Rządza

Przewodnik po Nowym Mieście nad Pilicą w opracowaniu z 1965r.

Miasto w powiecie rawsko-​​mazowieckim, woj. łódzkim, liczące ok. 5000 miesz­kańców, położone malowniczo na skraju nadpi­lickiej skarpy poprze­cinanej wąwozami i jarami, w odległości 34 km na pd. zach. od Grójca, 135 — 165 m npm. Stacja PKP wąsko­torowej„ tel. 5. Połączenie z Warszawą — 84 km przez Mogielnicę — 19 km, Grójec — 43 km. Przystanek PKS na pl. Wolności. Połączenia z Warszawą — 80 km przez Grójec — 36 km, z Warszawą — 96 km przez Białą Rawską — 23 km, Mszczonów — 48 km, z Rawą Mazowiecką — 35 km, z Końskimi — 51 km. Prez. MRN, pl. Wolności, tel. 28; poczta, pl. Wolności, tel. 13; MO, pl. Wolności„ tel. 07; szpital rejonowy, ul. Tomaszowska, tel. 55; ośrodek zdrowia, pl. Wolności, tel. 45; apteka, pl. Wolności; stacja benz., ul. Szeroka, tel. 54; Oddział PTTK, ul. Warszawska 1; stanica wodna PTTK, tel. 111 (czynna 1. IV — 1. X, na miejscu wypoży­czalnia kajaków, parking); schronisko szkolne w szkole podstawowej, tel. 12, czynne w VII i VIII miesiącu, 30 miejsc; gospoda, ul. 15 grudnia 48.

Nowe Miasto wyrosło z bardzo starych wsi Góry i Pobiednej, jednych z najstarszych osiedli nad Pilicą. W XIV w. przebiegał tędy szlak handlowy łączący Toruń przez Rawę Mazowiecką, Radom ze Lwowem. Wieś Pobiedna, miejsce targów, otrzymała w 1400 r. prawa miejskie. Z biegiem lat Pobiedna utraciła swoje znaczenie i stała się ponownie wsią. W 1473 r. jako miasto występuje już Nowe Miasto. Właściciele miasta przybrali sobie w tym czasie nazwisko Nowomiejskich.

W 1666 r. pod Nowym Miastem stanęły wojska króla Jana Kazimierza i wojska rokoszu Jerzego Lubomir­skiego, który poddał się tu i ukorzył przed królem.

W 1 poł. XVIII w. właści­cielem miasta był chorąży piotr­kowski Florian Łubieński. Wyjednał on w 1744 r. od króla Augusta III Sasa przywileje na 6 nowych jarmarków. Wkrótce miasto stało się własnością wojewody rawskiego Kazimierza Granow­skiego. Wskutek koligacji w 1775 r. miasto przeszło w ręce rodziny Świdzińskich ze Świdna.

Nowe Miasto, niszczone pożarami, nie posia­dające żadnych manufaktur, liczące na przełomie XVIII/​XIX wieku zaledwie ok. 1000 miesz­kańców, nie miało możliwości rozwoju. W siedem­dzie­siątych latach ubiegłego wieku zdobyło znaczny rozgłos dzięki założeniu tu przez dr Jana Bieliń­skiego zakładu wodolecz­niczego. Zakład, położony na nasło­necz­nionych stokach, posia­dający wyborną wodę czerpaną z licznych źródeł wytry­sku­jących ze skarpy, gromadził wielu kuracjuszy. Stosowano tu m. in. ciepłe i zimne kąpiele, gimnastykę, leczenie wodami mineralnymi i wstrząsami elektrycznymi. W zakładzie tym przebywali malarze, m. in. Michał Andriolli, liczni literaci i poeci, m. in. Eliza Orzeszkowa i Narcyza Żmichowska. (Zakład zajmował część dawnego folwarku ojca Narcyzy, Jana Żmichow­skiego.) Zakład uległ w czasie pierwszej wojny światowej znisz­czeniu. U podnóża skarpy biegnie ulica nosząca imię dra Bieliń­skiego. Na froncie domu oznaczonego nr 28, będącego dawniej głównym budynkiem zakładu, widnieje tablica poświęcona pamięci zasłu­żonego lekarza. Miasto uległo poważnemu znisz­czeniu w czasie obu wojen światowych.

Ważnym wydarzeniem dla miasta było uzyskanie w latach dwudziestych bieżącego wieku połączenia kolejką wąsko­torową z Grójcem i Warszawą. Przyczyniło się to do ożywienia gospo­darczego miasta i okolic. Do 1939 r. Nowe Miasto należało do woj. warszaw­skiego. Wyraźne związki ekono­miczne z regionem grójeckim i Warszawą przetrwały do dziś, pomimo zmiany przyna­leżności admini­stra­cyjnej. Obecnie Nowe Miasto pełni funkcję ośrodka usługowego dla rolniczego zaplecza, a także w pewnym stopniu rolę ośrodka wypoczyn­kowego dla miesz­kańców Warszawy i Łodzi. Mieści się tu prewen­torium przeciw­gruźlicze oraz zakład dla dzieci głuchych. Miasto poważnie ucierpiało w wyniku działania huraganu, jaki w maju 1958 r. nawiedził południowe połacie Mazowsza. Szkody zostały szybko usunięte.

W ostatnich latach przybył miastu piękny szpital o 80 miejscach, szereg nowoczesnych bloków miesz­kalnych, kino panora­miczne oraz letni teatr. Miejscowy przemysł repre­zentują zakłady surowców zielarskich. W 1964 r. oddano do użytku nowy gmach liceum.

Do najcie­kawszych zabytków należy barokowy kościół i klasztor kapucynów postawiony w 2 poł. XVIII w. w gach. pierzei pl. Wolności. Kościół, zbudowany na rzucie zbliżonym do kwadratu, jest bazyliką trójnawową. Nawy boczne otwarte są do głównej arkadami. W nawie głównej sklepienie kolebkowe z lunetami, w bocznych — krzyżowe. Ołtarze późno­ba­rokowe, a w nich cenne obrazy, głównie pędzla Franciszka Smuglewicza (1745 — 1807) i Szymona Czechowicza (1689 — 1775). Godne uwagi są także klasy­cy­styczne epitafia, m. in, rodziny Gostomskich.

Od pd. przylega do kościoła czworo­boczny klasztor. W krużgankach i refektarzu wiszą cenne portrety z XVIII i 1 poł. XIX w. przed­sta­wiające zakonników i znako­mitych mężów byłego województwa rawskiego. W bibliotece znajduje się szereg starych, zabyt­kowych ksiąg.

Na zach. od klasztoru kapucynów, z lewej strony drogi prowa­dzącej do Tomaszowa Maz., stoi w głębi póżno­ba­rokowy p a ł a c Granowskich z 2 poł. XVIII w. Piętrowy budynek o mansardowym dachu usytuowany jest na skraju pilickiej skarpy. Ryzalit środkowy posiada ciekawe zwień­czenie o charakterze rokokowym. W czasie powstań w latach 1831 i 1863 w pałacu urządzano powstańcze lazarety. Do niedawna mieściło się w nim liceum. Pałac adaptowany będzie dla celów wczasowo-​​turystycznych. Otacza go stary park z pięknymi okazami lip, modrzewi, klonów, dębów, rosnących na krawędzi skarpy oraz na nadpi­lickich tarasach. Ze skarpy roztacza się piękny widok na rzekę i przeciwległe lasy. Dawne podworskie budynki gospo­darcze użytkuje obecnie spółdzielnia produkcyjna. Specja­lizuje się ona w gospodarce hodowlanej oraz w sadownictwie.

opracował Janusz Żmudziński, Warszawa 1965r.

Śladami Księcia Konrada Mazowieckiego

Zakroczym. Jeden z najstarszych grodów na Mazowszu. Gród „Góra Zamkowa” był ośrodkiem licznych zjazdów, których uchwały dały podstawy późniejszemu kodeksowi mazowieckiemu.

2. Czerwińsk — Przed romańskim portalem

Kościół Zwiastowania NMP to unikalny na Mazowszu zabytek sztuki romańskiej. Zachował się m.in. portal kamienny z poł. XII w. i freski z 1. poł. XIII w. W 1148 r. biskup płocki, dzięki wsparciu książąt dziel­ni­cowych ufundował klasztor, do którego sprowadził kanoników regularnych. Klasztor był fundacją biskupią, opieką otaczali go też książęta mazowieccy. Jego przywileje potwierdzał Konrad Mazowiecki, a jego wnuk książę Konrad II został tu pochowany (1294 r.). Latem 1410 r. przed wyprawą na ziemie Zakonu po przeprawie przez Wisłę skoncen­trowały się tu wojska polskie, mazowieckie i litewskie. Przed ołtarzem za pomyślność nadcho­dzącej wojny, modlił się król Władysław Jagiełło, a ślady ostrzy mieczy na kościelnym murze wciąż zwracają uwagę turystów.

Czytaj dalej

Śladami Książąt Mazowieckich

Histo­ryczne Mazowsze to kraina, która już za panowania Mieszka I została włączona do rodzącego się państwa pierw szych Piastów. Swym zasięgiem obejmowała obszar pomiędzy Wisłą. Skrwą, południową krawędzią Pojezierza Mazur­skiego. Orzycem i Narwią, a na południu sięgając po Pilicę. Książę Władysław Herman uczynił na krótko z najstarszej stolicy Mazowsza — Płocka, stolicę Polski. Jego syn Bolesław Krzywousty, który zmarł w Socha­czewie został pochowany w katedrze płockiej. W wyniku podziału na dzielnice już na początku XIII w. Mazowsze usamo­dzielniło się, a książę Konrad, jako pierwszy zasłużył na miano samodzielnego księcia mazowieckiego. Jego potomkowie aż do początku XVI w. utrzymali nieza­leżność Mazowsza.

Czytaj dalej

Z cyklu: Zachować od zapomnienia „Białe Niedziele”

Wykorzy­stując przegląd — badanie fachowo jako pediatra; ale żeby byt efekt tej pracy, wzywałem na rozmowy osobiście rodziców, bo wiele dzieci wymagało jakiejś korekty czy nawet leczenia, jak: wady postawy, krzywica klatki piersiowej (tzw. kurza– kogucia), wydęty brzuch, skrzy­wienia kręgosłupa, krzywica podudzi, płasko­stopie, różne wady wzroku i nagminna próchnica zębów; niedobory wagi ciała. Trafiała się też wszawica. Pamiętam, jak te rozebrane dzieci wyglądały: blade, mizerne, wystraszone, jak jakie sieroty. Podobno dostawały w szkole mleko, ale jabłka czy tranu nie widziały. A wtedy były jeszcze zapasy po UNRRA. Obowiązkowe szcze­pienia ochronne wg kalendarza też zajmowały dużo czasu w godzinach porannych, a wtedy byłem sam! Trochę papierkowej roboty, w między­czasie pogadanka w szkole, a to na polowanie zapraszają., a to jacyś znajomi– „Jak się urządziłeś” ? Zacząłem być zmęczony. Największa przyjemność przychodziła wieczór, jak siedząc z matką, opowiadałem o pracowitym dniu; jak patrzyła na mnie z zadowo­leniem. Opatrzność Boża i pewnie doktór Zieliński z „góry” czuwały nade mną, abym nie popełnił jakiegoś błędu , bo zacząłem leczyć wszystko, z czym się do mnie zwrócono. W czasie studiów medycznych w Warszawie miałem bardzo dobrych profesorów i ich asystentów, którzy mnie przygo­towali wszech­stronnie do samodzielnej pracy, przez przypadek w Modli­bo­rzycach. W tym miejscu powinienem podziękować też śp.dr Zieliń­skiemu za udzielanie mi praktycznych rad i wiadomości terapeu­tycznych na wakacyjnych dobro­wolnych praktykach studenckich w Ośrodku Zdrowia. Lubił mnie, bo umiałem go słuchać, a wiedzę i praktykę miał ogromna.. Cieszył się, że chcę zostać lekarzem, bo z moich rówie­śników nikt specjalnie nie rwał się do tego zawodu. Uczył mnie wielu praktycznych czynności, prostych, a jakże pomocnych w stawianiu diagnozy; sposobów leczenia, o których nie pisano nawet w podręcz­nikach. Każdego roku studiów byłem na takim miesięcznym szkoleniu. Nawet w sierpniu 1952r. oficjalnie zastę­powałem dr. Zieliń­skiego w Ośrodku, jak miał urlop. Przyjeż­dżając w 1955r. do Modli­borzyc, nie żałowałem pozosta­wienia na „Czystem” — dr. Polaka, dr. Hankego lub prof. Groera, w powstającym Instytucie Matki i Dziecka. W każdym razie powięk­szająca się liczba pacjentów, nawet w dalszej okolicy, uspokajała mnie, że jestem przygo­towany do pełnienia tej funkcji w społe­czeństwie, szcze­gólnie, że to środowisko było mi bardzo bliskie, znajome, przyjazne, ale przez to i wymagające. Prawie ze wszystkimi w Modli­bo­rzycach byłem na „PER TY” . Żeby nie osiąść na laurach, zapisałem się do Polskiego Towarzystwa Pedia­trycznego w Lublinie, a następnie zostałem przyjęty w Klinice Dziecięcej prof. Klepackiego na dalszą specja­lizację pedia­tryczna.. Jeździłem na posie­dzenia, wykłady itp. Pracowałem też w komisjach Wojskowych przy RKU w Kraśniku. W Szpitalu Janowskim Ordynatorem Chirurgii był mój kolega gimna­zjalny Anasiewicz. przez co nie czułem się osamotniony.

Służba Zdrowia zaczęła rozszerzać zakres działań na rzecz profi­laktyki robieniem „bilansów” w określonych wiekowo grupach dzieci. Wymagań i obowiązków przybywało, więc jako Kierownik chętnie powięk­szyłem personel Ośrodka o druga, pielę­gniarkę, p. Jadwigę Orłowska.z ul. Janowskiej i o dentystkę . Skromny gabinet stoma­to­lo­giczny obsłu­giwała p. dr Danusia ( nazwiska już nie pamiętam). Przyjeżdżała do pracy z Janowa. Wtedy kursowały te słynne „stonki”. Pracy mieliśmy wszyscy dużo w gabinetach, jak i terenie, na wizytach domowych. Szcze­gólnie dużo zabiegów wykonywały pielę­gniarki p. Anna Dziadosz i p. Jadwiga Orłowska, bo miały różne zlecenia, nie tylko ode mnie . ale i od lekarzy z Janowa, Kraśnika, Lublina itd. Będąc pediatrą, lekarzem, szcze­gólnie uczulonym na różne niedobory wagi i wzrostu, na alergię krzywicę, anemię itp. zacząłem stosować vit A+D3, Vit D3 forte. Był już też Vigantol i Calcium-​​Sandoz. Stosowałem witaminy z grupy B i preparaty żelaza. Sprowa­dzałem ze Szwajcarii zastrzyki „Arovit” — pobudzające wzrost, tak jak to robiłem w Warszawie. Matki woziły do Janowa kał dzieci do badania na obecność pasożytów jelitowych, bo było duże „zarobaczenie”.

Wprowadzono wtedy okresowe obowiązkowe szcze­pienia ochronne dla dzieci i młodzieży wg „kalendarza szczepień”. Trzeba było wzywać matki z dziećmi, nie przyzwy­czajone do tej profi­laktyki, namawiać i tłumaczyć zalety tych szczepień. Spotykałem się też z niezro­zu­mieniem i zacofaniem. Ale „nic na siłę”, czekałem na wyrażenie zgody. Na początku niewiele matek zgłaszało się z dziećmi. Trzeba było ponownie wypisywać wezwania z nowym terminem stawienia się w Ośrodku. To bardzo kompli­kowało pracę, bo w Ośrodku zawsze byli jacyś chorzy, a tu na szcze­pienia przychodziły matki ze zdrowymi dziećmi, a pocze­kalnia jedna. Trzeba „obejrzeć” dziecko przed szcze­pieniem, matki niecierpliwe, dzieci na wszelki wypadek — już płaczą. Staramy się nie zniechęcać matek, bo więcej nie przyjdą. Uwijamy się jak w ukropie. To były pionierskie lata „służby zdrowia” na prowincji! To nie przed­wojenne czasy i zasady praktyki lekarskiej. To było służba z nakazem jak do wojska i przydziałem pracy jak do jednostki. Była pensja i trzeba było cały rejon obsłużyć bezpłatnie, wszystkie leki ze zniżka., wszyscy ubezpieczeni, wszyscy mają być zdrowi i zadowoleni. A do tego „oko” wszech mądrej i nieomylnej — PZPR, byle się wtrącać i pouczać. Dobrze, że do żadnej partii i organizacji karie­ro­wiczów nie należałem (ojciec w grobie by się wywrócił).

Starsze dzieci szkolne przychodziły na przeglądy i szcze­pienia całymi klasami z wycho­wawcami. Instruktor sanitarny p.Koszałka, był w tamtych czasach powojennych bardzo pomocny w prowa­dzeniu różnych akcji profi­lak­tycznych, oświa­towych i przestrzeganiu higieny osobistej. Przepro­wadzał wywiady epide­mio­lo­giczne u zakaźnie chorych. Badał wodę pitną, pobierając próbki i odwoził je do powiatowej stacji Sanepid w Kraśniku. Chodził do szkół z pogadankami na temat chorób zakaźnych, rozdawał skromne ulotki. Sprawdzał ważność książeczek zdrowia, ogłaszał o bezpłatnych szcze­pieniach ochronnych. Zawsze grzeczny, schludnie ubrany, służył dużą pomocą w Ośrodku Zdrowia. Wzbudzał zaufanie . I może dlatego zaczęto wykorzy­stywać go do przepro­wa­dzania prelekcji na temat „Dobro­dziejstwa Gospodarki Socja­li­stycznej”, do scalania niedawno rozdanej dworskiej ziemi w ramach reformy rolnej, z której chłop czy fornal nie mógł utrzymać rodziny, a nawet nie miał czym jej uprawiać. Powstawały różne spółdzielnie i kołka rolnicze. Dobro­dziejstwo socjalizmu zaczęto też pokazywać przez Służbę Zdrowia, organizując tzw. „Białe Niedziele”. Badania, leczenie, profi­laktyka dla ludności na prowincji– za darmo. Jak to w bogatym kraju jest dobrze, jak rząd dba o swoich obywateli. PZPR poprzez wójta załatwiała podwody (dwie lub trzy furmanki), wybrała miejscowość podworska., z lokalem w szkole. Kierownik szkoły, zawia­domiony wcześniej o tym dobro­dziejstwie, o przyjeździe ekipy w ..białych fartuchach”, ogłaszał przez dzieci szkolne na całą okolicę . że można . a nawet trzeba przyjść i przebadać się u lekarza za darmo i na miejscu we wsi. Nie trzeba mitrężyć czasu w dzień powszedni. Czekać tam w kolejce, a tu po kościele, będą na Was czekali lekarze. Zabieramy na wóz rożne pomoce lekarskie, m.in.: fotel denty­styczny, wagi. wiaderka, materiały opatrunkowe, prześcieradła, jedyny parawan, leżankę, fartuchy, miednice, ręczniki, szpatułki, spluwaczkę itp. Rano wyjazd, urządzanie prowi­zo­rycznych polowych gabinetów w szkole i do pracy ! Jak się więcej ludzi zebrało, przerwa w pracy; bo głos zabierze prelegent z „rejkomu” na temat dobro­dziejstwa gospodarki kolektywnej-​​socjalistycznej. Początkowo był to ktoś z powiatu, ale ludzie zniechęceni tym gadaniem, rozchodzili się , zabierając nawet ze sobą dzieci. Praktycznie na tym kończyła się cała akcja. Czasem ktoś wrócił się jeszcze po jakąś receptę. Do momentu rozpo­częcia agitacji praco­waliśmy sprawnie. Ja badałem pacjentów, przeważnie młodych, położna ważyła dzieci i chętnych dorosłych, pielę­gniarki mierzyły ciśnienie, zmieniały opatrunki, dentystka rwała zęby. Higienista rozdawał ulotki o zapobieganiu chorobom zakaźnym, i widać było nasza, pomoc. Organi­zatorzy doszli do wniosku, że lepiej będzie jak ktoś z nas -„ z białego personelu” w między­czasie będzie prowadził .. dyskusję, przekonywał wieśniaków, ile tracą, gospo­darując indywi­dualnie na swoim. Naturalnie wybór padł na naszego instruktora sanitarnego p. Koszałkę. Prezencję i wymowę miał, a specjalnie ważnej funkcji w niedzielnej ekipie nie pełnił, więc dostar­czyłem mu regulamin takiej spółdzielni, napisałem referat, który 30.05.55r. przepisał i czytał go po kilka razy, w odstępach czasu, do nowo zebranych ludzi. Jaki efekt jego wystąpień był, nie wiem? Ale my z tej społecznej pracy byliśmy zadowoleni. Zawsze jakiegoś chorego „wyłowiło się”. A najbardziej napra­cowała się nasza dentystka dr Danusia i na koniec mówiła : „Pół wiadra zębów wyrwałam, na żywca. A kto by się bawił w znieczulanie, jak kolejka nie malała? Po drugie — będą mnie długo pamiętać i te „ Białe niedziele”- Zamiast na sumę, to do dentystki”. Jeździliśmy tak w maju iw czerwcu przed wakacjami i robotami polowymi; po szkołach w Stoje­szynie, Wolicy i Wierz­cho­wiskach. Mnie najbardziej utkwił w pamięci jeden wyjazd do Wierz­chowisk. Było to przy końcu czerwca 1955r. frekwencja, ludności chętnej na badania, mała. Przyszło trochę dzieci i kilka starszych kobiet. Wreszcie pytam jedna.starszą panią: „Co u Was, tak wszyscy zdrowi?” -., Ano zdrowi, tylko wnuczka jest jakaś dziwna”. Pytam dalej:„Ale ży czy chodzi?” — „Chodzi, jeno jakoś tak” -.. To proszę ja. przypro­wadzić” .Nie upłynęło pół godziny, wchodzi do izby szkolnej gabinetu — młoda panienka, a za nią babcia. Dziewczyna zgrabna, wypro­stowana, ładna 18-​​latka, z uśmiechem na ustach. Coś do niej mówię, a ona nic, tylko się śmieje z dziwnym grymasem na twarzy. Jak błyskawica przeleciał mi przez głowę wykład prof. Bogda­nowicza o tężcu ! Zerwałem się z krzesła, podchodzę do niej, palcem uderzam w brzuch, jest twardy jak deska. Macam łydki– twarde, napięte. Pytam pospiesznie babcię, czy nie skaleczyła się . może jakaś rana ostatnio? „ Nic takiego”. Ale w końcu babcia przypomina sobie , że przed tygodniem paliło się w nocy na wsi i wszyscy lecieli do ognia, a ta dziewczyna nawet boso. Weszła jej w nogę drzazga ze starego płotu ., ale usunęli”. Wszystko jasne — galopujący tężec ..czerwiec — upały”. Coś jej tam z domu przyniesiono, dałem podwodę z najlepszymi końmi, z dziewczyną wsiadła położna Pani Danuta Masłach — bardziej doświadczona i na skróty, przez lasy , z Wierz­chowisk do szpitala w Janowie. Tam sensacja, bo dawno nie mieli takiego przypadku. Przeżyła; leczona bardzo długo. Podobno „kukurużnik” co dwa — trzy dni zrzucał dla niej surowicę, zbierana, po Polsce.

Do ciekawszych wspomnień, zaliczam małego pacjenta, a było to na początku mojej pracy w Modli­bo­rzycach. Chyba przy końcu lutego 1955roku. Późnym wieczorem , już prawie w nocy. zapukał ktoś do domu dziadków Orłowskich, a właściwie to do mnie. z prośba, o zbadanie dziecka. Wiozą, ze szpitala w Krakowie chłopczyka 6-​​letniego, do domu. Mieszkająw Wolicy Drugiej. Jest bezna­dziejnie chory na gruźlicę opon mózgowo-​​rdzeniowych. Wypisali chłopca do domu, nadziei nie dali, leków nie przepisali. Jadąc ze stacji PKP, wstąpili po drodze do mnie, że może coś „podpowiem”. Dziecko było już wcześniej leczone w Janowie i Lublinie. U Dziadków Orłowskich– kuchnia duża, dziecko położyli na stole, w pierzynach, przepocone; najpierw niech się ogrzeją. Widzę zaczy­nające się wodogłowie, włosy skręcone na baranek, blady, słabo reaguje na otoczenie, mimo obcego domu, otępiały, obojętny, apatyczny z otwartymi ustami. Zbadałem go ogólnie, żeby nie zniechęcać rodziców i kazałem za dwa dni przyjechać po mnie wieczorem– po pracy. Z karty infor­ma­cyjnej dowie­działem się o wynikach licznych badań leczeniu. Otrzymywał m/​in : Strep­to­mycynę, rimifon, witaminy, wapń itd. Na drugi dzień zabrałem ze sobą strep­to­mycynę i pojechałem saniami, drogą zimową, pod wieczór do pacjenta. Okazało się, że nie mają elektryczności. Jedyna w domu lampa naftowa, niby z lusterkiem, ale ciemnica. Miałem szczere chęci, jak mi Bóg miły, pomóc temu chłopcu. Przede wszystkim zrobić nakłucie lędźwiowe i upuścić płyn– zmniejszyć jego ciśnienie, żeby dziecko nie cierpiało na ból głowy. W kuchni był niewielki stół, ale chłopiec się zmieścił. Musiałem wytłu­maczyć– nauczyć ojca, jak ma trzymać, leżącego na boku syna. Matka przyświecała lampą, ale ciekawska, więcej dla siebie, niż dla mnie. Bez przerwy, musiałem rodzicom zwracać uwagę-​​ więcej „widziałem” macając palcami, niż, jak powinienem-​​oczami. Wyczuwałem strupki po poprzednich punkcjach, ale igłą kierowała chyba „ręka Pańska”. W tych warunkach najtrud­niejszy był-​​pierwszy raz. Strumień płynu. Początkowo wyraźny, później krople. Wszystko to wydawało mi się za mało. Musiała być jakaś przeszkoda w odbar­czaniu tego płynu z mózgu. Jest tam anato­miczne zwężenie, może w nim tkwi przeszkoda? Może coś gęstnieje, tworzy się „galareta” i utrudnia przepływ. Przypo­mniałem sobie Targi Poznańskie w 1953r„ stoisko farma­ceu­tyczne Firmy „Raschel”, gdzie otrzymałem broszurkę rekla­mującą Hydro­kortizon wraz z próbką. Szerokie możliwości tego leku zainte­re­sowały mnie, nawet zatrzymałem się dłużej tam i przy szklance soku pomarań­czowego z lodem wysłu­chałem krótkiego wykładu na temat możliwości, skuteczności i sposobów stosowania tego preparatu. Wtedy w Wolicy pomyślałem, że spróbuję wykorzystać Hydro­kortizon do rozpusz­czania lub rozcień­czania ewentualnej przeszkody w kanale mózgowo-​​rdzeniowym. Powinien być widoczny efekt w postaci większego ubytku płynu, a tym samym zmniej­szenie bólów głowy. No i strep­to­mycyna będzie mogła w większym stężeniu– ilości dopłynąć do mózgu. Nie miałem się kogo poradzić, ale było to dla mnie logiczne. Może się uda?!. Hydro­kortizon zdobyłem przez wujka Olesia, pracował w wojskowej aptece w Warszawie. Robiłem tak: najpierw odbar­czałem ciśnienie, przez możliwie jak największy upust płynu, potem wstrzy­kiwałem Hydro­kortizon i po chwili dawkę Strep­to­mycyny. Te czynności wykonywałem co drugi wieczór, aż do wiosny! I udało się. Przy końcu kuracji, byłem tak wprawiony do nakłuć, że mogłem je robić nawet z zamkniętymi oczami. Chłopiec stopniowo nabierał zdrowia, apetytu, rumieńców, chodził swobodnie, nawet biegał i bawił się z rówie­śnikami. Stan jego zdrowia poprawił się na tyle, że rozpoczoł od września naukę w szkole. Na drugi rok, całkiem już zdrowego chłopca, w wakacje w czasie zabawy w jakimś wyrobisku, przysypała ziemia. Nie zdążyli go uratować. Nie znane są wyroki Boskie. (Czytając ten fragment moich wspomnień, będą Państwo wiedzieli o kogo chodzi.)

W czasie tej ciężkiej zimy, dużo starszych osób leżało po domach z powodu różnych zapaleń, jak i nasilenia się dolegliwości przewlekłych. Choroby nie omijały, jak wspominałem-​​dzieci. Jeździłem więc po wsiach, gdzie w domach zbierało się kilkoro chorych osób, czekając na umówionego lekarza. Prawie za każdym razem, nie proszony, wstępowałem do chorych, którzy krępując się swojej biedy, nie wzywali lekarza. Dowia­dywałem się o nich od woźniców, jak np. mijaliśmy ich domy. I tak było; od jednych dostawałem pieniądze, a drugim zosta­wiałem na leki. Wszędzie propo­nowano gorącą herbatę i jakiś poczę­stunek, ale dzień krótki, a potem noc i śniegi. Ludzie nawet porobili sobie„ zimowe drogi”- na skróty, wszystko pozamarzane, zawiane. Wiele takich wyjazdów do chorych pamiętam, ale jeden szcze­gólnie wspominam. Była to niedziela. Przyjechał do nas z Lublina dobry znajomy (już w grobie, mogę pisać), Inspektor Lasów Państwowych– inż.. Zagórski (faktycznie był Inspektorem, ale przed wojną i Policji Państwowej w Tarnopolu. W Lublinie „ryzuny”, nie namierzyli go). Po obiedzie, przed dom gdzie mieszkałem i w wolnych godzinach przyj­mowałem pacjentów, podjechały parokonne sanie. Woźnica prosił, abym mimo świątecznego dnia pojechał do ciężko chorego dziecka w Wierz­cho­wiskach. Usłyszawszy to pan Zagórski, wprosił się na tę przejażdżkę, a ja też byłem zadowolony, bo przy okazji gość będzie miał kulig. W saniach było dużo siana, wygodne siedzenia, zamiast baranicy-​​grube koce i jakaś burka. Opatuleni, ruszyliśmy z kopyta. Pogoda piękna, wokół wszystko się iskrzyło, konie wypoczęte zimą, rwały w kierunku stajni, nie czując w nogach przeje­chanych kilkunastu kilometrów. Bat był tylko od parady. Droga zimowa przetarta, widoki piękne, lekki wiaterek smagał policzki, tylko zachwycać się krajo­brazem, bo rozmowa byłaby nie na miejscu. Sanie mknęły coraz wyżej, na wznie­sienia Roztocza, potem na końcu niewielkiego wąwozu, skręciły w prawo, na podwórko pp. Janików w Wierz­cho­wiskach Pierwszych. Zachorował mały synek pp. Janików. Nie pamiętam co mu było, ale chyba nic groźnego, bo pozostał w domu. Po zbadaniu dziecka, p. Michalina Janikowa w imieniu chorego– znajomego z Kamiennej Góry, prosiła, żebym przy okazji i jego zbadał; leży od dawna w łóżku. Była jeszcze wczesna pora. Inspektor został z p. Czesławem Janikiem, a ja pojechałem, już innymi saniami, do następnego pacjenta. Droga pod wyższą górkę, nawet woźnica zeskoczył z sani i biegł obok. Dom stary, słabo ogrzewany, czuć wilgoć, pod grubą pierzyna leży starszy mężczyzna. Leczył się od dawna w wielu miejscowościach(ale po kilku moich wizytach– ozdrawiał i mnie„wychwalał”). Wychodząc wtedy z pokoju chorego zobaczyłem w kuchni na stole, leżące w beciku głośno płaczące niemowlę sąsiadki; też chore. Na lepce, siedzi kilka kobiet w czarnych chustach (niedziela), głowy opuszczone. To ciekawskie sąsiadki zleciały się, bo doktór przyjechał, zerkają dyskretnie i nadsłuchują. Przy badaniu prawie żongluję tym dzieckiem. Matka patrzy z niepokojem na mnie, dziecko nadal płacze i w tym momencie, jedna z kobiet siedząca na lepce rozła­dowuje sytuację; podnosi głowę i mówi głośno:„ Kumo, mo taki głos, chyba organistom będzie”. Matka zachwycona życzeniami, odpowiada z zadowo­leniem, kiwając głową: „Bóg zapłać!, Bóg zapłać!”. Wracając z Kamiennej Góry, podziwiam piękne widoki ośnie­żonych wzgórz Roztocza, oświetlone na różowo promieniami zacho­dzącego słońca. Do tego para, buchająca z nozdrzy końskich, zapowiadała mroźna, noc. Wróciłem do pp. Janików po Inspektora, a tu „stop”. Długi stół nakryty śnieżno­białym obrusem, gładkim jak opłatek, różne talerze, a na wierzchu „głębokie”, z żółtym, domowym makaronem; obok wiele platerów, zapowia­da­jących ucztę. Było już kilku sąsiadów p. Czesława, którym Inspektor coś ciekawego opowiadał; a gawędziarz z niego wspaniały. Słuchali światowego człowieka z wielką cieka­wością, bo tak wszystko obrazowo przekazywał. Chwilę po mnie weszli następni goście– same chłopy i każdy, zza pazuchy, wyjmował dyskretnie flaszkę. Obser­wowałem Inspektora, śmiały mu się oczy na ten widok coraz bardziej. Pani Michalina zaprasza do stołu i stawia wazę z gorącym rosołem, chyba najlepszy, jaki jadłem w życiu. Potem było jakieś smaczne pieczyste, sałatki, bigos, wędliny, desery i herbata, parzona wodą z głębokiej studni i pokładów wapiennych. Przez przypadek był też program rozrywkowy, wprawdzie przez radio, ale na poziomie światowym. Trans­mi­towano wtedy mecz hokeja na lodzie, między drużynami Kanady i ZSSR. Co gol-​​to toast i brawa za zdobycie kolejnej bramki przez Kanadyj­czyków. Dobrze, że trunków wystarczyło– na 5:0 dla Kanady. Proszę sobie wyobrazić– nocna głusza na dalekiej Lubelsz­czyźnie, a tu kibice z Polski, przy małym bakelitowym „Pionierku” na półce przy ścianie, wiwatują w 1955r. „Dołożyć kacapom”, „Bić ruska”, „Jeszcze jeden gol!” i następny toast. Mecz skończył się grubo po północy i o drugiej siedzieliśmy już w saniach. Gościnna p. Michalina Janikowa wcisnęła nam na pożegnanie, pokaźny kołacz. Woźnica zaciął konie, na krótkich postronkach, żeby nie wpadać w zatoki. Księżyc ogromny leniwie przyświecał drogę. Inspektor Zagórski zadowolony, bo nie musiał w ponie­działek rano wstawać do pracy. Nawet jakąś melodię nucił. Konie parskały zdrowo, sanie płynęły, a ja chyba drzemałem. Ale teraz, co dla mnie najważ­niejsze– od zimy 1955r. jestem związany szczerą przyjaźnią z Rodziną Państwa Janików.

Przyszło lato, wakacje, żniwa, pacjentów w Ośrodku mniej. Któregoś dnia przyjeżdża do mnie furmanką gospodarz z prośbą na wizytę do jego przewlekle chorej żony. Choruje od kilku lat i choroba nasila się szcze­gólnie w tym letnim okresie. Mieszka w Felinowie, nie tak daleko. Umówiłem się z nim na jutro, zaraz po obiedzie. Przyjechał. Wziąłem ze sobą lornetkę, flower; będę miał przy okazji wycieczkę, bo okolica piękna, tym bardziej, że mieliśmy jechać przez jakieś „Doły”. Wlekliśmy się stępa, ciągnieni przez niewielkiego gniadosza. Gospodarz podczas drogi opowiadał o chorobie żony, że jeździł z nią po różnych doktorach, znachorach, w zeszłym roku nawet sprzedał krowę na leczenie i nie ma żadnej poprawy. A słyszał o mnie, że jestem pomocny”, więc może ja, postawię ją na nogi, bo nie może chodzić, ani stać długo, tylko by leżała i leży w łóżku, a tu żniwa itd. Jesteśmy na kolejnej górce, pokazał nawet ręką w dali swoje zabudowania. Przejeż­dżając obok wysokiego dębu, zobaczyłem na wierz­chołku, siedzącego na suchej gałęzi grzywacza. Pewnie obserwował teren, pilnując żerującego stadka. Bez większego namysłu zdjąłem go z floweru; gotował się ze trzy dni. To musiał być przewodnik, źle zrobiłem, zabijając go. Miałem długo „kaca moralnego”. Wjeżdżamy na rozległe podwórko, pies ujada, tańcząc na łańcuchu. Z domu nikt nie wygląda. Gospodarz odpiął postronki i prosi do mieszkania. Przechodzę przez kuchnię, w której widać brak ręki kobiecej. W pokoju leży na łóżku, trochę blada na twarzy, młoda kobieta i w oczach jej widzę już ironiczne spojrzenie. Witam ją, przepro­wadzam wywiad, badam. Wszystko w normie. Chłopina posępny — oparty o ścianę, czeka, co powiem?. A pacjentka bez przerwy narzeka na bóle, co ją dotknę, że nie ma władzy w nogach ani w rękach. Ale czuję, że mnie oszukuje. Spoglądam na zmartwionego męża, a on na mnie– pytają co: jaka diagnoza, czy mi się uda ją wyleczyć?. Zrobiło mi się go żal. Baba do rzeczy, tylko leń na żniwa, symulantka. Z bardzo poważną miną, niby pisząc recepty, przerywam, oboje patrzą na mnie pytająco, a ja do męża: Proszę Pana! Trzeba koniecznie wynieść z łóżkiem żonę na świeże powietrze, na słońce, taka blada, trzeba jej tlenu. Zrobimy zaraz próbę, pomogę Panu wynieść żonę. Kobieta zadowolona, czeka co będzie dalej. Gospodarz otworzył szerzej drzwi i obaj wynie­śliśmy, dość lekkie metalowe łóżko razem z pacjentką, na podwórko, nieopodal studni.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Warszawskie Atrakcje, Zabytki i Historia

Zamek Królewski

Zamek Królewski był rezydencją książąt mazowieckich. Z chwilą przenie­sienia stolicy z Krakowa, stał się siedzibą króla oraz władz. Wielo­krotnie przebu­do­wywany, podczas II wojny światowej został całkowicie zburzony — odbudowano go wykorzy­stując ocalałe fragmenty. Dziś charak­te­ry­styczna bryła Zamku z wieżą zegarową (z której codziennie o godz. 11.15 odgrywany jest hejnał) otwiera space­rującym drogę na Starówkę. Atrakcjami Muzeum są oryginalne obrazy Rembrandta i Bernarda Bellotta zw. Canaletto, nadwornego malarza ostatniego króla Polski (te wiernie naśla­dujące rzeczy­wistość obrazy byty bezcenną pomocą przy powojennej odbudowie miasta).

Od strony Wisty znajdują się, oddane po gruntownej restauracji, Arkady Kubickiego, które wspierały skarpę z Zamkiem nadając zarazem monumentalny kształt ogrodowej elewacji. Po powstaniu 1831 r. przekształcono je na stajnie i koszary, a potem na garaże. Arkady są oryginalną budowlą, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Przy zamku stoi Kolumna Króla Zygmunta III Wazy — najstarszy i najwyższy świecki pomnik w Warszawie. Wzniesiony w 1644 r. z inicjatywy króla Władysława IV na cześć Zygmunta III Wazy, jego ojca, który przeniósł stolicę do Warszawy. Pomnik ma 22 m wysokości, a postać króla mierzy 275 cm. Trzymana w prawej dłoni szabla symbo­lizuje jego dzielność, a krzyż w lewej — nieustanną gotowość do walki ze złem. Według legendy opusz­czenie przez króla szabli ku dołowi zwiastować będzie miastu zbliżającą się klęskę…

Stare Miasto

Stare Miasto histo­ryczne centrum i najstarsza część miasta, a jedno­cześnie salon kulturalny stolicy. Założone w XIII w. jako gród książęcy i osada otoczona murami. Podczas drugiej wojny światowej zniszczone w 90%. Dzięki doskonałej odbudowie wpisane w 1980 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Kultu­rowego i Przyrod­niczego UNESCO. Obecnie jest tętniącym gwarem miejscem spacerów, pełnym galerii, kawiarni i restauracji.

W centrum staro­miej­skiego Rynku stoi pomnik Warszawskiej Syrenki, która jako symbol miasta widnieje też w herbie Stolicy. Poza nim w Warszawie znajdują się dziesiątki innych wizerunków opiekunki miasta. Najważ­niejsze z nich to 2 kolejne pomniki usytuowane w popularnych turystycznie miejscach — jeden ustawiono na brzegu Wisły, gdzie według legendy syrena wyszła na ląd (przy moście Święto­krzyskim), drugi — nieco mniej znany ale na pewno godny uwagi — znajduje się na wiadukcie Markiewicza przy ul. Karowej.

Łazienki Królewskie

Łazienki to jeden z najpięk­niejszych zespołów pałacowo-​​ogrodowych w Europie, założony w XVII w. przez króla Polski Stanisława Augusta. Niegdyś na tym gęsto zadrze­wionym terenie był zwierzyniec — miejsce gdzie królowie urządzali polowania. Zaska­kująca nazwa Parku pochodzi od łaźni, przebu­dowanej na pałac…

Na terenie Łazienek znajduje się wiele zabyt­kowych budowli, z których najważ­niejsza to letnia rezydencja królewska — Pałac na Wyspie, gdzie odbywały się przyjęcia i wydawano słynne obiady czwartkowe. Obok Pałacu znajduje się Teatr na Wyspie.

W parku warto odszukać także Pałac Myślewicki gdzie mieszkali królewscy dworzanie, Pomarań­czarnie, Kordegardy, Biały Domek oraz wiele innych. Znajduje się tu też pomnik Fryderyka Chopina, który jest jednym z najbardziej rozpo­zna­walnych obiektów warszawskich. W okresie letnim u stóp pomnika odbywają się koncerty chopi­nowskie. Łazienki Królewskie to miejsce licznych wydarzeń o charakterze kultu­ralnym, naukowym i rozrywkowym, a także ulubione miejsce spacerów warsza­wiaków. W parku nie wolno jeździć na rolkach, desko­rolkach ani rowerach.

Wilanów

Pałac w Wilanowie to letnia rezydencja królewska Jana III Sobie­skiego, a potem Augusta II oraz najzna­ko­mitszych rodów magnackich. Nazwa rezydencji oraz całej dzielnicy wywodzi się od określenia ViIla Nova. Nazwę tę nadał swym ziemiom Sobieski zakupując je w XVII w. pod budowę pałacu. Imponująca budowla połączyła w sobie elementy dworu szlacheckiego, włoskiej willi ogrodowej i pałacu w stylu Ludwika XIV, francu­skiego Króla-​​Słońce. Jest jednym z najpięk­niejszych zabytków europej­skiego baroku i świadectwem świetności Rzeczy­po­spolitej. Warto wspomnieć, że w 1805 r. Stanisław Potocki (ówczesny właściciel Wilanowa) udostępnił publiczności swoją kolekcję dzieł sztuki zgromadzoną w pałacu w Wilanowie, tworząc w ten sposób jedno z pierwszych muzeów w Polsce.

Między pałacem, a Jeziorkiem Wilanowskim położony jest dwupo­ziomowy barokowy ogród włoski. W części południowej znajduje się roman­tyczny park w stylu angielskim.

Zespół pałacowo-​​parkowy w Wilanowie jest ważnym miejscem wydarzeń kultu­ralnych i koncertów. W miejscu dawnej ujeżdżalni pałacowej znajduje się Muzeum Plakatu. W parku znajduje się też Kościół św. Anny — wzniesiony w XVIII w., z pięknymi zabyt­kowymi dekoracjami oraz sarko­fagami właścicieli Wilanowa (których groby znajdują się w krypcie) oraz Mauzoleum Stanisława i Aleksandry Potockich — neogotycka kaplica wybudowana w XIX w. według projektu H. Marconiego.

Pałac Kultury i Nauki

Pałac Kultury i Nauki wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla polskiego”. Pomysłodawcą jego budowy był sam Józef Stalin. Pałac to najmłodszy zabytek w Warszawie ma niewiele ponad 50 lat! — Jest najbardziej charak­te­ry­styczną budowlą i najwyższym budynkiem w Warszawie (234,5 m), widocznym z każdego jej zakątka.

W Pałacu Kultury znajduje się ponad 3 tysiące pomieszczeń, a jego niekwe­stio­nowaną atrakcją jest taras widokowy na 30 piętrze, z którego można podziwiać wspaniałą panoramę stolicy. Na szczycie Pałacu Kultury znajduje się zegar odsłonięty w 2000 r. Jest to najwyżej położony zegar wieżowy na świecie, a zarazem drugi co do wielkości w Europie. Średnice każdej z czterech tarcz zegara mają po 6 metrów. Inną cieka­wostką wieży są jej niezwykli mieszkańcy — nie każdy wie, że znajduje się tu gniazdo sokoła wędrownego, który od wielu lat składa w nim jaja.

Przyle­gający do PKiN Plac Defilad służył propa­gandowym wystą­pieniom przywódców Polskiej Republiki Ludowej. W chwili powstania był on największym tego typu założeniem w Europie — obecnie planowane jest nowe zagospo­da­rowanie przestrzeni.

Muzeum Powstania Warszawskiego

Muzeum Powstania Warszaw­skiego otwarte w 60. rocznicę wybuchu, jest jednym z najliczniej odwie­dzanych miejsc stolicy. Nowoczesna ekspozycja opisuje nie tylko heroiczną walkę, ale i niezwykłą codzienność powstańców. Muzeum jest wyrazem hołdu dla Warsza­wiaków, którzy walczyli i ginęli za niepodległą Polskę i jej stolicę.

Muzeum mieści się w budynku dawnej elektrowni tramwajowej. Ekspozycja oddaje klimat tamtego czasu, stara się odtworzyć atmosferę powstańczej Warszawy, pokazać nie tylko militarne dzieje 63 dni walk, ale także życie codzienne ludności cywilnej. Jedną z licznych atrakcji Muzeum jest replika samolotu bombowego Liberator B-​​24J.

Muzeum Narodowe

Muzeum Narodowe to jedna z najważ­niejszych instytucji kultury w kraju i największe muzeum w stolicy. W siedmiu galeriach stałych prezen­towane są m.in. zabytki sztuki wczesno­chrze­ści­jańskiej, rzeźba, malarstwo tablicowe oraz złotnictwo ze wszystkich regionów związanych histo­rycznie z Polską w epoce średnio­wiecza, a także dzieła powstałe w innych ważnych centrach Europy, obrazy, rzeźby oraz rzemiosło artystyczne od średnio­wiecza do pocz. XX wieku. Niekwe­stio­nowaną atrakcją muzeum jest ogromny obraz Jana Matejki (XIX w.): „Bitwa pod Grunwaldem” o imponu­jących wymiarach: 426 x 987 cm. W Muzeum odbywają się również liczne wystawy czasowe, prezen­tujące sztukę z całego świata.

Skrzydło budynku od strony Wisły zajmuje Muzeum Wojska Polskiego, gdzie prezen­towana jest ekspozycja przed­sta­wiająca historię polskiego oręża od czasów średnio­wiecza. Na dziedzińcu przed gmachem muzeum można zobaczyć ciężki sprzęt z okresu I i II wojny światowej m.in. czołgi, działa i śmigłowce.

Ogród Zologiczny

Miejski Ogród Zoolo­giczny został założony w 1928 roku, ma powierzchnię 40 ha. Obecnie ekspo­no­wanych jest tu około 5 000 zwierząt należących do 500 gatunków. Są wśród nich zarówno zwierzęta krajowe, jak wydry, niedź­wiedzie brunatne czy bociany, ale też liczne okazy egzotyczne słonie afrykańskie, żyrafy Rothschilda, nosorożce indyjskie, gibbony, różne gatunki ptaków, gadów i tropi­kalnych ryb. Większość zwierząt można oglądać na wybiegach, a zimą — wewnątrz obiektów. Ptaki można spotkać na terenie całego ZOO — mieszkają na stawach i w wolierach, ale najwięcej z nich w ptaszarni, której częścią jest jedyna w Polsce Hala Wolnych Lotów.

Najnowszym obiektem jest nowoczesny pawilon dla małp człeko­kształtnych (otwarty we wrześniu 2008); mieszka w nim stado szympansów i dwa młode samce goryla. Można je obserwować na dużych, otoczonych wodą wybiegach zewnętrznych lub na równie dużych wybiegach wewnętrznych — przez szybę.

Wszystkie nowe pawilony są przysto­sowane dla osób niepeł­no­sprawnych. Na terenie ZOO znajduje się kilka punktów gastro­no­micznych, a także sklepiki z pamiątkami (jeden z nich, prowadzony przez Fundację Panda, mieści się w najstarszym obiekcie w ZOO — pocho­dzącej z 1928 roku „Chacie pod Strzechą”).

W centrum ZOO znajduje się przygo­towane specjalnie dla dzieci „Baśniowe ZOO”. Są tam zagrody ze zwierzętami, które można pogłaskać i poczę­stować marchewką czy jabłkiem oraz duży, nowoczesny i bezpieczny plac zabaw.

Biblioteka Uniwer­sytetu Warszawskiego

Nowoczesny gmach Biblioteki UW sktada się z dwóch budynków: frontowego (tzw. rogala) i głównego. Obie części połączone są pasażem, tzw. uliczką, przykrytą przeszklonym dachem. Zarówno część frontowa, jak i kondy­gnacja podziemna wynaj­mowane są insty­tucjom komer­cyjnym. Właściwy budynek Biblioteki, którego wejście zwieńczone jest ogromną rozwartą księgą z napisem HINC OMNIA, składa się z czterech kondy­gnacji — dla użytkowników udostępniony jest parter.

Największą atrakcją BUW-​​u jest ogród na dachu budynku, który rozciąga się na powierzchni ponad 1 hektara. Jest on jednym z największych i najpięk­niejszych ogrodów dachowych w Europie. Ogród uniwer­sytecki jest ogólnie dostępny (choć ogrodzony i zamykany) i stanowi doskonałe miejsce wypoczynku nie tylko dla studentów czy pracowników naukowych, ale także warsza­wiaków niezwią­zanych z Uniwer­sytetem. Ogród składa się z dwóch części: górnej (o powierzchni 2000 m2) i dolnej (o powierzchni 15 000 m2), połączonych strumieniem z kaskadowo spływającą wodą. Można w nim podziwiać różnorodne gatunki i odmiany roślin, posadzone w trzech odmiennie skompo­no­wanych częściach.

Z mostków i tarasu widokowego można podziwiać panoramę Warszawy, Most Święto­krzyski i Wisłę. Odwie­dzający ogrody mogą też przez specjalne okna lub szklany dach zajrzeć z góry do wnętrza Biblioteki.

Ulica Ząbkowska i Koneser

Praga przez stulecia była samodzielnym miastem, przyłą­czonym formalnie do Warszawy dopiero u schyłku XVIII w. Przez lata drugo­rzędna część miasta, ocalała od zniszczeń wojennych, jest dziś fascy­nującą dzielnicą, którą artyści wybierają na atelier, galerie oraz alter­natywne teatry.Powstały tu modne kluby, obiekty postin­du­strialne zamieniono w centra kultury, kina, galerie i puby. Z drugiej strony to właśnie na Pradze spotkamy wiele ulic, które w całości zachowały dawną zabudowę, odnaj­dziemy dawne latarnie i przed­wojenne bruki.

Jedną z głównych ulic starej Pragi jest ulica Ząbkowska, która dla wielu jest „praską starówką”. Przy tej ulicy znajduje się jedna z niekwe­stio­no­wanych atrakcji miasta — Koneser. Kompleks budynków z czerwonej cegły z końca XIX w., który przez ponad sto lat mieścił fabrykę alkoholu, jest jednym z najcen­niejszych przykładów archi­tektury przemy­słowej. Obecnie Koneser jest również nowoczesnym centrum kulturalnym.

Bartodzieje i okolice

Barto­dzieje i okolice

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozie­nicach
Renata Maj it-​kozienice@​wp.​pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Barto­dzieje

Wieś położona jest w gminie Jastrzębia, w powiecie radomskim, w południowej części województwa mazowieckiego. Odległość od centrum Radomia w linii prostej do głównej części wsi wynosi około 13 km. Przez Barto­dzieje przebiegają dwie drogi powiatowe łączące wieś Jastrzębie z Wolą Goryń­skąoraz gminą Jedlińsk. W pobliżu wsi znajduje się stacja kolejowa linii nr 8 Warszawa — Kraków. W Barto­dziejach mieszka 450 osób a powierzchnia sołectwa wynosi 804,1 ha.

Historia

Wieś Barto­dzieje należy do najstarszych w regionie radomskim. Pierwsza wzmianka o miejscowości Bercogei pochodzi z 1191 r. i dotyczy przyznania z niej dziesięciny kolegiacie sando­mierskiej przez Kazimierza Sprawie­dliwego. W 1260 r. występuje nazwa de Bartodzey, natomiast w 1419 niemal współ­czesna forma Barthodzeye, którą podaje również Długosz (1470−1480).

Pierwszym znanym właści­cielem Bartodziej był Jan Głowacz, dziedziczący Głowaczów oraz liczne dobra w tym Leżanice. W 1419 r. część wsi zakupił Jan Droboth herbu Doliwa, brat starosty radom­skiego Dobrogosta. Pozostała cześć Bartodziej nadal dziedziczona była przez potomków Głowacza, w 1485 r. współ­dzie­dzicem wsi był Hieronim syn Sędziwoja. Mimo silnych związków ze szlachtą mazowiecką rozlo­kowaną na Zapiliczu 1 dalej na północ w ziemi czerskiej Barto­dzieje weszły w skład powiatu radom­skiego, wówczas jednego z 9 w województwie sandomierskim.

W drugiej połowie XV w. w Barto­dziejach dziedziczyli doliw­czykowie Mikołaj i Jan. W1508 r. wieś należała do Stanisława i Anny Barto­dziejskich, którzy płacili 17 gr. czynszu. Lustracja województwa sando­mier­skiego z lat 1564 – 1565 wymienia Barto­dzieje (Bartho­dzieie), jako jedną z 10 szlacheckich wsi, wchodzących w skład parafii Goryń {Górny). Barto­dzieje miały wówczas dwóch właścicieli: 2 łany należały do rodziny Drobothów (Dobrutów, Dobro­gostów), a 3 do Bernatów. Z całej wsi płacono 10 gr. podatku podymnego. Dla porównania z Gorynia 11 gr. a z Bierwiec 10 gr. Podział wsi potwierdza rejestr podatków powiatu radom­skiego z 1569 r. Część wsi należała do Jana Drobotha (2 łany), a część do Jana Barto­dziej­skiego herbu Łabędź (2,5 łana). Tym samym herbem posłu­giwali się Duninowie Barto­dziejscy, rodzina władająca Barto­dziejami w drugiej poł. XVII w. Po nich dziedziczyli Baranowscy herbu Ostoja. Na początku XVIII w. wieś należała do Piotra Boglew­skiego, herbu Jelita, właściciela Gorynia. W latach 1724 i 1726 część dóbr Barto­dzieje zakupili od niego Szyma­nowscy. Oddzielnie Boglewski pozbył się poddanych z Bartodziej, sprzedając ich w 1725 r. Stani­sławowi Bogatce.

W 1738 r. wieś, jako część dóbr goryńskich była posagiem Marianny Zielińskiej, która wyszła za mąż za Józefa Pułaskiego. Po nim dziedziczył syn Antoni. W Barto­dziejach zamieszkała Katarzyna siostra Antoniego Pułaskiego, która w 1761 r. poślubiła Józefa Krzywickiego z Bierwiec.

W 1776 r. Barto­dzieje liczyły 17 domów. Dwóch właścicieli w dobrach Barto­dzieje wymienia spis dochodów majątków w powiecie radomskim z 1789 r. Większa część była własnością Antoniego Pułaskiego. Dobra te przynosiły 796,20 złp. czystego dochodu rocznie. Reszta majątku należąca do Cichockiego, dzier­żawiona była przez Tomasza Pomia­now­skiego i przynosiła odpowiednio 278,9 złp. Wieś liczyła ogółem 18 dymów, w tym 14 sepnych czyli gruntowych i 4 dymy dworskie. W 1792 r. część Bartodziej dziedziczona przez Cichockich została kupiona przez Józefa Krzywickiego. Majątek dziedziczyli synowie Józefa, najpierw Ignacy, a po nim, w 1825 r. Stanisław.

Pod koniec 1830 r. Barto­dzieje nabył miesz­kaniec Warszawy Wawrzyniec Mikulski, Majątek przejął dopiero w 1832 r. kiedy skończył się okres dzierżawy wsi przez Trępczyń­skiego, sprowa­dzonego do Bartodziej przez Krzywickich. W 1837 r. Mikulski sprzedał barto­dziejskie dobra Janowi Kuszew­skiemu. W tym samym roku majątek po ojcu przejął Ludwik Kuszewski i władał nim do 1842 r. Po nim prawa do majątku nabyła żona Antonina z Bilskich, z pierwszego małżeństwa Radolińska. Prawo do Bartodziej rościła sobie również siostra Ludwika Kuszew­skiego Wiktoria dziedzicząca wraz z mężem Jakubem Weresz­czyńskim majątek Kosów. Po licytacji w 1844 r. Barto­dzieje nabył Andrzej Deskur, właściciel sąsiedniego Gorynia. W 1846 r. Barto­dzieje przypadły Stani­sławowi Deskurowi bratankowi Andrzeja, synowi Józefa. W faktyczne posiadanie odzie­dzi­czonych dóbr Stanisław Deskur wszedł w grudniu 1851 r. i podobnie jak poprzedni właściciel nie mieszkał w nich, lecz oddawał w dzierżawę.

W 1861 r. wieś zmieniła właściciela. Po 26 latach dziedzictwo Deskurów przeszło w ręce rodu Gordonów. Za kwotę 134 250 rs. majątek nabyli małżonkowie Karol de Huntley Gordon i Laura z Sołtyków córka kasztelana Franciszka Sołtyka. W 1883 r. spadko­biercy Karola Gordona sprzedali Barto­dzieje Zenonowi Jakackiemu. W trzy lata później wieś stała się własnością Marii Stroj­nowskiej. W1897 r. M. Stroj­nowska sprzedała wieś Bolesławowi i Marii Maleszewskim.

W 1912 r. Barto­dzieje odzie­dziczył Bolesław Janowski, syn Józefa i Idalii z Chorb­kowskich, siostry Marii Maleszewskiej. Na początku lat 20. ubiegłego wieku w posiadaniu Janowskich było ponad 300 ha. Brak opłacalności produkcji rolniczej przy narastającym zadłużeniu majątku spowo­dowały konieczność jego częściowych parcelacji. Nabywcami dworskiej ziemi’ byli chłopi z Bartodziej i koloniści z zewnątrz, a także liczni wierzyciele Janowskich. W 1939 r. gospo­darstwo liczyło już tylko kilka­dziesiąt hektarów. W okresie II wojny światowej Janowskich wysiedlono, a dwór stał się ośrodkiem zarzą­dzanego przez Niemców majątku „Wehrmachtsgut Barto­dzieje”. W 1945 roku mieszkańcy dworu powrócili do Bartodziej. Majątek z uwagi na wielkość nie podlegał reformie rolnej. Przez kolejne dziesię­ciolecia Janowscy gospo­da­rowali na jego resztkach. W latach 60. zmarł Bolesław, w 1984 r. jego syn Józef. Gospo­darstwo przejął Tadeusz syn Józefa, który w 1980 r. ożenił się z Anną Hauke. W 1987 r. Janowscy sprzedali dwór w Barto­dziejach i wyemi­growali do Szwecji.

Obecni właściciele po kilku latach pobytu w Barto­dziejach przucili swojąw­łasność. Dwór pozostawiony bez nadzoru ulegał syste­ma­tycznej dewastacji. W listo­padzie 2003 r. spłonął w wyniku podpalenia i od tej chwili jest w stanie ruiny.

Nazwa

Nazwa wsi związana jest z jej pierwotnym, służebnym charakterem. Założy­cielami osady byli bartnicy-​​bartodzieje. Leśne barcie były ich dziedziczną własnością posiadali przywilej wolnego wstępu do lasu i korzy­stania z jego zasobów, w zamian składali daninę w miodzie, tzw. bartne do grodu kaszte­lań­skiego w Radomiu. Warunki naturalne okolicy sprzyjały rozwojowi gospodarki lowiecko-​​bartniczej. Wieś do XIX wieku była wyspą kilku łanów uprawnej ziemi, pośród nieprze­bytych lasów Puszczy Radomskiej. Jeszcze sto lat temu Barto­dzieje nazywano leśną wioską choć już wtedy zwarty drzewostan występował jedynie w północnej części wsi. Bartnictwo zanikło w tych stronach nieco wcześniej, już w I poł. XIX w. żaden z miesz­kańców wsi nie trudnił się zajęciem swoich praprzodków.

Dwór

Przez stulecia, podobnie jak w sąsiednich majątkach, w Barto­dziejach był niewielki drewniany dwór. W opisie wsi z 1826 roku znajduje się o nim nastę­pująca wzmianka: „dwór z drzewa w węgieł stawiany, gontami podbity”. W kilka lat później rozpoczęła się budowa murowanego dworu, zwanego potocznie pałacem, którego pozostałości przetrwały do czasów współ­czesnych. WII połowie XIX w. do pierwotnego budynku dobudowano portyk przed drzwiami wejściowymi oraz piętrową wieżę od zachodniej strony budynku. W okresie między­wo­jennym do wschodniego skrzydła dodano klatkę schodową i kilka pomieszczeń, w tym pokój dla służby.

Opis dworu z lat 80 XX wieku.

Budynek na planie prostokąta z dwoma skrzydłami po bokach elewacji ogrodowej, miedzy nimi taras ze schodami. Od frontu cztero­ko­lumnowy portyk z trójkątnym szczytem. Z boków nowsze dobudówki, między innymi od wschodu piętrowa wieża, a od zachodu klatka schodowa. Budynek jest parterowy z miesz­kalnym poddaszem, podpiw­niczony. Dach od frontu mansardowy, od tyłu i nad dobudówką dwu i trójspadowy, wieża nakryta dachem czterospadowym.

Budynek na planie prostokąta z dwoma skrzydłami po bokach elewacji ogrodowej, miedzy nimi taras ze schodami. Od frontu cztero­ko­lumnowy portyk z trójkątnym szczytem. Z boków nowsze dobudówki, między innymi od wschodu piętrowa wieża, a od zachodu klatka schodowa. Budynek jest parterowy z miesz­kalnym poddaszem, podpiw­niczony. Dach od frontu mansardowy, od tyłu i nad dobudówką dwu i trójspadowy, wieża nakryta dachem cztero­spadowym. —Obiekt wielo­po­miesz­czeniowy z dwutra-f”^ — i ktowm układem i sienią na osi. Stropy drewniane, belkowe, otynkowane. Więźba dachowa drewniana, krokwiowo-​​jętkowa. Podłogi drewniane, deskowe i klepkowe, w holu ceramiczna mozaika. Schody w holu żeliwne, odlewane, kręcone. Dach pokryty ocynkowaną blachą. Drzwi zewnętrzne główne, dwuskrzydłowe, prostokątne, ramowo-​​plycino-​​we, drewniane, zwieńczone łukowo. Na tarasie drzwi dwuskrzydłowe, drewniane, prostokątne, przeszklone, podwójne z naświe­tleniem półko­listym. Okna na tarasie prostokątne, drewniane, dwuskrzydłowe, dwuklatkowe, zamknięte półko­liście. W fasadzie okna prostokątne, drewniane, dwuskrzydłowe, dwuklatkowe, podwójne z naświe­tleniem prosto­kątnym. Na poddaszu okna od strony północnej prostokątne, dwuskrzydłowe, dwuklatkowe. W skrzydle zachodnim dwa sześcio­klapkowe zwieńczone łukowo. Od północy: Wejście do dworu poprzedza murowany podjazd. Fasada jedno­osiowa, w tym trójosiowy portyk, cztero­ko­lumnowy, z trójkątnym szczytem na poziomie mansardy nad wejściem głównym żeliwny balkon. Od strony zachodniej dwukon­dy­gnacyjna wieża. Od strony wschodniej dobudówka z jednym oknem i dachem pulpitowym do wysokości gzymsu, biegnącego wzdłuż ściany. Okna umieszczone w ozdobnych portalach ze skokowymi nadokien­nikami. Nad oknami w mansardzie trójkątne zadaszenie. Od południa: Dwa okna z wysuniętymi skrzydłami, między nimi taras ze schodami. Przy schodach na taras kamienne wazony klasy-​​cystyczne. Okna i drzwi zamknięte półko­liście, rozczłon­kowane piłastrami. Na wysokości głowic pilastrowy gzyms, trójosiowa facjata rozczłon­kowana piłastrami z trójkątnym szczytem. Dach skrzydła wschodniego trójspadowy, z owalną lukarną. Dach skrzydła zachodniego dwuspadowy z trójkątnym szczytem. Od zachodu: Od strony pd-​​zach. boczne wejście do oranżerii, poprzedzone małym tarasem, w części centralnej dwukon­dy­gnacyjna wieża z balkonem na wysokości gzymsu oddzie­la­jącego kondy­gnacje. Od strony pn-​​zach. dobudówka zamknięta półko­liście. Wejście do wieży w osi ściany zachodniej. Od wschodu: W podziemiu dwa małe otwory okienne-​​wentylacyjne piwnicy. Nad nim w osi ściany jeden otwór okienny a nad nim balkon żeliwny Dach przybudówki dwuspadowy z trójkątnym szczytem. Od strony pd-​​wsch. półkolista przybudówka z wejściem do piwnicy i oknem umiesz­czonym nad nim. Szczyt dachu przybudówki do wysokości gzymsu dookólnego wieńczącego parter.

Gombrowicz

W latach 20-​​tych Witold Gombrowicz spędzał zwykle wakacje we Wsoli, w majątku, który należał do jego starszego brata Jerzego. Wsola była posagiem Aleksandry z Pruszaków żony Jerzego. Gombro­wi­czowie byli częstymi gośćmi w barto­dziejskim dworze, gdzie organi­zowano ogniska, polowania, bale i rauty, na które przybywali również przed­stawicie innych znanych rodów szlacheckich: Pruszaków, Niecieckich, Daszewskich, Przyłęckich czy Popielów. W Barto­dziejach mieszkała pełna powabu panna — Krystyna Janowska zwana Krystą, córka Bolesława, która stała się wybranką serca pisarza. Do pierwszego spotkania obydwojga doszło w 1922 r. w Wiśle w willi „Piast”, gdzie 14-​​letnia Krysta była pensjonarką. W wydaw­nictwie „Cathier de l’Heme” znajduje się adnotacja: „Jego wielką miłością jest młoda sąsiadka brata Jerzego. Spotykał się z nią w nocy, ryzykując swoim życiem, przechodził przez wąski i niebez­pieczny most. Szedł do niej osiem kilometrów na piechotę. Spotykali się niere­gu­larnie, lecz miłość trwała kilka lat..”. Krystyna repre­zen­towała typ urody przypo­mi­nający późniejszą żonę pisarza Ritę Gombrowicz. Była szatynkąz dużymi oczami, wysoka, szczupła, zgrabna. Wyspor­towana — grała w tenisa, jeździła na nartach, prowadziła samochód. Była inteli­gentna, czasem nawet ostra w sądach. Witold Gombrowicz zbytnio się jej nie podobał, był inny niż wszyscy jej konkurenci, co zobra­zowała pewna historia opowie­dziana przez nią po latach. Otóż przyjechał kiedyś do niej do Bartodziej, nieza­po­wie­dziany i spóźniony, tak, że spuszczono już psy z łańcuchów. Oczywiście dopadły go, gdy tylko wszedł. Przerażony wdrapał się więc na płot i darł się tak przeraźliwie, że wyszła służba i odgoniła psy. „Zaglądałem śmierci w oczy” — dramatyzował później, a tymczasem żaden inny kawaier, przyjeż­dżający w konkury do panny, za nic by się nie przyznał, że się przestraszył, nie krzyczałby, nie uciekał na płot. Raczej dałby się pogryźć. ‚.Był po prostu z innego, obcego mi świata. Nie tylko ja czułam jego inność” — stwierdziła później Janowska. Będąc gościem w Barto­dziejach Witold odróżniał się od innych gości, nie lubił sportu tak jak Krysta, a i poczucie humoru miał inne niż wszyscy. Podobno kiedyś w dworze, w ciemnym korytarzyku zagrodził drogę jednej z panien i wymachując sekatorem groził, że jak zrobi jeszcze jeden krok, to utnie jej nogę. „Kupię ci coś na szyję” mówił pisarz do Wandy Przyłęckiej z Bierwiec i kupował jej mydełko. „Chodź poroz­ma­wiajmy o seksie” proponował innym razem, a Wanda czerwieniła się, bo nie wiedziała, czy ma brudną szyję i stąd to mydło, a seks… przyzwoite panienki wtedy nie znały takich słów. Ojca Przyłęckiej, wiążąc krawat przydusił. Dla zabawy. W żartach oszczędzał tylko Krystynę i tylko z nią odważył się zatańczyć, choć w ogóle nie tańczył.

Krystyna o zalotach Witolda wspominała z rezerwą „Nie łączyło nas nic poważnego, po prostu bardzo mu się podobałam i to wszystko, nigdy nie mówił mi o swoich uczuciach. Nie deklarował nic poważnego, ani nie wspominał o małżeństwie…”. Janowska wyszła za mąż za właściciela majątku Kluczewsko — Stanisława Konar­skiego i zamieszkała w dobrach męża. Dla autora „Ferdydurke” było to jednak silne uczucie, skoro jeszcze w latach 50-​​tych w listach do brata pisał: „Napisz mi coś przy sposobności o Kryście Janowskiej, dawnej mojej flamie, nie rozumiem dlaczego pracuje w wypoży­czalni książek, ja wyobrażałem sobie, że wyszła za mąż i siedzą w Barto­dziejach, tak jak mi pisał bodaj Jurek. Czy ma dzieci?”

Związki Witolda Gombrowicza z Barto­dziejami przypo­mniane zostały podczas I Między­na­ro­dowego Festiwalu Gombro­wi­czow­skiego organi­zo­wanego w dniach 2 – 6 czerwca 1993 r. przez Teatr Powszechny w Radomiu. Jednym z gości tej imprezy była wdowa po pisarzu Rita Gombrowicz, która wraz z organi­za­torami festiwalu zwiedzała miejsca, w których jej mąż przebywał w młodości. W programie wycieczki po ziemi radomskiej nie zabrakło dworu w Barto­dziejach, który od kilku lat nie był już w posiadaniu Janowskich.

Okres II wojny światowej

W kilka dni po wybuchu wojny okolice Bartodziej zostały zbombar­dowane przez niemieckie lotnictwo. Jeden z pocisków trafił w dom rodziny Bonieckich na Borkach Lisowskich, zabijając sześć osób, w tym troje dzieci. Kilku miesz­kańców wsi zostało powołanych do armii i brało udział w kampanii wrześniowej, a po kapitulacji powróciło do swoich rodzin. Przez pierwszy rok okupacji wieś nie odczuwała większych represji ze strony Niemców. Sytuacja zmieniła się w sierpniu 1940 r. Władze okupacyjne zarządziły wysie­dlenie 26 wsi leżących na wschód od linii kolejowej Radom — Warszawa oraz na północ od Radomki. We wschodniej części tego obszaru, która została całkowicie wyludniona urządzono poligon artyle­ryjski. W części zachodniej zorga­ni­zowano olbrzymie latyfundium rolne zarządzane przez wojsko. Ośrodkiem tego gospo­darstwa był majątek Barto­dzieje. W dworze początkowo utworzono pensjonat, w którym wyżsi oficerowie spędzali weekendy. W kolejnych latach dwór zmienił przezna­czenie na wojskowy szpital. Na Bartosach zorga­ni­zowano obóz ćwiczebny ze strzel­nicami. Na północ od Bartodziej, w lesie bierwieckim wybudowany został obóz — miasteczko (z baraków) o powierzchni 7 km2. Przebywali tam żołnierze różnych legii pomoc­niczych: Włosi, Francuzi, własowcy. Mieszkańcy Bartodziej musieli opuścić swoje domostwa do 15 września 1940 r. Podobnie jak w innych wysie­dlanych wsiach całe mienie przechodziło pod zarząd Wehrmachtu. Odszko­dowanie piacone przez Niemców było symbo­liczne i nie było w stanie zapewnić urządzenia się w innym miejscu. Ludność podpo­rząd­kowała się nakazowi wysie­dlenia, mając w pamięci bestialskie podpalenie Gorynia, którego mieszkańcy stawili wcześniej kilka­krotnie opór hitle­rowcom. Cześć ludności Bartodziej zamieszkała u krewnych i znajomych w sąsiednich, nie wysie­dlonych okolicach, a inni, po krótkim pobycie poza wsią, powrócili, korzy­stając z możliwości zatrud­nienia się w gospo­darstwie zarzą­dzanym przez Wehrmacht. Robotnicy ci nie mogli pozostać w swoich domach, lecz byli przydzielani do opusz­czonych domostw, według uznania zarządcy folwarku. Pewną grupę pracowników stanowili mieszkańcy innych wysie­dlonych wiosek i nie wysie­dlonych miejscowości położonych za Radomka, którzy zajmowali mieszkania barto­dziejskich chłopów. Do wsi nie powrócili ci, którzy nie mogli lub nie chcieli pracować „u Niemca” oraz osoby, które obawiały się represji, gdyż weszły w konflikt z władzą okupacyjną.

Walory przyrodnicze i turystyka

Radomka — to lewy dopływ Wisły. Jest rzeką o długości ok. 100 km. Zwana dawniej Radomirz, Radomirze, Radomierza. Najstarsze wiadomości histo­ryczne pochodzą z lat 1250 i 1256. Źródliska rzeki Radomki wypływają w lasach konecko-​​przysuskich (tereny Gór Święto­krzyskich). Następnie rzeka płynie w kierunku północno-​​wschodnim i wpada do Wisły. „Puszczański” odcinek rzeki zaczyna się od wsi Jastrzębia aż do jej ujścia w miejscowości Kłoda. Rzeka Radomka jest granicą otuliny Kozie­nickiego Parku Krajo­bra­zowego. Dorzecze rzeki wchodzi w zasięg obszaru chronionego krajobrazu. Radomka to rzeka nizinna, silnie meandrująca, o słabym nurcie, płytka, pięknie wkompo­nowana w krajobraz lasów i terenów rolniczych. Jest dostępna dla turystyki wodnej. Warto odkryć Radomkę jako miejsce zdrowej rekreacji ruchowej w formie jedno– i dwudniowych spływów kajakowych. Chociaż rzeka zaliczana jest do rzek bezpiecznych to trzeba uważać na trzy progi wodne w okolicach Gorynia na wschód od Bartodziej.

Spływ rzeką czy wędrówka wzdłuż jej brzegów dostarcza możliwości podzi­wiania dużej różno­rodności siedlisk przyrod­niczych, w których zachowało się wiele naturalnych krajo­brazów i bogactwo fauni­styczne. Płynąc kajakiem w ciszy, zaobserwować można świat zwierząt. Bobry zadomowiły się odkąd rzeka stała się czysta, zimuje tu także czapla siwa. Wśród przybrzeżnej roślinności mienią się w słońcu ważki, na wysta­jących rzecznych piasz­czystych mieliznach być może będziemy mogli napotkać takie ptaki jak: pliszki siwe i żółte, zimorodki, piskowce, kaczki krzyżówki, nurogęsi. Ze względu na wyjątkowe walory przyrodnicze rzeka Radomka w obrębie Puszczy Kozie­nickiej objęta jest zasięgiem Europejskiej Sieci Ekolo­gicznej NATURA 2000.

Obszary Natura 2000 to forma ochrony przyrody wprowadzana w Polsce po przyłą­czeniu naszego kraju do Unii Europejskiej. Są to tereny najważ­niejsze dla zachowania zagro­żonych lub bardzo rzadkich gatunków roślin, zwierząt czy charak­te­ry­stycznych siedlisk przyrod­niczych, mających znaczenie dla ochrony wartości przyrod­niczych Europy.

Szlaki rowerowe

Szlak czerwony znakowany, długość 50 km (teren KPK — 35 km) trasa: Barto­dzieje PKP — Goryń — Stare Mąkosy — Stoki — rez. Ponty — Augustów –rez. Źródło Królewskie — Garbatka-​​Letnisko — Czarnolas.

Tomaszów, Spała, Inowłódz

Tomaszów, Spała, Inowłódz

3km od Spały znajduje się Bunkier w Konewce
Informacja turystyczna: tel. +48 501 430 321, info@​bunkierkonewka.​eu

Położenie, roślinność, klimat

Wzdłuż doliny Pilicy, na styku czterech mezore­gionów geogra­ficznych: Wzniesień Łódzkich, Wysoczyzny Rawskiej, Doliny Biało­brzeskiej i Równiny Piotr­kowskiej, wchodzących w skład makro­regionu — Wzniesień Południowo Mazowieckich, ciągnie się pas lasów, które są pozosta­łością rozległej niegdyś Puszczy Pilickiej. Jej najpięk­niejszą częścią do dziś są lasy spalskie, które ocalały po inten­sywnym wyrębie w okresie XIX-​​wiecznych przemian przemy­słowych i obu wojen światowych. W drzewo­stanie dominują sosny, spotykamy również świerki, graby, brzozy, jesiony, olchy i dęby, do rzadkości należą jodły i modrzewie.

Świat zwierzęcy jest typowy dla dużych obszarów leśnych centralnej Polski. W lasach spalskich spotkać dziś można zające, lisy, kuny leśne, borsuki, łasice, wydry, bobry, jeże, daniele, jelenie, sarny i dziki, a z ptaków zimorodki, jastrzębie, cietrzewie, dzięcioły czarne, sokoły, pustułki, bociany czarne, żurawie, perkozy –w sumie 130 gatunków. Schrony w Konewce stały się jednym z największych zimowisk nietoperzy w środkowej Polsce. W labiryntach ponie­mieckich bunkrów zimuje kila gatunków nietoperzy, w tym rzadkie Nocek Nattera i Mroczek Późny. W 2009 r. schro­nienie znalazło ponad 1500 nietoperzy, przy czym corocznie ich liczba ulega zwiększeniu.

Znajdują się tu siedliska pięciu gatunków gadów (m.in. jaszczurka zwinka, zaskroniec, żmija zygza­kowata) wszystkie podle­gające całkowitej ochronie i dziewięciu gatunków płazów. Okolice Konewki i wzgórza wokół Inowłodza są ostoją bardzo rzadko wystę­pu­jących owadów. W meandrującej, tworzącej urokliwe zakola, wysepki, staro­rzecza i rozlewiska Pilicy żyje 34 gatunków ryb. Olbrzymie tereny leśne, a także przepły­wająca tu Pilica tworzą osobliwy mikro­klimat, o czym pisze już w 1894 r. piotr­kowski tygodnik „Tydzień”: Opisywać cudów lasów lubocheńskich, imponu­jących obszarem, bogactwem flory, rozma­itością terenu, nie będę wcale próbował. Powiem tylko, że w tym lesie, otaczającym inowłodzką osadą od północy i północnego-​​wschodu, a wynoszącym dwa tysiąca włók — starcy i dzieci prawdziwie rozkosznie cale dnie spędzać mogą, nieomal w domu. Pod względem czysto lekarskim, zasługują pod uwagę: ogromna przestrzeń leśna, grunt przepusz­czalny, piasz­czysto żwirowaty, wyniosłe położenie, a więc wyborny drenaż naturalny, wyklu­czający znaczne wahania w wodostanie gruntowym, położenie zasłonięte od północy, szeroko otwarte od południa, woda bieżąca, obfitość wód źródlanych, krynicznych.

Geologia

Warstwy skalne wystę­pujące w rejonie Tomaszowa ukształ­towały się w erze mezozo­icznej, głównie w okresie jury i kredy ok. 150 mln lat temu i składają się ze skał wapiennych, marglistych łub krzemion­kowych tworząc obszar geolo­giczny zwany Kredową Niecką Tomaszowską. Morze, wielo­krotnie zalewające i cofające się z tych terenów sprawiło, iż wystę­pujące tu osady są pocho­dzenia zarówno morskiego, jak i lądowego.

Płytkie, ciepłe morze z okresu dolnej jury pozostawiło osady o charakterze rafowym z przewagą korali, małży i ostryg. Wypłyca-​​jace się wody morskie w końcu Jury osadziły w rejonie Brzustówki. Wąwału i Niebrowa wapienie (w których miliony lat później wytworzył się system wodonośny Niebieskich Źródeł), z a osadów zalega­jących ciepłe zatoki i rozlewiska powstały później skały węglanowe, oraz płytko denne pokłady piasków, żwirów i iłów zawie­rające do 28% żelaza. Odkryte w XVIII rudy tego metalu dały początek osadzie hutniczej założonej w miejscu, gdzie później powstał Tomaszów Mazowiecki. Pozosta­łością ogromnej rzeki spływającej z Gór Święto­krzyskich w okresie kredy są piaski kwarcowe wystę­pujące w rejonie Białej Góry. Piaskowce tworzące zbocze pradoliny Pilicy, których przykładem są Groty Nagórzyckie powstały w efekcie chwilowego wynurzenia dna morskiego na przełomie dolnej i górnej kredy. W okresie trzeciorzędu ok. 60 mln lat temu cały obszar stał się lądem, a jurajskie wapienie podlegały inten­sywnym procesom denudacji i kraso­wienia. Procesy te wzmagały ruchy tekto­niczne, w wyniku których tworzyły się rowy, uskoki i spękania. Zapewne wówczas wytworzyły się warunki do powstania systemu wodonośnego Niebieskich Źródeł. W wyniku oziębienia klimatu w plejstocenie z północy nasunęły się lodowce, które cofając się pozostawiły na powierzchni złoża iłów, piasków, glin zwałowych, żwirów oraz głazy narzutowe. Wówczas też ukształ­towała się rzeźba terenu z dominu­jącymi równinami morenowymi.

Historia, osadnictwo

Najstarsze ślady osadnictwa na tych terenach pochodzą z okresu paleolitu (ok. 9000 lat p.n.e.). Odkryto je w Inowłodzu, u stóp wzgórza zwanego Legnicą gdzie istniała ówczesna pracownia kamie­niarska. Późniejsze ślady z epoki brązu odkryto w Swolszewicach-​​Borkach — na tutejszym stanowisku arche­olo­gicznym bada się kulturę trzci­niecką z II okresu brązu (1500−1300 lat p.n.e.). Odkryto tam również warstwy wcześniejsze, a wśród nich groby szkie­letowe zawie­rające naczynia i ozdoby z brązu i bursztynu, co wskazuje że ludność tych terenów uczest­niczyła w wymianie handlowej między północą i południem kontynentu. Przed­miotem wymiany były wyroby z metali (w tym złota), bursztyn, sól, skóry i futra. We wsi Tresta (tereny obecnie zalane wodami Zalewu Sulejow­skiego) badano cmenta­rzysko oraz ślady osadnictwa z IV okresu epoki brązu należące do kultury łużyckiej.

Późniejsze ślady pochodzące z okresu halsz­tackiego (750−400 p.n.e.) znalezione zostały w 1930 r. na Białej Górze, nieco młodszy, datowany na ok. 400 lat p.n.e. jest grób wojownika z okresu lateń­skiego odkryty w 1899 r. W latach 1984 – 91 trwały prace na stanowisku arche­olo­gicznym w Ciebło­wicach Dużych, gdzie badano cmenta­rzysko ciałopalne kultury przeworskiej z I-​​III w ne.

Ks. Leon Łomiński w wydanym w 1925 r. „Szkicu histo­rycznym” przytacza ustalenia historyka Karola Potkań­skiego, iż od zarania państwowości polskiej w Puszczy Pilickiej bywali polscy władcy:
 — Władysław Herman, który według podania w 1082 r. ufundował kościół w Inowłodzu.
 — Kazimierz Wielki, fundator zamków w Inowłodzu i Opocznie.
 — Władysław Jagiełło — zatrzymał się w Lubochni w 1410 r. podczas marszu pod Grunwald.
 — Stefan Batory, a później August III odpoczywali we dworze w Lubochni (prawdo­po­dobnie przebywał tu również Stanisław August Poniatowski)

Oprócz pobytów związanych ze zdarzeniami o znaczeniu histo­rycznym polscy władcy i książęta chętnie zjeżdżali w okoliczne lasy na wielkie łowy, bowiem położona w centrum królestwa Puszcza Pilicka obfitowała we wszelką zwierzynę.

W Tomaszowie warto zobaczyć
Niebieskie Źródła

to krasowe wywie­rzyska wypły­wające w miejscu dwóch uskoków tekto­nicznych. Wody zasilające źródła pochodzą z wód opadowych, które są trans­por­towane przez niewielkie potoki do miejsc zwanych ponorami, gdzie giną pod powierzchnią ziemi (takie zjawisko możemy obserwować w Wąwale koło cegielni, w okolicy wsi Wiaderno, w okolicy Grot Nagórzyckich.

Swą nazwę Niebieskie Źródła zawdzięczają niebiesko-​​zielonej barwie wody, która zmienia się w zależności od pory roku, pory dnia i stopnia zachmu­rzenia. Woda jest tu bardzo czysta, praktycznie pozbawiona zanie­czyszczeń chemicznych i fizycznych. Jej średnia tempe­ratura 9 stopni C — waha się w zależności od pory roku. Niebieski kolor wody jest złudzeniem optycznym wynikającym ze zjawiska rozsz­cze­pienia i odbicia światła słonecznego w zbiorniku krysta­licznie czystej wody, którego dno zalega piasek o zawartości ok. 80% kwarcu, zielony pochodzi od minerału –glaukonitu wystę­pu­jącego w skałach wodonośnych.

Pierwsze wzmianki o Niebieskich Źródłach znajdują się w aktach dotyczących młyna i karczmy Utrata pocho­dzących z 1754 r.

Czystość i wydajność źródeł (220 l/​s wg pomiarów z lat 1903-​​04) zwróciła uwagę władz Łodzi na wykorzy­stanie ich w celu zaopa­trzenia w wodę dynamicznie rozwi­ja­jącego się miasta. W latach 1907-​​09 na zlecenie magistratu Łodzi inż. W.H. Lindley opraco-​​wał kompleksowy projekt wodociągów i kanalizacji, który jednak ze względu na koszty nie doczekał się wówczas realizacji (komplet orygi­nalnych projektów znajduje się w Skansenie Rzeki Pilicy).

Uchroniły się źródła przed próbą pozyskiwania z nich wody do celów gospo­darczych przez władze Tomaszowa w latach trzydziestych oraz w czasie II wojny światowej, gdy władze okupacyjne posta­nowiły stąd czerpać wodę dla Łodzi. Niestety w latach pięćdzie­siątych pomysł Lindleya częściowo zreali­zowano. W Brzustówce zbudowano ujęcie wody z Pilicy zasilane przy pomocy dwóch 30-​​metrowych studni głębi­nowych o wydajności 1200 m sześć, na godzinę. Po dziesięciu latach eksplo­atacji pomp, które sięgały warstw wodonośnych Niebieskich Źródeł, w 1961 r. okazało się, że odwodniły one cały system na tyle, że źródła przestały wybijać. Pracę pomp ograniczono, a w 1990 r. całkowicie przerwano, dzięki czemu ocalono te jedne z najpięk­niejszych źródeł krasowych w Europie.

Początkowo woda z niebieskich Źródeł odpływała do Pilicy w pobliżu Brzustówki, zasadnicze zmiany zaszły w 1936 r. gdy władze Tomaszowa posta­nowiły utworzyć tu park turystyczno-​​przy-​​rodniczy. W wyniku prac powstały trzy wyspy (Kacząt, Samotnego Modrzewia, Płaczących Wierzb), wykopano kanały, umocniono brzegi, zniszczono przy tym pierwotną roślinność, sadząc drzewa i rośliny obce w tym środowisku.

Niebieskie Źródła uznane zostały za zabytek przyrody już w 1928 r., w 1948 Urząd Wojewódzki w Łodzi uznał je za zabytek rozle­gający ochronie, a od 1961 r. wraz z przyległym terenem tworzą rezerwat. W latach 1954 – 55 przepro­wadzono planową restytucję Niebieskich Źródeł, w 1957 r. saperzy Wojska Polskiego umocnili groblę oddzie­lającą koryto Pilicy od basenu źródeł, chroniąc w ten sposób wywie­rzyska przed powodzią.

Pałac Ostrowskich (obecnie Muzeum Tomaszowa)

Jednym z najcen­niejszych zabytków archi­tektury jest klasycy-​​styczny pałac rodziny Ostrowskich. Wzniesiony przez Antoniego Osiow­skiego w 1812 r. wg projektu Lessla jako letniskowa rezydencja rodzinna, został przed rokiem 1830 rozbu­dowany — na parterowym budynku dobudowano piętro. Charak­te­ry­stycznym akcentem archi­tek­to­nicznym budynku jest trzykon­dy­gnacyjna wieża zwieńczona sześcio­kątnym hełmem, skąd, jakoby ówczesny właściciel miał obserwować rozkwit miasta. W pałacu znajdowała się kaplica i oranżeria. Obok wzniesiono później zabudowania dworskie, z których część — stajnie i dom oficja­listów zachowała się do dziś. Wokół pałacu założono park, ogrody i sad. W latach dwudziestych XIX w. pałac stał się siedzibą gminy przenie­sionej tutaj z Ujazdu. Obecnie mieści Muzeum Tomaszowa im. Antoniego hr. Ostrow­skiego z bogatymi zbiorami w działach: histo­rycznym, arche­olo­gicznym etnogra­ficznym, przyrod­niczym i sztuki współ­czesnej. Rodzynkiem muzealnej kolekcji jest wydobyty w 1997 r. z Pilicy niemiecki trans­porter opancerzony SdKfz 251 Rosi, który zatonął w rzece przy końcu II wojny światowej, podczas ucieczki Niemców pod naporem Armii Radzieckiej. Pojazd pieczo­łowicie odrestau­rowany, odzyskał oryginalny wygląd i jest całkowicie sprawny technicznie (uczestniczy w coraz częściej organi­zo­wanych wystawach i zlotach pojazdów militarnych). W dobrym stanie przetrwało wyposażenie pojazdu, a ocalałe fragmenty dokumentów pozwoliły na ustalenie przyna­leżności bojowej i składu załogi pojazdu.

Kościół ewangelicki św. Trójcy

Między kamie­nicami dawnego rynku (Plac Kościuszki) stoi jeden z najstarszych murowanych budynków Tomaszowa — klasy­cy­styczny kościół ewangelicki wzniesiony staraniem Antoniego Ostrow­skiego w latach 1823 – 29. Wewnątrz klasy­cy­styczny ołtarz i zabytkowe organy na galerii wspartej na kolumnach.

Jatki

W narożu Placu Kościuszki (dawnego Rynku Św. Józefa) przy stromo opadającej w stronę Wolbórki wąskiej ulicy Rzeźniczej w I poŁ XIX w. zbudowano jatki — miejsce ówczesnego handlu mięsem Niegdyś arkadowe podcienia osłaniające przed promieniami słonecznymi mięsne tusze wykładane na drewnianych stołach (wszak chłodni w tych czasach nie było) — dziś odrestau­rowane, zaadap­towane zostały na potrzeby Galerii Arkady. Organi­zowane są tu spotkania autorskie, koncerty muzyczne, spotkania z przed­sta­wi­cielami świata kultury, nauki i polityki.

Kościół Św. Antoniego Padewskiego

zbudowany w latach 1862 – 64 w stylu neore­ne­sansowym wg projektu A. Marconiego, później rozbu­dowany, w 1891 r. uzyskał swój ostateczny kształt ‚trójnawowęj bazyliki z dwoma wieżami i neokla­sy­cy­stycznym frontonem, skierowanym w stronę wylotu ul Piłsud­skiego i Placu Kościuszki. Wewnątrz dwa obrazy Wojciech Gersona i krucyfiks z białego marmuru.

Kościół ewangelicki Zbawiciela

zbudowany w latach 1897 – 1902 w stylu neogo­tyckim, wg projektu warszaw­skiego architekta P. Hofera; trójnawowy, z dwoma wieżami bocznymi i 60-​​cio metrową środkową z zegarem. Wnętrze zdobią obraz Wojciecha Gersona Spotkanie Zmartwych­wstałego z Marią Magdaleną oraz piękne witraże, marmurowa chrzcielnica i 31 głosowe organy koncertowe.

Elementy XIX-​​wiecznej archi­tektury przemy­słowej i fabrykanckiej

Oryginalny budynek fabryczny „Batavii” z 1827 r. nad Wolbórką (późniejsza Fabryka Filców Technicznych). Fragmenty infra­struktury i budynki z początków działalności Fabryki Sztucznego Jedwabiu (późniejszego „Wistomu”).
Intere­su­jącymi akcentami archi­tek­to­nicznymi Tomaszowa są także fabry­kanckie rezydencje z przełomu XIX i XX w.: Pieschów z 1895 r. (Barlickiego 32), Rhodego z 1903 r. (Św. Antoniego 42 –obecnie Pałac Ślubów), Landsberga (Konstytucji 3-​​go Maja 48), Klein­diensta (Spalska 120).

Skansen Rzeki Pilicy i Nadpilicza

położony obok Niebieskich Źródeł przy moście w Brzustówce, gromadzi zbiory związane z histo­rycznym i gospo­darczym znaczeniem Pilicy w dziejach regionu. Największym ekspo­nowanym obiektem jest młyn wodny z połowy XIX w. pochodzący ze wsi Kuźnica Żerechowska nad Luciążą przeniesiony do skansenu i tu zrekon­struowany. We wnętrzu, prócz orygi­nalnego wyposażenia znajduje się ekspozycja dotycząca młynarstwa z modelami i dioramami różnych typów młynów. Obok młyna kolekcja kół młyńskich, stuletnia barka typu Szczupak, oraz wojskowy kuter rzeczny i most pontonowy. Najcie­kawszym eksponatem zbiorów dotyczących II wojny światowej jest odrestau­rowany niemiecki, opancerzony ciągnik artyle­ryjski Luftwaffe (na podwoziu SdKfz 8 DB 10) wydobyty z Pilicy. Jest to jedyny zachowany egzemplarz tego proto­ty­powego pojazdu. Można tu zobaczyć ciągnik artyle­ryjski Famo oraz czołg T-​​34. Wśród eksponatów repre­zen­tu­jących archi­tekturę regionu warto wymienić XIX wieczny, drewniany budynek poczekalni kolejowej Czarnocin. W skansenie zgromadzono bogate zbiory pamiątek, zdjęć i dokumentów związanych z historią regionu. W 2005 r. Skansen uzyskał Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej na najlepszy turystyczny produkt roku.

Groty Nagórzyckie

położone na południowych krańcach miasta, to dawne wyrobiska białego piasku, który okoliczni mieszkańcy zaczęli wydobywać już w XVIII w. Skała piaskowa usytuowana w stromym zboczu prado-​​liny Pilicy stosunkowo łatwo dawała się drążyć przy pomocy ręcznych narzędzi. Z czasem nisze przekształciły się w obszerne jaskinie, których strop opierał się na wielkich filarach piaskowych, do których mogły wjeżdżać wozy konne. Poszczególne jaskinie miały swoje nazwy np. Niedź­wiedzia, Boczna, Taneczna, Złodziejska. Najdłuższa z nich liczyła 120 metrów. W 1926 roku powstały plany grot wykonane przez Stanisława Ślązaka i Bronisława Maleją, młodych entuzjastów krajo­znawstwa. Na początku XIX w. władze carskie zabroniły wydobywania piasku, gdy wskutek zawalenia jednej z jaskiń zginął miesz­kaniec Nagórzyc. (Ze względu na zapadnięte sklepienia obecnie niedostępne).

Biało­brzegi

wschodnie przed­mieście Tomaszowa, ciekawy drewniany kościół konstrukcji zrębowej z 1746 r. wzniesiony w miejscu budowli z 1470 r.

W OKOLICY:
Biała Góra

pierwsza wzmianka o tutejszych białych piaskach pochodzi z 1883 r., a w 1922 r. geolog Bohdan Koziński rozpoczął, konty­nuowaną do dziś, eksplo­atację złóż w Białej Górze metodą odkrywkową. Piaski tych złóż zawierają ok. 80% przezro­czystego kwarcu i są doskonałym surowcem do produkcji w przemyśle szklarskim. W pobliżu kopalni nad samym brzegiem Pilicy istnieją wyrobiska piasku zwane „Małymi Grotami”.

Smardzewice

we wsi znanej od XV w. znajduje się zespół klasztorny: barokowy kościół Św. Anny zbudowany w latach 1683– 1701, z bogatym wystrojem wnętrza i wyposa­żeniem z XVII-​​XVIII w. oraz klasztor oo. Franciszkanów z lat 1722 – 26, otoczony murem z dwoma bramami i basztami. Dzwonnica z początku XVIII w. z dzwonami z roku 1661. Kaplica na cmentarzu z XVIIw. Nad Zalewem Sulejowskim przystań żeglarska, ośrodki wczasowe, restauracje.
4 km na zachód w pobliżu leśni­czówki Książ znajduje się, utworzony w 1934 r. z inicjatywy prezydenta Mościckiego i poloni amery­kańskiej rezerwat żubrów, obecnie Ośrodek Hodowli Żubrów im. Prezydenta RP I. Mościckiego w Smardze­wicach. Na terenie 72,4 ha żyje tam, utrzy­mywane na poziomie ok. 20 sztuk, sado hodowlane żubrów. Wszystkie wyhodowane tu zwierzęta posiadają swój rodowód zapisany, wraz z imionami i numerem, w Księdze Rodowodowej. Zwiedzający mogą oglądać żubry z tarasu m specjalnie przygo­towanej zagrodzie pokazowej (dojście lub dojazd bryczką od parkingu ścieżką dydak­tyczną ok. 2,5 km). Cieka­wostkami są: zachowane od początków istnienia ośrodka oryginalna brama wjazdowa i mała dzwonnica.

Zalew Sulejowski

sztuczne jezioro powstałe w 1974 r. poprzez spiętrzenie wód Pilicy zaporą w Smardze­wicach. Akwen ma powierzchnię ponad 2100 ha i długość 17 km, zapora na Pilicy ma 1200 m długości i 16 m wysokości, po jej koronie biegnie droga Smardzewice-​​Borki. W trzy-​​przęsłowym jazie zapory znajduje się turbina napędzająca generator elektrowni o mocy 3 MW. Zalesione w dużej części brzegi, urozmaicona linia brzegowa sprawiają że Zalew Sulejowski jest atrak­cyjnym miejscem wypoczynku i uprawiania żeglarstwa. Wokół zalewu wiele pół biwakowych, ośrodków wczasowych i pensjonatów, wśród nich doskonale zagospo­da­rowany ośrodek wypo-​​czynkowo-​​szkoleniowy — Borki, w Swolsze­wicach Małych z plażą i campingiem (najlepszym w Polsce od 1994 r.).

Sulejów — Podklasztorze

nad Pilicą przy południowym krańcu Zalewu Sulejow­skiego leży ufundowane w 1176 r. przez Kazimierza Sprawie­dliwego opactwo Cystersów! Uforty­fi­kowany zespół budynków klasz­tornych wraz z późno­ro­mańskim kościołem stanowi jeden z najcen­niejszych zabytków średnio­wiecznego budow­nictwa obronnego w Polsce. Oprócz kościoła zachowało się wschodnie skrzydło z kapitu­larzem i krużgankiem, późno­go­tyckie obwarowania z wieżami, zabudowania gospo­darcze i arsenał.

Wolbórz

gród wzmian­kowany w 1065 r. przekształcony w kasztelanię, w początkach XII w. siedziba biskupstwa kujaw­skiego, w 1273 r. uzyskał prawa miejskie. W 1409 r. Władysław Jagiełło koncen­trował tu wojska przed wyprawą na wojnę z Krzyżakami. W latach 1768 – 73, wzniesiono zespół pałacowo-​​parkowy, początkowo rezydencja biskupów kujawskich. W mieście XV wieczna kolegiata św. Mikołaja. W latach 1553 – 59 wójtem był Andrzej Frycz-​​Modzewski — biskup, wybitny pisarz epoki renesansu. W Pożar­niczym Centrum Historyczno-​​Edukacyjne Ziemi Łódzkiej ekspozycja zabyt­kowego sprzętu pożar­niczego i pamiątek związanych z historią straży pożarnej. W pobliskich Bogusia wicach XVIII — wieczny dwór, park i stadnina koni.

Będków

miejscowość wzmian­kowana w latach 1232 – 33, położona przy szlaku handlowym wiodącym z Piotrkowa, była znaczącą osadą targową od XV do XIX w. posiadała prawa miejskie. Zachował się dawny miejski układ przestrzenny ze zwartą zabudową i dwoma rynkami. W 1462 r. właściciele Będkowa Piotr i Mikołaj Spin-​​kowie ufundowali murowany kościół pw. NMP. W gotyckiej, jed-​​nonawowej, zorien­towanej świątyni znajduje się XV w. obraz Matki Boskiej ( w 1770 r. uznany za cudowny), rokokowy tron biskupi, w portalu tablica fundacyjna (ozdobiona trzema herbami: Abdank, Prus i Jastrzębiec). W pobliskich: Rososze drewniany kościół z 1762 r. (zorien­towany , konstrukcji zrębowej), Praszkach izba pamiątek po Włady­sławie Reymoncie, który tu spędził młodość.

Rokiciny

od 1846 r. do czasu zbudowania linii kolejowej z Łodzi do Koluszek na tutejszą stację kolei warszawsko-​​wiedeńskiej przywożono towary przemysłowe trans­por­towane dalej wozami konnymi do Łodzi i Tomaszowa. Tuż obok przejazdu kolejowego znajduje się budynek zajazdu poczty konnej wzniesiony w 1848 r. W pobliskim Łaznowie warto zobaczyć modrzewiowy kościół o konstrukcji zrębowej z rokokowym wystrojem wnętrza, ufundowany w 1755 r. przez biskupa Sebastiana Dembowskiego.

Ujazd

stara osada o charakterze miejskim, wzmian­kowana już w 1238 r. jako włości rycerza Racibora, podłowczego łęczyckiego, w 1428 r. otrzymała prawa miejskie. W latach 1429 – 74 po wybudowaniu nieist­nie­jącego dziś) zamku stał się strate­gicznym grodem, na granicy Mazowsza. Zabytki: barokowy kościół zbudowany w latach 1676 – 80 z bogatym wyposa­żeniem wnętrza: barokowym ołtarzem z drugiej połowy XVIII w., XVII– wiecznym obrazem szkoły włoskiej, marmurowym nagrobkiem przed­sta­wiającym rycerza Jana Szcza­wiń­skiego w zbroi, naprzeciw drewniana plebania z 1850 r., na cmentarzu kaplica św Anny z 1834 r. W 14 hektarowym parku nad rzeka Piasecznicą, neogotycki dwukon­dy­gnacyjny pałac zbudowany w 1812 r. przez A. Ostrow­skiego. Prawa miejskie utracił w 1869 r. pozostając w cieniu dynamicznie rozwi­ja­jącego się Tomaszowa.

Lubochnia

duża wieś nad rzeką Lubochenką na północ od Tomaszowa, pierwsze wzmianki o istniejącej tu parafii pochodzą z 1111 r.; wieś książęca lokowana w 1335 r. przez Władysława Księcia Łęczyckiego i Dobrzyń­skiego. Obozowały tu wojska Władysława Jagiełły ciągnące pod Grunwald w 1410 r., a w 1655 r. oddziały Stefana Czarneckiego, miejsce walk oddziałów gen. H. Dąbrow­skiego i potyczek powstańców w 1863 r. W centrum wsi kościół Wniebo­wzięcia NMP z XVI w. przebu­dowany na przełomie XIX i XX w., dwie wieże nakryte wydatnymi, ciekawie uformo­wanymi hełmami, wewnątrz bogata polichromia, obok kościoła dzwonnica z XVIII w. Na cmentarzu grób Karoliny Augusty Bogusławskiej, żony twórcy polskiego teatru Wojciecha Bogusław­skiego. Wraz z pobliskim Lubochenkiem dawna siedziba utworzonego w XVIII w. Urzędu Leśnego a później nadleśnictwa.

Lubochenek

drewniany, piętrowy pałacyk — miejsce pobytów cara Aleksandra III przed wybudo­waniem rezydencji w Spale, pierwsza siedziba nadle­śnictwa. Przy wejściu głaz z wyrytymi carskimi inicjałami i datą: 1884.

Małecz

istniejący tu zespół dworski (XVIII i 2 poł. XIX w.): folwark, pałacyk myśliwski i park należał do hr. Ostrow­skiego. Ok. 1568 r. wieś Małecz wraz ze Skrzynkami zakupił A. Frycz Modrzewski i tu jest prawdo­po­dobnie pochowany.

Czerniewice

stara wieś wzmian­kowana w 1396 r., spalona podczas potyczki oddziałów Czarneckiego z wojskami szwedzkimi w 1656 r. We wsi drewniany kościół konstrukcji zrębowej 2 poł. z XVIII w. Wewnątrz ciekawy XVII wieczny ołtarz. Przy drodze do Krzemienicy kapliczka z 1635r. W samej miejscowości jedno­nawowy, późno­gotycki kościół z 1600 r., z okazałym renesansowym ołtarzem.

W SPALE WARTO ZOBACZYĆ:
Przydrożna kapliczka Św. Jana

z 1874 – 78 r., najstarszy murowany obiekt w Spale, ufundowana przez Adama Pająka z Królowej Woli, na rzucie kwadratu, wys. 3.70 m, elewację frontową zwieńcza trójkątny szczyt z tabliczką fundatora. Wewnątrz rzeźba Św. Jana Nepomucena i drewniany ołtarzyk Matki Boskiej.

Hotele „Rogacz” i „Dzik”

dawniej „Savoy” i „Bristol”, dawne budynki dla gości carskiej rezydencji, piętrowe, murowane z czerwonej cegły. W czasie I wojny światowej w budynkach mieściły się szpitale. „Rogacz” zachował pierwotny wygląd elewacji z dwuspa­dowymi dachami, mansar­dowymi oknami zwień­czonymi drewnianymi zdobieniami oraz balkonami z kutymi balustradami. W pobliżu, w 2006 r. odsłonięto obelisk poświęcony Prezy­dentowi RP Ignacemu Mościckiemu.

Wozownia

późniejsze garaże i przyle­gający do niego budynek oranżerii z ciekawą elewacją z podwójnymi zwień­czonymi łukami oknami –mieszczący obecnie komfortowe apartamenty hotelowe — „Rezydencja”.

Budynek dawnej elektrowni wodnej

przy jazie spiętrzającym wody Gaci — obecnie ogródek letni „Turbina”.

Budynek stacji pomp z okrągłą wieżą ciśnień

z czerwonej cegły o wysokości 36 m — tuż przy drodze Tomaszów-​​Inowłódz.

Willa Wielo­pol­skiego

w parku, murowana z czerwonej cegły, w części otynkowana, siedziba zarzą­dza­jącego carską rezydencją margrabiego Zygmunta Wielo­pol­skiego (później funkcję tą pełnił jego syn — Władysław), w latach 1927 – 39 zakład wycho­wawczy dla 35 sierot założony z inicjatywy Michaliny Mościckiej i Aleksandry Piłsudskiej.

Drewniane budynki Straży Kozackiej

z czasów carskich: wokół Spały przy drogach do Glinnika (tzw. dróżni­czówka), Konewki i Ciebłowic i Tomaszowa. W pobliżu tego ostatniego budynku, w lesie znajduje się grób żony hr. Wielo­pol­skiego, Marii, która popełniła samobójstwo, gdy odkryto jej romans z jednym z carskich oficerów stacjo­nu­jących w Spale.

Pałacyk szwaj­carski

dawny dom dla gości, położony w pobliżu mostu, parter murowany, piętro z drewnianych bali z loggią wspartą na drewnianych słupach i ozdobnymi balustradami, obok „chińska” altanka z wielo­bocznym dachem.

Rezydencja łowczego

zespól zabudowań, w czasie I wojny światowej zakład karno-​​wychowawczy zlikwi­dowany w 1923 r.

Posąg żubra

symbol Spały, odlany ze spiżu w Petersburgu, w latach 1862 – 1915 stał w Białowieży, wywieziony pod koniec I wojny światowej do Moskwy, zwrócony władzom polskim, w 1921 r. stanął na dziedzińcu Zaniku Królew­skiego w Warszawie, skąd w 1928 r został przewieziony do Spały i ustawiony w pałacowym parku na tyłach pałacu, z którego obecnie zachował się jedynie kamienny fundament.

Kaplica Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej

zbudowana w 1923 r. wg projektu architekta Kazimierza Skórewicza, z drewna sosnowego w stylu zakopiańskim z dachem krytym gontem. W 1927 r. otrzymała nowy wystrój wnętrza z wirażami Jana Winiarza, a w 1933 r. poświęcono ołtarz dłuta Ludwika Konarzew­skiego ufundowany przez leśników. Obok Kościół Polowy Armii Krajowej zaaran­żowany pod gołym niebem na prosto­kątnym placyku, obok kaplicy, otoczonym palami ze stacjami Męki Pańskiej — Droga Krzyżowa Armii Krajowej, z drewnianym zadaszonym ołtarzem.

Dom Pamięci Walki i Męczeństwa Leśników i Drzewiarzy Pol-​​skich im Adama Loreta

w drewnianej leśni­czówce w stylu zakopiańskim mieści się ekspozycja upamięt­niająca walkę leśników z okupantami w czasie II wojny światowej, przed budynkiem pomnik dłuta Władysława Władyki z inskrypcją: leśnikom i drzewiarzom polskim poległym i zamęczonym w okresie II wojny światowej — koledzy.

Grota myśliwska

kamienny kopiec w lesie na lewym brzegu Gaci z ułożonych w piramidę głazów narzu­towych, jak głosi legenda w miejscu upolowania przez cara Aleksandra III pierwszego jelenia w spalskich lasach. Zbudowany w latach 1933 – 35 przez leśników z głazów narzu­towych zwożonych przez gospodarzy z Królowej Woli z okolicznych lasów. Na jednym z kamieni można znaleźć inicjały cara i datę polowania — 1894 r. na innym, wykuto datę śmierci i imię –Lord, ulubionego psa myśliw­skiego prezydenta Mościckiego. Bliżej Pilicy do niedawna stała drewniana altana w kształcie grzyba, pamię­tająca czasy carskich pikników, później miejsce chętnie odwiedzane przez prezydenta RP i gości organi­zo­wanych tu przez niego myśliwskich uroczy­stości i biesiad. Cenną pamiątka dawnej Spały jest kolekcja poroży, którymi zaproszeni na polowania goście obdaro­wywali gospodarzy. Część kolekcji zdobiącej pałac przetrwała do dziś i jest własnością gminy. Wyeks­po­nowana jest w restauracji Pod żubrem.

Schron kolejowy i bunkry

w Konewce 3 km na północ od Spały, zbudowane przez Niemców w czasie II wojny światowej — (opis dalej), na północ od Konewki pozostałości parku i ruiny rezydencji Edwarda Gierka z lat siedem­dzie­siątych ubiegłego wieku.

ZABYTKI INOWŁODZA
Kościół Św. Idziego

położony na wysokim, lewym brzegu Pilicy, góruje nad osadą okolicą. Legenda głosi, że ufundował go Władysław Herman ok roku 1086 jako wotum z okazji urodzin Bolesława Krzywo­ustego Jednak współ­czesne badania arche­olo­giczne datują powstanie kościoła na połowę XII w. Pierwotnie wzniesiony jako kaplica, od 1520 r. był kościołem parafialnym. Jest to budowla w stylu romańskim, orien­towana, jedno­nawowa, murowana z piaskowca na rzucie prostokąta z półkolistą absydą od wschodu i smukłą okrągłą wieżą od zachodu. Kościół był odnawiany ok. 1790 r. i na prze łomie XIX i XX w. Uszkodzony podczas działań wojennych w 1915 r. został po wojnie prowi­zo­rycznie odbudowany. Rekon­strukcji, a właściwie przebudowie poddano go w latach 1936 – 38 z inicjatywy prezydenta Mościckiego. Podwyższono wówczas wie żę, zmieniono kształt okien, zlikwi­dowano wieżyczkę na dachu który w miejsce strzechy pokryto dachówką. Cieka­wostką jest wykonane prawdo­po­dobnie w czasie odbudowy „tajemne” przejście do lochów w formie odchy­lanego fragmentu muru przy schodach na wieżę. Na uwagę zasługuje cenny, gotycki, XV-​​wieczny krucyfiks.

Ruiny zamku z połowy XIV w.

Znajdują się na terasie zalewowej Pilicy, na naturalnym wznie­sieniu. Zbudowany był z piaskowca na rzucie prostokąta o wymiarach ok. 50 na 30 m, otoczony fosą połączoną z Pilicą. Zniszczony przez wojska szwedzkie w XVII w. popadł w ruinę. Do dziś zachowały się jedynie fundamenty z pozosta­ło­ściami piwnic i baszt na narożach oraz ślady fosy.

Kościół parafialny Św. Michała Archanioła

zbudowany w 1520 r. w centrum osady nad rzeką. Przebu­dowany gruntownie w XIX w. w stylu neogo­tyckim, orien­towany, murowany, jedno­nawowy. Zachował wiele elementów stałych oraz zabytków ruchomych z XVI w., w tym, jak głosi podanie, cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej, oraz gotycki relikwiarz ze szczątkami św. Idziego.

Bożnica z początku XIX w.

murowana, orien­towana, zbudowana na rzucie prostokąta, z kwadratową salą dla mężczyzn i prosto­kątnym przed­sionkiem, ponad którym znajdowała się sala dla kobiet.

W OKOLICACH:
Zakościele

wieś granicząca z Inowłodzem, położona na lewym brzegu Pilicy, bogate tradycje rękodziel­nictwa ludowego (słynne wycinanki), nad zakolami Pilicy kilka ośrodków wypoczyn­kowych. Zachował się XIX-​​wieczny budynek „Nowy Dwór” stacji klimatyczno-​​leśnej, w którym w latach 1907 – 1914 gościł często znany poeta Julian Tuwim (obecnie gospo­darstwo agrotu­ry­styczne). Obok pozostałości pieca hutniczego z poł. XIX w. Na terenie Chrze­ści­jań­skiego Centrum Młodzie­żowego dawna willa — Urbanówka zbudowana ok. 1900 r. przez rzeźbiarza Urbanowskigo, z orygi­nalnymi malowidłami z początku XX w. na sklepieniach oraz wiszący, „bujany” most na wyspę w zakolu Pilicy, nietypowej konstrukcji z lat 80-​​tych XX w.

Teofilów

miejscowość letniskowa przy drodze ze Spały, miejsce wypoczynku Juliana Tuwima, w pobliżu stare kopalnie kamienia wapiennego, nad Pilicą przystań kajakowa, obok na wznie­sieniu schrony „Linii Pilicy” z II wojny św.

Królowa Wola

stara wieś, wzmian­kowana już w 1495 r., powstała z woli króla Władysława Hermana, a właściwie jego żony (stąd jej nazwa), we wsi Dom Ludowy ufundowany przez prezydenta Mościckiego w 1932 r.

Studzianna

wieś znana już w 1411 r., przekazana przez Władysława Jagiełłę I staroście radom­skiemu Dobro­gostowi Czarnemu. We wsi kościół Św. Józefa z lat 1696 – 99, wzniesiony w stylu barokowym, wewnątrz ołtarz z XVIII w. z obrazem Św. Józefa z późniejszego okresu, kaplica Św. Anny z 1730 r. na Dziewiczej Górze z obrazami: Matki Boskiej Studzieńskiej i Św. Anny z Marią z XIX w. , I obok studnia z XVIII w. słynąca z uzdra­wiającej wody.

Poświętne

granicząca ze Studzianna stara wieś znana już w XIV w., na wzgórzu zespół kościelno-​​klasztorny z pierwszej połowy XVIII w., w skład którego wchodzą: barokowa bazylika św. Filipa Neri, z | XVIII w., trójnawowa, na planie krzyża z kopułą, z cudownym obrazem Matkri Boskiej Święto­ro­dzinnej oraz jedno­piętrowy klasztor zbudowany na rzucie prostokąta, z późno­ba­ro­kowymi elewacjami. Całość otoczona murem z barokowymi bramami. Wewnątrz murów dwie dzwonnice. W pobliskim Anielinie kamienny obelisk w pobliżu miejsca śmierci majora Henryka Dobrzań­skiego — Hubala zwany Szańcem Hubala.

Rzeczyca

duża wieś znana już w 1335 r., siedziba gminy z bogatymi tradycjami artystycznego rękodzieła ludowego, tkactwa, kowalstwa. We wsi neore­ne­sansowy kościół z końca XIX w. z bogatym wystrojem wnętrza ( z elementami z XVI w. — chrzcielnica, kropielnica, krucyfiks oraz obraz). W parku dworskim kapliczka z 1607 r. ufundowana przez Maciej Grotow­skiego, upamięt­niająca zwycięską bitwę Zygmunta III z rokoszanami Zebrzy­dow­skiego pod Guzowem.

Fryszerka

osada na prawym brzegu Pilicy, w XVIII w. istniały tu dwa piece hutnicze — fryszerki, obecnie miejscowość letniskowa, zachowany drewniany młyn wodny z początku XX w.(obecnie znajdują się tu stawy rybne i restauracja), nad rzeką stanica ZHP.

Kozłówka — Pałac Zamoyskich

KOZŁÓWKA

Wieś Kozłówka leży w północnej części województwa lubel­skiego, 9 km na zachód od Lubartowa. Zespół pałacowo-​​parkowy jest usytuowany przy szosie, na skraju wsi, nad czystą rzeczką Parysówką, w okolicy raczej płaskiej, ale odzna­czającej się wyjąt­kowymi warto­ściami przyrod­niczymi. Kilka kilometrów na południe od pałacu rozciąga się Kozło­wiecki Park Krajo­brazowy ze wspaniałymi sosnowo-​​dębowymi lasami, w których licznie występują dziki, jelenie i sarny, a z rzadszej zwierzyny — daniele.

Zarówno Lasy Kozło­wieckie, jak i położone za nimi żyzne tereny rolnicze, wchodziły niegdyś w skład wielkich dóbr ziemskich, które sięgały prawie do samego Lublina. Właści­cielami tych włości byli w pierwszej połowie XV w. Tęczyńscy, w latach 1446 – 1532 Oleśniccy, a po bezpo­tomnej śmierci Anny z Herburtów Oleśnickiej odzie­dziczył je w 1541 r. kasztelan poznański Andrzej z Górki. Później dobra przeszły na Szamo­tulskich, do których należały w latach 1570 – 1620. Kolejnymi dziedzicami byli: do 1645 r. starosta parczewski Piotr Daniłowicz, do 1661 r. rotmistrz królewski Jacek Micha­łowski, do 1685 r. wojewoda płocki Samuel Jerzy Prażmowski, na początku XVIII w. kniaź Michał z Kozielska Puzyna, do 1728 r. podsędkowa lubelska Jadwiga Niemyska.

Ośrodkiem klucza był początkowo Dys, później Kamionka, a od XVIII w. na czoło wysunęła się Kozłówka — rezydencja właścicieli dóbr. Co najmniej 60 lat przed wybudo­waniem pałacu istniał już w Kozłówce dwór. Są o nim wzmianki w dokumentach z 1676 r. i z pierwszych lat XVIII w.; nie wiadomo jednak, gdzie dokładnie był położony.

DZIEJE PAŁACU

Fundatorem pałacu był wojewoda chełmiński Michał Bieliński — przed­sta­wiciel rodu, który w czasach saskich doszedł do wielkiego znaczenia.

Ojciec i brat Michała, Kazimierz i Franciszek, sprawowali urząd marszałka wielkiego koronnego, czyli pierwszego ministra. Siostra, Marianna, była kochanką króla Augusta II Mocnego.

W r. 1735 Michał Bieliński poślubił Teklę Pepłowską (prawnuczkę Jadwigi Niemy-​​skiej), która wniosła mu w posagu dobra kozło­wieckie. Zapewne niedługo po ślubie małżonkowie rozpoczęli budowę rezydencji w Kozłówce, gdyż w 1742 r. pałac już istniał.

Był to piętrowy budynek w stylu późnego baroku, frontem zwrócony na zachód, nakryty dachem mansardowym. W dekoracji archi­tek­to­nicznej wystę­powały nowe formy rokokowe. Na parterze środkiem budowli biegł przez całą jej długość korytarz, z którego prowadziły drzwi do pokoi. Na repre­zen­ta­cyjnym I piętrze (piano nobile) komnaty zostały uszere­gowane w dwóch amfiladach, aby ich otwarte na przestrzał drzwi tworzyły efekt wydłużonej perspektywy.

Oś symetrii pałacu była jedno­cześnie osią kompo­zycyjną całego założenia, reali­zu­jącego barokowy schemat „entre cour et jardin” (między dziedzińcem a ogrodem).

Od zachodu przylegał do pałacu dziedziniec, po którego obu stronach wzniesiono w układzie symetrycznym budynki gospo­darcze: stajnię i wozownię, dwie parterowe kordegardy oraz oficynę południową (kuchenną); brakowało oficyny północnej. Za pałacem w kierunku wschodnim rozciągał się regularny ogród, podzielony na część ozdobną i użytkową.

Za twórcę rezydencji Bielińskich uchodzi włoski architekt Józef Fontana, ale raczej jako wykonawca, a nie — autor projektu.

Po śmierci Michała i Tekli Bielińskich Kozłówkę odzie­dziczył ich starszy syn, Franciszek, pisarz wielki koronny. Główną siedzibą Franciszka Bieliń­skiego był pałac w Otwocku, ale i w Kozłówce bywał dość często. W 1795 r. urządził tutaj teatr. W r. 1799 sprzedał dobra kozło­wieckie Aleksandrowi Zamoyskiemu.

Zamoyscy należeli do najzna­ko­mitszych rodzin polskiej arysto­kracji. Twórca potęgi rodu, Jan Zamoyski (1542−1605), kanclerz i hetman wielki koronny, był wybitnym mężem stanu, politykiem, uczonym — prawdziwym człowiekiem renesansu. Założył Zamość — „miasto idealne”, Akademię Zamojską — trzeci polski uniwersytet i Ordynację Zamojską — pierwszy majorat na ziemiach polskich.

Aleksander Zamoyski — XI ordynat na Zamościu, nie mógł oczywiście równać się ze sławnym przodkiem, ale był bogatym i świetnie zapowia­dającym się młodzieńcem. Zmarł jednak niespo­dziewanie w r. 1800.

Zgodnie z porozu­mieniem rodzinnym z r. 1804 dziedziczką dóbr kozło­wieckich została siostra ordynata Anna Sapieżyna, lecz wdowa po nim, Maria z Granowskich, otrzymała prawo dożywotniego użytkowania.

Po bezpo­tomnej śmierci Aleksandra nad Zamoyskimi zawisła groźba wygaśnięcia. Na szczęście jego brat Stanisław (XII ordynat), wówczas ostatni z rodu, w porę poślubił Zofię Czartoryską, uznawaną za jedną z najuro­dziwszych dam Polski i Europy.Piękna Zofia urodziła mężowi dziesięcioro dzieci — siedmiu synów i trzy córki. Zamoyscy nazywali ją matką rodu.

Ordynatowa troszczyła się o wychowanie religijne dzieci i o naukę języka polskiego (w dobie powszechnego panowania francusz­czyzny). Ordynat chował synów surowo, w posza­nowaniu prawa i obowiązków, w kulcie oszczędności i pracy. Od najmłodszych lat wpajano im maksymę rodzinną: „już tak jest, że my się rodzimy nie dla siebie, ale dla kraju”.

W 1836 r. trzeci syn Stanisława i Zofii, hrabia Jan Zamoyski, kupił od ciotki, Anny Sapieżyny, klucz kozło­wiecki. Nowy właściciel często przebywał w Kozłówce, dbał o majątek, sprowadził do pałacu meble i obrazy, ale na stałe w nim nie zamieszkał.

W r. 1870 podarował Kozłówkę swemu synowi — Konstantemu Zamoy­skiemu, który po wielu latach spędzonych we Francji żenił się właśnie z Anielą Potocką.

Hrabia Konstanty Zamoyski, odzna­czający się wielką dumą rodową, postawił sobie ambitny cel uzyskania dla Kozłówki statusu ordynacji (tj. majątku niepo­dzielnego i niezby­walnego, dziedzi­czonego przez najstarszego syna lub innego mężczyznę z rodu) oraz stworzenia tutaj wielko­pańskiej rezydencji. W r. 1903 na mocy ukazu carskiego utworzona została Ordynacja Koz-​​łowiecka, licząca 7650 ha, z czego 4451 stanowiły lasy; należał do niej również pałac przy ul. Foksal w Warszawie.

Jeszcze przed zatwier­dzeniem ordynacji rozpoczęła się rozbudowa całego zespołu pałacowo-​​parkowego. W latach osiem­dzie­siątych XIX w. dodano do elewacji ogrodowej podwójne schody z tarasem oraz wzniesiono bramę wjazdową (być może według projektu Leandra Marconiego). Gruntowna przebudowa miała miejsce w latach 1898 – 1911. Dobudowano do pałacu dwie wieże, portyk kolumnowy od frontu, tarasy w elewacjach bocznych; poszerzono taras ogrodowy. Pierwotne założenie uzupełniono wznosząc oficynę północną, kaplicę i teatralnie; kordegardy podwyższono o piętro; przekom­po­nowano park i powiększono go o bażantarnię.

Autor projektu przebudowy pozostaje nieznany, ale pewne poszlaki wskazują na jednego z braci Marconich — Władysława albo Leandra. Wnętrze kaplicy projektował Jan Heurich mł. Jest ona wzorowana na kaplicy królewskiej w Wersalu, a jej ozdobę stanowi marmurowa kopia nagrobka „matki rodu”, babki Konstantego, Zofii z Czarto­ryskich Zamoyskiej (pochowanej we florenckim kościele Santa Croce).

Wnętrza pałacu otrzymały nowy wystrój: neoro­kokowe i neore­gencyjne plafony, marmurowe kominki, miśnieńskie piece, ozdobne parkiety. Pokoje zostały urządzone w stylu II Cesarstwa, który panował we Francji za czasów młodości Konstantego Zamoy­skiego. Ścian prawie nie było widać spod obrazów (przeważnie portretów rodzinnych), oprawionych w bogate ramy. Hrabia zgromadził ogromną kolekcję, liczącą ponad tysiąc płócien i w większości złożoną z kopii, lecz obejmującą również oryginały pędzla Palmy Młodszego, Teniersa, Matejki, Baccia­rellego i Lampiego.

Po rozbudowie Kozłówka stała się przede wszystkim panteonem chwały rodu Zamoyskich. Ale rezydencja Konstantego Zamoy­skiego, ukształ­towana na wzór osiem­na­sto­wiecznych siedzib magnackich, była też jakby snem o dawnej Polsce, a jedno­cześnie marzeniem o rezydencji idealnej — Wersalu. Oprócz kaplicy znalazły się tu kopie wersalskich kominków, lamp, fontanny, zegara, obrazów i mebli (m.in. replika luksu­sowego biurka Ludwika XV).

W czasie przebudowy zadbano także o wygodę miesz­kańców. Zainsta­lowano wodociąg i kanalizację, urządzono sześć obszernych łazienek, kaplicę wyposażono w centralne ogrzewanie.

Po bezpo­tomnej śmierci Konstantego Zamoy­skiego (w r. 1923) Ordynację Kozło-​​wiecką odzie­dziczył, zgodnie ze statutem, jego stryjeczny brat — Adam. II ordynat mieszkał przeważnie w warszawskiej rezydencji na Foksalu, do Kozłówki przyjeżdżał kilka razy do roku. Zarzą­dzanie majątkiem pozostawił żonie, a po jej śmierci oddał dobra w admini­strację synowi — Aleksandrowi, zastrzegając sobie wpływy pieniężne z wyrębów leśnych. Była to lwia część dochodów ordynacji, gdyż prawie połowa użytków rolnych została rozpar­ce­lowana na mocy ustawy o reformie rolnej z 1925 r.

Spadko­biercą hrabiego Adama Zamoy­skiego (zm. w 1940 r.) był jego syn, Aleksander. W latach okupacji niemieckiej wiele osób ukrywało się w Kozłówce przed policją nazistowską, m.in. ks. Stefan Wyszyński, późniejszy prymas Polski, zwany Prymasem Tysiąclecia.

W 1944 r. żona Aleksandra, Jadwiga Zamoyska, w obawie przed zbliżającym się frontem wywiozła do Warszawy najcen­niejsze okazy, które później przepadły w czasie Powstania. Tymczasem 23 lipca 1944 r. Kozłówkę wyzwoliły oddziały 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej, ale już po dwóch dniach zostały rozbrojone przez Armię Czerwoną.

Mimo wszystkich drama­tycznych wydarzeń pałac wraz z większą częścią zbiorów nie doznał w latach II wojny światowej prawie żadnego uszczerbku.

HISTORIA MUZEUM I CHARAK­TE­RYSTYKA ZBIORÓW

W 1944 r. pałac w Kozłówce przeszedł na własność państwa. Na początku listopada 1944 r. utworzono tutaj pierwsze muzeum na terenach wyzwo­lonych spod okupacji hitlerowskiej.

W r. 1954 muzeum zamknięto dla zwiedza­jących, a w jego miejsce zorga­ni­zowano Centralną Składnicę Muzealną Ministerstwa Kultury i Sztuki. W dwudzie­sto­letnim okresie działalności składnicy część zbiorów rozproszono, przekazując je muzeom i urzędom państwowym. W latach 1957 – 1958 rozebrano taras i zewnętrzne schody od strony parku. W latach sześć­dzie­siątych przywieziono do Kozłówki potężne zbiory malarstwa i rzeźby (około 1500 obiektów) z okresu realizmu socja­li­stycznego (1949−1955).

Dopiero w 1977 r. ponownie powołano do życia muzeum. Rozpoczęły się starania o powrót rozsianej po całym kraju części wyposażenia oraz komple­towanie kolekcji, przeważnie drogą zakupów na rynku antykwarycznym.

Trzon zbiorów stanowi kolekcja Konstantego Zamoy­skiego. Na około 17 900 obiektów prawie 13 300 pochodzi ze zbiorów Zamoyskich. Jest to przede wszystkim wyposażenie ruchome pałacu, tworzące jedyny w Polsce zespół dziewięt­na­sto­wiecznych portretów, kopii obrazów i rzeźb, mebli, ram, luster, karniszy, lambrekinów, kotar, świeczników, lamp i wilków kominkowych.

Zachowało się około 1000 obrazów i grafik, z czego 400 znajduje się w ekspozycji. W galerii malarstwa dominują portrety Zamoyskich i osobi­stości z nimi spokrew­nionych, wiele jest również wizerunków królów polskich. Drugi zespół tworzą kopie arcydzieł malarstwa europej­skiego. Wśród obrazów orygi­nalnych na uwagę zasługują płótna Giovanniego Paolo Panniniego, Jo-​​hanna Oswalda Harmsa, Franciszka Smu-​​glewicza, Józefa Olesz­kiewicza i Leopolda Horowitza, a także portrety histo­ry­zujące Józefa Buchbindera.

Kolekcja rzeźby zawiera m.in. popiersie Andrzeja Zamoy­skiego dłuta Marcelego Guyskiego oraz doskonałe kopie dzieł antycznych i nowożytnych. W bogatych zbiorach grafiki i rysunku wyróżnia się ołówkowy portret Zofii Zamoyskiej z dwoma synami, wykonany przez Francois Gerarda.

Jest w zbiorach ponad 600 ram złoconych, 50 olbrzymich luster, ponad 50 lambrekinów i kotar. Przetrwały liczne meble z XVIII i XIX w., wśród których wysoki poziom artystyczny repre­zentują francuskie komody, dekorowane intarsją i brązami, oraz meble gdańskie. Zachowały się dwa duże serwisy szklane (jeden z herbami Zamoyskich), a z kolekcji porcelany m.in. chińskie wazy i figurki Chińczyków z manufaktury w Miśni.

Wśród instru­mentów muzycznych znajdują się dwa rzadko spotykane mechanizmy grające z końca XIX w.: włoski pianomelo-​​dikon i amery­kańska pianola; wśród zegarów — czasomierz ozdobiony minia­turową podobizną Zofii Zamoyskiej.

Biblioteka pałacowa liczy 7300 woluminów, w tym 620 staro­druków. Zbiory pałacowego archiwum zawierają ponad 5000 listów i dokumentów Zamoyskich. Zachowało się prawie 1900 zabyt­kowych fotografii oraz 1500 rolek z nagraniami muzyki kla-​​sycznej do odtwa­rzania na pianoli i organoli.

Dawne zbiory Zamoyskich uzupełniło wiele nowych nabytków, z których wymienimy tylko dwa rarytasy sztuki złotniczej: figurkę dzika z agatu, wykonaną przez rosyj­skiego złotnika Carla Faberge, i srebrną wazę — dzieło Francuza Martina Biennais. Jedno­cześnie trwa rewalo­ryzacja zespołu pałacowo-​​parkowego, obejmu­jącego 15 budynków i 19-​​hektarowy park.

W r. 1992 za zgodą Adama Zamoy­skiego, syna ostatniego ordynata, nadano muzeum nazwę Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Większość wyposażenia znajduje się tam, gdzie była w 1944 r., gdy 18-​​letni Adam Zamoyski opuszczał pałac. Rezydencja żadnego innego rodu polskiej arysto­kracji nie zachowała się w tak dobrym stanie.

WŁAŚCICIELE I MIESZKAŃCY PAŁACU

BIELIŃSCY herbu Junosza (1735−1799) 1735 – 1746

MICHAŁ BIELIŃSKI (?-1746), syn marszałka wielkiego koronnego Kazimierza i Ludwiki z Morsztynów. Starosta sztumski-​​1724, cześnik koronny-​​1725, wojewoda chełmiński i podskarbi ziem pruskich — 1738. W r. 1725 ożenił się z woli Augusta II Mocnego z Marią Aurorą Rutowską — nieślubną córką króla i Turczynki Fatimy. Rozwiódł się z nią w r. 1735 i w tym samym roku poślubił Teklę Pepłowską. Miał z nią troje dzieci: Franciszka, Stanisława (niesławnej pamięci marszałka sejmu grodzień­skiego 1793 r.) i Izabelę.

1746 – 1776
TEKLA Z PEPŁOWSKICH BIELIŃSKA (?-1776), córka kasztelana wołyń­skiego Piotra i Jadwigi z Szuy-​​skich, druga żona Michała Bieliń­skiego. Po śmierci męża nie stroniła od polityki i np. przed sejmem 1760 r., razem z właści­cielką Lubartowa Barbarą Sanguszkową, przed­stawiła listę kandydatów na posłów.

1776 – 1799
FRANCISZEK BIELIŃSKI (ok. 1740 – 1809), syn Michała i Tekli z Pepłowskich. Pisarz wielki koronny –1784. Był członkiem Komisji Edukacji Narodowej i autorem memoriału, w którym jako pierwszy postulował powszechne nauczanie. Prowadził wykopaliska arche­olo­giczne na Sycylii. Brał udział w insurekcji kościusz­kowskiej. W r. 1763 poślubił Krystynę Sanguszkównę; miał z nią sześcioro dzieci. Jego pogrzeb w Warszawie stal się patrio­tyczną manifestacją.

ZAMOYSCY herbu Jelita (1799−1944)

1799 – 1800
ALEKSANDER ZAMOYSKI (1770−1800), syn kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja i Konstancji z Czarto­ryskich.
XI ordynat na Zamościu 1792 – 1800. Byt wycho­wankiem uczonego księdza Stanisława Staszica. Mimo nacisków nie przystąpił do Targowicy; popierał zwolenników Konstytucji 3 Maja i insurekcję kościusz­kowską. Założył fabrykę fajansów w Tomaszowie. Jego małżeństwo z Marią z Granowskich było bezdzietne.

1800 – 1846
(dożywotnie posiadanie i użytkowanie)
MARIA Z GRANOWSKICH l.V. CHREPTO-​​WICZOWA 2.V. ZAMOYSKA 3.V. LUBOMIRSKA (?-1846), córka sekretarza wielkiego koronnego Michała i Marii z Radzi­wiłłów. W młodym wieku poślubiła Adama Chrep­towicza, którego porzuciła dla Aleksandra Zamoy­skiego. Po nagłym zgonie ordynata wyszła za mąż za Kazimierza Lubomir­skiego i znów szybko owdowiała. Wyposażenie pałacu zapisała swojej wychowance Marii Sołta­nównie. W kościele w Kamionce znajduje się posąg księżnej Lubomirskiej dłuta Leandra Biglioschi.

1800 – 1836
ANNA Z ZAMOYSKICH SAPIEŻYNA (1772 –1859), córka kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja i Konstancji z Czarto­ryskich. Matka myślała o wydaniu jej za Tadeusza Kościuszkę. W 1794 r. poślubiła księcia Aleksandra Sapiehę. Małżeństwo nie było udane i zakończyło się separacją. Intere­sowała się nauką i polityką. Zręcznie prowadziła interesy majątkowe i zostawiła ogromny spadek. Jej córka Anna została żoną księcia Adama Czarto­ry­skiego, syn Leon był politykiem i działaczem gospodarczym.

1836 – 1870
JAN ZAMOYSKI (1802−1879), syn XII ordynata na Zamościu Stanisława i Zofii z Czarto­ryskich. Szambelan cesarski. Studiował filozofię w Genewie i prawo w Berlinie. Jesienią 1830 r. pracował w ministerstwie spraw zagra­nicznych w Petersburgu, nie mógł więc wziąć udziału w Powstaniu Listo­padowym jak jego pięciu braci. W r. 1843 ożenił się z Anną Mycielską (1818−1859). Gabriela Puzynina tak o tym pisze: „Jan wybrał umyślnie pannę lubiącą się stroić, czytać romanse i podróżować. Ale gdy sprawiła sobie pyszną wyprawę i nakupiła modnych romansów, pan mąż nazajutrz po ślubie kazał jej wybrać parę sukni i trochę bielizny, ‚a resztę elegancji zamknął do szafy i klucz włożył do kieszeni. Ze stolika zaś sprzątając romanse i poezje, podał żonie kronikę starą”. Małżonkowie mieli troje dzieci: Jadwigę, późniejszą hrabinę Wodzicką, Konstantego i Jana.

1870 – 1923
KONSTANTY ZAMOYSKI (1846−1923), syn Jana i Anny z Mycielskich. I ordynat na Kozłówce 1903 – 1923. Urodził się w Warszawie, ale młodość spędził we Francji. Do Polski wrócił w r. 1867, a w 1870 r. ożenił się z Anielą Potocką (1850−1917). Małżeństwo było bezdzietne. W latach 1889 – 1892 był kuratorem Ordynacji Zamojskiej i opiekunem małoletniego ordynata Maurycego Zamoy­skiego. Zygmunt Kamiński pisze o nim: „Osoba p. Konstantego, pięknego mężczyzny, o wyjątkowej kulturze towarzyskiej i poczuciu humoru, zainte­re­sowała mnie od pierwszego spotkania swą nieprze­cięt­nością, swobodą obejścia, zamiło­waniem do sztuki, prawdziwie wielko­pańską uprzej­mością i grzecz­nością. (…) Właściwą dziedziną jego upodobań było malarstwo, kolekcjono-​​wanie dzieł sztuki i muzyka”. Konstanty Zamoyski zmarł w Kozłówce; pochowany został na cmentarzu w Kamionce.

1923 – 1940
ADAM ZAMOYSKI (1873−1940), syn Stanisława i Róży z Potockich. II ordynat na Kozłówce 1923 –1940. Mistrz ceremonii na dworze carskim 1897 – 1914, fligeladiu-​​tant wielkiego księcia Mikołaja Mikoła­jewicza 1914 –1916, adiutant przyboczny cara Mikołaja II 1916 –1917, prezes Związku Towarzystw Gimna­stycznych „Sokół” 1923 – 1935. Zanim Polska odzyskała niepod­ległość, hr. Adam nie byl popularny z powodu swej proro­syjskiej orientacji. Niemniej jednali w Polsce odrodzonej piastował liczne funkcje społeczne. W r. 1897 ożenił się z Marią Potocką (1878 –1930). Miał z nią troje dzieci: Aleksandra, Michała (umarł w Angoli, gdzie posiadał plantację kawy) i Helenę (popełniła mezalians, poślu­biając pianistę Zygmunta Dygata). Adam Zamoyski zmarł w Warszawie; został pochowany obok żony w parku w Kozłówce.

1940 – 1944
ALEKSANDER ZAMOYSKI (1898−1961), syn Adama i Marii z Potockich. III ordynat na Kozłówce 1940 – 1944. Adiutant gen. Władysława Sikor­skiego w czasie wojny polsko-​​radzieckiej 1920 r., odznaczony Krzyżem Viirtuti Militari, major 1 Pułku Ułanów Krecho­wieckich, uczestnik bitwy pod Kockiem w 1939 r. Aresz­towany przez Gestapo w maju 1941 r., więziony w Oświęcimiu i Dachau, zwolniony tuż przed końcem II wojny światowej. W r. 1925 ożenił się z Jadwigą Brzozowską (1908 –1998). Miał z nią czworo dzieci: Adama (1926−1998), Marię, Andrzeja i Jadwigę. Aleksander i Jadwiga zmarli w Montrealu, ich dzieci i wnuki mieszkają w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Gmina Sieciechów

Gmina Sieciechów

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozie­nicach
Renata Maj it-​kozienice@​wp.​pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Nazwę swą bierze od znanego Pallatyna z czasów Księcia Hermana (1075r) –Sieciecha. Ród Sieciecha wywodził się z książęcego rodu Starzów Toporów (herb Topór z gwiazdą), który rządził państwem Wiślan do chwili połączenia się z Polanami. Re|on Sieciechowa był więc siedzibą książąt. Z nazew­nictwem Sieciechowa związane są cztery miejsca w dolinie niecki Wisiano — Siecie­chowskiej: 1. Gród ziemno — drewniany siedziba rodu Sieciecha, 2. Sieciechów — niegdyś targ, osada podgrodowa a później miasto, 3. Benedyk­tyński Klasztor w Siecie­chowie, 4. Zamek Kazimie­rzowsko — Siecie­chowski murowany Gród Siecie­chowski. Gród położony był na jednej z wysoczyzn niecki (dzisiejsza nazwa Wójtowa Góra, leżąca w odległości I km od Sieciechowa) na wysokości 114,6 m.n.p.m., zazna­czonej na mapie topogra­ficznej w kwadracie 125,33. Spełniał on rolę obronno — kontro­lującą dwóch dużych szlaków wodnych Wisły i Wieprza.

Jak stwierdza kronikarz Gall Anonim: pomiędzy Sando­mierzem a Płockiem nie było znacz­niejszego grodu jak siecie­chowski. Bronił on państwa polskiego przed napadem Litwinów, |adźwingów i Tatarów. Wisła płynęła tutaj kilkoma korytami. Wszystkie były kontro­lowane przez pomniejsze grody pomocnicze. Główne koryto Wisły płynęło obok grodu i opływało go od południa i północy. Gród istniał od niepa­miętnych czasów, Sieciech go tylko rozbudował, był własnością jego rodu, jak i ziemia leżąca w niecce siecie­chowskiej. Własnością rodu Sieciecha gród pozostawał do 1132 r. t.j. do chwili wygubienia jego członków przez Bolesława Krzywo­ustego. Wówczas gród przeszedł na własność księcia i stał się siedzibą kasztelani. Jako kasztelania funkcjonował do połowy XIII wieku. Z chwilą gdy Wisła zmieniła swe główne koryto o 2 km na wschód, gród stracił na znaczeniu. Na miejscu grodu Sieciecha do niedawna można było znaleźć ceramikę średnio­wieczną a nawet i starszą oraz odłupki kamieni. Z Siecie­chowem od niepa­miętnych czasów związane są leżące wówczas wzdłuż Wisły: Swięcica — dziś Wola Klasztorna, Mozolice i Psary.

SIECIECHÓW– targ, osada, miasto, parafia

Sieciechów położony jest na jednej z wysoczyzn (114,2 m.n.p.m.) nad jeziorem polodowcowym — J. Czaple, a zarazem jedną z pomniejszych odnóg Wisły, która była kontro­lowana przez pomniejszą strażnicę. Ta wysoczyzną będąca rozle­głejszą od grodowej została wykorzystana jako miejsce targowe. Przy targu powstała osada, a od 1232 r. miasto na prawie magde­burskim. W mieście powstała parafia p.w. św. Wawrzyńca. Pierwsza wzmianka pisemna o parafii pochodzi z 1191 r. Parafia była rozległa, obejmowała swym zasięgiem okolice dzisiejszego Kazimierza, Zwolenia, Kozienic, Stężycy i Dęblina. W dokumentach histo­rycznych znajduje się zapis, iż na prośbę opata Stanisława, Władysław Jagiełło w 1432 r. ustanowił, (a może potwierdził) targ w środę i jarmark na święto „Dziesięciu „Tysięcy Rycerzy” oraz w uroczystość świętego Wawrzyńca, które to dni są odpustami w tutejszej parafii. Na obrzeżach tak dużej parafii powstały nowe: w XIII w. — Oleksów, w XIV w. — Regów, Stężyca, Kozienice, w XV w. Policzna.

Pierwszym znanym proboszczem był w 1473 r. Mikołaj pleban. Bractwo św. Anny istniało od 26 lipca 1602 r. Do i 707 r. kościoły budowane były z drewna, na podmurówce kamienne). W tymże roku kościół drewniany spalił się. Murowany, stojący do dzisiaj zaczął stawiać opat Józef Ligięza Kurdwa­nowski, a ukończył opat Wawrzyniec Bułcho­rowicz. Kościół konse­krował 22 października 1780 r. J. Lenczewski –biskup lubelski. W tym czasie sąsiednimi parafiami były: Oleksów. Grudek, Brzeźnica — filia siecie­chowska i Stężyca. Do kościoła parafialnego w Siecie­chowie na prawie farnym należało miasto Sieciechów, wsie –Bąkowicc , Wola Klasztorna, Zalesie, Nagórnik, Kępice i Łoje. Jak podają źródła hist. — „Dusz w parafii było 1737. Obce narodowości oprócz żydów na dwóch karczmach: siecie­chowskiej miejskiej i łojowskiej, razem 12 osób”. Parafia Siecie­chowska przejęła od parafii Stężyckiej w 1821 r. wsie znajdujące się na lewym brzegu Wisły : Przewóz, Głusiec, Łęg, Zajezierze i Wólkę Woj ciesz­kowską. W 1827 r. nabożeństwa przeniesiono z miasta do klasztoru, a w 1835 r. z powrotem wrócono do kościoła farnego. Kościół poklasztorny pozostał bez opieki. Probosz­czowie zawsze mieszkali przy kościele farnym. Po śmierci ks. Stanisława Posob­kiewicza w 1901 r. — ostatniego księdza dużej parafii siecie­chowskiej (został pochowany i ma pomnik na cmentarzu tzw. starym), ks. Jan Kosiński przeniósł probostwo do kościoła poklasz­tornego i przy nim zamieszkał, zaś kościół w Siecie­chowie stał się filią. Dzięki usilnym staraniom miesz­kańców Sieciechowa, którzy nie chcieli pogodzić się z utartą 900-​​Ietniej parafii nastąpił w 1907 r. rozdział na parafię Sieciechów Miasto i Sieciechów Opactwo. W tymże roku parafię św. Wawrzyńca objął ks. Jan Buciarski. Parafia została podzielona niespra­wie­dliwie: Sieciechów Miasto liczył wówczas 913 mieszk., zaś Sieciechów Opactwo — 3897.

W czasie pierwszej wojny światowej kościół niewiele ucierpiał, nie licząc tynku pokale­czonego szrap­nelami. Podczas drugiej wojny światowej Niemcy wywieźli z kościoła średni dzwon, który pochodził z 1515 r. W tradycji ustnej miasteczko miało przywilej lokacyjny, który opat Weresz­czyński spalił i nadał nowy. Nowy przywilej bardzo uszczuplił granice miasta i obarczył mieszczan ciężarami. Przywilej opata Weresz­czyń­skiego potwierdzili królowie: Zygmunt III — dnia 24 lutego I 590 r. i Władysław IV — dnia 20 sierpnia 1634 roku. W roku 1665 Jan Kazimierz nadał miastu przywilej na cztery jarmarki w roku. Za Długosza miasto Sieciechów posiadało łanów 18 — t. j. (300 ha).

Na prośbę rzemieślników opat Rogowski w 1555 r. kazał spisać ustawy i zwyczaje, (jakie obowią­zywały rzemieślników w innych miastach. Od 1505 roku istnieje w Siecie­chowie przy kościele farnym szkoła początkowa. W albumie studentów Uniwer­sytetu jagiel­loń­skiego znajdują się mieszkańcy Sieciechowa — Piotr, syn Stanisława 1512 r. — Jan, syn Jakuba 1513 r. — Klemens, syn Mariana 1514 r.

Synod Łęczyński z 1523 r. postanowił, aby w każdym miasteczku udzielano nauki. Jak długo szkoła początkowa funkcjo­nowała — dziś już nie wiadomo. W późniejszym okresie funkcjo­nowała szkoła przy klasztorze. Przywileje miasta były nagminnie ograniczane przez opatów Benedyk­tyńskich, aby miasto nie konku­rowało z folwarkiem benedyk­tyńskim, w którym był browar i rzemieślnicy. Sądy odbywały się co piątek. Sądził wójt lub jego zastępca — landwójt. Kancelaria znajdowała się w mieszkaniu wójta. Tam też odbywały się wszystkie zebrania i wybory urzędników admini­stra­cyjnych sądowych wybie­ranych spośród mieszczan. Za kradzież karano chłostą i wypędzeniem z miasta. Za zabójstwa — śmiercią przez powie­szenie. Były dwie szubienice: jedna w rynku, druga poza miastem. Na pieczęciach miasta Sieciechów widniała drukowana litera „S” w koronie i trzy gwiazdy. Pieczęć burmistrza była owalna, zaś wójtostwa — kwadratowa. Sieciechów utrzymywał się z rolnictwa, rybołówstwa i rzemiosła. W XVII w. na skutek kilku pożarów miasta, morowego powietrza, napadów Kozaków oraz wylewów Wisły miasto zubożało. W 1785 r. znajdowały się w nim 53 place osiadłe i 28 pustych. W 1819 r. było 86 domów. Ludność składała się z 251 mężczyzn i 244 kobiet wyznania katolickiego. Po Powstaniu Stycz­niowym Sieciechów stracił prawa miejskie i stał się osadą. Od 1866 roku funkcjo­nowała znów w Siecie­chowie szkoła początkowa. Z chwilą budowy twierdzy Dęblin i okolicznych fortów oraz łączących ich dróg, mieszkańcy Sieciechowa zatrudniani byli przy tych budowach. Tam nauczono się brukarstwa, z którego siecie­chowiacy słynęli w całej Polsce przez następnych 100 lat.

Z histo­rycznych zabytków w Siecie­chowie pozostał kościół ze swym wyposa­żeniem, kamienie po podmurówce kościoła modrze­wiowego, ulica Paryż, gdzie na głębokości 70 cm znajduje się unikatowa ulica lub chodnik z bali drewnianych, a także rynek, który swój kształt przybrał około 300 lat temu. Benedyktyni zostali sprowadzeni przez Sieciecha i osadzeni w grodzie. Dlatego też Sieciech rozbu­dowuje gród, co potwierdza Gali Anonim w swojej kronice. Mnisi zostali sprowadzeni z Prowansji o czym świadczą ich francuskie imiona. Zostali sprowadzeni w celach misyjnych, ale nie tylko. Sieciech bił monetę (denary) jakościowo lepszą od książęcej, robili to i nadzo­rowali Benedyktyni. Benedyktyni modlili się za swojego założyciela do końca swego pobytu na ziemi siecie­chowskiej. Do dzisiaj możemy podziwiać fresk z postacią Sieciecha w kościele poklasz­tornym w Opactwie w presbi­terium. po prawej stronie ołtarza głównego u góry. Po wygubieniu rodu przez Krzywo­ustego Benedyktyni obdarowani dobrami rodowymi Sieciecha, oprócz grodu, który stał się kasztelanią.

Benedyk­tyński Klasztor Sieciechowski

Znajdował się w grodzie siecie­chowskim do chwili, gdy Wisła zmieniła swe koryto spod grodu i przeniosła się 2 km na wschód. Wtedy król Kazimierz Wielki budowę nowego zamku siecie­chow­skiego, a Benedyktyni przenieśli się na nowe miejsce w okolice zamku, na jedną z wysoczyzn (114.9 m.n.p.m). Przenosząc się na nowe miejsce rozebrali dotych­czasową budowlę w grodzie i ponownie wznieśli ją na nowym miejscu. Działo się to w okresie pomiędzy 1342 –1352 r. Benedyktyni zabiegali u króla Kazimierza Wielkiego o potwier­dzenie dawnego przywileju Bolesława Wstydliwego, który nadawał im rozległe tereny ziemskie po Sieciechu oraz nadania książąt i szlachty. W różnych okresach w skład ich dóbr wchodziło od 2 miast, 40 wsi; do I miasta i 20 wsi z jeziorami, rzekami, lasami i kamie­nio­łomami. Benedyktyni byli dobrymi organi­za­torami pracy na swym terenie. W XV wieku założyli nowe wsie: Łoje, Kępice, Łęg, Zajezierze, Nagórnik oraz folwarki Słowikach, Zbyczynie i Janikowie, a także hutę żelaza w Rudzie. Całym majątkiem zarządzał opat wybierany przez zgroma­dzenie spośród zakonników. Tak było do 1598 r., kiedy to król zaczął mianować opatów. Za rządów nominentów królewskich klasztor siecie­chowski zaczął popadać w ruinę. Począwszy od 1739 r. zakonnicy ponownie mogli wybierać opatów spośród siebie. Powróciły więc dobre lata dla klasztoru. Zaczął się on rozwijać gospo­darczo i rozbu­dowywać. Powstał wtedy nowy kościół i budynki klasztorne. Klasztor posiadał stadninę koni z rodowodem, fabrykę powozów, browar, gorzelnię, kilka młynów oraz hutę żelaza. Benedyktyni prowadzili też szkołę średnią, założyli oranżerię, 1 I morgowy sad i piękny warzywnik. To tutaj znajdowała się pierwsza w Polsce szkółka drzew. Powstanie Kościusz­kowskie i wojny napole­ońskie zubożyły klasztor. Dekret arcybiskupa warszaw­skiego Malew­skiego z dnia 18 kwietnia 1819 r. zniósł klasztor siecie­chowski jak i wiele innych klasztorów w Królestwie Polskim. Dobra ziemskie oddano w dzierżawy, bibliotekę wywieziono do Warszawy do biblioteki Załuskich. Całe wyposażenie kościoła i klasztoru rozdano okolicznym parafiom, a resztę wywieziono do Sando­mierza. Kościół i budynki poklasztome niszczały. Kościół wyremon­towany przez społe­czeństwo służył wiernym jako drugi kościół w parafii siecie­chowskiej. W 1901 r. ksiądz Kosiński przeniósł parafię do kościoła poklasz­tornego. W 1907 r. nastąpił podział parafii na Sieciechów — Miasto i Sieciechów –Opactwo. Budynki poklasztome niszczały nadal (oprócz Przeoratu i budynków szkolnych). Badania arche­olo­giczne na tym miejscu nie potwierdziły budowli grodu Sieciecha.

Zamek Kazimierzowsko-​​Sieciechowski

Po zmianie koryta Wisły w latach 1342 – 1352 gród Sieciecha nie spełniał już roli grodu kontro­lu­jącego Wisłę. Kazimierz Wielki zlecił budowę zamku murowanego z kamienia i cegły. Umiej­scowił go na wysoczyźnie 114,6 m. n.p.m tuż przy głównym korycie Wisły, gdzie rzeka tworzy piękne zakola w kształcie litery „S”. Dzisiaj, w odległości 3 km od Sieciechowa znajdują się tam ruiny Fortu Bema. jak długo zamek pełnił swą rolę broniąc ziem Sieciecha i sąsiednich od wschodu — brak danych w źródłach pisanych. Unia Polski z Litwą odsunęła zagrożenie ze strony sąsiadów wschodnich, dlatego gród stracił swe znaczenie strate­giczne. Ostatnia pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1575 r. Wtedy to w Stężycy, a dokładnie na błoniach folwarku zbyczyń­skiego zbudowano dużą szopę otoczoną rowem, w której obradował Sejm Rzeczy­po­spolitej. Jedna z partii, zwana „francuską” udała się na naradę do ruin zamku siecie­chow­skiego. Odtąd znana była ona jako Partia Siecie­chowska. W końcu XVIII wieku ksiądz Siarczyński, proboszcz kozienicki i historyk wspomina, że widział już tylko resztki ruin zamku siecie­chow­skiego. Do czasów współ­czesnych zachowało się na tym terenie sporo odłubków kamienno-​​ceglanych i ceramika. Ktoś może zapytać — dlaczego tak mało pozostało z grodu Sieciecha i zamku siecie­chow­skiego. W naszej przepięknej niecce powiślańskiej zawsze brakowało materiałów budow­lanych typu: kamień, cegła. Dlatego nasi poprzednicy wszystek ten cenny materiał z opusz­czonych budowli rozbierali z funda­mentami włącznie, aby móc wznosić nowe obiekty. Za przykład współ­czesny niech posłużą koszary 28 pułku artylerii lekkiej w Zajezierzu. Nic z nich nie pozostało, nawet bruk placu i ulic został wydarty. Jedynie w ścianach kościoła ocalały resztki murów.

Aczkolwiek najlepiej udoku­men­towane i najłatwiej dostępne w źródłach histo­rycznych są informacje dotyczące głównych budowli i oraz miejsc szcze­gólnych wydarzeń, przecież każda z licznych miejscowości tego terenu posiada własną ciekawą historię i wywodzą się z niej ludzie wybitni, których działanie wywarło wpływ na historię. Niejed­no­krotnie też, wywodząc się stąd i choć nie zawsze docenieni na własnej ziemi, wywierali wpływ na historię gdzie indziej. Chyba warto, aby wzmianka o nich znalazła swe miejsce w kolejnej, obszer­niejszej niż ta publikacji…

GŁUSIEC — wieś szlachecka. W 13 77 r. znany jest właściciel Głuśca — Mikołaj. SŁAWCZYN — wieś otoczona rozległymi bagnami i łąkami. Choć Sławczyn nie przynależy admini­stra­cyjnie do Gminy Sieciechów, to warto o nim wspomnieć z racjł powiązań histo­rycznych. Gród w Sławczynie istniał od poł. X do poł. XI w. Wieś notowana w XIV w. W okolicy mają swe tokowiska znane z efektownych walk godowych, rzadkie już w środkowej Polsce ptaki bataliony. Gród w pobliskim Oleksowie istniał od poł. XIV do pocz. XVI w. i był siedzibą rodu rycer­skiego, prawdo­po­dobnie właścicieli Oleksowa — Gniewoszów. SŁOWIKI — Wieś notowana już w XV w. Dzieli się obecnie na Słowiki Stare, Słowiki Nowe i Folwark Znajdują się tu zanikające ślady cmentarza wojennego z czasów I wojny św. Na resztkach jego wapiennych murów można spotkać bardzo rzadki na niżu gatunek paproci górskich: zanokcicy zielonej i murowej. ZAJEZIERZE — Wieś na przeciw Dęblina, dziś na lewym brzegu Wisły, za j. Kępickim. Na łąkach nie istniejącej dziś wsi Łęg znajdował się wczesno­śre­dnio­wieczny gród, wchodzący w skład systemu obronnego, kontro­lu­jącego szlaki handlowe w dolinie Wisły i Wieprza. Został on zniszczony podczas budowy twierdzy Dęblin w XIX w. Za wsią, przy drodze do Dęblina istnieje symbo­liczna mogiła — „kurhan Michała Okurzałego” — bohaterskiego kaprala poległego w sierpniu 1944 r. podczas próby przechwycenia przyczółka na lewym brzegu Wisły.

Symbo­liczna mogiła „KURHAN MICHAŁA OKURZAŁEGO”

Na jednej z tablic napisano: Bohaterowi 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki kpr. Michałowi Okurzałemu, który po przepra­wieniu się na zachodni brzeg Wisły zginął w sierpniu 1944r. nadając przed śmiercią swój ostatni meldunek]: Niemcy nas otoczyli… zasypują nas granatami. Krzyczą żeby się poddać… ale Polacy się nie poddają. Padł lektor Jakubowski. Zostałem sam, bijcie prosto na mnie… Jak najwięcej ognia… Niszczę radio­stację… Bijcie na mnie… Niech żyje wolna Polska…!

Walory Przyrodnicze

Niewielka lesistość gminy i jej położenie w pradolinie Wisły decydują o wyjąt­kowych walorach przyrod­niczych tego obszaru. Szerokie, nieure­gu­lowane koryto Wisły z licznymi wyspami w różnym stopniu sukcesji stwarza dogodne warunki życia dla bardzo wielu gatunków fauny i flory Unikatowe w skali europejskiej jej wartości spowo­dowały, że Dolina Środkowej Wisły została zgłoszona do ochrony w systemie NATURA 2000. Ponadto proponuje się objęcie tego terenu ochroną poprzez utworzenie parku krajo­bra­zowego. Miłośnicy ciszy i spokoju, a zwłaszcza obser­watorzy ptaków znajdą tu coś dla siebie. Występują tu bobry wydry, norki amery­kańskie, dziki, sarny a czasem przewędruje tędy łoś. W okresie lęgowym spotkać tu można blisko 200 gatunków ptaków: sieweczkę obrożną i rzeczną, rybitwę rzeczną i biało­czelną, kuliczka piskliwego, rycyka, ostry­gojada, mewę srebrzystą, pospolitą i czarnogłową, zimorodka, brzegówkę, nurogęsia, płaskonosa, bociana czarnego, bąka, bączka, błotniaka stawowego i łąkowego. W trzcinach
i łozowiskach słychać brzęczkę, strumie­niówkę, rokit­niczkę, trzciniaka, trzcin­niczka i dziwonię. Na przelotach Wisła stanowi ostoję dla tysięcy ptaków wodno­błotnych podczas ich wędrówek. Nierzadko spotkamy tu orła bielika. Ponadto występują: rybołów, czapla biała, ślepowron, drzemlik, żuraw, świstun, biegus zmienny, rdzawy i malutki, siewnica, brodziec śniady i pławny oraz kwokacz.

Twierdza Dęblin

Głównym projek­tantem i budow­niczym twierdzy był generał rosyjski Iwan Den. Kamień węgielny pod budowę twierdzy położono w roku 1832, zaś w 1837 r. rozpoczęto główne prace budowlane. Trwały one do 1847 r. Twierdza Iwangorod, nazwana tak od imienia budow­niczego, przetrwała do końca lat 70-​​tych XIX w. Pod koniec lat 70-​​tych XIX wieku, posta­nowiono twierdzę zmoder­nizować i przeznaczyć na obóz warowny przez wzmoc­nienie go wysuniętymi do przodu siedmioma fortami, z czego cztery zloka­li­zowano na prawym brzegu Wisły, pozostałe zaś trzy na lewym.

W okresie II wojny światowej twierdza Dęblin jako zespół uforty­fi­kowany nie odegrała żadnej roli, gdyż istniał on wtedy już tylko w stanie szczątkowym. Rejon jej stanowił jednak poważny węzeł komuni­kacyjny i przeprawy w Kampanii Wrześniowej 1939 roku i w czasie operacji wojsk polskich i radzieckich w 1944 i 1945 roku. W latach 1943 – 44 na terenie twierdzy znajdował się obóz jeniecki, określany jako Stalag 317. W 1944 r. w rejonie Dęblina toczyły się działania bojowe jednostek I Armii W. R pod dowództwem gen. Berlinga. W dniach 28.VII do 6.VIII. 1944 r. w ramach operacji brzesko-​​warszawskiej I Frontu Biało­ru­skiego, mającej na celu opanowanie przyczółków na lewym brzegu Wisły, trwały tu krwawe walki. Do czasów współ­czesnych twierdza Dęblin dotrwała w stanie szczątkowym. Zachowały się niektóre elementy cytadeli, zachował się w dość dobrym stanie fort Nr ll-​​Mierzwiączka, oraz ruiny fortu VI — Wannow­skiego. Pozostałe forty, choć całkowicie zniszczone, znajdują się jeszcze w układzie czytelnym. Całkowicie zniszczone są forty Nr I i IV oraz fort VIII — Gorczakowa.

Obiekty zabytkowe, Pomniki Pamięci Narodowej

Do rejestru zabytków wpisane są: Zespół kościelno-​​klasztorny benedyktynów we wsi w Opactwo, o niewąt­pliwej wartości zabytkowej i archi­tek­to­nicznej — [1]. Stanowi on zespół murowanych budynków barokowych z pozosta­ło­ściami romańskim. Kościół wzniesiono w latach 1739 – 48. Wewnątrz znajduje się polichromia Szymona Mańkow­skiego przed­sta­wiająca portrety Bolesława Chrobrego i Sieciecha.; [2]-Kościół parafialny Św. Wawrzyńca w Siecie­chowie. Wzniesiony w latach 1710 – 69. Większość wyposażenia w kościele pochodzi z XVIIIw., polichromia z wieku XIX. W XIX-​​wiecznej dzwonnicy znajdują się dwa zabytkowe dzwony (jeden gotycki z 1459 r., drugi z I869 r.) ; [VII] — Fort VII we wsi Głusiec ; [VI] — Ruiny fortu Wannow­skiego we wsi Nagórnik Wielki; W Siecie­chowie na ulicy Paryż, na głębokości 70 cm odnaleziono unikatowy chodnik z dębowych bali. Zabytkiem są także kamienie po podmurówce kościoła modrze­wiowego, a także rynek Sieciechowa, który swój kształt przybrał ok. 300 lat temu. Na Wójtowej Górze można spotkać ceramikę średnio­wieczną, a nawet starszą. W Zajezierzu godny uwagi jest wybudowany ok. 1917 roku budynek dworca kolejowego. W całej gminie można spotkać przydrożne kapliczki i krzyże z początku XX w, a także drewniane domy z Końca XIX w.

Miejsca Pamięci Narodowej w Gminie Sieciechów

[1]- Cmentarz żołnierzy z czasów I wojny światowej w Słowikach Nowych; [2] — Mogiły pomor­do­wanych party­zantów BCh , AK w na cmentarzu w Opactwie; [3] — Pomnik ku czci żołnierzy BCh i AK w Kępicach; [3] Pomnik 28 PAL w Zajezierzu; [4]- Pomnik /​ krzyż J.Piłsudskiego w Zajezierzu; [ ] Kopiec pamiątkowy z 1944 r. — Garczaków (Michał Okurzały).

Powiat Tomaszowski — Przyroda

Powiat Tomaszowski — Przyroda

Spalski Park Krajobrazowy

Spalski Park Krajo­brazowy utworzony w 1995 r., zajmuje powierzchnię 12 875 ha i stanowi obszar o dobrze zacho­wanych cechach krajobrazu naturalnego z bogatym i różno­rodnym światem roślinnym i zwierzęcym. Otulina Parku zajmuje 23 192 ha. Park obejmuje i chroni dolinę rzeki Pilicy, wraz z cennymi przyrodniczo terenami przyległymi. W granicach parku przeważają tereny leśne (57,4%) i użytki rolne (35,6%). Całość terenu leży w województwie łódzkim na obszarach gmin: Inowłódz, Lubochnia, Poświętne, Rzeczyca i Tomaszów Maz. W granicach admini­stra­cyjnych powiatu tomaszow­skiego znajduje się 67,7 % powierzchni Parku tj. 8 713,5 ha.

Na tle równinnego, mało lesistego krajobrazu Polski Środkowej, dolina rzeki Pilicy wyróżnia się malow­ni­czością i różno­rod­nością krajobrazu. Rozległe lasy w środkowym biegu Pilicy coraz częściej nazywane są Puszczą Pilicką, choć nie mają one w rzeczy­wi­stości charakteru histo­rycznej puszczy. Dominują lasy sosnowe w różnym wieku, ale spotyka się również lasy liściaste i mieszane. Okolice Inowłodza i Spały cechuje specy­ficzny mikro­klimat. Obecność rozległego kompleksu leśnego zmniejsza amplitudę dobowych i rocznych temperatur powietrza, zwiększa i wyrównuje jego wilgotność, osłabia prędkość wiatru i promie­niowanie słoneczne. Dodatkowo obecność dużej ilości drzew iglastych nasyca powietrze substancjami aroma­tycznymi, wykazu­jącymi działanie bakte­rio­bójcze i stymu­lujące prace układu oddechowego. Klimat taki zalecany jest głównie osobom w wieku starszym z chorobami reuma­tycznymi, dzieciom i rekon­wa­le­scentom. Na terenie Parku występuje: 19 gatunków roślin objętych ochroną całkowitą (m.in. lilia złotogłów, orlik pospolity, widłaki, storczyki), 11 gatunków objętych ochroną częściową (np. paprotka zwyczajna, pierwiosnka wyniosła, kocanki piaskowe) oraz 42 gatunki, które w Polsce Środkowej występują nielicznie.

Spalski Park Krajo­brazowy to również bogata fauna. Szczególną grupę stanowią ptaki. Na terenie Parku występuje ok. 205 gatunków ptaków, w tym 140 mających tu swoje lęgowiska. Z wyjątkiem wrony siwej, sroki i gawrona wszystkie inne patki podlegają ochronie, bądź też są ptakami łownymi.

Spalski Park Krajo­brazowy to również bogata fauna. Szczególną grupę stanowią ptaki. Na terenie Parku występuje ok. 205 gatunków ptaków, w tym 140 mających tu swoje lęgowiska. Z wyjątkiem wrony siwej, sroki i gawrona wszystkie inne patki podlegają ochronie, bądź też są ptakami łownymi. W rzece Pilicy oraz w jej staro­rzeczach występuje 28 gatunków ryb, 9 gatunków płazów, w tym 6 chronionych. Występuje tu również 5 gatunków gadów, wszystkie podle­gające ochronie. 7 z 31 gatunków ssaków wystę­pu­jących w Parku jest objętych całkowita ochroną. Ponadto licznie zaobserwować można zwierzynę grubą: jelenie, dziki, sarny, daniele. Na obszarze Parku i jego otuliny istnieje 6 rezerwatów: „Konewka”, „Żądłowice”, „Spała”, „Jeleń”, „Sługocice” i „Gać Spalska”.

Sulejowski Park Krajobrazowy

Sulejowski Park Krajo­brazowy utworzony w 1994 r. obejmuje dolinę rzeki Pilicy wraz z najbardziej cennymi przyrodniczo terenami przyległymi. Park jest położony nad środkową Pilicą i charak­te­ryzuje go krajobraz dolinny. Jego powierzchnia wynosi 17 444 ha, zaś otulina zajmuje 38 927 ha. Park jest „łącznikiem” pomiędzy Przed­borskim, a Spalskim Parkiem Krajo­brazowym, z którymi tworzy zespół Nadpi­licznych Parków Krajo­bra­zowych. Na terenie Parku i otuliny znajduje się 13 rezerwatów przyrody w tym 4 projektowane.

Chronione są jodły pospolite, świerki, buki, klony i jawory. Występują tutaj murawy na-​​wapienne — płasz­czycie, torfy i laki o podłożu piasz­czysto — torfowym. Do rzadkich okazów roślin zalicza się: widłaki, storczyki, zimo-​​ziół północny i długosz królewski. Ze zwierząt spotkać można bobra, wydrę i łosia wędrownego, a czasem wilka. Liczną grupę stanowią ptaki, z których najcie­kawsze okazy to: gągoł, bąk, rybitwa biało czelna, kropiatka, siweczka obrożna.

Rezerwat Jeleń

Rezerwat Jeleń utworzony w 1976 r., zajmuje powierzchnię 47,19 ha. Zachował się tutaj prawdziwie puszczański krajobraz boru sosnowego, świerkowo — jodłowego, olsy i grądy, a wśród nich podmokłe polany porosłe turzycami, które są znakomitym miejscem schro­nienia zwierzyny leśnej. Flora rezerwatu obejmuje 2 gatunki porostów, 40 gatunków mszaków, 177 gatunków roślin naczy­niowych. Wśród nich rośliny chronione: widłak jałow­cowaty, kruszczyk szero­ko­listny i wawrzynek wilczełyko. Rezerwat znajduje się w pobliżu wsi Sługocice, na zachód od drogi Tomaszów Mazowiecki — Opoczno.

Rezerwat Konewka

Rezerwat Konewka utworzony w 1987 r., jego powierzchnia wynosi 99,91 ha. Celem rezerwatu jest zachowanie fragmentu lasu o charakterze naturalnym, należącego do zespołu świetlistej dąbrowy. Składa się na nią drzewostan dębowy w wieku od 160 do 260 lat, pochodzący z pierwszego urządzania Lasów Spalskich w 1820 r. Flora rezerwatu obejmuje ponad 150 gatunków roślin, w tym wiele gatunków lokalnie rzadkich (pięciornik biały, zawilec gajowy, widłak jałow­cowaty, perłówka zwisła, podkolan biały, miodownik melisowaty, orlik pospolity, naparstnica zwyczajna i wiele innych). Rezerwat leży w pobliżu wsi Królowa Wola, 5 km na północ od Spały.

Rezerwat Niebieskie Źródła

Rezerwat Sługocice

Rezerwat Sługocice utworzony w 1984 r., o powierzchni 8,57 ha. Chroni żywiec dziewię­cio­listny — gatunek bardzo rzadki na niżu, którego ojczyzną są górskie lasy bukowe. Roślinę tę można zauważyć tylko wczesną wiosną (w kwietniu), gdy kwitnie biało-​​seledynowymi kwiatami, później znikają nawet liście. Jest to jeden z najmniejszych rezerwatów w Polsce Środkowej. Położony jest na południe od wsi Ciebłowice, przy drodze z Tomaszowa Mazowieckiego do Opoczna.

Rezerwat Gać Spalska

Rezerwat Gać Spalska utworzony w 2006 r. obejmuje odcinek koryta rzeki Gać oraz obszar lasu o łącznej powierzchni 81,65 ha. Rezerwat położony jest na terenie gmin Inowłódz i Lubochnia. Celem ochrony w rezerwacie jest zachowanie ze względów naukowych, dydak­tycznych i krajo­bra­zowych naturalnie wykształ­conych zespołów roślinnych — głównie łęgu jesionowo — olszowego i olsu porzecz­kowego, związanych ze śródleśną rzeką nizinną oraz stanowisk chronionych i rzadkich roślin i zwierząt.

Rezerwat Spała

Rezerwat Spała utworzony w 1958 r., a jego powierzchnia wynosi 57,52 ha. Powstał w celu zachowania ze względów naukowych i dydak­tycznych położonego nad Pilicą fragmentu lasu mieszanego o charakterze naturalnym, z udziałem jodły. Rezerwat jest przykładem naturalnej fitocenozy leśnej, jaka dawniej panowała w Puszczy Pilickiej. Spała w latach 1880 – 1939 była rezydencją łowiecką carów Rosji, a następnie prezy­dentów Polski, toteż okoliczne lasy zostały oszczędzone przed wyrębem. Jest tu wielo­war­stwowy drzewostan złożony z dębu szypuł­kowego (do 250 lat), sosny, klonu zwyczajnego, jawora, grabu, jodły i świerka. Najstarsze dęby osiągają ok. 30 m wysokości, a obwody pni na wysokości 1,3 m od ziemi wynoszą ok. 5 m. Rezerwat położony jest po obu stronach rzeki Pilicy, około 1 km na wschód od Spały. Nad brzegiem Pilicy (100 m na wschód od obelisku św.Huberta) rośnie „sosna na szczudłach”- drzewo, które na skutek erozji brzegu przekształciło swoje korzenie w palowe podpory.

Rezerwat Twarda

Rezerwat Twarda utworzony w 1976 r., powierzchnia wynosi 23,48 ha. Chroni fragmenty wielo­ga­tun­kowych lasów gradowych i borów mieszanych dębowo — jodłowych, z intere­sującą florą zawie­rającą także gatunki ciepłolubne. We florze runa na uwagę zasługuje: miodownik meliso-​​waty, dąbrówka kosmata, lilia złotogłów, widłaki: jałow­cowaty igoździsty oraz pszeniec leśny. Rezerwat dokumentuje naturalne stanowisko jodły przy północnej granicy zasięgu geogra­ficznego. Leży po prawej stronie drogi ze Smardzewic do Radoni, 2 km od miejscowości Twarda.

Rezerwat Kruszewiec

Rezerwat Kruszewiec położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1979 r., zajmuje powierzchnię 81,54 ha, chroni wielo­ga­tunkowy las liściasty z jodłą na granicy jej zasięgu.

Rezerwat Żądłowice

Rezerwat Żądłowice utworzony w 1968 r., powierzchnia wynosi 138,79 ha. Celem utworzenia było zachowanie, ze względów naukowych i dydak­tycznych niespo­ty­kanego w lasach polskich układu siedlisk, wystę­pu­jących w związku z zaist­niałym układem warunków hydro­lo­gicznych oraz związanych z nimi typów lasów. W dolinie rosną mroczne bagienne lasy olszowe (olsy) zaś na wznie­sieniach suche, widne bory sosnowe. W zachodniej części rezerwatu występują grądy i wilgotny bór mieszany ze starymi dębami i świerkami w wieku od 170 do 190 lat. W rezerwacie występuje bogaty i różnorodny świat zwierząt. Okresowo gnieżdżą się na tym terenie czaple siwe i żurawie. Rezerwat położony jest na tarasie doliny Pilicy, 3 km na południe od Rzeczycy, blisko drogi z Inowłodza do Nowego Miasta i Rawy Mazowieckiej.

Rezerwat Łaznów

Rezerwat Łaznów położony w gminie Rokiciny, utworzony w 1979 r., zajmuje powierzchnię 60,83 ha, chroni las gradowy z jodłą.

Rezerwat Małecz

Rezerwat Małecz położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1987 r., zajmuje powierzchnię 9,15 ha, chroni stanowisko różanecznika żółtego oraz fragment lasu — bór mieszany i wilgotny.

Rezerwat Starodrzew Lubochniański

Rezerwat Starodrzew Luboch­niański położony w gminie Lubochnia, utworzony w 1990 r., zajmuje powierzchnię 22,38 ha, chroni starodrzew sosnowo — dębowy naturalnego pochodzenia.

Rezerwat Rawka

Rezerwat Rawka położony w gminie Żelechlinek, utworzony w 1983 r., zajmuje powierzchnię 487ha (w powiecie tomaszowskim niewielka część rezerwatu), obejmuje koryto i staro­rzecza rzeki Rawki, ochronie podlegają stanowiska roślin rzadkich i chronionych.

Pomniki Przyrody

Na teranie powiatu tomaszow­skiego znajduje się 549 pomników przyrody, w tym: Park w Czernie­wicach — 81 lip drobno­listnych (Tilia Cordata), 2 wiązy polne (Ulmus campestre), 1 świerk pospolity (Picea abies). Parki w Rzeczycy i Groto­wicach — m.in. aleja z 51 lipami drobno­listnymi. W gminie Ujazd — aleja ze 130 kaszta­nowcami. Lipa w Będkowie — pomnik przyrody, miejsce związane ze znanym pisarzem Włady­sławem Stani­sławem Reymontem.