turystyka kajakowa

Kajakarstwo turystyczne od 1930 do 1939

Kajakarstwo turystyczne od 1930 do 1939

Lata 30-te XX w. stanowią najwspanialszy okres rozkwitu polskiego kajakarstwa. Niezwykle dynamicznie rozwijało się polskie kajakarstwo w okresie od powstania PZK do wybuchu II wojny światowej. W tym czasie prowadzono niezwykle wytężoną pracę organizacyjną. Główny jej kierunek stanowiła oczywiście turystyka, rozwijająca się żywiołowo. Niemała była w tym zasługa wielu wybitnych działaczy. Dzięki talentowi organizacyjnemu Marii Podhorskiej-Okołów powstawały obiekty turystyczne, kluby, organizowano spływy, wystawy sprzętu… Oprócz niej działała cała plejada wspaniałych i oddanych sprawie działaczy. Choć tylko z nazwiska wymienić należy: braci W.R. Drygów, M. Ohli, O. Chlamtatscha, T. Grabowskiego, T. Czajkowskiego, L. Sołtysa, S. Gabryszewskiego, L. Leszka, W. Rzońca, T. Przybylskiego, E. Michalika, S. Andruszewicza, C. Woźnego, E. Muszelskiego, Z. Baumgart-nera, B. Jastrzębskiego. Byli także Rothowie, Nideccy i wielu innych.

W tym czasie podjęto produkcję lekkiego, o ciężarze 25 kg kajaka składanego w Zakładach Kauczukowych w „Piastowie”. W ramach zagospodarowania szlaków wodnych powstało 15 stanic wodnych i 17 stanic kajakowych, głównie nad Brdą (10), na Pojezierzu Brodnickim oraz Suwalsko-Augustowskim .

Gwałtownie rośnie ilość spływów i imprez kajakowych. I tak np. w 1931 r. sześciu maturzystów z Ostrowca Świętokrzyskiego, na zbudowanych przez siebie drewnianej konstrukcji – dwuosobowych kajakach „Neptun”, „Delfin” i „Syrena” odbyli spływ Kamienną i Wisłą do Bałtyku, po czym już Zatoką Gdańską do Gdyni i Helu. Spływ trwał w sumie 20 dni, nie licząc kilkudniowych postojów na zwiedzanie. Szybkość płynięcia wyniosła około 9 km/h, pokonano trasę długości 640 km. Godnym podkreślenia jest fakt, że wszyscy uczestnicy tej trudnej wyprawy (K. Dybowicz, M. Morawiecki, J. Rylski, S. Szafrański, H. Summ i A. Żebrowski) byli nowicjuszami w kajakowaniu. Wypłynęli oni z Ostrowca 9 czerwca, a dopłynęli do Gdyni 5 lipca, przy czym na Kamiennej musieli sforsować 14 młynów i jazów.

Z każdym rokiem wzrastała liczba członków w Klubach. Na przykład w Kolejowym Klubie Wioślarskim w Krakowie liczba członków powiększyła się w 1932 r. o 21 osób i liczył on 34 osoby. W sezonie tegoż roku tylko ten jeden Klub zorganizował 303 wycieczki kajakowe i wioślarskie, pokonując 38 708 km. Bardziej doświadczeni członkowie odbywali spływy zagraniczne – Prutem i Dunajem do Morza Czarnego oraz z Czerniowiec do Warny. Młodsi koledzy spływali Wisłą do Bałtyku i dalej do Helu. W 1939 r. Klub ten liczył już 66 osób. Zorganizował 197 wycieczek a jego członkowie przepłynęli w sumie 35 589 km, przy czym za najpoważniejszy kajakowy wyczyn należy uznać opłynięcie na składakach Sycylii przez M. Plebańczyka, Z. Figułę, E. Naglera i B. Dziewińskiego.

Tradycją zaś tego Klubu stało się pływanie Wisłą na trasie Kraków-Bałtyk, co uczyniono w tym roku kilkakrotnie.

Wiosną 1932 roku w Warszawie przy Wale Miedzeszyńskim pod numerem 9 otwarto stanicę Sekcji Wodnej Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W jej budynku mieściły się pomieszczenia klubowe, szatnie, ciemnia fotograficzna, dwie łazienki i prysznice. Było też 5 boksów na 45 kajaków, 80 szafek na sprzęt i ubrania członków Sekcji. Prezesem Sekcji był Władysław Gruszczyński, wiceprezesem i zarazem szefem przystani Adam Wisłocki, a gospodarzem Maria Podhorska-Okołów. Sekcja liczyła 65 członków, z których 30 przepłynęło w roku 1932 16 000 km, a rekord pobiła Halina Zasztowtowa przepływając kajakiem 2000 km.

Rozwojowi turystyki kajakowej sprzyjała niczym nie krępowana swoboda poruszania się po wodach śródlądowych, a także morskich. Pomocną w tym względzie była możliwość przewożenia kajaków tanim, ale jednocześnie bardzo solidnym transportem kolejowym, co umożliwiało realizację dłuższych, wielodniowych wypraw do odległych zakątków kraju, by jak najwięcej zwiedzić i dotrzeć tam, gdzie szlak nie był jeszcze przetarty. Przejazdy nie były trudne, ponieważ kolejowe wagony bagażowe zabierały sprzęt turystyczny i kajaki bez ograniczeń.

W roku 1933 miało miejsce kilka znaczących wydarzeń. Jego najgłośniejszą imprezą wodną był odbyty w czerwcu i lipcu -gigantyczny jak na owe czasy – spływ Wisłą pod hasłem „Przez Polskę do morza”. Jej organizatorem była Liga Morska i Kolonialna przy wydatnej pomocy Państwowego Urzędu przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego. Komandorem Spływu był generał brygady Stanisław Kwaśniewski – kierownik Wydziału Żeglugi Śródlądowej przy Zarządzie Głównym LMiK. Do Torunia był to spływ gwiaździsty w oparciu o własne plany, natomiast 4 sierpnia wszyscy uczestnicy spotkali się w tym mieście – obchodzącym 700-lecie -aby go zwiedzić. Następnego dnia ogromna liczba kajaków, łodzi wiosłowych i żaglownych wyruszyła na trasę: Fordon-Chełmno-Grudziądz-Gniew-Tczew-Gdańsk.

W Gdańsku uczestników spływu załadowano na holowniki i „Dar Pomorza” i przewieziono do Gdyni. Płynięto w grupach województwami. W spływie uczestniczyli wodniacy z całej Polski. Wzięło w nim udział 2100 uczestników i około 1000 łodzi. Wśród uczestników bracia Roman i Janusz Zalescy i Adolf Nowicki pokonali 2958 km, a Jan Paprocki i Zbigniew Więcek przepłynęli 2750 km. 12 listopada 1933 r. w niedzielę w sali kinoteatru „Stylowy” w Warszawie odbył się uroczysty pokaz filmu o spływie „Przez Polskę do morza”.

Innym, również ważnym wydarzeniem tego roku było otwarcie nieco wcześniej pierwszej Ogólnopolskiej Wystawy Kajakowej, Turystyki Wodnej i Wioślarstwa połączonej z targami. Jej organizatorem był Klub Wioślarski „Wisła” w Warszawie, w porozumieniu z Polskim Związkiem Kajakowym i Polskim Związkiem Żeglarskim. Wystawę zorganizowano w dniach od 17 kwietnia do 8 maja na terenach wystawowych „Bagatela” w Warszawie. Miała ona niezwykle bogatą ofertę zawartą w siedmiu działach, ogarniającą całokształt problematyki wodniackiej i o szerokiej skali rozpiętości tematycznej, w której kajakarstwo było jednym z fragmentów, zresztą bardzo znaczącym. Najbardziej okazałe eksponaty i największe stoiska należały do Stoczni Łodzi Władysława Urbaniaka z Poznania. Firma ta obok regatowych łodzi wioślarskich i jolek dała przegląd kilku typów kajaków. Uwagę zwracał luksusowy kajak kryty afrykańskim gabonem o mosiężnych okuciach, dwuosobowy i przystosowany do żagla (cena 420,- zł). Stocznia Modlińska Państwowych Zakładów Inżynierii obok ślizgaczy pokazała kajaki sosnowe w cenie 90,-zł. Kajak typu „Delfin” Fabryki Wyrobów Gumowych „Wolbrom”, zaopatrzony był w nowość – w boczne komory powietrzne oraz wewnętrzne torby na przybory i bagaż. Kajak ten można było złożyć w dwa ręczne pakunki o łącznym ciężarze – wraz z wiosłami – 35 kg (cena 410,- zł). Fabryka Wyrobów Drzewnych hr. Larissch-Mnnicha w Jaworzu na Śląsku zaprezentowała kajaki, składane zwane „Polski Pionier” (cena 510 zł.) Fabryka Śmigieł i Wyrobów Drzewnych (Szamański i Ska) pokazała kajak ze sklejki o gr. 3 mm, bardzo mocny lecz ciężki. Kajak aluminiowy o wadze 28 kg (cena 500 zł) został wyeksponowany przez Firmę „Perun”. Zakłady Kauczukowe „Piastów” wyszły na rynek z nowym typem kajaka uprzednio nie używanym, o nowej konstrukcji szkieletu i siedmiowarstwowej powłoce gumowej. Fabryka Fornierów i Dykty braci Konopackich w Mostach zastosowała do budowy kajaków sklejkę „hydroplanową”, odporną na wilgoć. Kajaki tego rodzaju wyrabiały Mazowieckie Warsztaty Szkutnicze w Płocku. Na uwagę zasługiwały wyroby uczniów Szkoły Rzemiosł w Aleksandrowie oraz Państwowego Instytut Robót Ręcznych w Warszawie. Instytut przedstawił kilka typów kajaków zaprojektowanych przez inż. Paulego. Z polskich wytwórców były jeszcze wyroby Ernesta Jenknera z Bielska i Jana Lahna z Chojnic, a z zagranicznych „Klepper” z Niemiec i Związku Producentów Czeskich. Trzeba podkreślić, że idea wystawy znakomicie wyszła naprzeciw 35-tysięcznej rzeszy kajakujących wówczas w Polsce.

Powodzenie i sukces spływu „Przez Polskę do morza” w 1933 r. spowodowały, że ci sami organizatorzy urządzili go ponownie w 1934 r. pod hasłem „Cała Polska do morza”. Spotkały się na nim zespoły uczestników z niemalże wszystkich naszych rzek, aby ponownie udokumentować ich wartość nie tylko jako śródlądowych szlaków wodnych (co było oczywiste), ale podkreślić znaczenie ich związków i zespolenia z morzem i wyjścia w szeroki świat. Postanowiono, że Spływ zatrzyma się w Warszawie, w dniu otwarcia III Światowego Zjazdu Polaków, to jest 5 sierpnia, po czym wyruszy do Gdyni. W imprezie uczestniczyło 1400 osób i 773 łodzie.

W 1934 r. ustanowiono Turystyczną Odznakę Kajakową. Miała ona zachęcać do uprawiania tej dyscypliny turystyki. I rzeczywiście patrząc z perspektywy czasowej, można stwierdzić, że doskonale spełniła tę rolę.

W roku 1934 było już 57 klubów i sekcji kajakowych zrzeszonych w Polskim Związku Kajakowym. W latach 1935-1939 kajakarstwo turystyczne objęło swym zasięgiem już cały kraj. Na ogólną liczbę 9300 członków Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, do Polskiego Związku Kajakowego należało 7500. Oprócz uprawianej indywidualnie i w klubach turystyki kajakowej urządzane były ogólnopolskie spływy kajakowe na Brdzie i Dunajcu, które w latach późniejszych stały się międzynarodowymi i trwają do dzisiaj. I Międzynarodowy Spływ Kajakowy Brdą na Trasie Charzykowy-Bydgoszcz odbył się w 1937 r. Został także zrealizowany pierwszy kurs kierowników wycieczek, obozów i spływów kajakowych. Równocześnie organizuje się inne spływy dla cudzoziemców. Zawsze wyjeżdżają z Polski pod urokiem naszych szlaków wodnych. Niemałym naszym osiągnięciem było przyznanie Polsce przez I.R.K. (Międzynarodową Organizację Kajakową) w roku 1938 -I miejsca za najlepszą działalność turystyczną. Nie mniejszym sukcesem było powołanie w tym samym roku do Zarządu I.R.K. naszej przedstawicielki – Marii Podhorskiej – Okołów, jako wybitnej specjalistki do spraw turystycznego kajakarstwa. Był to niewątpliwie jej osobisty sukces, ale także wyróżnienie dla polskiego kajakarstwa turystycznego. Wydarzeniem bez precedensu do dzisiaj było także uznanie przez I.R.K. języka polskiego za jeden z oficjalnych języków tej federacji, a także przyznanie Polsce prawa organizowania II Mistrzostw Świata w Augustowie w 1942 r.

Godnym podkreślenia jest fakt, że w 1938 r. funkcjonowały w Polsce 143 kluby kajakowe oraz 326 przystani i stanic wodnych.
Roman Klim

Geneza turystyki kajakowej w Europie

Geneza turystyki kajakowej w Europie

Bazę i klimat początków i rozwoju turystyki kajakowej w Europie tworzyły wydarzenia, które rozgrywały się znacznie wcześniej, a były bardzo interesujące z nautologicznego punktu widzenia. W roku 1843 porucznik Królewskiej Marynarki Wojennej Peter Halkett wynalazł pierwszą łódź dmuchaną, stosując zamiast foczych skór materiał kauczukowy do wykonania łodzi podobnej do tych używanych przez Eskimosów grenlandzkich. Nazywano ją łódź-płaszcz albo płaszcz-łódź ponieważ można było ją nosić jako płaszcz wtedy, kiedy nie była używana jako łódź. Ten duży płaszcz nieprzemakalny był wyposażony w zbiornik z powietrzem, który dawał się szybko nadmuchać miechami. Płaszcz, miechy i para wioseł w całości ważyły ok. 12 funtów czyli niecałe 6 kg, a łódź miała 6 stóp długości. Tym gumowym pontonem z dwoma towarzyszami w dniu 10 czerwca 1844 odbył on podróż w dół Tamizy z Kew do mostu w Westminsterze. Opis tej podróży sporządzony przez Petera Halketta jest najwcześniejszą relacją o wycieczce łodzią rekreacyjną w Anglii.

Peter Halkett przeprowadził dalsze podróże doświadczalne w różnych punktach południowego wybrzeża Anglii: w Brighton, Portsmouth, Spithead i Plymouth, także w Zatoce Firth of Tay w Szkocji, Cove of Cork i w Zatoce Dublińskiej w Irlandii i wreszcie w Zatoce Biskajskiej, gdzie w listopadzie 1844 r. miał możliwość zademonstrowania swojej łodzi – płaszcza załogom eskadry okrętów wojennych. Udało się mu, pomimo wysokich fal przedostać się z HMS Caledonia do HMS St. Vincent. Admirał Milne jak również później Admiralicja – po przetestowaniu tych gumowych łodzi w Portsmouth i Spithead – stwierdzili, że wynalazek jest bardzo pomysłowy i łodzie tego typu mogą mieć zastosowanie w badaniach geologicznych, wyprawach badawczych i ekspedycjach odkrywczych.

John Franklin, który zabrał gumową łódź na swoją ostatnią, nieszczęsną wyprawę arktyczną (1845) stwierdził, że gdyby miał taką ze sobą podczas pierwszej swojej podróży na Morze Polarne (1819-21) to podróżnicy na pewno zdołaliby uniknąć wielu kłopotliwych sytuacji, a także uratować życie tych, którzy umarli z głodu i wycieńczenia.

George Simpson z Kompanii Zatoki Hudsona zabrał ze sobą gumową łódź dla Lądowej Ekspedycji Arktycznej (1846-7). Rae, kierownik tej ekspedycji napisał, że gumowa łódź okazała się wielce pożyteczna w przeprawie przez rzekę przy Zatoce Repulse Bay, a rybacy przedkładają ją nad łódź płócienną przy stawianiu sieci. Łódź ta woziła dwóch mężczyzn i ponad 100 kg zapasów i była używana przez 6 tygodni na skalistym wybrzeżu bez konieczności naprawy.

Pod kierownictwem Halketta rozpoczęto produkcję gumowych łodzi w firmie Samuela Matthewsa z Charing Cross (w Londynie), pierwotnie założonej przez Charlesa MacKintosha. W roku 1862 Komisja Wystawy Międzynarodowej przyznała Halkettowi medal za jego gumową łódź-plecak o długości 8 stóp, która była w stanie wozić dwie osoby.

Najwcześniejszą wzmianką o tym, że gumowe łodzie były używane w celach rekreacyjnych jest wpis w dzienniku Johna Mac Gregora w dniu 22 maja 1848 r., w którym stwierdza, że spotkał Archibalda Smitha i zobaczył jego łódź kauczukową, która stanowiła płaszcz, namiot, łódź i łóżko i być może popłynie na niej na jeziora w przyszłym roku.

Innym ważnym i pionierskim wydarzeniem na polu rekreacji i turystyki wodnej było zabranie w 1851 r. angielskiej łodzi wiosłowej na kontynent europejski i turystyczna penetracja szlaków wodnych w Europie. Tym pierwszym pionierem był Robert Mansfield (1824-1908)*. Miał on wówczas 27 lat. Był synem pastora z hrabstwa Hampshire. Po ukończeniu Uniwersytetu w Oksfordzie został wykwalifikowanym adwokatem, lecz nigdy nie traktował swego zawodu poważnie. Znaczną część życia poświęcił wędrówkom po Szkocji i innych krajach europejskich. Był dobrym strzelcem i jednym z pierwszych Anglików pasjonujących się golfem, ale sławę uzyskał jako niezmordowany wioślarz.

Łódź, która po raz pierwszy pojechała na kontynent nosiła nazwę „Lilia Wodna” i była czterowiosłową jednostką pływającą po Tamizie, długą na 36 stóp, zbudowaną przez firmę Noulton Wyld z Lambeth, nadrzecznej dzielnicy Londynu. Posiadała dekorację w postaci brytyjskich lwów na wiosłach i sterze oraz flagę brytyjską, która powiewała na mosiężnym maszcie przymocowanym do dziobu. Załogę stanowiło czterech wioślarzy i sternik.

„Lilia Wodna” została umieszczona na pokładzie parowca „Fyrlood” na przystani św. Katarzyny w Londynie i przewieziona do Rotterdamu.

Tam przekazano ją na statek „Niderlander”, który płynął w górę Renu przez trzy dni. 31 lipca 1851 r. „Lilia Wodna” została opuszczona na wodę w Mannheim. Stąd popłynęli w dół Renu do Kolonii, wpływając w różne dopływy lub zatrzymując się w różnych miejscach aby badać i poznawać.

Ta pierwsza podróż Mansfielda okazała się sukcesem. Dlatego na następny rok zaplanował podróż w dół Dunaju, do Budapesztu dwuwiosłową łodzią także nazwaną „Lilia Wodna”. Tym razem załogę stanowił jego kuzyn Campbell i Alfred Thompson -student Trinity College w Cambridge jako sternik. Wyprawa ta okazała się bardziej interesująca niż poprzednia. „Lilia Wodna” została przewieziona statkiem do Wiirzburga, skąd popłynęli w górę rzeki Main i Regnitz do Bambergu. Tutaj wpłynęli do Kanału Króla Ludwika, który łączył rzeki Regnitz i Altmiihl, a w XIX w. morza Północne i Czarne. Na odcinku z Bambergu do Dietfurtu przeszli przez około sto śluz. W Kelheim dopłynęli do Dunaju, a 9 sierpnia ruszyli w dół rzeki do Ratyzbony. Mimo spienionych fal, miarowo wiosłując i ostrożnie sterując, przepłynęli niebezpieczny skalny odcinek rzeki między i przybyli do Linzu. Zwiedzili obszar wokół tego miasta, w tym 420-jardową pochylnię w rejonie wodospadów na rzecze Traun w Lambach, zbudowaną z drewna i opartą na palach, aby umożliwić barkom przewożącym sól ominięcie wodospadu. Z Linzu popłynęli do miejsca, gdzie rzeka Traun wpada do Dunaju. Wiedeń opuścili 31 sierpnia „wśród wrzawy zgromadzonych widzów”. Za Bratysławą liczne wyspy i długie flotylle unoszących się na wodzie młynów wodnych przymocowanych w poprzek i wzdłuż rzeki, komplikowały i tak już utrudniony jej bieg. Podróż zakończono w Budapeszcie (ryc. 5). Odległość z Kitzingen do Budapesztu wyniosła około 700 mil, a przeciętnie przepłynęli wiosłując 28 mil każdego z 25 dni, kiedy byli na wodzie. Gdy podróż się zakończyła, „Lilia Wodna” została sprzedana dyrektorowi spółki parowców pływających po Dunaju za 12 funtów.

Podróż ta została opisana w książce pt. „Lilia Wodna na Dunaju”, która jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat miejsc odwiedzanych przez nich: kościołów, kopalni soli, wodospadów, anegdot, plotek i komentarzy na temat obcokrajowców, a przede wszystkim żeglugi, rybołówstwa, flisactwa, szkutnictwa, budowli hydrotechnicznych.

Dziennik okrętowy „Lilii Wodnej” został wydany anonimowo w roku 1852 aby poradzić czytelnikom jak mogliby zobaczyć „najpiękniejsze widoki Europy w sposób ekonomiczny, nowy i przyjemny”.

Później ukazało się jeszcze sześć edycji tego wydawnictwa w różnych wersjach.

Trzecia wyprawa Mansfielda wiodła przez Francję. Rozpoczęta została w sierpniu 1853 r. w innej, dwuwiosłowej łodzi zbudowanej przez firmę Noulton Wyld, w towarzystwie Campbella i A.A. Vansit-tarta na Kanale Burgundzkim w Dijon. Z miejscowości St. Jean de Losne popłynęli w dół Saony do Lyonu i w dół Rodanu do Beaucaire. Tutaj „Lilia Wodna” została umieszczona na barce i wysłana kanałem do Tuluzy, podczas gdy załoga zwiedzała konno Pireneje. Jednak Mansfield otrzymał list, w którym żądano natychmiastowego powrotu do domu. W tej sytuacji jego dwaj towarzysze zaniechali dalszej podróży i sprzedali „Lilię Wodną”. Relacja z trzeciej podróży „Lilii Wodnej”, ukazała się w 1874 roku. Wydawnictwo Tauchnitz także umieściło to sprawozdanie w zbiorze autorów angielskich dla rozpowszechnienia ich na kontynencie europejskim. To samo zrobiło także Wydawnictwo Routledge w szóstej angielskiej edycji dziennika okrętowego „Lilii Wodnej”.

Mansfield poślubił córkę pułkownika L’Estrange, Zofię, w brytyjskiej ambasadzie w Brukseli w 1853 r. Miał z nią dwie córki. Napisał kilka książek. Pod koniec życia osiedlił się w Londynie, gdzie zmarł w 1908 roku.

Nowoczesne kajakarstwo rodzi się dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia i to wyłącznie w celach turystycznych. Za „praojca” kajakarzy należy uważać Szkota Johna Mac Gregora (1825-1892), który w 1864 roku zbudował na wzór kajaków eskimoskich łódź z drewna oraz sklejki (dł. 4 m, szer. 0,75 m i wadze ok. 30 kg) i nazwał ją imieniem bohatera powieści Waltera Scotta – „Rob Roy” (ryc. 7). Na wodach rzek brytyjskich, szwedzkich, francuskich, palestyńskich i na Nilu demonstrował on nową technikę wiosłowania -twarzą do kierunku jazdy, a więc odwrotną niż stosowaną w wioślarstwie, przeżywającym w owym okresie bujny rozwój. W dniu 26 lipca 1865 roku założył Mac Gregor pierwszy w Anglii, a także na świecie, klub kajakowy „Royal Canoe Club”, do którego w 1867 roku wstąpił ówczesny książę Walii, późniejszy król Edward VII. Szybko rosła liczba członków tego klubu, wprowadzano także nowe typy łodzi. W 1868 roku RCC posiadał już ponad 300 kajaków „lekkich”, „Rob Roya” i „wyścigowych”. W tym samym mniej więcej czasie rozwijać się zaczęło kajakarstwo turystyczne i sportowe w Niemczech i Francji.

W Ameryce Północnej najpopularniejsze były łodzie typu canoe. W 1871 r. powstał pierwszy klub w Stanach Zjednoczonych nazwany New York Club, a następnie wiele innych. W USA powołano też wkrótce, w 1880 r. pierwszą na świecie kajakową federację narodową – American Canoe Association. Związek ten już w 1885 roku zorganizował regaty kajakowe. Odbyły się one na górskiej rzece Arkansas. W Ameryce Północnej trwa okres świetności „canoe”.

Na łodziach tego typu tysiące ludzi uprawia sport i turystykę. W roku 1887, jako drugi na świecie, rozpoczął działalność Brytyjski Związek Kajakowy (British Canoe Association – BCA). Szeroko zakrojona działalność angielskich kajakarzy, którymi byli przeważnie studenci, przyczyniła się do powstawania klubów w różnych krajach, a to z kolei miało wpływ na powołanie do życia federacji narodowych. I tak w 1900 roku powstał Kanadyjski Związek Kajakowy (Canadian Canoe Association – CCA), w 1904 roku Szwedzki Związek Kajakowy (Fóreningen for Kanot Idrott-FKI), w 1913 roku Czeski Związek Kajakowy (Svaz Ka-noistu a Vodnich Turistu), w 1914 roku Niemiecki Związek Kajakowy (Deutscher Kanu Verband – DKV), w 1921 roku -związki kajakowe Austrii i Danii.

Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak wspomnieć, że na Węgrzech pierwsze wzmianki prasowe o kajaku ukazywały się w latach 1821, 1824 i 1835, a pierwsi zagraniczni turyści kajakowi przybyli tam podobno w 1830 roku. Nie było to jednak to, co współcześnie nazywamy kajakarstwem i dlatego tych dat nie można przyjąć za początki kajakarstwa, jak również trudno uwierzyć w rozegranie w 1862 roku na Węgrzech prawdziwych zawodów kajakowych. W Niemczech natomiast rozpoczęto uprawiać kajakarstwo bezpośrednio po podróżach w tym kraju Mac Gregora i od razu uzyskało ono ogromną popularność. Pierwsze regaty rozegrano w 1881 r. we Wrocławiu. Jednak pierwsze regaty na świecie najprawdopodobniej zorganizował w Londynie Royal Canoe Club w 1867 roku. Jednakże do popularyzacji kajaka przyczyniły się wielkie wyczyny znanych ogólnie i podziwianych ludzi. I tak brat twórcy angielskiego skautingu, Warington Baden-Powell (1847-1921) zbudował własnoręcznie pierwszy kajak żaglowy i opłynął nim jedną z Wysp Brytyjskich. Było to w 1869 roku. Pływał także po innych wodach europejskich. Natomiast jeszcze przed nim, w swoim „papierowym” kajaku w 1866 roku pływał Philip Hamerton (1834-94). W 1867 roku ukazała się jego książka pt. „Wyprawa kajakarska”, a w 1871 r. nastąpiło pierwsze wydanie „Nieznanej rzeki”. W tej chronologii dziejów kajakarstwa należy również wspomnieć, że w 1875 roku pojawiła się po raz pierwszy na ziemiach czeskich kanadyjka. Była to zasługa wielkiego miłośnika kajakowania i działacza kajakowego Ferdynanda Zinke’go. Jednak drugim człowiekiem po Baden-Powellu, który jeszcze w ubiegłym stuleciu przyczynił się do tak znacznej popularyzacji kajaka był znany badacz Arktyki Fridtjóf Nansen. Zetknął się on z kajakami eskimoskimi podczas swojej pierwszej wyprawy polarnej na Grenlandię. Obserwował wówczas jak między bryłami lodu przewijały się zręcznie smukłe kajaki, a wiosła jak skrzydła wiatraka migały coraz szybciej i szybciej. Dlatego podczas swojej wyprawy na biegun północny w latach 1895-96, podczas której dotarli na północ ziemi tak daleko jak nikt jeszcze nigdy nie dotarł, nie popełnił błędu i nie zabrał z sobą ciężkich szalup, jakie ciągnęli za sobą po lodzie jego nieszczęśni poprzednicy. W swoim marszu po lodach wraz z Johansenem po opuszczeniu uwięzionego w lodach „Frama”, w kajakach skupiła się cała nadzieja wędrowców. Ich wielomiesięczna podróż, w której niezawodnymi towarzyszami odkrywców były kajak, sanie i narty, stała się epopeją bohaterstwa, nadludzkiej woli i poświęcenia. Bez kajaków byliby zgubieni. W trakcie licznych przepraw i podróży wodnych przeżyli na nich w rejonie Ziemi Franciszka Józefa m.in. spotkania z wielkimi ociężałymi morsami. Podczas pierwszego spotkania jeden z takich olbrzymów, wypływając z głębin na powierzchnię, otarł się przypadkiem o kajak Nansena. Podczas drugiego zarzucił na burtę olbrzymie kły i rozdarł płótno na długości 15 cm. Nansen zdzielił go wiosłem po głowie. Entuzjastyczne opisy Nansena („Życie Eskimosów”, „Wśród lodów i nocy”) wybitnie spopularyzowały kajak na kontynencie.

Norwegowie zbudowali dla „Frama” specjalne muzeum, w którym – wyciągnięty na ląd – stoi on w całości. Podczas zwiedzania statku, na którym zachowano wszystko do najmniejszego szczegółu z czasów pamiętnej wyprawy, wzruszenie ludzi interesujących się kajakarstwem muszą budzić właśnie kajaki używane przez Nansena.

Od czasu Baden-Powella rozpoczął się trwający 40-50 lat okres, w którym problem kształtu łodzi był dla kajakarzy zagadnieniem najważniejszym. Pojawił się niemiecki inżynier Heymann, który na podstawie doświadczeń z zakresu techniki lotniczej i własnych obliczeń zrewolucjonizował panujące dotychczas poglądy w dziedzinie budowy kajaków.

Stosując się do popularnej wówczas zasady „natura jest naszym wzorem”, Heymann odwrócił kształt kajaka, przez co upodobnił go formą do ryby, zapewniając mu większą szybkość na wodzie. Wydawało się, że jest to kształt najlepszy. Tak również myśleli kajakarze niemieccy aż do czasu sportowej konfrontacji swoich sił ze Szwedami. Niemcy wyjechali na zawody do Szwecji pewni zwycięstwa w heyman-nowskich kajakach, tymczasem w jego osiągnięciu przeszkodziła im nowa, nieznana dotychczas forma kajaka opracowana przez szwedzkich konstruktorów. Kajak ich produkcji dawał jeszcze większą szybkość niż kajak Heymanna. Nazwano go „tetroedr”.

W tym samym mniej więcej czasie, w Anglii modelarz statków William Frondę odkrył, że łodzie dłuższe posuwają się po wodzie szybciej.

Miało to znaczenie szczególnie dla kajakarstwa wyczynowego i dlatego kajaki sportowe zaczęły się coraz bardziej wydłużać. W końcu wprowadzono na zawodach sportowych ograniczenie długości łodzi i ustalono przepisy, które obowiązują do dziś i kajak sportowy jednoosobowy może mieć maksymalnie 520 cm długości. Od tego czasu konstruktorzy kajaków całą uwagę zwrócili na samą budowę łodzi, a nie maksymalne jej wydłużenie.

W roku 1904 syn aptekarza, młody monachijski student architektury Alfred Heurich buduje pierwszy składany kajak typu „Delfin”. Ten prototyp dzisiejszych składaków, zbudowany był na wzór kajaków eskimoskich, które Heurich pilnie przestudiował w monachijskim muzeum. Ta pierwsza próba udała się. Dnia 30 maja 1905 roku twórca składaka po raz pierwszy przepłynął na nim górską rzekę Izerę z miejscowości kuracyjnej Bad Tltz do Monachium. Spływ trwał pięć godzin i wykazał doskonałe walory kajaka składanego. Potwierdziły się one podczas spływów po górskich rzekach. Udowodniły jego większą przydatność w tych warunkach niż kajaka sztywnego, a Heurich zyskał miano „ojca niemieckiego kajakarstwa”. Składak staje się modny, rośnie jego popularność. Po vstaje pierwsza sekcja składakowa przy bawarskim „Touring Clubie”, a jej członkowie z zapałem uprawiają turystykę kajakową, zwłaszcza po tak licznych w Bawarii rzekach górskich. Popularność składaka przyczyniła się do założenia w 1907 roku w Rosenheim pierwszej na świecie wytwórni kajaków składanych Johanna Kleppera. Istnieje ona do dziś, chociaż przejął ją inny właściciel i nadal buduje najlepsze na świecie typy składaków. Na klepperowskim kajaku wypłynął z Lizbony 28 marca 1928 roku kapitan Romer, obierając kierunek do Ameryki. Po wielu przygodach, po dłuższej przerwie na Wyspach Kanaryjskich, osiągnął on 30 lipca Wyspę Św. Tomasza na Morzu Karaibskim. 11 sierpnia rozpoczął ostatni etap do Nowego Jorku, niestety, nie ukończył go ginąc w gwałtownym sztormie. Podobny wyczyn, na szczęście bez tragicznego zakończenia, powtórzono na klepperowskim kajaku dopiero po drugiej wojnie światowej.

Warto zauważyć, że Alfred Heurich był nie tylko pierwszym konstruktorem składaka, ale również jako pierwszy pisał podręczniki kajakowe, cieszące się dużą popularnością w owych czasach. Również inny kajakarz niemiecki – Frelle – budując składaną kanadyjkę, zrewolucjonizował dotychczasową technikę budowy tych łodzi.

Wykonywano też szereg prób holowania kajaków, co dało ciekawe rezultaty. Zaobserwowano, że kształt kajaka stwarza 25% oporu, natomiast opór tarcia stanowi 75%. Od czasu stwierdzenia tego faktu już nie tylko forma, lecz także gładkość zewnętrznej powierzchni kadłuba stała się bardzo ważna. Najlepiej fakt ten wykorzystali Austriacy, którzy na Igrzyska Olimpijskie przyjechali do Berlina z kajakami nowej konstrukcji, tak zwanymi „Schalen-boota-mi” lub inaczej „linzer-bootami”. Były to pierwsze typy kajaków „skorupowych”, a ich zewnętrzna powierzchnia nie była zbudowana z klepek, była więc o wiele gładsza i równiej wykończona. Mieszkańcy Linzu (od tego miasta nowa konstrukcja wzięła swoją nazwę) wykonali kadłub kajaka, czyli skorupę, z jednolitego materiału, co dało podstawy nowej technologii budowy kajaków prasowanych, a później z tworzyw sztucznych.

Szybki rozwój kajakarstwa w Europie, Ameryce Północnej i na innych kontynentach oraz powstanie federacji narodowych sprawiły, że konieczne stało się powołanie organizacji międzynarodowej. Doszło do tego w Kopenhadze 20 stycznia 1924 roku. W stolicy Danii spotkali się delegaci z 4 krajów. Powołali oni do życia Międzynarodowe Przedstawicielstwo Kajakowe -JRK (Internationale Representantschaft Kanusport). W tym samym roku odbywały się Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Tam też po raz pierwszy w historii kajakarstwa odbyły się pokazy regat kajakowych z udziałem zawodników 4 krajów. Wbrew zrodzonym wówczas nadziejom droga do osiągnięcia olimpijskiego awansu była jednak daleka. Międzynarodowy Komitet Olimpijski dopiero w 1934 roku – na kongresie w Atenach – włączył kajakarstwo do programu Igrzysk Olimpijskich w Berlinie. Jak oczekiwana była to decyzja, niech świadczy fakt, że wystartowało od razu 19 reprezentacji kajakarskich, w tym także polska, składająca się z dwóch zawodników Antoniego Bazaniaka i Mariana Kozłowskiego.
Roman Klim

Charakterystyka ważniejszych szlaków wodnych

Charakterystyka ważniejszych szlaków wodnych

Położenie fizyczno-geograficzne Polski w Europie określić trzeba jako przejściowe pomiędzy półwyspową (zachodnią) częścią Europy a jej częścią kontynentalną (wschodnią). Z położenia tego wypływają określone konsekwencje biogeograficzne, klimatyczne i, co nas najbardziej interesuje, hydrograficzne. Pod względem hydrograficznym cechą położenia Polski jest pokrywanie się jej terytorium z obszarem dorzeczy dwóch dużych rzek bałtyckich — Wisły i Odry. Jeśli dodać do tego małe rzeczki pobrzeża wpadające wprost do Bałtyku, to okaże się, że ponad 99% powierzchni kraju leży w zlewisku Bałtyku. Pozostały niecały 1% powierzchni należy do zlewiska Morza Północnego (przez górne dopływy Łaby w Sudetach) i Morza Czarnego (górna Orawa na Podhalu i Strwiąż, dopływ Dniestru, w okolicy Ustrzyk Dolnych). W wyniku długotrwałej działalności różnorodnych warunków i sił tektonicznych oraz dzięki kilkakrotnemu zlodowaceniu obszar naszego kraju charakteryzuje się zróżnicowaną budową geologiczną i bardzo urozmaiconą rzeźbą powierzchni. Rozpatrując rzeźbę powierzchni Polski, wyróżniamy następujące typy krajobrazu naturalnego:

  • nadmorski (np. Pobrzeże Słowińskie)
  • pojezierny (Pojezierze Pomorskie, Pojezierze Mazurskie)
  • równin środkowopolskich (Nizina Mazowiecka, Nizina Wielkopolska)
  • starych gór i wyżyn (Sudety, Góry Świętokrzyskie)
  • podkarpacki (Kotlina Oświęcimska, Kotlina Sandomierska)
  • Karpat zewnętrznych (Beskidy)
  • Karpat wewnętrznych (Pieniny, Podhale, Tatry)

Wymienione typy krajobrazu naturalnego sprawiają, że obszar Polski jest niezmiernie atrakcyjny turystycznie, i to w znaczeniu kompleksowym — dla każdej dyscypliny turystyki. Pod względem szlaków kajakowych jesteśmy bogatsi niż jakikolwiek inny kraj w Europie. Gęsta sieć rzeczna obejmująca całą Polskę oraz około 10 000 jezior sprawia, że turystyka kajakowa ma wyjątkowo dogodne warunki rozwoju. Różny stopień trudności naszych szlaków wodnych wpływa na to, że turystykę kajakową mogą uprawiać zarówno wykwalifikowani kajakowcy, których pociąga walka z żywiołem (Dunajec, Poprad, San), jak i początkujący (Wisła, Pilica, Bug, Narew, Krutynia i inne), gdzie zdobędą doświadczenie potrzebne do pływania po trudniej szych szlakach. Najdłuższym i najciekawszym krajoznawczo szlakiem wodnym jest Wisła o długości 999 km, na przebycie którego potrzeba około 30—45 dni. Płynąc przez całą Polskę od Karpat do Bałtyku, przepływa Wisła przez wiele regionów, miast, osiedli i wsi, co pozwala płynącym na poznanie ich walorów krajoznawczych i uroku.

Od przemysłowego Śląska z bogatym beskidzkim folklorem, przez tragiczny Oświęcim, zabytkowy Kraków, przemysłową Nową Hutę, obfite w siarkę zagłębie tarnobrzeskie, malowniczy Sandomierz i uroczy Kazimierz, chemiczny gigant w Puławach. stołeczną Warszawę, romantyczne Mazowsze, rewolucyjny Włocławek z zaporą, zabytkowy Toruń, depresyjne Żuławy, dopływa Wisła do Gdańska i Bałtyku. Na tym prawie 1000-kilometrowym szlaku przyjmuje 73 dopływy z prawej strony i 27 dopływów z lewej strony. Wisła jest rzeką w małym stopniu uregulowaną, o dużych wahaniach poziomu wody. Szeroko rozlaną, o brzegach obramowanych zielenią, obfitujących w piaszczyste plaże i dużo dobrych miejsc biwakowych, stwarza dogodne warunki do uprawiania turystyki kajakowej. Mankamentem jest silnie zanieczyszczona prawie na całej jej długości woda, nie nadająca się do picia ani gotowania. Wśród lewych dopływów Wisły atrakcyjne dla kajakowców są:

Rzeka Pilica – szlak łatwy, dla początkujących, w górnym biegu uciążliwy. Długość szlaku kajakowego 279 km. Pod względem krajoznawczym szlak bardzo atrakcyjny, ze względu na walory krajobrazowe, malownicze brzegi, liczne zabytki, miejsca historyczne, zakłady przemysłowe. Dużo dogodnych miejsc biwakowych.

Rzeka Przemsza – szlak nieuciążliwy, dla początkujących, długość szlaku 25 km, czas na przepłynięcie 1—2 dni. Szlak uczęszczany przez mieszkańców Śląska, nadaje się do spływów masowych i sobotnio-niedzielnych wypadów. Woda silnie zanieczyszczona.

Rzeka Nida – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 124 km, czas przepłynięcia 5—10 dni. Szlak bardzo urozmaicony i ciekawy, ze względu na kręty bieg, brzegi często podmokłe, obfite odnogi, łachy, kępy. Ciekawe krajoznawczo okolice — miejsca pobytu znanych Polaków: Mikołaja Reja z Nagłowic, Adolfa Dygasińskiego, Hugona Kołłątaja, Stefana Żeromskiego. Szlak nadaje się do spływów masowych. Dogodne miejsca biwakowe, woda czysta.

Rzeka Kamienna – szlak dla początkujących, łatwy. Długość szlaku 105 km, czas przepłynięcia 5—7 dni. Bardzo interesujący szlak, prowadzący przez tereny, które od najdawniejszych czasów’ odgrywały dużą rolę w życiu gospodarczym naszego kraju. Stare hutnictwo zlokalizowane było w dolinie Kamiennej, której wody wykorzystywano jako siłę napędową. Znaczenie gospodarcze tego regionu i obecnie jest bardzo” duże, a niektóre zakłady przemysłowe należą do czołowych w kraju. Dogodne miejsca biwakowe zachęcają do płynięcia tym szlakiem.

Rzeka Brda – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 207 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Jest to jeden z najpiękniejszych szlaków wodnych Polski. W górnym biegu przepływa przez szereg jezior kaszubskich, w środkowym zaś przecina Bory Tucholskie. Duża ilość lasów, rezerwaty przyrody, malownicze brzegi, czysta woda, w kilku miejscach bystrza, dużo dogodnych miejsc biwakowych wpływają na atrakcyjność tego szlaku.

Rzeka Wda (Czarna Woda) – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Szlak niezwykle urozmaicony i atrakcyjny. Uroku dodają malownicze Bory Tucholskie i liczne jeziora, z których największe i najładniejsze to Jezioro Wdzydze. Szlak odznaczający się odcinkami o charakterze górskim i nizinnym. Bardzo dużo dogodnych miejsc biwakowych.

Rzeka Wierzyca – szlak dość trudny, dla wprawnych, uciążliwy. Długość szlaku 133 km, czas przepłynięcia 5—6 dni. Atrakcyjny szlak ze względu na szybko płynący nurt, urozmaicony krajobraz, wspaniałe zabytki architektury, miejsca dawnych grodów. Dużo dogodnych miejsc biwakowych. Ze względu na trudności, szlak nadaje się do wędrówek w mniejszych grupach.

Rzeka Radunia – szlak dla wprawnych i zaawansowanych, trudny i uciążliwy. Długość szlaku 97 km, czas przepłynięcia 5—6 dni. Jeden z atrakcyjniejszych szlaków tej części Polski. Szybki, rwący prąd, liczne głazy i bystrza nadają Raduni charakter rzeki górskiej. Atrakcyjność zwiększa grupa jezior Raduńskich i przełom koło Babiego Dołu. Region niezwykle ciekawy krajoznawczo ze względu na bogaty folklor miejscowej kaszubskiej ludności. Bardziej rozwinięta sieć hydrograficzna prawych dopływów Wisły stanowi doskonałe tereny uprawiania turystyki kajakowej. Soła, Skawa i Raba to, ze względu na duże trudności techniczne, bardzo interesujące szlaki kajakowe dla wprawnych i zaawansowanych. Górne odcinki ich biegów mają charakter rzek górskich — rwący zmienny prąd, bystrza, szypoty, płycizny. Ciekawy folklor miejscowej ludności i cenne zabytki wpływają na atrakcyjność tych szlaków.

Rzeka Dunajec – szlak na odcinku od Nowego Targu do Nowego Sącza bardzo trudny, dla wprawnych, doświadczonych kajakowców. Długość szlaku 199 km, czas przepłynięcia 6—10 dni. Dunajec słusznie uważany jest za jedną z najładniejszych rzek na świecie. Odcinek od Czorsztyna do Szczawnicy z malowniczym, niepowtarzalnym przełomem przez Pieniny jest unikatem w skali światowej.Odcinek od Nowego Targu do Nowego Sącza to rzeka typowo górska, wymagająca dużej wprawy i techniki. Dolny odcinek biegu Dunajca ma znacznie spokojniejszy charakter. Duża ilość pamiątek historycznych, malowniczość krajobrazu sprawia, że spływ trzeba wielokrotnie przerywać dla dokładnego poznania piękna i wartości historycznych tego szlaku.

Rzeka Poprad – szlak bardzo trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość na terenie Polski 57 km, czas przepłynięcia 3—6 dni. Interesująca, malownicza rzeka górska, dostarczająca płynącym wielu silnych wrażeń. Pełne uroku krajobrazy Beskidu Sądeckiego, dużo zabytków historycznych stawiają Poprad w grupie najpiękniejszych górskich szlaków kajakowych naszego kraju.

Rzeka San – szlak dość trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy, długość 301 km, czas przepłynięcia 12—15 dni. San zaliczany jest do piękniejszych szlaków kajakowych naszego kraju. Do Sanoka ma charakter rzeki górskiej, od Sanoka do Przemyśla — górsko-nizinnej, od Przemyśla do ujścia — nizinnej. Bogactwo form krajobrazowych, bogaty folklor miejscowej ludności, duża ilość zabytków architektury, zalew Solina wpływa na atrakcyjność tego szlaku. Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Wisłok – dopływ Sanu, szlak dość trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość 98 km, czas przepłynięcia 4—6 dni. Bardzo malownicza rzeka o górskim i nizinnym charakterze, ciekawa krajobrazowo i turystycznie. Niezbyt duża ilość przeszkód, dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Wieprz – szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 212 km, czas przepłynięcia 8—10 dni. Typowa rzeka nizinna, o licznych zakrętach, odnogach, starorzeczach, brzegach często podmokłych. Miejsca biwakowe dla małej grupy można stosunkowo łatwo znaleźć, dla grup większych trudniej. Trzeba szukać kwater w oddalonych od rzeki wsiach.

Rzeka Bug – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 261 km, czas przepłynięcia 8—10 dni. Ładny, ciekawy szlak posiadający wiele atrakcji krajobrazowych. Piaszczyste brzegi, łachy i wyspy pokryte roślinnością stwarzają dogodne miejsca do biwakowania, plażowania i kąpieli.

Rzeka Narew – szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 427 km, czas przepłynięcia 15—20/dni. Rzeka typowo nizinna, na długich odcinkach brzegi niedostępne, tereny podmokłe, niebezpieczne trzęsawiska. Liczne odnogi i rozgałęzienia, bujna wodna roślinność dająca schronienie niezliczonej ilości ptactwa wodnego. Sporo także miejsc piaszczystych, dogodnych do kąpieli i biwakowania. Uroki Narwi opisywane w literaturze, opiewane w pieśniach i podaniach ludu kurpiowskiego, przyciągają coraz więcej zwolenników. Magnesem jest również niezwykle ciekawy etnograficznie region kurpiowski.

Główny Szlak Wielkich Jezior Mazurskich – szlak trudny, dla wprawnych, nieuciążliwy. Długość szlaku 110 km, czas przepłynięcia 7-10 dni i więcej – ze względu na duże możliwości organizowania wycieczek bocznych. Przebiega przez największe jeziora mazurskie: Mamry, Dargin, Kisajno, Niegocin, Jagodne, Tałty, Mikołajskie, Bełdan, Nidzkie, Brzozo lasek omijając jezioro Śniardwy nie zalecane dla kajakowców ze względów bezpieczeństwa. Jest to największy i najatrakcyjniejszy w Europie ciąg jezior o tej długości, pozwalający na uprawianie wszystkich dyscyplin turystyki wodnej. Niezwykle wiele możliwości organizowania wycieczek bocznych po uroczych zakątkach Krainy Wielkich Jezior, duża liczba doskonałych miejsc biwakowych, wspaniałe lasy, rezerwaty przyrodnicze i zwierzęce czynią ten region niezwykle atrakcyjnym. Po dopłynięciu do rzeki Pisy stoją otworem wszystkie najważniejsze szlaki kajakowe Polski.

Rzeka Krutynią – szlak dla wprawnych, nieuciążliwy, długość szlaku 86,8 km, czas przepłynięcia z Sorkwit do Mikołajek 7—10 dni. Szlak Krutyni jest jednym z najładniejszych w Polsce. Przebiega przez partie rzeczne o zmiennym prądzie, różnej głębokości i szerokości, które łączą jeziora o różnych kształtach, wielkości, a nawet kolorze wody. Niewielka ilość przeszkód na szlaku, doskonałe miejsca biwakowe, połączenie z Głównym Szlakiem Wielkich Jezior sprawia, że szlak ten cieszy się dużą popularnością.

Rzeka Drwęca – szlak łatwy, nieuciążliwy, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10 dni. Szlak bardzo interesujący o dużych walorach krajobrazowych u historycznych (liczne i cenne zabytki). Brzegi dogodne do biwakowania. Możliwość odbywania dodatkowych ciekawych wycieczek na Jezioro Bachotek i Pojezierze Brodnickie wpływa dodatkowo na atrakcyjność tego szlaku. Drugą co do długości i wielkości dorzecza rzeką Polski jest Odra. Jest to szlak dość trudny, dla wPrawnychi w górnym biegu nieco uciążliwy. Długość szlaku 713 km. Odra na całej swej długości jest uregulowana. Na jej brzegach zachowały się jednak partie pierwotnego lasu, rezerwaty przyrody z ostojami zwierząt będących pod ochroną. Kilkanaście śluz, duży ruch holowników i barek „wymaga dużego doświadczenia i ostrożności.

Na brzegach i wałach ochronnych dostateczna ilość miejsc biwakowych. Woda rzeki jest silnie zanieczyszczona i nie nadaje się do spożywania nawet po przegotowaniu. Od początków państwowości polskiej Odra spełniała rolę naturalnego bastionu obronnego przed inwazjami niemieckimi. Nad jej brzegami powstały obronne grody i warownie m.in. Opole, Brzeg, Wrocław, Głogów. Wykopaliska z tego okresu świadczą niezbicie o polskości tych ziem i wysokiej kulturze ich mieszkańców.

Wiele cennych, zabytków architektury i sztuki świadczy o olbrzymim znaczeniu i roli tych ziem w przeszłości. Obecna granica, biegnąca Odrą i Nysą Łużycką, raz na zawsze określa położenie tych ziem i ich nierozerwalny związek z Polską.

Dlatego płynąc Odrą trzeba zwracać uwagę zarówno na pamiątki historyczne, jak i na dzień powszedni tego regionu, silnie rozwijający się przemysł, tętniące życiem wsie i miasta, nowe dzielnice mieszkaniowe.

Lewe dopływy Odry:

Rzeka Nysa Kłodzka” — szlak trudny, dla wprawnych, dość uciążliwy. Długość szlaku 76 km, czas przepłynięcia 3—5 dni. Rzeka o charakterze górskim, w korycie dużo przeszkód. Na znacznej przestrzeni brzegi uregulowane. Szlak jest atrakcyjny nie tylko ze względów krajobrazowych, lecz również z uwagi na bogate w zabytki miejscowości przy nim leżące. Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Bóbr — szlak, bardzo trudny, uciążliwy, długość szlaku 222 km, czas przepłynięcia 10—14 dni. Bóbr jest rzeką malowniczą i zaliczany jest do najładniejszych rzek w Polsce. Górny i środkowy bieg odznacza się cechami rzeki górskiej. Szybki prąd, dno kamieniste.

Specyficzną cechą szlaku są piękne, porośnięte niezliczoną ilością starych dębów brzegi. Na szlaku spotykamy dużo zabytków i miejsc o znaczeniu historycznym. Utrudnienie stanowi duża ilość jazów.

Prawe dopływy Odry

Rzeka Barycz — szlak dość uciążliwy, długość szlaku 99 kin, czas przepłynięcia 4—7 dni. Barycz jest rzeką typowo nizinną. Przez wiele kilometrów płynie w obramowaniu przeciwpowodziowych wałów ochronnych. W okolicy olbrzymie, ilości różnorodnego ptactwa wodnego. Spotykane na szlaku przeszkody to śluzy, mostki, kładki. Dostateczna ilość miejsc biwakowych. Szlak nadaje się do spływu w mniejszych grupach.

Rzeka Warta — szlak łatwy, dla początkujących, nieuciążliwy. Długość szlaku 733 km, czas przepłynięcia 25—30 dni. Warta ma charakter rzeki nizinnej. Jest to piękny szlak o dużych walorach krajobrazowych. Miejscowości o znaczeniu historycznym, rezerwaty, Wielkopolski Park Narodowy, mało przeszkód, dużo dobrych miejsc biwakowych wpływa na atrakcyjność tego długiego i malowniczego szlaku.

Rzeka Noteć — szlak łatwy, dla początkujących, długość szlaku 352 km, czas przepłynięcia 14—20 dni. Typowo nizinna rzeka. Przegrodzona na pewnych- odcinkach śluzami, charakteryzuje się bardzo słabym prądem. W górnym biegu przepływa przez szereg malowniczych jezior. Na leżących tu ziemiach, będących kolebką państwa polskiego, spotykamy wiele cennych zabytków historycznych. Dużo dogodnych miejsc biwakowych w górnym odcinku, w dolnym znacznie mniej. Woda nie nadaje się do spożywania nawet po przegotowaniu.

Rzeka Drawa — dopływ Noteci. Szlak dla początkujących, dość uciążliwy, długość szlaku 194 km, czas przepłynięcia 10— —14 dni. Jeden z najpiękniejszych szlaków wodnych Polski. W górnym biegu przepływa przez malownicze, wśród lasów położone jeziora. Las towarzyszy rzece prawie na całej długości. Na wielu odcinkach sporo naturalnych przeszkód (pnie drzew, gałęzie, głazy). Dużo dobrych miejsc biwakowych.

Rzeka Czarna Hańcza — dopływ Niemna. Szlak w górnym biegu (do jeziora Wigry) trudny, dalej trudności maleją. Długość szlaku od Jeziora Wigry do Kanału Augustowskiego 51 km. Czas przepłynięcia 4—6 dni.

O urokach Hańczy krążą całe legendy. Jest to szlak wyjątkowo piękny. Górny odcinek, od Suwałk do Jeziora Wigry, ma cechy rzeki górskiej, od Jeziora Wigry do Kanału Augustowskiego nabiera charakteru rzeki nizinnej. Odcinek biegnący przez Puszczę Augustowską to jeden z najpiękniejszych wodnych szlaków leśnych. Szybki prąd nie wymaga wiosłowania i pozwala na swobodną kontemplację uroków przyrody. Duża ilość dogodnych miejsc biwakowych, czysta woda, możliwość kąpieli i plażowania.

Nie sposób tu wymienić i opisać, chociażby w wielkim skrócie, wszystkich wodnych szlaków Polski. Oprócz szlaków rzecznych należy wziąć pod uwagę również ok. 10 tys. jezior o różnej wielkości, kształcie i trudnościach nawigacyjnych. Dla pełnego obrazu uwzględnić należy różnego rodzaju rzeczki, kanały, cieki nie wymienione w przewodnikach kajakowych, ale nadające się do kajakowania i mające swych zwolenników. Tak więc turystyka kajakowa posiada tu wyjątkowo dogodne warunki naturalne do żywiołowego rozwoju.

Wypożyczalnia STER Warka ul. Mostowa 30

komorka 601-418-860, telefon 048-667-2281
gadu-gadu 9591236 skype sterwarka
email kajaki@onet.pl, witold@batte.pl
uwaga zamów kajaki na wakacje już dziś

Poleć nas w serwisach społecznościowych

Nowe, wygodne kajaki polietylenowe

BRIO - turystyczny kajak dwuosobowy z miejscem dla dziecka
PRO TOUR 470 - kajak dwuosobowy z lukiem bagażowym i miejscem dla dziecka, długość
Kanadyjka rodzinna na wyprawy, długość 5,2m