Prusy Wschodnie
Szlak Kajakowy – Rzeka Rospuda
Szlak Kajakowy – Rzeka Rospuda (Jez. Czarne – rzeka Rospuda Filipowska – jez. Rospuda Augustowska)
Szlak kajakowy długości 68 km, stosunkowo mało uczęszczany jest niezwykle interesujący dla turysty poszukującego ciszy i spokoju. Na trasie od Jez. Czarnego do jez. Rospuda Augustowska znajdują się typowe formy rzeźby morenowej: wysokie wzgórza, jeziora rynnowe o wysokich brzegach oraz kwieciste łąki, lasy Puszczy Augustowskiej z licznymi uroczyskami. Brzegi jeziora przeważnie suche i w znacznej części zalesione z doskonałymi, prawie na całej trasie, miejscami do obozowania, spokojny nurt i wartkie odcinki malowniczych przełomów, przypominające górską rzekę.
Jednokierunkowy ciąg szlaku, biegnącego z pn. zach., a więc z kierunku, z którego przeważnie wieją wiatry pchające nasz żagielek, jeszcze bardziej zwiększa turystyczną wartość tej trasy wodnej. Pełne jednak jej wykorzystanie może nastąpić dopiero po oczyszczeniu niektórych odcinków rzeki Rospudy i zwiększenie liczby przejazdów autobusowych PKS na liniach Olecko — Filipów — Suwałki oraz Gołdap — Kowale Oleckie — Filipów — Suwałki.
Gdyby nie kamieniste dno rzeki oraz wykroty drzew i rwący prąd między jeziorami Garbaś — Sumowo (w szczególności pomiędzy jeziorami Głębokie — Sumowo) i wioskami Raczki Małe — Jaśki, a nawet do uroczyska Święte Miejsce, ten długi łańcuch 9 większych i mniejszych jezior wraz z ich połączeniami rzecznymi byłby idealnym szlakiem wycieczkowym.
Obecnie szlak rzeki Rospudy osiągnąć można koleją w jego punkcie początkowym na Jez. Czarnym (Polskim albo Filipowskim) dojeżdżając furmanką 9 km ze stacji Górne na linii Olecko — Gołdap lub na 30 km jego długości w miasteczku Raczki na linii Olecko — Suwałki, albo autobusem PKS w Filipowie, do którego dojechać można z Kowali Oleckich (15 km) — stacji kolejowej na linii Olecko — Gołdap, z Olecka (24 km) lub z Suwałk (25 km).
Po przesiadce w Olecku dojeżdżamy koleją do miejscowości Górne (czwarty przystanek za Oleckiem a przedostatni przed Gołdapią). Wieś Górne położona jest po wsch. stronie toru kolejowego nad rzeczką Jarką. Początkami swymi sięga XVI w. W kierunku pn.-wsch. od niej w odległości 11 km leży ciekawe miasto Gołdap, a w odległości 9 km w kierunku pd.-wsch. rozciąga się Jez. Czarne będące wyjściowym punktem spływu na szlaku rzeki Rospudy. Na wsch. brzegu jeziora leży wieś o tej samej nazwie. 5 km w kierunku pn.-wsch. leży drugie większe od poprzedniego jeziora również Jezioro Czarne z wioską o tej samej nazwie, położoną na jego pd. brzegu. Dla odróżnienia identycznych nazw dwóch wymienionych jezior i wiosek miejscowa ludność jeziora i wieś Czarne, położone na początku szlaku rzeki Rospudy przed 1939 r. w granicach państwa polskiego, nazywa Czarne Polskie albo Filipowskie, zaś jezioro i wieś Czarne, będące dawniej w granicach Prus Wschodnich określa jako Czarne Niemieckie albo Gołdapskie. Wiadomość ta jest pomocna przy przewozie sprzętu z przystanku kolejowego Górne na szlak Rospudy.
Z przystanku kolejowego Górne przewozimy sprzęt furmanką kierując się do Bitkowa położonego na wsch. brzegu dość dużego Jez. Bitkowskiego, skąd dojeżdżamy na pn. kraniec Jez. Czarnego (Polskiego), do którego uchodzi górny odcinek rzeki Rospudy o zarośniętych moczarowatych brzegach, odprowadzający wodę z leżących na pn. 3 małych jeziorek.
Rzeka Rospuda, dawniej Rowspuda zwana też Kamienną, a jak wykazuje akt erekcyjny kościoła w Raczkach z 1599 r. nazywano ją Dowspudą, a pod Filipowem — Filipówką. Od Bakałarzewa Rospuda stanowiła granicę między Litwą i ziemiami Prusów. Rzeka wypływa ze zboczy wzniesień (Przejmowa Góra — 213,4 m, Jastrzębia Góra — 230,8 m, Słupowa Góra — 247,9 m, Lisia Góra — 259,5 m), leżących o ok. 6 km na pd. od Puszczy Rominckiej i o 12 km na pd. wsch. od Gołdapi.
Długość Rospudy wynosi ok. 75 km, szlaku spływowego 68 km, spadek na szlaku 71 cm na 1 km, stopień rozwinięcia 1,55, dorzecze 1104 km2.
Jez. Czarne (pow. 40,7 ha, głęb. 28,1 m, dług. 1,2 km, 173 m npm.) szerokości 400 m ciągnie się na pd. wsch. Brzegi ma wysokie, wznoszące się do 8 m ponad jego powierzchnię. Wschodni jest stromy i pagórkowaty, zachodni płaski.
0,0 km. Mijamy mostek na górnej Rospudzie i po ok. 500 m jazdy furmanką wyładowujemy bagaż na wysokim pn.–wsch. krańcu jeziora. Po zmontowaniu znosimy kajak po stromym brzegu i wodujemy. Nieco dalej ku pd. obok stanowiska łodzi rybackiej oraz na brzegu zach. znajdziemy również miejsce na wodowanie.
Brzegi jeziora obramowane drzewami, przybrzeżne wody w wielu miejscach porastają pasy trzcin i sitowia. Między drzewami lewego wsch. brzegu przeświecają rozrzucone na polnych pagórkach zagrody wsi Czarne. Na brzegu zach., którym niegdyś biegła granica z Prusami Wschodnimi, widać łąki, a za nimi pola.
1,2 km. Z pd.-wsch. zwężenia Jez. Czarnego przedostajemy się na zarośnięty trzciną i trudny do odszukania odpływ o moczarowatych i zadrzewionych brzegach. Pd. część odpływu przecina droga.
1,5 km. Po przepłynięciu pod mostem i kilkumetrowym przeprowadzeniu kajaka przez mieliznę tuż poniżej mostu dostajemy się na jez. Rospudę.
Malownicza zatoka w prawo od ujścia o piaszczystym brzegu leśnym i stopniowo opadającym dnie posiada dobre warunki do kąpieli.
Jez. Rospuda albo Jemieliste (pow. 3,2 km2, głęb. 37 m, dług. 5,5 km, przeciętna szer. 500 m, 173,2 m npm.) ciągnie się lekko wygiętym łukiem na wsch., a później ku pd. wsch. Brzegi jeziora na ogół słabo rozwinięte, wznoszące się amfiteatralnie, wyżej sfalowane i malowniczo obramowane olszami, i głównie z prawej — kępami leśnymi. Na brzegach wiele głazów narzutowych. 200 m od brzegu pd. środkowej części jeziora, ciągnie się na przestrzeni 1,5 km małe wąskie Jez. Wysokie (26,5 ha, dług. 1,6 km, szer. 0,2 km, 179,5 m npm.). Głównym urozmaiceniem w pd. części prawego brzegu jez. Rospudy jest zadrzewiona wysepka, o brzegach opadających a stromo od pn. Na wyspie niezłe miejsca biwakowe.
Płynąc ku wsch. widzimy z prawej o 300 m od brzegu wieś Supienie, z lewej zaś o przeszło 500 m od jeziora dalszy ciąg wsi Czarne. Środkowej części pn.-wsch. brzegu jeziora towarzyszy wieś Huta, a tuż za nią aż do krańca jeziora ciągnie się przy brzegu wieś Rospuda. Przeszło kilometr poniżej wyspy do brzegu jeziora podchodzą 2 zagrody Wólki Filipowskiej. Pierwsza z nich — to rybakówka. W obu zagrodach można kwaterować.
7,0 km. W lewym rogu pd.-wsch. krańca jez. Rospuda, 100 m ‘ długości odpływ na Jez. Kamienne. Mostek drogowy.
Jez. Kamienne (pow. 0,4 km2, głęb. 22,7 m, dług. 2 km, przeciętna szer. 150 m, 173 m npm.) stanowi południowe przedłużenie jez. Rospuda, o czym świadczy sztuczny charakter wsch. części przesmyku oddzielającego oba jeziora. Jezioro to, ciągnące się w głębokiej rynnie o wysokich łagodnie wznoszących się morenowych brzegach obramowanych olszami, sprawia wrażenie szerokiej rzeki. Na zach. brzegu widać pojedyncze domy wsi Wólka, na wsch. nieco dalej od jeziora rozrzucone domy kolonii Filipów. Nazwa jeziora pochodzi od licznych głazów granitowych znajdujących się w jeziorze i jego otoczeniu-Pagórkowate brzegi zajmują pola uprawne.
9,0 km. Z pd. zarośniętego zakończenia jeziora bierze początek nowy odcinek rzeki Rospudy. Po 400 m spływu osiągamy mostek przed Filipowem.
Poniżej mostku Rospuda o pogłębionym i oczyszczonym korycie płynie kręto wśród brzegów podwyższonych wyrzuconym z nurtu mułem. Głębokość niewielka, ale dla kajaka wystarczająca. 100 m przed drugim mostem drogowym, przy brzegu resztki pali, które Niemcy wycofując się wbili w poprzek rzeki i doliny rzecznej celem spiętrzenia wody i zalania okolicy (z koryta pale usunięto). Z prawej przed mostem wysokie polne wzgórze, z lewej brzeg niski, zadrzewiony. Na odcinku mostu i nieco poniżej — kamieniste, żwirowate mielizny, wartki prąd; kajak należy przeprowadzić. Tuż poniżej mostu z prawej — młyn; rzekę grodzi żelazna rama umieszczona ok, 1 m nad wodą, ok. 40 m poniżej młyna wysoka kładka dla pieszych. Płynąć uważnie wśród pali podtrzymujących kładkę.
10,0 km. Filipów, położony na wzgórzach prawego brzegu Rospudy i tonący w zieleni drzew był niegdyś miastem. Założony najprawdopodobniej w 1. 1562—68 z połączenia wsi Szembelowa i Dowispuda, w 1570 r. otrzymuje od króla Zygmunta Augusta prawa miejskie, herb Rak oraz 3 jarmarki w roku i targ w poniedziałek.
Miasto otrzymało 56 włók ziemi i część sąsiadującej puszczy. Z miasta i okolicy utworzono starostwo filipow-skie. Z inicjatywy lekarza Mikołaja Buceli założono gimnazjum, zatwierdzone przez króla Stefana Batorego.
W Filipowie urodził się w rodzinie drobnego szlachcica Andrzej Wiszowaty (1608—78). Nauki pobierał w Filipowie i Ełku, studiował w Królewcu. Całe życie poświęcił walce o sprawiedliwość społeczną, jako jeden z najwybitniejszych działaczy ariańskich. W 1. 1650—58 był profesorem Akademii w Rakowie. Prześladowany, opuścił Polskę w 1658 r. i wyjechał do Holandii.
Pożar w 1635 r. powoduje upadek miasta. Ponownie spalone podczas bitwy w dn. 12 X 1656 r., w której wojsko polskie pod dowództwem hetmana Gosiewskiego stoczyło niepomyślną walkę ze Szwedami i Niemcami — wojskami elektora brandenburskiego.
Od 1795 r. Filipów znalazł się w zaborze pruskim, od 1807 r. w granicach Księstwa Warszawskiego, zaś od 1812 Królestwa Polskiego. W końcu XIX w., pomimo cofnięcia praw miejskich (1870 r.) był ośrodkiem przemysłu włókienniczego (płótno). Podczas ostatniej wojny Filipów uległ poważnym (90%) zniszczeniom. Stanowi on obecnie ośrodek rolniczy i rzemieślniczy. Duży rynek z czasów lokacji miasta. Na wzgórzu przy rynku kościół z XVI w. wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany, m. in. w XIX w. przez Piotra Aignera. Obecny kolumnowy portyk z 1841 r. Ołtarz główny barokowy z połowy XVII w.
Poczta, apteka, ośrodek zdrowia, FWP, gospoda „Pod Lipką”, kilka sklepów: 4 spożywcze, masarski, piekarniczy, produkcji rolnej, gospodarstwa domowego, dziewiarski, pasmanteryjny i z obuwiem. Stacja benzynowa i przystanek PKS, skąd odjeżdżają autobusy, m. in. do Suwałk, Olecka i Gołdapi.
Filipów, posiadający dogodne połączenia autobusowe, może też być punktem rozpoczęcia spływu.
Płyniemy ok. 200 m skanalizowanym o małej ilości wody rozlewiskiem młyńskim, a następnie krętym i zwężonym korytem Rospudy, płynącej wzdłuż podmokłej łąkowej doliny, ograniczonej z obu stron wysokimi wzniesieniami polnymi. Po 500 m spływu osiągamy mostek drogowy, przed nim kamienista płycizna. Przy niskim stanie wody przepływamy pod mostkiem, przy wysokim — kajak przenosimy ok. 10 m.
4 km na zach. od Filipowa leży PGR i wieś Mieruniszki nad Jez. Mieruńskim Wielkim, zwanym także Gabarśnicą. Jest to stara miejscowość, o której wzmianki sięgają 1277 r., okresu wojen Jaćwieży z Krzyżakami.
1,5 km od lewego brzegu szlaku na pn. od drogi do Suwałk znajduje się Góra Manieżniia, zwana też Wałami Kmicica (226 m), a 500 m dalej na pn. wsch. Jez. Białe Filipowskie (pow. 1,22 km2, głęb. 53, dług. 3 km, szer. 545 m, 197,6 m npm.) z zadrzewioną wyspą połączoną z lądem groblą. Jez. Białe Filipowskie stanowi początek łańcucha kilku jezior połączonych krótkimi strugami, ciągnącego się na pn. aż poza Przerośl. Są to jeziora: Przy-stajne (pow. 29,7 ha, głęb. 16,7 m, dług. 1,4 km, szer. 250 m, .197,1 m npm.), Krzywe (pow. 50 ha, głęb. 22,7 m, dług. 2,1 km, szer. 400 m, 197 m npm.), Kościelne (pow. 50 ha, głęb. 6,3 m, dług. 2 km, szer. 380 m, 195,6 m npm.), Boczne (pow. 59 ha, głęb. 32,9 m, dług. 2 km, szer. 300 m, 200 m npm.).
Dalej rzeka staje się bardzo kręta, wystarczająco głęboka, o obficie zarośniętych brzegach i dnie. Towarzyszą nam kępy olsz. Miejscami koryto jest tak wąskie, a zakręty tak nagłe, że zwroty kajaka są utrudnione. Szerokość nadrzecznej doliny wynosi ok. 400 m. Po przeszło 2 km spływu z prawej na wysokim brzegu towarzyszącym podmokłej dolinie widoczne są z daleka potężne ruiny betonowego bunkra. Poniżej w korycie na odcinku długości 200 m liczne kamienie po nie istniejącym młynie. Płynąć ostrożnie. Droga ciągle krętą rzeką o moczarowatym otoczeniu dłuży się.
13,5 km. Wreszcie kończą się nadbrzeżne olsze, docieramy do 54,5 pn.-zach. krańca Jez. Długiego (Filipowskiego). Przedostajemy się przez pas wody pokrytej liśćmi grążela.
Jez. Długie (pow. 0,23 km1, głęb. 5 m, dług. 1,3 km, szer. 200 m, 168 m npm.) ma kształt długiej wąskiej rynny o wznoszących się wysoko nagich brzegach. Na szczycie brzegu zach. widać kilka zagród wsi Garbaś. Zwężające się ku pd. jezioro porasta gąszcz trzcin, które wyspami porastają nawet główny nurt. Z lewej, na wysokim brzegu o ok. 150 m początek wsi Szafranki.
14,8 km. Wypływ rzeki Rospudy z Jez. Długiego wśród wysokich 53,2 trzcin. Na początku wypływu dość niski most drogowy, pod którym przepływamy pochylając się w kajaku. Tuż za mostem z lewej rozlewisko z dostępnym piaszczystym brzegiem. Miejsce obozowania na łące przed mostem na lewym brzegu rzeki u podnóża wsi Szafranek, która ciągnie się na wysokim lewym brzegu Rospudy.
Poniżej wsi dolina nadrzeczna jest podmokła i bagnista. Koryto przeważnie zarośnięte trzciną, tatarakiem i pałką wodną. Trzeba uważnie wypatrywać nurtu, który wskazują pochylenia roślin, aby uniknąć zbłąkania wśród gęstwy trzcin. Tu i ówdzie rzece towarzyszą olsze. Po 2 km spływu ostatni dom (kryty blachą) na lewym brzegu należący do Szafranek. Następna zagroda — to już wieś Zusno. Trzciny nieco przerzedziły się. Pomiędzy Szafrankami a Zusnem może być kładka na wodzie, którą ewentualnie uda się podnieść, albo obok której kajak przeniesiemy.
Na odcinku wsi Zusno niski mostek drogi polnej. Kajak przenosimy prawym brzegiem ok. 4 m. Dolina Rospudy jest obecnie węższa i mniej podmokła, nurt rzeki jest dość wartki i czysty, chociaż dno pokrywa roślinność wodna. 500 m poniżej mostku pojedyncza zagroda, a obok dobre miejsce obozowania. Wysoki most na drodze Filipów — Bakałarzewo. Z mostu w prawo o niecałe 200 m widoczne jez. Garbaś, które w odległości ok. 1 km towarzyszyło rzece od Jez. Długiego.
Pod mostem głazy betonowe, kamienie, a później na przemian głębie i kamieniste mielizny, które zmuszają do częstego prowadzenia kajaka. Brodzimy w cieniu rozłożystych olsz, po piaszczystym dnie rzeki. 200 m przed ujściem, z lewej kilka zagród wsi Matłak.
20,0 km. Ujście rzeki Rospudy do pd.-wsch. części wydłużone- 4 go jez. Garbaś. Jezioro (pow. 1,35 km2, głęb. 45,5 in, dług. 3,3 km, szer. 500 m, 164 m npm.) otaczają malownicze wzgórza morenowe. Brzegi na ogół wysokie i strome; zach. pokryty świerkowo-sosnowym lasem z dobrymi miejscami na obozowanie; wsch. polny z rzadkimi kępami lasu. Ciemnogranatowe wody jeziora wskazują na jego znaczną głębokość.
Jez. Garbaś może być także punktem wyjściowym, zwłaszcza dla większych zespołów spływowych, które muszą mieć więcej miejsca na przygotowanie się do wodowania, względnie na biwakowanie w wypadku dotarcia nad brzeg w późnych godzinach popołudniowych. Wygodnym miejscem dla tego celu są brzegi wsch. i zach. pn. krańca jeziora.
Decydując się na rozpoczęcie spływu z pn.-wsch. brzegu jeziora z łąki obok ostatniej zagrody wsi Garbaś należy zwrócić się o pozwolenie do jej właściciela Romualda Bratumiła.
Dojazd do tego miejsca z Filipowa niecałe 4 km. Brzeg jeziora na tym odcinku łąkowo-polny z miejscem na biwak, obramowany olchami i rzadkimi pasemkami trzcin. Naprzeciw, po drugiej stronie jeziora, na leśnym brzegu obozowisko. Również i o 0,5 km ku pd. na lewym brzegu w otoczeniu młodego sosnowego lasu — miejsce biwakowe.
W drugiej części jeziora, z prawej strony, rozległa zatoka z kępami trzcin. W jej drugiej części — pomost i na leśnym brzegu tablica informująca o miejscu biwakowania. Brzegiem jeziora biegnie leśna droga. Także na lewym brzegu zwężającej się rynny jeziornej, na tle kępy sosnowego lasu miejsce na biwak i wzdłuż brzegu polna droga.
23,3 km. Wypływ rzeki Rospudy z pd. zwężenia jez. Garbaś. Na 44,7 początku wypływu most drogowy, pod którym można przepłynąć przy pochyleniu się załogi. Rzeka szeroka do 10 m, dno piaszczysto-żwirowate, miejscami kamieniste mielizny, wykroty drzew i bystry prąd na odcinku ok. 300 m. Dalej rzeka staje się szersza i głębsza, nurt spokojniejszy. Oba brzegi mają piękne otoczenie leśne. W kilku miejscach zwalone drzewa spiętrzające gwałtownie spadek wody, wymagają bacznej uwagi i błyskawicznej orientacji, zwłaszcza sternika. W sytuacjach trudnych — lepiej wyjść z kajaka i przeprowadzić go.
24,3 km. Ujście do Jez. Głębokiego jest płytkie ze żwirowato-kamienistą mielizną. Jest to niewielkie, nieco wydłużone jeziorko (pow. 10 ha, dług. 500 m, szer. 400 m, 163 m npm.) o brzegach łagodnie wznoszących się i obramowanych trzciną i palką wodną. Ciemną barwę wody nadaje mu leśne otoczenie z wyjątkiem pd. skrawka brzegu polnego. 300 m na zach. od Jez. Głębokiego, za traktem i zalesionym wzgórzem leży wydłużone, samotne, leśne jez. Siekierkowo (pow. 27,5 ha, głęb. 19,1 m, dług. 1,3 km, szer. 0,25 km, 167 m npm.).
Wypływ następnego odcinka rzeki Rospudy z pd. części jeziorka trudny do odszukania wśród wysokich trzcin. Kierować się z lewej strony tuż obok kępy wysokich olsz i tablicy na paliku. Poniżej rzeka jest głęboka, nurt spokojniejszy, otoczenie polne, brzegi dość wysokie obramowane wierzbami. W korycie tu i ówdzie gałęzie.
24,8 km. Wypływ następnego odcinka rzeki Rospudy z pd. części jeziorka trudny do odszukania wśród wysokich trzcin. Kierować się z lewej strony tuż obok kępy wysokich olsz i tablicy na paliku. Poniżej rzeka jest głęboka, nurt spokojniejszy, otoczenie polne, brzegi dość wysokie obramowane wierzbami. W korycie tu i ówdzie gałęzie.
Bród przez rzekę, lekkie spiętrzenie i spadek wody, niżej kamieniste płycizny. Przy wysokim stanie wody przepływamy, przy niskim kajak przeprowadzamy. Dalej, aż do młyna w Bakałarzewie trudności i niebezpieczeństwa piętrzą się: gwałtowne skręty rzeki, strome leśne brzegi, zwalone drzewa i wykroty wymagają bacznej uwagi, umiejętności prowadzenia kajaka, harmonijnego o szybkim refleksie współdziałania kapitana i załogi. Inaczej czeka przymusowa kąpiel i strata drobniejszych rzeczy. Trzeba bowiem pamiętać, iż koryto na zewnętrznych zakolach potrafi być głębokie, a woda skłębiona wirami.
Na odcinku długości ok. 4 km, od Jez. Głębokiego do młyna w Bakałarzewie mamy pierwszy przełom rzeki: kręty o wysokich brzegach, gwałtownym na zakolach nurcie, piaszczysto-kamienistym dnie i licznych mieliznach, które zmuszają do ciągłego wychodzenia z kajaka i prowadzenia go.
Z wymienionych względów przed opuszczeniem Jez. Głębokiego ekwipunek należy dobrze zabezpieczyć, a przewodnik, mapy, notatki, zdjęcia, filmy, aparaty i inne drobiazgi zapakować do nieprzemakalnych toreb przywiązując je w odpowiednich miejscach do żeber lub podłogi kajaka czy składaka.
28,8 km. Staw i młyn w Bakałarzewie. Bakałarzewo — dziś wieś 39,2 i miejscowość wczasowo-letniskowa, dawniej miasto, położone na wzgórzu obok ujścia rzeki Rospudy do jez. Sumowo. Założone ok. 1514 r. jako wieś Dowspuda albo Bakałarszczyzna w puszczy pojaćwieskiej. Dzisiejsza nazwa przyjęła się w XVI w. Pochodzi od przezwiska wnuka Raczki, Mikołaja Michnowicza-Bakałarza, pisarza królewskiego. Prawa miejskie uzyskało w XVI w. Po ostatnim rozbiorze znalazło się w powiecie wigierskim Księstwa Warszawskiego, a od 1815 r. w Królestwie Polskim. W 1870 r. pozbawiono go praw miejskich. W pierwszych dniach września 1939 r. przeżyło ciężkie walki z Niemcami. Z ostatniej wojny wyszło w 98% zniszczone.
W lasku bakałarzewskim, tuż obok wsi, suwalskie gestapo rozstrzelało 23 kwietnia 1944 r. za udział w ruchu oporu rodzinę Pankiewiczów: Stanisława, jego żonę Zofię, córkę Halinę i syna Jerzego, sprowadzonych z więzienia suwalskiego. Miejsce kaźni i pamięć zamordowanych uczczono po wojnie pomnikiem. W czerwcu 1944 r. obok cmentarza hitlerowcy rozstrzelali 12 osób cywilnych. W miejscu kaźni po wojnie postawiono pomnik. Na cmentarzu znajduje się grób Józefa Puciaty, płk. WP Księstwa Warszawskiego.
W kościele z 1936 r. znajduje się późnorenesansowy ołtarz z początku XVII w., fundacji Wolskich.
W Bakałarzewie jest poczta, ośrodek zdrowia, apteka, bar i sklepy: spożywczy, mięsno-wędliniarski i przemysłowy.
O ile młyn nie zatrzymuje wody kajak przeprowadzamy ok. 100 m przez kamienistą płyciznę, a dalej swobodnie odpływamy do pobliskiego jez. Sumowo. Przy braku wody prosić o jej puszczenie.
Przeniesienie kajaka koło młyna lewym brzegiem ponad 100 m. Wodowanie na niskim trawiastym brzegu bystro płynącej rzeki.
Przepływamy pod wysokim mostem drogowym. Poniżej głazy, kamieniste mielizny, rwący prąd oraz wystające nad wodę gałęzie drzew i krzaków porastających brzegi krętego koryta Rospudy, utrudniają spływ na odcinku długości przeszło 300 m, od młyna do ujścia jez. Sumowo.
29,3 km. Jez. Sumowo Filipowskie (pow. 0,88 km8, głęb. 13,6 m, dług. 3,4 km, szer. 400 m, 153 m npm.) rozciąga się ku pd. z lekkim odchyleniem ku wsch. Brzegi jeziora wznoszące się; do prawego w części środkowej i pd. przylegają większe partie leśne, lewemu brzegowi towarzyszy wąski pas młodego lasu sosnowego. Na obu brzegach możność obozowania. W pierwszej części jeziora o 200 m od zach. brzegu leży wieś Nowopole, a przeszło 1 km dalej na tym samym brzegu w odległości ok. 100 m, w przerwie leśnej zagroda należąca do wsi Sadłowina.
Przed zagrodą, na prawym brzegu miejsce na biwak, podobne miejsce znajduje się na wprost przeciwległego brzegu, obok pomostu. Pod koniec jeziora u podnóża lewego wznoszącego się wysoko brzegu leśnego miejsce biwakowe.
32,7 km. Wypływ Rospudy z pd. zwężającej się zarośniętej trzciną rynny jez. Sumowo. Z prawej istrony wypływu w lesie wyborne obozowisko. Wyjścia szukać przy lewym brzegu pd. krańca jeziora. Na początku wypływu wysoka kładka dla pieszych. Rzeka do 10 m szeroka, o czystym spokojnym nurcie i dużych zakolach. Brzegi ma porosłe miejscami trzciną. Po 0,5 km spływu Rospuda z zasadniczego pd.-wsch. kierunku skręca na wsch.
34,3 km. Most drogowy. Po obu stronach stare słupy. Przed, pod i poniżej mostu głazy betonowe, kamienie, rumowisko. Płynąć lub przeprowadzić ostrożnie kajak środkiem rzeki. Z prawej na wysokim brzegu, przy samej rzece, przed mostem pierwsza zagroda wsi Kotowina. Tuż za mostem rozlewisko o znacznej głębokości i za nim na przestrzeni ok. 250 m płycizny kamieniste, które zmuszają do wysiadania z kajaka. Dalej rzeka jest dostatecznie głęboka, o brzegach niskich (z szeregiem zatok i starorzeczy), porosłych z rzadka olszami, nurcie czystym. Wysokie brzegi odsunęły się dalej od rzeki.
35,5 km. Ujście do pn.-zach. zatoki Jez. Okrągłego (pow. 0,44 km2, 32,5 głęb. 4,7 m, dług. 1,1 km, szer. 0,5 km, 152 m npm.) szerokie i wolne od roślinności, wydłużone w kierunku równoleżnikowym o powyginanych brzegach otoczone jest w większości lasem i obramowane wąskim pasem trzcin. Po wypływie, z lewej na cyplu półwyspu miejsce obozowania osłonięte przed zachodnimi wiatrami wysokim wzgórzem i kępami drzew. Na wprost wypływu zalesiona wyspa. Na brzegu zach. wznoszącym się, w odległości 80 m pojedyncza zagroda wsi Kotowina.
Latem 1972 r. Okręgowy Zarząd Wodny w Giżycku, Oddział w Augustowie, rozpoczął kilometrowanie szlaku rzeki Rospudy. W odstępach jednokilometrowych ustawiane są na lewym lub prawym brzegu szlaku (w zależności od sytuacji terenowej) słupki betonowe (białe z czerwonym paskiem w górnej części i cyfrą oznaczającą liczbę kilometrów na odcinku od zera (przy ujściu rzeki Rospudy do jez. Rospuda Augustowska) do 32 km (nad wypływem rzeki Rospudy z Jez. Okrągłego).
36,0 km. Wypływ Rospudy z pd.-zach. zatoki jeziora z lewej 32,0 strony zagrody wsi Kotowina, w odległości ok. 0,5 km od ujścia poprzedniego jej odcinka. Na początku wypływu wysoka kładka dla pieszych. Nurt czystej wody szerokości ok. 8 m, głębokości 0,5 m, dno kamieniste z licznymi koloniami gąbek słodkowodnych. Żywy prąd niesie kajak umożliwiając swobodną obserwację niezwykle malowniczego o zalesionych brzegach odcinka; Rospudy.
Z prawej dobre miejsce obozowania. Po 1 km spływu od zach. uchodzi do Rospudy bezimienna struga o czerwonej barwie wody. Powyżej, a głównie poniżej ujścia rozległy teren na obozowanie. Również i na brzegu przeciwnym niezłe miejsce na biwak. Nieco dalej na wysokim brzegu pierwsza zagroda ciągnącej się ku pd. wzdłuż zach. brzegu jez. Bolesty — wsi Bolesty (Nowe i dalej aż do połowy jeziora — Stare). Rzeka stopniowo rozszerza się, brzegi jej są niskie, moczarowate. Przed ujściem skręca ku pd.
37,0 km. Jez. Bolesty (pow. 1,35 km*, głęb. 16,2 m, dług. 5,8 km, szer. 400 m, 151 m npm.) po Rospudzie Filipowskiej jest najdłuższym z jezior tego szlaku. Jego powyginane i wysoko wznoszące się amfiteatralnie brzegi o fantastycznym urzeźbieniu spowodowanym erozją spływających wód deszczowych, przedstawiają malowniczy i niezwykle interesujący krajobraz. W odległości 100—300 m od zach. brzegu jeziora prowadzi droga z Kotowiny do Raczek. Leśny lewy brzeg w pn. części jeziora na dłuższym odcinku porasta piękny las, obfitujący w maliny, poziomki i czarne jagody, grzyby i orzechy laskowe. Na początku jeziora z lewej, na lekko rysującym się półwyspie, miejsce obozowania i olbrzymie ilości malin i poziomek. Po 1,5 km spływie na polance lewego wysokiego brzegu wygodne obozowisko z zapleczem leśnym. Za 1,5 km pasem lasu nad drogą wiodącą z Bakałarzewa do Raczek leżą wioski: Podrabalina, Wólka i Rabalina. Na zach. brzegu na wprost obozowiska wśród kęp leśnych widać ostatnie zagrody Bolestów Starych. Na stromo opadającym zboczu środkowej części tego brzegu obfitość poziomek i czarnych jagód. Po 1 km spływu ku pd. lasy z obu brzegów ustąpiły. Urozmaiceniem wysokich nagich dość stromo wznoszących się brzegów są głębokie jary, krzyżujące się w różnych kierunkach, przeważnie zbiegające do jeziora. Brzegi bezpośrednio sąsiadujące z wodą przeważnie są czyste, piaskowo-żwirowe.
W połowie długości jezioro zwęża się i skręca nieco w lewo, aby ostatecznie zatoczywszy szeroki łagodny łuk przyjąć ponownie kierunek pd.-wsch. W dolnej partii brzegów pojawiły się olsze, wyżej na zboczach z rzadka sosny. Płyniemy jakby wąwozem o wznoszących się ponad 200 m brzegach. Z prawej w pobliżu jeziora na przeszło 1 km odcinku ciągnie się wieś Wierciochy Ogrodniki, a 2 km dalej na wsch. wieś Wierciochy, którą wymienia akt erekcyjny kościoła w Raczkach z 1599 r.
Jak okiem sięgnąć rozciąga się równina pól uprawnych. Błyszczy wydłużone lustro jeziora. Spływająca po zboczach woda wyżłobiła różnokształtne bryły geometryczne: stożki, sześciany, prostopadłościany o wyraźnie zarysowanych krawędziach.
Na 300 m przed zwężającym się pd. krańcem jeziora na tarasowato obniżających się brzegach miejsca obozowania. Pojawiają się trzciny i kępy olsz.
42,5 km. Wypływ Rospudy z jeziora szeroki i początkowo głęboki 23, w otoczeniu nadbrzeżnych trzcin, tataraku i gąszczu olsz. Na początku wypływu z prawej, w odległości 100 m, pierwsza zagroda wsi Raczki Małe, która ciągnie się przeszło 2 km wzdłuż rzeki ku pd. Rzeka lekko meandrując płynie początkowo szeroką, łąkową doliną, której towarzyszą wznoszące się stromo wysokie brzegi.
W pierwszej części wsi wysoka kładka dla pieszych. Przepływamy pod środkowym przęsłem. Dno koryta rzeki pokrywa zielony kobierzec, nurt spokojny, głębokość do 1 m, brzegi nadal wysokie ze zbiegającymi w dół wąwozami. 0,5 km poniżej wspomnianej kładki z lewej wygodne miejsce na większe obozowisko.
43,0 km. Most drogowy i nieczynny młyn we wsi Raczki Małe. Z obu brzegów doliny zbiegają się w kierunku mostu bielejące serpentyny dróg polnych. Płynąć lub przeprowadzić kajak lewą stroną. 100 m poniżej mostu miejsce po dawnej tamie młyńskiej. W korycie słupy, głazy, rwący prąd, 20 cm spadek wody. Płynąć głównym nurtem o ile kajak posiada sprawny ster, a sternik ma wprawę i szybki refleks. W innym wypadku kajak przeprowadzamy lewym brzegiem, chociaż i to rozwiązanie nie jest łatwe. Płynąć po zewnętrznych łukach zakoli, gdzie nurt jest głębszy. Jest to droga dłuższa ale znacznie wygodniejsza i ostatecznie szybsza. Poniżej młyn, kamieniste mielizny zmuszają miejscami do prowadzenia kajaka. 1,5 km na pn. od młyna stacja kolejowa Raczki.
Łańcuch jezior został poza nami. Dalszą część trasy płyniemy już tylko rzeką.
46,0 km. Most kolejowy nad rzeką Rospudą i towarzyszącą jej doliną. Uważać na kamienie i pale.
47,0 km. Most drogowy na drodze Suwałki — Raczki — Olecko. Pod mostem w korycie pale i głazy. Można przepływać, ale przedtem zbadać sytuację. Poniżej w dalszym ciągu głazy. Płynąć ostrożnie z wielką uwagą. Z prawej, tuż przy moście, wieś Racżki. Dla zwiedzenia Raczek, spożycia posiłku i poczynienia zakupów zatrzymujemy się przy moście. 2 km od mostu drogowego, na zach. brzegu rzeki wspomniana stacja linii kolejowej Olecko — Suwałki.
Wieś Raczki, dawniej miasto przy historycznym trakcie z Grodna do Prus na wysokim prawym brzegu Rospudy zwanej niegdyś Dowspudą. Początki jej sięgają okresu kolonizacji ziem pojaćwieskich. Położona jest na wyniosłym zach. brzegu rzeki stanowiącej na pewnym odcinku naturalną granicę regionów augustowskiego i suwalskiego.
Nazwa Raczki pochodzi od nazwiska Stanisława Raczkiewicza i jego brata Mikołaja, królewskiego sekretarza i marszałka, którym król Zygmunt I oddał przywilejem w 1514 r. puszczę nad rzeką Dowspudą (obecnie Rospuda) w granicach: … poczonwszy od Sotiewy Stieżki wzdłóż podlehranicy (…) aż do senożata Miruniszók, aż od senożati Miruniszki w poperek w Dowspudu reku, tom miestie, hdie wpada Dowspudą to ich oziero Dołhoje Dalnie i tojurekoju Dowspudoju w dołżwniz aż opiat do Sotiewy Stieżki, Sotiewoju Stieżkoju w popierok hranicu.
Nadanie obejmowało pas puszczy wzdłuż ówczesnej Dowspudy, długości 23—26 km i szerokości ok. 6 km. W części pd. Stanisław Raczkiewicz założył dwór Dow-spudę, z której z czasem powstało miasteczko Dowspuda Raczkowska, dzisiejsze Raczki. Według źródeł miasteczko Dowspuda Raczkowska istniało już w 1558 r. Wtedy też zbudowano kościół i utworzono parafię. Prawo miejskie Raczki otrzymały od Augusta II w 1703 r.
W 1748 r. posiadłość nabył Józef Pac, hęabia na Horodyszczu i Dowspudzie. Pod opieką Paców dla biednej dotąd osady nastały najświetniejsze czasy. W 1797 r. właścicielem dóbr został hr. Michał Ludwik Pac (1780— —1835), generał wojsk polskich i francuskich, walczący przy boku Napoleona. Pac rozbudowuje miasto, uruchamia zakłady przemysłowe jak: serowarnię, garbarnię, bie-larnię płótna oraz fabrykę serwet i obrusów, które istniały do 1831 r.
Z dawnych pamiątek pozostał tylko kościół w stylu klasycystycznym. Nad głównym wejściem herb Paców — srebrne lilie, a poniżej tablica marmurowa opiewająca ważniejsze wydarzenia w historii świątyni.
Po obu stronach ołtarza głównego płaskorzeźby. Z lewej popiersie mężczyzny uwieńczone kwiatami z wyrytym herbem Paców; wsparta o kolumnę postać niewiasty w stroju greckim zdaje się opłakiwać zgon przedwcześnie zmarłego męża. Z prawej skrzydlata postać kobieca ryje na tablicy bohaterskie czyny zmarłego. U stóp jej rzucone godła rycerskie. Pomimo braku jakiegokolwiek potwierdzenia należy sądzić, że płaskorzeźby te poświęcone są Ludwikowi Pacowi.
Na uwagę zasługuje kilka obrazów Wojciecha Gersona. Na cmentarzu mogiła powstańców z 1863 r. Raczki w okresie międzywojennym były punktem granicznym i celnym z Prusami Wschodnimi.
Raczki mogą być punktem końcowym dla spływu górnym odcinkiem szlaku rzeki Rospudy względnie punktem wyjściowym dla rzeki Rospudy w obrębie Puszczy Augustowskiej.
Poniżej Raczek Rospuda płynie uroczą doliną. W korycie jej występują częste mielizny i głazy. Na odcinku Raczki — Dowspuda — wieś Jaśki, przy niskim stanie wody, wielokrotnie musimy wychodzić z kajaka.
Na wysokości zagrody na prawym wysokim brzegu i przez jakiś czas poniżej nurt staje się głębszy, brzegi nieco się obniżają i nie ma kamieni. Rzece towarzyszą olchy tworzące zielony tunel nad wodą.
Niski most drogowy, pod którym przepływamy lewym lub prawym brzegiem (uważać na podwodne pale).
48,5 km. Z prawej strony na wysokim brzegu ładny park XIXw., Dowspudzie z malowniczymi ruinami neogotyckiego zamku Paca. Była to wspaniała rezydencja wzniesiona na wzór angielskich zamków. Zgromadzone w niej były liczne dzieła sztuki, rzeźby, freski, galeria obrazów. Budowę pałacu rozpoczętą przez arch. Piotro Bosio, zakończył w 1. 1820—22 Henryk Marconi w stylu neogotyckim.
Po upadku powstania listopadowego pałac w Dowspudzie został zburzony. Obecnie jest tylko ryzalit i jedna z wieżyczek, zwana „Bocianią wieżą”, która ocalała jakoby dlatego, że podczas rozbiórki bociany miały na niej gniazdo.
Na przestrzeni prawie 3 km, pomiędzy Raczkami, Dowspudą i nieco poniżej, Michał Ludwik Pac wzniósł w 1824 r. na rzece Rospudzie 12 progów kamiennych, które tworząc wodospady dodawały uroku miejscowości. Wodospady zniknęły po rozebraniu tam. Jedynym ich śladem są mielizny kamieniste na tym odcinku rzeki. Pozostał również park o pow. 13 ha, z wieloma gatunkami drzew liściastych i iglastych. W parku znajduje się obecnie Technikum Rolnicze. W 1817 r. Pac założył tu również bielarnię płótna, która wkrótce upadła z braku materiału do bielenia.
W odległości 1,5 km od lewego brzegu naprzeciwko Dowspudy leży wieś Rudniki.
Poniżej Dowspudy po obu stronach obniżonych brzegów rzeki towarzyszą nam wydłużone kępy leśne będące zapowiedzią Puszczy Augustowskiej. Rospuda meandruje po podmokłej dolinie nadrzecznej. Na prawym wznoszącym się brzegu na tle sosnowego zagajnika dobre miejsce na biwak.
51,0 km. Z prawej, nad przecinającym rzekę traktem, jedyna zagroda wsi Chodorki jaka ocalała z okresu wojny. Most drogowy na drodze z Raczek do Augustowa biegnącej dotąd zach. brzegiem Rospudy. Przepływamy wzdłuż prawego brzegu. Na lewym, wsch. ciągną się już lasy Puszczy Augustowskiej.
52,5 km. Z prawej na bezleśnym brzegu, w pobliżu koryta początek wsi Jaśki.
Na wznoszącym się tarasowato brzegu w otoczeniu kęp sosen i świerków bardzo dobre miejsce obozowania, a w odległości ok. 250 m zagroda wsi Jaśki leżącej nieco dalej od rzeki. Za zgodą właściciela wspomnianej zagrody Józefa Jaśkiewicza można na brzegu Rospudy obozować lub kwaterować u niego. Poniżej wsi Jaśki oba brzegi rzeki ogarnia puszcza. Wkroczyliśmy w najtrudniejszy, przeszło trzykilometrowej długości odcinek Rospudy, która tutaj silnie meandruje. Koryto rzeki porośnięte trawą wodną często zmienia się, zarówno co do szerokości jak i głębokości. Brzegi przeważnie niedostępne, zbyt strome lub bagniste. W rzece mogą być zwalone drzewa, prąd szybki, w miejscach przeszkód nawet gwałtowny.
W niektórych sytuacjach, brodząc wśród wykrotów, dwuosobowa załoga kajaka z ledwością może go utrzymać przed porwaniem przez wodę i rozbiciem. Po 1 km z lewej, a po 2 km z prawej w lesie miejsce obozowania.
56,0 km. Z lewej — uroczysko Święte Miejsce. Na rzece mostek drogowy. Na małej polance wsch. brzegu w otoczeniu starej puszczy ogrodzone drewnianym parkanem — drewniane i kamienne krzyże i kapliczki. Obok rośnie 6 dębów i 2 lipy.
Jest to dawne miejsce kultu sięgającego czasów pogańskich. Obok znajduje się zorganizowane przez nadleśnictwo miejsce biwakowe. Obejmuje ono ogrodzone drągami miejsce pod namioty, stół z ławkami.
Z lewej do rzeki Rospudy wpada strumyk, odprowadzający wodę z odległego o 400 m na pn. jez. Jałowo, zwanego przez miejscową ludność Jołowo (pow. 19 ha, głęb. 12,2 m, dług. 1,1 km, szer. 0,35 km, 130 m npm.).
Poniżej Świętego Miejsca koryto rzeki oczyściło się z kamieni i mielizn. Na dnie połyskuje tu i ówdzie złoty piasek. Rzeka w częstych skrętach przepływa pasma na ogół suchych kwiecistych łąk (należących do mieszkańców wsi Jaśki) przerywanych wielokrotnie sięgającym do prawego brzegu lasem. Spotyka się tu najpiękniejsze partie zachodniej części Puszczy Augustowskiej.
W okresie sianokosów mogą wystąpić prowizoryczne kładki, które żniwiarze przerzucają przez rzekę, a które na ogół łatwo można usunąć lub podnieść.
59,0 km. Z prawej, uroczysko Młyńsko, most drogowy. Ok. 1 km od wsch. brzegu Rospudy biegnie z Raczek do Augustowa wspomniana droga. Poniżej rzeka wypływa na rozszerzającą się moczarowatą dolinę. Nurt jej słabnie, za to pojawiają się coraz większe zakręty, obfitsze zarośla i trzciny bagienne, w niektórych miejscach utrudniające jazdę.
Po przeszło 2 km spływu, poniżej mostu w uroczysku Młyńsko, na uroczej polance prawego brzegu wyborne miejsce na biwak. Punktem orientacyjnym pozwalającym je odnaleźć jest rosnąca nieco niżej na lewym brzegu kępa wysokich drzew (2 sosny, kilka olch i wierzba).
Poniżej uroczyska Młyńsko, Rospuda płynie wijąc się po podmokłej dolinie łąkowo-bagiennej. Towarzyszą jej 3 m wysokości ściany trzcinowo-tatarakowe, zasłaniające widoczność obu brzegów. Słychać narastający odgłos jakiejś maszyny. Za chwilę mija nas kosiarka rzeczna oczyszczająca koryto z roślinności podwodnej.
W dolnej części dolina łąkowa rozszerzyła się co najmniej do 2 km. Za nią po obu stronach ciągną się już na wyższych terenach — lasy. Koryto Rospudy przed ujściem do niej rzeki Blizny rozszerzyło się do 30 i więcej metrów. Towarzyszące poprzednio szuwary ustąpiły nieco miejsca olchom.
66,0 km. Z lewej ujście Blizny oraz 200 m od koryta pierwsze chaty wsi Szczebra, której główna część położona jest przy drodze Augustów — Suwałki o przeszło 1,5 km od rzeki Rospudy. We wsi sklep i przystanek PKS. Płyniemy wśród niskich, kwiecistych łąk. Podmokła dolina znacznie się zwęziła.
Brzegi Rospudy moczarowate, o zadrzewionych brzegach, szuwary, brak miejsc do lądowania. Z prawej od 100 do 150 m od koryta — puszcza: drobne świerki i sosny; z lewej, wysoki lesisty brzeg oddalony o ok. 400 m. Na skraju polanki tego wysokiego brzegu z widokiem na rzekę Rospudę i jej rozległą dolinę, w lipcu 1972 r. kręcono jedną ze scen filmu telewizyjnego „Czarne chmury”.
Przed ujściem rzeki Rospudy do jez. Rospuda Augustowska, lewy brzeg wznoszący się stromo prawie do 10 m pokryty jest młodnikiem leśnym. Prawy wysoki leśny brzeg ciągnie się nadal w odległości ok. 300 m, za pasem moczarowatych łąk.
67,7 km. Przed ujściem, zwężenie szerokiego, lejkowatego koryta: z lewej i prawej wystające z wody i dochodzące do obu brzegów wysokie groble, z lewej resztki pali — są świadectwem istnienia niegdyś w tym miejscu mostu.
Na obu podchodzących do koryta groblach miejsca odpoczynku. Po 200 m dalszego spływu rzeka skręca w lewo uchodząc do pn.-zach. krańca jez. Rospuda.
Przed ujściem z prawej zadrzewiona wyspa, którą od lądu oddziela wysoka, zarastająca wąskim pasem tataraku, cieśnina, można przez nią również wydostać się na otwarte wody jez. Rospuda.
Jez. Rospuda ma wydłużony kształt i kierunek jak rzeka Rospuda, tj. z pn. zach. na pd. wsch. Otoczone jest zwartym lasem, brzegi wznoszące się, wysokie. Po ok. 500 m spływu bliżej prawego brzegu zalesiona malownicza wyspa Wianek (nazywana też „Rób co chcesz”), dostępna do lądowania, ale ze względu na jej wypukłość i gęstość zadrzewienia, nie nadaje się do biwakowania. Za nią nad brzegiem rozległej zatoki, nieczynna obecnie, trawiasta wznosząca się wysoka binduga. Przy niej przystań obozu żeglarskiego.
150 m za wyspą, na lewym brzegu, miejsce na odpoczynek i biwak, a jeszcze 300 m dalej, wyniosły o łagodnie zarysowanej linii brzegowej, częściowo zalesiony, półwysep „Goła Zośka”. Jest to tradycyjne od dziesiątków lat miejsce zlotów i obozów młodzieżowych.
Nieco dalej, z prawej, wrzynający się w wody jeziora duży, wznoszący się zalesiony półwysep, a za jego cyplem rozległa zatoka. Na jej krańcu mała zadrzewiona wysepka oddzielona od lądu wąską cieśniną. Przez pas trzcin porastających cieśninę można jeszcze przepłynąć.
Na wysokości wspomnianej wysepki, na lewo, w środkowym pasie jeziora, kępa trzcinowo-tatarakowa o znacznej powierzchni.
Płynąc w kierunku Białej Góry i Domu Wycieczkowego PTTK, z lewej, na cyplu półwyspu utworzonego przez wody jez. Rospuda i rzeki Klonownicy — Ośrodek Wczasowy WSK z pomostem i hangarami na łodzie oraz domkami w lesie.
68,0 km. Przepływamy cieśninę łączącą jez. Rospudę z jez. Necko, zostawiając po prawej duży zalesiony półwysep — Topiłówka, przecinamy ujście Klonownicy i kierujemy się wzdłuż lewego brzegu Necka do przystani i Domu Wycieczkowego PTTK, wznoszącego się na wsch., urwistym i zalesionym brzegu.
Józef Kuran
Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostródzkim, Oberlandzkim
Przewodnik po Kanale Elbląsko – Ostrudzkim, Oberlandzkim
Poprzez „Kraj Górny” Kanał płynie / w nim statki na widok wierzchołków / swe dzioby podnoszą ku niebu / i płyną na skrzydłach aniołów. / Tu Kanał mknie przez las bajkowy / lub ukwieconą łąkę w gaju. / A tam z jeziora na jezioro / wciąż bliżej do wodnego raju. / Omija trzciny i sitowie / dom podcieniowy starej wioski. / Zbudował ten niezwykły Kanał / najcwańszy z wszystkich „wilków morskich”.(O.E. Sattler)
Trzy cuda świata.
Dawne Prusy Wschodnie szczyciły się przed Europą trzema cudami świata. Były to: wędrujące wydmy Mierzei Kurońskiej, podniesiona z „błota” Żuław siedziba Wielkich Mistrzów Zakonu NMP oraz kanał, w którym ..statki pływały po górach, pokonując różnicę poziomów przekraczającą 100 metrów”. Każda z tych osobliwości słynęła inaczej. W ruchomych nadbałtyckich piaskach potęgę swą okazywała nieokiełznana przyroda, czerwone mury zamku malborskiego były imponującym dziełem ludzkich rąk i prawdziwym pomnikiem myśli architektonicznej. Trzeci cud wydawał się w tym gronie najdoskonalszy i najbardziej kompletny, łącząc geniusz człowieka z twórczą mocą Natury. Był nim „Kanał Oberlandzki” (der Oberldndische Kanał), po 1945 roku zwany Kanałem Elbląskim, Kanałem Elbląsko-Ostródzkim lub Kanałem Ostródzko-Elbląskim.
Dawno, dawno temu lodowiec pracowicie wyrzeźbił powierzchnię Pojezierza Iławskiego tworząc liczne wytopiska i rynny, zalane następnie wodą – dzięki temu jedno za drugim, z południa na północ, ułożyło się kilka jezior: Drwęckie, Ilińsk, Ruda Woda, Sambród, Piniewskie i Druzno. W ten sposób Natura podsunęła ludziom pomysł zbudowania drogi wodnej wiodącej w kierunku Zalewu Wiślanego i Delty Wisły, skracającej pięciokrotnie szlak żeglowny do Gdańska przebiegający tradycyjnie po Drwęcy i Wisie. Trzeba było „tylko” uzupełnić jej dzieło, czyli połączyć jeziora odcinkami kanału. Jak zwykle „diabeł tkwi w szczegółach”, o czym przekonali się inżynierowie myślący co najmniej od XV w. nad rozwiązaniem postawionego im wyzwania. Okazało się, że do realizacji dzieła potrzebne będą, bagatela: przekopy, nasypy, uszczelnienia, zabezpieczenia skarp, śluzy, jazy, upusty i wrota przeciwpowodziowe. Rozwikłać należało ponadto problemy: zasilania kanału w wodę, odprowadzania ścieków, a przede wszystkim pokonania różnicy poziomów, która na niespełna 10 km odcinku pomiędzy Jeziorem Druznem a Jeziorem Piniewskim wynosiła 104 metry!
Wreszcie pozostawała trudność, kto wie czy nie równorzędna z kwestiami technicznymi – finanse. W związku z tym dopiero około połowy XIX w. udało się ludziom odpowiedzieć bezbłędnie na to „równanie z kilkoma niewiadomymi”. Efektem rozwiązania łamigłówki zadanej przez przyrodę był właśnie kanał, „w którym statki prywaty po górach”. O jego powstaniu zdecydowało życie i pasja co najmniej kilku osób, z grona tego pamiętamy dziś’ o jednej, nie do końca wiedząc kim był i co reprezentował sobą Georg Jakob Steenke, rzekomo Holender. Do dziś pokutuje powszechnie mylne przekonanie o jego pochodzeniu i narodowości, a w tysiącu nieprawd jakie napisano o konstruktorze i jego dziele, pomija się całkowitym milczeniem nazwiska ludzi, którzy mu pomagali i doradzali – nikt nie zna inżynierów Severina i Lentze (współtwórca Kanału Sueskiego, budowniczy mostu na Wiśle w Tczewie !).
Równie powszechnie, i tym razem słusznie, uważa się, że Kanał Elbląski należy do unikalnych w skali światowej dzieł techniki, będąc przy okazji obiektem o wyjątkowych walorach zabytkowych, jako że wszystko co powstało przy kanale i w kanale, ma rodowód XIX-wieczny. Jeszcze bardziej zdumiewające jest, iż owe wysłużone urządzenia hydrotechniczne i budowle działają tak sprawnie, jak gdyby upływ czasu nie wywierał na nich większego wrażenia. Skonstruowano je bowiem bardzo precyzyjnie, z perfekcją zdumiewającą każdego znawcę tematu. Przywoływany często jako wzór i porównanie dla naszego kanału – Kanał Morris w USA – różni się dziś zdecydowanie brakiem autentyczności, wszystko w nim bowiem zmodyfikowano i zelektryfikowano, pozostała tylko zabytkowa atrapa, ukrywająca nowoczesne maszyny i techniki. Tymczasem na szlaku wodnym wiodącym od Elbląga do Ostródy nadal funkcjonują stare patenty, do których nie dodano nic ponad to, co wymyślił i zaprojektował Georg Jakob Steenke (przy pomocy Karla Lentze). Kanał Elbląski ma więc, jak każda staroć, swoją „duszę” i za to wszyscy go kochamy. I nie ma powodów, by jak dawniej, nie reklamować go pod hasłem „najprawdziwszego cudu świata”.
Kraj, który przestał istnieć czyli wschodniopruska Atlantyda.
Mówiono onegdaj, że Kanał przepływa przez kraj, „gdzie Prusy Wschodnie są najpiękniejsze”. Tym krajem był Obeńand, dlatego właśnie Kanał nazywał się przez około 80 lat „oberlandzkim”(przez jakiś czas funkcjonowało też określenie „staropruski”). I pod takim mianem zasłynął w świecie, występował w literaturze fachowej, w związku z czym nasze określenia – typu Elbląski czy Ostródzki -mogą wprowadzać jedynie dezorientację, zwłaszcza u osób nieco zorientowanych w historii regionu i tradycji hydrotechnicznej. Jednakże inaczej być nie mogło, nazwa Kanału musiała ulec zmianie po 1945 roku skoro „zapomniano” o istnieniu całej krainy i nie znaleziono dla niej (niestety do dziś) polskojęzycznego odpowiednika. Dlaczego tak się stało, dlaczego kraina historyczna postrzegana wyraźnie przez wieki, opisywana przez badaczy w swojej odrębności, nagle przestała istnieć, trudno dzisiaj powiedzieć. Powodów znalazłoby się wiele, najprostszy tłumaczy się oczywiście skomplikowanymi stosunkami polsko-niemieckimi po zakończeniu drugiej wojny światowej i wynikającą z tego gordyjskiego węzła nieumiejętnością ustosunkowania się naszych ojców do dziedzictwa międzynarodowej, prawdziwie europejskiej kultury, z której bogactwem mieli nieopatrznie do czynienia na ziemiach dawnych Prus Wschodnich.
Dziś ważne jest byśmy zrozumieli, iż Obeńand (dosłownie „Kraj Górny”) był krainą historyczną i geograficzną wyodrębniającą się zdecydowanie na tle sąsiedztwa – Warmii i Żuław Wiślanych. Poświęćmy zatem kilka uwag charakterystyce owej ziemi, która zatonęła w naszej świadomości, niczym antyczna Atlantyda.
Nazwa krainy pojawiła się w XV w. dla oznaczenia ziem skolonizowanych przez Krzyżaków, położonych pomiędzy Żuławami w Delcie Wisły a Niziną Warmińską. Oberland wyróżniał się wyższym położeniem w stosunku do obu nizin (stąd nazwa) oraz urozmaiconą, pofałdowaną rzeźbą terenu, wypełnioną gęstymi lasami i licznymi jeziorami. Częstokroć porównywano Oberland do Mazur wskazując, że choć obszarowo mniejszy i nie tak bogaty w duże jeziora, zachwyca bardziej zróżnicowaną szatą roślinną. Oberlandzkie lasy szczyciły się przemieszaniem wielu gatunków drzew (na Mazurach dominują bory), a odbijające się w tafli jezior siedliska buka i dębu tworzyły charakterystyczne pejzaże, słynące z malarskości i tajemniczej romantyczności.
Pośród lasów i jezior znajdowało się onegdaj wiele osad pruskich z dobrze rozwiniętą siecią dróg i brodów oraz czytelnymi granicami dwóch prowincji pruskich – Warmii i Pogezanii. Rubież oparta była na biegu rzeki Pasłęki. Kolonizacja tych ziem wymagała od Zakonu zupełnie innego podejścia niż w sąsiedztwie, należało zaadaptować staropruską strukturę osadniczą do modelu europejskiego, zjednać zaufanie miejscowych wielmoży, ułożyć stosunki między ludnością miejscową a kolonistami (na Żuławach problemem była raczej walka z wodą, Warmię oddano w arendę biskupom). Kwestiami tymi zajmowali się urzędnicy z komturii elbląskiej, dzierzgońskiej i ostródzkiej, pomiędzy które administracyjnie podzielono ziemię oberlandzką w końcu XIV w.
Z geograficznego punktu widzenia granice Oberlandu były ściśle określone w terenie, a ich przebieg precyzyjnie podał G. Wnuck, geograf pracujący na Uniwersytecie Królewieckim. Na zachodzie tworzyły je: jezioro Druzno, rzeka Dzierzgonka do Starego Miasta (dalej dochodziły do Jarzwałdu nad Jeziorem Pilawskim i do Jeziora Jeziorak); na południu Jezioro Jeziorak i Jezioro Drwęckie; na wschodzie dolina Pasłęki, a na północy strefa krawędziowa Wysoczyzny Elbląskiej.
Jeszcze wyraźniejsze były wyróżniki historyczne czy szerzej kulturowe Oberlandu, obejmujące takie sfery życia jak: gospodarka, kultura artystyczna, język, zwyczaje, status prawny terytoriów i ich miejscowości etc. Pod tym względem położone w pobliżu krainy -to jest Warmia, Wysoczyzną Elbląska i Żuławy – okazywały się obszarami pozostającymi pod wpływem zupełnie innego kręgu myśli symbolicznej. Różnice te potęgowały się w toku procesu dziejowego tak, że na początku XX w. krajobraz kulturowy Oberlandu, w porównaniu z sąsiedztwem (zwłaszcza Warmią i Wysoczyzną, bo Żuławy są zupełnym ewenementem w tym względzie), miał wiele cech specyficznych. Oto kilka zaledwie przykładów – w „Kraju Górnym” hodowano konie specjalnej rasy, zwane litewskimi lub oberlandzkimi, mieszkańcy posługiwali się charakterystycznym dialektem (zwanym oberlandzkim), wśród nich zdecydowanie dominowali ewangelicy. Przede wszystkim jednak o odrębności tej krainy zdecydowała trwająca od XVI do początku XX w. specyficzna forma własności – znana w terminologii prawnej pod określeniem wielkiej własności ziemskiej. Oberland w przeciwieństwie do sąsiednich krain znalazł się po wojnie 13-letniej w granicach Prus Książęcych. Książę Albrecht Hochenzollern von Ausbach oparł się w swej polityce na rodach rycerskich, których poparcie zapewniły mu i jego następcom liczne nadania ziemskie przyznane w formie lennej. Większość kraju została w ten sposób rozdysponowana pomiędzy wielkie prywatne dominia, w których seniorzy rodowi sprawowali niemal nieograniczoną władzę, od administracyjnej poprzez gospodarczą po sądowniczą, tylko w najważniejszych kwestiach politycznych podlegając suwerenowi i respektując jego pozycję głowy państwa. Rola miast czy urzędów ziemskich była w tej sytuacji prawie symboliczna. Na bazie przyznanej ziemi oraz przywilejów wyrosły wielkie fortuny arystokracji oberlandzkiej (Dohnów, Dónhoffów, Kuenheimów, Canitzów, von Reibnitzów, von Polentzów, von Auerswaldów). Ich członkowie piastowali ważne urzędy posiadając tytuły burgarfów i grafów. A rezydencje rodowe tak ważnych i możnych ludzi z czasem zamieniły się we wspaniałe zespoły pałacowo (i dworsko) – parkowe.
Dwory i pałace, otoczone parkami wypoczynkowymi, wtulone w malowniczy leśny krajobraz pojezierza stały się z czasem znakiem rozpoznawczym „Kraju Górnego”. W żadnej innej okolicy nie znalazłbyś tylu wspaniałych, mniejszych i większych, lecz zawsze pięknie i z dostojeństwem zbudowanych rezydencji ziemskich. Pod tym względem można porównać Obeńand do krainy zamków położonych nad Loarą. Początkowo rolę Loary odgrywała tylko rzeka Pasłęka, ku której ciążyły bogate siedziby szlacheckie (Gładysze, Słobity, Dawidy, Ławki, Spędy, Karwiny). W drugiej połowie XIX w. podobne znaczenie zyskał Kanał Oberlandzki. W jego otulinie znalazła się jeszcze większa liczba dworów i pałaców. Tylko na terenie obecnego województwa elbląskiego były to: Stare Dolno, Topolno Wlk., Powodowo (dwa), Marwica, Rzeczna, Śliwica, Kąty, Jankowo, Rejsyty, Barzyna, Drulity, Piniewo, Dargowo. Tumpity, Talpity, Rydzówka, Wysoka i Stare Kusy.
Budowa Kanału Oberlandzkiego.
Właściciele tych rezydencji – rody szlacheckie i nowobogaccy przedsiębiorcy – wywierali nieustanny nacisk na organy władzy administracyjnej i ustawodawczej Prus Wschodnich, by doprowadzić do skomunikowania jezior oberlandzkich z Elblągiem i Gdańskiem trasą żeglowną. Dla nich rozwiązanie tego problemu stanowiło niezwykle istotną kwestię życiową. Każdy dwór czy pałac egzystował wszak na bazie większego majątku, złożonego co najmniej z folwarku przydworskiego. a najczęściej z wielu folwarków czy wręcz wsi nadanych w prywatne posiadanie. Produkcja rolna, gospodarka leśna, rybołówstwo i manufaktury stanowiły podstawę bytu miejscowego ziemiaństwa. gwarantując mu prestiż, przywileje polityczno – społeczne, a w końcu zapewniając także najbardziej podstawowe potrzeby, jak choćby jedzenie, edukację i rozrywki. Produkcja tych majątków musiała opierać się na zdrowej kalkulacji ekonomicznej, w przeciwnym wypadku nie miałaby sensu. Trudno jednak było dopatrywać się rachunku ekonomicznego w sytuacji, gdy np. drewno ścinane w odległości 10 mil od Elbląga musiało być spławiane okrężną drogą (Drwęcą do Torunia, a potem Wisłą, Nogatem i Kanałem Jagiellońskim), w związku z czym jego transport zajmował 6 do 8 miesięcy ! Sprzedaż takiego produktu stawała się w związku z tym nieopłacalna. Podobnie było w przypadku innych oberlandzkich towarów.
Budowa jakiegoś dogodnego połączenia była w zasadzie przesądzona już w drugiej połowie XVIII w. W roku 1789 przygotowano pierwszy roboczy konspekt wykonania takiej trasy oraz kosztorys opiewający na sumę 132 272 talarów, 9 srebrnych groszy i 8 fenigów (zdumiewająca skrupulatność!). W roku 1803 Krajowy Radca Budowlany Eytwelin przedstawił pod publiczną dyskusję nieco precyzyjniejszy projekt, zakładający skrócenie drogi do Wisły, poprzez wykopanie kanału przecinającego Powiśle (z pominięciem Torunia). Plany coraz bardziej się konkretyzowały, gromadzono potrzebną dokumentację, szukano projektantów i wykonawców. Przez wiele dziesiątków lat kończyło się jednak na czczym gadaniu i przelewaniu morza atramentu. W ideę budowy drogi żeglownej zaangażował się na przykład prof. J. G. Bujack. Szukał dla zadania uzasadnienia historycznego. W roku 1838 donosił o odnalezieniu wykopów w okolicach miejscowości Drulity, u źródeł Klepiny, które świadczyć miały o próbach zbudowania kanału już w średniowieczu (zarośnięte trawą tajemnicze rowy o głębokości ponad 1,5 metra i szerokości około 3 metrów, z pewnością wykonane dzięki pracy ludzkich rąk, nikt nie umiał inaczej uzasadnić ich występowania).
W roku 1825 Pruski Parlament Krajowy wydał rezolucję praktycznie przesądzającą budowę kanału w Oberlandzie. Ustalenie były bardzo precyzyjne. Zrezygnowano z wcześniejszych prób zmierzających do uregulowania lub przekopania Drwęcy do Wisły – w tym momencie dała o sobie znać presja przemysłowego Elbląga, który w ten sposób straciłby kontakt z majątkami oberlandzkimi, a całą wymianę towarową oddał Gdańskowi. Postanowienia Parlamentu wyraźnie wskazywały, że przyszły kanał ma połączyć Jezioro Druzno z Jeziorem Drwęckim. Autorzy proponowali, by jego szlak wychodził z południowej części Jeziora Druzno (na wysokości wsi Stankowo) i biegł po strudze do Gradowego Młyna, następnie przez Dymnik i Wopity w kierunku Giśla, dalej przez Myślice, po czym na południowy – wschód do Jeziora Drwęckiego. Kontynuację prac powierzono Tajnemu Radcy Budowlanemu Severinowi z Kwidzyna.
Severin najwyraźniej nie radził sobie z ogromem zlecenia i projekty, po wykonaniu pierwszych, mało satysfakcjonujących, szkiców zamknął w szafie stojącej w jednym z gabinetów kwidzyńskiej rejencji. Przerwa w działaniach trwała do roku 1836, do czasu, gdy w Elblągu i w kręgu problematyki oberlandzkiej pojawił się inżynier Georg Jakob Steenke. On okazał się tym człowiekiem, któremu udało się zrealizować odwieczne oberlandzkie marzenia, czy wręcz mrzonki dotyczące budowy rentownego szlaku żeglugowego prowadzącego najkrótszą drogą na północ, do bałtyckich portów morskich.
Pierwszą zasługą Steenke’ go było wytyczenie (na razie na mapie) takiej trasy Kanału, jaką dzisiaj wszyscy znamy. Na ogół zapomina się o tym znaczącym wkładzie konstruktora w tworzone dzieło, traktując istniejący szlak żeglowny jako najzupełniej naturalny i jedyny z możliwych. Tymczasem, pamiętając choćby o cytowanej wyżej rezolucji Parlamentu z 1825 roku, możliwości, przynajmniej teoretycznie, rysowało się więcej. Steenke naszkicował ten szlak oraz przedstawił w szczegółach hydrotechniczne rozwiązania pozwalaj ące na kursowanie po nim statków. W tym momencie pojawia się w publikacjach dotyczących historii Kanału najwięcej nieporozumień i nieprawd. Wszyscy zgodnie piszą o skrystalizowaniu się na tym etapie koncepcji pochylni, pozwalających pokonać największą trudność techniczną związaną z budową Kanału – różnicę poziomów dochodzącą do 100 metrów. Przytaczają też, skądinąd milą historyjkę, o wizycie inżyniera u króla Prus i wypowiedzeniu słynnego zdania: „Panie, ale takiego urządzenia nikt nie będzie miał na świecie, tylko Ty”.
Historia ta w żadnym szczególe nie przystaje do rzeczywistości, poza tym, że Steenke pojechał na dwór królewski, razem z Nadprezydentem Prus von Schoenem. Była to jednak typowa narada robocza, zorganizowana przed przystąpieniem do realizacji projektu. Z pewnością omawiano kwestie finansowe, może jeszcze inne zagadnienia, trudno dziś dokładnie powiedzieć. Jednak ani król nie miał okazji zadecydować o przeznaczeniu pieniędzy na budowę Kanału (decyzję podjął już Parlament pod naciskiem właścicieli ziemskich, a tych w żadnym wypadku nie można było zlekceważyć), ani konstruktor nie mógł olśnić monarchy ideą „pochylni z wierzchołkami”, której po prostu jeszcze nie miał.
Prawdą jest natomiast, że Georg Steenke intensywnie studiował najnowsze rozwiązania stosowane w budowlach hydrotechnicznych na całym świecie. Czytał, rysował, konstruował modele, a nawet odbywał kształcące podróże do Belgii, Bawarii i Holandii. Do prac przystąpił 18 października 1844 i jak wspominał w swoich dziennikach, nastąpiło to niejako wbrew jego woli, w wyniku presji coraz bardziej zniecierpliwionych lokalnych urzędów ziemskich i pod naciskiem lobby gospodarczego oberlandzkich ziemian. Wielkim orędownikiem szybkiej realizacji Kanału był przede wszystkim Ernst Ludwig baron von Schrótter, sprawujący urząd starosty powiatu pasłęckiego (w okresie od 1846 do 1876 roku).
Do roku 1850 wykonano wiele prac związanych przede wszystkim z niwelacją różnicy poziomów występujących pomiędzy grupą jezior oberlandzkich, poza tym zbudowano system pięciu śluz komorowych na południe od Jeziora Druzno. Stanowiło to przygotowanie do pokonania ponad 100 metrowej różnicy między jeziorami oberlandzkimi a Druznem. Projekt przewidywał konieczność wykonania dalszych 20 śluz na odcinku 10 km, co czyniło całe zadanie lekko bezsensownym i całkowicie nieekonomicznym (nie tylko na etapie realizacji, ale przede wszystkim w późniejszej eksploatacji). Było to „ wąskie gardło całego systemu ” spędzające konstruktorowi sen z oczu.
Ten rok okazał się momentem przełomowym dla inwestycji. Steenke pojechał na jeszcze jedną eskapadę studialną – tym razem do USA, gdzie obserwował funkcjonowanie rozwiązań zastosowanych na Kanale Morris. Były to 23 „pochylnie komorowe”, czyli równie pochyłe z wózkami, na których przewożono statki między poszczególnymi odcinkami szlaku żeglugowego. Przy każdej pochylni znajdowała się śluza komorowa, przypominająca te, które sam zamierzał wybudować między Druznem a Jeziorem Piniewskim. Steenke wcale więc nie skorzystał z patentów amerykańskich, jak wyczytać możemy w wielu publikacjach i przewodnikach, przeciwnie, w swoim dzienniku odnotował, że są równie nieekonomiczne w warunkach oberlandzkich, jak wszystko co do tej pory wymyślono i z czego mógłby ewentualnie skorzystać. Tym nie mniej wyprawa za ocean miała rzeczywiście ogromne znaczenie dla budowy Kanału w „Kraju Górnym”. Ponieważ podróże kształcą i rozwijają, w pewnym momencie konstruktorowi przyszła do głowy myśl zmodernizowania pochylni z korzyścią dla swojego planu. Po powrocie zaprzągł do roboty Severina i Lentze, a w wyniku „burzy mózgów” narodziła się idea „pochylni z wierzchołkami”, takich jakie znamy i do dziś możemy oglądać. Plany budowy dalszych śluz komorowych powędrowały do znanej nam już kwidzyńskiej szafy, natomiast wymyślono i wdrożono zupełnie nowy patent, nie stosowany dotąd w hydrotechnice. Na tym właśnie polegał geniusz Georga Jakuba Steenke – zrealizował coś, czego nikt przed nim i po nim nie wykonał, jak świat długi i szeroki. Dzięki temu Kanał Oberlandzki stał się dziełem wręcz podręcznikowym.
Cztery pierwsze pochylnie, zwane „starymi” (w Buczyńcu, Kątach. Oleśnicy i Jelonkach – pochylnia Jelenie) zbudowano do roku 1860. W tym momencie Kanał Elbląski mógł być eksploatowany, co skwapliwie wykorzystano, mimo oporów samego Steenke’go, który chciał zastąpić dotychczasowe 5 śluz komorowych kolejną pochylnią. Musiał jednak odłożyć swoje plany na kilkanaście lat (piątą, tzw. „nową” pochylnię w Całunach, wykonano w latach 1874 – 1881 stosując nowoczesny, efektywny napęd z turbiny wodnej).
Uroczysta inauguracja Kanału odbyła się w dniu 31 sierpnia 1860 roku i polegała na przepłynięciu statkiem przez pochylnię w Buczyńcu. Radości tej doznało wiele zaproszonych osób, wśród których najwyższy rangą był baron August von der Heydt, pełniący w rządzie pruskim funkcję , Ministra Krajowego” (odpowiednik ministra handlu, przemysłu i prac publicznych). Kolejna, równie ważna próba miała miejsce w dniu 29 października 1860. Tym razem sprawdzano funkcjonowanie urządzeń Kanału pod kątem technicznym posyłając sześć wyładowanych drewnem barek na wszystkie cztery pochylnie. W związku z tym uwaga zebranych skupiała się na dwóch najważniejszych ekspertach – byli to: główny konstruktor Kanału G. J. Steenke oraz dyrektor tczewskiej królewskiej fabryki budowy maszyn – Kruger (z tych zakładów pochodziło całe wyposażenie mechaniczne Kanału, min. koła zamachowe i obrotowe, śluzy, jazy, turbiny etc). Po udanych jazdach próbnych Kanał Oberlandzki był gotowy i od następnego roku służył celom, do których go zbudowano, a zatem żegludze towarowej i handlowej.
Przedwojenna turystyka w otulinie Kanału.
Utarł się pogląd, jakoby Kanał zbudowano dla potrzeb gospodarczych i pod presją ówczesnych podmiotów gospodarczych (majątki ziemskie Oberlandu), ale wkrótce po zakończeniu realizacji, decydujące o podjęciu inwestycji motywy stały się nieważne i nie było wiadomo, co z tym fantem dalej robić. Jednym słowem transport towarowy po Kanale stracił raptownie na znaczeniu wskutek znacznego zagęszczenia dróg żelaznych i lądowych w „Kraju Górnym” w drugiej połowie XIX w. W związku z tym obiekt zaczęto wykorzystywać głównie w promocji turystycznej regionu organizując wyłącznie rejsy spacerowe na szlaku wiodącym przez słynne „pochylnie z wierzchołkami”.
Należałoby to rozumieć mniej więcej tak, że ktoś marzący przez wieki całe o zjedzeniu lizaka, nagle – po uzyskaniu upragnionego daru – stwierdza, iż bardziej lubi dropsy i nawet nie rozwija łakocia z papierka. Nic bardziej błędnego, o czym można przekonać się wertując przedwojenne dokumenty i statystyki.
Po uruchomieniu Kanału, w latach 60-tych XIX stulecia, jego szlakiem przepływało od 12 do 20 statków dziennie (w jednym z dni roku 1862 Georg Steenke zanotował w swoim dzienniku kurs 57 jednostek!). Czyż trzeba dodawać, że wszystkie wyładowane były oberlandzkimi towarami przewożonymi na rynki Elbląga i Gdańska ? Sytuacja nie zmieniła się w kolejnych dekadach.
Jak widać obrót towarowy na Kanale w miarę upływu czasu wykazywał tendencję spadkową, tym nie mniej był ciągle znaczący. Prawie 50 000 ton towarów przewiezionych w roku 1927 świadczyło o dużym ożywieniu żeglugi towarowej na Kanale i przekonuje, że znaczenie gospodarcze tego obiektu było niebagatelne.
Można również zaznajomić się z osiągnięciami i problemami animatorów przedwojennej podelbląskiej turystyki. W ich relacjach tematyka Kanału pojawiała się nieodmiennie, jak temat dyżurny, a wnioski wypływające z tych wynurzeń nie wymagają większego komentarza i – krótko mówiąc -przeczą obiegowej opinii o Kanale jako obiekcie typowo turystycznym, przynajmniej w XIX wieku.
Pierwszy opis podróży po Kanale, podjętej w celach krajoznawczych – z czystej ciekawości dla obejrzenia powstałych tam cudownych urządzeń – powstał bardzo szybko. Opublikowany został w roku 1864 (zatem jeszcze przed budową piątej pochylni), a wyszedł spod ręki Bernharda Ohlerta. Trudno jednak uznać tę relację za datę narodzin turystyki na Kanale. Ówczesna żegluga miała charakter stricte towarowy (co Ohlert wyraźnie zaznaczył), zabierano wprawdzie przygodnych wędrowców, wymagało to wszak wcześniejszych uzgodnień z kapitanami jednostek. Niewiele zmieniło się po upływie lat czterdziestu. Jeszcze w 1901 roku profesor Robert Dorr, w przewodniku krajoznawczym po okolicach elbląskich, pisał tak: „[...] Te pływające po Kanale parowce należą do firmy A. Zedlera. Dobrze się zrobi, jeśli się najpierw dokładnie rozpyta, a także poprosi kapitana wybranego statku, by zabrał niezbędne ilości jedzenia i picia dla pasażerów, ponieważ statki te służą przewozowi towarów. Później zaczynamy podróż o 5 rano, na przykład parowcem „Bertha” przepływając najpierw rzekę Elbląg, a potem jezioro Druzno na całej długości. Im dalej znajdujemy się na południe, tym częściej spotykamy „kępy trzcinowisk”, pływające niczym wyspy, a przybywające tu z początkiem wiosny od strony Zalewu Wiślanego. Jeszcze dalej tor żeglowny staje się skanalizowany, po jednej stronie posiada usypaną drogę holowniczą, biegnącą po nasypie, którego skarpy są obsadzone wierzbami i wikliną. Za nasypami rozpościerają się trzcinowiska i sitowie. Taki krajobraz ciągnie się aż po Klepę, gdzie wyłania się pierwsza z. pochylni, w Nowych Kusach (dziś Całuny). Dalej następują kolejne pochylnie, przez miejscowych nazywane „ górami na kołach „, w Jeleniach, Oleśnicy, Kątach i Buczyńcu „.
Robert Dorr wymieniał jeszcze inne parowce należące do firmy A. Zedlera – były to Antonia” i ,Adela”. Jak podawał, pływały wyłącznie na zamówienie, na wybranej trasie pomiędzy Elblągiem, Miłomłynem, Ostródą, Iławą i Zalewem. Okienka biletowe znajdowały się przy tzw. „Wysokim Moście” w Elblągu oraz na przystani, z której odpływało się w kierunku Mierzei Wiślanej.
Rejsy do Krynicy Morskiej i Piławy cieszyły się wówczas większą popularnością wśród turystów, o czym świadczyła ich regularność i ustalona taryfa (podana przez autora przewodnika), rejsy „kanałowe” organizowano doraźnie, a opłaty za nie należało ustalać z kapitanami jednostek. Profesor podał jedynie jedną istotną informację dla zainteresowanych, taką mianowicie, że ewentualna żegluga turystyczna Kanałem Oberlandzkim była możliwa jedynie w każdą środę albo w piątek.
Jak z tego widać żegluga turystyczna po Kanale jeszcze na początku XX w. znajdowała się w powijakach i łączona była z transportem towarowym. Sensu stricte turystyczny czy krajoznawczy charakter miały jedynie rejsy motorowca „Martha” należącego do Elbląskiego Towarzystwa Komunikacyjnego, kierowanego przez Carla Pudora. Statek ten cztery razy w tygodniu kursował przez Jezioro Druzno do słynnych zajazdów „Trzy Róże” lub „Ostatni Grosz”, a następnie Dzierzgonką do Nowego Dolna i Bągartu. Stamtąd organizowano wycieczki piesze lub dorożkami do Kwietniewa – Świętego Gaju (legendarne miejsce śmierci Św. Wojciecha) oraz do Dzierzgonia, połączone ze zwiedzaniem zabytków tego małego, ale uroczo położonego miasteczka. Także w tym wypadku nie podano taryfy. Początek wycieczek ustalony był na placu przed „Domem Kąpieliskowym” zbudowanym przy rzece Elbląg przez Ignatza Grunau i Georga Wilhelma Haertla w roku 1814. Nawiązywano tym do chlubnych tradycji elbląskiej „romantycznej turystyki”.
Dopiero w roku 1912 powstała na Kanale żegluga turystyczna z prawdziwego zdarzenia. Zadania tego podjęło się przedsiębiorstwo przewozowe należące do Adolfa Tetzlafa z Ostródy (Reederei Adolf Tetzlaf). Pierwszym statkiem tej „oberlandzkiej białej floty”, nazwanej tak dla odróżnienia od „elbląskiej białej floty”, była „Seerose” czyli ,Jióża Jezior”. Jednostka ta mogła zabrać 79 osób i poruszała się z prędkością maksymalną 10 km/godzinę. Po pierwszej wojnie światowej dołączył do niej motorowiec ,M-S. Hertha”. Miał on 28 metrów długości, 3,5 metra szerokości, a zabierał około 100 osób rozwijając maksymalną prędkość 16 km/godzinę. W roku 1925 na wodach Kanału pojawił się ,M-S. Heini”, a w roku 1927 ,M-S. Konrad”, ten ostatni o długości 30 metrów, szerokości 425 cm, zabierający nawet 185 pasażerów i prujący z zawrotną szybkością 25 km/godzinę.
Około roku 1920 „oberlandzka biała flota” została wzbogacona o statki firmy przewozowej Muntera (Reedrei Munter), mającej swą siedzibę w Zalewie. Literatura przedmiotu nie podaje nazw należących tam jednostek pływających ruchu pasażerskiego (prawdopodobnie był to m.in.,, M.S. Obeńand”).
Wspomina się natomiast, że z usług całej oberlandzkiej żeglugi turystycznej korzystali głównie nauczyciele z klasami szkolnymi, pragnący zapoznać młodzież z osobliwościami technicznymi i atrakcjami krajobrazowymi Kanału. Oprócz nich popularne były również, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, „wycieczki zakładowe” organizowane np. przez stowarzyszenia geodetów, kartografów czy historyków z Pasłęka, Elbląga, Ostródy, Iławy, Zalewa, Miłomłynu, a nawet z Tczewa czy Malborka. Dopiero trzecia grupę tworzyli turyści indywidualni, pojawiający się na obiektach Kanału przygodnie lub z wyboru. Problem tkwił w tym (i tak pozostało niestety do dzisiaj), że podróż po Kanale była w gruncie rzeczy nużąca, zajmowała wiele godzin, a przebywanie kolejnych pochylni, najbardziej w końcu frapujący moment podróży, zajmowało wiele czasu i odbywało się według tego samego rytuału. Wystarczyło pokonać jedną, najwyżej dwie pochylnie, by dalej nudzić się i rozglądać za bardziej podniecającymi wrażeniami.
Dlatego elbląskie towarzystwa turystyczne i krajoznawcze starały się od początku XX w. uczynić wizerunek Kanału bardziej atrakcyjnym, łącząc żeglugę z innymi formami rekreacji i wypoczynku. Wtedy właśnie zwrócono uwagę na otulinę Kanału, tworzącą swoisty obraz unikalnej i jedynej w swoim rodzaju ..kultury Oberlandu”. Charakterystyczne jest zdanie, którym Carl Pudor rozpoczął prezentację Kanału w przewodniku po okolicach Elbląga, wydanym w 1907 roku i wznowionym w roku 1925: „..Wizyta na położonych w powiecie pasłęckim pochylniach Kanału Oberlandzkiego daje okazję, nie tylko poznania jedynych w swoim rodzaju, nie mających sobie równych w całej Europie urządzeń hydrotechnicznych, ale również obejrzenia nieprzebranego piękna naturalnego krainy, zwanej Oberlandem”.
Carl Pudor oraz Robert Dorr starali się lansować model turystyki w otulinie Kanału łączący rejsy żeglugowe z wycieczkami pieszymi oraz przejazdami kolejami i „tramwajami konnymi”. Zaproponowali kilka „modelowych tras”, które dokładnie opisali (z podaniem kilometrażu), a zatem przedstawili de facto koncepcję prawdziwych szlaków turystycznych. Przystankami na nich były wspomniane już dwory i pałace oraz liczne gospody i zajazdy. Właściciele tych gościńców byli zachęcani do przygotowywania oferty kulturalnej i rekreacyjnej dla odwiedzających elbląskie okolice gości oraz dla mieszkańców regionu.
Opis trasy w odcinkach :-)
Pilica praktycznie:
Radomka praktycznie:
Kalejdoskopy zdjęć
Pilica:
- Spała > Domaniewice
- Domaniewice > Gostomia
- Gostomia > Białobrzegi
- Białobrzegi > Warka
- Warka > Mniszew
Radomka:
Wisła:
** Zdjęcia w Panoramio
Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30
601-418-860,
048-667-2281
9591236
sterwarka
kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
zamów kajaki na wakacje już dziś
Poleć nas w serwisach społecznościowych
Nowe, wygodne kajaki polietylenowe



Informacje turystyczne
Najnowsze artykuły
- Kalendarz Spływów Kajakowych PTTK i PZK na 2011r.
- Historia kompleksu „Puszcza Kozienicka”
- Leśny Kompleks Promocyjny „Puszcza Kozienicka”
- Obszar NATURA 2000 wzdłuż Doliny Rzeki Pilicy
- Polonijny Klub Podróżnika – Amazonia, Peru, Alaska
- Czynniki kształtujące rzekę – ruch wody
- Kozienicki Park Krajobrazowy w pigułce
- Marek Kamiński – Zimowy Spływ Kajakowy Wisłą
- XXII Targi Sportów Wodnych WIATR i WODA 2010
- Szlak Kajakowy – Rajgród – Augustów
- Szlak Kajakowy z Augustowa do Augustowa
- Szlak Kajakowy Rzeka Biebrza – Kanał Augustowski
- Szlak Kajakowy – Rzeka Rospuda
- Szlak Kajakowy – Rzeka Blizna
- Nazewnictwo kajaków w latach międzywojennych
Popularne Artykuły
- Kalendarz Spływów Kajakowych PTTK i P ...
- Leśny Kompleks Promocyjny "Puszcza Koz ...
- Kalendarz Spływów Kajakowych PTTK i P ...
- Rzeka Dunajec, szlak kajakowy
- Przewodnik po Powiecie Kozienickim
- Legendy Mazowsza
- Historia kompleksu „Puszcza Kozienick ...
- Przewodnik kajakowy po rzece Pilicy 200 ...
- Policzna - prześliczna, Czarnolas - wy ...
- Turystyka rowerowa, trasa metro Kabaty ...
- Spływ z przeszkodami rzeką Rawką
- Czynniki kształtujące rzekę - ruch w ...
- Gmina Magnuszew - informacje ogólne
- Charakterystyka ważniejszych szlaków ...
- Gmina Garbatka Letnisko
