Król

Przewodnik po Kanale Elbląsko — Ostródzkim, Oberlandzkim

Poprzez „Kraj Górny” Kanał płynie /​ w nim statki na widok wierz­chołków /​ swe dzioby podnoszą ku niebu /​ i płyną na skrzydłach aniołów. /​ Tu Kanał mknie przez las bajkowy /​ lub ukwieconą łąkę w gaju. /​ A tam z jeziora na jezioro /​ wciąż bliżej do wodnego raju. /​ Omija trzciny i sitowie /​ dom podcieniowy starej wioski. /​ Zbudował ten niezwykły Kanał /​ najcwańszy z wszystkich „wilków morskich”.(O.E. Sattler)

Trzy cuda świata.

Dawne Prusy Wschodnie szczyciły się przed Europą trzema cudami świata. Były to: wędrujące wydmy Mierzei Kurońskiej, podniesiona z „błota” Żuław siedziba Wielkich Mistrzów Zakonu NMP oraz kanał, w którym ..statki pływały po górach, pokonując różnicę poziomów przekra­czającą 100 metrów”. Każda z tych osobliwości słynęła inaczej. W ruchomych nadbał­tyckich piaskach potęgę swą okazywała nieokiełznana przyroda, czerwone mury zamku malbor­skiego były imponującym dziełem ludzkich rąk i prawdziwym pomnikiem myśli archi­tek­to­nicznej. Trzeci cud wydawał się w tym gronie najdo­sko­nalszy i najbardziej kompletny, łącząc geniusz człowieka z twórczą mocą Natury. Był nim „Kanał Oberlandzki” (der Oberldn­dische Kanał), po 1945 roku zwany Kanałem Elbląskim, Kanałem Elbląsko-​​Ostródzkim lub Kanałem Ostródzko-​​Elbląskim.

Czytaj dalej

Szlak Kajakowy Krutyni Sorkwity — Ruciane Nida

O szlaku wodnym, zaczy­nającym się na jeziorze Lampackim w Sorkwitach a kończącym się na Jeziorze Nidzkim w Rucianem-​​Nidzie nieopodal Leśni­czówki Pranie nic należy ani opowiadać, ani go opisywać, nawet, gdyby się miało pióro Igorg Newerlegoi Konstantego Ildefonsa Gałczyń­skiego czy nawet Maelchiora Wańkowicza. Ten szlak trzeba po prostu przepłynąć kajakiem i zobaczyć. Domyślił się tego już przed wojną Melchior Wańkowicz, który tu także, na tym szlaku starał się odnaleźć ślady złego ducha tych ziem — Smętka. Wiedział też o tym Gałczyński, który w Praniu przez długie lata pisał „Kroniki Olsztyńską”. Najwcześniej jednak, bo już w 30 latach XIX wieku piękno Krutyni odkrywali potomkowie Filipa Pustowiata, czyli rosyjscy fiłiponi, którzy tu właśnie, we wsi Wojnowo nad Jeziorem Duś się osiedlili. W wojnowskim klasztorze zgromadzili wspaniałą kolekcję ikon — szkoda, że nie ma ich już w Wojnowic. Żeński klasztor filiponów można obejrzeć w siódmym dniu spływu, po przepły­nięciu 72 kilometrów, liczącego łącznie ponad 100 km, szlaku. Nic jest to wszakże jedyna możliwość spotkania się z historią — jej ślady znajdziemy i wcześniej, i później — od Sorkwit, poprzez Babię-​​ta, Spychowo, Zgon aż po Ruciane. Przede wszystkim jednak spływ Krutynią to spotkanie z odurzającą przyrodą, z jednej strony urokliwych jezior — wymieńmy choćby Lampasz, Dłużec, Białe, Zyzdrój, Zdrużno, Mokre, Bełdany i Nidzkie — a z drugiej, mrocznych ostępów Puszczy Piskiej (rezerwaty „Zakręt”, „Królewska Sosna”, „Ławny Lasek”). A w ostatnim dniu spływu czeka jeszcze jedna, niepo­wta­rzalna atrakcja — przepły­nięcie śluzy Guzianka.

Stanica Wodna Sorkwity k/​Mrągowa 11 – 731

68 miejsc nocle­gowych w domkach campin­gowych jadło­dajnia na 44 miejsca duża wypoży­czalnia kajaków.

Spływ rozpo­czynamy w Stanicy Wodnej PTTK nad Jez. Lampackim (pow. 1,99 km2, gł. 38,5 m; 133 m n.p.m.) w Sorkwitach. Jest to punkt wyjściowy turystycznych wczasów kajakowych. Sorkwity to stacja kolejowa między Biskupcem a Mrągowem, na linii kolejowej Olsztyn — Ełk. Dojście do Stanicy Wodnej PTTK  — ok. 1,2 km. Na miejscu poczta, restauracja, sklepy, kiosk „Ruchu”, punkt apteczny. Pobyt w Stanicy Wodnej rozpo­czynamy od obiadu, nocujemy w domkach campin­gowych i następnego dnia po śniadaniu zaopa­trzeni w sprzęt rozpo­czynamy spływ.

I etap spływu — odcinek 16 km Z miejsca wodowania płyniemy na południowy wschód i w połowie długości Jez. Lampackicgo przedo­stajemy się na jego (lewą) wschodnią stronę i płyniemy przy brzegu, by nie przeoczyć przejścia (cieśniny) na Jez. Lam-​​pasz (Łapinóżka) — pow. 0,76 km2; gł. 23 m; 133 m n.p.m.). Na końcu jeziora, z jego lewego rogu wypływa rzeka Sobiepanka o dł. 1,5 km. W kilku miejscach przy niskim poziomie lustra wody, konieczne jest holowanie kajaka. Dopływamy do Jez. Kujno (pow. 0,3 km2; gł. 5,5 m; 132 m n.p.m.). Kierujemy się na południowy wschód i dalej rzeką Grabówką (Grabicnka) spływamy na Jez. Dłużec (pow. 1,23 km2; gł. 20 m; 131 m n.p.m.) — dł. 3,5 km. Odpływ łączy Jez. Dłużec z Jez. Białym (pow. 3,4 km2; gł. 31 m; 131 m n.p.m.). Na prawym brzegu Jez. Białego — Stanica Wodna PTTK Bieńki. Tu obiad, kolacja, nocleg i następnego dnia po śniadaniu płyniemy dalej.

Stanica Wodna PTTK Bieńki 11 – 705 Grabowo

II etap spływu — odcinek 10 km Wypływamy z Jez. Białego na rzekę Dąbrówkę — 1,5 km, która uchodzi do Jez. Gant (pow. 0,78 kmz; gł. 26 m; 131 m n.p.m.) — dł. 3 km. Po przepły­nięciu Jez. Gant wpływamy na rzekę Babięcką Strugę — dł. 2,5 km. Na obu brzegach wieś Babięta; 500 m przed wsią pięknie położona w lesie Stanica Wodna PTTK Babięta. Tu obiad, kolacja, nocleg, śniadanie.

Stanica Wodna PTTK Babięta 11 – 711 Nawiady

64 miejsca noclegowe — domki campingowe, w tym: 7 domków typu „Szałas” z wodą jadło­dajnia na 50 miejsc, możliwość jazdy konnej.

III etap spływu — odcinek 13,5 km Konty­nuujemy spływ rzeką Babięcką Strugą. Po 500 m dopływamy do tamy młyńskiej — przenosimy kajak lewą stroną młyna (ok. 60 m). Przenosimy kajaki przez szosę uważając, aby nie spowodować kolizji z szybko porusza­jącymi się w tym miejscu samochodami. Z Babięckicj Strugi wpływamy do północnej części Jez. Zyzdrój Wielki (pow. 2,1 km2; gł. 14,5 m; 129 m n.p.m.), które wraz z kolejnym Jez. Zyzdrój Mały (pow. 0,5 km2; 129 m n.p.m.) ciągnie się na przestrzeni 6 km. Przed południowym krańcem Jez. Zyzdrój Mały kierujemy się w lewo do małej zatoki, dopływamy do nieczynnej śluzy i przenosimy ok. 100 m kajak — z prawej strony śluzy. Płyniemy dalej szerokimi wodami Spychowskiej Strugi. Po 2,5 km (przed wpłynięciem na Jez. Spychowskie) na lewym brzegu położona jest Stanica Wodna PTTK Spychowo, w której spędzimy następny dzień urlopu w Puszczy Piskiej. Na wschodnim, wyższym brzegu jeziora leży wieś Spychowo, ze stacją PKP na linii kolejowej Olsztyn — Pisz — Ełk. We wsi poczta, sklepy, restauracja, ośrodek zdrowia.

Stanica Wodna PTTK 12 – 130 Spychowo

151 miejsc nocle­gowych w domkach campin­gowych hotel na 40 miejsc — pokoje 2-​​osob. z łazienkami jadło­dajnia i kawiarnia na 120 miejsc wypoży­czalnia sprzętu pływającego.

IV etap spływu — odcinek 11,5 km Wpłynąwszy na Jez. Spychowskie (pow. 0,5 km2; 128 m n.p.m.) skręcamy od razu w lewo i po 1 km osiągamy wypływ dalszego, liczącego 5 km, odcinka Spychowskiej Strugi. Przy wypływie pod mostem drogowym rzeka staje się niebez­piecznie rwąca. Po przeszło 2 km mijamy z prawej strony krótki odpływ małego Jez. Kierwik (pow. 0,6 km2). Po 3 km wpływamy do malow­niczego Jez. Zdrużno (pow. 2,3 km2; gł. 18 m; 126 m n.p.m.). Kierujemy się w prawo ku wschodniej zatoce jeziora. Po przepły­nięciu 1 km wpływamy na Jez. Uplik (pow. 0,63 km2; 125 m n.p.m.) —dł. 3 km. Jest to jedno z najpięk­niejszych jezior tego szlaku. Na prawym jego brzegu rezerwat czapli siwej „Ławny Lasek”. Płyniemy otoczeni ścianą wysoko­piennych lasów Puszczy Piskiej. Przy północnym krańcu jeziora skręcamy w prawo. Przez krótką cieśninę wpływamy do wschodniej, małej zatoki Jez. Mokrego (pow. 8,41 km2; gł. 51 m; 125 m n.p.m.). Płyniemy w kierunku południowo-​​wschodnim. Po 1 km dopływamy do Stanicy Wodnej PTTK w Zgonie miejsca naszego następnego odpoczynku.

Stanica Wodna PTTK Zgon 11 – 712 Stare Kiełbonki

74 miejsca noclegowe — domki campingowe, pole namiotowe jadło­dajnia na 40 miejsc na miejscu sklepik spożywczy

V etap spływu — odcinek 12,5 km Na Jez. Mokrym spotykamy liczne wyspy. W pobliżu wschodniego brzegu — rezerwaty przyrodnicze „Królewska Sosna” i „Zakręt” (z pływa­jącymi wyspami). Płyniemy Jez. Mokrym na północ ok. 8 km i w odległości ok. 1 km od północnego krańca jeziora, z prawej, znajduje się lejkowata zatoka zakończona zastawką (zazwyczaj zamkniętą). Przenosimy kajaki prawym brzegiem — ok. 20 m. Wpływamy od południa na śródleśne Jez. Krutyńskie dł. 2,3 km (pow. 0,57 km’; 124,5 m n.p.m.). We wschodniej części największego akwenu Jez. Kru-​​tyńskiego — wypływ rzeki Krutyni. Po 2 km, na lewym brzegu wieś Krutyń i Stanica Wodna PTTK. Na miejscu sklepy, restauracja, poczta, przystanek PKS oraz kilka ośrodków wypoczynkowych.

Stanica Wodna PTTK Krutyń 11 – 712 Stare Kiełbonki

VI etap spływu — odcinek km Płyniemy nadal rzeką Krutynią. Po ok. 3 km wieś Krutyński Piecek i tama młyńska. Tu przenosimy kajak prawym brzegiem ok. 100 m. Za młynem, przy niskim stanie wody, na krótkich odcinkach konieczne jest holowanie kajaka. Tuż przed wsią Wojnowo, największym ośrodkiem filiponów (staro­wierców) w Polsce, możliwość krótkiej (3 km) wycieczki bocznej na Jez. Duś, nad brzegiem którego stoi stary klasztor żeński filiponów. Konty­nuując spływ Krutynią dopływamy do mostu drogowego w dużej wsi mazurskiej Ukta. Na miejscu przystanek PKS, poczta, restauracja, sklepy. Ok. 1 km dalej, na prawym brzegu Stanica Wodna PTTK Ukta. Tu nocleg i wyżywienie.

Stanica Wodna PTTK 12 – 210 Ukta

VII etap spływu — odcinek 6 km Nadal rzeka Krutynią. Następny krótki etap jest odcinkiem typowo rzecznym. Na powierzchni bogactwo roślinności wodnej utrud­niającej momentami płynięcie kajakiem. Dopływamy do mostu drogowego we wsi Nowy Most, za mostem na prawym brzegu znajduje się Stanica Wodna PTTK Nowy Most, w której zatrzy­mujemy się na kolejny dzień.

Stanica Wodna PTTK Nowy Most 11 – 712 State Kiełbonki

62 miejsca noclegowe — domki campingowe, w tym 7 domków typu „Szałas” z wodą jadło­dajnia na 50 miejsc sklepik spożywczy na miejscu.

VIII etap spływu — odcinek 9,5 km 4 km poniżej Stanicy Wodnej w Nowym Moście Krutynią uchodzi do Jez. Gardyń­skiego (pow. 0,83 km2; gł. 11,5 m; 116 m n.p.m.). Na Jez. Gardyńskim skręcamy ostro w prawo i przez krótką cieśninę dostajemy się na Jez. Malinówko. Wschodnie brzegi jeziora niedo­stępne i mocza­rowate stanowią siedlisko ogromnej ilości ptactwa wodnego. Nierzadko można spotkać czaplę siwą. Wpływamy na następne, przypo­mi­nające rozlewisko rzeczne, Jez. Jcrzewko. Uchodzi z niego ostatni, dwu-​​kilometrowy odcinek rzeki Krutyni, zwanej Iznotą lub Czarną Rzeką. Następnie wypływamy na jedno z najpięk­niejszych jezior mazurskich —Bełdany (pow. 9,41 km’; gł. 46 m; 116 m n.p.m.). Kierujemy się na południowy wschód, gdzie po 1,5 km, na prawym cyplu znajdujemy Ośrodek Turystyki Wodnej PTTK w Kamieniu. Tu biwakujemy kolejny dzień.

OTW PTTK Kamień 12 – 210 Ukta

IX etap spływu — odcinek 12,5 km Nie dopływając do południowego krańca Jez. Bełdany, skręcamy w lewo i po 5 00 m osiągamy śluzę w Guziance. Kierujemy się na wyższy o około 1,5 m poziom Jez. Guzianka Mała (pow. 0,42 km2; gł. 13,3 m; 117,7 m n.p.m.). Trzymając się prawego brzegu, po 300 m wpływamy przez krótką cieśninę na Jez. Guzianka Wielka (pow. 0,72 km2; gł. 29 m; 117,7 m n.p.m.). Po prawej stronie znajduje się przystań statków Żeglugi Mazurskiej w Rucianem-​​Nidzie, a 200 m dalej kanał łączący Guziankę Wielką z Jez. Nidzkim (pow. 17,24 km2; gł. 25 m; 117,7 m n.p.m.). Trzymając się prawego br2egu, po 2 km wpływamy do wąskiej 2atoki, nad którą położony jest duży Ośrodek Turystyki Wodnej PTTK w Rucianem-​​Nidzie. I tu kończymy nasz spływ kajakowy. Na miejscu mamy kąpielisko, kawiarnię, kiosk „Ruchu”. Ruciane-​​Nida to miasteczko w Puszczy Piskiej położone nad jeziorami Guzianka Wielka i Nidzkic. Na miejscu stacja PKP, przystanek PKS, poc2ta, restauracja, sklepy. W Rucianem-​​Nidzie są zakłady przemysłowe: duży tartak, jedna z nielicznych w kraju łusz-​​czarni nasion drzew iglastych, fabryka płyt pilśniowych. W odległości 6 km na zachodnim brzegu Jez. Nidz-​​kiego leży leśni­czówka Pranie, ulubione miejsce pobytu K.I. Gałczyń­skiego, gdzie poeta napisał wiele utworów, między innymi „Kronikę Olsztyńską”.

OTW PTTK ul. Wczasów 17, 12 – 220 Ruciane Nida

11 miejsc nocle­gowych w budynku cal. + 228 miejsc nocle­gowych w domkach campin­gowych pole namiotowe na 200 miejsc jadło­dajnia na 152 miejsca, kawiarnia na 60 miejsc duża wypoży­czalnia sprzętu pływa­jącego, w tym jednostek żaglowych.

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. III

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. III

Od początku założenia w Warce Klubu Oficerów Rezerwy — Ligi Obrony Kraju, Zarząd „Sztab Klubu” postanowił syste­ma­tycznie organizować Zebrania Zarządu i Narady Aktywu, w każdy pierwszy wtorek miesiąca. Z braku własnego lokalu początkowo spoty­kaliśmy się w Domu Rzemiosła przy ul. Francisz­kańskiej, w sali OSP przy ul. Farnej i najczęściej w lokalu ZBOWiD-​​u przy ul. Warszawskiej. Ustalono plany szkoleń wojskowych i dodatkowe rodzaje zajęć dla rezer­wistów i ich rodzin, ponieważ nasza organizacja wzbudzała zainte­re­sowanie i zaczęła dominować w mieście. Atrakcyjne imprezy z okazji różnych świąt i rocznic, organi­zowane w sali OSP, cieszyły się coraz to większą frekwencją. Bale wiosenne i karna­wałowe organi­zo­waliśmy w salach stołówki FUM-​​u. Wszystko robiliśmy wzorowo, elegancko i miło, zyskując sobie sympatię i życzliwość lokalnego społe­czeństwa, które widziało w tym nie tylko kulturalną rozrywkę, ale i działalność chary­tatywną, bo myślą przewodnią i celem tych imprez było zdobywanie pieniędzy — groma­dzenie funduszu na cele organi­zacyjne. Celem nadrzędnym jednak, było posiadanie własnego lokum, a dokładnie– pawilonu przy strzelnicy sportowej nad Pilicą; pawilon z halą strzelecką, węzłem sanitarnym, kuchennym, dydak­tycznym i niewielkim magazynkiem. Zabawy taneczne i bale przynosiły spory zysk, ale solidne ich przygo­towanie wymagało czasu i wysiłku. W FUM-​​ie sale z pełnym wyposa­żeniem — nieod­płatnie, kuchnia i obsługa kelnerska — żony rezer­wistów; one też wiele smakołyków przywoziły ze swoich domów. Orkiestra pana Alberta Zaparta– za półdarmo. Pieniądze wpływały do kasy: z wstępu, szatni, kotylionów, bufetu, loterii fantowej, „poczty francuskiej” i bonów na wybór „Królowej Balu”. A wszystkim kierował niestrudzony, pełen pomysłów Jerzy Domański, któremu pomagał Aktyw Klubu-​​pracownicy FUM-​​u (kol. Stefan Ambroż wykonywał ozdobne metalowe korony dla „Królowej Balu”).

W miesiącach letnich organi­zo­waliśmy nad Pilicą zabawy ludowe– taneczne, wykorzy­stując okazje, jak: 1-​​maja, „Noc Święto­jańską” i Odpust lipcowy. Imprezy odbywały się na Stanicy PTTK lub „na deskach”- przy targowicy. Wojskowe zespoły muzyczne przyjeżdżały nieod­płatnie z Góry Kalwarii. Z wojska wypoży­czaliśmy też namioty na bufety. Piwo „w komis” całymi „Jelczami” z Browaru –Warka, wino z MZPOW. Atrakcje sztucznych ogni imitowali rakiet­nicami oficerowie z Ogrodzieniec, a porządku pilnowali milicjanci z psami, przyjeż­dżając „na poczę­stunek” z Sułkowic. Wszyscy nam pomagali. To były czasy prawdziwej pracy społecznej. Każdą złotówkę liczyliśmy po trzy razy. Bufety, które dawały największy zysk, prowadzili przeważnie koledzy : W. Pączek, A. Buczek, A. Grzelewski, Z. Tulo, J. i R. Domańscy, W. Węgrzyn, T. Krzyża­nowski, Z. Nowicki, L. Seremak.

Początkowo „parkiet taneczny” — blaty z grubych desek wypoży­czaliśmy z Z.G.K, później zrobiliśmy swoje. Pamiętam jakie to były ciężary, dźwigane ręcznie. Rozkładanie, składanie, przywożenie, odwożenie itd., itp. To była praca społeczna, a nie jak dzisiejsze organizacje społeczne, które czekają tylko na dotacje. U nas w LOK nikt nie otrzymywał żadnych graty­fikacji z racji pełnienia funkcji w klubie! A wszyscy garnęli się, jak kto i czym mógł, aby pomóc w osiągnięciu celu — posiadaniu własnego „gniazda”. Zbieraliśmy złom w życzliwych warsz­tatach rzemieśl­niczych, jak u pana Franciszka Majew­skiego, p. Stefana Sobieraja, p. Tadeusza Wojtali, p. Edwarda Grzelew­skiego, p. Ryszarda Gablera i wielu innych. Razem z nieod­ża­łowanym kompanem Stefanem Siekierskim, brudni od różnych smarów, zwoziliśmy ten złom do sklepu na stacji PKP. I tak zebrany „grosz do grosza” przezna­czaliśmy na zakup cegły do budowy budynku, który miał stanąć na początku stu-​​metrowej strzelnicy. Ponieważ materiały budowlane kupowaliśmy przez dwa lata, dla bezpie­czeństwa przed złodziejami składo­waliśmy na terenie stadionu sportowego, którego gospo­darzem był kpt. rez. Tadeusz Sikorowski i miał „oko na wszystko”. Działalność nasza cieszyła władze miasta, a szcze­gólnie wielce zasłu­żonego Naczelnika p. Tadeusza Kulawika, który widząc nasze dotych­czasowe osiągnięcia, zgodził się objąć patronatem budowę pawilonu KOR-​​LOK-​​WARKA. Dla formalności, na wiosnę 1978r. kol. Andrzej Sobolewski rozpoczął budowę funda­mentów i podjął się kiero­waniem budową. Sprowadził betoniarkę 150-​​kę i z pomocą kolegów: Stanisława Kowal­skiego, Jana Skowroń­skiego, Antoniego Cieślaka, Janusza i Władysława Gajewskich, Jerzego Domań­skiego, Tadeusza Krzyża­now­skiego i wielu innych, pracowali całymi popołu­dniami. Zalewane betonem kamienie pochodziły z przebudowy ulicy „górka Kuprasa”, chodników w mieście, a nawet zbierane z remontu cmentarza. Zbrojenia-​​z różnych odpadów, z życzliwych nam warsztatów ślusarskich. Projekt pawilonu pod nadzorem kol. A. Węgielka wykonał nieod­płatnie inż. bud. Henryk Sobolewski z ul. Farnej. Swoim entuzjazmem i praco­wi­tością A. Sobolewski skupił wokół siebie duży aktyw Klubu. Zakochanemu w Warce Andrzejowi zawdzięczamy wiele trwałych pamiątek w mieście!

St. sierż. sztab. rez. Andrzej Sobolewski, syn Jana i Jadwigi z domu Grzelewskiej, ur. 16 – 08-​​1946r. w Warce. Tu ukończył szkołę podstawową, a następnie w latach 1960 – 65 Technikum Mecha­niczne w Ursusie. Przez rok pracował w FUM-​​Warka.

W latach 1966 – 68 odbył służbę wojskową w 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno Desantowej (Niepo­łomice, Kraków).

W stopniu kaprala wrócił do FUM-​​u. Od 1973r. –Kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej. W 1989r Społeczny Komitet Budowy Domu Kultury powierzył mu kierow­nictwo budowy. Od 1994r. do chwili obecnej pracuje w firmie „Ru-​​rex” w Piastowie. Przez wiele kadencji-​​radny miasta. Posiada wiele odznaczeń państwowych, wojskowych, LOK i regio­nalnych. Jest moim wiernym kolegą klubowym i wypró­bowanym przyja­cielem, czego dowody odczuwam stale.

Prezes Honorowy KŻR dr ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851.

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. II

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. II

W 1974 r po zimowym „naborze” do KOR-​​WARKA oficerów i wiosennym podoficerów, ustalono zakres szkolenia rezer­wistów. Na początek zapla­nowano atrakcyjne szkolenia ogniowe, lecz zarząd, z powodu braku odpowiedniej strzelnicy i broni, miał trudność w ich prowa­dzeniu. Wprawdzie odbywało się już strzelanie sportowe w terenie Rogalki, ale to miejsce nie wystarczało. Istniała wtedy strzelnica sportowa koła LOK przy MZPOW na Winiarach, z trzema stano­wiskami na 50m, wybudowana przez wicedy­rektora Augustyna Łopusiewicza i pracownika Jana Jawor­skiego. Kulochwyt ziemny miał na szczycie zabez­pie­czenie betonowe, a dla wyklu­czenia zagrożenia, miesz­kający w pobliżu pan Cieślak ustawił za nim wysokie stogi siana. Nasz klub mógł korzystać z takiej strzelnicy dzięki życzliwości dyrektora Sławomira Susika. Kwestie broni ( kbk-​​s) rozwiązali koledzy — p. Węgielek i p. Batte oraz p. Aleksander Gajewski, szkolny wykładowca przyspo­so­bienia obronnego w Warce (na zajęcia przynosił broń ze szkolnych zbrojowni).

Żeby było patrio­tycznie, 3 maja 1974 r. najbliższa jednostka JW2849 w Górze Kalwarii objęła regula­minowo nasz klub oficjalnym patronatem i odtąd odpowiadała za szkolenia i całokształt działalności, a dowódca płk dypl. Henryk Bąk przydzielił nam oficera łącznikowego, mjra Grzegorza Łobodę, który później, co drugą niedzielę przyjeżdżał do Warki z kilkoma żołnierzami, przywożąc broń bojową i amunicję. To zapewniło syste­ma­tyczność prowa­dzenia zajęć ogniowych i organizację wielu strze­leckich zawodów, którymi przez lata wzorowo kierował wiceprezes klubu, zapalony strzelec, major rezerwy inż. Andrzej Węgiełek.

Andrzej Węgiełek, syn Władysława i Stanisławy z domu Musiałek, urodził się 22.01.1933r. w Warszawie. W 1951r. otrzymał maturę, a w 1955r ukończył Politechnikę Warszawską na Wydziale Mecha­nicznym. Służbę wojskową zaliczył na Studium Wojskowym i dwukrotnych ćwiczeniach poligo­nowych w Drawsku Pomorskim. Pracował zawodowo w wareckim FUM– ie, w zakładach Łucznik w Radomiu i w Technikum Mecha­nicznym w Warce.

W 1991r. przeszedł na emeryturę. Od lat szkolnych był aktywnym członkiem LOK-​​u, zapalonym strzelcem, a karabinek sportowy posiadał już od 1947r.

Duża frekwencja rezer­wistów na zajęciach ogniowych umożliwiła wyłonienie talentów strze­leckich, z których powstały kolejne drużyny na różne zawody organi­zowane w Warce, Górze Kalwarii, Ogrodzie­nicach i w Mińsku Mazowieckim, a następnie na terenie całej Polski. Mieliśmy nawet dwie świetne pięcio­osobowe drużyny kobiece, rekru­tujące się z żon rezerwistów.

Dzięki wielkiemu zaanga­żowaniu i wytrwałości p. Węgielka, który sam bardzo dobrze strzelał, w 1979r. zarząd klubu zadecydował, że jesteśmy już w stanie wystawić cztero-​​osobową drużynę na Centralne Zawody Strze­leckie KOR-​​LOK w Opolu. Regulamin udziału wy-​​| magal zajęcia czołowego miejsca w elimi­nacjach okręgowych– strefowych. Dla naszej „strefy” (Radom) zawody takie odbyły się w sierpniu, na terenie JW.-Sieradz. Drużyna w składzie : Andrzej Węgiełek, Stefan Batte, Piotr Gościło i Jan Skowroński, na siedem startu­jących zajęła II miejsce i zakwa­li­fi­kowała się do finału w Opolu, który odbył się w końcu września 1979r.. Na nasz pierwszy „ogólno­polski występ” strzelecki pojechali Andrzej Węgiełek, Roman Gancarz, Władysław Król i Jan Skowroński. Na 24 drużyny Warka zajęła II miejsce w klasy­fikacji generalnej i I miejsce w „pojedynku strze­leckim”, a pan A. Skowroński został Mistrzem Polski LOK w trójboju. Osobiście pojechałem ze zwycięzcami do Opola i byłem pod wielkim wrażeniem. Bardzo cieszyłem się z wyników, bo poziom zawodników rekru­tu­jących się ’ z rezer­wistów, wojskowych czynnej służby i milicji był bardzo wysoki. Udany start klubu na tak presti­żowych zawodach zawdzięczamy wielkim umiejęt­nościom i ambicji naszych kolegów. Był on początkiem sukcesów strze­leckich, które trwają do chwili obecnej.

Do osiągnięcia wysokich wyników w Opolu przyczyniło się również posiadanie już wtedy strzelnicy bojowej na 100 m i 10 stanowisk, których oficjalne otwarcie nastąpiło 23-​​w ramach uroczy­stości 35-​​lecia Polskiego Ludowego Lotnictwa Wojskowego.

W obecności władz cywilnych i wojskowych z liczną generalicją, pierwszy strzał na 50 m z pistoletu „Margonin”, z niepo­krytej jeszcze wiaty oddała Pani Stanisława Jakubowska, ówczesny Prezes GS. „Sch”-Warka, która była naszym hojnym sponsorem. Nie mieliśmy wtedy jeszcze pawilonu strze­leckiego, a tylko wały i ziemny kulochwyt.

Faktyczne powstanie strzelnicy KOR-​​WARKA zaini­cjował, dzięki „Niedzielnym Czynom Społecznym” pan Jan Rybarczyk. Jej budowę pokazała wtedy w TV pani redaktor Mieroszowa na I Telewi­zyjnym Turnieju Miast: Warka — Brzozów, a nasze miasto otrzymało dzięki temu dodatkowe punkty. Dalszą budową strzelnicy kierował inż. A.Węgiełek i niestrudzony Stefan Batte. To właśnie jego aprobacie, odwadze, wyobraźni, pomysłowości i wielkiej pracy społecznej zawdzięczmy obecny kształt i funkcjo­nalność całego obiektu sportowo– obronnego. Kolega Stefan mówił mi: „Dariusz ! Masz rację! Trzeba myśleć przyszło­ściowo. Być — albo nie być! Niech się Wysocki cieszy”.

I spychacz od pani Grażyny — poszedł w ruch!

Starszy sierż. sztab. rez. Stefan Batte. syn Stefana i Marii z domu Podlasek, urodził się 10 – 06-​​1930r. w Warce, przy ul. Wójtowskiej, w domu, gdzie kiedyś mieszkał Piotr Wysocki.

W 1930r żyła tam rodzina jego matki. Szkołę podstawową ukończył w 1944r„ uczęsz­czając jedno­cześnie na tajne komplety. W 1948r„ po ukończeniu nauki w warszawskim Technikum Elektrycznym, rozpoczął pracę zawodową w FUM-​​ie. Służbę wojskową, jako „niepewny” syn akowca odbył w latach 1952 – 54 w jednostce górniczej i przez dwa lata fedrował węgiel w kopalni „Wujek” w Katowicach. Po „wojsku” pracował ponownie w FUM-​​ie i w Winiarni, a od 1968r. prowadził swój zakład elektro– mecha­niczny przy ul. Lotników. W czerwcu 1995 r. przeszedł na emeryturę.

Pisałem o tym szerzej w numerze „Echa Warki” w 2003 r„ ale jeszcze raz, w okresie „globalnej mamony” zobowiązany jestem przypomnieć Miłym Czytelnikom, że obiekt nad Pilicą powstał dzięki społecznej pracy miesz­kańców Warki i bezin­te­re­sownej pomocy miejscowych zakładów, takich jak: FUM– Pan Krzysztof Trzepią, Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej — Pan Andrzej Sobolewski, MZPOW Winiary — Pan Mieczysław Stocz­kiewicz, Urząd Miasta i Gminy– Naczelnik Pan Tadeusz Kulawik, Gminna Spółdzielnia GS SCh– Pani Stanisława Jakubowska, Spółdzielnia Rzemieślnicza — Pan Józef Szczepanik. Browar Warka — Pan Jan Chojecki, Piaseczńskie Zakłady Przemysłu Terenowego– Pan Andrzej Buczek, Bank Spółdzielczy– Pan Aleksy Kostniak, 1p1m „Warszawa”- Mińsk Mazowiecki. JW4829-​​Góra Kalwaria i liczny aktyw klubu, przed którymi chylę czoło i dziękuję, że mi zaufali.

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. I

Już przed 35-​​laty, w dniu 29 listopada 1973r, w Sali Aktowej gościnnego Muzeum im. K. Pułaskiego, wiedzieliśmy, że nadejdzie czas swobodnego naśla­dowania postaci „Wareckiego Bohatera” — Piotra Wysockiego, który w decydującym momencie sam, poderwie podcho­rążych do walki z zaborcą i zerwie kajdan niewoli. Ileż nadziei i odwagi było w tym młodym człowieku. Ileż patriotyzmu, poświęcenia, honoru, a później i cierpienia. Dlatego, wtedy w Muzeum, na Uroczystym Zebraniu Klubu Oficerów Rezerwy Ligi Obrony Kraju, zarząd wybrał Go, jedno­głośnie na swego Patrona, żeby przyświecał nam w działaniu społecznym na rzecz umocnienia obronności kraju i patrio­tycznego wychowania młodzieży wareckiej, przez przekazanie jej historii i tradycji narodowej.

Idealnym Patronem dla oficerów rezerwy. W Warce się urodził, tu wrócił z zesłania i tu złożone są Jego kości.

Wtedy, też uchwalono, że KOR-​​LOK będzie każdego roku, organi­zatorem uroczy­stości z okazji „ Nocy Listo­padowej”, w oparciu o Szkoły Podcho­rążych z całej Polski, zaprzy­jaźnione Jednostki Wojskowe i miejscowe Szkoły noszące imię Wysockiego.

I tak było przez dziesiątki lat. Na uroczyste capstrzyki przyjeżdżały delegacje podcho­rążych prawie z całego kraju. Kompanię Honorową stale wystawiała Wyższa Szkoła Służb Pożar­niczych z Warszawy i do tradycji należał też przyjazd całego I-​​go rocznika ze szkoły Orląt w Dęblinie. Była orkiestra wojskowa z Gór}/ Kalwarii, lub z Warszaw/​y, czy Dęblina. Były sztandary, tłumy miesz­kańców, przemó­wienia. Po prostu patrio­tyczna manife­stacja. Harcerze składali na rynku przyrze­czenie harcerskie, a potem masze­rowali z pochodniami ulicami miasta aż do grobu Wysockiego. Cała uroczystość była zawsze, jedną wielką demon­stracją przeciwko „ustaleniom jałtańskim”.

25 września 1973r., powstający w Warce KOR, oparty regulaminie LOK, był faktycznie patrio­tycznym stowa­rzy­szeniem oficerów . Przez szeroką działalność, nazywany później „modelowym”. Po 10-​​ciu łatach pracy zawodowej w Warce, miałem doskonałe rozeznanie wśród miesz­kańców na kogo można liczyć, kto jest kim?. Wśród najbardziej aktywnych byli oficerowie : ppor. dr Drogosław Wożniak — oficer pułkownika Maczka, ppor. Andrzej Węgiełek– syn lekarza zamor­do­wanego przez Niemców, ppor. Aleksander Gajewski — oficer gen. Kleberga i sybirak, por. Krystyna Falińska– żona dowódcy J.W. w Ogrodzie­nicach, por. Zygmunt Szywata — jeniec wojenny, ppor. Józef Szczepanik, ppor. Stefan Ambroż, ppor. Janusz Kozłowski, sierżant podchorąży Zdzisław Pilski– ostatni żołnierz pułkownika Ziele­niew­skiego, ppor. Tadeusz Sobczyk, ppor. Andrzej Czarnecki, ppor. Andrzej Jasiński, ppor. Henryk Zalewski. Po pół roku działalności, aktyw klubu zasilili wspaniali koledzy podofi­cerowie: Stefan Batte, Andrzej Sobolewski, Stanisław Rutkowski, Andrzej Buczek, Jerzy Domański, Tadeusz Krzyża­nowski, Krzysztof Cybulski, Władysław Król, Roman Gancarz, Antoni Cieślak, Janusz, Władysław, i Wojciech Gajewscy, Stefan Siekierski, Jan Skowroński, Roman Szynkowicz i wielu innych.

Dla prowa­dzenia syste­ma­tycznych zajęć szkolenia wojskowego na miejscu i na wyjeździe oraz organi­zowaniu różnych imprez, powstały sekcje : strzelecka, łączności i gospo­darcza, której efekty dobrze są znane społeczności Wareckiej, a powstały też dzięki przychylności i ofiarności dyrektorów i prezesów miejscowych zakładów pracy, a szcze­gólnie kolejnych naczelników miasta. Pełen pomysłów do uatrak­cyj­niania zajęć, zawsze zasięgałem opinii kolegów. Doradcą i powier­nikiem, oprócz kolegi Andrzeja Węgielka i Stefana Batte, był kol. (ppor.) kpt. Drogosław Woźniak, szcze­gólnie zasłużony dla Warki.

Dr. Drogosław Wożniak urodził się l-​​12-​​1914r. w Cieszynie na Śląsku jako syn Franciszka i Franciszki z domu Spinek (Czeszka). Ojciec Jego był podoficerem sztabowym w Armii Austriackiej. W Cieszynie ukończył szkoły zdaniu matury studiował medycynę na wydziale lekarskim UJ. w Krakowie. W 1938r. otrzymuje dyplom lekarski. 31 maja 1939r. kończy staż podyplomowy i idzie na 3-​​miesięczny kurs w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego w Warszawie. Po ukończeniu kursu zostaje wcielony do 5-​​go pułku pancernego w Krakowie dowodzonego przez płk. Góreckiego. Z wybuchem wojny zostaje awansowany do stopnia podpo­rucznika, opuszcza z pułkiem Kraków i udaje się na wschód do Żurawicy w celu dozbrojenia. 17 – 09-​​39r. w miejscowości Brody, Sowieci zarzucają ich ulotkami o treści: „ Przychodzimy do was– jako przyjaciele!” . 18 – 09-​​39r. płk Maczek zabiera całą dywizję pancerną i od 19 – 09-​​39r. pułki w zwartych szykach i w pełnym uzbrojeniu przekraczają granicę Węgier. W Polsce były nawet podstawione autobusy celem ewakuacji rodzin wojskowych i chętnych cywilów. Trzy dni stoją w miejscowości Racho czekając na resztę wojska, następnie zostają inter­nowani do miejscowości Eger. Zrządzeniem losu doktor Woźniak udzielając pomocy medycznej Węgrowi miesz­ka­jącemu w Budapeszcie znalazł mieszkanie i otrzymał kartę stałego pobytu na Węgrzech. Tęsknota za krajem i rodzina zmusza doktora do podjęcia działań zmierza­jących do powrotu do domu. W grudniu 1939r udaje się do Koszyc do konsulatu Polskiego z prośbą o pomoc w przerzucie do Polski.

W krótkim czasie zostaje zorga­ni­zowany powrót do domu zakończony niepo­wo­dzeniem. Niemcy aresztują dr Woźniaka i osadzają w więzieniu w Nowym Targu. W końcu grudnia zostaje zwolniony z aresztu i odstawiony do Krakowa . Może mieszkać z rodziną, jednakże pozostaje pod nadzorem policyjnym. Podczas trwania okupacji hitle­rowskiej pracuje zawodowo prowadząc praktykę lekarską w Stara­cho­wicach i w Racła­wicach. W roku 1948 przyjeżdża do Warki. Przez rok dojeżdża do pracy do Jędrzejowa zajmując funkcje lekarza powia­towego. Pracę doktorską pisze pracę doktorską na Uniwer­sytecie Poznańskim i 10 – 12-​​1949r. otrzymuje tytuł doktora nauk medycznych. Przez trzy lata mieszka we Włosz­czowej pełniąc funkcję lekarza powia­towego. W 1952 r. wraca do Warki obejmując Kierow­nictwo w Rejonowej Przychodni Lekarskiej, pracując jedno­cześnie w FUMie i Pogotowiu Ratunkowym, W latach osiem­dzie­siątych przechodzi na emeryturę po wielo­letniej , solidnej i pełnej poświęcenia pracy lekarza. Wysokiej klasy diagnosta, obdarzony zaufaniem pacjentów. Wolny czas poświęcał sekcji strze­leckiej naszego klubu. Spokojny, z celnym okiem był w pierwszej drużynie strze­leckiej. Uczest­niczył w wielu zawodach. Jako aktywista uczest­niczył chętnie w różnych uroczy­sto­ściach i oficjalnych spotkaniach rezer­wistów z władzami wojskowymi i cywilnym co dodawało splendoru Lidze Obrony Kraju.

Zawsze, bardzo ceniłem sobie Jego u wagi i rady. Za wzorową służbę i szkolenie w KOR-​​LOK został awansowany przez MON do stopnia kapitana. Jako senior klubu cieszy się z syste­ma­tycznej patrio­tycznej działalności lokowskiej i jest dumny z naszych osiągnięć. W imieniu rezer­wistów, życzę Szanownemu Seniorowi dalszych lat w zdrowiu i zadowoleniu.

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

Rowerem z Warszawy do Góry Kalwarii i Czerska

Czytaj dalej

Warszawskie Atrakcje, Zabytki i Historia

Zamek Królewski

Zamek Królewski był rezydencją książąt mazowieckich. Z chwilą przenie­sienia stolicy z Krakowa, stał się siedzibą króla oraz władz. Wielo­krotnie przebu­do­wywany, podczas II wojny światowej został całkowicie zburzony — odbudowano go wykorzy­stując ocalałe fragmenty. Dziś charak­te­ry­styczna bryła Zamku z wieżą zegarową (z której codziennie o godz. 11.15 odgrywany jest hejnał) otwiera space­rującym drogę na Starówkę. Atrakcjami Muzeum są oryginalne obrazy Rembrandta i Bernarda Bellotta zw. Canaletto, nadwornego malarza ostatniego króla Polski (te wiernie naśla­dujące rzeczy­wistość obrazy byty bezcenną pomocą przy powojennej odbudowie miasta).

Od strony Wisty znajdują się, oddane po gruntownej restauracji, Arkady Kubickiego, które wspierały skarpę z Zamkiem nadając zarazem monumentalny kształt ogrodowej elewacji. Po powstaniu 1831 r. przekształcono je na stajnie i koszary, a potem na garaże. Arkady są oryginalną budowlą, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Przy zamku stoi Kolumna Króla Zygmunta III Wazy — najstarszy i najwyższy świecki pomnik w Warszawie. Wzniesiony w 1644 r. z inicjatywy króla Władysława IV na cześć Zygmunta III Wazy, jego ojca, który przeniósł stolicę do Warszawy. Pomnik ma 22 m wysokości, a postać króla mierzy 275 cm. Trzymana w prawej dłoni szabla symbo­lizuje jego dzielność, a krzyż w lewej — nieustanną gotowość do walki ze złem. Według legendy opusz­czenie przez króla szabli ku dołowi zwiastować będzie miastu zbliżającą się klęskę…

Stare Miasto

Stare Miasto histo­ryczne centrum i najstarsza część miasta, a jedno­cześnie salon kulturalny stolicy. Założone w XIII w. jako gród książęcy i osada otoczona murami. Podczas drugiej wojny światowej zniszczone w 90%. Dzięki doskonałej odbudowie wpisane w 1980 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Kultu­rowego i Przyrod­niczego UNESCO. Obecnie jest tętniącym gwarem miejscem spacerów, pełnym galerii, kawiarni i restauracji.

W centrum staro­miej­skiego Rynku stoi pomnik Warszawskiej Syrenki, która jako symbol miasta widnieje też w herbie Stolicy. Poza nim w Warszawie znajdują się dziesiątki innych wizerunków opiekunki miasta. Najważ­niejsze z nich to 2 kolejne pomniki usytuowane w popularnych turystycznie miejscach — jeden ustawiono na brzegu Wisły, gdzie według legendy syrena wyszła na ląd (przy moście Święto­krzyskim), drugi — nieco mniej znany ale na pewno godny uwagi — znajduje się na wiadukcie Markiewicza przy ul. Karowej.

Łazienki Królewskie

Łazienki to jeden z najpięk­niejszych zespołów pałacowo-​​ogrodowych w Europie, założony w XVII w. przez króla Polski Stanisława Augusta. Niegdyś na tym gęsto zadrze­wionym terenie był zwierzyniec — miejsce gdzie królowie urządzali polowania. Zaska­kująca nazwa Parku pochodzi od łaźni, przebu­dowanej na pałac…

Na terenie Łazienek znajduje się wiele zabyt­kowych budowli, z których najważ­niejsza to letnia rezydencja królewska — Pałac na Wyspie, gdzie odbywały się przyjęcia i wydawano słynne obiady czwartkowe. Obok Pałacu znajduje się Teatr na Wyspie.

W parku warto odszukać także Pałac Myślewicki gdzie mieszkali królewscy dworzanie, Pomarań­czarnie, Kordegardy, Biały Domek oraz wiele innych. Znajduje się tu też pomnik Fryderyka Chopina, który jest jednym z najbardziej rozpo­zna­walnych obiektów warszawskich. W okresie letnim u stóp pomnika odbywają się koncerty chopi­nowskie. Łazienki Królewskie to miejsce licznych wydarzeń o charakterze kultu­ralnym, naukowym i rozrywkowym, a także ulubione miejsce spacerów warsza­wiaków. W parku nie wolno jeździć na rolkach, desko­rolkach ani rowerach.

Wilanów

Pałac w Wilanowie to letnia rezydencja królewska Jana III Sobie­skiego, a potem Augusta II oraz najzna­ko­mitszych rodów magnackich. Nazwa rezydencji oraz całej dzielnicy wywodzi się od określenia ViIla Nova. Nazwę tę nadał swym ziemiom Sobieski zakupując je w XVII w. pod budowę pałacu. Imponująca budowla połączyła w sobie elementy dworu szlacheckiego, włoskiej willi ogrodowej i pałacu w stylu Ludwika XIV, francu­skiego Króla-​​Słońce. Jest jednym z najpięk­niejszych zabytków europej­skiego baroku i świadectwem świetności Rzeczy­po­spolitej. Warto wspomnieć, że w 1805 r. Stanisław Potocki (ówczesny właściciel Wilanowa) udostępnił publiczności swoją kolekcję dzieł sztuki zgromadzoną w pałacu w Wilanowie, tworząc w ten sposób jedno z pierwszych muzeów w Polsce.

Między pałacem, a Jeziorkiem Wilanowskim położony jest dwupo­ziomowy barokowy ogród włoski. W części południowej znajduje się roman­tyczny park w stylu angielskim.

Zespół pałacowo-​​parkowy w Wilanowie jest ważnym miejscem wydarzeń kultu­ralnych i koncertów. W miejscu dawnej ujeżdżalni pałacowej znajduje się Muzeum Plakatu. W parku znajduje się też Kościół św. Anny — wzniesiony w XVIII w., z pięknymi zabyt­kowymi dekoracjami oraz sarko­fagami właścicieli Wilanowa (których groby znajdują się w krypcie) oraz Mauzoleum Stanisława i Aleksandry Potockich — neogotycka kaplica wybudowana w XIX w. według projektu H. Marconiego.

Pałac Kultury i Nauki

Pałac Kultury i Nauki wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla polskiego”. Pomysłodawcą jego budowy był sam Józef Stalin. Pałac to najmłodszy zabytek w Warszawie ma niewiele ponad 50 lat! — Jest najbardziej charak­te­ry­styczną budowlą i najwyższym budynkiem w Warszawie (234,5 m), widocznym z każdego jej zakątka.

W Pałacu Kultury znajduje się ponad 3 tysiące pomieszczeń, a jego niekwe­stio­nowaną atrakcją jest taras widokowy na 30 piętrze, z którego można podziwiać wspaniałą panoramę stolicy. Na szczycie Pałacu Kultury znajduje się zegar odsłonięty w 2000 r. Jest to najwyżej położony zegar wieżowy na świecie, a zarazem drugi co do wielkości w Europie. Średnice każdej z czterech tarcz zegara mają po 6 metrów. Inną cieka­wostką wieży są jej niezwykli mieszkańcy — nie każdy wie, że znajduje się tu gniazdo sokoła wędrownego, który od wielu lat składa w nim jaja.

Przyle­gający do PKiN Plac Defilad służył propa­gandowym wystą­pieniom przywódców Polskiej Republiki Ludowej. W chwili powstania był on największym tego typu założeniem w Europie — obecnie planowane jest nowe zagospo­da­rowanie przestrzeni.

Muzeum Powstania Warszawskiego

Muzeum Powstania Warszaw­skiego otwarte w 60. rocznicę wybuchu, jest jednym z najliczniej odwie­dzanych miejsc stolicy. Nowoczesna ekspozycja opisuje nie tylko heroiczną walkę, ale i niezwykłą codzienność powstańców. Muzeum jest wyrazem hołdu dla Warsza­wiaków, którzy walczyli i ginęli za niepodległą Polskę i jej stolicę.

Muzeum mieści się w budynku dawnej elektrowni tramwajowej. Ekspozycja oddaje klimat tamtego czasu, stara się odtworzyć atmosferę powstańczej Warszawy, pokazać nie tylko militarne dzieje 63 dni walk, ale także życie codzienne ludności cywilnej. Jedną z licznych atrakcji Muzeum jest replika samolotu bombowego Liberator B-​​24J.

Muzeum Narodowe

Muzeum Narodowe to jedna z najważ­niejszych instytucji kultury w kraju i największe muzeum w stolicy. W siedmiu galeriach stałych prezen­towane są m.in. zabytki sztuki wczesno­chrze­ści­jańskiej, rzeźba, malarstwo tablicowe oraz złotnictwo ze wszystkich regionów związanych histo­rycznie z Polską w epoce średnio­wiecza, a także dzieła powstałe w innych ważnych centrach Europy, obrazy, rzeźby oraz rzemiosło artystyczne od średnio­wiecza do pocz. XX wieku. Niekwe­stio­nowaną atrakcją muzeum jest ogromny obraz Jana Matejki (XIX w.): „Bitwa pod Grunwaldem” o imponu­jących wymiarach: 426 x 987 cm. W Muzeum odbywają się również liczne wystawy czasowe, prezen­tujące sztukę z całego świata.

Skrzydło budynku od strony Wisły zajmuje Muzeum Wojska Polskiego, gdzie prezen­towana jest ekspozycja przed­sta­wiająca historię polskiego oręża od czasów średnio­wiecza. Na dziedzińcu przed gmachem muzeum można zobaczyć ciężki sprzęt z okresu I i II wojny światowej m.in. czołgi, działa i śmigłowce.

Ogród Zologiczny

Miejski Ogród Zoolo­giczny został założony w 1928 roku, ma powierzchnię 40 ha. Obecnie ekspo­no­wanych jest tu około 5 000 zwierząt należących do 500 gatunków. Są wśród nich zarówno zwierzęta krajowe, jak wydry, niedź­wiedzie brunatne czy bociany, ale też liczne okazy egzotyczne słonie afrykańskie, żyrafy Rothschilda, nosorożce indyjskie, gibbony, różne gatunki ptaków, gadów i tropi­kalnych ryb. Większość zwierząt można oglądać na wybiegach, a zimą — wewnątrz obiektów. Ptaki można spotkać na terenie całego ZOO — mieszkają na stawach i w wolierach, ale najwięcej z nich w ptaszarni, której częścią jest jedyna w Polsce Hala Wolnych Lotów.

Najnowszym obiektem jest nowoczesny pawilon dla małp człeko­kształtnych (otwarty we wrześniu 2008); mieszka w nim stado szympansów i dwa młode samce goryla. Można je obserwować na dużych, otoczonych wodą wybiegach zewnętrznych lub na równie dużych wybiegach wewnętrznych — przez szybę.

Wszystkie nowe pawilony są przysto­sowane dla osób niepeł­no­sprawnych. Na terenie ZOO znajduje się kilka punktów gastro­no­micznych, a także sklepiki z pamiątkami (jeden z nich, prowadzony przez Fundację Panda, mieści się w najstarszym obiekcie w ZOO — pocho­dzącej z 1928 roku „Chacie pod Strzechą”).

W centrum ZOO znajduje się przygo­towane specjalnie dla dzieci „Baśniowe ZOO”. Są tam zagrody ze zwierzętami, które można pogłaskać i poczę­stować marchewką czy jabłkiem oraz duży, nowoczesny i bezpieczny plac zabaw.

Biblioteka Uniwer­sytetu Warszawskiego

Nowoczesny gmach Biblioteki UW sktada się z dwóch budynków: frontowego (tzw. rogala) i głównego. Obie części połączone są pasażem, tzw. uliczką, przykrytą przeszklonym dachem. Zarówno część frontowa, jak i kondy­gnacja podziemna wynaj­mowane są insty­tucjom komer­cyjnym. Właściwy budynek Biblioteki, którego wejście zwieńczone jest ogromną rozwartą księgą z napisem HINC OMNIA, składa się z czterech kondy­gnacji — dla użytkowników udostępniony jest parter.

Największą atrakcją BUW-​​u jest ogród na dachu budynku, który rozciąga się na powierzchni ponad 1 hektara. Jest on jednym z największych i najpięk­niejszych ogrodów dachowych w Europie. Ogród uniwer­sytecki jest ogólnie dostępny (choć ogrodzony i zamykany) i stanowi doskonałe miejsce wypoczynku nie tylko dla studentów czy pracowników naukowych, ale także warsza­wiaków niezwią­zanych z Uniwer­sytetem. Ogród składa się z dwóch części: górnej (o powierzchni 2000 m2) i dolnej (o powierzchni 15 000 m2), połączonych strumieniem z kaskadowo spływającą wodą. Można w nim podziwiać różnorodne gatunki i odmiany roślin, posadzone w trzech odmiennie skompo­no­wanych częściach.

Z mostków i tarasu widokowego można podziwiać panoramę Warszawy, Most Święto­krzyski i Wisłę. Odwie­dzający ogrody mogą też przez specjalne okna lub szklany dach zajrzeć z góry do wnętrza Biblioteki.

Ulica Ząbkowska i Koneser

Praga przez stulecia była samodzielnym miastem, przyłą­czonym formalnie do Warszawy dopiero u schyłku XVIII w. Przez lata drugo­rzędna część miasta, ocalała od zniszczeń wojennych, jest dziś fascy­nującą dzielnicą, którą artyści wybierają na atelier, galerie oraz alter­natywne teatry.Powstały tu modne kluby, obiekty postin­du­strialne zamieniono w centra kultury, kina, galerie i puby. Z drugiej strony to właśnie na Pradze spotkamy wiele ulic, które w całości zachowały dawną zabudowę, odnaj­dziemy dawne latarnie i przed­wojenne bruki.

Jedną z głównych ulic starej Pragi jest ulica Ząbkowska, która dla wielu jest „praską starówką”. Przy tej ulicy znajduje się jedna z niekwe­stio­no­wanych atrakcji miasta — Koneser. Kompleks budynków z czerwonej cegły z końca XIX w., który przez ponad sto lat mieścił fabrykę alkoholu, jest jednym z najcen­niejszych przykładów archi­tektury przemy­słowej. Obecnie Koneser jest również nowoczesnym centrum kulturalnym.

Fryderyk Chopin i Mazowsze 200-​​lecie urodzin

Zbliża się 200. rocznica urodzin Fryderyka Chopina. Jego święto to również święto Mazowsza. Chopin związany był z regionem przez dużą część swojego życia — to właśnie nastrojowe mazowieckie pejzaże znalazły swoje odbicie w wielo­barwnej muzyce kompo­zytora. Dlatego warto odwiedzić miejsca związane z życiem i twórczością Fryderyka Chopina.

Artysta urodził się w 1810 roku w Żelazowej Woli (54 km na zachód od Warszawy) i choć rodzina Chopinów wkrótce potem przeniosła się do stolicy. Żelazowa Wola to niezmiennie centralny punkt na mapie miejsc związanych z kompo­zytorem i zabytek o wyjątkowym znaczeniu dla polskiej kultury. Na terenie unika­towego parku krajo­bra­zowego otacza­jącego dworek znajdują się cztery pomniki Chopina. W samym dworku zgromadzono zbiór pamiątek oddających klimat tamtej epoki, w tym dziewięt­na­sto­wieczne meble, dekoracyjne tkaniny, sztychy oraz instrumenty muzyczne. W Żelazowej Woli od maja do września regularnie odbywają się koncerty chopi­nowskie, w których biorą udział polscy i zagra­niczni artyści oraz laureaci między­na­ro­dowych konkursów pianistycznych.

Przez wicie lat, w związku z pobieraną nauką, artysta związany był z Warszawą. Należy zwiedzić tu Muzeum Fryderyka Chopina, mieszczące się w Zamku Ostrogskich — perle archi­tektury barokowo-​​klasycystycznej. gdzie zgromadzono ponad pięć tysięcy eksponatów chopi­nowskich (w tym autografy muzyka wpisane na światową listę dziedzictwa kultu­rowego UNESCO). Oddziałem muzeum jest m.in. Warszawski Salonik Chopinów, mieszczący się w lewym skrzydle Pałacu Czapskich — Krasińskich przy Krakowskim Przed­mieściu. Tam Chopin oddawał się studiom muzycznym oraz kompo­nowaniu, lam też odbywały się jego koncern, a także pierwsze publiczne prezentacje jego wczesnych dzieł.

Wędrując szlakiem kompo­zytora po Warszawie, nie można pominąć Pomnika Fryderyka Chopina w Łazienkach Królewskich dłuta Wacława Szyma­now­skiego. Jest to jeden z najpięk­niejszych i najbardziej znanych wizerunków artysty. Od maja do września odbywają się przy nim niedzielne koncerty chopi­nowskie. Konty­nuując wędrówkę, warto przystanąć przy Kościele św. Krzyża, gdzie znajduje się urna z sercem Fryderyka Chopina, które zgodnie z jego życzeniem przywieziono z Francji do Polski.

Jeden ze swoich ostatnich koncertów przed wyjazdem z ojczyzny Chopin zagrał w Socha­czewie, położonym w bezpo­średnim sąsiedztwie Żelazowej Woli. Podziwiać możemy tu pozostałości zamku Książąt Mazowieckich leżące nad malowniczą Bzurą lub zajrzeć do Muzeum Kolei Wąsko­torowej i wybrać się w podróż jednym z zabyt­kowych pociągów. W Socha­czewie odbywa się również co roku Między­na­rodowy Festiwal Chopi­nowski na Mazowszu (w tym roku w terminie 19 – 21 listopada).

W Brochowie (50 km od Warszawy, na terenie Kampi­no­skiego Parku Narodowego) znajduje się Kościół Parafialny pod wezwaniem św. Rocha i św. Jana Chrzciciela. Jest to unikatowa budowla w stylu gotycko-​​renesansowym. łącząca w sobie charakter sakralny i obronny. W tej bazylice miał miejsce ślub rodziców kompo­zytora oraz jego chrzest. Atrakcją turystyczną gminy jest odbywająca się co roku w połowie września rekon­strukcja histo­rycznej Bitwy nad Bzurą z 1939 roku.

Sanniki (84 km od Warszawy) są dziś prężnie działającym ośrodkiem chopi­nowskim i centrum miejscowego folkloru. Kompozytor spędził tu u swego szkolnego kolegi wakacje. Bogaty w ludowe tradycje region sannicki inspirował i fascynował młodego muzyka melodyką rodzimych pieśni i kolorystyką obrzędów. Zespół Pała-​​cowo-​​Parkowy im. Fryderyka Chopina upamiętnia pobyt artysty nostal­gicznymi koncertami.

Więcej o atrakcjach turystycznych związanych z postacią Chopina na stronic www​.mazow​sze​chopina​.pl

Puszcza Kozienicka — tutaj GRUNWALD miał swój początek

Puszcza Kozienicka to wspaniały kompleks leśny miejsce dosko­nałego, aktywnego wypoczynku dla rodziny, liczne trasy rowerowe, urokliwe zakątki przyrody, i wciąż jeszcze mało znane miejsce na mapie turystycznych wędrówek mimo stosunkowo niewielkiej odległości od wielkich centrów miejskich. Nawet najnowszy przewodnik renomo­wanego wydaw­nictwa Pascal pt „Polska na weekend” nie zawiera najmniejszej wzmianki o Puszczy Kozie­nickiej. A naprawdę szkoda. Przeko­najcie się zresztą sami…

Za rok przypada 600 rocznica jednego z największych zwycięstw w historii polskiego oręża –bitwy pod Grunwaldem. Z legendą tej bitwy stykają się całe pokolenia Polaków, a znaczenie tego zwycięstwa zawsze na przestrzeni niełatwych dziejów naszej Ojczyzny krzepiło serca i umacniało poczucie godności i jedności narodowej. Mało, kto jednak wie, że grunwaldzkie zwycięstwo zaczęło się właśnie w… Puszczy Kozie­nickiej w tych czasach zwaną Radomską. Oddajmy jednak głos historykom. Lech Chmie­lewski w artykule „Most przez Wisłę zamiesz­kującej w dodatku „Rzeczpospolitej” — historia bitew Grunwald” pisze, że podczas tajnej narady z księciem Witoldem w Brześciu nad Bugiem w listo­padzie 1409 r. Jagiełło podjął m.in. decyzję o budowie mostu ponto­nowego, a relacjonując to zdarzenie Jan Długosz pisał: „Nakazuje nadto zbudować most spoczy­wający na łodziach, nigdy przedtem nieoglądany, a jego budowę powierzył król Władysław staroście radom­skiemu Dobro­gostowi Czarnemu z Odrzywołu, szlach­cicowi herbu Nałęcz. Budował zaś ten most w Kozie­nicach na koszt króla potajemnie pewien znakomity mistrz Jarosław i cała zima zeszła na jego budowie”. Latem spławiono Wisłą gotowe elementy mostu i zmontowano je pod Czerwińskiem. W ciągu trzech dni armia królewska z ciężkimi działami przeprawiła się na prawy brzeg i niebawem połączyła z wojskami litewskimi prowa­dzonymi przez księcia Witolda.

Jagiełło oszukał Krzyżaków Sam most był na one czasy śmiałym i niespo­tykanym rozwią­zaniem technicznym, a wszystko wskazuje na to, że był to pierwszy most pontonowy na świecie. Jagiełło pomysł zaczerpnął prawdo­po­dobnie z pracy Konrada Kyesera pt. „Belle­fortis”, która ukazała się w 1405 r. a w której opisano militarne nowości techniczne m.in. projekt mostu wspartego na łodziach, takiego, jaki w cztery lata później wybudowano właśnie w Kozie­nicach. Wynika z tego, że Polacy zapoznali się z tą książką, a Krzyżacy — choć autor był zaprzy­jaźniony z dworem cesarza Zygmunta Luksem­burczyka, wielkiego sprzy­mie­rzeńca Krzyżaków — nie, stwierdza Chmie­lewski. Wielki mistrz Ulryk von Jungingen uwierzył swym zwiadowcom, którzy meldowali mu, że Jagiełło miota się nad brzegami Wisły usiłując się przez nią przeprawić, ale nie może i, że wielu jego ludzi, którzy szukali brodów utonęło w falach. Te pozorowane ruchy nieprzy­jaciel wziął widać za dobrą monetę, a fortel Jagiełły i staranne przygo­towanie się do wojny z Krzyżakami, przyniosło histo­ryczne zwycięstwo.

Zielona spiżarnia Ale Puszcza Kozienicka była też dostawcą mięsa dla rycerstwa szyku­jącego się do wojny Od jesieni 1409 r. trwały tu wielkie polowania, a mięsa upolo­wanych zwierząt układano w beczkach, solono i w ten sposób przetrwały one do czasu bitwy. Podbierano miód w licznych barciach, zbierano i suszono rośliny lecznicze. W ten sposób ludzie Puszczy wnieśli też swój wielki wkład w zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. Docenił to zresztą Władysław Jagiełło, który miesz­kańców wsi puszczańskich takich jak np., Jedlnia, Kozienice, Mąkosy uznał za poddanych królewskich i z tego tytułu korzystali oni z licznych przywilejów królewskich, a następnie w roku 1430 wydał statuty jedleńskie potwierdzone potem w Krakowie w 1433 r. gwaran­tujące szlachcie niety­kalność osobistą.

Tereny Puszczy jeszcze do dziś kryją liczne ślady dawnej świetności, osadnictwa puszczań­skiego, zajęć ludzi tamtych czasów, widoczne są związki histo­ryczne i kulturowe z czasami i wydarzeniami minionych lat, a także z bogatej historii walk narodo­wo­wy­zwo­leńczych. W Kozie­nicach znajduje się np. najstarszy pomnik w Polsce poświęcony urodzinom w tym miasteczku 1 stycznia 1447 r. króla Zygmunta I Starego, którego matka schroniła się tutaj wraz z dworem przed zarazą morową w Krakowie. Tutaj zwycięskie bitwy w czasie najazdu szwedzkiego stoczyły wojska pod dowództwem Stefana Czarneckiego. Tu walczyły oddziały Gen. Zajączka, stacjo­nowali żołnierze Tadeusza Kościuszki, walczyli powstańcy styczniowi pod wodzą Czachow­skiego i Kononowicza. Lata I wojny światowej wsławiły się pierwszą regularną bitwą frontową stoczoną pod Anięlinem i Laskami przez I Pułk Legionów Polskich dowodzonych przez Józefa Piłsudz-​​kiego u boku armii austriackiej przeciwko armii rosyjskiej. Tutaj batalionami dowodzili mjr Michał Żymierski, i major Edward Rydz-​​Smigły. Z czasów I wojny światowej zachowało się w Puszczy 26 cmentarzy W czasach II wojny światowej w licznych puszczańskich miejsco­wo­ściach toczyły się walki party­zanckie. Ostatnie miesiące II wojny światowe] to słynna juz bitwa pod Stu dziankami i wreszcie to właśnie z przyczółka magnuszewsko-​​wareckiego ruszyła ofensywa styczniowa w 1945 r., która zakończyła się w Berlinie. Tutaj warto odwiedzić skansen militarny z czasów II wojny światowej. Koła historii nie raz pozostawiały wyraziste ślady na puszczańskiej ziemi.

Kozienicki Park Krajo­brazowy Dziś z dawnej świetności puszczy rozcią­gającej się w widłach pradolin Wisły i Radomki pozostały już tylko nieliczne ślady w postaci rezerwatów przyrody z ponad 200 letnimi drzewo­stanami. Jest ich na terenie Puszczy 15 o łącznej powierzchni blisko 13 tys. ha, na których znajdują się najcie­kawsze i najbo­gatsze zbiorowiska roślinne. W 1983 roku utworzono Kozienicki Park Krajo­brazowy, w którym spotkać można wiele chronionych gatunków drzew, krzewów, roślin, ptaków i zwierząt m.in. orła bielinka, orlika krzykliwego, czarnego bociana, żurawia, kraskę, 17 gatunków nietoperzy, a także żółwia błotnego, bobry itp. W granicach Parku jest 25 obiektów zabyt­kowych — kościoły, cmentarze, zabytkowe parki, zespoły pałacowe i budynki gospo­darcze, liczne kapliczki przydrożne. Lasy słyną obfitością grzybów, których występuje tu 297 gatunków, a także wiele poziomek, jagód.

Puszcza Kozienicka to idealne miejsce na jedno lub dwudniowy weekend. Położona w samym centrum Polski z dogodnym dojazdem praktycznie wszystkimi środkami komunikacji (samochód, kolej, autobus) jest jednakże zbyt mało spopu­la­ry­zowana i dlatego jej uroki i wspaniałe szlaki turystyczne są dopiero odkrywane. Ogromnym minusem dla rozwoju turystyki weekendowej jest słaba baza noclegowo żywieniowa. Kto jednakże wykaże się uporem zapewne nie pożałuje?

Do Puszczy na weekend najlepiej przyjechać własnym samochodem i wybrać się rowerem na 15 dobrze oznako­wanych tras rowerowych o różnym stopniu trudności, i długości od 3 do 53 km. Ich łączna długość stanowi ponad 350 km. Podobnie jak liczne szlaki pieszych wędrówek prowadzą one przez najpięk­niejsze zakątki puszczy Niestety jak dotąd jest tu tylko jedna wypoży­czalnia rowerów i też czynna tylko okresowo w Jedlni — Letnisko.

Szlak wodny Krutyni

Szlak wodny Krutyni

Krutynia to szlak uznawany za jeden z najpięk­niejszych szlaków nizinnych Europy. Jest bardzo ciekawy i zróżni­cowany, przebiega przez Puszczę Piską, a od J. Mokrego także przez Mazurski Park Krajo­brazowy utworzony w grudniu 1977r. MPK położony jest na pograniczu dwóch odmiennych form geomor­fo­lo­gicznych – moreny czołowej i sandrów obejmuje 53 655 ha, a jego strefa ochronna ma 18 608 ha. Z tego na lasy przypada ponad 29 000 ha a na rzeki i jeziora około 17 000 ha. Pozostałość to tereny zabudowane i użytki rolne.

Przyrodnicze bogactwo chronione przez MPK to ponad 60 jezior przekra­cza­jących powierzchnię 1 ha, z największym jeziorem w Polsce – Śniardwami, 11 rezerwatów przyrody, około 850 gatunków roślin z rzadko wystę­pu­jącymi storczykami, wielosiłem błękitnym, widłakiem wrońcem, rosiczką okrągło­listną, wełnianką delikatną, dzwonecz­nikiem wonnym czy lilią złotogłową, fauną jak: wilki, rysie, łosie, wydry, norki, bobry i ponad 200 gatunków ptaków, a wśród nich bocian czarny, zimorodek, bąk, bączek, tracz nurogęś, orlik krzykliwy, bielik, rybołów, derkacz, dudek, puchacz.

Długość szlaku Krutynia wynosi 102 km, w tym 60 km to woda stojąca. Rzeka płynie wśród nieskażonej i dzikiej przyrody, zbiera wody z dorzecza o powierzchni 711 km2. Nie jest rzadkością spotkanie na trasie spływu orła bielika lub orła przedniego. Warto zwrócić uwagę na wystę­pujące w wodzie gąbki i krasnorosty tworzące na kamieniach „krwawe plamy” Hilden­brandtia rivularis porastający kamienie i gąbka słodkowodna Euspongilla lacustris. (krwawe kamienie i gąbka są pod ścisła ochroną!). Brzegi na szlaku porośnięte są wspaniałymi dębami i wysokimi sosnami, z pni których robiono kiedyś maszty żaglowców. Spływy z reguły rozpo­czynają się w Sorkwitach. Przepływając przez Sorkwity warto obejrzeć kościół ewangelicki zbudowany ok.1470 r. oraz neogotycki pałac rodziny Von Mirbach zbudowany w latach 1850 – 56.

Pierwszy etap spływu kajakowego biegnie poprzez J. Lampackie, J. Lampasz i płytki odcinek Krutyni zwanej Sobiepanką do Stanicy wodnej położonej nad jez. Białym w Bieńkach. Kolejne odcinki Krutyni pozwolą nam rozko­szować się otaczającą nas przyrodą i dadzą możliwość skosz­towania życia rozbitków, gdyż istnieje możliwość noclegu na bezludnej wyspie. W czasie naszej wędrówki możemy zobaczyć rezerwat Królewska Sosna z Dębem Karola Małłka liczącym około 500 lat i z mazurską sosną, najstarszą seniorką wśród drzew tego gatunku na pojezierzu — niestety już obumarłą. Niebywałą atrakcją jest gospo­darstwo Adama Szubskiego w Zgonie w którym na gościńcu czekają na nas wykonane przez niego bardzo kolorowe, wręcz pstrokate, rzeźby naturalnej wielkości. To obraz ludzi krząta­jących się przy swoich codziennych zajęciach. Na uwagę zasługuje rezerwat Zakręt — z dystro­ficznymi jeziorkami i pływa­jącymi wyspami. Odcinek J.Krutyńskie — Ukta — uważany jest za najpięk­niejszy na szlaku, o czym mogą świadczyć liczne wycieczki zagra­nicznych turystów przepły­wa­jących odcinek rzeki od J. Krutyń­skiego do Krutyni płasko­dennymi łodziami popychanymi przez miejscowych flisaków, których z pewnością będziemy mijać.

W drodze do Ukty możemy zwiedzić Klasztor Filiponów w Wojnowie, gdzie można obejrzeć ikony, krzyże i zdjęcia staro­wierców. W miejscowości Ukta kolejne atrakcje — możliwość wycieczek pieszych lub rowerowych do Parku Dzikich Zwierząt w Kadzi­dłowie (ponad 30 gatunków zwierząt między innymi: łosie, żubry, bobry, rysie, wilki), czy do leśni­czówki Pranie gdzie tworzył znany poeta Ildefons Gałczyński. Ukta powstała około 1754r. jako osada Krutyńska Szklarnia z hutą szkła, dopiero staro­obrzędowcy nadali nazwę Ukta. We wsi na uwagę zasługuje neogotycki kościół z 1864r. z organami firmy Sauer z końca XIX w. oraz zabytkową dzwonnicą z 1846r. Po wycieczkach odpocząć możemy w saunie na polu namiotowym u Wajsa znajdującym się nad brzegiem rzeki. Kolejny etap Krutynia przebiega przez rezerwat im M. Wańkowicza. Ten znany pisarz przepłynął go w 1934 roku. Wynikiem tej wyprawy była głośna książka „Na tropach Smętka”. Jeszcze jedynie kilka dni wspaniałej puszczańskiej trasy i musimy zakończyć nasz spływ. Na koniec pokonamy śluzę Guzianka i przeżyjemy niepo­wta­rzalną atrakcję śluzowania a potem pożegnamy się w Rucianem — Nida. Każdy, kto przebył ten szlak, przyzna że słowa najpięk­niejszy i najbardziej intere­sujący szlak nizinny Europy, znajdują swoje potwier­dzenie w czasie całego spływu. Nawet najspraw­niejsze pióro nie potrafi przybliżyć ducha tego urokliwego zakątka. Po prostu trzeba osobiście udać się na spotkanie z odurzającą przyrodą szlaku Krutynia!

Dolina rzeki jest w wielu miejscach zatorfiona i zabagniona, wahająca się w granicach od około 1,5 km w części środkowej do 30 – 50 m w miejscach północnej i południowej części, otoczona jest wznie­sieniami morenowymi o urozma­iconej rzeźbie. Nurt rzeki Krutyni jest wolny, a rzeka tworzy liczne zakola, szcze­gólnie w środkowej, zabagnionej części rezerwatu. Spadek rzeki na długości około 10 km rezerwatu wynosi 1,3 m. Szerokość rzeki osiąga 30-​​40m, a głębokość od 1,5 — 2,5m do 3-​​7m

Bieg Krutyni pod względem hydro­lo­gicznym rozpoczyna się na terenach otacza­jących Jezioro Warpuskie. Na pojezierzach jednak zwyczajowo przyjmuje się nieco inne kryteria nazew­nictwa. Rzeki zmieniają nazwy zawsze (lub prawie zawsze) wtedy, gdy przepływają przez jezioro, które zbiera wodę z innych, dodat­kowych rzek i cieków. Według takiego kryterium Krutynia zaczyna się w Jeziorze Krutyńskim, a kończy w Jeziorze Bełdany, gdzie wpływa do Systemu Wielkich Jezior Mazurskich. Zatem Krutynia w swoim różnym biegu przyjmuje różne nazwy. Między począt­kowymi jeziorami nie ma nazwy, następnie przyjmuje kolejno: Sobiepanka, Grabówka, Dąbrówka, Babięcka Struga, Struga Spychowska, aż w końcu Krutynia.

Zródło: splywy​.pl, Wikipedia