść ostro do wiatru, korzystniej było żagle spuszczać i wiosłować. Przy jeździe na wiatr z dość silnym prądem, rolę mieczy bowiem spełniał prąd, znosząc działanie „dryfu”. Stateczniki chroniły kajak przed wywrotką w razie zbyt silnego pochylenia przez podmuch wiatru. Były to nadmuchiwane powietrzem węże gumowe o długości ok. 3 m, przypinane u burt kajaka.

Bardzo specyficzne były w tym czasie kajaki żaglowe dla których protoplastą był „Nautilus” Baden-Powella. Określano je wówczas jako małe, lekkie żaglówki mieczowe, o spiczastej rufie („spitzgat”). Posiadały one konstrukcję nieco odrębną od kajaków wiosłowych. Stępka była w nich mocno wygięta ku dołowi. Przez uniesienie stew, miały dużą zwrotność. Dzięki głębokiemu, umieszczonemu pośrodku w skrzynce, mieczowi, posiadały dużą powierzchnię bocznego oporu podwodnego, a więc mogły iść ostro na wiatr. By móc zwalczać jeziorową lub przybrzeżną falę, miały wyższe burty (ok. 30 cm). Ożaglowanie klasycznych typów wynosiło: 6,5 ; 7,5; 8,5; 10 i 13 m2. Najczęściej spotykanym ożaglowaniem było ket-jol i słup, rzadko kiedy jol. Jako ciekawostkę można tutaj podać, że w Ameryce przyjął się typ regatowych kajaków żaglowych z wysuwanym za burtę siedzeniem dla żeglarza, co umożliwiało balastowanie przeżaglowanej łodzi.

Osprzęt kajaka stanowiły: omasztowanie (drzewca: maszty, bomy, gafie, ewentualnie rejka), ożaglowanie (żagle: grot, bezan, fok) oraz olinowanie (liny stałe: sztag, wanty, ruchome: fały, szkoty). Grubość drzewc dla zwykłego kajaka wynosiły: maszt ok. 50-45 mm, bom ok. 35-30 mm, gafel ewentualnie rejka (lugger) ok. 30-20 mm (węższe u końców). Dla poręczności, wszystkie drzewca były rozkładane na krótkie (do 1,30 m) części. Złączenia, podobnie jak u wioseł na mosiężne tuleje. Długość drzewc zależała od wielkości powierzchni żagla.

Na żagle stosowane były tkaniny cienkie, gęste: mocny nansuk, „makko”, „kera”, „shirt”. Dobre żagle szyto z wąskich brytów (ok. 40 cm), na brzegach i na złączeniach wpuszczając na zakładkę i przeszywając podwójnie na okrętkę, aby przycisnąć brzeg szwu. Krawędzie (liki) od strony drzewc były obszyte tzw. likliną z miękkiej, słabo-skręconej linki o średnicy 4 mm. Fok posiadał liklinę tylko od strony sztagu. Do przywiązywania żagli do drzewc służyła żmijka (od strony masztu) i marlinka (gafel, bom). Sposób szycia żagli i wiązania marlinki ilustrują rysunki 16 i 17. Olinowanie stałe wykonywało się: w składakach – z mocnych 4 mm linek konopnych lub lnianych, w kajakach żaglowych – także z linki stalowej średnicy 2 mm. Sztag zaczepiany był do topu masztu pętlą, u dołu dochodził do stewy przedniej. Naciągany był za pomocą ściągacza. Wanty od topu masztu biegły na boki, do burt usztywniając maszt. Zaczepiane były o pierścienie wantowe.

Olinowanie ruchome służyło do stawiania i opuszczania żagli (fały) oraz do manewrowania nimi (szoty). Fały robiło się ze ścisłe skręconej gładkiej linki konopnej lub lnianej o średnicy 4 mm. Biegły one od pięt borna, gafla, głowy foka i pika gafla do bloków, zawieszonych u topu maszta (dla każdego fału osobny blok), skąd schodziły w dół, gdzie były mocowane na tzw. knagach, umieszczanych przy burtnicy u nasady maszty.

Szoty, z miękkiej plecionej (nie skręcanej) linki bawełnianej (grubości 6 mm). Łączyło się z bomem w odległości 50-70 cm od noka (najczęściej przez uchwyt). Szoty foka, dwudzielne przywiązywało się do rogu szkotowego (od strony masztu). Celem ułatwienia manewrowania Szkotami, stosowało się bloki pośrednie.

Wszystkie te liny, zarówno stalowe, jak i konopne, musiały być zakończone oplotami, uniemożliwiającymi tworzenie się tzw. krowich ogonów.

Do lin należała jeszcze cumka, długości ok. 5 m ze smołowanej linki konopnej grubości 6 mm oraz linka holownicza, konopna, grubości 6 mm, długości 20 m.

Okucia żeglarskie stosowane w kajakarstwie obejmowały: ściągacze, pierścienie masztowe, łączniki, knagi, bloki, kausze, pierścienie i uchwyty.

Niezbędnym dopełnieniem kajaka było dwupiórowe wiosło. Służyło ono nie tylko do napędu łodzi, lecz również do sterowania i hamowania.

Wiosło musiało być lekkie – 1200-1400 a regatowe o drążonym drzewcu nawet 800 g, w miarę długie =- 260-270 cm, a na szerokich kajakach do 300 cm.

Średnica drzewca w miejscach chwytu wynosiła 35 mm, a u nasady pióra 30 mm, długość pióra 40-45 cm, a szerokość 14-16 cm. Krawędź zewnętrzna o grubości 10 mm była okuwana miedzią tak jednak aby rogi były zaokrąglone.

Ze względu na poręczność wiosło kajakowe było dwudzielne. Złączenia były z mosiężnych tulei, wsuwanych szczelnie jedna w drugą i okutych na końcu drzewc. Długość tulei obejmującej wynosiła 15-20 cm.

Złączenie tulei na tak zwane zamknięcie bagnetowe umożliwiało ustawianie piór pod kątem 90, co było istotne przy pływaniu pod wiatr. Od strony garnącej, pióra były łopatko wato wgłębione. Odwrotna strona posiadała grzbiet, nadający pióru moc, sztywność i sprężystość. Wiosła fabryczne miały pióra doklejane do drzewc. Wiosła musiały być starannie lakierowane, ze względu na to, że były szczególnie narażone na namakanie i uszkodzenia. Wyjątek stanowiła rękojeść (odręczna), z której lakier zdrapywano aby lepiąc się nie odparzał rąk. Ściekaniu wody wzdłuż drzewca zapobiegały gumowe pierścienie ściekowe. Przed odgniataniem dłoni chroniły gumowe uchwyty czyli mankiety używane również przez tenisistów na rakiety. Wiosło kanadyjskie czyli kopyść miało długość równą wysokości wioślarza. Stosunek pióra do drzewca wynosił 1:1. Drzewce w górnej części posiadało główkę, a w dolnej pióro, szerokości 14-16 cm. Najlepsze były kopyście z jesionu.

Do utrzymywania kajaka na wodzie służyły komory powietrzne w postaci: skrzynek wodoszczelnych, zalutowanych „blaszanek” i najwygodniejszych dętek gumowych umieszczanych w dziobie i rufie łodzi. W przypadku kajaków ożaglowanych wzdłuż burt przypinano tzw. stateczniki o długości ok. 3 m.

Poza względami bezpieczeństwa, najważniejsza była kwestia wygodnego siedzenia. Stosowano bardzo wygodne dziurkowane „talerze” klejonkowe (sklejkowe), używane do krzeseł. Siedziska lekko opadały ku tyłowi, a różnica poziomu wynosiła ok. 3 cm.

Oparcia na plecy, umieszczano na wysokości łopatek i musiały być ruchome, obracające się około osi poziomej aby nie uciskać brzegami ciała i wygięte łukowato wypukłą stroną do pleców. Aby nie uciskały kręgosłupa w środku oparcia zostawiano szparę szerokości ok. 12 cm. Oparcia te skąpo lakierowano, gdyż gęsty lakier przyklejał się do ciała i odparzał. W czasie dłuższych wyjazdów, na siedziska i oparcia nakładało się poduszki pneumatyczne, bądź też wypchane kapokiem, trawą morską, sianem lub włosiem. Poduszki obszywano grubym lnem, bo zbyt gładkie materiały odparzały. Bardzo praktyczne były materacyki namiotowe, pneumatyczne lub wypychane. Materacyki sporządzano także z dętek rowerowych (4-5 dętek na materacyk). Materacyki i oparcia przywiązywało się do kajaka tasiemkami.

Fartuch, opinany na burtnicy, chronił wnętrze kajaka od wody w czasie deszczu lub dużej fali. Musiał być szczelny lecz jednocześnie łatwo odpinany w razie wywrotki. Fartuchy szyło się z cienkiego lecz gęstego płótna namiotowego lub specjalnej materii gumowej. Zamocowywało się go przypinając do burtnicy dobrymi zatrzaskami lub też obtykając we wrębek („felc”), wycięty w listwie burtnicy. Brzeg fartucha musiał być sztywny. W tym celu obszywa-ło się go twardą, nieciągliwą taśmą o szerokości 3 cm, lub też wzdłuż brzegu szyło się pochwy, w które wchodziły cienkie listewki drewniane (przy zapięciu zatrzaskowym). Na rogach narażonych szczególnie na rozdarcie dawało się naszywy. W fartuchu wycinano otwory dla załogi. Miały one kształt „kominów”, wysokości 20-30 cm. „Kominy” te opinały szczelnie tułów wioślarza. W tym celu posiadały w górnym brzegu ściągaczki gumowe lub sznurkowe. Prócz tego, aby fartuch przy wiosłowaniu nie opadał, posiadał taśmy nakładane na kark. Z boku lub z przodu znajdowały się kryte zapięcia na zatrzaski lub błyskawiczne.

W wyposażeniu kajaka bardzo pożytecznym dodatkiem był ster nożny. Zapewniał on kajakowi większą zwrotność, a przy wietrze zapobiegał przemęczeniu ręki, zmuszanej przy „boczeniu” kajaka do ciągłego „zarabiania” silniej z jednej strony.

Z dwóch stosowanych systemów: pedałowego i orczykowego, uznawano, że praktyczniejszy jest orczykowy, a najlepsze są stery całkowicie metalowe z opuszczoną płetwą. Na oprawę steru nasadzano drewnianą lub metalową poprzeczkę – sterownicę, od której biegły linki sterowe do orczyka, umieszczonego we włazie pod stopami tylnego wioślarza. Orczyk nasadzony był na podstawkę, przymocowaną do drabiny podłogi. Jeśli z kajaka miało korzystać parę osób, orczyk musiał być przestawiany zależnie od długości nóg sterującego. Linki sterowe (cięgła) robiło się z miękkiej i plecionej (niekręconej) linki bawełnianej grubości 4 mm. Od sterownicy i włazu, linki sterowe biegły ponad tylnym pokładem, skąd przez otwory w tylnej burtnicy dochodziły do orczyka. Płetwę steru podnosiło się linką impregnowaną (smołowaną) grubości 3 mm. Na środku sterownicy umieszczało się bloczek do tej linki.

Wyposażenie kajaka dopełniały jeszcze: cumka do przywiązywania łodzi na postoju, proporczyk i wózek składany. Cumkę długości 5 m, z 6 mm smołowanej linki konopnej, przymocowywano, a najczęściej wplatano na stałe do ucha, umieszczonego w dziobie. Ucho mocno wkręcano w stewę bądź też przynitowywano do okucia chroniącego przód łodzi. Obok ucha umocowywało się tulejkę na proporczyk. Oprawka, wsuwana w tulejkę, umożliwiała pochylenie się „drzewca” proporczyka w razie zawadzenia o przeszkodę. Najlepsze były oprawki z kawałka sprężyny lub twardej rurki gumowej długości 10 cm. Proporczyk, w formie trójkąta równoramiennego o stosunku boków 3:5 był albo zwykły o wymiarach 1525 cm, lub duży 3050 cm. Proporczyk miał barwy klubowe lub związkowe. Używanie proporczyków osobistych nie było przyjęte. Prawo używania proporczyka PZK o barwach czerwonej i białej, posiadali wszyscy członkowie klubów i sekcji kajakowych zrzeszonych w PZK w stopniu „włóczęgów” i „wygów”. Proporczyk zwykły PZK wywieszało się na drążku wysokości 35 cm, umieszczonym na dziobie kajaka czerwonym bokiem do góry. Proporczyk duży służył do wywieszania na masztach klubowych. Podczas jazdy pod żaglem, proporczyk wciągało się na pik gafla, przy ożaglowaniu typu Marconi na top masztu.
Roman Klim

Kajakarstwo turystyczne od 1930 do 1939

Kajakarstwo turystyczne od 1930 do 1939

Lata 30-te XX w. stanowią najwspanialszy okres rozkwitu polskiego kajakarstwa. Niezwykle dynamicznie rozwijało się polskie kajakarstwo w okresie od powstania PZK do wybuchu II wojny światowej. W tym czasie prowadzono niezwykle wytężoną pracę organizacyjną. Główny jej kierunek stanowiła oczywiście turystyka, rozwijająca się żywiołowo. Niemała była w tym zasługa wielu wybitnych działaczy. Dzięki talentowi organizacyjnemu Marii Podhorskiej-Okołów powstawały obiekty turystyczne, kluby, organizowano spływy, wystawy sprzętu… Oprócz niej działała cała plejada wspaniałych i oddanych sprawie działaczy. Choć tylko z nazwiska wymienić należy: braci W.R. Drygów, M. Ohli, O. Chlamtatscha, T. Grabowskiego, T. Czajkowskiego, L. Sołtysa, S. Gabryszewskiego, L. Leszka, W. Rzońca, T. Przybylskiego, E. Michalika, S. Andruszewicza, C. Woźnego, E. Muszelskiego, Z. Baumgart-nera, B. Jastrzębskiego. Byli także Rothowie, Nideccy i wielu innych.

W tym czasie podjęto produkcję lekkiego, o ciężarze 25 kg kajaka składanego w Zakładach Kauczukowych w „Piastowie”. W ramach zagospodarowania szlaków wodnych powstało 15 stanic wodnych i 17 stanic kajakowych, głównie nad Brdą (10), na Pojezierzu Brodnickim oraz Suwalsko-Augustowskim .

Gwałtownie rośnie ilość spływów i imprez kajakowych. I tak np. w 1931 r. sześciu maturzystów z Ostrowca Świętokrzyskiego, na zbudowanych przez siebie drewnianej konstrukcji – dwuosobowych kajakach „Neptun”, „Delfin” i „Syrena” odbyli spływ Kamienną i Wisłą do Bałtyku, po czym już Zatoką Gdańską do Gdyni i Helu. Spływ trwał w sumie 20 dni, nie licząc kilkudniowych postojów na zwiedzanie. Szybkość płynięcia wyniosła około 9 km/h, pokonano trasę długości 640 km. Godnym podkreślenia jest fakt, że wszyscy uczestnicy tej trudnej wyprawy (K. Dybowicz, M. Morawiecki, J. Rylski, S. Szafrański, H. Summ i A. Żebrowski) byli nowicjuszami w kajakowaniu. Wypłynęli oni z Ostrowca 9 czerwca, a dopłynęli do Gdyni 5 lipca, przy czym na Kamiennej musieli sforsować 14 młynów i jazów.

Z każdym rokiem wzrastała liczba członków w Klubach. Na przykład w Kolejowym Klubie Wioślarskim w Krakowie liczba członków powiększyła się w 1932 r. o 21 osób i liczył on 34 osoby. W sezonie tegoż roku tylko ten jeden Klub zorganizował 303 wycieczki kajakowe i wioślarskie, pokonując 38 708 km. Bardziej doświadczeni członkowie odbywali spływy zagraniczne – Prutem i Dunajem do Morza Czarnego oraz z Czerniowiec do Warny. Młodsi koledzy spływali Wisłą do Bałtyku i dalej do Helu. W 1939 r. Klub ten liczył już 66 osób. Zorganizował 197 wycieczek a jego członkowie przepłynęli w sumie 35 589 km, przy czym za najpoważniejszy kajakowy wyczyn należy uznać opłynięcie na składakach Sycylii przez M. Plebańczyka, Z. Figułę, E. Naglera i B. Dziewińskiego.

Tradycją zaś tego Klubu stało się pływanie Wisłą na trasie Kraków-Bałtyk, co uczyniono w tym roku kilkakrotnie.

Wiosną 1932 roku w Warszawie przy Wale Miedzeszyńskim pod numerem 9 otwarto stanicę Sekcji Wodnej Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W jej budynku mieściły się pomieszczenia klubowe, szatnie, ciemnia fotograficzna, dwie łazienki i prysznice. Było też 5 boksów na 45 kajaków, 80 szafek na sprzęt i ubrania członków Sekcji. Prezesem Sekcji był Władysław Gruszczyński, wiceprezesem i zarazem szefem przystani Adam Wisłocki, a gospodarzem Maria Podhorska-Okołów. Sekcja liczyła 65 członków, z których 30 przepłynęło w roku 1932 16 000 km, a rekord pobiła Halina Zasztowtowa przepływając kajakiem 2000 km.

Rozwojowi turystyki kajakowej sprzyjała niczym nie krępowana swoboda poruszania się po wodach śródlądowych, a także morskich. Pomocną w tym względzie była możliwość przewożenia kajaków tanim, ale jednocześnie bardzo solidnym transportem kolejowym, co umożliwiało realizację dłuższych, wielodniowych wypraw do odległych zakątków kraju, by jak najwięcej zwiedzić i dotrzeć tam, gdzie szlak nie był jeszcze przetarty. Przejazdy nie były trudne, ponieważ kolejowe wagony bagażowe zabierały sprzęt turystyczny i kajaki bez ograniczeń.

W roku 1933 miało miejsce kilka znaczących wydarzeń. Jego najgłośniejszą imprezą wodną był odbyty w czerwcu i lipcu -gigantyczny jak na owe czasy – spływ Wisłą pod hasłem „Przez Polskę do morza”. Jej organizatorem była Liga Morska i Kolonialna przy wydatnej pomocy Państwowego Urzędu przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego. Komandorem Spływu był generał brygady Stanisław Kwaśniewski – kierownik Wydziału Żeglugi Śródlądowej przy Zarządzie Głównym LMiK. Do Torunia był to spływ gwiaździsty w oparciu o własne plany, natomiast 4 sierpnia wszyscy uczestnicy spotkali się w tym mieście – obchodzącym 700-lecie -aby go zwiedzić. Następnego dnia ogromna liczba kajaków, łodzi wiosłowych i żaglownych wyruszyła na trasę: Fordon-Chełmno-Grudziądz-Gniew-Tczew-Gdańsk.

W Gdańsku uczestników spływu załadowano na holowniki i „Dar Pomorza” i przewieziono do Gdyni. Płynięto w grupach województwami. W spływie uczestniczyli wodniacy z całej Polski. Wzięło w nim udział 2100 uczestników i około 1000 łodzi. Wśród uczestników bracia Roman i Janusz Zalescy i Adolf Nowicki pokonali 2958 km, a Jan Paprocki i Zbigniew Więcek przepłynęli 2750 km. 12 listopada 1933 r. w niedzielę w sali kinoteatru „Stylowy” w Warszawie odbył się uroczysty pokaz filmu o spływie „Przez Polskę do morza”.

Innym, również ważnym wydarzeniem tego roku było otwarcie nieco wcześniej pierwszej Ogólnopolskiej Wystawy Kajakowej, Turystyki Wodnej i Wioślarstwa połączonej z targami. Jej organizatorem był Klub Wioślarski „Wisła” w Warszawie, w porozumieniu z Polskim Związkiem Kajakowym i Polskim Związkiem Żeglarskim. Wystawę zorganizowano w dniach od 17 kwietnia do 8 maja na terenach wystawowych „Bagatela” w Warszawie. Miała ona niezwykle bogatą ofertę zawartą w siedmiu działach, ogarniającą całokształt problematyki wodniackiej i o szerokiej skali rozpiętości tematycznej, w której kajakarstwo było jednym z fragmentów, zresztą bardzo znaczącym. Najbardziej okazałe eksponaty i największe stoiska należały do Stoczni Łodzi Władysława Urbaniaka z Poznania. Firma ta obok regatowych łodzi wioślarskich i jolek dała przegląd kilku typów kajaków. Uwagę zwracał luksusowy kajak kryty afrykańskim gabonem o mosiężnych okuciach, dwuosobowy i przystosowany do żagla (cena 420,- zł). Stocznia Modlińska Państwowych Zakładów Inżynierii obok ślizgaczy pokazała kajaki sosnowe w cenie 90,-zł. Kajak typu „Delfin” Fabryki Wyrobów Gumowych „Wolbrom”, zaopatrzony był w nowość – w boczne komory powietrzne oraz wewnętrzne torby na przybory i bagaż. Kajak ten można było złożyć w dwa ręczne pakunki o łącznym ciężarze – wraz z wiosłami – 35 kg (cena 410,- zł). Fabryka Wyrobów Drzewnych hr. Larissch-Mnnicha w Jaworzu na Śląsku zaprezentowała kajaki, składane zwane „Polski Pionier” (cena 510 zł.) Fabryka Śmigieł i Wyrobów Drzewnych (Szamański i Ska) pokazała kajak ze sklejki o gr. 3 mm, bardzo mocny lecz ciężki. Kajak aluminiowy o wadze 28 kg (cena 500 zł) został wyeksponowany przez Firmę „Perun”. Zakłady Kauczukowe „Piastów” wyszły na rynek z nowym typem kajaka uprzednio nie używanym, o nowej konstrukcji szkieletu i siedmiowarstwowej powłoce gumowej. Fabryka Fornierów i Dykty braci Konopackich w Mostach zastosowała do budowy kajaków sklejkę „hydroplanową”, odporną na wilgoć. Kajaki tego rodzaju wyrabiały Mazowieckie Warsztaty Szkutnicze w Płocku. Na uwagę zasługiwały wyroby uczniów Szkoły Rzemiosł w Aleksandrowie oraz Państwowego Instytut Robót Ręcznych w Warszawie. Instytut przedstawił kilka typów kajaków zaprojektowanych przez inż. Paulego. Z polskich wytwórców były jeszcze wyroby Ernesta Jenknera z Bielska i Jana Lahna z Chojnic, a z zagranicznych „Klepper” z Niemiec i Związku Producentów Czeskich. Trzeba podkreślić, że idea wystawy znakomicie wyszła naprzeciw 35-tysięcznej rzeszy kajakujących wówczas w Polsce.

Powodzenie i sukces spływu „Przez Polskę do morza” w 1933 r. spowodowały, że ci sami organizatorzy urządzili go ponownie w 1934 r. pod hasłem „Cała Polska do morza”. Spotkały się na nim zespoły uczestników z niemalże wszystkich naszych rzek, aby ponownie udokumentować ich wartość nie tylko jako śródlądowych szlaków wodnych (co było oczywiste), ale podkreślić znaczenie ich związków i zespolenia z morzem i wyjścia w szeroki świat. Postanowiono, że Spływ zatrzyma się w Warszawie, w dniu otwarcia III Światowego Zjazdu Polaków, to jest 5 sierpnia, po czym wyruszy do Gdyni. W imprezie uczestniczyło 1400 osób i 773 łodzie.

W 1934 r. ustanowiono Turystyczną Odznakę Kajakową. Miała ona zachęcać do uprawiania tej dyscypliny turystyki. I rzeczywiście patrząc z perspektywy czasowej, można stwierdzić, że doskonale spełniła tę rolę.

W roku 1934 było już 57 klubów i sekcji kajakowych zrzeszonych w Polskim Związku Kajakowym. W latach 1935-1939 kajakarstwo turystyczne objęło swym zasięgiem już cały kraj. Na ogólną liczbę 9300 członków Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, do Polskiego Związku Kajakowego należało 7500. Oprócz uprawianej indywidualnie i w klubach turystyki kajakowej urządzane były ogólnopolskie spływy kajakowe na Brdzie i Dunajcu, które w latach późniejszych stały się międzynarodowymi i trwają do dzisiaj. I Międzynarodowy Spływ Kajakowy Brdą na Trasie Charzykowy-Bydgoszcz odbył się w 1937 r. Został także zrealizowany pierwszy kurs kierowników wycieczek, obozów i spływów kajakowych. Równocześnie organizuje się inne spływy dla cudzoziemców. Zawsze wyjeżdżają z Polski pod urokiem naszych szlaków wodnych. Niemałym naszym osiągnięciem było przyznanie Polsce przez I.R.K. (Międzynarodową Organizację Kajakową) w roku 1938 -I miejsca za najlepszą działalność turystyczną. Nie mniejszym sukcesem było powołanie w tym samym roku do Zarządu I.R.K. naszej przedstawicielki – Marii Podhorskiej – Okołów, jako wybitnej specjalistki do spraw turystycznego kajakarstwa. Był to niewątpliwie jej osobisty sukces, ale także wyróżnienie dla polskiego kajakarstwa turystycznego. Wydarzeniem bez precedensu do dzisiaj było także uznanie przez I.R.K. języka polskiego za jeden z oficjalnych języków tej federacji, a także przyznanie Polsce prawa organizowania II Mistrzostw Świata w Augustowie w 1942 r.

Godnym podkreślenia jest fakt, że w 1938 r. funkcjonowały w Polsce 143 kluby kajakowe oraz 326 przystani i stanic wodnych.
Roman Klim

Początki kajakarstwa w Polsce

Początki kajakarstwa w Polsce

Kajakarstwo w Polsce rozwinęło się znacznie później niż w innych krajach. Co prawda pierwszą wzmiankę znajdujemy jeszcze w prasie ubiegłego stulecia, ale w sumie próby były nieśmiałe i nieliczne, nie budzące żadnego oddźwięku w społeczeństwie. W dniu 26 maja 1887 r. na łamach „Kuriera Warszawskiego” ukazała się wzmianka, w której czytamy m.in.: „Niespodziewany, a tak przez drużynę wioślarską upragniony przybór wody pobudził do życia młodą instytucję. Łachy piaszczyste, do niedawna złowrogo wyzierające z wody, nawet najbardziej zamiłowanych w sporcie wioślarzy zniechęcały do jazdy i odbierały energię. Z chwilą jednak podniesienia się poziomu rzeki, mnóstwo łodzi rasowych zaroiło się na Wiśle, a gigi, raceboty, skulingi, ośmiowiosłowki i kajaki dokazywały cudów zręczności. Nastał więc już przedregatowy sezon”. Dalsze wzmianki o kajakowych zawodach znajdujemy w „Kurierze Warszawskim” z 1896 r. Zorganizowane zostały przez Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie, które powstało w roku 1878, a zalegalizowane zostało przez władze carskie w cztery lata później. Otóż WTW oprócz działalności zasadniczej prowadziło także różne inne sekcje, jak np. gimnastyki, kajakową, szermierczą itp. Podczas regat organizowanych przez WTW startowali również kajakarze. Ich wyścigi poprzedzały zmagania wioślarzy. Pierwsze wyścigi kajakarzy odbyły się w 1896 r. na Wiśle, na dystansie 1000 metrów.

Uczestniczyło w nich trzech kajakarzy: Stanisław Siwko, Adolf Normark i Dymitryj Mokryjewicz. Wyścig rozegrano z biegiem rzeki. Pierwszy do mety dopłynął Stanisław Siwko na kajaku „Zuch” przed Adolfem Normarkiem na „Karle”. Trzeci kajak nazywał się „Smyk”. Turystyka wodna nie była obca ówczesnym Polakom, jednakże nie można jej zaliczyć do kajakarstwa. Już w roku 1872 ojciec polskiej turystyki wodnej Zygmunt Gloger organizował swe pierwsze wycieczki łodzią po Niemnie, Wiśle, Bugu i Biebrzy. Jego poprzednikiem był poeta i geograf Wincenty Pol, który w 1858 r. zachwycał się spływem Dunajcem, odbytym łódką przez, jak to dawniej nazywano, Pieniński Wyłom. Prawdziwy wybuch turystyki już naprawdę kajakowej nastąpił zaraz po zakończeniu pierwszej wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległego bytu. W 50 lat po wędrówkach Glogera kontynuatorami jej, jak pisze w swoich wspomnieniach Marian Plebańczyk, jeden z tych, co ukochali kajakarstwo, byli: „… tacy późniejsi jej luminiarze, jak Arkady Fiedler, który nim wybrał się po „Ryby śpiewające w Ukajali” i do „Kanady pachnącej żywicą”, najpierw w 1924 r. przepychał się „Przez wiry i porohy Dniestru” czy też Władysław Grzelak, który zdobywał swe ostrogi rasowego włóczęgi wodnego płynąc „Łódką z biegiem Wisły”. Zanim arcymistrz włóczęgów, Wacław Korabiewicz, wybierze się „Kajakiem do minaretów” na polskich rzekach uczy się rzemiosła wodniackiego, które – trzeba to przyznać – opanował po mistrzowsku. Zanim mistrz narracji Melchior Wańkowicz, będzie po drugiej wojnie światowej, trochę snobistycznie, poszukiwał „żaby” – to w zaraniu polskiej turystyki z większym nabożeństwem w sercu i radością w duszy będzie penetrował podwarszawskie rzeczki i rzeczułki, a później znajdzie się „Na tropach Smętka”.

Trzeba dodać do słów M. Plebańczyka, że wśród tych prekursorów znaleźli się Stanisław Rischka ze Lwowa, Antoni Grabski, L. Leszko, sam. M. Plebańczyk z Krakowa i Maria Podhorska – Okołów.

W tym okresie bujnego rozwoju polskiego kajakarstwa zarówno turyści jak i sportowcy należeli do klubów i stowarzyszeń narciarskich oraz wioślarskich. Dlatego też bardzo trudne do uchwycenia są prawdziwe początki kajakarstwa. Wiadomo, że pierwszy samoistny klub kajakowy powstał dopiero w 1924 r. Ze wspomnień seniorów polskiego kajakarstwa oraz nielicznych źródeł pisanych wynika, że ten pierwszy klub powstał w Mysłowicach i nazywał się „Hellas”. Jak czytamy w „Sporcie Wodnym” z maja 1926 r. klub początkowo liczył 9 członków z 4 łodziami, lecz już po upływie czterech miesięcy liczba członków wzrosła do 16, a łodzi do dziesięciu (4 jedynki i 6 dwójek). Ciekawa jest również informacja, że podczas zabawy składakowców, jaka odbyła się 1 lutego 1927 r. przeprowadzono zawody, podczas których padł, o czym sami zainteresowani zapewne nie wiedzieli, pierwszy nieoficjalny rekord Polski: dwóch członków klubu złożyło składak – dwójkę w czasie 9 minut. Pierwszym prezesem owego jednosekcyjnego, samoistnego polskiego klubu kajakowego był dr Kos.

Ten okres bardzo ciekawie wspomina Władysław Grzelak, który po raz pierwszy dosiadł składaka w 1927 roku. Pisze o tym, że jeden z założycieli Klubu „Hellas” trudnił się uboczną sprzedażą składaków sprowadzanych z Niemiec, trochę różniących się od słynnego Kleppera i tańszych. Było to wówczas bodaj pierwsze źródło w Polsce, gdzie można było zaopatrzyć się w składak. Tam też Władysław Grzelak razem z T. Guzowskim, za mniej więcej dwutygodniowy zarobek, zakupili składak, odznaczający się ładną linią i przyjemnym kolorem. Od razu też nastąpił chrzest wodny nowego składaka. Wprost z miejsca zakupu czyli z Mysłowic „Pstrąg” jak torpeda śmignął przez „trójkąt” niegdyś trzech cesarzy, gdzie zlewają się dwie Przemsze: Biała i Czarna. Po wielogodzinnym wiosłowaniu, minąwszy „gruzy Tyńca prastare” zatrzymali się w Krakowie. Następnie bez namysłu udali się koleją do Nowego Targu, a stamtąd dorożką do Czorsztyna. Dunajec urzekł ich swym czarem w Pieninach. Olśnieni płynęli, a raczej spadali z progów rozhukanej rzeki. „Pstrąg” był jednym z pierwszych, a może i pierwszym składakiem, widzianym przy „Zbójnickim Skoku”. Potem całe ich roje ciągnęły na Dunajec. Sława tej niezwykłej rzeki rozniosła się szeroko wśród wodniaków. Były lata gdy połowa kajakowców warszawskich Zielone Świątki spędzała w Pieninach. Wziąwszy na Przemszy, Wiśle i Dunajcu ślub ze składakiem, byli nienasyceni w podróżach poślubnych. Nastąpił wtedy jeszcze jeden przerzut koleją ze Starego Sącza do Sambora na Dniestr. Na trzecim etapie swej inauguracyjnej wędrówki „Pstrąg” spływał spokojnie, bez wstrząsów, obok „wirów i porohów” przez pełne osiem dni aż do wyznaczonej mety w Zaleszczykach.

Stwierdzone ponad wszelką wątpliwość wybitne zalety turystyczne składaka sprawiły, że w roku 1928 już nie wrócili na łódź wioślarską. Z „Pstrągiem” w trzech torbach wybrali się na „Niemen het precz”, jak mówi piosenka, aż do Stołpców. Przez szereg dni ta śliczna wstęga wodna, opiewana w polskiej poezji, powieści i piosence snuła się przed ich zachwyconymi oczami. Brzegi Niemna miały wówczas właściwy rzekom Litwy wdzięk trudny do wysłowienia. Pod Niemnowem „Pstrąg” wśliznął się do śluzy Kanału Augustowskiego w istny labirynt tratew. Z trudem się z niego wydostał i pomykał w dalszej drodze od jeziora do jeziora. Czarna Hańcza, jedna z najpiękniejszych w Polsce rzek, usiłowała go usidlić nie tylko tratwami. Owszem, podbiła serca załogi „Pstrąga”. Ale romans z kim innym miała nawiązać. Okazało się to pięć lat później kiedy wyszła z druku niecodzienna książka Wandy Miłaszewskiej. Był to romans nie „Pstrąga” lecz „Bobra” z Czarną Hańczą, romans kajaka z rzeką. Z tekstu i ze zdjęć jakie tylko mistrz Bułhak mógł wykonać, rozległ się donośny hańczyny zew do turystów wodnych, by ją nawiedzali. Więc ciągnęli do Suwałk, na Wigry, na jeziora: Białe, Necko, Serwy i na Suchą Rzeczkę, owe „dwa kilometry cudu”, by napatrzeć się wodnym krajobrazom w świetle uwielbień literackich. Natomiast sfatygowany nie tylko tymi wycieczkami, ale i coniedzielnymi spacerami „Pstrąg” znalazł innego armatora. Zaś Władysław Grzelak w pierwszej krajowej wytwórni składaków Jenkera i Wagnera w Bielsku zaopatrzył się w nowy, niebieski składak. Ten „Urwipołeć” (bo tak się nazywał ten drugi składak) powędrował koleją za granicę, aż do Budziejowic. Tam puścił się w towarzystwie czeskiej kanoe „Wisła” z biegiem Wełtawy. Ta wycieczka była bardzo interesująca i przyjemna dzięki udziałowi w niej dwóch zaprzyjaźnionych Czechów: Kralla i Moravca. Szlak długości ok. 200 km, z Budziejowic do „Zlatej Prahy”, przebyli spacerkiem w ciągu tygodnia. Atmosfera serdecznej gościnności w klubach praskich, wzmocniła węzły przyjaźni wodno-turystycznej z czeskimi pobratymcami, zamanifestowanej następnie w zbiorowym spływie polsko-czeskim z biegiem Wisły, odbytym w tymże 1930 roku.

W dniu 17 listopada 1928 roku z inicjatywy W. Pyki powstał na Śląsku, gdzie najwcześniej rozwinął się ożywiony ruch składakowo-turystyczny, Katowicki Klub Ka-noistów lub – jak podają inne źródła Klub Kajakowy Kanoistów. Jednak Jan Broekere twierdzi, że w 1933 r. „Klub Kanoistów z Katowic”, za czasów prezesury Stanisława Macielińskiego obchodził 50-lecie istnienia ponieważ założono go w 1883 r.). W roku 1929 powstały m.in.: Sekcja Kajakowa KW „Wisła” i Sekcja Kajakowa WKS „Żoliborz” w Warszawie, Sekcja Kajakowa WKS „Wawel” w Krakowie (obecnie Kolejowy Klub Wodny), Akademicki Klub Włóczęgów w Wilnie oraz w Bydgoszczy Klub Wioślarski „Gryf’ i Bydgoski klub Wioślarek. Powstały też Kluby Kajakowe we Lwowie, Poznaniu i Katowicach. Zresztą w latach 1928-1930 Kluby Kajakowe mnożą się jak przysłowiowe grzyby po deszczu. W rozwoju ruchu kajakowego poważny udział mają też harcerze. M.in. na drugi Narodowy Zlot Harcerzy w Poznaniu, w 1929 r. na własnoręcznie zbudowanych kajakach (tzw. dykciakach) popłynęła drużyna harcerska (15- i 19-latków), im. Bartosza Głowackiego z Suwałk. Trasa wiodła z jezior Augustowskich, Kanałem Augustowskim, Narwią, Wisłą, Bzurą i Wartą, a jej długość wyniosła 1000 km.

Pomocna dłoń narciarzy wyciągnięta została do kajakarzy zanim się na to zdecydowali wioślarze. Zarówno Polski Związek Narciarski jak i Polski Związek Towarzystw Wioślarskich miały pełne prawo do objęcia opieką kajakarstwa, bowiem początkowo sekcje tej dyscypliny sportu działały zarówno w klubach narciarskich jak i wioślarskich.

Spory kompetencyjne dotyczące tego, kto ma się zaopiekować tą dyscypliną trwały, a tymczasem kajakarstwo odczuwało brak jednego ośrodka koordynującego poczynania klubów, sekcji i działaczy, tym bardziej że turystyka i sport rozwijały się żywiołowo. Kres w pierwszej fazie dyskusji położyło powołanie przez Polski Związek Narciarski Komisji Kajakowej. Kiedy stało się to w roku 1928 bardzo dotknięci poczuli się wioślarze oraz działacze związani z klubami wodniackimi. Rozpoczęły się polemiki i dyskusje na łamach prasy.

Część klubów i sekcji nie kwapi się z wypełnieniem deklaracji przystąpienia do PZN. Tak mija rok 1929. Pod koniec tego roku Związek Związków Sportowych postanowił powołać specjalną komisję do opracowania statutu związku kajakowego oraz zorganizowania zebrania konstytucyjnego przyszłej, niezależnej organizacji kajakarstwa.

W wyniku prac komisji w dniu 2 maja 1930 roku odbył się w Warszawie zjazd delegatów klubów i sekcji kajakowych, na którym powołano do życia Polski Związek Kajakowców i wybrano pierwszy zarząd, na czele którego stanął gen. Stanisław Kwaśniewski. Wyrazem konstytuowania się naczelnych władz polskiego kajakarstwa pod auspicjami wioślarzy i narciarzy było wprowadzenie do statutu PZK przepisu, że w skład zarządu wchodzą referenci turystyczni PZN i PZTW, a w razie likwidacji PZK jego majątek przejdzie na rzecz Polskiego Związku Narciarskiego. Mimo, iż powstanie PZK nastąpiło w 1930 roku za początek zorganizowanego kajakarstwa przyjmuje się jednak rok 1928 i od tego roku liczy się wszystkie jubileusze i okresy rozwoju w historii polskiego kajakarstwa. Trzeba podkreślić, że jeszcze w 1930 r. związek zmienia nazwę na Polski Związek Kajakowy.

Do Polskiego Związku Kajakowców zgłosiło akces około 30 sekcji i klubów. Niestety, precyzyjne określenie tej liczby nie jest łatwe, ponieważ mnóstwo dokumentów zaginęło w okresie wojny, inne zaś zostały zagubione podczas jednej z reorganizacji sportu polskiego na początku lat pięćdziesiątych.

Witold Bublewski wspomina także, że dnia 4 listopada 1934 r. odbyło się posiedzenie Zarządu PZK, na którym rozpatrywano zawieszenie Klubu „Krakovia”, budowę stanicy kajakowej na Dunajcu, tablice orientacyjne dla oznakowania stanic kajakowych i miejsc obozowania, problem zaopatrzenia stanic w łóżka i sienniki a ponadto sprawy bieżące.

Witold Bublewski jako członek pierwszego Zarządu Głównego i współzałożyciel PZK podaje również, że pierwsze regulaminy PZK tworzono pod przewodnictwem ówczesnego majora, a późniejszego pułkownika Lewakowskiego z WiG. On też był twórcą projektu obecnego proporczyka PZK. Natomiast W. Bublewski oprócz tego, że był autorem książki pt. „Kajakami na wodnym szlaku”, ogłosił ponadto szereg artykułów dot. turystyki i organizacji spływów kajakowych ze specjalnym uwzględnieniem harcerstwa. Organizował też „punkty postoju” na rzekach, znakowanie szlaków wodnych, masową produkcję kajaków.

W pierwszym Zarządzie Głównym PZK Witold Bublewski był sekretarzem, obowiązki prezesa pełnił wówczas mjr Sekunda.
Roman Klim

Prekursorzy kajakarstwa – John Mac Gregor

Prekursorzy kajakarstwa – John Mac Gregor

Kajakarstwo zawdzięczało gwałtowny wzrost swej popularności w dużej mierze Johnowi Mac Gregorowi, który zaprojektował kajaki typu „Rob Roy” oraz opisał swoje podróże w cyklu relacji, które zdobyły szerokie publiczne uznanie.

Mac Gregor zajmował się wieloma sprawami, gdyż poza tym, że był filantropem, podróżnikiem, oraz adwokatem, pełnił wyśmienicie funkcje organizatora, wykładowcy i publicysty. Jego ojcem był generał Duncan Mc Gregor. Gdy miał zaledwie pięć tygodni, przeżył utratę „Kentu”, statku wschodnio-indyjskiego, który zapalił się w Zatoce Biskajskiej. Jego zamiłowanie do podróżowania łodziami sięga dzieciństwa – od momentu, gdy pozwolono mu prowadzić łódź na Kanale Grand Junction w Weedon w Nort-Hamptonshire. Później, w wieku 15 lat, dopisało mu wielkie szczęście, gdyż uratował się z żelaznego kutra, który zatonął na wzburzonym morzu w rejonie Kingstown.

Po ukończeniu szkoły, Mac Gregor kontynuował naukę w Trinity College w Dublinie, a następnie w Trinity College w Cambridge, gdzie zdobył popularność zajmując się wioślarstwem, chociaż nie udało mu się utrzymać w pierwszej ósemce.

Posiadając własne zasoby finansowe poświęcił się głoszeniu Ewangelii, podróżom oraz aktywnym zajęciom filantropijnym, jak np. w Stowarzyszeniu Pucybutów.

Podczas rewolucji w 1848 r. przebywał w Paryżu, a w roku następnym odbył swoją pierwszą długą podróż na Środkowy Wschód. Na Malcie „jadł obiad z Gubernatorem i pływał jego jachtem”, zwiedzając wyspę, na której św. Paweł ocalał z katastrofy morskiej. Płynął „na ląd stały obierając ten sam kurs, którym św. Paweł i jego towarzysze najprawdopodobniej uciekli. W archiwum przeczytał relację z rozbicia ich statku”.

W 1853 r. Mac Gregor wspiął się na Mont Blanc i Wezuwiusz, a po odwiedzeniu Ameryki w 1859 r. pojechał do Rosji. W 1861 r. udał się w podróż w dół Dunaju „na wspaniałym parowcu”. Podróżował także do Grecji, a później do północnej Afryki.

Pierwszą ze swoich słynnych podróży kajakiem rozpoczął dopiero w 1865 r. Z jego relacji wynika jednak, że jego zainteresowanie kajakarstwem zostało rozbudzone w maju 1848 r. gdy zobaczył łódź kauczukową Archibalda Smitha. Upłynęło więc 17 lat zanim Mac Gregor rozpoczął pierwszy z tych samotnych rejsów, dzięki którym stał się tak znany.

Pierwszy kajak typu „Rob Roy” z zakrytym dziobem, został zbudowany z drewna dębowego, a tylko rufa była cedrowa. Jego długość wynosiła 15 stóp, szerokość 28 cali i wysokość 9 cali. Był na tyle niewielki, że mógł zmieścić się w wagonie kolejki niemieckiej. Ważył 80 funtów, a jego zanurzenie wynosiło 3 cale. Poza wiosłem o długości 7 stóp z dwoma piórami, kajak posiadał maszt z żaglem. Jedwabna flaga brytyjska trzepotała przy dziobie, a nazwa „Rob Roy” namalowana była niebieskimi literami na rufie.

Pierwszą europejską podróż Mac Gregor zaplanował na co najmniej 11 rzekach, w tym m.in. na Renie, Dunaju i Marnie – i 6 kanałach w Belgii i Francji. Będąc dobrym rysownikiem i posiadając szkicownik w kajaku, Mac Gregor zilustrował swoje wyczyny. Jego ubiór składał się z siwego flanelowego garnituru i marynarki z Norfolk z rzemykami na ramionach i 6 kieszeniami -przewiązanej paskiem w talii, która przetrwała jego 4 pierwsze podróże, nie straciwszy nawet jednego guzika. Słomiany kapelusz z Cambridge, podwatowane brezentem buty, niebieskie okulary oraz zapasowy garnitur na niedzielę i wieczorowy strój dopełniały jego garderobę.

„Rob Roy” pożegnał Most Westminsterski 29 lipca 1865 r. podczas przypływu i przy upalnej pogodzie.

Po rejsie do Soufhend nastąpiła podróż koleją wzdłuż mola, by złapać parowiec do Sheernen, skąd londyńska Spółka Kolejowa zabrała kajak do Dover, ulokowany na węglu w tendrze. Z Ostendy kajak został przewieziony pociągiem do Brukseli, przetransportowany wozem przez miasto do następnej stacji i wyładowany w Namur, gdzie został umieszczony na noc w prywatnym salonie właściciela domu, spoczywając „z wdziękiem” na dwóch krzesłach. Od tego momentu rozpoczęła się jego podróż na rzece Mozie.

W Liege dołączył do niego hrabia Aberdeen, którego ojciec był premierem w latach 1852-1855, a jego brat James Gordon -wioślarz z Cambridge – był ekspertem w kajakarstwie i jako pierwszy przepłynął w „Rob Roy’u” Kanał La Manche. Hrabia Aberdeen posiadał kajak zbudowany z drewna jodłowego. Razem dopłynęli do ufortyfikowanego miasta Maastricht, tutaj wsiedli do pociągu do Kolonii, a następnie popłynęli w górę Renu do Bingen i Mainz i znów koleją do Asschaffrenburg, skąd kajaki popłynęły w dół rzeki Men do Frankfurtu. Stąd jego „aktywny i sympatyczny” kompan musiał powrócić do Anglii.

Mac Gregor dotarł pociągiem do Freiburga, a następnie dojechał wozem do źródeł Dunaju w Donaueschingen, skąd popłynął kajakiem w dół rzeki, mijając wyspy o różnych kształtach i rozmiarach. Sceneria do Friedingen i Beuron swoim pięknem, ze wspaniałymi graniami wnoszącymi się wysoko po obu stronach, z niedostępnymi lasami, przewyższała krajobrazy znad rzeki Wye. W każdym mieście przybycie jego kajaka wzbudzało ogromne zainteresowanie. Gdy opuszczał Tuttlingen o szóstej rano, most i jego okolice były zatłoczone, a nieznany mężczyzna poprosił z szacunkiem o opóźnienie startu o 5 minut, gdyż jego wiekowy ojciec bardzo pragnął zobaczyć kajak. W Tuttlingen podniecenie związane z kajakiem Mac Gregora „stało się niemal śmieszne”, a na moście w jego pobliżu zebrało się ponad 1000 osób, aby zobaczyć jak łódź rusza.

W Ulm Mac Gregor wsiadł do pociągu jadącego do Friederickshaffen nad jeziorem Constance, a po przejażdżce po jego wodach, odszukał Ren, przepłynął jezioro Zeller i ruszył dalej do progów Schaffhausen, gdzie wsiadł do pociągu do Zurychu. Po odbyciu rejsu po jeziorach Zurich, Zug i Lucerne Mac Gregor pokonał dziką rzekę Reuss. W bardziej osamotnionych miejscach „drzewa tworzyły gęste zarośla i dzikie kaczki wylatywały z nich z pluskiem trzepocąc skrzydłami, a niektóre większe ptaki jak dropy często krążyły nad kajakiem”. Za Imyl brzegi rzeki nabrały innego charakteru. „Były strome i wysokie, ich wysokość rosła w miarę jak posuwaliśmy się naprzód pomiędzy dwoma pionowymi ścianami z warstwowo ułożonego żwiru i głazów”. Głuchy ciężki ryk wokół brzegów rzeki stawał się głośniejszy i właśnie tutaj Mac Gregor przeżył najbardziej ekscytujące chwile, gdyż kajak został zmieciony z pochyłego występu płaskich skał i „wówczas w zasięgu wzroku pojawił się ogromny, biały grzbiet przerzucającej się piany, hałas był ogromny, a poczucie podniecenia i zamętu wypełniało umysł”. Przed sobą zobaczył wysoką na sześć stóp falę, w którą kajak był wciągany przez potężny prąd. „Kajak zanurzył się przodem w błyszczącym kopcu piany, gdy zacisnąłem zęby i chwyciłem kurczowo wiosło. Silna masa wody uderzyła mnie w klatkę piersiową, zamykając się dookoła mojej szyi, jak gdyby chwyciły mnie zimne dłonie, zapierając mi oddech”. Wkrótce Mac Gregor znalazł się w Bremgarten. „Wśród cienistych drzew, pod gigantycznymi skałami, nad bystrymi progami rzecznymi pomiędzy sadami, winnicami i zdrowo pachnącym sianem”, kajak płynął dalej w dół rzeki, tam gdzie rzeka Reuss łączy się z Limmet i Aar, zanim dotarł do Renu w Waldshut 12 września.

Mac Gregor naraził się na niebezpieczeństwo płynąc zbyt blisko wodospadu Lauffenburg, a wodospad Rheinfelden też był przyczyną gwałtownego podniecenia.

„Wyobraźcie sobie parę setek akrów wody w białych grzebieniastych falach, z czarnymi skałami opierającymi się walczącej rzece oraz głośny, grzmiący huk zmieszany z dziwnym syczeniem, gdy z dziesięciu tysięcy spiczastych bałwanów woda wyrzucana jest w powietrze. „Rob Roy” przetrwał te uderzenia i obciążenia bez większego jednak uszczerbku”.

Pomiędzy Rheinfelden a Bale Mac Gregor pożałował powrotu do cywilizacji i utraty tej przyjemnej prostoty, której doświadczył. „Tutaj mamy wspólne świece i dlatego nie gasimy ich”. W tym miejscu zobaczył też mężczyzn ciągnących barkę i zmuszonych przejść pomiędzy krzakami na brzeg, często brodząc w samym Renie, gdyż nie było ścieżki holowniczej, którą chodziły konie ciągnące barki. Zarówno w Lauffenburg jak i w Bale dowiedział się o wyczynach czterowiosłowej łodzi, która z pięciu Anglikami na pokładzie, została wysłana drogą lądową z Londynu do Schaffhausen, z uwagi na niski poziom wody w Renie, sześć tygodni wcześniej. Ponieważ minęli progi rzeczne w czasie powodzi, gdy skały były zakryte, bezpiecznie przybyli do Bali. Ich odzież i bagaże były jednak przemoczone.

W Bale Mac Gregor opuścił Ren i po przetransportowaniu kajaka lądem, znalazł odgałęzienie częściowo zniszczonego kanału Rodan-Ren, gdzie ruch był niewielki. Rozwidlenie tego kanału prowadziło do Mulhouse, lecz gdy władze kolejowe odmówiły przewiezienia jego kajaka, „Rob Roy” musiał kontynuować podróż kanałem Bale. Uważał „tego typu podróżowanie za nieznośne”, gdyż obejmowało ono „jazdę” blisko wzgórz przez serię męczących śluz, „które zostały przemierzone przez cztero wiosłową łódź „Waterwitch” kilka lat wcześniej”. Co gorsze, część kanału była bez wody, ze względu na naprawę śluzy. W końcu wół ciągnął kajak do Thann (ryc. 9), skąd „Rob Roy” został przewieziony do nowootwartej linii kolejowej do Wesserling, gdzie wynajęto wygodny czterokołowy powóz na 35-milo-wą wyprawę przez dział wód gór Vosges do wsi Bussang. Tutaj rzeka Mozela miała wielkość szemrzącego strumyka. Po spędzeniu nocy w Remire w „nieprzyjemnej gospodzie, w której wszędzie panował nieporządek i brud”, kajak pozostawiono w wodzie o milę dalej. „Piękna roślinność wodna drgała na zmarszczkach wody dookoła kamieni… Woda w tej rzece była bardzo czysta i chłodna, tworząca zakręty poprzez głębokie sadzawki, a potem ponad bulgoczącymi mieliznami z rybami, ptactwem wodnym, z lasami i urodzajnymi polami. Te widoki stanowiły najmilej widzianą odmianę po kanale, który opuściliśmy”.

Wszędzie nad rzeką można było zobaczyć praczki klepiące i szorujące bieliznę i jednocześnie zajęte rozmową (ryc. 10). Poziom wody w Mozeli z powodu posuchy był najniższy od 30 lat. Po spędzeniu nocy w Epinal oraz w Chatel, Mac Gregor przybył do miejsca, gdzie Mozela stawała się tak wąska – z pionowymi brzegami skalnymi – że Mac Gregorowi przypomniała się „skała blisko Liverpoolu, przecinająca starą linię kolejową do Manchesteru”. Dalej rzeka przekształciła się w „kanał” skalny, którego szerokość nie wynosiła nawet 5 stóp, ale jego głębokość osiągała nawet 20 stóp. W końcu kajak musiał być ciągnięty kilka „setek jardów przez najbardziej niewygodne skały”. Zanim dotarł do Char-mes ujrzał górną część pięknej jońskiej kolumny, biały marmurowy cokół oraz pęknięty fronton. Jak te architektoniczne fragmenty znalazły się w tym miejscu, na pewno pozostanie tajemnicą.

Mozela stała się mniej interesująca, więc Mac Gregor w Charmes wsiadł do pociągu jadącego do Blainville, położonego nad rzeką Meurthe, gdzie natknął się po raz pierwszy na dwóch młodych Francuzów, ćwiczących wiosłowanie. Następnie podążył do ogromnej zapory o wysokości 15 stóp, po której nastąpił labirynt mielizn i w rezultacie trzeba było holować kajak. W końcu Mac Gregor uciekł do ruchliwego Kanału Nancy. Stamtąd kajak został przewieziony koleją nad rzekę Marnę w Epernay. Poobijaną podczas jazdy w wagonie bagażowym łódź trzeba było naprawiać w pierwszej wiosce. Różne łańcuchy i zapory kamienne stanowiły przeszkodę w liczącej około 200 mil podróży w dół Marny. Po spędzeniu nocy w Hotelu Elephant w Chateau Thierry obserwował tratwy: „niektóre zbudowano z beczułek wiązanych za pomocą wikliny, inne z desek i z ociosanych kłód, a pozostałe z wielkich grubo ciosanych drzew. Słomiana buda na każdej z tych tratw służyła za kabinę kapitana, a jej załoga musi spędzić do dwóch tygodni na ciągnięciu i pchaniu ich do Sekwany”. W Nogent, po sześciu tygodniach wspaniałej pogody, ochłodziło się. Od czasu do czasu widać było statek spacerowy. W niektórych miastach spotkać można było wiele łodzi o płaskim dnie.

W Meaux znajdował się most z domami na nim oraz ogromnym kołem młyńskim wypełniającym jego przęsła. Widząc otwartą śluzę kanału pomiędzy Meaux i Lagny, Mac Gregor wpłynął do niej ,jedynie dla urozmaicenia” i wkrótce ją minął aby znaleźć się w tunelu (później wysadzonego podczas wojny francusko-pruskiej), wewnątrz którego znajdowała się ogromna i pusta łódź. Wypełniała ona całkowicie tunel, a jej załoga poszła na obiad. Mac Gregor najpierw musiał sam wyciągnąć tę łódź, „a potem kajak dumnie sunął mając cały tunel dla siebie”. Wpływając do następnego kanału aby ściąć zakręt rzeki, kajak zaczął się zapełniać roślinnością z ogromnych kęp sitowia, krzaków oraz drzew, pomiędzy którymi musiał się z trudem przeciskać. Mac Gregor stoczył ciężką walkę aby przedostać się przez to bagno. Tej nocy został niedobrze przyjęty na poddaszu gospody „Pod wesołymi włóczęgami”, natomiast kajak spokojnie spoczywał w altanie.

W drodze do Paryża liczne wyspy utrudniały wybór najlepszego kanału skracającego drogę. Im bliżej Paryża tym brzegi rzeki coraz bardziej były upstrzone willami, a liczne statki spacerowe cumowały przy schludnych schodkach.

Tak zakończyła się pierwsza podróż Mac Gregora w „Rob Royu”, która została opisana w prasie brytyjskiej, francuskiej, niemieckiej, a nawet amerykańskiej.

Mac Gregor opowiadał, że „przyjemność pływania nową rzeką jest bardzo szczególna i fascynująca. Każde kilka jardów przynosi coś nowego, pobudzającego podniecenie. Tu zrywa się żuraw, tam trzepocze kaczka, błyszczący pstrąg skacze z pluskiem obok ciebie, pośpieszny dźwięk skał i wody ostrzega cię na zakręcie i wkrótce natykasz się na bardzo trudny odcinek. Wszystko to jest dodatkiem do scenerii, ludzi, pogody oraz postanowienia, że musisz w jakiś sposób pokonać każdą trudność i nie możesz zostawić swojej łodzi w opustoszałym miejscu, powinieneś także przybyć do domu przez zmrokiem. Nie możesz zapomnieć, że twoja torba na drugie śniadanie jest pusta. Wszystko to sprawia, że umysł który mógłby usnąć i chrapać przez 100 mil w wagonie kolejowym, pozostaje ciągle rozbudzony”.

Książka „1000 mil w kajaku „Rob Roy” na 20 jeziorach i rzekach Europy” z drzeworytami z rysunków autora, została opublikowana w styczniu 1866 r. W przeciągu miesiąca wydrukowano nową edycję. „The Times” poświęcił książce 2 1/4 kolumny niezmąconej niczym pochwały, a drugie wydanie w nakładzie 2000 egz. zostało sprzedane w ciągu pięciu dni. Cesarz Napoleon III po przeczytaniu książki polecił zorganizować wystawę statków spacerowych. Mac Gregor natychmiast wysłał mu specjalnie oprawiony egzemplarz książki oraz fotografię. W maju ukazało się trzecie wydanie książki. Do końca roku sprzedano 8000 egzemplarzy. Trzeba dodać, że jedenaste wydanie ukazało się w 1880 r., a dwudzieste pierwsze w 1908 r.

Popularność Mac Gregora prawdopodobnie wzięła się z tego, że odwoływał się on do odważnych Anglików, którzy pragnęli być raczej podróżnikami niż turystami.

Entuzjazm jaki powitał publikację z relacji jego podróży kajakiem spowodował, że Mac Gregor założył Królewski Klub Kajakowy, aby „udoskonalać kajaki, promować kajakarstwo i jednoczyć kajakarzy”. Pierwsze spotkanie zostało zorganizowane w „Gwieździe i Podwiązce” w Putney 27 lipca 1866 r. Wówczas to przyjęto 20 członków, a Mac Gregora wybrano Kapitanem. Każdy szlachcic, który posiadał kajak lub wynajął go na rok, mógł zaproponować swoją kandydaturę i zostać wybrany członkiem. Pierwsza lista członków obejmowała wybitnych wioślarzy, podróżników, alpinistów i atletów, a w ciągu kilku miesięcy Klub zdobył patronat Jego Królewskiej Wysokości Księcia Walii, który przyjął zaproszenie by zostać pierwszym Komandorem.

Z protokołu pierwszego spotkania Królewskiego Klubu Kajakowego wynika, że zostały zaplanowane podróże już na 1866 r., m.in. po Anglii, Walii, Szkocji, do Irlandii, Norwegii, Szwecji, Danii… Tego roku kajak „Grzechotnik” został zwodowany na rzece Trent. „Robin Hood” popłynął do Windermere, „Szybki” i „Włóczęga” wyruszyły do Szkocji podczas gdy „Rip-ple” popłynął na Ren. Pływały także „Wędrowiec”, „Marzenie”, „Obieżyświat” i „Sowizdrzał”. Okazało się, że wielu członków wraz ze swoimi kajakami i psami postanowiło spotkać się na rzece Clyde. Dzienniki członków Klubu zawierały opisy wielu zabawnych przygód, niebezpiecznych epizodów, a także „katastrof’ kajaków i zgon jednego psa. Jeden z członków uderzył w most na rzece Severn i pozostał na nim kurczowo trzymając się go, podczas gdy jego kajak odpłynął dnem do góry. Inny uderzył w tamę i miał dwukrotną wywrotkę w ciągu dwóch dni. I wreszcie zaistniał nietypowy przypadek, kiedy to członek Klubu wypływając na wzburzone morze, został pochwycony przez tłum wypatrujących go pań, które przeniosły go wraz z kajakiem na brzeg, tak jak gdyby wzywał pomocy, co oczywiście nie miało miejsca.

Po zapoznaniu się ze wszystkimi sprawozdaniami gazeta „Pall Mail” skomentowała, że Królewski Klub Kajakowy „łączy maksimum niebezpieczeństwa i niewygód z minimum użyteczności”. W rezultacie Mac Gregor namówił dziennikarza, który to napisał do wstąpienia do Klubu i to pomogło mu odzyskać utraconą pogodę ducha i dobry humor.

Lista członków Klubu stale się powiększała, a rok 1866 obfitował w wiele podróży. Jeden z członków, James Gordon pożeglował swym kajakiem przez Kanał La Manche do Boulogne i popłynął przez Francję do Morza Śródziemnego.

Drugi zrobił to samo, ale bez Morza Śródziemnego, natomiast trzeci udał się w dół Dunaju i rzekami Moldau i Elbe. Czwarty miał na pokładzie psa, który na lądzie ciągnął kajak na kółkach. Dwóch spośród trzech, którzy podążali wokół skalistego wybrzeża Skye dotarło do wyspy Rum. Inni udali się na rejsy po rzece Clyde, po Tamizie i po irlandzkich wodach. Zdarzyły się także samotne rejsy do Indii i do Australii.

Jeszcze w 1866 r. Mac Gregor popłynął nowym i mniejszym kajakiem przez Skandynawię opisując swoje wrażenia w książce „Rob Roy” na Bałtyku”. Ten kajak ponownie zbudowany przez Searle’a był krótszy o 12 cali, węższy o 2 cale, płytszy o 1/2 cala i lżejszy o 9 funtów od poprzedniego. „Rob Roy” został przewieziony do Norwegii na statku i dotarł do Christianii (Oslo) 2 sierpnia. Następnie został przetransportowany 60 mil pociągiem do Kongsvingor i drezyną do brzegów małego jeziora (ryc. 12). Z tego miejsca Mac Gregor zamierzał popłynąć do Sztokholmu. Chociaż mapa wskazywała strumień płynący z tego jeziora i łączący się z serią innych jezior, nie znaleziono wylotu. Mac Gregor miał szczęście, że uzyskał pomoc od żołnierzy będących na manewrach, którzy przenieśli kajak na sąsiednie jezioro. Jednak żegluga okazała się trudniejsza niż oczekiwano, gdyż na niektórych jeziorach znajdowały się liczne wyspy, z których wiele nie było zaznaczonych na mapie i trudno było ustalić ich tożsamość. W rezultacie Mac Gregor musiał się przy nich zatrzymywać i wspinać na cyple w celu znalezienia drogi.

Następny problem stanowiły kłody drewna w pobliżu tartaków. W jednym miejscu drewno rozciągało się wzdłuż rzeki Vrangs tak daleko jak można było sięgnąć wzrokiem. W polu widzenia nie było nikogo ani żadnego domu, więc Mac Gregor najpierw musiał przenieść bagaż w górę przez las, a potem ciągnąć „Rob Roya” (ryc. 13). Potem był łańcuch jezior i transport kajaka lądem na wozie do jeziora Venern i miasta Karlstadt, skąd odchodziły parowce przez Kanał West Gotha. „Parowiec spieszył wzdłuż brzegów kanału, a wysokie zielone trzciny pochylały się w niskich ukłonach, podczas gdy fale uderzały z pluskiem pomiędzy krzakami i wyganiały drobne ptactwo wodne z jego nocnych łowów, świergoczące gniewnie”.

Śluzy były zawsze otwierane przez kobiety, które pracowały „wściekłe”, chociaż młode dziewczyny z ogromnymi krynolinami, usadowione wysoko w górze i obracające uchwyty dźwigni, stanowiły dziwny widok. „Gdy ranek mijał, wiejskie dziewczyny rozpoczynały sprzedaż świeżych malin w ślicznych koszyczkach z kory brzozowej, a także masło i bekony. W ten sposób parowiec tanio zdobywał zaopatrzenie i był w stanie zapewnić pasażerom staranny i tani jadłospis”.

Kanał Gotha prowadził do jeziora Viken, a następnie do jeziora Vettern, gdzie Mac Gregor zatrzymał się w Vadstena by spotkać się ze starym przyjacielem. Wpływając na rzekę Motała, minął łańcuch jezior, jeden lub dwa kanały oraz wiele śluz włączając jedenastą u wlotu do jeziora Roxen, w drodze do Norrkping i Bałtyku.

Mac Gregor tydzień spędził w Sztokholmie. Tutaj zdziwił się, że nie można zobaczyć „prawie żadnych” statków spacerowych. Wsiadł na parowiec do Orebro, a następnie pociągiem dojechał do Treboda, gdzie długo żeglował po Kanale West Gotha. Potem ruszył koleją do Gothenburga, parowcem do jeziora Venern i Kanałem Carla Grafa do Trolhetta, gdzie wodospady zostały pokonane za pomocą licznych śluz, aż do pięknej rzeki Gota. Powrót nastąpił parowcem do Gothenburga, a stamtąd do Kopenhagi przez Helsingborg.

W Kopenhadze „Rob Royem” zainteresował się ogromny tłum, dlatego został umieszczony na otomanie na noc w ogromnej sali balowej hotelu. Kolejny odcinek podróży to jazda pociągiem przez Zelandię i statkiem do Svendbergu. We Flensburgu „Rob Roy” został umieszczony na szczycie wagonu kolejowego jadącego do Hamburga. Tutaj Mac Gregor popłynął dookoła portu, wzdłuż rzeki Łaby do Gluckstadt, a następnie wsiadł na parowiec do Helgolandu, wciąż brytyjskiej kolonii oraz bardzo ciekawego, interesującego miejsca. „Wysiadamy z ogromnych statków, niesieni na ludzkich plecach przez ostatnią toczącą się falę” do tej porośniętej na szczycie skały z czerwonymi graniami i gromadką białych, niebieskich i szarych domów u jej stóp. Gubernator był zarówno „miłośnikiem kajakarstwa jak również gwardzistą”, na którego biurku leżała relacja z zeszłorocznej podróży „Rob Roya”. Tak więc Mac Gregor przez trzy dni był mile widzianym gościem. Wracając do Bremerhaven, urządził sobie „długą i zachwycającą wycieczkę” w górę rzeki We-ser, przed powrotną podróżą parowcem nad Tamizę.

Mac Gregor oszacował, że w ciągu dwóch miesięcy przebył ponad 1000 mil kajakiem, w tym 300 pod żaglem. 500 mil przejechał pociągiem, wiozło go 25 parowców, a „Rob Roy” przebył następne 1000 mil przez rzeki, jeziora i morza. Jego wydatki wyniosły w sumie 45 funtów.

Natychmiast po powrocie Mac Gregor opracował notatki z podróży w formie literackiej, czego efektem było ukazanie się w 1866 roku książki pt. „Rob Roy na Bałtyku”. Kolejny wielki sukces towarzyszył tej publikacji. Wznowiono także sprzedaż pierwszej. Do tego czasu zbudowano już około 200 kajaków „Rob Roy”. Gazety zapełnione były artykułami o kajakach i kajakarstwie. Wzbudzały one wiele komentarzy i kontrowersji. Według niektórych podróże kajakiem wzdłuż wybrzeża były „niewarte świeczki gdy można popłynąć parowcem”, w innych zaś twierdzono, że kajak może przydać się wyłącznie na wodzie nie nadającej się do żeglugi dla innych rodzajów statków i łodzi. Następny krytyk uważał kajak za niezgrabny o płaskim dnie, „śmieszny” i napisał, że Mac Gregor „stopniowo staje się wodnym centaurem, jego dolna część ciała jest łodzią, a górna podróżującym Anglikiem”.

Zimą 1866 r. Mac Gregor intensywnie analizował swoje wyczyny i podróże z dwóch poprzednich lat i rozważywszy wszystko dokładnie doszedł do wniosku, że istnieją pewne czynniki ograniczające kajakarstwo, a całkowita przyjemność z podróży miałaby miejsce tylko wtedy, gdyby posuwanie się naprzód nie zależało jedynie od siły mięśni, a żywność mogła być przechowywana na pokładzie i byłoby możliwe spanie na jednostce. Dlatego postanowił zbudować żaglówkę, największą jaką mógłby prowadzić podczas burzliwej pogody w pojedynkę silny mężczyzna. Została ona zaprojektowana przez Johna White’a z Cowes, a zbudowana przez Forresta z Limehouse – budowniczych łodzi ratunkowych. Jej długość wynosiła 21 stóp. Podstawowym wymogiem było bezpieczeństwo, które m.in. zostało zapewnione przez cztery wodoszczelne komory oraz podwójną warstwę poszycia: honduraskiego mahoniu i żółtej sosny z płótnem żeglarskim w środku. Ponadto nadmuchiwana łódź ratunkowa o długości osiem stóp umieszczona była w komorze sypialnej, łódź była całkowicie przykryta z wyjątkiem otwartego i kwadratowego kokpitu o bokach i głębokości wynoszących 3 stopy, znajdującego się blisko rufy, na której było siedzenie z korkowym podkładem. W dwóch dużych skórzanych kieszeniach, zamocowanych w kokpicie znajdowały się: długi nóż i lina, linijka ze skalą stopową z kości słoniowej oraz lornetki wyprodukowane przez Stewarda ze Strandu. Po lewej stronie siedzenia znajdowały się drzwiczki, które opuszczone służyły za stół do posiłków, odsłaniając jednocześnie „kredens” kuchenny, w którym znajdowały się: płaski miedziany imbryk, miedziana patelnia oraz rondel, emaliowany talerz i sztućce. Po prawej stronie w podobnej przegródce były: pudełko z herbatnikami, flaszka rumu, świeczki, latarnia okrętowa oraz denaturat. W kabinie pod głównym pokładem były umieszczone cztery pudełka opatrzone napisami: „Opatrunki”, „Przybory do czytania i pisania”, „Narzędzia”, „Jedzenie”. W nocy Mac Gregor mógł spać poniżej głównego włazu. Pisał on, że „wewnętrzne urządzenia jego żaglówki służące do gotowania, czytania, pisania, zaopatrzenia całkowicie różniło się od tych wszystkich elementów na jakimkolwiek innym jachcie, od kiedy te pojazdy były projektowane z myślą o samotnych podróżach”.

Łódź żaglowa „Rob Roy” została zwodowana w Woolwich 7 czerwca 1867 r. (ryc. 14) i powoli ruszyła w kierunku Paryża. Z Dover Mac Gregor popłynął do Boulogne, a potem wzdłuż francuskiego wybrzeża do Le Havre. Z tego portu łódź była holowana w górę rzeki na linie przez sześć różnych parowców, z których ostatni napędzany był za pomocą łańcucha położonego na dnie Sekwany. Mac Gregor uważał tą część podróży za bardzo męczącą ponieważ brakowało uroku w tego rodzaju posuwaniu się w górę rzeki. Docierając do St. Cloud 30 czerwca, przygotował on swoją łódź na francuską wystawę statków spacerowych, malując jej wnętrze na niebiesko.

Około 30 angielskich i francuskich kajaków zebrało się na regaty organizowane w trakcie tej wystawy. Niestety, Cesarz Napoleon III, który ofiarował nagrodę 1000 funtową, nie uczestniczył w tym wydarzeniu, a Książę Walii musiał pozostać w Londynie by przyjąć sułtana Turcji.

Po regatach, w których Mac Gregor nie uczestniczył, popłynął w dół rzeki, lecz okazało się to trudnym zajęciem ze względu na szybki prąd wody, ogromny ruch barek oraz zbyt niską wysokość mostów na Sekwanie.

Zanim dotarł do miejsca połączenia się Sekwany i Oise, postanowił przejść na holowanie w dół rzeki do Le Havre, lecz jak się okazało nawet w Rouen trudno było znaleźć miejsce do zakotwiczenia, a niemożliwe było spokojnie dobić do nabrzeża. Na domiar złego podczas holowania pod ostatnim mostem kapitan, obniżywszy komin statku, zapomniał o łodzi, której maszt uderzył w most, zgiął się, ale na szczęście nie złamał. W końcu, gdy zakotwiczono na noc w Quilleboeuf, łódź prawie zatonęła, dostawszy się pomiędzy dwa parowce. Po jednodniowym odpoczynku w Le Havre, Mac Gregor opuścił port bardzo wczesnym rankiem i raczej przypadkowo niż celowo wpłynął do Littlehampton.

Po przybyciu do Littlehampton 24 lipca, Mac Gregor dostarczył do „Timesa” relację ze swojej podróży, toteż jego łódź nie potrzebowała prezentacji, gdy dotarł on do Cowes na Królewskie Regaty Jachtów. Na koniec łódź żaglowa „Rob Roy” powróciła wzdłuż południowego wybrzeża a następnie zaryzykowała podróż w górę rzeki do Maidstone i wiele razy przemierzała Tamizę w górę i w dół przed powrotem do Woolwich 21 września.

Przez następnych sześć tygodni Mac Gregor pracował nad „Samotną podróżą w łodzi żaglowej „Rob Roy”, która została opublikowana 14 grudnia. Drugie jej wydanie ukazało się następnego roku w maju.

W czerwcu 1868 r. Mac Gregor popłynął swoją łodzią żaglową z Erith w górę Tamizy, a następnie rozpoczął żeglugę na rzece Wey w Weybridge. 18 czerwca popłynął na rzece Arun i dotarł do Littlehampton następnego dnia.

W lipcu 1868 r. Mac Gregor postanowił popłynąć do Egiptu i Palestyny. 29 września wyruszył swym najnowszym kajakiem „Rob Roy” (piątym z kolei) z Tempie Pier do Mostu Londyńskiego, gdzie przyłączył się do „Tanjore”, płynącego do Aleksandrii i Port Saidu, aby zrealizować to co miało być jego najbardziej znaną podróżą.

Nowy dębowy kajak, którego długość wynosiła 14 stóp, z cedrowym pokładem, został zbudowany przez Johna Pembury z Mortlake. Posiadał on granatowe żagle dla złagodzenia blasku słońca. Zwodowano go pod koniec października.

W tym czasie gdy płynął Mac Gregor, Kanał Sueski nie był jeszcze gotowy. Prawdopodobnie była to pierwsza jednostka turystyczna, która tutaj dotarła, chociaż parowce, motorówki i egipskie żaglówki w tym czasie już pływały po Kanale Sueskim, ale miały one zupełnie inny charakter i cel żeglugi. Ogromne pogłębiarki, dźwigi i windy pracowały bez przerwy dniem i nocą, wydobywając piasek i muł i gromadząc je po obu stronach w imitacje gór.

W Suezie, w listopadzie 1868 r. Mac Gregor spotkał 27-letniego Henry’ego Mortona Stanley’a z „New York Herald”, powracającego z Abisynii, któremu pożyczył egzemplarz „Samotnej podróży”. Zainteresowała ona tak Stanley’a, że przesiedział całą noc dopóki jej nie przeczytał. Pod wrażeniem tej lektury powiedział Mac Gregorowi, że mógłby pisać regularne artykuły do swojej gazety o kajakach i jego obecnej podróży i aby to zapoczątkować gotów jest zatelegrafować do Associated Press aby te informacje znalazły się w 500 amerykańskich gazetach. Mac Gregor skomentował to następująco: „Co za fantastyczny gatunek stanowią ci Jankesi. W zamian dałem mu krótki list polecający do Livingstone’a”.

Wracając do Port Saidu, Mac Gregor wsiadł na parowiec do Bejrutu, a potem ruszył w górę rzek Abana i Pharpar. Po spędzeniu trzech tygodni w Syrii, 6 stycznia 1869 r. znalazł się nad źródłami Jordanu. Przez jakiś czas pływał po Jordanie, a potem gdy zaczęły przeszkadzać mu skały przeniósł się na jezioro Hijaneh. Było ono pokryte trzcinami o wysokości 10 lub więcej stóp. „Największa jaką ujrzałem mierzyła 20 stóp, uwzględniając pięć stóp zanurzenia. Te trzciny stanowiły przeszkodę, którą trudno było pokonać”. W tej sytuacji Mac Gregor był zmuszony do posługiwania się kompasem. Dalsza jednak podróż kajakiem stała się niemożliwa za Mostem Córek Jakuba, ponieważ ujście Jordanu do Morza Galilejskiego miało gwałtowny spadek i wypełnione było kataraktami i wodospadami. Transport kajaka przez tą nierówną okolicę kamienistych wzgórz i przepaści przyprawiających o zawrót głowy był bardzo trudny. Po zbadaniu dolnych partii Jordanu, aż do zniszczonego mostu Semakh, oddalonego od Morza Galilejskiego o 1,5 mili, wylądował na równinie Genezaret i odwiedził Kanę oraz Nazaret. Następnie jako pierwszy badacz rzeki Kishon, popłynął w jej dół. „Nudna to rzeka, z której trudno się dostać, poprzez szeroką i piaszczystą równinę pełną krokodyli, do Morza Śródziemnego”.

Relacja z jego rejsów po Nilu, Morzu Czerwonym, jeziorze Genezaret i wodach Damaszku została opublikowana w listopadzie 1869 r. W przeddzień publikacji zamówiono 2000 egzemplarzy „Rob Roya na Jordanie”, ale w ciągu dwóch tygodni sprzedano 5000 egzemplarzy. Na przestrzeni 12 miesięcy ukazały się cztery wznowienia, a książka wydawana była do 1908 r.

Mac Gregor wiele razy podczas swoich wypraw kajakowych o włos uniknął nieszczęścia, co jest zresztą mocno uwypuklone w jego książkach. Znajdują się tam rysunki przedstawiające go w momencie jak kurczowo ściska w dłoni wiosło, gdy kajak rzuca się na progi rzeki Reuss lub walczącego w swoim wątłym stateczku w sztormie, obok przylądka Head albo wypadającego za burtę by ratować łódź niszczoną przez dwa parowce na Sekwanie. Najbardziej dramatyczna była sytuacja wówczas, gdy płynął wzdłuż Jordanu ścigany przez tłum Arabów. Po zranieniu go z brzegu został wzięty do niewoli w prosty sposób polegający na wyniesieniu go wraz z kajakiem z wody i zaniesieniu przed oblicze miejscowego szejka (ryc. 15). Zdołał jednak uciec przy pomocy Hany, swojego przewodnika i podjął na nowo podróż.

John Mac Gregor w dalszym ciągu organizował swoje podróże w latach 70-tych. Znaczną część lata 1870 r. spędził z Królewskim Klubem Kajakowym oraz podróżując kajakiem wzdłuż południowego wybrzeża z Cowes do Plymouth, Falmouth i Wyspy Scilly, obserwując sporo niemieckich statków zablokowanych w portach ze strachu przed francuskimi okrętami w Kanale La Manche.

W sierpniu 1871 r. Mac Gregor zwiedził wybrzeże i Kanały Holandii oraz Zuyder Zee. W tym holenderskim rejsie Mac Gregor miał kilka poruszających wydarzeń. M. in. „Rob Roy” został niemal wessany do kilwatera i śruby ogromnego parowca. Mac Gregor sporządził dokładne notatki z tej podróży, lecz w końcu zadecydował, że jego przeżycia nie dają podstaw do napisania książki. Autor jego biografii Edwin Hodder twierdził natomiast, że był to jeden z najbardziej interesujących rejsów, dzięki któremu mogłaby powstać książka.

W 1872 r. rejs rzeką Crimea został odwołany na korzyść podróży na Szetlandy. W 1873 r. Mac Gregor zaplanował podróż na Azory, lecz w ostatniej chwili zmienił zdanie aby w tym czasie poślubić Annę Caffin, którą „kochał w milczeniu od 8 lat”. Ślub odbył się 4 grudnia w Blackheath. Jego wyczyny kajakowe zostały w ten sposób zakończone. Zamiast tego przeprowadził serię niezwykle udanych objazdów z wykładami, aby zebrać pieniądze na cele dobroczynne. Wygłosił 56 wykładów dotyczących „Rob Roya” zarabiając 4.160 funtów, a w 1878 r. udało się mu osiągnąć swój cel, którym było zebranie 10000 funtów, sumy którą darował różnym misjom i stowarzyszeniom, w działalność których był zaangażowany. Zmarł w lipcu 1892 r. w wieku 67 lat po długiej i wyczerpującej chorobie.

Chociaż Mac Gregor najbardziej był znany ze swoich kajakowych wyczynów to jednak największe osiągnięcia wynikają z pomocy jaką niósł porzuconym i znajdującym się bez opieki dzieciom w Londynie. Jego wpływ na młodych ludzi ze wszystkich warstw społecznych był ogromny. Głębokie zrozumienie dla ich położenia, kłopotów i trudności korelowało z jego mężnym charakterem, a osiągnięcia budziły ich podziw. Tym bardziej, że wyczyny Mac Gregora były raczej efektem silnej i ambitnej natury niż niespokojnego usposobienia. Podróże kajakowe były zresztą także okazją do przekazania i rozpowszechnienia jego wiary i poglądów misyjnych wśród szerokich kręgów słuchaczy i w różnych środowiskach świata. M. in. w tym celu woził w swoim kajaku odpowiednie traktaty napisane w językach francuskim i niemieckim by darować je tym, u których wzbudzały zainteresowanie. Mac Gregor był wybitnym człowiekiem, który wiódł życie polegające na cierpliwym czynieniu dobra.

Technika pływania kajakiem po dzikich wodach

Technika pływania kajakiem po dzikich wodach

Nowe możliwości, jakie stworzył sprzęt z tworzyw sztucznych oraz możliwości szybkiego przerzucania sprzętu sztywnego w dowolne miejsce (transport samochodowy) uczyniły, zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej, bardzo popularną turystykę graniczącą z wyczynem uprawianą na wodach o dużym stopniu trudności. Wody te, to rzeki górskie o nieregularnym nurcie, zaliczane do tzw. wód dzikich. Ich pokonywanie możliwe jest tylko na sprzęcie 2 tworzyw poliestrowych: kajakach jedynkach, oraz kanadyjkach jedynkach i dwójkach (oczywiście wyposażonych w fartuchy). Sprawą równie ważną jak sprzęt jest odpowiednia technika, której wymagają zmieniające się w szybkim tempie sytuacje i występujące przeszkody naturalne.

Pływanie, nawet turystyczne po wodach, których stopień trudności jest większy niż III wymaga znajomości i opanowania elementów techniki slalomowej.

Z drugiej strony ta forma kajakarstwa dostarcza wielu emocji i jest świetną formą doskonalenia umiejętności, dlatego też zyskuje coraz więcej zwolenników.

Trudności techniczne występujące na wodach dzikich związane są z dużym spadkiem wody, a tym samym jej dużą prędkością. Nie regularności brzegów (zwężenia, gwałtowne zakręty), oraz występujące w nurcie głazy, wystające ponad powierzchnię wody i ukryte pod nią są przyczyną powstawania wirów, dużych fal, od-wojów i cofek.

Pokonywanie dzikich wód wymaga szczególnie pewnego związania kajakarza z łodzią, aby napęd mógł być skutecznie przenoszony na kajak czy kanadyjkę i aby wszelkie manewry wykonywane były pewnie. W związku z tym siedzenie kajaka powinno być tak wyprofilowane, aby unieruchamiało dolną część ciała. Nogi lekko zgięte w kolanach opierają się o podnóżek, a rozstawione kolana powinny zapierać się o specjalnie wyprofilowane podpórki. Równocześnie górna część korpusu powinna odleć dużą swobodę ruchów. W kanadyjkach klęczy się jak najniżej, z równoczesnym okraczanym przysiadem na siodełku, uda i stopy są unieruchomione w pętlach z taśmy.

Różnica techniki w kajaka i kanadyjce – wynika przede wszystkim z rodzaju wiosła i pozycji zajmowanej w tych łodziach. Kajak jedynka – daje największe możliwości techniczne ze względu na duży i obustronny zasięg wiosła, co umożliwia bardzo szybkie manewry i reakcje. Kanadyjka jedynka — jest łodzią bardzo trudną do opanowania. Wiosło, którym posługujemy się tylko z jednej strony ogranicza zasięg. Z reguły nie zmienia się strony wiosłowania w CI, a zakres wiosłowania po stronie przeciwnej do normalnej uzyskuje się poprzez sięgnięcie wiosłem bez zmiany uchwytu. Kanadyjka dwójka – każdy z członków załogi wiosłuje po swojej stronie. Obaj uzupełniają się, a tylny, mający lepszy przegląd sytuacji spełnia rolę kapitana.

Zasady doboru długości wioseł w pływaniu po wodach dzikich

  • dla kajaków jedynek – 210 – 220 cm
  • dla kanadyjek dwójek – 145 – 155 cm
  • dla kanadyjek jedynek – 150 – 160 cm

Przybliżona reguła mówi, że w C II wiosło powinno sięgać do podbródka, a w CI – o 5 ca dłuższe, a w kajakach na wysokość połowy ręki uniesionej do góry.

Elementy techniki

Manewry, które wykonuje się podczas pokonywania wód dzikich trudno nieraz precyzyjnie rozdzielić na poszczególne elementy. Tym niemniej nożna, opierając się na technice stosowanej w slalomie usystematyzować pewne elementy, które pozwolą opisać sposób pokonywania najważniejszych typów przeszkód.

Płynięcie naprzód – Podobnie, jak przy pływaniu turystycznym, czy też w kajakarstwie płaskim pociągnięciem wiosłem wykonuje się wzdłuż burt łodzi, aby uniknąć niezamierzonego skręcania. Ale uchwyt wiosła jest o 1-2 szerokości dłoni większy, aby być przygotowanym do szerokich pociągnięć sterujących. Poza tym w trakcie wiosłowania można zmienić szerokość uchwytu w celu zwiększenia działającej dźwigni niosła.

W kanadyjce, aby możliwe były długie, pionowe pociągnięcia, nachyla się górną część ciała przy zanurzeniu pióra.

W kanadyjce każde pociągnięcie wymaga korekcji wytrąconej z kierunku łodzi. Na wodzie spokojnej sterowanie może odbywać się poprzez przekręcenie pióra wiosła na zewnątrz.

Na wodzie dzikiej, trudnej wystosowuje się kanadyjkę poprzez skręcenie pióra wiosła do wewnątrz końcowej fazy pociąg-cięcia. Równocześnie ręką trzymającą główkę wiosła przyciągamy górną część drzewca wiosła do siebie. Środek drzewca oparty jest o burtę, a pióro poprzez powstałą dźwignię odpychana jest od burty i wysterowuje łódź. Ten sposób wysterowania jest bezpieczny, bowiem wiosło jest wtedy cały czas gotowe do ewentualnego podparcia łodzi wytrąconej z równowagi.

Płyniecie do tyłu. Odbywa się poprzez odwrócenie ruchów przy płynięciu do przodu. Ręka ciągnąca staje się wypychającą i na odwrót. Ruch do tyłu stwarza duże trudności wskutek przesunięcia środka ciężkości ku rafie i zanurzeniu się rufy pod wodę, co powoduje trudności w sterowaniu i niebezpieczeństwo wywrotki.

Zmiana kierunku – ma najważniejsze znaczenie w technice pływania po wodach dzikich. Wymagają tego liczne przeszkody naturalne, które przy szybkim prądzie zmuszają do błyskawicznych manewrów zmiany kierunku płynięcia.

W slalomie kajakowym wykształciły się specjalne formy techniki. W okresie początkowym była to technika uderzeń do przodu i do tyłu (kontr).

W celu zwiększenia szybkości manewrów (co jest ostatecznym celem slalomu) powstała technika wykorzystująca każdy manewr zmiany kierunku również do napędu łodzi. Jest to tzw. technika pociągnięć.

Zmiana położenia łodzi – jest najprostszym sposobem zmiany kierunku. Wiosłowanie nadal pozostaje takie, jak przy płynięciu prosto, natomiast poprzez boczny skręt bioder łódź zostaje przechylona, z tym że środek ciężkości pozostaje nad środkiem wyporu. Wygięcie kila skręca łódź w kierunku przeciwnym do wychylenia. W takiej pozycji powiększa się również wznos kila (linia kila zanurzona jest na mniejszej długości), przez co łódź skręca łatwiej niż normalnie.

Drugi sposób przechyłu łodzi uzyskuje się poprzez wychylanie środka ciężkości ciała poza środek wyporu. Przez to uzyskuje się:

  • przedłużenie dźwigni wiosła,
  • większą zdolność skrętu łodzi,
  • większą siłę pociągnięcia dzięki pracy mięśni górnej części korpusu.

Znajdujące się w przodzie pióro wiosła służy do napędu i zmiany kierunku oraz podtrzymuje ciężar ciała. Im większa jest różnica szybkości pióra wiosła i wody, tym łatwiejsze jest utrzymanie łodzi w tej pozycji. Ten sposób pochylenia łodzi stosuje się zawsze na szybkim aorcie przy promowaniu oraz przechodzeniu z wody spokojnej na szybki nurt.

Zasadą podstawową jest pochylenie łodzi w taką stronę, aby prąd uderzał w dno łodzi. Im prąd jest szybszy, tym pochylenie łodzi musi być większe. Jeżeli woda nacierać będzie na pokład kajaka czy kanadyjki, spowoduje to niechybnie wciśnięcie pokładu pod powierzchnię i wywrotkę.

Oczywiście zmianę kierunku uzyskać można stosując którykolwiek z omówionych wcześniej elementów (kontrowanie, zagarnianie z jednej strony lub zagarnianie łukiem od dzioba). Z tym, że kontrowanie może spowodować wywrotkę i nie zaleca się stosować tego elementu na wodach dzikich.

Elementem, który daje bardzo duże możliwości manewru jest ściąganie łodzi na wiosło. Manewr ten dla kanadyjki dwójki został omówiony w rozdziale III. Również w kajaku jedynce wykonuje się ten element i to zarówno w przypadku, jeżeli kajak posiada prędkości względem wody, jak i bez prędkości.

Element ten wykonywany bez prędkości polega na podparciu się piórem wiosła włożonego do wody równolegle do burty kajaka i przyciągnięciu kajaka do wiosła. Tym samym kajak zostaje przesunięty w bok o odległość zależną od zasięgu pociągnięcia.

Jeżeli kajak posiada prędkość względem wody, wystarczy włożenie pióra wiosła do wody ukośnie. W tym przypadku pióro wkłada się do wody, stroną pracującą skierowane ku dziobowi kajaka. Prędkość kajaka względem wody spowoduje, ściągnięcie dziobu na wiosło i zwrot kajaka. Im bardziej do przodu włożone będzie wiosło tym zwrot j będzie bardziej widoczny. Natomiast przy zanurzeniu pióra bliżej środka kajaka, skręt będzie słabszy, ale wystąpi równocześnie boczne przesunięcie kajaka. Dodatkowo przyspieszyć można zwrot ściągając wiosło do burty kajaka.

Pokonywanie przeszkód na wodach dzikich

Bezpieczne pływanie po wodach dzikich wymaga oprócz opanowania techniki również bardzo dobrego czytania wody, jak również umiejętnego wykorzystywania zjawisk zachodzących w nurcie.

Wpływanie z szybkiego nurtu w cofkę i wodę spokojną. Aby móc przepłynąć trudniejsze odcinki wody górskiej, należy przed nimi zatrzymać się, wybrać najdogodniejszą drogę przejścia. W celu zatrzymania się wykorzystujemy cofki bądź odcinki wody spokojnej występujące za głazami wystającymi z wody i w zatokach przy brzegach rzeki.

Po ustawieniu kajaka ukośnie w stosunku do nurtu wiosłujemy mocno w kierunku cofki. W momencie, gdy dziób kajaka znajdzie się w zasięgu wody wstecznej stosujemy manewr ściągnięcia kajaka na wiosło zakończony podciągnięciem równoległym wzdłuż burty. Prąd spycha w tym czasie rufę kajaka i obraca go samoczynnie. Manewr tak wykonany pozwala na zatrzymanie się nawet na bardzo szybkim prądzie, o ile w korycie rzeki występują głazy wystające ponad powierzchnię, lub zatoki ze spokojną lub wsteczną wodą.

Promowanie pod prąd. Jeżeli znajdujemy się na wodzi spokojnej, a chcemy prze-promować przez silny prąd należy wejść w nurt z możliwie dużą prędkością, aby prąd nie obrócił łodzi. Równocześnie pamiętać należy o balastowaniu (przechył na taką stronę, aby nurt uderzył o dno łodzi).

Zwrot na prądzie. Wyjścia z cofki w celu dalszego spłynięcia z prądem odbywa się poprzez manewr zwrotu. Napływamy ukośnie pod prąd, gdy dziób łodzi znajduje się na nim, stosujemy ściąganie dzioba na wiosło w celu przyspieszenia zwrotu. Oczywiście w momencie, gdy łódź znajduje się w pozycji ukośnej i bocznej względem prądu konieczne jest balastowanie.

Płynięcie po dużych falach, które są regularne i nie kryją głazów jest stosunkowo proste. Dobrze jest, aby łódź posiadała prędkość względem wody, bo łatwiejsze jest wtedy manewrowanie. Wszystkie zwroty wykonywać należy na szczycie fali, bowiem łódź na wtedy tylko jeden punkt podparcia i bardzo łatwo wykonać jest zwrot.

Wiosłujący na falach płasko, co ułatwia zachowanie równowagi i umożliwia ewentualną podpórkę wiosłem.

Przepływanie progów i szypotów, czyli tych siejąc w których występuje duża, nieregularna fala, odwoje i wiry należy do najtrudniejszych w pływaniu po wodach dzikich. Taki odcinak wymaga przed przepłynięciem rozeznania z wody, a o ile to możliwe również z brzegu i wybranie najlepszego przejścia. Staramy się, aby utrzymać łódź równolegle do linii nurtu i w odwój wejść u z dużą szybkością, prostopadle do tworzącego się wału wody. Cały czas wiosłujemy, bowiem ugrzęźnięcie w odwoju to pewna wywrotka i wciągnięcie kajaka w dno.

Manewrowaine pomiędzy przeszkodami (głazami) – opiera się na zwrotach łodzi. Jeżeli nie starcza miejsca i czasu, aby wykonać zwrot poprzez np. zagarnianie półkoliste od dziobu wygodniej jest zastosować element ściągania kajaka na wiosło. Pozwala to na wymijanie przeszkód tkwiących gęsto w korycie (np. szachownica).

Zachowanie się w czasie wywrotki na wodach dzikich

  • nie puszczać wiosła,
  • wydostać się możliwie szybko z kajaka (wychodzi się z kajaka z fartuchem, natomiast w kanadyjce fartuch pozostaje na kopicie,
  • chwycić się kajaka (na dziobie i rufie są pętle z linki, dobrze również umocować linki wzdłuż burt od dziobu do rufy),
  • starać się dopłynąć do brzegu mając kajak przed sobą (w razie uderzenia o głazy stanowi on pełną osłonę)
  • Piotr Chrupczalski

Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30

komorka 601-418-860, telefon 048-667-2281
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka
email kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
uwaga zamów kajaki na wakacje już dziś

Poleć nas w serwisach społecznościowych

Nowe, wygodne kajaki polietylenowe

BRIO - turystyczny kajak dwuosobowy z miejscem dla dziecka
PRO TOUR 470 - kajak dwuosobowy z lukiem bagażowym i miejscem dla dziecka, długość
Kanadyjka rodzinna na wyprawy, długość 5,2m