zamek

Legendy Mazowsza

Warszawska syrenka

Nad Wisłą, przy moście Święto­krzyskim, skąpany w strumieniach wody bijącej z fontanny stoi — zdaniem wielu — najpięk­niejszy pomnik Warszawy. Postać syreny pół-​​kobiety półryby, z mieczem w dłoni, osłoniętej tarczą zwrócona jest w kierunku północnym, gdzie zdąża królowa polskich rzek.

Czytaj dalej

Historia Góry Kalwarii, Czerska, Baniochy

Góra Kalwaria należąca do rodziny polskich kalwarii pątniczych, stanowi jedno z najcie­kawszych rozwiązań archi­tek­to­nicznych baroku. Nim jednak miasto stało się miejscem kultu, w którym klasztory miało 6 zgromadzeń zakonnych opieku­jących się 5 kościołami i 35 kaplicami, była to niewielka wieś egzystująca w sąsiedztwie silnego w średnio­wieczu Czerska.

Czytaj dalej

Moje harcerstwo zaczęło się w Modliborzycach

W lutym 1941 r, dotarła do nas wiadomość z Warszawy, że u Św. Boromeusza leży ciężko ranny z licznymi odmro­żeniami Józef Orłowski, brat mamy, a mój Chrzestny Ojciec. Pracował wtedy w Powiatowym Wydziale Drogowym w Grójcu, miał do dyspozycji motocykl i często służbowo jeździł do Warszawy. Zwerbowany do ZWZ, był łącznikiem. Któregoś razu pojechali za nim Niemcy i postrzelili go w drodze pod Raszynem. Tam wykrwa­wionego i przemar­z­niętego, przyjaciele umieścili go (schowali) na leczenie w szpitalu zakaźnym. Mimo wielkich starań lekarzy, zmarł 20 marca 1941 r, dzień po swoich imieninach. Pochowany jest na Bródnie. Wczesną wiosną (chyba był to marzec) 1941 r., przez kilka dni, przywożono furmankami chłopskimi (podwodami), ze stacji kolejowej w Szastarce do Modli­borzyc, Żydów wysie­dlonych z Wiednia wraz z ich dobytkiem. Żydów przyjechało około półtora tysiąca, całe rodziny. Twierdzili, że byli trzecim pokoleniem żydowskim, a mimo to zostali wyrzuceni z III Rzeszy.

W tym przypadku, nasze harcerskie działanie wywia­dowcze ograniczało się tylko na zloka­li­zowaniu ich zakwa­te­rowania, bo dużo zamieszkało w wynajętych pokojach u Polaków.

W Wielką. Środę Wielkanocną 1941 r., wieczorem, stojąc koło p.p. Wojto­wiczów, zobaczyłem ogień na górze „Cegielni”, który po chwili zgasł. Po niedługim czasie przebiegł szosą w kierunku miasta szofer z Urzędu Powia­towego w Janowie Lubelskim. Coś krzyczał i klął po polsku, że mu się zapalił samochód i piaskiem go ugasił. Był to Heinrich (Volks­deutsch) z Opolsz­czyzny, znany w Modli­bo­rzycach z częstych przyjazdów ciężarówką z Niemcem Millerem, złośliwą „szarąeminencją”(wymagał, aby mu kłaniano się, inaczej, bił czcionką ). Pewnie chciał zatele­fonować z komisariatu Polskiej Policji do Janowa z prośbą o pomoc. Zacie­kawiony pobiegłem na Cegielnię. Stała tam ciężarówka z towarem do kasyna niemieckiego. Kręciło się już przy niej dwóch mężczyzn. Wynosili butelki szampana, papierosy i coś jeszcze. Ja wziąłem naręcze paczko­wanych pierników i blaszany, malowany na zielono, kubek. Wszyscy pośpieszne uciekliśmy. Z domu długo obser­wowałem szosę, nic się nie działo i położyłem się spać. Rano otrzymałem surową reprymendę za brak rozwagi i grożące konsekwencje.

Od maja 1941 r., co kilka dni miałem obserwować przejeż­dża­jących Niemców szosą, koło naszego domu i dyskretnie notować w zeszycie; na lewej stronie jadące w lewo, na Janów, a na prawej w kierunku Kraśnika. Były rubryki na rowery, motocykle, samochody osobowe i ciężarowe. Ja miałem stawiać tylko pionowe kreski w odpowiednie rubryki. Polecenie pomiaru ruchu otrzymałem od kuzyna Józefa Olszowego, a zeszyty zabierał podobno p. Tadeusz Warski, kierownik miejscowego „Holztran­sportu”. Mieszkał przy ul. Kościelnej u p.p. Gładkowskich (grana­towego policjanta). Później skoja­rzyłem sobie to zadanie wywia­dowcze, z koncen­tracją Wehrmachtu na wschodzie Generalnej Guberni. Pan Warski był zaprzy­jaźniony z moimi wujkami i często bywał u nas. Ładnie malował, nawet zrobił mi w pasteli duży portret. Po wojnie, w październiku 1947r., skontaktował się ze mną w Warszawie. Pracował w KBW przy ul. Rakowieckiej (wejście od ul. Puławskiej). Był w stopniu majora i wrócił do właściwego nazwiska: Kostarski. Założył rodzinę. Byłem tez w jego mieszkaniu przy ul. Grotgera. Wiele spraw wyjaśnił mi, prosząc o dyskrecję i wyrozu­miałość. Mówił, że w ten sposób dużo pomógł i nadal pomaga prześla­dowanym Akowcom. Opowiadał o wysłaniu p. Doni Macie­rzyńskiej z Modli­borzyc w 1941 r. do Wiednia. 13 .11.1939r. , gen Władysław Sikorski powołał ZWZ ( Związek Walki Zbrojnej), który m.in. prowadził działania wywia­dowcze na terenie Niemiec. Agenci ZWZ byli umieszczani na terenie Rzeszy w rozmaity sposób i różnymi metodami. Najczęściej wykorzy­stywano tu akcję rekru­tacyjną do pracy w niemieckim przemyśle, ponieważ ludzie , którzy dobro­wolnie udali się do Niemiec, najczęściej mieli możliwość wyboru miejsca i charakteru zatrud­nienia. II Oddział AK (odpowie­dzialny za wywiad i kontr­wywiad) był w stanie umieścić szpiegów w różnych ważnych przed­się­bior­stwach , zakładach produk­cyjnych i insty­tucjach. Działalność szpie­gowskich agentów ZWZ w Państwie Policyjnym III Rzeszy , była bardzo niebez­pieczna. Siatki infor­matorów żyły w ciągłym zagrożeniu. Meldunki polskiego wywiadu były wysyłane kurierami do Warszawy, tam weryfi­kowane raz w miesiącu, drogą radiową , przeka­zywane wywiadowi Brytyj­skiemu. Wiele osób, wysłanych do Rzeszy, miało wykształcenie w różnych dziedzinach i potrafiło zdobywać cenne informacje. Z Modli­borzyc , jako agentka ZWZ , jesienią 1941 r. wyjechała do Wiednia p. Aldona (Donia) Macie­rzyńska , córka kpt. rez. WP Hieronima Macie­rzyń­skiego, miejscowego nauczyciela. Do ulokowania jej w Austrii, wykorzystano kontakty antyfa­szystów żydowskich, wysie­dlonych z Wiednia do Modli­borzyc. P. Donia, po wojnie nie wróciła do Polski. Zamieszkała w Wielkiej Brytanii (w mieście Streatham), wyszła za mąż; korespon­dowała z moją mamą w Modli­bo­rzycach. Wspominał też, że jeżdżąc często do lasów zwerbował do wywiadu, rosłego harcerza, patriotę, Ignacego Mucka, który jako ochotnik zgłosił się jako ochotnik na roboty do Rzeszy. Rzeczy­wiście, otrzymałem wtedy od Mucka kilka listów z Niemiec i nawet się zdziwiłem, że tak nagle „ na ochotnika”, pracuje dla wroga. P. Warski, ostrzegał mnie przed wylew­nością do kolegów — studentów przed rozmowami na temat okupacji, bo mogę nie otrzymać dyplomu lekarza.

Pierwsza moja dalsza wyprawa z Modli­borzyc była na początku czerwca 1941 r. do Wysokiego Lubel­skiego. Pojechałem rowerem, ścieżkami przez Wierz­chowiska, Błażek, Batorz, Ponikwy, Zakrzew, Tamawkę. Docelowo do apteki mgr Chrza­now­skiego. Zawiozłem list od Józefa Olszowego. Wtedy pracował w tej aptece mój wujek aptekarz Aleksander Orłowski. Tego samego dnia wieczorem wróciłem z odpowiedzią. Jadąc do Wysokiego, gdzieś w okolicy Tarnawki, mijałem duże oddziały Wehrmachtu. Młodzi żołnierze w czapkach „austriackich” — narciarkach z szarotkami. Mieli niskie pojazdy; prawie wszystkie na gąsie­nicach z małymi przyczepami prosto­kątnymi, poprzy­czepiane nawet po kilka. Te wagoniki były odkryte, takie skrzynie. Czołgi też mili małe i niskie. Wielu żołnierzy było rozebranych do pasa, myli się nad jakąś rzeczkaL, opalali się. Mgr Chrza­nowski mówił, że przyjechała tam niedawno jakaś górska formacja. Zamel­dowałem o tym p. Józefowi Olszowemu. Później, jak przez Modli­borzyce przejeżdżały na wschód różne kolumny wojska, skoja­rzyłem to z ofensywą na ZSRR. Wujek pracował u p. Chrza­now­skiego do 1943r. i wiedziałem, że był zaanga­żowany w pracy konspi­ra­cyjnej AK. Po tragicznej śmierci właściciela apteki opuścił Wysokie i przeniósł się do Warszawy. Mgr Chrza­nowski został zastrzelony przez dowódcę bandy ukraińskiej. Grasującej w okolicy. Bywając w Wysokiem, poznałem Nikodema i Jadzię Mazur­kie­wiczów, dzieci miejscowego lekarza weterynarii. Opowiadali mi historię Wysokiego, osadników tatarskich, dragonów i kurników Marysieńki Sobieskiej. Byłem na wieży nawiga­cyjnej LOT-​​u i pierwszy raz widziałem tak wielką latarnię. Wykorzy­stywano mój rowerowy szlak do Wysokiego i kilka razy przewoziłem gazetki „Biuletyn Infor­macyjny”. Zwijane były w ruloniki i chowane w ramie roweru pod siodełkiem. Część zosta­wiałem w Modli­bo­rzycach u p. Tadeusza Warskiego , a część przewoziłem dalej, do Potoczka, do inż. Jerzego Maciu­dziń­skiego, który w majątku p.p. Przanowskich zajmował się leśnictwem i rybołówstwem. Te moje „odwiedziny” w Potoczku nie wzbudzały podejrzeń, ponieważ jego żona, Leokadia, była moja chrzestna, matkat i utrzy­mywali z nami częste kontakty .Piszę o wydarzeniach i ludziach, którzy sami niezwykle bliscy. W 1943r. przez dłuższy czas kwaterował u nas por. Hans Nowak (Polak z Wrocławia). Dowodził jakąś „zbieraniną” stacjo­nującą, w Modli­bo­rzycach. Często jeździli na różne akcje. Por. Nowak jadał też u nas obiady i dobrze mówił po polsku. Był młody, wesoły i rozrywkowy. Woził mnie samochodem do Maciu­dzińskich, by czasowo wypożyczać patefon i inne płyty. Ze cztery razy, w patefonie tym ukryte gazetki, przewoziłem do Potoczka.

W lecie 1941 r. pomagałem przy hodowli jedwabników, którą prowadził druh Marian Torla, po uprzednim przeszkoleniu w Milanówku. Hodowle urządzono na parterze szkoły, stojącej obok kościoła. W jednej z sal lekcyjnych wyniesiono ławki, ustawiono obszerne półki — regały, pokryte papierem — pergaminem z małymi otworkami. Małe larwy jedwabników zjadając liście morw „rosły w oczach”. Trzeba było chodzić po okolicy szukać drzew morwowych, zrywać liście i całymi workami zanosić je do szkoły. Do naszych obowiązków należało też robienie otworów, dziurek, coraz to większych w arkuszach papieru przy pomocy ostrych metalowych rurek i młotka, potrzebnych do nakładania na stare brudne papiery, na które, po zasypaniu liśćmi morwowymi, jedwabniki przechodziły przez te dziury do góry i znowu „żarły”. Przy końcu sierpnia pochowały się w kokonach. Był to jeden ze sposobów na przeżycie biednego nauczy­cielstwa polskiego.

W ramach nauki na „tajnych kompletach”, chodziłem na lekcje polskiego, łaciny i niemieckiego do p. Wandy Kowalińskiej (wysie­dlonej z rodziną z Poznań­skiego). Mieszkała na Kolonii Zamek. U nich poznałem syna p. Stanisława Mikołajczyka Henryka, który przebywał tam razem z matką, pod zmienionym nazwiskiem: Jurand. Nawet przez kilka miesięcy pracował w Gminnej Spółdzielni w Modli­bo­rzycach. Jako harcerz -„wywiadowca”, dowie­działem się, że później wyjechał dyskretnie do Bełżyc, skąd zabrał go samolot do Anglii, a matkę aresz­towano i osadzono na Zamku w Lublinie.

W jesieni 1941 r., ja, Nunek Torla i Heniek Potocki, zreda­go­waliśmy pierwszą tajną gazetkę harcerską pod nazwą „Czuwaj”. Była napisana ręcznie, atramentem, na kratkowanym papierze A4. miała rubryki, jak prawdziwa strona gazety i kilka rysunków. Heniek „najlepszy w klasie z polskiego”, redagował artykuły, a ja ilustrowałem rysunkami. Heniek od dzieciństwa był moim dobrym kolegą i imponował mi wiedzą, patrio­tyzmem i sarmacką fantazją, odzie­dziczoną po ojcu. Pamiętam, że tytuł gazetki był zielonego koloru, a po obu stronach: lilijka i krzyż harcerski. Wiadomości w niej zamieszczone, były zasłyszane od dorosłych i audycji radiowych. Moi dziadkowie mieli ukryte radio. Gazetka była w jednym egzem­plarzu i po przeczytaniu, należało podać ją„dalej”. Naturalnie po domach naszych harcerzy. Wydaliśmy tylko trzy numery. W ostatnim, były nawet przepi­sywane wiadomości z „Biuletynu Infor­ma­cyjnego”, który już przywoziłem z Wysokiego. Gazetki powstawały w mieszkaniu Nunka, do chwili aresz­towania jego ojca p. Stanisława Torii. P.p. Torlowie, mieszkali zawsze przy ul. Piłsud­skiego (przed wojną nr. 4) w domu pp Krawców. Z Nunkiem robiliśmy dużo zdjęć,on miał aparat fotogra­ficzny i sam robił odbitki. Ja miałem, aż 3 aparaty: bakeli­towego „Kodaka”, małoobrazkową „Junke” i „Vouklendera” z miechem (6×9) na statyw i samowy­zwalacz. Też sam wywoływałem filmy „Franaszka” i robiłem odbitki , mając różne kopioramki i kuwety z wywoły­waczem i utrwa­laczem, pensety i obcinarkę w grube ząbki.

Rok 1942 rozpoczął się dla mnie bardzo smutną wiado­mością. Na początku lutego przyszła wiadomość do domu, że 26 stycznia o godzinie 5:00 rano zmarł mój ojciec — Wincenty. Wiadomość przesłał matce: Abteilung Justitz Deutche Strafaustalt w Wiśniczu Nowym. W rzeczy­wi­stości został spalony w Oświęcimiu w obozie, który budował. Aresz­towany w maju 1940r. w Puszczy Solskiej, w ramach „Oczysz­czania terenu” po polskim wojsku. Przeżył Zamek Lubelski, a następnie wywieziony do Oświęcimia, o którym jeszcze nikt nie słyszał. W zimowy wieczór, przyniósł do nas tę wiadomość sołtys p. Koszałka i powiedział, że jak żona wpłaci do Starostwa (landrata ) w Kraśniku 200 marek ( DM ), to przyślą urnę z prochami ojca. Zawia­do­mienie było po niemiecku maszy­nopisem, opatrzone pieczęcią z, wroną i swastyką”, podpisane przez jakiegoś starszego radcę. Ze sprowa­dzeniem urny do Modli­borzyc nic nie wyszło; po pierwsze termin wpłaty upłynął akurat tego samego dnia, kiedy mama otrzymała wiadomość. Po drugie: skąd, nagle zdobyć 200 DM ?, po trzecie czyje to będą rzeczy­wiście prochy?. Tak, jak na ten temat, były wcześniej wątpliwości z prochami śp. Ks. Prof. Lenarta. Po czwarte może ojciec żyje ?. Wiedzieliśmy, że siedział na Zamku. Były wielkie starania, żeby go uwolnić, wykupić, ale po pewnym czasie, kontakty się urwały. Po tej smutnej wiadomości, rodzina i znajomi z Lublina (p. Aga), nasilili wysiłek w poszu­kiwaniu ojca i dopiero w jesieni 1942 roku na podstawie tego niemieckiego dokumentu, sporządzono w Modli­bo­rzycach akt zgonu, który to dokument w 1972 roku, w tajem­niczych okolicz­no­ściach, zniknął z księgi parafialnej.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossa­kowski Tel. 607−164−851

Z cyklu : Zachować od zapomnienia „Białe Niedziele”

Jako amator miłośnik historii pragnę opisać prostym językiem, moje zawodowe przeżycia w 1955r. Niech pamięć o społe­czeństwie, dziejach ludzi i poczuciu tożsamości, przetrwa. Moja pamięć jest subiek­tywnym wyborem zdarzeń i niech moje wspomnienia pobudzają, pamięć zbiorowa, spraw z przeszłości. Bo zwykłych śmiertelników, interesuje tylko taka historia.

W 1955 r w Modli­bo­rzycach młodzieży w moim wieku było mało. Powyjeżdżali do większych miast pobierać nauki lub już pracować, często wstydząc się swego pocho­dzenia. Starsi wrócili z ludowego wojska, gdzie wielu przechowało się przed wymiarem sprawie­dliwości, czekając na stabi­lizację. Część osiadła na Ziemiach Zachodnich, szukając lepszego życia. Byli to ludzie przeważnie odważni, z inicjatywą i wyobraźnią. Pamiętali o swoich ziomkach, których przy każdej okazji, odwiedzali w Modli­bo­rzycach, a nawet zabierali ze sobą. W ten sposób nasza osada -„Miasteczko” zaczęło maleć. Z dala od pociągu; trochę pracowało na wyjeździe w Stalowej, trochę na Budzyniu. Na miejscu tendencja do tworzeniu gospodarki kolek­tywnej, spółdzielczej itp. Więcej zamie­szania było wokół byłych dworów — majątków ziemskich jak : Stojeszyn, Wierz­chowska czy Zamek GS „Samopomoc Chłopska” na swoje lokalne możliwości surowcowe, coś tam produ­kowała, ale ogólnie to bieda z brakiem perspektywy na poprawę. Kto miał z kim pracować na roli, zakładał plantacje: tytoniu, porzeczek, malin itd. Mimo, że Lubelsz­czyzna to kiedyś centrum Polski, teraz nabierała charakteru– kresów wschodnich i może przez to, ludność zaczęła dostrzegać potrzebę przyjaźni i wzorowego współżycia. Skończyli przeba­czanie, a zaczęli wzajemnie sobie pomagać.

To krótkie wprowa­dzenie, może ktoś zrozumie, może wczuje się, może przypomni sobie tamte czasy– ale proszę pamiętać, że Modli­borzyce to wyjątkowa miejscowość — to była kiedyś „jedna rodzina”. Tutaj nie zamykano na kłódki drzwi obór. stodół, domów, bram, furtek. Tutaj na podwórku, wszystko co potrzebne w gospodarce, stało w dzień i w nocy. A wieczorem echo trąbki z wieży kościelnej . melodią: „Wszystkie nasze dzienne sprawy…” .dziękowało Bogu za opiekę. Modli­borzyce miało też coś z fraszki Jana Kocha­now­skiego: „Wsi spokojna, wsi wesoła…”. Nikt się nie wywyższał , wszyscy jednacy: Ksiądz, Organista. Doktor, Wójt, Aptekarz, Nauczyciele, Leśniczy itd. Ale wszyscy wiedzieli, za co należy brać pieniądze, a za eonie.

Śp. Doktora Kazimierza Zieliń­skiego znałem od dawnych lat, jak sięgam pamięcią.. W zaborze carskim, już przed 1900 r, jak i po 1 wojnie światowej, wyższe uczelnie medyczne, kształciły wielu zdolnych młodzieńców, według wzoru niemieckiego na chirurgów polowych — „Feldscher” dla potrzeb wojska i ludności cywilnej. Jak wszyscy wiedzą, dr Zieliński pracując w Modli­bo­rzycach, nie szczędził sił ani czasu dla pacjentów. Niosąc pomoc potrze­bującym w dzień i w nocy; przez całe lata swojego życia. Nawet nie miał czasu ożenić się. Świetny diagnosta , doskonały praktyk, jak mówili-„omnibus”. Po tylu latach widzę go uśmiech­niętego. Okrągła, czerstwa twarz z rumieńcami i zalotnym wąsikiem ( mówił że na noc zakłada „Bindę”), jak trzyma peanem metalowe pudełko nad palącym się denaturatem i gotuje strzykawkę „Rekord” z igłami. Wtedy strzykawki były szklane z metalowa, oprawą i metalowym tłokiem i drucianym pierścieniem, do wielo­krotnego użytku , igły też. Trzeba było tylko je umyć i stery­lizować przez gotowanie w miękkiej wodzie (żeby nie dawała osadu na tłok, ścianki strzykawki i igły, żeby były gładkie i ostre) pamiętam też jego słynne „klamerki”. Zawsze miał ze sobą w neseserze różne zastrzyki jak: Omnadina, Camphora, szcze­pionkę Delbetta, Cardiamid, Coffeina itp. Nosił też Morphine i Opium . Znał wszystkich w mieście i okolicy, bo leczył całe pokolenie i cieszył się wielkim zaufaniem pacjentów.

Po śmierci dr Zieliń­skiego, ja młody chłopak, świeżo po studiach, musiałem sprostać zadaniu, zająć Jego miejsce i to w okresie ciężkiej zimy z epidemią grypy. Byłem pod pręgierzem opinii: „ Co to Kossa­kowski potrafi, co umie, i czy się „zna”? „Czy będzie chętnie jeździł do chorych po wsiach w dzień i w nocy jak Zieliński”?.

Na pewno były jakieś szepty, ale najbardziej zależało mi na opinii mojej Matki. Tak chciała, żebym ukończył studia medyczne i w duchu miała nadzieję, że kiedyś przyjadę do Modli­borzyc pracować.

Ostatni egzamin specja­lizacji pedia­trycznej zdałem w Warszawie 19.01.1955r i przyje­chałem do Modli­borzyc już w końcu stycznia. Od śmierci dr Zieliń­skiego w dniu 16.12.1954r. etat był wolny. Nie było chętnego na zajęcie Jego stanowiska. Lekarzy mało, do tego miejscowość bardzo biedna. Powiatowy wydział zdrowia w Kraśniku starał się o lekarza do Modli­borzyc, ale bez efektu. A potrzeba pilna, przez epidemię grypy i wiele powikłań. Szczepień specjalnych przeciw grypie jeszcze nie stosowano, antybiotyków mało, komunikacja słaba, zima ciężka, drogi zasypane śniegiem, wichury, zimnica.

10 lat po wojnie prawie wszyscy na dorobku, licho ubrani, marnie odżywieni, słaba odporność i sygnaturka często wydzwaniała. Stanąłem przed wielkim wyzwaniem. Dużą pomocą przy rozpo­częciu pracy zawodowej w Modli­bo­rzycach służył mi miejscowy aptekarz, p. mgr Stefan Kubicki, którego córkę Hankę swego czasu podawałem do Chrztu Św., w zastępstwie Jerzego Pietrasz­kiewicza ( aktor). Mgr Kubicki był też kolegą mojego wujka Olesia Orłow­skiego — razem studiowali w Warszawie. Zamieszkałem z matka. — Maria. Kossa­kowską w domu dziadków: Franciszki i Ignacego Orłowskich, przy ul. Party­zantów 3 (przed wojną Piłsud­skiego 56, a w okupacje , Viktoria str. 56). Ośrodek Zdrowia znajdował się w domu pp. Teresy i Marcina Kucharskich przy ul. Długiej 5, vis avis obecnego (P. Marcin Kucharski był pierwszym sołtysem po wojnie). Kilka skromnych pomieszczeń , ale funkcjo­nalnych. Wejście było od frontu, od ulicy. Było oświe­tlenie elektryczne, telefon, woda z umywalek pedałowych, skromny sprzęt, ale jak wystarczał poprzed­nikowi , to i mnie. Personel stanowili początkowo: pielę­gniarka dyplo­mowana p. Anna Dziadosz z ul. Zaborskiej, położna gminna p. Danuta Masłach, też mieszkała blisko, instruktor — kontroler sanitarny p. Jan Koszałka z Majdanu Modli­bor­skiego. Pacjentów rejestrowała pielę­gniarka, a sprzątała i paliła w piecach kaflowych p .Franciszka Głowacka z ul. Kościelnej. Najważ­niejsze . że wszyscy byli dla mnie mili. Było czysto, ciepło. Byliśmy prawie w równym wieku. Pierwsze tygodnie praco­waliśmy od rana do nocy, dopóki byli na poczekalni pacjenci. Szpitale w Janowie i Kraśniku zapełnione chorymi, trudno było załatwić jakieś miejsce. Musiałem dosłownie biegać po domach, leczyć na miejscu poważne przypadki i pilnować się. żeby czegoś nie ..przegapić” — byle do wiosny. Dużo kłopotów z porodami miała Pani Danusia, przez co pomagałem jej często, zamie­niając się w położnika (ponad dwa lata pracowałem w Warszawie na położ­nictwie). Położna gminna przy Ośrodku Zdrowia, miała też obowiązek kilka­krotnego odwie­dzania kobiet w połogu. Intere­sowała się też zdrowiem noworodka, udzielała porad; zdawała mi relacje, co często kończyło się też moja. wizytą. Sam zacząłem na miejscu wykonywać badania moczu, nastawiać OB, załatwiać małą chirurgię , leczyłem „skórno-​​wenerycznych”, żeby jak najmniej wysyłać do specja­listów i nie narażać pacjentów na wydatki. Trochę narzędzi lekarskich miałem swoich, trochę było w ośrodku zdrowia, część dostałem po wybra­kowaniu ze szpitala w Janowie, np. : dwie bardzo pomocne długie igły z wkładem do punkcji lędźwiowej i kilka do nakłuć– blokad kulszowych. Stawiałem bańki, pijawki jak doktor Zieliński. Kombi­nowałem rożne mixtury, dla dzieci, różne mazidła na „powojenne france”. Mgr Kubicki, często zaskoczony kompo­zycjami , przyjmował recepty do wykonania (czuwając nad dawkami). Bo wtedy dużo leków było robionych ręcznie przez aptekarza dla danej osoby– pacjenta (nie ma jedna­kowych ludzi).

Przyszła wiosna, zaczęto zauważać mnie w Kraśniku, Janowie. Nawet lekarz Powiatowy w Kraśniku p. dr Ślusarski, zrobił mnie Powiatowym Inspektorem Higieny Wsi. Otrzymałem legitymację służbową upoważ­niającą do zniżek komuni­ka­cyjnych. W Modli­bo­rzycach zająłem się higieną szkolną przeglądem klas. Byłem w szkołach całej gminy.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Moje harcerstwo zaczęło się w Modliborzycach

Przez całą okupację, bardzo często sołtys przypro­wadzał do dziadków na kwaterę różnych niemieckich urzędników i wojskowych. Jedli i mieszkali, nawet po kilka dni, tygodni. Na początku lata 1942r. zamieszkał Niemiec, cywil, nosił w klapie okrągły znaczek NSDAP; jakiś urzędnik od wywożenia Polaków do pracy w Rzeszy. Pierwszego dnia pobytu, zaraz po obiedzie, zachciało mu się wódki. Ponieważ w domu jej nie było, a on nie wiedział gdzie kupić, matka poleciła mi zapro­wadzić go do restauracji p. Osińskiej przy ul. Zaborskiej. Wyszliśmy do miasta po 18:00. Wtedy już obowią­zywała Żydów godzina policyjna. Idąc lewą strona, ul. Piłsud­skiego, z drugiego mieszkania, za domem doktora Zieliń­skiego otworzyły się nagle drzwi i wyszedł młody Żyd, wysoki, w białej koszuli, zielonych spodniach i czarnych oficerkach. Ponieważ na ulicy było pusto, Niemiec zorientował się zaraz, że to Żyd. Ten stanął obok drzwi blady, jak „słup soli” i podniósł ręce do góry. Krępy, średniego wzrostu Niemiec, wyjął spod marynarki pistolet i wymierzył w Żyda. Stojąc przy Niemcu, błyska­wicznie podbiłem mu rękę z pistoletem do góry. Równo­cześnie padł strzał, ale w powietrze. Żyd osunął się na ziemię, Niemiec spojrzał groźnie na mnie, później na Żyda i zaczął się ogromnie śmiać. Nie wiedziałem z czego. Pokazał mi ręka, jego mokre spodnie!

Odcia,gna,łem Niemca od tego Żyda i poszliśmy dalej. Całe to wydarzenie widzieli przez okna przerażeni Żydzi. W przed­ostatnim domu, przed ul. Zamkową było otwarte okno, przez które dochodził glos modlącego się Żyda. Niemiec zajrzał tam po cichu, i później „na migi”, kazał mnie to samo zrobić. W niewielkim pokoju za stołem, tyłem do okna, a twarzą do jakiegoś kredensu, głośno modlił się Żyd. Był w stroju rytualnym („cycałe”), kiwał się bez przerwy, po lewej stronie paliła się w niewielkim lichtarzu świeczka. Znowu wyjął pistolet. Przeraziłem się. Przytknął palec do ust, żebym był cicho, pomachał ręka, uspoka­jająco i wskazał na świeczkę, którą jednym strzałem zgasił. Z mieszkania Żyda dochodziły jakieś krzyki, hałas. U p. Osińskiej kupił cztery butelki wódki, włożył do teczki i wróciliśmy do domu. Popił i po kolacji poszedł sam do miasta. Podobno kazał otworzyć „Judenrad” i złośliwie zalał tam atramentem kilka kart jakiejś księgi z dokumentami, nakazując przepisanie ich do rana. Kilkunastu Żydów pisało całą noc. Na drugi dzień rano, jak Niemiec poszedł do gminy, zebrała się przed naszym domem duża gromada Żydów, może ze dwieście osób. Dziękowali mojej matce za uratowanie Żyda od śmierci. Nie mieli słów podzięki i zachwytu za moja, odwagę. Ciekaw jestem, co by Żydzi myśleli, gdyby przy mnie Niemiec zastrzelił Żyda ? Oskarżyli by mnie, że Niemca „napuściłem”. A było ich wtedy w Modli­bo­rzycach ze dwa i pół tysiąca. Od tej pory, napotkani w mieście Żydzi, pokazywali mnie palcami i zaczęli nawet się kłaniać!

W południe 26 sierpnia 1942r. jakiś niepokój na ulicy Janowskiej. Biegnę i widzę po lewej stronie Niemców w mundurach Schutz­polizei, koło domu Pankowskich. Oficerze szpicrutą, stoi na środku ulicy, a kilku wynosi z domu jakieś książki, papiery i wrzuca do palącego się na podwórku ogniska. Wszystko widać dokładnie, bo nie było tam płotu. Widzę nawet obraz Matki Boskiej w ramach, Niemiec go rozbiera, ogląda i też wrzuca do ognia. Stałem bardzo blisko, więc oficer przepędził mnie, uderzając po nogach szpicrutą. Przeszedłem na druga, stronę ulicy i usiadłem na ławce przed domem vis a vis. Po pewnym czasie Niemcy odeszli w kierunku rynku. Tego dnia chcieli aresztować Kazimierza Pankow­skiego, ale im uciekł. Następnie poszli po Wacława Pikulę, który ostrzeżony przez kuzyna Heńka Pikulę (kadeta), też zbiegł. To samo było tego dnia z Klimkiem Głowackim. Zapla­nowana akcja nie udała się Niemcom, więc wzięli na zakładników: za Wacława Pikulę — jego ojca Dominika i brata Kazimierza, a za Klemensa Głowackiego też jego ojca Ignacego i brata Longina, których później, za górą „Cegielnią” na polu, rozstrzelali. To były następne ofiary za ruch oporu, które w Modli­bo­rzycach widziałem. Później dowie­działem się, że Głowacki, Pankowski i Pikula należeli do Polskiej Organizacji Zbrojnej.

W osadzie zapanował większy strach przed okupantem. Ulice opustoszały, ludzie rozmawiali półgłosem. Dopiero wieczór, przemykano się opłotkami do znajomych.Okna szczelnie zasłaniano i spuszczano psy z łańcuchów. Ogólne przygnę­bienie. Do tego, zakra­dająca się bieda ludności, szcze­gólnie narodowości żydowskiej. Dawne gry harcerskie: zwiad, zasadzki, podchody, były teraz prawdziwe i emocjonalne, ale ja tęskniłem do biwaków, wędrówek leśnych, budowy szałasów itp. Dlatego chętnie korzy­stałem z każdej okazji wyjazdu do lasu, na które zabierał mnie dziadzio Orłowski.

Z tego okresu zapamiętałem szcze­gólnie jeden z wyjazdów po drewno opałowe. Pojechaliśmy raniutko, dużym parokonnym wozem, daleko, do jakiegoś gajowego. Zabudowania samotne, na niewielkiej polanie. Dziadzio z gajowym pojechali w głąb lasu.; ja pozostałem w gajówce. Tam trafiłem na skromne śniadanie, do którego usiadło pięcioro dzieci i stary dziadek, no i ja. Gospodyni postawiła na środku szerokiej ławy, dużą gliniana, miskę parujących kartofli „ w całości|”, na których leżało siedem skwarków słoniny, oraz przed każdym mała, glinianą miskę z gotowana, serwatka,. W żółtej serwatce, pływały pojedyncze okruchy białego sera. Jedliśmy łyżkami. Nic w tym szcze­gólnego — pierwszy raz w życiu jadłem gotowaną serwatkę z kartoflami, ale czułem, że nędznie żyją, że jest tam bieda, bo jak dziadek chciał łyżka, wziąć skwarek z kartofli, dzieci, widząc to, szybko uderzały swoimi w łyżkę dziadka i skwarek wracał na kartofle. Scenę tę często mam przed oczyma, szcze­gólnie, jak obecnie obserwuję marudzące dzieci przyjedzeniu.

Na początku września 1942r., przyjechał do nas dentysta z Łęcznej, Żyd, dr Zeman z synem Gutkiem. Gutek miał rodzinę w Modli­bo­rzycach, do której przed wojna., często przyjeżdżał w wakacje i bawił się z nami na łąkach, kąpał się i pływał po Sannie moim kajakiem, na Zamłyniu grał w piłkę, a na błoniu w palanta i pekę. Smakował mu chleb ze smalcem i ogórki kiszone. Kolegował się z chłopcami z naszej ulicy, szcze­gólnie z Józkiem Estką i Wojtkiem Wojto­wiczem. Należał w Lęcznie do harcerstwa żydowskiego; widziałem go w ich mundurku: biała koszula, czarne wąskie do kolan spodenki i białe podko­lanówki z pomponami. Dr Zeman przewidując zamknięcie ich w Getcie, prosił o możliwość pozosta­wienia syna w naszym domu. Może się tu przechowa: gdzie często kwaterują Niemcy, w rodzinie jest ksiądz itd. bo mówi się ..że pod latarnią jest najciemniej„‚ . Gutek nie nosił gwiazdy Dawida i nie był podobny do Żyda. Ojciec jego miał na lewej piersi, przyszyta, sześcio­ra­mienną żółta, gwiazdę. Nosił ja, przepisowo od 1 września 1941 r.,Gutek został u nas. Był smutny, tęsknił i na kilka dni przed wypędzeniem Żydów, uciekł do rodziców.

We wrześniu Niemcy zarządzili wysie­dlenie z Modli­borzyc wszystkich Żydów do getta w Zaklikowie. Mieli zebrać się rano na rynku, z podręcznym bagażem. Przetrans­por­towano ich furmankami [jak mieli pieniądze], część pieszo. Dużo ich zostało, po drodze, „na wieki”.

Z Zaklikowa, grupami, odjeżdżali towarowymi wagonami w nieznane. Jak zwykle ciekawski, biegałem po ulicach, szukając znajomych twarzy. Szcze­gólnie profesora medycyny Gotliba z Wiednia, bywał u nas często. Profesorkę Konser­wa­torium w Wiedniu, która mieszkała u pp. Kubickich i uczyła mnie gry na forte­pianie. Eryki, ślicznej dziewczyny, mieszkała z rodzicami przy ul. Kowalskiej. W Modli­bo­rzycach pozostała (nie na długo) tylko piękna wiedenka -„ Mauzi”, o której względy zabiegali nie tylko oficerowie niemieccy, ale i Olek Gerlicz, dziedzic ze Stojeszyna. Miała w naszej miejscowości, przyja­ciółkę. Wracając z rynku, zauważyłem na ul. Błotnej grupkę osób przed domem pp. Krasowskich. Frontowy pokój miał pootwierane okna. U nich też mieszkali Żydzi wiedeńscy, starsze małżeństwo. On był jakimś profesorem chemii. Podszedłem i usłyszałem, że nie żyja,. Wszedłem do środka i zobaczyłem leżące na podwójnym łóżku, dwa martwe ciała. Leżeli równo na wznak, obok siebie. Łóżka przykryte czystymi, białymi przeście­radłami, oni oboje ładnie ubrani na czarno. Mężczyzna leżał od okna; ręce mieli złożone na piersiach. Wyglądali bardzo dostojnie. Na szafkach nocnych, stały dwie szklane zlewki labora­toryjne z białym osadem na ściankach. Prawdo­po­dobnie w nocy oboje otruli się, przewidując uciążliwy i tragiczny koniec. To zdarzenie też zaliczam do swoich harcerskich wspomnień.

Rok 1942 szcze­gólnie był tragiczny dla nas harcerzy. W styczniu ginie mój ojciec , w sierpniu nasz zastępowy Stach Pikula traci ojca i brata, a 2 października druh Marian Torla (Nunek) traci ojca. Nasiliły się aresz­towania i Niemcy zabrali z domów w dniu 2 października 1942r. członków POZ (Grupa Oddział Wspoma­gający): p.p. Tomasza Pietrasa, Henryka i Stanisława Saganów (z Dapia), chorążego Stanisława Torlę, Henryka Saję i Brodzisza (z Modli­borzyc). Aresz­to­wanych wywożą ciężarówka, i tego samego dnia rozstrzelali ich w lesie za Kraśnikiem. Śmierci uniknął tylko p. Brodzisz, były wojskowy, który wyrwał się Niemcowi i uciekając zygzakiem pomiędzy drzewami, nie dał się zastrzelić. Później wrócił do Modli­borzyc i ukrywał się do końca wojny. 26 października nowy cios dla rodziny naszego zastę­powego. W jarach, koło wsi Bilsko, zastrzelono kilku ukrywa­jących się party­zantów członków POZ (AK), a wśród nich dowódcę miejscowej placówki, ppor. Wacława Pikulę — brata Stacha.

Po rozpra­cowaniu tajnej organizacji wojskowej, do której należeli: Głowacki, Pankowski i Pikula, społe­czeństwo Modli­borzyc, zaczęło ostrożnie rozglądać się za szpiclami, donosi­cielami, kolabo­rantami, współ­pra­cu­jącymi z „granatowa,” Policja, Polska, i Niemcami. Podej­rzewano o to wiele osób z Modli­borzyc i okolicy, ale pewności nie było. Będąc wtajem­niczony w wiele spraw, dostałem polecenie od wujka Olesia, aby dowiedzieć się, ile mogę. o Grempczyku już wtedy „szarej eminencji”. Był wysie­dlonym z poznań­skiego, mieszkał na Kol. Zamek u pp. Drzymałów, razem ze stara, matka, i młoda, kobietą. W okupację pracował w Gminie Modli­borzyce i bywał często w dworku na Kol. Zamek, gdzie mieściło się wtedy Leśnictwo. Do Zamku, chodziłem w ramach tajnego nauczania, na lekcje do p. Wandy Kowalińskiej, też wysie­dlonej z poznań­skiego, z która, to rodziną Grempczyk utrzymywał bliższy kontakt. Grempczyk miał bryczkę i zatrudniał jako woźnicę okresowo Stanisława Pasztaleńca (był kulawy). P. Paszta­leniec woził często, po okolicy, kobietę miesz­kająca z Gremp­czykiem. Jeździła w podej­rzanych sprawach. Po pewnym czasie, Grempczyk wydał Niemcom p. Pasztaleńca za kontakty z podziemiem. Aresz­towany, przebywał w obozie w Puławach, później na Zamku Lubelskim i tam zamor­dowany. Po wypędzeniu Żydów w 1942r., i przez następny rok, Grempczyk często chodził nocami po Modli­bo­rzycach, węszył za ukrywa­jącymi się Żydami i ich kontaktami z Polakami. Widywałem go w czasie pełnienia nocnych wart. Nawet raz w nocy przepędził, mnie jak go spotkałem koło domu p. Tomiły, przy ul. Piłsud­skiego. Nie wiem co się z nim stało, ale chyba uciekł razem z Niemcami.

Cdn, Lekarz med. pediatra Dariusz Kossakowski

Rowerem z Warszawy do Góry Kalwarii i Czerska

Czytaj dalej

Warszawskie Atrakcje, Zabytki i Historia

Zamek Królewski

Zamek Królewski był rezydencją książąt mazowieckich. Z chwilą przenie­sienia stolicy z Krakowa, stał się siedzibą króla oraz władz. Wielo­krotnie przebu­do­wywany, podczas II wojny światowej został całkowicie zburzony — odbudowano go wykorzy­stując ocalałe fragmenty. Dziś charak­te­ry­styczna bryła Zamku z wieżą zegarową (z której codziennie o godz. 11.15 odgrywany jest hejnał) otwiera space­rującym drogę na Starówkę. Atrakcjami Muzeum są oryginalne obrazy Rembrandta i Bernarda Bellotta zw. Canaletto, nadwornego malarza ostatniego króla Polski (te wiernie naśla­dujące rzeczy­wistość obrazy byty bezcenną pomocą przy powojennej odbudowie miasta).

Od strony Wisty znajdują się, oddane po gruntownej restauracji, Arkady Kubickiego, które wspierały skarpę z Zamkiem nadając zarazem monumentalny kształt ogrodowej elewacji. Po powstaniu 1831 r. przekształcono je na stajnie i koszary, a potem na garaże. Arkady są oryginalną budowlą, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Przy zamku stoi Kolumna Króla Zygmunta III Wazy — najstarszy i najwyższy świecki pomnik w Warszawie. Wzniesiony w 1644 r. z inicjatywy króla Władysława IV na cześć Zygmunta III Wazy, jego ojca, który przeniósł stolicę do Warszawy. Pomnik ma 22 m wysokości, a postać króla mierzy 275 cm. Trzymana w prawej dłoni szabla symbo­lizuje jego dzielność, a krzyż w lewej — nieustanną gotowość do walki ze złem. Według legendy opusz­czenie przez króla szabli ku dołowi zwiastować będzie miastu zbliżającą się klęskę…

Stare Miasto

Stare Miasto histo­ryczne centrum i najstarsza część miasta, a jedno­cześnie salon kulturalny stolicy. Założone w XIII w. jako gród książęcy i osada otoczona murami. Podczas drugiej wojny światowej zniszczone w 90%. Dzięki doskonałej odbudowie wpisane w 1980 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Kultu­rowego i Przyrod­niczego UNESCO. Obecnie jest tętniącym gwarem miejscem spacerów, pełnym galerii, kawiarni i restauracji.

W centrum staro­miej­skiego Rynku stoi pomnik Warszawskiej Syrenki, która jako symbol miasta widnieje też w herbie Stolicy. Poza nim w Warszawie znajdują się dziesiątki innych wizerunków opiekunki miasta. Najważ­niejsze z nich to 2 kolejne pomniki usytuowane w popularnych turystycznie miejscach — jeden ustawiono na brzegu Wisły, gdzie według legendy syrena wyszła na ląd (przy moście Święto­krzyskim), drugi — nieco mniej znany ale na pewno godny uwagi — znajduje się na wiadukcie Markiewicza przy ul. Karowej.

Łazienki Królewskie

Łazienki to jeden z najpięk­niejszych zespołów pałacowo-​​ogrodowych w Europie, założony w XVII w. przez króla Polski Stanisława Augusta. Niegdyś na tym gęsto zadrze­wionym terenie był zwierzyniec — miejsce gdzie królowie urządzali polowania. Zaska­kująca nazwa Parku pochodzi od łaźni, przebu­dowanej na pałac…

Na terenie Łazienek znajduje się wiele zabyt­kowych budowli, z których najważ­niejsza to letnia rezydencja królewska — Pałac na Wyspie, gdzie odbywały się przyjęcia i wydawano słynne obiady czwartkowe. Obok Pałacu znajduje się Teatr na Wyspie.

W parku warto odszukać także Pałac Myślewicki gdzie mieszkali królewscy dworzanie, Pomarań­czarnie, Kordegardy, Biały Domek oraz wiele innych. Znajduje się tu też pomnik Fryderyka Chopina, który jest jednym z najbardziej rozpo­zna­walnych obiektów warszawskich. W okresie letnim u stóp pomnika odbywają się koncerty chopi­nowskie. Łazienki Królewskie to miejsce licznych wydarzeń o charakterze kultu­ralnym, naukowym i rozrywkowym, a także ulubione miejsce spacerów warsza­wiaków. W parku nie wolno jeździć na rolkach, desko­rolkach ani rowerach.

Wilanów

Pałac w Wilanowie to letnia rezydencja królewska Jana III Sobie­skiego, a potem Augusta II oraz najzna­ko­mitszych rodów magnackich. Nazwa rezydencji oraz całej dzielnicy wywodzi się od określenia ViIla Nova. Nazwę tę nadał swym ziemiom Sobieski zakupując je w XVII w. pod budowę pałacu. Imponująca budowla połączyła w sobie elementy dworu szlacheckiego, włoskiej willi ogrodowej i pałacu w stylu Ludwika XIV, francu­skiego Króla-​​Słońce. Jest jednym z najpięk­niejszych zabytków europej­skiego baroku i świadectwem świetności Rzeczy­po­spolitej. Warto wspomnieć, że w 1805 r. Stanisław Potocki (ówczesny właściciel Wilanowa) udostępnił publiczności swoją kolekcję dzieł sztuki zgromadzoną w pałacu w Wilanowie, tworząc w ten sposób jedno z pierwszych muzeów w Polsce.

Między pałacem, a Jeziorkiem Wilanowskim położony jest dwupo­ziomowy barokowy ogród włoski. W części południowej znajduje się roman­tyczny park w stylu angielskim.

Zespół pałacowo-​​parkowy w Wilanowie jest ważnym miejscem wydarzeń kultu­ralnych i koncertów. W miejscu dawnej ujeżdżalni pałacowej znajduje się Muzeum Plakatu. W parku znajduje się też Kościół św. Anny — wzniesiony w XVIII w., z pięknymi zabyt­kowymi dekoracjami oraz sarko­fagami właścicieli Wilanowa (których groby znajdują się w krypcie) oraz Mauzoleum Stanisława i Aleksandry Potockich — neogotycka kaplica wybudowana w XIX w. według projektu H. Marconiego.

Pałac Kultury i Nauki

Pałac Kultury i Nauki wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla polskiego”. Pomysłodawcą jego budowy był sam Józef Stalin. Pałac to najmłodszy zabytek w Warszawie ma niewiele ponad 50 lat! — Jest najbardziej charak­te­ry­styczną budowlą i najwyższym budynkiem w Warszawie (234,5 m), widocznym z każdego jej zakątka.

W Pałacu Kultury znajduje się ponad 3 tysiące pomieszczeń, a jego niekwe­stio­nowaną atrakcją jest taras widokowy na 30 piętrze, z którego można podziwiać wspaniałą panoramę stolicy. Na szczycie Pałacu Kultury znajduje się zegar odsłonięty w 2000 r. Jest to najwyżej położony zegar wieżowy na świecie, a zarazem drugi co do wielkości w Europie. Średnice każdej z czterech tarcz zegara mają po 6 metrów. Inną cieka­wostką wieży są jej niezwykli mieszkańcy — nie każdy wie, że znajduje się tu gniazdo sokoła wędrownego, który od wielu lat składa w nim jaja.

Przyle­gający do PKiN Plac Defilad służył propa­gandowym wystą­pieniom przywódców Polskiej Republiki Ludowej. W chwili powstania był on największym tego typu założeniem w Europie — obecnie planowane jest nowe zagospo­da­rowanie przestrzeni.

Muzeum Powstania Warszawskiego

Muzeum Powstania Warszaw­skiego otwarte w 60. rocznicę wybuchu, jest jednym z najliczniej odwie­dzanych miejsc stolicy. Nowoczesna ekspozycja opisuje nie tylko heroiczną walkę, ale i niezwykłą codzienność powstańców. Muzeum jest wyrazem hołdu dla Warsza­wiaków, którzy walczyli i ginęli za niepodległą Polskę i jej stolicę.

Muzeum mieści się w budynku dawnej elektrowni tramwajowej. Ekspozycja oddaje klimat tamtego czasu, stara się odtworzyć atmosferę powstańczej Warszawy, pokazać nie tylko militarne dzieje 63 dni walk, ale także życie codzienne ludności cywilnej. Jedną z licznych atrakcji Muzeum jest replika samolotu bombowego Liberator B-​​24J.

Muzeum Narodowe

Muzeum Narodowe to jedna z najważ­niejszych instytucji kultury w kraju i największe muzeum w stolicy. W siedmiu galeriach stałych prezen­towane są m.in. zabytki sztuki wczesno­chrze­ści­jańskiej, rzeźba, malarstwo tablicowe oraz złotnictwo ze wszystkich regionów związanych histo­rycznie z Polską w epoce średnio­wiecza, a także dzieła powstałe w innych ważnych centrach Europy, obrazy, rzeźby oraz rzemiosło artystyczne od średnio­wiecza do pocz. XX wieku. Niekwe­stio­nowaną atrakcją muzeum jest ogromny obraz Jana Matejki (XIX w.): „Bitwa pod Grunwaldem” o imponu­jących wymiarach: 426 x 987 cm. W Muzeum odbywają się również liczne wystawy czasowe, prezen­tujące sztukę z całego świata.

Skrzydło budynku od strony Wisły zajmuje Muzeum Wojska Polskiego, gdzie prezen­towana jest ekspozycja przed­sta­wiająca historię polskiego oręża od czasów średnio­wiecza. Na dziedzińcu przed gmachem muzeum można zobaczyć ciężki sprzęt z okresu I i II wojny światowej m.in. czołgi, działa i śmigłowce.

Ogród Zologiczny

Miejski Ogród Zoolo­giczny został założony w 1928 roku, ma powierzchnię 40 ha. Obecnie ekspo­no­wanych jest tu około 5 000 zwierząt należących do 500 gatunków. Są wśród nich zarówno zwierzęta krajowe, jak wydry, niedź­wiedzie brunatne czy bociany, ale też liczne okazy egzotyczne słonie afrykańskie, żyrafy Rothschilda, nosorożce indyjskie, gibbony, różne gatunki ptaków, gadów i tropi­kalnych ryb. Większość zwierząt można oglądać na wybiegach, a zimą — wewnątrz obiektów. Ptaki można spotkać na terenie całego ZOO — mieszkają na stawach i w wolierach, ale najwięcej z nich w ptaszarni, której częścią jest jedyna w Polsce Hala Wolnych Lotów.

Najnowszym obiektem jest nowoczesny pawilon dla małp człeko­kształtnych (otwarty we wrześniu 2008); mieszka w nim stado szympansów i dwa młode samce goryla. Można je obserwować na dużych, otoczonych wodą wybiegach zewnętrznych lub na równie dużych wybiegach wewnętrznych — przez szybę.

Wszystkie nowe pawilony są przysto­sowane dla osób niepeł­no­sprawnych. Na terenie ZOO znajduje się kilka punktów gastro­no­micznych, a także sklepiki z pamiątkami (jeden z nich, prowadzony przez Fundację Panda, mieści się w najstarszym obiekcie w ZOO — pocho­dzącej z 1928 roku „Chacie pod Strzechą”).

W centrum ZOO znajduje się przygo­towane specjalnie dla dzieci „Baśniowe ZOO”. Są tam zagrody ze zwierzętami, które można pogłaskać i poczę­stować marchewką czy jabłkiem oraz duży, nowoczesny i bezpieczny plac zabaw.

Biblioteka Uniwer­sytetu Warszawskiego

Nowoczesny gmach Biblioteki UW sktada się z dwóch budynków: frontowego (tzw. rogala) i głównego. Obie części połączone są pasażem, tzw. uliczką, przykrytą przeszklonym dachem. Zarówno część frontowa, jak i kondy­gnacja podziemna wynaj­mowane są insty­tucjom komer­cyjnym. Właściwy budynek Biblioteki, którego wejście zwieńczone jest ogromną rozwartą księgą z napisem HINC OMNIA, składa się z czterech kondy­gnacji — dla użytkowników udostępniony jest parter.

Największą atrakcją BUW-​​u jest ogród na dachu budynku, który rozciąga się na powierzchni ponad 1 hektara. Jest on jednym z największych i najpięk­niejszych ogrodów dachowych w Europie. Ogród uniwer­sytecki jest ogólnie dostępny (choć ogrodzony i zamykany) i stanowi doskonałe miejsce wypoczynku nie tylko dla studentów czy pracowników naukowych, ale także warsza­wiaków niezwią­zanych z Uniwer­sytetem. Ogród składa się z dwóch części: górnej (o powierzchni 2000 m2) i dolnej (o powierzchni 15 000 m2), połączonych strumieniem z kaskadowo spływającą wodą. Można w nim podziwiać różnorodne gatunki i odmiany roślin, posadzone w trzech odmiennie skompo­no­wanych częściach.

Z mostków i tarasu widokowego można podziwiać panoramę Warszawy, Most Święto­krzyski i Wisłę. Odwie­dzający ogrody mogą też przez specjalne okna lub szklany dach zajrzeć z góry do wnętrza Biblioteki.

Ulica Ząbkowska i Koneser

Praga przez stulecia była samodzielnym miastem, przyłą­czonym formalnie do Warszawy dopiero u schyłku XVIII w. Przez lata drugo­rzędna część miasta, ocalała od zniszczeń wojennych, jest dziś fascy­nującą dzielnicą, którą artyści wybierają na atelier, galerie oraz alter­natywne teatry.Powstały tu modne kluby, obiekty postin­du­strialne zamieniono w centra kultury, kina, galerie i puby. Z drugiej strony to właśnie na Pradze spotkamy wiele ulic, które w całości zachowały dawną zabudowę, odnaj­dziemy dawne latarnie i przed­wojenne bruki.

Jedną z głównych ulic starej Pragi jest ulica Ząbkowska, która dla wielu jest „praską starówką”. Przy tej ulicy znajduje się jedna z niekwe­stio­no­wanych atrakcji miasta — Koneser. Kompleks budynków z czerwonej cegły z końca XIX w., który przez ponad sto lat mieścił fabrykę alkoholu, jest jednym z najcen­niejszych przykładów archi­tektury przemy­słowej. Obecnie Koneser jest również nowoczesnym centrum kulturalnym.

Szlak wodny Dunajca

Szlak wodny Dunajca

Dunajec

Rzeka o dł. 247 km, pow. dorzecza 6804 km8, średnim spadku 2%o, powstaje z połączenia Białego i Czarnego Dunajca, które mają źródła w Tatrzańskim Parku Narodowym. Całość biegu Dunajca można podzielić na 3 odcinki, różniące się spadkiem i rzeźbą terenu. Bieg górny od źródeł do Kamienicy Gorcowej liczy 122,2 km, a średni spadek na tym odcinku wynosi 10,1%o. Bieg środkowy od Kamienicy Gorcowej do ujścia Łososiny to odcinek dł. 62,3 km, a średni spadek wynosi tam 2,2 %«. Bieg dolny od ujścia Łososiny do ujścia Dunajca do Wisły to pozostałe 72,5 km; średni spadek na tym odcinku wynosi 0,87 V. Dorzecze Dunajca rozciąga się na terytorium Polski i Czecho-​​Słowacji. W Cze-​​cho-​​Słowacji leży część górnego dorzecza (fragment dorzecza górnej Białki Tatrzańskiej i Zamagurze Spiskie) oraz dorzecza górnego Popradu. Polska część dorzecza Dunajca rozciąga się na obszarze woj. nowosą­deckiego i niewielkim skrawkiem wkracza na obszar woj. tarnow­skiego (dopływ Biała Tarnowska w rejonie źródeł i średniego biegu). Z wielu dopływów Dunajca dostępne dla kajakarzy to: Białka Tatrzańska i Poprad oraz Kamienica, Łososina i Biała przy wysokim stanie wód.

Szlak kajakowy dł. 202 km prowadzi od Nowego Targu do Ujścia Jezuickiego. Na przebycie całej trasy należy przeznaczyć 6 – 9 dni. Najcie­kawsze dla wodniaków są nastę­pujące odcinki rzeki: w Pieninach, od Sromowiec Wyżnych do Szczawnicy, dł. 17 km, od Kłodnego do Łącka dł. 15 km oraz Jez. Rożnowskie dł. 22 km (przy pełnym zbiorniku). Spływ Dunajcem należy do najpięk­niejszych w Polsce i jest znany w Europie. Piękno otacza­jącego krajobrazu, urozmaicony charakter wody, zróżni­cowanie skali trudności, łatwy dostęp (z wyjątkiem Pienin), duża liczba zabytków przyrody i kultury oraz czysta woda i powietrze sprawiają, że Dunajec gości corocznie kilkaset tysięcy turystów, spływa­jących łodziami flisackimi (dłubankami) z Kątów do Szczawnicy oraz kajakarzy.

Wg między­na­rodowej skali trudności Dunajec zaliczany jest na odcinku od źródeł do Nowego Targu wraz Białką Tatrzańską do klasy WW III, od Nowego Targu do Nowego Sącza wraz z Popradem do klasy WW II, pozostała część do klasy WW I. Odcinek od Nowego Targu do mostu Huba jest trudny z uwagi na płytkie koryto. Kajakarze rozpo­czy­nający spływ w Nowym Targu winni być przygo­towani do przewożenia kajaków i bagażu drogą lądową od mostu pod Hubą (km 184) do wodowania na przystani flisackiej we wsi Kąty (km 168). Odcinek ten został zamknięty dla kajakarzy z powodu budowy Zbiornika Czorsz­tyń­skiego. W Pieninach głębokie koryto skalne ujęte jest w naturalne „bulwary” skał wapiennych; woda płynie wartko, występują zawirowania i cofki, zwłaszcza przy wysokim stanie wody. Od Niedzicy do Szczawnicy Dunajec jest rzeką graniczną. Następny odcinek: Szczawnica — Gołkowice, jest bardzo urozmaicony z uwagi na zmienną głębokość wody i gęsto rozsiane w korycie skały. Woda na ogół głęboka, płynie szybko; występuje wiele naturalnych przeszkód. Między Gołko­wicami i Nowym Sączem szlak jest dość trudny i miejscami niebez­pieczny w związku z eksplo­atacją kruszywa, powodującą zmiany koryta, powstawanie przemiałów, głębin i wstecznych prądów. Na tym odcinku, poniżej ujścia Popradu, jest jedno przeno­szenie kajaków. Jeziora — Rożnowskie i Czchowskle stanowią urozma­icenie spływu Na Jez. Rożnowskim przy silnym wietrze pd. lub zach. należy płynąć blisko brzegu z uwagi na dużą falę. Przy zaporze rożnowskiej przewozimy kajaki prawą stroną (odległość 600 m), przy zaporze czchowskiej lewą stroną (odległość 300 m). Odcinek od zapory czchowskiej do Zakliczyna ma nieliczne przeszkody, lecz dużą liczbę sztorcówek. Woda głęboka, lecz bezpieczna. Pozostała część szlaku ma charakter nizinny i nie nastręcza poważ­niejszych trudności. Przeno­szenie kajaka na wysokości Tarnowa.

Propo­nowane etapy spływu kajakowego Dunajcem: Nowy Targ, stadion lodowy — Most Huba (16 km); Kąty — Sromowce Niżne, obok restauracji (6,5 km); Sromowce Niżne — Krościenko n. Dunajcem poniżej mostu (13,5 km); Krościenko n. Dunajcem — Łącko, obok przewozu (18,5 km); Łącko — Nowy Sącz, przed mostem kolejowym (25 km); Nowy Sącz — Gródek n. Dunajcem, pole biwakowe (20,5 km); Gródek n. Dunajcem — Czchów, za zaporą (18 km); Czchów — Tarnów, przed jazem (34 km); Tarnów — Ujście Jezuickie (35,5 km).

Uwaga! Biwakowanie dozwolone jest tylko na polach biwakowych oraz w miejscach uzgod­nionych z właści­cielami terenu.

Wzdłuż szlaku wodnego Dunajca turysta spotyka wiele intere­su­jących zabytków kultury przyrody.

Powyżej Nowego Targu znajduje się torfowisko wysokie „Bór na Czerwonem”, ścisły rezerwat torfo­wi­skowym granicach miasta, ok. 2,5 km na pd. od centrum, na prawym brzegu Białego Dunajca. Torfowisko z roślin­nością reliktową i stano­wiskiem kosodrzewiny; wskutek obniżenia poziomu wód gruntowych zarasta sosną, tracąc charakter naturalny. Naprzeciw Czorsztyna rezerwat „Zielone Skałki”, z reliktową roślin­nością skał osadowych; Pieniński Park Narodowy.

Do ciekawych turystycznie i krajo­znawczo miejscowości położonych wzdłuż szlaku Dunajca lub w jego pobliżu zaliczyć można miejscowości:

Ludźmierz

wieś w woj. nowosą­deckim, położona nad Czarnym Dunajcem, ok. 2 000 mieszk.; wieś letniskowa. Najstarsza osada na Podhalu; 1234 osadzenie cystersów; miejsce urodzenia (1865) pisarza Kazimierza Przerwy-​​Tetmajera. Zabytki: kościół par. z 1869 – 77, w nim posąg Matki Boskiej z XV w., otoczony kultem religijnym; domy z XIX w.

Nowy Targ

miasto w woj. nowosą­deckim u zbiegu Białego’ Czarnego Dunajca, u podnóża Gorców, ok. 27 500 mieszk., ośrodek przem. i kult. Podhala. Zabytki: kościół par. św. Katarzyny, gotycko-​​barokowy z XIV w., przebu­dowany w XVII i XVIII w.; drewniany kościółek cmentarny św. Anny z XV w., przebu­dowany; d. zajazd z 2 poł. XVIII w,; 3 młyny wodne z XIX w.; domy z 2 pol. XIX w.; na Buflaku zespół zabudowań gosp. z poł. XIX w. Muzeum Regionalne PTTK. Pomnik W. Orkana. Ośrodek wytwór­czości i sztuki ludowej.

Łopuszna

wieś w woj. nowosą­deckim położona nad Lopuszanką (lewy dopływ Dunajca) i na tarasach Dunajca, ok. 1 500 mieszk. Wieś letniskowa. Założona w XIV w. Zabytki: drewniany kościół par. z pocz, XVI w., przebu­dowany w XX w., w nim tryptyk gotycki z ok. 1460 r.; drewniany dwór Tetmajerów z końca XVIII w., oficyna; resztki parku i altany-​​lamusa.

Harklowa

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Dunajcem, ok. 500 mieszk. Wieś letniskowa, pierwsze wzmianki z 1355 r.; miejsce urodzenia (1861) malarza W. Przerwy-​​Tetmajera. Zabytki: drewniany kościół par., późno­gotycki z przeł. XV i XVI w. z wieżą, przebu­dowany w 2 poł. XIX w., w nim polichromia późno­gotycka z ok. 1500 r., ogrodzenie z dwiema bramkami z XV/​([ w.; pozostałości zabudowań dworskich, brama wjazdowa z XVII w.f barokowy lamus z pocz. XVII w.

Dębno

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Dunajcem, powyżej ujścia Białki, ok. 700 mieszk. Wzmian­kowana już w Xlii w. Zabytki: drewniany kościół modrzewiowy św. Michała Archanioła z 2 poł. XV w., jeden z cenniejszych zabytków budow­nictwa drewnianego w Europie;wewnątrz, na ścianach, stropach i sprzętach polichromia z ok. 1500 r. (motywy geome­tryczne, roślinne i figuralne), tryptyk późno­gotycki, rzeźby gotyckie i późno­go­tyckie. We wsi zabudowania w układzie czworo­bocznym, tzw. okoły.

Frydman

wieś w woj. nowosą­deckim. Zabytki: kościół z przeł. XIII i XIV w., w nawie wczesno­gotycki portal wieża z attyką, 8-​​boczna kaplica z 1764 r.; dwór obronny z pocz. XVI w., obok dwupo­ziomowa piwnica dł. 600 m, dawne składy wina.

Czorsztyn

wieś w woj. nowosą­deckim nad Dunajcem, powyżej przełomu pieniń­skiego, ok. 350 mieszk. Ośrodek turystyczno-​​wypoczynkowy* Stąd wycieczki piesze na Lubań (1211 m), Trzy Korony (982 m) na zamek czorsz­tyński i niedzicki, na przełęcz Snożka. Teren budowy zapory wodnej na Dunajcu. W XIII w. gródek ziemno­wałowy, umocniony przez Kazimierza Wielkiego: starostwo Zawiszy Czarnego. Na wzgórzu skalnym (rez. przyrody) malowniczo położone ruiny gotyckiego zamku z XIV w. fundacji Kazimierza Wielkiego; kaplica z przeł. XVIII i XIX w.; dwór z XIX w. Wieś zamieszkują górate wschodniopodhafańscy.

Niedzica

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Dunajcem, w pobliżu ujścia rz, Niedzicy, ok. 1600 mieszk. Wieś o walorach letni­skowych i dużym znaczeniu turystycznym. Na skalistym wzgórzu (566 m) zamek składający się z gotyckiego zamku górnego (obecnie muzeum wnętrz i historii regionu spiskiego) oraz renesan­sowego zamku dolnego (Dom Pracy Twórczej Stowa­rzy­szenia Historyków Sztuki). Wodospad Rówienkowy Spad, legendarny Dąb Palocsayów. W I. 1320 – 30 landgrafowie spiscy z rodu Berzewiccy, kolonizując dolinę Dunajca, zbudowali przy trakcie handlowym między Węgrami a Polską zamek zw. Dunajecz. Z rąk węgierskich zamek przeszedł czasowo w XVI w, do rąk polskich, następnie we władanie rodziny Palocsayów Salomonów; kilka­krotnie obiegany i rozbu­dowany w okresie wewnętrznych sporów węgierskich. We wsi gotycki kościół par. z pocz. XV w., przebu­dowany w stylu barokowym w XVIII w., w kościele zachowały się fragmenty cennego tryptyku gotyckiego z ok. 1450 – 60 r.

Pieniński Park Narodowy

założony w 1932 r.formalnie utworzony w 1954 r., pow. 2421 ha, z czego pod ochroną ścisłą znajduje się 587 ha (głównie wsch. partie Pienin). Jest osobli­wością przyrodniczą i krajo­brazową w skałi europejskiej. Rozciąga się na wysokości od ok. 420 do 982 m n.p.m., obejmuje środkową część Pienin, zbudo­wanych z utworów wapiennych i piaskowcowo-​​fupkowych. Obszar silnie zróżni­cowany geolo­gicznie, posiada swoistą rzeźbę (urwiska, skałki, wąwozy), odznacza się dużą zmien­nością warunków mikro­kli­ma­tycznych. Pasmo Pienin przecina niezwykle malownicza przełomowa dolina Dunajca, dł. 9 km. Góry pokrywa las bukowo-​​jodłowy i świerkowo-​​jodłowy, zachowały się także fragmenty lasu jaworowego; charak­te­ry­styczne są kwieciste łąki, reliktowe stanowiska sosny zwyczajnej; wiele gatunków roślin rzadkich. Żyją tu rysie, żbiki oraz rzadkie gatunki ptaków. Stanowisko pafeobo­ta­niczne (flora kopalna). W obrębie Pieniń­skiego Parku Narodowego ruiny pieniń­skiego zamku książęcego, zw. zameczkiem bł. Kingi, położone na niedo­stępnym, skalistym, pn. zboczu Góry Zamkowej, na wys. 700 m n.p.m., między Trzema Koronami a Sokolicą. Prawdo­po­dobnie w I. 1257 – 87 został wzniesiony zamek służący jako miejsce schro­nienia w czasie najazdów nieprzy­ja­cielskich. Tradycja łączy ten zamek z księżną Kingą, która ziemie te otrzymała w 1257 r. Zamek przypusz­czalnie uległ znisz­czeniu w XV w. i pozostał do dziś malowniczą ruiną.

Szczawnica

miasto w woj. nowosą­deckim, nad Grajcarkiem (prawy dopływ Dunajca), ok. 10 000 mieszk. Znane uzdrowisko, które założył w 1828 r. J. Szalay, a spopu­la­ryzował w poł. XIX w. J. Dietl. Występują tu źródła wód mineralnych typu szczaw wodorowęglanowo-​​solankowych. Oprócz tego Szczawnica jest ośrodkiem wczasowym i turystycznym o wybitnych walorach klima­tycznych i krajobrazowych.

Krościenko n. Dunajcem

ośrodek turystyczno-​​wypoczynkowy, punkt wyjściowy wycieczek pieszych w Pieniny, siedziba dyrekcji Pieniń­skiego Parku Narodowego oraz Muzeum Pieniń­skiego Parku Narodowego. W XIX w. rozwój funkcji uzdro­wi­skowych dzięki walorom krajo­brazowym i klima­tycznym oraz wystę­powaniu wód mineralnych typu szczaw na tzw. Zawodziu. Zabytki: kościół par. Wszystkich Świętych (prezbi­terium gotyckie z 1 poł. XIV w., nawa z 1546 r., przebudowa późno­ba­rokowa w 2 poł. X\ffJ w.); wewnątrz polichromia gotycka (XIV w.), póżno­gotycka (koniec XV w.) i renesansowa (1583); kaplica św. Rocha (XVIII w.); dworek i stodoła z zespołu d. folwarku (1 pol. XIX w.); drewniana zabudowa rynku z 2 poł. XIX w.

Kłodne nad Dunajcem

częściowy rezerwat krajo­brazowy w przełomowym odcinku Dunajca, z fragmentami naturalnego lasu bukowego typu karpackiego.

Tylmanowa

wieś w woj. nowosą­deckim, w dolinie Dunajca, ok. 2 500 mieszk., popularne letnisko o dużych walorach klima­tycznych, ośrodek turystyki, Zabytki: dwór klasy­cy­styczny z 1840 r. (drewniany kościół parafialny z 1756 r.

Łącko

wieś w woj. nowosą­deckim, przy ujściu Czarnej Wody do Dunajca, ok. 2 300 mieszk. Łącko stanowi ośrodek odrębnej grupy górali łąckich; wieś letniskowa i ośrodek sadow­nictwa. Zabytki: kościół z 1748 r. i drewniana kaplica cmentarna z XIX w. Ośrodek wytwór­czości sztuki ludowej.

Maszkowice

wieś w woj. nowosą­deckim w dolnej części doliny pot. Słomka, lewego dopływu Dunajca, ok. 600 mieszk. Na wzgórzu zw. Zamczysko nad doliną Dunajca ślady grodziska z IX — XIII w., będącego w pierwszych wiekach państwa polskiego ośrodkiem kaszte­lańskim ziemi sądeckiej.

Podegrodzie

wieś w woj. nowosą­deckim, na lewym brzegu Dunajca, na pd. Zach. od Nowego Sącza, ok. 1500 mieszk., ośrodek grupy etnicznej Lachów Sądeckich, Lachów Podegrodzkich, szczy­cących się bogatymi strojami i uzdol­nieniami artystycznymi. Miejscowość znana już w XII w. Zabytki: kościół z 1822 r., we wnętrzu 2 posągi renesansowe z przel. XVI i XVII w., w kaplicy św. Anny z 1631 r. posąg Matki Boskiej z Dzieciątkiem z ok. 1420 r.; 3 kapliczki z przeł. XVIII i XIX w.; drewniane spichlerze z XIX w.
Znajduje się tu grupa stanowisk arche­olo­gicznych: 1) w pn. części Podegrodzia, na wznie­sieniu zw. Zamczysko, osada obronna czworo­boczna z pocz. epoki żelaza (ok. 650 – 550 p.n.e); 2) w centrum wsi na wysokim wznie­sieniu o stromych zboczach grodzisko w kształcie trójkątnym, tzw. Grobla, obwie­dzione watem obronnym, użytkowane na pocz. epoki żelaza i później w X — XII w.

Stary Sącz

miasto w woj. nowosą­deckim, nad Popradem, w pobliżu ujścia do Dunajca, ok. 7 300 mieszk., ośrodek przemysłu mat. budow­lanych, przemysłu skórzanego, spożywczego. Zabytki: zespól klasztorny Klarysek fundacji bł. Kingi: gotycki kościół Świętej Trójcy konse­krowany w 1332 r., przebudowa wczesno-​​barokowa, wyposażenie barokowe, m.in. ambona z 1671 r. oraz ołtarze stiukowe z 1696 r. (B. Fontana), gotycka kaplica bł. Kingi, przebu­dowana w 2 pol. XVII w., wystrój z XVII — XVIII w., rzeźby i obrazy, m.in. gotycki skarbiec; budynek klasztorny z krużgankami, późno­re­ne­sansowy, sgraffita, przebu­dowany; obwarowania średnio­wieczne, nadbudowa z dodatkiem baszty i wjazdowej wieży zegarowej późno-​​renesansowej; kościół cmentarny Św. Rocha z 1643 – 44; d. kościół i klasztor Franciszkanów, fundowany ok. 1280 r.. gruntownie przebu­dowany w XVII, XVIII i XIX w.; dom Kapelana z 1605 r., przebu­dowany ok. poł. XIX w.; 3 kaplice z XVII w.; domy barokowe z 2 pol. XVIII i pocz. XIX w.

Nowy Sącz

miasto wojewódzkie u ujścia Kamienicy do Dunajca, ok. 63 000 mieszk. Ośrodek turystyczny Ziemi Sądeckiej, ośrodek przemysłowy, węzeł kolejowy i drogowy. Zabytki: zabytkowy układ urbani­styczny starego miasta; kościół Narodzenia NMP (ob. ewangelicki) z 2 poł. XIV w. i pozostałość klasztoru pofran­cisz­kań­skiego; kościół Św. Ducha i klasztor ponor­ber­tański (ob. jezuitów) z pocz. XV w. (przebu­dowany 1611, odnowiony 1746 i 1938); gotycki kościół par. (d. kolegiacki) św. Małgorzaty, fundacji Z. Oleśnickiego z 1446 r. (przebu­dowany w XVIII i na pocz. XIX w.) ostatnio regoty­zowany, ołtarze renesansowe z pocz. XVI w., cenny obraz Veraicon: dom kanoniczny, tzw. Gotycki, z portalem późno­gotycki m z 1105 r., ob. Muzeum Okręgowe (zbiory wielo­te­ma­tyczne); fragmenty murów obronnych z XIV w.: ruiny zamku (XIV, XVII w.) z odbudowaną Basztą Kowalską; zabytkowe domy w Rynku i przy uf. Jagiel­lońskiej z XVII — XIX w.; barokowa kamienica przy ul. Francisz­kańskiej z XVII w.; kaplica tzw. Szwedzka z 1771 r. W dzielnicy Fałkowa Sądecki Parki Etnogra­ficzny. Bialo­wodzka Góra, rez. leśny, zespół dębów i buczyny karpackiej, roślinność naskalna. Na szczycie góry resztki średnio­wiecznego zamku.

Tęgoborze

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Jez. Rożnowskim. W XVI-​​XVII w. ośrodek arianizmu. Zabytkowy klasy­cy­styczny, murowany, parterowy pałac z pocz. XIX w. Ośrodek sportów wodnych, przystań kajakowa.

Just

wieś w woj. nowosą­deckim nad Jez. Rożnowskim. Zabytki: drewniany kościół z ok. 1400 r. na miejscu legen­darnej pustelni św. Justa (zm. 1007); zabytkowe lipy.

Tabaszowa

wieś w woj, nowosą­deckim, nad Jez. Rożnowskim. Zabytkowy drewniany kościół z 1753 r. przeniesiony ze wsi Tęgoborze.

Zbyszyce

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Jez. Rożnowskim. Zabytki: klasy­cy­styczny dwór z przeł. XVIII i XIX w.; gotycki kościół sprzed 1447 r.t w latach 1565 – 97 zbór ariański. gotyckie sklepienie prezbi­terium, renesansowa polichromia z przeł. XVI i XVII w., późno­go­tyckie stalle z pocz. XVI w.

Gródek n. Dunajcem

znane wczasowisko i Ośrodek sportów wodnych nad najpięk­niejszą częścią Jez. Rożnow­skiego. Na wyspie Grodzisko resztki zamku straż­niczego z pocz. XIV w., znisz­czonego w f. 1390 – 1410.

Rożnów

wieś w woj. nowosą­deckim, nad Dunajcem, w pobliżu Rożnow­skiego Zbiornika Wodnego, ok. 2 000 mieszk., elektrownia wodna. W miejscowości, zw. dawniej Łazy, istniała strażnica, należąca do rodu Gryfitów; w XIV w. przeszła w ręce Rożenów, którzy zbudowali tu murowany zamek (stąd nazwa wsi); na przeł. XIV i XV w. Rożnów należał do Zawiszy Czarnego z Garbowa, w XVI w. należał częściowo do Tarnowskich, którzy wznieśli u stóp Łaziska jeden z pierwszych w Polsce zamków warownych o nowatorskich forty­fi­kacjach. W latach między­wo­jennych w przełomowym odcinku doliny Dunajca k. Rożnowa rozpoczęto budowę zapory wodnej na Dunajcu. Na wznie­sieniu Łazisko ruiny gotyckiego zamku Rożenów i Zawiszy Czarnego sprzed 1370 r., od XVII w. w ruinie. U stóp Łaziska, w centrum wsi, pozostałości renesansowej warowni Tarnowskich z 1 poł. XVI w., zachowane: mur tarczowy z beluardą i bramą wjazdową, ślady (osy; odlewnia armat i dzwonów (ludwi­sarnia) z XVI w., drewniany kościółek par., barokowy z 1661 r., we wnętrzu resztki polichromii z XVII w., renesansowa kropielnica; dzwonnica z poł. XIX w., dzwon z 1661 r.. klasy­cy­styczny dwór z pocz. XIX w., otoczony parkiem; figura przydrożna z poł. XVIII w., kapliczka z przel. XVIII i XIX w. Nad Jez. Rożnowskim ośrodki turystyczno-​​wypoczynkowe i sportów wodnych.

Rożnowski Zbiornik Wodny

Jezioro Rożnowskie, zbiornik retencyjny na Dunajcu, utworzony w 1941 r. przez spiętrzenie środkowego Dunajca zaporą betonową (budowę rozpoczęto w okresie między­wo­jennym); pow. 1780 ha. dl. 22 km.szer. do 1,2 km, maks. głęb. 31 m, pojemność całkowita 184 min m3, pojemność użytkowa 139 min m3, wys. zwier­ciadła wody — 270 m n.p.m., wykorzy­stywany do celów energe­tycznych, rekre­acyjnych i ochrony przeciw­po­wo­dziowej; przy zbiorniku elektrownia wodna o mocy 50 MW; zbiornik ma duże walory krajo­znawcze i turystyczne, ze względu na rozwiniętą linię brzegową i lasy; nad zbior­nikiem liczne ośrodki wypoczynkowe i sportowe, skoncen­trowane głównie w pn. wsch. części.

Tropie

wieś w woj. nowosą­deckim, w dolinie Dunajca, na prawym brzegu zaporowego Jez. Czchow­skiego, przy drodze Nowy Sącz — Brzesko, 660 mieszk., prom przez Jez. Czchowskie. Miejscowość związana z legen­darnym krzewi­cielem chrze­ści­jaństwa na Ziemi Sądeckiej i Podhalu — Andrzejem Świeradem oraz Benedyktem. Kościół par. św. Andrzeja i Benedykta Pustelnika z 1260 r., rozbu­dowany w 1347 i przed 1620 r.; kostnica i fragmenty d. ogrodzenia z XIV w., przebu­dowany w XVIII w.; w wąwozie k. Tropią kaplica św. Andrzeja świerada częściowo wykuta w skale, częściowo murowana z XVIII w. Muzeum Parafialne (Filia Muzeum Diece­zjalnego w Tarnowie).

Czchów

wieś w woj. tarnowskim, nad Dunajcem, poniżej Czchow­skiego Zbiornika Wodnego, ok. 1600 mieszk., ośrodek turystyki, elektrownia wodna przy zaporze na Dunajcu. Czchów powstał przy dawnym szlaku handlowym wiodącym doliną Dunajca na Węgry. Zabytki: zespól urbani­styczny z czworo­bocznym rynkiem, w rynku zespół domów drewnianych z XVIII i XIX w., z podcieniami; parafialny kościółek gotycki Narodzenia NMP (1346, 1430), wewnątrz polichromia z XIV w.; gotycka chrzcielnica, renesansowe nagrobki; na wzgórzu ruiny baszty zamkowej z XIII w.; kościół cmentarny św. Anny z XVII w. Przy zaporze na Dunajcu ośrodek sportów wodnych.

Czchowski Zbiornik Wodny

Jezioro Czchowskie, zbiornik retencyjny na Dunajcu. Na pd. od Czchowa w woj. tarnowskim i nowosą­deckim utworzony w 1949 r przez spiętrzenie środkowego Dunajca zaporą ziemną, pow. 346 ha, dł. 9 km, szer. do 1 km, maks. głęb. 5 m, pojemność całkowita 12 min m3, pojemność użytkowa 6 min m3.

Melsztyn

wieś w woj. tarnowskim. Ruiny zamku rycer­skiego na górze nad doliną Dunajca, na jego lewym brzegu. Pierwotny zamek murowany wzniósł w I. 1340 – 52 Spycimir, kasztelan krakowski. Wielo­krotnie przebu­do­wywany, był do 1511 r. siedzibą możno­władczej rodziny Melsz­tyńskich, później własnością Jordanów, w 1601 r. Tarłów, w 1744 r. Lancko­rońskich. W 1771 r. zajęty przez konfe­deratów barskich, zdobyty przez wojska rosyjskie, uległ zniszczeniu.

Zakliczyn

wieś w woj. tarnowskim, położona między Dunajcem a jego dopływem Paleśnianką, ok. 1000 mieszk. Pierwotna nazwa Opatkowice, własność benedyktynów; w XVI w. siedziba arian (drukarnia). Prawa miejskie w 1.1558−1934. Kościół par. św. Idziego, późno­ba­rokowy (1739−68), z kaplicą Lancko­rońskich (XVI — XVII w.) i jednolitym rokokowym wyposa­żeniem wnętrza; barokowy kościół Matki Boskiej Anielskiej z 1641 – 50 i klasztor Reformatów z XVII w., rozbu­dowany w 2 poł. XIX w.; drewniane domy podcieniowe z XVIII i XIX w.; ratusz z pocz. XIX w.; figury z XVII i XVIII w.; kapliczki przydrożne z XIX w. Na pn. zach. od Zakliczyna ruiny zamku Melsztyn.

Wojnicz

wieś w woj. tarnowskim u wylotu doliny Dunajca na Nizinę Nadwi­ślańską, ok. 2 000 mieszk. Osada targowa i wczesno­śre­dnio­wieczny gród kaszte­lański. Zabytki: gotycki kościół par. św. Wawrzyńca z XV w., przebu­dowany w 1754 r., rozbu­dowany w XX w., bogate wyposażenie i wystrój wnętrza (m.in. rokokowa polichromia z 1767 r.); drewniany kościół cmentarny św. Leonarda z XVII w., przebu­dowany; kapliczka z 1 poł. XIX w. i figury przydrożne z XIX w.; zachowane tzw. Wały Kaszte­lańskie z XV w.; dwór z 2 poł. XIX w. w parku; liczne domy drewniane i murowane z 1 poł. XIX w.

Zbyli­towska Góra

wieś w woj. tarnowskim, położona ponad doliną Dunajca, na pd. zach. od Tarnowa, ok. 1500 mieszk. W XVI w. działalność arian, w czasie okupacji hitle­rowskiej w lasku „Buczyna” Niemcy zamor­dowali ok. 8 000 osób; na miejscu egzekucji pomnik– mauzoleum ofiar. Kościół par. z 1464 r., kilka­krotnie przebu­do­wywany w XVI-​​XIX w.; w parku dwór i oranżeria klasy­cy­styczne z 1 poł. XIX w.

Żabno

miasto w woj. tarnowskim, nad Dunajcem, ok. 3 300 mieszk. Zabytki: kościół par. z 1663 r., odbudowany w 1799 r.: portal barokowy z XVII w.; w rynku figura św. Floriana z XIX w.

Kraina Lessowych Wąwozów

Kraina Lessowych Wąwozów

Kraina Lessowych Wąwozów jest jednym z najbardziej intere­su­jących regionów turystycznych Województwa Lubel­skiego — sieć wąwozów lessowych, Małopolski Przełom Wisły, naturalna bujna roślinność tworzą niepo­wta­rzalną aurę tego regionu. Wiele cennych przyrodniczo obszarów na tym terenie zostało objętych ochroną prawną w formie rezerwatów, parków krajo­bra­zowych, obszarów chronionego krajobrazu. Wspaniałe pejzaże, unikalne zabytki, ciekawa archi­tektura, nowoczesne spa, walory uzdro­wiskowe, wody termalne, smakowita oferta kulinarna wszystko to jest podstawą do budowania ciekawych ofert dla turystów z każdej grupy wiekowej i o różnych zainte­re­so­waniach. Każda z ośmiu gmin Krainy Lessowych Wąwozów ma do zaofe­rowania szereg niepo­wta­rzalnych atrakcji i możliwości korzy­stania z bogatej oferty kultu­ralnej — unikalnych imprez związanych z tradycjami regionu. Wspaniała kuchnia lokalna, możliwość aktywnego wypoczynku i gościnność miesz­kańców sprawiają, że warto tu się zatrzymać i poczuć choć przez chwilę magię tego miejsca.

Szlak gmin „Krainy Lessowych Wąwozów”

Na podstawie już istnie­jących i projek­to­wanych szlaków rowerowych opracowana została trasa integrująca gminy Krainy Lessowych Wąwozów o długości 126,5 km. Prowadzi najcie­kawszymi krajo­brazowo terenami Płaskowyżu Nałęczow­skiego, Kazimier­skiego Parku Krajo­bra­zowego, przełomowym odcinkiem Doliny Wisły i Chodelskim Obszarem Chronionego Krajobrazu.Trasa gwarantuje przemiesz­czanie się turystów pomiędzy poszcze­gólnymi gminami Krainy Lessowych Wąwozów, daje możliwość zwiedzenia największych atrakcji przyrod­niczych i kultu­rowych regionu. Uwzględnia także przeprawę promowana Wiśle. Z jednej strony stwarza szanse odpoczynku na łonie przyrody — nad wodą czy w parku, a z drugiej zwiedzenia największych miast krainy — Puław, Kazimierza Dolnego, Nałęczowa czy Opola Lubelskiego.

Gmina Nałęczów

Położona jest w powiecie puławskim, na obszarze lessowego Płaskowyżu Nałęczow­skiego, w dolinie rzek Bystrej i Bochot­ni­czanki, malowniczo meandru­jących wśród łąk i wzniesień, porośniętych bujną roślin­nością, poroz­ci­nanych gęstą siecią wąwozów. Nałęczów, znany kurort o ponad dwustu­letnich tradycjach, jest niezwykle atrak­cyjnym miejscem wypoczynku, regeneracji organizmu, leczenia chorób serca i innych schorzeń cywili­zacjach. Unikalny mikro­klimat, walory krajo­brazowe, źródła mineralne oraz dobrze przygo­towana baza leczniczo-​​wczasowa, łącząca tradycje z najnowszymi osiągnięciami medycznymi sprawia, że można tu odzyskać siły i zdrowie. Miasteczko może poszczycić się bogatą historią, związaną z pobytem i działal­nością wielu znanych osobi­stości. Najcen­niejszym zabytkiem jest Pałac Małachowskich — zbudowany w latach 1771 – 1775 przez Stanisława Małachow­skiego herbu Nałęcz wg projektu Ferdynanda Naxa. Na piętrze — sala balowa z barokowo-​​klasycystyczną dekoracją stiukową, na parterze — jedyne w Polsce Muzeum Bolesława Prusa — najwier­niejszego kuracjusza i kronikarza nałęczow­skiego zdroju (autor bywał tu corocznie w latach 1882 – 1910). Sercem Nałęczowa jest urzekający zielenią i zachę­cający do spacerów Park Zdrojowy, przepro­jek­towany w XIX wieku przez Waleriana Kronenberga. W jego centralnej części urokliwy staw z Wyspa Miłości, a w pobliżu dawny budynek Zakładu Hydropatii (obecnie Sanatorium Książę Józef), Pijalnia Wód i Palmiamia oraz najczęściej odwiedzany obiekt Atrium — SPA, a także Stare Łazienki, Domek Grecki, Willa Angielska (inaczej Dom Gotycki). Na tle nowoczesnych Term Pałacowych figura Chrystusa z 1905 roku, ufundowana przez wdzięczną za uzdro­wienie kuracjuszkę. Przy głównych ulicach: Lipowej, Armatnia Góra — zabytkowa zabudowa willowa z przełomu XIX i XX wieku — wille w stylu szwaj­carskimi (Podgórze, Oktawia), włoskim: (Ukraina, Raj, Pod Matką Boską) oraz obiekty w stylu zakopiańskim: (Chata Stefana Żeromskiego projektu Jana Koszczyc-​​Witkiewicza — obecnie muzeum pisarza, kaplica (kościół rektoralny) pw. św. Karola Boromeusza, murowana Ochronka (dzieło JKW), Dom Ludowy. Na wzgórzu, z daleka widoczny kościół pw. Jana Chrzciciela — z XVIII wieku oraz cmentarz, miejsce wiecznego spoczynku lekarzy — „wskrze­sicieli uzdrowiska” i wielu innych znanych osobi­stości (m.in. Michała Elwiro Andriollego, Ewy Szelburg-​​Zarembiny). Przy drodze do Lublina — Antopol, dawny folwark należący do Antoniego Małachow­skiego. Dwór, otoczony parkiem, w XIX wieku był własnością rodziny Śliwińskich, w okresie między­wo­jennym bywał tu marszałek Rydz-​​Śmigły. Warto także odwiedzić Czesławice, dawny majątek rodziny Wernickich i Lilpopów. W pałacu, zbudowanym ok. 1750 r. wg projektu Leonarda Marconiego, otoczonym parkiem z rybnymi stawami, częstym gościem był Henryk Sienkiewicz. W pobliżu Nałęczowa –miejscowość Bronice, wieś o średnio­wiecznym rodowodzie, z klasy­cy­stycznym pałacem murowanym w latach 1790 – 1820 wg projektu Christiana Piotra Aignera i parkiem w stylu angielskim zasadzonym z pomocą ogrodników dworu Czarto­ryskich w Puławach. W XIX wieku majątek należał do Józefa Dembow­skiego, ostatnimi właści­cielami (do 1944 roku) była rodzina Wołk-​​Laniewskich. Miejscowość Drzewce z zespołem dworskim, starym spichlerzem i domkiem myśliwskim, pleni­po­tentówką z początku XIX wieku należała także do klucza dóbr Bronice.

Gmina Wąwolnica

Położona w powiecie puławskim, na Płaskowyżu NałęczowsKim, w dolinie rzeki Bystrej. na terenie Kazimier­skiego Parku Krajo­bra­zowego, oferuje wypoczynek i rekreację na świeżym powietrzu, przejażdżki konne, sporty zimowe, kontakt z życiem wiejskim w gospo­dar­stwach agroturystycznych.

Wąwolnica — najstarsza osada grodowa na Lubelsz­czyźnie (powstanie parafii datowane jest na przełom XI i XII wieku) leżała na starym szlaku handlowym. Za panowania króla Kazimierza Wielkiego była miastem, istniał tu zamek obronny i murowana kaplica. Zachował się dawny miejski układ urbani­styczny z XVI-​​XVII wieku. Miejscowość znana jako ośrodek kultu Maryjnego, ważny ośrodek pątniczy Archi­diecezji Lubelskiej, Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej, z cudami słynącą figurą wzorowaną na rzeźbie Pięknej Madonny z Vimperku. Kościół parafialny pw. św. Wojciecha — z początku XX wieku, zbudowany w stylu neogo­tyckim, w 2001 roku podniesiony został do godności Bazyliki Mniejszej. W ołtarzu głównym gotycka rzeźba Matki Bożej Wąwol­nickiej, w bocznym relikwie św. Faustyny.

Celem pielgrzymek jest także kaplica w pobliskiej miejscowości Kębło, postawiona w miejscu objawienia się Matki Bożej podczas najazdu Tatarów w 1278 roku. W sąsiedztwie kaplicy zespół pałacowo-​​parkowy Roztwo­rowskich z końca XIX wieku oraz zespół folwarczny z rządcówką, spichlerzem i magazynem zbożowym. (Dla miłośników koni istnieje możliwość przyjemnego spędzenia czasu w siodle, oferowana przez ośrodki jazdy konnej w Kęble i w Łąkach).

Przy drodze prowa­dzącej do Kazimierza Dolnego miejscowość Celejów — wieś nad rzeką Bystrą, siedziba rycerska Jakuba i Pawła z Chotczy. Zespół pałacowo-​​parkowy — dawny zamek rodu Choteckich z XV wieku, wielo­krotnie zmieniał swój wygląd i właścicieli. Tarłowie przebu­dowali go wg projektu Franciszka Mayera, kolejnej rozbudowy dokonali Lubomirscy. W latach 1823 – 1831 rezydencja należała do Czarto­ryskich, a następnie przeszła w ręce Marcina Klemensowskiego.

Przy szosie prowa­dzącej z Lublina do Kazimierza — dawna papiernia, jedna z pierwszych w Polsce, wybudowana przez Czarto­ryskich w 1828 roku. Działała przez 22 lata, zaopa­trując w papier m. in. książęcą rezydencję w Puławach, w roku 1850 z powodu braku zamówień, przekształcona w młyn. Dziś pozostały po | I niej tylko malownicze ruiny.

W pobliskim Rąblowie, urokliwie położonym wśród lessowych wzgórz, znajdują się wyciągi narciarskie i odkryty basen kąpielowy.

Gmina Miasto Puławy

Puławy — główne miasto, stolica powiatu, rozlo­kowane na prawym brzegu, w końcowym odcinku środko-​​wopolskiego przełomu Wisły, ważny ośrodek naukowy, kulturalny i przemysłowy. Dawna wioska rybacka, od XVII wieku stała się siedzibą najpo­tęż­niejszych rodów magnackich: Lubomirskich, Sieniawskich i Czarto­ryskich, ośrodkiem życia politycznego i kultu­ralnego doby oświecenia, skutecznie konku­rującym z dworem królewskim Stanisława Augusta Ponia­tow­skiego. Złoty wiek Puław, zwanych w owym czasie „Polskimi Atenami”, kończy wybuch powstania listo­pa­dowego w 1831 roku i konfiskata majątku. Następuje zmiana nazwy miejscowości na Nowa Aleksandria. Pałac staje się siedzibą Instytutu Panien, a od 1862 roku Instytutu Politech­nicznego i Rolniczo-​​Leśnego (obecnie jest siedzibą Instytutu Uprawy Nawożenia i Glebo­znawstwa –Państwowego Instytutu Badawczego).

Główną częścią zabyt­kowego zespołu pałacowo-​​parkowego o pow. 32 ha jest pałac zbudowany w latach 1676 – 1679 przez Herakliusza Lubomir­skiego wg projektu Tylmana z Gameren, przebu­dowany w początkach XVIII wieku na polecenie Czarto­ryskich przez Józefa Deybla i Franciszka Mayera. Klasy­cy­styczny kształt nadał rezydencji Christian Piotr Aigner. Z przełomu XVIII i XIX w. pochodzi Świątynia Sybilli (1798−1801), zbudowana na wzór świątyni Westy w Tivoli pod Rzymem, pierwsze w Polsce muzeum. Dom Gotycki — kolejna przeznaczona na cele muzealne budowla powstała w latach 1800 – 1809. Domek Grecki –dawna oranżeria, Altana Chińska, Brama Rzymska, schody angielskie oraz groty to inne obiekty archi­tektury parkowej z tego okresu. Przy drodze w kierunku Kazimierza, na skraju łachy wiślanej, widoczny jest Pałac Marynki zbudowany w latach 1791 – 1794 w stylu klasy­cy­stycznym wg projektu Ch. P. Aignera dla najstarszej córki Czarto­ryskich Marii Wirtemberskiej.

We Włosto­wicach, dawnej wsi starszej niż Puławy, a obecnie dzielnicy miasta, znajduje się kościół pw. św. Józefa wzniesiony z fundacji Elżbiety z Sieniawskich w latach 1725 – 1728 wg projektu Franciszka Mayera, w 1801 roku odnowiony przez Czarto­ryskich. W nawie bocznej wiszą obrazy przed­sta­wiające św. Barbarę i św. Teresę autorstwa Kazimierza Wojnia­kow­skiego — ucznia Baccia­rellego, do których pozowały księż­niczki Zofia i Maria Czarto­ryskie. Warto zobaczyć cmentarz parafialny, jedną z najstarszych polskich nekropolii z kwaterami rzymsko-​​katolickimi, prawo­sławnymi i ewangelicko-​​augsburskimi z ok. 1790 roku. Spoczywa tu m.in. matka i rodzina Bolesława Prusa. Na wzgórzu przy drodze w kierunku mostu na Wiśle znajduje się kościół pw. Wniebo­wzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony z fundacji księcia Adama Kazimierza Czarto­ry­skiego w latach 1801 – 1803 wg projektu Ch. P. Aignera w stylu klasy­cy­stycznej rotundy wzorowanej na rzymskim Panteonie. Podążając w górę Wisły warto odwiedzić Gołąb — wieś znaną już w XIV wieku — miejsce bitwy Stefana Czarnieckiego ze Szwedami w 1656 roku i zawiązania w 1672 roku Konfe­deracji Gołębskiej w obronie króla Michała Korybuta Wiśnio­wieckiego. Cenne obiekty to: kościół pw. św. Katarzyny i św. Floriana z lat 1628 – 1636, wzniesiony w stylu manie­ry­stycznym i Domek loretański — kopia kaplicy z Loreto z ceramicznymi rzeźbami proroków — pierwszy tego typu obiekt na ziemiach polskich, zbudowany z fundacji Jerzego Ossoliń­skiego w latach 1636 – 1638.

Gmina Janowiec

Połozona w powiecie puławskim na lewym brzegu Wisły, w jej przełomowym, środkowym odcinku, zwanym Małopolskim Przełomem Wisły. Walory krajo­brazowe i przyrodnicze oraz bogata oferta kulturalna (turnieje rycerskie, koncerty, festiwale, majówki artystyczno-​​muzyczne) oraz sąsiedztwo położonego po przeciwnej stronie Wisły Kazimierza Dolnego sprawia, że pobyt tutaj dostarcza wielu wrażeń i ciekawych doświadczeń. Zabudowania Janowca ciągną się wzdłuż wysokiej skarpy wiślanej, na której wznosi się ba-​​stejowy zamek, jedna z najoka­zalszych rezydencji w Polsce o charakterze obronnym, zbudowany na początku XVI wieku przez Mikołaja Firleja, rozbu­do­wywany do XVIII wieku. Władały nim magnackie rody m.in. Firlejów, Tarłów, Lubomirskich. Imponujący i widoczny z daleka był dowodem zamożności i potęgi jego właścicieli. Pracowali przy nim światowej sławy architekci: Santi Gucci Fiorentino, Giovanni Batista Falconi i Tylman z Gameren. Potężne mury osnute są legendą pojawiającej się tam „czarnej damy, córki magnata zakochanej w ubogim rybaku i zamurowanej przez ojca w wieży. W XIX wieku zamek często zmieniał właścicieli i powoli popadał w ruinę. Od 1931 roku posiadłość należała do Leona Kozłow­skiego, ale pomimo starań, nie udało się odrestaurować zamku, dodatkowo znisz­czonego podczas bombardowań drugiej wojny światowej. Dopiero od 1975 roku, po przejęciu zamku przez Muzeum Nadwi­ślańskie w Kazimierzu Dolnym, dokonano częściowej odbudowy i konserwacji ruin, udostępniono do zwiedzania ekspozycje m.in. w Budynku Bramnym, Domu Północnym i obiektach przenie­sionych na teren przyle­gający do zamku: dwór pochodzący z XVIII w., spichlerz zbożowy, drewniany z XIX w., a także stodoła drewniana pochodząca z XIX w.

U podnórza góry zamkowej kościół pw. św. Stanisława Biskupa i św. Małgorzaty, zbudowany latach 1537 – 1559 na murach gotyckiego kościoła z XIV wieku, przebu­dowany w latach 1585 – 1600 wg planów architekta Santi Gucciego, a następnie w stylu renesansowym przez Jakuba Balina. Ołtarz główny w stylu barokowym, w nawie bocznej nagrobek manie­ry­styczny Andrzeja i Barbary Firiejów dłuta Santi Gucciego. Obok kościoła plebania wzniesiona ok. 1614 roku. Turyści, którzy wypłyną statkiem po Wiśle zachwycą się widokiem odsło­niętych warstw skał wapiennych wyrobiska kamie­niołomu w Nasiłowie. Wydobywany tam kamień był bardzo popularnym materiałem budowlanym. Pomiędzy Janowcem a Kazimierzem Dolnym kursuje prom samochodowo-​​osobowy, którym od wiosny do jesieni można przeprawiać się przez Wisłę. (Dawniej przeprawa promowa funkcjo­nowała w niedalekim Wojszynie). Na terenie Gminy Janowiec znajduje się również drugi prom samochowo-​​osobowy, który zapewnia przeprawę między Nasiłowem a Bochotnicą. Na południe od Janowca — w Janowicach — znajduje się zbiornik wodny tzw. Zalew Janowice. Na terenie Gminy Janowiec odnaleźć można ciekawą bazę noclegową i gastro­no­miczną. Ciekawe wydarzenia zapewnia bogate kalen­darium imprez cyklicznych odbywa­jących się na terenie Gminy. Czynny wypoczynek uatrakcyjni ośrodek jeździectwa znajdujący się w miejscowości Wojszyn.

Gmina Kazimierz Dolny

Malowniczo położona w powiecie puławskim, na prawym brzegu Wisły, na terenie Kazimier­skiego Parku Krajo­bra­zowego. Kazimierz Dolny, we wczesnym średnio­wieczu zwany Wietrzną Górą, z uwagi na bogatą historię i zachowany dawny układ urbani­styczny, zaliczony został do światowej klasy zabytków, w 1994 roku uznany jako Pomnik Historii. Nad miastem góruje, widoczny z daleka — zamek obronny, wzniesiony ok. 1350 roku za czasów panowania króla Kazimierza Wielkiego, w XVII wieku przebu­dowany w stylu renesansowym. Zniszczony podczas potopu szwedzkiego i późniejszych wojen, pozostawiony własnemu losowi — zamienił się w roman­tyczną ruinę. Na szczycie wzgórza zamkowego — 20-​​metrowa, cylin­dryczna baszta z XIII wieku. Jako tzw. górny zamek pełniła funkcje obronne, była także siedzibą straży celnej, w nocy służyła jako latarnia | rzeczna. Z jej szczytu widoczna pracownia malarska Tadeusza Prusz­kow­skiego, rozległa panorama na Kazimierz i dolinę Wisły w jej środko­wo­polskim przełomie (Inny punkt widokowy to Góra Trzech Krzyży). Poniżej zamku — kościół farny pw. św. Bartłomieja i św. Jana Chrzciciela — wybudowany ok. 1325 roku, wielo­krotnie przebu­dowany w XVI wieku oraz w latach 1610 – 1613 roku przez Jakuba Balina w stylu renesansu lubel­skiego. Jedno­nawowy z trzema przyle­ga­jącymi kaplicami, jest najbardziej charak­te­ry­stycznym przykładem budowli sakralnych tego okresu. Wewnątrz renesansowa dekoracja archi­tek­to­niczna i rzeźbiarska, bogate wyposażenie, w ołtarzach bezcenne kurdybany. Organy z pierwszej połowy XVII wieku, najstarsze w Polsce i jedne z najcen­niejszych w Europie, skonstruowane przez Szymona Liliusza, organ-​​mistrza włoskiego pocho­dzenia. Przy Rynku Głównym — okazale kamienice miesz­czańskie — „perły polskiego renesansu”, zbudowane na początku XVII wieku. Posiadają niezwykle oryginalne dekoracje rzeźbiarskie na fasadach zwień­czonych bogato dekorowanym belko­waniem i rozbu­dowaną attyką. Najcen­niejsze to kamienice Mikołaja i Krzysztofa Przybyłów i kamienica Ceiejowska przy ulicy Senatorskiej. Na Małym Rynku — Synagoga zbudowana w drugiej połowie XVIII wieku w stylu późnego baroku i dawne Jatki to jedyne pozostałości po dawnej dzielnicy żydowskiej. (Przy ulicy Czerniawy znajduje się pomnik wykonany I z macew pocho­dzących z cmentarza żydowskiego, znisz­czonego podczas drugiej wojny światowej). Na Ple-​​baniej Górze wznosi się kościół i klasztor oo. Reformatów — świątynia pw. Zwiastowania NMP i św. Piotra z Alkantary, murowana w latach 1589 – 1591. W ołtarzu głównym — cudami słynący obraz Zwiastowania NMP z 1600 roku. Franciszkanie, sprowadzeni do Kazimierza w 1627 roku, rozbu­dowali kościół, zbudowali klasztor otaczając go potężnym murem. U nabrzeża, wzdłuż dawnego koryta Wisły — spichlerze z I połowy XVII wieku, zbudowane dla kupców handlu­jących zbożem i innym towarami. Do naszych czasów zachowało się zaledwie kilka. Najbardziej znane to Spichlerz Ulanowskich (obecnie Muzeum Przyrodnicze), Spichlerz „Pod Wianuszkami” (Schronisko Młodzieżowe), Spichlerz Kobiałki (hotel PTTK). Łaźnia (obecnie pensjonat przy ulicy Senatorskiej) zbudowana w 1922 roku i zespół gmachów dawnej Szkoły Rzemiosł Budow­lanych z lat 1922 – 1930, przy ulicy Nadwi­ślańskiej, Dom Kifnera przy Rynku to przykłady rozwiązań archi­tek­to­nicznych Jana Koszczyc-​​Witkiewicza. Architekt Karol Siciński jest autorem odbudowy kamienic przy Rynku i projek­tantem wielu obiektów, m.in. willi „Pod Wiewiórką” (ulica Małachow­skiego), obecnie Dom-​​Muzeum Marii Kunce­wi­czowej. Atrakcją turystyczną jest także „żywy skansen” w pobliskim Męćmierzu, z wiatrakiem i wiekowymi chałupami starej rybackiej wioski nad Wisłą. W dolinie rzeki Bystrej, przy jej ujściu do Wisły, rozlo­kowała się miejscowość Bochotnica, znana z noweli Antek Bolesława Prusa. Na wzgórzu ruiny zamku Esterki — pozostałości dawnej warowni z XIV wieku, zbudowanej przez proto­plastę rodu Firlejów, znisz­czonej podczas wojen w XVII wieku. Według legendy, mieszkała nim Esterka, ukochana króla Kazimierza Wielkiego. Ruiny odwiedza podobno duch późniejszej właści­cielki, Katarzyny Zbąskiej, która z bandą zbójców napadała j na przejeż­dżające tędy karawany kupieckie. Na krawędzi płaskowyżu leży Parchatka, w końcu XVIII i XIX wieku miejsce roman­tycznych wycieczek i zabaw dworu puław­skiego. Podczas okupacji na terenach nadwi­ślańskich, w Parchatce, Bochotnicy i Kazimierzu Dolnym, 18 listopada 1942 roku, miała miejsce masowa egzekucja miesz­kańców tych miejscowości, dokonana przez oddziały żandarmerii i SS. Dzień ten, nazwany „krwawą środą”, upamiętniają tablice i pomniki ku czci pomordowanych.

Gmina Opole Lubelskie

Leży w południową części Kotliny Chodelskiej, w dorzeczu rzeki Chodelki. Jej walorem są cenne obszary przyrodnicze i krajo­brazowe, z urozmaiconą rzeźbą terenu, położone w obrębie Wrzelo­wieckiego Parku Krajo­bra­zowego. Miasto powiatowe Opole Lubelskie, to dawny gród założył w XIV wieku przez księcia Władysława Opolczyka. Zachował się otwarty układ urbani­styczny z XIV-​​XVIII wieku z dwoma rynkami: Starym i Nowym. W XVI-​​XVII wieku był tu silny ośrodek kalwinizmu. Cennym zabytkiem jest pałac wzniesiony w XVII wieku przez Słupeckich, przebu­dowany w 1740 roku przez Franciszka Mayera w stylu barokowym. Za czasów Lubomirskich przekształcony w stylu barokowo-​​klasycystycznym wg planów Dominika Merliniego i Ferdynanda Naxa, stał się okazałą rezydencją, konku­rującą z pałacem Czarto­ryskich w Puławach. Kościół pw. Najświętszej Marii Panny, zbudowany w latach 1650 – 1675, rozbu­dowany w stylu barokowym, posiada cenną polichromię o tematyce staro­te­sta­mentowej autorstwa Antoniego Dembickiego. Dzwonnica i brama pochodzi z drugiej połowy XVII wieku. Zespół klasztorny oo. Pijarów — późno­ba­rokowy wzniesiony w połowie XVIII wieku z inicjatywy Jana Tarły wg projektu Franciszka Mayera, obejmuje dawny klasztor z lat 1740 – 1748 (obecnie plebania) i budynki dawnego Kolegium Pijar­skiego z ok. 1750 roku. Mieściła się w nim pierwsza w Polsce szkoła rzemieślnicza, założona w 1761 roku. Jej rektorem był Ignacy Konarski, brat Stanisława. W pobliskim Niezdowie — dawnej wiejskiej rezydencji Aleksandra Lubomir­skiego –klasy­cy­styczny pałac zbudowany wg projektu Dominika Merliniego w latach 1785 – 1787. Park założony w XVIII wieku, przepro­jek­towany w 1905 roku przez Waleriana Kronenberga, jest jednym z największych parków w województwie lubelskim. Godną uwagi jest także zabytkowa cukrownia z 1884 roku, zbudowana wg projektu Eugeniusza Klayca. W Woli Rudzkiej zachowały się pozostałości zespoli folwarcznego z murowanym czworakiem z ok, 1900 roku i czynny obecnie młyn wodny z 1909 roku. W miejscowości Wrze-​​lowiec (dawne miasto Wrzelów) godny uwagi kościół pw. Trójcy Przenaj­świętszej i MB Często­chowskiej z fundacji Zofii Lubomirskiej, wzniesiony w latach 1777 – 1784 w stylu klasy­cy­stycznym, na planie ośmioboku z kopułą zwieńczoną latarnią. Dzwonnica murowana, ogrodzenie z czteroma kapliczkami i bramką oraz plebania pochodzą z końca XVIII wieku. W miejscowości Klucz­kowice zachował się zespół pałacowo-​​parkowy rodziny Kleniewskich. Eklek­tyczny pałac, o cechach klasy­cy­stycznych, zbudowany w latach 1821 – 1831, przebu­dowany w końcu XIX wieku wg projektu Konstantego Wojcie­chow­skiego, jest cennym przykładem wiejskiej rezydencji ziemiańskiej tego okresu. Wewnątrz zachowała się oryginalna biblioteka w stylu zakopiańskim, projek­towana przez Stanisława Witkiewicza. Park krajo­brazowy z ok. 1838 roku, z licznymi drzewami — pomnikami przyrody. Obok stawy rybne, nad największym z nich znajduje się ośrodek wypoczynkowy i plaża. Emilcin to miejscowość, gdzie miało miejsce, w maju 1978 roku, najsłyn­niejsze w Polsce spotkanie III stopnia. Zdarzenie to upamiętnia jedyny w kraju pomnik UFO — odsłonięty 25 października 2005 roku.

Gmina Poniatowa

Leży w powiecie opolskim, w zasięgu Chodel­skiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Miasto Poniatowa usytuowane jest na dwóch wznie­sieniach podzie­lonych doliną rzeki Kracze­wianki. Osobliwy urok tego miejsca wynika z piękna krajobrazu, którego malow­niczość podkreśla okalający miasto pierścień lasów, zajmujący 50% powierzchni, obfitujący w zwierzynę i ok. 100 gatunków ptaków. Sprzy­jające warunki klimatyczno-​​zdrowotne sprawiają, że można w tutejszym sanatorium leczyć schorzenia dróg oddechowych. Powstanie miasta związane jest z inwestycjami Centralnego Okręgu Przemy­słowego w 1937 roku.

Atut Poniatowej to położone w samym sercu miasta zbiorniki wodne. Na uwagę zasługuje w szcze­gólności znajdujący się przy Hotelu „Słowik” okazały zalew z wydzielonym basenem pływackim, akwenem przezna­czonym do pływania na rowerach wodnych, boiskiem do gry w siatkówkę plażową oraz placem zabaw. Na turystów czeka również nowo oddany wielo­funkcyjny kompleks boisk sportowych, położony w centrum miasta. Można tam pograć w piłkę nożną, ręczną, siatkówkę, koszykówkę i tenisa ziemnego. W pobliżu boisk znajduje się również kryta pływalnia.

Niebywałą atrakcją jest także prężnie działająca sekcja jeździecka, która swą bazę posiada w Kra-​​czewicach Rządowych. Obecnie sekcja dysponuje 20 końmi. Najmłodsi mają możliwość dosiąść kucyka Hals, który jest maskotką sekcji. Nieco starszym dzieciom, powyżej 12 roku życia, propo­nowana jest nauka jazdy konnej od podstaw. Dla tych, którym tajniki hippiki nie są nowością, instruktorzy polecają wyjazdy konne w teren oraz szkolenie w skokach przez przeszkody.

W pobliżu Poniatowej znajduje się miejscowość Kraczewice, dawna własność Dobiesława Kmity, wojewody lubel­skiego w XV wieku. W parku mieści się XIX-​​wieczny pałac secesyjny, zbudowany przez rodzinę Geriiczów. Obecnie działa tutaj Dom Muzyki, siedziba znanego zespołu „Szczy­giełki” oraz zespołu muzyki dawnej „Scholares Minores pro Musica Antiqua”. W pobliżu znajduje się kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, drewniany, zbudowany w 1920 roku wg projektu Brzeskiego oraz plebania drewniana z lat 20. XX wieku i dzwonnica z 1936 roku.

Gmina Wojciechów

Położona jest na Płaskowyżu Nałęczowskim, w otulinie Kazimier­skiego Parku Krajo­bra­zowego. Wojciechów — siedziba gminy, to wieś o średnio­wiecznym rodowodzie, stanowiąca ważny w tym regionie ośrodek agrotu­ry­styczny o żywych tradycjach kowalskich. Jego największą atrakcją turystyczną jest cztero­kon­dy­gnacyjna Wieża Ariańska opisana przez Stefana Żeromskiego w Nawracaniu Judasza. Zbudowana została w XVI wieku przez rodzinę Pileckich herbu Leliwa jako wieża mieszkalna i obronna zarazem. Mieścił się w niej także zbór kalwiński. Obiekt był kolejno w posiadaniu rodów Spinków, Orzechowskich, Morskich, Grodzickich, Świeżawskich i Popławskich. Z czasem stracił funkcję mieszkalną i został przeznaczony na magazyn zbożowy. W 1910 roku, opustoszałą wieżę, przejęło Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości i już po roku rozpoczęto tu prace remontowe kierowane przez Jana Koszczyc-​​Witkiewicza. Remont przerwała wojna. Dopiero w 1975 oddano odbudowaną wieżę na potrzeby Gminnego Ośrodka Kultury. Obecnie mieści się w niej również Muzeum Kowalstwa oraz Wojcie­chowskie Muzeum Regionalne. W otoczeniu zachowały się fragmenty wałów, fos ziemnych i muru obronnego z XVI wieku.

W Wojcie­chowie na uwagę zasługuje także kościół pw. św. Teodora, późno­ba­rokowy, modrzewiowy, o konstrukcji zrębowej, ufundowany przez Teodora Orzechow­skiego w 1725 r. Wewnątrz barokowy ołtarz główny i rokokowe ołtarze boczne z bezcennymi kurdy­banami z koźlej skóry, bogato zdobione wzorami tłoczonymi i malowanymi. Na cmentarzu przyko­ścielnym drewniana dzwonnica wybudowana równo­cześnie z kościołem oraz grobowiec Felicjany z Fredrów Grodzickiej z 1892 roku. W otaczający kościół parkan murowany wtopiona jest płyta nagrobna Stanisława Spinka z XVI wieku. Na cmentarzu grzebalnym — murowana kaplica grobowa Świeżawskich z XIX weku.

W centrum Wojciechowa — kuźnia Romana Czemieca, działająca od 1920 roku, znana z odbywa­jących się tu Ogólno­polskich Spotkań Kowali i Warsztatów Kowalskich. W pobliskich Palikijach — pałac w stylu klasy­cy­stycznym z pierwszej połowy XIX wieku, otoczony parkiem z końca XVII wieku, przekom­po­nowanym przez Waleriana Kronenberga. W miejscowości Łubki — drewniany, parterowy dwór z końca XIX wieku, zbudowany stylu klasy­cy­stycznym na planie wydłu­żonego prostokąta. W Nowym Gaju murowany młyn wodny z 1920 roku, z ekspozycją kolekcji minerałów.

Malownicza okolica kusi do spacerów i przejażdżek rowerowych. Pretekstem do poznania gminy Wojciechów może być wędrówka szlakami młynów wodnych czy przydrożnych kapliczek.

Wojciechów posiada dobrze rozwiniętą bazę noclegową i gastro­no­miczną. Kwatery agrotu­ry­styczne oferują gościom wygodne pokoje z łazienkami oraz kuchnię regionalną. Tutejsze lokale gastro­no­miczne słynąz doskonałej golonki i pierogów z grzybami.

Gmina Sieciechów

Gmina Sieciechów

Materiały dostarczono z informacji turystycznej w Kozie­nicach
Renata Maj it-​kozienice@​wp.​pl, tel./fax: +48 48 614 36 99

Nazwę swą bierze od znanego Pallatyna z czasów Księcia Hermana (1075r) –Sieciecha. Ród Sieciecha wywodził się z książęcego rodu Starzów Toporów (herb Topór z gwiazdą), który rządził państwem Wiślan do chwili połączenia się z Polanami. Re|on Sieciechowa był więc siedzibą książąt. Z nazew­nictwem Sieciechowa związane są cztery miejsca w dolinie niecki Wisiano — Siecie­chowskiej: 1. Gród ziemno — drewniany siedziba rodu Sieciecha, 2. Sieciechów — niegdyś targ, osada podgrodowa a później miasto, 3. Benedyk­tyński Klasztor w Siecie­chowie, 4. Zamek Kazimie­rzowsko — Siecie­chowski murowany Gród Siecie­chowski. Gród położony był na jednej z wysoczyzn niecki (dzisiejsza nazwa Wójtowa Góra, leżąca w odległości I km od Sieciechowa) na wysokości 114,6 m.n.p.m., zazna­czonej na mapie topogra­ficznej w kwadracie 125,33. Spełniał on rolę obronno — kontro­lującą dwóch dużych szlaków wodnych Wisły i Wieprza.

Jak stwierdza kronikarz Gall Anonim: pomiędzy Sando­mierzem a Płockiem nie było znacz­niejszego grodu jak siecie­chowski. Bronił on państwa polskiego przed napadem Litwinów, |adźwingów i Tatarów. Wisła płynęła tutaj kilkoma korytami. Wszystkie były kontro­lowane przez pomniejsze grody pomocnicze. Główne koryto Wisły płynęło obok grodu i opływało go od południa i północy. Gród istniał od niepa­miętnych czasów, Sieciech go tylko rozbudował, był własnością jego rodu, jak i ziemia leżąca w niecce siecie­chowskiej. Własnością rodu Sieciecha gród pozostawał do 1132 r. t.j. do chwili wygubienia jego członków przez Bolesława Krzywo­ustego. Wówczas gród przeszedł na własność księcia i stał się siedzibą kasztelani. Jako kasztelania funkcjonował do połowy XIII wieku. Z chwilą gdy Wisła zmieniła swe główne koryto o 2 km na wschód, gród stracił na znaczeniu. Na miejscu grodu Sieciecha do niedawna można było znaleźć ceramikę średnio­wieczną a nawet i starszą oraz odłupki kamieni. Z Siecie­chowem od niepa­miętnych czasów związane są leżące wówczas wzdłuż Wisły: Swięcica — dziś Wola Klasztorna, Mozolice i Psary.

SIECIECHÓW– targ, osada, miasto, parafia

Sieciechów położony jest na jednej z wysoczyzn (114,2 m.n.p.m.) nad jeziorem polodowcowym — J. Czaple, a zarazem jedną z pomniejszych odnóg Wisły, która była kontro­lowana przez pomniejszą strażnicę. Ta wysoczyzną będąca rozle­głejszą od grodowej została wykorzystana jako miejsce targowe. Przy targu powstała osada, a od 1232 r. miasto na prawie magde­burskim. W mieście powstała parafia p.w. św. Wawrzyńca. Pierwsza wzmianka pisemna o parafii pochodzi z 1191 r. Parafia była rozległa, obejmowała swym zasięgiem okolice dzisiejszego Kazimierza, Zwolenia, Kozienic, Stężycy i Dęblina. W dokumentach histo­rycznych znajduje się zapis, iż na prośbę opata Stanisława, Władysław Jagiełło w 1432 r. ustanowił, (a może potwierdził) targ w środę i jarmark na święto „Dziesięciu „Tysięcy Rycerzy” oraz w uroczystość świętego Wawrzyńca, które to dni są odpustami w tutejszej parafii. Na obrzeżach tak dużej parafii powstały nowe: w XIII w. — Oleksów, w XIV w. — Regów, Stężyca, Kozienice, w XV w. Policzna.

Pierwszym znanym proboszczem był w 1473 r. Mikołaj pleban. Bractwo św. Anny istniało od 26 lipca 1602 r. Do i 707 r. kościoły budowane były z drewna, na podmurówce kamienne). W tymże roku kościół drewniany spalił się. Murowany, stojący do dzisiaj zaczął stawiać opat Józef Ligięza Kurdwa­nowski, a ukończył opat Wawrzyniec Bułcho­rowicz. Kościół konse­krował 22 października 1780 r. J. Lenczewski –biskup lubelski. W tym czasie sąsiednimi parafiami były: Oleksów. Grudek, Brzeźnica — filia siecie­chowska i Stężyca. Do kościoła parafialnego w Siecie­chowie na prawie farnym należało miasto Sieciechów, wsie –Bąkowicc , Wola Klasztorna, Zalesie, Nagórnik, Kępice i Łoje. Jak podają źródła hist. — „Dusz w parafii było 1737. Obce narodowości oprócz żydów na dwóch karczmach: siecie­chowskiej miejskiej i łojowskiej, razem 12 osób”. Parafia Siecie­chowska przejęła od parafii Stężyckiej w 1821 r. wsie znajdujące się na lewym brzegu Wisły : Przewóz, Głusiec, Łęg, Zajezierze i Wólkę Woj ciesz­kowską. W 1827 r. nabożeństwa przeniesiono z miasta do klasztoru, a w 1835 r. z powrotem wrócono do kościoła farnego. Kościół poklasztorny pozostał bez opieki. Probosz­czowie zawsze mieszkali przy kościele farnym. Po śmierci ks. Stanisława Posob­kiewicza w 1901 r. — ostatniego księdza dużej parafii siecie­chowskiej (został pochowany i ma pomnik na cmentarzu tzw. starym), ks. Jan Kosiński przeniósł probostwo do kościoła poklasz­tornego i przy nim zamieszkał, zaś kościół w Siecie­chowie stał się filią. Dzięki usilnym staraniom miesz­kańców Sieciechowa, którzy nie chcieli pogodzić się z utartą 900-​​Ietniej parafii nastąpił w 1907 r. rozdział na parafię Sieciechów Miasto i Sieciechów Opactwo. W tymże roku parafię św. Wawrzyńca objął ks. Jan Buciarski. Parafia została podzielona niespra­wie­dliwie: Sieciechów Miasto liczył wówczas 913 mieszk., zaś Sieciechów Opactwo — 3897.

W czasie pierwszej wojny światowej kościół niewiele ucierpiał, nie licząc tynku pokale­czonego szrap­nelami. Podczas drugiej wojny światowej Niemcy wywieźli z kościoła średni dzwon, który pochodził z 1515 r. W tradycji ustnej miasteczko miało przywilej lokacyjny, który opat Weresz­czyński spalił i nadał nowy. Nowy przywilej bardzo uszczuplił granice miasta i obarczył mieszczan ciężarami. Przywilej opata Weresz­czyń­skiego potwierdzili królowie: Zygmunt III — dnia 24 lutego I 590 r. i Władysław IV — dnia 20 sierpnia 1634 roku. W roku 1665 Jan Kazimierz nadał miastu przywilej na cztery jarmarki w roku. Za Długosza miasto Sieciechów posiadało łanów 18 — t. j. (300 ha).

Na prośbę rzemieślników opat Rogowski w 1555 r. kazał spisać ustawy i zwyczaje, (jakie obowią­zywały rzemieślników w innych miastach. Od 1505 roku istnieje w Siecie­chowie przy kościele farnym szkoła początkowa. W albumie studentów Uniwer­sytetu jagiel­loń­skiego znajdują się mieszkańcy Sieciechowa — Piotr, syn Stanisława 1512 r. — Jan, syn Jakuba 1513 r. — Klemens, syn Mariana 1514 r.

Synod Łęczyński z 1523 r. postanowił, aby w każdym miasteczku udzielano nauki. Jak długo szkoła początkowa funkcjo­nowała — dziś już nie wiadomo. W późniejszym okresie funkcjo­nowała szkoła przy klasztorze. Przywileje miasta były nagminnie ograniczane przez opatów Benedyk­tyńskich, aby miasto nie konku­rowało z folwarkiem benedyk­tyńskim, w którym był browar i rzemieślnicy. Sądy odbywały się co piątek. Sądził wójt lub jego zastępca — landwójt. Kancelaria znajdowała się w mieszkaniu wójta. Tam też odbywały się wszystkie zebrania i wybory urzędników admini­stra­cyjnych sądowych wybie­ranych spośród mieszczan. Za kradzież karano chłostą i wypędzeniem z miasta. Za zabójstwa — śmiercią przez powie­szenie. Były dwie szubienice: jedna w rynku, druga poza miastem. Na pieczęciach miasta Sieciechów widniała drukowana litera „S” w koronie i trzy gwiazdy. Pieczęć burmistrza była owalna, zaś wójtostwa — kwadratowa. Sieciechów utrzymywał się z rolnictwa, rybołówstwa i rzemiosła. W XVII w. na skutek kilku pożarów miasta, morowego powietrza, napadów Kozaków oraz wylewów Wisły miasto zubożało. W 1785 r. znajdowały się w nim 53 place osiadłe i 28 pustych. W 1819 r. było 86 domów. Ludność składała się z 251 mężczyzn i 244 kobiet wyznania katolickiego. Po Powstaniu Stycz­niowym Sieciechów stracił prawa miejskie i stał się osadą. Od 1866 roku funkcjo­nowała znów w Siecie­chowie szkoła początkowa. Z chwilą budowy twierdzy Dęblin i okolicznych fortów oraz łączących ich dróg, mieszkańcy Sieciechowa zatrudniani byli przy tych budowach. Tam nauczono się brukarstwa, z którego siecie­chowiacy słynęli w całej Polsce przez następnych 100 lat.

Z histo­rycznych zabytków w Siecie­chowie pozostał kościół ze swym wyposa­żeniem, kamienie po podmurówce kościoła modrze­wiowego, ulica Paryż, gdzie na głębokości 70 cm znajduje się unikatowa ulica lub chodnik z bali drewnianych, a także rynek, który swój kształt przybrał około 300 lat temu. Benedyktyni zostali sprowadzeni przez Sieciecha i osadzeni w grodzie. Dlatego też Sieciech rozbu­dowuje gród, co potwierdza Gali Anonim w swojej kronice. Mnisi zostali sprowadzeni z Prowansji o czym świadczą ich francuskie imiona. Zostali sprowadzeni w celach misyjnych, ale nie tylko. Sieciech bił monetę (denary) jakościowo lepszą od książęcej, robili to i nadzo­rowali Benedyktyni. Benedyktyni modlili się za swojego założyciela do końca swego pobytu na ziemi siecie­chowskiej. Do dzisiaj możemy podziwiać fresk z postacią Sieciecha w kościele poklasz­tornym w Opactwie w presbi­terium. po prawej stronie ołtarza głównego u góry. Po wygubieniu rodu przez Krzywo­ustego Benedyktyni obdarowani dobrami rodowymi Sieciecha, oprócz grodu, który stał się kasztelanią.

Benedyk­tyński Klasztor Sieciechowski

Znajdował się w grodzie siecie­chowskim do chwili, gdy Wisła zmieniła swe koryto spod grodu i przeniosła się 2 km na wschód. Wtedy król Kazimierz Wielki budowę nowego zamku siecie­chow­skiego, a Benedyktyni przenieśli się na nowe miejsce w okolice zamku, na jedną z wysoczyzn (114.9 m.n.p.m). Przenosząc się na nowe miejsce rozebrali dotych­czasową budowlę w grodzie i ponownie wznieśli ją na nowym miejscu. Działo się to w okresie pomiędzy 1342 –1352 r. Benedyktyni zabiegali u króla Kazimierza Wielkiego o potwier­dzenie dawnego przywileju Bolesława Wstydliwego, który nadawał im rozległe tereny ziemskie po Sieciechu oraz nadania książąt i szlachty. W różnych okresach w skład ich dóbr wchodziło od 2 miast, 40 wsi; do I miasta i 20 wsi z jeziorami, rzekami, lasami i kamie­nio­łomami. Benedyktyni byli dobrymi organi­za­torami pracy na swym terenie. W XV wieku założyli nowe wsie: Łoje, Kępice, Łęg, Zajezierze, Nagórnik oraz folwarki Słowikach, Zbyczynie i Janikowie, a także hutę żelaza w Rudzie. Całym majątkiem zarządzał opat wybierany przez zgroma­dzenie spośród zakonników. Tak było do 1598 r., kiedy to król zaczął mianować opatów. Za rządów nominentów królewskich klasztor siecie­chowski zaczął popadać w ruinę. Począwszy od 1739 r. zakonnicy ponownie mogli wybierać opatów spośród siebie. Powróciły więc dobre lata dla klasztoru. Zaczął się on rozwijać gospo­darczo i rozbu­dowywać. Powstał wtedy nowy kościół i budynki klasztorne. Klasztor posiadał stadninę koni z rodowodem, fabrykę powozów, browar, gorzelnię, kilka młynów oraz hutę żelaza. Benedyktyni prowadzili też szkołę średnią, założyli oranżerię, 1 I morgowy sad i piękny warzywnik. To tutaj znajdowała się pierwsza w Polsce szkółka drzew. Powstanie Kościusz­kowskie i wojny napole­ońskie zubożyły klasztor. Dekret arcybiskupa warszaw­skiego Malew­skiego z dnia 18 kwietnia 1819 r. zniósł klasztor siecie­chowski jak i wiele innych klasztorów w Królestwie Polskim. Dobra ziemskie oddano w dzierżawy, bibliotekę wywieziono do Warszawy do biblioteki Załuskich. Całe wyposażenie kościoła i klasztoru rozdano okolicznym parafiom, a resztę wywieziono do Sando­mierza. Kościół i budynki poklasztome niszczały. Kościół wyremon­towany przez społe­czeństwo służył wiernym jako drugi kościół w parafii siecie­chowskiej. W 1901 r. ksiądz Kosiński przeniósł parafię do kościoła poklasz­tornego. W 1907 r. nastąpił podział parafii na Sieciechów — Miasto i Sieciechów –Opactwo. Budynki poklasztome niszczały nadal (oprócz Przeoratu i budynków szkolnych). Badania arche­olo­giczne na tym miejscu nie potwierdziły budowli grodu Sieciecha.

Zamek Kazimierzowsko-​​Sieciechowski

Po zmianie koryta Wisły w latach 1342 – 1352 gród Sieciecha nie spełniał już roli grodu kontro­lu­jącego Wisłę. Kazimierz Wielki zlecił budowę zamku murowanego z kamienia i cegły. Umiej­scowił go na wysoczyźnie 114,6 m. n.p.m tuż przy głównym korycie Wisły, gdzie rzeka tworzy piękne zakola w kształcie litery „S”. Dzisiaj, w odległości 3 km od Sieciechowa znajdują się tam ruiny Fortu Bema. jak długo zamek pełnił swą rolę broniąc ziem Sieciecha i sąsiednich od wschodu — brak danych w źródłach pisanych. Unia Polski z Litwą odsunęła zagrożenie ze strony sąsiadów wschodnich, dlatego gród stracił swe znaczenie strate­giczne. Ostatnia pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1575 r. Wtedy to w Stężycy, a dokładnie na błoniach folwarku zbyczyń­skiego zbudowano dużą szopę otoczoną rowem, w której obradował Sejm Rzeczy­po­spolitej. Jedna z partii, zwana „francuską” udała się na naradę do ruin zamku siecie­chow­skiego. Odtąd znana była ona jako Partia Siecie­chowska. W końcu XVIII wieku ksiądz Siarczyński, proboszcz kozienicki i historyk wspomina, że widział już tylko resztki ruin zamku siecie­chow­skiego. Do czasów współ­czesnych zachowało się na tym terenie sporo odłubków kamienno-​​ceglanych i ceramika. Ktoś może zapytać — dlaczego tak mało pozostało z grodu Sieciecha i zamku siecie­chow­skiego. W naszej przepięknej niecce powiślańskiej zawsze brakowało materiałów budow­lanych typu: kamień, cegła. Dlatego nasi poprzednicy wszystek ten cenny materiał z opusz­czonych budowli rozbierali z funda­mentami włącznie, aby móc wznosić nowe obiekty. Za przykład współ­czesny niech posłużą koszary 28 pułku artylerii lekkiej w Zajezierzu. Nic z nich nie pozostało, nawet bruk placu i ulic został wydarty. Jedynie w ścianach kościoła ocalały resztki murów.

Aczkolwiek najlepiej udoku­men­towane i najłatwiej dostępne w źródłach histo­rycznych są informacje dotyczące głównych budowli i oraz miejsc szcze­gólnych wydarzeń, przecież każda z licznych miejscowości tego terenu posiada własną ciekawą historię i wywodzą się z niej ludzie wybitni, których działanie wywarło wpływ na historię. Niejed­no­krotnie też, wywodząc się stąd i choć nie zawsze docenieni na własnej ziemi, wywierali wpływ na historię gdzie indziej. Chyba warto, aby wzmianka o nich znalazła swe miejsce w kolejnej, obszer­niejszej niż ta publikacji…

GŁUSIEC — wieś szlachecka. W 13 77 r. znany jest właściciel Głuśca — Mikołaj. SŁAWCZYN — wieś otoczona rozległymi bagnami i łąkami. Choć Sławczyn nie przynależy admini­stra­cyjnie do Gminy Sieciechów, to warto o nim wspomnieć z racjł powiązań histo­rycznych. Gród w Sławczynie istniał od poł. X do poł. XI w. Wieś notowana w XIV w. W okolicy mają swe tokowiska znane z efektownych walk godowych, rzadkie już w środkowej Polsce ptaki bataliony. Gród w pobliskim Oleksowie istniał od poł. XIV do pocz. XVI w. i był siedzibą rodu rycer­skiego, prawdo­po­dobnie właścicieli Oleksowa — Gniewoszów. SŁOWIKI — Wieś notowana już w XV w. Dzieli się obecnie na Słowiki Stare, Słowiki Nowe i Folwark Znajdują się tu zanikające ślady cmentarza wojennego z czasów I wojny św. Na resztkach jego wapiennych murów można spotkać bardzo rzadki na niżu gatunek paproci górskich: zanokcicy zielonej i murowej. ZAJEZIERZE — Wieś na przeciw Dęblina, dziś na lewym brzegu Wisły, za j. Kępickim. Na łąkach nie istniejącej dziś wsi Łęg znajdował się wczesno­śre­dnio­wieczny gród, wchodzący w skład systemu obronnego, kontro­lu­jącego szlaki handlowe w dolinie Wisły i Wieprza. Został on zniszczony podczas budowy twierdzy Dęblin w XIX w. Za wsią, przy drodze do Dęblina istnieje symbo­liczna mogiła — „kurhan Michała Okurzałego” — bohaterskiego kaprala poległego w sierpniu 1944 r. podczas próby przechwycenia przyczółka na lewym brzegu Wisły.

Symbo­liczna mogiła „KURHAN MICHAŁA OKURZAŁEGO”

Na jednej z tablic napisano: Bohaterowi 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki kpr. Michałowi Okurzałemu, który po przepra­wieniu się na zachodni brzeg Wisły zginął w sierpniu 1944r. nadając przed śmiercią swój ostatni meldunek]: Niemcy nas otoczyli… zasypują nas granatami. Krzyczą żeby się poddać… ale Polacy się nie poddają. Padł lektor Jakubowski. Zostałem sam, bijcie prosto na mnie… Jak najwięcej ognia… Niszczę radio­stację… Bijcie na mnie… Niech żyje wolna Polska…!

Walory Przyrodnicze

Niewielka lesistość gminy i jej położenie w pradolinie Wisły decydują o wyjąt­kowych walorach przyrod­niczych tego obszaru. Szerokie, nieure­gu­lowane koryto Wisły z licznymi wyspami w różnym stopniu sukcesji stwarza dogodne warunki życia dla bardzo wielu gatunków fauny i flory Unikatowe w skali europejskiej jej wartości spowo­dowały, że Dolina Środkowej Wisły została zgłoszona do ochrony w systemie NATURA 2000. Ponadto proponuje się objęcie tego terenu ochroną poprzez utworzenie parku krajo­bra­zowego. Miłośnicy ciszy i spokoju, a zwłaszcza obser­watorzy ptaków znajdą tu coś dla siebie. Występują tu bobry wydry, norki amery­kańskie, dziki, sarny a czasem przewędruje tędy łoś. W okresie lęgowym spotkać tu można blisko 200 gatunków ptaków: sieweczkę obrożną i rzeczną, rybitwę rzeczną i biało­czelną, kuliczka piskliwego, rycyka, ostry­gojada, mewę srebrzystą, pospolitą i czarnogłową, zimorodka, brzegówkę, nurogęsia, płaskonosa, bociana czarnego, bąka, bączka, błotniaka stawowego i łąkowego. W trzcinach
i łozowiskach słychać brzęczkę, strumie­niówkę, rokit­niczkę, trzciniaka, trzcin­niczka i dziwonię. Na przelotach Wisła stanowi ostoję dla tysięcy ptaków wodno­błotnych podczas ich wędrówek. Nierzadko spotkamy tu orła bielika. Ponadto występują: rybołów, czapla biała, ślepowron, drzemlik, żuraw, świstun, biegus zmienny, rdzawy i malutki, siewnica, brodziec śniady i pławny oraz kwokacz.

Twierdza Dęblin

Głównym projek­tantem i budow­niczym twierdzy był generał rosyjski Iwan Den. Kamień węgielny pod budowę twierdzy położono w roku 1832, zaś w 1837 r. rozpoczęto główne prace budowlane. Trwały one do 1847 r. Twierdza Iwangorod, nazwana tak od imienia budow­niczego, przetrwała do końca lat 70-​​tych XIX w. Pod koniec lat 70-​​tych XIX wieku, posta­nowiono twierdzę zmoder­nizować i przeznaczyć na obóz warowny przez wzmoc­nienie go wysuniętymi do przodu siedmioma fortami, z czego cztery zloka­li­zowano na prawym brzegu Wisły, pozostałe zaś trzy na lewym.

W okresie II wojny światowej twierdza Dęblin jako zespół uforty­fi­kowany nie odegrała żadnej roli, gdyż istniał on wtedy już tylko w stanie szczątkowym. Rejon jej stanowił jednak poważny węzeł komuni­kacyjny i przeprawy w Kampanii Wrześniowej 1939 roku i w czasie operacji wojsk polskich i radzieckich w 1944 i 1945 roku. W latach 1943 – 44 na terenie twierdzy znajdował się obóz jeniecki, określany jako Stalag 317. W 1944 r. w rejonie Dęblina toczyły się działania bojowe jednostek I Armii W. R pod dowództwem gen. Berlinga. W dniach 28.VII do 6.VIII. 1944 r. w ramach operacji brzesko-​​warszawskiej I Frontu Biało­ru­skiego, mającej na celu opanowanie przyczółków na lewym brzegu Wisły, trwały tu krwawe walki. Do czasów współ­czesnych twierdza Dęblin dotrwała w stanie szczątkowym. Zachowały się niektóre elementy cytadeli, zachował się w dość dobrym stanie fort Nr ll-​​Mierzwiączka, oraz ruiny fortu VI — Wannow­skiego. Pozostałe forty, choć całkowicie zniszczone, znajdują się jeszcze w układzie czytelnym. Całkowicie zniszczone są forty Nr I i IV oraz fort VIII — Gorczakowa.

Obiekty zabytkowe, Pomniki Pamięci Narodowej

Do rejestru zabytków wpisane są: Zespół kościelno-​​klasztorny benedyktynów we wsi w Opactwo, o niewąt­pliwej wartości zabytkowej i archi­tek­to­nicznej — [1]. Stanowi on zespół murowanych budynków barokowych z pozosta­ło­ściami romańskim. Kościół wzniesiono w latach 1739 – 48. Wewnątrz znajduje się polichromia Szymona Mańkow­skiego przed­sta­wiająca portrety Bolesława Chrobrego i Sieciecha.; [2]-Kościół parafialny Św. Wawrzyńca w Siecie­chowie. Wzniesiony w latach 1710 – 69. Większość wyposażenia w kościele pochodzi z XVIIIw., polichromia z wieku XIX. W XIX-​​wiecznej dzwonnicy znajdują się dwa zabytkowe dzwony (jeden gotycki z 1459 r., drugi z I869 r.) ; [VII] — Fort VII we wsi Głusiec ; [VI] — Ruiny fortu Wannow­skiego we wsi Nagórnik Wielki; W Siecie­chowie na ulicy Paryż, na głębokości 70 cm odnaleziono unikatowy chodnik z dębowych bali. Zabytkiem są także kamienie po podmurówce kościoła modrze­wiowego, a także rynek Sieciechowa, który swój kształt przybrał ok. 300 lat temu. Na Wójtowej Górze można spotkać ceramikę średnio­wieczną, a nawet starszą. W Zajezierzu godny uwagi jest wybudowany ok. 1917 roku budynek dworca kolejowego. W całej gminie można spotkać przydrożne kapliczki i krzyże z początku XX w, a także drewniane domy z Końca XIX w.

Miejsca Pamięci Narodowej w Gminie Sieciechów

[1]- Cmentarz żołnierzy z czasów I wojny światowej w Słowikach Nowych; [2] — Mogiły pomor­do­wanych party­zantów BCh , AK w na cmentarzu w Opactwie; [3] — Pomnik ku czci żołnierzy BCh i AK w Kępicach; [3] Pomnik 28 PAL w Zajezierzu; [4]- Pomnik /​ krzyż J.Piłsudskiego w Zajezierzu; [ ] Kopiec pamiątkowy z 1944 r. — Garczaków (Michał Okurzały).