Archiwa tagu: Lublina

35 lat Klubu Oficerów Rezerwy w Warce im. Piotra Wysockiego cz. VII

Pierwsza niedziela każdego października kojarzy się nam- rezerwistom- z grupowym wyjazdem do Kocka na uroczystości rocznicowe walk Samodzielnej Grupy Operacyjnej „ Polesie” gen. dyw. Franciszka Kleeberga-z Niemcami w 1939 r. (02- 05.X). Zapraszani byliśmy przez zaprzyjaźniony, współpracujący z nami KOR- LOK- Lubartów, któremu prezesował nieodżałowany kolega- mjr rez., lekarz stomatolog Henryk Czechowski (zmarł nagle w styczniu 2000 r.). Bywaliśmy u siebie wielokrotnie, wymieniając doświadczenia, pogłębiając wiedzę z historii Polski i nawiązywaliśmy wspólnie nowe przyjaźnie. Kwaterując w ośrodku wypoczynkowym w Firleju, zwiedzaliśmy pola bitewne w okolicy Kocka i Woli Gutowskiej, Pałac Jabłonowskich w Kocku, Zamoyskich w Kozłówce itp. Do znaczniejszych spotkań trzeba zaliczyć Ogólnopolski Zlot Aktywu KOR – LOK w dniach 30. IX- 02. X. 1994 r., zorganizowany przez Lubartów w Kocku. Przybyło wtedy 108 delegatów z Białegostoku, Jasła, Krakowa, Lubartowa, Lublina, Nałęczowa, Skołyszyna i Warki (11 osób).

W 1996 r. kol. Czechowski był komendantem naszej kolejnej podróży historycznej do Włoch, z której później wydał ilustrowany pamiętnik. Należał do „Towarzystwa Przyjaciół Pokucia” z siedzibą we Wrocławiu (ojciec Jego był do 1939 r. dyrektorem gimnazjum w Kołomyi), dzięki czemu rezerwiści z KOR- Warka uczestniczyli w pielgrzymce na Odpust Matki Boskiej Kołomyjskiej (ostatnia niedziela sierpnia), a właściwie dziesięciodniowej podróży historycznej, zwiedzając prastare ziemie polskie, począwszy od zamków- do zapomnianych zbiorowych mogił pomordowanych przez Ukraińców Polaków. Po śmierci kol. Czechowskiego KOR- LOK-Lubartów prowadził por. rez. mgr inż. Jan Żaczek, ale kontakty urwały się.

Mając w programie działania LOK współpracę z innymi klubami, w latach 70- tych pierwszym był KOR- Mogielnica, prowadzony przez kol. mjr-a rez. mgr-a Tadeusza Szczepańskiego. Byliśmy u nich na uroczystości jubileuszu dziesięciolecia delegacji, której przewodniczył kol. Stefan Batte. Nawiązaliśmy kontakty z KOR- Białobrzegi, któremu prezesował kol. kpt. rez. mgr Siedź. Współpracowaliśmy z KOR- Huta Warszawa i razem wyjeżdżaliśmy do prac społecznych przy odnawianiu starówki w Zamościu. Tę akcję prof. Wiktora Zina pilotowali kol. Stefan Batte i kol. Jan Bienias. Mieliśmy przyjemne kontakty z KOR przy Nowej Hucie, dzięki tamtejszemu działaczowi LOK- kol. Józefowi Plasze (mojemu sąsiadowi z Lubelszczyzny). Uczestniczyliśmy w zawodach sportowo- obronnych na ich strzelnicach i u nas, a oficerem łącznikowym był kol. kpt. rez. mgr Stanisław Kowalski.

Cenimy sobie stary kontakt z KOR- LOK przy Uniwersytecie Przyrodniczym (dawniej Akademia Rolnicza) w Lublinie, gdzie od lat prezesuje prof. dr hab. Józef Kołodziej. Jesteśmy zawsze zapraszani na Ich okolicznościowe uroczystości. W 2000 r. zorganizowali wieloetapowe Drużynowe Zawody Strzeleckie dla rezerwistów i oficerów służby czynnej W.P., obejmujące wschodnią część Polski. Następnego roku my wspólnie powtórzyliśmy podobne zawody (jak zwykle- zwyciężając, dzięki niestrudzonemu instruktorowi strzelectwa kol. mjr. rez. inż. Andrzejowi Węgielkowi).

Mieliśmy wspólne spotkania integracyjne z organizacją zakładową LOK- Radoskór, którzy przyjeżdżali do Warki całymi autokarami, podziwiali naszą pracę i miasto. Opiekowali się nimi nasi kochani koledzy: śp. Stanisław Rutkowski i śp. Andrzej Buczek. W latach 80- tych kol. kpt. rez. mgr inż. Witold Batte, Kierownik Sekcji Wodnej, nawiązał kontakt z LOK- „Energoprem” w Radomiu, którym kierowali bracia Kaczorowscy i szczególnie kol. Wacław wyprowadził nasz „KOREK” na szerokie wody- Polski i Europy, co później wpłynęło na serię sukcesów naszych kajakarzy. Wspólnie z „Energopremem” organizowaliśmy rokrocznie spływy Pilicą dla dzieci niepełnosprawnych.

Inspirowany przez nas LOK- Skaryszew wybudował własną strzelnicę, na której często w latach 90- tych organizowaliśmy różne wojewódzkie zawody. Dzięki nim poznaliśmy zapach przedwojennego jarmarku.

Do przyjaznych kontaktów należy wieloletnia współpraca z KOR- LOK- Jasło (dawniej przy Z.T.S. „Gamrat”). Prezesem był wspaniały kolega mjr rez. mgr Władysław Kuźma, obecnie Prezes Związku Sybiraków tamtego rejonu, a KOR (KŻR)- LOK- Jasło prowadzi kol. por. rez. dr Bronisław Brach. Odwiedzamy się wspólnie. Bywamy u Nich całymi grupami, nawet po kilka dni, kwaterując w ośrodku wypoczynkowym w Faluszu. Dzięki Ich gościnności i serdeczności poznaliśmy dużo pamiątek po powstaniach narodowych, walkach Legionów w I wojnie światowej, Przełęcz Dukielską, dom rodzinny „Hubala”, Zakłady Tworzyw Sztucznych „Gamrat” itd.

Już w kilka lat po powstaniu w Warce Klubu Oficerów Rezerwy, rozniosło się echem o naszej patriotycznej i wszechstronnej działalności, co skłoniło Prezesa KOR-LOK- Nałęczów ppłk-a rez. mgr-a Leona Ginalskiego, wspaniałego człowieka, do zaproszenia nas do Nałęczowa. Pierwszy wyjazd grupowy autokarem z FUM- Warka zorganizowała sekcja „ Rodzina w Klubie”. Oficjalne spotkanie odbyło się w Sanatorium dla Rolników, gdzie gościnny dyrektor- kol. por. rez. mgr inż. Stanisław Gil podejmował nas obiadami. Zwiedzanie uzdrowiska z jego pamiątkami, nekropolią i muzeami: Bolesława Prusa i Stefana Żeromskiego, Spółdzielczości, zajęło cały dzień. To był szczęśliwy początek naszych kontaktów, które trwają nadal. Dzięki miłej atmosferze, charakterowi spotkań organizowanych przeważnie w Pałacu Małachowskich, mamy możliwość osobistego poznania wielu generałów, senatorów, posłów, ludzi kultury i sztuki oraz innych osób zasłużonych dla Polski. Nałęczowianie też dobrze czują się w Warce, odwiedzają Muzeum Pułaskiego, pamiętają o Powstańcach. Przyczółku Warecko- Magnuszewskim, korzystają ze strzelnicy. Mamy też przyjemność spotykać się razem na licznych imprezach LOK w kraju.

Wspólnie z zaprzyjaźnionymi klubami tworzymy zbiorową tożsamość!

Prezes Honorowy KŻR ppłk Dariusz Kossakowski Tel. 607-164-851

Moje harcerstwo zaczęło się w Modliborzycach

W lutym 1941 r, dotarła do nas wiadomość z Warszawy, że u Św. Boromeusza leży ciężko ranny z licznymi odmrożeniami Józef Orłowski, brat mamy, a mój Chrzestny Ojciec. Pracował wtedy w Powiatowym Wydziale Drogowym w Grójcu, miał do dyspozycji motocykl i często służbowo jeździł do Warszawy. Zwerbowany do ZWZ, był łącznikiem. Któregoś razu pojechali za nim Niemcy i postrzelili go w drodze pod Raszynem. Tam wykrwawionego i przemarzniętego, przyjaciele umieścili go (schowali) na leczenie w szpitalu zakaźnym. Mimo wielkich starań lekarzy, zmarł 20 marca 1941 r, dzień po swoich imieninach. Pochowany jest na Bródnie. Wczesną wiosną (chyba był to marzec) 1941 r., przez kilka dni, przywożono furmankami chłopskimi (podwodami), ze stacji kolejowej w Szastarce do Modliborzyc, Żydów wysiedlonych z Wiednia wraz z ich dobytkiem. Żydów przyjechało około półtora tysiąca, całe rodziny. Twierdzili, że byli trzecim pokoleniem żydowskim, a mimo to zostali wyrzuceni z III Rzeszy.

W tym przypadku, nasze harcerskie działanie wywiadowcze ograniczało się tylko na zlokalizowaniu ich zakwaterowania, bo dużo zamieszkało w wynajętych pokojach u Polaków.

W Wielką. Środę Wielkanocną 1941 r., wieczorem, stojąc koło p.p. Wojtowiczów, zobaczyłem ogień na górze „Cegielni”, który po chwili zgasł. Po niedługim czasie przebiegł szosą w kierunku miasta szofer z Urzędu Powiatowego w Janowie Lubelskim. Coś krzyczał i klął po polsku, że mu się zapalił samochód i piaskiem go ugasił. Był to Heinrich (Volksdeutsch) z Opolszczyzny, znany w Modliborzycach z częstych przyjazdów ciężarówką z Niemcem Millerem, złośliwą „szarąeminencją”(wymagał, aby mu kłaniano się, inaczej, bił czcionką ). Pewnie chciał zatelefonować z komisariatu Polskiej Policji do Janowa z prośbą o pomoc. Zaciekawiony pobiegłem na Cegielnię. Stała tam ciężarówka z towarem do kasyna niemieckiego. Kręciło się już przy niej dwóch mężczyzn. Wynosili butelki szampana, papierosy i coś jeszcze. Ja wziąłem naręcze paczkowanych pierników i blaszany, malowany na zielono, kubek. Wszyscy pośpieszne uciekliśmy. Z domu długo obserwowałem szosę, nic się nie działo i położyłem się spać. Rano otrzymałem surową reprymendę za brak rozwagi i grożące konsekwencje.

Od maja 1941 r., co kilka dni miałem obserwować przejeżdżających Niemców szosą, koło naszego domu i dyskretnie notować w zeszycie; na lewej stronie jadące w lewo, na Janów, a na prawej w kierunku Kraśnika. Były rubryki na rowery, motocykle, samochody osobowe i ciężarowe. Ja miałem stawiać tylko pionowe kreski w odpowiednie rubryki. Polecenie pomiaru ruchu otrzymałem od kuzyna Józefa Olszowego, a zeszyty zabierał podobno p. Tadeusz Warski, kierownik miejscowego „Holztransportu”. Mieszkał przy ul. Kościelnej u p.p. Gładkowskich (granatowego policjanta). Później skojarzyłem sobie to zadanie wywiadowcze, z koncentracją Wehrmachtu na wschodzie Generalnej Guberni. Pan Warski był zaprzyjaźniony z moimi wujkami i często bywał u nas. Ładnie malował, nawet zrobił mi w pasteli duży portret. Po wojnie, w październiku 1947r., skontaktował się ze mną w Warszawie. Pracował w KBW przy ul. Rakowieckiej (wejście od ul. Puławskiej). Był w stopniu majora i wrócił do właściwego nazwiska: Kostarski. Założył rodzinę. Byłem tez w jego mieszkaniu przy ul. Grotgera. Wiele spraw wyjaśnił mi, prosząc o dyskrecję i wyrozumiałość. Mówił, że w ten sposób dużo pomógł i nadal pomaga prześladowanym Akowcom. Opowiadał o wysłaniu p. Doni Macierzyńskiej z Modliborzyc w 1941 r. do Wiednia. 13 .11.1939r. , gen Władysław Sikorski powołał ZWZ ( Związek Walki Zbrojnej), który m.in. prowadził działania wywiadowcze na terenie Niemiec. Agenci ZWZ byli umieszczani na terenie Rzeszy w rozmaity sposób i różnymi metodami. Najczęściej wykorzystywano tu akcję rekrutacyjną do pracy w niemieckim przemyśle, ponieważ ludzie , którzy dobrowolnie udali się do Niemiec, najczęściej mieli możliwość wyboru miejsca i charakteru zatrudnienia. II Oddział AK (odpowiedzialny za wywiad i kontrwywiad) był w stanie umieścić szpiegów w różnych ważnych przedsiębiorstwach , zakładach produkcyjnych i instytucjach. Działalność szpiegowskich agentów ZWZ w Państwie Policyjnym III Rzeszy , była bardzo niebezpieczna. Siatki informatorów żyły w ciągłym zagrożeniu. Meldunki polskiego wywiadu były wysyłane kurierami do Warszawy, tam weryfikowane raz w miesiącu, drogą radiową , przekazywane wywiadowi Brytyjskiemu. Wiele osób, wysłanych do Rzeszy, miało wykształcenie w różnych dziedzinach i potrafiło zdobywać cenne informacje. Z Modliborzyc , jako agentka ZWZ , jesienią 1941 r. wyjechała do Wiednia p. Aldona (Donia) Macierzyńska , córka kpt. rez. WP Hieronima Macierzyńskiego, miejscowego nauczyciela. Do ulokowania jej w Austrii, wykorzystano kontakty antyfaszystów żydowskich, wysiedlonych z Wiednia do Modliborzyc. P. Donia, po wojnie nie wróciła do Polski. Zamieszkała w Wielkiej Brytanii (w mieście Streatham), wyszła za mąż; korespondowała z moją mamą w Modliborzycach. Wspominał też, że jeżdżąc często do lasów zwerbował do wywiadu, rosłego harcerza, patriotę, Ignacego Mucka, który jako ochotnik zgłosił się jako ochotnik na roboty do Rzeszy. Rzeczywiście, otrzymałem wtedy od Mucka kilka listów z Niemiec i nawet się zdziwiłem, że tak nagle „ na ochotnika”, pracuje dla wroga. P. Warski, ostrzegał mnie przed wylewnością do kolegów – studentów przed rozmowami na temat okupacji, bo mogę nie otrzymać dyplomu lekarza.

Pierwsza moja dalsza wyprawa z Modliborzyc była na początku czerwca 1941 r. do Wysokiego Lubelskiego. Pojechałem rowerem, ścieżkami przez Wierzchowiska, Błażek, Batorz, Ponikwy, Zakrzew, Tamawkę. Docelowo do apteki mgr Chrzanowskiego. Zawiozłem list od Józefa Olszowego. Wtedy pracował w tej aptece mój wujek aptekarz Aleksander Orłowski. Tego samego dnia wieczorem wróciłem z odpowiedzią. Jadąc do Wysokiego, gdzieś w okolicy Tarnawki, mijałem duże oddziały Wehrmachtu. Młodzi żołnierze w czapkach „austriackich” – narciarkach z szarotkami. Mieli niskie pojazdy; prawie wszystkie na gąsienicach z małymi przyczepami prostokątnymi, poprzyczepiane nawet po kilka. Te wagoniki były odkryte, takie skrzynie. Czołgi też mili małe i niskie. Wielu żołnierzy było rozebranych do pasa, myli się nad jakąś rzeczkaL, opalali się. Mgr Chrzanowski mówił, że przyjechała tam niedawno jakaś górska formacja. Zameldowałem o tym p. Józefowi Olszowemu. Później, jak przez Modliborzyce przejeżdżały na wschód różne kolumny wojska, skojarzyłem to z ofensywą na ZSRR. Wujek pracował u p. Chrzanowskiego do 1943r. i wiedziałem, że był zaangażowany w pracy konspiracyjnej AK. Po tragicznej śmierci właściciela apteki opuścił Wysokie i przeniósł się do Warszawy. Mgr Chrzanowski został zastrzelony przez dowódcę bandy ukraińskiej. Grasującej w okolicy. Bywając w Wysokiem, poznałem Nikodema i Jadzię Mazurkiewiczów, dzieci miejscowego lekarza weterynarii. Opowiadali mi historię Wysokiego, osadników tatarskich, dragonów i kurników Marysieńki Sobieskiej. Byłem na wieży nawigacyjnej LOT-u i pierwszy raz widziałem tak wielką latarnię. Wykorzystywano mój rowerowy szlak do Wysokiego i kilka razy przewoziłem gazetki „Biuletyn Informacyjny”. Zwijane były w ruloniki i chowane w ramie roweru pod siodełkiem. Część zostawiałem w Modliborzycach u p. Tadeusza Warskiego , a część przewoziłem dalej, do Potoczka, do inż. Jerzego Maciudzińskiego, który w majątku p.p. Przanowskich zajmował się leśnictwem i rybołówstwem. Te moje „odwiedziny” w Potoczku nie wzbudzały podejrzeń, ponieważ jego żona, Leokadia, była moja chrzestna, matkat i utrzymywali z nami częste kontakty .Piszę o wydarzeniach i ludziach, którzy sami niezwykle bliscy. W 1943r. przez dłuższy czas kwaterował u nas por. Hans Nowak (Polak z Wrocławia). Dowodził jakąś „zbieraniną” stacjonującą, w Modliborzycach. Często jeździli na różne akcje. Por. Nowak jadał też u nas obiady i dobrze mówił po polsku. Był młody, wesoły i rozrywkowy. Woził mnie samochodem do Maciudzińskich, by czasowo wypożyczać patefon i inne płyty. Ze cztery razy, w patefonie tym ukryte gazetki, przewoziłem do Potoczka.

W lecie 1941 r. pomagałem przy hodowli jedwabników, którą prowadził druh Marian Torla, po uprzednim przeszkoleniu w Milanówku. Hodowle urządzono na parterze szkoły, stojącej obok kościoła. W jednej z sal lekcyjnych wyniesiono ławki, ustawiono obszerne półki – regały, pokryte papierem – pergaminem z małymi otworkami. Małe larwy jedwabników zjadając liście morw „rosły w oczach”. Trzeba było chodzić po okolicy szukać drzew morwowych, zrywać liście i całymi workami zanosić je do szkoły. Do naszych obowiązków należało też robienie otworów, dziurek, coraz to większych w arkuszach papieru przy pomocy ostrych metalowych rurek i młotka, potrzebnych do nakładania na stare brudne papiery, na które, po zasypaniu liśćmi morwowymi, jedwabniki przechodziły przez te dziury do góry i znowu „żarły”. Przy końcu sierpnia pochowały się w kokonach. Był to jeden ze sposobów na przeżycie biednego nauczycielstwa polskiego.

W ramach nauki na „tajnych kompletach”, chodziłem na lekcje polskiego, łaciny i niemieckiego do p. Wandy Kowalińskiej (wysiedlonej z rodziną z Poznańskiego). Mieszkała na Kolonii Zamek. U nich poznałem syna p. Stanisława Mikołajczyka Henryka, który przebywał tam razem z matką, pod zmienionym nazwiskiem: Jurand. Nawet przez kilka miesięcy pracował w Gminnej Spółdzielni w Modliborzycach. Jako harcerz -„wywiadowca”, dowiedziałem się, że później wyjechał dyskretnie do Bełżyc, skąd zabrał go samolot do Anglii, a matkę aresztowano i osadzono na Zamku w Lublinie.

W jesieni 1941 r., ja, Nunek Torla i Heniek Potocki, zredagowaliśmy pierwszą tajną gazetkę harcerską pod nazwą „Czuwaj”. Była napisana ręcznie, atramentem, na kratkowanym papierze A4. miała rubryki, jak prawdziwa strona gazety i kilka rysunków. Heniek „najlepszy w klasie z polskiego”, redagował artykuły, a ja ilustrowałem rysunkami. Heniek od dzieciństwa był moim dobrym kolegą i imponował mi wiedzą, patriotyzmem i sarmacką fantazją, odziedziczoną po ojcu. Pamiętam, że tytuł gazetki był zielonego koloru, a po obu stronach: lilijka i krzyż harcerski. Wiadomości w niej zamieszczone, były zasłyszane od dorosłych i audycji radiowych. Moi dziadkowie mieli ukryte radio. Gazetka była w jednym egzemplarzu i po przeczytaniu, należało podać ją„dalej”. Naturalnie po domach naszych harcerzy. Wydaliśmy tylko trzy numery. W ostatnim, były nawet przepisywane wiadomości z „Biuletynu Informacyjnego”, który już przywoziłem z Wysokiego. Gazetki powstawały w mieszkaniu Nunka, do chwili aresztowania jego ojca p. Stanisława Torii. P.p. Torlowie, mieszkali zawsze przy ul. Piłsudskiego (przed wojną nr. 4) w domu pp Krawców. Z Nunkiem robiliśmy dużo zdjęć,on miał aparat fotograficzny i sam robił odbitki. Ja miałem, aż 3 aparaty: bakelitowego „Kodaka”, małoobrazkową „Junke” i „Vouklendera” z miechem (6×9) na statyw i samowyzwalacz. Też sam wywoływałem filmy „Franaszka” i robiłem odbitki , mając różne kopioramki i kuwety z wywoływaczem i utrwalaczem, pensety i obcinarkę w grube ząbki.

Rok 1942 rozpoczął się dla mnie bardzo smutną wiadomością. Na początku lutego przyszła wiadomość do domu, że 26 stycznia o godzinie 5:00 rano zmarł mój ojciec – Wincenty. Wiadomość przesłał matce: Abteilung Justitz Deutche Strafaustalt w Wiśniczu Nowym. W rzeczywistości został spalony w Oświęcimiu w obozie, który budował. Aresztowany w maju 1940r. w Puszczy Solskiej, w ramach „Oczyszczania terenu” po polskim wojsku. Przeżył Zamek Lubelski, a następnie wywieziony do Oświęcimia, o którym jeszcze nikt nie słyszał. W zimowy wieczór, przyniósł do nas tę wiadomość sołtys p. Koszałka i powiedział, że jak żona wpłaci do Starostwa (landrata ) w Kraśniku 200 marek ( DM ), to przyślą urnę z prochami ojca. Zawiadomienie było po niemiecku maszynopisem, opatrzone pieczęcią z, wroną i swastyką”, podpisane przez jakiegoś starszego radcę. Ze sprowadzeniem urny do Modliborzyc nic nie wyszło; po pierwsze termin wpłaty upłynął akurat tego samego dnia, kiedy mama otrzymała wiadomość. Po drugie: skąd, nagle zdobyć 200 DM ?, po trzecie czyje to będą rzeczywiście prochy?. Tak, jak na ten temat, były wcześniej wątpliwości z prochami śp. Ks. Prof. Lenarta. Po czwarte może ojciec żyje ?. Wiedzieliśmy, że siedział na Zamku. Były wielkie starania, żeby go uwolnić, wykupić, ale po pewnym czasie, kontakty się urwały. Po tej smutnej wiadomości, rodzina i znajomi z Lublina (p. Aga), nasilili wysiłek w poszukiwaniu ojca i dopiero w jesieni 1942 roku na podstawie tego niemieckiego dokumentu, sporządzono w Modliborzycach akt zgonu, który to dokument w 1972 roku, w tajemniczych okolicznościach, zniknął z księgi parafialnej.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski Tel. 607-164-851

Z cyklu: Zachować od zapomnienia „Białe Niedziele”

Wykorzystując przegląd – badanie fachowo jako pediatra; ale żeby byt efekt tej pracy, wzywałem na rozmowy osobiście rodziców, bo wiele dzieci wymagało jakiejś korekty czy nawet leczenia, jak: wady postawy, krzywica klatki piersiowej (tzw. kurza- kogucia), wydęty brzuch, skrzywienia kręgosłupa, krzywica podudzi, płaskostopie, różne wady wzroku i nagminna próchnica zębów; niedobory wagi ciała. Trafiała się też wszawica. Pamiętam, jak te rozebrane dzieci wyglądały: blade, mizerne, wystraszone, jak jakie sieroty. Podobno dostawały w szkole mleko, ale jabłka czy tranu nie widziały. A wtedy były jeszcze zapasy po UNRRA. Obowiązkowe szczepienia ochronne wg kalendarza też zajmowały dużo czasu w godzinach porannych, a wtedy byłem sam! Trochę papierkowej roboty, w międzyczasie pogadanka w szkole, a to na polowanie zapraszają., a to jacyś znajomi- „Jak się urządziłeś” ? Zacząłem być zmęczony. Największa przyjemność przychodziła wieczór, jak siedząc z matką, opowiadałem o pracowitym dniu; jak patrzyła na mnie z zadowoleniem. Opatrzność Boża i pewnie doktór Zieliński z „góry” czuwały nade mną, abym nie popełnił jakiegoś błędu , bo zacząłem leczyć wszystko, z czym się do mnie zwrócono. W czasie studiów medycznych w Warszawie miałem bardzo dobrych profesorów i ich asystentów, którzy mnie przygotowali wszechstronnie do samodzielnej pracy, przez przypadek w Modliborzycach. W tym miejscu powinienem podziękować też śp.dr Zielińskiemu za udzielanie mi praktycznych rad i wiadomości terapeutycznych na wakacyjnych dobrowolnych praktykach studenckich w Ośrodku Zdrowia. Lubił mnie, bo umiałem go słuchać, a wiedzę i praktykę miał ogromna.. Cieszył się, że chcę zostać lekarzem, bo z moich rówieśników nikt specjalnie nie rwał się do tego zawodu. Uczył mnie wielu praktycznych czynności, prostych, a jakże pomocnych w stawianiu diagnozy; sposobów leczenia, o których nie pisano nawet w podręcznikach. Każdego roku studiów byłem na takim miesięcznym szkoleniu. Nawet w sierpniu 1952r. oficjalnie zastępowałem dr. Zielińskiego w Ośrodku, jak miał urlop. Przyjeżdżając w 1955r. do Modliborzyc, nie żałowałem pozostawienia na „Czystem” – dr. Polaka, dr. Hankego lub prof. Groera, w powstającym Instytucie Matki i Dziecka. W każdym razie powiększająca się liczba pacjentów, nawet w dalszej okolicy, uspokajała mnie, że jestem przygotowany do pełnienia tej funkcji w społeczeństwie, szczególnie, że to środowisko było mi bardzo bliskie, znajome, przyjazne, ale przez to i wymagające. Prawie ze wszystkimi w Modliborzycach byłem na „PER TY” . Żeby nie osiąść na laurach, zapisałem się do Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego w Lublinie, a następnie zostałem przyjęty w Klinice Dziecięcej prof. Klepackiego na dalszą specjalizację pediatryczna.. Jeździłem na posiedzenia, wykłady itp. Pracowałem też w komisjach Wojskowych przy RKU w Kraśniku. W Szpitalu Janowskim Ordynatorem Chirurgii był mój kolega gimnazjalny Anasiewicz. przez co nie czułem się osamotniony.

Służba Zdrowia zaczęła rozszerzać zakres działań na rzecz profilaktyki robieniem „bilansów” w określonych wiekowo grupach dzieci. Wymagań i obowiązków przybywało, więc jako Kierownik chętnie powiększyłem personel Ośrodka o druga, pielęgniarkę, p. Jadwigę Orłowska.z ul. Janowskiej i o dentystkę . Skromny gabinet stomatologiczny obsługiwała p. dr Danusia ( nazwiska już nie pamiętam). Przyjeżdżała do pracy z Janowa. Wtedy kursowały te słynne „stonki”. Pracy mieliśmy wszyscy dużo w gabinetach, jak i terenie, na wizytach domowych. Szczególnie dużo zabiegów wykonywały pielęgniarki p. Anna Dziadosz i p. Jadwiga Orłowska, bo miały różne zlecenia, nie tylko ode mnie . ale i od lekarzy z Janowa, Kraśnika, Lublina itd. Będąc pediatrą, lekarzem, szczególnie uczulonym na różne niedobory wagi i wzrostu, na alergię krzywicę, anemię itp. zacząłem stosować vit A+D3, Vit D3 forte. Był już też Vigantol i Calcium-Sandoz. Stosowałem witaminy z grupy B i preparaty żelaza. Sprowadzałem ze Szwajcarii zastrzyki „Arovit” – pobudzające wzrost, tak jak to robiłem w Warszawie. Matki woziły do Janowa kał dzieci do badania na obecność pasożytów jelitowych, bo było duże „zarobaczenie”.

Wprowadzono wtedy okresowe obowiązkowe szczepienia ochronne dla dzieci i młodzieży wg „kalendarza szczepień”. Trzeba było wzywać matki z dziećmi, nie przyzwyczajone do tej profilaktyki, namawiać i tłumaczyć zalety tych szczepień. Spotykałem się też z niezrozumieniem i zacofaniem. Ale „nic na siłę”, czekałem na wyrażenie zgody. Na początku niewiele matek zgłaszało się z dziećmi. Trzeba było ponownie wypisywać wezwania z nowym terminem stawienia się w Ośrodku. To bardzo komplikowało pracę, bo w Ośrodku zawsze byli jacyś chorzy, a tu na szczepienia przychodziły matki ze zdrowymi dziećmi, a poczekalnia jedna. Trzeba „obejrzeć” dziecko przed szczepieniem, matki niecierpliwe, dzieci na wszelki wypadek – już płaczą. Staramy się nie zniechęcać matek, bo więcej nie przyjdą. Uwijamy się jak w ukropie. To były pionierskie lata „służby zdrowia” na prowincji! To nie przedwojenne czasy i zasady praktyki lekarskiej. To było służba z nakazem jak do wojska i przydziałem pracy jak do jednostki. Była pensja i trzeba było cały rejon obsłużyć bezpłatnie, wszystkie leki ze zniżka., wszyscy ubezpieczeni, wszyscy mają być zdrowi i zadowoleni. A do tego „oko” wszech mądrej i nieomylnej – PZPR, byle się wtrącać i pouczać. Dobrze, że do żadnej partii i organizacji karierowiczów nie należałem (ojciec w grobie by się wywrócił).

Starsze dzieci szkolne przychodziły na przeglądy i szczepienia całymi klasami z wychowawcami. Instruktor sanitarny p.Koszałka, był w tamtych czasach powojennych bardzo pomocny w prowadzeniu różnych akcji profilaktycznych, oświatowych i przestrzeganiu higieny osobistej. Przeprowadzał wywiady epidemiologiczne u zakaźnie chorych. Badał wodę pitną, pobierając próbki i odwoził je do powiatowej stacji Sanepid w Kraśniku. Chodził do szkół z pogadankami na temat chorób zakaźnych, rozdawał skromne ulotki. Sprawdzał ważność książeczek zdrowia, ogłaszał o bezpłatnych szczepieniach ochronnych. Zawsze grzeczny, schludnie ubrany, służył dużą pomocą w Ośrodku Zdrowia. Wzbudzał zaufanie . I może dlatego zaczęto wykorzystywać go do przeprowadzania prelekcji na temat „Dobrodziejstwa Gospodarki Socjalistycznej”, do scalania niedawno rozdanej dworskiej ziemi w ramach reformy rolnej, z której chłop czy fornal nie mógł utrzymać rodziny, a nawet nie miał czym jej uprawiać. Powstawały różne spółdzielnie i kołka rolnicze. Dobrodziejstwo socjalizmu zaczęto też pokazywać przez Służbę Zdrowia, organizując tzw. „Białe Niedziele”. Badania, leczenie, profilaktyka dla ludności na prowincji- za darmo. Jak to w bogatym kraju jest dobrze, jak rząd dba o swoich obywateli. PZPR poprzez wójta załatwiała podwody (dwie lub trzy furmanki), wybrała miejscowość podworska., z lokalem w szkole. Kierownik szkoły, zawiadomiony wcześniej o tym dobrodziejstwie, o przyjeździe ekipy w ..białych fartuchach”, ogłaszał przez dzieci szkolne na całą okolicę . że można . a nawet trzeba przyjść i przebadać się u lekarza za darmo i na miejscu we wsi. Nie trzeba mitrężyć czasu w dzień powszedni. Czekać tam w kolejce, a tu po kościele, będą na Was czekali lekarze. Zabieramy na wóz rożne pomoce lekarskie, m.in.: fotel dentystyczny, wagi. wiaderka, materiały opatrunkowe, prześcieradła, jedyny parawan, leżankę, fartuchy, miednice, ręczniki, szpatułki, spluwaczkę itp. Rano wyjazd, urządzanie prowizorycznych polowych gabinetów w szkole i do pracy ! Jak się więcej ludzi zebrało, przerwa w pracy; bo głos zabierze prelegent z „rejkomu” na temat dobrodziejstwa gospodarki kolektywnej-socjalistycznej. Początkowo był to ktoś z powiatu, ale ludzie zniechęceni tym gadaniem, rozchodzili się , zabierając nawet ze sobą dzieci. Praktycznie na tym kończyła się cała akcja. Czasem ktoś wrócił się jeszcze po jakąś receptę. Do momentu rozpoczęcia agitacji pracowaliśmy sprawnie. Ja badałem pacjentów, przeważnie młodych, położna ważyła dzieci i chętnych dorosłych, pielęgniarki mierzyły ciśnienie, zmieniały opatrunki, dentystka rwała zęby. Higienista rozdawał ulotki o zapobieganiu chorobom zakaźnym, i widać było nasza, pomoc. Organizatorzy doszli do wniosku, że lepiej będzie jak ktoś z nas -„ z białego personelu” w międzyczasie będzie prowadził .. dyskusję, przekonywał wieśniaków, ile tracą, gospodarując indywidualnie na swoim. Naturalnie wybór padł na naszego instruktora sanitarnego p. Koszałkę. Prezencję i wymowę miał, a specjalnie ważnej funkcji w niedzielnej ekipie nie pełnił, więc dostarczyłem mu regulamin takiej spółdzielni, napisałem referat, który 30.05.55r. przepisał i czytał go po kilka razy, w odstępach czasu, do nowo zebranych ludzi. Jaki efekt jego wystąpień był, nie wiem? Ale my z tej społecznej pracy byliśmy zadowoleni. Zawsze jakiegoś chorego „wyłowiło się”. A najbardziej napracowała się nasza dentystka dr Danusia i na koniec mówiła : „Pół wiadra zębów wyrwałam, na żywca. A kto by się bawił w znieczulanie, jak kolejka nie malała? Po drugie – będą mnie długo pamiętać i te „ Białe niedziele”- Zamiast na sumę, to do dentystki”. Jeździliśmy tak w maju iw czerwcu przed wakacjami i robotami polowymi; po szkołach w Stojeszynie, Wolicy i Wierzchowiskach. Mnie najbardziej utkwił w pamięci jeden wyjazd do Wierzchowisk. Było to przy końcu czerwca 1955r. frekwencja, ludności chętnej na badania, mała. Przyszło trochę dzieci i kilka starszych kobiet. Wreszcie pytam jedna.starszą panią: „Co u Was, tak wszyscy zdrowi?” -., Ano zdrowi, tylko wnuczka jest jakaś dziwna”. Pytam dalej:”Ale ży czy chodzi?” – „Chodzi, jeno jakoś tak” -.. To proszę ja. przyprowadzić” .Nie upłynęło pół godziny, wchodzi do izby szkolnej gabinetu – młoda panienka, a za nią babcia. Dziewczyna zgrabna, wyprostowana, ładna 18-latka, z uśmiechem na ustach. Coś do niej mówię, a ona nic, tylko się śmieje z dziwnym grymasem na twarzy. Jak błyskawica przeleciał mi przez głowę wykład prof. Bogdanowicza o tężcu ! Zerwałem się z krzesła, podchodzę do niej, palcem uderzam w brzuch, jest twardy jak deska. Macam łydki- twarde, napięte. Pytam pospiesznie babcię, czy nie skaleczyła się . może jakaś rana ostatnio? „ Nic takiego”. Ale w końcu babcia przypomina sobie , że przed tygodniem paliło się w nocy na wsi i wszyscy lecieli do ognia, a ta dziewczyna nawet boso. Weszła jej w nogę drzazga ze starego płotu ., ale usunęli”. Wszystko jasne – galopujący tężec ..czerwiec – upały”. Coś jej tam z domu przyniesiono, dałem podwodę z najlepszymi końmi, z dziewczyną wsiadła położna Pani Danuta Masłach – bardziej doświadczona i na skróty, przez lasy , z Wierzchowisk do szpitala w Janowie. Tam sensacja, bo dawno nie mieli takiego przypadku. Przeżyła; leczona bardzo długo. Podobno „kukurużnik” co dwa – trzy dni zrzucał dla niej surowicę, zbierana, po Polsce.

Do ciekawszych wspomnień, zaliczam małego pacjenta, a było to na początku mojej pracy w Modliborzycach. Chyba przy końcu lutego 1955roku. Późnym wieczorem , już prawie w nocy. zapukał ktoś do domu dziadków Orłowskich, a właściwie to do mnie. z prośba, o zbadanie dziecka. Wiozą, ze szpitala w Krakowie chłopczyka 6-letniego, do domu. Mieszkająw Wolicy Drugiej. Jest beznadziejnie chory na gruźlicę opon mózgowo-rdzeniowych. Wypisali chłopca do domu, nadziei nie dali, leków nie przepisali. Jadąc ze stacji PKP, wstąpili po drodze do mnie, że może coś „podpowiem”. Dziecko było już wcześniej leczone w Janowie i Lublinie. U Dziadków Orłowskich- kuchnia duża, dziecko położyli na stole, w pierzynach, przepocone; najpierw niech się ogrzeją. Widzę zaczynające się wodogłowie, włosy skręcone na baranek, blady, słabo reaguje na otoczenie, mimo obcego domu, otępiały, obojętny, apatyczny z otwartymi ustami. Zbadałem go ogólnie, żeby nie zniechęcać rodziców i kazałem za dwa dni przyjechać po mnie wieczorem- po pracy. Z karty informacyjnej dowiedziałem się o wynikach licznych badań leczeniu. Otrzymywał m/in : Streptomycynę, rimifon, witaminy, wapń itd. Na drugi dzień zabrałem ze sobą streptomycynę i pojechałem saniami, drogą zimową, pod wieczór do pacjenta. Okazało się, że nie mają elektryczności. Jedyna w domu lampa naftowa, niby z lusterkiem, ale ciemnica. Miałem szczere chęci, jak mi Bóg miły, pomóc temu chłopcu. Przede wszystkim zrobić nakłucie lędźwiowe i upuścić płyn- zmniejszyć jego ciśnienie, żeby dziecko nie cierpiało na ból głowy. W kuchni był niewielki stół, ale chłopiec się zmieścił. Musiałem wytłumaczyć- nauczyć ojca, jak ma trzymać, leżącego na boku syna. Matka przyświecała lampą, ale ciekawska, więcej dla siebie, niż dla mnie. Bez przerwy, musiałem rodzicom zwracać uwagę- więcej ,,widziałem” macając palcami, niż, jak powinienem-oczami. Wyczuwałem strupki po poprzednich punkcjach, ale igłą kierowała chyba „ręka Pańska”. W tych warunkach najtrudniejszy był-pierwszy raz. Strumień płynu. Początkowo wyraźny, później krople. Wszystko to wydawało mi się za mało. Musiała być jakaś przeszkoda w odbarczaniu tego płynu z mózgu. Jest tam anatomiczne zwężenie, może w nim tkwi przeszkoda? Może coś gęstnieje, tworzy się „galareta” i utrudnia przepływ. Przypomniałem sobie Targi Poznańskie w 1953r„ stoisko farmaceutyczne Firmy „Raschel”, gdzie otrzymałem broszurkę reklamującą Hydrokortizon wraz z próbką. Szerokie możliwości tego leku zainteresowały mnie, nawet zatrzymałem się dłużej tam i przy szklance soku pomarańczowego z lodem wysłuchałem krótkiego wykładu na temat możliwości, skuteczności i sposobów stosowania tego preparatu. Wtedy w Wolicy pomyślałem, że spróbuję wykorzystać Hydrokortizon do rozpuszczania lub rozcieńczania ewentualnej przeszkody w kanale mózgowo-rdzeniowym. Powinien być widoczny efekt w postaci większego ubytku płynu, a tym samym zmniejszenie bólów głowy. No i streptomycyna będzie mogła w większym stężeniu- ilości dopłynąć do mózgu. Nie miałem się kogo poradzić, ale było to dla mnie logiczne. Może się uda?!. Hydrokortizon zdobyłem przez wujka Olesia, pracował w wojskowej aptece w Warszawie. Robiłem tak: najpierw odbarczałem ciśnienie, przez możliwie jak największy upust płynu, potem wstrzykiwałem Hydrokortizon i po chwili dawkę Streptomycyny. Te czynności wykonywałem co drugi wieczór, aż do wiosny! I udało się. Przy końcu kuracji, byłem tak wprawiony do nakłuć, że mogłem je robić nawet z zamkniętymi oczami. Chłopiec stopniowo nabierał zdrowia, apetytu, rumieńców, chodził swobodnie, nawet biegał i bawił się z rówieśnikami. Stan jego zdrowia poprawił się na tyle, że rozpoczoł od września naukę w szkole. Na drugi rok, całkiem już zdrowego chłopca, w wakacje w czasie zabawy w jakimś wyrobisku, przysypała ziemia. Nie zdążyli go uratować. Nie znane są wyroki Boskie. (Czytając ten fragment moich wspomnień, będą Państwo wiedzieli o kogo chodzi.)

W czasie tej ciężkiej zimy, dużo starszych osób leżało po domach z powodu różnych zapaleń, jak i nasilenia się dolegliwości przewlekłych. Choroby nie omijały, jak wspominałem-dzieci. Jeździłem więc po wsiach, gdzie w domach zbierało się kilkoro chorych osób, czekając na umówionego lekarza. Prawie za każdym razem, nie proszony, wstępowałem do chorych, którzy krępując się swojej biedy, nie wzywali lekarza. Dowiadywałem się o nich od woźniców, jak np. mijaliśmy ich domy. I tak było; od jednych dostawałem pieniądze, a drugim zostawiałem na leki. Wszędzie proponowano gorącą herbatę i jakiś poczęstunek, ale dzień krótki, a potem noc i śniegi. Ludzie nawet porobili sobie,, zimowe drogi”- na skróty, wszystko pozamarzane, zawiane. Wiele takich wyjazdów do chorych pamiętam, ale jeden szczególnie wspominam. Była to niedziela. Przyjechał do nas z Lublina dobry znajomy (już w grobie, mogę pisać), Inspektor Lasów Państwowych- inż.. Zagórski (faktycznie był Inspektorem, ale przed wojną i Policji Państwowej w Tarnopolu. W Lublinie „ryzuny”, nie namierzyli go). Po obiedzie, przed dom gdzie mieszkałem i w wolnych godzinach przyjmowałem pacjentów, podjechały parokonne sanie. Woźnica prosił, abym mimo świątecznego dnia pojechał do ciężko chorego dziecka w Wierzchowiskach. Usłyszawszy to pan Zagórski, wprosił się na tę przejażdżkę, a ja też byłem zadowolony, bo przy okazji gość będzie miał kulig. W saniach było dużo siana, wygodne siedzenia, zamiast baranicy-grube koce i jakaś burka. Opatuleni, ruszyliśmy z kopyta. Pogoda piękna, wokół wszystko się iskrzyło, konie wypoczęte zimą, rwały w kierunku stajni, nie czując w nogach przejechanych kilkunastu kilometrów. Bat był tylko od parady. Droga zimowa przetarta, widoki piękne, lekki wiaterek smagał policzki, tylko zachwycać się krajobrazem, bo rozmowa byłaby nie na miejscu. Sanie mknęły coraz wyżej, na wzniesienia Roztocza, potem na końcu niewielkiego wąwozu, skręciły w prawo, na podwórko pp. Janików w Wierzchowiskach Pierwszych. Zachorował mały synek pp. Janików. Nie pamiętam co mu było, ale chyba nic groźnego, bo pozostał w domu. Po zbadaniu dziecka, p. Michalina Janikowa w imieniu chorego- znajomego z Kamiennej Góry, prosiła, żebym przy okazji i jego zbadał; leży od dawna w łóżku. Była jeszcze wczesna pora. Inspektor został z p. Czesławem Janikiem, a ja pojechałem, już innymi saniami, do następnego pacjenta. Droga pod wyższą górkę, nawet woźnica zeskoczył z sani i biegł obok. Dom stary, słabo ogrzewany, czuć wilgoć, pod grubą pierzyna leży starszy mężczyzna. Leczył się od dawna w wielu miejscowościach(ale po kilku moich wizytach- ozdrawiał i mnie„wychwalał”). Wychodząc wtedy z pokoju chorego zobaczyłem w kuchni na stole, leżące w beciku głośno płaczące niemowlę sąsiadki; też chore. Na lepce, siedzi kilka kobiet w czarnych chustach (niedziela), głowy opuszczone. To ciekawskie sąsiadki zleciały się, bo doktór przyjechał, zerkają dyskretnie i nadsłuchują. Przy badaniu prawie żongluję tym dzieckiem. Matka patrzy z niepokojem na mnie, dziecko nadal płacze i w tym momencie, jedna z kobiet siedząca na lepce rozładowuje sytuację; podnosi głowę i mówi głośno:,, Kumo, mo taki głos, chyba organistom będzie”. Matka zachwycona życzeniami, odpowiada z zadowoleniem, kiwając głową: „Bóg zapłać!, Bóg zapłać!”. Wracając z Kamiennej Góry, podziwiam piękne widoki ośnieżonych wzgórz Roztocza, oświetlone na różowo promieniami zachodzącego słońca. Do tego para, buchająca z nozdrzy końskich, zapowiadała mroźna, noc. Wróciłem do pp. Janików po Inspektora, a tu „stop”. Długi stół nakryty śnieżnobiałym obrusem, gładkim jak opłatek, różne talerze, a na wierzchu „głębokie”, z żółtym, domowym makaronem; obok wiele platerów, zapowiadających ucztę. Było już kilku sąsiadów p. Czesława, którym Inspektor coś ciekawego opowiadał; a gawędziarz z niego wspaniały. Słuchali światowego człowieka z wielką ciekawością, bo tak wszystko obrazowo przekazywał. Chwilę po mnie weszli następni goście- same chłopy i każdy, zza pazuchy, wyjmował dyskretnie flaszkę. Obserwowałem Inspektora, śmiały mu się oczy na ten widok coraz bardziej. Pani Michalina zaprasza do stołu i stawia wazę z gorącym rosołem, chyba najlepszy, jaki jadłem w życiu. Potem było jakieś smaczne pieczyste, sałatki, bigos, wędliny, desery i herbata, parzona wodą z głębokiej studni i pokładów wapiennych. Przez przypadek był też program rozrywkowy, wprawdzie przez radio, ale na poziomie światowym. Transmitowano wtedy mecz hokeja na lodzie, między drużynami Kanady i ZSSR. Co gol-to toast i brawa za zdobycie kolejnej bramki przez Kanadyjczyków. Dobrze, że trunków wystarczyło- na 5:0 dla Kanady. Proszę sobie wyobrazić- nocna głusza na dalekiej Lubelszczyźnie, a tu kibice z Polski, przy małym bakelitowym „Pionierku” na półce przy ścianie, wiwatują w 1955r. „Dołożyć kacapom”, ,,Bić ruska”, „Jeszcze jeden gol!” i następny toast. Mecz skończył się grubo po północy i o drugiej siedzieliśmy już w saniach. Gościnna p. Michalina Janikowa wcisnęła nam na pożegnanie, pokaźny kołacz. Woźnica zaciął konie, na krótkich postronkach, żeby nie wpadać w zatoki. Księżyc ogromny leniwie przyświecał drogę. Inspektor Zagórski zadowolony, bo nie musiał w poniedziałek rano wstawać do pracy. Nawet jakąś melodię nucił. Konie parskały zdrowo, sanie płynęły, a ja chyba drzemałem. Ale teraz, co dla mnie najważniejsze- od zimy 1955r. jestem związany szczerą przyjaźnią z Rodziną Państwa Janików.

Przyszło lato, wakacje, żniwa, pacjentów w Ośrodku mniej. Któregoś dnia przyjeżdża do mnie furmanką gospodarz z prośbą na wizytę do jego przewlekle chorej żony. Choruje od kilku lat i choroba nasila się szczególnie w tym letnim okresie. Mieszka w Felinowie, nie tak daleko. Umówiłem się z nim na jutro, zaraz po obiedzie. Przyjechał. Wziąłem ze sobą lornetkę, flower; będę miał przy okazji wycieczkę, bo okolica piękna, tym bardziej, że mieliśmy jechać przez jakieś „Doły”. Wlekliśmy się stępa, ciągnieni przez niewielkiego gniadosza. Gospodarz podczas drogi opowiadał o chorobie żony, że jeździł z nią po różnych doktorach, znachorach, w zeszłym roku nawet sprzedał krowę na leczenie i nie ma żadnej poprawy. A słyszał o mnie, że jestem pomocny”, więc może ja, postawię ją na nogi, bo nie może chodzić, ani stać długo, tylko by leżała i leży w łóżku, a tu żniwa itd. Jesteśmy na kolejnej górce, pokazał nawet ręką w dali swoje zabudowania. Przejeżdżając obok wysokiego dębu, zobaczyłem na wierzchołku, siedzącego na suchej gałęzi grzywacza. Pewnie obserwował teren, pilnując żerującego stadka. Bez większego namysłu zdjąłem go z floweru; gotował się ze trzy dni. To musiał być przewodnik, źle zrobiłem, zabijając go. Miałem długo „kaca moralnego”. Wjeżdżamy na rozległe podwórko, pies ujada, tańcząc na łańcuchu. Z domu nikt nie wygląda. Gospodarz odpiął postronki i prosi do mieszkania. Przechodzę przez kuchnię, w której widać brak ręki kobiecej. W pokoju leży na łóżku, trochę blada na twarzy, młoda kobieta i w oczach jej widzę już ironiczne spojrzenie. Witam ją, przeprowadzam wywiad, badam. Wszystko w normie. Chłopina posępny – oparty o ścianę, czeka, co powiem?. A pacjentka bez przerwy narzeka na bóle, co ją dotknę, że nie ma władzy w nogach ani w rękach. Ale czuję, że mnie oszukuje. Spoglądam na zmartwionego męża, a on na mnie- pytają co: jaka diagnoza, czy mi się uda ją wyleczyć?. Zrobiło mi się go żal. Baba do rzeczy, tylko leń na żniwa, symulantka. Z bardzo poważną miną, niby pisząc recepty, przerywam, oboje patrzą na mnie pytająco, a ja do męża: Proszę Pana! Trzeba koniecznie wynieść z łóżkiem żonę na świeże powietrze, na słońce, taka blada, trzeba jej tlenu. Zrobimy zaraz próbę, pomogę Panu wynieść żonę. Kobieta zadowolona, czeka co będzie dalej. Gospodarz otworzył szerzej drzwi i obaj wynieśliśmy, dość lekkie metalowe łóżko razem z pacjentką, na podwórko, nieopodal studni.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Moje harcerstwo zaczęło się w Modliborzycach

W zimie 1942/1943r., otrzymałem zadanie od p. Feliksa Luszawskiego, przewozić dyskretnie „zakazane książki”, z Modliborzyc do nauczyciela w Wojciechowie, dla tajnej biblioteki. Z Wojciechowa wędrowały dalej – wiem, że na pewno do Wierzchowisk i Polichny. Przeczytane przez ludność, a w szczególności przez młodzież, przywoziłem z powrotem. Istniała taka wymiana już od dawna i ktoś to robił, a że zima była obfita w śniegi, zlecano to wtedy mnie (zaufanemu chłopcu uczniowi harcerzowi), który dysponował dobrym koniem wierzchowym i znał okolicę. Wyładowany książkami plecak, zakładałem na plecy i konno, wieczorami, często na skróty, przez Wolicę, lasek na górce, przyjeżdżałem do wsi. Po przeładowaniu plecaka zaraz wracałem do Modliborzyc. Z tego „kurierskiego szlaku” mam wspomnienie, które przez lata nie dawało mi spokoju. Otóż, któregoś razu jadąc prawie po ciemku do Wojciechowa, ścieżką przez lasek, w pewnym momencie koń drgnął pode mną, parskną.) i skręcił łeb w prawo. Spojrzałem, a obok przejeżdżającego drzewa, stał wysoki mężczyzna z owiniętą na głowie chusta.. Stał nieruchomo jakby zamarzł. Przeraziłem się na moment i minąłem go milcząco. Później uświadomiłem sobie, że może to był ukrywający się jakiś Żyd i czekał na kogoś ? W Wojciechowie, nie mówiąc dla kogo, poprosiłem o pół bochenka chleba; zdziwieni, dali mi chleb. Wracam pośpiesznie, ale tego mężczyzny już nie było w tym miejscu. Pokręciłem się trochę po lesie. Pewnie przestraszył się i w obawie o życie, uciekł. Na wiosnę, ktoś inny, pewnie rowerem, przejechał tę „bibliotekę objazdową”. A ja otrzymałem od druhny Krystyny Jaremkiewicz, która pełniła funkcję „zastępowego”, stopień „wywiadowcy” z wpisem do przedwojennej książeczki harcerskiej. Cieszyłem się bardzo, a nawet zacząłem ćwiczyć silna, wolę i znosić niewygody. Dyskretnie przed rodziną, przez trzy dni spałem na gołych deskach podłogi, trzy dni nic nie piłem, trzy dni nie jadłem (używając różnych forteli) itd. Chciałem być „twardy” na wypadek aresztowania. To była dalsza zabawa w harcerstwo.

W 1942r. raz i w 1943r. dwa razy wybrano mnie do bardzo poważnej misji kurierskiej „na wschód”. Ze względu na obowiązującą mnie nadal tajemnicę tych akcji i „słowo harcerza”, opiszę ogólnie przebieg zadania. Przewoziłem pieniądze z Lubelszczyzny dla Polaków i Oddziałów AK, za Bugiem. Pomoc pieniężna była konieczna w tamtych czasach na zakup broni od: Słowaków, Węgrów, Włochów, Rumunów, a nawet Niemców, niezbędnej do obrony przede wszystkim, przed „ryzunami”. Powstawały już wtedy większe skupiska polskiej ludności i organizowała się „Samoobrona”. Matka uszyła mi nawet odpowiednie ubranie, żebym wygla,dał na Ukraińca. Miałem długie buty i czapkę „papaszkę”. Dokumenty otrzymałem ze starostwa w Kraśniku i zezwolenie na przejazdy pociągami, nawet „ekspresami urlopowymi”. Załatwił to wszystko mgr Stefan Kubicki.

Pierwsza trasa przebiegała od apteki p.p. Kubickich w Modliborzycach do apteki p. Brykalskich w Grabowcu k/Hrubieszowa. W Modliborzycach matka uszyła z gazy duży kaftan, w którym były równo ułożone, na całej powierzchni, pliki różnych pieniędzy. Kaftan nałożony był na gołe ciało, a dopiero potem bielizna i ubranie. Uczucie miałem dziwne, niespokojne, zdawało mi się, że wszystko widać i wszyscy wiedzą co mam na sobie. Do Lublina podwiózł mnie pociągiem mgr Stefan Kubicki. Kilka godzin czekałem w jakimś mieszkaniu na Krakowskim Przedmieściu, blisko Krakowskiej Bramy. Następnie zabrało mnie pewne małżeństwo na dworzec kolejowy. Jechaliśmy z przesiadkami: przez Rejowiec, Zawadę, Zamość do Miączyna, skąd nocą, bryczką przyjechaliśmy do p. Brykalskich. W Rejowcu, obok stacji kolejowej i torów był ogrodzony drutem kolczastym, wielki obóz sowieckich jeńców wojennych. Pani mgr Brykalska była sama z córką. Mąż mgr Brykalski, już wcześniej aresztowany. Na pewno był w ruchu oporu. Córka też harcerka, była łączniczka, między dworami, a Hrubieszowem. W Grabowcu siedziałem na zapleczu apteki, cały dzień i nawet zaprzyjaźniłem się z ich psem. Wabił się „Cis”. Wyjątkowo mądry pies, polubił mnie, może z tęsknoty za „Panem”. W nocy, córka p. Brykalskiej zaprowadziła nas do pewnej rodziny, mieszkającej ze trzy kilometry na Górze Grabowskiej. Pies szedł też z nami i był bardzo pomocny, bo wszystko widział i lepiej słyszał, przez co mógł, w razie niebezpieczeństwa, szczekaniem ostrzec. W oddzielnym pokoju, po ciemku, rozebrałem się z „gazy” i kobieta z mojej obstawy, przekazała zawartość gospodarzom, których nawet dobrze nie widziałem. Wszystko odbyło się dość szybko i sprawnie. Wróciliśmy nie zauważeni i szczęśliwi do apteki. P. Brykalska bardzo zadowolona, nawet nadała mi pseudonim „Cis”, który później zaakceptowała druhna Krystyna i tak zostało. Zaraz w nocy małżeństwo „moja obstawa”, odjechało, chyba z powrotem do Lublina. Ja zaś, po drugim śniadaniu, jak był już ruch na drodze, poszedłem na miejscowa, plebanię, gdzie mój wujek, ks. Stanisław Orłowski pełnił w tym czasie funkcję wikariusza. Na pewno był wtajemniczony we wszystko, bo już czekał na mnie. U wujka spędziłem kilka dni. Wypadł wtedy odpust w parafii grabowieckiej na Św. Mikołaja. Byłem nawet na obiedzie z Radą Parafialna,. Proboszcz, ks. prof. Łapkiewicz z Lublina, ukrywał się w Grabowcu, mając pod bokiem niemieckiego powiatowego agronoma, zastępcę Starosty Landwirta, który mieszkał także na plebanii i miał za ordynansów kilku Łotyszy z karabinami. Niemca widziałem na tym przyjęciu. Poznałem też miejscowego Sołtysa, Ukraińca, nazywał się śmiesznie Niskuszapku. Wujek Staś lubił mnie bardzo i traktował poważnie. Pewnie też był w AK, jak p. Brykalska. Będąc na plebanii, przez przypadek odkryłem jego schowek z dużym pistoletem i amunicją; nie mówiąc mu o tym, dla jego spokoju. Schowek był zmyślny i pod ręka,. Do Modliborzyc wróciłem już sam, nawet na trasie: Hrubieszów – Lublin, ekspressem. Następne „kurierskie wyprawy” na wschód, były prawie ta, sama, trasą, ale z inną obstawą. Rozpoczynały się w Lublinie, jedna na Krakowskim Przedmieściu, druga z ul. Orlej, a docelowo dwór koło Szczelatynia i Włodzimierz (Wołyński). Oswajałem się z myślą, o przewożonych pieniądzach, „głupio ważny”, bo sumy były bardzo duże, w banknotach różnych krajów; a dodawało odwagi, że na trasie miałem w Grabowcu wujka, który o wszystkim wiedział, czuwał i mógł pomóc. On właśnie, znając moja odwagę, wskazał na swojego siostrzeńca do wykonywania tej ryzykownej misji i mimo, że byłem jedynakiem matka nie oponowała.

Powaga spraw, z którymi byłem związany, moja częsta nieobecność w Modliborzycach, zniechęcenie kolegów, którzy zajęli się nauka, w tajnych kompletach, przerwała nasza wspólna „służbę harcerska,”. Ja, wtajemniczony w wiele spraw dorosłych, nadal walczyłem. Dzisiaj, mimo upływu lat, dobrze wszystko pamiętam. To były wielkie przeżycia dla młodego człowieka, którymi później nie warto było się chwalić; zresztą, komu ? Cwaniakom ? co nic nie robili, a wypinali piersi po ordery! Kolaborantom lub karierowiczom ?

Wczesna, wiosną 1943r., dowiedziałem się, że w Kraśniku można otrzymać adresy i talony na paczki żywnościowe dla polskich jeńców wojennych, przetrzymywanych w Niemczech. P.Tadeusz Warski często jeździł służbowo do Kraśnika, więc przywiózł mi dwa adresy z talonami, otrzymał je z RGO lub PCK, już nie pamiętam. Jeden wzięła moja ciocia Bronia, a drugi ja. Jako harcerz, chciałem samodzielnie korespondować i wysyłać paczki. Miałem zawsze jakieś niewielkie pieniądze z „kieszonkowego”, od wujków lub od dziadka Ignacego Orłowskiego za pomoc w gospodarstwie. Po drugie to planowałem zająć się handlem, ale co sprzedawać, żeby zarobić ? Inspirowany przez Fredzia Głowackiego, mia.łem wiele pomysłów. Fredzio od dzieciństwa miał „smykałkę” do handlu i zakasał wszystkich swoich kolegów. Pamiętam, jak podziwiałem jego otwartą walizkę na ogrodzeniu rynku, z towarem. Co tam nie było? Kostki mydła i pasta do butów własnej produkcji.

Sznurowadła, zapałki, papierosy „Juno”, w opakowaniach po:3,6 i 12 sztuk (żołnierze Wehrmachtu maszerowali trójkami). Świece, kawa zbożowa „z łopatką” i „Enrylo”, cykorie (w grubych tabletkach), gęste grzebienie do wyczesywania insektów itd. To był wtedy chodliwy towar! Nie mógłbym Fredziowi dorównać, więc zrezygnowałem z tego rodzaju zarobku. Później, jak mieszkańcy zmienili oświetlenie z naftowego na karbidówki, handlował palnikami i kloszami. W komórce trzymał w blaszanej beczce karbid i z tego okresu, miał nawet nieprzyjemną przygodę, ale ciekawskim niech sam o tym opowie.

Do wysyłania paczek i korespondencji, wybrałem p. Stanisława Jeske [Gefangenennummer: 82372. Lager Bezeichnung: M. StammlagerX B. Deutschland (Allemagne). Od 1944r. jeszcze z dopiskiem: Arb Kdo 1225]. Z częstej korespondencji dowiedziałem się, że ma 25 lat, w WP był podchorążym. Mieszkał w Łodzi, miał studiować medycynę, nawet w 1939r. zdał wstępny egzamin, itd. Przysyłał mi talony, które zezwalały na wysyłanie paczek jeden raz w miesiącu. Paczki zawierały: kiełbasę suszona,, słoninę topiona, z czosnkiem, wędzonkę, cebulę, ciasto, papierosy, proszki z „kogutkiem” od bólu głowy, itp. Żeby mieć więcej swoich pieniędzy, w lecie zbierałem kwiat lipy i czarnego bzu, w jesieni kasztany i orzechy, które sprzedawałem na skupie w Spółdzielni w Janowie. Ostatni list otrzymałem z datą stempla: FELDPOST 13.5.44 9. Pozwolę sobie fragment tego listu przytoczyć: „Panie Darku ! Nie czekając na odpowiedź od Pana śpieszę, aby Panu podziękować za wspaniałą paczkę, którą otrzymałem d. 5/V 44r. Paczką ta, mogłem się poszczycić przed innymi kolegami. Doprawdy, gdyby Pan był tutaj u mnie, gdy ja, otrzymałem, to na pewno Pana zamęczyłbym w uściskach z radości – wszystko przeszło moje oczekiwania. A więc było tam ciasto, kiełbasa sucha, wędzonka, jajka, a przede wszystkim nasza tradycyjna pisanka wielkanocna, z wschodzącym słońcem, na którego tle żołnierz nasz wzywa na trąbce do boju, jeśli się nie mylę, to zdaje mi się, że pisanka ta jest Pańskim dziełem Panie Darku, obraz bardzo aktualny (…). Paczka przyszła, pomimo, że była w drodze przeszło miesiąc, bardzo dobrze. Nie wiem Panie Darku, czy kiedyś będę mógł Panu się odwdzięczyć za to, co Pan dla mnie czyni, ale jeśli Bóg pozwoli … Ślę najserdeczniejsze pozdrowienia dla Pana, Mamusi, Babci, Dziadzia i Cioci”, (podpis Stanisław Jeske).

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Gmina Tczów – informacje ogólne

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach
Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Szanowni Państwo!

Z przyjemnością zapraszam do odwiedzenia i poznania Tczowa i okolic.

Nasza miejscowość gminna należy do jednej z najstarszych w regionie radomskim. Jan Długosz wzmiankuje o istnieniu Tczowa już w „Kronice” choćby wpis żaka z Tczowa do Księgi Studentów Akademii Krakowskiej.

Z historią kraju łączy nas wielopokoleniowa i chlubna tradycja. Mieszkańcy brali aktywny udział w ważnych wydarzeniach historycznych. Obecnie władze gminy przywiązują dużą uwagę do podejmowania inicjatyw związanych z dbałością o dziedzictwo kulturowe i patriotyczne.

Największym bogactwem naszej gminy jest nieskażone środowisko naturalne. Wszystkich Potrzebujących kontaktu z piękną przyrodą zapraszamy do nas. Odnajdziecie tu państwo spokój, swojską atmosferę radomskiej wsi.

Władze gminy przy aktywnym wsparciu (współudziale) mieszkańców podejmują szereg konkretnych działań mających na celu rozwój ekonomiczny i infrastrukturalny. Stawiamy na oświatę, ekologię, komunikację. Inwestujemy w rozbudowę i modernizację szkół, poprawę jakości dróg. budowę kanalizacji. Wygrywamy konkursy na najpiękniejsza miejscowość w powiecie zwoleńsklm.

Jesteśmy otwarci na wszelkie inwestycje, które dawałyby obustronne możliwości rozwoju. Myślę, że nasza „mała ojczyzna” warta jest zainteresowania państwa do czego serdecznie zapraszamy. Życzę wielu niezapomnianych wrażeń.

Historia gminy Tczów

Gmina Tczów swoją nazwę wzięła od wsi o tej samej nazwie. Sam Tczów jest miejscowością bardzo starą, niegdyś położoną wśród lasów. Początkowo była wsią królewską, polem król Władysław Jagiełło wcielił ją do starostwa zwoleńskiego. Od XIII w. w Tczowie znajdowała się parafia pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela istniejąca do dnia dzisiejszego.

W starych kronikach szkolnych znajdują się opisy dotyczące dawnego obszaru gminy. Pisali o łych faktach P. Klirnczuk w książce „Nasz powiat” oraz ksiądz Jan Wiśniewski w książce „Dekanat Kozienlcki”: Od szosy zwoleńskiej na południe znajdowała się gmina Tczów. Granice jej na południu j na zachodzie przylegały do powiatu iłżeckiego i radomskiego. Na wschodzie graniczyła z gminą grabowską oraz miastem Zwoleniem. Na północy zaś graniczy z gminą suskowolską i dotykała gminy Policznej. Obszar jej był nieregularny i niedogodny. Teren gminy ma charakter równinny. Rzek większych tu nie ma. Spoza wsi Borki sączy się mały potok, dopływający do Modrzejówki. Drugi strumień to początki rzeczki Lucimii, który wlewa! się do stawu w Rudzie razem ze Zwolenianką skąd dalej płynie do Wisły.

Najważniejszą drogą w gminie jest biegnąca na północ bita droga ze Zwolenia do Radomia. Ze Zwolenia biegnie również gościniec do Tczowa, który przecina drugi biegnący ze wsi Podgóra do Kazanowa. Okolica to rolnicza, ziemia dość żyzna. Z drobnego przemysłu domowego zasługuje wyrób kilimów. Ruch handlowy gminy zbiega się w pobliskim Zwoleniu. Na jarmarki wyjeżdża się również do Skaryszewa”.

Władzę administracyjną pełnili wójtowie. Pierwszym zapisem archiwalnym spotkanym w archiwum radomskim [est 11 września 186S r.. kiedy to wójt gminy Tczów Karol Ćwiklak podpisał protokół (trzema krzyżykami) sporządzony przez pisarza Jana Markiewicza, udawadniający jako we wsiach Tczów, Bartodzieje. Brzezinki, Strykowlce Górne, odczytany był najwyższy ukaz „o szkołach początkowych w Królestwie Polskim”.

Jak pisze pan Zbigniew Lesisz w artykułach wydrukowanych w Głosie Ziemi Zwoleńskiej w nr 18 i 24 z2002 roku „O godłach zwoleńskich” – w końcu XIX w. sąsiadujące ze Zwoleniem urzędu gminne używały pieczęci wielkości „jak pięciozłotówka” pośrodku z rysunkiem i na obwodzie z napisem w języku rosyjskim. Rysunek len mógł być wzorowany na herbie rodziny Matulewiczów – ostatnich dziedziców na zwoleńsklm starostwie. Herb tej rodziny nie jest znany, stąd nie ma możliwości porównania zarysów rysunku na pieczęci z rysunkiem herbu. W tym czasie koniec XIX w. sąsiadujące ze zwoleniem urzędy gminne używały podobnych pieczęci zawierające w tle rysunki być może charakterystyczne dla danej miejscowości – przedmioty drzewa łub budowle. Są to pieczęcie wójtowskie – wójta gminy Tczów i Grabów. Pochodzą z dokumentów z lat 1898-1899. Tak było do końca zaborów. W 1918 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i ustanowieniu w kraju polskiej administracji. Gminą administrował Urząd Gminy z wójtem na czele, a gmina Tczów przynależała do powiatu kozienickiego.

Rada Gminy w Tczowie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości została wybrana na początku i 919 r. Imienny wykaz radnych i ich zastępców na dzień I maja 1919 r.; radni: Suwała jan, Nedzi Teofil, Mital Józef, Osiński Aleksander, Wolszczak Leon, Nędz) Franciszek, Janeczek Walenty. Gapwtik Stanisław, Deja Franciszek. Zawodnik Piotr, Drozd Wincenty. Ciesielski lózef; z-ca radnych: Mroczek Walenty. Wblszczak Piotr, Dusiński Mzrcin. Żyrko Andrzej, Siewierski józef, Kroczewskl Ignacy.

Rada Gminy w niezmienionym składzie działała do 1927 roku. kiedy to pismem z dnia 25 maja 1927 roku starosta powiatu kozienickiego polecił 18 rad gminnych, min. w Tczewie, z powodu przedłużonej kadencji Rady oraz nieinteresowania się sprawami gospodarki i nie kontaktowania się z wyborcami. Nowe wybory odbyły się w okresie od i 7 czerwca do 4 lipca 1927 roku. Wybrano wójta, jego zastępcę. 12 członków Rady i 6 zastępców członków.

W wyborach Rad Gmin w dniu 5 lutego 1939 roku wójtem gminy został wybrany Wblszczak Antoni, a (ego zastępcą Wolszczak Stanisław, na których w roku 1944 Ruch Oporu wykonał wyrok śmierci za współpracę z okupantem hitlerowskim. Po ich śmierci funkcję wójta objął Cykle Emil i pełnił tę funkcję aż do wyzwolenia – styczeń 1945 roku. Pa wyzwoleniu władzę administracyjną pełnili komisarze wojskowi do m-ca 1945 roku.

Po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. władze administracyjne gminy mieściły się w Tczowie. Gmina składała się z gromad, a terytorialnie wchodziła w skład powiatu kozienickiego. Do roku 1948 władzę sprawowali Przewodniczący Rady i wójtowie, a po zjednoczeniu Polskiego Ruchu Robotniczego i powstania PZPR – Przewodniczący Rady, który był jednocześnie przewodniczącym Prezydium GRN.

W skład gminy Tczów wchodziły następujące gromady: Bartodzieje, Borki, Brzezinki Nowe, Brzezinki Slarc. Janów, Józefów. Julianów, Lucin. Podzakrzówek. Tczów Średni. Wincentów. Kazimierzów. Wilczy Ług. Wybrance (od lipca 1945 r.). ledlanka, Strykowrce Słotne. Slrytowfce Górne. Hcłcnów. Karszówka. (miejscowości te na skutek reformy administracyjne) i utworzeniu Gromadzkich Rad Narodowych w 1954 r. przeszły pod zarząd Urzędu Gminy w Zwoleniu!, oraz Dębnica która przeszła do PGRN w Kazanowie.

Wskutek zmian administracyjnych w 1985 roku zostają zlikwidowane powiaty, a utworzone 49 województw, w tym województwo radomskie, w skład którego włączona zostaje gmina Tczów. W miesiącu wrześniu 1984 r. rozdzielone zostaje sołectwo łanów i (ózefów, tworząc samodzielne sołectwa. Uchwała weszła w życie z dniem powzięcia z mocą obowiązującą od dnia wyborów rady sołeckiej i sołtysa wsi Józefów. Wybory odbyły siq w dniu 18 lislopada i 984 roku. W 1990 r. w miejsce naczelników gmin powołuje się wójtów gmin. Gmina traci charakter terenowego organu administracji państwowej, a staje się gminą samorządową. Pierwszym wójtem gminy wybranym na sesji jest pan Krok Slanisław. Na sekretarza powołano Michałowskiego Tadeusza, natomiast skarbnikiem gminy zostaje pani Nedzi Jadwiga. Pierwszym przewodniczącym Rady gminy został pan Kacpcrczyk Tadeusz – radny wsi Brzezinki Stare. W 2002 roku nastąpiły zmiany w samorządzie, gdzie doszło do wyborów bezpośrednich wójtów.

O stanowisku wójta gminy w wyborach bezpośrednich w dniu 27 października 2002 roku ubiegało się 6 kandydatów. Liczba uprawnionych do głosowania wyborców z gminy wynosiła 3 654 osoby. Głosów ważnych zostało oddanych 2252, a wybrany Wójt gminy pan Andrzej Wolszczak uzyskał 1593 głosy. Nadmienić należy, że tylko w girinic Tczów powiatu zwoleńskiego – wójt wybrany został w pierwszym głosowaniu. W wyborach tychże wybierano mniejszą n z dotychczas liczbę radnych tj. nie 18 a 15 (na okres kadencji samorządu do 2006 r.).

a terenie gminy Tczów zlokalizowane są pomniki upamiętniające miejsca pamięci narodowej j.n: f. Cmentarz parafialny w Tczowie – pomnik upamiętniający poległych żołnierzy w latach 1914-19. Teren mogiły Jest okrawężnikowany i wyłożony kostką brukową. Pośrodku jest ustawiony pomnik z płyt granitowych i napisem .pamięci poległych żołnierzy I 914-191S Patronat sprawuje PSP w Tczowie i Urząd Gminy. 2. W miejscowości Lucin (w lesie przy drodze dojazdowej) umiejscowiona Jest mogiła ziemna z pionową płytą betonową z napisem -Miejsce wiecznego spoczynku 7 osób zamordowanych przez faszystów niemieckich – (943 Cześć ich Pamięci”. Patronat sprawuje PSP w Podgórze i UG Tczów. 3. Największym mordem dokonanym na mieszkańcach Tczowa, była egzekucja z i i listopada (943 r. Zamordowane zostały 35 osoły przez żandarmerię i gestapo ze Zwolenia. Jest to mogiła zbiorowa, na której usytuowana jest figura i płyta pionowa .Tu spoczywają bohaterzy walki konspiracyjnej, którzy zginęli śmiercią męczeńską z rąk katów niemieckich w liczbie osób 35 dnia 11 XI i 943 r. Cześć ich pamięci

Słownik miejscowości Gminy Tczów w obecnych granicach

Bartodzieje – nazwę wieś prawdopodobnie wzięła od bartników osiadłych wokół położonego w głębi fasu jeziora. Bartodziej to dozorca barci inaczej bartnik, pasiecznik. Inne wersje podają, że założycielem wsi byt Bartłomiej lub ród Barlodziejskich. Nazwy okolicznych miejscowości świadczą o tym. że powstały one na terenach leśnych, stopniowo zagospodarowywanych przez włościan: Niwki – nazwa oznacza wy karczowana, niwę pod lasem; Siedlisko – obszar, gdzie zaczęto w późniejszych czasach zasiedlanie: Wykupne – ziemia wykupiona od dziedzica; Najprawdopodobniej wieś powstała w XIV w. Na początku XIX w. Bartodzieje należały do powiatu kozienickiego. liczyły 538 mieszkańców i 80 domów. Oo włościan należało 1509 mórg ziemi. Obecnie wieś liczy 152 budynki. 602 mieszkańców i 1087.84 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Krzysztof Zawada.

Borki – nazwa wsi określona jest przez teren powstały po wyciętych małych lasach. Wieś powstała na obrzeżach Puszczy Radomskiej – prawdopodobnie w XIV w. Dość długo uważano ją za część Tczowa. W XIX wieku Sorki liczyły 66 domów. 309 mieszkańców i i 152 morgi ziemi. Obecnie we wsi jest 108 budynków. 474 mieszkańców, którzy posiadają 701.90 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Mieczysław Wójcik.

Brzezinki Stare – nazwa wsi oznacza teren po usuniętej brzezinie. Powstała najprawdopodobniej w XII wieku. W początkach swojego istnienia była własnością króla, a następnie przekazano ją stolnikowi sandomierskiemu. Stąd też osadnicy płacili dziesięcinę kolegiacie sandomierskiej. W 1389 r. wieś miała nadane prawo niemieckie. W II połowie XV w. na gruntach sołtysa powstał folwark pańszczyźniany Ze względu na bliskość drogi z Radomia do Lublina przez Tczów, mieszkańcy Brzezinek byli świadkami wielu wydarzeń historycznych: czasów świetności parafii tczowskic j. najazdu szwedzkiego I powstania kościuszkowskiego. Podczas I wojny światowej przechodziły przez wieś wo)ska rosyjskie. Ludność Brzezinek brała udział w przygotowaniu okopów na polach Osuchowa. W X1914 r. mieszkańcy widzieli przemarsz legionów J. Piłsudskiego.

Na początku XIX wieku wieś należała do powiatu kozienickiego. Liczyła 57 domów. 354 mieszkańców. 364 mórg ziemi dworskiej i 1053 mórg ziemi włościańskiej. We wsi funkcjonowała gorzelnia. Obecnie we wsi jest 144 domów. 5 i 5 mieszkańców, którzy posiadają 554.21 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Jacek Wargacki.

Brzezinki Nowe – wieś powstała na koniec XIX w. Obecnie wieś liczy 67 domów mieszkalnych. 263 mieszkańców, którzy posiadają 450.09 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Józef Wólczański.

Janów – wieś włościańska, nazwa jej pochodzi od imienia osadnika – właściciela ziemskiego. Na początku XIX wieku liczyła 33 domy. 318 mieszkańców i 600 mórg ziemi. Obecnie Janów liczy 89 domów. 497 mieszkańców, którzy posiadają 403.88 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Jan Puk.

Józefów – nazwa wsi oznacza prawdopodobnie imię właściciela lub osadnika. Na początku XIX w. we wsi było 29 domów. 277 mieszkańców i 360 mórg ziemi włościańskiej. We wsi była kiedyś huta szkła. Obecnie we wsi jest 42 budynki, 170 mieszkańców, którzy posiadają 202.81 ha ziemi. Sołtys – pan Marek Chmurzyński.

Julianów – nazwa wsi pochodzi również od (mienia osadnika (ub założyciela. Obecnie liczy 9 budynków. 21 mieszkańców posiadających 49.93 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Paweł Komisarski.

Kazimierzów – nazwa wsi pochodzi od imienia osadnika lub założyciela. Obecnie we wsi jest 23 budynki. 99 mieszkańców posiadających 154.27 ha ziemi. Sołtysem jest pan Tomasz Pietrzyk.

Lucin – wieś włościańska. Nazwa pochodzi od imienia osadnika lub założyciela. W XIX w. liczyła 39 domów. 235 mieszkańców i 565 mórg gruntów. Obecnie we wsi jest 65 domów, 300 mieszkańców posiadających 293.14 ha ziemi. Sołtysem jest pan Henryk Nowak.

Podzakrzówek – nazwa wsi powstała w związku z jej położeniem – niedaleko Zakrzówka. W XIX w. liczyła 37 domów, 249 mieszkańców i 840 mórg ziemi. Obecnie wieś liczy 79 domów. 333 mieszkańców posiadających 575.94 ha ziemi. Sołtysem wsi jest pan Andrzej Choroś.

Rawica Stara. Nowa. Kolonia. Józefatka – pierwsza nazwa wsi Rawica to Tczowska Wola. Główny element tej nazwy – Woła – wskazuje na lokację na prawic magdeburskim. Takie lokacje miały na tym obszarze miejsce w XV w. W sferze hipotez musi pozostać twierdzenie. Iż Tczowska Wola właśnie wtedy powstała. W XV wieku na obszary te licznie przybywała szlachta. W ich rękach znalazła się z pewnością Tczowska Wola.

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego dla wsi Rawica. jako drugą nazwę podaje Rawica Nowa. Stąd możemy wnosić, że od tego pochodzi współczesna nazwa miejscowości. Prawdopodobnie utworzono wtedy folwark pańszczyźniany. Od 1571 r. wieś weszła w skład starostwa zwoleńskiego. które funkcjonowało aż do upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej. Po trzecim rozbiorze ziemie te znajdowały się pod panowaniem zaboru austriackiego.

W kwietniu 1839 roku Rawica jako dobra Rządu Guberialncgp Radomskiego została wydzierżawiona kpt. Kochanowskiemu, który następnie w czerwcu tego samego roku odstąpił ją Ignacemu Wodzinawsklemu. Dzierżawił on folwark do 1841 roku. Kolejnymi dzierżawcami zostali: Feliks Frcjsler oraz Aleksander Jasiński. W J 863 r. nastąpiło uwłaszczenie dóbr. Ziemia i zabudowania dworskie zostały rozprzedane między chłopów. W tym właśnie czasie powstała część Rawicy nazwana Kolonią. W XIX w. oprócz zabudowań dworskich znajdowało się w Rawicy 42 domy. a zamieszkiwało ją 330 mieszkańców. Około 1917 r. Opieka Szkolna wynajęła budynek z przeznaczeniem na szkołę.

W okresie międzywojennym na terenie Rawicy prężnie działało Stronnictwo Ludowe 1 Koło „Wici”. W czasie II wojny światowej na tym terenie działały Bataliony Chłopskie reprezentowane przez zgrupowanie .Ośki”; Dokonywało ono głównie akcji dywersyjnej i broniło ludności cywilnej.

Najtragiczniejszym dniem w historii wsi okazał się 11 listopada 1943 roku. Wtedy to Niemcy aresztowali pod zarzutem współpracy z partyzantami 7 młodych mężczyzn. Byli nimi: Tadeusz Dygas. Jan Gołąbek. Stanisław Wójcik. Antoni Gregorczyk. Stanisław Pietrzyk. Antoni Różański oraz lan Woźniak. Wszyscy zginęli podczas egzekucji dokonanej w Tczowie. Zostali pochowam w zbiorowej mogile.

W styczniu 194S roku Rawicę i okoliczne wioski wyzwoliły oddziały Armii Radzieckiej. Po wojnie odżyły tradycje ruchu ludowego kontynuowane przez PSL i Związek Młodzieży Wiejskiej. Działalność rozpoczęła też Spółdzielnia Rolnicza, którą współtworzyli sami gospodarze.

W latach 70-tych utworzono specjalistyczne gospodarstwo rolne nastawione na hodowlę bydła. Straty materialne spowodowane m.in. pożarami, stopniowo doprowadziły do jego upadku.

Obecnie na terenie wsi Rawica działa odlewnia metali, która daje zatrudnienie miejscowej ludności.

Rawica Nowa. Rawica Kolonia. Rawica lózefatka to wioski powstałe w XIX wieku w wyniku rozwoju i wzrostu liczby ludności Rawicy Starej. Łącznie wsie liczą 135 mieszkań. 660 mieszkańców, którzy posiadają 191,33 ha ziemi. Sołtysem jest pan Piotr Woźniak.

Tczów -wieś powstała w XII wieku przy szlaku Radom-Lublin. Nazwa wsi pochodzi od pustych terenów. Była tu siedziba kościoła parafialnego, szkoły początkowej f urzędu gminy. Wieś w XIX wieku składała się z kilku części: Borek; Tczowa dworu liczącego 3 domy 20 mieszkańców i 5 mórg; Tczowa Nowego liczącego 13 domów, 48 mieszkańców’ i 88 mórg ziemi; Tczowa Średniego liczącego 67 domów. 441 mieszkańców 11152 mórg włościańskich 19 mórg rządowych; Tczowa Szczyny liczącego 4 domy, 3 2 mieszkańców. 52 mórg włościańskich i 9 mórg rządowych:

Tynica – nazwa wsi wzięła się od nazwiska jej właściciela. W XV wieku należała do rodziny Tynieckich i Zakrzowsklch. Była to wieś folwarczna, wchodziła w skład powiatu radomskiego i gminy Kuczki, parafią był Odechów. W XIX wieku ma 19 domów. 147 mieszkańców, 285 mórg ziem dworskich i 165 włościańskich. Obecnie ma 43 budynki mieszkalne. 189 mieszkańców posiadających 826,19 ha ziemi. Sołtysem wsi jest Kazimierz Kuśmicrczyk.

Podtynica – nazwa wsi pochodzi od położenia iv pobliżu Tynicy. Obecnie we wsi jest 14 domów 1108 mieszkańców.

Wicentów – nazwa wsi pochodzi od osadnika lub założyciela. W XIX w. we wsi było 19 domów. 102 mieszkańców i 320 mórg ziemi. Obecnie jest 25 domówi 108 mieszkańców. Sokys-pan Marian Komisarski.

Wilczy Ług – od wschodniej i północnej strony tej wsi ciągnie się las jako pozostałość Puszczy Kozienickiej. Podobno żyły tu liczne stada wilków grasujących po leśnych mokradłach i łąkach, słabo urodzajnych ziemiach porośniętych sitowiem. Icst to stara wieś. Według kroniki kościelnej liczy 350 lat. W XIX wieku liczyła 19 domów. 102 mieszkańców i 320 mórg ziemi. Obecnie jest tu 14 domów 170 mieszkańców.

Warunki przyrodnicze Gminy Tczów

Obszar gminy Tczów położony jest w obrębie mezoregionu Równiny Radomskiej, wchodzącej w skład wzniesień pofudnłowo-mazowiecfuch. Pod względem goemorfologicznym jest to plejstoccńska wysoczyzną dtwudacyjna. o pranie płaskiej powierzchni i nachyleniach nie przekraczających 5%. Wzniesienie nad poziom morza zawiera się w granicach 156 -187 m. Wysoczyzną porozcinana jest dolinami rzek: Muchy, Tćzówki. Piątkowego Stoku oraz Ich dopływów i charakteryzuje się występowaniem licznych bezodpływowych zagłębień. W rejonie Lucina. łanowa. Bartodziejów, Kazlmierzowa. Rawicy. Brzezinek Nowych i Winccntowa występują piaski eoliczne, w północnej części gminy tworzące kilkumetrowe wydmy.

Pod względem hydrograficznym gmina należy do dorzecza Wisły. Przez teren gminy z północy na ptó.-wscfi. przebiega dział wodny drugiego rzędu oddzielający dorzecze Iłżanki i Zwolenki. W dorzeczu Iłżanki znajduje się około 90% pow. gminy.

Najważniejszymi ciekami wodnymi są Tćzówka (Struga Tęczowa). Mucha z Klonówfcą – dopływy Modrzewianki oraz Piątkowy Stok – dopływ Zwolenki. Sieć rzeczna ma charakter nizinny – płaskie doliny, rzeki niewielkie, silnie rozgałęzione. Znaczny wpływ na kształt sieci hydrograficznej miały działania melioracyjne, które spowodowały znaczne obniżenia poziomu wód gruntowych. Na obszarze gminy występują dwa poziomy wodonośne: czwartorzędowy i gómokrcdowy. Teren gminy położony jest w zasięgu Głównego Zbiornika Wód Podziemnych Nr 405 . Niecka Radomska – kredowy poziom wodonośny. W planie Rozwoju Lokalnego jest planowana budowa zbiornika o powierzchni. 7,5 ha w Brzezinkach Starych.

Gmina Tczów położona jest w województwie mazowieckim, w płd.-zach. części powiatu zwoleńskiego. Graniczy, od północy i wschodu z Miastem i Gminą Zwoleń, od południa z Gminą Kazanów oraz od zachodu z Miastem i Gminą Skaryszew i Gminą Gózd. Powierzchnia ogólna gminy wynosi 7212 ha. Liczba mieszkańców (stan na 31 XII 2006 r.) – 5000. Gmina jest typowo rolnicza, użytki rolne ogółem zajmują 87%. lasy 6.8%. a łącznie z zadrzewieniem 7.5%. Użytki rolne ogółem zajmują ok. 632 ( ha (grunty orne – 5334 ha, sady – 22 ha, łąki – 785 ha. pastwiska – 180 ha). Lasy zajmują niewielką pow. 468 ha, a łącznie z zadrzewicniami – 540 ha (7.5% powierzchni ogólnej gminy). Lasy osób prywatnych stanowią 99%. a lasy państwowe I %. Na obszarze gminy rozproszone są drobne pow. leśne. Najwęższymi kompleksami są: położony na wsch. od Bartodziejów Las Gardzlenicki I na płn. od tej miejscowości – Las Rogacz. Lasy państwowe nadzoruje Nadleśnictwo Zwoleń. W lasach dominuje drzewostan sosny z domieszką brzozy, grabu, olszy, świerku i dębu. Wiek drzewostanów sosnowych to 40-80 lat. a także powyżej 80 lat podszycie tworzą: dąb. brzoza, sosna, kruszyna i jarzębina. Ważnym elementem szały roślinnej na terenach ubogich w lasy są zadrzewienia i zakrzewienia, które zajmują powierzchnię 52 ha. Najwięcej takich gruntów znajduje się w Brzezinkach Nowych i Tczowie Średnim. W dolinach rzek Tćzówki. Kkmówkr tustępują torfy, na których rozwinę ekosystemy roślinności bagiennej. Ekosystemy te związane są z mokrymi zagłębieniami dcflacyjnymi występującymi głównie w południowej części gminy, przy granicy z gminą Kazanów (Żabówka. Wilczy Ług. Sycyna). Głównymi kopalniami gminy Tczów są złoża skal wapiennych (opoka i kreda pisząca), kruszywo naturalne (piaski), surowce ilaste (gliny zwałowe) i lody Złoża surowców mineralnych – mimo. że nie są udokumentowane, wszystkie były eksploatowane na potrzeby lokalne.

Na terenie gminy Tczów znajdują się obszary podlegające ochronie: lasy, ujecie wody w Tczowie wraz zc sli cfą ochrony pośredniej, zewnętrznej. Do objęcia ochroną prawną przewidziane są obiekty: pomnik przyrody nieożywione! – głaz narzutowy o obwodzie 6 m w Brzezinkach Starych; „Niecka radomska” wraz ze strefami ochronnymi.

Rys historyczny parafii pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela

W tradycji chrześcijańskiej Kościół, to .zgromadzenie, które ma słuchać proklamowanego Słowa Bożego i celebrować dziękczynienie.'” (Encyklopedia Chrześcijaństwa, wyd. jedność). Święty Łukasz zaświadcza o lym w Dziejach Apostolskich, że pierwsi chrześcijanie wierni Chrystusowemu przesłaniu ..Trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie” (2.42) „Spodobało się bowiem Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud. Toteż ten lud mesjaniczny. choć nie obejmuje aktualnie wszystkich ludzi, a nieraz nawet okazuje się małą trzódką. jest przecież potężnym zalążkiem jedności, nadziei i zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego. Ustanowiony przez Chrystusa dla wspólnoty życia, miłości i prawdy, używany jest również przez. Niego za narzędzie zbawienia wszystkich ludzi i posłany jest do całego świata, jako światłość świata i sól ziemi.” (KK 9)

W całym rym ogromie dziedzictwa chrześcijańskiego pragnę przedstawić historię parafii, pod wezwaniem św. Jana Chrzdciefa w Tczowie. Sięga ona bowiem bardzo dawnych czasów, bo już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa (pierwsze zapisy wymieniają rok 1180) istniał tu kościół zbudowany z drzewa modrzewiowego. Przetrwał on do roku 1616. kiedy lo pożar, spowodowany uderzeniem pioruna zniszczył kościół. Wrazz nim spłonęły dokumenty nadające przywileje kościołowi. Mieszkańcy okolicznych wiosek, tworzący parafię, to (udzie dumni, pracowici i głęboko religijni, dlatego postanowili odbudować spalony kościół, już w 1642 r. król Władysław IV wznowił ponownie dawne przywileje.

Burzliwe dzieje Polski sprawiły, że parafianie nie cieszyli się długo odbudowanym kościołem. Mała miejscowość Tczów, położona wśród lasów, również odczuła piętno wojny szwedzkiej. W 1657 r. kościół ponownie został ograbiony ze wszystkiego i spalony, lym razem jednak mieszkańcy postawili kościół z cegły.

Późniejszy zapis w kronice, datowany na rok (780. tak ten kościół opisuje: „Kościół murowany z cegły, dobry wewnątrz, zewnątrz ankarami wsparty, sufit ma z tarcic. Pod tytułem św. lana Chrzciciela, konsekrowany 12 listopada 1671 r. przez ks. Marcina Oborskiego, biskupa. Sufragana krakowskiego. Pamiątkę poświęcenia, obchodzi się w pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych. W ołtarzu Matki Boskiej ma relikwie św. Klemencji z 1718 r. uznane i potwierdzone przez ks. Tubińskiego. biskupa krakowskiego. Odpusty obchodzi się na św. Trójcę, na Wniebowzięcia Matki Boskiej, który to odpust nadal Klemens XI21 września 1716 r.

Kolejnym tragicznym rokiem w historii kościoła był rok 1790. W dniu św. Marka kolejny pożar spalił nie tylko kościół, ale również całą wieś Tczów. Z kościoła ocalała tylko zakrystia. Spaliły się dokumenly stopił się dzwon kościelny, spaliły się również zabudowania gospodarcze. Znów kolejne pokolenie parafian przystąpiło do odbudowy kościoła. Został on konsekrowany 1893 r. przez bp. Solklewicza i miał ok. 40 łokci długości i 20 szerokości. Znajdowała się w nim jedna nawa w kształcie kwadratu. Był on pokryty żelazną blachą. Sklepienie zastępował sufit z desek.

W 1816 r. w wykazie sporządzonym przez ks.Onufrego Anuszkiewicza – wikarego, parafia liczyła: wsi 8, dusz 2 500. ziemi 34 morgi, dochodu z ziemi 128 zł, z propinacji 600 zł, (propinacja – prawo w XV) – XIX w: wflączne prawo dziedzica gruntowego do produkcji i sprzedaży wódki i innych trunków poddanym chłopom), z dziesięciny snopowej 1040 zł. dochód pieniężny 1300zł.

W 1838 r. staraniem dziedzica Kazanowa i Miechowa, zostaje przyłączona do Kazanowa wieś Miechów. W następnych latach odłączone zostają wsie Kroczów Mniejszy i kroczów Większy oraz Osuchów i Kolonia Osuchowska. W zamian za to do tczewskiej parafii przyłączono wsie należące do parafii skaryszewskiej: Podgóre. Podmostki. Część Karszowki i Józelalkę.

W czerwcu 1906 r. parafię po śmierci ks. Urbańskiego objął ks. Marceli Grajewski, prefekt przy Gimnazjum Męskim w Radomiu. On sam pisząc kronikę tak wspomina: -Pierwszy odpust i obsiedliny w Tczowie obchodziłem 15 sierpnia 1906 r. W Tczowie zastałem kościół murowany, wprawdzie dość na pozór w dobrym stanie, ale w rzeczywistości w złym, dla parafian bardzo szczupłym. Musiałem się zająć powiększenie go. tym bardziej, że parafianie rozumieli to dobrze i okazali wiele chęci do rozpoczęcia budowy” (kronika parafialna).

Po dobrowolnym opodatkowaniu, mieszkańcy wpłacili na rzecz budowy sumę 10 000 rubli, była to suma o połowę większa, niż ta którą zaproponował ks. Grajewski, obawiając się zbytniego obciążenia parafian.

Pierwszy architekt, pochodzący z Puław nie przypadł Ks. Grajewskiemu do gustu, dlatego zatrudnił znanego w kraju architekta Józefa Dzickońskicgo z Warszawy. Ten dopiero w drugim podejściu opracował projekt, który spodobał się ks. Proboszczowi i parafianom. Ówczesne czasy nie należały do najłatwiejszych. Polska była wówczas pod zaborami.

Urzędnikom nic spieszyło się z zatwierdzeniem planów budowy. Dopiero w 191 I r. można było przystąpić do budowy świątyni i wtedy stanęły mury prawie pod gzyms. W następnym roku postawiono gzymsy, część wież. filarów, arkad i wiązania dachu. Pracą objęto jednocześnie wszystkie nawy kościoła, aby uniknąć w przyszłości pękania murów. W latach 1912 i 1913 parafianie zebrali kolejne 10000 rubli. Wykonano sklepienie, tynkowanie wewnętrzne. fugowanie na zewnątrz, tynkowanie filarów.

Wielkim pomocnikiem ks. Grajewskiego przy budowie był wikary, ks. Narwid. Nie tylko doglądał budowy, ale często pracował razem z robotnikami. Kronika parafialna opisuje sytuację, gdy trzeba było oczyścić studnię przy plebani. Nikt z obecnych nie miał odwagi zjechać z wiadrem w dół, zrobił to dopiero ks. Narwid.

W następnych latach, ze składek młodzieży i tercjarzy wstawiono okna z kolorowego szkia. Witraże kosztowały 1060 rubli I wykonała je firma Olszewskiego z Warszawy. Wojna 1914 roku przy hamowała trochę budowę świątyni, ale nie wstrzymała jej całkowicie. Rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na posadzkę. Cała parafia wspierała budowę kościoła, często oddając ostatnie grosze, sprzedając inwentarz, ofiarowując drewno z lasu. lub własny wkład pracy.

W 1916 r. przybył do parafii ksiądz o swojsko brzmiącym nazwisku, Franciszek Ciach, stryj byłego wikariusza naszej parafii ks. Marcina Ciacha. Człowiek bardzo dobry, pracowity, wspierający naukę swojego rodzeństwa, pomagający rodzicom. Bardzo kochany i szanowany przez parafian. Przebywał u nas do roku 1923 kiedy to podupadł na zdrowiu i wracając z Warszawy ze szpitala, zmarł u brata Piotra, jest pochowany na miejscowym cmentarzu. W czasie pobytu ks. Ciacha zakupiono dwa boczne ołtarze, rozpoczęło budowę domu kościelnego dla wikarego, organisty i kościelnego.

13 sierpnia 1931 r. parafię nawiedził ks. bp Paweł Kubicki by dokonać konsekracji kościoła. Mimo padającego deszczu oczekiwało go 2000 parafian: dorosłych i dzieci. Obrzęd konsekracji rozpoczął się w godzinach wieczornych od przenoszenia z plebani, do przygotowanego szałasu, relikwi świętych męczenników: Innocentego, Reslytuli, Klemencji i Krystyny, przeznaczonych do wielkiego ołtarza. Mimo dżdżystej i zimnej pogody parafianie czuwali całą noc przy relikwiach świętych i modlili się. Następnego dnia. o godz. 9.00 rozpoczęły się ceremonie konsekracji, zakończone o godz. 13.00. Następnie w nowo poświęconym kościele odprawił pierwszą mszę świętą ks. Bolesław Wójcik – proboszcz z Wierzbicy. W czasie konsekracji przestał padać deszcz, a zaczął wiać silny wiatr, jakby w ten sposób Duch Święty chciał powiedzieć, że bierze tę świątynię w posiadanie. W tym dniu rozdano 4700 komunii Św.. łącznie w czasie dwóch dni rozdano 7518 komunii, nic zliczono rzeszy wiernych, którzy przyjęli sakrament pokuty. Ks. bp udzielił sakramentu bierzmowania 1288 osobom. 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętrzej Maryl Panny, odbyła się ponlyfikalna celebra. Na tę uroczystość przybyło ok. 8000 parafian i mieszkańców okolicznych wsi.

Wszyscy mieszkańcy parafii budowali swoją świątynię, nie da się ich dzisiaj spisać ani policzyć wkładu ich pracy. Wierzymy jednak, że Bóg ich zna i po imieniu wezwie do swojego królestwa.

Oddano Bogu na chwałę piękną świątynię pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i wielki ołtarz, poświęcony Trójcy Przenajświctrzej. W ołtarzu złożono relikwie świętych męczenników. Był to symbol wiary naszych przodków, naszego narodu i symbol jedności z Bogiem, uwieńczony wieloma powołaniami zakonnymi i kapłańskimi. Dzięki wierze naród polski przetrwał burzliwe dzieje historii, oparł się germanizacji i rusyfikacji, zachował swoją odrębność i kulturę narodową, wydal rzeszę świętych i błogosławionych, dał światu wielkiego człowieka Jana Pawła II. Stał się wśród narodów europy „narodem wybranym” mającym dawać świadectwo wiary, miłości i chrześcijańskiej nadziei.

Po śmierci ks. Grajewskiego, kolejni proboszczowie: Ks. Józef Świechowski. Ks. Marcin Zarębowicz. ks. Henryk Michałek, ks. Stanisław Bryński. ks. Adam Wąs. ks. Aleksander Szczęsny, ks. Franciszek Matysiak, ks. Tadeusz Morawski, ks. Stanisław Kotkowski, ks. Łabendzki, dbali o świątynię i duchowy rozwój swoich parafian. Ukształtowali rzeszę porządnych ludzi, którzy modlitwą i pracą realizowali swoje życiowe powołanie i przyczyniali się do rozwoju swojego kraju, często oddając nawet za niego życie.

ziś zadanie to wypełnia ks. kań. Stanisław Pietrucha, który od I marca 1995 r jest proboszczem naszej parafii. W tym czasie zmieniło się wiele, nie tylko powstała nowa plebania, czy wypiękniał kościół, pomalowany i ustrojony kwiatami, ale upadł system komunistyczny dając wolność wielu narodom. Polska otworzyła się na świat, dając wiele możliwości młodemu pokoleniu, przyjmując jednocześnie wiele zagrożeń. A Bóg pozostał niezmienny i tak jak w roku 1180 w pierwszym kościele postawionym przez naszych przodków, czekał na każdego z nich. ukryty w Najświętszym Sakramencie, Tak też 1 dziś. na progu trzeciego tysiąclecia, zaprasza nas w progi naszej świątyni. Bo przeżycia na ziemi mamy różne, pracujemy, udoskonalamy ten świat, często borykamy się z Lrudnościami i kłopotami, ale czymże one są w obliczu zbawienia? Kościół narodził się z całkowitego daru Chrystusa dla nas. ustanowionego w Eucharystii i zrealizowanego na krzyżu.

Tylko Bóg tak naprawdę kocha i przemienia człowieka i niespokojne jest jego serce, dopóki nie spocznie w Bogu.

Gmina Garbatka Letnisko

Gmina Garbatka Letnisko

Rys historyczny

Nazwa miejscowości pochodzi od słowa „garb”, co oznacza pagórek. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki kamienia. Najwcześniejsze wzmianki występują w „Liber beneficiorum” Jana Długosza oraz radomskich Księgach ziemskich z połowy XV w.” jako
0 własności rodziny Szlizów herbu Awdaniec. Później przeszła ona w ręce Kochanowskich (przez małżeństwo Barbary Szlizówny z dziadem Jana Kochanowskiego).

W 1547 roku opat sieciechowski – Szczęsny Ragowski odkupił pewne dobra w Garbatce od Strzałkowskiego. Od tego momentu całość Garbatki znalazła się w rękach benedyktynów sieciechowskich.

Mniej więcej w latach 1569-1589 do Garbatki przyłączona została wieś Rambiertów. Występuje ona po raz pierwszy w 1252r. w przywileju wydanym przez Bolesława Wstydliwego klasztorowi sieciechowskiemu. Innego zdania jest E. Wiśniowski, który uważa, że Rambiertów został nabyty przez klasztor dopiero w XVw. Trudno określić położenie Rambiertowa, wiadomo tylko, że na początku XVI w. Garbatka, Policzna i Czarnolas zostały wymienione jako wsie, które z nim graniczyły. Na terenie Puszczy znajdowały się obszary łowisk królewskich, rejony polowań Jagiellonów, zatrzymujących się na łowy podczas podróży z Krakowa na Litwę.

W latach 1581-1611 benedyktyni sieciechowscy eksploatowali sposobem powierzchniowym, znajdujące się między Garbatka a Grudkiem pokłady rudy żelaznej. Po likwidacji klasztoru w 1819r. las należący do benedyktynów sieciechowskich znalazł się pod Zarządem Leśnictwa Kozienice.

Duży wpływ na dalszy rozwój Garbatki miało wybudowanie kolei carskiej około 1885r., zwanej Iwanogrodzko – Dąbrowską, którą później nabył rząd rosyjski i nazwał Nadwiślańską. W czasie prac przy budowie kolei, jeden z jej wykonawców Grek Antonis Jani zwrócił uwagę na mikroklimat panujący w tych okolicach. Odkupił on gospodarstwo od Sosińskiego (za cenę stu rubli), dom o pięciu pomieszczeniach i sześć mórg ziemi, otworzył sklep i dobudował cztery domy. Zachęci! do przyjazdu lekarzy z Radomia i Lublina. Rozreklamował miejscowość jako letniskowo – uzdrowiskową. Stał się pierwszym inicjatorem letniska w Garbatce. Od tego momentu do Garbatki zaczęło przyjeżdżać coraz więcej wczasowiczów, natomiast lekarze przysyłali tu pacjentów na kurację dróg oddechowych i systemu nerwowego. Po kilku latach Jan sprzedał swój dobytek i zakupił sześć mórg ziemi a następnie założył fabryczkę wyrobów ceramicznych.

Podczas I wojny światowej w latach 1914-1915 Garbatka stanowiła dla Austriaków teren wojennych działań pomocniczych. Zbudowali tu kolejkę leśną w 1916r. (750mm szerokości) oraz tartak, z którego drzewo przetwarzano na bale i deski a następnie wywożono do Austrii i Niemiec. Zadanie to ułatwiła znajdująca się tu stacja kolejowa. W czasie działań wojennych Austriacy zbudowali spichlerz zbożowy (blisko rampy kolejowej, w środku Garbatki). Po opuszczeniu przez nich tego obiektu Komitet Budowy Kościoła odkupił go od władz wojskowych z przeznaczeniem na kaplicę. W latach 1926-1929 powstał w Garbatce prowizoryczny kościół. 22 lutego 1932r. ks. Biskup Włodzimierz Jasiński erygował parafię w Garbatce – tytułem Nawiedzenia NMP (do 27 lipca 1929r. Garbatka należała do parafii w Grudku). Pierwszym proboszczem został ks. Wincenty Wojtaśkiewicz. Podczas okupacji hitlerowskiej w programie masowych aresztowań dnia 12 lipca 1942r. wraz z innymi mieszkańcami Garbatki ks. Wojtaśkiewicz został wywieziony do obozu koncentracyjnego, gdzie zginął w dniu 9 października 1942r. W latach 1948-1971 w miejsce starej kaplicy powstał staraniem proboszcza ks. Józefa Kuropieski kościół według projektu Tadeusz Witkowskiego.

W okresie międzywojennym nastąpił gwałtowny rozwój przemysłu w Garbatce. Znajdowały się tu np. Zarząd Nadleśnictwa Lasów Państwowych, tartak państwowy trzytraktowy ze stolarnią) mebli, skład węgla i narzędzi rolniczych oraz skład wyrobów ceramicznych. W 1936r. powstała w Garbatce duża Destylamia Żywicy. Od 1918r. istniała Wytwórnia Organów Kościelnych. W tym okresie powstały liczne pensjonaty i wille. Niektóre z nich do dziś zachowały swój urok. Domy typu willowego są charakterystycznym elementem architektury północnej części Garbatki Letnisko. Zdecydowana większość z nich to wille wzniesione w okresie międzywojennym, głównie w latach 20-tych. Są to zazwyczaj budowle drewniane, dla których charakterystyczne są pięknie wykonane ganki, werandy i tarasy. Na wielu willach występuje typowy dJa budownictwa letniskowego motyw słońca z promieniami.

Wybuch II wojny światowej dla Garbatki zapisał się bardzo tragicznie. 10 września 1939r. do Garbatki wkroczyli Niemcy. Na terenie powiatu kozienickiego powstały liczne grupy konspiracyjne, mające na celu walkę o niepodległość kraju. W 1942r. hitlerowcy przeprowadzili 2 krwawe pacyfikacje. Pierwszą z nich była likwidacja Getta w Garbatce. Wczesną wiosną 1942r.f z rozkazu władz niemieckich 25 rodzin mieszkających przy ulicy Kochanowskiego począwszy od ul. Kruczkowskiego włącznie z posesją Franciszka Gołębiowskiego zostało wykwaterowanych. Do opuszczonych przez Polaków domów Niemcy przesiedlali Żydów. Teren zagrodzili drutem kolczastym, na którym umieścili tablicę „Getto”. W getcie zginęły 62 osoby pochodzenia żydowskiego. Drugą była Pacyfikacja Garbatki. W dniu 12.07.1942r. przeprowadzono w Garbatce pacyfikację mającą na celu zniszczenie rozwijającego się ruchu konspiracyjnego. Hitlerowcy przeszukiwali domy. Aresztowano głównie mężczyzn, których zbierano w grupy i spisywano ich dane personalne. W ten sposób aresztowano około 800 osób. Później wywieziono ich w wagonach towarowych do obozów koncentracyjnych, Przeżyło je 44 Polaków i 2 Żydów. Reszta zginęła z głodu, wycięczenia, bicia i chorób.

Najkrwawszą bitwą partyzantów na ziemi kozienickiej była bitwa pod Molendami, która została stoczona w Wielki Piątek 07.04.1944r. W Puszczy Kozienickiej stacjonowały oddziały leśnych żołnierzy Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej, które rozpoczęły walki. Główną przyczyną bitwy był odwet na silach niemieckich za przeprowadzoną pacyfikacje gminy Kozienice i Brzeźnicy. Niemcy wówczas aresztowali wielu Judzi z podziemia i osadzili w kozienickim więzieniu. Wywołało to chęć do akcji odwetowej, która zakończyła się sukcesem. Po wojnie miejscowość stała się siedzibą gminy, natomiast po reformie w 1954 roku przekształcona została w wieś gromadzką. Od 1 stycznia 1970 roku ponownie została utworzona gmina Garbatka Letnisko z podziałem na 9 sołectw.

W 1984r. Garbatkę odznaczono Krzyżem Walecznym za „czyny męstwa i odwagi w czasie II wojny światowej”. Po II wojnie światowej Garbatka zachowała charakter miejscowości letniskowej z tradycją pobytu sezonowego – letniego. Na przybywających tu turystów czekają ośrodki kolonijne, prywatne pensjonaty oraz Gminny Ośrodek Wypoczynku (Patrz Turystyka i rekreacja).

W latach 1973-1982 funkcję Naczelnika Gminy Garbatka Letnisko pełnił Henryk Gołda. Starał się zadbać o estetykę i bezpieczeństwo ludności. Zmodernizował sieć dróg, wybudował i unowocześnił wiele zakładów pracy. Poza tym zajął się najbiedniejszymi i pokrzywdzonymi przez los mieszkańcami Garbatki i okolic. W roku 1977 Gmina Garbatka uzyskała nagrodę w ogólnokrajowym konkursie na „Najlepszą Wieś Turystyczną”, organizowanym przez „Zielony Sztandar” pt „Jabłońscy zapraszają Matysiaków”. Następnym naczelnikiem, a później wójtem został Tadeusz Molenda. W ciągu swojej 16-letniej kadencji zainicjował rozwój infrastruktury, W 1998 roku Tadeusza Molendę na stanowisku wójta zastąpił Krzysztof Stalmach, który kontynuuje rozpoczęte zadania. Oprócz wymienionych inwestycji zaadaptowano budynek po byłym GS-e na nową siedzibę Urzędu Gminy, wybudowano Gimnazjum im. Królowej Jadwigi, wyremontowano płytę boiska sportowego. Odbudowano również urządzenie piętrząco – upustowe na zbiorniku wodnym i wyremontowano niektóre drogi. Jednym z głównych celów obecnego Wójta jest promowanie Gminy Garbatka na terenie województwa i kraju.

PRZYRODA

Gmina Garbatka Letnisko znajduje się w południowo – wschodniej części województwa mazowieckiego na skraju Puszczy Kozienickiej. Klimat kształtowany jest głównie przez występowanie dużych terenów leśnych, które stanowią ok. 50 % powierzchni gminy oraz dzięki obecności na obszarze osadów piaszczystych. Duży wpływ wywierają także warunki wodne oraz główne kierunki wiatrów z zachodu na wschód.

W północnej części gminy pokrytej lasami, występują specyficzne warunki klimatyczne, które charakteryzują się niewielkimi wahaniami temperatur, znaczną zacisznością oraz podwyższoną wilgotnością. Duże powierzchnie leśne wpływają również dodatnio na klimat przyległych terenów podnosząc ich walory zdrowotne i środowiskowe. Korzystny klimat występuje również w południowej nic zalesionej części gminy. Panują tu dobre warunki solarne, wietrzne oraz wilgotnościowe.

Na terenie gminy występują udokumentowane złoża surowców mineralnych, które tworzą duże zasoby kruszywa naturalnego złożonego głównie z piasków (złoże piasków kwarcowych „Żytkowice”, piaski budowlane „Bogucin”, torfy „Bąkowiec — Czarnolas”). Garbatka wyróżnia się szczególnymi walorami mikroklimatycznymi, przyrodniczymi i krajobrazowymi dzięki Rezerwatowi przyrody „Krępiec” i Puszczy Kozienickiej?

Rezerwat „Krępiec” obfituje w dużą ilość starych drzewostanów. Występują tu np. liczne 200-300 letnie dęby, 100-letnie klony oraz 160-letnie sosny. Rezerwat jest także siedliskiem wielu gatunków zwierząt i ptaków oraz ponad 100 gatunków roślin naczyniowych, W rezerwacie występują gleby pochodzenia polodowcowego, głównie bielicowce i rdzawe oraz brunatne. Spotyka się też gleby torfowe torfowisk niskich. W jego obrębie znajduje się zbiornik wodny (zalew środkowy „Polanka” – patrz Turystyka i rekreacja). Liczne ścieżki leśne stanowią doskonale miejsce spacerów. W rezerwacie są dwa wąwozy: wąwóz Brzeźniczki. przez który płynie rzeka „Brzeźniczka”; wąwóz Krępca. Bijące stąd źródło jest jednym z największych i najpiękniejszych w Puszczy Kozienickiej.

Nad źródłem rosną jawory o fantazyjne skręconych konarach a w zimnych wodach „Krępca1″ żyją wypławki alpejskie. Zmęczony turysta może orzeźwić się bardzo smaczną i bogatą w składniki mineralne źródlaną wodą (kiedyś wody Krępianki napędzały młyn na skraju Molend). Jednym z drzew występujących na „Krępcu” jest kruszyna, w której znajdują się antraglikozydy, gorycze, kwas jabłkowy, alkaloidy, różne cukry i nieznaczne ilości olejku eterycznego. W medycynie kruszyna jest ceniona jako lek żółciopędny, dezynfekujący, w chorobach wątroby i pęcherza żółciowego. Również żarlowiec miotlasty zawiera olejki eteryczne i kwasy organiczne (napa/y z żarłowca są stosowane przy zaburzeniach pracy serca i przy schorzeniach nerkowych). Olejki eteryczne wydzielane przez rosnące tu sosny wraz z suchym powietrzem dają określony mikroklimat, uznawany za leczniczy dla dróg oddechowych człowieka.

Gmina Garbatka Letnisko leży w otulinie Kozienickiego Parku Krajobrazowego, którego najcenniejszym elementem jest przyroda. W Puszczy stwierdzono występowanie 569-ciu gatunków roślin naczyniowych, wśród nich jest 41 gatunków chronionych. Ponadto występuje także 204 gatunki porostów i 94 mszaków. Lasy, zbiorniki wodne, łąki są miejscem lęgów i przelotów ponad 200-slu gatunków ptaków np. orlika krzykliwego, rybolowa, bataliona, kraski, bociana czarnego, cietrzewia, zimorodka. Występuje tu także 16 gatunków nietoperzy, 13 gatunków płazów chronionych. W parku zachowało się wiele naturalnych zbiorowisk leśnych: olsów, łęgów, lasów mieszanych, grądów. Lasy Puszczy Kozienickiej są ściśle związane z historią Polski. Był to tradycyjny rejon polowań Jagiellonów, miejsce działań partyzantów w czasie powstania styczniowego oraz obu wojen światowych. Jest tu wiele kapliczek, zabytków, cmentarzy (Patrz Rys historyczny).

Dobre warunki klimatyczne, niewielkie wahania temperatur, korzystne warunki solarne, wietrze wilgotnościowe przesądziły o „letniskowym” charakterze miejscowości Garbatka Letnisko, określony mikroklimat za leczniczy dla dróg oddechowych człowieka.

Na terenie Gminy Garbatka Letnisko rośnie obecnie 13 drzew (w tym I martwe), będących pomnikami przyrody i są to przeważnie dęby lecz występują wśród nich także i inne gatunki:
1. Wiąz szypułkowy – limak (V.laevis) występuje w lasach liściastych na niżu, o liściach bardzo niesystematycznych u nasady i owocach zwisających na długich szypułkach.
– wiąz szypułkowy – 150 łat – Garbatka Zbyczyn; teren leśny nad rzeką Policzanką ok. 80 m na północ od grobli dawnego stawu
– wiąz szypułkowy – 150 lat – Bąkowiec I
– wiąz szypułkowy – 100 lat – Garbatka Długa 29.
2. Dąb szypułkowy (Quercus robur), drzewo wys. do 40 m. Żołędzie na długiej szypułce. W Polsce pospolity na niżu, występuje też w lasach mieszanych lub liściastych.
– dąb szypułkowy – 200 lat – Garbatka Letnisko ul. Bielawskiego
– dąb szypułkowy – 200 lat – południowo – zachodni kraniec gminy
– dąb szypułkowy – Garbatka Letnisko – Teren dawnej Dcslylami Żywicy (znajdują się tam 3 dęby – 180 lat, 150 lat, 150 lat)
– dąb szypułkowy – 150 lat – Garbatka Letnisko część pn. (znajdują się tam 3 dęby po 150 lat).
3. Jałowiec pospolity (J. Conwumis), wysoki krzew o prostych klujących igłach. Szyszkojagody stosowane są w lecznictwie do produkcji wódek gatunkowych (np. dżinu).
– jałowiec pospolity — 90 lat – Bogucin, północno — zachodnia część wsi.
4. Lipa drobnolistna (T.cordata) — pospolita w lasach liściastych na całym niżu i niższych strefach górskich.
– lipa drobnolistna występuje w Garbatce Długiej 29 – wiek 150 lat.

CO WARTO ZOBACZYĆ NA TERENIE GMINY

Kościół Nawiedzenia NMP w Garbatce Letnisko

Po I wojnie światowej z inicjatywy Komitetu Budowy Kościoła powstała kaplica z przerobionego spichlerza wojskowego obsługiwana przez ks. Władysława Muszyńskiego. W J926r. odbudowano prezbiterium, w 1929r. kruchtę i kaplicę rozbudowano. W 1932r, została erygowana przez bpa Włodzimierza Jasińskiego. Kościół murowany według projektu arch. Tadeusza Witkowskiego z Lublina zbudowany w latach 1949-71 staraniem ks. Józefa Kuropieski; polichromia z 1966r. wykonana przez artystę P. Narkiewicza; wyposażony przez ks. Stanisława Podgórskiego. Konsekrowany I lipca 1979r. przez bpa Walentego Wójcika. Zabytki; barokowy relikwiarz i ornat z XVIII.

Cmentarz
1. Pomnik Katyński upamiętniający zamordowanych mieszkańców Garbatki w łagrach sowieckich
2. Pomnik upamiętniający pacyfikację Garbatki w dniu 2.07.l942r. Liczba aresztowanych i wywiezionych do obozów zagłady: 800 osób z różnych środowisk
3. Mogiła zbiorowa poległych we wrześniu 1939r.
4. Mogiła zbiorowa zamordowanych z rąk okupanta mieszkańców Molend i żołnierzy AK w 1943r.
5. Mogiła 2 nieznanych oficerów poległych w kampanii wrześniowej 1939r.
6. Grób ks. kan. Józefa Kuropieski.

Pomniki i miejsca zabytkowe

1. Kamień znajdujący się przy przejeździe kolejowym na ul. Skrzyńskich z wyrytymi datami oznaczającymi wkroczenie I Kadrowej Józefa Piłsudskiego w granice zaboru rosyjskiego. Kamień postawili żołnierze Marszałka i mieszkańcy Garbatki w 25 rocznicę tego zdarzenia
2. Pomnik upamiętniający pacyfikację Garbatki oraz poległych w walce z okupantem, znajduje się obok dawnej descylarni
3. Pomnik przy stacji PKP upamiętniający walkę o niepodległość (skwer mjr Władysława Szymanowskiego)
4. Tablica Pamiątkowa wmurowana w elewację budynku stacji PKP ku czci żołnierzy GL
5. Tablica Pamiątkowa przy Szkole Podstawowej im Partyzantów Ziemi Kozienickiej
6. Pomnik upamiętniający miejsce pierwszego pochówku zastrzelonego przez Niemców w dniu 12.07.1942r. kpi Romana Bielawskiego Komendanta ZWZ „Krzaki” na terenie powiatu kozienickiego. Znajduje się na końcu ul. Plażowej
7. Studnia na terenie nadleśnictwa powstała na początku XX wieku, prawdopodobnie ok. I912r. Obudowa studni od początku stanowi niezwykle cenny i niepowtarzalny budynek o konstrukcji drewnianej wykonany w stylu ..zakopiańskim*’ stworzonym przez Stanisława Witkiewicza.

BĄKOWIEC

Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z epoki brązu i są związane z kulturą trzciniecką. Tereny wsi Bąkowiec, jak wiele innych na Ziemi Kozienickiej były miejscem walk o twierdzę dęblińską w czasie I wojny światowej. Na odcinku linii kolejowej Bąkowiec — Nowe Słowiki I2.l0.1918r. Oddział Lotny Polskiej Organizacji Wojskowej przeprowadził udaną akcję (tzw. Eks Bąkowiecki), w czasie której zdobyło przewożone przez austriackich okupantów pieniądze (1,8 min koron). Podczas okupacji hitlerowskiej Oddział GL im. Dionizego Czachowskiego na trasie Bąkowiec – Garbatka wykoleił 3 niemieckie pociągi.

Cmentarze:
1. Cmentarz poległych żołnierzy z okresu I wojny światowej, miejsce spoczynku żołnierzy armii rosyjskiej, austro – węgierskiej i niemieckiej (wśród nich byli również Polacy), związany z bitwą dęblińską w październiku 1914r. oraz walkami 1915r., położony na wzgórzu w rozwidleniu dróg z Kozienic do Puław i stacji PKP Bąkowiec
2. Cmentarz choleryczny w Bąkowcu z okresu panowania epidemii cholery w I873r., w parafii Sieciechów.

BRZUSTÓW

Pomniki:
1. Kamień upamiętniający zamordowanie i wrzucenie do płonącego domu Benedykta Drożdża żołnierza oddziału „Orla” zgrupowania Zagończyka w dniu 14.04.1946r.
2. Tablica, krzyż, mogiła upamiętniająca miejsce pierwotnego pochówku Legionistów poległych w bitwie pod Anielinem i Laskami.

MOLENDY

Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z przełomu paleolitu i mezolitu. Wieś powstała w końcu XVIII wieku prawdopodobnie w miejscu dawnych wsi Krępce i Wola Józefowska. Nazwa jej pochodzi od włościan Molendów. W Molendach było 5 młynów, 3 na rzeczce Brzeźniczce i 2 na Krępiańcc. Trzy młyny pracowały do 1953r, jeden do 1957r. i ostatni do 1963r. Młyny były zbudowane pod koniec XIX w. W czasie pierwszej wojny światowej Molendy stanowiły zaplecze frontu i bazę medyczną, natomiast podczas hitlerowskiej okupacji były miejscem częstych postojów oddziałów partyzanckich. 07.04.1944r. oddziały BCh i AK pod dowództwem Zbigniewa Otwinowskiego – „Gryfa”, otoczone we wsi przez przeważające siły niemieckie, stoczyły zaciętą bitwę, wyrywając się z zasadzki. Niemcy zastosowali w niej lotnictwo, artylerię i wozy pancerne.

Cmentarze:
1. mały cmentarz żołnierzy poległych na początku I wojny światowej, miejsce spoczynku żołnierzy armii austro – węgierskiej, rosyjskiej, niemieckiej (wśród nich byli również Polacy) położony na skraju wsi Molendy
2. cmentarz żołnierzy z okresu I wojny światowej miejsce spoczynku żołnierzy armii austro -węgierskiej, rosyjskiej, niemieckiej (wśród nich byli również Polacy) położony na skraju wsi Molendy. Cmentarz ogrodzony jest kamiennym murem, kształtem zbliżony jest do trójkąta. W latach 90-tych cmentarz Rekonstruowano.

Pomniki:
1. Pomnik upamiętniający bitwę partyzancką oddziałów AK w 1944r. (teren Puszczy Kozienickiej, na skraju wsi Molendy)
2. Krzyż upamiętniający wydarzenia Powstania Styczniowego (znajduje się na skraju Puszczy Kozienickiej, w pobliżu wsi Molendy).

ŻYTKOWICE

Pomniki:
1. Pomnik Mauzoleum Legionistów poległych w bitwie pod Laskami i Anielinem w dniach 22-26 października 1914 roku, w której brały udział Legiony Polskie sformowane przez Józefa Piłsudskiego wchodzące w skład 46 austriackiej dywizji obrony krajowej, walczące przeciwko wojskom rosyjskim (znajduje się przy torach PKP). Głównym organizatorem budowy pomnika byt dyrektor Wytwórni Prochu w Pionkach inź. Jan Prot. Pomnik wykonano z granitu wołyńskiego według projektu architekta Klonowskiego
2. Pomnik związany z walkami partyzanckimi w 1944r. (znajduje się obok Zakładów Silikatowych).

CO WARTO ZOBACZYĆ W OKOLICY

CZARNOLAS

Nazwa pochodzi od grądów jodłowych, powszechnie w Puszczy Kozienickiej nazywanych „czarnym lasem”. Wieś istniała już w XIV w. W końcu XV w. Czarnolas przeszedł w ręce Jana Kochanowskiego. Poeta otrzymał połowę wsi w spadku po rodzicach. Na stałe przeniósł się tu prawdopodobnie w 1571r. W dworze czarnoleskim powstały jego największe dzieła: Pieśń świętojańska o Sobótce, Odprawa posłów greckich. Treny oraz tłumaczenia Psalmów. W 1761 r. wykupił Czarnolas Józef Jabłonowski i rozpoczął starania o zachowanie dla potomnych pamięci o siedzibie poety.


Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie/ tel. (0-48) 67 72 005
/

Na miejscu, gdzie według tradycji miał stać dworek Kochanowskiego, wznosi Się neogotycka kaplica z lat 1826-46, z grobowcami Jabłonowskich i Lubomirskich oraz obrazem Św. Marii Magdaleny z początku XIX w. Odkryte niedawno fragmenty fundamentów tego budynku mogą pochodzić z drugiej połowy XVI w. Murowany dworek zbudowano ok. I870r. dla Władysława Jabłonowskiego, prawdopodobnie na miejscu dawnego dworu Raczyńskich z I789r., a spalonego w 1853r. Od 1961 r. w dworku^runlownie przebudowanym w latach 1979-80, mieści się Muzeum Jana Kochanowskiego. Dwór otacza piękny, romantyczny park, w którym z dawnego założenia zachowały się stawy. W Parku rosną liczne lipy, graby oraz dąb – pomnik przyrody. W miejscu słynnej lipy stoi XIX-wicczny, kamienny obelisk z symbolicznym sarkofagiem Urszulki. Przed dworem okazały pomnik Jana Kochanowskiego, dłuta Mieczysława Weltera, wzniesiony z okazji 450 urodzin poety. Czynne: wlorek-piątek 8.00-16.00, sobota, niedziela 9.00-16.00 Cena biletu: Ulgowy 3zł (z przewodnikiem 4zl). Normalny 4zł (z przewodnikiem 5 zł).

GRUDEK

We wczesnym średniowieczu, najprawdopodobniej był to gród, stąd jego nazwa. Pierwsze wzmianki pochodzą z XIV w. W XVI w. Należał do rodziny Mysłowskich, potem do Kochanowskich.

Kościół Świętej Trójcy

Kościół renesansowy wzniesiony został w latach 1593-95 z fundacji Andrzeja Kochanowskiego* stryjecznego brata Jana. W dniu 12.10.1598r. kardynał Jerzy Radziwil dokonał konsekracji kościoła. Wieża przy drzwiach wejściowych została dobudowana w 1643r. Kościół zniszczono w 1914r. Restaurowany w latach 1915-28, a ponownie odnowiony w I959r. Wewnątrz kościoła na północnej ścianie pozostały fragmenty późnorenesansowych polichromii z końca XVI w. oraz zabytki; epitafium z 1596r.f krucyfiks XVIII w., chrzcielnica XVII w., organy 7-glosowc pochodzą z około I892r. Obok kościoła drewniana dzwonnica z 1896r. Kaplica przydrożna Z rzeźbą św. Jana Nepomucena pochodzi z XVIII w.

OPACTWO Kościół p.w. Wniebowzięcia NMP

Klasztor założono na gruntach należących do benedyktynów sieciechowskich ok. I132r., który mieścił się na kępie Wiślanej. Ks. Konrad J Mazowiecki więził w nim Bolesława Wstydliwego i jego matkę. W 1530r. wzniesiono nowy drewniany klasztor, który w 1682r. spłonął. Obecne budynki pochodzą z XVIII w. Zostały one w czasie I i II wojny światowej bardzo uszkodzone. Kościół późnobarokowy na planie krzyża greckiego. Polichromii rokokowo – klasycystyczna na ścianach i sklepieniu. Zabytki: ołtarz główny z postaciami św. Benedykta i Św. Scholastyki, 2 ołtarze boczne, krucyfiks barokowy z XVIII w., chrzcielnica i ambona rokokowe.

POLICZNA

Nazwa wsi pochodzi od słowa „polica” oznaczającego duże pole. Pierwsze wzmianki pochodzą z XII w. W końcu XV w. należała do Ślizów. W rękach Kochanowskich i Bialaczowskich znajdowała się do XVII w. Następnie między innymi Szaniawskich i Polkańskich. Na początku XIX  właścicielem majątku Policzna był Maliachiasz Bogucki marszałek sejmików w powiecie kozienickim. W bliskiej odległości od kościoła znajduje się piętrowy, eklektyczny pałac zbudowany w XIX w., na miejscu XVIII-wiecznego. Pałac otacza malowniczy park, a od strony wsi stawy rybne. W czasie II Wojny światowej w majątku mieścił się obóz pracy. Znajdujących się tam radzieckich jeńców uwolniły II czerwca 1944r. oddziały: BCh – Józefa Abramczyka -„Tomasza” oraz AK – Kazimierza Aleksandrowicza – „Huragana”. W czasach socjalizmu nastąpiło zdewastowanie pałacyku, który obecnie jest własnością prywatną.

Kościół Świętego Stefana
Kościół pochodzi z ok. I740r., stojący na miejscu pierwszego w tym miejscu drewnianego, prawdopodobnie z XV w., rozebrany został ok. 1894r. W kościele tym bral ślub Stefan Żeromski z Oktawią Rodkiewiczówną, a jednym ze świadków był Bolesław Prus. Obecny kościół zbudowano w stylu neogotyckim w łatach 1889-94, według projektu Jerzego Wernera, którego główną fundatorką była Maria z Tyzenhauzów hrabina Przeżdziecka. Kościół wybudowany z czerwonej cegły w kształcie łacińskiego krzyża. Warto obejrzeć w nim rzeźby i obrazy z XVII-XVIII w.

SIECIECHÓW

Ślady osadnictwa pochodzą z czasów wpływów rzymskich. Pierwsza wzmianka znajduje się w Kronice Gala Anonima z 1096r. Nazwa dzisiejszej osady związana jest z Sieciechowem Starym. W XIV w., po litewskich i tatarskich najazdach oraz zmianie koryta Wisły, osada straciła dawne znaczenie. Miasto założono prawdopodobnie w XIV w. Prawa miejskie utraciło w 1869r.

Kościół p.w. Świętego Wawrzyńca
Powstał prawdopodobnie w XI w. Kościół pierwotny drewniany istniał od 1326r. Na początku XV w. zakonnicy; wybudowali i uposażyli nowy kościół p.w. św. Wawrzyńca. Po pożarze w 1707r. wzniesiono w łatach 1710-69 nowy kościół według projektu budowniczego Andrzeja Janowicza. Ołtarz główny rokokowy pochodzi z 1768r., dzwonnica z XIX w., z 2 dzwonami -1459 i !525r, ambona, chrzcielnica rokokowe, dawne tabernakulum wybite kurdybanem z XVIII w.

WYSOKIE KOLO

W średniowieczu osada ta należała do kasztelani sieciechowskiej, co notowano już w XIV wieku. W XV w. do Regowskich herbu Habdank, polem Pękosławskich, Witowskich, Chomętowskich, Wielopolskich i Lewickich. Na początku XVI w. Wysokie Kolo (pochodzenie nazwy wsi jest nieznane) wraz z okolicznymi wsiami należało do dóbr regowskich.

Kościół NMP Królowej Różańca Świętego
Budowę kościoła parafialnego w Wysokim Kole p.w. Świętego Krzyża, w stylu włoskiego renesansu rozpoczęto w roku 1637, a fundatorem był kasztelan sandomierski i starosta zwolcński Stanisław Witkowski. Kościół został zniszczony podczas „potopu” szwedzkiego i długie lata stał opuszczony. Budowę kościoła zakończono po 168Ir. dzięki wsparciu finansowemu i staraniom Jana Wielkopolskiego podkanclerzego koronnego. Konsekracja kościoła odbyła się w 1694r. Kościół przebudowano po pożarze na początku XIX w. Kościół poklasztorny po zniszczeniach I i 11 wojny został odbudowany. Kościół to trzynawowa bazylika z kolebkowym sklepieniem i lunetami. Ma liczne elementy wyposażenia z XVI1-XVII1 w. (np.: rzeźby, ołtarze, relikwiarze). Barokowa polichromia była kilkakrotnie odnawiana i przemalowywana. Dwa dzwony (17l7r. 172()r.) odlał Michał Wittwerk z Gdańska. W prawej bocznej kaplicy jest koronowany obraz Matki Boskiej słynący z cudów (Patrz Sanktuarium). W dniu 18.08.1974r. powstała parafia NMP Królowej Różańca Świętego.

OLEKSÓW

Osada notowana w XII w. Był to gród należący do systemu obronnego Sieciechowa. Wieś Oleksów, zwana dawniej Olessow, Ołeskow należała do parafii Sieciechów. Dziedzicami wioski byli Oleśniccy, potem Gniewoszowie, Szembekowice.

Kościół Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika
Pierwotny kościół drewniany istniał w latach 1253-1326. Obecny kościół p.w. św. Stanisława w Oleksowie postawiony został w części z cegły, w części z białego kamienia, kosztem ks. Jana Sadkowskiego, miejscowego proboszcza w 1652r. W I858r. kościół był restaurowany kosztem ówczesnego dziedzica hr. Działyńskiego i parafian. Ks. Feliks Widuchowski dobudował część nawy z chórem, kaplicę św. Stanisława i św. Rocha i zakrystię w 1902r. Znacznie uszkodzony podczas pierwszej wojny światowej, został odbudowany w 192lr. staraniem ks. Józefa Mackiewicza i potem ks. Józefa Mączyńskiego. Kompleksowo, gruntownie odrestaurowany na zewnątrz i wewnątrz w latach 1990-1998. Zabytki: chrzcielnica o charakterze późnorenesansowym z połowy XVJI w., ołtarz główny wczesnobarokowy z połowy XVJJ w. W nim obraz Św. Rodziny, obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XVIII w., stalle i ławki rokokowo – klasycystyczne z 1863r., obraz Ukrzyżowanie z przełomu XVłI/XVII! w. oparty na malarstwie z kręgu Rubensa i krucyfiks cynowy z XIX w.

KOZIENICE

Na temat pochodzenia nazwy istnieje wiele przekazów. Wywodzono ją od „kozińców” – legowisk saren, od dawnej nazwy Zagożdżonki – Kozielniczki, czy też od legendarnego, królewskiego powiedzenia na polowaniu – „kozie nic”. Początki osadnictwa sięgają X-XI w. W lalach 1409-10 rozpoczęto w Kozienicach budowę mostu pontonowego, który spławiony Wisłą do Czerwińska, posłużył do przeprawy wojskom idącym pod Grunwald. W Kozienicach 1 stycznia I467r. urodził się późniejszy król Polski, Zygmunt 1 Stary. W 1550r. krój Zygmunt Augusl nadał Kozienicom prawa miejskie, lokując miasto na lewym brzegu Zagożdżonki. W 1867r. miasto stało się stolicą powiatu. Podczas 1 wojny światowej Kozienice otrzymały połączenie kolejowe z Bąkowcem Pod koniec lat 60-tych nastąpił szybki rozwój miasta, do którego przyczyniła się budowa Elektrowni „Kozienice”.

Kościół Świętego Krzyża
Kościół parafialny św. Krzyża – pierwotnie drewniany ufundował Władysław Jagiełło w I394r, kilkakrotnie przebudowywany min. z fundacji żony Augusta Ul – Marii Józefy. Obecnie murowany wzniesiony w latach 1868-69. Wewnątrz znajdują się rokokowe ołtarze z Obrazem Matki Boskiej z XVII w. oraz kilka innych obrazów i barokowych rzeźb. Obraz Świętej Rodziny, pędzla Wojciecha Gersona, pochodzi z 1888r., dzwon datowany na 1564r.

Zespól Pałacowy
Zbudowany w latach 1778-91 według projektu Franciszka Placidiego dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przebudowano następnie w latach 1839-65 dla gen. Iwana Dehna i raz jeszcze, w stylu renesansu francuskiego w latach 1896-1900 przez Franciszka Arveuf. Na Pałacowym dziedzińcu znajduje się basen z lat 1839-65, w formie barokowego czleroliścia z piaskowca szydłowieckiego otoczony kolumnami. Na tylach pałacu położony jest park w stylu angielskim z opadającymi tarasami ku dolinie Zagożdżonki. założony przez Jana Kaniego Fontanę. W odrestaurowanej oficynie pałacowej znajduje się:
Muzeum Regionalne – zbiory etnograficzne z terenu Puszczy Kozienickiej. teł. (0-48) 614 35 75
Czynne: wtorek-piąlek 9.00-16.00; Cena biletu: ulgowy Izł 50gr, normalny 2zł

AUGUSTÓW

Izba Dydaktyczno-Muzealna Puszczy Kozienickiej
Izba Dydaktyczno – Muzealna Puszczy Kozienickiej utworzona została przez Zarząd
Kozienickiego Parku Krajobrazowego w 1993r. i mieści się w starej, pochodzącej z I905r. leśniczówce, zlokalizowanej w centrum Puszczy. Izba jest jednym z elementów kompleksu przeznaczonego do celów edukacyjnych. Funkcje Izby Dydaktyczno Muzealnej to: popularyzowanie idei ochrony przyrody i środowiska, pełnienie roli banku informacji i wiedzy ekologicznej, prezentowanie wartości przyrodniczych, kulturowych i historycznych Puszczy Kozienickiej. Zwiedzanie Izby po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym z;
Zarządem Kozienickiego Parku Krajobrazowego ul. PI. Konstytucji 3 Maja 3, 26-940 Pionki, tel/fax (0-48) 612 34 41

ZWOLEŃ

Założony został w 1425r. przez lożniczego Władysława Jagiełły Jana Cielątko (Czeladko) na gruntach wsi Gotardowa Wola, na prawie magdeburskim. W średniowieczu siedziba starostwa niegrodowego. W I559r. zniszczył go pożar, w 1656r. Szwedzi. Zwoleń utracił prawa miejskie po powstaniu styczniowym w 1869r. a odzyskał w I925r.

Kościół Świętego Krzyża
Kościół pochodzi z łat 1564-95. Około 1619r. dobudowano kaplicę Kochanowskich, ufundowaną przez Adama Kochanowskiego, a w I630r. kaplicę Owadowskich, fundacji Zuzanny z Owadowskich Waluckicj. Dawniej w podziemiach kościoła znajdowała się trumna ze zwłokami Jana Kochanowskiego, w 1830r trumnę przeniesiono do kaplicy obok kościoła. Świątynia wyposażona w stylu barokowym. Epitafia: Jana Kochanowskiego z rzeźbionym popiersiem poety (jedyny jego „portret” będący wizerunkiem z epoki) oraz jego rodziców. Naprzeciwko kościoła wznosi się pomnik poświęcony Nieznanemu Żołnierzowi. Kaplica św. Anny na miejscu kościoła szpitalnego z 1569r. spalonego w 1800r. W środku rynku (pl. Jana Kochanowskiego) granitowy pomnik Jana Kochanowskiego, dłuta Władysława Jani.

SZLAKI TURYSTYCZNE I TRASY ROWEROWE

Garbatka Letnisko oprócz własnych, niezaprzeczalnych walorów wypoczynkowo -krajobrazowych, jest również idealną bazą wypadową dla turystów chcących zwiedzić wschodnią część regionu radomskiego. Przez Garbatkę przebiegają 3 znakowane szlaki piesze oraz kilka szlaków nie znakowanych. Tutaj też zaczyna się i kończy kilka ciekawych tras rowerowych.

SZLAKI PIESZE

1. Szlak znakowany – niebieski – 52 km / Czarnolas – Grudek – Garbatka – Kociołki -Stanislawice – Kozienice – Wola Chodkowska – Ryczywół I Dwudniowy, łatwy szlak, przecinający Puszczę Kozienicką z południa na północ. Biegnie przez ciekawe drzewostany wschodniej i północnej części Nadleśnictwa Kozienice. Na trasie zabytki znajdują się w Czarnolesie, Grudku, Kozienicach i Ryczywole. Nocleg na trasie w Garbatce lub Kozienicach.
2. Szlak znakowany – zielony – 56,5 km /Zajezicrze PKP – Opactwo – Sieciechów – Garbatka -Krępiec – Bogucin – Pionki – Sucha – Koszary – Zwoleń / Dość długi, 2-, 3-dniowy, niezmiernie interesujący, łatwy szlak składający się z 3 wyraźnych części: pierwszej – biegnącej doliną Wisły drugiej – prowadzącej wzdłuż południowego brzegu głównego kompleksu leśnego puszczy, trzeciej – przecinającej uroczysko „Miodne”. Na trasie znajdują się między innymi klasztor Benedyktynów w Sieciechowie – Opactwie, zabytkowe kościoły w Sieciechowie, Suchej i Zwolenia a także malowniczo położone źródło Krępca. Nocleg na trasie w Garbatce i Pionkach.
3. Szlak znakowany – czarny / Januszno – Bobek – Zagożdżonka Żródło Królewskie” – Izba Dydaktyczna – Rezerwat Zagożdżon
4. Szlak nie znakowany – 15 km
Kozienice – Janików – Molendy – Garbatka PKP / Szlak prowadzi przez piękne lasy i łąki. Na trasie miejsce bitwy partyzanckiej z 1944 roku oraz fragmenty starych jodłowych drzewostanów.
5. Szlak nic znakowany – 16 km / Kozienice – Janików – Śmietanki – Leśna Rzeka – Garbatka PKP / Dość krótki, bardzo ciekawy, zwłaszcza przyrodniczo, szlak przecinający wschodnią część Puszczy Kozienickiej. Trasa wiodąca leśnymi i polnymi drogami, obfituje w malownicze widoki.

TRASY ROWEROWE

1.Trasa grodzisk i fortów Powiśla – 50 km
Garbatka – Grudek – Zawada – Kociołek – Sarnów – Gniewoszów – Oleksów – Borek -Zajezicrze – Nagórnik – Opactwo – Sieciechów – Garbatka / Głównym celem tej trasy jest zaprezentowanie pozostałości dwóch rodzajów obiektów obronnych znajdujących się na radomskim Powiślu: średniowiecznych grodzisk i XIX-wiecznych fortów twierdzy dęblińskiej. Na trasie, w różnym stanie zachowania, znajduje się 5 grodzisk i 2 forty. Oprócz obiektów obronnych, trasa oferuje turystom zabytkowe kościoły, pobenedyktyński klasztor w Sieciechowie — Opactwie, przydrożne krzyże i kapliczki, malownicze pejzaże Powiśla oraz interesujący odcinek leśny. Wyruszamy spod ratusza w kierunku ul. Kochanowskiego i skręcamy w prawo. Po około 50 m skręcamy koło krzyża – kapliczki z 1938r. w lewo w ul. Czarnoleską. Droga ta wiedzie wśród malowniczych pól, przecinając Garbatkę Długą i Garbatkę Nową. Jadąc nią, przed Grudkiem mijamy z lewej strony lasek olchowy rosnący nad rzeczką Policzanką. Po pokonaniu małego podjazdu docieramy do renesansowego kościoła p.w. Trójcy Świętej w Grudku. Jadąc dalej prosto, po około 400 m skręcamy za cmentarzem w lewo w polną drogę. Droga ta po kolejnych kilkuset metrach skręca w prawo przy samotnym drzewie. Po przejechaniu kilku metrów dojeżdżamy do położonego po lewej stronie polnej drogi, dużego zagłębienia wypełnionego wodą z zarośniętą drzewami i krzakami wyspą. Jest to przypuszczalnie pozostałość po grodzisku w Grudku, pierwszym z obiektów obronnych znajdujących się na trasie. Spod domniemanego grodziska, musimy wrócić się pod kościół w Grudku i skręcić w prawo w kierunku Sarnowa. Następną mijaną na trasie wsią jest Zawada. Znajdują się w niej 4 przydrożne kapliczki (najstarsza z 1925 roku). Z racji swojej nazwy, istnieje duże prawdopodobieństwo, iź także w tej wsi istniał w przeszłości gród. Kolejną wsią, przez którą przejeżdżamy jest Kociołek, gdzie podziwiać możemy ulokowane na przydrożnym słupie bocianie gniazdo. Tuż za wsią znajduje się kapliczka z 1913 roku. Jadąc dalej drogą przejeżdżamy przez mostek na Zwolance, a następnie przez tory nieczynnego już odcinka kolejowego Bąkowiec – Wysokie Kolo. Za torami droga zakręca pod kątem prostym w prawo i przecina tory ponownie. Po przejechaniu około 1 km za torami docieramy do Sarnowa, gdzie po lewej stronie drogi znajduje się duża kaplica p.w. św. Maksymiliana, z czerwonej cegly wzniesiona w 1986 roku. Naprzeciw kaplicy, po drugiej stronie drogi, ulokowana jest kapliczka z 1923 roku. Zaraz za ceglaną kaplicą skręcamy w lewo i po 4 km jazdy dojeżdżamy do Gniewoszowa. Rynek gniewoszowski jest dobrym miejscem do odpoczynku. Warto tu obejrzeć plebanię i kilka zabytkowych domów. Z rynku należy skręcić w pierwszą ulicę przed kościołem p.w. Niepokalanego Serca N.M.P. Kilkadziesiąt metrów dalej, po prawej stronie drogi znajduje się niedawno odnowiona kapliczka z 1869 roku. Kontynuując jazdę docieramy wkrótce do skrzyżowania w Oleksowie przy którym stoi wysoki, zabytkowy stup – kapliczka. Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo i docieramy do zabytkowego kościoła p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, znajdującego się po prawej stronie drogi. Jadąc dalej tą drogą, po kilkuset metrach dojeżdżamy do usytuowanej po lewej stronie drogi kapliczki z 1948 roku. Tuż za nią należy skręcić w lewo w pole i po kilkunastu metrach nieco niewygodnej jazdy dopchać do dróżki polnej odchodzącej od najbliższego gospodarstwa. Po kilkuset metrach docieramy do miejsca, z którego doskonale widać po lewej stronic zarys późnośredniowiecznego grodziska „stożkowatego”. Ci, którzy chcieliby obejrzeć grodzisko z bliska powinni zostawić tu rowery i pokonać dystans pieszo. Brak jest tu bowiem ścieżki dojazdowej. Aby dotrzeć do kolejnego obiektu obronnego Powiśla, należy wrócić tą samą drogą do kapliczki, przy której skręcaliśmy w pole i jechać dalej drogą biegnącą przez wieś w stronę Borka. Po kilkuset metrach przejeżdżamy przez „mostek” na niewielkim uregulowanym cieku i skręcamy w lewo w polną drogę mając po lewej ręce wspomniany kanał. Po 600 m jazdy, za niewielkim laskiem z prawej strony, znajduje się słabo już obecnie widoczne, drugie grodzisko w Oleksowie, będące wczesnośredniowiecznym grodziskiem „pierścieniowatym”. Po obejrzeniu obiektu, jedziemy dalej prosto, aż dotrzemy do „szlakówki”. W tym miejscu skręcamy w prawo. 1,5 km dalej przy rozwidleniu drogi wybieramy prawą odnogę. Jadąc nią docieramy wkrótce do asfaltowej drogi, gdzie skręcamy w lewo i przejeżdżamy przez wieś Borek. We wsi znajduje się kilka przydrożnych kapliczek (najstarsza z 1918 roku). 500 m za wsią przy rozwidleniu, trzymamy się głównej drogi, skręcamy więc w lewo. 1 km dalej odbijamy jednak od tej drogi w lewo i docieramy do pierwszego na naszej trasie XIX-wiecznego obiektu obronnego – Fortu Borek. Zwiedzanie fortu jest nieco utrudnione z powodu bujnej roślinności i pól poprzedzających obiekt, Po jego obejrzeniu wracamy na główną drogę i jedziemy nią dalej dojeżdżając do Zajezierza. Przy 4 zakręcie w lewo (licząc od wjazdu na drogę) skręcamy w ulicę wyłożoną „szlakiem” i po kilkudziesięciu metrach, dojeżdżamy do rozwidlenia, po lewej stronie którego położone jest wczesnośredniowieczne grodzisko w Zajezierzu. Jest to najprawdopodobniej pozostałość po wzmiankowanym w „Kronice Galla Anonima” grodzie palatyna Sieciechowa. Obecnie stoi na nim budynek mieszkalny. Po powrocie na główną drogę, kontynuujemy dalszą jazdę przejeżdżając pod wiaduktem kolejowym. Za wiaduktem skręcamy w lewo i mijamy Zajezicrze. 1,5 km za wsią skręcamy w prawo przy drogowskazie na Kępice i kilkadziesiąt metrów dalej zjeżdżamy w lewo na teren Fortu Wannowskiego w Nagómiku. Aby dotrzeć do najciekawszych pozostałości fortu należy przejść kilkadziesiąt metrów w lewo. Tam z pewnością przyda się latarka. Po powrocie na drogę wiodącą z Zajezierza. kierujemy się nią prosto wzdłuż torów kolejowych, a po ponad 1 km jazdy skręcamy w prawo i mijając skrzyżowanie docieramy do pobenedyktyńskiego założenia klasztornego w Sieciechowie – Opactwie. Obiekt ten jest dość silnie powiązany tematycznie z grodziskami i fortami, gdyż przez pewien czas był ufortyfikowany, przez co podobnie jak one pełnił także funkcje obronne. Po zwiedzeniu kościoła i zabudowań klasztornych jedziemy drogą prosto w kierunku Sieciechowa. Po I km docieramy do rozjazdu, na którym ustawiona jest kapliczka z 1896 roku. Skręcamy tu w prawo i dojeżdżamy do sieciechowskiego rynku. Przy rynku, najcenniejszym zabytkiem jest kościół p.w. św. Wawrzyńca. Później musimy wrócić się do rozjazdu z figurą, lecz tym razem wybrać lewą odnogę. Jadąc w kierunku południowym, po 500 m skręcamy w prawo w stronę pól. Po około 2,5 km jazdy, początkowo asfaltem a później drogą polną skręcamy w lewo kolo piaskowni, 300 m przed kanałem Gniewoszowsko — Kozienickim. Kilkadziesiąt metrów dalej, po lewej stronie polnej drogi, znajduje się wczesnośredniowieczne, sieciechowskie grodzisko „Wójtowa Góra”. Ten ostatni już obiekt obronny na naszej trasie jest niestety częściowo zniszczony przez wybieranie piasku. Pozostawiając grodzisko za sobą jedziemy kilkaset metrów, a następnie skręcamy w lewo i po następnym odcinku polnej drogi docieramy do mostku na kanale. Tu rozstajemy się z Powiślem i wkraczamy w obszar Puszczy Kozienickiej. Przez najbliższy I km droga wiedzie przez urozmaicony gatunkowo las z przewagą olchy. Po tym odcinku przecinamy szosę Kozienice -Puławy i zagłębiamy się na dobre w Puszczę. Odtąd, przez las prowadzić nas będzie dość dobrze znakowany szlak zielony. Po około 3 km jazdy leśnymi, fragmentami piaszczystymi drogami, docieramy do szerokiej „szlakówki”. W tym miejscu zjeżdżamy ze szlaku zielonego. Skręcamy tu więc w lewo w „szlakówkę” i jedziemy nią około 2 km, aż do końca lasu kiedy to docieramy do Garbatki. Tu skręcamy w lewo w ul. Jaworskiego, przy której możemy podziwiać jedne z najładniejszych garbackich willi Następnie skręcamy w lewo w ul. Fabryczną, za torami w prawo w ul. H. Lewnndowicz, a później w lewo w ul. Skrzyńskich i jesteśmy z powrotem pod ratuszem w Garbatce.
T2.rasa czarnoleska — 18km
Garbatka – Grudek – Czarnolas – Grudek – Garbatka / Bardzo krótka i łatwa trasa. Polecana wszystkim tym, którzy chcieliby odwiedzić miejsce gdzie żył i tworzył nasz największy poeta renesansu — Jan Kochanowski. Z powodu niewielkich odległości i małego natężenia ruchu samochodowego, trasa ta jest idealna na rodzinną przejażdżkę z dziećmi. Wyruszamy spod ratusza w kierunku u). Kochanowskiego i skręcamy w prawo. Po około 50 m skręcamy kolo krzyża -kapliczki z 1938 roku w lewo w ul. Czarnoleską. Droga ta wiedzie wśród malowniczych pól, przecinając Garbatkę Długą i Garbatkę Nową. Jadąc nią przed Grudkiem mijamy z lewej strony lasek olchowy rosnący nad rzeką Policzanką. Po pokonaniu małego podjazdu docieramy do renesansowego kościoła p.w. Świętej Trójcy w Grudku, fundacji Andrzeja Kochanowskiego. Pozostawiając za sobą kościół i jadąc dalej prosto, docieramy po niespełna 5 km do Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie . Muzeum znajduje się w dworze Jabłonowskich, na terenie założenia parkowego. W parku, przed dworem ustawiony jest pomnik poety, natomiast za dworem, neogotycka kaplica oraz obelisk. Po zwiedzeniu stałej ekspozycji „Jan Kochanowski – życic i twórczość”, oraz po spacerze i odpoczynku w parku, możemy wracać do Garbatki tą samą drogą.

ŚCIEŻKA PRZYRODNICZO – KRAJOBRAZOWA W REZERWACIE PRZYRODY „KRĘPIEC”

Ścieżka ma długość około 3 km i jest podzielona na 7 przystanków. Początek trasy znajduje się we wsi Molendy, gdzie mieści się przystanek pierwszy z tablicą informacyjną przedstawiającą trasę ścieżki. Po zapoznaniu się z historią wsi Molendy ruszamy w drogę (szlakiem niebieskim) ścieżką wzdłuż wąwozu. Możemy tu zobaczyć bardzo ciekawe ukształtowanie terenu. Podążając dalej szlakiem niebieskim docieramy do przystanku drugiego. Tu zapoznajemy się z następną tablicą i udajemy się w dalszą drogę wąwozem. Mijamy niezamieszkałą już osadę leśną, za którą zbaczamy z niebieskiego szlaku i dochodzimy do przystanku trzeciego, który znajduje się przy źródełku „Krępiec”. Mieści się tu kolejna tablica informacyjna, a w głębokim wąwozie obficie wypływa źródełko „Krępiec”. W pobliżu źródełka znajduje się parking dla samochodów wyposażony w stoły i ławeczki. Od źródełka idziemy szlakiem zielonym biegnącym grzbietem nasypu dawnej leśnej kolejki wąskotorowej. Szlak ten doprowadza nas do przystanku czwartego znajdującego się przy leśniczówce, w okolicy której widzimy piękne rozłożyste dęby. Ruszamy dalej naszą ścieżką i dochodzimy do rozwidlenia dróg, gdzie znajduje się przystanek piąty. Idąc dalej mijamy duże dęby i zbliżamy się do kolejnego szóstego już przystanku. Zaczyna się tutaj teren wydmowy i w przeważającej części las iglasty. Wchodzimy na wydmy porośnięte sosnami. Ze szczytu jednej z wydm możemy podziwiać pięknie położony nad zbiornikiem wodnym ośrodek wypoczynkowy w Garbatce Letnisko (Patrz Turystyka i rekreacja), do którego właśnie dochodzimy. Znajduje się tu ostatni siódmy przystanek. Jest to przystanek widokowy.

Kozłówka – Pałac Zamoyskich

KOZŁÓWKA

Wieś Kozłówka leży w północnej części województwa lubelskiego, 9 km na zachód od Lubartowa. Zespół pałacowo-parkowy jest usytuowany przy szosie, na skraju wsi, nad czystą rzeczką Parysówką, w okolicy raczej płaskiej, ale odznaczającej się wyjątkowymi wartościami przyrodniczymi. Kilka kilometrów na południe od pałacu rozciąga się Kozłowiecki Park Krajobrazowy ze wspaniałymi sosnowo-dębowymi lasami, w których licznie występują dziki, jelenie i sarny, a z rzadszej zwierzyny – daniele.

Zarówno Lasy Kozłowieckie, jak i położone za nimi żyzne tereny rolnicze, wchodziły niegdyś w skład wielkich dóbr ziemskich, które sięgały prawie do samego Lublina. Właścicielami tych włości byli w pierwszej połowie XV w. Tęczyńscy, w latach 1446-1532 Oleśniccy, a po bezpotomnej śmierci Anny z Herburtów Oleśnickiej odziedziczył je w 1541 r. kasztelan poznański Andrzej z Górki. Później dobra przeszły na Szamotulskich, do których należały w latach 1570-1620. Kolejnymi dziedzicami byli: do 1645 r. starosta parczewski Piotr Daniłowicz, do 1661 r. rotmistrz królewski Jacek Michałowski, do 1685 r. wojewoda płocki Samuel Jerzy Prażmowski, na początku XVIII w. kniaź Michał z Kozielska Puzyna, do 1728 r. podsędkowa lubelska Jadwiga Niemyska.

Ośrodkiem klucza był początkowo Dys, później Kamionka, a od XVIII w. na czoło wysunęła się Kozłówka – rezydencja właścicieli dóbr. Co najmniej 60 lat przed wybudowaniem pałacu istniał już w Kozłówce dwór. Są o nim wzmianki w dokumentach z 1676 r. i z pierwszych lat XVIII w.; nie wiadomo jednak, gdzie dokładnie był położony.

DZIEJE PAŁACU

Fundatorem pałacu był wojewoda chełmiński Michał Bieliński – przedstawiciel rodu, który w czasach saskich doszedł do wielkiego znaczenia.

Ojciec i brat Michała, Kazimierz i Franciszek, sprawowali urząd marszałka wielkiego koronnego, czyli pierwszego ministra. Siostra, Marianna, była kochanką króla Augusta II Mocnego.

W r. 1735 Michał Bieliński poślubił Teklę Pepłowską (prawnuczkę Jadwigi Niemy-skiej), która wniosła mu w posagu dobra kozłowieckie. Zapewne niedługo po ślubie małżonkowie rozpoczęli budowę rezydencji w Kozłówce, gdyż w 1742 r. pałac już istniał.

Był to piętrowy budynek w stylu późnego baroku, frontem zwrócony na zachód, nakryty dachem mansardowym. W dekoracji architektonicznej występowały nowe formy rokokowe. Na parterze środkiem budowli biegł przez całą jej długość korytarz, z którego prowadziły drzwi do pokoi. Na reprezentacyjnym I piętrze (piano nobile) komnaty zostały uszeregowane w dwóch amfiladach, aby ich otwarte na przestrzał drzwi tworzyły efekt wydłużonej perspektywy.

Oś symetrii pałacu była jednocześnie osią kompozycyjną całego założenia, realizującego barokowy schemat „entre cour et jardin” (między dziedzińcem a ogrodem).

Od zachodu przylegał do pałacu dziedziniec, po którego obu stronach wzniesiono w układzie symetrycznym budynki gospodarcze: stajnię i wozownię, dwie parterowe kordegardy oraz oficynę południową (kuchenną); brakowało oficyny północnej. Za pałacem w kierunku wschodnim rozciągał się regularny ogród, podzielony na część ozdobną i użytkową.

Za twórcę rezydencji Bielińskich uchodzi włoski architekt Józef Fontana, ale raczej jako wykonawca, a nie – autor projektu.

Po śmierci Michała i Tekli Bielińskich Kozłówkę odziedziczył ich starszy syn, Franciszek, pisarz wielki koronny. Główną siedzibą Franciszka Bielińskiego był pałac w Otwocku, ale i w Kozłówce bywał dość często. W 1795 r. urządził tutaj teatr. W r. 1799 sprzedał dobra kozłowieckie Aleksandrowi Zamoyskiemu.

Zamoyscy należeli do najznakomitszych rodzin polskiej arystokracji. Twórca potęgi rodu, Jan Zamoyski (1542-1605), kanclerz i hetman wielki koronny, był wybitnym mężem stanu, politykiem, uczonym – prawdziwym człowiekiem renesansu. Założył Zamość – „miasto idealne”, Akademię Zamojską – trzeci polski uniwersytet i Ordynację Zamojską – pierwszy majorat na ziemiach polskich.

Aleksander Zamoyski – XI ordynat na Zamościu, nie mógł oczywiście równać się ze sławnym przodkiem, ale był bogatym i świetnie zapowiadającym się młodzieńcem. Zmarł jednak niespodziewanie w r. 1800.

Zgodnie z porozumieniem rodzinnym z r. 1804 dziedziczką dóbr kozłowieckich została siostra ordynata Anna Sapieżyna, lecz wdowa po nim, Maria z Granowskich, otrzymała prawo dożywotniego użytkowania.

Po bezpotomnej śmierci Aleksandra nad Zamoyskimi zawisła groźba wygaśnięcia. Na szczęście jego brat Stanisław (XII ordynat), wówczas ostatni z rodu, w porę poślubił Zofię Czartoryską, uznawaną za jedną z najurodziwszych dam Polski i Europy.Piękna Zofia urodziła mężowi dziesięcioro dzieci – siedmiu synów i trzy córki. Zamoyscy nazywali ją matką rodu.

Ordynatowa troszczyła się o wychowanie religijne dzieci i o naukę języka polskiego (w dobie powszechnego panowania francuszczyzny). Ordynat chował synów surowo, w poszanowaniu prawa i obowiązków, w kulcie oszczędności i pracy. Od najmłodszych lat wpajano im maksymę rodzinną: „już tak jest, że my się rodzimy nie dla siebie, ale dla kraju”.

W 1836 r. trzeci syn Stanisława i Zofii, hrabia Jan Zamoyski, kupił od ciotki, Anny Sapieżyny, klucz kozłowiecki. Nowy właściciel często przebywał w Kozłówce, dbał o majątek, sprowadził do pałacu meble i obrazy, ale na stałe w nim nie zamieszkał.

W r. 1870 podarował Kozłówkę swemu synowi – Konstantemu Zamoyskiemu, który po wielu latach spędzonych we Francji żenił się właśnie z Anielą Potocką.

Hrabia Konstanty Zamoyski, odznaczający się wielką dumą rodową, postawił sobie ambitny cel uzyskania dla Kozłówki statusu ordynacji (tj. majątku niepodzielnego i niezbywalnego, dziedziczonego przez najstarszego syna lub innego mężczyznę z rodu) oraz stworzenia tutaj wielkopańskiej rezydencji. W r. 1903 na mocy ukazu carskiego utworzona została Ordynacja Koz-łowiecka, licząca 7650 ha, z czego 4451 stanowiły lasy; należał do niej również pałac przy ul. Foksal w Warszawie.

Jeszcze przed zatwierdzeniem ordynacji rozpoczęła się rozbudowa całego zespołu pałacowo-parkowego. W latach osiemdziesiątych XIX w. dodano do elewacji ogrodowej podwójne schody z tarasem oraz wzniesiono bramę wjazdową (być może według projektu Leandra Marconiego). Gruntowna przebudowa miała miejsce w latach 1898-1911. Dobudowano do pałacu dwie wieże, portyk kolumnowy od frontu, tarasy w elewacjach bocznych; poszerzono taras ogrodowy. Pierwotne założenie uzupełniono wznosząc oficynę północną, kaplicę i teatralnie; kordegardy podwyższono o piętro; przekomponowano park i powiększono go o bażantarnię.

Autor projektu przebudowy pozostaje nieznany, ale pewne poszlaki wskazują na jednego z braci Marconich – Władysława albo Leandra. Wnętrze kaplicy projektował Jan Heurich mł. Jest ona wzorowana na kaplicy królewskiej w Wersalu, a jej ozdobę stanowi marmurowa kopia nagrobka „matki rodu”, babki Konstantego, Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej (pochowanej we florenckim kościele Santa Croce).

Wnętrza pałacu otrzymały nowy wystrój: neorokokowe i neoregencyjne plafony, marmurowe kominki, miśnieńskie piece, ozdobne parkiety. Pokoje zostały urządzone w stylu II Cesarstwa, który panował we Francji za czasów młodości Konstantego Zamoyskiego. Ścian prawie nie było widać spod obrazów (przeważnie portretów rodzinnych), oprawionych w bogate ramy. Hrabia zgromadził ogromną kolekcję, liczącą ponad tysiąc płócien i w większości złożoną z kopii, lecz obejmującą również oryginały pędzla Palmy Młodszego, Teniersa, Matejki, Bacciarellego i Lampiego.

Po rozbudowie Kozłówka stała się przede wszystkim panteonem chwały rodu Zamoyskich. Ale rezydencja Konstantego Zamoyskiego, ukształtowana na wzór osiemnastowiecznych siedzib magnackich, była też jakby snem o dawnej Polsce, a jednocześnie marzeniem o rezydencji idealnej – Wersalu. Oprócz kaplicy znalazły się tu kopie wersalskich kominków, lamp, fontanny, zegara, obrazów i mebli (m.in. replika luksusowego biurka Ludwika XV).

W czasie przebudowy zadbano także o wygodę mieszkańców. Zainstalowano wodociąg i kanalizację, urządzono sześć obszernych łazienek, kaplicę wyposażono w centralne ogrzewanie.

Po bezpotomnej śmierci Konstantego Zamoyskiego (w r. 1923) Ordynację Kozło-wiecką odziedziczył, zgodnie ze statutem, jego stryjeczny brat – Adam. II ordynat mieszkał przeważnie w warszawskiej rezydencji na Foksalu, do Kozłówki przyjeżdżał kilka razy do roku. Zarządzanie majątkiem pozostawił żonie, a po jej śmierci oddał dobra w administrację synowi – Aleksandrowi, zastrzegając sobie wpływy pieniężne z wyrębów leśnych. Była to lwia część dochodów ordynacji, gdyż prawie połowa użytków rolnych została rozparcelowana na mocy ustawy o reformie rolnej z 1925 r.

Spadkobiercą hrabiego Adama Zamoyskiego (zm. w 1940 r.) był jego syn, Aleksander. W latach okupacji niemieckiej wiele osób ukrywało się w Kozłówce przed policją nazistowską, m.in. ks. Stefan Wyszyński, późniejszy prymas Polski, zwany Prymasem Tysiąclecia.

W 1944 r. żona Aleksandra, Jadwiga Zamoyska, w obawie przed zbliżającym się frontem wywiozła do Warszawy najcenniejsze okazy, które później przepadły w czasie Powstania. Tymczasem 23 lipca 1944 r. Kozłówkę wyzwoliły oddziały 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej, ale już po dwóch dniach zostały rozbrojone przez Armię Czerwoną.

Mimo wszystkich dramatycznych wydarzeń pałac wraz z większą częścią zbiorów nie doznał w latach II wojny światowej prawie żadnego uszczerbku.

HISTORIA MUZEUM I CHARAKTERYSTYKA ZBIORÓW

W 1944 r. pałac w Kozłówce przeszedł na własność państwa. Na początku listopada 1944 r. utworzono tutaj pierwsze muzeum na terenach wyzwolonych spod okupacji hitlerowskiej.

W r. 1954 muzeum zamknięto dla zwiedzających, a w jego miejsce zorganizowano Centralną Składnicę Muzealną Ministerstwa Kultury i Sztuki. W dwudziestoletnim okresie działalności składnicy część zbiorów rozproszono, przekazując je muzeom i urzędom państwowym. W latach 1957-1958 rozebrano taras i zewnętrzne schody od strony parku. W latach sześćdziesiątych przywieziono do Kozłówki potężne zbiory malarstwa i rzeźby (około 1500 obiektów) z okresu realizmu socjalistycznego (1949-1955).

Dopiero w 1977 r. ponownie powołano do życia muzeum. Rozpoczęły się starania o powrót rozsianej po całym kraju części wyposażenia oraz kompletowanie kolekcji, przeważnie drogą zakupów na rynku antykwarycznym.

Trzon zbiorów stanowi kolekcja Konstantego Zamoyskiego. Na około 17 900 obiektów prawie 13 300 pochodzi ze zbiorów Zamoyskich. Jest to przede wszystkim wyposażenie ruchome pałacu, tworzące jedyny w Polsce zespół dziewiętnastowiecznych portretów, kopii obrazów i rzeźb, mebli, ram, luster, karniszy, lambrekinów, kotar, świeczników, lamp i wilków kominkowych.

Zachowało się około 1000 obrazów i grafik, z czego 400 znajduje się w ekspozycji. W galerii malarstwa dominują portrety Zamoyskich i osobistości z nimi spokrewnionych, wiele jest również wizerunków królów polskich. Drugi zespół tworzą kopie arcydzieł malarstwa europejskiego. Wśród obrazów oryginalnych na uwagę zasługują płótna Giovanniego Paolo Panniniego, Jo-hanna Oswalda Harmsa, Franciszka Smu-glewicza, Józefa Oleszkiewicza i Leopolda Horowitza, a także portrety historyzujące Józefa Buchbindera.

Kolekcja rzeźby zawiera m.in. popiersie Andrzeja Zamoyskiego dłuta Marcelego Guyskiego oraz doskonałe kopie dzieł antycznych i nowożytnych. W bogatych zbiorach grafiki i rysunku wyróżnia się ołówkowy portret Zofii Zamoyskiej z dwoma synami, wykonany przez Francois Gerarda.

Jest w zbiorach ponad 600 ram złoconych, 50 olbrzymich luster, ponad 50 lambrekinów i kotar. Przetrwały liczne meble z XVIII i XIX w., wśród których wysoki poziom artystyczny reprezentują francuskie komody, dekorowane intarsją i brązami, oraz meble gdańskie. Zachowały się dwa duże serwisy szklane (jeden z herbami Zamoyskich), a z kolekcji porcelany m.in. chińskie wazy i figurki Chińczyków z manufaktury w Miśni.

Wśród instrumentów muzycznych znajdują się dwa rzadko spotykane mechanizmy grające z końca XIX w.: włoski pianomelo-dikon i amerykańska pianola; wśród zegarów – czasomierz ozdobiony miniaturową podobizną Zofii Zamoyskiej.

Biblioteka pałacowa liczy 7300 woluminów, w tym 620 starodruków. Zbiory pałacowego archiwum zawierają ponad 5000 listów i dokumentów Zamoyskich. Zachowało się prawie 1900 zabytkowych fotografii oraz 1500 rolek z nagraniami muzyki kla-sycznej do odtwarzania na pianoli i organoli.

Dawne zbiory Zamoyskich uzupełniło wiele nowych nabytków, z których wymienimy tylko dwa rarytasy sztuki złotniczej: figurkę dzika z agatu, wykonaną przez rosyjskiego złotnika Carla Faberge, i srebrną wazę – dzieło Francuza Martina Biennais. Jednocześnie trwa rewaloryzacja zespołu pałacowo-parkowego, obejmującego 15 budynków i 19-hektarowy park.

W r. 1992 za zgodą Adama Zamoyskiego, syna ostatniego ordynata, nadano muzeum nazwę Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Większość wyposażenia znajduje się tam, gdzie była w 1944 r., gdy 18-letni Adam Zamoyski opuszczał pałac. Rezydencja żadnego innego rodu polskiej arystokracji nie zachowała się w tak dobrym stanie.

WŁAŚCICIELE I MIESZKAŃCY PAŁACU

BIELIŃSCY herbu Junosza (1735-1799) 1735-1746

MICHAŁ BIELIŃSKI (?-1746), syn marszałka wielkiego koronnego Kazimierza i Ludwiki z Morsztynów. Starosta sztumski-1724, cześnik koronny-1725, wojewoda chełmiński i podskarbi ziem pruskich – 1738. W r. 1725 ożenił się z woli Augusta II Mocnego z Marią Aurorą Rutowską – nieślubną córką króla i Turczynki Fatimy. Rozwiódł się z nią w r. 1735 i w tym samym roku poślubił Teklę Pepłowską. Miał z nią troje dzieci: Franciszka, Stanisława (niesławnej pamięci marszałka sejmu grodzieńskiego 1793 r.) i Izabelę.

1746-1776
TEKLA Z PEPŁOWSKICH BIELIŃSKA (?-1776), córka kasztelana wołyńskiego Piotra i Jadwigi z Szuy-skich, druga żona Michała Bielińskiego. Po śmierci męża nie stroniła od polityki i np. przed sejmem 1760 r., razem z właścicielką Lubartowa Barbarą Sanguszkową, przedstawiła listę kandydatów na posłów.

1776-1799
FRANCISZEK BIELIŃSKI (ok. 1740-1809), syn Michała i Tekli z Pepłowskich. Pisarz wielki koronny -1784. Był członkiem Komisji Edukacji Narodowej i autorem memoriału, w którym jako pierwszy postulował powszechne nauczanie. Prowadził wykopaliska archeologiczne na Sycylii. Brał udział w insurekcji kościuszkowskiej. W r. 1763 poślubił Krystynę Sanguszkównę; miał z nią sześcioro dzieci. Jego pogrzeb w Warszawie stal się patriotyczną manifestacją.

ZAMOYSCY herbu Jelita (1799-1944)

1799-1800
ALEKSANDER ZAMOYSKI (1770-1800), syn kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja i Konstancji z Czartoryskich.
XI ordynat na Zamościu 1792-1800. Byt wychowankiem uczonego księdza Stanisława Staszica. Mimo nacisków nie przystąpił do Targowicy; popierał zwolenników Konstytucji 3 Maja i insurekcję kościuszkowską. Założył fabrykę fajansów w Tomaszowie. Jego małżeństwo z Marią z Granowskich było bezdzietne.

1800-1846
(dożywotnie posiadanie i użytkowanie)
MARIA Z GRANOWSKICH l.V. CHREPTO-WICZOWA 2.V. ZAMOYSKA 3.V. LUBOMIRSKA (?-1846), córka sekretarza wielkiego koronnego Michała i Marii z Radziwiłłów. W młodym wieku poślubiła Adama Chreptowicza, którego porzuciła dla Aleksandra Zamoyskiego. Po nagłym zgonie ordynata wyszła za mąż za Kazimierza Lubomirskiego i znów szybko owdowiała. Wyposażenie pałacu zapisała swojej wychowance Marii Sołtanównie. W kościele w Kamionce znajduje się posąg księżnej Lubomirskiej dłuta Leandra Biglioschi.

1800-1836
ANNA Z ZAMOYSKICH SAPIEŻYNA (1772 -1859), córka kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja i Konstancji z Czartoryskich. Matka myślała o wydaniu jej za Tadeusza Kościuszkę. W 1794 r. poślubiła księcia Aleksandra Sapiehę. Małżeństwo nie było udane i zakończyło się separacją. Interesowała się nauką i polityką. Zręcznie prowadziła interesy majątkowe i zostawiła ogromny spadek. Jej córka Anna została żoną księcia Adama Czartoryskiego, syn Leon był politykiem i działaczem gospodarczym.

1836-1870
JAN ZAMOYSKI (1802-1879), syn XII ordynata na Zamościu Stanisława i Zofii z Czartoryskich. Szambelan cesarski. Studiował filozofię w Genewie i prawo w Berlinie. Jesienią 1830 r. pracował w ministerstwie spraw zagranicznych w Petersburgu, nie mógł więc wziąć udziału w Powstaniu Listopadowym jak jego pięciu braci. W r. 1843 ożenił się z Anną Mycielską (1818-1859). Gabriela Puzynina tak o tym pisze: „Jan wybrał umyślnie pannę lubiącą się stroić, czytać romanse i podróżować. Ale gdy sprawiła sobie pyszną wyprawę i nakupiła modnych romansów, pan mąż nazajutrz po ślubie kazał jej wybrać parę sukni i trochę bielizny, ‚a resztę elegancji zamknął do szafy i klucz włożył do kieszeni. Ze stolika zaś sprzątając romanse i poezje, podał żonie kronikę starą”. Małżonkowie mieli troje dzieci: Jadwigę, późniejszą hrabinę Wodzicką, Konstantego i Jana.

1870-1923
KONSTANTY ZAMOYSKI (1846-1923), syn Jana i Anny z Mycielskich. I ordynat na Kozłówce 1903-1923. Urodził się w Warszawie, ale młodość spędził we Francji. Do Polski wrócił w r. 1867, a w 1870 r. ożenił się z Anielą Potocką (1850-1917). Małżeństwo było bezdzietne. W latach 1889-1892 był kuratorem Ordynacji Zamojskiej i opiekunem małoletniego ordynata Maurycego Zamoyskiego. Zygmunt Kamiński pisze o nim: „Osoba p. Konstantego, pięknego mężczyzny, o wyjątkowej kulturze towarzyskiej i poczuciu humoru, zainteresowała mnie od pierwszego spotkania swą nieprzeciętnością, swobodą obejścia, zamiłowaniem do sztuki, prawdziwie wielkopańską uprzejmością i grzecznością. (…) Właściwą dziedziną jego upodobań było malarstwo, kolekcjono-wanie dzieł sztuki i muzyka”. Konstanty Zamoyski zmarł w Kozłówce; pochowany został na cmentarzu w Kamionce.

1923-1940
ADAM ZAMOYSKI (1873-1940), syn Stanisława i Róży z Potockich. II ordynat na Kozłówce 1923 -1940. Mistrz ceremonii na dworze carskim 1897-1914, fligeladiu-tant wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza 1914 -1916, adiutant przyboczny cara Mikołaja II 1916 -1917, prezes Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” 1923-1935. Zanim Polska odzyskała niepodległość, hr. Adam nie byl popularny z powodu swej prorosyjskiej orientacji. Niemniej jednali w Polsce odrodzonej piastował liczne funkcje społeczne. W r. 1897 ożenił się z Marią Potocką (1878 -1930). Miał z nią troje dzieci: Aleksandra, Michała (umarł w Angoli, gdzie posiadał plantację kawy) i Helenę (popełniła mezalians, poślubiając pianistę Zygmunta Dygata). Adam Zamoyski zmarł w Warszawie; został pochowany obok żony w parku w Kozłówce.

1940-1944
ALEKSANDER ZAMOYSKI (1898-1961), syn Adama i Marii z Potockich. III ordynat na Kozłówce 1940-1944. Adiutant gen. Władysława Sikorskiego w czasie wojny polsko-radzieckiej 1920 r., odznaczony Krzyżem Viirtuti Militari, major 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, uczestnik bitwy pod Kockiem w 1939 r. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941 r., więziony w Oświęcimiu i Dachau, zwolniony tuż przed końcem II wojny światowej. W r. 1925 ożenił się z Jadwigą Brzozowską (1908 -1998). Miał z nią czworo dzieci: Adama (1926-1998), Marię, Andrzeja i Jadwigę. Aleksander i Jadwiga zmarli w Montrealu, ich dzieci i wnuki mieszkają w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Kraina Lessowych Wąwozów

Kraina Lessowych Wąwozów

Kraina Lessowych Wąwozów jest jednym z najbardziej interesujących regionów turystycznych Województwa Lubelskiego – sieć wąwozów lessowych, Małopolski Przełom Wisły, naturalna bujna roślinność tworzą niepowtarzalną aurę tego regionu. Wiele cennych przyrodniczo obszarów na tym terenie zostało objętych ochroną prawną w formie rezerwatów, parków krajobrazowych, obszarów chronionego krajobrazu. Wspaniałe pejzaże, unikalne zabytki, ciekawa architektura, nowoczesne spa, walory uzdrowiskowe, wody termalne, smakowita oferta kulinarna wszystko to jest podstawą do budowania ciekawych ofert dla turystów z każdej grupy wiekowej i o różnych zainteresowaniach. Każda z ośmiu gmin Krainy Lessowych Wąwozów ma do zaoferowania szereg niepowtarzalnych atrakcji i możliwości korzystania z bogatej oferty kulturalnej – unikalnych imprez związanych z tradycjami regionu. Wspaniała kuchnia lokalna, możliwość aktywnego wypoczynku i gościnność mieszkańców sprawiają, że warto tu się zatrzymać i poczuć choć przez chwilę magię tego miejsca.

Szlak gmin „Krainy Lessowych Wąwozów”

Na podstawie już istniejących i projektowanych szlaków rowerowych opracowana została trasa integrująca gminy Krainy Lessowych Wąwozów o długości 126,5 km. Prowadzi najciekawszymi krajobrazowo terenami Płaskowyżu Nałęczowskiego, Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, przełomowym odcinkiem Doliny Wisły i Chodelskim Obszarem Chronionego Krajobrazu.Trasa gwarantuje przemieszczanie się turystów pomiędzy poszczególnymi gminami Krainy Lessowych Wąwozów, daje możliwość zwiedzenia największych atrakcji przyrodniczych i kulturowych regionu. Uwzględnia także przeprawę promowana Wiśle. Z jednej strony stwarza szanse odpoczynku na łonie przyrody – nad wodą czy w parku, a z drugiej zwiedzenia największych miast krainy – Puław, Kazimierza Dolnego, Nałęczowa czy Opola Lubelskiego.

Gmina Nałęczów

Położona jest w powiecie puławskim, na obszarze lessowego Płaskowyżu Nałęczowskiego, w dolinie rzek Bystrej i Bochotniczanki, malowniczo meandrujących wśród łąk i wzniesień, porośniętych bujną roślinnością, porozcinanych gęstą siecią wąwozów. Nałęczów, znany kurort o ponad dwustuletnich tradycjach, jest niezwykle atrakcyjnym miejscem wypoczynku, regeneracji organizmu, leczenia chorób serca i innych schorzeń cywilizacjach. Unikalny mikroklimat, walory krajobrazowe, źródła mineralne oraz dobrze przygotowana baza leczniczo-wczasowa, łącząca tradycje z najnowszymi osiągnięciami medycznymi sprawia, że można tu odzyskać siły i zdrowie. Miasteczko może poszczycić się bogatą historią, związaną z pobytem i działalnością wielu znanych osobistości. Najcenniejszym zabytkiem jest Pałac Małachowskich – zbudowany w latach 1771-1775 przez Stanisława Małachowskiego herbu Nałęcz wg projektu Ferdynanda Naxa. Na piętrze – sala balowa z barokowo-klasycystyczną dekoracją stiukową, na parterze – jedyne w Polsce Muzeum Bolesława Prusa – najwierniejszego kuracjusza i kronikarza nałęczowskiego zdroju (autor bywał tu corocznie w latach 1882-1910). Sercem Nałęczowa jest urzekający zielenią i zachęcający do spacerów Park Zdrojowy, przeprojektowany w XIX wieku przez Waleriana Kronenberga. W jego centralnej części urokliwy staw z Wyspa Miłości, a w pobliżu dawny budynek Zakładu Hydropatii (obecnie Sanatorium Książę Józef), Pijalnia Wód i Palmiamia oraz najczęściej odwiedzany obiekt Atrium – SPA, a także Stare Łazienki, Domek Grecki, Willa Angielska (inaczej Dom Gotycki). Na tle nowoczesnych Term Pałacowych figura Chrystusa z 1905 roku, ufundowana przez wdzięczną za uzdrowienie kuracjuszkę. Przy głównych ulicach: Lipowej, Armatnia Góra – zabytkowa zabudowa willowa z przełomu XIX i XX wieku – wille w stylu szwajcarskimi (Podgórze, Oktawia), włoskim: (Ukraina, Raj, Pod Matką Boską) oraz obiekty w stylu zakopiańskim: (Chata Stefana Żeromskiego projektu Jana Koszczyc-Witkiewicza – obecnie muzeum pisarza, kaplica (kościół rektoralny) pw. św. Karola Boromeusza, murowana Ochronka (dzieło JKW), Dom Ludowy. Na wzgórzu, z daleka widoczny kościół pw. Jana Chrzciciela – z XVIII wieku oraz cmentarz, miejsce wiecznego spoczynku lekarzy – „wskrzesicieli uzdrowiska” i wielu innych znanych osobistości (m.in. Michała Elwiro Andriollego, Ewy Szelburg-Zarembiny). Przy drodze do Lublina – Antopol, dawny folwark należący do Antoniego Małachowskiego. Dwór, otoczony parkiem, w XIX wieku był własnością rodziny Śliwińskich, w okresie międzywojennym bywał tu marszałek Rydz-Śmigły. Warto także odwiedzić Czesławice, dawny majątek rodziny Wernickich i Lilpopów. W pałacu, zbudowanym ok. 1750 r. wg projektu Leonarda Marconiego, otoczonym parkiem z rybnymi stawami, częstym gościem był Henryk Sienkiewicz. W pobliżu Nałęczowa -miejscowość Bronice, wieś o średniowiecznym rodowodzie, z klasycystycznym pałacem murowanym w latach 1790-1820 wg projektu Christiana Piotra Aignera i parkiem w stylu angielskim zasadzonym z pomocą ogrodników dworu Czartoryskich w Puławach. W XIX wieku majątek należał do Józefa Dembowskiego, ostatnimi właścicielami (do 1944 roku) była rodzina Wołk-Laniewskich. Miejscowość Drzewce z zespołem dworskim, starym spichlerzem i domkiem myśliwskim, plenipotentówką z początku XIX wieku należała także do klucza dóbr Bronice.

Gmina Wąwolnica

Położona w powiecie puławskim, na Płaskowyżu NałęczowsKim, w dolinie rzeki Bystrej. na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, oferuje wypoczynek i rekreację na świeżym powietrzu, przejażdżki konne, sporty zimowe, kontakt z życiem wiejskim w gospodarstwach agroturystycznych.

Wąwolnica – najstarsza osada grodowa na Lubelszczyźnie (powstanie parafii datowane jest na przełom XI i XII wieku) leżała na starym szlaku handlowym. Za panowania króla Kazimierza Wielkiego była miastem, istniał tu zamek obronny i murowana kaplica. Zachował się dawny miejski układ urbanistyczny z XVI-XVII wieku. Miejscowość znana jako ośrodek kultu Maryjnego, ważny ośrodek pątniczy Archidiecezji Lubelskiej, Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej, z cudami słynącą figurą wzorowaną na rzeźbie Pięknej Madonny z Vimperku. Kościół parafialny pw. św. Wojciecha – z początku XX wieku, zbudowany w stylu neogotyckim, w 2001 roku podniesiony został do godności Bazyliki Mniejszej. W ołtarzu głównym gotycka rzeźba Matki Bożej Wąwolnickiej, w bocznym relikwie św. Faustyny.

Celem pielgrzymek jest także kaplica w pobliskiej miejscowości Kębło, postawiona w miejscu objawienia się Matki Bożej podczas najazdu Tatarów w 1278 roku. W sąsiedztwie kaplicy zespół pałacowo-parkowy Roztworowskich z końca XIX wieku oraz zespół folwarczny z rządcówką, spichlerzem i magazynem zbożowym. (Dla miłośników koni istnieje możliwość przyjemnego spędzenia czasu w siodle, oferowana przez ośrodki jazdy konnej w Kęble i w Łąkach).

Przy drodze prowadzącej do Kazimierza Dolnego miejscowość Celejów – wieś nad rzeką Bystrą, siedziba rycerska Jakuba i Pawła z Chotczy. Zespół pałacowo-parkowy – dawny zamek rodu Choteckich z XV wieku, wielokrotnie zmieniał swój wygląd i właścicieli. Tarłowie przebudowali go wg projektu Franciszka Mayera, kolejnej rozbudowy dokonali Lubomirscy. W latach 1823-1831 rezydencja należała do Czartoryskich, a następnie przeszła w ręce Marcina Klemensowskiego.

Przy szosie prowadzącej z Lublina do Kazimierza – dawna papiernia, jedna z pierwszych w Polsce, wybudowana przez Czartoryskich w 1828 roku. Działała przez 22 lata, zaopatrując w papier m. in. książęcą rezydencję w Puławach, w roku 1850 z powodu braku zamówień, przekształcona w młyn. Dziś pozostały po | I niej tylko malownicze ruiny.

W pobliskim Rąblowie, urokliwie położonym wśród lessowych wzgórz, znajdują się wyciągi narciarskie i odkryty basen kąpielowy.

Gmina Miasto Puławy

Puławy – główne miasto, stolica powiatu, rozlokowane na prawym brzegu, w końcowym odcinku środko-wopolskiego przełomu Wisły, ważny ośrodek naukowy, kulturalny i przemysłowy. Dawna wioska rybacka, od XVII wieku stała się siedzibą najpotężniejszych rodów magnackich: Lubomirskich, Sieniawskich i Czartoryskich, ośrodkiem życia politycznego i kulturalnego doby oświecenia, skutecznie konkurującym z dworem królewskim Stanisława Augusta Poniatowskiego. Złoty wiek Puław, zwanych w owym czasie „Polskimi Atenami”, kończy wybuch powstania listopadowego w 1831 roku i konfiskata majątku. Następuje zmiana nazwy miejscowości na Nowa Aleksandria. Pałac staje się siedzibą Instytutu Panien, a od 1862 roku Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego (obecnie jest siedzibą Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa -Państwowego Instytutu Badawczego).

Główną częścią zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego o pow. 32 ha jest pałac zbudowany w latach 1676-1679 przez Herakliusza Lubomirskiego wg projektu Tylmana z Gameren, przebudowany w początkach XVIII wieku na polecenie Czartoryskich przez Józefa Deybla i Franciszka Mayera. Klasycystyczny kształt nadał rezydencji Christian Piotr Aigner. Z przełomu XVIII i XIX w. pochodzi Świątynia Sybilli (1798-1801), zbudowana na wzór świątyni Westy w Tivoli pod Rzymem, pierwsze w Polsce muzeum. Dom Gotycki – kolejna przeznaczona na cele muzealne budowla powstała w latach 1800-1809. Domek Grecki -dawna oranżeria, Altana Chińska, Brama Rzymska, schody angielskie oraz groty to inne obiekty architektury parkowej z tego okresu. Przy drodze w kierunku Kazimierza, na skraju łachy wiślanej, widoczny jest Pałac Marynki zbudowany w latach 1791-1794 w stylu klasycystycznym wg projektu Ch. P. Aignera dla najstarszej córki Czartoryskich Marii Wirtemberskiej.

We Włostowicach, dawnej wsi starszej niż Puławy, a obecnie dzielnicy miasta, znajduje się kościół pw. św. Józefa wzniesiony z fundacji Elżbiety z Sieniawskich w latach 1725-1728 wg projektu Franciszka Mayera, w 1801 roku odnowiony przez Czartoryskich. W nawie bocznej wiszą obrazy przedstawiające św. Barbarę i św. Teresę autorstwa Kazimierza Wojniakowskiego – ucznia Bacciarellego, do których pozowały księżniczki Zofia i Maria Czartoryskie. Warto zobaczyć cmentarz parafialny, jedną z najstarszych polskich nekropolii z kwaterami rzymsko-katolickimi, prawosławnymi i ewangelicko-augsburskimi z ok. 1790 roku. Spoczywa tu m.in. matka i rodzina Bolesława Prusa. Na wzgórzu przy drodze w kierunku mostu na Wiśle znajduje się kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony z fundacji księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego w latach 1801-1803 wg projektu Ch. P. Aignera w stylu klasycystycznej rotundy wzorowanej na rzymskim Panteonie. Podążając w górę Wisły warto odwiedzić Gołąb – wieś znaną już w XIV wieku – miejsce bitwy Stefana Czarnieckiego ze Szwedami w 1656 roku i zawiązania w 1672 roku Konfederacji Gołębskiej w obronie króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Cenne obiekty to: kościół pw. św. Katarzyny i św. Floriana z lat 1628-1636, wzniesiony w stylu manierystycznym i Domek loretański – kopia kaplicy z Loreto z ceramicznymi rzeźbami proroków – pierwszy tego typu obiekt na ziemiach polskich, zbudowany z fundacji Jerzego Ossolińskiego w latach 1636-1638.

Gmina Janowiec

Połozona w powiecie puławskim na lewym brzegu Wisły, w jej przełomowym, środkowym odcinku, zwanym Małopolskim Przełomem Wisły. Walory krajobrazowe i przyrodnicze oraz bogata oferta kulturalna (turnieje rycerskie, koncerty, festiwale, majówki artystyczno-muzyczne) oraz sąsiedztwo położonego po przeciwnej stronie Wisły Kazimierza Dolnego sprawia, że pobyt tutaj dostarcza wielu wrażeń i ciekawych doświadczeń. Zabudowania Janowca ciągną się wzdłuż wysokiej skarpy wiślanej, na której wznosi się ba-stejowy zamek, jedna z najokazalszych rezydencji w Polsce o charakterze obronnym, zbudowany na początku XVI wieku przez Mikołaja Firleja, rozbudowywany do XVIII wieku. Władały nim magnackie rody m.in. Firlejów, Tarłów, Lubomirskich. Imponujący i widoczny z daleka był dowodem zamożności i potęgi jego właścicieli. Pracowali przy nim światowej sławy architekci: Santi Gucci Fiorentino, Giovanni Batista Falconi i Tylman z Gameren. Potężne mury osnute są legendą pojawiającej się tam „czarnej damy, córki magnata zakochanej w ubogim rybaku i zamurowanej przez ojca w wieży. W XIX wieku zamek często zmieniał właścicieli i powoli popadał w ruinę. Od 1931 roku posiadłość należała do Leona Kozłowskiego, ale pomimo starań, nie udało się odrestaurować zamku, dodatkowo zniszczonego podczas bombardowań drugiej wojny światowej. Dopiero od 1975 roku, po przejęciu zamku przez Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, dokonano częściowej odbudowy i konserwacji ruin, udostępniono do zwiedzania ekspozycje m.in. w Budynku Bramnym, Domu Północnym i obiektach przeniesionych na teren przylegający do zamku: dwór pochodzący z XVIII w., spichlerz zbożowy, drewniany z XIX w., a także stodoła drewniana pochodząca z XIX w.

U podnórza góry zamkowej kościół pw. św. Stanisława Biskupa i św. Małgorzaty, zbudowany latach 1537-1559 na murach gotyckiego kościoła z XIV wieku, przebudowany w latach 1585-1600 wg planów architekta Santi Gucciego, a następnie w stylu renesansowym przez Jakuba Balina. Ołtarz główny w stylu barokowym, w nawie bocznej nagrobek manierystyczny Andrzeja i Barbary Firiejów dłuta Santi Gucciego. Obok kościoła plebania wzniesiona ok. 1614 roku. Turyści, którzy wypłyną statkiem po Wiśle zachwycą się widokiem odsłoniętych warstw skał wapiennych wyrobiska kamieniołomu w Nasiłowie. Wydobywany tam kamień był bardzo popularnym materiałem budowlanym. Pomiędzy Janowcem a Kazimierzem Dolnym kursuje prom samochodowo-osobowy, którym od wiosny do jesieni można przeprawiać się przez Wisłę. (Dawniej przeprawa promowa funkcjonowała w niedalekim Wojszynie). Na terenie Gminy Janowiec znajduje się również drugi prom samochowo-osobowy, który zapewnia przeprawę między Nasiłowem a Bochotnicą. Na południe od Janowca – w Janowicach – znajduje się zbiornik wodny tzw. Zalew Janowice. Na terenie Gminy Janowiec odnaleźć można ciekawą bazę noclegową i gastronomiczną. Ciekawe wydarzenia zapewnia bogate kalendarium imprez cyklicznych odbywających się na terenie Gminy. Czynny wypoczynek uatrakcyjni ośrodek jeździectwa znajdujący się w miejscowości Wojszyn.

Gmina Kazimierz Dolny

Malowniczo położona w powiecie puławskim, na prawym brzegu Wisły, na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Kazimierz Dolny, we wczesnym średniowieczu zwany Wietrzną Górą, z uwagi na bogatą historię i zachowany dawny układ urbanistyczny, zaliczony został do światowej klasy zabytków, w 1994 roku uznany jako Pomnik Historii. Nad miastem góruje, widoczny z daleka – zamek obronny, wzniesiony ok. 1350 roku za czasów panowania króla Kazimierza Wielkiego, w XVII wieku przebudowany w stylu renesansowym. Zniszczony podczas potopu szwedzkiego i późniejszych wojen, pozostawiony własnemu losowi – zamienił się w romantyczną ruinę. Na szczycie wzgórza zamkowego – 20-metrowa, cylindryczna baszta z XIII wieku. Jako tzw. górny zamek pełniła funkcje obronne, była także siedzibą straży celnej, w nocy służyła jako latarnia | rzeczna. Z jej szczytu widoczna pracownia malarska Tadeusza Pruszkowskiego, rozległa panorama na Kazimierz i dolinę Wisły w jej środkowopolskim przełomie (Inny punkt widokowy to Góra Trzech Krzyży). Poniżej zamku – kościół farny pw. św. Bartłomieja i św. Jana Chrzciciela – wybudowany ok. 1325 roku, wielokrotnie przebudowany w XVI wieku oraz w latach 1610-1613 roku przez Jakuba Balina w stylu renesansu lubelskiego. Jednonawowy z trzema przylegającymi kaplicami, jest najbardziej charakterystycznym przykładem budowli sakralnych tego okresu. Wewnątrz renesansowa dekoracja architektoniczna i rzeźbiarska, bogate wyposażenie, w ołtarzach bezcenne kurdybany. Organy z pierwszej połowy XVII wieku, najstarsze w Polsce i jedne z najcenniejszych w Europie, skonstruowane przez Szymona Liliusza, organ-mistrza włoskiego pochodzenia. Przy Rynku Głównym – okazale kamienice mieszczańskie – „perły polskiego renesansu”, zbudowane na początku XVII wieku. Posiadają niezwykle oryginalne dekoracje rzeźbiarskie na fasadach zwieńczonych bogato dekorowanym belkowaniem i rozbudowaną attyką. Najcenniejsze to kamienice Mikołaja i Krzysztofa Przybyłów i kamienica Ceiejowska przy ulicy Senatorskiej. Na Małym Rynku – Synagoga zbudowana w drugiej połowie XVIII wieku w stylu późnego baroku i dawne Jatki to jedyne pozostałości po dawnej dzielnicy żydowskiej. (Przy ulicy Czerniawy znajduje się pomnik wykonany I z macew pochodzących z cmentarza żydowskiego, zniszczonego podczas drugiej wojny światowej). Na Ple-baniej Górze wznosi się kościół i klasztor oo. Reformatów – świątynia pw. Zwiastowania NMP i św. Piotra z Alkantary, murowana w latach 1589-1591. W ołtarzu głównym – cudami słynący obraz Zwiastowania NMP z 1600 roku. Franciszkanie, sprowadzeni do Kazimierza w 1627 roku, rozbudowali kościół, zbudowali klasztor otaczając go potężnym murem. U nabrzeża, wzdłuż dawnego koryta Wisły – spichlerze z I połowy XVII wieku, zbudowane dla kupców handlujących zbożem i innym towarami. Do naszych czasów zachowało się zaledwie kilka. Najbardziej znane to Spichlerz Ulanowskich (obecnie Muzeum Przyrodnicze), Spichlerz „Pod Wianuszkami” (Schronisko Młodzieżowe), Spichlerz Kobiałki (hotel PTTK). Łaźnia (obecnie pensjonat przy ulicy Senatorskiej) zbudowana w 1922 roku i zespół gmachów dawnej Szkoły Rzemiosł Budowlanych z lat 1922-1930, przy ulicy Nadwiślańskiej, Dom Kifnera przy Rynku to przykłady rozwiązań architektonicznych Jana Koszczyc-Witkiewicza. Architekt Karol Siciński jest autorem odbudowy kamienic przy Rynku i projektantem wielu obiektów, m.in. willi „Pod Wiewiórką” (ulica Małachowskiego), obecnie Dom-Muzeum Marii Kuncewiczowej. Atrakcją turystyczną jest także „żywy skansen” w pobliskim Męćmierzu, z wiatrakiem i wiekowymi chałupami starej rybackiej wioski nad Wisłą. W dolinie rzeki Bystrej, przy jej ujściu do Wisły, rozlokowała się miejscowość Bochotnica, znana z noweli Antek Bolesława Prusa. Na wzgórzu ruiny zamku Esterki – pozostałości dawnej warowni z XIV wieku, zbudowanej przez protoplastę rodu Firlejów, zniszczonej podczas wojen w XVII wieku. Według legendy, mieszkała nim Esterka, ukochana króla Kazimierza Wielkiego. Ruiny odwiedza podobno duch późniejszej właścicielki, Katarzyny Zbąskiej, która z bandą zbójców napadała j na przejeżdżające tędy karawany kupieckie. Na krawędzi płaskowyżu leży Parchatka, w końcu XVIII i XIX wieku miejsce romantycznych wycieczek i zabaw dworu puławskiego. Podczas okupacji na terenach nadwiślańskich, w Parchatce, Bochotnicy i Kazimierzu Dolnym, 18 listopada 1942 roku, miała miejsce masowa egzekucja mieszkańców tych miejscowości, dokonana przez oddziały żandarmerii i SS. Dzień ten, nazwany „krwawą środą”, upamiętniają tablice i pomniki ku czci pomordowanych.

Gmina Opole Lubelskie

Leży w południową części Kotliny Chodelskiej, w dorzeczu rzeki Chodelki. Jej walorem są cenne obszary przyrodnicze i krajobrazowe, z urozmaiconą rzeźbą terenu, położone w obrębie Wrzelowieckiego Parku Krajobrazowego. Miasto powiatowe Opole Lubelskie, to dawny gród założył w XIV wieku przez księcia Władysława Opolczyka. Zachował się otwarty układ urbanistyczny z XIV-XVIII wieku z dwoma rynkami: Starym i Nowym. W XVI-XVII wieku był tu silny ośrodek kalwinizmu. Cennym zabytkiem jest pałac wzniesiony w XVII wieku przez Słupeckich, przebudowany w 1740 roku przez Franciszka Mayera w stylu barokowym. Za czasów Lubomirskich przekształcony w stylu barokowo-klasycystycznym wg planów Dominika Merliniego i Ferdynanda Naxa, stał się okazałą rezydencją, konkurującą z pałacem Czartoryskich w Puławach. Kościół pw. Najświętszej Marii Panny, zbudowany w latach 1650-1675, rozbudowany w stylu barokowym, posiada cenną polichromię o tematyce starotestamentowej autorstwa Antoniego Dembickiego. Dzwonnica i brama pochodzi z drugiej połowy XVII wieku. Zespół klasztorny oo. Pijarów – późnobarokowy wzniesiony w połowie XVIII wieku z inicjatywy Jana Tarły wg projektu Franciszka Mayera, obejmuje dawny klasztor z lat 1740-1748 (obecnie plebania) i budynki dawnego Kolegium Pijarskiego z ok. 1750 roku. Mieściła się w nim pierwsza w Polsce szkoła rzemieślnicza, założona w 1761 roku. Jej rektorem był Ignacy Konarski, brat Stanisława. W pobliskim Niezdowie – dawnej wiejskiej rezydencji Aleksandra Lubomirskiego -klasycystyczny pałac zbudowany wg projektu Dominika Merliniego w latach 1785-1787. Park założony w XVIII wieku, przeprojektowany w 1905 roku przez Waleriana Kronenberga, jest jednym z największych parków w województwie lubelskim. Godną uwagi jest także zabytkowa cukrownia z 1884 roku, zbudowana wg projektu Eugeniusza Klayca. W Woli Rudzkiej zachowały się pozostałości zespoli folwarcznego z murowanym czworakiem z ok, 1900 roku i czynny obecnie młyn wodny z 1909 roku. W miejscowości Wrze-lowiec (dawne miasto Wrzelów) godny uwagi kościół pw. Trójcy Przenajświętszej i MB Częstochowskiej z fundacji Zofii Lubomirskiej, wzniesiony w latach 1777-1784 w stylu klasycystycznym, na planie ośmioboku z kopułą zwieńczoną latarnią. Dzwonnica murowana, ogrodzenie z czteroma kapliczkami i bramką oraz plebania pochodzą z końca XVIII wieku. W miejscowości Kluczkowice zachował się zespół pałacowo-parkowy rodziny Kleniewskich. Eklektyczny pałac, o cechach klasycystycznych, zbudowany w latach 1821-1831, przebudowany w końcu XIX wieku wg projektu Konstantego Wojciechowskiego, jest cennym przykładem wiejskiej rezydencji ziemiańskiej tego okresu. Wewnątrz zachowała się oryginalna biblioteka w stylu zakopiańskim, projektowana przez Stanisława Witkiewicza. Park krajobrazowy z ok. 1838 roku, z licznymi drzewami – pomnikami przyrody. Obok stawy rybne, nad największym z nich znajduje się ośrodek wypoczynkowy i plaża. Emilcin to miejscowość, gdzie miało miejsce, w maju 1978 roku, najsłynniejsze w Polsce spotkanie III stopnia. Zdarzenie to upamiętnia jedyny w kraju pomnik UFO – odsłonięty 25 października 2005 roku.

Gmina Poniatowa

Leży w powiecie opolskim, w zasięgu Chodelskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Miasto Poniatowa usytuowane jest na dwóch wzniesieniach podzielonych doliną rzeki Kraczewianki. Osobliwy urok tego miejsca wynika z piękna krajobrazu, którego malowniczość podkreśla okalający miasto pierścień lasów, zajmujący 50% powierzchni, obfitujący w zwierzynę i ok. 100 gatunków ptaków. Sprzyjające warunki klimatyczno-zdrowotne sprawiają, że można w tutejszym sanatorium leczyć schorzenia dróg oddechowych. Powstanie miasta związane jest z inwestycjami Centralnego Okręgu Przemysłowego w 1937 roku.

Atut Poniatowej to położone w samym sercu miasta zbiorniki wodne. Na uwagę zasługuje w szczególności znajdujący się przy Hotelu „Słowik” okazały zalew z wydzielonym basenem pływackim, akwenem przeznaczonym do pływania na rowerach wodnych, boiskiem do gry w siatkówkę plażową oraz placem zabaw. Na turystów czeka również nowo oddany wielofunkcyjny kompleks boisk sportowych, położony w centrum miasta. Można tam pograć w piłkę nożną, ręczną, siatkówkę, koszykówkę i tenisa ziemnego. W pobliżu boisk znajduje się również kryta pływalnia.

Niebywałą atrakcją jest także prężnie działająca sekcja jeździecka, która swą bazę posiada w Kra-czewicach Rządowych. Obecnie sekcja dysponuje 20 końmi. Najmłodsi mają możliwość dosiąść kucyka Hals, który jest maskotką sekcji. Nieco starszym dzieciom, powyżej 12 roku życia, proponowana jest nauka jazdy konnej od podstaw. Dla tych, którym tajniki hippiki nie są nowością, instruktorzy polecają wyjazdy konne w teren oraz szkolenie w skokach przez przeszkody.

W pobliżu Poniatowej znajduje się miejscowość Kraczewice, dawna własność Dobiesława Kmity, wojewody lubelskiego w XV wieku. W parku mieści się XIX-wieczny pałac secesyjny, zbudowany przez rodzinę Geriiczów. Obecnie działa tutaj Dom Muzyki, siedziba znanego zespołu „Szczygiełki” oraz zespołu muzyki dawnej „Scholares Minores pro Musica Antiqua”. W pobliżu znajduje się kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, drewniany, zbudowany w 1920 roku wg projektu Brzeskiego oraz plebania drewniana z lat 20. XX wieku i dzwonnica z 1936 roku.

Gmina Wojciechów

Położona jest na Płaskowyżu Nałęczowskim, w otulinie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Wojciechów – siedziba gminy, to wieś o średniowiecznym rodowodzie, stanowiąca ważny w tym regionie ośrodek agroturystyczny o żywych tradycjach kowalskich. Jego największą atrakcją turystyczną jest czterokondygnacyjna Wieża Ariańska opisana przez Stefana Żeromskiego w Nawracaniu Judasza. Zbudowana została w XVI wieku przez rodzinę Pileckich herbu Leliwa jako wieża mieszkalna i obronna zarazem. Mieścił się w niej także zbór kalwiński. Obiekt był kolejno w posiadaniu rodów Spinków, Orzechowskich, Morskich, Grodzickich, Świeżawskich i Popławskich. Z czasem stracił funkcję mieszkalną i został przeznaczony na magazyn zbożowy. W 1910 roku, opustoszałą wieżę, przejęło Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości i już po roku rozpoczęto tu prace remontowe kierowane przez Jana Koszczyc-Witkiewicza. Remont przerwała wojna. Dopiero w 1975 oddano odbudowaną wieżę na potrzeby Gminnego Ośrodka Kultury. Obecnie mieści się w niej również Muzeum Kowalstwa oraz Wojciechowskie Muzeum Regionalne. W otoczeniu zachowały się fragmenty wałów, fos ziemnych i muru obronnego z XVI wieku.

W Wojciechowie na uwagę zasługuje także kościół pw. św. Teodora, późnobarokowy, modrzewiowy, o konstrukcji zrębowej, ufundowany przez Teodora Orzechowskiego w 1725 r. Wewnątrz barokowy ołtarz główny i rokokowe ołtarze boczne z bezcennymi kurdybanami z koźlej skóry, bogato zdobione wzorami tłoczonymi i malowanymi. Na cmentarzu przykościelnym drewniana dzwonnica wybudowana równocześnie z kościołem oraz grobowiec Felicjany z Fredrów Grodzickiej z 1892 roku. W otaczający kościół parkan murowany wtopiona jest płyta nagrobna Stanisława Spinka z XVI wieku. Na cmentarzu grzebalnym – murowana kaplica grobowa Świeżawskich z XIX weku.

W centrum Wojciechowa – kuźnia Romana Czemieca, działająca od 1920 roku, znana z odbywających się tu Ogólnopolskich Spotkań Kowali i Warsztatów Kowalskich. W pobliskich Palikijach – pałac w stylu klasycystycznym z pierwszej połowy XIX wieku, otoczony parkiem z końca XVII wieku, przekomponowanym przez Waleriana Kronenberga. W miejscowości Łubki – drewniany, parterowy dwór z końca XIX wieku, zbudowany stylu klasycystycznym na planie wydłużonego prostokąta. W Nowym Gaju murowany młyn wodny z 1920 roku, z ekspozycją kolekcji minerałów.

Malownicza okolica kusi do spacerów i przejażdżek rowerowych. Pretekstem do poznania gminy Wojciechów może być wędrówka szlakami młynów wodnych czy przydrożnych kapliczek.

Wojciechów posiada dobrze rozwiniętą bazę noclegową i gastronomiczną. Kwatery agroturystyczne oferują gościom wygodne pokoje z łazienkami oraz kuchnię regionalną. Tutejsze lokale gastronomiczne słynąz doskonałej golonki i pierogów z grzybami.

Powiat tomaszewski

Powiat tomaszewski – informacje ogólne

Położenie i dojazd

Powiat tomaszowski jest jednym z 24 powiatów województwa łódzkiego. Leży w centralnej Polsce, w południowo – wschodniej części województwa łódzkiego. Obszar powiatu, o powierzchni 1026 km2, rozciąga się między 19°43′ a 20°26’20” długości geograficznej wschodniej oraz między 51°25’20” a 51°46,20″ szerokości geograficznej północnej.

Korzystne położenie powiatu tomaszowskiego w centrum Polski z największymi kopalniami piasku kwarcowego zlokalizowanymi na pd-wsch. od Tomaszowa Maz., najwyższa lesistość powiatu w Polsce centralnej (33%) powodują, że obszar powiatów tomaszowskiego i opoczyńskiego jest największym „zagłębiem ceramicznym” a zalesiona dolina Pilicy wraz z Zalewem Sulejowskim potężnym zagłębiem „przemysłu turystycznego”. Wiele dziesiątków kilometrów tras rowerowych, pieszych szlaków turystycznych oraz szlak wodny rzeki Pilicy (kajaki) to miejsce aktywnego wypoczynku wielu tysięcy Polaków.

Przez powiat przebiegają ważne szlaki komunikacyjne. Sam Tomaszów Maz. – stolica powiatu to ważny węzeł drogowy i kolejowy. W mieście krzyżują się drogi: międzynarodowa droga E-67 (K 8) łącząca Warszawę przez Piotrków Tryb. i Wrocław z Pragą oraz Katowicami drogą E 75 (K 1) od Piotrkowi, droga krajowa nr 48 (K 48) prowadząca od międzynarodowej trasy E67 (K 8) z Tomaszowa Mazowieckiego w kierunku Radomia, Lublina i wschodniej granicy Polski, oraz droga wojewódzka Nr 713 Łódź – Januszewice, łącząca się z drogą K 12 (Piotrków Tryb. – Radom – Lublin) w okolicach Opoczna. Jadąc z Warszawy popularną „gierkówką” (E 67, K 8) po 110 km docieramy do stolicy powiatu. Ten sam ciąg drogowy, ale z Katowic (inne ozn. E 75, KI) po 190 km doprowadzi nas do Tomaszowa Maz. Z Radomia czy Kielc to ok. 90 km. Z Łodzi drogą W713 to tylko 55 km.

Tomaszów Mazowiecki ma również bezpośrednie połączenia kolejowe z Łodzią, Koluszkami, Radomiem, Opocznem i Skarżyskiem Kamienną.

Ukształtowanie terenu i środowisko geograficzne

Rzeźba terenu została ukształtowana w głównej mierze przez zlodowacenie środkowopolskie stadiał Warty i Pilicy, a następnie przemodelowana w zmiennych warunkach klimatycznych młodego plejstocenu i holocenu. Powierzchnia terenu obniża się w kierunku wschodnim od ok. 215 m n.p.m. w okolicach Będkowa i Rokicin, do ok. 160 mn.p.m. w rejonie Rzeczycy. W części południowej teren wznosi się na wysokość ok. 210 m n.p.m., natomiast na północy obszaru najniżej położona jest dolina Rawki ok. 160 m n.p.m. Najważniejszym elementem rzeźby terenu jest dolina rzeki Pilicy i doliny jej dopływów: Wolbórki i Czarnej. Wysokości bezwzględne w dolinie Pilicy osiągają wartość od 180 m n.p.m. – przy tamie w Smardzewicach do 143 m n.p.m. w Inowłodzu.

Szerokie koryto rzeki (80-120 m) sprzyja częstym przerzutom nurtu. Na obszarze powiatu Pilica ma kilka odcinków przełomowych: w okolicach Tomaszowa – Brzustówki, w okolicach Inowłodza oraz Żądło wic i Gapi-nina. Przez powiat przebiega dział wodny II rzędu między dorzeczami Pilicy i Bzury.

Takie położenie topograficzne i geomorfologiczne sprzyjało rozwojowi miejscowości, lokowaniu przemysłu oraz umożliwiało budowę dróg.

Struktura użytkowania terenu w powiecie przedstawia się następująco: 59,6% to użytki rolne, 31,7% lasy, 8,7% pozostałem formy. Cechą charakterystyczną jest duża lesistość.

Klimat

Klimat powiatu tomaszowskiego ma charakter przejściowy z wpływami klimatu oceanicznego zimą i kontynentalnego latem, przy czym długotrwałe i silne mrozy występują sporadycznie. Nizinny charakter obszaru umożliwia swobodny przepływ mas powietrza, z wyraźną przewagą przepływów w układzie równoleżnikowym.

Okres wegetacyjny jest dość długi i trwa około 210 dni. Roczna suma opadów atmosferycznych wynosi około 550 mm. W okresie wegetacyjnym opady są zwykle mniejsze od parowania, co prowadzi do suszy gruntowej. Okres grzewczy trwa z reguły od początku października do ostatniej dekady kwietnia.

Historia

Jeszcze w początkach XIX w. dorzecze środkowej Pilicy porastały rozległe puszcze. Osadnictwo rozwijało się tutaj w postaci izolowanych polan, a jedną z najstarszych miejscowości jest Inowłódz. Istnieją również na terenie powiatu ślady osadnictwa przedhistorycznego, np. wielkie cmentarzysko z epoki brązu pod Cie-błowicami. Przez cały ciąg historycznych dziejów Polski ziemie obecnego powiatu stanowiły puszczańską rubież pomiędzy Małopolską, Mazowszem i Wielkopolską. Do dziś przetrwały jeszcze obszerne kompleksy lasów smardze-wickich i spalskich zwane Puszczą Pilicką.

Niektóre osady na przełomie wieków rozwijały się stosunkowo szybko. Prawa miejskie otrzymały za panowania Kazimierza Wielkiego (prawdopodobnie w roku 1358) Budziszewice, w podobnym czasie Inowłódz, w 1428 roku – Ujazd oraz w 1453 roku – Będków. Prawa miejskie zostały jednak odebrane tym miejscowościom po powstaniu styczniowym. Tomaszów Mazowiecki będąc miastem prywatnym prawa miejskie otrzymał 6 lipca 1830 r.

Teren powiatu był świadkiem wielokrotnych przemarszów wojsk i potyczek wojennych. Przez wieś Żelechlinek i Budziszewice król Władysław Jagiełło prowadził swoje wojska w czerwcu 1410 r. WInowłodzu rozbijały się hordy tatarskie oraz rozgrywały się krwawe walki między Wittenbergiem a hetmanem Czarnieckim. Przez gminę Rokiciny w 1812 r. przechodziły podczas wyprawy na Rosję, wojska napoleońskie. Świadczą o tym mogiły poległych i zmarłych z głodu oraz zimna żołnierzy francuskich.

W okresie II wojny światowej w Tomaszowie i okolicach działał ruch oporu. Działacze podziemia byli prześladowani przez gestapo. Miasto było siedzibą władz powiatowych bowiem władze hitlerowskie zlikwidowały powiat opoczyński i rawski, a utworzyły powiat tomaszowski. W jego skład weszła również część byłego powiatu brzezińskiego, która znalazła się na terenie Generalnej Guberni.

Znani ludzie

Źródła historyczne potwierdzają, iż z wieloma miejscami w powiecie tomaszowskim związani byli ludzie literatury i sztuki. W miejscowości Prążki (gm. Będków) młodzieńcze lata spędzał noblista Władysław Stanisław Reymont, autor m.in. „Chłopów” oraz „Ziemi obiecanej”. Wiatach 1779 – 1804 proboszczem parafii rzeczyckiej był znany historyk i pamiętnikarz – ksiądz Jędrzej Kitowicz, autor dzieł „Opisy obyczajów za panowania Augusta U” i „Pamiętniki – czyli Historia Polski”. Osobą blisko związaną z Rzeczycą była również Narcyza Żmichowska – pisarka, prekursorka polskiej powieści psychologicznej. W latach 1839 -1857 mieszkała w majątku u rodziny, a przez 3 lata swojego pobytu była nauczycielką w miejscowej szkole.

Z gminą Lubochnia związane są dwa nazwiska wielkich Polaków: Andrzeja Frycza Modrzewskiego – myśliciela doby renesansu, pisarza, działacza społeczno – religijnego, który wraz z małżonką był właścicielem Małcza i sąsiednich miejscowości oraz Wojciecha Bogusławskiego – twórcy Teatru Narodowego, który za zasługi dla sceny narodowej otrzymał w darze folwark rządowy Jasień. Na cmentarzu w Lubochni znajduje się grób żony Bogusławskiego – Karoliny Augusty z Siegmundów Bogusławskiej.

Z Węgrzynowicami (gm. Budziszewice) związany był poeta i pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek, natomiast w Inowłodzu i okolicach gościł często poeta Julian Tuwim. Z malowniczo położoną miejscowością Spała związany był Prezydent RP Ignacy Mościcki, który miał tu swoją rezydencję. W Tomaszowie urodził się Bogusław Mec znany piosenkarz i kompozytor.

Również z Tomaszowem związani są znani sportowcy: Wiesław Gawłowski (mistrz świata z Meksyku 1974) i Edward Skorek (trzykrotny olimpijczyk i mistrz świata).

Administracja

Powiat tomaszowski został utworzony w wyniku reformy administracyjnej państwa 1 stycznia 1999 r. Graniczy z sześcioma innymi powiatami województwa łódzkiego: rawskim, skierniewickim, łódzkim wschodnim, brzezińskim, piotrkowskim i opoczyńskim, a na wschodzie również z powiatem grójeckim wchodzącym w skład województwa mazowieckiego. Powiat tomaszowski, w skład, którego wchodzą 263 miejscowości wiejskie i 1 miasto, podzielony jest na 11 gmin -10 wiejskich: Będków, Budziszewice, Czerniewice, Inowłódz, Lubochnia, Rokiciny, Rzeczyca, Tomaszów Maz., Ujazd i Żelechlinek. Siedzibą władz, tego, szóstego pod względem liczby ludności (120.446) i piątego pod względem powierzchni powiatu województwa łódzkiego, jest miasto Tomaszów Mazowiecki, którego obszar wydzielony administracyjnie jako gmina miejska, zajmuje powierzchnię 4130 ha i zamieszkuje w nim 66,1 tys. mieszkańców.

Kultura ludowa

Powiat tomaszowski swoim zasięgiem administracyjnym obejmuje cztery regiony etnograficzne: rawski i opoczyński, dla których naturalną granicą jest rzeka Pilica, i na wschód od nich – obrzeża regionów piotrkowskiego i brzezińskiego.

Kultura ludowa tych regionów, zbadana i opisana w wielu publikacjach, zachowała do dziś wiele elementów głównie z zakresu sztuki ludowej, rękodzieła i folkloru.

Jeżeli spojrzymy na mapę powiatu tomaszowskiego wędrówkę po wsiach, w których spotykamy twórców autentycznie uprawiających sztukę i rękodzieło ludowe, rozpoczniemy od wsi Smardzewice w regionie opoczyńskim. Odwiedzimy tutaj znakomitą koronczarkę Cecylie Król oraz kultywujący regionalny folklor zespół ludowy „Smardzewianie”. Obok we wsi Twarda działa wysoko ceniony i nagradzany zespół folklorystyczny „Sami Swoi” a w Cie-błowicach występujący w oryginalnych strojach opoczyńskich zespół „Ciebłowianie”.

Za Pilicą, na północy, rozciąga się region rawski. Wyróżnia się charakterystycznymi wielonicielnicowymi tkaninami wełnianymi o motywie kostkowym zwanymi „kilimami”, stylowymi strojami i pięknymi krzyżykowymi, wielobarwnymi haftami, którymi zdobione były lniane, przyramkowe koszule, ręczniki i poszewki. Region rawski wyróżniał się ozdobami izby ludowej przede wszystkim wycinankami tzw. „rózgami”, „kwadaratami zkulosami” i „ laleczkami”. Jeszcze w połowie lat 90 – tych. XX wieku Królowa Wola, Zakościele, Rzeczyca słynęły ze znakomitych wycinanka-rek, które tworzyły niepowtarzalne, misterne, ażurowe „kółka” i „kwadraty”. Dziś w Rzeczycy odwiedzić możemy wycinankarki Mariannę Zarębę i Genowefę Bąk – Kosiacką, w Sa-dykierzu tkaczki – Juliannę Pawlak i Genowefę Rydz, a w Łęgu – Genowefę Chaber – pisan-karkę, Józefę Wolak – tkaczkę w Żądłowicach i w Jasieniu – Helenę Bernaciak wykonującą ozdoby papierowe. Warto także odwiedzić Ujazd w regionie brzezińskim, wieś o rodowodzie sięgającym XIII wieku, w której mieszka jedyny w powiecie kowal Tadeusz Radomski kultywujący rzemiosło i wykonujący tradycyjnymi technikami ciekawe, artystyczne wyroby.

Kulturę wiejską podtrzymują również zespoły ludowe z położonego nad Wolbórką Będkowa tj. „Ludowiacy od Będkowa” i „Fajne Babki” oraz „Łucybabki” z gm. Ujazd. Ich repertuar jest szeroki i obejmuje nie tylko regionalne pieśni, tańce i obrzędy, lecz także folklor z innych regionów oraz popularne pieśni współczesne. Dzięki organizowanym przez powiat i gminy cyklicznym, powiatowym imprezom kulturalnym takim jak: na koniec karnawału Ostatki w gm. Rokiciny, w marcu Konkurs Palm i Pisanek Wielkanocnych w Będkowie, w maju Konkurs Potraw Regionalnych w Czerniewicach, w czerwcu Sobótki w Smardzewicach i Miodo-branie w Żelechlinku, w lipcu – Konkurs Ubijania Masła w Lubochni, w październiku Święto Ziemniaka, a w listopadzie Pierzawka w Rzeczycy, oraz Kiszenie Kapusty w Budziszewicach – zwyczaje ludowe są podtrzymywane i ciągle żywe.

Literatura i sztuka

Istotny wpływ na kształtowanie kultury powiatu i jego oblicza ma Stowarzyszenie Amatorów Plastyków w Tomaszowie Maz. Dorobek artystyczny członków stowarzyszenia reprezentowany jest na licznych wystawach i plenerach. Członkowie biorą udział w licznych konkursach wojewódzkich i ogólnopolskich. Stowarzyszenie współpracuje z Muzeum oraz Miejską Biblioteką Publiczną w Tomaszowie Maz., gdzie prezentuje swoje prace, z samorządami gminy Rzeczyca, Będków, Budziszewice i Lubochnia, a także z Garnizonowym Klubem Oficerskim w Nowym Glinniku, Jednostką Wojskową w Koszarach, Biblioteką w Lubochni i Budziszewicach oraz Muzeum w Opocznie. Stowarzyszenie jest organizatorem wojewódzkiego konkursu „Ocalić od zapomnienia” oraz współorganizatorem ogólnopolskiego pleneru malarskiego w Rzeczycy.

Od 1993 r. w Młodzieżowym Domu Kultury w Tomaszowie Maz. działa Teatr Młodzieżowy, skupiający tomaszowską młodzież szkół średnich. Od początku swojej działalności teatr wystawia spektakle powstałe na motywach zaczerpniętych z klasyki teatru dramatycznego. Głównie realizowane są projekty sceniczne o charakterze eksperymentalnym.

Sport

Na szkolnych boiskach i salach sportowych oraz obiektach klubowych przygodę ze sportem rozpoczynali wybitni mistrzowie, na czele z medalistami olimpiad i mistrzostw świata – Edwardem Skorkiem, Wiesławem Gawłowskim i Wandą Panfil.

Nie sposób wymienić wszystkich spośród setek reprezentantów kraju i medalistów imprez sportowych o zasięgu krajowym, europejskim i światowym. Trudno pominąć jednak choćby pozostałych olimpijczyków – Stanisławę Pietruszczak – Wąchałę, Jana Jóźwika, Jerzego Szymczyka, Jaromira Radke, Pawła Abratkiewi-cza, Sławomira Barula, Marię Michalak- Ciach, Jana Szczepańskiego i Ewę Wojtaszek-Wisłę.

Dorobek kilkudziesięciu minionych lat jest wciąż pomnażany. Aktualnie w naszym powiecie najpopularniejszymi dziedzinami sportu są: piłka siatkowa, łyżwiarstwo szybkie, lekka atletyka i kręglarstwo. Przedstawiciele tych dyscyplin odnoszą szczególnie wartościowe sukcesy. Wciąż najliczniejszą grupę młodzieży przyciąga piłka nożna, którą z wielkim powodzeniem uprawiają również dziewczęta. Wspalskim Ośrodku Przygotowań Olimpijskich funkcjonuje Szkoła Mistrzostwa Sportowego w piłce siatkowej, w której wyrastają medaliści mistrzostw świata i Europy oraz przyszli reprezentanci w piłce siatkowej mężczyzn.

Powiat tomaszowski należy do najbardziej usportowionych regionów kraju. Dominującą rolę w tym zakresie odgrywa kilkadziesiąt aktywnie działających Stowarzyszeń Sportowych i Uczniowskich Klubów Sportowych, na czele z Powiatowym i Szkolnym Związkiem Sportowym oraz Miejskim Towarzystwem Kultury Fizycznej.

Turystyka w gminie Kozienice

Turystyka w gminie Kozienice

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozienicach
Renata Maj it-kozienice@wp.pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Kozienice

Miasto położone na skraju Puszczy Kozienickiej. Istnieje wiele przekazów o pochodzeniu nazwy Kozienice. Wywodzono ją od „kozieńców” – legowisk saren, od dawnej nazwy rzeczki Zagożdżonki – Kozielniczki, jak również od legendarnego królewskiego powiedzenia na polowaniu, kiedy to król strzelając do sarny chybił, a wtedy dworzanie wykrzyknęli chórem: „ kozie nic”. I chociaż zdarzenia tego nie odnotowano w annałach, historyczną prawdą jest fakt częstego przebywania w Kozienicach koronowanych głów. Zapalony myśliwy Władysław Jagiełło, który w czasie podróży na Litwę zatrzymywał się na polowania, zbudował tu dwór myśliwski, a nawet był w 1394 fundatorem kościoła.

Zimą 1409-1410 r. rozpoczęto budowę mostu pontonowego, który spławiony Wisłą do Czerwińska posłużył do przeprawy wojskom idącym pod Grunwald.

Rodowód osady sięga X stulecia, o czym świadczy zachowana w Starej Wsi (obecnie włączonej do miasta) zabudowa w półkole, charakterystyczna dla wsi słowiańskiej. Pierwsza wzmianka z 1206 r. dotyczy nadania Kozienic zakonowi Norbertanek z Płocka. Od 1429 r. do końca XVIII w. – własność królewska.

Jednym z ważniejszych wydarzeń w historii miasta były urodziny 1 stycznia 1467 r. króla Polski Zygmunta I Starego, co upamiętnia zachowany do dziś w parku pałacowym renesansowy obelisk z 1527 r.

W 1549 r. nastąpiło uzyskanie od monarchy Zygmunta II Augusta przywileju lokacyjnego na prawie niemieckim. 3 lipca i 5 50 r. Sejm Walny w Piotrkowie zatwierdził prawa miejskie dla Kozienic.

W 1656 r. Stefan Czarniecki stoczył pod Kozienicami bitwę, w której zwycieżył Szwedów. Rok później książę siedmiogrodzki Jerzy II Rakoczy (sprzymierzeniec szwedzki) w rewanżu za czyn Czarnieckiego, zniszczył miasto. Po 47 latach (w 1704 r.) wojska szwedzkie znów spustoszyły Kozienice.

Po wielkim pożarze w 1782 r. król Stanisław August Poniatowski rozpoczął odbudowę miasta. Wtedy dla Kozienic był to okres świetności, o czym przypominają do dziś zachowane zabytki. Można tu obejrzeć zespół pałacowo-parkowy, który został zbudowany w XVIII w. wg projektu Franciszka Placidiego dla króla, następnie przebudowany w 1839-65 dla gen. Iwana Dehna, który otrzymał majątek Kozienice za zasługi dla Rosji i raz jeszcze w stylu renesansu francuskiego w latach 1896-1900 przez Franciszka Arveuf. Do dziś zachowała się jedynie oficyna kuchenna wraz z wozownią, stajnią, budynkiem z wieżą (reszta została spalona przez Niemców w 193911, w której mieści się Muzeum Regionalne w Kozienicach oraz cokoły pod rzeźby z czasów stanisławowskich, przedstawiające polowania na dzika i niedźwiedzia (rzeźby zrekonstruowano po zniszczeniu ich w 1942 r.). W odbudowanym pałacu swoją siedzibę mają Urząd Miejski i Urząd Skarbowy Na dziedzińcu z lat 1839-65, otoczony kolumnami. Po śmierci architekta Placidiego prace kontynuował |an Kanty Fontana. Cały projekt odbudowy związany był z koncepcją uczynienia z Kozienic ośrodka przemysłowego, będącego jednocześnie rezydencją królewską. Oprócz pałacu powstała fabryka bronfialnej, produkująca gwintowane sztucery zakłady metalurgiczne tzw. hamernia oraz warsztaty garbarskie.

W 1795 r. w wyniku III rozbioru Polski, Kozienice przypadły monarchii austriackiej wchodząc w skład tzw. Galicji Zachodniej. Stan ten trwał do 1809 r., kiedy w wyniku zwycięstwa wojsk Napoleona Bonapartego nad Cesarstwem Austriackim włączono do Księstwa Warszawskiego część ziem zaboru austriackiego. W tym samym roku rozegrała się zwycięska bitwa pod Kozienicami. Gen. Józef Zajączek rozgromił Austriaków.

Bardzo ważnym wydarzeniem jest ustanowienie powiatu kozienickiego w 1867 r. Dzięki temu została zbudowana szosa do Radomia, a w !9I0 r. powstała linia kolejowa łącząca Kozienice z Bąkcwcem, dalej prowadząca do Radomia i Lublina.

Po wybuchu II wojny światowej Kozienice znalazły się w rejonie działań armii „Prusy”. Wiatach 1940-45 przeprowadzono wiele akcji zbrojnych AK i BCh, ale miało tu miejsce też wiele aresztowań i egzekucji.

W 1942 r. Niemcy zlikwidowali miejscowe getto (przed wojną 50% mieszkańców stanowili Żydzi). W końcu 15 stycznia 1945 r. nastąpiło wyzwolenie miasta spod okupacji niemieckiej, leszcze w tym samym roku powstała fabryka kalafonii i terpentyny, w 1963 r. – fabryka mebli, a w 1968 r. rozpoczęto budowę największej w Polsce elektrowni opalanej węglem kamiennym – Elektrowni Kozienice. Od tego czasu nastąpił szybki rozwój miasta.

Do innych zabytków architektury należą: cmentarz żydowski z początku XVI I w., na którym zachowały się fragmenty 102 nagrobków. Cmentarz grzebalny parafii rzymskokatolickiej założony w poł. XIX w., ponadto kwatery prawosławnych, legionistów polskich z 1 wojny światowej, żołnierzy poległych w 1939 i 1945 r. Cmentarz rodziny Dehnów założony w I poł. XIX w., najstarszy zachowany nagrobek pochodzi z 1845 r. Do zabytków architektury sakralnej należą: kościół p.w. Świętego Krzyża, pierwotnie drewniany, ufundowany przez Władysława Jagiełłę w 1394 r., obecny murowany, wzniesiony w latach 1868-1869. Wewnątrz rokokowe ołtarze z obrazem Matki Boskiej z XVII w. Zespół budynków Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. W mieście zachowały się też: kramy z poł. XIX w. częściowo drewniane z podcieniami na drewnianych słupach, willa w stylu modernizmu z 1923 r. (ul. Kochanowskiego 20), hamernia.

Kozienice to także miejsce narodzin znakomitego kompozytora, dyrygenta, aranżera i świetnego pianisty Bogusława Klimczuka – autora takich utworów jak „Rudy Rydz”, „jabłuszko pełne snu” i Jgzarny Alibaba”.

Na jego cześć w Kozienicach już od 2002 r. odbywa się Ogólnopolski Festiwal Piosenki Polskiej noszący jego imię.

Brzeźnica

Wzmiankowana już przez Jana Długosza w Liber beneficiorum dioecesis cnacoviensis (XV w.). Kiedy pierwsi mieszkańcy tych terenów przyjęli chrześcijaństwo, benedyktyni sieciechowscy zbudowali tu kapliczkę, tworząc tym samym filie parafialne należące do opactwa w Sieciechowie. Pierwsza taka filia składająca się ze wsi Brzeźnica, Mozolice i Psary powstała ok. 1250r.

Za panowania Kazimierza Wielkiego (1333-1370), który wprowadził prawo niemieckie, osa$$ictwo zaczęło się szybko rozwijać, bo osadnicy mogli swobodnie nabywać ziemię i ją dziedziczyć. Dzięki wzmożonemu osadnictwu wieś zaczęła rozwijać się gospodarczo jak i pod względem zaludnienia. Oddalenie się też koryta Wisły od wsi o ponad 2 km spowodowało, że powiślane grunty stawały się urodzajnymi polami uprawnymi. Wtedy to w Brzeźnicy ustawiono drewniany krzyż, na miejscu którego w XV w. stanął drewniany kościół. Podczas wojen szwedzkich świątynia została spalona w 1657 r., a w 1671 r. odbyła się już konsekracja nowego drewnianego kościoła p.w. św. Leonarda. Po 100 latach opat Leonard Prokopowicz rozpoczął budowę już murowanego kościoła w stylu baroku. Zakończono ją w 1780 r. Drewniane ołtarze wykonali benedyktyni sieciechowscy. W 1891 r. Brzeźnica przeżyła tragedię, spaliła się m.in. plebania (pożar zniszczył księgi parafialne), we wsi spłonęło 114 zabudowań. Na szczęście kościół i dzwonnica nie ucierpiały. Z czasem kościół stawał się za ciasny dla wiernych, więc w 1911 r. przystąpiono do budowy nowego, którego jednak nie ukończono na skutek wybuchu I wojny światowej. Po wkroczeniu Niemców do Brzeźnicy kościół stał się celem dla artylerii rosyjskiej stacjonującej w Dęblinie, uważano jego wieżę za dogodny punkt obserwacyjny wojsk niemieckich.

Po odejściu Niemców do wsi wkroczyli Austriacy, którzy w i 915 r. wysadzili kościół i przyległe budynki w powietrze. W 1921 r. przystąpiono od odbudowy zniszczonych obiektów. Budowę świątyni zakończono w 1934 r. To tu znajduje się drewniana ambona ze zniszczonego i rozebranego pod koniec lat 30-tych kościoła garnizonowego w Kozienicach, wyrzeźbiona przez legionistę – uczestnika bitwy pod Laskami i Anielinem.

Cudów

Idąc z Kozienic w kierunku Wisły mijamy Państwową Stadninę Koni i po 2 km docieramy do drewnianej kapliczki położonej na obrzeżach wsi Cudów. Początki kaplicy sięgają początku XVIII w. Wystawił ją w czasie „morowego powietrza” ówczesny proboszcz kozienicki ks. W. Cięciwa. Miejscowe podanie głosi, że po drugiej stronie drogi na lipie objawiła się Matka Boska. Może dlatego przysiółek nazwano Cudowem.

Cudowna lipa została ścięta w końcu XIX w., a kaplicę przeniesiono o kilkadziesiąt metrów dalej. Wewnątrz kaplicy jest mały chór, ołtarz z obrazem przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem, a nad ołtarzem sentencja: „Chrystus puka do Twych drzwi”. Przed kaplicą stoi krzyż, po raz pierwszy postawiony w 1894 r. na pamiątkę zarazy. Napis na nim głosi: „Męko Syna Bożego, broń nas od powietrza morowego”.

Janików

Wieś istniała już w średniowieczu. Jan Długosz w poł. XV w. wspomniał, że Wielki Janików graniczy z Kozienicami. Był on od XV w. własnością benedyktynów sieciechowskich. Częste przebywanie opatów w Janikowie wskazuje na to, że istniał tu dwór.

Na pograniczu Janikowa i Starej Wsi znajdował się trzeci cmentarz wyznaniowy – ewangelicki zwany „Śmiglem”. Położony był na wysokiej skarpie, by uniknąć zalewów wiślanych, które kiedyś przy wylewach Łachy dochodziły aż do tego miejsca. Jego powstanie z końcem XVIII w. łączyło się z napływem (na teren tak zwanego Powiśla) ludności pochodzenia nien^ckiego i holenderskiego. Ludność ta stanowiła znaczny procent mieszkańców leszcze innych wsi jak Holendry, Piotrkowice, Wólka Tyrzyńska, Wymysłów. Także wśród fachowców sprowadzanych przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego dla potrzeb hamerni i fabryki sztucerów, była ludność wyznania protestanckiego. Pochówki na rym cmentarzu odbywały się do 1945 r. czyli do okresu gdy ludność pochodzenia niemieckiego ewakuowała się wraz z odchodzącą armią niemiecką. Obecnie na terenie cmentarza znajduje się kilka fragmentów nagrobków.

(Cmentarz ewangelicko-augsburski znajduje się także w Chinowie Starym, założony prawdopodobnie przed 1840 r. Był użytkowany do 1944 r.)

Nowa Wieś

Wieś powstała ok. 1820 r. z połączenia części Świerży Dolnych oraz wsi Mironice i Bielany. Świerże Dolne dzieliły się na dwie części, królewską i Kochanowskiego, którą z czasem posiedli misjonarze kaplicy Trzech Króli Kolegiaty Warszawskiej. Po przejściu pod rząd pruski, części te zostały połączone. Ok. i 820 r. własność kustiodalną (kustodia – zespół klasztorów podlegających władzy kustosza), która często uległa zalewom, przeniesiono na wyższe miejsce, tzw. „Dąbrówkę”, połączono ją z Mironicami i Bielanami, utworzono tu osadę o 60 domach nadając jej nazwę Nowa Wieś.

Występujące tu rozległe bagniste łąki nazwali) „Rusiny”. Nazwa pochodzi prawdopodopodobnie od mokradeł, później wiązano ją z walkami w latach 1830-3 I. Podczas powstania listopadowego polski gen. Dwernicki ze swoim korpusem przemaszerował płn. część Puszczy, dążąc pod Stoczek, gdzie odniósł zwycięstwo. W drodze powrotnej (19II 1831 r.), po przekroczeniu Wisły, napotkał oddziały rosyjskie w rejonie Nowej Wsi, dotkliwie je pobił (straty rosyjskie wyniosły ok. 90 zabitych i 185 jeńców), zmuszając do ucieczki na prawy brzeg Wisły. Miejsce bitwy nosi nazwę „Łąka Rusin”.

Druga bitwa z Rosjanami odbyła się na Wielkim Ługu (polana) w lesie pod Świerżami w 1863 r. Stał tam krzyż na grobie powieszonego tam powstańca Jana Dei – włościanina spod Magnuszewa. Ośmiu poległych na Wielkim Ługu powstańców złożono przy kościele w Świerżach Górnych.

Kociołki

Wieś na skraju Puszczy Kozienickiej, nad rzeką Zagożdżonką, założona w XVIII w. uż w XV w. istniał tu młyn wodny, jakich wiele można było spotkać w dawnych czasach nad rzeką. Pierwsi mieszkańcy to Lasowiacy znad Sanu (Posaniaki), którzy byli tu osadzani, podobnie jak w Stanisławicach.

W XIX w. wieś wchodziła w skład majoratu kozienickiego, należącego do gen. Iwana Dehna.

Tu mieszkał pod koniec życia znany malarz abstrakcjonista, grafik, pedagog i malarz artystyczny – Jerzy Tchorzewski (ur. w 1928 r. Siedlcach, zmarł w Warszawie w 1999 r.). Obecnie w Kociołkach mieszka i pracuje inny artysta – rzeźbiarz ludowy Z. Karaś.

Piotrkowice

Były już wymieniane przez fana Długosza w 1440 r. Wieś prawdopodobnie była znacznie starsza, o czym świadczy zarówno nazwa, jak i fakt, że jeszcze w 1569 r. należała do parafii w Wargocinie leżącej tuż za Wisłą, a nie do parafii w pobliskich Świerżach, istniejącej już w XIII w. Własność Grochowskich, później m.in. Ossolińskich, Lubomirskich i Watsonów. W 1879 r. wzniesiono tu dużych rozmiarów browar.

Ryczywół

Wieś o dawnej nazwie Ricziwol pochodzi z czasów piastowskich (określała miejsce, w którym słychać ryczenie wołów. Prawdopodobnie związana jest ze szlakiem, którym przeganiano bydło z Rusi na Śląsk. Przez Ryczywół szedł trakt na Litwę, zaś z Warszawy do Lublina i Lwowa. Już za czasów Kazimierza Wiekiego wieś należała do dóbr królewskich.

W 1409 r. Ryczywół otrzymał prawa miejskie. Miasto

W latach 1655-56 Ryczywół został ograbiony przez Szwedów, którzy zniszczyli też kościół.

W 1673 r. do wojsk pod Lwowem podążał przez wieś król Michał Korybut Wiśniowiecki, widząc zniszczenia i ubóstwo miasteczka wydał uniwersał ochronny od ciężarów wojskowych. W 1681 r. uniwersał ten potwierdził |an III Sobieski, który w 1677 r. pozwolił Żydom na wybudowanie bożnicy i kupno placów pod 20 domów. W XVIII w. zbierał się tu wielokro|§e Sejm Żydów Polskich. Ryczywół był wówczas ośrodkiem chasydyzmu w centralnej Polsce. Upadek miasta rozpoczął się w 1765 r. i chociaż Stanisław August Poniatowski dał miastu przywilej 6 jarmarków, nie miało to już znaczenia.

Zniszczony Ryczywół przez Szwedów podczas potopu, później przez liczne powodzie i epidemie, zagrożony przez Wisłę, został przeniesiony na nowe wyższe oddalone o 1.5 km miejsce.

W 1867 r. miejscowość utraciła prawa miejskie, a w czasie II wojny światowej (w sierpniu 1944 r.) podczas walk o przyczółek warecko-magnuszewski została doszczętnie zniszczona.

Obecny murowany kościół, zniszczony w czasie II wojny światowej, odbudowany został w 1956 r. z zachowaniem stylu renesansowego. Rokokowa rzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego pochodzi z XVIII w., dzwonnica wolno stojąca z 1884 r., a w niej dzwon z 1644 r.

Stanisławice

Wieś założona w 1775 przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w lasach Ekonomii Kozienickiej, stanowiącej królewskie dobra stołowe. Lokalizację oparto o prawo niemieckie. Nazwa nawiązuje do imienia panującego, podobnie jak sąsiedniego Augustowa. Osadzono tu Lasowiaków znad Sanu.

Stanisławice pozostały w rękach rządu do 1835 r., tzn. do czasu, kiedy dwór kozienicki wraz z okolicznymi wioskami otrzymał jako donację gen. Dehn (budowniczy m.in. twierdzy Modlin i twierdzy w Dęblinie).

Pamiątką po I wojnie światowej są liczne okopy i dwa wojskowe cmentarze wojenne, a czasie II wojny wieś dawała schronienie partyzantom z BCh i AK. 7 września 1943 r. pod Stanisławicami oddziały BCh „Bilofa” i AK „Longina” stoczyły zwycięską potyczkę z oddziałami żandarmerii niemieckiej. W sierpniu 1944 r. ludność przeżyła pacyfikację wsi.

Stanisławice są najmłodszą parafią utworzoną w 1989 r., tworzy ją jedna wioska i jest to najmniejsza parafia w Polsce.

Niecodzienną atrakcją Stanisławie jest „choica” czyli drzewo pożegnania, bodaj jedyny pomnik drzewa w Polsce. „Choica” w miejscowej gwarze znaczy tyle co sosna. A tę właśnie posadzono w granicach wsi przy drodze w czasach lokacji Stanisławie. Kiedy wiekowe drzewo pokonała starość mieszkańcy Stanisławie zakonserwowali jej pień i pozostawili w formie pomnika, którego poświęcenie nastąpiło w trakcie obchodów 225 rocznicy założenia Stanisławie.

Świerże Górne

Wieś z XII w., ośrodek włości książęcych. W średniowieczu Świerże Górne odgrywały ważną rolę jako gród strzegący przeprawy przez Wisłę na trakcie handlowym prowadzącym z Wilna do Krakowa, nazwanym potem Królewską Drogą (Królewski Trakt, Stary Gościniec).

Pierwsza wzmianka o tej miejscowości z 1121 r. dotyczy kaplicy, będącej wraz z całą wsią uposażeniem sandomierskiej kolegiaty. Pierwotny, drewniany kościół parafialny pod wezwaniem świętego Jakuba Apostoła (Większego) istniał już w 1191 r.; stał on za Łachą. Został zniszczony przez wylewającą Wisłę, która często zmieniała koryto. Drugi kościół zbudowano w latach 1413-1414, podczas potopu szwedzkiego w 1665 r. został zdewastowany, a w 1736 r. z powodu wieku (300 lat) stwierdzono, że nie nadaje się do dalszego użytkowania i zalecono budowę kolejnego kościoła. Trzeci zbudowany został z bali modrzewiowych w 1744 r.

We wrześniu 1939 r. przeprawiała się tędy za Wisłę Armia „Prusy”, ale dopiero w czasie walk o przyczółek warecko-magnuszewski 23 września 1944 r. kościół, wraz z nagromadzonymi przez wieki zabytkami kultury materialnej spłonął, podpalony przez wycofujących się Niemców, ocalała tylko dzwonnica z 1744 r., stojąca do dziś drewniana, o konstrukcji słupowej, z bardzo stromym łamanym, krytym gontem, dachem namiotowym, kryta gontem dzwonnica). Jak podają znawcy tej sztuki, jest to obiekt unikatowy pod względem konstrukcji. Takiej dzwonnicy w Polsce trudno się doszukać. Na dzwonnicy tej, w czasach jej świetności, wisiały trzy dzwony. Najmniejszy pochodzi z 1721 r., duży „Franciszek” z 1877r. a średni „Jakub” z 1896 r. Na dzwonach znajdują się napisy informujące o osobie ludwisarza, ewentualnie fundatora Teraz wiszą one na nowej, murowanej dzwonnicy, jednak niewiele brakowało a nie dotrwałyby one naszych czasów.

W Świerżach działa nadal (w zależności od warunków pogodowych – nawet i zimą) przeprawa promowa, która łączy Świerże Górne i Antoniówkę po drugiej stronie Wisły.

Walory przyrodnicze

Gmina Kozienice swym zasięgiem obejmuje dolinę Wisły (od wsch. i płn.-wsch), której towarzyszy szeroki zalewowy taras łąkowy, chroniony wałami przeciwpowodziowymi oraz Równina Kozienicka (przez jej środek płynie rzeka Radomka). Na jej powierzchni zalegają gleby pochodzenia polodowcowego. na których zachowały się pozostałości Puszczy Kozienickiej (płd.-zach.). która stanowi część dawnej Puszczy Radomskiej, rozciągającej się niegdyś pomiędzy Wisłą. Pilicą i Kamienną, i łączącej się z Puszczą Świętokrzyską.

W systemie europejskiej sieci ekologicznej NATURA 2000 na terenie gminy Kozienice występują obszary o wysokich wartościach przyrodniczych z rzadkimi gatunkami zwierząt i roślin. Obszarem specjalnej ochrony ptaków sieci NATURA 2000 jest Puszcza Kozienicka i Dolina Środkowej Wisły (projektuje się utworzenie parku krajobrazowego Doliny Środkowej Wisły). Na system obszarów chronionych składają się: powołany do życia w 1983 r. Kozienicki Park Krajobrazowy, który ochrania najcenniejsze przyrodniczo drzewostany puszczy, poszczególne gatunki roślin i zwierząt oraz całe ekosystemy, a wokół niego utworzono też otulinę. Na terenie parku ochroną objęto najcenniejsze i najbardziej naturalne ekosystemy leśne, często z ponad 200-letnimi drzewostanami (rezerwaty przyrody). W gminie Kozienice występują trzy rezerwaty przyrody. Najstarszy „Zagożdżon”. Utworzony w 1962 r. dla ochrony 200-letnich drzewostanów jodłowo-dębowych. Na terenie rezerwatu znajduje się pomnik przyrody -„Zygmunt August”, nazwany przez leśników na cześć króla Zygmunta Augusta, który urodził się w Kozienicach. Jest to dąb szypułkowy w wieku ok. 250lat o wys. 33 m.

Rezerwat „Guść”. Utworzony w 2002 r. dla zachowania krajobrazów borów świeżych na lokalnych wydmach i borów mieszanych wilgotnych. Trzecim rezerwatem częściowo występującym na terenie gminy Kozienice jest rezerwat „Krępiec” Celem utworzenia tego rezerwatu jest zachowanie w stanie możliwie najmniej zmienionym fragmentu puszczy z 200-300-letnimi dębami. 100-lclnimi klonami, i 160 letnimi sosnami. Ciekawa jest roślinność na skarpach potoków Brzeźniczka i Krępiec.

Natura 2000 to program ogólnoeuropejskiej ochrony zagrożonych, w skali naszego kontynentu, gatunków roślin i zwierząt oraz obszarów, w których one występują. Powstanie programu regulują dwie dyrektywy Unii Europejskiej: Dyrektywa Ptasia, która obejmuje ochroną obszary najliczniejszego występowania szczególnie rzadkich ptaków. Druga, Dyrektywa Siedliskowa, obejmuje ochroną tereny szczególnie ważne dla zachowania cennych gatunków zwierząt (oprócz ptaków), roślin oraz siedlisk przyrodniczych. Tereny wskazane na mocy obu dyrektyw tworzą ogólnopolską sieć terenów chronionych.

Blisko granicy gminy Kozienice znajdują się także inne rezerwaty: „Źródło Królewskie”. „Brzeźniczka”. „Ponty” im. T. Zielińskiego i „Ponty Dęby” i „Dęby Biesiadne”.

Gmina Kozienice wykorzystuje mocne strony strefy przyrodniczej, takie jak duży stopień naturalności dolin rzecznych koncentrujących duże ilości wody. Prze gminę przepływa niewątpliwie największa i najpiękniejsza rzeka Puszczy Kozienickiej – Zagożdżonką. która ma swe źródło na płci. od Pionek i płynie poprzez Pionki. Kociołki i Kozienice, a na 42 kilometrze długości wpada do Wisły w Świerżach Górnych. Przyjmuje ona po drodze kilka małych potoczków, łącząc się poniżej Kozienic z dawnym korytem Wisły, zwanym Łachą.

Od Pionek do Kociołek płynie przez las głęboką doliną o dość dużym spadku, tworząc liczne meandry i starorzecza. Ze stromych zboczy doliny wypływają liczne źródła (m.in. „Źródło Królewskie”). W dolinie Wisły występują też jeziora zakolowe. będące starorzeczami na trwale odciętymi od głównego nurtu rzeki. Do takich jezior należy Jez. Kozienickie i połączone z nim Jez. Opatkowickie.

Im bogatsza jest różnorodność biologiczna, tym lepiej funkcjonuje cały ekosystem, a dobrym wskaźnikiem „zdrowia” ekosystemu są ptaki, a jest ich coraz mniej. Od ponad 25 lat Unia Europejska objęła szczególną ochroną obszary najliczniejszego występowania rzadkich ptaków, a te stanowią liczną grupę wśród zwierząt kręgowych Puszczy Kozienickiej. Naliczono ich tu ponad 200 gatunków, w tym ok. 160 gatunków lęgowych do których należą m.in.: czarny bocian, żuraw, orlik krzykliwy, kraska. Wiosną i jesienią spotyka się wiele gatunków ptaków wodnych i Wotnych na stawach w Kozienicach i nad jez. Opalkowickim.

Szczególnym obszarem jest Dolina Środkowej Wisły. Posiada ona wiele odnóg, zatok, rozlewisk, w których wiele gatunków ptaków ma swoje siedliska. Na przelotach Wisła stanowi ostoję dla tysięcy ptaków wodnobłotnych podczas ich wędrówek. W okresie lęgowym spotkać można m.in.: sieweczkę obrożną i rzeczną, rybitwę rzeczną i białoczelną. W trzcinach i łozowiskach słychać m.in. brzęczkę i strumieniówkę.

Turystyka

Kozienicki Park Krajobrazowy z cennymi obiektami przyrodniczymi, urozmaiconym krajobrazem, kompleksami leśnymi i wodami, a także bezcenna przyrodniczo dolina Wisły i tereny przyległe do rzeki Radomki przepływającej przez gminę stwarzają bardzo korzystne warunki do rozwoju turystyki i rekreacji. Na zainteresowanych aktywnym wypoczynkiem turystów czekają piesze szlaki turystyczne i trasy rowerowe.

Nad Jez. Kozienicklm znajduje się Ośrodek Rekreacji Kozienickiego Centrum Kultury. Rekreacji i Sportu im. B. Klimczuka. Pensjonat posiada 80 miejsc noclegowych, własne zaplecze gastronomiczne oraz salę konferencyjną na 60 miejsc. W okresie od I maja do 30 września ośrodek dysponuje również 250 miejscami o różnym standardzie w zespole domków letniskowych. W sezonie można też korzystać z pola namiotowego oraz ze stanowisk caravaningowych. Ośrodek jest zdobywcą tytułu Mister Camping. Znajdują się tu także: świetlica, stołówka na 200 miejsc, dwa korty tenisowe, sauna oraz plac zabaw dla dzieci. Na jeziorze jest kompleks basenów naturalnych, działa wypożyczalnia sprzętu wodnego. W amfiteatrze będącym miejscem imprez, odbywa się Ogólnopolski Festiwal Piosenki im. Bogusława Klimczuka.

W Janikowie znajdują się także duże stawy, tworzące wspaniałe mie|sce rekreacyjne. W Woli Chodkowskiej Istnieje ośrodek wypoczynkowy z basenem, gdzie w okresie letnim organizowane są kolonie dla dzieci.

Archeologia

Historia mówi. że pierwsi osadnicy przybyli do Puszczy w Xi i XII w. Na terenie gminy dokonano kilka odkryć archeologicznych. Są to przede wszystkim cmentarzyska kultury pomorsko-kloszowej i przeworskiej. W miejscowościach Opatkowice. Chinów. Nowa Wieś. Kozicnicc-Stara Wieś. Wilczkowice Górne podczas prac ziemnych natrafiono na groby ciałopalne (jamowe i popielnicowe), w których znajdowano przepalone kości i szczątki naczyń. Wykopywano tu popielnice, misy i zabytki metalowe (m.in. żelazna szpila, szczypce. żelazne klamry, nożyce, sprzączka do pasa).

Agroturystyka w gminie Kozienice

Jadwiga Kacperek, Opatkowice 35, lei. 048 614 68 31
Henryka Gniwek. Słowiki Stare 25. tel. 048 624 73 60. www.agrotlme.frlko.pl
Alicja Trocińska, Ruda I I. tel. 048 614 96 16